Dodaj do ulubionych

moje obawy

15.05.06, 18:50
Witam wszystkich.
Od ok. pol roku biore Cilest, ale strasznie sie mecze psychicznie stosujac
taka antykoncepcje (że jkak zajde w ciaze-to co bedzie jesli bede brac dalj
tabletki, żeby sie nie odbily na moim zdrowiu i w przyszlosci na mijej
plodnosci,itp.) i dlatego chce przejsc na NMPR. Ale narazie nie chce miec
dziecka,ale gdzies za rok. I mam do Was Drogie forumowiczki pytanie. Ktora z
Was polega tylko na tej metodzie i jak sieto przedstawia. Ja jeszcze nigdy nie
praktykowalam...
Obserwuj wątek
    • leluchow1 Re: moje obawy 16.05.06, 07:56
      Ja bazuje tylko na NPR ( wspomagam sie bioselfem i FF) innej antykoncepcji nie
      stosowałam nigdy. Przez osiem miesiecy po slubie stosowalismy z powodzeniem.
      Potem począł nam sie synek w 100% planowo. Teraz stosujemy dalej i poki co
      Mateusz nie ma rodzenstwa a ja w ciąży nie jestem (chyba :-) )
      ania
    • yonkaa Re: moje obawy 16.05.06, 09:04
      Ja stosowałam NPR 3 miesiące po ślubie, potem była planowana ciąża, po urodzeniu synka nadal stosuję
      już 19 miesięcy. Jestem zadowolona, nie jest to trudne ani czasochłonne. Niedawno kupiłam Persone ale
      obserwacje nadal prowadzę.
    • mia_mag Re: moje obawy 16.05.06, 13:19
      Ja stosuję NPR juz 3 lata. Dziecka jeszcze nie planowalismy i go nie mamy.
      Strach, ze będę w ciąży wprawdzie był kilka razy - ale wyłącznie z powodu
      nieścisłego stosowania się do zasad. Pozdrawiam i zachęcam.
    • mimoooza Re: moje obawy 19.05.06, 10:09
      Hej,
      my stosujemy NPR od prawie 4 lat, jako jedyną metodę. Przez 3 lata chcieliśmy
      uniknąć ciąży, metoda nas nie zawiodła. Potem planowane poczęcie - niestety
      poroniłam; z różnych względów na razie chcemy odłożyć kolejne starania, dalej
      stosujemy NPR.
      Nie powiem Ci że to "bułka z masłem"; żeby metoda była skuteczna, potrzeba 3
      rzeczy:

      1) rzetelnej wiedzy teoretycznej o metodzie (dogłębne przeczytanie dobrego
      opracowania, na ten temat mnóstwo info w linkowni; i/albo udział w kursie);
      2) rzetelne prowadzenie obserwacji;
      3) w wypadku chęci odłożenia ciąży - konsekwentne stosowanie się do zasad,
      niewspółżycie w okresie płodnym.

      U Ciebie sytuacja o tyle może być trudniejsza, że po odstawieniu piguł organizm
      różnie reaguje, bardziej rygorystycznie wyznacza się okresy niepłodności. Ale
      jeśli ma się motywację, przez wszystko można przejść.
      Aha, na stronie lmm jest specjalne podforum "po odstawieniu antykoncepcji
      hormonalnej" www.lmm.pl/forum/viewforum.php?f=10
      może znajdziesz tam przydatne informacje. Pozdrawiam
    • makoc Re: moje obawy 19.05.06, 15:41
      ja stosowałam przez wiele miesięcy, jednak nie mogłam dostrzec żadnych
      prawidłowości. miałam bardzo nieregularne cykle, brak płodnego śłuzu, więc
      właściwie tylko mierzyłam temperaturę.Temperatura odbiegała całkiem od
      schematów. Miałam przy tym problemy z podwyższona prolaktyną i brałam leki. W
      każdym razie stosowałam tą metodę tylko dlatego, że i tak planowaliśmy w
      niedalekiej przyszłości dziecko, więc nie miałam obaw. I rzeczywiście zaszłam w
      ciązę. Teraz chciałabym stosować ją, ale boję się. nie chcemy mieć na razie
      drugiego dziecka, a moje miesiaczki nie unormowaly sie, śluz płodny pojawia się
      bardzo rzadko, a nocne wstawanie do dziecka nie pozwala mi mierzyc prawidłowo
      temperatury. macie jakiś pomysł co zrobic?
    • jola_ep Re: moje obawy 22.05.06, 21:10
      Po raz pierwszy zastosowałam metodę termiczno-objawową 12 lat temu. I od razu w pierwszym cyklu - niespodziewana i nieoczekiwana ciąża (bardzo dobrze zresztą, bo chyba nigdy bym się nie zdecydowała ;) ).

      Po porodzie dostałam książkę "Naturalne Planowanie Rodziny" Kippley'ów i wtedy mnie olśniło - proste, jasne reguły, których trzeba się trzymać.
      Ale to nie metoda mnie zawiodła, tylko ja jej dobrze nie znałam. Dlatego bardzo ważny jest dobry podręcznik i/albo nauczyciel.

      Od czasu, gdy naprawdę nauczyłam się metody termiczno-objawowej (prawie 11 lat temu) miałam jeszcze jedno dziecko - tym razem całkowicie planowane. W dodatku w pierwszym cyklu starań i wcale nie korzystałam wtedy z NPR, tylko "poszłam na żywioł" :)))

      Na początku trzeba trzymać się reguł i ich przestrzegać. Będzie pewnie trudno, bo cykle "popigułkowe" szaleją - ale tu doświadczenia nie mam. Przeżyłam tylko dwa okresy "szalenia"- powrót płodności po porodzie w czasie karmienia piersią.

      Teraz, po wielu latach, metoda jest dla mnie wyjątkowo mało kłopotliwa. W pierwszym okresie cyklu tylko badam szyjkę - aby wychwycić moment przyjścia fazy płodnej. Śluzu nie - bo to się po tylu latach po prostu "czuje" :) Owulacja ogłasza się u mnie szeregiem subtelnych zmian - np. mój mąż bardziej mi się podoba ;) W okresie płodnym zaczynam mierzyć temperaturę - teraz korzystam z termometru elektronicznego - więc to tylko chwilka. A po rozpoczęciu fazy niepłodności poowulacyjnej już nic nie robię.

      Tak więc w moim przypadku jest to metoda wyjątkowo mało kłopotliwa ;)
      W dodatku nadal sprawia mi radość fakt, że wiem, co sie z moim organizmem dzieje. Zawsze miałam nieregularne cykle - nie liczę więc na palcach dni mego cyklu, tylko poruszam się zgodnie z rytmem jego zmian :))

      Pozdrawiam
      Jola
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka