07.08.08, 15:35
Mówi się, że po poważnym związku następna znajomość jest luźniejsza, bardziej
rozrywkowa i raczej nie będzie z tego przyszłościowego związku.
Myślicie, że to prawda? Że to na zasadzie cieszenia sie z odzyskanej wolności
czy tam leczenia ran po nieudanym związku?

Tak sobie myślę, że niezbyt miło być taką przejściową znajomością.
Obserwuj wątek
    • menk.a Re: klin 07.08.08, 20:02
      Niemiło jest być poczekalnią.

      Tak czy inaczej... nikogo w ten sposób nie potraktowałam. Nie żebym się
      tłumaczyła...:P
      • lacido Re: klin 07.08.08, 22:32
        ja też nie :)
    • model.testowy Re: klin 07.08.08, 20:05
      Nie rób z tego reguły. Raczej różnie bywa.
      • lacido Re: klin 07.08.08, 22:30
        Nie robię z tego reguły, tylko spotkałam sie z takim twierdzeniem i moje
        obserwacje to potwierdzają
        • eeela Re: klin 10.08.08, 13:45
          Ja byłam klinem, a skończyłam jako najpoważniejsza znajomość jego życia.
    • poprioniony Re: klin 07.08.08, 20:08
      Z innej beczki: daaaaj mi duuuupy, nooo daaaj, cooo??
      • omelni Re: klin 07.08.08, 20:22
        tak sie składa że ze mnie facet sobie zrobił takiego "klina "
        2 m-ce temu rozstaliśmy się, a własciwe to on zniknął bez slowa. nawet nie mial odwagi ze mna porozmawiać.
        zakończyłam to - a raczej napisałam mu co onim myślę w mailu.
        nie dał nam nawet szansy na normalne ludzkie zakończenie.
        w ten oto sposób pan świeżo po rozwodzie wybił mi już z głowy jakiekolwiek związki.
        nawet nie zdaje sobie sprawy z tego co zrobił.
        • lacido Re: klin 07.08.08, 22:34
          to jeszcze nic, mój od klina jakby nic odzywa się od czasu do czasu choć
          zakończyło się niezbyt miło
      • lacido Re: klin 07.08.08, 22:30
        to ma być prośba czy co?? :DDD
        • menk.a Re: klin 07.08.08, 22:32
          lacido napisała:

          > to ma być prośba czy co?? :DDD

          Delikatna sugestia. :D
          • lacido Re: klin 07.08.08, 22:32
            mówisz ze delikatna, bo ja taka gruboskórna i tak delikatnie nie zrozumiałam :DD
            • poprioniony Re: klin 07.08.08, 22:54
              Chcialem Cie poderwac technika "na rumuna" - to najnowszy
              krzyk mody w tej materii.
              • lacido Re: klin 07.08.08, 23:16
                było poprosić <lol>
    • wubetka Re: klin 07.08.08, 23:12
      lacido napisała:

      > Mówi się, że po poważnym związku następna znajomość jest luźniejsza, bardziej
      > rozrywkowa i raczej nie będzie z tego przyszłościowego związku.
      > Myślicie, że to prawda? Że to na zasadzie cieszenia sie z odzyskanej wolności
      > czy tam leczenia ran po nieudanym związku?
      >
      > Tak sobie myślę, że niezbyt miło być taką przejściową znajomością.
      >
      po rozstaniu, klin jest jak najbardziej wskazany :) a czy panom rola klina
      odpowiada czy nie, to w zasadzie ich sprawa ;)
      • lacido Re: klin 07.08.08, 23:18
        jasne tylko co wtedy jak to Ty będziesz klinem?
        • wubetka Re: klin 07.08.08, 23:30
          jesli z kims jestem, to dlatego ze tak chce :) odpowiada mi to. jesli przestaje
          mi to pasowac, to koncze znajomosc. nie wiem, czy jestem klinem czy nie. to
          zupelnie nie ma znaczenia. wiem czego chce i tego sie trzymam :)
          • lacido Re: klin 07.08.08, 23:39
            tylko czasem to czego Ty chcesz może się nie pokrywać z tym czego chce partner -
            nie żebym Ci tak życzyła a potem okazuje się że to był tylko klin
            • wubetka Re: klin 07.08.08, 23:45
              to nie ma znaczenia :) zadnego
              jesli wszystko jest ok, to czy klin, czy nie, po co sie zastanawiac w czym
              rzecz. jest dobrze i juz :) a jesli nie jest dobrze, to tez bez znaczenia jest
              przyczyna. bo czy klin, czy nie, jest zle i trzeba sie rozstac.
              to typowe dla kobiet, ze lubia analizowac i nazywac rzeczy po imieniu. sama
              jestem kobieta, wiec wiem o czym mowie. tyle tylko, ze to nie jest dobre.
              niczemu nie sluzy, poza zamartwianiem sie. to mam za soba od dluuuugich lat i
              juz sie na szczescie nie zmieni :)
              • lacido Re: klin 07.08.08, 23:55
                chyba nie rozumiesz
                myślisz ze jest dobrze, fajnie miło i nagle się to kończy bo facet już nie
                potrzebny plasterek na skołatane serduszko i mówi baj baj
                • wubetka Re: klin 08.08.08, 00:09
                  dlaczego mam myslec, ze jest dobrze, jesli tego nie czuje? ciezko oszukac
                  uczucia/wyczucie drugiej osoby. to kwestia doswiadczenia. i slowa drugiej osoby
                  nie maja tu nic do rzeczy. do tego dochodza oczekiwania :) jesli o kazdym
                  facecie myslisz, jako o materiale na meza, to nijak tego sie ukryc nie da :)
                  kazdy to wyczuje. tak jak ty mozesz wyczuc klina, ktory ci nie pasuje :)
                  • lacido Re: klin 08.08.08, 00:16
                    Czasem się wydaje że jest cudownie, że to wspaniały związek z przyszłością a dla
                    drugiej strony nadchodzi czas zwijania żagli.

                    Nie wiem skąd Ci przyszedł do głowy materiał na męża??

                    Wyraźnie piszę o krótkim rozrywkowym związku następującym po poważnym
                    związku(takim zew spólnymi planami na przyszłość)
                    • wubetka Re: klin 08.08.08, 00:32
                      maz, to byl przyklad dla oczekiwan, ktore moga byc rozne :)
                      klin to nic zlego. tak samo jak kazdy inny "mniej zobowiazujacy" zwiazek.
                      warunek jest jeden. musisz miec tego swiadomosc, bez wzgledu na to co uslyszysz.
                      nijak inaczej nie umiem tego wytlumaczyc :) mozesz mi na slowo uwierzyc, lub
                      nie, ze mozna wiele rzeczy kontrolowac. nie tylko w zwiazku :)
                      • lacido Re: klin 08.08.08, 00:35
                        i właśnie o tę świadomość chodzi :))) jeśli od początku się przyjmuje ze to nic
                        poważnego i wszyscy o tym wiedzą to jest ok :)
                        można kontrolować wiele ale nie wszystko :)
                        • omelni Re: klin 08.08.08, 10:20
                          wubetko
                          • lacido Re: klin 08.08.08, 11:51
                            właśnie o czymś takim myślałam, nie zawsze można wyczuć takie intencje
                          • nom73 Re: klin 08.08.08, 21:01
                            omelni napisała:

                            > po czym ucieka jak tchórz bez slowa, bo nie ma odwagi powiedzieć "
                            > wiesz, sorki, ale ja nie myslałem poważnie o tym związku "

                            Ludzie przychodzą i odchodzą, takie jest życie.
                            Jak się z kimś spotykam to nie myślę o niej w kategorii "partner do związku".
                            Jest nam dobrze to się widujemy, a jak coś jest nie tak to po co się
                            niepotrzebnie stresować?
                            Ciesz się chwilą, "chwytaj dzień", bo jutro nie jest zagwarantowane nikomu. :-)
                            • lacido Re: klin 08.08.08, 23:14
                              a jak ktoś Cię puści kantem to co? nie masz żalu?
                              • nom73 Re: klin 09.08.08, 22:03
                                lacido napisała:

                                > a jak ktoś Cię puści kantem to co? nie masz żalu?

                                Nie, dlaczego miałbym mieć żal?
                                Każdy jest wolnym człowiekiem i może robić co chce. Ja nie mogę kogoś zatrzymać
                                na siłę ani ubezwłasnowolnić. Nie chciałbym być z kimś kto nie ma własnej woli,
                                albo kto uzależnił się ode mnie i życia poza mną nie widzi. :-)
                                • lacido Re: klin 10.08.08, 01:22
                                  jasne
                                  każdy jest wolny więc wolno mu kraść oszukiwać itp
                                  nie chodzi o ubezwłasnowolnianie ale o brak szacunku i nieuczciwości
                            • omelni Re: klin 09.08.08, 13:08
                              wybacz...ale mam nadzieję że nigdy nie trafię na człowieka myslącego
                              podobnie do ciebie.
                              jesli ktoś świadomie wchodzi ze mną w jakiś związek , jeśli zmienia
                              całe moje dotychczsowe życie poukładane w miarę możliwości, to niech
                              na koniec, jeśli nie pasuje mu coś-równie odważnie powie mi o tym.
                              bo nie jestem przedmiotem pozbawionym uczuć.i zasługuję na odrobine
                              szacunku.
                              ale niestety,nie każdy człowiek ma na tyle dużo męskiej odwagi aby
                              stanąć twarzą w twarz i porozmawiać.
                              lepiej uciec bez slowa, prawda??
                              • nom73 Re: klin 09.08.08, 22:12
                                omelni napisała:

                                > wybacz...ale mam nadzieję że nigdy nie trafię na człowieka myslącego
                                > podobnie do ciebie.

                                i vice versa :-)

                                > jesli ktoś świadomie wchodzi ze mną w jakiś związek , jeśli zmienia
                                > całe moje dotychczsowe życie poukładane w miarę możliwości,

                                Nie lubię żadnych związków ani organizacji. :-)
                                Jeżeli z kimś jestem to nie po to, żeby kogoś zmieniać, albo ktoś miał zmieniać
                                się dla mnie. Nie chcę, żeby ktoś ze względu na mnie rezygnował ze swoich
                                znajomych, przyjaciół, ze swoich zainteresowań czy też hobby i tego samego
                                oczekuję.
                                Jeżeli ktoś próbuje mnie zmieniać na swoją modłę to wtedy daję nogę. :-)
                                • omelni Re: klin 09.08.08, 23:27
                                  ehh.. chłopie..ja pisze o jednym a ty mi tu piszesz o czym innym..
                                  ja nie pisze że ktokolwiek ma kogoś zmieniać.
                                  nie pozwolę siebie zmieniać, ani ja nikogo nie próbuję zmieniać.a już tym bardziej nie rezygnuję ze swoich zainteresowań czy znajomości !!
                                  nie czytasz uważnie.

                                  poza tym..jeśli nie tolerujesz związków..to czym dla ciebie jest małżeństwo?? toż to związek.
                                  podobnie ma się ze związkami międzyludzkimi, partnerskimi niesformalizowanymi,.
                                  i nie jest to żadne wiązanie nikogo do siebie na siłe. nie przekręcaj.
                                  jeśli ktoś chciał ze mną być i ja z nim to nie na siłę. tylko dla tego że tak chcioał.
                                  a jeśli ktoś chce takiego sobie lużnego podejścia, czyli-wg. ciebie-takiego sypiania bez zobowiązań-to należy o tym drugą stronę poinformować. bo nie wiem czy wiesz, ale większa częśc ludzi nie godzi się na takie układy.
                                  mówiąc o zmianach-mialam na myśli cały swój świat wewnętrzny, wszystko to co sobie poukładalam w głowie i psychice przez kilka dobrych lat. nauczyłam się żyć sama, i nie włażiłam w żadne inne związki więcej, gdyż wiedzialam że znów trafię na oszusta.
                                  a człowiek ten sprawił że zaczęłam mu wierzyć, rozumiesz? zaczęłam nieco inaczej postrzegac świat..i po co?? po to tylko aby po pewnym czasie po prostu zniknął bez slowa..
                                  nigdy pradopodobnie nie zrozumiesz czegoś pzrez co sam nie przeszedłeś.
                                  • nom73 Re: klin 09.08.08, 23:37
                                    sorki, ale to nie ja napisałem:
                                    "jesli ktoś świadomie wchodzi ze mną w jakiś związek , jeśli zmienia
                                    całe moje dotychczsowe życie poukładane w miarę możliwości"

                                    :-)

                                    A co do małżeństwa to ja nie chcę się żenić, nie widzę takiej potrzeby. :-)
                                    • omelni Re: klin 10.08.08, 07:21
                                      i co? i czy tutaj jest napisane że dla niego z czegokolwiek
                                      zrezygnowałam?
                                      pisząc "poukładane życie " miałam na myśli psychiczne i mentalne
                                      osiągnięcie spokoju.rozumiesz? po wielu latach od rozwodu, nauczyłam
                                      się na nowo malutkimi kroczkami ufać ludziom. a nie było to łatwe.
                                      niestety ktoś mi to zdeptał jednym ruchem ręki.
                                      a czy nie byłoby uczciwiej na początku poinformować mnie że on ten
                                      związek widzi tylko " tak , na jakiś czas " ? że traktuje to na
                                      luzie??
                                      nie, nie powie, bo wie że że na takie coś nie pójdę.
                                      o tym piszę. jesli ktoś chce lużnego układu, bez żadnych zobowiązań,
                                      jeśli ktoś chce,aby kobieta była tylko jego " kochanką " bo tak to
                                      nazwać można to powinien jasno to określić. a nie składać deklaracje.
                                      oczywiście że nie można nikogo zmusić do uczuć-ale jeśli ich nie ma
                                      to po jaką cholerę to ciągnie? to czemu nie przyjdzie i nie powie że
                                      już mu się "odwidziało " ?? to proste-wie, że był niefair, i nie ma
                                      odwagi.
                                      tutaj wyjściem jest jedynie ucieczka bez słowa.ot co .
                                      • nom73 Re: klin 10.08.08, 13:41
                                        omelni napisała:

                                        > tutaj wyjściem jest jedynie ucieczka bez słowa.ot co .

                                        To wlałabyś jakby przyszedł do Ciebie i powiedział Ci:
                                        "wiesz, nie kocham cię, ale podobasz mi się i okłamałem cię, żeby się z tobą
                                        przespać"

                                        Czy po takich słowach poczułabyś się lepiej?
                                        Czasami szczerość do bólu nie jest wskazana, na resztę wątpliwości napisałaś
                                        wyżej. :-)
                                        • omelni Re: klin 10.08.08, 14:30
                                          oczywiście że tak, czemu nie? skro jest odwaga na oszustwo to czemu
                                          nagle zabrakło tej odwagi na koniec?
                                          ja wolałabym chociaż to usłyszeć. i chcialabym aby powiedzial to
                                          patrząc mi w oczy...ale nie zrobi tego... bo to tchórz.
                                          bo wie jak długo mnie okłamywał.
                                          • nom73 Re: klin 10.08.08, 22:36
                                            omelni napisała:

                                            > patrząc mi w oczy...ale nie zrobi tego... bo to tchórz.

                                            Następnym razem nie zadawaj się z tchórzami. :-)
                                • lacido Re: klin 10.08.08, 01:24
                                  > Jeżeli z kimś jestem to nie po to, żeby kogoś zmieniać, albo ktoś miał zmieniać
                                  > się dla mnie. Nie chcę, żeby ktoś ze względu na mnie rezygnował ze swoich
                                  > znajomych, przyjaciół, ze swoich zainteresowań czy też hobby i tego samego
                                  > oczekuję.
                                  > Jeżeli ktoś próbuje mnie zmieniać na swoją modłę to wtedy daję nogę. :-)

                                  kompromis nie wchodzi w grę?
                                • wubetka Re: klin 10.08.08, 02:44
                                  nom73 napisał:
                                  >
                                  > > jesli ktoś świadomie wchodzi ze mną w jakiś związek , jeśli zmienia
                                  > > całe moje dotychczsowe życie poukładane w miarę możliwości,
                                  >
                                  > Nie lubię żadnych związków ani organizacji. :-)
                                  > Jeżeli z kimś jestem to nie po to, żeby kogoś zmieniać, albo ktoś miał zmieniać
                                  > się dla mnie. Nie chcę, żeby ktoś ze względu na mnie rezygnował ze swoich
                                  > znajomych, przyjaciół, ze swoich zainteresowań czy też hobby i tego samego
                                  > oczekuję.
                                  > Jeżeli ktoś próbuje mnie zmieniać na swoją modłę to wtedy daję nogę. :-)

                                  ladnie napisane :)
                                  i trafnie
                                  • omelni Re: klin 10.08.08, 07:26
                                    hmm..wubetko-zacytowałaś moje słowa...
    • kolo.r Re: klin 10.08.08, 14:30
      "Nie o to chodzi zeby zlapac kroliczka ale zeby gonic go".. chyba tak to lecialo ;P
    • no_okki Re: klin 11.08.08, 14:07
      raczej w kieruku konkubinatu już znajomość zmierza; czas nie zagoi
      otwartych ran {Lacido}
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka