rodzynek1000
03.09.07, 10:27
Wyobraźcie sobie że w weekend o mało nie padłam ze śmiechu, chociaż
może nie powinnam była naśmiewać się z własnej matki!
Otóż byłyśmy na spacerze z moim psem i nagle, niespodziewanie i to
od tyłu zaskoczył ją Husky - to wielkie, włochate psisko skoczyło na
nią, tylnimi łapami oparło się o plecy i zaczęło no wiecie "trykać"
moją biedną mamę...
Ta w panice uciekła do domu i poskarżyła się mojemu ojcu, a na
pytanie czemu nie krzyczała o pomoc stwierdziła, że tak jakos głupio
wrzeszczeć, że pies Cię napastuje...
Z drugiej strony trochę się dziwię czemu pies wybrał matkę a nie
młodszą córkę - czy mam być zaniepokojona???