Dodaj do ulubionych

dobre dowcipy :-)

    • morfinka_12 lepper i samoobrona - dużo !!! 07.09.05, 15:16
      Rozmawia dwóch na oko trzydziestoletnich mężczyzn.
      - Świat jest straszny. Trzęsienia ziemi, terroryzm, bin Laden, Husajn,
      Lepper...
      - Zgadzam się z tobą, ale dlaczego to akurat my mamy Leppera?
      - Bo Bóg dał Irakowi pierwszeństwo w wyborze !!

      Ulicą idzie staruszek. W pewnej chwili potknął się i upadł. Podchodzi do niego
      Lepper i pomaga mu wstać.
      - Bardzo panu dziękuję - mówi staruszek. - Jak mogę się panu odwdzięczyć?
      - Niech pan w najbliższych wyborach odda swój głos na mnie.
      - Ależ panie, ja upadłem na d..., a nie na głowę!

      - Jak zrobić sałatkę z buraków?
      - Wrzucić granat na zebranie Samoobrony.

      Nauczycielka mówi do ucznia:
      - Jasiu, nie wolno ci palić papierosów, przecież jesteś dopiero w 3 klasie.
      - Tak, proszę pani, ale Lepper jak był w 3 klasie to już palił.
      - Owszem, Jasiu, ale Lepper miał już wtedy skończone 18 lat.

      - Co robi Lepper, żeby zadzwonić z komórki?
      - Zamyka drzwi na skobel i macha dzwonkiem.

      - Dlaczego Lepper zawsze jest taki poważny?
      - Bo z dowcipów śmieje się tylko wtedy, kiedy je zrozumie.

      Polska, rok 2015. Spłonęła Biblioteka Narodowa, a w niej cały księgozbiór
      prezydenta Leppera. Jedna z tych dwóch książek była
      wyjątkowo cenna, bo już pokolorowana.

      - Czym się różnił Brutus od Andrzeja Leppera?
      - Brutus był cwaniakiem, a udawał idiotę, a Lepper na odwrót.

      - Dlaczego Lepper woli solarium od słońca?
      - Bo słońce jest dla niego za daleko. A poza tym, słońce zachodzi na zachodzie,
      a zachód jest podejrzany.

      - Dlaczego Lepper traktuje Niemców podejrzliwie?
      - Bo gdy raz chciał wziąć udział w demonstracji niemieckich rolników w
      Berlinie, niechcący wziął udział w „Love
      Parade”.

      Idzie dwóch pijaków ulicą i wpadają na Leppera. Lepper zły mówi do nich:
      - Z drogi panowie.
      Na co pijak do kumpla:
      - Ty, koniec z bełtem, bo po nim to wydaje mi się, że nawet świnie gadają.

      - Dlaczego Lepper nie lubi kawałów o blondynkach?
      - Bo o nim mówią to samo i z czego tu się śmiać.

      - Jaka jest ulubiona dyscyplina sportowa Leppera?
      - Rzut epitetem.

      - Dlaczego Lepper zniechęcił się do kosiarek mechanicznych?
      - Bo już wiele razy próbował kosiarkę postawić na sztorc i nigdy mu nie wyszło.

      - Co zrobił Lepper po wysypaniu zboża na tory?
      - Zamyślił się po raz pierwszy w życiu.
      - A co było potem?
      - Tak mu się to spodobało, że jeszcze raz się zamyślił.

      - Dlaczego Polacy nie pojechali na mistrzostwa Europy?
      - Bo Lepper był w Klewkach i nie miał kto blokować bramki.

      Pytają ucznia co robią rodzice. Odpowiada jednym tchem:
      - Tata siedzi w więzieniu, a mama pracuje na ulicy.
      - Siadaj - mówi nauczyciel. Kolega z ławki pyta:
      - Dlaczego tak skłamałeś?
      - A co, miałem powiedzieć, że są oboje posłami do sejmu z Samoobrony?

      - Z jakiego przedziału cenowego Lepper najchętniej dobiera sobie garderobę?
      - Od 30 do 40 zł za kilogram.

      - Jak stopniuje się głupotę?
      - Głupi, debil, kretyn... biuro poselskie Andrzeja Leppera.

      Andrzej Lepper i jego kierowca jeździli przez wiele dni po Polsce. Pewnej nocy
      przed limuzynę wyskoczyła im świnia. Nie przeżyła
      tego spotkania. Lepper, widząc co się stało, kazał kierowcy iść wytłumaczyć
      wszystko właścicielowi.
      Kierowca wrócił dopiero po godzinie z cygarem w zębach, butelką wina w ręce i w
      poszarpanym ubraniu.
      - Mój Boże, co ci się stało? - pyta Lepper.
      - No cóż, rolnik dał mi wino, jego żona obiad, a ich 19-letnia córka chwile
      szalonej, niezapomnianej rozkoszy.
      - Cóżeś ty im powiedział?
      - Że jestem kierowcą Andrzeja Leppera i właśnie zabiłem świnię.

      Lepper wzywa wróżkę:
      - W nocy śniły mi się ziemniaki. Co to znaczy?
      - To znaczy, że was na jesieni wykopią albo na wiosnę posadzą.

      - Na jakie dwie grupy dzielą się Polacy?
      - Na tych, co będą głosować na Leppera i tych, którzy mają jeszcze ważne
      paszporty...

      Lepper przemawia w radiu:
      - To nieprawda, że moje przemówienia są nagrywane w Rosji na płytach, na
      płytach, na płytach....

      Wpada Lepper do chińskiej restauracji w Brukseli. Mija chwilka, kelner przynosi
      pałeczki, a Lepper na cały głos:
      - A co ja bęben zamawiałem?!

      Druga w nocy - do drzwi Leppera puka narąbany jak bela gość.
      - Czego pan chce o tak późnej porze?!
      - Chccee wstąpić do Samoobrony i to od zaraz - bełkotliwym głosem
      zakomunikował.
      - Panie, jest druga w nocy, przyjdź pan jutro rano do biura poselskiego,
      przynieś pan zdjęcie i nie będzie problemu.
      - Nie ma mowy, ja chcę teraz i już, od zaraz - zdjęcie mam przy sobie...
      Przekomarzał się tak bitą godzinę. - Endrju zmiękł. Gość otrzymał legitymację i
      już miał iść do domu - przewodniczący jednak
      zatrzymał go i pyta, dlaczego mu tak zależało na wstąpieniu w szeregi
      Samoobrony.
      - A bo panie to było tak: wróciłem wcześniej z delegacji, wchodzę do domu,
      patrzę, a tu żona na środku pokoju z sąsiadem...,
      wchodzę do pokoju córki, a ta z dwoma facetami na raz, wpadam do pokoju syna, a
      ten w najlepsze ze swoim kolegą z ławki...
      Stanąłem na środku pokoju i wrzasnąłem na całe gardło:
      - TACY JESTEŚCIE, TAK? TO JA WAM K...A TERAZ WSTYDU NAROBIĘ!

