Dodaj do ulubionych

Pułapka Brokeback Mountain

    • Gość: Piotr Swietny Film!!! IP: *.ny5030.east.verizon.net 24.02.06, 12:53
      Chyba najlepszy w ostatnich kilku latach.
    • rsrh Straszliwy dramat homo!! Polecę go dzieciom!! 24.02.06, 12:55
      • jasiubleep Juz pisalem, ze moja corka ten film uwielbia. 24.02.06, 14:42
    • Gość: Maddy Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 12:56
      > Film okaze sie calkowita plajta.
      > Kto pojdzie na to ?
      Jak narazie zapowiada sie kasowy sukces.
      Oczywiście nie pójda na to żadne ograniczone zakute łby.

      > Chyba tylko garstka "kowboi" inaczej.
      Pisze się kowbojów jeżeli już ma być spolszczone, nieuku.
      • Gość: Gosia Wspanialy Film o Sile Natury, Rewelacyjny Triumf!! IP: *.ny5030.east.verizon.net 24.02.06, 13:02
        REWELACJA!!!
    • Gość: Jaxc Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.bsk.vectranet.pl 24.02.06, 13:01
      To ohydne. A fe.Nawet za darmochę na coś takiego nie pójdę.
      • Gość: gej Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.06, 13:10
        A z tobą za darmochę ktoś pójdzie?
    • Gość: ino Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:07
      film jest naprawde genialny swietnie zrobiony i zagrany... w kazdym razie nie
      zgodzil bym sie z autorem powyzszego w wielu bardzo kwestiach.... autor patrzy
      na zwiazek pomiedzy bohaterami filmy pod kątem dziwactwa... zboczenia... jak
      daleko w nie abrneli etc... ja bym sie nie zgodzil... Dla mnie niesamowitym i
      bardzo waznym elementem filmu jest milosc ktora przetrwala cwierc wieku...
      chcialbym, wierzyc ze milosc moze przetrwac tyle co przetrwala ich... milosc
      Ennisa przetrwala nawet śmierć Jacka... (sorry za spoiler:P) ponadto milosc
      zakazana i odrzucona przez konserwatywne spoleczenstwo "dzikiego zachodu" lat
      60-80 (pfff jakby coś sie zminilo bo nadal taka jest)... nalezy rownież zwrócic
      uwage na również w podejsciu do tej milości u Jacka i Ennisa... wiecej pisac
      nie bede... film nalezy obejrzec i samemu przemyslec... w kazdym razie jstem
      pelen podziwu za odwage dla tworcow (do tej pory nieliczni odwazyli sie na tak
      odwazne kino np. Almodovar) tym bardziej ze jest to kino tzw. "Holywoodzkie"
      nastawione raczej na komercyjnosc zysk a nie na glebie, przelamywanie tabu
      spoleczenstwa etc... jak juz powiedzialem, jeszcze raz podsumowywując kino na
      najwyzszym poziomie.
    • Gość: Kretyn Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.bredband.comhem.se 24.02.06, 13:07
      Widac , ze ty tylko Pasje ogladasz. ....
    • Gość: ino Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:09
      film jest naprawde genialny swietnie zrobiony i zagrany... w kazdym razie nie
      zgodzil bym sie z autorem powyzszego w wielu bardzo kwestiach.... autor patrzy
      na zwiazek pomiedzy bohaterami filmy pod kątem dziwactwa... zboczenia... jak
      daleko w nie abrneli etc... ja bym sie nie zgodzil... Dla mnie niesamowitym i
      bardzo waznym elementem filmu jest milosc ktora przetrwala cwierc wieku...
      chcialbym, wierzyc ze milosc moze przetrwac tyle co przetrwala ich... milosc
      Ennisa przetrwala nawet śmierć Jacka... (sorry za spoiler:P) ponadto milosc
      zakazana i odrzucona przez konserwatywne spoleczenstwo "dzikiego zachodu" lat
      60-80 (pfff jakby coś sie zminilo bo nadal taka jest)... nalezy rownież zwrócic
      uwage na również w podejsciu do tej milości u Jacka i Ennisa... wiecej pisac
      nie bede... film nalezy obejrzec i samemu przemyslec... w kazdym razie jstem
      pelen podziwu za odwage dla tworcow (do tej pory nieliczni odwazyli sie na tak
      odwazne kino np. Almodovar) tym bardziej ze jest to kino tzw. "Holywoodzkie"
      nastawione raczej na komercyjnosc zysk a nie na glebie, przelamywanie tabu
      spoleczenstwa etc... jak juz powiedzialem, jeszcze raz podsumowywując kino na
      najwyzszym poziomie...
    • Gość: inny To tak jak moja historia..... poczytajcie sami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:10
      Romantyczną duszę mam, nie wiem czy dobrze to czy źle, taki już jestem. Czasem
      mam nieodpartą chęć zatracić się w galopie, pomknąć plażą w stringach ku
      zachodzącemu słońcu niesiony uczuciem miłości do Stefana. Przypominam sobie
      wspólne szczęśliwe chwile, gdy leżeliśmy zdyszani po uniesieniach miłosnych
      obok siebie, mając splecione dłonie. Głaskał mnie po perliście zroszonym potem
      czole, będącym wynikiem wysiłku fizycznego. Stefan nigdy mnie nie brzydził,
      używa drogich perfum, które mile łechtają me libido. Gdy ma dobry humor, chwyta
      gitarę i śpiewa na cały głos (piękny ma). Zna dużo piosenek, które wynieśliśmy
      ze Stowarzyszenia Lambda, kiedy to na obozach śpiewaliśmy w męskim kręgu ciepła
      i zrozumienia. Świat zdawał się podczas wspólnych biesiad z przyjaciółmi
      zaangażowanymi w ruch, piękny i przyjacielski zarazem. Nie ma w nim miejsca na
      szowinizm, rasizm, fobie. Nie usłyszycie tam karczemnych awantur, bicia czy
      steku wyzwisk tak charakterystycznych dla nieudanych związków hetero. Wszak
      jest jeden problem, z którym nie daję sobie rady… Jest on wstydliwy ale co mi
      tam. Śmiejcie się, urągajcie - nie zależy mi na tym. Stefan uwielbia być
      pieszczony oralnie zaraz po stosunku. I tu pojawia się problem. Jego pała (duża
      jest swoją drogą) śmierdzi kupą a mnie to odpycha. Nie powiem, Stefan dobrze
      mnie odżywia, piję trunki też niczego sobie, więc jakby stara się mój problem
      zminimalizować, lecz czasem jest mi po prostu słabo. Capi… Mięta nie pomaga,
      orbit bez cukru też, sam nie wiem… Jestem zrozpaczony bo kocham Stefana, nie
      chcę sprawić mu przykrości, pokazać po sobie, że mam niesmak w ustach ale
      normalnie mdli mnie. Wysłałem nawet list do Parlamentu Europejskiego z prośbą o
      pomoc; odpowiedzi jeszcze nie otrzymałem a sprawa jest nagląca ponieważ Stefan
      ma kozaczy temperament seksualny. Nie oczekuję wsparcia, musiałem głośno
      powiedzieć co mnie dręczy. Myślę, że czas zerwać maskę obłudy z ryja polskiego
      kołtuna, powiedzieć głośno o tym czego tenże nie będzie w stanie wyartykułować
      mocno i stanowczo z powodu indolencji umysłowej.
      • Gość: gej Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.06, 13:12
        Ha ha ha. Co ty wiesz o seksie analnym? Co ty w ogole wiesz biedaku o seksie?
        Twoja historia, w rzeczywistosci, jest zupelnie inna i bardzo mi ciebie zal.
        Modl sie, moze to ci pomoze.
      • Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:13
        Ukształtowało mnie miasto robotnicze Łódź, z jego kominami, brudnymi ulicami,
        zatęchłymi kamienicami, przepoconymi, cuchnącymi, i niedomytymi szwaczkami co
        rano podążającymi do pracy. Miasto bez przyszłości, smutne, zapomniane przez
        Boga i historię. Rodzina moja miała najmniejszy wpływ na to kim teraz jestem.
        Marzenia szczenięcych myśli rozpłynęły się w codziennej szarości komunizmu.
        Tylko jedno z tych marzeń spełniło się: chciałem być szczęśliwym człowiekiem i
        … jestem. Ojciec mój robotnikiem był. Jak mawiał, komunie zawdzięczał
        dostatnie życie i awans społeczny. We wiosce co to on się urodził, parobczakiem
        był u bogatego chłopa, któren go batem okładał za niegarnięcie się do pracy,
        więc w cholerę rzucił tę robote. Teraz widzę, że mój Ojciec naiwny był, gdy
        mawiał, ze komuna go z ostępów ciemnoty wyzwoliła. Mama moja prostą kobietą
        jest. Rodowitą łodzianką. Z trudem udawało się jej utrzymać dom, wykarmić
        swojego synka. Cudem uratowała się z Zagłady. Niemiecki żandarm wyrwał ją z rąk
        polskiego szmalcownika, który niósł ją do siedziby gestapo licząc na sowitą
        nagrodę w judaszowych srebrnikach wypłaconą. Zaniósł do sióstr klarysek i tak
        przetrwała wojnę. Religijną osobą się stała na wskroś. Nie wiem, czy to przez
        wychowanie sióstr, czy też tak samo z siebie. Z ojcem wciąż toczyła sprzeczki
        na tle religijnym. Ojciec z natury popędliwy był, po za tym z fabryki przynosił
        do domu inny światopogląd, a że silniejszy był od mamusi, to nieszczęsna
        kobieta z sińcami po ulicy chodziła. Wtedy nie było programów rządowych w walce
        z przemocą w rodzinie…, niestety ale tato, muszę przyznać, że zachowywał się
        wprost ordynarnie, a i pacnięcie z robotniczej ręki miał nie wąskie. Teraz
        wiedziałbym jak pomóc matce, a wtedy patrzyłem bezsilnie, czując się wykluczony
        z rodziny. Miałem szczerze dość atmosfery terroru, łez, i modlitwy o poprawę
        ojca. Był niereformowalny. A ja tylko chciałem aby mnie przytulił, poszedł do
        teatru, przeczytać Świerszczyk, abyśmy razem na bloku rysunkowym kolorowymi
        kredkami malowali.
        • Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:15
          Pragnąłem miłości, a nie widoku patologicznej rodziny komunistyczno-
          klerykalnej. W domu się nie przelewało, raczej biednie było, choć tatko
          utrzymywał, że nie jest źle, że za Sanacji było gorzej. Musicie wiedzieć, że
          młode pokolenie dotkliwie odczuwało gwałt i ucisk ze strony komunistycznych
          siepaczy. Pamiętam opowiadania wieczorne w nędznym pomieszczeniu, przez
          komunistów nazywanym „mieszkaniem”. Przy lampie, gdy było ciemno i tylko ćmy
          kołatały się do brudnych szyb, a w oddali słychać było szum pracujących na
          drugą zmianę maszyn włókienniczych, odbywało się tajne nauczanie. Mamie
          zawdzięczam te pierwsze śmiałe kroki antysystemowe. Słuchając z rozdziawioną
          buzią słów wykładowców o słusznym gniewie mas studenckich w Marcu 68, o
          więzieniu za przekonania, o milicyjnych „ścieżkach zdrowia” (choć doprawdy do
          tej pory nie wiem co to miało wspólnego ze sportem i rekreacją), budziłem się
          ze snu oszustwa. I zapragnąłem być taki jak owi nieustraszeni wojownicy,
          szermierze o wolną Polskę. To zadecydowało, że poszedłem późniejszą swoją
          drogą, że każdy zbiorowy gwałt, o którym słyszałem lub który widziałem, lub w
          którym brałem udział był jakby gwałtem nade mną samym, i wtedy przysiągłem z
          gromadką wiernych innych słuchaczy walczyć ze z tym złem do ostatniego
          tchnienia. W latach 80-tych mama zabierała mnie do kościoła. Nie, nie chodzi o
          msze, bo na tych bywałem regularnie co niedziela. Dary płynęły chojnie z
          Zachodu dla głodującej wówczas Polski, skrępowanej, zduszonej nieludzkim
          reżymem komunistycznym. Chciała coś uszczknąć dla rodziny z wypchanych po
          brzegi kolorowych tirów. Czego tam nie było. I kiełbasa, masło, herbata, mydło,
          kolorowe paciorki, szkiełka takie śliczne, a czasem i papier toaletowy się
          trafił. Tylko octu matka nie brała. Mieliśmy w domu pełną szafkę. Niechętnie
          dawali bo ja już swoje lata miałem, a i matce ciężko było nosić na rękach 50
          kilogramowego chłopczyka. Trochę głupio wyglądało. Mówiła, że dziecko (ja
          znaczy) ma zespół jakiegoś dałna, ale ja tam na muzyce się nie znam.
          • Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:19
            Po wizycie w kościele mieliśmy wspaniałe wyżerki. Kiedyś zabrała mnie na
            spotkanie z jakimś znaczącym księdzem, Rzeciwski mu było chyba (mogę się mylić,
            to już tyle lat…). Miał w sobie dziwną siłę, płomień w perliście czarnych
            oczach. Ten wzrok przeszywał niczym dratwa obuwie. Nikt tak na mnie nie patrzył
            do tej pory, było to intrygujące i irytujące zarazem. Gorąc wielki przeszył
            mnie od stóp do głowy. I poczułem, pierwszy raz w życiu ukłucie w lewym
            mosznie, taki pulsujący nerwowy tik. Stałem zmieszany i zawstydzony. Starałem
            się opowiedzieć o tym mamie mej, lecz uśmiechnęła się tylko o rzekła:
            głuptasku. A ja stałem się innym człowiekiem. Nie rozumiałem jeszcze przemiany
            jak zaszła wtedy we mnie. Zbyt młody byłem żeby dostrzec, że jest w zachowaniu
            ludzkim inny wymiar, lepszy, doskonalszy. Wraz z przemianami demokratycznymi,
            które niczym tajfun zmiotły ostatnie bastiony totalitaryzmu w Polsce, wraz z
            definitywnym upadkiem komuny rozpadła się moja rodzina. Ojciec zaczął pić już
            na potęgę. Alkohol tanio kupował bo jak mawiał jeśli straciło państwo 1 bln pln
            to niechaj i on skorzysta (w pijackich zwidach mamrotał coś o jakiejś aferze
            alkoholowej). Stracił pracę co pogłębiło jego depresję maniakalną. Uciekałem
            coraz częściej z domu ciężkiego od wyziewów spirytusu. Udawałem się za potrzebą
            duchową do kościoła, w którym pojawił się młody, przystojny pleban. Zapraszał
            mnie na seansy filmów, takich o dzieciach, co to bawią się ze starszymi. Urocze
            były to filmy, z głębią artystyczną, po części akcji nie rozumiałem ale ów
            młodzieniec wszystko mi tłumaczył siedząc obok mnie na sofie. Lubiłem go,
            nawiązaliśmy nić sympatii. Zespoliły nas trwałe więzy psychiczne oparte na
            szerokiej platformie wzajemnego zrozumienia swoich potrzeb. Mama moja
            postanowiła żyć godnie. Zrzucenie kajdan komunizmu sprawiło, że wyjechała za
            granicę, jak mówiła do najstarszego kraju na świecie (choć podobno od lat
            pięćdziesięciu z górą istnieje).
            • Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:23
              Takie śmieszne pieniążki mi przysyłała, z gwiazdką pod gwiazdkę, na koniec roku
              zawsze. Byłem u niej w tej wiosce na piaskach. Pięknie było. Słońce, wszyscy
              razem pracują, uśmiechnięte i szczęśliwe buzie widziałem tam codziennie.
              Zastanawiałem się czemu z orzą i sieją na piaskach w tej wiosce z automatami na
              plecach. Niebezpiecznie było tam podobno. Obiecała, że mnie ściągnie tam, do
              raju tego prawdziwego jak mawiała, jak tylko się ustawi. Na tych tajnych
              naukach nauczono mnie patriotyzmu i miłości do Ojczyzny. Papcio stoczył się na
              same dno. Za mieszkanie nie płacił i wyrzucono nas na ulicę. Zniknął i od tego
              czasu nie widziałem mojego taty. Przygarnął mnie pleban. Z perspektywy lat
              sądzę, że tatko nie dorósł do bycia uczestnikiem społeczeństwa obywatelskiego,
              za którym tęsknił każdy Polak. Wylądował na śmietniku, czyli tam gdzie jego
              ukochany ustrój. Takie są nieubłagane prawa historii. Tego nauczono mnie na
              tajnych kompletach. Z plebanem żyliśmy wyjątkowo zgodnie. Często przyjeżdżał do
              nas ten ważny ksiądz, co to o nim pisałem wcześniej. Przełożony Ryśka (znaczy
              plebana). Był jednym z wykładowców „latających uniwerków”. Pamiętam, że mówił o
              wielkich dokonaniach, wręcz czynach bohaterskich, bojowników o ludzką godność,
              prawo do pracy, do szanowania bliźniego. Tymi herosami byli Kuroń, Michnik,
              bracia Smolarowie, Lityński, Geremek i safanduła Syryjczyk (choć tata mówił, że
              to nieprawda, że to żadni herosi, ale dla mnie pozostaną wielkimi autorytetami
              moralnymi mojego pokolenia). Ci mi szczególnie utkwili w pamięci ze względu na
              polsko brzmiące nazwiska, za odwagę i poświęcenie, za lata więzień, walki o
              sprawiedliwą i szczęśliwą przyszłość. No i doczekaliśmy się. Niestety. Rysia
              przeniesiono do innej parafii (podobno zwierzchnik maczał tu swe palce, tak
              mówił wypłakujący mi się w rękaw Ryszard). Ja też rzęsistą łzą zrosiłem poliki.
              Później źli ludzie mówili, że Rysia przyłapano na fotografowaniu małych
              chłopców, których widywałem biegających chyżo po plebani. Nie rozumiałem, i
              przyznam szczerze nie rozumiem do dziś, co złego w tym było, ale Rysio musiał
              odejść. Obiecywał, że jak tylko urządzi się na nowym miejscu to mnie ściągnie
              abyśmy razem mogli oglądać filmy owe co to miałem trudności w odbiorze ich
              treści. Niestety, oszukał mnie. Pierwsza zadra siedząca głęboko w sercu. Poznał
              tam jakiegoś miłego chłopca a o mnie zapomniał. Z nim filmy oglądał zapewne, a
              mi pozostawił wspomnienia. Mnie już nie potrzebował.
              • Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:41
                Ruszyłem z rozdartym sercem do Warszawy, do miasta nadziei, miasta awansów,
                miasta tolerancyjnego (tak wtedy sądziłem). Zmusiła mnie do tego hołota, która
                wyzywała mnie od „ciot”, od „pedałów”, „obercw..i”. Te miasto przez swoją
                nietolerancję skazane jest na niebyt kulturowy. Któż nie zna tych sławnych
                antysemickich ekscesów, które wstrząsają miastem Łodzią, te akcje zamalowywania
                ohydnych bohomazów polskiego kołtuna wzywającego do pogromów. Nie, tam żyć nie
                mogłem. Duszna atmosfera wykluczenia kulturowo-obyczajowego zmusiła mnie do
                emigracji duchowej, za którą podążyło ciało. Przeszłość oddzieliłem grubą
                kreską. Zaczynałem nowy etap w życiu. Wierzyłem, że nowe postępowe życie tylko
                w Warszawie będzie można realizować. Na początku było ciężko. Pieniążki od mamy
                szybko skończyły się, bo życie nawet na centralniaku dużo kosztuje.
                Przymierałem głodem, często nic ciepłego w ustach (poza … dajmy lepiej temu
                spokój) nie miałem od rana do wieczora. Przez dwa tygodnie zdesperowany
                szukałem szczęścia w każdej obojętnej na mój wynędzniały widok ludzkiej twarzy.
                I wtedy stał się cud. Z czarnego, ślicznego samochodu z alufelgami wysiadł On.
                Stefan. Nieludzko przystojny, w takim trzyczęściowym garniturze od Armaniego, a
                apaszką pod szyją, ze złotym sygnetem na lekko owłosionych dłoniach. Słowem
                klasa. Zlitował się na mój widok i zabrał mnie na swoje apartamenta. Tu
                przekonałem się, że można żyć jak człowiek, godnie po prostu. Na początku nie
                było między nami kolorowo. Sprzątałem, prałem, gotowałem potrawy co to mnie
                mama nauczyła we wiosce w tym państwie koło Syrii. Oswajaliśmy się ze sobą, tak
                sądzę. Nie zaiskrzyło od razu, ale „co nagle to po diable” jak mawiają. Związek
                musiał dojrzeć. I stało się to owego dnia.
                • Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:44
                  Przy praniu. Stałem w kaloszach przy pralce (cieknie z niej) a Stefan wziął
                  mnie siłą od tyłu. Opierałem się, walczyłem, lecz wszystko na nic. Zwierzęca
                  siła wyszła zwycięsko w konfrontacji z romantycznym usposobieniem moim. Nie
                  sądziłem, że nasz związek będzie oparty na przemocy i konfrontacji. Pragnę
                  rodziny, zrozumienia.... Kogoś kto przytuli mnie w chwilach słabości i nie
                  opuści w potrzebie. Stefan jest bydlęco przystojny, inteligentny jest nad wyraz
                  oraz trendy jak mówi o sobie. Ja na centralnym niewiele z życia miałem, za piwo
                  i pojarać oddawałem swoje ciało byle lumpom. Stefan to co innego. Klasa. Sznyt.
                  Gdzie mi do niego, maklera, z moim podstawowym wykształceniem. Można rzec, że
                  wygrałem los na loterii żyjąc ze Stefanem. Ma tylko jedną słabość – seks oralno-
                  genitalny. Tylko to mu teraz w głowie. Nie znam dnia ani godziny, jestem
                  zestresowany. No i odbyt boli czasem mnie wielce. Nie pomagają kremy, lizanie
                  wstępne słoneczka – ból pozostaje bo musicie wiedzieć, że Stefan ma pałę
                  nieludzką. W usta mi się nie mieści a pupa trzeszczy w trakcie aktu miłosnego.
                  Przełamaliśmy pierwsze lody. Zyskaliśmy w sobie partnerów, przyjaciół na dobre
                  i złe. Możemy sobie ufać, wspierać się, czuć się potrzebni. Otaczają nas ludzie
                  pełni zrozumienia, ciepła, ludzie nad wyraz kulturalni. Systematycznie zaczął
                  wprowadzać mnie w swój świat ludzi kulturalnych, inteligentnych i majętnych.
                  Stefan od lat obraca się w kręgu establishmentu polskiego. Jak go poznałem
                  należał do Unii Demokratycznej, potem naturalnym procesem przeszedł do Unii
                  Wolności (wszyscy koledzy jego tam byli więc i on poszedł) a teraz należy do
                  takiej partii z Internetu. Zakładał coś co się nazywa fundacją. Miała ona
                  wspierać jak mówił przemiany demokratyczne we kraju, uderzać we korupcję,
                  walczyć z czarną nietolerancją (to mnie strasznie ucieszyło, że są takie ważne
                  instytucje dla nas) w ciemnogrodzie polskim. W herbie fundacji jest jakiś
                  monarcha, na tyle ważny jak mawia Stefan, który okazał się być godzien
                  patronować działalności zacnej instytucji. Mówił też, że to na cześć jakiegoś
                  ważnego Węgra, ich „guru” (chyba dobrze cytuję, mogę się mylić) co to ma
                  poglądy „światowe”, uniwersalne w swej treści. Nazwiska nie pomnę, ale musi być
                  ważny bo Stefan wypieków dostaje jak mówi na jego temat. Tylko jak wymienia
                  nazwisko wielkiego polskiego patrioty-reformatora (znowu zapomniałem, muszę
                  zacząć brać magnez, tak mi radzi Stefan) gospodarczego, tego co to polska
                  ciemnogrodzka ma za grabarza polskiej gospodarki (słowem idioci) równie mocno
                  się podnieca. Mówi, że stanowią jedną wielką rodzinę „głosicieli dobrej
                  nowiny”, są jak klan apostołów dźwigających na swych barkach miłość do Ojczyzny.
                  • Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:49
                    Nie za bardzo orientowałem się wtedy w tych labiryntach politycznych, ale
                    życzyłem im wszystkiego najlepszego. Przecież mój Stefan w nich wierzył więc i
                    ja poczułem w sobie tę moc niezbędną do przeprowadzenia zmian.
                    Stefan jest dobry dla mnie, dostrzegał we mnie coś więcej niż obiekt seksualnej
                    rozpusty. Postanowił dźwignąć mnie cywilizacyjnie i kulturowo, rozszerzyć tzw.
                    horyzonty aby nie były zawężone do prac domowych, którymi obarczał mnie nad
                    wyraz uciążliwie. Na jesieni, jakieś 10 lat temu, zabrał mnie na przyjęcie,
                    koktajl party. Kazał przyozdobić mi się ładnie, abym mógł zaprezentować się
                    godnie i nie przynieść mu sromoty. Z nieukrywaną nieśmiałością udałem się wraz
                    ze swoim Adonisem (tak pieszczotliwie nazywam Stefana) do kręgu jego znajomych.
                    Cóż to byli za ludzie, jakiż splendor i prestiż opasał mnie, słowem same tuzy
                    świata polityki, biznesu i mediów. Przykazał mi (znaczy się Stefan) abym
                    zachowywał się rozważnie, oczy miał zawsze spuszczone na dół gdy będzie on
                    rozmawiał z jakimś „interlokutorem”, wypowiadać się lakonicznie, mało znaczy
                    się. Wstydził się wtedy jeszcze mnie bardzo. Ale to się zmieniło jak za
                    dotknięciem czarodziejskiej różyczki… a sprawdzą był ON… idol mych
                    młodzieńczych lat… bojownik o lepszą Polskę. Zamurowało mnie gdy złożono nam
                    propozycję wspólnej zabawy. Doznałem nieopisanej rozkoszy spędzenia wspólnej
                    nocy z Jackiem. Poruszał się troszkę topornie jak Minotaur, był tam niby
                    diament w wywrotce żużlu, świecił blaskiem i roztaczał aureolę dobra i
                    tolerancji. Bardzo byliśmy zaskoczeni tym gdy to on sam wyłonił na z kłębiącego
                    się wokół niego tłumu i zaproponował nam kolację ze śniadaniem w hotelu. Oh, co
                    to była za noc... Minotaur, tak go będę nazywał, był prawdziwym demonem seksu,
                    mówił, że ludzie, którzy go znają "bliżej" mówią o nim krajzega. Wyjaśnił nam,
                    że przydomek ten wywodzi się z czasów Czerwonego Harcerstwa, gdy był w stanie
                    przerżnąć wszystko: i panią matematyczkę, i pana od wf-u, a i kolegę z klasy
                    zajechał czasem w pupę. Nie ukrywał, że organizował w tym czasie
                    tzw. „bachanalia” gdzie zabawę łączono z nauką. Ze śmiechem na pięknych ustach
                    opisywał nam jaką frajdę potrafi przynieść widok odfruwającej kury nabitej na
                    niemałego minotaurowego ptaka. Nie dziwiliśmy się, że młodzież bardzo szanowała
                    Go. Były są ku temu jak widać powody. Tak więc po krótkiej konwersacji
                    przystąpiliśmy do uprawiania pettingu. Mimo wieku dłonie Minotaura była nader
                    sprawne. Nie chciałbym się wdawać w szczegóły ze względu na pamięć - powiem
                    tylko tyle: oral w wykonaniu tego Tytana był boski, a pupę miał wąską niczym
                    dziewica. Tak oto zapamiętałem Minotaura. Chciałbym aby wszyscy zapamiętali go
                    jako człowieka, który chciał wszystkim przynosić radość. Od tego czasu coś we
                    mnie pękło, coś się zmieniło. Postanowiłem pracować nad sobą by nie czuć się
                    więcej wykluczonym. Chciałem rozumieć o czym rozmawiają tamci ludzie, co niesie
                    ich uśmiech, gdzie błądzą myślami, jakie mają zainteresowania, w końcu nie
                    chciałem więcej przynosić wstydu Stefanowi.
                    • Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:52
                      Pragnąłem by choć cząstka tej wiedzy, którą posiadali owi bogowie, ba junacy
                      mądrości z Fundacji stała się także moim udziałem. Ale od czego zacząć, gdzie
                      udać się po radę, tak aby Stefana zaskoczyć, żeby docenił mój wysiłek? Stanąłem
                      przed trudnym zadaniem. Z początku wydawało się to niemożliwe. Ja prosty
                      chłopak z Łodzi doszedłem do czegoś. Zarywałem wieczory, mimo licznych
                      obowiązków domowych i uczuciowych dopiąłem swego. Ktoś powie – nie sztuka
                      pracować zwieraczem, ale będzie to osąd z góry niesprawiedliwy, krzywdzący
                      nawet. Poszedłem po poradę do pana Minotaura. Od tamtego wieczora byliśmy sobie
                      bliscy, mogłem w każdym bądź razie bez obawy zwrócić się o poradę do Niego. Nie
                      zawiodłem się, mimo iż każdy kontakt z Nim przyprawiał mnie o gęsią skórkę. Pan
                      Monotaur dysponował księgozbiorem równie potężnym jak przyrodzenie. Na początek
                      dał mi do przeczytania dzieło genialne bez dwóch zdań PRL dla początkujących.
                      Oszołomiło mnie, zdruzgotało wewnętrznie, ukazało nieznany mi świat przemocy i
                      niesprawiedliwości, terroru i bohaterstwa nielicznych, wybranych. Potem
                      przyszły inne lektury, równie ważkie i decydujące o moim potencjale
                      intelektualnym: Stary Testament, komentarze Majmonidesa (On zachwalał, choć ja
                      nie bardzo zrozumiałem, gdy podzieliłem się tą przykrą wiadomością, pokiwał
                      tylko litościwie głową i smutno rzekł: ty tylko w połowie jesteś nasz...),
                      Baruch Spinoza, filozofa Feldmana, wielkie dzieła ekonomisty Samuelsona,
                      biografię Trockiego, ABC komunizmu Bucharina, Szolema Alejchema Tewje Mleczarz,
                      Icchak Kacenelson - Pieśń o zamordowanym żydowskim narodzie, Podróż Beniamina
                      Trzeciego autorstwa Mendele Mojcher Sforami, Wstęp do socjologii Goldmana,
                      Matematyka - poradnik encyklopedyczny, autorstwa Bronsztajna. Po jakimś czasie
                      postanowiłem być samodzielny w doborze lektury. Minotaur dał mi grunt, mogłem
                      poszukiwać twórczo. Z duchową wzniosłością czytałem notatki Hłaski o państwie,
                      w którym można bieliznę suszyć cały rok (przecież tam byłem, widziałem to na
                      własne oczy…), wzruszałem się czytając Osiecką, przecierałem oczy ze zdumienia
                      analizując stronice pełne prawdy Sąsiadów Grossa, łkałem i biłem się w piersi
                      wchodząc w zamordowany świat Sztetli, który obrazowo przedstawiła Anna Bikont w
                      swym arcydziele dokumentu My z Jedwabnego.
                      • Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:53
                        Dostrzegłem, że zło jest w nas samych, opętanych ludzkimi słabościami.
                        Literatura owa pozwoliła mi otworzyć oczy, do tej pory zamknięte, przykryte
                        bielmem ciemnoty i zabobonu tak charakterystycznego dla społeczeństwa i
                        państwa, w którym przyszło mi niestety żyć. Stało się dla mnie jasne, że
                        poglądy mojego zapijaczonego polskiego ojca na państwo, na społeczeństwo, na
                        rzeczywistość, winny znaleźć się tam gdzie ich miejsce – na śmietniku. Żałosny
                        był mój ojciec gdy w pijackiej malignie opowiadał o Polsce, o ułanach, jakiejś
                        spuściźnie narodowej, tradycji, patriotyzmie, uczciwości (oczywiście na opak
                        przez niego pojmowanej), słowiańskich korzeniach. Nie dorósł do nowych czasów,
                        a i te stare były nie dla niego. Nie czytał wiele tak jak ja, w zasadzie nic
                        nie czytał bo pracował ale to go nie usprawiedliwia. Lektura tych wielkich
                        dzieł ukazała mi całą małość świata mojego ojca, nikczemność i podłość,
                        szmalcownictwo i swąd palonych ciał po stodołach, chochole tańce pijanego
                        polskiego kołtuna przy kainowym krzyku mordowanych pobratymców mojej matki. To
                        nie był mój świat, nie chciałem być z drzewa Kainowego co mordował swojego
                        brata lub go ograbiał bez cienia litości. Powróciłem myślami do lat
                        dzieciństwa, do ukochanej rodzicielki mojej, która to wyjechała do nowego
                        państwa. Na wspomnienie tej wspólnoty, kolektywnej pracy na polach, z początku
                        twardych i opornych (te arabusy wszystko wyjałowili, nie było gospodarza…) lecz
                        wkrótce dających obfity plon, uśmiechniętych twarzy, głęboko mądrych czarnych
                        oczu ludzi, którzy oddawali się tam uczciwej pracy, ogarniała mnie nostalgia za
                        utraconą tożsamością. Może nawet nie utraconą, co brutalnie wydartą mi przez
                        komunę co to niszczyła wszystko. Byłem wściekły za podeptaną moją tożsamość, za
                        lata życia bez światła. Tak, zdecydowanie matka była tą jaśniejszą stroną
                        mojej „rodziny”. Pogląd mój na zagadnienie polskiego skołtunionego
                        antysemityzmu jest moralnie czysty, jakkolwiek nie pozbawiony specyficznego
                        wglądu w istotę tego kloacznego zagadnienia.
                        • Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:55
                          I dlatego bardzo niechętnie wypowiadam się na ten temat, wręcz enigmatycznie
                          rzekłbym. Od dawna zdaje mi się, że moja pozycja w „narodzie” polskim jest
                          mętna. Chciałbym domagać się gromko Statusu Polaka pochodzenia żydowskiego, a
                          nie Żyda polskiego wytykanego palcami rąk, które trzymały żagwie wzniecające
                          pożary pogromów. Polaka takiego wszelako, który chciałby bardzo być Żydem dla
                          prostackich antysemitów, i który zawsze wulgarnym antysemitom w twarz mówi "ja
                          jestem Żydem", by w końcu stać się autorytetem dla myślących podobnie jak ja,
                          dla ludzi wyzwolonych z okopów katolickiego zabobonu. To jest taki szczególny
                          rodzaj Polaka-liberała. Nie mam kompleksów i wyrzutów sumienia w nazywaniu po
                          imieniu prymitywnego zjawiska antysemityzmu w Polsce. Właśnie dlatego, że
                          jestem Polakiem, który myśli i czuje jak miliony braci rodaków, ale który nie
                          boi się nazywać rzeczy po imieniu. To jest moja nieskrywana duma narodowa, to
                          jest moja tożsamość z najstarszą kulturą na świecie. Pragnąłbym działać
                          szerokim frontem na odcinku kultury, oddziałowywać na nią, dobrego tym samym na
                          miliony współbraci Polaków. Jeżeli cokolwiek dobrego uda mi się zrobić w
                          obrębie cywilizacji tego rolniczego jeszcze bądź co bądź kraju to właśnie w
                          obrębie kultury polskiej chciałbym się realizować. Jestem przekonany, że jest
                          to moją misją. Leżąc często w objęciach Stefana, głaszcząc go po sobolach na
                          piersi, niejednokrotnie mam poczucie, wybaczcie drodzy czytelnicy egocentryzm,
                          że moi dziadowie wszyscy zginęli w Holocauście. Zostałem sam. Przed podpaleniem
                          stodół żaden z pijanych oprawców nie pytał, kim oni są, czy Niemcami, Żydami,
                          czy może braćmi Ukraińcami. To za nich postanowiono, że są Żydami i za to muszą
                          zginąć. Dlatego moim obowiązkiem jest wykrzyczeć kołtunerii polskiej: "jestem
                          Żydem, piechurem Morza Czerwonego!!". Dlatego, że inaczej czułbym się jak
                          pijaczek polski co to mocz oddaje na groby pomordowanych przez komunistycznych
                          oprawców. Nie chciałem być taki. Zacząłem szukać przyczyn tej nieprawdopodobnej
                          nienawiści, niespotykanej w innych krajach i innych narodach do Żydów.
                          • Gość: primo_indywiduum Odpowiedż i pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 18:20
                            Długie to było, lecz czytałam z uwagą. Myślę, że pozycje literatury z gatunku
                            tych autobiograficznych, a obejmujące również takie zagadnienia powinny być
                            bardziej dostępne, choć cenzura wydawców ogranicza wolność słowa spychając ja
                            do Internetu.
                            Zahaczył pan o wiele wątków wylewając jak rozumiem wszystko, co chodzi mu po
                            głowie. Przestawny w zdaniu szyk fajny jest, gdy czasami tylko melodii służy.
                            Na dłuższą metę bywa jednak męczący!
                            Skoro już pan znalazł swoje powołanie jak zapatruje się na formę jego
                            realizacji? Duża wrażliwość tudzież romantyzm otwiera drzwi sztuce (w
                            przeróżnej oczywiście formie)
                            Czy "WY”, (że tak to ujmę by nie urazić nikogo) macie jakieś forum internetowe?
                            Jako "element zbuntowanej młodzieży" interesuję się tym, co ogół nie zawsze
                            pochwala stąd chęć by dowiedzieć się więcej. Choć nie od razu za dużo.
                            mój mail to primo_indywiduum@gazeta.pl
      • Gość: ktokolwiek SZMIRA, do tego teczowa! IP: *.nsw.bigpond.net.au 24.02.06, 14:20
      • Gość: ja kolejny dowod na to, ze stopa bezrobocia... IP: *.nas935.o-tokyo.nttpc.ne.jp 24.02.06, 14:28
        ...jest sztucznie zawyzona - skoro ktos ma czas na rozpisywanie sie w tylu
        postach...













        .
      • Gość: znawca Dostrzegam walory artystyczne oraz pogłębioną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 14:36
        analizę polskiego braku tolerancji. Brawo, gdyby było więcej tak odważnych
        pisarzy ludzie byliby bardziej otwarci
    • Gość: ino Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:14
      ahhh doczytalem do konca i jednak sie zgadzamy z autorem w wielu kwestiach :)
      ale porownywanie do Tristana i Izoldy w moich odczuciach nie. ale moze po
      pewnych przemysleniach dojde ze moze i tak :P
    • Gość: emix Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: 82.139.29.* 24.02.06, 13:21
      Jak mozna napisac tyle belkotliwych slow na temat dwoch pedalow? totalny belkot pozbawiony sensu! po co w to mieszac milosc? zeby obrazac normalnych ludzi?
      • Gość: zatroskany cioty lubią jak na nich się patrzy IP: 195.20.110.* 24.02.06, 13:47
        • Gość: judasz a ja lubie gdy mnie z troska sluchasz...pajacu IP: 80.51.232.* 24.02.06, 13:52
          slyszysz jak wolaja cie anioly ciemnosci? jestes moj
      • Gość: zatroskany i najlepiej nie komentuje a jak już to tylko dobrz IP: 195.20.110.* 24.02.06, 13:48
    • Gość: miki Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.server.ntli.net 24.02.06, 13:54
      Widzialam film. Odniosl niesamowity sukces w Wielkiej Brytanii. Wszystko zalezy
      od szerokatnosci umyslu 'katoliku'.
    • Gość: ziebra Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.chello.pl 24.02.06, 13:59
      dawno nie czytałam tak homofobicznej recenzji!!! "zboczenie", "nienormalność",
      "nienaturalność" - co to za kategorie?
      • Gość: Piter Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: 195.94.222.* 24.02.06, 14:30
        Niech wszyscy „normalni”, wyznawcy jedynie słusznej wiary, słuchacze i
        miłośnicy radia Maryja i inni podobni im pajace, warczą, plują, wypisują
        brednie w internecie, wołają o pomstę do nieba itd. to i tak nic nie zmieni.
        Film jest wspaniały i obroni się sam, zresztą już broni się świetnie, na całym
        świecie odniósł ogromny sukces. Zobaczymy ile Oscarów zdobędzie. Naprawdę na
        nic jest Wasze toczenie piany, nikt nikogo nie zmusza do oglądania tego filmu.
    • Gość: polon Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.icpnet.pl 24.02.06, 14:24
      Napewno film zrobi klape,szczegolnie jak Ty nie pojdziesz...Niektorzy ludzie do
      niektorych filmow po prostu nie dorosli!
      • Gość: gej [...] IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.06, 14:33
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • sonia34 Z chęcią obejrze te film... 24.02.06, 14:29
      mimo, że jestem hetero.
    • tadeusz_ja plajta?? Chyba tylko w Katolickiej Polsce?? 24.02.06, 14:33
      • Gość: mongoł i rabinackim izraelu. To straszne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 14:46
        • jasiubleep ..Chinach i Zimbabwe. Czy w Watykanie jest kino? 24.02.06, 14:49
          Nie mam na mysli tych pajacow w sukienkach..
    • goodboyq 8 Oscarow? - czemu nie? 24.02.06, 14:51
      To wspanialy film ukazujacy uczucie. Krytyczne i stronnicze, homofobiczne
      podejscie autora z Polski mnie wcale nie dziwi...
    • Gość: R.C. Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.eu.org / *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.06, 14:57
      Bylem dzis w kinie na tym i banda moherowych bereciar ojca dyrektora obrzucila
      mnie pomidorami :( tragiczne wyjscie do kina :)hehe
    • Gość: Juhas Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 15:28
      Wybieram się na ten film z owieczką. Też stanowimy miłosna parę. W dodatku nasza
      miłość obywa się bez słów. Czy o na też ktoś nakręci film, np. "Pułapka Tatra
      Mountain".
      • Gość: awerbaki prymitywne.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 22:40
      • slayer_fan Nie śmiej się ale wszystko zmierza do tego że 25.02.06, 00:14
        i takie filmy kiedyś powstaną :)
    • Gość: per Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: 147.252.220.* 24.02.06, 15:58
      'A my kim jesteśmy na tym seansie? Czy tylko obserwatorami szczególnego
      przypadku ludzkiego zboczenia?'- panu Tadziowi temat homoseksualizmu kojarzy
      sie z dyskursem ameryk psychologow lat 60. od tego czasu wiele zaszlo, ale
      widac nie w zascianku
    • Gość: magda t. Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 15:59
      katolik sie znalazł od 7 boleści....
      • matylda26 Brokeback Mountain 24.02.06, 16:28
        piekny film
    • Gość: didi Film piękny, recenzja zbyt natchniona IP: *.chello.pl 24.02.06, 16:29
      Film pierwsza klasa.
      • Gość: astygmatyk Po prostu zazdrosc mezczyzn hetero IP: *.netcologne.de 24.02.06, 16:36
        Ten film wzbudza taka nienawisc u mezczyzn hetero w polsce, to dwaj glowni
        aktorzy zbyt dobrze wygladaja i laski beda na nich leciec. Ktory polski spaslak
        z silowni, ktory leci na sterydach, ma wiszacy brzuch, bicepsy jak tluste
        balerony i gruby kark moze konkurowac z fajnie zdefiniowanymi, przystojnymi
        facetami?
        • Gość: Karolina Re: Po prostu zazdrosc mezczyzn hetero IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 17:04
          Jak laska może lecieć na na pedała? Przecież pociąga go drugi facet - i to jest
          wstrętne dla dziewczyn. Taki gość bezproduktywnie się marnuje!!!
          • jasiubleep A kazdy pedal ma 'pedal' wypisane na czole? 24.02.06, 17:12
            Skad wiesz od razu, ze pan lubi chlopcow?
          • caballero_andante Re: Po prostu zazdrosc mezczyzn hetero 24.02.06, 22:31
            Hmm, aktorzy grający główne role bynajmniej homoseksualistami nie są. Aha, i
            uważam, że są całkiem pociągający.
      • jasiubleep Ta recenzja jest ..do dupy. Komu przyszlo do.. 24.02.06, 17:19
        .. glowy, ze ten film jest smutny. Ostatecznie ma bardzo optymistyczne
        zakonczenie.
    • Gość: Go Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 17:34
      całkowicie zgadzam się z powyzszą recenzją.Film jest cięzki,ale bardzo
      dobry.Bardzo mnie poruszył.Do oglądania dla myślących i wymagających widzów!
    • Gość: A Chce się tylko pluć i rzygać na to. IP: *.bazapartner.pl 24.02.06, 17:40
      Normalny odruch normalnego człowieka.
      Zepsucie Zachodu nie zna granic.
      • Gość: awerbaki Re: Chce się tylko pluć i rzygać na to//.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 22:36
        Gość portalu: A napisał(a):

        > Normalny odruch normalnego człowieka.
        > Zepsucie Zachodu nie zna granic.

        odpowiemy na nie naszą środkowo - europejską moralnością płytkiej religijności
        zaprawionej bezmyslnym powtarzaniem formułek, które w świetle szeroko pojetego
        humanizmu, brzmią jak stek bzdur i tautologii..:P
    • Gość: Arturo. Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 18:43
      No i widać, co z tym krajem zrobił kościół i komuna. Po prostu ciemnota. Nie
      dziwię się, że każdy uzdolniony i wyjatkowy człowiek ucieka z Polski. Niedługo
      zostaną tu tylko LPR z tysiacami dzieci za pieniądze Rządu i Samoobrona w
      gumiakach w Teatrze Wielkim.
    • Gość: Elzbieta z Kanady Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.ed.shawcable.net 24.02.06, 18:50
      Dla ciekawosci. Film zostal nakrecony w Kanadzie, prowincji Alberta. Prawdziwi
      kowboje wyruszyli do Nowego Jorku aby promowac ta piekna prowincje,
      wykozystujac popularnosc tego filmu. Pozdrowienia z Alberty dla was wszystkich,
      Elzbieta
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka