Dodaj do ulubionych

Kogo obchodzi tlumacz ?

15.04.04, 14:23
Mam pytanko : czy czytajac ksiazke przetlumaczona z obcokrajowego obchodzi
Was choc ciut ciut , kto te ksiazke tlumaczyl ? Czy kupujac te ksiazke
rzucacie okiem na nazwisko tlumacza ?

Jesli tak, to czy nie razi Was , ze w niemal zadnych zapowiedziach czy
reklamach te nazwiska nie sa umieszczane ? Ze sa mniej wazne od formatu,
liczby stron i ISBN-u ?

taki drobiazg. kilka miesiecy ciezkiej roboty, dzieki ktorej ksiazkja albo
sie sprzeda, albo pojdzie na przemial jako gniot. Czesc z tych galernikow
(akurat ja sie do nich na szczescie nie zaliczam) jest Waszymi "kolegami z
forum" (ze posluze sie populistycznym chwytem apelujac do Waszego poczucia
nepotyzmu ;oD)

Moze warto pisac e-mejle do Wydawcow z niewinnym pytaniem, czy dany Autor o
obco brzmiacym nazwisku napisal swoje dzielo po polsku ? Moze w koncu to cos
zmieni ? Zwlaszcza , ze nie chodzi tu o zadna kase, tylko o zwyczajna
przyzwoitosc.

Klaniam nisko

B.

PS : przepraszam za ulotkowo-zwiazkowy styl. Ulalo mi sie wlasnie po
przeczytaniu recenzji "Nieskonczonosci w jednej dloni" (kilka watkow
ponizej), ale dotyczy to w zasadzie wszystkich wydawnictw.
Obserwuj wątek
    • slotna Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 15.04.04, 15:44
      Pójdę w ciut inną stronę: obchodzi i to bardzo, a to dlatego, że wielokrotnie
      nacięłam się na takie chałtury, że coś okropnego. Począwszy od komiksów z
      Garfieldem, przez Kinga i Nabokova aż do autobiografii Polańskiego. Gdybym
      chciała wymienić choćby część niedociągnięć, błędów i ewidentnych bzdur,
      musiałabym założyć nowy giga-wątek. Smutne to;( Poza tym ostatnio doszłam do
      wniosku, że korektorzy wymarli. Nawet w najdroższych 'luksusowych' wydaniach
      zdarzają się niewiarygodne wpadki, a co dopiero mówić o 'haszetach' czy
      innych 'fantompresach'.

      Może nie powinnam była czytać tego Stillera...
      pozdrawiam
      • hajota Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 15.04.04, 17:10
        A ja połączę oba wątki: otóż jestem zdania, że to, o czym pisze Slotna ma
        niejaki związek z tym, o czym pisze Baloo. Niejeden tłumacz-chałturnik jest po
        prostu pewien swojej bezkarności, skoro jego nazwisko i tak się prawie nigdzie
        nie pojawi, a wydawcy i autorzy recenzji dają mu do zrozumienia, że psa z
        kulawą nogą nie obchodzi.
        • Gość: Zdanka Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: 62.233.181.* 15.04.04, 17:27
          Napisłam do "MUZY" dokładnie 6(słownie sześć )maili na temat tego,dlaczego nie
          raczą wspomnieć ani w katalogach,ani na stronie o tym,kto u licha tłumaczy w
          ich wydawnictwie książki.Wydają sporo tzw .bestsellerów i klasyki,więc
          wypadałoby to zrobić z szacunku dla czytlnika."Muza" ma szacunek w pewnych 4
          literach .Nie odpowiedzieli mi na żaden mail.
          • baloo Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 15.04.04, 17:41
            Gość portalu: Zdanka napisał(a):
            "Napisłam do "MUZY" dokładnie 6(słownie sześć )maili [...] Nie odpowiedzieli mi
            na żaden mail."

            Moze to i lepiej, ze nie odpowiedzieli ;o) . Bo ja juz "od pierwszego kopa"
            dostalem odpowiedz od pewnego wydawnictwa. Zajrzyj tutaj :

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11943&w=10628999&a=12000900

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11943&w=10628999&a=12002097

            Prawda, ze ladne ?
            ;o)
            B.


            • Gość: ona.a Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: 5.2.* / *.chello.pl 15.04.04, 17:59
              Pewnie,że obchodzi.Często sięgając po książkę wiem już,a raczej
              przypuszczam,kto ją tłumaczył.
              Z drugiej strony śmieszą mnie docinki typu-tłumacz źle zrobił.Jezu,najpierw
              ten,kto krytykuje,niech pozna prawdziwy smak tej pracy,a dopiero potem się
              wypowiada.Zdarzają się tacy,co to ślęczą nad przekładem i oryginałem
              jednocześnie i zaznaczają z ołówkiem w ręku słówka-zapominając,że jedno słowo
              angielskie ma naszych kilka odpowiedników a wybiera się ten,który najlepiej
              pasuje do sytuacji itp.
              Tak,wiem,zdarzają się Ci co potrafią zepsuć książkę.Ale nie można generalizować
              i tylko takichzauważać.
              Niestety,nagminne pomijanie nazwisk tłumaczy dotyczy wielu wydawnictw.Nie ma
              ich na stronach internetowych, katalogach.Nie dobrze.Wypadałoby coś z tym
              zrobić.
              Pozdrawiam.
              • yanga Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 15.04.04, 19:11
                Ja mogę się uznać za weterankę tych walk, zresztą na tym forum założyłam na ten
                temat co najmniej dwa wątki. Od wielu lat pisuję maile w tej sprawie do Świata
                Książki - koleżeństwo z forum "Wydawnictwa" dobrze o tym wie. Nie dostałam
                nigdy żadnej odpowiedzi. Prawdę rzekłszy naprawdę nie pojmuję, o co im chodzi:
                o tę linijkę tekstu? No dobrze, to na papierze, a strony internetowe? Dlatego
                cholera mnie bierze, gdy odbieram kolejny biuletyn z zapewnieniami, jak to oni
                strasznie kochają czytelników i jak bardzo im na nas zależy.
              • slotna Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 16.04.04, 20:35

                > Z drugiej strony śmieszą mnie docinki typu-tłumacz źle zrobił.Jezu,najpierw
                > ten,kto krytykuje,niech pozna prawdziwy smak tej pracy,a dopiero potem się
                > wypowiada

                O, a to dlaczego? muszę być tłumaczem, żeby domagać się dobrego przykładu?
                Rozczaruję Cię - nie muszę znać oryginału, ba, nawet nie muszę znać języka
                oryginału, bo wystarczą mi niezrozumiałe zdania, błędy językowe, nieporadność
                stylistyczna...


                > Zdarzają się tacy,co to ślęczą nad przekładem i oryginałem
                > jednocześnie i zaznaczają z ołówkiem w ręku słówka-zapominając,że jedno słowo
                > angielskie ma naszych kilka odpowiedników a wybiera się ten,który najlepiej
                > pasuje do sytuacji itp.

                Hm... szczerze mówiąc nie spotkałam się z czymś takim. Wierzę, że są tacy
                ludzie (bez ironii), ale ja akurat do nich nie należę (już nie mówiąc o tym, że
                wiem, że słowa mają kilka odpowiedników - za to tłumacze często nie wiedzą, np.
                nie domyślają się, że 'let' może byc czymś inym niż 'pozwalać')

                Reasumując - w tej chwili zwracam uwagę na nazwisko tłumacza, głównie po to,
                żeby nie kupić chały, a nie po to, żeby kupić cos dobrego. Niestety. Niemniej
                zwracam i nie wyobrazam sobie, żeby zabrakło tej informacji.
                pozdrawiam
            • Gość: Zdanka Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: 62.233.181.* 15.04.04, 21:43
              Wiesz,szkoda,że nie pociągnąłeś rozmowy z nimi dalej w kolejnych mailach,bo jak
              to czytałam ,to zastanawiałam się ,czy mam się śmiać ,czy płakać nad
              odpowiedzią wydawnictwa...Szczególnie ujął mnie ten fragment:
              Z kolei
              ja przyznam sie bez wstydu ze czasami zdarza mi sie kupic ksiazke bez
              wzgledu na to kto ja tlumaczyl (pod warunkiem ze byl to tlumacz).

              No tak,wiemy przynajmniej,ze książek w tym wydawnictwie /prawdopodobnie?/ nie
              tłumaczą górnicy:))))
              • baloo Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 16.04.04, 11:14
                Chyba zartujesz ,ja mialbym odpuscic taki smaczny kasek ? W dodatku, gdy klient
                sam sie podklada ? Wczoraj nie zdazylem, ale dzisiaj nadrobilem zaleglosci,
                korzystajac w dodatku z Waszych sugestii i informacji, za ktore dziekuje ;o)
        • morena331 Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 28.04.04, 11:06
          Może ktoś kto nigdy nic nie tłumaczył zrozumie tłumacza jeżeli to przeczyta
          Nie jestem profesjonalistką w tym fachu , ale przetłumaczyłam kilkadzieściąt
          tekstów (włoski) Najbardziej irytują mnie oceny ludzi którzy zupełnie nie mają
          pojęcia o tradycjach, przyzwyczajeniach, idiomach- starają się jednak ocenić
          pracę tłumacza sięgając po słownik.
          A tak naprawdę o co chodzi w tłumaczeniu- myślę ze nalezy zastanowić sie jakie
          jest najważniejsze przesłanie autora tekstu i uzyc odpowiedniego słownictwa aby
          wiernie przekazać to przesłanie.
          czy angielskie dowcipy śmieszą polaków?
          czy "mam głód" jest odpowiednim tłumaczeniem "jestem głodny"?
          czy tłumacząc z jezyka obcego przysłowie które nic mówi czytelnikowi jest na
          miejscu?

          Jak można tłumaczyć po ukończeniu filologi w polsce , mając za soba kilka
          tylko wizyt w kraju z którego wywodzi się dany język
          Kazdy popełnia błędy i nigdy nie przestanie tego robić, musiałby żyć w obu
          krajach jednocześnie. Jezeli wybierze życie za granicą jego polszcyzna napewno
          ucierpi, jezeli zostanie w kraju będzie dalej strzelał gafy.
          A tu niestety trzeba zarabiać na życie....
    • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Fantastyczna ta Twoja ulotka:) 15.04.04, 19:28
      Jedna z najmadrzejszych wypowiedzi jakie tu czytalam.
      Podpisuje sie obiema rekami pod kazdym zdaniem.
      Zalaczam moja ulubiona definicje tlumacza: tlumacz nie musi znac obcego jezyka,
      powinien znac polski. Lub cos w tym rodzaju.
      Obecnie tlumacze nie zasluguja na zbyt wielki szacunek. Bycie absolwentem
      anglistyki czy romanistyki naprawde nie wplywa na jakosc przekladu
      automatycznie.
      • Gość: bibi Re: Fantastyczna ta Twoja ulotka:) IP: *.chello.pl 24.04.04, 21:41
        gaz.gaz.gaz.na.ulicach napisała:

        > Jedna z najmadrzejszych wypowiedzi jakie tu czytalam.
        > Podpisuje sie obiema rekami pod kazdym zdaniem.
        > Zalaczam moja ulubiona definicje tlumacza: tlumacz nie musi znac obcego
        >jezyka, powinien znac polski. Lub cos w tym rodzaju.

        Z tym mozna się zgodzić. Ma nawet przykład z życia. Isnieje poetka-tłumaczka
        włoska, która tłumaczyła na włoski poetę tureckiego, nie znając tego języka. Za
        pośrednictwem tłumacza prowadzili bardzo długie dyskusje o wierszach i o tym co
        mają znaczyczyć. Jej tłumaczenie było ze tak powiem intuicyjne.

        Zdaniem krytyków i znawców są to najlepsze tłumaczenia jakie ten poeta
        kiedykolwiek miał. Niestety nie pamiętam już o kogo chodziło. Ale poetów
        powinni tłumaczyć tylko poeci. Mają coś czego nie mają inni tłumacze, pewien
        rodzaj duszy, coś co przepływa między ludzmi ponad językiem.
    • Gość: adas Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: 212.244.195.* 15.04.04, 21:48
      "Z kolei ja przyznam sie bez wstydu ze czasami zdarza mi sie kupic ksiazke bez
      wzgledu na to kto ja tlumaczyl (pod warunkiem ze byl to tlumacz)".

      Podoba mi się to zdanie. Ujawnia olbrzymi talent, dbałość o styl, o złożonej
      logice nie wspominając.
      Zrobiłem spacerek po witrynach, nie jest tak źle. Prószyński, W.A.B, Czarne,
      PIW, Czytelnik, Rebis, a nawet Zielona Sowa podają tłumaczy. Wyłamuje się MUZA.
      Dziwne, z tak uzdolnionym właścicielem...
      A nie jest przypadkiem z tłumaczami tak, że przypominamy sobie o nich jak coś
      jest nie tak. Np. w ósmej linijce pojedynczego zdania. Choć czasami nie wiadomo
      co jest pomysłem autora, a co tłumacza.
      Gdzieś wyczytałem taką anegdotkę: Gombrowicz postanowił
      przetłumaczyć "Ferdydurke". Był to tak zły przekład, że właściwie napisał nowy
      utwór. Ponoć największą argentyńską powieść dwudziestego wieku.
      • Gość: adas Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: 212.244.195.* 15.04.04, 21:55
        Zdanka!!!!!!! Widać mamy podobną zdolność wyławiania prawdziwych perełek
        literackich. Choć utopiłbym "Kazię" w łyżce wody lub spalił na stosie....

        Z wyrazami szacunku
        adas
    • emka_1 Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 15.04.04, 23:11
      obchodzi, obchodzi. myślę, że wydawnictwa są tak dyskretne z innej przyczyny -
      po pierwsze parę wydawnictw było uprzejme wydać ksiązki bez zgody tłumaczy lub
      ich spadkobierców więc po co się chwalić, że się kradnie?
      poza tym nie chcąc kupować praw do dobrych tłumaczeń, wydawało się znane tytuły
      w tłumaczeniu szwagra albo znajomych królika.

      mozna odnieść wrażenie, że niektóre wydawnictwa traktują swoich odbiorców jak
      bandę nowobogackich matołów dla których liczy się wymiar ksiązki oraz półskórek
      ze złoceniami - znaczy czy zmieszczą się na półce w 'bibliotece w stylu
      prowansalskim wykonanej ze starego drewna'(jak stało napisane w reklamie
      umieszczonej w niezwykle eleganckim piśmie o urządzniu wnętrz). wiadomo, ze ktoś
      taki ksiązki czytać nie będzie, bo się książka zniszczy, złocenia zetrą itd.

      pomijając wszystko inne, w przypadku produktów przemysłowych, zatajenie
      informacji jest przestępstwem :) co prawda właśność przemysłowa jest znacznie
      lepiej chroniona niż własność intelektualna, ale ustawa o zapobieganiu
      nieuczciwej konkurencji traktuje także o reklamie, i zatajaniu istotnych dla
      odbiorcy informacji. może by tak zapytać fachowca, czy paragraf na wydawnictwa
      się znajdzie???


      • cecyl Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 16.04.04, 00:00
        Mało kogo obchodzi, więc nie ma co drzeć szat. Po pierwsze - każdy przekład
        można zrobić na nowo - za dużo mniejsze pieniądze (Tolkien w Zysku). Nie ma
        przekładów "kanonicznych" (o to zresztą starają się każde następne pokolenia
        tłumaczy). Czytelnicy też o to nie dbają, bo inaczej każdy przekład tłumaczy z
        dorobkiem byłby sukcesem i tłumacza, i dzieła przezeń przetłumaczonego, i
        wydawcy. A tego nie przeżyła nawet Zofia Chądzyńska, której wiele świetnych
        przekładów po prostu przepadło. Więc po co wydawnictwa mają tak hołubić
        tłumaczy? Żyjemy już w innej epoce. Zapomnijmy.
        • micstar2003 cecyl ? 20.04.04, 19:47
          a propos Chadzynskiej, nie wyobrazam sobie "gry w klasy" Cortazara
          przetlumaczonej przez kogos innego, to bylaby inna ksiazka (dla mnie), ale moze
          masz racje, pojawi sie znowu jakis inny zdolny tlumacz i przetlumaczy cos
          pieknie,hmm
      • micstar2003 Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 20.04.04, 19:51
        przepraszam ze nie na temat ale czy to ty Marcin(czy pod pseudo emka ukrywa sie
        moj kolega marcin innym slowy) ?
        jezeli nie to przepraszam
        • emka_1 nie na temat -dopiero 21.04.04, 15:11
          teraz zauważyłam:) przykro mi - marcin to nie ja, nawet kolegą zważywszy płeć
          nie mogę być:(
        • viking73 Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 22.04.04, 12:33
          emka_1 na pewno nie jest Marcinem.:-)
    • mary_ann Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 16.04.04, 10:36
      Obchodzi, obchodzi.
      I to nie ze względu na interes zawodowy (popełniłam co prawda w życiu jeden
      przekład literacki, ale teraz jeśli już tłumaczę - coraz rzadziej, bo utrzymać
      się z tego nie sposób - to teksty o zupełnie innym charakterze). Przekład
      zawsze jawił mi się jako integralna część dzieła, mam świadomość, że tłumacz na
      dobrą sprawę pisze to ostatnie od nowa, "przenosi" tekst oryginalny na grunt
      innego języka i kultury (przesympatyczny Dedecius w tym właśnie duchu analizuje
      znaczenie niemieckiego czasownika "uebersetzen" = "ueber"+"setzen":-) Są
      książki, w przypadku których nazwisko tłumacza jest dla mnie gwarancją jakości
      przekładu. Inne z kolei potrafi z kolei skutecznie odstraszyc od zakupu.

      Jak słusznie jednak zauważasz, baloo, (nie)podawanie nazwiska tłumacza nie jest
      jednak tylko kwestią pragmatyczna, ale i... hmm... moralnoprawną. Kwestią
      przyzwoitości po prostu.

      Do truizmów zaś typu, że "dobry tłumacz to.. dobry tłumacz":-), a nie absolwent
      tego czy innego wydziału, nie chce mi się nawet , wybaczcie, odnosić. Po co
      dyskutowac o sprawach oczywistych?


      Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytaczy, a baloo w szczególności
      Mary_ann
      • baloo Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 16.04.04, 11:17
        Hej, Maryjanno ;o)
        Wpadnij czasem na "Wydawnictwa i ich obyczaje". W koncu to Ty
        jestes "niefrasobliwym sprawca" tego forumika (przypominam na wypadek, gdybys
        zapomniala stare dzieje) ;o)

        sciski

        B.
        • mary_ann Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 17.04.04, 00:26
          Tak, wiem, i mam z tego tytułu szczere wyrzuty sumienia, z których okresowo
          spowiadam się naszej nieocenionej millefiori:-). Rzecz w tym, że - o ile
          pojawiam się od czasu do czasu na Wydawnictwach jako bierny "czytacz" - o tyle
          pisać po prostu nie bardzo mam o czym. W czerwcu wylałam przed Wami swoje żale
          spowodowane kontaktem z pewną firmą z branży edytorskiej, czym sprowokowałam
          pośrednio narodziny w/w "foruma", sprawy jednak potoczyły się tak, że ostatnio
          na życie zarabiam prawie wyłącznie dydaktyką (dydaktyką przekładu, jak na
          ironię:-))

          Myślami i sercem, jestem jednak nieodmiennie, wierzcie mi Towarzysze, z Wami!
          Nasza sprawa zwycięży!

          Z translatorskim pozdrowieniem
          Wasza mary_ann
    • tygrys01 Kogo obchodzi tlumacz ? 17.04.04, 00:39
      Przede wszystkim obchodzi wydawcę który chce wiedzieć, ze dzieło w przekladzie
      będzie wierne tak w treści jak i klimacie oryginalowi. Ponadto od tłumacza a
      raczej autora przekladu wymaga się aby jego przeklad był zrozumiały dla
      polskiego czytelnika. Oczywiście, pomimo że przekład jest zupełnie nowym
      dziełem, często lepszym od oryginału to nie może on zasłonić pierwowzoru.
      Szczególnie jest to trudne w dziełach poetyckich. Przykładem doskonałego
      przekładu poetyckiego z klasycznej łaciny jest przekład popełniony przez
      Bożenę Olejniczak poematów Klaudiusz Klaudianusa (Claudii Claudiani) "O II
      Konsulacie Stylichona i o Wojnie z Gotami" Dla przypomnienia powiem, że
      Klaudiusz Klaudianus jest znany w polsce z XVIII wiecznego przekładu "O
      porwaniu Prozerpiny" Poematy Klaudianusa można znaleźć na portalu Allegro.
      • yanga Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 17.04.04, 11:00
        Wydawca, żeby wiedzieć, czy przekład odpowiada oryginałowi, musiałby to
        sprawdzić. A żeby sprawdzić, musiałby znać język. Jeszcze dwa lata temu znałam
        pewną redaktorkę, która zawsze kolacjonowała teksty, ale teraz uznano to za
        fanaberię i tak podkręcono normy redaktorom, że nikt tego już nie robi. Od
        tłumacza wymaga się przede wszystkim szybkości i dyspozycyjności. Nie powinien
        też używać wyrazów, których nie zna redaktor.
        • baloo Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 17.04.04, 21:51
          yanga napisała:
          Od tłumacza wymaga się przede wszystkim szybkości i dyspozycyjności. Nie
          powinien też używać wyrazów, których nie zna redaktor.

          Trzeba zatem koniecznie stworzyc i opublikowac "Slownik wyrazow obcych
          redaktorom". Zeby tlumacze (i autorzy chyba tez) znali rafy, ktore maja omijac.
          • hajota Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 17.04.04, 22:42
            No to ja podrzucam wyraz "mitygować". Pani redaktor zmieniła mi "mitygował ich
            Goering" na "wspierał ich Goering".

            Poza tym ktoś gdzieś wspominał o zakazie używania wyrazów dłuższych niż
            trzysylabowe.
            • jottka to ja 18.04.04, 17:04
              miałam lepszą poprawke :)


              napisałam 'unikamy rozwlekłości'

              pani red poprawiła 'unikamy rozwlekłości i wielosłowia'
              • tygrys01 różnice semantyczne 18.04.04, 17:31
                jottka napisała:

                > miałam lepszą poprawke :)
                > napisałam 'unikamy rozwlekłości'
                > pani red poprawiła 'unikamy rozwlekłości i wielosłowia'
                ====================
                Bez kontekstu trudno zabierać głos w sprawie przekładu. Czasami jest jednak
                przyjąć zasadę z kodeksu Napoleona (bodajże par.76) 1. w przypadku gdy spór
                toczy się między panem i poddanym- rację przyznaje się panu. 2. W przypadku gdy
                rację ma poddany to patrz pkt1.
                Może to i dziwna zasada ale konieczna. Wyobraż sobie pracę zespołową tłumaczy
                i oczywistość, ze każdy tłumacz posługuje się innna semantyką. Ktoś musi
                ujednoplicić tekst, żeby miał ręce i nogi. Oczywiście racja zawsze należy do
                redaktora (weryfikatora). MIałem kiedyś pracę zespołowa gdzie opracowanie
                robiło 6 tłumaczy. Oczywiściew każdy na swój strój i żaden z nich nie chciał
                ustąpić przed jakimikolwiek argumentami. Pozostało tylko pieścią walnąć w stoł
                i powiedzieć obowiązuje slownictwo takie a takie. W końcu nie tłumacz w pracy
                zespołowej odpowiada za całość. Poza tem często zleceniodawca ma przyjęte
                własne słownictwo używane w środowisku i nie chce od tego odstąpić ze względu
                na kompatybilność z innymi nopracowaniami; też trzeba to uszanować i
                dostosowaś się do zalecanej semantyki. Najkorzystniej dla dzieła tłumaczonego
                jest jeden tłumacz ale współczesne tempo i wymagania powodują, ze obszerne
                prace tłumaczeniowe muszą być robione w zespole kilkuosobowym bo życie jest
                życiem.
                • jottka że 18.04.04, 17:59
                  odpowiem ogólnie - nie zastanowiło cię, że kilka osób wypowiadających sie tutaj
                  wyraźnie ironizuje? w związku z czym śmiertelnie poważne udzielanie odpowiedzi
                  mija sie z celem :)

                  a wyjaśnianie podstaw tłumackiego zawodu, acz chwalebne, tez chyba zbędne, bo
                  rozmówcy raczej sie w temacie orientują
                  • tygrys01 Dlaczego serio? 18.04.04, 18:09
                    jottka napisała:
                    > a wyjaśnianie podstaw tłumackiego zawodu, acz chwalebne, tez chyba zbędne, bo
                    > rozmówcy raczej sie w temacie orientują.
                    =======================
                    Różnie z tą orientacją bywa. Doświadczeni tłumacze rozumieją meandry zawodu,
                    ale mlodzież niestety bardzo często zarozumialstwem chce nadrobić braki
                    warsztatu. Odnioslem wrażenie że osoba wywołująca temat nosi w sobie żal do
                    wydawców, weryfikatorów, redaktorow etc ludzi odpowiedzialnych własnym
                    portfelem za ostateczny kształt tłumaczenia i egzystencję firmy, tudziez
                    dalsze zlecenia dla zespołu tłumaczy. Stąd moje odpowiedzi zupełnie serio. Z
                    poruszanymi tutaj żalami stykałem się wielokrotnie jak równiez z brakiem
                    otwartości na jakiekolwiek uzasadnienia rozstrzygnięć w przypadku sporow z
                    młodymi tłumaczami.
                    • jottka Re: Dlaczego serio? 18.04.04, 18:49
                      'osoba wywołująca temat', czyli baluuu, dał linka do pouczającej historii
                      korespondencji z pewnym wydawcą niegodnym tego miana - mam wrażenie, że nie
                      przeczytałeś. rzecz nie tyczy niekompetencji jakiegokolwiek tłumacza czy
                      redaktora, a czegoś zupełnie innego.


                      dalej - na krótkie drwiny odpowiadasz sążnistymi wykładami nt. podstawowych
                      podstaw, zakładając, jak rozumiem, że skoro ktoś ironizuje, to musi być młodym
                      i niedoświadczonym tłumaczem

                      dziwne


                      zresztą równie dziwi mnie postulowana przez ciebie metoda współpracy z owymi
                      młodymi i niedoświadczonymi, skoro nie tłumaczysz im dlaczego coś zrobili źle,
                      tylko walisz pięścią w stół i odmawiasz uzasadnienia decyzji. abstrahując już
                      od innych skutków, to sie nazywa poważny błąd w kierowaniu jakąkolwiek grupą
                      ludzi.
                      • tygrys01 Re: Dlaczego serio? 18.04.04, 19:12
                        jottka napisała:

                        skoro nie tłumaczysz im dlaczego coś zrobili źle, tylko walisz pięścią w stół
                        i odmawiasz uzasadnienia decyzji.
                        ============
                        Akurat walenie pięścią w stół dotyczyło grupy doświadczonych wytrawnych
                        tłumaczy, ktorzy zebrani przy wspólnym stole ani na jotę nie chcieli ustąpić ze
                        swego. Jak mialem ich sześcioro do jednego opracowania to każdy upierał się
                        przy swojej semantyce. Nie miałem innej rady jak powiedzieć ja tu rządze.
                        Metoda raczej stosowana w ostateczności ale nieunikniona. Przy uzgodnieniach
                        semantyki mlodzież translatorska jest bardziej ustępliwa.
                        • baloo Re: Dlaczego serio? 19.04.04, 01:49
                          Wielce Szanowny Tygrysie Pierwszy,

                          "Osoba wywolujaca temat" nie ma zalu do nikogo, jest bardzo zadowolona ze
                          swojej pozycji zawodowo-towarzysko-uczuciowej. Do wydawcow nie podajacych
                          nazwisk tlumaczy tez nie ma zalu - uwaza ich po prostu za chuliganow.

                          Osoba nie rozumie dlaczego solidaryzujesz sie z chuliganami, skoro sam akurat
                          podajesz nazwiska "swoich" tlumaczy.

                          Osoba prosi o pisanie na temat. Jesli to mozliwe.

                          A tak poza wszystkim, to masz lyst w skrzynce .

                          I jeszcze jedno - czesc Twoich postow wkleilem na "Wydawnictwa i ich obyczaje".
                          tam zapraszam do dyskusji na tematy inne niz zadany ;o)

                          Dla przypomnienia dodam, ze tutaj chodzio mi o to, aby czytelnicy nie zwiazani
                          z wydawnictwami i nie bedacy tlumaczami napisali, czy nazwisko tlumacza jest
                          dla nich czyms istotnym czy tez nie. Wszystkim, ktorzy udzielili odpowiedzi
                          serdecznie dziekuje. Pozostale osoby proszone sa o niezwloczne wypelnienie
                          obowiazku forumowicza polskiego. ;o)

                          klaniam nisko

                          B. - osoba
        • tygrys01 Nkłe rozeznanie. 17.04.04, 23:56
          yanga napisała:

          > Wydawca, żeby wiedzieć, czy przekład odpowiada oryginałowi, musiałby to
          > sprawdzić. A żeby sprawdzić, musiałby znać język. Jeszcze dwa lata temu
          znałam
          > pewną redaktorkę, która zawsze kolacjonowała teksty, ale teraz uznano to za
          > fanaberię i tak podkręcono normy redaktorom, że nikt tego już nie robi. Od
          > tłumacza wymaga się przede wszystkim szybkości i dyspozycyjności. Nie
          powinien
          > też używać wyrazów, których nie zna redaktor.
          ================
          Chyba coś Ciebie ugryzło. Dogłęban znajomość języka obowiązuje tłumacza , nie
          wydawcę. Istnieją kryteria dokładnego sprawdzenia tłumacza. Oprocz znajomości
          języka od tłumacza wymaga się znajomości materiii tłumaczenia. Bez tej
          znajomości tłumacze potrafią wypisywać głupstwa i bzdury. Oczywiście jedna taka
          większa wpadka i nikt takiemu tłumaczowi nie powierzy tekstu. Oprócz znajomości
          jezyka udokumentowanej dyplomem filologii lub lingwistyki oraz stażem
          tlumaczeniowym tłumacz powinien wcześniej posiadać rzetelną wiedzę z zakresu
          szkoły średniej (taa, tak średniej) uchroni go to od tłumaczeń dosłownych w
          stylu: biegun pozytywny i negatywny, temperatura topnienia gazu, itp.
          (przytoczyłem prawdziwe przyklady). Więc nie wykazuj poirytowania w przypadku
          gdy wydawca nie zna dostatecznie dobrze języka. Wydawca powinien mieć szeroką
          wiedzę ogólną w roznych dziedzinach i umiejętność weryfikacji poprawności
          materii tekstu. Za wierność przekładu odpowiada tłumacz. Poza tytm,
          odpowiednie teksty muszą być zlecane odpowiednim sprawdzonym tłumaczom, nie
          może tutaj być uprawiana partyzantka. I na koniec, nie odróżniasz wydawcy od
          redaktora lub weryfikatora. I tutaj możesz mieć trochę racji. Zdarza się, ze
          znane redakcje zatrudniają na stanowiskach redaktorów lub weryfikatorow
          emerytki, ktore koniecznie chca zabłysnąć i za wszelką cenę przypinaja dobrym
          tłumaczom łatke i to zupełnie w bezszensowny sposób. Słuchając np audycji
          znanej redakcji dowiaduję się ,że helikopter ratowniczy brał udział w
          kilkutysiącach akcji w ciągu roku a kazda z nich trwała kilka godzin. Nader
          często ta prestizowa redakcja nie odróżnia tysięcy od milionów w określeniu
          wielkości fizycznych. (milesimo w rożnych odmianach językowychy jest tłumaczone
          jako polski milion = 10do6) Zdarza się też, ze ledwo wyksztalcona sekretarka
          krytykuje dobrego tłumacza na skutek uwag jej szefa ktory nie zna polskiego. A
          co się okazuje naprawdę; szef sekretarki chciałby od tłumacza zupełnie nowej
          redakcji tekstu z daleko posuniętymi zmianami i tekst ktory otrzymał pokreślił
          na czerwono często w debilny sposob. Reasumując każdy powinien wykonywać swoją
          robote rzetelnie i robić to za co mu płacą, ale rowniez trzeba umiec z pokora
          przyjąc krytykę uzasadniona. O ile tłumacz podejmuje sie tłumaczenia tekstu
          branżowego i tekst nie podlega weryfikacji przez drugą osobę znającą branżę
          to sam tłumacz powinien sobie być weryfikatorem i redaktorem i wżadnym
          przypadku nie brać się za materię o ktorej nie ma pojęcia chocby na poziomie
          szkoły średniej. Braki szkoły średniej ujawniają się u tłumaczy w sposób
          kompromitujący.
          • Gość: maigwen Re: Nkłe rozeznanie. IP: 217.11.143.* 21.04.04, 14:53
            oj tak - pod tą wiedza z zakresu szkoły średniej podpisuje sie obiema rękami...
            mój ulubiony ostatnio przykład braku takowej to "czerwony i szary lis" (red and
            grey fox)...
          • spriggana Re: Nkłe rozeznanie. 22.04.04, 22:50
            > Chyba coś Ciebie ugryzło. Dogłęban znajomość języka obowiązuje tłumacza , nie
            > wydawcę. Istnieją kryteria dokładnego sprawdzenia tłumacza. Oprocz znajomości
            > języka od tłumacza wymaga się znajomości materiii tłumaczenia. Bez tej
            > znajomości tłumacze potrafią wypisywać głupstwa i bzdury.

            To działa w obie strony.

            Mam znajomego, tłumaczy. Zaczynał w wydawnictwie A. Dostał 3 czy 4 książki,
            dwóch różnych autorów, niestety - obu piszących ciężkim stylem (każdy własnym).
            Redakcję robił właściciel wydawnictwa. Dodajmy, że nie znał on języka
            źródłowego, więc poprawiał "na czuja". W efekcie często a) poprawiał z dobrego
            na gorsze b) poprawiał autora c) zdarzyło mu się poprawiać przekład poezji -
            opisany w stylu "przekład wiersza Robert Stiller (nazwisko przykładowe). W końcu
            wydwaca i redaktor w jedej osobie stwierdził, że z moim znajomym współpracę
            należy zerwać, bo on kiepski jest, tyle trzeba poprawiać.

            Znajomy teraz tłumaczy dla wydawnictwa B. Jedna ksiażka się ukazała, druga jest
            w redakcji. nad trzecią chyba niedługo zacznie pracować. Recenzja tej pierwszej
            książki ukazała się m.in. w "Polityce", a w treści były zawarte bardzo pochlebne
            uwagi na temat tłumacza potrafiącego oddać zmiany nastroju i zróżnicowanie języka...

            Dla pełnej informacji dodajmy że wydawnictwo B płaci lepiej i dotrzymuje terminów.
        • Gość: iza Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.04, 08:48
          Koszty, koszty i jeszce raz koszty.. no ale i dbałość o jakość. Są jeszcze
          takie wydawnictwa, które dbają o jakość, ale właśnie koszt porządnego
          zredagowania...
    • Gość: broch Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: *.knology.net 17.04.04, 23:45
      temat byl niedawno poruszany, ale odpowiedz jest prosta: nawet jesli wydawca nie
      docenia tlumacza, informacja powinna byc podana. Moze sie np okazac ze jest
      kilka tlumaczen. Wydawnictwo moze w ten sposob zachecic to wyboru nowego
      znakomitego przekladu. (albo czytelnik moze zaczac uczyc sie jezyka, bo zaden
      przeklad nie jest dobry).
      Z drugiej strony na amazon.com nie zawsze podaje sie kto byl tlumaczem
      Z trzeciej strony czesto ksiazki (arcydziela) tlumaczone na angielsiki zawieraja
      informacje o przyczynach dokonania nowego przekladu (dlaczego jest lepszy). Albo
      po prostu informacje o tlumaczu (tak jak czytany wlasnie przeze mnie (Hamsun -
      Mysteries), w kazdem nowym tlumaczeniu Cervantesa jest ze 30 stron
      usprawiedliwienia nowego tlumaczenia itp. W polskich przekladach chyba sie to
      nie zdarza.
      Z czwartej strony pewnie pisac e-maile mozna
      Z piatej strony: moze pomoze moze nie
      Z szostej strony wydawca powinien byc po prostu uczciwy
      Z siodmej strony: ale rzadko jest
      Z osmej strony czy ma dotyczyc to tez Harlequina (informacja o tlumaczu)? Jesli
      nie, to jak dokonac podzialu na ksizki ktore powinny zawierac informacje o
      tlumaczu lub nie?
      Z dziewiatej strony jesli nie znasz jezyka a w przekladzie pojawi sie informacja
      o osobie tlumacza, skad wiesz ze jest to dobry przeklad? Przeciez notka o
      tlumaczu moze klamac z przyczyn reklamowych?
      Z dziesiatej strony...

      Proponuje taki eksperyment:
      Wez do reki np nagranie "Mesjasza" G.F.H. po dyrekcja Pinnocka. ) (zero)
      informacji o dyrygencie! Pinnock jest wielkim nazwiskiem wsrod
      tlumaczy/dyrygentow muzyki klasycznej. Nikt sie nie obrazil, niektorzy wola
      Karajana itp
      • Gość: iza Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.04, 08:44
        Niepodawanie nazwiska tłumacza jest rzeczywiście przedziwnym zwyczajem
        wydawców. Nie dziwi mnie to,jeśli przekładu dokonał tłumacz-nowicjusz (albo
        tłumacz-partacz, za którego pracę doprowadzenia tekstu do jakiego takiego stanu
        wykonał redaktor, bo wydawnictwo nie chciało się wpędzać w następne koszty i
        szukać kogoś, kto naprawi fuszerkę). Jednak nazwiskiem dobrego tłumacza należy
        sie chwalić, bo to zpewnością zwiększy sprzedaż, o czym zdają się nie
        wiedzieć "specjaliści" od marketingu zatrudnieni w wydawnictwach.
        • baloo Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 21.04.04, 10:38
          e-e. Jesli wydawnictwo zaakceptowalo tlumaczenie i wydalo ksiazke , toma psi
          obowiazek podac nazwisko tlumacza. Prawo oczywiscie nic nie wspomina o
          katalogach i stronach www, tojuz tylko kwestia przyzwoitosci.

          Niepodawanie nazwisk tlumaczy tylko dlatego, ze sa nowicjuszami byloby juz
          szczytem cynizmu i (uczciwszy uszy) kurestwa i pachnie "murzynowaniem". Rownie
          dobrze moznaby publikowac debiuty autorow bez podawania ich nazwisk.
      • tygrys01 Wspólny wózek 23.04.04, 23:17
        Gość portalu: broch napisał(a):

        > temat byl niedawno poruszany, ale odpowiedz jest prosta: nawet jesli wydawca
        nie docenia tlumacza, informacja powinna byc podana.
        =============================
        Z jednym wyjątkiem, a mianowicie gdy ilość poprawek merytorycznych przekracza
        50% tekstu to autorstwo przyznaje się weryfikatorowi. Sa też takie wydawnictwa
        ktore w takim przypadku nie wypłacaja honorarium. ... Miałem taki przypadek,
        przed kilku laty, gdzie mój zespół tłumaczył ok 10 książek popularnonaukowych
        z pewnej dziedziny techniki na potrzeby innego znanego wydawnictwa. Wydawca w
        jednym przypadku pominął świadomie nazwisko tłumacza a umieścił jedynie nazwę
        mojego biura jako agencji translatorskiej. Zrobił to z własnej inicjatywy bez
        mojej wiedzy. Tłumacz urządzał "piekiełko" ale jakość tego tłumaczenia była
        poniżej wszelkiego dopuszczaqlnego poziomu. (prace były weryfikowane u wydawcy,
        u mnie były robione tylko surowe tłumaczenia) Po obejrzeniu korekty nie
        wiedziałem gdzie mam się schować ze wstydu. Tą radosną tworczością
        niefrasobliwy tłumacz zniszczył mi definitywnie współpracę z b.dobrym
        kontahentem i w ten sposób kilku kolegów z mojego zespołu utraciło wiele
        potencjalnych zleceń. Jak widać to tłumacz, biuro tłumaczeń i wydawca na tym
        samym wózku jadą, choć każdy ma inną rolę.
    • ulalka Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 18.04.04, 19:38
      mnie. zaraz wyjasnie dlaczego.
      czytajac w oryginale Jamesa bylam maksymalnie wciagnieta w fabule, czekalam co
      bedzie dalej, zachwycaly cytyty przepisawane skrzetnie do notesika :)
      kiedy potem wzielam do reki Jamesa tlumaczonego, zasnelam po pierwszej stronie.
      skonczylam z przyzwoitosci i...uporu. jak zaczelam - to skoncze juz to :)
    • karmilla Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 18.04.04, 19:44
      zawstydziłeś mnie, wiesz? z wyjątkiem tego, że wiem, że czytałam Niebezpieczne
      Związki w tłumaczeniu Boya, nigdy nie zastanawiam się nad tym kto tłumaczy.
      Czasem tylko widząc ewidentne nieścisłości, zastanawiam się czy to wina
      tłumacza, czy autora, ale i tak, ani nie sprawdzam nazwiska tłumacza, ani nie
      czytam oryginałów (a powinnam i jedno i drugie)
      • baloo Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 19.04.04, 01:52
        aha, czyli normalnie, jak kazdy (?)

        ;oD
        • karmilla Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 19.04.04, 13:39
          Raczej jak większość (znaczy mam nadzieję, ze jednak istnieje takowa
          mniejszość, którą to obchodzi)
    • mucha102 Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 19.04.04, 20:32
      Kiedyś, zafascynowana Boyem-Zeleńskim doszłam za nim do "Poszukiwania
      Straconego Czasu".
      Oczywiście tłumacz ma kolosalne znaczenie, ale skłamałabym, gdybym pomiętała
      ich nazwiska - po prostu prze kupnem książki czytam parę zdań.
      Za fatalnie przetłumaczoną książkę uważałam "Zaklinacza Koni" przetł. przez
      Pawła Witkowskiego (Zysk i spółka), ale to moje subiektywne odczucie...
      Pozdrawiam :)
    • miriam11 Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 20.04.04, 19:29
      Ja zawsze patrzę na tłumacza, bo sama nim jestem. Tłumacz może zabić tekst albo
      go wskrzesić. Ale wiem, że wielu osób tłumacz nie obchodzi. Nasza funkcja jest
      ewidentnie służebna :-)))
      • Gość: adas Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: 212.244.195.* 21.04.04, 21:33
        . Nasza funkcja jest
        > ewidentnie służebna :-)))

        Pewnie chodzi o mój wpis na innym forum. Zastrzegam, to forum obserwuję z
        pozycji czytelnika, a nie tłumacza, korektora czy wydawcy. Czyli niemal
        kompletnego laika - bronią mnie tylko przeczytane przekłady. Jeżeli książkę
        napisał pisarz X, przetłumaczył tłumacz Y to na danym rynku jest to dzieło
        pisarza czy tłumacza?
    • Gość: iza Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.04, 08:28
      Jestem redaktorem tłumaczonych książek (co prawda literatury technicznej, a nie
      pięknej) i niejednokrotnie mogłabym się zapytać, z jakiego powodu nazwisko
      tłumacza w ogóle znajduje sie na stronach tytulowych książki. Czy tylko
      dlatego, że "coś" wklepał za pomocą komputera? Kondycja wydawców jest
      niejednokrotnie taka, że zatrudniają byle jakich tłumaczy za byle jakie
      pieniądze i wtedy nie ma się czym chwalić, bo tekst do przynajmniej jako
      takiego stanu muszą doprowadzić pracownicy wydawnictwa... Ale to szkoda gadać..
      • baloo Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 21.04.04, 10:32
        Te kwestie chyba reguluje prawo, prawda ? Mozna (nalezy) odeslac tlumaczenie do
        poprawy, ostatecznie obciac honorarium albo w ogole odstapic od umowy. Gdy sie
        tego nie zrobilo (czyli zaakceptowano tlumaczenie), to trzeba nazwisko podac. I
        wtedy swiadczy to zle nie tylko o tlumaczu , ale tez o Wydawnictwie.
        Tak to , w swojej naiwnosci, widzialbym ;o)

        pozdrawiam

        B.
      • yanga Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 21.04.04, 11:01
        No faktycznie, szkoda. Bo ręce opadają, jak się coś takiego czyta.
      • Gość: ona.a Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: *.chello.pl 21.04.04, 11:46
        - "coś wklepał za pomoca komputera?????
        A korektor to niby pisze ręcznie?? ma służących, którzy za nich piszą???

        SPotkałam kiedyś PAnia REdaktor, która kwestionowała wszystko, co się dało i
        prawie zawsze nie potrafiła powiedzieć dlaczego; nie podawała żadnego
        sensownego wytłumaczenia. Naczelny dał Pani Redaktor stronę tekstu do
        przełozenia - a mądrala poległa. Od tamtej pory jest potulna jak baranek.

        Więc może darujemy sobie teksty typu - "coś wklepał za pomocą komputera".
        A jeśli nadal nie dotrze, to proponuję zapoznac się z literatura fachową -
        polecam "wklepane za pomoca komputera" książki Pana Krzysztofa Lipińskiego;
        Arakdiusza Bielczyka, Stanisława Barańczaka czy Jakobsona Romana o wiadomej
        tematyce. Ciekawa jestem, czy nadal będzie to tylko "wklepanie czegoś za pomocą
        komputera"

        Nie rozumiem o co się rozchodzi - każdy ma swoją działkę do zrobienia, z aktórą
        jest odpowiedzialny i wszyscy powinni ze sobą sprawnie współpracowac, a nie
        wytykac to czy tamto.
        • sun0001 Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 21.04.04, 14:09
          Tłumacz jest bardzo ważny. Wiele klasycznych przykładów na pewno już się tu
          pojawiło, nie bez powodu funkcjonuje określenie " kongenialny przekład "
          Ponoć duży wpływ na Nagrodę Nobla dla Wisławy Szymborskiej miał jej szwedzki
          tłumacz, którego nazwiska , ze wstydem, nie pamiętam .
          Korzystam z tego forum , bo być może uda mi się ostrzec kogoś zanim przekona
          się sam, jak strasznie zostały przetłumaczone Pamiętniki Leni Riefenstahl.
          Redaktor wydania też chyba nie zadał sobie trudu przeczytania dzieła( 581
          stron:) dużo ) i pojawiają się tam co chwila błędy językowe . Nielogiczności i
          zwykła nichlujność, kiedy w jednym zdaniu jest mowa o wypoczynku nad morzem i
          oceanem za razem. Być może cześć tego przyniósł język autorki, ale poziom
          irytacji spowodowany tymi błędami skutecznie odbiera przyjemność lektury.
          Z angielskiego przełożył Jacek Łaszcz. Będę unikać jego tłumaczeń.
          • Gość: czytaczka Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: *.w80-11.abo.wanadoo.fr 21.04.04, 17:57
            Tak , tlumacz jest bardzo wazny .Zle tlumaczenie ,zwlaszcza w poezji, moze
            zupelnie zabic jezyk autora orginalu . I to jest najbardziej trudne dla
            tlumacza-nie bierny przeklad z wiernym oddaniem sensu tekstu, lecz znalezienie
            slow/zdan , ktore upodobniaja do stylu orginalu.Czasami bardzo dobry tlumacz
            moze pozostac anonimowy , z jakichstam powodow. Jest to zjawisko obecnie
            spotykane w internecie. A szkoda, bo mozna trafic na rozne perelki-zarowno w
            pozytywnym jak i negatywnym znaczeniu.
    • Gość: korektorka Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: *.blast.pl / *.blast.pl 21.04.04, 19:00
      Mnie obchodzi, i to bardzo, i to od dzieciństwa :) Przez całe swe życie
      czytałam książki "od deski do deski", łącznie z informacjami o redaktorach,
      korektorach, a nawet liczbie nakładu i rodzaju papieru :))) Dziś jestem
      korektorką, pewnie dlatego, że w dzieciństwie imponowała mi pani o wdzięcznym
      imieniu i nazwisku Nawojka Peliwo, wymieniana jako korektor właśnie w stopkach
      redakcyjnych wielu książeczek dla dzieci. Pamiętam też nazwiska Stefanii Beylin
      i Jarosława Iwaszkiewicza - teraz wiem, że to dzięki nim czytałam baśnie
      Andersena z wypiekami na twarzy.
      A tak zupełnie ostatnio ;) zachwyciło mnie tłumaczenie książki Roberta McLiama
      Wilsona "Ulica marzycieli". Brawa należą się pani Marii Grabskiej-Ryńskiej za
      wyśmienity, żywy i dowcipny przekład.
      Tłumaczenia kiepskie pominę milczeniem. Nawet nie pamiętam nazwisk ich autorów.
      Dodam jedynie, że zgadzam się w stu procentach z podniesioną przez baloo
      kwestią podawana nazwisk tłumaczy przez wydawców w materiałach reklamowych
      itp. - to szacunek dla ich pracy i przyzwoitość właśnie... Na koniec dygresja:
      do legendy przeszła już dwudziestoletnia bez mała praca Macieja Słomczyńskiego
      nad tłumaczeniem "Ulissesa" :)))

      Ktoś wcześniej pytał, czy "korektor to niby pisze ręcznie?? ma służących,
      którzy za nich piszą???" - tak, "tradycyjny" korektor czyta "szczotki" i
      pochylony nad nimi w świetle lampki zaznacza skrupulatnie piórem (trzymanym, a
      jakże, w dłoni) dostrzeżone błędy :))) Tak czynię ja :D
      • emka_1 gwoli ścisłości:) 21.04.04, 20:37
        Gość portalu: korektorka napisał(a):
        > Na koniec dygresja:
        > do legendy przeszła już dwudziestoletnia bez mała praca Macieja Słomczyńskiego
        > nad tłumaczeniem "Ulissesa" :)))

        dwunastoletnia, choć sam w 'krajobrazie ze skorpionem' napisał: „Boże, ile ja
        zapłaciłem za tego „Ulissesa”. Dziesięć lat. Tyle dostają za morderstwo. "
      • Gość: katarzyna Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: *.lodz.msk.pl / *.lodz.msk.pl 21.04.04, 21:13
        Mnie też obchodzi, bardzo; zdarzyło mi się parę razy trafić na tak fatalny
        przekład, że ksiązka nie nadawała się do czytania. Skupiałam się wyłącznie na
        błędach, tyle ich było.

        Trzeba mieć jakieś konkretne wykształcenie, żeby być korektorem? Czy wydawnictwa
        zwracają na to uwagę?
    • Gość: mahoney Mnie ! IP: *.isystem.met.pl / 217.153.143.* 21.04.04, 23:46
      to jest bardzo wazne , przeciez tlumacz to prawie wspolautor ksiazki ,
      to nie jest zwykla praca to jest tworzenie ,
      bardzoi szkoda ze w naszym kraju tlumazce maja tak niskie zainteresowanie ,
      i zna sie tyulko tych co przetluamcza jakis hit jak np pan polkowski
      powinno byc w zapowiedziach w tlumaczeniu
      racje przyznaja mi napewno fani tolkiena jak wazny jest tlumacz
      taki lozinski zepsul ksiazke nie da sie tego czytac
      a pani skibniewska , klasa
      • yanga Re: Mnie ! 22.04.04, 10:46
        Ostatnio napisałam w wiadomej sprawie list do księgarni wysyłkowej Prodoks, w
        której czasem coś kupuję. Przysyłają mi regularnie katalog, w którym oczywiście
        nie podają nazwisk tłumaczy, to samo dotyczy strony internetowej.
        Korespondencję tę zamieściłam na forum "Wydawnictwa i ich obyczaje". Wynika z
        niej, że zupełnie nie rozumieją, czego się czepiam.
        • Gość: czytaczka Re: do korektorki IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 22.04.04, 18:46
          Naprawde podziwiam prace korektora. Nie tylko musi byc
          dobrym lingwista , ale takze skazany jest na uwazne czytanie
          takstow, ktore nie koniecznie musza go interesowac.
          Mam znajoma, ktora porzucila prace dziennikarki za piec groszy ,
          aby zostac korektorem tekstow prawnych w U.E. Oczywiscie jej stopa zyciowa
          ulegla nieslychanej zmianie na korzysc. Ale czy ten rodzaj pracy
          na dluzsza mete nie stanie sie ciezarem , rutyna itp?
        • we710 Re: Mnie tez ochodzi tlumacz 26.04.04, 16:21
          Myslalam o tym ostatnio czytajac pewna interesujaca i chyba dobrze
          przetlumaczona ksiazke. Chyba dobrze, bo przy jej czytaniu mozna sie "zapasc" i
          zaczytac. Wydawcy wychodza z zalozenia, ze znaja sie lepiej i "kogo tam
          obchodzi tlumacz". A moze uwazaja, ze tlumacze to w wiekszosci nudziarze i nie
          warto prezentowac ich "rysu", bo jeszcze by negatywnie wplyneli na sprzedaz?
          Moze rzeczywiscie czas uswiadomic im, ze czytelniko to obchodzi,czasem nawet
          bardzo. W koncu czytelnik to konsument. A czego sie nie robi dla konsumenta?
          Ciekawe, jakie sa zwyczaje w innych krajach. Jak sie dowiem to powiem.
    • Gość: X Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: *.kabel.telenet.be 24.04.04, 08:01
      Nie - nie zwracam uwagi na nazwisko tlumacza ale jesli jest powiklany to
      czuje to

      Podam przyklad " Kubusia Puchatka " , ktorego mialam moznosc ostatnio "
      odswiezyc" w pamieci i bylam zafascynowana tlumaczeniem
      Nie czytalam oryginalu i doprawdy nie wiem jak mozna byloby to przetlumaczyc
      na nowo z polskiego na angielski .
      Wedlug mnie to jakies niepowtarzalne dzielo geniusza ( tlumacza) bo Kubusia
      mozna cytowac w Polsce( chocby male conieco) a za granica nie cieszy sie Kubus
      az takim powodzeniem

      Z wielu ksiazek z dziecinstwa pamietam powierzchownie tresc ale wartosc moze
      docenic dopiero dorosly ( np Basnie Andersena w calosci) a do Malego
      Ksiecia jescze nie doszlam ale nie podobal mi sie w odpowiednim wieku

      Tlumacz jest bardzo wazna osoba aby oddac nie tylko tresc ale i serce ksiazki
      • Gość: bibi Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: *.chello.pl 28.04.04, 03:10
        Kubusia popełniła Irena Tuwim i jest to wprost genialne tłumaczenie. Gdyby był
        raking najlepiej przetłumaczonych na polski tekstów to wcale bym się nie
        zdziwiła gdyby zajeła pierwsze miejsce, albo w najgorszym wypadku drugie :)
    • Gość: mika_p Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: *.class145.petrotel.pl 24.04.04, 19:21
      Ech... kliniczny przykład dla mnie obrazuje taka historia:

      Kilka lat temu, dorosłą kobietą będąc, postanowiłam sobie odświeżyć "Anię z
      Zielonego Wzgórza" - i z biblioteki wzięłam tę ksiązkę i "Anię z Avonlea".
      Czytałam sobie pierwszy tom i się dziwiłam, jakim ja głupem musiałam być w
      dzieciństwie i młodziezowości, że czytałam to tyle razy, straszny gniot i tyle.
      Drugiego tomu miałam nie ruszać, ale ostatecznie z nudów wzięłam go do ręki,
      zaczełam czytać - i odnalazłam klimaty sprzed lat. Puknęłam się w czoło i
      sprawdziłam, kto tłumaczył, to były dwa różne nazwiska. I tylko dlatego
      sięgnęłam po dalsze tomy. A przecież mogło na ladzie w bibliotece leżeć więcej
      atrakcyjnych pozycji, Ania nie zając, nie ucieka, mogłam wziąć tylko pierwszy
      tom - i być może na wieki pożegnać się z tym cyklem, bo mam syna, a nie córkę.
      Nazwisk tłumaczy nie pamiętam, wiem, że zły przekład pierwszego tomu popełnił
      jakiś facet - i niech mu się coś brzydkiego za to przyśni !
      • spriggana Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 24.04.04, 21:35
        Z Anią z Zielonwego Wzgórza jest wesoło - tego jest kilka przykładów, chyba ze 4
        albo 5. Polecam wizytę w dobrze zaopatrzonej księgarni. Kiedyś oglądałam -
        wersja "kanoniczna" (choć też z błędami, patrz dalej) to ta, w której pani linde
        nosi imię "Małgorzata". Na pewno są jeszcze dwie inne - w jednej jest ona
        rachelą, tak jak w oryginale, w drugiej nie udało się mi znaleźć jej imienia ;>

        Co do błędów w pierwszym przykłądzie Ani to są one już przysłowiowe - Chińskie
        pieski czy chiński półmisek (zamiast porcelanowych) winda zamiast podwiezienia
        (lift), purpurowe oczy czy marszałek Eliott, który IIRC miał *na imię*
        Marshall... :)

        Takie "uswojskawianie" imion było chyba czymś normalnym w przedwojennych
        przekładach. też z Montgomery, tym razem "Błękitny Zamek". W pierwszym
        przekładzie bohaterka ma na imię Joanna, w drugim - Valancy.
        • Gość: d Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: *.wlan.hu-berlin.de 27.04.04, 12:34
          hehehe
        • yanga Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 27.04.04, 18:11
          Te purpurowe oczy przykuły moją uwagę już w dzieciństwie, kiedy pierwszy raz
          czytałam Anię. To bardzo pospolity błąd tłumaczy - nieraz trzeba sie dobrze
          nagłowić, żeby zdecydować, o jaki kolor chodzi, a potem wybrać polski
          odpowiednik. Purple to rzeczywiście może być purpurowy, ale przeważnie to
          fiolet. A w przypadku oczu - fiołkowy. Co do pani Linde - to dla mnie ona po
          prostu JEST Małgorzatą i na zawsze nią zostanie, dlatego cieszę się, że mam
          stary przekład i nie muszę sięgać po nowy. Kiedyś te stare przekłady staną się
          poszukiwanymi białymi krukami, zobaczycie... I nawet purpurowe oczy tego nie
          zepsują. Pewnie tylko patrzeć, a zniknie nawet Ania, zostanie Anne, bo taki
          teraz trynd, i Zielone Wzgórze też zmieni się w nietłumaczone Green Gables.
          • Gość: ona.a Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: *.chello.pl 28.04.04, 07:47
            Osobiście uważam, że zamiana Racheli na Małgorzatę była bardzo dobrym
            pomysłem.Ta ksiażka przeznaczona była i jest dla polskich dzieci i Małgorzata
            jest trafionym pomysłem.Drobne odstępstwa od oryginału sa jak najbardziej
            wskazane i w tym przypadku tłumacz nie popełnił rażącego błędu.
            • Gość: bolo Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 11:07
              Czasem udaje mi się dostać dobrą książkę (w oryginale). Wcciąga, bawi, dialogi są "cool", jest nastrój... wszystko pięknie. Potem w ręce wpada mi rzecz przełożona. Stoję w księgarni i przeglądam - tytuł nic mi nie mówi, więc kartkuję ... coś, ajkieś echo się odzywa - ale nie łapię nastroju, dialogi sztywne jak w wypocinach gimnazjalisty - chała jakaś, a przecież znam autora!
              W domu odszukuję pierwowzór i jest tak jak pamiętam: nastrój, dialogi..

              Jak to dobrze, że w Polsce książki są koszmarnie drogie, bo pewno bym kupił bezmyślnie i na podpałkę do grila.

              Pamiętam konferencję prasową a wczesnych lat 90-tych, w której ośrodkiem zainteresowania była młoda anglojęzyczna kobieta. W pewnym momencie kobieta potrząsa głową i przykładając dłoń do ucha (miała w nim słuchawkę) powiada:
              "My tumacz is gone!" a oficjalny przekładacz z jej na nasze obwieszcza: "za dużo na raz, nie rozumiem"

            • arana Tylko Małgorzata! 28.04.04, 13:20
              Gość portalu: ona.a napisał(a):

              > Osobiście uważam, że zamiana Racheli na Małgorzatę była bardzo dobrym
              > pomysłem.Ta ksiażka przeznaczona była i jest dla polskich dzieci i Małgorzata
              > jest trafionym pomysłem.Drobne odstępstwa od oryginału sa jak najbardziej
              > wskazane i w tym przypadku tłumacz nie popełnił rażącego błędu.


              Tłumaczka, pani R. Bernsteinowa nie tylko nie popełniła żadnego błędu, ale
              wykazała się dużym wyczuciem, bo przecież, przed 1945 r. Rachela była dla
              polskiego czytelnika imieniem wyłącznie żydowskim.
              Przypominam też sobie, że w formie Ruchla, ale z małym "r" spotykałam je w
              literaturze jako synonim kobiety niezorganizowanej, rozlazłej(bodajże u
              Zapolskiej), a pani Linde była nie tylko wzorową panią domu, ale głównym
              filarem całego Avonlea.
              Yanga ma rację: przy tej radosnej tfurczości, która teraz powstaje, stare
              klasyczne tłumaczenia już są białymi krukami.

              Arana
    • north_kg Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 28.04.04, 22:07
      Jak najbardziej zgadzam sie z Baloo. Dlatego chcialbym bardzo podziekowac Pani
      Marii Skibniewskiej za wspaniałe przełożenie "Władcy pierścieni".Chociaz w taki
      sposob chcialbym okazac Jej ze sa w Polsce ludzie ktorzy bardzo doceniaja jej
      prace. Pozdrawiam serdecznie
      • yanga Re: Kogo obchodzi tlumacz ? 29.04.04, 11:35
        Ale Ona już od dawna nie żyje :-(
        • Gość: Lola Re: Kogo obchodzi tlumacz ? IP: *.pekao.com.pl 29.04.04, 13:59
          Kazdy dobry tlumacz literatury powinien byc niezlym pisarzem, tak samo jak
          tlumacz poezji - musi byc poeta.
          Kiedys czytalam wielotomowa ksiazke tlumaczona przez zespol tlumaczy (kazdy tom
          tlumaczyl ktos inny). Lektura pierwszego tomu zajela mi jeden wieczor - nie
          bylam w stanie sie oderwac. W pracy nie moglam sie doczekac, kiedy wroce do
          domu, zeby znowu zaczac czytac. Drugi tom niestety byl do dupy. Na jakiejs
          czterdziestej stronie wiedzialam, ze nie wytrzymam do konca. I dopiero wtedy
          zobaczylam, ze tlumacz byl inny. Szkoda - mogla to byc calkiem fajna ksiazka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka