Dodaj do ulubionych

Chcesz? Opowiem ci bajeczkę...

20.07.06, 22:11
Bajeczka dla Krzysia

W pewnym mieście żył sobie mądry, inteligentny i wrażliwy chłopczyk.
Niestety, kraik w którym leżało jego miasteczko, był malutkim i smutnym
kraikiem, więc chłopczyk też był smutny. Tak, jak wcześniej jego rodzice, a
przed nimi – dziadowie, a przed dziadami – pradziadowie, którzy byli jeszcze
smutniejsi. Jak bowiem wieść niosła i różni bajarze opowiadali, mieszkańcom
tego dziwnego kraiku nigdy nie działo się dobrze, a jeśli nawet, to nie
wszystkim. Kłótliwi, ulegli, albo głupi władcy, wciąż sprowadzali na kraik
różne nieszczęścia, z którymi pozostali musieli dzielnie walczyć, a kiedy nie
musieli, to wtedy narzekali na swój podły los, aż w końcu wszyscy przestali
ich lubić, nie tylko sąsiedzi. Przez co mieszkańcy kraiku stawali się jeszcze
bardziej ponurzy, jak noc listopadowa, która, nawiasem mówiąc, była w tym
kraiku wyjątkowo ciemna, długa i paskudna.
Oj, nielekko było żyć w tym kraiku ludziom mądrym, inteligentnym i wrażliwym,
nielekko. Więc i chłopczykowi, gdy rósł i rozglądał się dookoła, było coraz
ciężej na duszy. Ach, jak bardzo chciał nauczyć się śmiać, bawić, być
beztroskim, jak motylek i myśleć o niebieskich migdałach! Niechby chociaż od
czasu do czasu... Lecz co spojrzał wokół, to znowu smutniał. I nie mógł
spokojnie jeść, ani spać, przez co strasznie wychudł i zrobił się bardzo
nerwowy. Nie wiadomo, jak dalej potoczyłyby się jego losy, gdyby pewnego dnia
nie spotkał tajemniczej kobiety. Była piękną blondynką o ciemnych oczach i
uroczym uśmiechu. Nagle wyszła spośród szeleszczących kartek książki, którą
czytał w zatłoczonym tramwaju, usiłując nie widzieć otaczającego świata. Ale
ją zobaczył, nie mogło być inaczej. Była na wysokich szpilkach. Wzięła go
delikatnie za rękę, położyła mu na dłoni malutki kluczyk i szepnęła prosto do
ucha:
- To kluczyk do drzwi, za którymi zapomnisz o wszystkim, co złe i smutne.
I znikła. Ale nikt inny z obojętnego, tramwajowego tłumu jej nie zauważył. Bo
to dobra wróżka była, więc wiedziała do kogo ma przyjść.
A chłopczyk mocno zacisnął dłoń z kluczykiem i nagle znalazł się w zupełnie
dziwnym miejscu. Zamiast obcych ludzi z tramwaju, otoczył go roześmiany,
rozgadany i dość hałaśliwy tłumek, w większości złożony z czegoś w rodzaju
duchów, ale niezbyt strasznych, bo zrobionych z ładnych liter. Nieliczni byli
znajomi, a nawet mieli prawdziwe ciała, z krwi i kości. Też ładne i różnej
płci. Wszyscy rzucili się do powitań, głaskali chłopczyka po główce,
opowiadali różne śmieszne historie i obiecywali wspaniałą zabawę. Potem
kobiety nakarmiły chłopczyka pierogami, a mężczyźni rozpalili ognisko i
zrobiło się tak wesoło, że chłopczyk zapomniał o smutku. To całkiem łatwe,
gdy otacza nas ciepło i życzliwość, a radosny śmiech, jest jak promyczek
słońca - potrafi stopić lód w każdym serduszku.
- Będę często do was wracał – powiedział chłopczyk, chowając kluczyk do
kieszeni.
- Wracaj, wracaj – zakrzyknęli zachęcająco roześmiani – Gdziekolwiek
będziesz, z każdego większego kawałka świata. Możesz nawet bocznymi
drogami...
A ktoś dodał całkiem poważnie:
- To zaczarowane miejsce. Nie zapomnij o nim. I nie zgub kluczyka. U nas
nigdy nie zabraknie ci książek, bobu, czereśni i uśmiechu...
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 20.07.06, 22:33
      Krzysiek obudz sie, wstawaj !! Zobacz jaka piekna bajka tu na ciebie czeka.

      Obawiam sie Groho ,zes sie teraz ladnie wpakowala smile))))
      Ja tez poprosze bajke z pierogami , bobem i czeresniami.
      Nie musi byc od razu, nie pali sie, kiedys jak cie bajkowanie najdzie, dobrze?



      Dzieki ci Dobra Wrozko, zes nam tu Grohe zeslala z Dobrej Krainy.
    • woloduch1 Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 20.07.06, 22:33
      Grohus!

      Jestes WIELKA! Mowilem Ci juz to?

      Tylko zakonczenie takie jakies zbyt optymistyczne. Chlopczyk bowiem po krotkim
      okresie uzywania czestego kluczyka co raz rzadziej z niego korzystal, az w koncu
      prawie nigdy, za to mial coraz wiecej wymowek, dlaczego go nie uzywa...

      Skad ja to znam? Chyba z autopsji...

      Pozdrawiam

      Woloduch
      • groha Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 20.07.06, 22:50
        Wołoduchu, bajeczka musi mieć optymistyczne zakończenie. Musi. Bo inaczej, to
        nie jest bajeczka, tylko życie. Opowiedzieć Ci o chłopczyku, który zgubił
        dalszy ciąg walorów? smile)
        Wszystkim mogę opowiadać bajeczki, skolko ugodno. Pasjami lubię taką bajeczną
        atmosferę. Więc Asiu - następną masz, jak w banku. Ktoś jeszcze sobie życzy?
        Ktoś jeszcze ma kłopoty ze snami, czy coś w tym rodzaju? smile)
        • ida14 Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 20.07.06, 23:01
          Ja chce! Mam kłopoty z goraca.
        • asia.sthm Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 20.07.06, 23:02
          Tralala, tralala dostane bajeczke smile)))))
          Dzis pojde grzecznie spac na tej Krzyskowej. Pozyczam ja sobie na dzis wieczor.

          Uwielbiam bajki. Naopowiadalam sie tysiace bajek na zamowienie. Moje dzieci
          czasem chcialy bajke z ksiazki, po raz 58 te sama, albo na zadany temat do
          wymyslenia z maminej glowy. I nie bylo litosci.
          Teraz sama dostane bajke smile)))
        • woloduch1 Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 20.07.06, 23:17
          Co do optymistycznego zakonczenia, to nie wiem... Ot, takie zakonczenie
          "Dziewczynki z zapalkami" rzeczywiscie jest takie optymistyczne?
          Ale opowiedz mi. prosze, o tym chlopczyku i walorach...

          Pozdrawiam

          Woloduch
    • ida14 Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 20.07.06, 22:45
      Ale kiedyś, jak mu było bardzo źle. Włożył rękę do kieszeni. Szukał husteczek
      żeby otrzeć łzy i natrafił na mały, metalowy przedmiot. Wyciągną go i spojrzał
      na klucz. Kiedy tak patrzył przypomniał sobie wróżkę i postanowił znów pójśc do
      rainy z lat dzieciencych
    • kasiakaz1 Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 20.07.06, 23:09
      Grochuś, pożyczę sobie tę bajkę na dzisiejszy wieczór. Dopadła mnie straszna
      handra, wlazłam do łóżka i wzięłam ze sobą laptopik żeby zajrzeć tu jeszcze na
      dobranoc, a tu taka śliczna bajka. Bardzo Ci za nią dziękuję choć nie jestem
      Krzysiem. Dobranoc.
      • groha Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 21.07.06, 00:53
        Kasiu, na drugi raz nie czekaj na chandrę, tylko od razu tu przylatuj, jak
        tylko poczujesz, że Cię jakiś smętek ogarnia. Ja opowiem bajeczkę, Asia
        pogłaszcze po pleckach, inni pocieszą i od razu lepiej Ci będzie. Jednym
        słowem - nie zapominaj o kluczyku! smile
        P.S. Wołoduchu, z tą "Dziewczynką..." masz rację. Andersen był ponurakiem. A
        bracia Grimm? Okrutnicy, brr... To nie moje bajki. Nie zgadzam się na nie, nie
        bawię się w takie i koniec.
        • april02 Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 21.07.06, 07:48
          Ja też chcę smile
          Bajeczka jest śliczna, optymistyczna w sam raz na piątek, weekendu początek smile

          Ale, ale... Asia przyznałaś się do wymyślania i opowiadania bajeczek więc
          dlaczego nie mamy jeszcze Twojego opowiadania?! I nie mów, że nie potrafisz smile
          Przepadło.
          • asia.sthm Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 21.07.06, 17:31
            april02 napisała:
            > Przepadło.

            Ano przepadło klepadło..
            jednak cicho wspomne, ze ja tu kursuje ruchem tak zwanym jeżykowym , latam
            znaczy. Jak porzadnie przysiade to czytam, przeczesuje zaleglosci.
            Ech zycie smile)) nawet z kluczykiem czas ni cholery sie nie rozciaga.
        • kasiakaz1 Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 21.07.06, 17:05
          Groha, ja nigdy nie czekam na chandrę tylko od razu tu wchodzę. Ale ta
          wczorajsza była gwałtowna i szybsza ode mnie. Całe szczęście bajeczka pomogła,
          spało mi się po niej miło i przyjemnie i obudziłam się dziś bez cienia smętkusmile
    • maalza Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 21.07.06, 09:14
      Groho, autentycznie się wzruszyłam wink))
      Jesteś prawdziwa bajkopisarka!
      • lylika Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 21.07.06, 09:34
        Przesłałam adresik tego wątku mojemu synkowi. Ma na imię Krzysio. To już "stary grop" ale bajeczkę z pewnością chętnie przeczyta. Bo śliczna!
    • dorka_31 Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 21.07.06, 11:40
      Bardzo ładna ta bajeczka....
      Widzę, że forum jest wszechstronnie utalentowane smile))
      • groha Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... Bajka druga. 21.07.06, 19:40
        Bajeczka dla Asi

        Pewnej pogodnej nocy, gdy księżyc świecił, jak latarnia morska, wszystkie elfy
        zebrały się nad kwitnącą łąką pod lasem. Nie było w tym nic dziwnego, przecież
        przylatywały tu w każdą letnią, jasną noc, kiedy tylko usłyszały cichutkie
        triangle dzwonków polnych i pierwszą skrzypcową nutę strojącej się orkiestry
        świerszczowej, żeby tańczyć nad firletkami, spijać ożywczą rosę z kielichów
        goryczki i kołysać trawami, jak morską falą. Łąka wzdychała wtedy cichutko z
        rozkoszy, jak głaskany kot, aż wiatr, pewnie z zazdrości, zaczynał leciutko
        potrząsać drzewami w lesie i nucić swoją rzewną kołysankę. A ile było śmiechu i
        zabawy, gdy udało się tym tańcem zwabić jakiegoś młodego, zbłąkanego turystę!
        Zachwycony, zagapiał się na ich zwinne ruchy i migające skrzydełka, które
        srebrzyły się w blasku księżyca, a potem odbijały w kroplach rosy, jak tysiące
        brylancików, i nie wiedział biedak, że czas robi mu psikusa: kiedy wydaje mu
        się, że stoi tu tylko chwilkę, w rzeczywistości właśnie postarzał się o kilka
        lat. Dlatego elfy, zanim zaczęły przedstawienie, zawsze dokładnie sprawdzały
        wiek delikwenta, czy nie jest za stary oraz stan jego serca i nerwów, żeby te
        parę lat nie miało dla niego zbyt wielkiego znaczenia. Były bowiem dobre i
        wrażliwe z natury, ale nie byłyby chochlikami, gdyby nie uwielbiały niewinnych
        psot, żartów i figli. Dlatego widząc minę takiego gapia, trzymały się za
        brzuszki i wprost pokładały ze śmiechu. Kiedy po nocnej, kwitnącej łące, niesie
        się delikatne, cichutkie, perliste dzwonienie – to właśnie jest śmiech elfów.
        Ale tej nocy się nie niósł, bowiem elfy zebrały się w zupełnie innym celu.
        Miały poważny problem do rozwiązania. Oto król wezwał je wszystkie - te domowe
        i te leśne, do wybrania delegata na nową, dziwną planetę o nazwie: Internet. Na
        ochotnika. Bowiem chodziły słuchy, że rozpleniły się tam złośliwe trolle,
        ponure gnomy i mnóstwo innych paskudnych stworów, które uprzykrzają życie
        normalnym ludziom, więc trzeba temu zaradzić. A kto potrafi lepiej pocieszyć,
        rozbawić i zaopiekować się ludźmi, niż dobre elfy? Może tylko stare, poczciwe
        krasnoludki domowe i skrzaty garażowe, zwane żartobliwie: prztymuclami. Ale te
        pierwsze, tym razem stanowczo odmówiły współpracy, mówiąc, że przy małych
        dzieciach, zwierzętach i ptaszkach, mają roboty powyżej czapeczek i nie ruszą
        się z obejść, za żadne skarby, a skrzaty samochodowe orzekły, że to w ogóle nie
        jest ich działka. Za długo siedzą w silnikach, skrzyniach biegów i wałach
        korbowych, żeby teraz pakować manatki i lecieć w nieznane. Niech lecą elfy, od
        tego mają skrzydełka.
        I tak stanęło na tym, że to elfy mają wybrać spośród siebie tego, kto poleci do
        tego Internetu, ratować ludzi. Na ochotnika. Po to właśnie się zebrały w tę
        pogodną, księżycową noc na ulubionej łące. Ale jakoś żaden się nie wychylał, bo
        wszystkie elfy, choć dzielne i pracowite, były także bardzo bystre i wiedziały,
        że to nie przelewki. Intuicyjnie czuły ( intuicję, jak wszystko inne, też miały
        szaloną), że dla wybrańca skończy się radosny czas pląsania po łąkach i
        spijania kwiatowego nektaru (szczególnie z pewnej odmiany goździka łąkowego, po
        którym wszystkie elfy ogarniała cudowna beztroska), a także opalania się na
        liściach łopianu, zjeżdżania z tęczy i ulubionego bujania się na źdźbłach
        trawy, lub na frędzlach od firanek, jeśli było się elfem domowym. Zamiast tego,
        trzeba będzie zakasać rękawy i sprzątać po paskudnych trollach, przeganiać
        smutki, omiatać główki z pajęczyny zagubienia, zwątpienia lub strachu, uczyć
        niektórych kulturalnego siedzenia przy stole, głaskać po zmarzniętych
        pleckach, pocieszać, rozśmieszać i kochać. Uff, roboty huk!
        Dlatego elfy wcale się do niej nie wyrywały, co nie może dziwić nikogo, kto
        choć raz próbował pocieszyć strapionych i wie, że to nie jest łatwe.
        Stuliły więc skrzydełka i siedziały na czubkach dorodnej turzycy, tak
        zamyślone, ciche i poważne, że aż świerszcze umilkły z wrażenia, a nocne motyle
        zawisły bez ruchu i bały się nawet oddychać, choć czuły, że cierpną im czułki i
        skrzydełka. Nawet przelatujący nietoperz, zwykle zasłuchany tylko w swoje
        radary, zainteresował się tą niezwykłą sytuacją na łące i poleciał do miasta z
        plotką, że coś się szykuje i jak zwykle – raczej nic dobrego. Bo po takiej
        ciszy, to może być burza, że hej! Na szczęście wszyscy już spali, więc tym
        razem obyło się bez paniki.
        I kiedy wszystko tak siedziało zasłuchane w tę ciszę, nagle z kwiatka
        margerytki, zdecydowanym ruchem, poderwał się śliczny elf. Odplątał długi
        warkocz z białych płatków, otrzepał go z żółtego pyłku, obciągnął zwiewną
        sukieneczkę, zaśmiał się radośnie i dzielnie zakrzyknął:
        - Lecę do nich.
        I rozłożył skrzydełka i zwinnie, jak jeżyk – poleciał.
        A wtedy wszystkie elfy zaczęły tańczyć, bić brawo i cieszyć się, jak dzieci. Bo
        wiedziały, że od tej pory, wszyscy normalni ludzie w tym dziwnym Internecie,
        którzy spotkają tego dobrego duszka, będą szczęśliwi i uśmiechnięci. Wszyscy,
        bez wyjątku, bo on zna różne języki obce i z każdym się dogada.
        Więc trzepotały wesoło skrzydełkami i wołały do odlatującego elfa:
        - Asiuu! Pomachaj im od nas ogooonkieeem!
        • lylika Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... Bajka druga. 21.07.06, 19:58
          Proszę grzecznie tego elfa, żeby coś zrobił z siecią. Ciagle dziś fiksuje i pisze do mnie, co pięć minut żebym sie ponownie zalogowała. Chyba, że to własnie skrzacia robota?
          • groha Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... Bajka druga. 21.07.06, 20:33
            To na pewno nie jest wina elfów. One nie uprzykrzają życia. To już prędzej
            sprawka jakieś gnoma. Może gorąco mu i wachluje się loginami? smile
        • kasiakaz1 Odnośnie Prztymucli 21.07.06, 21:23
          A właściwie Psztymucli. A Nulek? Nulek myślę że zgodziłby się na zwiedzanie
          Internetu... Ale może był nieobecny na naradzie w garażu, bo jest cały czas nad
          jeziorem smile
          • groha Re: Odnośnie Prztymucli 21.07.06, 21:55
            O rany, pewnie, że Psztymucle! Za błąd bardzo przepraszam wszystkie zwierzątka
            autotematyczne oraz mojego ulubieńca Nulka i mojego drugiego ulubieńca,
            Psztymucla wołającego: - Tato! Co to za marka?
            A Nulek i tak nie mógłby lecieć do Internetu, bo robi specjalizację z tratwy,
            nie? smile)
        • asia.sthm Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... Bajka druga. 21.07.06, 22:26
          Grohus,
          ty jestes poetka, najprawdziwsza na swiecie.. jak malutkie dziecko, co to pysia
          otworzy i sama poezja mu plynie, tak z duszy i serca mu plynie, bo tyle tam
          tego jest ,ze wyplynac musi i juz.
          Stasznie sie ciesze, ze cie znam z bliska smile))
          Dzieki, klaniam sie w pas.
          Zanim pojde spac, to sobie jeszcze z trzy razy przeczytam.
          Tralala mam wlasna bajke. Jestem bogacz, prosze panstwa, jestem bogacz !! smile))))
          • groha Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... Bajka druga. 22.07.06, 23:51
            No, przyznajcie sami: kto jeszcze umie tak pięknie się cieszyć z bajeczki, jak
            nasz elfik? smile) Asiu, to czysta rozkosz opowidać Ci bajeczki, naprawdęsmile
            Następna będzie dla Wołoducha, ale jeszcze nie dzisiaj. Coś mi bajadło
            szwankuje. Ale wzięłam Apap, może przestanie.
            • asia.sthm Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... Bajka druga. 23.07.06, 19:17
              Podmucham ci na bajadlo: pfuuu pfuuu, po plecykach tez moge pomiziac.
              Tak zaraz pod lopatkami jest najlepsze miejsce od bolu glowy, slowo daje.

              Na bajke dla Woloducha chetnie poczekam...bo ciiiii, tez sobie ja mam zamiar
              wypozyczyc.... jak ten ukwial, pasozyt bede sie zywic cudzymi wink))
              Ale moja najpiekniejsza, bo moja wlasna. Jestem bogacz !
              Tralalalasmile))
    • 36krzysiek Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 24.07.06, 10:00
      wiesz co Groha, nie pamietam, kiedy ktos zrobil dla mnie cos tak przemilego i
      to bezinteresownie. dziekuje ci bardzo i normalnie sie wzruszylem. hlip hlip
      • asia.sthm Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 24.07.06, 10:08
        No!!
        Nasza Groha tak robi.
        smile))
        • groha Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 24.07.06, 11:37
          Żeby nie było, żem taki bezinteresowny anioł, albo inne coś pierzaste, to od
          razu mówię: liczę na rewanżyk, hehe. Kiedyś opowiecie swoją bajeczkę, prawda? smile
          • maalza Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 24.07.06, 14:01
            Bajeczka prześliczna!
            Asiu, pomachałas ogoonkieeeeem? smile
            • asia.sthm Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 24.07.06, 14:21
              caly czas przeciez merdam...merdam z uczuciem smile)))
              • maalza Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 24.07.06, 15:51
                > caly czas przeciez merdam...merdam z uczuciem smile)))

                Doskonalesmile!
    • 36krzysiek Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 24.07.06, 14:22
      za siedmioma gorami
      za siedmioma lasami
      za siedmioma dolinami
      za siedmioma wyzynami
      za siedmioma lakami
      za siedmioma pastwiskami
      za siedmioma jeziorami
      za siedmioma rzekami
      mieszkal sobie w bialym slicznym domku z ogrodkiem
      Krasnoludek Teofil.
      Ktoregos pieknego, slonecznego poranka
      Krasnoludek Teofil wyszedł na ganek swojego slicznego domeczku
      spojrzał w lewo, spojrzał w prawo
      popatrzył przed siebie
      popatrzył za siebie
      westchnął i poiwedział:
      K-wa, jak ja mam wszedzie daleko!
      • asia.sthm Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 24.07.06, 14:29
        smile)))
        elfom latwiej zyc smile
        Niech no Teofil gdzies Cesne w dobrym stanie sobie skombinuje.
        • 36krzysiek Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 24.07.06, 14:48
          Teofil był znany w okolicy. Kiedys dawno temu byl osmym w bandzie Sniezki, ale
          pozostale krasnale przeglosowaly go i wyrzucily za poglady, za to ze myslal
          inaczej niz inne krasnoludki i smial miec swoje zdanie.
          Krasnoludek byl madry i wiedzial wiecej niz powinien. Udowodnil, ze Czarownica
          byla blizniaczką Sniezki, a cala heca z jablkiem byla czysta mistyfikacja.
          Sniezka zrobilaby wszystko by dobrze i bogato wyjsc za maz. Jednak inne
          krasnale, slepo wpatrzone w swoja przywodczynie, nie uwierzyly ani jednemu jego
          slowu. Teofil nie rozpaczal wcale po opuszczeniu bajki Sniezki. Nie lubil byc
          traktowany jak niewolnik, nie sprawialo mu satysfakcji spelnianie wszystkich
          zachcianek Sniezki, która oczywiscie nikomu niczego nie kazala, ale zawsze tak
          zakrecila, tak naklamala, tak zametlila, ze wychodzilo, iz to krasnoludki same
          z siebie chca spelniac jej zachcianki, Teofil byl inny. Jego oddalony od osad
          innych krasnoludkow domek byl milym cichym azylem, gdzie mogl spokojnie wiesc
          swoj zywot Krasnoludka. Mial duzo ksiazek i plyt, lubil prace w ogrodzie i
          leniwe niedziele przed kominkiem. Teofil nie czul sie wcale samotny. Przyjaznil
          sie z wieloma duszkami lesnymi, strzygami, gnomami, nawet z jednym smokiem.
          Wszystkie te sfory na wlasne zyczenie emigrowaly z bajki Sniezki, bo nie
          chcialy byc poddawane jej terrorowi i praniu mozgu. Jedyne, co doskwieralo
          Teofilowi, to ze mial tak strasznie wszedzie daleko. Niby nie tesknil za innymi
          bajkami, niby w kazdej chwili mogl zabrac podrozny tlumoczek i wybrac sie w
          podroz, ale jakos nigdy nie mogl sie zebrac. Zycie ulatwil mu zdecydowanie
          pewien elf, imieniem Tubik, ktory regularnie bywal w bajce Krolewny i
          dostarczal Teofilowi najpotrzebniejsze produkty. Teofil mial niewielki ogrodek,
          gdzie z pieczolowitoscia uprawial ulubione owoce i warzywa, porzeczki,
          czeresnie, bob i fasole. Jednak, moze to nietypowe u krasnoludka, czasami mial
          ochote na habanine z grilla i tu pojawial sie problem z zaopatrzeniem. Sniezka
          miala wylacznosc nie tylko na prawde, ale i na handel, ktory po paru latach
          zupelnie zamarl z sasiednimi bajkami. A wiadomo, ze Krasnoludki nie maja
          talentow lowieckich, zreszta nawet mu to nie przychodzilo do glowy. Przeciez
          przyjaznil sie z wieloma zwierzatkami w lesie. Dlatego, gdy pojawialy sie braki
          w spizarni, albo Teofil nie mial akurat tego, na co mial wlasnie ochote,
          wychodzil z domku na ganek i klal jak szewc na Sniezke i jej scenariusz bajki.
          Jednak nadchodzace dni mialy zmienic los Teofila, ale to juz inna bajka.
          KONIEC
      • groha Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 24.07.06, 14:30
        Stara bajeczka, Krzysiu. Ja tak mówię przed każdym spotkaniem TWCh. A taki ze
        mnie krasnoludek Teofil, jak tego... no... z koziej pupy waltorniasmile
        • groha Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 02.02.07, 22:32
          Bajeczkoluby i bajeczkowicze, zobaczcie, jaka fajna strona:
          www.kiedybylammala.art.pl/index.html
          Śliczna, prawda? Szkoda, że nie obejmuje bajeczek mojego dzieciństwa, ale cóż,
          widać połowa ubiegłego wieku, to już taka prehistoria, że dla archeologów raczejsad
          • asia.sthm Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 02.02.07, 22:45
            Sliczne!
            Zaraz rozpodam wkolo smile))
            Klaniam sie czapkom w podziece.
            • groha Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 02.02.07, 22:58
              Proszę dziękować Pinezce, gdyż to ona wygrzebuje takie cudne cudeńka. Ja też
              tylko się napawam nimi i je dalej rozpodajęsmile
              • asia.sthm Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 02.02.07, 23:05
                Pinezka wie ze robi dobra robote ! Niech sie Pinezce rodzi!

                Grohus, ja majac ten watek w ulubionych, jakos jak ta glupia go zaniedbalam crying
                a tu wrocil mi w calej krasie. Ludzie jak ja lubie ten watek..az mi od niego
                ogonek sam wyrasta na nowo smile)))))))))))))
                • groha Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 02.02.07, 23:25
                  Też go lubię, choć przysparza mi trochę zgryzoty. Przypomina mi bowiem, że
                  jestem prosię, ćwok i babsztyl bez poczucia honoru. Obiecałam przecież bajeczkę
                  Wołoduchowi, i innym chciałam rozdawać je na lewo i prawo, a tu kicha. Jak ja
                  nie lubię takiego niesłownego babska w sobie, to uchsad Nadziejam jednak, że
                  kiedy wróci do mnie bajkowy nastrój, to wszystko odrobię rach-ciach, z nawiązką.
                  On narowisty jest, niestety, ten od bajek, ale wróci, wróci. Może razem z wiosną?
                  • asia.sthm Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 03.02.07, 00:14
                    Grohus, nie pali sie. Woloduch nie taki zeby nie umial poczekac.
                    Nie zgryzotuj sie, nie martw. Konie sie nie martwia choc maja wieksza glowe.

                    Ty jestes nasza gwiazdka, nasze szydelko ratownicze, nasza naleweczka na
                    najpszedniejszych gronach lasu, prawdziwek z kropkowanym kapeluszem, orchidea i
                    stokrotka na jednej lodyzce.... no slyszysz cholero jak cie zachwalam ?
                    Sloneczko i wschodzaca siekierka.
                    Grohus, my cie bedziemy kochac nawet jesli trwale bajkowe zatwardzenie cie
                    dopadnie...siemienia i rycyny nie bedziemy podsylac. Lewatywy tez nie bedzie.
                    Nie przejmuj sie .
                • groha Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 02.02.07, 23:28
                  asia.sthm napisała:

                  > ogonek sam wyrasta na nowo smile)))))))))))))

                  No nie... Ucięłaś go???????
                  • asia.sthm Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 03.02.07, 00:22
                    > No nie... Ucięłaś go???????

                    Cos ty, ja jestem czlowiek. A ludziom ogonek pojawia sie i znika sam, w razie
                    potrzeby sterowania przy ladowaniu, nastroju bajkowego i wycieczki w swiat
                    internetowy. Mam dwa sztuczne, awaryjne, uszyte do stroju maskaradowego...ale
                    one sa wyjsciem awaryjnym...cos w rodzaju udawalnika-ozdobnika. Peruka, tyle ze
                    w innym miejscu...no jakos odwrotnie wink) tfu, co ja klece.
    • groha Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 04.02.07, 22:22
      Bajeczka dla Wołoducha.

      Za siedmioma górami, za siedmioma morzami, żył sobie pewien mędrzec. Nie był
      jeszcze stary, ale mądry był tak bardzo, że wszyscy, którzy go znali, myśleli,
      że ma już co najmniej 200 lat. Bo nie wierzyli, że można tak wielką wiedzę
      zdobyć przez, dajmy na to, lat pięćdziesiąt parę. To się w normalnej, ludzkiej
      głowie po prostu nie mieści. Podziwiali go więc bardzo, otaczali szacunkiem, ale
      trochę się go bali i nie pozwalali sobie na poufałość. Bowiem, jak każde dziwne
      i nie do końca zrozumiałe zjawisko, tak i mędrzec budził w nich ciekawość
      pomieszaną z nabożnym lękiem, a czasem nawet lekką zgrozą. Cóż się dziwić, skoro
      zwykła burza z piorunami budzi w człowieku skrajne uczucia, gdyż potrafi być
      piękna i straszna zarazem, więc co dopiero tak wielki umysł. Z którym, jak z
      elektryką – nie widać jej przecież, a siłę ma wielką i boleśnie kopnąć potrafi,
      więc i z nim nigdy nic nie wiadomo.
      A mędrzec, jak to mędrzec, był ponad zwykłe ludzkie sprawy. Nie zważał na
      ukłony, nie słyszał gadania, i nie interesowało go tak naprawdę, co inni mają do
      powiedzenia . Nie miał na to czasu. Pochłaniały go bowiem sprawy tak wielkie i
      niezmierzone, jak cały Układ Słoneczny, a nawet cały wszechświat. Z kawałkiem.
      Oraz cała ludzkość wraz ze swoim nie do końca jasnym pochodzeniem, z długimi,
      mrocznymi dziejami i niezbadanymi jeszcze możliwościami. W wymiarze jednostkowym
      zajmował się tylko tymi postaciami, które wywierały wpływ na losy całego świata,
      zmieniając go według swego uznania, a było ich tak wielu i stanowili tak
      okrutnie fascynujące obiekty badawcze, że zwykłym zjadaczom chleba nie poświęcał
      już żadnej uwagi. Nawiasem mówiąc, z takiej perspektywy po prostu nie było ich
      widać.
      Oczywiście, od czasu do czasu, mędrzec odrywał się od książek i własnym
      rozmyślań, wychodził z domu i udawał się na krótki spacer, na najbliższy
      skwerek. Zazwyczaj jednak już w połowie drogi wpadała mu do głowy jakaś genialna
      myśl, więc zawracał szybko, by móc ją zapisać, i nie zauważał niskich ukłonów i
      ciekawych spojrzeń, jakimi odprowadzali go stali bywalcy tego skrawka Ziemi. W
      obliczu własnej powagi oraz wielkości wiedzy, jaką zamierzał jeszcze posiąść,
      nic go one nie obchodziły, prawdę rzekłszy.
      I tak mijały lata. Mędrzec coraz więcej wiedział, a nauka wciąż i wciąż stawiała
      przed nim nowe niewiadome, mimochodem sprawiając, że im więcej rozumiał, tym
      mniej miał radości z życia. Taki paradoks, po prostu. Wciąż jednak wierzył, że
      jedynie sprawy wielkie mogą dać człowiekowi poczucie szczęścia i spełnienia,
      więc nie czuł się nieszczęśliwy. W towarzystwie swoim i swoich książek nie czuł
      się także samotny. Mówiąc krótko, nadal czuł się nieźle. Pod warunkiem, że nikt
      nie hałasował pod jego oknem i nie zawracał mu głowy jakimiś błahostkami. Aby
      więc nie musieć uczestniczyć w rozpraszających go sprawach codziennych, pewnego
      dnia zamknął okiennice, odciął się od świata zewnętrznego i miał już spokój.
      Ludzie powoli o nim zapominali, zapominali, aż całkiem zapomnieli, a ponieważ on
      nigdy nie zabiegał o ich pamięć, więc nawet tego nie zauważył.
      Nic dziwnego też, że na żadnym ze swoich nie dokończonych spacerów, na które
      udawał się regularnie, by przewietrzyć umysł, nie zauważył kobiety, która często
      na tym skwerku zbierała kolorowe liście i różne badylki, a czasem po prostu
      siedziała na ławeczce, wystawiając do słońca ładnie zaróżowione policzki. Ale
      jej oczy zawsze śledziły go z uwagą. Czasem igrały w nich promyki uśmiechu, gdy
      widziała, jak zamyślony potyka się na prostej drodze, ale równie często
      ciemniały od troski. Szczególnie wtedy, gdy patrzyła na jego poważną, zmęczoną
      twarz i zmarszczone, piękne czoło. Nie wyglądał, jak wulkan dobrego samopoczucia
      i świetnego humoru, to pewne. I to najbardziej ją martwiło. Nie tylko dlatego,
      że lubiła wszystkich na tym skwerku, więc i tego rzadkiego bywalca darzyła
      wielką sympatią, ale także z całkiem innego, osobistego powodu. Otóż widząc jego
      chmurne oblicze, czasem ogarniała ją przykra obawa, że cały jej trud, by dać tym
      ludziom radość i chwilę wytchnienia, w tym przypadku idzie na marne...
      Pewnego dnia, gdy jak zwykle zadumany mędrzec pojawił się na ścieżce, omiatając
      ją niewidzącym wzrokiem, już tam na niego czekała. A gdy potknąwszy się o jej
      szpilki, zniecierpliwiony chciał ją wyminąć, złapała go energicznie za rękaw i
      popatrzyła mu uważnie prosto w oczy. Mędrzec aż się zachłysnął i zamarł z
      wrażenia, tak mocne było to spojrzenie. Wtedy kobieta delikatnie przesunęła ręką
      po jego czole, by wygładzić te najgłębsze zmarszczki, jakie powstają od wielkiej
      powagi i powiedziała:
      - Natychmiast się uśmiechnij.
      I on to natychmiast zrobił.
      A potem przypomniała mu z malutką złośliwością w głosie:
      - Powaga jest tarczą głupców, pamiętasz?
      Pamiętał.
      Kobieta odetchnęła z ulgą i odeszła, a mędrzec rozejrzał się ciekawie dookoła i
      poczuł, że ogarnia go coś w rodzaju dwóch euforii i trzeciej malutkiej. Nagle
      ruszył w kierunku roześmianych i rozplotkowanych spacerowiczów, którzy dotąd
      omijali go z daleka, jak zwykle trochę onieśmieleni jego obecnością, przysiadł
      wśród nich na ławeczce i zaczął słuchać o czym sobie pogadują, plotkują, na co
      oburzają i z czego się śmieją. A potem sam zaczął opowiadać różne krotochwilne
      historyjki, i po chwili żartował i bawił się smacznymi słówkami, jak wszyscy.
      Niektóre baby, oniemiałe z zachwytu, tylko nieprzytomnie przewracały oczami, nie
      wierząc własnym uszom. Na co mędrzec, przypomniał sobie jeszcze jedną złotą
      myśl, z którą dotąd w swej mądrości nigdy się nie zgadzał, a teraz,
      niespodziewanie dla samego siebie, powiedział ją głośno i wyraźnie:
      - Ostatecznie, od czasu do czasu mężczyzna, to też człowiek...
      Na co mężczyźni oczywiście zamruczeli niewyraźnie, za to baby natychmiast
      znacząco zmrużyły oczy i zaniosły się perlistym śmiechem, który wiatr poniósł aż
      nad sadzawkę, a potem hen, między drzewa, jak ożywczy, letni deszczyk.
      A mędrzec poczuł się spokojnie i lekko, jak nigdy. Ogarnął wzrokiem cały skwerek
      i pomyślał, że kto wie, może taki ciasny, ale pogodny kawałek świata jest
      bardziej potrzebny człowiekowi, niż trudno osiągalne i obce galaktyki...? I tak,
      jak zwykły, swojski deszcz, bez dwóch zdań przyjemniejszy jest od deszczu
      meteorytów, tak i uśmiech drugiego człowieka i zmrużone nim oczy, są milsze od
      mrugania najjaśniejszej z dalekich gwiazd...?
      • lylika Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 04.02.07, 22:39
        Jak to dobrze mieć taką Grohę. Zawsze pięknie ubierze w słowa to o czym człowiek myśli. smile
      • woloduch1 Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 04.02.07, 23:41
        Ja sie zabije!
        Ale zes mi, Grohus, przyciela!
        Piekne!
        Az sie poplakalem ze smiechu, czytajac te bajeczke!
        Serdeczne dzieki z glebi usmiechnietego serca i z twarzy z zanikajacymi coraz
        bardziej zmarszczkami!

        Z szerokim usmiechem pozdrawiam

        Woloduch
        • groha Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 05.02.07, 01:14
          woloduch1 napisał:

          > Z szerokim usmiechem pozdrawiam
          >
          > Woloduch

          Słyszałeś, jak coś huknęło na cały świat i okolice? To kamień spadł mi z sercasmile
          Nie wiem, co się dzisiaj dzieje, ale gdy pisałam poniższą adnotację o braku
          wszelkich podobieństw, głowę dam sobie uciąć, że Twojego postu jeszcze nie było.
          Więc mi wtedy jeszcze z emocji i ciekawości, co Ty na to, rączki troszkę latały,
          nie ukrywam. Chociaż o żadnym przycinaniu mowy być nie mogło, bo to przecież
          tylko bajeczka. Z morałem starym, jak świat. Więc ona jest DLA Ciebie, a nie O
          Tobie. Przecież nikt o zdrowych zmysłach, kto Cię zna choćby tylko wirtualnie,
          nie dałby Ci 200 lat, bez przesady wink)
    • groha Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 05.02.07, 00:11
      No, wreszcie mnie dzisiaj natchło i ją napisałamsmile A dzięki uprzejmości portalu,
      wgrywałam na pięć nawrotów, więc myślałam, że cierpliwość stracę i znów nic z
      tego nie będzie.
      Aha, tak wyłącznie na wszelki wypadek i pewnie zupełnie niepotrzebnie dodam, że
      jest to bajeczka, więc o żadnym podobieństwie do postaci autentycznych mowy być
      nie może. Dedykowana Wołoduchowi, bowiem miał ją obiecaną, a ja czasem umiem
      słowa dotrzymać. Teraz tylko nadziejam, że choć troszkę Mu się spodoba.
    • groha Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 04.09.07, 13:10
      Nie za długą, nie za krótką, taką w sam raz.
      Nie za siedmioma górami, nie za siedmioma morzami i wcale nie dawno, dawno temu,
      była sobie raz krainka taka śmieszna, że wprost nie da się tego opowiedzieć. I
      chyba lepiej tego nie robić, bo wcale szczęśliwie się to nie skończyło. Część
      mieszkańców umarła ze śmiechu, po prostu, a reszta uciekła. Z bólem brzucha,
      niestety. Na który, nawiasem mówiąc, nie pomagał nawet wyciąg z dziurawca. A
      krainka, gdy tylko ucichło echo ostatniego wybuchu śmiechu, spokojnie porosła
      sobie perzem i gwiazdnicą pospolitą. Miejscami także mchem. Ale na krótko, bo
      zaraz potem zjawił się tam wielki plantator z traktorami i władczym głosem rozkazał:
      - Zaorać!
      I zaorano. I posadzono buraki. I ze śmiesznej krainy nic nie zostało, bo w
      burakach nie ma nic śmiesznego, niestety. Szczególnie w pastewnych. A ci, którzy
      kiedyś z niej uciekli, wspominali z nostalgią, jaka kiedyś była śliczna i
      wesoła, i jak wspaniale bolały brzuchy od tego śmiechu. Teraz też bolą, ale
      inaczej. Z normalnej niestrawności, z której tylko zgaga, mdłości i nadmierne
      zużycie papieru toaletowego.
      Morał: lepiej umrzeć ze śmiechu, niż od zwykłej sraczki. A na pewno przyjemniej.
      • papuga_ara Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 04.09.07, 13:56
        Tiaaa... te buraki to są tak ciężkostrawne, że to się nawet opisać
        nie da. A wielki plantator powinien się poddać przymusowej terapii,
        choć nie wiadomo, co by z tego wyniknąć mogło, pewnie też nic
        dobrego. Warto dodać, że, niestety, niegdyś wesoła krainka stała się
        z powodu buraków pośmiewiskiem wśród innych krainek i też nie bardzo
        było wiadomo, co z tym fantem zrobić. I wszyscy się bali, co to też
        będzie dalej, bo buraki rozkrzewiły się tak, jak nikt się tego nie
        spodziewał. A wyrywać się nie chciały dawać za nic w świecie. Co jak
        co, ale uczepione były na amen. I już nikogo nie śmieszyły, nie
        straszyły nawet, tylko budziły powszechne obrzydzenie. I nikt nie
        wie, jaki będzie koniec tej historii.,
        • groha Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 04.09.07, 14:28
          E, ta bajeczka nie była o śmiesznym kraiku, Papugo, tylko o śmiesznej kraince,
          pozbawionej wszelkich cech realności, jak to w bajeczkach, zresztą. Przecież od
          śmiechu się nie umiera, bo to ponoć samo zdrowie, nie? No, i nie wiadomo na
          pewno, czy to, co było potem, to buraki. A może bób? wink
          • 36krzysiek Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 04.09.07, 15:14
            Ale ta bajeczka miała i ciąg dalszy. Jak już te buraki wyrosły pod
            nieeebo, pod nieeebo, to przyjechali zagraniczni naukowcy zbadać, co
            się tak na prawdę stało. Chodzili między grządkami, oglądali liście,
            korzenie i badali PH gleby i nadziwić się nie mogli, że jeszcze tak
            duzo ludzików z tej bajkowej krainki chce sadzic kolejne buraki aż
            hen, hen po horyzont. Naukowcy wrócili do siebie, robili badania,
            wytężali umysły i doszli do wniosku, że to musi być jakaś straszna
            zaraza, niebezpieczna dla innych kraików na planecie. Zebrała się
            Rada Starszych i podjęto decyzję, że krainkę trzeba zaorać ponownie,
            zlać dobrze lizolem i siarką i posadzić dużo śrubokrętów, coby tu
            już nigdy nic nie wyrosło.
            • lylika Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 04.09.07, 19:43
              Zaorać można, ale póżniej posadzić sporo żartów, nie mniej dowcipów, bardzo dużo cytatów z książek Guruy, podlać to wszystko obficie piwkiem, umiarkowanie naleweczkami, włączyć żółtą mordę i samo urośnie. smile
              • papuga_ara Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 04.09.07, 22:39
                A ja myślę, że zamiast śrubokrętów to tam gwoździe wyrosły, bardzo
                popularne ostatnio w owej kraince. Fuj.
                • lylika Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 04.09.07, 23:19
                  Gwuść może dotyczyć wyłącznie Ziobru. Ale my polityką się nie zajmujemy, weż to pod uwagę, więc w naszej kraince nie wyrosną.
                  • ratonsitoblanco Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 05.09.07, 02:05
                    A czy ja też mogę dostać jakąś bajkę, Groszko? Czy też bajki, jako towar
                    deficytowy, rozchodzą się tylko po znajomości?
                    • groha Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 05.09.07, 13:49
                      Po znajomości, bo nieśmiała jestem z natury i z obcymi w ogóle nie gadam wink Ale
                      przecież sąsiad zza ściany, to prawie jak rodzina, więc bez oporów mogę
                      opowiedzieć bardzo śliczną. Na dobranoc może być? To proszę bardzo, niech
                      Szanowny tylko piśnie, gdy spać nie będzie mógł. Chętnie pobajczę. Na przykład,
                      o słynnym królu Musie Musculusie, albo o pewnym kocie, co wbrew naturze, kochał
                      wszystkie myszowate... wink
                      • ratonsitoblanco Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 06.09.07, 18:00
                        Czy król Mus Musculus to jakaś szlachetna mysz? Tak, to byłaby bardzo dobra
                        bajka. Bo co do tego kota, to mam uzasadnione wątpliwości... Proszę o bajkę o
                        jakiejś szlachetnej myszy.
                        • ratonsitoblanco Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 12.09.07, 18:22
                          Mysz poczeka cierpliwie jeszcze kilka dni. A jeśli bajki nie będzie, to zrobi tu
                          coś spektakularnego. Na przykład brawurowy striptiz. Więc mi potem proszę nie
                          mówić, że nie ostrzegałem...
                          • eulalija Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 12.09.07, 18:51
                            Groha, pod żadnym pozorem nie opowiadaj Ratonsitoblanco bajeczki!!!

                            Ja chcę zobaczyć ten striptiz. To ma być widowisko spektakularne i w
                            dodatku brawurowe, nigdy bym nie odżałowała wink
                            • groha Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 12.09.07, 21:51
                              Spokojnie, Eulalijo, nie odbiorę Ci tej przyjemności, przecież ludzka kobieta
                              jestem wink
                              A sąsiada bardzo przepraszam za zwłokę, ale teraz naprawdę nie mam czasu na
                              żadne bajeczki. Na urlopie jestem. Bajadło też musi odpocząć czasami, bo by się
                              za szybko zużyło, nie?
                              • asia.sthm Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 12.09.07, 23:05
                                Ludzka kobieta z tej Grohy smile)))
                                Doczekamy sie, hi hi
                                • ratonsitoblanco Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 13.09.07, 19:32
                                  Mysz nie wytrzymała presji. Nadmierne oczekiwania względem brawurowego pokazu
                                  wypaliły mnie psychicznie. Obawiam się, że po zrobieniu striptizu, po ujawnieniu
                                  wszystkich zakamarków mojego ciała, ktoś z wielkim rozczarowaniem skomentuje:
                                  - Z dużej chmury mały deszcz.
                                  Więc Mysz w imię dobrze pojętej taktyki postanowiła uciec z tego wątku.
                                  • eulalija Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 13.09.07, 21:13
                                    Łeeee, i psinco sad(

                                    A tu się zbierała pełna życzliwego zainteresowania publiczość wink)

                                    Groho kochana, daj jakąś bajeczkę na pocieszenie.
                                  • groha Re: Chcesz? Opowiem ci bajeczkę... 13.09.07, 21:14
                                    No, i co narobiłyśmy, harpie jedne? Kolejny sąsiad nie wytrzymał nerwowo. I ani
                                    pokazu, ani bajki. Kurczę, gdybym wiedziała, że z Myszy taki nerwusek, to
                                    obiecałabym, że nie będę patrzeć na ten striptiz, albo tylko przez palce i w
                                    ogóle ani mru mru na temat jakichkolwiek opadów. I na pewno nie zwlekałabym z
                                    bajką. Taką specjalną, na spokojność. Trudno, uciekł.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka