braineater 08.06.05, 09:09 www.ha.art.pl/?view=tekst&aid=24&ov=teksty Państwo powiedzą na taka wizję literatury? Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ada08 Re: A co 08.06.05, 09:46 braineater napisał: > Państwo powiedzą na taka wizję literatury? > Mnie się podoba :-) Może niekoniecznie te ćwiczenia fizyczne :-), ale czytelniczką interaktywną byłam zawsze, od dzieciństwa bazgrałam po książkach swoje uwagi na ich temat :-) a. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: A co 08.06.05, 09:58 A opcja 'ksiązka która znika w trakcie czytania'? Bo dla mnie ten patent jest chyba najciekawszy - wymaga największego skupienia i naprawdę wymusza uważne czytanie. Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
cecyl Re: A co 08.06.05, 11:25 I tak nic nie przebije interaktywności Solaris. I manii czytania zbója Gębona. Odpowiedz Link Zgłoś
agrafek Re: A co 08.06.05, 11:59 Najbardziej interaktywną książką z jaką się spotkałem, była ok. 120 stronicowa praca na temat wróżdy u Słowian, wydana na początku XX wieku. Profesor, który był jej właścicielem, nanosił własne uwagi do tekstu szarym ołówkiem. Po jego śmierci książka trafiła do innego profesora, który komentował tak treść książki, jak i uwagi swego poprzednika ołówkiem czerwonym. Najnowsze uwagi pochodzą z lat pięćdziesiątych, kiedy książkę sprezentowano bibliotece. Ktoś, niestety nie wiem kto (poprzednich komentatorów zidentyfikowałem:)) pisał na niebiesko. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: A co IP: *.medical / *.crowley.pl 08.06.05, 12:10 A czy Cortazara z jego Grą w klasy i otwartymi zakończeniami Opowiadań też można zaliczyć do autorów piszących prozę interaktywną? Bo jeśli tak, to ja jestem za. Mam tylko wątpliwości czy te eksperymenty nie są "sztuką dla sztuki" i czy za tym wszystkim idzie rzeczywista warość tych dzieł;) Znikająca książka, hmmm. Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: A co 08.06.05, 12:47 Wizja taka moze byc, chociaz argumenty za tym, ze to lit(b)eratura jest wyjatkowo interaktywna, mnie nie przekonuja - w zasadzie kazda rzezbe/obraz/instalacje mozesz ogladac z lewa/prawa/bliska/dala. Z przedstawienia mozesz wyjsc i wrocic za godzine. W zasadzie wiec wszystko sprowadza sie do niezbyt odkrywczego stwierdzenia, ze kulturosztuka = tworca+odbiorca. Czy tez cos zgubilem? Pozdrowienia, Wasz nntpz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: braineater Re: A co IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.05, 13:14 Of korsa, mozna to skwitować stwierdzeniem, że sztuka = odbiorca + twórca, ale to chyba by było za proste. Jak najbardziej dotyczy to tekstów klasycznych i większości "literatury gatunkow", że podkradnę dookreslenie filmoznawcze, natomiast dzieła te w pewnym stopniu ustanawiają dominantę twórcy nad odbiorcą. W dziełach liberackich chodzi o to, a przynajmniej takie mam wrażenie, o kompletne zniesienie tej różnicy, uczynienie z odbiorcy równoprawnego partnera, z prawem do ingerencji i modyfikacji textu. Oczywiście, nikt nam nie broni, o czym pisał agrafek, robic marginalnych dopisków przy "Zbrodni i karze", czy czytać ksiązki od końca, choc to troszke niewygodne, lecz wpływu na sam przekaz czy kształt textu, to już nie mamy praktycznie żadnego. Inaczej w liber - patrz chciażby wymieniony w artykule "poemat rzeźbiarski", gdzie tylko i wyłacznie od czyelnika zależy skąd zacznie go zwiedzać i w jakiej kolejności. To jest o wiel większa wolnośc, niż "Gra w klasy", która mimo całej avangardowości i tak ogranicza czytelnika do zaproponowanych przez autora dwóch sposobów. Link do dalszej lektury oraz problem nowy - czy liberatura, to jeszce ksiązka? www.mik.krakow.pl/liberatura/1_idea.html Gwoli ścisłości cały wątek zaistniał dlatego, że lecę właśnie przez Produkt Polski by Sławomir Shuty TM i szukam kluczy do tej ksiązki(?), do tego textu. Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: A co 08.06.05, 18:46 Gość portalu: braineater napisał(a): > > W dziełach liberackich chodzi o to, a przynajmniej takie mam wrażenie, o > kompletne zniesienie tej różnicy, uczynienie z odbiorcy równoprawnego partnera, > > z prawem do ingerencji i modyfikacji textu. No jednak w podanych przykładach nie do końca, a w zasadzie to prawie wcale, ma czytelnik prwawo do ingerencji i modyfikacji tekstu (textu ;-)) Przykłady z pierwszego, podanego przez Ciebie linka. Przykład 1: czytelnik istotnie może ingerować w tekst Shandy i Szymborskiej, coś w "okienku" narysować, napisać; bardzo łagodny i przyjazny sposób interaktywności Przykład 2: to jak czytanie tradycyjnie wydanej ksiązki, którą się czyta od początku albo od końca albo od środka, na chybił-trafił; ale przecież czytelnik nie może zmienić tekstu napisanego przez autora Przykład 3: podobnie jak w przykł2 czytelnik niczego nie może zmienić, poemat jest wykuty na słupach, ani słowa nie może czytelnik dodać ani usunąć, może tylko wędrować przypadkowo między słupami i odczytywać tekst, nie ma możliwości ingerowania; czyli jak jakby czytał kilkutomową książkę Przykład 4: tutaj czytelnik też nie ma nic do gadania! musi obchodzić się z książką ściśle według instrukcji podanej przez autora (wyjąć, przeczytać, odłożyć na miejsce) Przykład 5: no, tu już przekompinował autor z tą numeracją :-) Borges w "Księdze piasku" lepiej wykompinował, moim zdaniem :-) Przykład 6: to jest prawdziwy, według mnie, przykład interaktywności :-) przeczytasz - tekst zniknie, nie przeczytasz - tekst przetrwa, dużo zatem zależy od ciebie, byt tej ksiązki zależy od ciebie, szanowny czytelniku! Może ja nie rozumiem interaktywności. Chyba na pewno nie rozumiem :-) Ale podobają mi się te zwariowane pomysły jednak :-) I te linki, które podałeś, Braineater, dzięki Ci za nie :-) Nawet nie wiedziałam, że istnieje liBeratura, ja taka bardziej tradycyjna jestem czytelniczo :-) a. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: A co 08.06.05, 20:29 A bardzo ładnie to rozgryzłaś, musze pomyslec nad jakimis argumentami na kontry, więc nie dziś:) Za to w nagrode link kolejny: www.grammatron.com/index2.html Tym razem hypertext, moim zdaniem najlepszy z istniejących - spróbuj ugryźć taką wersję dzieła literackiego:) Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś