schaetzchen
25.03.04, 17:21
No właśnie, policzyłam to, co dziś zjadłam, jest 17:30 (prawie), a ja niecałe
500 kcal. No i stąd pytanie: czy skakać z radości i zjeść coś małego, tak do
600 kcal (za te grzechy weekendowe), czy dobić do 1000, żeby nie wpaść w tryb
głodowy? No, nie sądziłam, że będę mieć problem, bo za mało zjadłam :)
Ale wiecie coś na ten temat? Czy taki 1 "chudszy" dzień nie zaszkodzi?
Chcę schudnąć, ale nie za wszelką cenę, nie zamierzam się rozchorować!
Mogłabym się w sumie zapchać jeszcze jakąś kaszą... ale może nie warto?