abranova
13.08.04, 11:38
Prawdopodobnie taki temat już się tu pojawiał. ale zawsze znajdzie się ktoś,
kto nie wypowiedział się jeszcze w tej kwestii.
Zatem zapytuję: z okazji urlopu czy wakacji lubicie rozerwać się orzy
literaturze lżejszego kalibru czy wolicie nadrobić braki w czytaniu poważnych
pozycji, które cały rok czekały na odpowiednią okazję, aby do nich zajrzeć?
U mnie zwykle bywało pół na pół. Początek wakacji to odetchnięcie od nauki i
wtedy czytam coś wybitnie rozrywkowego, choć niekoniecznie zaraz
szmatławego... Później zaczynam tęsknić za głębszą refleksją i odgrzebuję z
półek jakąś klasykę albo pozycje nowe ale ambitne. (Jadąc pociągniem wygląda
się tak inteligentnie i intrygująco ze zbiorem esejów w dłoni, hehe).
A pytam się Was, bo w tym roku jakoś się opuściłam z nadrabianiem klasycznych
pozycji. Głownie dlatego, że mam do przerycia nieco literatury fachowej do
września, więc odpoczywam przy ksiażkach lżejszych.
A Wy?