Dodaj do ulubionych

Opory wobec NPR

21.01.07, 11:46
Nie mogę się przekonac do tej metody... wkurza mnie to mierzenie temperatur,
denerwuje zapisywanie objawów, kalkulowanie ile dodać ile odjąc bo długo
spałam albo o której zmierzyć jeśli nie spałam wcale!!! Niech to szlag trafi,
jaki wpływ na temp mają środki przeciwbólowe (ketonal np.) które biorę??? Nie
mam cierpliwości a stosuje tę metodę wyłącznie z powodów ideologicznych :(Na
zdrowy rozsądek wogóle tego nie rozumiem i nie akceptuję. Mój gin stwierdził,
że to nie ma sensu w takim układzie i powinnam pomyśleć o czymś innym. Ale o
czym???
Obserwuj wątek
    • espree Re: Opory wobec NPR 21.01.07, 16:49
      a może idź do dobrej poradni rodzinnej albo na kurs?
      może konsultacje z kimś kto tą metodą z powodzeniem stosuje by Ci pomogły?


      ------------------------------
      Planowanie Naturalne
    • reszka2 Re: Opory wobec NPR 21.01.07, 21:51
      Raczej nie ma sensu stosować metody, do której jestes ustawiona jak do jeża -
      nie rozumiesz, nie akceptujesz, nie masz cierpliwości. Daj sobie spokój.
      I ideologia ma tu guzik do tego.

      P.S. Ja musiałam przejść na NPR z powodów zdrowotnych - mój organizm nie
      akceptuje żadnych horomnów, w żadnej formie. Po ciążach doszły jeszcze
      konsekwencje cholestazy, wykluczające hormony na wieki wieków, oraz zapaleń
      przydatków wykluczające wkładkę (zreszta to nie antykoncepacja dla mnie). Więc
      musiałam "pokochać" NPR, choc na poczatku ni w cholerę nie rozumiałam, ale nie
      posyłałam do szlaga i w cholerę, musiałam zaakceptować co życie, a nie
      ideologia mi przyniosło, a na minutę cierpliwości jeszcze mnie stać.
      Dobra, poprzezknieje, wiem, że jestem szczęściara, bo minuta mi wystarczy na
      obserwacje, a całe tłumy kobiet muszą sie godzinami głowić w której fazie cyklu
      sa i czy moga się bez konsekwencji ciążowych pobzykac, ale ten mój typ to tak
      ma...
    • horpyna4 Re: Opory wobec NPR 21.01.07, 22:19
      Poczytaj sobie trochę na temat NPR. Dowiesz się ciekawych rzeczy, m.in. tego, że
      wcale nie jest to takie uciążliwe. Po pierwsze, nie trzeba mierzyć temperatury
      codziennie, tylko od pojawienia się śluzu płodnego do trzeciego dnia
      podwyższonej temperatury po skoku, później jest już niepłodność poowulacyjna do
      końca cyklu i kontrolowanie temperatury nie jest konieczne, jeżeli chodzi Ci o
      uniknięcie ciąży. Po drugie, nie kombinuj z kalkulowaniem, dodawaniem i
      odejmowaniem. I tak wyłapiesz skok i wyższe temperatury, zresztą różne czynniki
      mają wpływ raczej na temperaturę w I fazie cyklu, faza lutealna jest widoczna
      niezależnie od tego, czy zmierzyłaś temperaturę trochę wcześniej, czy później.
      Spróbuj obserwacji i pomiarów na luzie, bez takiego kalkulowania i denerwowania
      się. Jeżeli wyniki będą czytelne, to metoda się dla Ciebie nada. Aha,
      temperaturę mierz w pochwie, bo to najpewniejszy pomiar, zwłaszcza dla
      początkujących.
      • poprzezknieje Re: Opory wobec NPR 21.01.07, 22:58
        nie sluchaj horpyny
        zadnego chodzenia na skróty
        dziecko to zbyt powazna sprawa aby opierać sie na jakis tam wpisach na forum
        kup sobie książkę do NPR i ją przeczytaj

        jak bedziesz stosowac NPR tak jak horpyna pisze to jestes na najlepszej drodze
        do wpadki
        przykladowo w w 13 dniu cyklu masz stres czy bardziej zabalowalas albo napilas
        sie i nagle temperatura ladnie ci skacze o 3 kreski stres nieustepuje i
        nastepnego dnia tez jest wyzsza a potem utrzymuje sie na wysokim poziomie i
        4 dnia wspolzyjesz i zachodzisz w ciąże ...
        dlaczego ? bo skok zwiazany z owulacją nastąpił dopiero 3 dnia a wczesniejszy
        skok wynikał ze stresu
        dlaczego się pomyliłaś ? bo posłuchałaś horpyny aby na luzaka mierzyc
        temperature i niepotraktowalas jej jako zakloconej ....
        ale nie martw sie horpyna na pewno bedzie lozyc na utrzymanie dziecka ..
        • nglka Re: Opory wobec NPR 22.01.07, 02:04
          NPr, Kochanie, to nie tylko metoda termiczna.
          Akurat gadam się z horpyną - obserwacje własnego ciała pozwalają z czasem na
          zdecydowanie skrócenie drogi obserwacji.
          Mnie np wystarczy 6 tempek predwzrostowych, obserwacje szyjki (jej położenia,
          miękkości i otwartości) oraz obserwacja śluzu szyjkowego - oraz 3-4 temperatury
          wyższe I JUż WIEM. Nie muszę mierzyć cały cykl a tym bardziej bawić się w
          jakiekolwiek wyliczanki.
          • modernista Re: Opory wobec NPR 23.01.07, 20:51
            Nie doczytałaś albo zgadzasz się bo tak wypada, nie każdy umie czarować jak
            Hopryna ;) -jeśli chcesz mieć przedwzrostową "szóstkę" to nie możesz mierzyć
            dopiero od śluzu płodnego, chyba że masz śluz cały czas, ale wtedy to żaden
            zysk.
            Jak ustalasz I fazę -czy aby na pewno niczego nie wyliczasz na podstawie
            poprzednich cykli?
            • nglka Re: Opory wobec NPR 23.01.07, 22:21
              Nie wiem po czym wnioskujesz, że niedoczytałam? Owszem, mogę mierzyć od chwili
              pojawienia się śluzu płodnego, bo ten pojawia się u mnie około 8-9 dnia cyklu a
              owulację mam między 16 a 18 dc. Natomiast śluz typowo płodny (białko kurzego
              jaja) - dzięki wiesiołkowi mam na ok 5-6 dni przed rzeczywistym wzrostem tempki
              aż do dnia wzrostu +/- 1 dzień.
              Nie, niczego nie wyliczam, dlatego, że nie stosuję się do zasady niepłodności
              przedowulacyjnej. Zdaję sobie sprawę, że jedyną możliwością, by uniknąć ciąży w
              100%ach jest CAłKOWTA rezygnacja z korzystania z I fazy jako z niepłodności
              przedowulacyjnej "wyliczonej" i "zaobserwowanej" na podstawie statystyk włąsnych
              cykli.

              A tak zupełnie od siebie to korzystam i z pierwszej fazy i z drugiej i z
              trzeciej - stosujemy przerywany doskonale zdając sobie sprawę z możliwych
              konsekwencji.
              Co jednak nie zmienia faktu, że nie można traktować niepłodności
              przedowulacyjnej w 100% pewnie nawet na podstawie doświadczeń i obliczń. ZAWSZE
              trzeba być gotowym na pewne (nikłe - ale jednak) ryzyko związane z możliwością
              "ach.... bo przy cyklach z ostatniego roku 36-40 nie spodziewałam się owulacji w
              7 dniu cyklu, ale pech".
              • modernista Re: Opory wobec NPR 24.01.07, 00:17
                A co jeśli owulacja się przyspieszy i wyższa temperatura będzie jednak
                szybciej -nie zbierzesz wtedy tak gładko 6 pomiarów. Poza tym czytelny śluz to
                nie dogmat w NPR, nie dotyczy wszystkich i nie każdego cyklu.
                Zgoda, oczywiście nie ma przymusu codziennego mierzenia. Jestem przeciwnkiem
                NPR bez upraszczania, czyli wspomagania się tym co kto lubi lub mu pasuje, ale
                to trzeba jasno oddzielić sztywne zasady od życia.Nie dawajmy innnym złudzeń w
                które sami nie wierzymy. Wiadomo, jest czysty NPR - czasem tożsamy z celibatem
                (tylko że dodatkowo jakby za karę śpi się z kusiciel/em(/ką) w jednym łóżku) i
                jest całkiem urozmaicone życie seksualne pod płaszczykiem NPR ;). To tak jak z
                bezmięsnym postem - można jeść gloniasty chleb i wodę albo kawior i szampana, a
                nazywać to tak samo :)
                • nglka Re: Opory wobec NPR 24.01.07, 07:25
                  Tonie ma większego znaczenia, jeśli nie korzystam z I fazy. Metoda
                  wieloobjawowama to do siebie, że temperatura jest tylko 1 z 3 - a nie jedynym
                  wskaźnikiem.
                  Badam temperaturę, śluz i szyjkę. Na śluz biorę wiesiołek, więc śluz mam
                  czytelny niemal w każdym cyklu - ponado sprawdzam głównie śluz przy szyjce -
                  przyjej badaniu - tam zawsze znajduje się śluz. Badając dwoma palcami nie mam
                  szans na pomyłkę w odczycie.

                  Nie daję nikomu złudzeń. Gdy urodzę, prawdopodobnie nie będę korzystać z I fazy
                  - albo wspomogę się prezerwatywą i kropka. W czym problem? U mnie w niczym. Ja
                  nie traktuję tego jako katorgi,jesteśmyludźmi i umiemy się powstrzymywać.
                  Ponadto nie u wszystkich I faza cyklu jest długa. Niechmi nikt nie mówi, że nie
                  da się z tym żyć.
                  A wyrzeczenia? Całe życie mamy jakieś, w każdziej dziedzinie. Nie chcesz? Ok,
                  zabezpieczaj się gumką. Religia przeszkadza? To zaakceptuj, jak jest - religia
                  jest wyborem osobistym - wraz z nią akceptuje się to,co niesie ze sobą. Dlatego
                  szczerzepowiem, że nie rozumem narzekania osób, które samy obrały taką drogę.
                  • nglka Re: Opory wobec NPR 24.01.07, 07:29
                    I jeszcze nawiązując do złudzeń.. - od lutego do września zamierzam właśnie nie
                    korzystaćz I fazy bądź się zabezpieczać dodatkowo, ze względu na szczepienia
                    wykonywane w tym okresie. Dla mnie to nie jest żaden problem i na prawdę dziwią
                    mnie tak pochopnie wyciągane przez Ciebie wnioski.
    • biedroneczki.sa.w.kropeczki Re: Opory wobec NPR 21.01.07, 23:46
      Dziękuję za wszystkie dopowiedzi. Widzę też, że macie, nawet na "tematycznym"
      forum, dystans do tej metody. Rzeczywiscie moja znajoma też mierzy do skoku i
      potem już nie ale to bardzo zdrowa i mająca bardzo uregulowany tryb życia
      dziewczyna... Co do wiedzy - przeczytałam dwie ksiązki i do czytania kolejnej
      mam żywy wstręt. W poradni rodzinnej byłam z okazji nauk przedmałżeńskich i ...
      oby moja noga tam więcej nie postała... :((( niestety dystansu do tego tam nie
      ma, myśl o jakiejkolwiek antykoncepcji oznacza zbrodnicze/ aborcyjne zamiary...
      chociaż do ślubu zamierzam pozostać dziewicą, po zgłoszeniu wątpliwości co do
      tej metody poczułam się jak jawnogrzesznica i dzieciobójczyni... Hormony raczej
      mnie nie interesują, bo przyjmowalam je kiedyś w celach leczniczych i bardzo
      źle znosiłam, chociaz lekarz dwoił się i troił, żeby dac takie w sam raz - po
      badaniach wszelakich - skutki uboczne niestety mocno dawały mi się we znaki.
      Zresztą mój lekarz pamiętając o tamtym zdecydowanie odradza eksperymenty i
      powiedział żeby spróbować gumek... ewentualnie pomocniczo Persony, mniej
      fatygująca w stosowaniu a koszt zbliżony do antyków...tylko trochę słabe ma
      wyniki jeśli chodzi o zapobieganie ciąży... ponoć słabsze niz tradycyjny NPR.
      Ale z gumką... moze nie byłoby źle. Oszaleję chyba... w każdym razie jak widzę
      termometr przy moim łóżku to mnie wstręt ogarnia :( Według pani z poradni
      rodzinnej jestem niedojrzała do małżeństwa. Mój N zakazał mi się wogóle
      odzywać, po prostu przeczekać, niech ona się wypowie i iść do domu... ale
      miałam akurat II fazę cyklu... no i wdałam się w rozmowę.
      • nglka Re: Opory wobec NPR 22.01.07, 02:08
        Dystans do metody, Biedrneczko ma tylko ten, który stosuje ją po łebkach - albo
        nie stosuje a "wie najlepiej". Stosowanie restrykcyjne owszem, pozwala z czasem
        na pewne odstępstwa. I utrzymanie warunku, że nie współżyje się podczac
        niepłodności względnej, czyli przedowulacyjnej.

        Umnie NPR było wyborem osobistym, nie ma nic wspólnego z religią. I ufam tej
        metodzie bardziej niż tabletkom, które w nielicznych przypadkach mogą
        "doprowadzić" do ciąży.
        Dodam, że nie staram się o dziecko.
    • budzik11 Re: Opory wobec NPR 22.01.07, 10:03
      Ja stosuję NPR od bardzo niedawna, ale b. to lubię :) Dla mnie nie jest
      problemem nastawić sobie budzik 5 minut wcześniej i poleżeć te 5 min. z
      termomerem - to sama przyjemność, nie cierpię się zrywać od razu na proste
      nogi. A że prowadzę raczej uregulowany tryb życia, nie mam problemu z
      mierzeniem o stałej porze. Potem wpisuję sobie do FF wynik i tyle. Obserwacja
      śluzu - ani to czasochłonne, ani pracochłonne, robi się samo przy okazji wizyt
      w toalecie. Ja absolutnie nie robię tego ze względów ideologicznych, w ogóle
      nie jestem wierząca - staram sie o dziecko i dzięki NPR uważam, że będzie mi
      łatwiej. O piersze dziecko (bez NPR) staraliśmy się 7 miesięcy, ale to było "na
      chybił-trafił, a teraz prawdopodobnie udało się w pierwszym cyklu starań
      (wyjaśni się za kilka dni).
      • biedroneczki.sa.w.kropeczki Re: Opory wobec NPR 22.01.07, 10:50
        I jeszcze to mycie termometru... miszkam na stancji, łazienka wiecznie zajęta.
        próbowałam używać do tego jednorazowych wilgotnych chusteczek to w tydzień
        dorobiłam sie zapalenia w pochwie. nie, zdecydowanie ta metoda nie dla mnie. Od
        dzisiaj koniec z tym szajsem.
        • blaszany_dzwoneczek Re: Opory wobec NPR 22.01.07, 10:59
          No chyba faktycznie ta metoda nie jest dla Ciebie :-)
        • budzik11 Re: Opory wobec NPR 22.01.07, 12:16
          Zawsze można w kuchni umyć... Albo podczas Twojej toalety porannej albo
          wieczornej - przecież TY się chyba myjesz, w końcu kiedyś udaje Ci się dostać
          do łazienki - zawsze możesz wziąć ze sobą termometr.
          • biedroneczki.sa.w.kropeczki Re: Opory wobec NPR 22.01.07, 12:34
            W kuchni? I uważasz, że to higieniczne i ok w stosunku do innych użytkowników
            pomieszczenia? gdybym wiedziała że moje współkoktaroki myją termometr z pupy w
            zlewie, w którym ja na przykład skrobię marchewkę... no sorry...
            Wieczorem? A gdzie mam go cały dzień trzymać upapranego? Ja nie mówię, że to
            niemozliwe - możliwe jak najbardziej, ale dla mnie to KOLEJNA dodatkowa
            czynność, którą musze, a nie mam ochoty się zajmować... (mierzenie,
            zapisywanie, sprawdzanie śluzu po kilka razy, zapisywanie śluzu, zapisywanie
            lekarstw, zapisywanie objawów choroby, zapisywanie sytuacji nietypowych -
            alkohol, impreza, wyjazd, zaspanie, brak snu...) A to wszystko po to, żeby
            wiedzieć, że przez 8 dni w miesiącu mogę bez konsekwencji w postaci ciąży
            (długość cykli od 24 do 37). Może przez to jestem tak rozczarowana -
            przedstawiano mi to jako banalnie prostą metodę, nawet kobiety z buszu się tego
            uczą... a w książce Roetzera zalecenie, żeby po domu chodzić bez majtek, bez
            wkładek, wycinać klin w kroczu z rajstop...chyba efekt niewspółmierny do
            nakładu.
            • blaszany_dzwoneczek Re: Opory wobec NPR 22.01.07, 12:57
              Biedroneczki, naprawdę za bardzo sie tym wszystkim przejmujesz
              >a w książce Roetzera zalecenie, żeby po domu chodzić bez majtek, bez
              > wkładek, wycinać klin w kroczu z rajstop...
              Hihi, nie przyszło mi nigdy do glowy, żeby takie cuda robić.
              Ja mierzę rano temperaturę, termometr wycieram w chusteczkę higieniczną, a myję
              go jakoś potem przy okazji, kiedy mi wpadnie w ręce, a akurat idę do łazienki.
              Specjalnych obserwacji śluzu nie robię. Przy okazji wizyt w toalecie bez
              zbędnych zabiegów na papierze widać czy jest śluz płodny czy nie. Raz dziennie,
              jak akurat jak siadam do komputera, wpisuję sobie tempkę i ewentualnie śluz
              płodny, jeśli go zaobserwowałamo i chwilę poświęcam na kontemplację wykresu :-)
              Tych sytuacji nietypowych, o których piszesz, w ogóle nie zapisuję, no chyba, że
              jestem chora, wypiłam alkochol... i faktycznie temperatura wydaje się zmieniona,
              to przy wpisywaniu temp. to zaznaczę (choć generalnie bardzo rzadko kiedy, moze
              raz na pół roku, zdarza się, ze występuje jakieś zakłócenie zmieniające
              temperaturę na tyle, że jest godne zanotowania).
              Ale uważam, że nie ma co się zmuszać. Jesteś tak negatywnie nastawiona, szukasz
              dziury w całym, więc daj sobie spokój. Może kiedyś spojrzysz na tę metodę bez
              tych negatywnych emocji i może Ci wtedy podpasuje, a może nie. Pozdrawiam, i
              dzięki za życzenia, oby sie czym prędzej spełniły :-)
              • biedroneczki.sa.w.kropeczki Re: Opory wobec NPR 22.01.07, 14:18
                Dzwoneczku! na pewno masz rację! troche za bardzo jestem przewrażliwiona, ale
                to na pewno przez moje złe nastawienie. Chodzenie na siłownię też absorbuje, a
                jednak to robię bo mi się podoba i już. I nie narzekam, że tłok w szatni albo
                coś tam... Metoda jak metoda - wszystko dla ludzi, zraziłam się nachalnym
                jej "marketingiem" ;) i wpajaniem, ze jest jedyna słuszna. Sczerze mówiac -
                postanowiłam, że nie mierzę i bardzo mi z tą decyzja dobrze. Wywaliłam wykresik
                rytualnie do kosza. Chrzanię to czy cykl owulacyjny czy nie i czuję coś w
                rodzaju ulgi. Naprawdę nie miało to sensu. A jak będziemy małzeństwem to
                poszukamy czegoś razem, żeby było optymalne dla nas obojga. Z tego co widzę nie
                me metody idelanej, zawsze ryzykuje się w jakimś aspekcie a zyskuje w innym.
                Może metodą prób i błędów kiedyś wróce do npr...
                Dziękuję Wam wszystkim na tym forum, że mogłam pogadać, bo miałam przez
                ostatnie dni kryzys.
            • budzik11 Re: Opory wobec NPR 22.01.07, 14:06
              Hehehe :-))) Jak mycie termometru pod kranem w zlewie, w którym ktoś skrobie
              marchewkę jest jednym z argumentów przeciwko NPR, to rzeczywiście, nie ma co
              Cię przekonywać :) Na mnie kurs obowiązkowy w poradni przed ślubem działał też
              odstarszająco, pani z owłosionymi nogami i wąsikiem pokazywała w kolorowym
              albumie min. jak wygląda jajeczko, plemnik itd. - jak byśmy byli totalnymi
              ciemniakami bez podstawowej wiedzy. Zniechęciła mnie tylko do NPR, ale została
              mi po kursie mała książeczka o tym, teraz ją odnalazłam, i dzięki temu
              zainteresowałam się metodą. Może i do Ciebie ona kiedyś przemówi :) A
              obserwowanie swojego ciała jest naprawdę fajne, zdobywanie wiedzy na jego
              temat - czasami zaskakujące, dowiedziałam się rzeczy, z którymi nie spotkałam
              się przez 30 lat mojego życia :)
    • blaszany_dzwoneczek Re: Opory wobec NPR 22.01.07, 10:57
      To niefajnie, że takie masz nastawienie do tej metody. Zapewne ta poradnia
      małżenska Ci nie pomogła. Swoją drogą przypuszczam, że w wielu przypadkach ta
      obowiązkowa poradnia przedmałżeńska mająca na celu zachęcic do NPR, skutecznie i
      trwale ludzi to tego zniechęca.
      Ja przez kilka lat stosowałam NPR w celu uniknięcia ciąży i nie wiazało się to
      bynajmniej z takimi katuszami, o jakich wspominasz. A z tym wyliczniem ile
      odjać, a ile dodać do temperatury - nigdy się tym nie przejmuję - zaznaczam
      najwyżej, że wcześniej lub później zmierzone, ale na czytelność wykresu raczej
      to nie wpływa (o ile te różnice czasowe są niezbyt duże, raz miałam taki cykl,
      że kilka razy mierzyłam nawet dwie godziny później, albo wcześniej niż zwykle -
      i to w kluczowym momencie i tu miałam wątpliwosci, trzeba przyznać) Ale jeśli
      miałam kiedyś wątpliwości co do tego czy skok to już skok, to najwyżej trochę
      dłużej wstrzymywałam się ze współżyciem. Teraz się staramy o dziecko i dalej
      mierzę temperaturę, bo mnie to ciekawi, czasem to jest tak, ze nie moge sie
      doczekać następnego pomiaru, bo ciekawa jestem: skoczy, nie skoczy, spadnie, nie
      spadnie... :-) I z całą pewnością, nawet gdyby seksu miało nie być, mąż wyjechał
      czy coś w tym stylu - też bym mierzyła i obserwowała co trzeba dla własnej
      przyjemności :-)
      • biedroneczki.sa.w.kropeczki Re: Opory wobec NPR 22.01.07, 11:29
        Fajnie Ci, że tak masz! Nie wiem, może spróbuję znowu kiedyś i mi się "odmieni"
        ale stwierdziłam, że bez sensu się teraz zmuszać. Cieszę się też że mogłam tu
        normalnie o tym pogadać, bo w poradni - to jak pisaam, a więszkość moich
        koleżanek uważa to za pewien oczywisty i obowiązkowy standard... więc też nie
        za bardzo się w tym temacie rozumiemy. Zazdroszczę ludziom bezproblemowym.
        Powodzenia w staraniach!!! :)
    • lilith76 Re: Opory wobec NPR 22.01.07, 14:06
      Nie zmuszaj się, bo to najgorsza rzecz jaka można zrobić.
      Ja też, po kilku miesiącach, poczułam, że nie chce mi się. Wolałam zrobić sobie przerwę i nadal mieć sympatię do metody, niż mieć "odrzucawkę". Ale nawyk obserwacji śluz, pobolewania brzucha pozostaje.
      Może kiedyś znowu poczujesz ochotę na spóbowanie.
      Wbrew pozorom, na forum, jest dużo kobiet, które korzystają z metody ze względów "ekologicznych" nie ideologicznych :)
    • biedroneczki.sa.w.kropeczki Re: Opory wobec NPR 22.01.07, 14:32
      ale wiecie co jeszcze... chyba to ocenienie mnie jako niedojrzałą do małżeństwa
      najbardziej mnie jakoś zabolało i zraziło. Może i jestem infantylna, ale żeby
      oceniać mnie i moje życiowe decyzje na podstawie tego, jaki mam stosunek do
      npr... coś trochę za mocno... to w końcu ja z moim N decydujemy. Wszystko to
      jakieś dziwaczne mi się wydało. Tym bardziej, że w poradni byłam już po
      stosowaniu przeze mnie tej metody przez ok. półtora miesiąca. Więc nie jako
      kompletny laik.
      • modernista Re: Opory wobec NPR 23.01.07, 21:08
        1,5 msc doświadczenia...no, no pozazdrościć... :)
        -o doświadczeniu w NPR można mówić dopiero jak się już przejdzie do konkretów,
        bo inaczej to tak jakby saper nabierał doświadczenia nie na froncie tylko w tej
        grze dołączanej do Windowsa, ztym że saper myli się tylko raz a NPRowiec
        niekoniecznie :)
        Traktuj to mniej poważnie -w razie czego zawsze możesz przemnożyć
        prawdopodobieństwo NPR z mitycznymi "porami" w lateksie.

      • yagiennka Nie dla każdego dobra jest każda metoda 24.01.07, 13:46
        Ja tak uważam. Dla jednego NPR bedzie super a dla innego nie. Dla mnie jest
        super bo ja lubię obserwowac swój organizm, fascynuje mnie jak to wszystko się
        logicznie układa i jaka mądra jest natura. Fascynuje mnie że wiem kiedy mam dni
        płodne a kiedy nie, mam poczucie kontroli nad sobą. Mierzenie temp mi w ogóle
        nie przeszkadza, termometr lezy sobie na stoliku nocnym, budzik zawsze
        nastawiony na ta samą godzinę. Powrotami z imprez nad ranem się w ogóle nie
        przejmuję bo nie zauwazyłam aby to miało jakiś wpływ na moje wykresy. Zdarza mi
        się i mierzyć godzinę później i wykres tez jest czytelny. Po prostu nie szukam
        dziury w całym.
        A ty moze musisz poszukac swojej metody.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka