Dodaj do ulubionych

W oparach absurdu

13.11.07, 16:39
Wiem, wiem, był chyba gdzieś taki wątek,ale przyznam się szczerze,
że nie chciało mi się troszku szukaćsmile Mam nadzieję, że nie dostanę
za to jakiegoś banasmile
Tak sobie stwierdziłam, że przydałoby się czasem coś na poprawę
nastroju. Otwieram więc wątek na różnego rodzaju paradoksy z życia
wzięte. I żeby nie być gołosłowną podaję pierwszy przykład - z
dzisiaj, z mojej "jakże wzniosłej" pracy nauczycielskiej:

Klasa II (LO)
usprawiedliwienie ucznia poproszonego przeze mnie o przeczytanie
pracy domowej:
- Bo pani profesor, mnie wczoraj chuligani napadli, i zabrali mi
zeszyt od polskiego i wyrwali z niego kartkę z pracą domową.
Spadłam z krzesłasmile)

Ta sama klasa- kilka minut później.
Analizujemy wiersz Karpińskiego "Do Justyny. Tęskność na wiosnę".
Jeden uczeń zaoferował, że przeczyta ten wiersz "z uczuciem". Czyta.
Przy słowach:
"Już słowik w sadzie zaczął swe pieśni,
gaj mu się cały odzywa.
Kłócą powietrze ptaszkowie leśni;
a mój mi_ptaszek_nie śpiewa!"
dostał kolejno: ataku kaszlu, ataku śmiechu, ataku utraty głosu po
czym piejąc ze śmiechu praktycznie sturlał się pod ławkęsmile) Klasa
wzięła z niego przykład, po czym większość lekcji miałam z głowy.
Jak myślicie, jakim torem poszła interpretacja utworu? smile
Obserwuj wątek
    • lylika Re: W oparach absurdu 13.11.07, 17:00
      smile)
      To ja też w kwestii poniekąd "ptaszka". Moja klasa, szkoła średnia, wypracowanie z języka niemieckiego na temat rodziny - rodzice, rodzeństwo, inni krewni, kto się czym zajmuje itd. Kolega, którego ojciec miał zakład krawiecki pisze, a właściwie czyta na głos:
      "Mein Vater hat eines kleines Geschaeft."
      Cała klasa spadła z krzeseł ze śmiechu.
      Frau Brandt nie miała poczucia humoru i wszyscy musieliśmy wpisać sobie uwagi do dzienniczków. (Tak, tak - wtedy było coś takiego)
      • ewa9717 Re: W oparach absurdu 13.11.07, 19:08
        No to z dziedziny recytacji z uczuciem. Broniewski (już widać, że
        dawne czasy), "Poezja", co to trza było żyły na struny wyszarpać i
        deklamator z rewolucyjnym uniesieniem: "Trzeba PIĘŚCIĄ bić aż do
        smierci!". Broniewski był łaskawszy, wlił na odlew tylko pieśnią...
        Oczywiście było po lekcji, wyszliśmy obolali ze śmiechu.
    • the_dzidka Re: W oparach absurdu 13.11.07, 21:30
      > Otwieram więc wątek na różnego rodzaju paradoksy z życia
      > wzięte.

      Mój sztandarowy, wszędzie się nim chwalę, więc wybaczcie, jeśli już
      gdzieś o tym pisałam.
      Lat temu parę jak "robiłam w imporcie", musiałam napisać maila do
      pakistańskiego producenta piłek sportowych, z któym jakoś wcześniej
      urwał się kontakt. Odpracowawszy wstępne grzeczności, dorzuciłam
      kilka cieplejszych słów od siebie:
      "I hope everything is OK with you and your balls."
      Litościwy Pan sprawił, że przed wysłaniem raz jeszcze przeczytałam
      cały tekst.
      • mariurzka Re: W oparach absurdu 13.11.07, 21:34
        > Odpracowawszy wstępne grzeczności, dorzuciłam
        > kilka cieplejszych słów od siebie:
        > "I hope everything is OK with you and your balls."
        > Litościwy Pan sprawił, że przed wysłaniem raz jeszcze przeczytałam
        > cały tekst.
        >
        o boższ ty mójbig_grin Popłakałam sięsmile
        Wniosek z tego jeden - jak nic zamkną nas za obrazę moralnoścismile Oby
        tylko z listy kolejkowej nie wyrzucili...
        • the_dzidka Re: W oparach absurdu 13.11.07, 21:39
          > Wniosek z tego jeden - jak nic zamkną nas za obrazę moralnoścismile

          E, za to to nawet miło siedzieć... zwłaszcza w podobnym
          towarzystwie smile
          • mariurzka Re: W oparach absurdu 13.11.07, 21:40
            smile)) Jak miłosmile
            Ale jak już nas mają zamykać, to ja jednakowoż proponuję po 28
            grudniasmile
      • eulalija Re: W oparach absurdu 13.11.07, 21:50
        the_dzidka napisała:

        > "I hope everything is OK with you and your balls."

        A gdybyś tak na polski, fragment, konkretnie to "hope everything"
        przełożyła, bo angielski nie jest mi osobiście znany, choć wiele
        dobrego o nim słyszałam...
        Niby mogę do słownika, stoi za plecami, ale mi się nie chce, a też
        bym się chciała pośmiać.
        • the_dzidka Re: W oparach absurdu 13.11.07, 21:53
          W dosłownym tłumaczeniu napisałam "Mam nadzieję, że wszystko OK z
          Tobą i Twoimi piłkami" (co po polsku brzmi dość idiotycznie).
          Tyle tylko, że "balls" to po angielsku "jaja". I to bynajmniej nie
          te kurzęcze.
          • lylika Re: W oparach absurdu 13.11.07, 22:00
            Podobno mają nas zamykać za obrazę moralności. Czy ja z "małym interesem" też się kwalifikuję?
            • mariurzka Re: W oparach absurdu 13.11.07, 22:03
              Jak na razie, to ja myślałam, że jeżeli ktoś kogoś zamknie to
              Memłono mnie i Dzidkę za sianie zgorszeniabig_grin
              Jeśli zaś Memłono będzie wyrozumiałe to ja uprzedzam, że ja w takim
              stylu mogę długo, moje dzieci (szkolne) są w tej materii
              niezrównanebig_grin
    • eulalija Dzidka, Lylika, Ewa, Mariurzka 13.11.07, 22:10
      Jazda, moje SzanPanPanie, poświńtuszyć w dobrym tonie czasem jest, a
      już w dobrym towarzystwie to wręcz wskazane jest.

      W razie czego, ja za Was idę siedzieć, bo Ojca Założyciela nie
      widać, a i PółBumbecki się ukrywa. (A właśnie, PółBumbecki, to
      chyba "Ludzie bezdomni" byli).
      • mariurzka Re: Dzidka, Lylika, Ewa, Mariurzka 13.11.07, 22:17
        Tak jest!!
        A że moje dzieciątka zdolne, oj zdolne, i wszystko im się z jednym
        kojarzysmile to myślę, że wiele tu jeszcze zamieszczę takich perełeksmile
        • ewa9717 Re: Dzidka, Lylika, Ewa, Mariurzka 13.11.07, 22:57
          No to lu: gimnazjum, klasa I lub II, coś o Biblii i raju, a na
          koniec zagadka, czy Adam różnił się czymś od współczesnych panów
          (chodziło o brak pępka). Cisza, wreszcie błysk olśnienia w oczach
          jednego z uczniów, łapa w górę i entuzjastycznie wykrzyczany skrót
          myślowy: Wiem, Adam był robiony ręką!
      • bumbecki Re: Dzidka, Lylika, Ewa, Mariurzka 14.11.07, 10:29
        ja się nie ukrywam, ale jak na moderatora (hehe) przystało
        dyskretnie obserwuję smile

        A o co chodzi z tymi Ludźmi bezdomnymi ???
        • eulalija Re: Dzidka, Lylika, Ewa, Mariurzka 14.11.07, 10:43
          Nie mogłam sobie w piątek przypomnieć, wyszło nam że może tytuł
          był "Doktor Judym" jak rozmawiałyśmy o czytaniu. To tylko tak na
          marginesie, gwoli rozpraszania mroków smile
          • bumbecki Re: Dzidka, Lylika, Ewa, Mariurzka 14.11.07, 11:26
            a tak,tak smile teraz też sobie przypomniałam smile
            ale mnie na spotkaniu pochłonęły parówki z boczkiem i pinczery smile
            nic poza nimi nie pamiętam ;P ;P
          • the_dzidka Re: Dzidka, Lylika, Ewa, Mariurzka 12.12.07, 12:04
            A Baryka gdzie był? Chrzani mi sie to wszystko, nigdy nie lubiłam
            Żeromskiego.
    • groha Re: W oparach absurdu 14.11.07, 00:17
      Czkawkę ze śmiechu mam i przez Was sobie czkam smile)))
      • mariurzka Re: W oparach absurdu 14.11.07, 07:03
        No widzisz Grohuś, jakiśmy Ci prezent urodzinowy wysmażyły? smile)
    • edeka5 Re: W oparach absurdu 14.11.07, 08:16
      Nie wiedziałam, gdzie zamieścić tę wiadomość i "Opary absurdu"
      wydały mi się odpowiednie
      www.onet.pl/26f-473a875b
      • lylika Re: W oparach absurdu 14.11.07, 11:42
        edeka5 napisała:

        > Nie wiedziałam, gdzie zamieścić tę wiadomość i "Opary absurdu"
        > wydały mi się odpowiednie
        > www.onet.pl/26f-473a875b
        smile)) Łomatulu... umarłam.
    • paskudek1 Re: W oparach absurdu 14.11.07, 13:47
      super, dostałam ataku smiechu połączonego z kaszlemsmile jak sobie przypomnę coś równie smiesznego to napiszę. Na razie ataki kaszlu radykalnie zakłócają mi życie. W perspektywie zastępstwo z I TM, rany boskie co ja mam im znowu truć??
      • anmanika Re: W oparach absurdu 14.11.07, 14:59
        Nie ma to jak by nauczycielem.
        Jak młoda do przedszkola chodziła, to Pani mówiła, ze zawsze wie co
        sie u jej dzieci w domach dzieje. Któregoś dnia młoda przyszła i
        powiedziała, że:" przyjechali panowie z Mazur i śpią u mamy w łóżku".
        Pani przedszkolanka uspokoiła mnie, ze młoda powiedziała, że mama
        teraz śpi z nia w łóżku.
        • mariurzka Re: W oparach absurdu 14.11.07, 16:12
          Dooobreesmile
          Świeżutkie, z dzisiaj:
          Klasa III LO (znaczy się maturalna), poprawka ze sprawdzianu. Jeden
          z uczniów twardo siedzi w czapce. Na prośbę, żeby może ją jednak
          ściągnął odpowiada:
          - Nie, bo jak mam ją na głowie, to mi się wtedy mózg ściska i ja
          wtedy więcej wiem.
          smile)
          Poradziłam mu imadłosmile
          • lezbobimbo Re: W oparach absurdu 14.11.07, 19:52
            mariurzka napisała:
            > Nie, bo jak mam ją na głowie, to mi się wtedy mózg ściska i ja
            > wtedy więcej wiem. smile)
            > Poradziłam mu imadłosmile

            A propos, moja mama stwierdzila, ze moja siostra mysli za szybko, bo ma mala
            glowe - i przez to zanim skonczy myslec, juz cos robi!
          • the_dzidka Dzisiejsze zabłyśnięcia 14.11.07, 21:13
            Warszawiaki wiedzą, że na Placu Defilad (tym ohydnym, na któym stoim
            Pałac K.) w chodnik wmurowane są tablice oznajmiające, że w tym
            miejscu były ulice, zburzone na okoliczność budowy Pałacu (częściowo
            ocalały kawałek dalej: Sienna, Złota, Śliska...), np. "TU BYŁA ULICA
            ŚLISKA".
            No i ja dzisiaj lecę sobie kurcgalopkiem przez Plac ów, i w
            pośpiechu przeczytałam:
            "TU ULICA BYŁA ŚLISKA"

            Świńsko:
            Mam trzy dniowe szkolenie, m. in. z technik negocjacyjnych i
            komunikacji interpersonalnej. Trenerka często każe nam robić
            rozmaite ćwiczenia w grupach. No i dzisiaj dzieląc nas na grupy
            oznajmia:
            "Ponieważ Magda nie ma szpary..."
            Zdążyłam wybałuszyć na trenerkę zszokowane oczy i w tym samym
            momencie zorientowałam się, że powiedziała:
            "Ponieważ, Magda, nie masz pary..."
            • april02 Re: Dzisiejsze zabłyśnięcia 14.11.07, 21:31
              Może jej chodziło o tę między zębami, od której podobno amantów
              przybywa smile (nie potwierdzone ani naukowo ani empirycznie wink)
    • woloduch1 Re: W oparach absurdu 14.11.07, 21:58
      Odrobina prehistorii. Dawno, dawno temu, za panowania Wladyslawa Ociemnialego
      uczeszczalem do liceum. Nasza polonistka, pani profesor K. T., zwana Kura
      (poczatki tego przydomka gina w pomrokach niepamieci, ale chyba powstalo z tej
      racji, ze podekscytowana pani profesor wydawala dzwieki nader podobne do
      gdakania), miala tendencje do stosowania odpowiedzialnosci zbiorowej. Tak wiec,
      ktoregos dnia (nie pomne juz czy to byla klasa IX, X czy XI) zrobila nam
      niespodziewane dyktando (w tym czasie kazdy juz powinien pisac bezblednie, co
      jednak bylo mitem i propaganda). W dyktandzie polozyla nacisk na slowa z h/ch.
      Nastepna lekcja - okazalo sie ze wyniki byly duzo ponizej pesymistycznych
      przewidywan. Zaledwie kilka osob napisalo bez bledu. Reszta miala sporo trafien.
      Co najciekawsze, ani jedno slowo nie zostalo napisane prawidlowo przez
      wszystkich. W ramach odwetu pedagogicznego Kura zadala nam zadanie: napisac
      zdania z wszystkimi wyrazami napisanymi blednie (bylo ich chyba 15 lub 20). Co
      gorsza, cala klasa zadanie to dostala (poprzednio bywalo ulgowo - pisali ci, co
      porobili byki). Tak wiec, bez jakiejkolwiek winy dowalila mi ekstra robote.
      Wrocilem do domu pieniac sie, jakby ktos we mnie proszku "IXI" nasypal. Mama
      (chyba) poradzila mi, zebym uproscil sobie robote i wsadzil do kazdego zdania
      wiecej niz jedno slowo. Tak zrobilem. Cale wypracowanie zajelo mi 5 zdan. Co
      wiecej, byla to krotka historyjka. Rodzice, ktorzy zazadali odczytania sobie
      tego zadania obsmiali sie jak norki. Niestety, dzis pamietam juz z niej tylko
      jedno zdanie. W kazdym razie, na nastepnej lekcji zostalem wyrwany do odczytania
      zadania. Klasa juz po pierwszym zdaniu zaczela chichotac. Kiedy dowiedziala sie,
      ze "Chan schowal haracz w hamulcach swego hydroplanu" smiala sie juz glosno.
      Kura oniemiala i rozgdakala sie dopiero po zakonczeniu czytania (brutalnie
      rowniez stlumila smiech). Oczywiscie dostalem lufe oraz zazyczyla sobie rozmowy
      z rodzicami. Poszla mama i sciela sie z Kura dosc ostro, stojac na stanowisku,
      ze dowcipne rozwiazanie zadania powinno byc premiowane a nie karane, co jest
      absurdem.
      I to tyle na temat tego akurat absurdu.

      Pozdrawiam

      Woloduch
    • dorka_31 Absurdalia 2007 15.11.07, 12:30
      Tak przy okazji i w temacie... wink)

      www.absurdalia.pl/index.php?str=festiwal
    • goonia a to wszystko wasza wina 15.11.07, 16:55
      Dopiero dzisiaj przeczytalam ten watek. Oczywiscie tuz po przeczytaniu postu
      Dzidki przyszedl do pracy moj szef. Zwykle wymieniamy uprzejmosci, nie tylko
      dziendoberki. Wszedl i widzi mnie uchacchano -splakana. Hello mu zatem sie ledwo
      powiedzialo i od razu pyta z czego sie tak smieje. Ja na to Hi (bo dobrze
      wychowana odpowiadam jak sie ktos wita) "Hope everything is Ok with you and your
      balls" - ciagiem zaraz po Hi.
      Zaluje ze nie mialam kamery, bo takiej miny juz w zyciu nie zobacze.
      Uznal moja wypowiedz jako uprzejmosc, a nie informacje z czego sie smiejesmile
      • lezbobimbo Re: a to wszystko wasza wina 15.11.07, 17:19
        goonia napisała:
        > Uznal moja wypowiedz jako uprzejmosc, a nie informacje z czego sie
        smiejesmile

        Zapros onegoz do szopy z łajnem (patrz skladzik rzeczy Chmielewskich)
        wnet sie udobrucha po anglosasku!
        • goonia Re: a to wszystko wasza wina 15.11.07, 17:45
          Moze i bez szopy sie obejdzie, choc do bardzo dobry pomysl. szczesliwie szef ma
          poczucie humoru i postanowil wyprobowac ta forme powitania na swoich kolegach
          hokeistach. hi hi, ale sie bedzie dzialo w przbieralnismile
          • the_dzidka Re: a to wszystko wasza wina 15.11.07, 19:22
            Poszłam w lud, znaczy się? smile)
            • lezbobimbo Re: a to wszystko wasza wina 16.11.07, 01:40
              No to wreszcie wiem, kto wymysla niesmiertelne dowcipy, które nagle wszyscy
              znaja. To forum!
            • goonia Re: a to wszystko wasza wina 16.11.07, 02:33
              Obawiam sie, ze taksmile
              Komentarz szefa na moje tlumaczenie, ze to mial byc personal touch na koncu
              e-maila: "very personal indeed".

    • mariurzka Najnowszy absurd:) 16.11.07, 11:51
      Objaśnienie pojęcia "miłość platoniczna":
      Miłość platoniczna to uczucie, które ma charakter psychiczny
      smile) Świeżutkie, dosłownie sprzed chwilismile)
      • g0p0s Re: Najnowszy absurd:) 16.11.07, 14:31
        Trafienie w sednosmile
    • paskudek1 Re: W oparach absurdu 16.11.07, 14:30
      ja wiem, że tym co sie tu wypisuje może i nie dorównam ale przed chwilką zauwazyłamsmile oczywiscie zawodowe będzie
      wpisuje sobie do spisu książek kolejne pozycje. Spis jest troche amatroski bo profesjonalnego programu nie mamy a ja niestety stworzyć nie umiem, no ale nie ważne. Wpisuje dzieło wielotomowe pt. Podstawy fizyki, zeby sobie ułatwic prace wpisałam pierwszy tom a teszta kopiuj wklej i potem tylko modyfikacja kolejnych. I co zauwazyłamsmile Pierwszy tom data wydania - 2006, kolejne cztery 2005, w dodatku wg numeru ISBN wychodzi mi że najwczesniej wydany został tom piąty smile Czy to nie absurdalne??
      • groha Re: W oparach absurdu 16.11.07, 15:23
        To na pewno nie przypadek. Ponoć w fizyce czas jest pojęciem względnym smile
      • g0p0s Re: W oparach absurdu 16.11.07, 15:52
        Mickiewicz Adam też ma bałagan w numeracjismile))
        • paskudek1 Re: W oparach absurdu 16.11.07, 16:01
          no tez racja, ale Mickiewicz był poeta, romantyk, artysta to jemu mozna wybaczyć, ale żeby fizyka?? i realnie myslący wydawcy??
          • april02 Re: W oparach absurdu 16.11.07, 16:20
            A może ten I tom to wydanie drugie poprawione (dzięki informacjom
            zawartym w tomach II-V) smile)
            • goonia Re: W oparach absurdu 16.11.07, 22:18
              Stawiam na to, ze kazdy tom ma innego autora, i ten od piatego oddal prace w
              terminie, to go i wydrukowali od razusmile
              • groha Re: W oparach absurdu 16.11.07, 22:58
                Hihi, przypomniał mi się kawał stary, jak świat:
                - Panie Iksiński, jak długo mamy jeszcze czekać na resztę pańskiego dzieła? Pan
                nam zawalasz plany! Dostał pan przecież 500 złotych zaliczki!
                - Już niedługo, panie dyrektorze, jak Boga kocham. Jeszcze tylko 100 złotych mi
                zostało...
              • paskudek1 Re: W oparach absurdu 17.11.07, 11:34
                wszystkie pięć tomów autorstwa tych samych trzech panówsmile
                a teraz cos innego, choc tez poletko szkolne. Własnie mi sie dzisiaj przypomniało jak szłam do pracy. Z serii absurdalnych wymysłów dyrekcji: otóz pracuje ja sobie w Centrum Kształcenia Ustawicznego, klasy wieczorowe i zaocznesmile. Duża cześc kadry to nauczyciele tzw. dochodzący, bo jak wiadkomo niektórzy mają np. po 3 godziny itd. Do rzeczy - dwie klasy maja praktyki więc nauczyciele mający lekcje tylko w tych klasach nie mają zajęć, bo uczniów w szkole niet. Lekcje są, jak juz wspomniałam - wieczorowe więc trudno sobie wyobrazić, że ktoś tu będzie z nauczycielstwa siedział sobie a muzom. Wiedzą, że nie ma uczniów. Otóż wicedyrekcja wymyśliła sobie, że mają tu siedzieć "do dyspozycji dyrektora" smile czyż nie piekne?
                • lylika Re: W oparach absurdu 17.11.07, 11:51
                  Dyrektor baba czy chłop? smile)
                  • paskudek1 Re: W oparach absurdu 17.11.07, 12:35
                    dyrekcja główna - baba, vice to jeden chłop jedna baba, nie wiem z czyjego umysłu wyszedł pomysł, ale podobno nawet vice - chłop wystosował oficjajne pismo do jednej z nauczycielek, bo w związku z praktykami klasy wcale do szkoły nie przychodziłasmile Absurd tym wiekszy, że nauczycielom płaci się od przepracowanych godzinsmile a to znowu ustala na podsatawie tematów w dzienniku. Trudno wpisac że lekcja sie odbyła skoro w innej dokumentacji jak byk stoi że klasa na praktykach
                  • ewa9717 Re: W oparach absurdu 17.11.07, 14:39
                    Pytanie chyba trochę mylne, że zastosuję ostatni wyczyn językowy
                    Przema Edgara Perona filipińskiego. Otóż chłopy w oświacie są ...no,
                    takie sobie co najwyżej.
    • dorka_31 Re: dzisiejszy 17.11.07, 11:20
      Własnie przed chwilą przeczytałam na pudełku od herbaty: "wzbogacona
      naturalnym suszonym sokiem grejpfrutowm".
      Ja nie wiem, ale może Wy mnie oświecicie jak suszy się sok?...
      • groha Re: dzisiejszy 17.11.07, 13:01
        W przewiewnym miejscu, jak gacie? smile)))
    • asia.sthm Re: W oparach absurdu 19.11.07, 18:34
      cyt z irca
      <Daro> siedze dzisiaj w robocie na telefonie, i dzwoni koles ze mu
      sie komputer zawiesil...
      <Dziki_Burak> ej, ale przeciez ty jestes strazakiem... big_grin
      <Daro> no tak, wiec mowie gosciowi zeby z takimi pierdolami nie
      dzwonil do strazy bo moze nawet kare zaplacic
      <Dziki_Burak> i co?
      <Daro> a on, ze mu zona wyrzucila przez okno i sie na drzewie
      zawiesil i chce zebysmy mu sciagneli...
      • mariurzka Re: W oparach absurdu 19.11.07, 20:31
        O ja cięsmile
        Pięknesmile) Aż humor mnie się poprawiłsmile Dziękuję Asiu, tego mi było
        trzebasmile)
        • asia.sthm Re: W oparach absurdu 19.11.07, 21:22
          O jak fajnie ! Dam ci wiecej bo mam smile))

          <Haster> Ale mnie głowa boli...
          <Rudi> Od tego proszku do pieczenia czy nadmiaru matmy?
          <Haster> Od soboty...
          • asia.sthm Re: W oparach absurdu 19.11.07, 21:33
            <ala> napisz mi jakiś wierszyk smile
            <bobek> yyy nie umiem
            <ala> no weź smile) proszę
            <bobek> skradłaś mi serce, skradłaś mi duszę, za to Cię kurwo
            sznurem uduszę smile
            • the_dzidka Re: W oparach absurdu 19.11.07, 23:21
              bash.org.pl
    • kasiakaz1 Re: W oparach absurdu 20.11.07, 14:03
      Słuchajcie, jak sie robi alkohol instant?
      Kupiłam niedawno herbatkę, nazywała się herbata z prądem albo jakoś tak i w
      jej składzie występował alkohol instant. Suszony, czy co?
      • dorka_31 Re: W oparach absurdu 20.11.07, 14:13
        To prawie jak ten mój suszony sok! Jeszcze troche, a przeczytamy o
        wodzie w proszku wink)
      • g0p0s Re: W oparach absurdu 20.11.07, 14:15
        Na to wychodzi, że granulowanysmile)
      • groha Re: W oparach absurdu 20.11.07, 14:25
        Pewnie tak samo suszony w przewiewnym miejscu, jak ten sok w herbacie Dorki,
        lecz pewności nie mam, a też zaczyna mnie ciekawić to zjawisko. Ha, przecież
        mamy tutaj specjalistki! Edyto, Edeko, czy można wysuszyć sok owocowy oraz
        alkohol w jakiś mniej znany sposób, niż wysączenie ze szklaneczki do dna? wink
    • mariurzka Re: W oparach absurdu 09.12.07, 20:28
      Noqesmile Z uczniowskich wypracowańsmile
      Mózg mam zlasowany już całkiem ich czytaniem, ale to mnie powaliło:
      Temat dotyczy bohaterów "Ludzi bezdomnych" - Judyma i Joasi. No i
      dziecko pisze o Judymie tak:
      "Judymem zaopiekowała się jego ciotka lekkich obyczajów"
      big_grin big_grin big_grin
      Ja rozumiem, że skrót myślowy, ale jednakowoż jest on porażającybig_grin
      • mariurzka Re: W oparach absurdu 09.12.07, 20:29
        mariurzka napisała:

        > Noqesmile

        No kurczesmile Jednak naprawdę ten mózg mam zlasowanysmile "Nowe" miało
        byćsmile
        • lezbobimbo Re: W oparach absurdu 12.12.07, 11:48
          mariurzka napisała:
          > > Noqesmile
          > No kurczesmile Jednak naprawdę ten mózg mam zlasowanysmile "Nowe" miało
          > byćsmile

          Dwie qlowy i jedna noqa? smile
          Ale prosim usilnie o wiecej autentyków uczniowskiego autorstwa! Pikne tozto jest!
          • mariurzka Ok, to ja tłumacza poproszę 12.12.07, 19:45
            Ja mogę wiele takich perełek...
            Ale teraz to ja tłumacza poproszę, bo zgłupiałam od tego czytania i przestałam
            rozumieć o co tym szanownym piszącym chodzi... Może ktoś mi wytłumaczy, co? :

            1. "Strach, który ogarnia człowieka z nadejściem końca świata, nie może się
            pogodzić z tym, że jego już nie będzie na tym świecie".
            2. "Upiory wieków będą wstawać ze swych grobów, którzy klną, bluźnią, płaczą,
            jęczą, syczą, dyszą nieprzestającą rozpaczą, pokazując wszystkim żywym koniec
            końców.

            Ja przepraszam, ale ja wysiadam... Strach nie może się pogodzić?? I kto na
            litość boską klnie i bluźni nieprzestającą rozpaczą???? Chyba zaczną mi się śnić
            horrory...
            Rwąca sobie z głowy resztki posiwiałych włosów Mariurzka
            • edyta95 Re: Ok, to ja tłumacza poproszę 12.12.07, 19:53
              Te upiory to faktycznie, ale strach co ogarnia nie jest taki zły.
              Stanowczo czepiasz się moja droga smile Ja, będąc w emocjach, piszę
              gorsze rzeczy. No to chyba trzeba zacząć używać przecinków
              niefanaberyjnie.
              pozdrowionka
              • mariurzka Re: Ok, to ja tłumacza poproszę 12.12.07, 20:08
                Tylko że wiesz, Edytko, temu dziecięciu to chodziło o to, że to nie strach nie
                może się pogodzić, ale człowiek... No ale ono nie rozumie chyba pojęcia podmiotu
                w zdaniubig_grin i pisze tak, jak mu wyjdziebig_grin
                Pozdrawiam - forumowa czepialska - Mariurzka
                • edyta95 Re: Ok, to ja tłumacza poproszę 12.12.07, 20:17
                  Ależ słońce, ja od razu rozumiałam dziecię, jakieś pokrewne mi onosmile
                  • mariurzka Re: Ok, to ja tłumacza poproszę 12.12.07, 20:50
                    big_grin big_grin big_grin
                    Dobra, już się nie czepiam dziecięciasmile
                • asia.sthm Re: Ok, to ja tłumacza poproszę 12.12.07, 21:00
                  > w zdaniubig_grin i pisze tak, jak mu wyjdziebig_grin

                  Popieram! Jesli czlowiek nie wie co ma napisac i cos mu sie wreszcie
                  napisze, to puszcza to z mysla ze topiac sie , jak sie chwyci to
                  brzytwa musi byc tepa......no jakos tak. wink
                  A te przecinki to zaraza jakas, szczegolnie w klawiaturze nie
                  wiadomo gdzie siedza.
                  Ja trzymam strone Twoich uczniow. Daj dzieciom odsapnac przed
                  swietami.
                  Buzka
                  • mariurzka Re: Ok, to ja tłumacza poproszę 12.12.07, 21:46
                    A nie dam!! Szczególnie że wredne bachorstwo zrzyna z internetu aż gwiżdże. Jak
                    nie www.sciaga.pl to jakieś inne bryki czy wypracowania.pl.. Co ja, detektyw
                    jestem?? Pół dnia guglam żeby sprawdzić kto z czego ściągał i mu pięknie
                    wydrukować dowód przestępstwa czarno na białym.
                    Zawzięta jestem, wiem.
                    Agentka 008-wstrząśnięta acz nie zmieszana M.
                    • papuga_ara Re: W oparach absurdu 14.12.07, 22:50
                      Muszę. To. Napisać. Mój dentysta (jeszcze ciągle nowy, od paru
                      tygodni współpracujemy) notorycznie zapomina o wizytach ze mną i
                      wyznacza nowe. Przetrwałam.smile
                      Robi sobie ze mnie stoliczek i rzuca na mnie swoje narzędzia,
                      których aktualnie nie używa (specjalnie napisałam, że rzuca, bo w
                      rzeczy samej upuszcza, a nie odkłada). Przetrwałamsmile.
                      Ale dziś... Dziś, słuchajcie, dziś w trakcie dłubania mi w uzębieniu
                      odebrał telefon, przytrzymywał sobie brodą i prowadził rozmowę.
                      Trwało to i trwało. Najpierw się zdziwiłam, a potem dostałam
                      wewnętrznej głupawki (bo na zewnętrzną nie było warunków), bo
                      wyobraziłam sobie, jak to kuriozalnie wygląda z boku. Dodam, że pan
                      doktor byl dziś bez swojej asystentki, więc różne te mazi i inne
                      robił sam. Człowiek orkiestra po prostu!! Przetrwałamsmile Ale - ale
                      zaczynam się zastanawiać nad poważną zmianą w moim stomatologicznym
                      życiorysie.... Myślicie, że mam podstawy?...
                      • asia.sthm Re: W oparach absurdu 14.12.07, 23:04
                        Papugo, wspolczuwam watpliwosci.
                        Moja przyjaciolka, specjalnych wymagan kobieta, nie tolerujaca
                        chemicznego znieczulenia, posiada dentyste, ktory robi jej przerwe
                        na papierosa, podaje piwo, tytuluje pani Hrabino i wogole nie
                        przejmuje sie przyjetymi zwyczajami. Oprocz tego, ze wystepuje w
                        lecie w krotkich gaciach i klnie jak mu podejdzie, nie ma sie czego
                        przyczepic. Moja przyjaciolka go nie zamieni za za walizke
                        diamentow.
                        Wiec ja ci mowie: rob jak uwazasz
                        smile))
                        PS
                        Moja dentystka jest moja przyjaciolka. Rezerwuje mi podwojny czas bo
                        nie mozemy zdazyc sie nagadac i zrobic z geba co potrzeba.
                        Jednakowoz dwa zeby juz mi wyrwala...w ciagu 10 lat wiec wypada mi
                        calkiem dobra srednia, nie?
                    • paskudek1 Re: Ok, to ja tłumacza poproszę 15.12.07, 10:38
                      masz rację, nie odpuszczaj. Na szcześice ja nie uczę ani młodzieży
                      ani dorosłych, ale wiem jak "przykładają się" do nauki. Ale teksty
                      piękne, zwłaszcza ten strach co to się nie zgadzasmile
                      • mariurzka Nowy tekst nocną porą 18.12.07, 00:52
                        Ja nie śpię, ja sprawdzam. Młódź pisze, a ja czytam. Wszystko mię się w supeł zawiązuje. Wszystko. Ktoś potrzebuje dowodu? Ależ proszę:

                        Dziecko pisze: "Wiersz wyraża kłębienie się w sercu negatywnych uczuć."

                        Jedno muszę przyznać - w moim to się na pewno negatywne uczucia kłębią. Do autora tej wiekopomnej myśli.

                        Mariurzka niewyspana, zmęczona i wściekła (ale nie na Memłono, tylko na swoich szkolnych literatów i całokształt jako taki). To w nawiasie to tak na okoliczność ew zarzutów, że żale leję na forumbig_grin
                        • felis2 Re: Nowy tekst nocną porą 18.12.07, 10:25
                          Czy to będzie duży nietakt zapytac, jakie stopnie stawiasz za tak oryginalne teksty?
                          • mariurzka Re: Nowy tekst nocną porą 18.12.07, 16:52
                            Nietakt to nie jest żaden, tyle że ja na ten temat mogę co najmniej tak długo
                            jak Gurua o ruskich wychodkach...
                            Zwięźle będzie tak: gdybym mogła to stawiałabym jedynki jak leci. Z zaciśniętymi
                            zębami. Ale że teraz wypracowania maturalne ocenia się punktowo, więc stosuję
                            taki system także w szkole, żeby nauczyć dzieciątka. No i efekt jest taki, że
                            stawiam te punkty, odpowiednio niskie wartości za takie "perełki" językowe i
                            najczęściej delikwentowi udaje się wybronić i dostać 2.
                            • lylika Przed chwilą. 19.12.07, 13:11
                              Dzwoni domofon. Raz. Psy zaczynają ujadać. W domofonie damski głos.
                              - Ja do pani Irenki.
                              - Pomyliła pani domy. Pani Irenka pod 19 a tu jest 17.
                              - Przepraszam.
                              Za jakieś 2 minuty. Domofon dzwoni ostro kilka razy. Psy ujadają jak najęte.
                              - Niech mnie pani wpuści. Ja do pani Irenki.
                              - Już mówiłam, że to w następnym domu.
                              - Ale tamten domofon chyba zepsuty, bo nikt mnie nie wpuszcza a ja do pani Irenki.
                              - Ja nie mogę pani wpuścić pod 19. Mój domofon nie otwiera tamtych drzwi.
                              - Dlaczego?

                              Pani zadzwoniła jeszcze do sąsiadki z parteru i do firmy mężydła (psy dostały szału) wszędzie żądając wpuszczenia do pani Irenki. I cały czas była bardzo zdziwiona, że nikt jej nie chce wpuścić. smile)
                              -
                              • ewa9717 Re: Przed chwilą. 19.12.07, 14:50
                                Czy też co krok ocieracie się o jakieś wigilie? Ja już bokiem
                                obeszłam trzy, czekają mnie ieszcze dwie i ta własciwa.
                                • 36krzysiek Re: Przed chwilą. 19.12.07, 15:17
                                  ewa9717 napisała:

                                  > Czy też co krok ocieracie się o jakieś wigilie? Ja już bokiem
                                  > obeszłam trzy, czekają mnie ieszcze dwie i ta własciwa.

                                  OOOOOOOOO! O tych cholernych wigilijkach tez mogę długo, jak Gurua o
                                  wychodkach. Co to za jakiś kretyński wymysł organizowania pseudo
                                  wigilii w pracy! Człowiek pracuje, nie że chce, tylko musi i czego
                                  mam życzyć z wykrzywieniem na twarzy? Żeby pod autobus powpadali? A
                                  te cholerne imieninki i urodzinki! Kolejka do takiego frajera stoi,
                                  dyrektor z wiechciem, potem reszta, według stanowisk, wiją się,
                                  szczebioczą jak nienormalni, hi hi hi ha ha ha! Orzesz ty w mordę! A
                                  solenizat cały w pąsach i pląsach rozdaje cukierki i wciska
                                  szarlotkę z zakalcem! Rany boskie! Jezus Maria! I wszyscy święci!
                                  Paszli won i precz mi z oczu! Tylko nie wiem o co tyle krzyczę bo u
                                  mnie na razie cisza z pracową wigilią i mam nadzieję, że tak
                                  zostanie smile)) A jak słyszę "spotkanie integracyjne".... Osiem godzin
                                  te mordy oglądam i co? Zamordowałem kogoś, że je mam jeszcze
                                  wieczorem oglądać?! I co to ma byc ta integracja?! Tragicznie kończą
                                  się znajomości pracowe przenoszone na grunt prywatny. Mam już
                                  znajomych i przyjaciół. Dziekuję. Więcej nie chcę.
                                  • ewa9717 Re: Przed chwilą. 19.12.07, 16:42
                                    O, baronie, w mordę jeża! Dzięki (tekst piszę na kolanach) za
                                    wsparcie! Jużem myślała, żem solo tako socjopsychopatko! No, trochę
                                    ze mnie zeszło, ale zaraz sobie ciśnienie podniosę: uwierzysz, że
                                    obce lub nielubiane sztuki pchają się z prawdziwym opłatkiem i z
                                    dziobem????? Opracowałam cały system uników, a kiedy nic nie działa,
                                    pozoruję chorobę prezydencką, nazwaną głośno, wprost i z grubej rury
                                    (!) smile))
                                    • eulalija Re: Przed chwilą. 19.12.07, 16:47
                                      Jeszcze jak pracowałam, stosowałam uniki, urlop na imieniny. Nie
                                      chodziłam do ludzi, w swoje imieniny nie byłam w pracy i z głowy.

                                      Ale załapałam się, jako współmałżonka, na dwa spotkania integracyjne
                                      MLP. Horror to zbyt delikatne określenie.
                                    • april02 Re: Przed chwilą. 19.12.07, 21:59
                                      Nie tylko Ty, nie tylko smile Mam na myśli bycie socjopatką. Też nie
                                      znoszę wszystkich imprez integracyjnych (może jeszcze w sobotę i w
                                      niedzielę? Niedoczekanie!), wigilii pracowych na początku grudnia
                                      (na których szef - były dzięki Bogu - zagryza piwo opłatkiem),
                                      pseudożyczeń itp. Lubię natomiast nasze "ciasta" ale to dlatego, że
                                      ogólnie mam fajny dział. Jubilat stawia ciacho, robi kawę, reszta mu
                                      gremialnie składa życzenia po czym skupia się kąsumpcji. I godzinka
                                      przeleci smile
                                      • lylika O jeżu kolczasty 20.12.07, 21:18
                                        Cham sibeliuss
                                        magnolia47
                                        ...
                                        Co to było? Przeraziłam się nie na żarty. sad
                                        • mariurzka Re: O jeżu kolczasty 20.12.07, 21:29
                                          A skąd Ty to Lyliko wzięłaś???
                                          Gdzie takie dziwaki wypisują??
                                          • lylika Re: O jeżu kolczasty 20.12.07, 21:32
                                            Taki wątek ktoś do nas wlepił. Chore czy nienormalne?
                                            • mariurzka Re: O jeżu kolczasty 20.12.07, 21:39
                                              Ale czekaj, usunęłaś go?? Bo ja go nigdzie nie widzę, a forum mam caly czas otwarte.
                                              Ja myślę, że chore i nienormalne...
                                              I za to lubię nasze forum, że tu nikt sobie pyskówek nie urządza. I niech tak
                                              zostanie! Nie znoszę bowiem chamstwa, obłudy i bezczelności. I tępię je na
                                              każdym kroku.
                                              • lylika Re: O jeżu kolczasty 20.12.07, 21:51
                                                Ten wątek u mnie stale jest, choć wykreślony, i mnie drażni niesłychanie. To dopiero jest chamstwo.
                                                • mariurzka Re: O jeżu kolczasty 20.12.07, 21:57
                                                  Ja go nie widzę wcale, ale może to i dobrze, bo bym chyba sypnęła w nim słowami
                                                  budowlanymi powszechnie uznawanymi za obelżywe. Chamstwa nie znoszę, ale jak kto
                                                  chamski to mu potrafię odpłacić tym samym, zgodnie z zasadą, że cham
                                                  kulturalnego zwrócenia uwagi nawet pojąć nie potrafi
                                                  • lylika Re: O jeżu kolczasty 20.12.07, 22:00
                                                    smile)))
                                              • lylika Re: O jeżu kolczasty 20.12.07, 21:57
                                                Ja go nie usunęłam, bo mnie prawie cały dzień ine było na forum, ale cały czas go "widzę", być może z racji współadminowania.Tym nie mniej mnie wkurza.
                                  • jolunia01 Re: Przed chwilą. 19.12.07, 17:36
                                    36krzysiek napisał:


                                    > Co to za jakiś kretyński wymysł organizowania pseudo
                                    > wigilii w pracy! Człowiek pracuje, nie że chce, tylko musi i czego
                                    > mam życzyć z wykrzywieniem na twarzy? Żeby pod autobus powpadali?

                                    Panie Baronie, nie jesteś Pan asertywny, widać. Bo może takie
                                    życzenia zniecheciłyby do organizowania tych festiwali fałszywej
                                    życzliwości.

                                    > A te cholerne imieninki i urodzinki! ... Rany boskie! Jezus Maria!
                                    > I wszyscy święci! Paszli won i precz mi z oczu! Tylko nie wiem o
                                    > co tyle krzyczę bo u mnie na razie cisza z pracową wigilią i mam
                                    > nadzieję, że tak zostanie smile))

                                    Och, jak rozumiem Jaśnie Pana. Też nie wiem po co raz w roku
                                    przychodzą do mnie osoby, którym na co dzień nie chce sie nawet
                                    poiwedzeć "cześć" czy "dzień dobry" na schodach, a uważają, że to
                                    bardzo "światowo" przyjść i mi tyłek zawracać, udając przy tym, że
                                    żywią do mnie ciepłe uczucia. A pracowa wigilia mnie ominie na
                                    szczęście, bo od jutra będę "wyjechana", tak że ewentualnie jakiś
                                    niby szampanik sylwestrowy tylko mnie czekać może, ale to szybko
                                    mija.


                                    > A jak słyszę "spotkanie integracyjne".... Osiem godzin
                                    > te mordy oglądam i co? Zamordowałem kogoś, że je mam jeszcze
                                    > wieczorem oglądać?! ... Tragicznie kończą
                                    > się znajomości pracowe przenoszone na grunt prywatny. Mam już
                                    > znajomych i przyjaciół.

                                    Nie lubie i nie bywam. Mam dość rozrywek w godzinach pracy (pracuję
                                    w tzw. instytucji kultury), więc po pracy juz nie muszę sie bawić.
    • lylika W oparach 01.01.08, 22:32
      img215.imageshack.us/img215/6797/809668446gkw8ra91168702nm8.jpg
      • eulalija Re: W oparach 01.01.08, 22:54
        Kwadrans temu, na spacerze z owczarkową, zaliczyłam glebę, nic sobie
        nie złamałam, o dziwo, nic chyba nie obtłukłam przesadnie, bo nic
        mnie dotkliwie nie boli, ale koty pod parasolem kładą mnie na dwie
        łopatki smile))
      • asia.sthm Re: W oparach 01.01.08, 22:55
        Piekna fotka !
        Kiedys tak trzymalam parasol nad moimi japonskimi lampkami, poszlam
        do kina, przyszla burza i zmiotla mi wszystkie lampki jak
        nozyczkami.
        Mam nadzieje ze koty zyja bez nozyczek
        • lylika W oparach absurdu 05.01.08, 18:43
          Coś takiego przeczytałam i zawrzałam. Decyzja o niewykonywaniu wjazdów do gotowego już obiektu zapadła w 2005 roku kiedy Prezydentem Warszawy był Lech Kaczyński.
          Idę opluć klamkę w Pałacu Namiestnikowskim.
          miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34864,4802486.html
          • ewa9717 Re: W oparach absurdu 05.01.08, 18:57
            Chłopaki, pójdę z wami, co?
            • eulalija Re: W oparach absurdu 05.01.08, 21:53
              Moja psica już zdrowa, jak trzeba będzie to lecim, będzie szczekać,
              umie groźnie, basowo!

              Rany kota ...
              • lylika Re: W oparach absurdu 05.01.08, 22:50
                Postanowiłam, ze nie będę pluła, szkoda śliny. Dziegciem wysmaruję.
                • lylika W oparach absurdu 15.01.08, 21:18
                  Jak to dobrze, że Was mam. Mogę tu zawsze wejść i czuć się jak u siebie, czyli jak wśród normalnych inaczej, ale nie jak w totalnym absurdzie.
                  Przed chwilą się dowiedziałam od pana Jana Tomasza Grossa, że wymordowałam 3 miliony Żydów.
                  Nie mogę, ja już mam dość tych absurdów; tych kretynów mieniących się naukowcami, tych chorych na filipińską lub żoliborska chorobę Prezydentów, Premierów, którzy mnie stawiają tam gdzie stało ZOMO.
                  Mam dość, wyrzucam telewizor, nie kupię gazety.
                  Już wolę tę moją ciotkę, która sto razy dziennie pyta czy dzieci na pewno poszły do szkoły i czy wzięły kanapki i worek z kapciami, lub indaguje jak się dostałam do niej bez przepustki, później każe mi pozatykać te dziurki w ścianach służące sąsiadom do podsłuchów albo wytrzeć po raz setny kurz z wazonika a przd wyjściem sprawdzić czy na pewno mam bilet lotniczy, bo przecież udaję się na Kretę (nie mam pojęcia dlaczego Kreta, ale się przy niej uparła).
                  Psioczę, poszukuję świętej cierpliwości, ale lepsza moja ciotka niż te inne kretynizmy, które doporowadzają mnie do szewskiej pasji.
                  Idę się napić. Niewylkuczone, że będzie to któraś z nalewek przeznaczonych na poprawiny.
                  • eulalija Re: W oparach absurdu 15.01.08, 21:34
                    lylika napisała:

                    > Idę się napić. Niewylkuczone, że będzie to któraś z nalewek
                    przeznaczonych na p
                    > oprawiny.

                    Więc pijmy, pijmy za błędy, pijmy na pohybel, pijmy na lub za
                    zdrowie.

                    Lilka, w górę serca!!
                    • lylika Re: W oparach absurdu 15.01.08, 21:48
                      Nie poszłam się napić tylko z psiną na spacer, bo mężydło się spóźnia. Nalewki niezagrożone. Muszę się udać w bety. Czeka mnie Kreta albo i co jeszcze lepszego. smile)
                      • lylika Kierowca na parkingu. 24.01.08, 21:53
                        To ile śniegu musiała zjeść pana matka żeby takiego bałwana urodzić?
                        • g0p0s Re: Kierowca na parkingu. 25.01.08, 13:22
                          ? Nie kumam, ale nie szkodzi, taaki wąteksmile)
                          • lylika Re: Kierowca na parkingu. 25.01.08, 13:45
                            Faktycznie, jedno zdanie użarło. smile)
                            Miało być:
                            Na parkingu wymyśla sobie od najgorszych dwóch kierowców i jeden z nich mówi:
                            To ile śniegu musiała zjeść pana matka żeby takiego bałwana urodzić?
                            • paskudek1 Re: Kierowca na parkingu. 25.01.08, 14:09
                              o rany, lylika super że wyciągnęłas wątek bo już miałam nowy
                              zakładaćsmile A muszę wam to napisać, bo mi szkoda smiać się samej i
                              tylko z rodziną, musze się podzielić.
                              Egzamin semestralny pisemny z języka polskiego, szkoła dla
                              dorosłych, technikum. Nie napiszę oryginalnej pisowni bo nie
                              pamiętam, ale sens przekazuję - jaka była historia miłości Jacka
                              Soplicy i Ewy Horeszko?? otóż moi mili, zwiazek Jacka Soplicy i Ewy
                              Horeszko skazany był na niepowodzenie bo Jacek Ewę zaniedbywał,
                              opuscił ją a ona z rozpaczy popadła w paranoję i umarła. Jacek zas z
                              żalu rzucił sie w przepaść i zginął. No czyż nie pięknie???
                              Nie ja sprawdzałam, ale przy mnie sprawdzane bylosmile
    • dorka_31 dla "fanów" Poczty Polskiej ;) 31.01.08, 13:42
      wiadomosci.wp.pl/kat,1515,wid,9612055,wiadomosc.html
      • g0p0s Kompleksowa obsługa 31.01.08, 15:37
        Nad forum są skróty reklamowe. Przed chwilą był zestaw:
        Prestiżowe Targi Ślubne
        Wiązanki Ślubne
        Zakład Pogrzebowy EXITUS
        Hotel dla Twoich Rzeczy
        Zamiast targów lepiej by pasowała kancelaria adwokackasmile
        Przy pl. Narutowicza jest kościół i na jego terenie działa
        przychodnia lekarska i zakład pogrzebowy. Kompleksowa obsługasmile
        • asia.sthm Re: Kompleksowa obsługa 31.01.08, 19:58
          Zdrowie
          ...nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz. Porady,
          wsparcie i namiary na lekarzy.

          Borelioza
          Homeopatia
          Ortodoncja

          **************

          albo takie:

          Idą chude lata. Jak inwestować
          Tylko Kerviel wie, jak ukraść 7 mld dol.
          Będzie trudniej sprowadzić auto z USA


          PS lubie gazetowe reklamy artykulow i forow z watkami.
          • groha Re: Kompleksowa obsługa 31.01.08, 20:18
            A teraz: wiedza zabija kreatywność. No, proszę. Ale chyba wolę w to nie
            wchodzić. Albo, uwaga: kapłani łowią wiernych w barach. Ciekawe. Chyba
            przeczytam, bo ciekawi mnie na co - na błysk, czy na zalanego robaka? wink)
            • asia.sthm Re: Kompleksowa obsługa 31.01.08, 22:01
              na kropidło łowią...
              • mariurzka Re: Kompleksowa obsługa 03.02.08, 21:10
                Ja tak tylko na chwilę, ale pomyślałam sobie że taką perełkę to koniecznie muszę
                tu Wam wrzucićsmile
                Tak w ogóle: znów tkwię w sprawdzianach, za chwilę znów utkwię w próbnych
                maturach. Na forum znów nie bywam, gdyż przyplątało się kilka życiowych
                problemów dość dużego kalibru a nie mam serca Was tym zamęczać...
                Dobra, tyle o mnie, bo zamiast absurdu zrobi się żałośnie.

                Tekst maturzysty (matko moja, kogo ja uczę!) z próbnej matury, którą w bólach
                kończę sprawdzać. Pisownia i interpunkcja oryginalne:
                "Wpada na wspaniały pomysł [Wokulski] aby się jej przedstawić, ale i to prubuje
                sobie w głowie poukładać aby jak najlepiej wyjść."
                • ewa9717 Re: Kompleksowa obsługa 03.02.08, 21:14
                  No bo jak wpada, to i wyjść musi. Ambitny, to i wyjść chce jak
                  najlepiej.
                • lylika Re: Kompleksowa obsługa 03.02.08, 21:34
                  rzyplątało się kilka życiowych
                  > problemów dość dużego kalibru a nie mam serca Was tym zamęczać...
                  ...
                  Zamęczaj, moja droga, do woli. Sobie ulżysz, a i nam też. Jak człowiek przeczyta o cudzych problemach od razu własne robią się lżejsze. 3-maj się. smile
                • eulalija Re: Kompleksowa obsługa 03.02.08, 21:59
                  Waliłam w bębenek w zaginionych, bo już sobie Ciebie pod stertą
                  sprawdzianów wyobrażałam, jak widać mało się omyliłam.


                  Dawaj te życiowe problemy dużego kalibru, rozłożymy je na czynniki
                  pierwsze, zróżniczkujemy, całki wyprowadzimy, parabole i inne elipsy
                  wyrysujemy i podamy Ci na tacy przegryzione.

                  > "Wpada na wspaniały pomysł [Wokulski] aby się jej przedstawić, ale
                  i to prubuje
                  > sobie w głowie poukładać aby jak najlepiej wyjść."

                  Poważnie? Z takim błędem ortograficznym do tego? Bo musiałam dwa
                  razy przeczytać, nim do mnie dotarło, co on sobie próbuje w głowie.
                  • lylika Re: Kompleksowa obsługa 03.02.08, 22:02
                    On wszak nie próbuje, bo probantem nie jest, on tylko maturę zdaje, w dodatku prubną. smile))
                    • asia.sthm Re: Kompleksowa obsługa 03.02.08, 22:46
                      Jak slowo honoru ze zaczne tak pisac jak tu czytam. Nie dosc ze
                      Mariurzka dostarcza, to jeszcze taka reklama mnie napadla w oczy

                      Włatcy móch to nie South Park
                      Naprawdę piękne włosy
                      Wyprzedaże - okazja czy pułapka?


                      No mócha nie siada!
                      • the_dzidka Re: Kompleksowa obsługa 05.02.08, 15:18
                        > Włatcy móch to nie South Park

                        Asiu, "Włatcy móch " to zdaje się taki rysunkowy serialik nie dla
                        dzieci - i taka jest własnie pisownia tytułu wink
                        • asia.sthm Re: Kompleksowa obsługa 05.02.08, 22:48
                          > Asiu, "Włatcy móch " to zdaje się taki rysunkowy serialik nie dla
                          > dzieci - i taka jest własnie pisownia tytułu wink

                          I dzieki Bogu, ze nie dla dzieci wink ja dorosla i sam tytul mna
                          wstrzachnal. Zadne dziecko by tego nie wyrobilo bez szkody na
                          cenzurce.
                          • asia.sthm Re: Kompleksowa obsługa 05.02.08, 23:03
                            doksztalcam sie smile)))

                            www.wlatcy.pl/najnowszy-odcinek
                          • the_dzidka Re: Kompleksowa obsługa 05.02.08, 23:08
                            > I dzieki Bogu, ze nie dla dzieci wink ja dorosla i sam tytul mna
                            > wstrzachnal.

                            Mnie też odrzucił. Nawet nie wiem, o czym ono jest wink
                  • mariurzka Re: Kompleksowa obsługa 04.02.08, 15:22
                    lylika napisała:

                    > Zamęczaj, moja droga, do woli. Sobie ulżysz, a i nam też. Jak
                    > człowiek przeczyta o cudzych problemach od razu własne robią się
                    > lżejsze. 3-maj się. smile

                    eulalija napisała:

                    > Dawaj te życiowe problemy dużego kalibru, rozłożymy je na czynniki
                    > pierwsze, zróżniczkujemy, całki wyprowadzimy, parabole i inne
                    > elipsy wyrysujemy i podamy Ci na tacy przegryzione.

                    Dziękuję kochane za troskę i za pamięć, ale problemy Wam jednak daruję, nie chcę
                    wprowadzać posępnej atmosfery na forum, bo one są z gatunku tych najcięższych,
                    egzystencjalnych... związanych z życiem i jego końcem...
    • dorka_31 Uwaga na belgijskie warzywa! 04.02.08, 14:05
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80279,4872569.html
      • stara.gropa Re: Uwaga na belgijskie warzywa! 04.02.08, 14:09
        E tam , ci Finowie to są przewrażliwieni, u nas pacjenci dostają
        karaluchy w zupie i są zadowoleni, że w ogole jakieś białko do
        jedzenia dostalismile)
        • asia.sthm Re: Uwaga na belgijskie warzywa! 04.02.08, 19:53
          Przypomnialo mi sie jak chcialam dobrze wypasc na jednym z
          pierwszych wiekszych przyjec u moich tesciow. Zostalam przydzielona
          do krojenia wielkiej michy salaty i jak sie dorwalam do roboty to az
          przyjemnie bylo popatrzec. Raptem patrze!! Pol szczypawki ! Rany
          boskie, gdzie drugie pol ???? Grzebie, szukam, macam, nie ma .
          Podalam te salate bo co mialam zrobic. Cale przyjecie nasluchowalam
          czy ktos nie znajdzie tej drugiej polowki ....i nikt nie znalazl,
          ale co sie naderwowalam to moje. Dopiero calkiem niedawno przyznalam
          sie rodzinie co wtedy im z premedytacja podalam . Przedawnione wink
          • papuga_ara Re: Uwaga na belgijskie warzywa! 04.02.08, 22:40
            Asia!!! Jesteś cudna!! usmarkałam sięsmile))))))
            • asia.sthm Re: Uwaga na belgijskie warzywa! 05.02.08, 22:44
              Szczesc Boze za dobre slowo smile))
              No co, sie pytam, mialam zrobic?

              Moja siostra rozgryzla dojrzala brzoskwinie tak, ze przepolowila sie
              pestka, i kto w tej pestce siedzial ???....tym razem cala, zywa
              szczypawka. Moja siostra umie sie ladnie drzec i wtedy wlasnie
              zademonstrowala jak umie.
              Mam jeszcze pare historii o szczypawkach, ale co za duzo, to nie
              zdrowo. smile)))
          • g0p0s Re: Uwaga na belgijskie warzywa! 05.02.08, 14:25
            Może sama przy krojeniu odruchowo spróbowałaś?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka