Dodaj do ulubionych

Filozofia w Depresji

IP: *.crowley.pl 18.01.05, 00:12
Powieść akademicka (filozoficzna) opisująca polskie środowisko naukowe z
perspektywy młodego akademika. Kazik Góral, świeżo upieczony doktor filozofii
wygrywa konkurs na adiunkta w Instytucie Filozofii Uniwersytetu w Depresji,
miasta położonego na nizinie... Zdaje mu się, że trafia do świata z pogranicza
snu i jawy, świata nierealnego i nieokreślonego (miasto Depresja nie ma
centrum), a jednak rzeczywistego, choćby dlatego, że powieść oparta jest na
faktach autentycznych. Książka pełna humoru, ironii i dystansu, co jest rzeczą
niespotykaną w polskim środowisku naukowym traktującym siebie ze śmiertelną
powagą. Kończy się tragedią, która jednak staje się początkiem wyzwolenia dla
głównego bohatera.

Oto mały fragment ze Wstępu:

„Morze. Woda. Tales. Początek świata. Początek filozofii. Początek
naszej kariery w Depresji. 'What do you read my Lord? Words, words,
words'. Co widzisz, my Lady? Wodę, wodę, wodę. Niebieskozielona
ciecz przypływała do nas spokojnymi falami łasząc się do stóp. Pies
w stanie nirwany. Po linii horyzontu powolutku sunął stateczek. Wyglądał
jak linoskoczek, bo zdawało się, że rozpostarte przed nami morze
tworzy pionową scianę wody. Najmniejsze zboczenie z wyznaczonego
kierunku i łupina runie w dół. Ale to tylko złudzenie optyczne. Nie było
strachu. Wręcz przeciwnie, szum fal głaskał serca, które biły coraz spokojniej.
Czas i przestrzeń zaczęły tracić wyrazisty kontur. Bo czas
i przestrzeń nie są tylko wytworami umysłu ludzkiego, ale i jego serca.
I kiedy serce przestaje bić, wtedy 'gdzie i kiedy', 'skąd i dokąd' tracą
swą wage i pretensjonalność. Przekonania, wartości, nadzieje, uczucia,
a zwłaszcza miłość i nienawiść zapełniające niczym duchy czas i przestrzeń
ludzkiego żywota, stają się nieistotne, stają sie problemem ziarnka
piasku zagubionego w bezbrzeżnej pustce”.

Albert Sowa, "Filozofia w Depresji"
Wydawnictwo MY BOOK, www.mybook.pl
Obserwuj wątek
    • Gość: wqrwiony Re: Filozofia w Depresji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 01:33
      "Instytucie Filozofii Uniwersytetu w Depresji,
      miasta położonego na nizinie..."


      Trzeba było miasto umieścić na wyżynie bo jak przeczytalem załączony fragment to
      mnie się też depresja udzieliła.

      (huu huuu żartowałem, ja mam depresję od lat)
      • autumna Re: Filozofia w Depresji 18.01.05, 13:16
        Mieszkam w tej cholernej Depresji, autor niestety samą prawdę pisze...
      • Gość: Albert Sowa Depresja nie jest taka okropna IP: *.crowley.pl 25.01.05, 23:25
        Połuchaj. Do Depresji trafiłem prosto z gór (może nie do końca, bo pomiędzy były
        jeszcze studia). Znalazłem się tam przez przypadek, bo dostałem, jak wspomniałem
        ofertę pracy. Chodzę więc pierwszy raz po mieście i gubię się w nieskończonośc,
        bo pełno tam rond i promieniście rozchodzących sie ulic, nie tak jak np. w
        Krakowie. No i było tam dużo, dużo wody, port, z którego wielka rzeka prowadziła
        do niedalekiego już morza. "Depresja" pomyślałem wtedy, i tak zostało. To nie
        jest prawdziwe imię miasta... Jest to jeszcze, oczywiście, stan umysłu, no ale
        wiąże się to już z doświadczeniami opisamymi dokładnie w książce.
        Miasto, a przede wszystkim środowisko filozofów, wśród których się znalazłem,
        nasze zachowania, dyskusje, wszystko to zdawało się być całkowicie irrealne,
        nie-z-tej-ziemi. Tworzyliśmy środowisko zamknięte, odcięte od reszty Polski, co
        jeśli chodzi o naukę, nie jest pozbawione znaczenia. Woleliśmy jednak żyć
        dosadnie, ekstremalnie, jak Nietzsche przykazał; no ale musiał przyjść tego
        koniec. Guru (w powieści Książę Przecław - posatać bardzo wyrazista i człowiek o
        sporej inteligencji, i niech się Bauman z Kołakowskim schowają) umarł, no i
        wszystko zaczęło się od nowa. Dokładniej, zaczęło się kończyć od nowa. Ale to
        już było ponad moje siły. Jestem więc uciekinierem z Depresji.

        W rzeczywistości miasto Depresja nie jest wcale taka dołujące. A załączony
        powyżej fragment pochodzi z krótkiego wypadu z miasta nad morze.

        Książkę napisałem z jednego powodu, a z innego ją wydałem. Jeśli chodzi o samo
        wydanie, to nie ma w Polsce w zwyczaju publikowania powieści kampusowych,
        akademickich. Pewnie jest tak dlatego, że ludzie boją się pisać. A szkoda, bo
        świat akademicki jest bardzo wdzięcznym tematem i kopalnią pomysłów. Znam to
        wszystko od kuchni, więc opisy, które zawarłem w książce są dosyć zgodne z
        rzeczywistością (przede wszystkim, odpowiadają materii psychologicznej).
        • autumna jest... 26.01.05, 09:03
          > świat akademicki jest bardzo wdzięcznym tematem i kopalnią pomysłów. Znam to
          > wszystko od kuchni, więc opisy, które zawarłem w książce są dosyć zgodne z
          > rzeczywistością (przede wszystkim, odpowiadają materii psychologicznej).

          A istotnie, tomy można pisać. Też to znam - od kuchni, a nawet rzekłabym - wychodka. Za 2 tygodnie mam obrone pracy doktorskiej po czym będę dreptać w poszukiwaniu pracy. A o polskiej literaturze akademickiej dobrze napisali kiedyś we "Wproście":
          www.wprost.pl/ar/?O=54435&C=57
          I chociaż "Filozofia..." wolna jest od użalania się nad sobą, to jej humor jest raczej nieco zgryżliwy, nie beztroski...
    • Gość: mysz mnie zachęciłeś ;-) IP: *.bzmw.gov.pl / *.crowley.pl 18.01.05, 08:52
      pomimo depresji
    • czesc_gewara Re: Filozofia w Depresji 18.01.05, 09:02
      Jeszcze jedno...nie pisze się "na faktach autentycznych". Tak piszą ćwoki z
      fourum auto-moto, pamiętaj.
      • Gość: Albert Sowa Re: Filozofia w Depresji IP: *.crowley.pl 18.01.05, 09:37
        Dzięki za uprzejmości. Masz rację z "faktami autentycznymi", ale piszę to
        automatycznie, bo "fakty" kojarzą mi się z "Faktami" i potrzebuję
        doprecyzowania. Następnym razem poprawię się. A słowa "ćwoki", powiedzmy, że nie
        rozumiem, przynajmniej na forum "Książki". AS
      • autumna OT o faktach 19.01.05, 09:29
        Ale "postawić kogoś przed faktem dokonanym" już się pisze,a to takie samo masło maślane jak "fakty autentyczne" - bo jeśli niedokonany, to nie jest fakt. Więc nie bądźmy językowymi sztywniakami :-)
    • Gość: Żart Re: Filozofia w Depresji IP: 149.156.26.* 20.01.05, 11:05
      Cekawe jak przedstawione sa ironia i humor w książce, bo tytul jest raczej
      smutny. Może jakiś mały cytat panie Albercie?
      • autumna Re: Filozofia w Depresji 20.01.05, 14:52
        Może być?

        "– Patrz – zawołał naraz Krzyś – masakrują Pisklątko – i bez chwili zastanowienia rzucił się do obrony naszego kolegi z Instytutu Filozofii.
        Pod najbliższym platanem gorzała walka, a raczej bijatyka, a raczej obijanie biednego Pisklęcia przez jakiegoś typka spod ciemnej gwiazdy. Zanim Krzyś dotarł do ogniska zapalnego, Pisklę leżało już sztywne na ziemi. Z pijanym Krzysiem poszło łatwiej. Łup, łup, i klient położył się obok przyjaciela.
        Nie pozostawało mi nic innego, jak solidaryzować się z kolegami. „Do trzech razy sztuka”, pomyślałem dla dodania sobie odwagi, i ruszyłem naprzód nacierając na przeciwnika. Łup, łup. Gwiazdy..., gwiazdeczki..., gwiazdeńki..., i nagle wszystko zgasło.
        – Wstawaj zabijako – usłyszałem głos. Urzędowy ton zdradzał, z kim mam do czynienia.
        – Obywatelu, jeśli już – przekornie upomniałem policjanta.
        – Idziemy, jedziemy – zawyrokował. Musiałem najpierw wstać, co wcale nie było łatwe. Przeszkadzał ból głowy i żeber. Pomogli mi koledzy. Po prawdziwym przestępcy nie było śladu. Jego miejsce zajęło dwóch stróżów porządku.
        – Imię i nazwisko? – zapytał znudzony policjant.
        – Kazik Góral.
        – O, nie z Depresji?
        – Nie, z gór.
        – Zawód?
        – Filozof.
        Po chwili wahania wpisał „filozof”.
        – Imię i nazwisko? – zwrócił się w stronę pierwszego kolegi.
        – Krzysztof Wojciechowski.
        – Zawód?
        – Filozof.
        – Po chwili wahania wpisał „filozof”.
        – Imię i nazwisko? – zwrócił się w stronę drugiego kolegi.
        – Adolf Pisklę.
        – Zawód?
        – Filozof.
        – Po chwili wahania wpisał „filozof”. Oderwał wzrok od papierów, spojrzał na nas, na nasze poobijane, zakrwawione gęby... Wreszcie wycedził ze zbyt pogardliwą pogardą:
        Huuumaaaniiiściii."
        • Gość: Żart Re: Filozofia w Depresji IP: 149.156.26.* 21.01.05, 17:08
          Dziękuję za huuumanistów. Ubawiłem się.
          • energeia Re: Filozofia w Depresji 04.02.05, 12:22
            Studiowałam swego czasu filozofię w Depresji.
            Zaintrygowała mnie ta książka, chętnie sięgnę.

            Pozdrawiam:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka