the_reda
20.08.03, 10:40
Monumentalne dzieło. Pod każdym względem. I muzyka, i zdjęcia, kostiumy
i scenografia - wszystko dopracowane. No prawie wszystko.
Raziła mnie momentami technika ujęć niektórych zdjęć, zwłaszcza
te w których brała udział Esthera. Były takie...hmmm...teatralne.
Dla przykładu podam moment w którym Esthera spotyka po kilkuletniej
przerwie Ben Hura. Ujęcie rozpoczyna się pokazaniem jej twarzy,
po czym następuje cisza, przestój w grze i dopiero po tych
3 sekundach nastepuje dialog. Nie było w nich płynnośći, typowej dla filmu.
Albo takie sceny były zaplanowane przez W.Wylera, albo
H.Harareet grającą
Esther nie jest dobrą aktorką i obsadzenie jej w tym filmie
nie było dobrym pomysłem.
No, ponarzekałam sobie, ale i tak uwielbiam ten film.
Pozdrawiam
reda