Gość: Piotr Swietny Film!!! IP: *.ny5030.east.verizon.net 24.02.06, 12:53 Chyba najlepszy w ostatnich kilku latach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maddy Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 12:56 > Film okaze sie calkowita plajta. > Kto pojdzie na to ? Jak narazie zapowiada sie kasowy sukces. Oczywiście nie pójda na to żadne ograniczone zakute łby. > Chyba tylko garstka "kowboi" inaczej. Pisze się kowbojów jeżeli już ma być spolszczone, nieuku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosia Wspanialy Film o Sile Natury, Rewelacyjny Triumf!! IP: *.ny5030.east.verizon.net 24.02.06, 13:02 REWELACJA!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaxc Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.bsk.vectranet.pl 24.02.06, 13:01 To ohydne. A fe.Nawet za darmochę na coś takiego nie pójdę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gej Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.06, 13:10 A z tobą za darmochę ktoś pójdzie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ino Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:07 film jest naprawde genialny swietnie zrobiony i zagrany... w kazdym razie nie zgodzil bym sie z autorem powyzszego w wielu bardzo kwestiach.... autor patrzy na zwiazek pomiedzy bohaterami filmy pod kątem dziwactwa... zboczenia... jak daleko w nie abrneli etc... ja bym sie nie zgodzil... Dla mnie niesamowitym i bardzo waznym elementem filmu jest milosc ktora przetrwala cwierc wieku... chcialbym, wierzyc ze milosc moze przetrwac tyle co przetrwala ich... milosc Ennisa przetrwala nawet śmierć Jacka... (sorry za spoiler:P) ponadto milosc zakazana i odrzucona przez konserwatywne spoleczenstwo "dzikiego zachodu" lat 60-80 (pfff jakby coś sie zminilo bo nadal taka jest)... nalezy rownież zwrócic uwage na również w podejsciu do tej milości u Jacka i Ennisa... wiecej pisac nie bede... film nalezy obejrzec i samemu przemyslec... w kazdym razie jstem pelen podziwu za odwage dla tworcow (do tej pory nieliczni odwazyli sie na tak odwazne kino np. Almodovar) tym bardziej ze jest to kino tzw. "Holywoodzkie" nastawione raczej na komercyjnosc zysk a nie na glebie, przelamywanie tabu spoleczenstwa etc... jak juz powiedzialem, jeszcze raz podsumowywując kino na najwyzszym poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kretyn Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.bredband.comhem.se 24.02.06, 13:07 Widac , ze ty tylko Pasje ogladasz. .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ino Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:09 film jest naprawde genialny swietnie zrobiony i zagrany... w kazdym razie nie zgodzil bym sie z autorem powyzszego w wielu bardzo kwestiach.... autor patrzy na zwiazek pomiedzy bohaterami filmy pod kątem dziwactwa... zboczenia... jak daleko w nie abrneli etc... ja bym sie nie zgodzil... Dla mnie niesamowitym i bardzo waznym elementem filmu jest milosc ktora przetrwala cwierc wieku... chcialbym, wierzyc ze milosc moze przetrwac tyle co przetrwala ich... milosc Ennisa przetrwala nawet śmierć Jacka... (sorry za spoiler:P) ponadto milosc zakazana i odrzucona przez konserwatywne spoleczenstwo "dzikiego zachodu" lat 60-80 (pfff jakby coś sie zminilo bo nadal taka jest)... nalezy rownież zwrócic uwage na również w podejsciu do tej milości u Jacka i Ennisa... wiecej pisac nie bede... film nalezy obejrzec i samemu przemyslec... w kazdym razie jstem pelen podziwu za odwage dla tworcow (do tej pory nieliczni odwazyli sie na tak odwazne kino np. Almodovar) tym bardziej ze jest to kino tzw. "Holywoodzkie" nastawione raczej na komercyjnosc zysk a nie na glebie, przelamywanie tabu spoleczenstwa etc... jak juz powiedzialem, jeszcze raz podsumowywując kino na najwyzszym poziomie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inny To tak jak moja historia..... poczytajcie sami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:10 Romantyczną duszę mam, nie wiem czy dobrze to czy źle, taki już jestem. Czasem mam nieodpartą chęć zatracić się w galopie, pomknąć plażą w stringach ku zachodzącemu słońcu niesiony uczuciem miłości do Stefana. Przypominam sobie wspólne szczęśliwe chwile, gdy leżeliśmy zdyszani po uniesieniach miłosnych obok siebie, mając splecione dłonie. Głaskał mnie po perliście zroszonym potem czole, będącym wynikiem wysiłku fizycznego. Stefan nigdy mnie nie brzydził, używa drogich perfum, które mile łechtają me libido. Gdy ma dobry humor, chwyta gitarę i śpiewa na cały głos (piękny ma). Zna dużo piosenek, które wynieśliśmy ze Stowarzyszenia Lambda, kiedy to na obozach śpiewaliśmy w męskim kręgu ciepła i zrozumienia. Świat zdawał się podczas wspólnych biesiad z przyjaciółmi zaangażowanymi w ruch, piękny i przyjacielski zarazem. Nie ma w nim miejsca na szowinizm, rasizm, fobie. Nie usłyszycie tam karczemnych awantur, bicia czy steku wyzwisk tak charakterystycznych dla nieudanych związków hetero. Wszak jest jeden problem, z którym nie daję sobie rady… Jest on wstydliwy ale co mi tam. Śmiejcie się, urągajcie - nie zależy mi na tym. Stefan uwielbia być pieszczony oralnie zaraz po stosunku. I tu pojawia się problem. Jego pała (duża jest swoją drogą) śmierdzi kupą a mnie to odpycha. Nie powiem, Stefan dobrze mnie odżywia, piję trunki też niczego sobie, więc jakby stara się mój problem zminimalizować, lecz czasem jest mi po prostu słabo. Capi… Mięta nie pomaga, orbit bez cukru też, sam nie wiem… Jestem zrozpaczony bo kocham Stefana, nie chcę sprawić mu przykrości, pokazać po sobie, że mam niesmak w ustach ale normalnie mdli mnie. Wysłałem nawet list do Parlamentu Europejskiego z prośbą o pomoc; odpowiedzi jeszcze nie otrzymałem a sprawa jest nagląca ponieważ Stefan ma kozaczy temperament seksualny. Nie oczekuję wsparcia, musiałem głośno powiedzieć co mnie dręczy. Myślę, że czas zerwać maskę obłudy z ryja polskiego kołtuna, powiedzieć głośno o tym czego tenże nie będzie w stanie wyartykułować mocno i stanowczo z powodu indolencji umysłowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gej Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.06, 13:12 Ha ha ha. Co ty wiesz o seksie analnym? Co ty w ogole wiesz biedaku o seksie? Twoja historia, w rzeczywistosci, jest zupelnie inna i bardzo mi ciebie zal. Modl sie, moze to ci pomoze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:13 Ukształtowało mnie miasto robotnicze Łódź, z jego kominami, brudnymi ulicami, zatęchłymi kamienicami, przepoconymi, cuchnącymi, i niedomytymi szwaczkami co rano podążającymi do pracy. Miasto bez przyszłości, smutne, zapomniane przez Boga i historię. Rodzina moja miała najmniejszy wpływ na to kim teraz jestem. Marzenia szczenięcych myśli rozpłynęły się w codziennej szarości komunizmu. Tylko jedno z tych marzeń spełniło się: chciałem być szczęśliwym człowiekiem i … jestem. Ojciec mój robotnikiem był. Jak mawiał, komunie zawdzięczał dostatnie życie i awans społeczny. We wiosce co to on się urodził, parobczakiem był u bogatego chłopa, któren go batem okładał za niegarnięcie się do pracy, więc w cholerę rzucił tę robote. Teraz widzę, że mój Ojciec naiwny był, gdy mawiał, ze komuna go z ostępów ciemnoty wyzwoliła. Mama moja prostą kobietą jest. Rodowitą łodzianką. Z trudem udawało się jej utrzymać dom, wykarmić swojego synka. Cudem uratowała się z Zagłady. Niemiecki żandarm wyrwał ją z rąk polskiego szmalcownika, który niósł ją do siedziby gestapo licząc na sowitą nagrodę w judaszowych srebrnikach wypłaconą. Zaniósł do sióstr klarysek i tak przetrwała wojnę. Religijną osobą się stała na wskroś. Nie wiem, czy to przez wychowanie sióstr, czy też tak samo z siebie. Z ojcem wciąż toczyła sprzeczki na tle religijnym. Ojciec z natury popędliwy był, po za tym z fabryki przynosił do domu inny światopogląd, a że silniejszy był od mamusi, to nieszczęsna kobieta z sińcami po ulicy chodziła. Wtedy nie było programów rządowych w walce z przemocą w rodzinie…, niestety ale tato, muszę przyznać, że zachowywał się wprost ordynarnie, a i pacnięcie z robotniczej ręki miał nie wąskie. Teraz wiedziałbym jak pomóc matce, a wtedy patrzyłem bezsilnie, czując się wykluczony z rodziny. Miałem szczerze dość atmosfery terroru, łez, i modlitwy o poprawę ojca. Był niereformowalny. A ja tylko chciałem aby mnie przytulił, poszedł do teatru, przeczytać Świerszczyk, abyśmy razem na bloku rysunkowym kolorowymi kredkami malowali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:15 Pragnąłem miłości, a nie widoku patologicznej rodziny komunistyczno- klerykalnej. W domu się nie przelewało, raczej biednie było, choć tatko utrzymywał, że nie jest źle, że za Sanacji było gorzej. Musicie wiedzieć, że młode pokolenie dotkliwie odczuwało gwałt i ucisk ze strony komunistycznych siepaczy. Pamiętam opowiadania wieczorne w nędznym pomieszczeniu, przez komunistów nazywanym „mieszkaniem”. Przy lampie, gdy było ciemno i tylko ćmy kołatały się do brudnych szyb, a w oddali słychać było szum pracujących na drugą zmianę maszyn włókienniczych, odbywało się tajne nauczanie. Mamie zawdzięczam te pierwsze śmiałe kroki antysystemowe. Słuchając z rozdziawioną buzią słów wykładowców o słusznym gniewie mas studenckich w Marcu 68, o więzieniu za przekonania, o milicyjnych „ścieżkach zdrowia” (choć doprawdy do tej pory nie wiem co to miało wspólnego ze sportem i rekreacją), budziłem się ze snu oszustwa. I zapragnąłem być taki jak owi nieustraszeni wojownicy, szermierze o wolną Polskę. To zadecydowało, że poszedłem późniejszą swoją drogą, że każdy zbiorowy gwałt, o którym słyszałem lub który widziałem, lub w którym brałem udział był jakby gwałtem nade mną samym, i wtedy przysiągłem z gromadką wiernych innych słuchaczy walczyć ze z tym złem do ostatniego tchnienia. W latach 80-tych mama zabierała mnie do kościoła. Nie, nie chodzi o msze, bo na tych bywałem regularnie co niedziela. Dary płynęły chojnie z Zachodu dla głodującej wówczas Polski, skrępowanej, zduszonej nieludzkim reżymem komunistycznym. Chciała coś uszczknąć dla rodziny z wypchanych po brzegi kolorowych tirów. Czego tam nie było. I kiełbasa, masło, herbata, mydło, kolorowe paciorki, szkiełka takie śliczne, a czasem i papier toaletowy się trafił. Tylko octu matka nie brała. Mieliśmy w domu pełną szafkę. Niechętnie dawali bo ja już swoje lata miałem, a i matce ciężko było nosić na rękach 50 kilogramowego chłopczyka. Trochę głupio wyglądało. Mówiła, że dziecko (ja znaczy) ma zespół jakiegoś dałna, ale ja tam na muzyce się nie znam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:19 Po wizycie w kościele mieliśmy wspaniałe wyżerki. Kiedyś zabrała mnie na spotkanie z jakimś znaczącym księdzem, Rzeciwski mu było chyba (mogę się mylić, to już tyle lat…). Miał w sobie dziwną siłę, płomień w perliście czarnych oczach. Ten wzrok przeszywał niczym dratwa obuwie. Nikt tak na mnie nie patrzył do tej pory, było to intrygujące i irytujące zarazem. Gorąc wielki przeszył mnie od stóp do głowy. I poczułem, pierwszy raz w życiu ukłucie w lewym mosznie, taki pulsujący nerwowy tik. Stałem zmieszany i zawstydzony. Starałem się opowiedzieć o tym mamie mej, lecz uśmiechnęła się tylko o rzekła: głuptasku. A ja stałem się innym człowiekiem. Nie rozumiałem jeszcze przemiany jak zaszła wtedy we mnie. Zbyt młody byłem żeby dostrzec, że jest w zachowaniu ludzkim inny wymiar, lepszy, doskonalszy. Wraz z przemianami demokratycznymi, które niczym tajfun zmiotły ostatnie bastiony totalitaryzmu w Polsce, wraz z definitywnym upadkiem komuny rozpadła się moja rodzina. Ojciec zaczął pić już na potęgę. Alkohol tanio kupował bo jak mawiał jeśli straciło państwo 1 bln pln to niechaj i on skorzysta (w pijackich zwidach mamrotał coś o jakiejś aferze alkoholowej). Stracił pracę co pogłębiło jego depresję maniakalną. Uciekałem coraz częściej z domu ciężkiego od wyziewów spirytusu. Udawałem się za potrzebą duchową do kościoła, w którym pojawił się młody, przystojny pleban. Zapraszał mnie na seansy filmów, takich o dzieciach, co to bawią się ze starszymi. Urocze były to filmy, z głębią artystyczną, po części akcji nie rozumiałem ale ów młodzieniec wszystko mi tłumaczył siedząc obok mnie na sofie. Lubiłem go, nawiązaliśmy nić sympatii. Zespoliły nas trwałe więzy psychiczne oparte na szerokiej platformie wzajemnego zrozumienia swoich potrzeb. Mama moja postanowiła żyć godnie. Zrzucenie kajdan komunizmu sprawiło, że wyjechała za granicę, jak mówiła do najstarszego kraju na świecie (choć podobno od lat pięćdziesięciu z górą istnieje). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:23 Takie śmieszne pieniążki mi przysyłała, z gwiazdką pod gwiazdkę, na koniec roku zawsze. Byłem u niej w tej wiosce na piaskach. Pięknie było. Słońce, wszyscy razem pracują, uśmiechnięte i szczęśliwe buzie widziałem tam codziennie. Zastanawiałem się czemu z orzą i sieją na piaskach w tej wiosce z automatami na plecach. Niebezpiecznie było tam podobno. Obiecała, że mnie ściągnie tam, do raju tego prawdziwego jak mawiała, jak tylko się ustawi. Na tych tajnych naukach nauczono mnie patriotyzmu i miłości do Ojczyzny. Papcio stoczył się na same dno. Za mieszkanie nie płacił i wyrzucono nas na ulicę. Zniknął i od tego czasu nie widziałem mojego taty. Przygarnął mnie pleban. Z perspektywy lat sądzę, że tatko nie dorósł do bycia uczestnikiem społeczeństwa obywatelskiego, za którym tęsknił każdy Polak. Wylądował na śmietniku, czyli tam gdzie jego ukochany ustrój. Takie są nieubłagane prawa historii. Tego nauczono mnie na tajnych kompletach. Z plebanem żyliśmy wyjątkowo zgodnie. Często przyjeżdżał do nas ten ważny ksiądz, co to o nim pisałem wcześniej. Przełożony Ryśka (znaczy plebana). Był jednym z wykładowców „latających uniwerków”. Pamiętam, że mówił o wielkich dokonaniach, wręcz czynach bohaterskich, bojowników o ludzką godność, prawo do pracy, do szanowania bliźniego. Tymi herosami byli Kuroń, Michnik, bracia Smolarowie, Lityński, Geremek i safanduła Syryjczyk (choć tata mówił, że to nieprawda, że to żadni herosi, ale dla mnie pozostaną wielkimi autorytetami moralnymi mojego pokolenia). Ci mi szczególnie utkwili w pamięci ze względu na polsko brzmiące nazwiska, za odwagę i poświęcenie, za lata więzień, walki o sprawiedliwą i szczęśliwą przyszłość. No i doczekaliśmy się. Niestety. Rysia przeniesiono do innej parafii (podobno zwierzchnik maczał tu swe palce, tak mówił wypłakujący mi się w rękaw Ryszard). Ja też rzęsistą łzą zrosiłem poliki. Później źli ludzie mówili, że Rysia przyłapano na fotografowaniu małych chłopców, których widywałem biegających chyżo po plebani. Nie rozumiałem, i przyznam szczerze nie rozumiem do dziś, co złego w tym było, ale Rysio musiał odejść. Obiecywał, że jak tylko urządzi się na nowym miejscu to mnie ściągnie abyśmy razem mogli oglądać filmy owe co to miałem trudności w odbiorze ich treści. Niestety, oszukał mnie. Pierwsza zadra siedząca głęboko w sercu. Poznał tam jakiegoś miłego chłopca a o mnie zapomniał. Z nim filmy oglądał zapewne, a mi pozostawił wspomnienia. Mnie już nie potrzebował. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:41 Ruszyłem z rozdartym sercem do Warszawy, do miasta nadziei, miasta awansów, miasta tolerancyjnego (tak wtedy sądziłem). Zmusiła mnie do tego hołota, która wyzywała mnie od „ciot”, od „pedałów”, „obercw..i”. Te miasto przez swoją nietolerancję skazane jest na niebyt kulturowy. Któż nie zna tych sławnych antysemickich ekscesów, które wstrząsają miastem Łodzią, te akcje zamalowywania ohydnych bohomazów polskiego kołtuna wzywającego do pogromów. Nie, tam żyć nie mogłem. Duszna atmosfera wykluczenia kulturowo-obyczajowego zmusiła mnie do emigracji duchowej, za którą podążyło ciało. Przeszłość oddzieliłem grubą kreską. Zaczynałem nowy etap w życiu. Wierzyłem, że nowe postępowe życie tylko w Warszawie będzie można realizować. Na początku było ciężko. Pieniążki od mamy szybko skończyły się, bo życie nawet na centralniaku dużo kosztuje. Przymierałem głodem, często nic ciepłego w ustach (poza … dajmy lepiej temu spokój) nie miałem od rana do wieczora. Przez dwa tygodnie zdesperowany szukałem szczęścia w każdej obojętnej na mój wynędzniały widok ludzkiej twarzy. I wtedy stał się cud. Z czarnego, ślicznego samochodu z alufelgami wysiadł On. Stefan. Nieludzko przystojny, w takim trzyczęściowym garniturze od Armaniego, a apaszką pod szyją, ze złotym sygnetem na lekko owłosionych dłoniach. Słowem klasa. Zlitował się na mój widok i zabrał mnie na swoje apartamenta. Tu przekonałem się, że można żyć jak człowiek, godnie po prostu. Na początku nie było między nami kolorowo. Sprzątałem, prałem, gotowałem potrawy co to mnie mama nauczyła we wiosce w tym państwie koło Syrii. Oswajaliśmy się ze sobą, tak sądzę. Nie zaiskrzyło od razu, ale „co nagle to po diable” jak mawiają. Związek musiał dojrzeć. I stało się to owego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:44 Przy praniu. Stałem w kaloszach przy pralce (cieknie z niej) a Stefan wziął mnie siłą od tyłu. Opierałem się, walczyłem, lecz wszystko na nic. Zwierzęca siła wyszła zwycięsko w konfrontacji z romantycznym usposobieniem moim. Nie sądziłem, że nasz związek będzie oparty na przemocy i konfrontacji. Pragnę rodziny, zrozumienia.... Kogoś kto przytuli mnie w chwilach słabości i nie opuści w potrzebie. Stefan jest bydlęco przystojny, inteligentny jest nad wyraz oraz trendy jak mówi o sobie. Ja na centralnym niewiele z życia miałem, za piwo i pojarać oddawałem swoje ciało byle lumpom. Stefan to co innego. Klasa. Sznyt. Gdzie mi do niego, maklera, z moim podstawowym wykształceniem. Można rzec, że wygrałem los na loterii żyjąc ze Stefanem. Ma tylko jedną słabość – seks oralno- genitalny. Tylko to mu teraz w głowie. Nie znam dnia ani godziny, jestem zestresowany. No i odbyt boli czasem mnie wielce. Nie pomagają kremy, lizanie wstępne słoneczka – ból pozostaje bo musicie wiedzieć, że Stefan ma pałę nieludzką. W usta mi się nie mieści a pupa trzeszczy w trakcie aktu miłosnego. Przełamaliśmy pierwsze lody. Zyskaliśmy w sobie partnerów, przyjaciół na dobre i złe. Możemy sobie ufać, wspierać się, czuć się potrzebni. Otaczają nas ludzie pełni zrozumienia, ciepła, ludzie nad wyraz kulturalni. Systematycznie zaczął wprowadzać mnie w swój świat ludzi kulturalnych, inteligentnych i majętnych. Stefan od lat obraca się w kręgu establishmentu polskiego. Jak go poznałem należał do Unii Demokratycznej, potem naturalnym procesem przeszedł do Unii Wolności (wszyscy koledzy jego tam byli więc i on poszedł) a teraz należy do takiej partii z Internetu. Zakładał coś co się nazywa fundacją. Miała ona wspierać jak mówił przemiany demokratyczne we kraju, uderzać we korupcję, walczyć z czarną nietolerancją (to mnie strasznie ucieszyło, że są takie ważne instytucje dla nas) w ciemnogrodzie polskim. W herbie fundacji jest jakiś monarcha, na tyle ważny jak mawia Stefan, który okazał się być godzien patronować działalności zacnej instytucji. Mówił też, że to na cześć jakiegoś ważnego Węgra, ich „guru” (chyba dobrze cytuję, mogę się mylić) co to ma poglądy „światowe”, uniwersalne w swej treści. Nazwiska nie pomnę, ale musi być ważny bo Stefan wypieków dostaje jak mówi na jego temat. Tylko jak wymienia nazwisko wielkiego polskiego patrioty-reformatora (znowu zapomniałem, muszę zacząć brać magnez, tak mi radzi Stefan) gospodarczego, tego co to polska ciemnogrodzka ma za grabarza polskiej gospodarki (słowem idioci) równie mocno się podnieca. Mówi, że stanowią jedną wielką rodzinę „głosicieli dobrej nowiny”, są jak klan apostołów dźwigających na swych barkach miłość do Ojczyzny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:49 Nie za bardzo orientowałem się wtedy w tych labiryntach politycznych, ale życzyłem im wszystkiego najlepszego. Przecież mój Stefan w nich wierzył więc i ja poczułem w sobie tę moc niezbędną do przeprowadzenia zmian. Stefan jest dobry dla mnie, dostrzegał we mnie coś więcej niż obiekt seksualnej rozpusty. Postanowił dźwignąć mnie cywilizacyjnie i kulturowo, rozszerzyć tzw. horyzonty aby nie były zawężone do prac domowych, którymi obarczał mnie nad wyraz uciążliwie. Na jesieni, jakieś 10 lat temu, zabrał mnie na przyjęcie, koktajl party. Kazał przyozdobić mi się ładnie, abym mógł zaprezentować się godnie i nie przynieść mu sromoty. Z nieukrywaną nieśmiałością udałem się wraz ze swoim Adonisem (tak pieszczotliwie nazywam Stefana) do kręgu jego znajomych. Cóż to byli za ludzie, jakiż splendor i prestiż opasał mnie, słowem same tuzy świata polityki, biznesu i mediów. Przykazał mi (znaczy się Stefan) abym zachowywał się rozważnie, oczy miał zawsze spuszczone na dół gdy będzie on rozmawiał z jakimś „interlokutorem”, wypowiadać się lakonicznie, mało znaczy się. Wstydził się wtedy jeszcze mnie bardzo. Ale to się zmieniło jak za dotknięciem czarodziejskiej różyczki… a sprawdzą był ON… idol mych młodzieńczych lat… bojownik o lepszą Polskę. Zamurowało mnie gdy złożono nam propozycję wspólnej zabawy. Doznałem nieopisanej rozkoszy spędzenia wspólnej nocy z Jackiem. Poruszał się troszkę topornie jak Minotaur, był tam niby diament w wywrotce żużlu, świecił blaskiem i roztaczał aureolę dobra i tolerancji. Bardzo byliśmy zaskoczeni tym gdy to on sam wyłonił na z kłębiącego się wokół niego tłumu i zaproponował nam kolację ze śniadaniem w hotelu. Oh, co to była za noc... Minotaur, tak go będę nazywał, był prawdziwym demonem seksu, mówił, że ludzie, którzy go znają "bliżej" mówią o nim krajzega. Wyjaśnił nam, że przydomek ten wywodzi się z czasów Czerwonego Harcerstwa, gdy był w stanie przerżnąć wszystko: i panią matematyczkę, i pana od wf-u, a i kolegę z klasy zajechał czasem w pupę. Nie ukrywał, że organizował w tym czasie tzw. „bachanalia” gdzie zabawę łączono z nauką. Ze śmiechem na pięknych ustach opisywał nam jaką frajdę potrafi przynieść widok odfruwającej kury nabitej na niemałego minotaurowego ptaka. Nie dziwiliśmy się, że młodzież bardzo szanowała Go. Były są ku temu jak widać powody. Tak więc po krótkiej konwersacji przystąpiliśmy do uprawiania pettingu. Mimo wieku dłonie Minotaura była nader sprawne. Nie chciałbym się wdawać w szczegóły ze względu na pamięć - powiem tylko tyle: oral w wykonaniu tego Tytana był boski, a pupę miał wąską niczym dziewica. Tak oto zapamiętałem Minotaura. Chciałbym aby wszyscy zapamiętali go jako człowieka, który chciał wszystkim przynosić radość. Od tego czasu coś we mnie pękło, coś się zmieniło. Postanowiłem pracować nad sobą by nie czuć się więcej wykluczonym. Chciałem rozumieć o czym rozmawiają tamci ludzie, co niesie ich uśmiech, gdzie błądzą myślami, jakie mają zainteresowania, w końcu nie chciałem więcej przynosić wstydu Stefanowi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:52 Pragnąłem by choć cząstka tej wiedzy, którą posiadali owi bogowie, ba junacy mądrości z Fundacji stała się także moim udziałem. Ale od czego zacząć, gdzie udać się po radę, tak aby Stefana zaskoczyć, żeby docenił mój wysiłek? Stanąłem przed trudnym zadaniem. Z początku wydawało się to niemożliwe. Ja prosty chłopak z Łodzi doszedłem do czegoś. Zarywałem wieczory, mimo licznych obowiązków domowych i uczuciowych dopiąłem swego. Ktoś powie – nie sztuka pracować zwieraczem, ale będzie to osąd z góry niesprawiedliwy, krzywdzący nawet. Poszedłem po poradę do pana Minotaura. Od tamtego wieczora byliśmy sobie bliscy, mogłem w każdym bądź razie bez obawy zwrócić się o poradę do Niego. Nie zawiodłem się, mimo iż każdy kontakt z Nim przyprawiał mnie o gęsią skórkę. Pan Monotaur dysponował księgozbiorem równie potężnym jak przyrodzenie. Na początek dał mi do przeczytania dzieło genialne bez dwóch zdań PRL dla początkujących. Oszołomiło mnie, zdruzgotało wewnętrznie, ukazało nieznany mi świat przemocy i niesprawiedliwości, terroru i bohaterstwa nielicznych, wybranych. Potem przyszły inne lektury, równie ważkie i decydujące o moim potencjale intelektualnym: Stary Testament, komentarze Majmonidesa (On zachwalał, choć ja nie bardzo zrozumiałem, gdy podzieliłem się tą przykrą wiadomością, pokiwał tylko litościwie głową i smutno rzekł: ty tylko w połowie jesteś nasz...), Baruch Spinoza, filozofa Feldmana, wielkie dzieła ekonomisty Samuelsona, biografię Trockiego, ABC komunizmu Bucharina, Szolema Alejchema Tewje Mleczarz, Icchak Kacenelson - Pieśń o zamordowanym żydowskim narodzie, Podróż Beniamina Trzeciego autorstwa Mendele Mojcher Sforami, Wstęp do socjologii Goldmana, Matematyka - poradnik encyklopedyczny, autorstwa Bronsztajna. Po jakimś czasie postanowiłem być samodzielny w doborze lektury. Minotaur dał mi grunt, mogłem poszukiwać twórczo. Z duchową wzniosłością czytałem notatki Hłaski o państwie, w którym można bieliznę suszyć cały rok (przecież tam byłem, widziałem to na własne oczy…), wzruszałem się czytając Osiecką, przecierałem oczy ze zdumienia analizując stronice pełne prawdy Sąsiadów Grossa, łkałem i biłem się w piersi wchodząc w zamordowany świat Sztetli, który obrazowo przedstawiła Anna Bikont w swym arcydziele dokumentu My z Jedwabnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:53 Dostrzegłem, że zło jest w nas samych, opętanych ludzkimi słabościami. Literatura owa pozwoliła mi otworzyć oczy, do tej pory zamknięte, przykryte bielmem ciemnoty i zabobonu tak charakterystycznego dla społeczeństwa i państwa, w którym przyszło mi niestety żyć. Stało się dla mnie jasne, że poglądy mojego zapijaczonego polskiego ojca na państwo, na społeczeństwo, na rzeczywistość, winny znaleźć się tam gdzie ich miejsce – na śmietniku. Żałosny był mój ojciec gdy w pijackiej malignie opowiadał o Polsce, o ułanach, jakiejś spuściźnie narodowej, tradycji, patriotyzmie, uczciwości (oczywiście na opak przez niego pojmowanej), słowiańskich korzeniach. Nie dorósł do nowych czasów, a i te stare były nie dla niego. Nie czytał wiele tak jak ja, w zasadzie nic nie czytał bo pracował ale to go nie usprawiedliwia. Lektura tych wielkich dzieł ukazała mi całą małość świata mojego ojca, nikczemność i podłość, szmalcownictwo i swąd palonych ciał po stodołach, chochole tańce pijanego polskiego kołtuna przy kainowym krzyku mordowanych pobratymców mojej matki. To nie był mój świat, nie chciałem być z drzewa Kainowego co mordował swojego brata lub go ograbiał bez cienia litości. Powróciłem myślami do lat dzieciństwa, do ukochanej rodzicielki mojej, która to wyjechała do nowego państwa. Na wspomnienie tej wspólnoty, kolektywnej pracy na polach, z początku twardych i opornych (te arabusy wszystko wyjałowili, nie było gospodarza…) lecz wkrótce dających obfity plon, uśmiechniętych twarzy, głęboko mądrych czarnych oczu ludzi, którzy oddawali się tam uczciwej pracy, ogarniała mnie nostalgia za utraconą tożsamością. Może nawet nie utraconą, co brutalnie wydartą mi przez komunę co to niszczyła wszystko. Byłem wściekły za podeptaną moją tożsamość, za lata życia bez światła. Tak, zdecydowanie matka była tą jaśniejszą stroną mojej „rodziny”. Pogląd mój na zagadnienie polskiego skołtunionego antysemityzmu jest moralnie czysty, jakkolwiek nie pozbawiony specyficznego wglądu w istotę tego kloacznego zagadnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inny Re: To tak jak moja historia..... poczytajcie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:55 I dlatego bardzo niechętnie wypowiadam się na ten temat, wręcz enigmatycznie rzekłbym. Od dawna zdaje mi się, że moja pozycja w „narodzie” polskim jest mętna. Chciałbym domagać się gromko Statusu Polaka pochodzenia żydowskiego, a nie Żyda polskiego wytykanego palcami rąk, które trzymały żagwie wzniecające pożary pogromów. Polaka takiego wszelako, który chciałby bardzo być Żydem dla prostackich antysemitów, i który zawsze wulgarnym antysemitom w twarz mówi "ja jestem Żydem", by w końcu stać się autorytetem dla myślących podobnie jak ja, dla ludzi wyzwolonych z okopów katolickiego zabobonu. To jest taki szczególny rodzaj Polaka-liberała. Nie mam kompleksów i wyrzutów sumienia w nazywaniu po imieniu prymitywnego zjawiska antysemityzmu w Polsce. Właśnie dlatego, że jestem Polakiem, który myśli i czuje jak miliony braci rodaków, ale który nie boi się nazywać rzeczy po imieniu. To jest moja nieskrywana duma narodowa, to jest moja tożsamość z najstarszą kulturą na świecie. Pragnąłbym działać szerokim frontem na odcinku kultury, oddziałowywać na nią, dobrego tym samym na miliony współbraci Polaków. Jeżeli cokolwiek dobrego uda mi się zrobić w obrębie cywilizacji tego rolniczego jeszcze bądź co bądź kraju to właśnie w obrębie kultury polskiej chciałbym się realizować. Jestem przekonany, że jest to moją misją. Leżąc często w objęciach Stefana, głaszcząc go po sobolach na piersi, niejednokrotnie mam poczucie, wybaczcie drodzy czytelnicy egocentryzm, że moi dziadowie wszyscy zginęli w Holocauście. Zostałem sam. Przed podpaleniem stodół żaden z pijanych oprawców nie pytał, kim oni są, czy Niemcami, Żydami, czy może braćmi Ukraińcami. To za nich postanowiono, że są Żydami i za to muszą zginąć. Dlatego moim obowiązkiem jest wykrzyczeć kołtunerii polskiej: "jestem Żydem, piechurem Morza Czerwonego!!". Dlatego, że inaczej czułbym się jak pijaczek polski co to mocz oddaje na groby pomordowanych przez komunistycznych oprawców. Nie chciałem być taki. Zacząłem szukać przyczyn tej nieprawdopodobnej nienawiści, niespotykanej w innych krajach i innych narodach do Żydów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: primo_indywiduum Odpowiedż i pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 18:20 Długie to było, lecz czytałam z uwagą. Myślę, że pozycje literatury z gatunku tych autobiograficznych, a obejmujące również takie zagadnienia powinny być bardziej dostępne, choć cenzura wydawców ogranicza wolność słowa spychając ja do Internetu. Zahaczył pan o wiele wątków wylewając jak rozumiem wszystko, co chodzi mu po głowie. Przestawny w zdaniu szyk fajny jest, gdy czasami tylko melodii służy. Na dłuższą metę bywa jednak męczący! Skoro już pan znalazł swoje powołanie jak zapatruje się na formę jego realizacji? Duża wrażliwość tudzież romantyzm otwiera drzwi sztuce (w przeróżnej oczywiście formie) Czy "WY”, (że tak to ujmę by nie urazić nikogo) macie jakieś forum internetowe? Jako "element zbuntowanej młodzieży" interesuję się tym, co ogół nie zawsze pochwala stąd chęć by dowiedzieć się więcej. Choć nie od razu za dużo. mój mail to primo_indywiduum@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktokolwiek SZMIRA, do tego teczowa! IP: *.nsw.bigpond.net.au 24.02.06, 14:20 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja kolejny dowod na to, ze stopa bezrobocia... IP: *.nas935.o-tokyo.nttpc.ne.jp 24.02.06, 14:28 ...jest sztucznie zawyzona - skoro ktos ma czas na rozpisywanie sie w tylu postach... . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znawca Dostrzegam walory artystyczne oraz pogłębioną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 14:36 analizę polskiego braku tolerancji. Brawo, gdyby było więcej tak odważnych pisarzy ludzie byliby bardziej otwarci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ino Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 13:14 ahhh doczytalem do konca i jednak sie zgadzamy z autorem w wielu kwestiach :) ale porownywanie do Tristana i Izoldy w moich odczuciach nie. ale moze po pewnych przemysleniach dojde ze moze i tak :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emix Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: 82.139.29.* 24.02.06, 13:21 Jak mozna napisac tyle belkotliwych slow na temat dwoch pedalow? totalny belkot pozbawiony sensu! po co w to mieszac milosc? zeby obrazac normalnych ludzi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zatroskany cioty lubią jak na nich się patrzy IP: 195.20.110.* 24.02.06, 13:47 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: judasz a ja lubie gdy mnie z troska sluchasz...pajacu IP: 80.51.232.* 24.02.06, 13:52 slyszysz jak wolaja cie anioly ciemnosci? jestes moj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zatroskany i najlepiej nie komentuje a jak już to tylko dobrz IP: 195.20.110.* 24.02.06, 13:48 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miki Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.server.ntli.net 24.02.06, 13:54 Widzialam film. Odniosl niesamowity sukces w Wielkiej Brytanii. Wszystko zalezy od szerokatnosci umyslu 'katoliku'. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ziebra Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.chello.pl 24.02.06, 13:59 dawno nie czytałam tak homofobicznej recenzji!!! "zboczenie", "nienormalność", "nienaturalność" - co to za kategorie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piter Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: 195.94.222.* 24.02.06, 14:30 Niech wszyscy „normalni”, wyznawcy jedynie słusznej wiary, słuchacze i miłośnicy radia Maryja i inni podobni im pajace, warczą, plują, wypisują brednie w internecie, wołają o pomstę do nieba itd. to i tak nic nie zmieni. Film jest wspaniały i obroni się sam, zresztą już broni się świetnie, na całym świecie odniósł ogromny sukces. Zobaczymy ile Oscarów zdobędzie. Naprawdę na nic jest Wasze toczenie piany, nikt nikogo nie zmusza do oglądania tego filmu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polon Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.icpnet.pl 24.02.06, 14:24 Napewno film zrobi klape,szczegolnie jak Ty nie pojdziesz...Niektorzy ludzie do niektorych filmow po prostu nie dorosli! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gej [...] IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.06, 14:33 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mongoł i rabinackim izraelu. To straszne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 14:46 Odpowiedz Link Zgłoś
jasiubleep ..Chinach i Zimbabwe. Czy w Watykanie jest kino? 24.02.06, 14:49 Nie mam na mysli tych pajacow w sukienkach.. Odpowiedz Link Zgłoś
goodboyq 8 Oscarow? - czemu nie? 24.02.06, 14:51 To wspanialy film ukazujacy uczucie. Krytyczne i stronnicze, homofobiczne podejscie autora z Polski mnie wcale nie dziwi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: R.C. Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.eu.org / *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.06, 14:57 Bylem dzis w kinie na tym i banda moherowych bereciar ojca dyrektora obrzucila mnie pomidorami :( tragiczne wyjscie do kina :)hehe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Juhas Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 15:28 Wybieram się na ten film z owieczką. Też stanowimy miłosna parę. W dodatku nasza miłość obywa się bez słów. Czy o na też ktoś nakręci film, np. "Pułapka Tatra Mountain". Odpowiedz Link Zgłoś
slayer_fan Nie śmiej się ale wszystko zmierza do tego że 25.02.06, 00:14 i takie filmy kiedyś powstaną :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: per Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: 147.252.220.* 24.02.06, 15:58 'A my kim jesteśmy na tym seansie? Czy tylko obserwatorami szczególnego przypadku ludzkiego zboczenia?'- panu Tadziowi temat homoseksualizmu kojarzy sie z dyskursem ameryk psychologow lat 60. od tego czasu wiele zaszlo, ale widac nie w zascianku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda t. Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 15:59 katolik sie znalazł od 7 boleści.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: didi Film piękny, recenzja zbyt natchniona IP: *.chello.pl 24.02.06, 16:29 Film pierwsza klasa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: astygmatyk Po prostu zazdrosc mezczyzn hetero IP: *.netcologne.de 24.02.06, 16:36 Ten film wzbudza taka nienawisc u mezczyzn hetero w polsce, to dwaj glowni aktorzy zbyt dobrze wygladaja i laski beda na nich leciec. Ktory polski spaslak z silowni, ktory leci na sterydach, ma wiszacy brzuch, bicepsy jak tluste balerony i gruby kark moze konkurowac z fajnie zdefiniowanymi, przystojnymi facetami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karolina Re: Po prostu zazdrosc mezczyzn hetero IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 17:04 Jak laska może lecieć na na pedała? Przecież pociąga go drugi facet - i to jest wstrętne dla dziewczyn. Taki gość bezproduktywnie się marnuje!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jasiubleep A kazdy pedal ma 'pedal' wypisane na czole? 24.02.06, 17:12 Skad wiesz od razu, ze pan lubi chlopcow? Odpowiedz Link Zgłoś
caballero_andante Re: Po prostu zazdrosc mezczyzn hetero 24.02.06, 22:31 Hmm, aktorzy grający główne role bynajmniej homoseksualistami nie są. Aha, i uważam, że są całkiem pociągający. Odpowiedz Link Zgłoś
jasiubleep Ta recenzja jest ..do dupy. Komu przyszlo do.. 24.02.06, 17:19 .. glowy, ze ten film jest smutny. Ostatecznie ma bardzo optymistyczne zakonczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Go Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 17:34 całkowicie zgadzam się z powyzszą recenzją.Film jest cięzki,ale bardzo dobry.Bardzo mnie poruszył.Do oglądania dla myślących i wymagających widzów! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A Chce się tylko pluć i rzygać na to. IP: *.bazapartner.pl 24.02.06, 17:40 Normalny odruch normalnego człowieka. Zepsucie Zachodu nie zna granic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: awerbaki Re: Chce się tylko pluć i rzygać na to//.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 22:36 Gość portalu: A napisał(a): > Normalny odruch normalnego człowieka. > Zepsucie Zachodu nie zna granic. odpowiemy na nie naszą środkowo - europejską moralnością płytkiej religijności zaprawionej bezmyslnym powtarzaniem formułek, które w świetle szeroko pojetego humanizmu, brzmią jak stek bzdur i tautologii..:P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Arturo. Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 18:43 No i widać, co z tym krajem zrobił kościół i komuna. Po prostu ciemnota. Nie dziwię się, że każdy uzdolniony i wyjatkowy człowiek ucieka z Polski. Niedługo zostaną tu tylko LPR z tysiacami dzieci za pieniądze Rządu i Samoobrona w gumiakach w Teatrze Wielkim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elzbieta z Kanady Re: Pułapka Brokeback Mountain IP: *.ed.shawcable.net 24.02.06, 18:50 Dla ciekawosci. Film zostal nakrecony w Kanadzie, prowincji Alberta. Prawdziwi kowboje wyruszyli do Nowego Jorku aby promowac ta piekna prowincje, wykozystujac popularnosc tego filmu. Pozdrowienia z Alberty dla was wszystkich, Elzbieta Odpowiedz Link Zgłoś