Dodaj do ulubionych

Kot mi schudł*

23.09.06, 13:21
W najnowszym tomie autobiografii Gurua wyjaśnia dlaczego nie ma psa tylko koty i to w dodatku dzikie. Pisze: "Koty natomiast w gruncie rzeczy mają mnie w nosie. Owszem, niekiedy również przywiązują sie do człowieka, ale w ograniczonym zakresie, pies człowiekowi poświęci życie, kot nie...
...Koty sa doskonale egoistyczne..."
Nie wszystkie koty są takie egoistyczne. Mam dwa koty. Matkę i syna. Felina jest prawdziwie kocia. Przychodzi kiedy chce, robi co chce. Poranną kawę egzekwuje bardzo stanowczo. Jeśli jest głodna lub chce wyjść potrafi się przymilić. Jeśli ma ochotę, to nawet przyjdzie do mnie do łóżka.
Tycjan jest posłuszny, przybiega nawet z trzeciego ogrodu jeśli mężydło zadzwoni kluczami./to jest łączność "kluczkomórkowa"/. Jeśli przyjdzie poraniony po jakiejś bójce i trzeba go opatrywać, wystarczy, że mężydło powie: Tyciek, do zabiegowego! I kot posłusznie wskakuje na krzesło i czeka na opatrunek. Poddaje się wszelkim zabiegom bez krzty sprzeciwu. Rano obchodzą cały ogród, noga przy łapie w t.zw. ósemkę. Wieczorem razem ogladają telewizję, chrapiąc i mrucząc na przemian.
Przed tygodniem mężydło wyjechał w Tatry. Od tej pory kot prawie nic nie je, przesiaduje na schodkach do firmy lub na miejscu, w którym zwykle stoi samochód, nie reaguje na wołania ani na dźwięk kluczy /moje mają trochę inny/, nie chodzi na swoje chuligańskie wyprawy, nawet nie poluje na myszy ani na ptaszki. Cały jest jednym wielkim oczekiwaniem.
img158.imageshack.us/img158/2878/060923tycjanfrasobliwyiq1.jpg
Zapowiedziałam mężydłu, że w przyszłym roku jadą obaj. Ja nie chcę wiecej patrzeć na tę rozpacz.
.
*Przyznaję się bez bicia, tytuł wątku zaczerpnęłam ze słuchowiska radiowego autorstwa Katarzyny Grocholi.
Obserwuj wątek
    • vivictoria Re: Kot mi schudł* 23.09.06, 15:33
      Na chudego, on ci nie wygląda, ale ma doskonale zrezygnowanego! Takie podejście
      do kotów to ja rozumiem, najgorzej mają te nie wypuszczane z domciu. Nawet jak
      pieszczone - nikt im zamordowania myszy nie zastąpi sad
    • felis2 Re: Kot mi schudł* 25.09.06, 08:06
      Tak sobie myslę, ze o kocim przywiązaniu to się wie dopiero jak się mieszka z
      kotem i sprzecza z nim o przestrzen życiową. One sie z tym nie afiszują. Z
      moich kocich doswiadczeń:
      Kot nr 1, półdzika przybłęda z dzieciństwa (mojego), niezdolna do korzystania z
      takiego maleńkiego pudełka z piaskiem (żwirków wtedy nie było). Jak nikogo nie
      było w domu kot mieszkał na zewnątrz. Jak wyjeżdżaliśmy przychodzili znajomi
      podlac kwiatki i nakarmić kota. Zwierzak zawsze najpierw robił obchód
      mieszkania i sprawdzał czy już jesteśmy
      Kot nr 2, od lat zaanektowany przez moich rodziców. Czekał na wycieraczce na
      mój powrót z pracy. Później cięzko się obraził jak zaopatrzyłam się we własne
      koty, przebaczył mi dopiero jak przestałam je przywozić. Brat na weekendy
      jeździ do rodziców, kot w piątki wieczorami waruje pod furtką. Wyjazd jednego z
      rodziców oznacza, ze drugie jest non stop pilnowane (najpewniejszy sposób to
      umieścić człowieka pod tyłkiem). Wyjazdy matki oznaczały utuczenie kota, bo
      ojciec na każde miauknięcie karmił siersciucha. Opuszczenie domu przez oboje,
      choćby na parę godzin - po powrocie są witani przez kota, który nie moze się
      zdecydować czy bardziej się cieszy czy jest obrażony. Wyjście do sklepu - po
      powrocie rozlega się miau spod krzaczka przy furtce, kot odprowadza do domu i
      sam... idzie na spacer. Po przypadkowym zamknięciu w piwnicy albo garazu -
      pilnowała ludzi i namawiała, zeby wychodzić z takiego niebezpiecznego miejsca
      Koty nr 3 i 5 - zyją własnym życiem, robią co chcą, urządzaja dziką awanturę za
      opieszałe wpuszczanie do domu, a od czasu do czasu dostają ataków miłości i
      dobrze że to są koty standardowych rozmiarów, bo objawia sie to intensywnym
      deptaniem, ugniataniem i łaszeniem
      Kot nr 6 - parkingowa znajda, już się przyzwyczaiła do życia w luksusie i
      posiadania ludzi na własność, ale na początku łaziła za mną po domu krok w krok
      i darła gębę, zebym sobie usiadła. A jak tylko usiadłam natychmiast ładowała
      się na kolana. Na dzwonek, pukanie, brzęk kluczy - leci pod drzwi, nawet jak to
      obcy, jakieś psie odruchy? ale nie szczekasmile
      Jak czasem zostawiamy zwierzyniec (koty 3, 5 i 6) sam na weekend, po powrocie
      pod drzwiami siedzi komitet powitalny. Należy każdą pogłaskac i... wypuścić na
      spacer. Zresztą, na spacer po parku czasem z nami chodzą, luzem, bez smyczy i z
      własnej woli. Kot nr 6 usiłuje przy okazji atakować psy. Kot nr 3, mimo
      dzikusowatości, parę razy mnie albo syna przed psem bronił.
      Kot nr 3 pozwala sobie wepchnąć tabletkę, wydłubać wydzielinę z oczu, odebrać
      upolowany łup (warczy przy tym tylko). Kota nr 6 musiałam odrobaczać u weta,
      mimo ręcznika i rękawic nie udało się dac tabletki.

      Numeracja kotów w kolejności pojawiania się w moim życiu. Zachwiana nieco, bo
      kot nr 4, też znajda, był krótkosad
    • groha Re: Kot mi schudł* 25.09.06, 11:54
      Miód! Prawdziwy miodek na serce me, takie wątki. Moje kochane i mądre kociarysmile
      A jeśli chodzi o ten cytat z Guruy, że koty są doskonale egoistyczne i tym
      podobna nieprawda. Cóż, taki pogląd odziedziczyliśmy, wciaż pokutuje i pewnie
      przeniesie się na następne pokolenia, jak wiele innych przesądów, do których
      koty mają prawdziwego pecha. Są po prostu inne, niż wszystkie stworzenia
      otaczające człowieka, a to wystarczy, żeby nie być przez niego, znaczy tego
      pana i władcę całego świata, hie, hie, łatwo rozumianym w jego wyniosłym
      rozumku. Ale Gurua, choć, mam wrażenie, dość późno zaczęła z kotami obcować,
      już jest pod ich urokiem, czyli wkrótce zmieni to zdanie o ich egoistycznej
      naturze. Albowiem mądra kobieta jest z naszej Guruy. Niech tylko pozwoli, by
      któryś z tego kociego wału, pokochał Ją prawdziwą, kocią miłością, a zdziwi się
      strasznie i dojdzie do wniosku, że żaden facet nie był Jej tak wierny, jak to
      małe, puchate stworzonko. I będzie miała świętą racjęsmile
      P.S. Po wyjeździe naszego dzieciątka, Frotka tak umierała z tęsknoty za swym
      ukochanym panem, że wpadła w apatię i przestała reagować na świat zewnętrzny.
      Nikła w oczach, dosłownie. Z trudem udało nam się ją przywrócić życiu, ale od
      tamtej pory przestała być radosnym kociątkiem, a stała się steraną życiem
      melancholiczką. Cierpienie i ból zmienia każdą wrażliwą istotę, niestety.
    • eulalija Re: Kot mi schudł* 25.09.06, 14:40
      Doświadczenia mam tylko z obcymi kotami, więc trochę to wybrakowane będzie. Mój
      Lepsza Połowa jest tak uczulony, że właściwie sama obecność, choćby chwilowa w
      pomieszczeniu gdzie jakiś kot na stałe przebywa powoduje koszmarny katar,
      świszczenie przy oddychaniu, próba pogłaskania sierściucha kończy się potęznym
      opuchnięciem gałek ocznych, prawie Basedow.

      Więc takie scenki z obcymi:

      1. Kocica koleżanki, podobna trochę do brytyjczyka, trochę do rosyjskiego,
      generalnie mieszanka, bardzo mnie lubiła, podczas moich wizyt praktycznie nie
      schodziła mi z kolan i cichutkim mruczeniem dawała wyraz zadowoleniu z
      głaskania. Jak tylko przestawałam głaskać słyszałam ostrzegawcze miauknięcie.
      Raz się zagapiłam i zostałam skarcona pacnięciem łapką po dłoni, bez pazurków.
      Pewnie jakbym dłużej zwlekała skończyłoby się pacnieciem z pazurkami.
      Kocica ta nie wychodziła z domu. W którymś momencie przyplątała jej się jakaś
      grzybica czy drożdżyca, nie pamiętam już bo lat minęło sporo, ale trzeba było
      pochodzić kilka razy do weta, trzeba było różne zabiegi w domu przeprowadzać.
      Koleżanka poprosiła o pomoc. Jasne, pomogłam. Tyle że kocica się na mnie
      obraziła. Już nigdy potem nie przyszła do mnie na kolana, jak wchodziłam do
      mieszkania koleżanki kotka majestatycznie udawała się do kuchni, po taborecie,
      blacie, lodówce wskakiwała na półeczkę i nie pozwalała się pogłaskać, jak
      spróbowałam wyciągnąć do niej rękę to trzy rozdarcia leczyłam ponad miesiąc.

      2. Kocur znajomych, pers full wypas, czarny, cudny. Nie chciał do mnie przyjść.
      Za pierwszą wizytą robiłam jakieś sztuki, kici kici, zabaweczka, jakaś rybeczka
      z miseczki, figę z makiem, olewał mnie całkowicie. Za drugą wizytą ja go
      zlekceważyłam, udawałam, że kompletnie nie dostrzegam pluszka na regale. Po
      kwadransie już siedział u mnie na kolanach.

      3. Tenże sam pers chyba bardzo nie lubił przyjaciela pana domu. Jeśli
      przyjaciel przychodził w ciemnym garniturze albo w dżinsach i ciemnej koszuli
      kocur go nie widział. Za to jak raz przyszedł w letnim jaśniutkim garniturze to
      Kacper natychmiast przyszedł do niego na kolana i nie dawał się zrzucić przez
      cały czas trwania wizyty. Czyścił ten garnitur przez kilka dni.
    • maalza Re: Kot mi schudł* 25.09.06, 15:07
      Biedny kitek crying Musisz z nim odbyć poważną rozmowę w 4 oczy i wyjasnic
      sytuację smile
      Mnie w kotach pobija nie ich egoizm, ale obojętność. Nie ma nic piękniejszego
      niż obojętność pomieszana z niesmakiem, wypisana na kociej twarzy, zwłaszcza
      gdy wszyscy wokoło traca głowę.
      Ostatnio tak było, gdy do domu przyprowadziłam znalezionego pod biurowcem
      jamnika. Moja dotychczasowa psica, Gapa, miała kilka wątów, jamnik był
      zmieszany, a kot tylko siedział na stole i patrzy obojętnym wzrokiem. Po kilku
      godzinach dał się ostatecznie powąchać, ale do tej pory jamnika nawet nie
      zauważa (zawsze patrzy na niego wzrokiem mówiącym "a co ty tu w ogóle robisz,
      chłopaku?"), za to Gapę uwielbiasmile Piękne to jest!
    • mimbla.londyn Re: Kot mi schudł* 26.09.06, 19:34

      Polecam jeden z piekniejszych wierszy W.Szymborskiej
      ''Kot w pustym mieszkaniu''
      -koty to tajemnica z zacheta do cierpliwego jej odkrywania.

      Pozdrawiam,zyczac szybkiego powrotu sprawcy zamieszania i tesknoty.



      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
      Zmiana formy powoduje zmiane mentalnosci.
      Noam Chomsky ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
      • anmanika Re: Kot mi schudł* 27.09.06, 14:35
        Mój Ś.P Bonzuś nie był chyba według tego opisu kotem. On żyć beze mnie nie
        mógł. Zawsze wiedział kiedy to ja idę po schodach, zawsze reagował jak go
        wołałam, rozmawiał ze mną i wszystko rozumiał co do niego mówiłam. Wystarczyło
        raz powiedzieć "Bonzuś nie wolno" i kot tego nie robił. Jak leżałam chora dwa
        tygodnie nie odstępował mnie o krok, chodził tylko do miski lub kuwety i
        natychmiast wracał.
        Trzeba było widzieć jego minę jak przyniosłam młodą po raz 1szy ze szpitala do
        domu. Ten bezbrzeżny smutek, rozczarowanie i rozżalenie. Po raz pierwszy i
        ostatni zresztą nie spał u mnie w łóżku tamtej nocy. Później się jakoś pogodził
        z faktem, że nie jest już jedynakiem. Według mnie nie był kotem tylko
        człowiekiem na 4 rudych łapkach.
        Żył tylko 3latasad((((((((((((((((((((((
    • dorka_31 Re: Kot mi schudł* 27.09.06, 15:19
      Przyjaciółka ostatnio opowiadała mi o króliku.
      Królikiem zajmuje się głównie jej córka, sprząta, podaje mu jedzenie itp. W
      wakacje wyjechała na kolonie, więc jakiś czas jej nie było. Gdy wróciła i
      zajrzała do królika, to ponoć mało nie oszalał ze szczęścia i "tańczył" po
      całej klatce (normalnie tak się nie zachowuje). Cała rodzina była zaskoczona,
      no bo pies czy kot, ale królik?... A jednak...

      Zwierzaki są dużo mądrzejsze niż nam się wydaje...
    • minerwamcg Re: Kot mi schudł* 27.09.06, 15:40
      Najbardziej mi się podoba to zjawisko działające w drugą stronę. To znaczy, jak
      się zdeklarowany antykociarz zakocha w kocie.
      Tak było z moim bratem. Marudził, że nie chce kota, po co kot w domu, jak
      przyniosę kota, to on zahoduje psa, a w ogóle jak już musi być, to w każdym
      razie mowy nie ma, żeby wchodził do jego pokoju.
      Akurat! Kiedy w domu zjawił się Psot, brat nie mówił o niczym innym, tylko o
      kocie. Czy ma pełno w misce, czy mu nie ciągnie od okna, czemu nie chce leżeć
      na komputerze, przecież podobno koty lubią (!!!), gdzie jest, czym się bawi i
      co zabawnego zrobił. Psocio wyrósł na pięknego, ogromnego kocura - i stał się
      dla mojego brata powodem do dumy. Wszystkie koty są do niego porównywane, i
      wychodzi na to, że żaden nie jest ani w połowie tak ładny, no a o wielkości to
      już nie ma co mówić. A z tym niewchodzeniem do pokoju... czy muszę dodawać, że
      Psot regularnie spał u mojego brata w łóżku?
      To samo było z moim teściem. Bronił się przed futrzakiem rękami i nogami - a
      teraz jak chce pracować, a kot leży mu na papierach, przenosi go ostrożnie, i
      tłumaczy długo i czule, czemu tak robi. Niebawem zresztą u teściów pojawił się
      drugi kotek... i gdyby mieli większe mieszkanie, pewnie by się na tym nie
      skończyło smile
      • felis2 Re: Kot mi schudł* 27.09.06, 18:00
        Bo ludzie dzielą się na kociarzy i tych, którzy nigdy nie mieli kotabig_grin
        • dorka_31 Re: Kot mi schudł* 27.09.06, 18:40
          felis2 napisała:

          > Bo ludzie dzielą się na kociarzy i tych, którzy nigdy nie mieli kotabig_grin

          Oraz na zwierzolubów ogólnych - tak jak ja smile)

          Na koty jestem uczulona. W domu mam psicę i szynszyle, a głaskać i miziać mogę
          wszystkosmile) Koty też obowiązkowo zaczepiam, ku rozpaczy mojego męża, który
          zawsze powtarza: "Zostaw bo zaraz będziesz kasłać!". Na to ja zwykle
          odpowiadam: "No i co z tego? Pokaszlę trochę i przestanę..." Po czym biorę kota
          na kolana (jak sie oczywiście da) smile)
    • lylika Re: Kot w rozterce 28.09.06, 15:11
      Wczoraj wrócił mężydło. Kiedy Tycjan go zobaczył rzucił się pędem, z podniesionem ogonem i wrzaskiem na całą okolicę. Na jakieś 3 kroki przed nim wyhamował gwałtownie, zrobił w tył zwrot i dostojnie pomaszerował na poprzednie miejsce. Tam zaległ i nie reagował na żadne karesy. Tak było do wieczora. Spali już razem. Dziś, jeszcze trochę się waha między mruczanką a ignorowaniem.
      Mężydło w lekkim szoku.smile
      • dorka_31 Re: Kot w rozterce 28.09.06, 15:17
        No tak, najpierw był pierwszy impuls, a potem: "Nieee, skąd, ja przecież wcale
        nie czekałem. To miauknięcie, to tylko tak jakoś mi się wyrwało..." wink)
        • maalza Re: Kot w rozterce 28.09.06, 15:26
          Albo:
          Ludzie dzielą się na tych, którzy kochają koty i tych, którzy jeszcze o tym nie
          wiedzą :o)
      • g0p0s Re: Kot w rozterce 28.09.06, 15:28
        Wasz Tyc Jan nie przygotował sobie scenariusza i improwizowałsmile)
        • lylika Re: Kot zdeterminowany. 29.09.06, 22:56
          Dziś przed chwilą:
          Trzymam Cię i już nie puszczę.
          img152.imageshack.us/img152/145/060929tycjan001gz0.jpg
          Kto kogo?
          • monia.i Re: Kot zdeterminowany. 30.09.06, 00:50
            Ło mamuniu smile Cudowne zdjęcie - chwyta za serce smile
            • groha Re: Kot zdeterminowany. 30.09.06, 01:06
              Lyliko, masz bardzo przystojnych facetówsmile)
              • anmanika Re: Kot zdeterminowany. 30.09.06, 13:51
                Wow ale ten wasz Tycio duży jestwink
                • lylika Kotek Tycio 05.10.06, 18:55

                  anmanika napisała:

                  > Wow ale ten wasz Tycio duży jestwink
                  ...
                  Spory, to było 5 lat temu.
                  img238.imageshack.us/img238/650/tyciospi3gy2.jpg
                  • mimbla.londyn Tyci Tycio 05.10.06, 20:46

                    Alez piekny! I jaki przytulasny,bestyjka.
                    smile



                    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                    Zmiana formy powoduje zmiane mentalnosci.
                    Noam Chomsky ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                  • anmanika Re: Kotek Tycio 06.10.06, 09:14
                    Zdjęcie miodzio, nadaje się na jakiś konkurs fotograficznysmile)
          • minerwamcg Łoooo jejku, jaaaki kicior! :)))) 30.09.06, 15:15
            Piękne kocisko! Przypomina trochę nasze Huncwoty (koty szwagra, które
            mieliśmy "na przechowaniu") - biały z ciemniejszą plamką na łebku i
            ciemniejszym ogonem. To już chyba cała rasa... najwięcej widziałam w
            Białostockiem.
            • lylika Lej po bombie 14.10.06, 09:33
              Przez to niezależne wyjście dla kotów ciągle są z nimi jakieś problemy. Co jakiś czas któreś przychodzi w stanie wskazującym na stoczoną walkę z walcem drogowym albo z Tysonem. Ostatnio Felina się wykazała i musieliśmy korzystać z pomocy chirurga. Lekarka określiła jej ranę na głowie jako "lej po bombie". Dziś ostatnia wizyta u lekarza i jest już lepiej. Mogła nawet pozować do fotki. Ślady bomby widoczne doskonale.
              img219.imageshack.us/img219/5283/061014felka001gy6.jpg
              • anmanika Re: Lej po bombie 14.10.06, 15:28
                Lomatko
    • groha Re: Przykład na doskonały egoizm kotów... 24.10.06, 16:01
      Mam nieodparte wrażenie, że kiedy nasza Gurua pisała o tym egoizmie i
      ograniczonym zakresie przywiązywania się kotów do właścicieli, to chyba nie
      miała jeszcze zbyt wielkiego pojęcia o kociej naturze, niestety. Zresztą, być
      może obcowanie ze średnio oswojona sforą nie daje takich możliwości, jak
      wieloletnie obserwowanie swoich domowników, dzień po dniu, w różnych sytuacjach
      życiowych. Ich, czyli kocich i naszych, ludzkich. Które w końcu stają się
      wspólne, choć przeżywane inaczej, czyli po ludzku i po kociemu. A czasem
      jednakowo. Jak nasza Frotka. Przez pierwszy rok po wyjeździe swojego pana,
      tęskniła za nim całkiem po ludzku: całkiem osowiała, przesiadywała tylko w jego
      pokoju, obraziła się na jedzenie, kuwetę, na nas oraz na cały świat. My też
      tęskniliśmy straszliwie, aż do bólu, ale jakimś cudem, jednak udało nam się nie
      podsikiwać mieszkania. A jej i owszem. Ze stresu. Potem powoli wszyscy
      przyzwyczailiśmy się do nowej sytuacji, nie mieliśmy wyjścia. Frotka-
      melancholiczka, przelewając uczucia na swego starszego pana, przestała lać po
      kątach i wydawało się, że przez kolejne 2 lata zapomniała o młodym na amen.
      Byliśmy pewni, że kiedy się wreszcie spotkają, potraktuje go, jak obcego, czyli
      zwieje na jego widok kurcgalopikiem, pokazując mu tylko tylną część ciała. Co
      więcej, znając jej charakter, głowę dalibyśmy sobie uciąć, że postąpi, jak
      porzucona kobieta - prędzej pogryzie i podrapie, niż wybaczy. No i okazało się,
      że tylko nam się wydaje, ze znamy własne koty, hehe. Bo oto stała się rzecz
      zupełnie nas wszystkich zaskakująca: na widok wytęsknionego pana, chimeryczna
      Gryzelda von Frotte straciła swoje jaśniepańskie maniery i zachowała się, jak
      normalna, zdrowa dziewka - najpierw osłupiała lekko, potem ostrożnie obwąchała
      podsuniętą rękę, a następnie dała mu się porwać w ramiona z pieśnią na ustach
      (bo miauczeniem trudno to było nazwać). Jednym słowem - z mety go poznała,
      zaakceptowała, pokochała na nowo. Po prawie 4 latach! Teraz śmiem twierdzić, że
      nigdy nie przestała go kochać i nigdy o nim nie zapomniała. To tylko nam, w
      swoim ludzkim rozumku, tak się wydawało. Cóż, jesteśmy tylko ludźmi, nie
      kotami, niestety... smile
      • asia.sthm Re: Przykład na doskonały egoizm kotów... 24.10.06, 16:13
        Bozesz jak ty umiesz lzy wyciskac niechcacy.
        Pozyczam Grohus, dobrze ?
        • groha Re: Przykład na doskonały egoizm kotów... 25.10.06, 11:25
          Pewnie, że niechcący. Miało być wesołe, naprawdę. Asiku-elfiku, nie pytaj,
          tylko bierz co chcesz, jak swoje. Możesz nawet nie oddawaćsmile
          • asia.sthm Re: Przykład na doskonały egoizm kotów... 25.10.06, 12:40
            No wiem, ze wesole...tylko ze w takich chwilach to aniol przechodzi przez pokoj
            i robi sie strasznie mokro w oczach.
            Dziekuje , biore wiec jak swoje smile
            • lylika Kot obrażony. 29.11.06, 22:02
              Przez te prace remontowe kotka dostala kociokwiku.
              Nie spodobała się jej wymiana okien.
              Z powodu huku, płacht na podłodze, przestawionych mebli, przestawonej kuwety, przestawionych misek. Połapać się nie mogła co gdzie i na znak protestu obsikała folię na środku podłogi.
              Nie spodobało się jej cyklinowanie i lakierowanie.
              Z powodu hałasu, smrodu, wyniesionych całkowicie i upchniętych gdzie się da mebli, kuwety, misek. Na znak protestu opuściła mieszkanie i przez dwa dni zamieszkała piętro niżej.
              Dzisiaj wróciła, obeszła wszystkie kąty i przy oknie w bibliotece przelała się czara goryczy. Na tym oknie miała zawsze swoje miejsce obserwacyjne na kocyku. Kocyk leży jak zwykle, ale powiesiłam nowe firanki. Nie są przecięte w środku, wejście jest bokiem i nie ma rozległego widoku "na całość".
              Poszarpała się trochę, prychnęła kilka razy, zeszła, odmówiła jedzenia i przepadła.
              Właśnie ją znalazłam. W gabinecie na starych firankach.
              img277.imageshack.us/img277/2807/061129felinaifiranki003yc8.jpg
              Chyba będę musiała powiesić stare.smile
              • asia.sthm Re: Kot obrażony. 30.11.06, 13:12
                O, az mi serce peka. Twoja kocica jest jak moj maz, on tez nie cierpi zmian ami
                nowych firanek.
                Moze daj jej te stare jako poslanie na oknie, niech ma.
                Glasnij kotke za ten jej koci sentyment.
                Ciebie tez glaskam za dzielnosc na polu remontowym.
                • lylika Re: Kot obrażony. 30.11.06, 13:20
                  asia.sthm napisała:
                  > Moze daj jej te stare jako poslanie na oknie, niech ma.
                  ...
                  Muszę tak zrobić bo dziś też spała na starych.smile
              • lylika Re: Kot obrażony. 27.12.06, 11:28
                Felina pogodzona z nową firanką wróciła na swoje okno.
                img406.imageshack.us/img406/5383/061227poswietach005jk3.jpg
                • dorka_31 Re: Kot obrażony. 27.12.06, 11:47
                  No jasne - w końcu łatwiej sie przyzwyczaić do nowej firanki, niż do nowego
                  okna... wink)
                  • lylika Kot bidota. 30.03.07, 21:34
                    Doprawdy, ciężkie jest życie kota w czasie wiosennych porządków. Nie ma gdzie się podziać bidota. Ani posłanka, ani poduszeczki...
                    img47.imageshack.us/img47/5076/070330bidotauh5.jpg
                    • asia.sthm Re: Kot bidota. 30.03.07, 22:10
                      Lubi strzelac babelkami tak jak ja.

                      Z wiosennymi porzadkami to ja juz kota tez dostaje...wszystko widac tylko konca
                      tego wariactwa nie widac.
                      4 okna umyte..a zostalo mrowie. Wycieraczke nawet z rozpedu upralam..zupelna
                      glupota.
                    • felis2 Re: Kot bidota. 30.03.07, 23:46
                      To i tak nieźle. Ja sobie wprawdzie wiosenne porządki odpuściłam, i tak w ciągu
                      pół godziny dziecina i siersciuchy doprowadzają chałupę do stanu wyjściowego
                      (plus np. serek rozmazany po dywanie), a skoro cel nie osiągniety, to środki
                      mogę sobie darować. Ale dziś kociny wyszły na spacer, a pańcia pozwoliła sobie
                      na to samo. I co? Kociny zażyczyły sobie powrotu do domu. Tymczasem pańcia
                      bezczelnie siedziała sobie z dzieciną w piaskownicy i zamiast galopem lecieć do
                      domu wpuścić księżniczki, udawała głupią i z anielską cierpliwością tłumaczyła,
                      ze z zewnątrz to sie nie da otworzyćbig_grin.
    • mzrr21 Re: Kot mi schudł* 29.11.06, 22:30
      To może wypierz je najpierw. Ja wiem, że Ty zamiast okien umyć to je
      wymieniłaś, ale skoro kot tak chce..............
      • lylika Re: Kot mi schudł* 30.11.06, 13:19
        mzrr21 napisała:

        > To może wypierz je najpierw. Ja wiem, że Ty zamiast okien umyć to je
        > wymieniłaś, ale skoro kot tak chce..............
        ...
        Emzerrio Higieniczna! Toż te firanki tylko 12 lat wisiały. Kto słyszał, żeby je prać tak często, jeszcze by się podarły. Mogę się poświęcić i je uprasować przed ponownym powieszeniem.smile))
        • mzrr21 Re: Kot mi schudł* 30.11.06, 16:36
          lylika napisała:

          > mzrr21 napisała:
          >
          > > To może wypierz je najpierw. Ja wiem, że Ty zamiast okien umyć to je
          > > wymieniłaś, ale skoro kot tak chce..............
          > ...
          > Emzerrio Higieniczna! Toż te firanki tylko 12 lat wisiały. Kto słyszał, żeby
          je
          > prać tak często, jeszcze by się podarły. Mogę się poświęcić i je uprasować
          pr
          > zed ponownym powieszeniem.smile))
          >
          >
          Emzeria nie jest higieniczna, okna u mnie były myte ostatni raz w kwietniu
          2005. Teraz nie ma kto, mnie sie chce, wymieniać nie będę bo wymieniłam
          dokładnie 2 lata temu. Ale są cały czas zasłonięte pięknymi lnianymi czerwonymi
          zasłonami i ja ich nie widzę, reszte mam w odwłoku. Przetarłam tylko szyby w
          kuchni, ale tam rzadziej bywam i czasami chcę spojrzeć na świat. Do naronalnej
          działalności wychodzę na pole.
    • mzrr21 Re: Kot mi schudł* 29.11.06, 22:32
      A moja tego przytyła, byczy sie przy mnie teraz ciągle.
      A właśnie, gdzie cholera jest. A u Pawełka
      • dorka_31 Re: Kot mi schudł* 31.03.07, 12:06
        mzrr21 napisała:

        > A moja tego przytyła, byczy sie przy mnie teraz ciągle.

        Moja psica też. Strasznie ją ostatnio rozpuściłam... Robi co chce smile
        img84.imageshack.us/img84/7374/bulaspijg2.jpg
    • lylika Kot mi schudł* 17.04.07, 09:49
      Nie tyle schudł co zważniał. Tak Felina pilnuje wejścia do domu. Swojego wejścia. smile
      img179.imageshack.us/img179/9746/070415wiosnaradosna024pq3.jpg
      • asia.sthm Herkules - najwiekszy pies na swiecie, 17.04.07, 09:58
        Dostane od Dorki, a ona zdaje sie nie ma teraz dostepu do wisiela.To trzeba
        pokazac....chociazby w Chudym Kocie wink
        ****

        Herkules ostatnio zostal wyrozniony jako najwiekszy na swiecie pies wg ksiegi
        rekordow guinessa.
        Herkules jest mastiffem angielskim, ktory ma 38 cali w szyi i wazy 282 funty.
        Najciezszym psem wciaz pozostaje Kell, ktory wazyl 286 funtow w sierpniu 1999
        roku. Ten mastiff
        angielski mial jednak tylko 32-calowa szyje, wiec duzo mniej niz herkules.
        Pomysl o tym jednak przez
        chwile - 32 cale to standardowy obwod w talii u mezczyzn!.
        Dumny wlasciciel Tom Scott powiedzial, ze Kell ma dwa lata i ze prawdopodobnie
        jeszcze urosnie. Kell
        musi byc karmiony 100 funtami wolowiny tygodniowo, i pije galony mleka koziego,
        by pozostac zdrowym.


        img103.imageshack.us/img103/8651/pieseczeked3.jpg
        • lylika Re: Herkules - najwiekszy pies na swiecie, 17.04.07, 10:48
          Ciekawa jestem czy śpi z panem w łóżku? smile
          • edeka5 Re: Herkules - najwiekszy pies na swiecie, 17.04.07, 12:02
            Jak wpuści pana do łóżka, to może razem śpią wink
        • dorka_31 Re: Herkules - najwiekszy pies na swiecie, 17.04.07, 12:05
          Dzięki Asiu za zamieszczenie! smile) (Fakt, że ja w pracy nie mogę...)
          Dostałam toto wczoraj mailem i oczom nie mogłam uwierzyć, więc po przełożeniu
          tekstu na polski puściłam tu i ówdzie dalej smile
          Niezłe bydlątko, prawda? wink)
          • asia.sthm Re: Herkules - najwiekszy pies na swiecie, 17.04.07, 13:12
            Bydlatko mnie zachwycilo i przerazilo. Nie wiem kto kogo wpuszcza do lozka, ale
            ten pienio to pewnie chrapiac wcuknalby swego pana i nawet nie zauwazyl. A jak
            by tak mial chec sie na kolana wladowac? Ciekawe jak sie cieszy i kogos wita. i
            co robi ogonem jak merda w pomieszczeniu. No nie moge sobie przestac
            wybrazac ...jak dlugo musi trzymac noge w gorze zeby sie wysikac i ile mrowek
            zatopi. O kupeczce zbieranej w torebke nie chce nawet myslec...o boze..
            • dorka_31 Re: Herkules - najwiekszy pies na swiecie, 17.04.07, 15:35
              Nooo, ja też się napatrzeć nie mogłam smile)
              Zwłaszcza to zestawienie z koniem...
              A wyobraź sobie takiego zwierzaczka w blokach. Swoja drogą, ciekawe gdzie on go
              trzyma... W garażu? wink)
              • groha Re: Herkules - najwiekszy pies na swiecie, 17.04.07, 16:23
                Urocze źwierzątko smile
                • lylika Gadu, gadu. 07.05.07, 22:24
                  Się trochę wątek przykurzył więcpomachałam trochę ściereczką, bo szkoda go.smile
                  Moja Bella czasami mówi "mniam, mniam, mniam" kiedy chce biszkopta. Muszę to kiedyś sfilmować. Ale zanim to nastapi macie tu inne gadułki. smile))
                  www.youtube.com/watch?v=bXvTg3ISDoQ&eurl=http%3A%2F%2Fwww%2Emaxior%2Epl%2F%3Fp%3Dindex%26id%3D26642%268
                  • lylika Re: Gadu, gadu. 08.05.07, 12:17
                    Na brzydką pogodę, na trudności obiektywne, na głupiego szefa, na złe samopoczucie, na zmarszczki, na...
                    www.youtube.com/watch?v=iV6DQuEh4UQ&mode=related&search=
    • lylika Kot mi schudł* - powtórka z rozrywki 04.09.07, 13:28
      No i znowu masz babo placek. Znaczy ja ten placek z Tycjanem mam. Konkretnie z powodu wyjazdu mężydła. Wczoraj, na znak protestu, całe popołudnie i wieczór Tycio siedział na deszczu wpatrując się w bramę. Wrócił całkiem przemoknięty i odmówił kolacji. Rano bardzo się ucieszył na dźwięk kluczy ale stanął jak przymurowany kiedy się okazało, że to tylko ja. Śniadanie było be i dopiero teraz raczył się wybrać na zewnątrz. Nie wie czy ma stać, siedzieć czy leżeć. A minę ma taką jak by mu wymordowali całą rodzinę. Po prostu Tyciuś frasobliwy. Tak wygląda:
      img513.imageshack.us/img513/9826/009lt4.jpg
      • dorka_31 Re: Kot mi schudł* - powtórka z rozrywki 04.09.07, 13:40
        No faktycznie, wygląda na zmartwionego...
        Niesamowite jest to jego przywiązanie. Nigdy nie myślałam, że koty
        tak potrafią.
      • groha Re: Kot mi schudł* - powtórka z rozrywki 04.09.07, 13:45
        Biedny Tyciuś. Miłość i tęsknota jest strasznie wycieńczająca dla kotów. Gorsza,
        niż przymusowa dieta, na której moje są od kilku dni, z powodów zdrowotnych. Za
        grube były, prosto mówiąc. Też nie powiem, żeby było nam z tym dobrze.
        • papuga_ara Re: Kot mi schudł* - powtórka z rozrywki 04.09.07, 13:48
          Lyliko, podczytałam początek wątku i widzę, że faktycznie
          masz "powtórkę"... Nie ma co, razem muszą jeździć i już...
          • groha Re: Kot mi schudł* - powtórka z rozrywki 04.09.07, 14:02
            A jeśli Tycjan nie lubi jeździć, to pan powinien siedzieć przy nim na tyłku i
            już. W końcu miłość, to nie jakieś tam pitigrili i czasem wymaga jednostronnych
            wyrzeczeń dla dobra obopólnego, lub choćby dla świętego spokoju wink
        • g0p0s Re: Kot mi schudł* - powtórka z rozrywki 04.09.07, 14:07
          Groho, niech poćwiczą gibaniesmile)
          • groha Re: Kot mi schudł* - powtórka z rozrywki 04.09.07, 14:48
            Mówisz, o moich kotach, Goposie? Gibają się, jeszcze jak! Chociaż fakt, teraz są
            jakby bardziej statyczne, a skłony, to już w ogóle odwalają tylko w jednym
            miejscu - nad pustymi miskami smile
            • g0p0s Re: Kot mi schudł* - powtórka z rozrywki 04.09.07, 15:11
              No pewnie, że o kocim walesmile Możesz im zadawać tempo - raz, dwa i
              raz, dwasmile))
    • lylika Re: Kot mi schudł* 12.09.07, 08:59
      Mężydło wrócił wcześniej, bo jak powiedział: miałem w planie chodzenie po górach a nie kąpiele w zimnej wodzie. Kot oszalał z zachwytu. Oczywiście spał z panem w łóżku. smile
      • papuga_ara Re: Kot mi schudł* 12.09.07, 09:03
        Hura!! Mądrze zrobił Twój Mężydłosmile Ja byłam w Tatrach w termini 1-2
        września i się załapałam na końcówkę ładnj pogody, a potem to już
        fktycznie kiepsko było...
        • lylika Re: Kot mi schudł* 13.09.07, 20:30
          papuga_ara napisała:

          > Hura!! Mądrze zrobił Twój Mężydłosmile Ja byłam w Tatrach w termini 1-2
          > września i się załapałam na końcówkę ładnj pogody, a potem to już
          > fktycznie kiepsko było...
          ...
          Nawet bardzo kiepsko. To droga na słowację. smile)
          img65.imageshack.us/img65/7269/070912tatry051sm4.jpg
    • minerwamcg Miauleństwo 13.09.07, 16:10
      A my mamy miauleństwo. Mój Jedyny znalazł toto w silniku cudzego auta i
      musieliśmy wyciągać w asyście policji smile Jest bure, śliczne i nieznośne smile
      Nazywa się Hermiona.
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,813834,2,6.html
      • eulalija Re: Miauleństwo 13.09.07, 16:14
        Przepiękna. No cudo wprost. Do tulenia kochaństwo.

        Ale imię mi jakoś do niej nie pasuje. Pewnie się czepiam. Ale jak to
        zdrobnić? Hermiutka? To zaraz wyjdzie Helmiutka.
        • minerwamcg Re: Miauleństwo 14.09.07, 21:47
          Mówimy na nią różnie, Hermi, Miona, Hermiauna smile)), Hermionka...
          Oczy ma szare, wtedy jeszcze były troszkę niebieskawe, ale na zdjęciu to głównie
          "zasługa" aparatu.
          A jak toto wlazło do silnika, pojęcia nie mam! Zdolne jest kocię i już smile Taki
          maciupki szczurek, jakim wtedy była (w miesiąc później nie mieści się już na
          dwóch dłoniach, co dopiero na jednej) mógł się wcisnąć wszędzie. Pewnie był
          jeszcze ciepły...
          Znalazł toto mój Jedyny, kiedy pod szpitalem na Solcu szukał miejsca do
          parkowania. Usłyszał miauczenie spod maski granatowego renault, znalazł za
          wycieraczką tegoż dwie kartki, że pod maską jest kot (już się nim zainteresowała
          lekarka ze szpitala). Okazało się, że kotek spędził tam całą noc sad W szparze
          pod maską zobaczył ogon, więc wpełzł pod auto, żeby zobaczyć, czy się kotka nie
          da wyjąć/wywabić. Dopiero wtedy raczyła się zainteresować babka z domu naprzeciwko,
          jak się okazało matka właściciela. Arthur wezwał policję i
          mnie smile)), policja sprowadziła właściciela z kluczykami, otworzył maskę. Jak
          wyjmowałam kotka, właściciel narobił wrzasku, że mu przerwę jakiś kabel, więc mu
          powiedziałam, gdzie mam jego kabel, i że kotka zabieram do domu. Co też uczyniłam smile
          • asia.sthm Re: Miauleństwo 14.09.07, 22:53
            Minerwo cudne z was ludzie smile)
            Usciski dla was i kota Hermionka.

            Ja znam ludzi, ktorzy pol kuchni sobie rozwalili, bo im sie obcy kot
            dostal gdzies od spodu pod zlewem. Przy wyjmowaniu, dziki kot ich
            wszystkich pocharatal do krwi...do dzis u nich mieszka i kroluje w
            chalupie. To jakies szesc lat juz ...jak nie dluzej..ku obopolnemu
            szczesciu smile))
      • ewa9717 Re: Miauleństwo 13.09.07, 16:16
        A ten oczu lazur to ino zdjęciowy czy życiowy też?
      • kasiakaz1 Re: Miauleństwo 13.09.07, 16:16
        Miauleństwo prześliczne. A jak wlazło do silnika?
        • groha Re: Miauleństwo 13.09.07, 21:48
          Cudne miauleństwo smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka