Dodaj do ulubionych

nasze książki

04.09.04, 23:00
Ulisses Joyce'a (fragment)


(Płonąca siarka tryska w górę. Przepływają gęste obłoki. Grzmią działka
szybkostrzelne. Pandemonium. Oddziały rozwijają szyk bojowy. Galop kopyt.
Artyleria. Ochrypłe rozkazy. Biją dzwony. Oszuści wyścigowi nawołują. Pijacy
wrzeszczą. Kurwy piszczą. Syreny wyją. Okrzyki mężnych. Wrzaski konających.
Piki szczękają na pancerzach. Złodzieje okradają poległych. Ptaki drapieżne
nadlatują znad morza, podrywają się z moczarów, pikują z gniazd na zdobycz,
krążą w górze i krzyczą, gęsi morskie, kormorany, sępy, jastrzębie,
gołębiarze, słonki wędrowne, sokoły, kobuzy, czarne głuszce, orły morskie,
mewy, albatrosy, gęsi arktyczne. Słońce północne zaćmiewa się. Ziemia drży.
Umarli Dublina, ci z Prospect i ci z Mount Jerome, ubrani w szaty z białych
skór owczych i czarne opończe z koźlej skóry, powstają i objawiają się
rzeszom. Otchłań otwiera się bezgłośnie. Tom Rochford, zwycięzca, pojawia się
w koszulce i spodenkach sportowych na czele narodowego biegu z przeszkodami i
wskakuje do czeluści. Za nim wpada stawka ścigających się biegaczy i
skoczków. W dzikich wygibasach zeskakują z krawędzi. Ich ciała zanurzają się.
Dziewczęta z fabryk, ubrane w szykowne stroje, ciskają rozpalone do
czerwoności baraabomby z Yorkshire. Damy z towarzystwa unoszą suknie ponad
głowy, żeby się uchronić. Roześmiane czarownice w krótkich, czerwonych
koszulkach lecą w powietrzu na miotłach. Quakerlyster plaster niszczy
pryszcze. Spada deszcz zębów smoczych. Uzbrojeni bohaterowie wyskakują z
rozpadlin. Wymieniają przyjazne hasło rycerzy czerwonego krzyża i staczają
pojedynki kawaleryjskimi szablami: Wolfe Tone z Henry Grattanem, Smith
O'Brien z Danielem O'Connellem, Michael Davitt z Isaakiem Buttem, Justin Mc
Carthy z Parnellem (...). Na wyniosłości pośrodku świata wznosi się ołtarz
polowy świętej Barbary. Czarne świece wyrastają z jego obu rogów: rogu
ewangelii i rogu listów apostolskich. Z dwóch wysoko umieszczonych strzelnic
wieży dwie włócznie blasku spadają na spowity dymem kamień ołtarza. Na
kamieniu ołtarza leży naga pani Mina Purefoy, bogini nierozsądku, spętana; na
jej wzdętym brzuchu stoi kielich. Ojciec Malachi O'Flynn, w długiej halce i
włożonym przodem do tyłu ornacie, mając dwie lewe stopy odwrócone tyłem do
przodu, odprawia mszę polową. Wielebny Hugh C. Haines Love, M. A., ubrany w
prostą sutannę i płaski biret akademicki, głowę i kołnierzyk ma odwrócone
tyłem do przodu i trzyma nad głową celebranta otwarty parasol.)
OJCIEC MALACHI O'FLYNN
Introibo ad altare diaboli.
WIELEBNY HAINES LOVE
Do diabła, który rozweselił młodość moją.

OJCIEC MALACHI O'FLYYN
(Wyjmuje z kielicha i unosi ociekającą krwią hostię.) Corpus Meum.

WIELEBNY HAINES LOVE
(Unosi od tyłu, wysoko w górę, halkę celebranta, odsłaniając szary, nagi,
włochowaty zadek, w który wetknięta jest marchewka.)
Ciało moje.


Obserwuj wątek
    • Gość: Srulisessssss Sruliessss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.04, 23:43
      ihaaaaaaaaa
      nic nie rozumiem z fakin ulisesa
      co to ?

      ulisess

      znalazełm na forum

      aha

      tam jest tak prze 600 stron

      nic z tego nie rozumien

      i mnie to wk*rwia

      moze o to chodzi zeby nikt nie kapował i zeby wzyscy sie wk*rwiali

      bo powien byc jakis przewodnik po ulisesie dla tumanów, niby każdy to czytał,
      no i takie to arcydzieło

      juz robiłęm dwa aprołcze

      i co?

      i feiljor

      ojjj


      ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka