Dodaj do ulubionych

Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja.

19.04.14, 10:32
Jakie jest Wasze zdanie i dlaczego?
Dziękuję za opinie:)
Obserwuj wątek
    • jeepwdyzlu Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 20.04.14, 00:48
      Beznadzieja.
      Dlaczego? Bo to grafomania.
      jeep
      • martaformat Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 20.04.14, 12:18
        Powstrzymam sie od wyrażania swojej opinii, ale...co się ludziom w tych ksiązkach podoba.Ponoc 350 tys egzemplarzy. Daj nam tyle sprzedać , Panie:)
        • verguto Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 20.04.14, 12:56
          Przecież to proste. Koneserzy szukają książek o Problemach Świata, i znajdują takie Kaje Malanowskie (przykład pierwszy z brzegu). Albo innych subtelnych intelektualistów.
          Większość czytelników, czytelniczek szuka nadziei, szczęścia - i to szczęście pojawia się nawet w tytułach książek FO, bo ona dobrze rozumie potrzeby przeciętnej czytelniczki, która wcale nie aspiruje do zrozumienia Problemów Świata, tylko chce odetchnąć przy lekturze i skończyć nie zdołowana, lecz pocieszona.
          Obawiam się, że poczucie wyższości, zaprezentowane chociażby przez jeepa, zakłóca w tym przypadku odbiór. A już na pewno kontekst.
          • jeepwdyzlu Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 21.04.14, 00:06
            Obawiam się, że poczucie wyższości, zaprezentowane chociażby przez jeepa, zakłóca w tym przypadku odbiór.
            ---------
            Poczucie wyższości?
            Grafomania to grafomania.
            A że się sprzedaje?
            W tym kraju największe nakład ma 50 twarzy Greya i wiersze Wojtyły...

            jeep
            • verguto Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 21.04.14, 00:14
              Ach, cóż za bezkompromisowe podejście... Tylko fakt, że tobie się nie podoba, bo czego innego szukasz i załóżmy, że jesteś bardziej wyrobionym czytelnikiem, nie oznacza jeszcze wcale, że to jest grafomania. Oznacza tylko tyle, że nie podoba się tobie i ty nie dostrzegasz w tym wartości.
              Tak z ciekawości - podasz jakąś definicję grafomanii, która pasuje do FO?
              Dodam, że ja jej książek wcale nie lubię. Co nie zmienia faktu, że rozumiem, dlaczego uwiodły tak wiele czytelniczek.
              • jeepwdyzlu Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 21.04.14, 00:33
                Dodam, że ja jej książek wcale nie lubię. Co nie zmienia faktu, że rozumiem, dlaczego uwiodły tak wiele czytelniczek.
                -------------
                Skąd podejrzenie, że nie rozumiem sukcesu tego typu literatury?
                Przeczytaj uważnie PIERWSZY post. Padło pytanie i udzieliłem - w dobrej wierze odpowiedzi...
                Naprawdę chcesz bronić poziomu warsztatowego pani Ficner-Ogonowskiej? Jej umiejętności budowania postaci czy kompilowania wydarzeń?

                załóżmy, że jesteś bardziej wyrobionym czytelnikiem, nie oznacza jeszcze wcale, że to jest grafomania.
                -------------
                To zdanie jest prawdziwe, mimo, ze nigdzie nie twierdziłem, że jestem od Ciebie czy kogokolwiek bardziej wyrobionym czytelnikiem, ale nie zmienia to faktu, że dzieła Autorki są bardzo słabe.

                Rozumiem, że irytuje Cię moja ocena twórczości pani Ficner-Ogonowskiej, ale idziesz za daleko w interpretowaniu moich wypowiedzi... Ciekawe dlaczego...

                jeep
                jeep
                • verguto Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 21.04.14, 00:46
                  jeepwdyzlu napisał:

                  > Rozumiem, że irytuje Cię moja ocena twórczości pani Ficner-Ogonowskiej, ale idziesz za
                  > daleko w interpretowaniu moich wypowiedzi... Ciekawe dlaczego...

                  Zapewne dlatego, że jestem pracownikiem/pracownicą wydawnictwa Znak, nie? :P

                  W ogóle mnie nic nie irytuje, tylko lekką ręką skreśliłeś ją jako grafomanię, bo dla ciebie kluczem jest warsztat, a ja odpowiadając na pytanie założycielki wątku piszę przecież, że to przypadek, w którym w ogóle kwestia warsztatu się nie liczy. I tyle :)
                  Chociaż zręcznie uniknąłeś wyjaśnienia, co to jest ta grafomania. Nie według jeepa, tego się łatwo domyślić, wynika z kontekstu, ale tak w ogóle :)

                  Mamy więc sytuację, w której nie odpowiadasz, za to sam zadajesz pytania, ale ja ci odpowiem, bo pora kończyć udział w dyskusji. Tak, uważam, że z punktu widzenia literatury lepszego sortu FO ma słaby warsztat, chociaż nie aż taki, żeby go określać grafomanią. Zarazem, to co jest słabością dla ciebie czy dla mnie, paradoksalnie - tak myślę - bardzo pomaga dotrzeć do czytelniczek, które umrą na czwartej stronie jakiejś książki bardziej wartościowej i w ogóle jej nie przeczytają.
                  • jeepwdyzlu Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 21.04.14, 01:00
                    Zapewne dlatego, że jestem pracownikiem/pracownicą wydawnictwa Znak, nie?
                    ----------------
                    Nie sugerowałem tego... Znowu nadinterpretacja....

                    Chociaż zręcznie uniknąłeś wyjaśnienia, co to jest ta grafomania. Nie według jeepa, tego się łatwo domyślić, wynika z kontekstu, ale tak w ogóle :)
                    -----------------
                    Uniknąłem celowo i wcale nie zręcznie....

                    Zarazem, to co jest słabością dla ciebie czy dla mnie, paradoksalnie - tak myślę - bardzo pomaga dotrzeć do czytelniczek, które umrą na czwartej stronie jakiejś książki bardziej wartościowej i w ogóle jej nie przeczytają.
                    ------------------
                    Nie dam się przekonać, że błędy i słabości mogą być atutami. Uważam, że literatura popularna i łatwa - też może być doskonale napisana.
                    Pozdrawiam
                    jeep
        • maitresse.d.un.francais Znaczy Jeep nie człowiek?! 20.04.14, 18:28
          Uwielbiam sformułowania typu "LUDZIOM się podoba" (najczęściej w opozycji do: [Wrednym i Przerafinowanym - w domyśle] krytykom się nie podoba).

          A przepraszam - krytycy nie ludzie? Tylko co? Flamingi? Marsjanie?

          Wątek, o ile zauważyłam, w tytule zakłada możliwość wypowiedzenia negatywnego osądu. Nie jest to wątek wielbicieli Ficner-Ogonowskiej, w którym krytyk złośliwie ją krytykuje.

          Zatem każdy ma prawo wygłosić dowolną opinię.

          • maitresse.d.un.francais Re: Znaczy Jeep nie człowiek?! 20.04.14, 18:29
            Nie żebym lubiła Jeepa, delikatnie rzecz ujmując.

            Ale dla zasady: krytyk też człowiek. :-P
            • jeepwdyzlu Re: Znaczy Jeep nie człowiek?! 21.04.14, 00:10
              Nie żebym lubiła Jeepa, delikatnie rzecz ujmując.
              ------------
              dziwne, ja ciebie nie kojarzę w ogóle...
              anie jednej ciekawej wypowiedzi Twojej nie pamiętam
              delikatnie rzecz ujmując....

              jeep
              • maitresse.d.un.francais O! To już i nie lubić Jeepa nie wolno! 21.04.14, 18:42
                Dotychczas nie wolno było jedynie NIE PODZIELAĆ jego gustu.

                Pamiętajcie, zwykli czytelnicy (czyli formy niższe od Wszechwiedzącego Jeepa): kto go nie lubi, zmieszany z błotem będzie!

                Jeepa należy KOCHAĆ oraz CENIĆ!

                A kto nie ceni, ten też ma cenić! Jak za komuny! Wszyscy jednym głosem!
                • jeepwdyzlu Re: O! To już i nie lubić Jeepa nie wolno! 22.04.14, 00:58
                  Jeepa należy KOCHAĆ oraz CENIĆ!
                  -------
                  w ogóle Cię nie kojarzę, więc Twoje złośliwości trafiają w próżnię...
                  To wolny kraj, możesz sobie mnie nie lubić do woli..
                  Miłego dnia!
                  jeep
          • verguto Re: Znaczy Jeep nie człowiek?! 21.04.14, 00:18
            Dopisałaś sensy, których w mojej wypowiedzi nie było.
            Było za to stwierdzenie, że nie jest to literatura borykająca się z problemami podejmowanymi w literaturze wysokiego lotu, ale trudniejszej w odbiorze. Za to świetnie spełnia funkcję relaksacyjną i (lekko) terapeutyczną.

            Tak więc twoja żarliwa obrona prawa do krytyki leci w próżnię, bo nie o tym mowa, a jedynie o różnicach w potrzebach i odbiorze czytelników, powiedzmy w dużym uproszczeniu: wyrobionych i niewyrobionych :)
            • maitresse.d.un.francais Re: Znaczy Jeep nie człowiek?! 21.04.14, 18:45
              verguto napisała:

              > Dopisałaś sensy, których w mojej wypowiedzi nie było.

              Mam wrażenie, że jednak były. To przeciwstawienie koneserów szukających wyrafinowanych podniet (Kaja Malanowska wyrafinowana?????) i Zwykłych Ludzi szukających szczęścia...

              Przykro mi, ale nikt nie siedzi w Twoim umyśle i Twoja wypowiedź może zostać zinterpretowana niezgodnie z Twoimi intencjami. Ja znalazłam w niej owo przeciwstawienie.
    • maitresse.d.un.francais Opinia 20.04.14, 18:38
      Przede wszystkim - koneserzy, kimkolwiek są, nie są cyborgami. I też szukają szczęścia.

      Co nie znaczy, że mają je znajdować WŁAŚNIE TAM, gdzie mityczny Zwykły Człowiek. Nie mają takiego obowiązku i nie wiem, czemu się tego od nich żąda.

      Przeczytałam fragment. Czyste, że tak powiem, archetypy, Kobieca Kobieta wychowana w Tradycji i tęskniąca za nią versus Wredne Feministyczne Agresywne Babsko plus do tego Kochany i Kochający Mężczyzna spragniony Tradycji.

      Nie, dziękuję. Nie dla mnie. Z wielu powodów. Bo nie utożsamiam się z bohaterką (z bardzo wielu względów). Bo nie lubię żonglowania kilkoma prostymi archetypami. Bo mnie to, zwyczajnie, nudzi i odrzuca. Mam prawo.



      • maitresse.d.un.francais Re: Opinia 20.04.14, 18:44
        A, i jeszcze dlatego, że nie lubię wstawiania do książek na siłę Wrednych Feministycznych Babsk po to tylko, żeby na ich tle bohaterka wypadła lepiej. Mimo że już od dawna nie zgadzam się z obecnymi postulatami feminizmu.
        • eeela Re: Opinia 20.04.14, 18:59
          Mimo że
          > już od dawna nie zgadzam się z obecnymi postulatami feminizmu.

          O, a którymi konkretnie?
          • maitresse.d.un.francais Re: Opinia 20.04.14, 19:05
            eeela napisała:

            > Mimo że
            > > już od dawna nie zgadzam się z obecnymi postulatami feminizmu.
            >
            > O, a którymi konkretnie?

            Wolałabym nie dyskutować na ten temat. To była tylko taka luźna uwaga.
            • bene_gesserit Re: Opinia 22.04.14, 20:00
              Nie bądź nieśmiała i się podziel. Skoro już zaczęłaś.
    • klymenystra Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 20.04.14, 21:11
      Ulepek, brak dyscypliny, umiaru i warsztatu.
      • shiva772 Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 22.04.14, 21:46
        Mnie zadziwia fakt że Jeep i maitresse czytali F-O! Przeczytałam dwie strony w księgarni i odłożyłam - nie pokonałabym tego, to ponad siły w miarę wyrobionego czytelnika...ostatnia przygoda z panią Szapielak skończyła się u mnie tikiem nerwowym około połowy książki :) Ostatnio zrobiłam Różę z Wolskich i tylko z powodu fascynacji Paryżem udało mi się przetrwać do końca. Myślę sobie, że Jeep i maitresse zwyczajnie teoretyzują...
        • jeepwdyzlu Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 22.04.14, 22:41
          szczęście w cichą noc przeczytałem i starczy....
          50 twarzy Greya też...
          mam takie dziwactwo, że czytam do końca
          z filmów też nie wychodzę...
          :-)
          Najserdeczniej
          jeep
          • shiva772 Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 22.04.14, 22:46
            A jak Ci okrutnie posiłek nie smakuje, to też jesz na siłę do ostatniego kęsa ?
            Każdy ma jakieś dziwactwa to fakt...
            • jeepwdyzlu Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 22.04.14, 23:00
              Z lubością sięgam po lekturę popularną - nawet słabą..
              A prawie zawsze - kiedy pozycja staje się bestsellerem. Z ciekawości i zmysłu socjologicznego.. Tak poznałem Szwaję czy Kalicińską :-)
              j.
              • shiva772 Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 22.04.14, 23:10
                Ok. Niech i tak będzie...Dziwię się zwyczajnie bo mnie nic nie może zmusić do przeczytania niektórych książek (ot np. Murakami) choćby mnie kołem łamali nie jestem w stanie się skupić na pierdołach, mózg mi się wyłącza, nuda jest nuda...
                • jeepwdyzlu Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 22.04.14, 23:13
                  no widzisz :-)
                  a ja lubię Murakamiego
                  może nie twierdzę, że powinien dostać Nobla
                  ale uważam że to zupełnie dobra literatura...
                  Pozdrawiam serdecznie
                  jeep
                  • shiva772 Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 22.04.14, 23:28
                    Taaaaak pełna zgoda, książki Murakamiego to bardzo dobra literatura - szkoda, że nikt mu litościwie nie powiedział, że za długie te powieści pisze - gdyby Ptak Nakręcacz był krótszy o połowę byłby najlepszą książką drugiej połowy XX wieku.
                    • ploniekocica Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 23.04.14, 10:17
                      shiva772 napisała:

                      > Taaaaak pełna zgoda, książki Murakamiego to bardzo dobra literatura - szkoda, ż
                      > e nikt mu litościwie nie powiedział, że za długie te powieści pisze - gdyby Pt
                      > ak Nakręcacz był krótszy o połowę byłby najlepszą książką drugiej połowy XX wie
                      > ku.

                      Hihihi, zachowując proporcje to gdyby tytułowej autorce ktoś (czytaj redaktor) powiedział, że za długie (ze trzy albo i cztery razy) powieści pisze to może powstałoby.... znośne czytadło dla tych, co to lubią "przeplotki". A tak mamy do czynienia z rodzajem fanfika, w którym opisy rzeczy, miejsc i sposobów przemieszczania się zajmują połowę książki, a historia zamknęłaby się w jednym zgrabnym tomie.
                      Piszę to z całą świadomością, bo o ile Kalicińskiej do łap nie wzięłam to trafiwszy na F-O w bibliotece do domu bodajże drugi tom przytaszczyłam i się z "fenomenem" zapoznałam (szybko czytam!) i nawet w innym wątku n/t się wypowiedziałam.

                      Nawiasem mówiąc ja kompletnie nie rozumiem tego fenomenu potwornie grubych książek. Dla mnie Larsson i jego słynne Millenium też jest w każdym tomie z dwieście stron przegadany i przez opisy miejscami fanfikiem jedzie. Redaktorzy wyginęli?
                      • jeepwdyzlu Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 23.04.14, 10:19
                        Redaktorzy wyginęli?
                        --------
                        Nie, zmieniły się gusta..
                        Jak czytelniczka wydaje te 39,90 - to chce mieć GRUBĄ książkę....

                        j.
                        • ploniekocica Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 23.04.14, 10:31
                          jeepwdyzlu napisał:

                          > Redaktorzy wyginęli?
                          > --------
                          > Nie, zmieniły się gusta..
                          > Jak czytelniczka wydaje te 39,90 - to chce mieć GRUBĄ książkę....
                          >
                          > j.

                          Seksizmem troszkę zalatuje:) Bo dlaczego czytelniczka tylko? A czytelnik to co, nie lubi grubych?
                          Dawniejsze kryminały (że o harlekinach nie wspomnę) miały kieszonkowy format i zwykle dwieście góra trzysta stron wystarczyło na rozwiązanie tajemnicy jednego morderstwa. Duża część współczesnych (przede wszystkim skandynawskich, które zresztą czytuję w większości z przyjemnością, ale bywają przegadane i "przeopisane") ma stron 500-600. Autor "ma płacone" od arkusza, a nie za dzieło?
                          • jeepwdyzlu Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 23.04.14, 11:46
                            Bo dlaczego czytelniczka tylko? A czytelnik to co, nie lubi grubych?
                            --------------
                            Seksizm? Nie przesadzasz?
                            Czytelników nie ma...
                            Czytają głównie kobiety...
                            jeep
        • maitresse.d.un.francais No toż mówię, że FRAGMEnt! 23.04.14, 17:45
          qr.miastoliteratury.pl/b/szczescie-w-cicha-noc
          Ale zdaje się, że też całości nie zmogłam...
    • maniaczytania Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 23.04.14, 19:21
      Ja przeczytalam "Alibi na szczescie" i "Szczescie w cicha noc". Ta druga jest dosc specyficzan, bo wydana specjalnie na Boze Narodzenie i jest jakby prezentem dla czytelniczek, wiec nie powinno sie moim zdaniem oceniac tylko po niej.

      A jesli chodzi o "Alibi..." to nie jest oczywiscie wielka literatura, zreszta autorka nie jest 'aspirujaca' ani lansujaca sie, ale w swojej kategorii jest wysoko wg mnie. Poziom jezykowy jest duzo wyzszy niz w innych tego typu czytadlach, bledow jest bardzo malo albo wcale, za to bardzo duzo odniesien do literatury, filmu, popkultury. Mnie sie ksiazka podobala, na chwile, gdy ja czytalam, byla idealna (ja twierdze bowiem, ze kazda ksiazka ma swoj czas, dlatego czasem ksiazke odkladam, ale zawsze koncze, nawet po dluzszym czasie). Podobalo mi sie niespieszne tempo (bardziej zblizone do prawdziwego zycia), podobal mi sie powrot do wartosci, o ktorych w dzisiejszych 'pospiesznych' czasach sie zapomina, podobalo mi sie wplecenie cytatow z dramatu "Romeo i Julia", podobal mi sie ladny jezyk, ktory nie byl wulgarny, podobaly mi sie te odniesienia, o ktorych wspomnialam wczesniej.

      Wyszlo mi "kwieciscie" bardzo, ale denerwuje mnie troche 'najezdzanie' na autorke za to, ze sprzedala swietnie swoja wizje swiata. Widocznie w zalewie tych wspolczesnych 'turpistyczno-naturalistycznych' powiesci, walczacych z forma, pseudo-obrazoburczych, wulgarnych i w tresci i w jezyku (nie wiem, po co nadal niektorzy chca szokowac 'wyrazami' - czy to jeszcze kogokolwiek szokuje?) wiele czytelniczek teskni za czyms innym i stad ta popularnosc.
      • maitresse.d.un.francais Re: Ficner-Ogonowska: fenomen czy beznadzieja. 23.04.14, 23:30
        maniaczytania napisała:

        > Ja przeczytalam "Alibi na szczescie" i "Szczescie w cicha noc". Ta druga jest d
        > osc specyficzan, bo wydana specjalnie na Boze Narodzenie i jest jakby prezentem
        > dla czytelniczek

        ale nie za darmo? :-P


        , wiec nie powinno sie moim zdaniem oceniac tylko po niej.

        według niej
        >
        >
        >
        > Wyszlo mi "kwieciscie" bardzo, ale denerwuje mnie troche 'najezdzanie' na autor
        > ke za to, ze sprzedala swietnie swoja wizje swiata.

        Ale kto najeżdża???

        Wyrażamy swoją opinię. Ty wyraziłaś swoją i przeczytałam ją ze szczerą ciekawością, gdyż użyłaś wielu rzeczowych argumentów.



        Widocznie w zalewie tych ws
        > polczesnych 'turpistyczno-naturalistycznych' powiesci, walczacych z forma, pseu
        > do-obrazoburczych, wulgarnych i w tresci i w jezyku (nie wiem, po co nadal niek
        > torzy chca szokowac 'wyrazami' - czy to jeszcze kogokolwiek szokuje?) wiele czy
        > telniczek teskni za czyms innym

        Słusznie, nawet bardzo!!! ale czemu to "coś innego" musi być jedynie dla Zwykłego Człowieka? Że niby ten Wredny Yntelektualny Krytyk, Zwykłemu Człowiekowi przeciwstawiony, rozkoszuje się owym turpizmem i obrazoburstwem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka