podobno nie wiadomo skąd zjawiają się, zakatarzone, posiedzą, podumają...
Małe, duże, różne. Czasem takie nachalne, że cholery można z nimi dostać, za
przeproszeniem. Kto by tam nie znał ich, nie? Gurua zna, to pewne. Za kimś, za
czymś, różnie. Oj, narąbała się tych drew w życiu, narąbała... Bo lekarstw na
to tyle, ile tęskniących, wiadomo. Macie jakieś wypróbowane? Biorę, jak leci,
bo od kilku dni coś mnie okrutnie za dzieciątkami w środku skręca i żadna
robota nie chce się mnie imać. Edyta twierdzi, że wszystko przejdzie wraz z
wiekiem. Od trumny, hihi. I ma świętą rację, ale jakoś do tego czasu trzeba
sobie radzić przecież, prawda?

P.S. Chyba zaraz zacznę tęsknić za JKM Starą Gropą i Asią naszą kochaną, z
powodu zbyt długiego ich niemania tutaj, no gdzie Wy, ach, gdzie?