la-bast 21.03.10, 23:08 zgodnie z sugestia szefa zakladam ten watek pytam z ciekawosci, ktore z was stosuja NPR ze wzgledu na wiare?i czy wtedy powstrzymujecie sie od seksu w dni plodne, a moze stosujecie prezerwatywy,tez zabronione przez kk? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
am2003 Re: NPR a katolicyzm... 22.03.10, 06:29 odpowiadając na pytanie Bystrej - dzieci nie mamy.... niestety (tzn jedno w Niebie). Nie twierdzę, że orto NPR jest łatwe, bo nie jest, czystość przed ślubem tez nie jest. Ale nie można pogodzić stosowania antykoncepcji z wiarą katolicką. To jest pytanie co my stawiamy na pierwszym miejscu Boga czy siebie. I tyle. Odpowiedz Link
kozica111 Re: NPR a katolicyzm... 22.03.10, 07:13 Ja stosowałam by zwiększyć szanse na ciąże. Znam naukę Kościoła i w tym aspekcie się z nią nie zgadzam, uważam ze dochodzi do nadinterpretacji sensu antykoncepcji; celem miało być uświadomienie ludziom że ważna jest otwartość na życie, tworzenie pełnych rodzin, podtrzymanie gatunku ludzkiego a nie wg mnie nieopanowana prokreacja. My nie jesteśmy bardzo płodna parą, co oznacza że mamy sporo dni na igraszki ale wiele par musiałoby ograniczyć się do współżycia tylko w okresie niepłodności bezwzględnej co w przypadku długich, nieregularnych cykli mocno ogranicza szanse na bliskość małżonków. Swego czasu spowiadałam sie z antykoncepcji - bez przekonania i poczucia wina a tylko z zaprogramowanego obowiązku, nigdy nie odmówił mi ksiądz rozgrzeszenia.Co więcej jeśli tłumaczył sens tego "grzechu" to właśnie mówił TYLKO w tym kontekście żeby nie zamykać się na rodzicielstwo i jak słyszał że owszem dzieci będa ale za "chwile" to problemu z rozgrzeszeniem nie miał. Odpowiedz Link
bystra_26 z religią katolicką... 22.03.10, 12:37 am2003 napisała: > odpowiadając na pytanie Bystrej - dzieci nie mamy.... niestety (tzn jedno w > Niebie). > Nie twierdzę, że orto NPR jest łatwe, bo nie jest, czystość przed ślubem tez nie jest. Dzięki za odpowiedź. Pominęłaś jednak ważną informację - ile cykli stosowaliście NPR, by nie począć? > Ale nie można pogodzić stosowania antykoncepcji z wiarą katolicką. > To jest pytanie co my stawiamy na pierwszym miejscu Boga czy >siebie. > I tyle. Wiesz, jak rozróżniam wiarę od religii. Katolicyzm jest religią. I uwierz mi, że spośród katolików w Polsce, którzy co niedzielę idą na Mszę, tylko 20% zgadza się z katolicką etyką seksualną... i jeszcze część z nich nie do końca wie, co to jest (są katolicy przekonani, że KK pozwala na stosunek przerywany (przecież nie stosują pigułek ani prezerwatyw), są też tacy, którzy stosują zastęcze formy seksu w dniach płodnych, bo żyją w słodkiej nieświadomości, że i to KK skatalogował jako grzech) Jak ludzie stawiają na 1. miescu Boga, to im zewnętrzny zakaz antykoncepcji nie jest potrzebny, bo oni rozmawiają z Bogiem i Bóg ich może bezpośrednio (a nie w wyniku błędu w obserwacjach czy minimalnego ryzyka poczęcia w niepłodności względnej) powiedzieć, że chce by powołali do istnienia 1 czy 5 dzieci. I Bóg tu zawsze jeszcze pozostawi tym ludziom prawo odmowy, bo szanuje naszą wolność. Warto jeszcze zastanowić się nad tym, że protestanci mają w większości wolność wyboru w zakresie antykoncepcji, byle nie była wczesnoporonna jak spirala i ci statystyczni protestanci prowadzą dużo bardzie moralne życie, życie modlitwy i mają pewność zbawienia niż statystyczni katolicy. Odpowiedz Link
am2003 Re: z religią katolicką... 22.03.10, 14:15 kilka cykli. ja w takim razie jestem w tych 20% co się zgadza z katolicką etyką seksualną. Ogromne wrażenie zrobiło na mnie małżeństwo co z rożnych powodów (ciąża, po ciąży, także choroby nie współżyli ponad 2 lata jednym ciągiem). Było to dla nich trudne to na pewno ale widzieli w tym coś więcej. I znam kilka takich małżeństw z podobnymi doświadczeniami. a z tym co napisałaś o Bogu, wierze i wolności zgadzam się całkowicie. Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że religia jest skazana na wymarcie, będzie coraz mniej ludzi religijnych a coraz więcej wierzących. Dlatego napisałam o wierze a nie o religii bo Pan Bóg to nie jest kodeks zakazów i nakazów. Odpowiedz Link
0golone_jajka Re: z religią katolicką... 23.03.10, 00:37 > Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że religia jest skazana na wymarcie, będzie cora > z > mniej ludzi religijnych a coraz więcej wierzących. Z pierwszą częścią zdania się zgadzam, a co do drugiej to sądzę, że wierzących w COŚ będzie zawsze wielu, tylko to coś niekoniecznie musi nazywać się Jezus Odpowiedz Link
0golone_jajka na marginesie 23.03.10, 00:35 > Wiesz, jak rozróżniam wiarę od religii. Katolicyzm jest religią. I > uwierz mi, że spośród katolików w Polsce, którzy co niedzielę idą na > Mszę, tylko 20% zgadza się z katolicką etyką seksualną... Warto uściślić, że w naszym pięknym katolickim kraju zaledwie 1/3 Polaków regularnie chodzi na coniedzielne rytuały religijne. Więc tych co się zgadzają to by było 1/5 z 1/3 czyli jakas 1/15 - jakieś 7%. Tak, tylu ortodoksów to może być, statystyka się nie pogniewa. Odpowiedz Link
dana_meadbh Re: NPR a katolicyzm... 22.03.10, 07:12 Jestem katoliczką. NPR stosuję od trzech lat, mężatką jestem od 18 miesięcy. Nasz syn ma siedem miesięcy. Nie stosujemy żadnych "wspomagaczy". W dni płodne na ogół powstrzymujemy się od współżycia. Jest nam łatwiej, bo nie jesteśmy zamknięci na posiadanie kolejnego dziecka. Jego pojawienie będzie kolejnym Bożym cudem, a nieszczęściem. Odpowiedz Link
soasia Re: NPR a katolicyzm... 22.03.10, 07:44 A tak z ciekawości-masz jakąś górną granicę? Odpowiedz Link
dana_meadbh Re: NPR a katolicyzm... 22.03.10, 14:01 Oprócz małego mam jeszcze 13 - letnią córkę. I 39 lat. Nie sądzę więc, aby tych ewentualnych dzieci było zbyt dużo. A szkoda. Odpowiedz Link
kasiaiklaudia8309 Re: NPR a katolicyzm... 22.03.10, 19:20 Bóg nakazuje nam kochac bliźniego. Stosujemy z mężem NPR ponieważ kochamy. Kochamy siebie nawzajem i szanujemy nasze zdrowie. Kochamy nasze dziecko, w którego poczęciu pomogło nam NPR. Dzięki NPR nie poczniemy dzieci, których nie będziemy w stanie (przynajmniej na dzien dzisiejszy) wychowac ze względów finansowych, czy lokalowych.To też miłośc. Odpowiedz Link
0golone_jajka Re: NPR a katolicyzm... 23.03.10, 00:41 Dzięki NPR nie > poczniemy dzieci, których nie będziemy w stanie (przynajmniej na > dzien dzisiejszy) wychowac ze względów finansowych, czy > lokalowych.To też miłośc. A daj spokój! Dała bozia dzieci, da i na dzieci. Odpowiedz Link
0golone_jajka zgadzam się z la-bast 23.03.10, 00:46 Spowiedź BEZ SKRUCHY I POSTANOWIENIA POPRAWY jest wg teologii katolickiej NIEWAŻNA, niezależnie od tego co mówi jakiś ksiądz. A przyjmowanie tzw. Ciała Chrystusa w takim stanie jest GRZECHEM ŚMIERTELNYM. A każdy porządny katolik wie czym taki grzech grozi! Odpowiedz Link
mala_muchomorka Re: zgadzam się z la-bast 23.03.10, 08:55 Jakoś pocięty ten wątek, chyba że to ja nie widzę wszystkich postów. Jestem mężatką od października i od tego czasu stosujemy npr, według zaleceń Kościoła. Nie zgadzam się z całkowitym odrzuceniem przez Kościół prezerwatyw, uważam że nie ma w nich nic złego, jednak stosujemy się do nauki Kościoła w którym jesteśmy, nie chcielibyśmy stosować religii wybiórczo, co nie znaczy, że nie jesteśmy krytyczni wobec pewnych spraw. Wszystko zależy od podejścia do drugiego człowieka a to nie ma związku ze stosowaną antykoncepcją. Także otwartość na życie - w npr też korzysta się z dni w których poczęcie jest równe zeru przy dobrym stosowaniu metody, więc nie chodzi o to żeby wpadać przypadkiem. W momencie, kiedy świadomie odsuwamy poczęcie (ale nie poprzez środki wczesnoporonne) mamy szanse przygotować się do rodzicielstwa. Ja np chcę wcześniej skończyć studia i uważam, że tak będzie lepiej dla dziecka, jeśli pojawi się w spokojniejszym czasie. A wracając do otwartości to wiadomo, że rodziny mają dzisiaj mniej dzieci, ale to chyba głównie aspekty ekonomiczne o tym decydują. Tyle osób stara się o dziecko, to widać nawet na tym forum - chyba nie jesteśmy zamknięci na nowe życie. Odpowiedz Link
bystra_26 do mala-muchomorka 23.03.10, 12:34 1. Trzeba rozróżnić NPR i MŚP. MŚP to same metody. NPR to metody plus katolicka etyka seksualna. Nie można powiedzieć o osobach, które poznają metody tylko na czas starań, ze stosują NPR, skoro w okresach, gdy nie planują dzieci stosują zwykłą antykoncepcję. Same metody to nie NPR. Same metody (MŚP) to sposób na zarządzanie swoją płodnością według swojego uznania. 2. Ile masz jeszcze do końca studiów? Korzystacie z niepłodności względnej? 3. Oczywiście, że jest zawsze niepłodność bezwględna, ale co powiesz ludziom, którzy mają niską tolerancję ryzyka, więc nie korzystają z przedowulacyjnej i mają po 2,5-4 tygodnie wstrzemięźliwości co cykl? Czym mają sobie uzasadnić to, że są w małżeństwie, a większość czasu muszą sobie odmawiać współżycia za karę (?), że teraz nie planują dziecka? - - RK <specjalista ds. naturalnych metod rozpoznawania płodności> Odpowiedz Link
la-bast Re: do mala-muchomorka 23.03.10, 19:57 no to ja sie wypowiem, jestem katoliczka, ale nie jestem religijna,tzn nie stosuje sie do zasad narzuconych przez kk.Nie rozumiem kobiet,ktore dzialaja wedlug zasady jak Bog dal dzieci to i da na dzieci.Szczegolnie irytuje mnie gdy mowi to kobieta, ktora ma juz pare i nic co moglaby do garnka wrzuci.Dlatego zasady kk dotyczace antykoncepcji bede lamac tak dlugo jak bede plodna.Nie zamierzam dokonywac aborcji, bo kosciol zabrania mi antykoncepcji. Odpowiedz Link
mala_muchomorka Do Bystrej 23.03.10, 21:24 Nie do końca mnie zrozumiałaś. A więc my stosujemy npr bez "wspomagaczy" w celu odłożenia poczęcia. Będziemy się starać o dziecko za jakieś pół roku do roku. Do skończenia studiów zostało mi półtora roku. Korzystamy z niepłodności względnej, ale gdybym teraz zaszła w ciążę nie byłoby to niesamowitym problemem. Jeszcze raz podkreślę, że nie zgadzam się z KK w kwestii prezerwatyw. To znaczy uważam, że powinny być dozwolone środki antykoncepcyjne z wyłączeniem wczesnoporonnych. Ja ich nie stosuję bo nie chcę brać nauki kościoła wybiórczo, poza tym udaje nam się zgrywać ze sobą w rytm płodności. Na pewno pomogła nam w tym 3 letnia czystość przedmałżeńska. Natomiast uważam, że narzucanie ludziom czystego npr jest niewłaściwe. Dla wielu osób 2tyg wstrzemięźliwości jest problemem i niekoniecznie buduje relację. Oczywiście nie można też przesadzać i popadać w skrajności typu npr zniszczył mi małżeństwo, ale KK ma tendencję do nieufności wobec swoich wiernych. Tzn. zakłada się że ludzie stosujący antykoncepcję są nieodpowiedzialni bo uciekają od konsekwencji posiadania dziecka (co przecież robią także pary odkładające poczęcie przez npr)i zakłada że jak się stosuje antykoncepcję to nie szanuje się drugiej osoby - bo zawsze można itp. A przecież z drugiej strony mówi się że seks jest ważny i nie powinno się odmawiać małżonkowi bez ważnej przyczyny bo współżycie wzmacnia więź. Jak dla mnie brakuje tu logiki. Uważam, że KK powinien postawić na lepsze przygotowania do małżeństwa i zaufać ludziom,że potrafią sami zdecydować co dla nich dobre i że potrafią się szanować. Podsumowując: stosuję czysty npr bo tak mówi mój kościół, jednak uważam, że nie powinien on mi go narzucać. Jak za jakiś czas zmienią się nasze temperamenty lub potrzeby nie wykluczam stosowania prezerwatyw. Odpowiedz Link
madzioreck Re: do mala-muchomorka 08.05.10, 04:12 bystra_26 napisała: > 1. Trzeba rozróżnić NPR i MŚP. > > MŚP to same metody. NPR to metody plus katolicka etyka seksualna. Przepraszam, że "odkopuję", (czytam z doskoku). Po raz pierwszy spotykam się z powiązaniem NPR z katolicką etyką seksualną... Nie jestem jakoś super na bieżąco, ale nawet od katolickich instruktorów zwykle słyszałam, że NPR nie został wymyślony na potrzeby KK, jedynie jest zgodny z jego wytycznymi w kwestii planowania rodziny. To jak to w końcu jest? Jeśli ktoś stosuje NPR (cały czas, nie tylko w okresach starań o dziecko), ale nie ze względu na katolicka etykę seksualna, to nie stosuje NPR...? Odpowiedz Link
bystra_26 do madzioreck 08.05.10, 19:48 madzioreck napisała: > Przepraszam, że "odkopuję", (czytam z doskoku). Po raz pierwszy spotykam się z > powiązaniem NPR z katolicką etyką seksualną... Nie jestem jakoś > super na bieżąco, ale nawet od katolickich instruktorów zwykle > słyszałam, że NPR nie został wymyślony na potrzeby KK, jedynie > jest zgodny z jego wytycznymi w kwestii planowania rodziny. > To jak to w końcu jest? Jeśli ktoś stosuje NPR (cały czas, nie > tylko w okresach starań o dziecko), ale nie ze względu na > katolicka etykę seksualna, to nie stosuje NPR...? Najpierw to wynaleziono NMRP, czyli Naturalne Metody Rozpoznawania Płodności. Miały one pomóc rozpoznawać dni płodne parom nieskutecznie starającym się o dziecko. Zastosowanie do unikania poczęcia tych metod było wtórne do celu ich wynalezienia. Każda metoda ma własną nazwę - Roetzera, angielska, niemiecka, Billingsów - żadna nie nazywa sama siebie NPR. > nawet od katolickich instruktorów zwykle > słyszałam, że NPR nie został wymyślony na potrzeby KK, jedynie > jest zgodny z jego wytycznymi w kwestii planowania rodziny. Takie coś co można podpiąć albo pod niezrozumienie pojęć albo pod manipulację. Same metody powstały z dociekań naukowych lekarzy - metody nie NPR. Dopiero w Humanae Vitae KK łaskawie zezwolił małżonkom, jeśli mają ważne powody do odłożenia poczęcia w danym czasie, wykorzystywać do tego celu NMRP i nazwał to Naturalnym Planowaniem Rodziny (w przeciwieństwie do sztucznej pigułki czy prezerwatywy). Dla KK ci, co stosują metody i nie mają "otwartości na życie", czyli tak stosują metody, by poczęcia nie było i nie mają ważnego do tego powodu, postępują antykoncepcyjnie. Poza tym Kościół jest przeciwko zarządzaniu płodnością i planowaniu rodziny, bo to Bóg jest od planowania poczęć i ludzie nie powinni mieć zbytniej kontroli nad tą strefą. Jeśli ktoś stosuje jakąś metodę rozpoznawania płodności zgodnie z jej założeniami, czyli zero zachowań zaawansowanych zachowań seksualnych w okresie potencjalnej płodności, ale nie robi tego ze względu na katolicką etykę seksualną, to można powiedzieć tylko, że ortodoksyjnie stosuję metodę X. Odpowiedz Link
kotkowa Re: NPR a katolicyzm... 28.03.10, 23:24 Ja nie ze wzgledu na wiare, chociaz na pewno jest zgodne z moim sumieniem, bo zle sie czulam stosujac pigulki swego czasu i wiedzac, ze moga dzialac wczesnoporonnie (nie dopuszczac do zagniezdzenia zaplodnionej juz komorki). Jednak w stalym zwiazku npr jest w porzadku - zero skutkow zdrowotnych, zero kosztow, zero wyrzutow sumienia. W dni plodne stosujemy prezerwatywe lub po prostu uwazamy, jesli mamy ochote na wspolzycie. Jestem wlasnie w ciazy i npr bardzo mi pomogl w wykryciu pewnych nieprawidlowosci cyklu i bardzo ulatwil zajscie w ciaze, a lekarzowi kontrole, gdy staralismy sie o dziecko i pozniej w ciazy. To bedzie nasze pierwsze dziecko, planujemy jeszcze jedno lub dwoje, wiec nie obawiamy sie kolejnej ciazy w razie czego i nie musimy poki co stosowac npr bardzo rygorystycznie i typowo antykoncepcyjnie. Odpowiedz Link
mynia_pynia Re: NPR a katolicyzm... 13.05.10, 19:50 Kilka lat temu łykałam tabletki, ale źle na mnie wpływały - mogę to śmiało powiedzieć, bo stosowałam różne wg zaleceń - zmiany, co pewien czas. W sumie brałam tabletki przez 9 lat. Przez kolejne lata używałam gumek, a obecnie to monitoruje moje cykle, ale nie jest to w pełni NPR. A księdzu się nie spowiadam z tego, co robię w łóżku z mężem!!! Mąż to mój własny prywatny kochanek i nie jest grzechem baraszkować z mężem. Dla mnie seks oralny, analny ... każdy, jest do przyjęcia i jeśli robię to z mężem to nikomu nic do tego. A w trakcie dni płodnych naprawdę można poszaleć!!! Odpowiedz Link
mynia_pynia Re: NPR a katolicyzm... 13.05.10, 20:52 No dobra, trochę się zagalopowałam z postem wyżej. Natomiast uważam że spowiadanie się z sexu z mężem jest nieporozumieniem. Odpowiedz Link
foczkaka odkopuję bo ciekawy wątek 13.07.10, 23:35 Stosuję NMRP od 3 lat, z 10-miesięczną przerwą na pigułki anty ze względów "zdrowotnych". Wcześniej była to moja własna interpretacja tego czym jest NPR i obserwacja często po łebkach. Od 10 miesięcy trzymam się metody Roetzera. Jestem w dobrej sytuacji bo nie odkładam poczęcia. W przyszłości zakładam stosowanie np prezerwatyw w okresie płodnym i względnej płodności, mimo że jestem katoliczką. Wykluczam raczej hormony bo nie chcę się truć. Rozumiem dlaczego kościół potępia antykoncepcję ale nie do końca się z tym zgadzam. Bardzo chciałabym mieć dzieci, nawet piątkę, ale odpowiedzialne rodzicielstwo rozumiem jako niepowoływanie na świat dzieci, których nie będę w stanie utrzymać. Poza tym jeśli chodzi o trzymanie się nauki kościoła - odpowiadam za siebie, nie za mojego męża. Jeśli on nie jest człowiekiem religijnym, nie widzi sensu w stuprocentowym NPR i okresowej wstrzemięźliwości, to jak mogę go do tego zmuszać. Nie chcę by cierpiało moje małżeństwo. Dziwię się w sumie że nikt nie poruszył tego tematu - niejednomyślności małżonków co do sposobu unikania poczęcia. Odpowiedz Link
bystra_26 nieortodoksyjne enpeerowo mąż 14.07.10, 09:25 > odpowiadam za siebie, nie za mojego męża. Jeśli on nie jest człowiekiem > religijnym, nie widzi sensu w stuprocentowym NPR i okresowej wstrzemięźliwości, > to jak mogę go do tego zmuszać. Nie chcę by cierpiało moje małżeństwo. > Dziwię się w sumie że nikt nie poruszył tego tematu - niejednomyślności > małżonków co do sposobu unikania poczęcia. A jaki macie ślub? Jak był w Kościele katolickim, to jesteście formalnie katolickim małżeństwem i oboje jesteście zobowiązani do stosowania się do (absurdalnych czasami) nakazów katolickiej etyki seksualnej. Zmuszać męża nie musisz, ale jeśli jest choć formalnie katolikiem, to czy mu to leży czy nie, wg KK powinien stosować orto-NPR. Według mnie chęć posiadania 2 czy 5 dzieci nie jest kwestią religijną, ale bardzo wpływa na akceptację NPR. Kto chce więcej dzieci, ma po prostu większy margines na nieplanowane poczęcia i dlatego przez dłuższy czas ta metoda go mniej gryzie, bo spokojnie korzysta z niepłodności przedowulacyjnej i czasami nagina zasady. Odpowiedz Link
foczkaka Re: nieortodoksyjne enpeerowo mąż 14.07.10, 15:01 Mamy ślub w KK. Do stosowania się do etyki katolickiej zobowiązuje nas bycie we wspolnocie kościoła ale nie bezpośrednio sakrament małżenstwa. Owszem jesteśmy zobowiązani oboje ale jednak każdy spowiada się sam, odpowiada za siebie sam. Jeśli ja chciałabym stosować ortoNPR to mimo wszystko nie odpowiadam za to czy mój mąż również zamierza się stosować. A wątpliwości dotyczą czegoś bardzo wspólnego więc potrzebny jest kompromis. Inna sprawa że bezwzględnie jestem zobowiązana do wiary w dogmaty i przestrzegania przykazań z nimi związanych. Jest wiele spraw co do których zdania także w kosciele sa podzielone. O ilości dzieci napisałam w kontekście takim, że po prostu uważam się za osobę "otwartą na życie". Każdą ilość chętnie przyjmę ;) Ale zarabiam okresloną kwotę, stac mnie na wyżywienie i ubranie określonej liczby ludzi. Odpowiedzialność wymaga ode mnie ograniczenia liczby dzieci. Kościół wymaga stosowania NPR. Mąż natomiast ma swoje oczekiwania i swoje zdanie na ten temat :) Jestem więc między młotem a kowadłem - między mężem którego kocham i rozumiem, a Kościołem, którego wymagania również pojmuję i nawet jestem w stanie przestrzegać ale sama, nie w tandemie, no bo jak. Odpowiedz Link
bystra_26 stanowisko KK cz. I 14.07.10, 17:36 foczkaka napisała: > Mamy ślub w KK. Do stosowania się do etyki katolickiej zobowiązuje nas bycie we > wspolnocie kościoła ale nie bezpośrednio sakrament małżenstwa. Owszem jesteśmy > zobowiązani oboje ale jednak każdy spowiada się sam, odpowiada za siebie sam. Hmmm... w sumie masz rację, ale w związku z sakramentem małżeństwa chyba macie być dla siebie nawzajem pomocą w dążeniu do zbawienia. To już nie jest Ania i Marek dwoje niezależnych ludzi, tylko Ania i Marek w związku małżeńskim mający wspólne życie. > Jeśli ja chciałabym stosować ortoNPR to mimo wszystko nie odpowiadam za to czy > mój mąż również zamierza się stosować. A wątpliwości dotyczą czegoś bardzo > wspólnego więc potrzebny jest kompromis. Żeby KK tak praktycznie do tego podchodził, to by było świetnie. W sytuacji, gdy jedno z małżonków chce stosować antykoncepcję lub działania antykoncepcyjne, drugie ma go nawracać (tłumaczyć, dlaczego powinien jednak stosować ortoNPR) i się za niego modlić. Wówczas seks z antykoncepcją dla małżonka stosującego NPR nie jest grzechem, bo jest dbaniem o jedność małżeństwa, ALE tylko w wypadku, gdy ten małżonek całym sercem jest przeciw stosowaniu antykoncepcji w ogóle. Czyli nie można mieć "wygodnego" wytłumaczenia na np. gumki w okresie poporodowym, bo mąż jest "niereligijny", jeśli samej jest się za gumkami w tym okresie, bo ortoNPR byłoby dla nas samych zbyt uciążliwe. > Inna sprawa że bezwzględnie jestem zobowiązana do wiary w dogmaty i > przestrzegania przykazań z nimi związanych. Jest wiele spraw co do których > zdania także w kosciele sa podzielone. Wiesz, dlaczego tylu ludzi w wieku rozrodczym w niedzielę nie idzie do Komunii? Bo dla nich zakaz antykoncepcji jest bez sensu albo NPR zbyt ograniczający okazje na współżycie, ale trudno im znaleźć spowiednika, który by im dał rozgrzeszenie, bo wspomagając NPR prezerwatywami łamią pisane prawo kościelne. Odpowiedz Link