a.adas
18.11.04, 20:13
Wątek dedykowany Gwieździe tego Forum
Zacząłem od egzemplarza żeńskiego, miesiac przerwy i egzemplarz męski
(polskie wydanie z 93 roku, chyba jedyne). Czyli w sumie dwa razy
przeczytałem jeden leksykon, ale jak książkę... dobrze zrobiłem czy źle? Któż
to wie, moze wiedział Pan Pavic, rekonstruktor tego dzieła.
To ksiażka skonstruowana tak, że nawet posłowie idealnie wpasowuje się w jej
rytm i staje się kolejnym elementem układanki. "Zagubiliśmy się wśród ksiąg
niby na ulicy pełnej ślepych zaułków i krętych schodów" jak relacjonuje
Teoktist Nikoljski, rzeczywisty(?) skryba tej historii...
A poważnie, wokół rzeczywiście istniejącego narodu (i naprawdę zaginionego w
pomroce dziejów) - Chazarów - pisarz zbudował sieć (to chyba najlepsze słowo)
powiązań i rozgałęzień, obejmujących swym zasiegiem połowę Azji oraz Europy i
ponad tysiąc lat naszej historii (europejskiej, ale również bezposrednio
związanej z Polską).
Forma "słownika słowników" wymusza zwięzłość i hasłowość tekstu. Pavic
porusza się w swoich dygresjach czy przypowieściach między miłością a
nienawiścią, strachem a nadzieją, potrafi byc brutalny i cyniczny, ale także
nadspodziewanie czuły. Obok kompletnie nonsensownych tekstów pojawiają się
wyniki badań naukowych, a wszystko w oparach mitów trzech religii (a moze
tylko jednego mitu jednej religii?).
Czasem szkoda, ze niektóre historie nie zostały mocniej rozbudowane, ale co
leksykon to leksykon.
Na ile w "Słowniku chazarskim" odbija się współczesna Jugosławia? (jeszcze,
ksiażka powstała na dziesieć lat przed wojną... no właśnie, czy na pewno?...
domową). Kilka razy pojawiają się słowa, ze za Chazarami nie stoi żadna
religia, żadne mocarstwo, pozostają w politycznej próżni oraz kulturowej, i
są w pewnym sensie sztucznym tworem. Tak jak Jugosławia za czasów Tity...