      Renata Beger znalazła książkę. Nie widząc nigdy w życiu czegoś podobnego,
      pobiegła szybko do swojego przewodniczącego.
      - Panie przewodniczący, niech pan zobaczy, jakie są tu cuda i dziwy.
      Na to Lepper rzucił się na książkę, otwiera ją gwałtownie i krzyczy.
      - Gdzie te dziwy, gdzie te dziwy?
      • grudniowe.slonko Podkradłam z zaprzyjaźnionego forum 07.09.05, 20:23
        W pewnym supermarkecie klient poprosił młodego sprzedawcę o pół główki
        sałaty. Niestety chłopak zaczął odmawiać. Klient był nieugięty i bardzo
        napierał, więc sprzedawca poszedł na zaplecze zapytać kierownika.
        Przychodzi i mówi:
        - Panie kierowniku jakiś palant chce kupić pół główki sałaty.
        W tym momencie obejrzał się, a za nim stoi klient i patrzy na niego,
        więc szybko dodaje:
        - A ten miły pan reflektuje na drugie pół główki!
        Kierownik się zgodził, ale potem poszedł do sprzedawcy i mówi:
        - Chłopcze mogłeś mieć niezłe kłopoty dzisiaj, ale wykazałeś się
        opanowaniem i refleksem, potrzebujemy takich ludzi w naszej firmie. Skąd
        pochodzisz chłopcze ?
        - Z Nowego Targu proszę pana
        - A dlaczego stamąd wyjechałełś?
        - Wie pan, to miasto bez przyszłości, same dziwki i hokeiści.
        - Hmmmm, moja żona pochodzi z Nowego Targu!
        - Taaaak? A na jakiej gra pozycji ?
        • feel_good Stanowcze "nie" dla supermarketów (w tym wątku)!!! 07.09.05, 22:57
          :)))
          • grudniowe.slonko Rzecz dzieje się poza supermarketem ;))) 08.09.05, 00:27
            Przychodzi baba do lekarza:
            - Panie doktorze ciągle jestem wk*******, wszyscy mnie wk*******, a
            najbardziej wk***** mnie to, że wszystko mnie wk*****, prosze mi pomoc!
            - Czy próbowała Pani w jakiś sposób się wyciszyć, uspokoić, np. spacery w
            lesie, parku wśród śpiewu ptaków, spacerując boso po trawie. Kontakt z
            przyrodą bardzo pomaga...
            - E tam, Panie Doktorze - ptaki mnie wk*******, bo drą ryje, w trawie
            pełno robactwa, pajęczyny, gałęzie zaczepiają o ubranie, nie, nie,
            przyroda mnie wk*****!
            - To może inny sposob, np. kąpiel w wannie pełnej piany z aromaterapią,
            przy nastrojowej muzyce?
            - E tam, Panie Doktorze, tego też próbowałam - piana mnie wk*****, bo
            szczypie w oczy, muzyka mnie wk*****, ta nastrojowa najbardziej mnie
            wk*****, a te olejki zapachowe, to dopiero wk*********, kleją się, lepią,
            plamią, nie, nie olejki najbardziej mnie wk*******!
            - No dobrze, to może seks. Jak wygląda Pani życie seksualne?
            - Seks? Znaczy jak?
            - Nie wie Pani? No dobrze, zaraz Pani pokaże, proszę za parawan.
            Po chwili na parawanie lądują kolejne części garderoby: spodnie, spodnica,
            kitel, bluzka, biustonosz, majtki. Po kolejnej chwili słychać sapanie i
            wzdychania, wreszcie słychać głos kobiety:
            - Panie Doktorze, proszę się zdecydować:? Pan wkłada czy wyciąga, bo już
            mnie to zaczyna wk*****!
    • feel_good zajączek 07.09.05, 23:18
      Przychodzi zając do nowego SKLEPU misia i mówi:
      - Misiu, poproszę pół kilo soli.
      - Wiesz, zajączku, nie mam jeszcze wagi, to nasypię ci na oko.
      - Do dupy se nasyp, sk*rwielu!
    • feel_good Mandaryna 08.09.05, 12:38
      Mandaryna śpiewa na koncercie swój przebój.
      Po zakończeniu publika krzyczy: - Jeszcze, jeszcze !!!
      - Mandarnyna daje oczywiście bis
      - Publika: Jeszcze, jeszcze !!!!
      - No to Mandaryna znowu śpiewa..
      - A publika jeszcze, jeszcze !!!
      I tak 8 i 9 raz...
      - Mandaryna: Kochani ja już jestem zmęczona, może już wystarczy?
      - Publika: Śpiewaj kurwa, aż się nauczysz !
      • morfinka_12 Wczoraj to zapodałem jesli wszystko tak wnikliwie 08.09.05, 12:40
        czytasz to ufff aż drżę cały
        • feel_good Ups... przeoczyłem 08.09.05, 12:48
          Co nie znaczy że nie czytam dowcipów od Ciebie.
          To chyba przez wczorajsze emocje sportowe nie zauważyłem.

          Pozdrawiam,
          • monika.dk ha ha ha ha ha 08.09.05, 13:02
            ach, te supermarkety!
            :)))))))
            • morfinka_12 Re: ha ha ha ha ha 08.09.05, 13:06

    • monika.dk takie sobie 08.09.05, 13:09
      Żona przychodzi do domu i szczebiota do męża:
      - Wiesz? Dzisiaj mi się poszczęściło! Idę obok zsypu na śmieci, patrzę a tam
      para pantofelków stoi. A jakie piękne! Przymierzyłam - mój rozmiar!!!
      Mąż:
      - Taaa... Poszczęściło Ci się.
      Po paru dniach żona znowu mówi:
      - Słuchaj, idę do domu, a u nas na podjeździe, na żywopłocie, czapka z norek
      wisi. Przymierzyłam - mój rozmiar!!!
      Mąż kręci głową z podziwem:
      - Szczęściara z Ciebie. A ja - popatrz - nie wiem czemu, ale szczęścia nie mam.
      Wyobraź sobie, wyciągam wczoraj spod poduszki bokserki - i nie mój rozmiar!!!
    • monika.dk o policjancie (tylko ryba nie bierze) 08.09.05, 13:17
      Policjant wrócił późno do domu i zastal żonę samą w łóżku, pościel rozmemlana,
      a żona jakoś dziwnie rozochocona.
      - Twój kochanek tu byl? Gdzie sie schował? Pod lóżkiem? -pyta i zagląda pod
      łóżko. - Pod łóżkiem go nie ma. W kuchni? - i zagląda do kuchni.
      - W kuchni go nie ma. W szafie?
      Z szafy wychyla się ręka z banknotem 200 zl. Policjant dyskretnym ruchem ogląda
      się i bierze banknot.
      - W szafie też go nie ma. To gdzie się schował? .....
    • feel_good Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać... 08.09.05, 13:28
      Miejsce akcji:

      WIELKI, WIELOPIĘTROWY SUPERMARKET, w którym kupicie wszystko.

      Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego
      żeby go przetestować.
      Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
      - No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
      - Jedną, szefie.
      - Co? Jedną?!!! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do
      siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A
      właściwie to ile pan utargował?
      - Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
      Szefa zatkało.
      - Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
      - No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
      - Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
      - Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie
      przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje:
      cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić.
      Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym
      sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie
      gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą,
      no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem
      z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu
      przyczepę.
      - I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden,
      jedyny haczyk na ryby?!
      - Nieee... On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony.
      Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby
      przynajmniej na ryby...



      P.S. Oby nikt nie natknął się na takiego sprzedawcę w centrum Polimeni :)
      • monika.dk :) 08.09.05, 13:35
        tak nam się wąteczki przeplatają jak w wiklinowym koszyczku
      • morfinka_12 mysle że nie natknie się 08.09.05, 13:36

    • brazilion Bez wzajemnosci 12.09.05, 14:36
      Facet podczas podrózy samochodem poczul, ze chce mu sie siu-siu. Przy drodze
      nie bylo zadnego parkingu i po dluzszym czasie, gdy nacisk na scianki pecherza
      sie zwiekszal postanowil zatrzymac sie przy drodze. Tak zrobil, wyszedl z
      samochodu i poszedl do lasu. Rozpial rozporek i z ulga zaczal siusiac. Po kilku
      chwilach mówi do swojego penisa "No widzisz, kiedy ty chcesz to ja zawsze
      staje".
    • feel_good bajka z morałem :) 23.09.05, 11:44
      Pewnego dnia bardzo zapracowana sowa postanowiła nic nie robić zarówno
      całe
      noce jak i dnie. Była po prostu przepracowana. Pomyślała sobie, że będzie
      sie
      op...dalać. Siadła zatem zmęczona na gałęzi drzewa, jedno skrzydło
      założyła
      sobie za głowę i odpoczywa wymachując jedną nóżką. Nagle biegnie sobie
      scieżyną zając :
      - Co robisz sowa?
      - Nic. Op...dalam się.
      - A to tak można?
      - A nie widać?
      - To ja też będę się op...dalać !
      Położył się zajączek pod drzewem. Podłożył sobie jedną łapkę pod głowę i
      wymachuje nóżką.
      Przebiega drugi zając :
      - Co robisz zając?
      - Op...dalam się.
      - A to tak można?
      - A nie widać?
      - No widzę , widzę ! To ja też będę się op...dalać !
      Położył się zajączek koło pierwszego zajączka. Leniuchuje. Podłożył sobie
      jedną łapkę pod głowę i macha nóżką w powietrzu.
      Nagle zza drzewa wychodzi wilk. Zjadł jednego zająca, zjadł drugiego
      zająca , oblizał się i poszedł .

      Jaki z tego morał?

      Tylko Ci u góry mogą się op...dalać bez żadnych konsekwencji !
    • morfinka_12 Re: dobre dowcipy :-) 23.09.05, 13:04
      Spotykają się dwaj koledzy. Jeden mówi:
      - Ty wiesz, jaka moja żona jest naiwna? Robi sobie prawo jazdy i myśli, że jej
      dam samochód.
      Na to drugi:
      - To jeszcze nic. A moja jaka naiwna! Jutro jedzie do sanatorium, zaglądam do
      torby a tam 10 prezerwatyw. I ona myśli, że ja przyjadę...
    • feel_good programista :) 23.09.05, 13:12
      Programista rozmawia ze swoimi przyjaciółmi po fachu:
      - Wczoraj w nocnym klubie poznałem świetną blondynę!
      - Och Ty szczęściarzu!!!
      - Zaprosiłem ją do siebie, wypiliśmy trochę, zacząłem ją dotykać...
      - I co? I co?
      - No a ona mówi: "Rozbierz mnie!"
      - Nie może być!!!
      - Zdjąłem z niej spódniczkę, potem majteczki, położyłem na stole tuż obok
      laptopa...
      - Nie pierdol !!! Kupiłeś laptopa??? A procesor jaki?
    • feel_good Panie Doktorze 05.10.05, 10:01
      Panie Doktorze, mam kłopoty z zaśnięciem.
      - Proszę brać te czopki, są bardzo mocne.
      Przy następnej wizycie pacjent prosi:
      - A mógłbym dostać coś słabszego? Bo jak się budzę, to mam jeszcze palec w
      dupie...
      • brazilion Blogosc 06.10.05, 08:42
        Z pamiętnika dojrzałej mężatki

        Dzień 1.
        Dzisiaj była 10 rocznica naszego ślubu.
        Świętowania to tam za dużo nie było.
        Kiedy nadszedł czas, by powtórzyć naszą noc poślubną,
        Zdzisław zamknął się w łazience i płakał.

        Dzień 2.
        Zdzisław wyznał mi swój największy sekret.
        Powiedział, że jest impotentem.
        Też mi odkrycie!
        Czy on naprawdę myślał, że tego nie zauważyłam już pięć lat temu?
        Dodatkowo przyznał się, że od paru miesięcy bierze Prozac.

        Dzień 3.
        Chyba mamy małżeński kryzys.
        Przecież kobieta też ma swoje potrzeby!!!
        Co mam robić?

        Dzień 4.
        Podmieniłam Prozac na Viagre, nie zauważył... połknął...
        czekam niecierpliwie.....

        Dzień 5.
        BŁOGOŚĆ!
        Absolutna błogość!

        Dzień 6.
        Czyż życie nie jest cudowne?
        Trochę trudno mi pisać, gdyż ciągle to robimy.

        Dzień 7.
        Wszystko mu się kojarzy z jednym!
        Ale muszę przyznać, że to jest bardzo zabawne - wydaje mi się, że nigdy
        przedtem nie byłam taka szczęśliwa.

        Dzień 8.
        Chyba wziął zbyt dużo pastylek przez weekend.
        Jestem cała obolała.

        Dzień 9.
        Nie miałam kiedy napisać...

        Dzień 10.
        Zaczynam się przed nim ukrywać.
        Najgorsze jest to, że popija Viagrę whisky!
        Czuje się kompletnie załamana...
        Żyję z kimś kto jest mieszanką Murzyna z wiertarką udarową..

        Dzień 11.
        Żałuję, że nie jest homoseksualistą!!!!
        Nie robię makijażu, przestałam myć zęby, ba - nawet już się nie myję.
        Na nic!! Nie czuję się bezpieczna nawet kiedy ziewam...
        Zdzisław atakuje podstępnie! Jeśli znów wyskoczy z tym swoim
        "Oops,przepraszam",
        chyba zabiję drania.

        Dzień 12.
        Myślę, że będę musiała go zabić.
        Zaczynam trzymać się wszystkiego, na czym usiądę.
        Koty i psy omijają go z daleka, a nasi przyjaciele przestali nas odwiedzać.

        Dzień 13.
        Podmieniłam Viagrę na Prozac, ale nie zauważyłam specjalnej różnicy...
        Matko!!! Znów tu idzie!!!!!!!!!!!

        Dzień 14.
        Prozac skutkuje!!!!
        Przez cały dzień siedzi przed telewizorem z pilotem w ręce, zauważa mnie
        tylko kiedy podaje jedzenie lub piwo..... BŁOGOŚĆ!! Absolutna błogość!!!

    • feel_good kampania wyborcza 05.10.05, 11:35
      Wielka hala widowiskowa, wiec przedwyborczy jednej z partii. Trwa ożywiona
      dyskusja, nagle wstaje Nowak i krzyczy:
      - Nie możemy poprzeć kandydatury Kowalskiego, bo jego córka jest K*rwą!
      Cisza się robi jak makiem zasiał, a 1000 osób patrzy na Kowalskiego. Ten
      podrywa się z krzesła i wrzeszczy:
      - Ludzie! Ale ja nie mam żadnej córki!!!!!!!!!
      - To nie ma nic do rzeczy!!! - ripostuje Nowak i otrzymuje gromkie brawa.
    • monika.dk Re: dobre dowcipy :-) 06.10.05, 16:05
      Telefon nad ranem:
      - Hello, Senior Humphrey? Mówi Ernesto zajmujący sie pana letnim domem.
      - A tak Ernesto. Co słychać? Czy coś się stało?
      - Dzwonię, żeby zawiadomić pana o śmierci pańskiej papugi.
      - Moja papuga nie żyje? Która? Czy nie ta, która wygrała w międzynarodowym
      konkursie?
      - Tak proszę pana, właśnie ta papuga.
      - To straszne, wydałem na nią mnóstwo pieniędzy. Jak zdechła?
      - Od jedzenia zepsutego mięsa senior.
      - Zepsutego mięsa? Kto dał jej zepsute mięso?
      - Nikt senior. Sama zjadła mięso zdechłego konia.
      - Zdechłego konia? Jakiego konia?
      - Pańskiego wyścigowego araba, zdechł od ciągnięcia wozu z wodą.
      - Czyś ty zwariował? Jakiego wozu z wodą?
      - Do gaszenia pożaru senior.
      - Na Boga! Jakiego pożaru?
      - Pańskiego domu senior. Zasłony zajęły sie od świecy.
      - Jakiej świecy? Dom ma elektryczność!
      - Świecy pogrzebowej senior.
      - Co za pogrzeb do diabla.
      - Pańskiej matki senior. Przyjechała bez zapowiedzi a ja, myśląc że to złodziej
      walnąłem ją kijem golfowym Nike-Tiger Woods.
      Przez moment cisza..
      - Ernesto, jeżeli złamałeś ten kij to jesteś zwolniony
    • monika.dk o góralach 06.10.05, 16:07
      Stoi dwóch górali po dwóch brzegach Dunajca. Jeden krzyczy do drugiego:
      - Głęboka?!
      A że było słabo słychać bo szum wody i w ogóle, drugi się drze:
      - To nie Oka, to Dunajec!
      Ten pierwszy wchodzi i po chwili wpada po szyje i porywa go nurt wody.
      Jakimś cudem się ratuje, przepływa na drugi brzeg, podchodzi do tamtego:
      - Ja ci k...a dam "do jajec" !!
    • feel_good odprawa 10.10.05, 15:11
      Armia amerykańska postanowiła zmniejszyć liczbę etatów oficerskich.
      Żeby wyjść z twarzą i zachęcić oficerów do rezygnowania z wojaczki
      przyjęła zasadę naliczenia odpraw: każdy oficer podaje jak należy
      zmierzyć jego ciało, a daną długość mnoży się razy tysiąc. Uzyskana
      wielkość to wysokość odprawy.
      Przed komisją staje major Brown. Każe zmierzyć się od dużego palca u
      nogi do czubka głowy. Wychodzi z tego 180 cm. Brown odchodzi ze 180
      tysiącami dolarów. Kolejny wchodzi pułkownik Johnes. Ten jest
      przebiegły: staje na palcach podnosi do góry ramiona i tak każe się
      zmierzyć. Wychodzi z 250 tysiącami dolarów. Przychodzi kolej na
      generała Colta.
      - Panie generale, jak Pana generała wymierzyć? - pyta szef komisji.
      - Zmierzcie mnie synu od czubka ptaka do jaj - decyduje Colt.
      - Panie generale, z całym szacunkiem dla Pana decyzji, ale to nie
      będzie duża odprawa - krztusi się szef komisji.
      - Zmierzcie mnie tak jak mówię - nalega generał.
      - Panie generale nie wątpię w siłę Pana lędźwi, ale to nie jest dobry
      pomysł - poci się szef komisji.
      - Mierzcie jak mówię! To rozkaz! - wrzeszczy generał.
      Szef komisji poddaje się. Generał Colt obciąga portki. Szef komisji
      przykłada linijkę...
      - Panie generale, ale gdzie są Pana jaja?
      - W Wietnamie synu!

    • feel_good zawsze blisko 12.10.05, 14:56
      W szpitalu po operacji lezy facet na lózku, a obok siedzi jego żona,
      usmiecha sie i głaszcze go po głowie. W pewnej chwili on otwiera oczy,
      patrzy na nia z niedowierzaniem i mówi:
      - Jak sie zenilem, to ty bylas kolo mnie...
      - Tak kochanie.
      - Jak zlamalem noge, to ty bylas ze mna...
      - Oczywiscie najdrozszy!
      - Jak rozbilem samochód, ty siedzialas kolo mnie...
      - Tak kochanie!
      - Dzisiaj mialem operacje i ty równiez jestes u mego boku...
      - Och!!! - Tak mój kochany.
      - Wiesz co? Ty mi ku..a pecha przynosisz!
    • feel_good haczyk 12.10.05, 15:00
      Kancelaria prawna:

      Adwokat: Pani Kowalska, żeby rozwód był z winy męża musimy na niego coś mieć.
      Czy mąż pije ?
      Kowalska: Nie, skąd, jakby tylko spróbował ..to ja bym mu....!
      Adwokat: Czy nie daje pieniędzy?
      Kowalska: Nie, absolutnie, oddaje wszystko co do grosza....już by mi
      tylko schował złotówkę...to ja bym mu....
      Adwokat: A może bije Panią ?
      Kowalska: ......k...wa by tylko rękę podniósł to ja bym go przez okno
      pogoniła....
      Adwokat: A co z wiernością ?
      Kowalska : O ! Tu go mamy ! Drugie dziecko nie jest jego!
    • buksy Re: dobre dowcipy :-) 12.10.05, 15:57
      W pewnym ogrodzie zoologicznym żyła młoda małpa bardzo rzadkiego i cennego gatunku. Któregoś dnia podczas rutynowego badania weterynarz stwierdził, że małpa jest w stanie silnej depresji, która nieleczona doprowadzi ją do niechybnej śmierci. Powodem depresji jest brak partnera. Niestety, ani w krajowych, ani zagranicznych ogrodach zoologicznych nie było samca tego gatunku. W końcu dyrektor zoo przypomniał sobie o panu Mieciu, który karmił małpę i czyścił jej klatkę.
      - Może on, w końcu z małpą zżyty... - pomyślał i postanowił zaproponować panu Mieciowi trzysta złotych za stosunek z małpą. Wezwał go na dywanik i tłumaczy, że małpa musi mieć seks, inaczej zdechnie.
      - Czy zgadza się pan to zrobić za trzysta złotych?
      Pan Miecio na to, że i owszem, ale ma trzy warunki.
      - Po pierwsze, może przy tym być tylko jeden świadek, bo wstydliwy jestem. Po drugie, będę ją brał od tyłu.
      - OK, panie Mieciu, one lubią tylko od tyłu, sprawę świadka też załatwimy. A jaki jest trzeci warunek? - pyta lekko zaniepokojony dyrektor.
      - Chodzi o pieniądze... Te trzy stówy dam wam dopiero po wypłacie...
    • bmwariat hehehe:) 13.10.05, 08:11
      Stoi sobie babcia na trawniku i depta trawę. Podchodzi do niej policjant i mowi:
      - babcia, nie widzisz napisu? Jest tabliczka "Nie deptać trawy"
      - ja tam w te Wasze napisy nie wierze. Na tamtej ławce jest napisane "Ch.. Ci w
      d..e" trzy godziny siedziałam i nic.
      Wraca pijany jak bela facet do swojego domku jednorodzinnego. Już jest przed
      domem i nagle wyrżnął twarzą w gałąź.
      Zezłościł się strasznie i postanowił, że ją zetnie - ma przecież w domu piłę.
      Wchodzi do domu i od progu woła do żony:
      - Gdzie piła??
      Żona wychodzi z kuchni z deka przestraszona i mówi:
      - Ja nie piła, ja nie piła...
      - Pytam się, kur...a, gdzie piła!! - groźnie syczy mąż.
      - U sąsiada... - żona piszczy
      - A czemu dała??
      - Bo piła....
      ***********************************
      Mały chłopczyk wraz z tatusiem znalazł w lesie jeżyka. Leżał
      biedak pod kępką trawy i drżał z zimna. Chłopczykowi zrobiło się żal
      jeżyka i poprosił tatę, aby zabrali zwierzaka do domu. Tata się zgodził i jeżyk
      zamieszkał u nich. Chłopczyk bardzo dbał o zwierzaka. Poił go
      mleczkiem i karmił pędrakami. Jeżyk zjadał je ze smakiem i czasem ku
      zdziwieniu
      chłopca ,pomrukiwał z zadowolenia. Na zimę jeżyk, jak przystało na
      wszystkie porządne jeżyki, zapadł w sen zimowy. A na wiosnę jeżykowi
      urosły skrzydełka, a na czole róg. W końcu wyleciał przez
      niedomknięte okno. Wtedy stało się jasne, że chłopiec wraz z tatusiem
      nie przynieśli z lasu jeżyka, tylko jakieś chuj wie co...

      Idzie miś i zajączek na imprezę.
      Zajączek mówi do misia:
      - Słuchaj, ile razy jesteśmy na imprezie i ty się najebiesz to potem mnie
      bijesz. Obiecaj, że dzisiaj nie będziesz.
      Miś:
      - Ok, nie ma sprawy.
      Rano zając się budzi cały posiniaczony, we krwi i bez 2 zebów.
      Wkurwiony biegnie do misia i mówi:
      - Kur*a! Obiecałeś, że nie będziesz mnie bić!
      A miś na to:
      - Słuchaj zając, poszliśmy na imprezę, ty się najebałeś i zacząłeś szaleć.
      Najpierw zacząłeś mi bluzgać, że jestem grubym gejem i debilem.
      Już miałem ci zajebać ale myślę ok obiecałem...
      Potem zacząłeś jechać moją dziewczynę, że to kur*a i pruje się z każdym w całym
      lesie.
      Ledwo co wytrzymałem, ale ok myślę - jesteś najebany i wogole...
      Potem dojebałeś się do mojej matki...
      Ledwo co mnie ludzie utrzymali ale nic ci nie zrobiłem...
      Ale jak wróciliśmy do domu a ty nasrałeś mi do łóżka, włożyłeś w to gówno 3
      kredki i powiedziałeś:
      - JEŻYK ŚPI DZISIAJ Z NAMI ... to nie wytrzymałem...


      >> Przed porodówką stoi tatuś i drze się do ślubnej, wychylającej się oknem
      na czwartym piętrze:
      > >> - Urodziło się?
      > >> - Urodziło.
      > >> - A co: chłopiec czy dziewczynka?
      > >> - Chłopiec.
      > >> - A do kogo podobny?
      > >> Żona macha ręką:
      > >> - Nie znasz...
      >
      > >> Mąż do żony:
      > >> - Kochanie, wiem że zbliżają się Twoje urodziny, możesz mi podsunąć
      pomysł co do prezentu?
      > >> - Chcę rozwodu!
      > >> Chwila ciszy.
      > >> - Ale ja nie zamierzam aż tyle wydać...
      >
      > >> Żona wraca po urlopie do domu i widzi, że w mieszkaniu nie ma ani
      jednego mebla, a na podłodze leży pijany mąż.
      > >> - Kazik, gdzie są meble?
      > >> - Sprzedałem.
      > >> - Jak to sprzedałeś? A gdzie pieniądze?
      > >> - W worach.
      > >> - Jakich worach, gdzie one są?
      > >> - O tu. Pod oczami.
      >
      > >> - To, jakim samochodem będziecie jeździć w raju, zależy od tego, czy
      byliście wierni swoim żonom za życia! - mówi Bóg.
      > >> Pierwszy facet:
      > >> - O Boże, proszę, bądź łaskaw! Wiem, że zdradzałem żonę, ale na ziemi
      było tyle pięknych kobiet, a ja chciałem mieć je wszystkie dla siebie!
      > >> Bóg:
      > >> - Wstydź się, synu, za karę dostaniesz dwudziestoletnią Nyskę.
      > >> - Drogi Boże, tylko raz zdradziłem i strasznie tego żałuję, nie bądź
      zbyt srogi! - mówi drugi facet.
      > >> Bóg:
      > >> - Wstydź się, synu, ale dostaniesz BMW.
      > >> - Drogi Boże, będziesz ze mnie taki dumny - mówi trzeci. - Nigdy nie
      zdradziłem żony, kochałem ją ponad wszystko, kupowałem jej róże codziennie,
      sprzątałem cały dom, robiłem zakupy, podróżowaliśmy razem po całym
      świecie...
      > >> - Wystarczy! - mówi Bóg. - Jestem z ciebie dumny. Dostaniesz każdy
      samochód, jaki tylko zapragniesz.
      > >> Minęły dwa tygo dnie. Pierwszy i drugi mężczyzna widzą, jak trzeci
      facet zatrzymał się na samym środku skrzyżowania swoim nowym, błyszczącym
      Rolls Royceem. Podchodzą do niego i pytają:
      > >> - Człowieku, dlaczego płaczesz, przecież masz samochód swoich marzeń! O
      co ci chodzi?
      > >> Na to on zrozpaczonym głosem:
      > >> - Właśnie widziałem moją żonę na rolkach!
      >
      > >>> Żona mówi do męża:
      > >> - Kochanie kup nam samochód zrobię prawo jazdy, poznamy świat...
      > >> - Ten czy tamten? - pyta mąż.
      >
      > >> Małżonek wraca cichaczem, późno do domu.
      > >> - Która godzina? - pyta zaspana żona.
      > >> - Dziesiąta - odpowiada mąż.
      > >> - Tak? Słyszę że właśnie bije pierwsza...?
      > >> - No przecież zera nie może wybić, kochanie...
      >
      > >> - Weeeź mnie! - żona namiętnie łasi się do męża
      > >> - Oszalałaś? Przecież ja nigdzie nie wychodzę.
      >
      > >> Mąż do żony po kolacji:
      > >> - Kochanie, te grzybki były znakomite! Skąd wzięłaś na nie przepis?
      > >> - Z jakiejś powieści kryminalnej...
      >
      > >> Kobieta budzi się rano po Sylwestrze, patrzy w lustro i szturcha w bok
      wymęczonego imprezą męża:
      > >> - Wiesz kochanie... jaka ja już jestem stara! Twarz mam całą
      pomarszczoną, biust obwisły, oczy sine i podkrążone, fałdy na brzuchu, grube
      nogi i tłuste ramiona... Kochanie! Proszę cię, powiedz mi coś miłego, żebym
      się lepiej poczuła w nowym roku...
      > >> - Eee... no... za to wzrok masz jak najbardziej w porządku!
      >
      > >> Mąż po powrocie z pracy chwali się żonie:
      > >> - Dostałem na budowie papierkową robotę, kochanie.
      > >> - Cudownie! Mów mi szybko, co teraz będziesz robił?!
      > >> - Trzepał worki po cemencie.
      >
      > > Żona wpada roztrzęsiona do domu:
      > >> - Wyobraź sobie - mówi do męża - na ulicy nagle wpadamy na siebie z
      Baśką...
      > >> - Nie obchodzą mnie wasze babskie sprawy - przerywa jej małżonek.
      > >> - Jak uważasz, ale według lakiernika auto będzie gotowe dopiero za
      tydzień.
      >
      > >> Mąż przyłapał żonę na intymnym sam na sam z innym mężczyzną.
      > >> - Niewierna! - zakrzykną mąż i wyrywając z szuflady pistolet zaczął
      mierzyć w rywala.
      > >> - Nie! - krzyknęła żona zasłaniając własnym ciałem kochanka. - Chyba
      nie zabijesz ojca własnych dzieci!!!
      >
      > >> Mąż do żony:
      > >> - Może masz ochotę na szybki numerek...?
      > >> - A są jakieś inne???
      >
      > >> - Znowu przychodzisz do domu o trzeciej nad ranem - wrzeszczy żona na
      męża...
      > >> ; - Bo ja prowadzę regularny tryb życia! - odpowiada mąż.
      >
      > >> Żona wraca z pierwszej jazdy samochodem bez męża.
      > >> - Kochanie - mówi do męża - opowiedzieć ci jak było na pierwszej
      jeździe samochodem bez ciebie, czy chcesz przeczytać o tym jutro rano w
      gazecie???
      >

      Krystyna wraca z zebrania feministek. Nastrój bojowy. Roman otwiera drzwi.
      - Kurwa, koniec z męskimi rządami, kutasie jebany!!!! - Krystyna krzyczy od
      progu - To ja jestem głową tego domu!!! Od tej pory będzie tak, jak ja...
      Krystyna nie zdążyła dokończyć, gdy Roman wyprowadził cios pięścią. Uderzył jak
      Tyson za najlepszych czas
      • bmwariat Re: hehehe:)dokończenie:D 13.10.05, 08:12
        .. Niedoszła feministka padła i leży. Nagle rozlega się dzwonek. W drzwiach
        staje sąsiad, Lucjan.
        - Roman, co się stało? Słyszałem łomot...
        - Aaaaa, nic takiego Lucek, wszystko OK.
        - Więc czemu Krystyna leży jak nieżywa na podłodze?
        - To głowa tego domu - leży, gdzie chce...
    • morfinka_12 ostrzej troszke 14.10.05, 11:00
      Do agencji towarzyskiej przyszedł facet. Zamówił panienkę i spędził z nią
      fantastyczną noc. Rano idzie do szefowej uregulować należność.
      - Ile się należy? - pyta.
      - Nic... Był pan świetny!!!!
      - Co??! Cała noc seksu z rewelacyjną dziewczyną i nic nie płacę????
      - Nic. Proszę, to jeszcze dla pana - szefowa podaje mu 200 złotych.
      Faceta zamurowało. Nie dość, że poużywał w najlepsze, to jeszcze dostał dwie
      stówy. Tego samego dnia opowiedział o wszystkim koledze, więc on też postanowił
      odwiedzić agencję. On też spędził fantastyczną noc z panienką, rano idzie do
      szefowej i pyta:
      - Ile się należy?
      - Nic, był pan świetny - mówi szefowa i wręcza mu 50 złotych.
      - Dziękuję - mówi facet. - Nie dość, że było fajnie, to jeszcze dostaję kasę.
      Wie pani co? Mam pytanie. Dlaczego dostałem 50 złotych, a mój kolega wczoraj
      dostał za to samo 200?
      - Wczoraj wszystko szło na satelitę, a dziś tylko na kablówkę
      --------------------------------------------------------------------------------
      --------------------------------------------------------------------------------

      Spotyka się dwóch kumpli i jeden ma strasznie podbite oko. Na pytanie co się
      stało odpowiedział, że
      żona przyłożyła mu mrożonym kurczakiem.
      - Ale jak to kurczakiem?!
      - No jak się schylała do lodówki, a, że była w mini, to jej się mini podwinęła,
      zobaczyłem jej
      tyłeczek.... no i wziąłem ją od tyłu...
      - No to w takim razie nie rozumiem. Nie lubi od tyłu?
      - No wiesz lubi, i to bardzo, ale nie w Biedronce!
      --------------------------------------------------------------------------------
      --------------------------------------------------------------------------------
      • feel_good nie mogę tego tak zostawić... 14.10.05, 11:38
        przecież jasno widać tu niby-ukrytą antyreklamę jednego z sieciowych sklepów:
        "(...) No wiesz lubi, i to bardzo, ale nie w Biedronce!"

        - A niby dlaczego nie...??? Masz jakieś rozsądne argumenty?
        Bo ja widzę tylko argumenty za :)))
        • morfinka_12 oczywiście że tak, 14.10.05, 11:42

    • morfinka_12 Re: dobre dowcipy :-) 14.10.05, 12:30
      Milioner z metrowym interesem dał ogłoszenie, że pierwszej kobiecie, której
      wsadzi całego da 10 milionów $. Zgłasza się pierwsza, widać na pierwszy rzut
      oka, że kokota od lat obecna w zawodzie - facet nawet bez gadki zabiera się do
      roboty, ale wsadził tylko pół, a baba zaczyna panicznie krzyczeć:
      - Proszę wyjąć, pan mnie rozerwie!!
      Zgłasza się druga, też widać, że przed chwilą wyszła spod latarni; facet
      zaczyna wkładać. Włożył pół i pyta:
      - Jak się pani czuje?
      - W porządku, proszę dalej.
      Wepchnął trzy czwarte, a baba krzyczy:
      - Proszę wyjąć, pan mnie rozerwie!!!
      Przyszła trzecia - cicha i niepozorna. Facet z niedowierzaniem zaczyna wkładać.
      Włożył pół i pyta:
      - Jak się pani czuje?
      - W porządku, proszę dalej.
      Wepchnął trzy czwarte i pyta:
      - I co?
      - W porządku, proszę dalej.
      Wepchnął całego i pyta:
      - No i jak się pani czuje?
      - Fąfaftycnie...
    • monika.dk o szefach 14.10.05, 12:31
      Szef przyjmuje nowego pracownika:
      - W naszym zakładzie obowiązują dwie zasady. Pierwsza to
      czystość. Czy wytarł Pan buty przed wejściem do gabinetu?
      - Oczywiście.
      - Druga to prawdomówność. Przed moimi drzwiami nie ma wycieraczki.

      * * * * *

      - Szefie, musze dostac podwyzke, ja z tej pensji nie moge wyzyc!
      - Niech się Kowalski lepiej zastanowi, jak wyzyje bez tej pensji...

      * * * * *

      - Szefie, musze dostac podwyzke!
      - Oczywiscie, oczywiscie. Niech Kowalski do mnie przyjdzie w
      poniedzialek, jak jeszcze bedzie u nas pracowac...

      * * * * *

      Szef do sekretarki:
      - Ma pani dzis wolny wieczor?
      - Tak, oczywiscie..
      - To prosze się wyspal i przyjsc jutro wczesnie do pracy..

      * * * * *

      Kierownik: Kowalski, czy lubi pan spocone dziewczyny?
      Kowalski: No, nie bardzo...
      Kierownik: A ciepla wodke?
      Kowalski: Tez nie.
      Kierownik: To po jaka cholere chce pan urlop w lipcu?

      * * * * *

      - Panie kierowniku, chcialbym z panem pogadac w trzy oczy...
      - Jak to w trzy oczy? Chyba w cztery oczy?
      - Nie, tylko w trzy, bo na to co zaproponuje jedno oko trzeba będzie przymknac.

      * * * * *

      Spotykaja się dwie zaprzyjaznione przyjaciolki:
      - Dlaczego wlozylas minispodniczke?
      - Wole, żeby szef patrzyl na moje nogi niz na rece...

      * * * * *

      W bistro rozmawia dwoch mlodych biznesmenow:
      - Podobno przyjales do pracy nowa sekretarke?
      - Owszem.
      - I jestes z niej zadowolony?
      - Po pierwszym dniu trudno powiedzieć.
      - Mloda, ladna?...
      - Taka sobie, niczego.
      - A jak się ubiera?
      - Bardzo szybko.

      * * * * *

      Co można ściągnąć z nagiej sekretarki?
      Nagiego dyrektora.

      * * * * *


      Na zakładowym jubileuszu, przemawia szef wydziału. Na
      zakończenie wznosi kielich ze słowami:
      - Za wszystkie panie, które mamy pod sobą...

      * * * * *

      Sa 4 rodzaje szefów: szef-pedał, szef-niepedał, szef-superpedał i
      szef-superpedał-czarodziej.
      Szef-pedał mówi:
      - Ja Pana zaraz wypieprzę!
      Szef-niepedał:
      - Nie będę się z Panem pieprzył!
      Szef-superpedał:
      - Ja was wszystkich wypieprzę!
      Szef-superpedał-czarodziej:
      - Jak ja was wszystkich wypieprzę, to nawet nie będziecie wiedzieli, kiedy!!!

      * * * * *

      Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku:
      - Jestem na cmentarzu.
      Po powrocie zastaje dopisek:
      - Niech ci ziemia lekką będzie.

      * * * * *

      - Chcę rozmawiać z dyrektorem!
      - Dyrektora nie ma.
      - Przecież przed chwilą widziałem go w oknie?
      - Dyrektor też pana widział.



      * * * * *




      Stały informator dyrektora kabluje na szefa dzialu.
      - On o panu dyrektorze opowiada, że nie ma pan matury, że
      używa pan zwrotów obcojęzycznych ni w pięć ni w dziesięć, no i w ogóle
      nie nadaje się pan na to stanowisko.
      - Powiedz mu pan, ze może mnie w d*.*ę pocałować i vice versa.

      * * * * *

      Dyrektor firmy do przebywającego na wczasach pracownika napisał pismo:
      - PPPPPPP
      W odpowiedzi otrzymał list od tego pracownika:
      - DUPA
      Po powrocie dyrektor zaprasza go na dywanik...
      - To ja pisze elegancko Po Przyznaną Premię Proszę
      Przyjechać Pociągiem Pospiesznym, a Pan mi tu wulgaryzmy?
      - Ja? Ależ jak? Ja odpisałem Dziękuję Uprzejmie Przyjadę Autobusem.

      * * * * *

      Kowalski: Proszę wybaczyć panie kierowniku, ale w tym
      miesiącu nie dostałem premii...
      Kierownik: Wybaczam panu.

      * * * * *

      Rozmowa dwoch dyrektorow:

      - Wiesz, ostatnio kupilem sobie automatyczna
      sekretarke. No mowie ci, super! Wyglada jak kobieta, i to
      taka, za która mezczyzni się na plazy ogladaja, a ile potrafi!
      - No to pokaz to cudo.
      To ten go zaprosil do gabinetu. Wchodzi sekretarka, fakt,
      laska ze hej, no i pyta czego się napija. Jeden zazyczyl sobie kawy drugi
      herbaty. No i za chwile patrza, a ona nalewa z jednego palca kawe, z drugiego
      herbate (miala wbudowany ekspres do kawy i herbaty). Dyrektor
      podyktowal jej tekst - za chwilke podlaczyla się do drukarki i mial wydruk.
      itd.
      Po pewnym czasie zadzwonil telefon, no i dyr wlasciciel sekretarki
      mowi do kumpla:
      - Wiesz, musze odebrac, a ty mozesz wyprobowac co jeszcze ona potrafi.
      Wyszedl, rozmawia przez telefon, nagle po paru minutach slyszy potworny wrzask.
      - Rany julek, zapomnialem mu powiedziec, ze ona ma w d*.*ie
      temperowke do olowkow!!!

      * * * * *

      Dyrektor jest na wyjezdzie sluzbowym. W hotelowej recepcji
      zwraca się do recepcjonisty:
      - Prosze dwa pokoje jednolozkowe. Jeden na pierwszym pietrze
      dla mnie, a ten drugi dla sekretarki...
      - ...na trzecim. - dodala sekretarka.
      Recepcjonista podaje im jeden klucz i mowi:
      - Macie tu pokoj dwulozkowy na parterze.
      Dyrektor z oburzeniem:
      - Ale przeciez ja prosilem...
      Recepcjonista uprzedzajac jego dalszy wywod:
      - Bardzo nie lubie, gdy goscie w nocy biegaja po korytarzach w pizamie.

      * * * * *

      Do gabinetu dyrektora wpada bez pukania jego podwladny.
      Wylewa dyrektorowi kawe na koszule, pokazuje mu jezyk, puszcza baka i wygarnia
      wszystko. W tym samym tez momencie do gabinetu wpadaja koledzy.
      - Stasiu, Stasiu! To byl zart, wcale nie wygrales w totka!
    • lachien Re: dobre dowcipy :-) 14.10.05, 19:41
      Wnuczek do babci:
      - Babciu, czy dziadzia jest mechanikiem samochodowym?
      - Nie, wnusiu.
      - To dlaczego leży na ulicy pod autobusem?
    • rudeboys Re: dobre dowcipy :-) 14.10.05, 22:18
      Idzie kleryk i wdepnał w kupe.
      I mówi: O kurde wdepnałem w kupe!
      O cholera powiedziałem kurde!!
      O kur*a, powiedziałem cholera!!!
      A ch*j, i tak nie chciałem być księdzem.

      *********************************************************

      Wraca do domu facet z owca pod pacha. Otwiera mu zona.
      Facet:
      - To jest ta swinia która posuwam.
      Zona:
      - Glupku, to nie swinia tylko owca.
      - Zamknij sie, mówilem do owcy.

      ***************************************************************

      Wleciała mucha do cipki. Latała we wszystkich kierunkach nie mogąc znaleść wyjścia. Po piętnastu minutach zupełnie wycieńczona siadła i rzecze:
      - Teraz to albo mnie ch*j strzeli, albo krew zaleje!

      *************************************************************************

      Przychodzi mąż do domu i mówi do swojej żony:Maryśka rozbieraj się!
      Ona się rozebrała a on mówi:Usiądź mi na głowie!Ona mu usiadła a on podchodzi do lustra i się jej pyta:Maryśka?Ładnie mi z grzywką?

    • feel_good ulubione ciastko 25.10.05, 11:02
      Jakie jest ulubione ciastko każdego szefa?

      - Tyrajmisiu

      :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka