Przed dwiema godzinami zabrakło mi moich papierosów. Wszystkie paczki pochowane po różnych zakamarkach na czarną godzinę, dziwnym trafem zniknęły. Nie mam sumienia wysyłać mężydła w taką szalejącą burzę na dworzec czy stację benzynową.
Na szczęście mam:
2 sztuki Marlboro, które kiedyś zostawiła Dzidka,
2 sztuki Voque`ów mentolowych (z zapalniczką), które zostawiła zapewne Cytrynka,
4 sztuki LD, które zostawiła Ter.eska
1 peta Marlboro, który paliła Gurua na spotkaniu ogrodowym.
Dobrze, że zapomniałyście zabrać swoje fajki.

)