Dodaj do ulubionych

Termometr rtęciowy - pytanie!

03.01.08, 17:02
Dziewczyny,

mam pytanie, a raczej pytania:

1. czy przerwany słupek rteci w zwykłej rtęciówce ma jakis wpływ na
wynik pomiaru? mam już termometr owulacyjny, na ulotce jest napisane
jak postepowac w takim przypadku ale niestety nie udało mi się
odpowiednio strząchnąć.

2. w jakim miejscu zalecacie mierzenie? czytałam, że najmniej
dokładny jest pomiar w ustach, czy dobrze myslę - 5 min. w ustach, 8
w pochwie?

Zamierzam mierzyć sobie tempkę, narazie nie pracuję, więc nie bedzie
problemu z samodyscypliną:)

Wiecie, co? Życie jest niesprawiedliwe.Moja koleżanka - 22 letnia
studentka zaszła w ciążę po zaledwie kilku miesiącach znajomości. A
jej siostra jest mężatką prawie 2 lata i nic. Dlaczego to jest tak
niesprawiedliwe? Mówi się, że jeśli ktoś bardzo chce - to nie może a
ten komu nawet się nie śni o ciązy - szybko w niej jest!
My z mężusiem staramy się od wrzesnia i nic. W końcu idę niedługo do
lekarza, miałam jakiś czas temu nadżerkę ( wypalaną ) i II gupę
cytologii. Moze to ma jakiś wpływ na to, że nie udaje nam się zajść
w ciążę?
A tempki będę mierzyć dla własnej ciekawości - może mi to coś
rozjaśni.

Pozdrawiam i dzięki za jakąkolwiek pomoc!
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Termometr rtęciowy - pytanie! 03.01.08, 19:02
      Jeżeli się staracie o dziecko, to przede wszystkim zwróć uwagę na
      śluz. Bo śluz płodny poprzedza owulację i plemniki w nim mogą żyć
      kilka dni. Skok temperatury wprawdzie potwierdzi, że owulacja była,
      ale jajeczko żyje krótko i po skoku może być już za późno.
      Mierzenie temperatury daje Ci za to bardzo ważną informację,
      mianowicie o długości fazy lutealnej. Jeżeli jest za krótka, mogą
      być problemy. Ale bez problemu wydłuża się ją lekiem hormonalnym.
      Następna ważna informacja, to kiedy doszło do zapłodnienia (z
      dokładnością do kilku dni). Bo owulacja może być bardzo przesunięta
      w stosunku do spodziewanego terminu, a co za tym idzie, ciąża uznana
      przez lekarza za przenoszoną wcale nie musi taka być. Znajomość
      przebiegu temperatury wyklucza takie pomyłki.
      • elemelek27 Re: Termometr rtęciowy - pytanie! 03.01.08, 19:22
        Ok, dzięki za odpowiedź. Mogłabyś wyjasnic mi dokładnie jak to jest
        z ta fazą lutealną? czekam narazie na fachowa literaturę więc tylko
        tu na forum mogę się czegoś dowiedzieć.
        A co do śluzu - zwracam na niego uwagę choć nie tak dokładnie jak
        powinnam. Bywa rozciągliwy jak białko kurzego jajka a innym razem
        mętny i gęsty. Teraz będę uwaznie obserwować i postaram się stosować
        do Twoich zaleceń.
        Wydaje mi się, że mogę czuć kiedy mam owulację - w każdym cyklu mam
        takie 1 - dniowe pobolewanie ( kłucie )w podbrzuszu oraz uczucie
        pełności, jakby napompowania, po prostu czuje się strasznie wtedy
        nabrzmiała i ciężka. To szybko mija.
        Dzięki i pozdrowienia cieplutkie:)
        • alicjja2 Re: Termometr rtęciowy - pytanie! 05.01.08, 12:32
          Cześć Dziewczyny,
          ja też ostatnio bardzo dużo rozmyślam na temat sprawiedliwości a raczej jej
          braku w tym świecie. Jestem mężatką od 3 lat i od pół roku jak postanowiliśmy z
          mężem starć się o dziecko tak do tej pory nic nie wychodzi. Porobiłam wstępne
          badania z krwi, moczu,ginekologiczne badanie USG, poziom hormonów, cytologię.
          Wszystko po to aby przygotować się do ciąży i wyleczyć ewentualne schorzenia.
          Okazało się że jestem zdrowa jak ryba,hormony mam jak najbardziej w porządku,
          jajniki pracują prawidłowo,do owulacji na pewno u mnie dochodzi,żadnych infekcji
          grzybiczych, mało bakterii, cytologia II gr. Oczywiście od pół roku zażywam
          Folik i inne witaminy, ale ciązy jak nie było tak nie ma. Z mężem współżyjemy
          już od 10 dnia cyklu do 17 dc włącznie. Śluz płodny też u mnie występuje, wiec
          teoretycznie niby wszystkie warunki są spełnione żeby doszło do poczęcia - a
          jednak do niego nie dochodzi.Już myślę czasami że to przez mój wiek: wkrótce
          będę mieć 30 lat, ale przecież i starsze ode mnie dziewczyny zachodzą bez
          problemu w ciąże. Zaczynam coraz bardziej podupadać na duchu bo obserwuję jak
          jakieś kuzynki, koleżanki, które "wpadają" z przygodnie poznanymi chłopakami i
          płaczą, że nie chcą mieć dziecka, to aż serce się kroi.Jaka to sprawiedliwość,
          że osoby które nie chcą dzieci to właśnie je od losu dostają. Albo te wszystkie
          przypadki matek alkoholiczek,narkomanek, które nie chcą dzieci i się nad nimi
          znęcają a rodzą dzieci jedno za drugim!
          Gdzie jest ta sprawiedliwość...?
          Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale widzę, że nie tylko ja mam takie
          przemyślenia. Jak widzę ostatnio to wszystkie w miarę szczęśliwe i udane pary,
          które pragną dziecka mają problemy z jego poczęciem. Chyba musiałam się wygadać,
          bo mój mąż już nie chce słuchać tych moich przemyśleń:)
          • elemelek27 Do alicjja2 05.01.08, 16:26
            Hej,

            jeżeli porobiłaś wszystkie niezbędne badania i są ok - to powinnaś
            się cieszyć że np. nie masz jakichś schorzeń albo poważnych
            problemów z zajściem w ciążę. Faktycznie masz prawo jednak czuć się
            źle tak samo jak ja. Mam 28 lat a mój mąż 36, więc nie ma sensu
            zwlekać. Z każdym miesiącem nasze samopoczucie się pogarsza kiedy
            informuję męża że znowu mam okres. No i zachodzimy w głowę dlaczego
            tym razem nam się nie udało?

            Czytam na okrągło posty i informacje na stronach poświęconych
            płodności itp. i mam wrażenie że wiem coraz mniej i tylko się
            frustruję. Mąż narazie nie nalega tak bardzo na dziecko ale ja go
            rozumiem - ma już swój wiek i nie chce żeby dzieci w szkole mówiły
            na niego dziadek a nie tatuś.

            I podobnie jak Ty - ogarnia mnie bezsilność ponieważ wkoło słyszę że
            tej i tamtej przytrafiła się nieplanowana ciąża. Moja teściowa
            urodziła 4 synów, pierwszego przepisowe 9 miesięcy po slubie więc
            jak może zrozumieć moje rozterki? A ja po prostu czuję się jak
            nieudacznik i oferma bo nie potrafię zajść w ciążę! Nikt mi tego nie
            wypomina ale w miarę upływu czasu będzie tylko gorzej...natrętne
            pytania, wścibskie komentarze...a przecież dziecka nie da się tak
            dokładnie przewidzieć, pojawia się kiedy chce. A jeśli nie - to nie
            wiem czemu. Może to Bóg tak chce i decyduje o nas w każdym
            szczególe. Jeśli tak jest to jest niesprawiedliwy.
            • horpyna4 Re: Do alicjja2 05.01.08, 17:08
              A mąż przebadany? Bo jajeczka nie są tak wrażliwe na różne czynniki
              mutagenne, jak plemniki. Znane są przypadki bezpłodności u facetów
              pracujących z lakierami i rozpuszczalnikami, nie mówiąc o
              promieniowaniu jonizującym.
              U kobiet ważna jest długość fazy lutealnej, czyli ilość dni z
              podwyższoną temperaturą po skoku. Jeżeli jest poniżej 10, to
              praktycznie nie daje się utrzymać bardzo wczesnej ciąży. Od 12 wzwyż
              jest już dobrze, 14 - 15 to idealnie. Fazę lutealną można wydłużyć
              przyjmując lek zawierający progesteron, dlatego należy koniecznie
              wiedzieć, jaką się ma.
              • alicjja2 Re: Do Horpyna4 05.01.08, 21:29
                Kurcze póki co nawet nie sugeruję mężowi, że mógłby mieć problemy. Jego wołami
                nie można zaciągnąć do lekarza. Boi się badań i lekarzy. Czuję, że jak go
                poproszę o to to bardzo podupadnie na duchu i to nie dlatego że po prostu nie
                chce się badać, bo wiem że dla mnie i dla dziecka zrobi wszystko, tylko po
                prostu straci wiarę w swoją "męskość" i w swoje możliwości. Zacznie się
                stresować, będzie miał poczucie winy, że mnie zawiódł i wtedy jak dwie
                zestresowane osoby wezmą się za spłodzenie dziecka to już na 100% nic z tego nie
                wyjdzie .Więc póki co postanowiłam, że jeszcze poczekam pół roku. Jak po tym
                czasie nic nie będzie, to wtedy zwrócimy się pomoc.
                A do Ciebie Horpyna mam jeszcze pytanie(biorąc pod uwagę Twoją niezłą wiedzę w
                tym temacie)czy udałoby Ci się rozszyfrować, kiedy mogła nastąpić u mnie
                owulacja, ponieważ ja nie robię sobie testów owulacyjnych i w końcu nie wiem
                kiedy ta owulacja u mnie wystąpiła. Zobrazuję Ci to w poniższym schemacie, który
                wystąpił u mnie w obecnym cyklu. Dodam, że moje cykle są 28- dniowe.
                A więc:
                8 dc- temp. 36,9
                9 dc- temp. 36,5
                10 dc- temp. 36,3
                11 dc - temp. 36,4
                12 dc- 36,6
                13 dc- 36,6
                14 dc- 36,6 + ostre kłucie w jajnikach, ból podbrzusza
                15 dc- 36,6
                16 dc- 36,9 + pojawienie się śluzu przejrzystego i rozciągliwego

                Kiedy Twoim zdaniem mogła mieć miejsce u mnie owulacja: czy sugerując się
                skokiem temperatury i pojawieniem się śluzu płodnego (razem pojawiły się 16
                dc)czy też bólem jajników (pojawił się 15dc). Co Ty o tym sądzisz?
                A taka temperatura jaką miałam począwszy od 16 dc utrzymuje się do dzisiaj (26
                dc).Niestety przedwczoraj nie zmierzyłam temp., więc nie wiem jaka była, ale
                dzisiaj wciąż jest 36,9.
                Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka