Dodaj do ulubionych

Jaume Cabre Wyznaję

01.03.13, 16:27
Bardzo zachęcająca recenzja, ale czy nie przesadzona:
kultura.gazeta.pl/kultura/1,114528,13473415,Mowia_o_niej___Wielka_powiesc_europejska___Na_czym.html#BoxKultTxt
Czytał ktoś, może potwierdzić? Czy niekoniecznie?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Jaume Cabre Wyznaję 01.03.13, 19:17
      Też miałam po przeczytaniu recenzji zalinkować :) - widziałam w księgarniach na wystawie. Może ktoś czytał?
      • angazetka Re: Jaume Cabre Wyznaję 01.03.13, 19:33
        W dzisiejszej GW już mniej entuzjastyczna recenzja, coś o masie spadkowej po Joysie podanej w estetyce Coehlo ;)
        • marzeka1 Re: Jaume Cabre Wyznaję 02.03.13, 09:29
          Angazetko, to już brzmi po prostu ŹLE.
    • jarka63 Re: Jaume Cabre Wyznaję 01.03.13, 20:31
      Mnie to "Cieniem wiatru" mocno pachnie.
      • sebalda Re: Jaume Cabre Wyznaję 02.03.13, 12:30
        Jarko, ale pachnie Ci z opisu czy czytałaś i tak pachniało?
        Właśnie dlatego zadałam pytanie, bo nie mam ani kasy, ani czasu na coś, co jest reklamowane jako arcydzieło, a w rzeczywistości czytelnikom pachnie Zafonem lub, co gorsza, Coelho.
        • jarka63 Re: Jaume Cabre Wyznaję 02.03.13, 15:26
          Pachnie z opisu, co potwierdza recenzja Kurkiewicza w piątkowej Wyborczej.
        • ofelia1982 Re: Jaume Cabre Wyznaję 08.05.13, 13:13
          Tak jakby czytanie Zafona było jakimś obelżywym procederem uprawianym tylko przez otepiałą masę...A erudyci tacy jak Wy wzbijają się wyżej..eh
          Uważam Coelho za produkt marketingowy, ale Zafona czytałam z przyjemnością - mimo, iż może bez trudu trafia do gustów mas. Ale czy to coś złego?
          • jeepwdyzlu Re: Jaume Cabre Wyznaję 08.05.13, 15:25
            Tak jakby czytanie Zafona było jakimś obelżywym procederem uprawianym tylko przez otepiałą masę...A erudyci tacy jak Wy wzbijają się wyżej..eh
            Uważam Coelho za produkt marketingowy, ale Zafona czytałam z przyjemnością - mimo, iż może bez trudu trafia do gustów mas. Ale czy to coś złego?
            ---------
            chyba źle zrozumiałaś
            Zafona bardzo cenię i też Go czytam z przyjemnością...
            jeep
          • shiva772 Re: Jaume Cabre Wyznaję 09.05.13, 22:10
            Ofelio ja zinterpretowałam to tak, że jeżeli ktoś miksuje Zafona i Coelho to znaczy, że nie robi nic nowego i nic swojego - a to już źle...zwłaszcza gdy sie wszystkim sugeruje, że to wielkie dzieło.
            Swoją drogą też stawiasz czytelników Coelho na pozycji szarej masy a czytelników Zafona ponad ;)
    • Gość: brnXB Warta kupienia IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.13, 15:29
      Złapałem to wczoraj, na początku bez entuzjazmu się wczytywałem bo facet potrafi w przeskakiwać fabułą z jednej epoki do drugiej bez wstawienia akapitu i stosuje jeszcze kilka innych uproszczeń naginając zasady interpunkcji. Ale są to jednak drobnostki, może nawet mają swój urok.

      To co jest tutaj najlepsze to wciągająca fabuła, momentami humorystyczna i staranny język. Występowanie motywów jak z "Cienia wiatru" rzeczywiście widoczne, ale może te tematy -jak twierdził w jakimś wywiadzie Zafon - są charakterystyczne dla literatów katalońskich.

      Podsumowując: po 200 stronach książka zapowiada się super. Jeśli komuś przeszkadzają możliwe podobieństwa do Zafona czy Coelho to lepiej zrobi wybierając do poczytania "Idee czystej fenomenologii" Husserla.
      • maitresse.d.un.francais ojej, jak nie Coelho, to zaraz Husserl? 02.03.13, 16:44
        Że niby ci, co nie lubią Coelho, to takie jajogłowe nerdy?
        • Gość: brnXB Re: ojej, jak nie Coelho, to zaraz Husserl? IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.13, 17:52
          Tak właśnie sądzę. Jest też inne zjawisko: dziś w Polsce uznanie krytyków zdobywają powieści kopiujące styl Gombrowicza, jedne są udane, inne mniej. Ale żadna z nich nie ma szans zdobyć popularności za granicą - są fabularnie zbyt słabe. Dlatego - skoro nikt ich nie czyta za granicą - nikt ich nie będzie czytał też w Polsce za 10-40 lat, tak jak nikt dziś nie czyta polskiej wielkiej literatury XX wieku w wykonaniu np. J. Krzysztonia czy Odojewskiego. A ich książki zupełnie niedawno krytycy uznawali za najlepsze polskie powieści.

          Natomiast za 100 lat jeśli w Wikipedii będzie hasło o literaturze pierwszej połowy XXI wieku to na 100% będą tam jako głowni pisarze wymienieni Coelho czy Zafon. Z jednego powodu: piszą ciekawe fabuły. I tylko tego oczekuje bo beletrystyce, jeśli mam ochotę na mądrości to sięgam do Levinasa czy wspomnianego Husserla.
          • maitresse.d.un.francais Re: ojej, jak nie Coelho, to zaraz Husserl? 02.03.13, 23:18
            Gość portalu: brnXB napisał(a):

            > Tak właśnie sądzę.

            Źle sądzisz. No ale rozumiem, że to z twojej strony zabieg psychologiczny mający na celu zachowanie dobrego samopoczucia.

            Zapewniam, że znam wiele osób, które nie sięgnęłyby ani po Coelho, ani po Husserla. No ale ty oczywiście wiesz lepiej.
          • maitresse.d.un.francais Re: ojej, jak nie Coelho, to zaraz Husserl? 02.03.13, 23:19
            Gość portalu: brnXB napisał(a):

            > Tak właśnie sądzę.

            Wspomniałeś, że sięgasz po Husserla. To znaczy, że jesteś jajogłowym nerdem?

            A jeśli ktoś nie czyta ani H., ani C., to też jest jajogłowym nerdem?
          • sebalda Re: ojej, jak nie Coelho, to zaraz Husserl? 03.03.13, 22:09
            Kompletnie Ci się mylą, brnXB, pojęcia. Czym innym jest popularność, a czym innym wielkość. I co z tego, że Chelho przejdzie do historii jako pisarz popularny, jak i tak Odojewski nadal będzie wymieniany jako wybitny. To, że większość przeciętnych czytelników woli wartką akcję, nie znaczy, że nie ma czytelników, którzy wolą coś ambitniejszego, bardziej wyrafinowanego. Za 40 lat w Polsce nadal będą ludzie, którzy będą tego Odojewskiego czytać z dużym upodobaniem. Dostojewski pisał mało wciągające fabularnie książki, ale nadal jak się wpisze w wyszukiwarkę hasło największy pisarz rosyjski, wyskoczy pewnie obok Tołstoja i Czechowa.
            Dla mnie Coelho jest nudny jak flaki z olejem. Nudny, wtórny, pusty jak wydmuszka i do wyrzygania banalny oraz pretensjonalny.
            Husserla nie czytam:P
            • Gość: brnXB Re: ojej, jak nie Coelho, to zaraz Husserl? IP: *.adsl.inetia.pl 04.03.13, 08:52
              >Czym innym jest popularność, a czym innym wielkość.

              Masz racje, ale skąd zdumiewająca idea, że pierwsze musi wykluczać drugie? W jednym z wywiadów Zafon na sugestie że tworzy literaturę pop a nie wysoką odpowiedział, że większość książek przyjętych dziś za kanon dzieł wielkich było w swoich czasach uznawane za właśnie literaturę popularną dla mas, jak dzieła Cervantesa, Szekspira czy Dickensa. Dekady i stulecia najskuteczniej odsiewają słabe powieści od tych które ludzie chcą czytać. Skoro Coelho czy Zafona chcą dziś czytać miliony ludzi, to znaczy, że prawdopodobnie właśnie oni za 100 lat będą uznawani na "wielkich".
              • sebalda Re: ojej, jak nie Coelho, to zaraz Husserl? 04.03.13, 10:52
                Podałeś spektakularne przykłady pisarzy popularnych, a wielkich. Ale takich jest bardzo mało. Sądzę, że jest za to masa książek popularnych, które się nie ostały. Mniszkówny nikt już dzisiaj nie czyta (jeśli czyta, to raczej dla tzw. jaj).
                Ale fajnie jest się tak podbudować, Zafon sprytnie to wykoncypował:)
                Nadal się będę upierać, że ludzie czytają więcej książek sprzed stuleci, które były i są naprawdę dobre, niż śmieci sprzed stu, dwustu lat.
          • eeela Re: ojej, jak nie Coelho, to zaraz Husserl? 04.03.13, 22:56
            > Tak właśnie sądzę.

            Źle sądzisz. Czytelnicy Husserla czy innego Hawkinga też mają prawo do mniej wymagających rozrywek. Dlaczego musi to być zaraz Coelho? Są lepsze czytadła.
    • maitresse.d.un.francais Nie czytałam 02.03.13, 16:43
      więc mogę jedynie powiedzieć, że raczej nie ufam reklamie i promocji. :-P

      Odjęłabym od tego ostrożnie jakieś 50%. Chociaż najchętniej 80%. Jak kto woli.

      Zwłaszcza że epokę mamy zupełnie do powieści niepasującą.
      • Gość: Czytelniczka Cabre Re: Nie czytałam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.13, 19:13
        Bardzo ciekawa dyskusja. Kurkiewicz nie napisał merytorycznej recenzji, raczej mocno emocjonalny tekst - w moim odczuciu słaby, bo o ile zdołałam się zorientować cytowane fragmenty recenzji, których prawdziwość podważa pisząc o rzekomych zachwytach faktycznie pochodzą z tekstów z prasy hiszpańskiej i to autorstwa recenzentów, którzy napisali rzetelne recenzje. Nie podoba mi się też porównanie z Cohelo, bo jest jak najbardziej mylne. Cohelo, który ma wielu wielbicieli uprawia prostą filozofię, która dla jednych jest odkryciem i czymś głębokim, dla innych kiczem. Ale jego powieści zmierzają w stronę prozy egzystencjalnej, obyczajowej - czy wysokich lotów oceniają sami czytelnicy. Tutaj mamy do czynienia z freskiem historycznym, chwilami ciężkim w odbiorze, chwilami wzniosłym, ale zdyscyplinowanym intelektualnie. Pisarze z tego obszaru kulturowego i językowego mają charakterystyczny sposób pisania. Zafon jest nieco pretensjonalny i w jego wydaniu ten styl przeradza się w prozę modernistyczną, która kojarzyć się może z klimatami powieści Witkacego, a nie z powieścią nowoczesną myślowo, analityczną. Cały problem polega na tym, że Cabre jako łączy w sobie dwie cechy - pisarza, którego uczuciowość narodziła się w Katalonii i historyka, który daje świadectwo prawdzie, posługując się nowoczesną formą zderzeń w tekście literackim epok i postaci i tworzeniem nowej jakości. Ta książka, co stwierdzam po lekturze jest przełomem. I zdecydowanie wpisuję się w horyzont myślenia prezentowany w tekście recenzenta działu Kultura Gazety Wyborczej. Z całym szacunkiem, ale tekst Kurkiewicza nie jest dla mnie inspirujący. Czuję w nim niechęć, która wykracza poza merytoryczne rozważania. Wydawca nie sprzedaje marzeń, wydawca cytuje profesjonalistów. I nie traktuję tych nagłówków jako reklamy. O ile się nie mylę, reklamy w ogóle nie było :).
        • sebalda Re: Nie czytałam 03.03.13, 21:55
          Dzięki Czytelniczko Cabre, właśnie o opinie osoby, ktora rzeczywiście przeczytała tę książkę, mi chodziło.
          Ale że gusta literackie są różne, jak byś jeszcze wymieniła innych lubianych przez siebie pisarzy, co pozwoliłoby mi lepiej się zorientować w tym, co cenisz, byłoby mi łatwiej stwierdzić, czy i mnie się spodoba. Wiesz, jedni uwielbiają taką Masłowską na przykład, a inni jej nienawidzą. Bardziej polegałabym na opinii osoby, która ma choć trochę podobne gusta do moich. Tym bardziej, że nie mam porównania z innymi opiniami, bo oprócz Ciebie nikt z osób, które czytały Cabre, się nie wypowiedział.
          Z góry dziękuję:)
          • Gość: Czytelniczka Cabre Re: Nie czytałam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.13, 01:22
            Z przyjemnością Ci odpowiem. Lubię Marqueza - Sto lat samotności, Miłość w czasach zarazy - w zasadzie większość jego książek, bo jestem miłośniczką prozy magicznej, lubię widzieć obrazy w języku, czuć je, smakować. Język jest dla mnie bardzo ważny. Cenię Patricka White, australijskiego Noblistę za niespieszny fresk australijskiego interioru i rozpięty na nim dramat poszczególnych, ludzkich istnień. Toni Morrison przekonuje mnie tematami, jakie podejmuje w swojej prozie. Generalnie lubię mądre książki i muszą być świadomie pisane. Dzisiaj w Z najwyższej półki" audycji Trójki autorstwa Michała Nogasia odbyła się znakomita rozmowa z tłumaczką Cabre o książce i autorze. Myślę, że odsłuchanie tej audycji będzie lepszą rekomendacją dla katalońskiego pisarza niż moja opinia, bo tutaj wypowiada się ktoś, kto przetrawił każde słowo autora Wyznaję i wyłuskał je dla czytelnika w języku polskim. Bardzo się cieszę, że mnie zapytałaś o gusta literackie. Serdecznie pozdrawiam. Czytelniczka Cabre
            • sebalda Re: Nie czytałam 04.03.13, 10:44
              Dzięki za odpowiedź. Jak to dobrze, że zapytałam, bo przy okazji zachęciłaś mnie do kolejnych (bo po Cabre w tej sytuacji też sięgnę) pisarzy, aż wstyd przyznać, ale nie miałam jeszcze okazji czytać ani White'a, ani Morrison. Już wpisuję na listę.
              Ja też lubię mądre książki i też forma jest dla mnie ważna, obok treści. To, co nazywasz świadomym pisaniem. Marquez to oczywistość, choć jestem już w takim wieku, gdy się o nim prawie zapomina;) Ja uwielbiam pisarza, od którego wzięłam nicka, to też oczywiste:) Ponadto lubię Coetzee'go, z nieco mniej popularnych Kazuo Ishiguro, Iana McEvana, a z pisarzy polskich na pierwszym miejscu Myśliwskiego. To tylko tacy pierwsi z brzegu, bo jest tego znacznie, znacznie więcej.
              Też serdecznie pozdrawiam:)
            • jeepwdyzlu @Czytelniczka Cabre 14.03.13, 18:07
              Generalnie lubię mądre książki i muszą być świadomie pisane.
              -------------------
              zaintrygowałaś mnie...
              Czym jest zatem książka głupia i pisana nieświadomie?
              jeep
              • Gość: Masło Re: @Czytelniczka Cabre IP: 93.176.243.* 25.03.13, 21:06
                Wyznaję to bardzo ambitna powieść, ogromne przedsięwzięcie...ale o dołującej wymowie...
        • silent_pop Re: Nie czytałam 05.03.13, 20:04
          Zgadzam się co do „recenzji” Kurkiewicza. To była próba popisu erudycyjnego podlana jadem zawiści. Najbardziej ubawił mnie, kiedy rozszyfrował, że Cabre czerpał z Joyce'a. Albo porównanie do Zafona (bo o Coelho wspominać nawet nie warto). Fakt, obaj pochodzą z Barcelony (choć Zafon mieszka w Kaliforni) i obaj piszą książki i scenariusze filmowe, ale tu się analogie kończą. Bo o ile Cabre, używając porównania krytyka El Pais, tworzy monumentalne katedry o idealnych proporcjach, to Zafon raczej wesołe miasteczka.
          Zdania wyjęte z recenzji zagranicznych, którymi reklamował książkę polski wydawca faktycznie brzmią trochę niewiarygodnie. Ale, zaręczam, póki nie przeczyta się książki.
          Moim zdaniem Kurkiewicz nie czytał. To by wyjaśniało wszystko.
          • Gość: joaśk Re: Nie czytałam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.13, 10:06
            "Fakt, obaj pochodzą z Barcelony (choć Zafon mieszka w Kaliforni) i obaj piszą książki i scenariusze filmowe, ale tu się analogie kończą."

            Na tym się analogie nie kończą. Fascynacja biblioteką, księgarnią czy antykwariatem i starymi przedmiotami to są motywy występujące w lit. katalońskiej. Inny powielany motyw to osadzanie w fabule postaci-pisarza.
            • shiva772 Przeczytałam "Wyznaję" 02.05.13, 21:18
              Szybko się czyta, książką jest interesująca ale pod koniec ciągnie się jak gile z nosa, no sorry za dosadność ale już po prostu miałam dość - coś jakby autor miał jakąś zawiechę bo już nic nowego nie wymyślił, zakończenie było wiadome a ten mielił i mielił i filozofował...

              Podobieństwa do Coelho - nie odnajduję - owszem jest to powieść moralizatorska ale mądrość wypływa u Cabre z opisanych wydarzeń, sami dochodzimy do wniosków i myślimy a Coelho wali truizmami i komunałami (No przynajmniej tak było w tym co czytałam: Piąta Góra, Weronika i Nad rzeką Piedrą). Podobieństwa z Zafonem : to co napisała Joaśk - ale nawet sobie nie uświadomiłam owych podobieństw, jeżeli idzie o moje odczucia: Cień Wiatru ma zabarwienie thrillera, trzyma w napięciu i jest przejrzyste z punktem kulminacyjnym itd. "Wyznaję" to książka obyczajowa, zawiera mnóstwo wątków z różnych stuleci i apogeum tych sytuacji jest rozstrzelone po całej narracji - w ten sposób wszystko jakby się rozmywa.
              Powieść mi się podobała - tak - ale bez przesady, że to jakieś wiekopomne dzieło jest :)
              Nietypowa narracja gdzie płynnie przechodzimy od nazizmu do średniowiecza, dziwnie zapisywane dialogi - dla mnie to raczej dziwactwo i samo w sobie artyzmu i wiekopomności książce nie dodaje.
              Główny bohater nie wzbudził mojej miłości - jest słaby moralnie, niby idealista ale przywiązany do rzeczy materialnych - z kobietami też słabo sobie radził że o przyjaźnie nie wspomnę...
              Polecam, warto przeczytać ale niczego nie urywa ;)
              • Gość: MagdaP Re: Przeczytałam "Wyznaję" IP: *.b-ras1.dbn.dublin.eircom.net 03.05.13, 13:48
                Tez przeczytalm. Uwazam, ze ksiazka jest bardzo dobra. Momentami, moim zdaniem, podchodzi nawet pod arcydzielo. Ma swoje gorsze momenty, czasami akcja sie ciagnie, ale generalnie na pewno warto przeczytac. Ciekawie napisana, wielowatkowa, latwo sie w niej pogubic, takze wymaga skupienia. Bardzo wciaga, szybko sie czyta, takze nie warto bac sie jej rozmiaru.
          • shiva772 do Silent pop 05.05.13, 23:23
            Krytykujesz krytyków powieści ale nie wyrażasz swoich własnych odczuć n/t książki. Litości....Ja to przeczytałam, jestem gotowa do dyskusji i co...?
            • Gość: brnXB Re: do Silent pop IP: *.adsl.inetia.pl 06.05.13, 14:05
              >Główny bohater nie wzbudził mojej miłości - jest słaby moralnie, niby idealista ale przywiązany do rzeczy materialnych - z kobietami też słabo sobie radził że o przyjaźnie nie wspomnę...

              Dlaczego "słaby moralnie"? jak dla mnie przeciwnie, chociaż słabości pokonywał latami.

              Nie był chciwy - umożliwił przyrodniej siostrze odzyskanie części majątku po ojcu, zamiast wydawać pieniądze na bzdury wydawał na dzieła sztuki, którymi był wstanie obdarować innych (wieloletnią służącą). Zrzekł się też najcenniejszego skarbu.

              Co do przyjaźni, był po prostu szorstko szczery i dostał "nagrodę" - to jego największy przyjaciel okazał się na końcu "słaby moralnie" delikatnie mówiąc.

              Co do kobiet - popełniał błędy i ulegał pokusom jak większość mężczyzn, gdyby tu nie miał wad i problemów to byłby jako całość zbyt doskonały. Tak czy siak zachował uczuciową wierność wobec jednej kobiety i przyjął ją po latach akceptując fakt, że ona nie podzieli się z nim prawdą o sobie.
              • jeepwdyzlu Re: do Silent pop 06.05.13, 14:25
                Bohatera można różnie oceniać - skłaniam się do opinii Shivyy, że był człowiekiem słabym.
                Ale czy bohater musi być czarno biały? Obserwowałem jego zmagania z losem z życzliwością.
                Forma książki i język - mnie się podobały.
                Książka ma nieco hipnotyczny rytm, wymaga skupienia ale odpłaca gęstą historią i potrafi pochłonąć bez reszty.
                Porównań do Zafona się nie uniknie i przyznaję szczerze, że już dziś planuję wycieczkę do Barcelony :-)
                Poleciłbym tę książkę naturom nieco refleksyjnym....
                jeep
              • shiva772 Re: do Silent pop 09.05.13, 21:56
                Gość portalu: brnXB napisał(a):
                >
                > Dlaczego "słaby moralnie"? jak dla mnie przeciwnie, chociaż słabości pokonywał
                > latami.

                Właśnie dlatego, ze pokonywał je latami - głównie chyba w swojej głowie, w życiu takie osoby nie występują, zresztą jeżeli nawet - to już i tak jest "po wszystkim" i wszyscy zapomnieli o problemie. Swoją siłę i zasady należy pokazywać codziennie a nie międlić, mysleć a potem nagle dostawać olśnienia

                > Nie był chciwy - umożliwił przyrodniej siostrze odzyskanie części majątku po oj
                > cu, zamiast wydawać pieniądze na bzdury wydawał na dzieła sztuki, którymi był w
                > stanie obdarować innych (wieloletnią służącą). Zrzekł się też najcenniejszego s
                > karbu.

                Umożliwił siostrze odzyskanie majątku bo był nią zauroczony, bo miał zupełnie inne priorytety i plany życiowe ( i odczułam, że działał celowo wbrew matce, jakby na złość?).
                Dzieła sztuki które kupował są dla niektórych "bzdurą", sugestia była taka w tej książce, że ktoś celowo niszczył cenne rękopisy bo zwęszono, ze jest taki ktoś kto kupi ich fragment - i nasz bohater to przeczuwał jednak mimo wszystko dalej to kupował.
                Służącej dał obraz raczej bo mu tak pasowało: było romantycznie - nabudował sobie do tego własne przeżycia a potem wiedząc, ze służąca jest schorowana strzelił focha i już jej nigdy nie odwiedził.
                Zrzekł się najcenniejszego skarbu? Tu właśnie jest jego małość - dał się oszukać, bardziej go ruszały ludzkie historie niż prośba ukochanej kobiety....

                > -
                > Co do przyjaźni, był po prostu szorstko szczery i dostał "nagrodę" - to jego na
                > jwiększy przyjaciel okazał się na końcu "słaby moralnie" delikatnie mówiąc.

                Ale w jakim sensie okazał się słaby moralnie? Bo nie wiem...Adrian był szczery w przyjaźni i to mi się podobało ale jednak myślał ciągle o sobie i był zazdrosny o to jak przyjaciel gra...dlatego ta szczerość, taka trochę kołtuńska ;)
                >
                > Co do kobiet - popełniał błędy i ulegał pokusom jak większość mężczyzn, gdyby t
                > u nie miał wad i problemów to byłby jako całość zbyt doskonały. Tak czy siak za
                > chował uczuciową wierność wobec jednej kobiety i przyjął ją po latach akceptują
                > c fakt, że ona nie podzieli się z nim prawdą o sobie.

                W moim odczuciu nie był w żaden sposób doskonały...A koleżanka z uczelni której zakręcił w głowie i potem gdy jego wielka miłość odeszła znowu ją sobie przygruchał a potem znowu odstawił...? Litości - myślę, że chodziło tam o to, że tej "Drugiej" od seksu poprostu spieprzył życie i nawet nie odczuwał wyrzutów sumienia, bo od początku do końca był skupiony na ...sobie.
                • shiva772 Przepraszam za ten krzyk ;) 09.05.13, 22:00
                  Przepraszam za to pogrubienie, nie krzyczę, tylko mi się kliknęło nie tam gdzie trzeba.
                  • solaris_1971 Re: Przepraszam za ten krzyk ;) 13.05.13, 15:40
                    Mnie w sumie zacheciliscie do przeczytania Cabré. Zreszta juz i tak kupilam ........... Jest druga na liscie po tej , ktora teraz czytam.

                    Troche sie zniechecilam tym co przeczytalam o formie ksiazki, o tym przeskakiwaniu od nazizmu do sredniowiecza.
                    • jeepwdyzlu Re: Przepraszam za ten krzyk ;) 13.05.13, 20:11
                      sie zniechecilam tym co przeczytalam o formie ksiazki, o tym przeskakiwaniu od nazizmu do sredniowiecza.
                      --------------------
                      to uproszczenie niegodne tego forum :-)
                      Czuję, że będziesz pozytywnie zaskoczona...
                      Polecam
                      jeep
                      • solaris_1971 Re: Przepraszam za ten krzyk ;) 13.05.13, 20:33
                        Wierze Ci. Druga czesc Folletta jest rzeczywiscie lepsza od pierwszej.
                        Caubré jest drugi na liscie bo najpierw musze przeczytac ksiazke z biblioteki.
                • Gość: brnXB Re: do Silent pop IP: *.adsl.inetia.pl 13.05.13, 19:15
                  Nasza ocena głównej postaci to kwestia gustu czy systemu wartości; nie twierdze, że był wzorem cnót, ale też nie oceniłbym go tak surowo jak Ty- dziękuje za argumenty :)

                  > Co do przyjaźni, był po prostu szorstko szczery i dostał "nagrodę" - to jego na
                  > jwiększy przyjaciel okazał się na końcu "słaby moralnie" delikatnie mówiąc.

                  Ale w jakim sensie okazał się słaby moralnie? Bo nie wiem...


                  W jakim sensie słaby? Bernat ukradł jego biografie przemieniając ją w swoją powieść. Do tego jak enigmatycznie wynika z ostatniego rozdziału stał za zaginięciem (zabiciem?) Ardevola.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka