Dodaj do ulubionych

Przekonajcie mnie do NPR

09.05.04, 13:48
Od kilku miesięcy prowadzę "profesjonalny" kalendarzyk, choć mężatką jeszcze
nie jestem. Chcę się nauczyć własnego ciała. Staram się przekonać do NPR, ale
jeszcze mi się to nie udało. Owszem - uważam, że taki kalendarzyk prowadzić
warto. Gwałtowny spadek temperatury doskonale informuje mnie o mającej nadejść
miesiączce. Ale jak dotąd nie udało mi się z wystarczającą pewnością określić
dni płodnych - a tu nie ma przecież miejsca na grę w ruletkę. Co mają zrobić
osoby, które pracują na trzy zmiany (1. tydzień: 6-14, 2. tydzień 14-22, 3.
22-6 i tak cyklicznie) - kiedy mierzyć temperaturę (moje doświadczenie
wskazuje, że powinno się budzić codziennie o tej samej godzinie i wtedy
mierzyć, a w przypadku takiego trybu pracy jest to przecież niewykonalne).
Sama obserwacja śluzu przecież też jest bywa trudna - ale może się kiedyś w
końcu nauczę. No i jak sobie radzić z tym, że często nasze ciało pragnie
"wyrażać miłość" właśnie wtedy, gdy nam nie wolno, a tymczasem z innego wątku
na tym forum dowiedziałam się, że małżeńskie zbliżenia seksualne nie
prowadzące do współżycia są grzechem?

W moim liceum było kilka katechetek. I wierzcie mi lub nie - co rusz któraś z
nich była w ciąży. Gdy pewnego razu w czasie katechezy jedna z nich usiłowała
przekonać młodzież do NPR, ktoś zapytał "No dobrze. A ile ma pani dzieci?". I
padła odpowiedź "Siedmioro" (i właśnie była w ciąży). Klasa wybuchła śmiechem,
a pani na to "Ale właśnie tyle chciałam mieć!". Otóż to - ja wolę mieć dwójkę
dzieci - mam nadzieję, że to nie grzech. Niestety mam wrażenie, że NPR jest
dla tych, którzy chcą mimo wszystko mieć ich więcej.

Ja naprawdę chcę się przkonać do NPR, bo nie chcę łykać żadnych świństw. Więc
proszę - przekonajcie mnie.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Przekonajcie mnie do NPR 09.05.04, 19:29
      A jesli mąż będzie wyjeżdżał (np. kierowca). A jeśli dziecko budzi się właśnie
      wtedy "gdy można". A prezerwatyw łykać nie trzeba.
      • m1024 Re: Przekonajcie mnie do NPR 09.05.04, 20:56
        > A jesli mąż będzie wyjeżdżał (np. kierowca). A jeśli dziecko budzi się właśnie
        > wtedy "gdy można". A prezerwatyw łykać nie trzeba.

        Nie rozumiem - sprecyzuj, proszę, co miałaś na myśli.
    • ciociacesia Re: Przekonajcie mnie do NPR 09.05.04, 20:20
      a ja własnie chce mieć siedmioro :P.... no moze przesadzam ale moje marzenia to
      minimum 3, a jeszcze lepiej 4, tak fajnie jest jak sie ma troje rodzeństwa :))
      ale w sumie to tylko takie marzenia...
      • m1024 Re: Przekonajcie mnie do NPR 09.05.04, 21:07
        ciociacesia napisała:

        > a ja własnie chce mieć siedmioro :P.... no moze przesadzam ale moje marzenia to
        >
        > minimum 3, a jeszcze lepiej 4, tak fajnie jest jak sie ma troje rodzeństwa :))
        > ale w sumie to tylko takie marzenia...

        A to w takim razie NPR jest w sam raz dla Ciebie. Jeśli się na nie już
        zdecydowałaś, to gratuluję wyboru. Myślę, że jeśli chcesz mieć siedmioro dzieci,
        to w zasadzie wcale nie musisz nic planować! Szczęściara! :)

        Ja mam dwójkę rodzeństwa i jest mi z tym dobrze. Gdyby moi rodzice mieli
        siedmioro dzieci, to pewnie nie mogłabym sobie pozwolić na studia w Warszawie,
        bo po prostu nie byłoby ich na to stać. Z drugiej strony znam ludzi, którzy mają
        liczne potomstwo i wystarczająco duże środki finansowe, żeby rodzinkę utrzymać.
        Może ja też kiedyś zapragnę mieć dużo dzieci i będę w stanie je wszystkie
        nakarmić. Narazie jestem niepracującą studentką i myślę o dwójce (ewentualnie
        trójce) kochanych dzieci :P. A NPR póki co nieodłącznie kojarzy mi się z większą
        gromadką :). I wciąż czekam, aż ktoś mnie przekona...
        • ciociacesia Re: Przekonajcie mnie do NPR 10.05.04, 01:00
          na razie mam problemy z "odczytami" i stosuje prezerwatywy, ale jestem
          niewierząca (a moze tylko niedowiarkiem? :))), i nie stanowi to dla mnie
          problemu. wydaje mi sie ze przy "pomyslnych wiatrach" kompilacja tych dóch
          metod jest niemal metodą idealną :))
    • praktycznyprzewodnik Re: Przekonajcie mnie do NPR 09.05.04, 21:26
      Ja tez jestem katechetką i nauczycielem NPR. I mamy piątkę dzieci. Byc moze w
      oczach niektórych jestem niewiarygodna w tym, co mówię: że NPR jest metoda
      skuteczną. W naszym przypadku sprawdziła się w obie strony!
      Bardzo się modlilismy o to, by móc zrealizowac marzenie o wiekszej rodzinie.

      Co do pytania o pracę na zmiany:
      Jesli chodziłoby ci o metodę inna niż Billingsa ( i testery płodnosci)
      jest to pewna trudność, ale do pokonania.

      Po pierwsze: zrozumiec, ze metoda nazywa się OBJAWOWO-termiczna. Obserwacja
      sluzu i szyjki jest wazniejsza niz mierzenie temperatury, które ma za zadanie
      zweryfikować w/w objawy, potwierdzić, ze jajeczkowanie miało już miejsce.

      Po drugie: dobre rozumienie zjawisk fizjologicznych, których odzwierciedleniem
      są zmiany szyjki, sluzu i wykres ptc.
      Do interpretacji krzywej wystarczy minimum 9 pomiarów (6+3), wyjatkowo (6+4).
      Znaczy to, ze w dni po stwierdzonym 4 dniu wyzszej temperatury nie ma
      koniecznosci mierzenia, a nawet wnikliwej obserwacji - jesli mamy pewność, ze
      miało miejsce jajeczkowanie, to do miesiączki i dalej 5 dni trwa okres
      niepłodności.
      Jesli ta wspomniana zmiana trybu zycia wypada w ten własnie czas - nie jest to
      przeszkoda wstosowaniu NPR.

      Inaczej bedzie, jesli zmiana trybu zycia wypadnia na "dni strategiczne" . Tu
      rzeczywiscie przeszkodą moze być brak wiarygodnych pomiarów.

      Jak z tego wybrnąc ?

      Praca na popołudnie nie powinna byc problemem, o ile nie zarywa się nocy i
      miał miejsce przynajmniej trzygodzinny sen.
      Po powrocie z nocnego dyzuru natomiast, nalezy połozyć się spać na tyle, na ile
      jest to mozliwe, przynajmniej 3-4 godziny. Po obudzeniu zmierzyć. I zapisać
      wynik jako "temperaturę zakłóconą" . Czasem się zdarza, ze sen nie przychodzi,
      ale wtedy zadowolić się trzeba po prostu kilkugodzinną drzemką czy
      odpoczynkiem w pozycji leżacej. Po jakims czasie nabiera się doswiadczenia w
      interpretacji danych. Wszystko zalezy od tego jak wyraziste sa objawy
      jajeczkowania. Bywa, ze nie ma watpliwosci, ze już jest po, a bywa, ze ma się
      watpliwosci. Wtedy lepiej poczekać na wiarygodne temperatury.

      Dobrze zapoznać się na czym polega interpolacja temperatury i jaki jest dobowy
      przebieg temperatur. Pielegniarki mierza w szpitalu pacjentom temperature o
      5.oo i 17.oo. Słusssznie robia, bo to momenty, gdy temperatura jest najnizsza i
      najwyzsza w ciagu doby.
      Pomiędzy 11.00 a 23.oo utrzymuje się na stałym, wyzszym dobowym poziomie. A
      potem, w nocy spada,by około piatej znów osiągnąć najnizsza wartość.

      Dorazne problemy z niedospaną noca(nocna podróżą)czasem moga byc problemem w
      interpretacji wykresu i trzeba wtedy ewentualnie odczekać jeden-dwa dni, by
      uzbierała się właściwa ilosć danych. Ale nie zawsze - przecież taka niedospana
      noc nie zawsze trafia się w dni strategiczne. Albo z pomoca przychodzą
      wyraziste objawy jajeczkowania. Nie chodzi tu koniecznie o ból owulacyjny,
      raczej o ustapienie uczucia cięzkosci i napiecia sromu i pozostałe zmiany
      sluzu i szyjki (czasem zmiany cofają sie powoli, sa dni ze sluz wykazuje cechy
      przejsciowe, liczymy sie z tym, ze może się objaw sluzowy pwtózyc, a czasem
      jest szczyt płodnosci bardzo wyrazny).

      Oczywiscie zdarza się ze dorażnie w konkretnym cyklu, lub przez jakis czas
      prowadzenie obserwacji nastrecza tak poważne trudnosci, ze moze byc PRAKTYCZNIE
      nieprzydatna. Co nie zdarzy, ze nalezy ich zaniechać. Przecież przejsciowe
      trudnosci moga minąc predzej niz przypusczamy.

      Inne problemy poruszone w poscie, to temat na osobny watek.
      Najwazniejsze, by nie miec do sprawy czystosci podejscia faryzejskiego. Jak
      wiemy, przeliczali oni na kroki długość drogi szabatowej i nie pozwalali na
      zadną prace w szabat, nawet na łuskanie kłosów czy wyciagniecie barana ze
      studni.
      • m1024 Re: Przekonajcie mnie do NPR 09.05.04, 22:45
        praktycznyprzewodnik napisała:

        > Ja tez jestem katechetką i nauczycielem NPR. I mamy piątkę dzieci. Byc moze w
        > oczach niektórych jestem niewiarygodna w tym, co mówię: że NPR jest metoda
        > skuteczną. W naszym przypadku sprawdziła się w obie strony!
        > Bardzo się modlilismy o to, by móc zrealizowac marzenie o wiekszej rodzinie.

        W moich oczach to naprawdę tak wygląda: że tak się jakoś składa, że ci, którzy
        stosują NPR pragną mieć dużo dzieci :). A pragnę trochę mniej i wierzę, że nie
        ma w tym nic złego.

        > Co do pytania o pracę na zmiany:

        > Jesli chodziłoby ci o metodę inna niż Billingsa ( i testery płodnosci)
        > jest to pewna trudność, ale do pokonania.

        Co to są testery płodności??? (oprócz termometru, własnych oczu i rąk)

        > Po pierwsze: zrozumiec, ze metoda nazywa się OBJAWOWO-termiczna. Obserwacja
        > sluzu i szyjki jest wazniejsza niz mierzenie temperatury, które ma za zadanie
        > zweryfikować w/w objawy, potwierdzić, ze jajeczkowanie miało już miejsce.

        No tak, ale ze śluzem to jest jakoś tak, a przynajmniej u mnie, że w bardzo
        różne dni cyklu jest "wilgotno" lub "mokro" - a przecież nie jajeczkuję kilka
        razy w miesiącu... A jeśli chodzi o badanie szyjki macicy, to czytałam w jednym
        z poradników dot. NPR, że "tego badania nie zaleca się dziewczętom". Pewnie
        mieli na myśli dziewice. Więc ja tego badania nie powinnam nie powinnam
        wykonywać :).

        > Do interpretacji krzywej wystarczy minimum 9 pomiarów (6+3), wyjatkowo (6+4).
        > Znaczy to, ze w dni po stwierdzonym 4 dniu wyzszej temperatury nie ma
        > koniecznosci mierzenia, a nawet wnikliwej obserwacji - jesli mamy pewność, ze
        > miało miejsce jajeczkowanie, to do miesiączki i dalej 5 dni trwa okres
        > niepłodności.

        Tak się składa, że mój wykres temperatury to jeden długi ciąg gór i dolin. I
        uwierz - jedyne, co mogę przewidzieć na podstawie temperatury, to dzień
        wystąpienia miesiączki. Moje wykresy temperatury nie są na tyle wyraźne, żeby
        móc im zaufać w tak ważnej kwestii jak poczęcie lub niepoczęcie dziecka.

        > Po powrocie z nocnego dyzuru natomiast, nalezy połozyć się spać na tyle, na
        > ile
        > jest to mozliwe, przynajmniej 3-4 godziny. Po obudzeniu zmierzyć. I zapisać
        > wynik jako "temperaturę zakłóconą" . Czasem się zdarza, ze sen nie
        > przychodzi,
        > ale wtedy zadowolić się trzeba po prostu kilkugodzinną drzemką czy
        > odpoczynkiem w pozycji leżacej.

        Otóż to - czasem sen nie przychodzi. Bo budzik wyrwie ze snu, a potem: pies
        szczeka, dzieci wyjątkowo głośno bawią się na podwórku itd. I trudno zasnąć,
        choć wyspanym się nie jest. Ponoć Napoleon sypiał 4 godziny, ale nie każdemu to
        wystarcza. Mało tego - dla większości osób jest to zdecydowanie za mało.
        A po tym trzy-cztero-godzinnym śnie ta osoba ma iść do pracy i ryzykować, że
        maszyna, przy której pracuje utnie jej rękę? Przecież po trzygodzinnym śnie
        ciężko być na tyle przytomnym, żeby móc pracować w ryzykownych warukach. Czy na
        pewno warto ponosić takie ryzyko?

        > Przecież przejsciowe
        > trudnosci moga minąc predzej niz przypusczamy.

        Przejściowe - owszem. Ale tryb wykonywanej pracy nie jest problemem
        przejściowym. A czasem nie można sobie pozwolić na to, żeby ją rzucić, choć
        bardzo by się chciało...

        > Najwazniejsze, by nie miec do sprawy czystosci podejscia faryzejskiego. Jak
        > wiemy, przeliczali oni na kroki długość drogi szabatowej i nie pozwalali na
        > zadną prace w szabat, nawet na łuskanie kłosów czy wyciagniecie barana ze
        > studni.

        To mi się baaardzo podoba :). Zapamiętam sobie :).
        Dziękuję i pozdrawiam.
        • jur_gor Re: Przekonajcie mnie do NPR 09.05.04, 23:49
          Jak masz regularne cykle to pomyśl o testach LH, albo Personie. Czyli o badaniu
          stężenia hormonów w moczu. To niestety drogi sposób, ale może coś pomóc. Można
          to robić w połączeniu z innymi objawami i wypracować własny NPR.
          A szyjka macicy to Ci się może bardzo przydać po nocy poślubnej czyli wtedy,
          kiedy jak rozumiem, zaczną się prawdziwe schody :-)
          A może rób trzy równoległe wykresy (w zależności od godzin dyżuru i pomiaru,
          może to coś wyjaśni.
          A przy okazji. Mierzysz poprawnie PTC? Bo moja żona przed ślubem też miała góry
          i doliny (byłem przerażony jako chłop i 100% katolik :-), a po ślubie, to się
          jakoś dziwnie unormowało - zmiana miejsca pomiaru i tego co pilnuje godziny :-)
          A ja mam dwójkę dzieci i w planach trzecie i tyle planujemy
          • m1024 Re: Przekonajcie mnie do NPR 10.05.04, 00:57
            jur_gor napisał:

            > Jak masz regularne cykle to pomyśl o testach LH, albo Personie. Czyli o
            > badaniu
            > stężenia hormonów w moczu. To niestety drogi sposób, ale może coś pomóc.

            No właśnie, właśnie. Przekonywano mnie niedawno, że na antykoncepcji mnóstwo
            osób robi kasę. I że tak w ogóle to antykoncepcja jest niewiarygodnie szkodliwa,
            jednakże ci, którzy na tym zarabiają, ukrywają prawdę o niej przed ludźmi...

            Hmm... A jednak okazuje się, że na NPR też się zarabia... ;)

            Czy używanie tych testów jest zgodne z nauką Kościoła Katolickiego?

            > A przy okazji. Mierzysz poprawnie PTC? Bo moja żona przed ślubem też miała
            > góry
            > i doliny (byłem przerażony jako chłop i 100% katolik :-), a po ślubie, to się
            > jakoś dziwnie unormowało - zmiana miejsca pomiaru i tego co pilnuje godziny
            > :-)

            Co prawda wiodę żywot studencki, a to się wiąże z tym, że czasem idę spać o
            dziesiątej, czasem o drugiej, ale zdarza się, że trzeba zarwać noc. Czasem mam
            zajęcia o 8.30, czasem nie mam wcale. A gdy nie mam zajęć, to naprawdę ciężko mi
            się przekonać to tego, żeby zrywać się rano i mierzyć temperaturę. Ale
            postanowiłam się poświęcić. Żeby poobserwować i się przekonać. Odkąd zaczęłam
            się budzić i mierzyć temperaturę o tej samej godzinie, owszem - wykres się lekko
            unormował. Gdy zapomnę nastawić budzik, to oznaczam sobie w kalendarzyku godzinę
            i biorę to pod uwagę. Niemniej jednak wciąż nie potrafię tym wszystkim
            obserwacjom zaufać. Bardzo trudno mi wyznaczyć ten najważniejszy skok (bo skoków
            jest mnóstwo), z obserwacją śluzu też sobie nie radzę, o czym już w tym wątku
            pisałam. Z pewnym przybliżeniem mogę wyznaczyć dni płodne na podstawie
            podwyższonego libido. Ale to akurat jest argument przeciwko stosowaniu NPR...
            • jur_gor Re: Przekonajcie mnie do NPR 10.05.04, 07:42
              - Oznaczanie stężenia hormonów w moczu (testy LH) jest zgodne z nauką Kościoła,
              bo jest to sposób oceny płodności
              - co do szkodliwości antykoncepcji to oczywiście zależy ona od rodzaju
              stosowanego środka co innego RU-486, a co innego prezerwatywa, ale jako chemik
              stwierdzam, że brutalne ładowanie się z hormonami w subtelne, istniejących w
              organizmie mechanizmy, hormonalnych sprzężeń zwrotnych może być szkodliwe (nie
              mówię tu o różnych skutkach ubocznych antykoncepcji hormonalnej - poczytaj
              forum o antykoncepcji).
              - godzina położenia się spać wpływa na jakość pomiaru normalny przebieg PTC
              (minimum około godz. 3.00) może zostać zakłócony przez położenie się np. o 2.00
              - Kto zarabia na antykoncepcji? Po pierwsze firmy farmaceutyczne, bo to jest
              coś co łyka się systematycznie, po drugie lekarze, bo to trzeba przepisywać nie
              mówiąc już o „seminariach” na Majorce. Dodatkowo zarabiają apteki. A potem, jak
              po latach stosowania antykoncepcji hormonalnej okazuje się, że są problemy z
              zajściem w ciążę to znów zaczynają zarabiać koncerny farmaceutyczne i lekarze.
              Super maszynka do pieniędzy. Nie licz na to, że właściciele maszynki powiedzą
              Ci prawdę. Prawdy poszukaj w Sieci - ona jest Wolna.
              - co do zarabiania na NPR to popatrz na odp. z godz. 0.33
    • jur_gor Re: Przekonajcie mnie do NPR 10.05.04, 00:33
      Nie przeczytałem dokładnie jak pracujesz - z tymi trzema wykresami odpada.
      A co do kosztów NPR (widziałem Twoją - m1024, wypowiedź na innym wątku)
      To, że NPR jest praktycznie za darmo, to go niszczy, bo po pierwsze nie ma
      pieniędzy ani na badania naukowe, ani na profesjonalną reklamę, nie mówiąc już
      o profesjonalnych kursach NPR, a po drugie co tanie to drogie i mało kto mu
      ufa. Dlaczego NPR ma być za darmo? NPR to taka sama metoda jak inne metody
      antykoncepcyjne czy koncepcyjne.
      Pigułka jest łatwa w użyciu, ale ma skutki uboczne, prezerwatywa nie ma skutków
      ubocznych, ale mniejszą skuteczność i trzeba ją zakładać w trakcie, spirali nie
      trzeba łykać codziennie i zakładać w trakcie ale... itd. NPR jest bezpieczne
      dla zdrowia, ale trzeba przestrzegać okresów abstynencji. To co różni NPR od
      antykoncepcji to fakt, że w NPR jest pewien wybór (o którym na razie prawie się
      nie mówi, BO NPR POWINIEN BYĆ ZA DARMO - bezsens) można bazować tylko na
      śluzie - koszt 0 zł, albo kupić testy LH, Personę, Bioselfa czy OvaCue i
      ułatwić sobie życie.
      A przy okazji. Jakby NPR generował zyski to byłby jeszcze na powyższej liście
      automatyczny termometr owulacyjny mierzący PTC samoczynnie o dowolnej godzinie
      w czasie snu, a tak to go nie ma, pomimo, iż okazało się, że jest OK i pomaga
      stosować NPR.
      Rzekłem
      Idę spać
    • philosophus Re: Przekonajcie mnie do NPR 10.05.04, 08:07
      Z checia przekonam Cie do minitabletki :). NPR jakos z LPR mi sie bardziej kojarzy...
    • annam8 Re: Przekonajcie mnie do NPR 10.05.04, 08:13
      Witam! krotko o mojej sytuacji... Takze spotkalam sie z nauczycielami NPR w
      szkole- jak sie okazalo wiedze mieli bardzo uboga, a dzieci spora gromadke:))),
      potem na kursie przedmalzenskim poznalam pania, ktora byla fantastyczna-
      zaszczepila we mnie chec poznania swojego organizmu i stosowania NPR. Zaczelam
      obserwacje pol roku przed slubem- jestem studentka, mieszkalam w akademiku,
      pracowalam, wiec rozumiem jakie niesie to ze soba problemy:), ale udalo sie cos
      zaobserwowac, a po konsultacji z fachowcem wyciagnac sensowne wnioski:) Teraz
      jestem rok po slubie, jak do tej pory NPR sprawdzalo sie jako antykoncepcja,
      teraz zamierzamy starac sie z mezem o dzidziusia i mam nadzieje, ze NPR tez sie
      sprawdzi:) i najwazniejsze- my planujemy 2 dzieci i mimo to zdecydowalismy sie
      na NPR:)Pozdrawiam!
      • ciociacesia Re: Przekonajcie mnie do NPR 10.05.04, 10:19

        ja wprawdzie nie pracuje i w akademiku nie mieszkam, ale problemy mam podobne.
        mam tylko nadzieje ze moje "szalone" wykresy są efektem moich nieudolnych
        pomiarów, a nie objawem jakis problemów... chociaz fakt ze przez ostatnie 3
        lata nie powiększyła mi sie rodzina przemawia za tym ze chyba nie bedzie tak
        hop-siup z tą moją wymarzoną czworką :/
    • praktycznyprzewodnik Re: Przekonajcie mnie do NPR 10.05.04, 17:45
      Testery płodności - jur-gor w nowym numerze "Naturalnego Planowania Rodziny"
      przedstwia (streszcza) wyniki badań tych urządzeń.
      Albo zajrzyj na stronę www.lmm.pl i dalej na hasło "testery płodnosci".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka