lylika
23.09.06, 13:21
W najnowszym tomie autobiografii Gurua wyjaśnia dlaczego nie ma psa tylko koty i to w dodatku dzikie. Pisze: "Koty natomiast w gruncie rzeczy mają mnie w nosie. Owszem, niekiedy również przywiązują sie do człowieka, ale w ograniczonym zakresie, pies człowiekowi poświęci życie, kot nie...
...Koty sa doskonale egoistyczne..."
Nie wszystkie koty są takie egoistyczne. Mam dwa koty. Matkę i syna. Felina jest prawdziwie kocia. Przychodzi kiedy chce, robi co chce. Poranną kawę egzekwuje bardzo stanowczo. Jeśli jest głodna lub chce wyjść potrafi się przymilić. Jeśli ma ochotę, to nawet przyjdzie do mnie do łóżka.
Tycjan jest posłuszny, przybiega nawet z trzeciego ogrodu jeśli mężydło zadzwoni kluczami./to jest łączność "kluczkomórkowa"/. Jeśli przyjdzie poraniony po jakiejś bójce i trzeba go opatrywać, wystarczy, że mężydło powie: Tyciek, do zabiegowego! I kot posłusznie wskakuje na krzesło i czeka na opatrunek. Poddaje się wszelkim zabiegom bez krzty sprzeciwu. Rano obchodzą cały ogród, noga przy łapie w t.zw. ósemkę. Wieczorem razem ogladają telewizję, chrapiąc i mrucząc na przemian.
Przed tygodniem mężydło wyjechał w Tatry. Od tej pory kot prawie nic nie je, przesiaduje na schodkach do firmy lub na miejscu, w którym zwykle stoi samochód, nie reaguje na wołania ani na dźwięk kluczy /moje mają trochę inny/, nie chodzi na swoje chuligańskie wyprawy, nawet nie poluje na myszy ani na ptaszki. Cały jest jednym wielkim oczekiwaniem.
img158.imageshack.us/img158/2878/060923tycjanfrasobliwyiq1.jpg
Zapowiedziałam mężydłu, że w przyszłym roku jadą obaj. Ja nie chcę wiecej patrzeć na tę rozpacz.
.
*Przyznaję się bez bicia, tytuł wątku zaczerpnęłam ze słuchowiska radiowego autorstwa Katarzyny Grocholi.