Dodaj do ulubionych

Coś śmiesznego

13.07.10, 21:01
Samolot pasażerski spada na ziemię. Do kolizji zostało parę minut.
Kobieta wstaje z fotela i mówi:
- Jeśli mam umrzeć, to chcę się wtedy czuć kobietą!
Rozbiera się do naga i pyta:
- Jest w tym samolocie ktoś na tyle męski, że sprawi, bym poczuła się jak kobieta?
Z fotela obok wstaje facet, ściąga koszulę i mówi:
- Masz. Wyprasuj!
Obserwuj wątek
    • heniulaa Re: Coś śmiesznego 16.07.10, 19:44

      Siedzą dwaj przyjaciele w kawiarni.
      - Popatrz - mówi jeden. - Tamta blondynka to moja żona, a tamta to moja kochanka.
      - A u mnie to dokładnie odwrotnie - odpowiada drugi.
      • ter.eska Re: Coś śmiesznego 17.07.10, 19:01
        big_grinbig_grinbig_grin
    • black_lady_poland Re: Coś śmiesznego 18.07.10, 23:01
      W królestwie zwierząt zawalił się most nad rzeką. Zwierzęta zebrały
      się na naradę, w jaki sposób sfinansować budowę nowego. Postanowiły
      udać się do odpowiedniego ministerstwa.
      Poszedł więc lew. Wraca jednak zawiedziony.
      – Nic z tego, oni mówią, że nie mają pieniędzy i napięte
      terminy.
      – Ale przecież musimy mieć nowy most, bo się nie
      przedostaniemy na drugą stronę rzeki!
      – Wyślijmy kogoś innego – wołają zwierzęta.
      – Ja pójdę, ja pójdę – krzyczy osioł.
      – Ale co ty zdziałasz, ty jesteś głupi – protestuje lew –
      poślę lisa, on jest taki sprytny, że na pewno coś wykombinuje.
      Poszedł lis, wraca jednak po długim czasie z tym samym rezultatem.
      Zwierzęta znów się naradzają. Kogo by tu wysłać?
      – To może naprawdę ja pójdę! – woła znowu osioł.
      – Ależ osioł, mówiłem ci, że ty jesteś na to za głupi –
      irytuje się lew – to nie jest takie łatwe, skoro nawet lis nie dał
      sobie rady!
      – Ale pozwól mi iść, bo może jednak załatwię?
      – No, dobra, idź – zgadza się w końcu zrezygnowany lew.
      Osioł poszedł, wraca dość szybko, zadowolony.
      – No, udało się, załatwione! Zbudują nam most w pierwszej
      kolejności, ekspresowo, a bank nam to sfinansuje!
      Lew patrzy z niedowierzaniem.
      – Osioł, jak ci się udało to załatwić???
      – Bardzo prosto. Wchodzę do ministerstwa, idę od razu na samą
      górę, patrzę, a tam: tu kuzyn, tam kuzyn!



      Tatuś Jasia kupił sobie viagrę. Dowiedział się o tym dziadek i też
      zapragnął tego specyfiku. Nie wiedział jednak, gdzie to się kupuje,
      a wstydził się prosić swego syna. Wezwał więc wnuka:
      – Słuchaj, Jasiu, twój tato ma w szufladzie takie małe,
      niebieskie tabletki. Jak przyniesiesz mi jedną, to dam ci jutro
      dychę.
      Jasio spełnił prośbę dziadka. Ten następnego dnia wzywa go po
      cichutku i wręcza… 110 złotych. Jasio, równocześnie zdziwiony i
      uradowany:
      – Ależ dziadku, aż tyle?
      – Tak, Jasiu. Ta dycha to ode mnie. A stówa od babci!



      Idzie pijaczek przez cmentarz i nagle widzi białego upiora. Pyta:
      – Upiorze, a dlaczego ty jesteś taki biały?
      – Bo umarłem na białaczkę – odpowiada upiór.
      Pijaczek idzie dalej i widzi żółtego upiora.
      – A ty, upiorze, dlaczego jesteś taki żółty?
      – Bo umarłem na żółtaczkę – brzmi odpowiedź
      W końcu pijak widzi czerwonego upiora i pyta domyślnie:
      – O, a ty pewnie umarłeś na czerwonkę?
      – Tak – mówi upiór.
      Pijaczek idzie dalej, zadowolony, aż tu nagle widzi… niebieskiego
      upiora. A ponieważ nie potrafi odgadnąć żadnej choroby, więc w końcu
      pyta zaintrygowany:
      – Słuchaj upiorze, a na co ty właściwie umarłeś?
      I w odpowiedzi słyszy:
      – Dokumenty, proszę!




      Rodzinka wybrała się na piknik za miasto. Spacerują po lesie,
      oddychają świeżym powietrzem.
      – Och, jak tu pięknie, cicho i spokojnie – wzdycha mamusia –
      drzewa szumią, ptaszki ćwierkają, strumyczek szemrze… – toż to
      prawdziwy raj…
      – O, tak – mówi tatuś – to rzeczywiście raj…
      – Zgadzam się z wami – wtrąca mały Jasio – ja tu nawet
      widziałem w krzakach Adama i Ewę!



      Lekarz do pacjenta:
      – Czy naprawdę uważa pan, że palenie papierosów to taka
      przyjemność?
      – Ależ wręcz przeciwnie, panie doktorze!
      – To dlaczego pan pali?
      – Bo ile razy zapalę, to teściowa wychodzi z pokoju!



      Spotykają się dwaj kumple:
      – Cześć, Staszek, słyszałem, że przestałeś pić?
      – Tak, to dzięki teściowej.
      – Co, zabroniła ci?
      – Nie… ale wiesz, stary… ile razy wypiję, to ją widzę
      podwójnie!



      Wiesiek wyjechał za granicę popracować.
      Po pięciu latach wraca do kraju i spotyka się z kolegami:
      – Cześć, Wiesiek, długo cię nie było! – co tyle czasu
      siedziałeś za granicą?
      – A, bo wiecie, już po dwóch tygodniach otworzyłem sklep…
      – Tak szybko? – jak tego dokonałeś?
      – Zwyczajnie, wytrychem!!!



      Ojciec do Jasia:
      – Synu, co powiedział sąsiad, jak mu zbiłeś piłką szybę w
      samochodzie?
      – Czy mam opuścić brzydkie wyrazy?
      – Oczywiście!
      – To nic nie powiedział!



      Przez wieś idzie kondukt pogrzebowy – ludzie niosą trumnę, a za nimi
      długi rząd osób w żałobie.
      Podchodzi jakiś facet.
      – Panie, a kto tu umarł?
      – Teściowa.
      – A co się jej stało?
      – Pies ją zagryzł.
      Facet chwilę się namyśla i w końcu pyta:
      – Panie, wiesz pan co? Pożycz mi pan tego psa.
      – Człowieku! Na tego psa czeka już cała wieś! Nie widzisz pan
      kolejki?



      Jaka jest różnica między bocianem a kominiarzem?
      Taka, że bocian jest biały. Ale ogon ma czarny.
      A kominiarz odwrotnie.
      Nie je żab.



      Pewna perwersyjna żona przyjmowała u siebie trzech kochanków
      równocześnie, gdy nagle usłyszała, jak pod dom podjeżdża jej mąż.
      Wtedy jednego gacha wypchnęła do łazienki, drugiego do kuchni, a
      trzeciemu kazała się ubrać w zabytkową zbroję, stojącą w hallu.
      Mąż wchodzi do domu i idzie myć ręce. Spod umywalki podnosi się
      hydraulik:
      – No, naprawione! Uszczelka nowa, rura już nie przecieka.
      Należy się 50 złotych.
      Mąż zapłacił i poszedł nałożyć sobie obiad. Od kuchenki odwraca się
      monter gazowy:
      – No, gotowe! Już się gaz nie ulatnia. Płaci pan 100 zł.
      Mąż uregulował należność i odprowadza obu robotników do drzwi. Wtem
      na jego ramię opada ciężka, żelazna dłoń:
      – Panie, a którędy na Grunwald?



      Plotkują dwie sąsiadki:
      – Ej, Kowalska, a czy to u was pożar był wczoraj?
      – Nie, dlaczego?
      – A, bo ja widziałam, jak od ciebie strażak wychodził!
      – Ej, Nowakowa! Ty się nie wymądrzaj! Jak od ciebie wychodził
      kolejarz, to ja się nie pytałam, czy u was dworzec budują!



      Żona pyta męża:
      – Słuchaj no, po co ty kupujesz kasety video? Przecież nie
      mamy magnetowidu?
      – A czy ja się ciebie pytam, po co ty sobie kupujesz staniki?



      Pacjent u lekarza:
      – Panie doktorze, nie piję, nie palę i nie zadaję się z
      kobitkami. Czy będę długo żyć?
      – Teoretycznie, tak. Tylko po co?



      Hrabia do służącego:
      – Janie!
      – Słucham, panie hrabio?
      – Czy cytrynka ma nóżki?
      – Nie, panie hrabio.
      – O, cholera! Znowu wcisnąłem kanarka do herbaty!








      Autobusem jedzie młody człowiek – bardzo blady, wymizerowany, o
      mocno chorobliwym wyglądzie, z płaszczem przewieszonym przez ramię.
      Chwieje się w takt jazdy, ledwo trzymając się na nogach. Siedząca
      obok starsza pani pyta zaniepokojona:
      – Młodzieńcze, może pan usiądzie? Przecież pan jest chory.
      – Nie, dziękuję. Ja nie jestem chory, jestem studentem i mam
      średnią 4,38.
      – To może przynajmniej potrzymam panu płaszcz?
      – To nie płaszcz, to kolega. On ma średnią 5,47.





      Nauczycielka zadała dzieciom zadanie domowe: napisać wypracowanie na
      150 słów.
      Następnego dnia wywołuje do odpowiedzi Jasia. Chłopiec czyta:
      – Tato kupił mercedesa. Następnego dnia mama wjechała nim na
      drzewo.
      – Ależ to jest tylko 10 słów!
      – Pozostałych 140 tato użył po wypadku.



      Babcia stoi na przejściu dla pieszych na czerwonym świetle. Długo
      się waha, aż w końcu zaczepia policjanta.
      – Młody człowieku, niech mnie pan przeprowadzi przez jezdnię.
      – Dobrze, proszę pani, tylko poczekamy na zielone światło.
      – A, wtedy to ja sama przejdę!



      Idą dwie blondynki przez wieś. Nagle jedna woła:
      – Ty, patrz, koń!
      – To nie koń, to świnia!
      – No coś ty, świnia nie ma rogów!



      Przy automacie z coca – colą stoi blondynka. Co chwilę dłubie sobie
      we włosach i wrzuca coś do otworu na monety. W końcu podchodzi
      policjant i pyta zaintrygowany:
      – Co pani robi?
      – Wrzucam wszy.
      – Ale dlaczego?
      – No jak to dlaczego? Przecież w reklami
      • ter.eska Re: Coś śmiesznego 18.07.10, 23:28
        Facet w autobusie kasuje bilet,przejeżdża kawałek i kasuje kolejny,za chwile następny...,przy piątym bilecie chłopak stojący obok nie wytrzymuje i pyta:panie czemu kasuje pan tyle biletów?,a bo wie pan-odpowiada tamten:jak zgubię jeden-mam drugi,jak zgubie drugi-mam trzeci...,a jak zgubi pan piaty?pyta chłopak,a wie pan-mam jeszcze miesięczny.

        Idzie żaba,a naprzeciwko niej jedzie czołg,czołg zaczyna się z żaby naśmiewać:łe taka mała,taka obślizła,z takimi wyłupiastymi oczami,żaba myśli,myśli i nagle wypala:łe taki duży i z h...na wierzchu.
    • g0p0s Re: Coś śmiesznego 20.07.10, 14:44
      Czego to nasza armia się pozbywa:
      www.amw.com.pl/rsm_without_bid_offer_info.php?info_id=55
      Niektóre określenia brzmią tajemniczo i groźnie.
      Ale jak teraz będą walczyć bez 'spluwaczki kieszonkowej szklanej'?
      No niedasie.
      'Słupek do siatkówki szt. 1', a narty już konwencjonalnie, parami smile
      • ewa9717 Re: Coś śmiesznego 20.07.10, 14:57
        Jakie to podniecajace: pojechać po odbiór agrafki do Celestynowa,
        dresów zielonych na krasnoluda do Rembertowa czy ręcznika
        żołnierskiego białego używanego do Deblina!
        • migos Re: Coś śmiesznego 20.07.10, 14:59
          a mnie jeszcze ciekawi, po co w Dęblinie mieli naszykowane 240
          metrów bieżących tkaniny flagowej białej - na wypadek
          kapitulacji..?
          • g0p0s Re: Coś śmiesznego 20.07.10, 15:12
            Gdyby mieli agrafki, to żywcem by się nie dali smile
          • ewa9717 Re: Coś śmiesznego 20.07.10, 15:36
            migos napisał:

            > a mnie jeszcze ciekawi, po co w Dęblinie mieli naszykowane 240
            > metrów bieżących tkaniny flagowej białej - na wypadek
            > kapitulacji..?
            A bo w wojsku pewnie wszystko musi być tajniejsze. Magazyny z
            tkaniną flagową czerwoną są pewnie gdzieś pod Poznaniem, a tuż przed
            planowaną defiladą wożono je do zeszycia w tajnych zakładach
            krawieckich gdzieś w Białowieszczańskiej Puszczy dla naprzykładu.
            W sytuacjach nagłych sczepiano agrafkami skądś tam.
            • stara.gropa Re: Coś śmiesznego 20.07.10, 17:32
              Ciekawe co się kryje pod nazwą wkład do łóżka koszarowego z nóżkami?
              Mam nadzieję, że nie te... wizytantki smile
              • ter.eska Re: Coś śmiesznego 20.07.10, 19:29
                Mnie zainteresowały biale nici,telewizory...,a szalo-kominiarki
                ...hm...mogłyby nam się przydać,nigdy nie wiadomo co jeszcze będziemy zmuszeni działaćwink
              • ewa9717 Re: Coś śmiesznego 20.07.10, 21:08
                stara.gropa napisała:

                > Ciekawe co się kryje pod nazwą wkład do łóżka koszarowego z
                nóżkami?
                > Mam nadzieję, że nie te... wizytantki smile

                Oj, Pantaleonku wink
    • dorka_31 Re: Coś śmiesznego 26.07.10, 16:15
      Facet chce się pozbyć kota wywozi go 4 ulice dalej.
      Przychodzi do domu a kot siedzi na wersalce. Wywozi go
      dalej, ale kot znowu wraca! Facet wywiózł go za miasto.
      Po chwili dzwoni do domu do żony i mówi:
      - Jest z tobą kot?
      Na to żona:
      - Jest, a co?
      - Daj go do telefonu, bo się zgubiłem.

    • black_lady_poland Re: Coś śmiesznego 28.07.10, 15:35
      Arnold Schwarzeneger podjechał rowerem pod sklep, oparł pojazd o
      drzewo i do kory przypiął pinezkami karteczkę: „Jeśli ruszysz mój
      rower, to zrobię z ciebie miazgę. Schwarzeneger.”
      Po kwadransie wychodzi, roweru nie ma, a za to na karteczce jest
      dopisek „Nic mi nie zrobisz, bo mnie nie dogonisz. Szurkowski.”



      Jest mgła, ulicą jadą dwa samochody, jeden za drugim, kierowca
      drugiego kieruje się przeciwmgielnymi światłami pierwszego. W pewnym
      momencie pierwszy wóz zatrzymuje się gwałtownie. Kierowca drugiego
      nie nadąża, wali go w zderzak i wyskakuje oburzony:
      – Panie, jak można hamować tak ostro w taką mgłę?!
      – Ależ człowieku, ja już wjechałem do własnego garażu!



      Dwóch kumpli:
      – Ty, Jasiek, skąd masz taką siną banię na głowie?
      – Od myślenia.
      – Co za głupoty gadasz?
      – Żadne głupoty. Myślałem, że moja stara wróci jutro, a ona
      wróciła dzisiaj.



      W teatrze siedzi potwornie gruby facet. Siedząca obok paniusia
      zgłasza pretensję:
      – Proszę pana, jak się ma taką tuszę, to należy wykupić dwa
      miejsca!
      – Wykupiłem, ale drugie mam na balkonie.



      Co może być trudniejsze, niż wepchnięcie ciężarnej słonicy do
      malucha?
      Zapłodnienie słonicy w maluchu.



      Ciocia pyta Jasia:
      – Kim chciałbyś być w przyszłości?
      – Muzykiem – odpowiada Jasio
      – Ależ Jasiu, ty przecież kompletnie nie masz słuchu!
      – Nie szkodzi, ciociu, ja będę muzykiem rapu!








      Turysta pyta w biurze podróży:
      – Czy naprawdę w tamtych okolicach jest taki zdrowy klimat,
      jak wszyscy zachwalają?
      – Ależ oczywiście, proszę pana! W ciągu ostatnich dziesięciu
      lat umarł tam tylko jeden człowiek!
      – A kto to taki?
      – Lekarz. Umarł z głodu!



      Na lekcji biologii w Związku Radzieckim profesor postawił przed
      studentami dwa ludzkie szkielety i pyta:
      – Proszę mi powiedzieć: co to jest?
      – No, szkielety…
      – Ale jakie szkielety?
      – No, ludzkie…
      – Ale może mi powiecie coś więcej na ich temat?
      – …
      – Nic nie wiecie? No to czego myśmy was uczyli przez te 5 lat?!
      – Nie może być! Lenin i Stalin?



      Do policjanta podbiega dwóch chłopców:
      – Och, proszę pana, tam, tam, za rogiem!
      – Co się stało?
      – Nasz nauczyciel, tam!
      – Ale co się stało!? Miał wypadek?
      – Nie, on zaparkował nieprawidłowo!



      Polak, Rusek i Niemiec założyli się, który wytrzyma dłużej w jednym
      pomieszczeniu ze skunksem. Pierwszy wchodzi Polak. Mija trzydzieści
      sekund i wybiega, zielony na twarzy.
      Po nim wchodzi Niemiec. Po jednej minucie wybiega, kaszląc i
      krztusząc się.
      Wtedy wszedł Rusek, zdjął onuce i z klatki uciekł skunks.
      • ewa9717 Re: Coś śmiesznego 28.07.10, 16:46
        Własnie wyczytałam, że w Lublinie przy ul. Juranda mieści się zakład
        optyczny i prowadzone są kursy jezykowe wink
        • minerwamcg Re: Coś śmiesznego 28.07.10, 20:22
          Ahuuuu! Migowego uczą też?
          Przydałby się jeszcze zakład robiący protezy kończyn.
          • ter.eska Re: Coś śmiesznego 28.07.10, 22:14
            Patrzcie,człek się cale życie uczysmile,mieszkam w Lublinie od urodzenia,na Juranda miałam szefostwo przez jakieś 10 lat
            i-przysięgam-nie widziałam tam zakładu optycznego,o kursach nie wspomnęwink,a za to akurat wiem,że zakład robiący protezy kończyn jest w zupełnie innej części miastasmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka