aniak31 01.11.05, 20:21 Słyszałam że Pan Tomasz Raczek napisał wspomnienia o Zygmuncie Kałużyńskim Czy wiecie jaki tytuł ma ta książka i w której ksiągarni wysyłkowej można ją kupić Bo myślę że to może być nie zła lektura Dziękuję A. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Marek Re: Tomasz Raczek wspomina Zygmunta Kałużyńskiego IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 02.11.05, 13:01 Wystarczy wpisac "Raczek" w wyszukiwarce kazdej ksiegarni internetowej i juz! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaaa Re: Tomasz Raczek wspomina Zygmunta Kałużyńskiego IP: *.csk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.05, 13:28 Naprawdę chcesz czytać taki chłam? Odpowiedz Link Zgłoś
aniak31 Re: Tomasz Raczek wspomina Zygmunta Kałużyńskiego 02.11.05, 13:43 Gość portalu: Jaaa napisał(a): > Naprawdę chcesz czytać taki chłam? Dlaczego tak ostro? Lubię czytać biografie i wspomnienia o ciekawych ludziach a że pan Kałużyński ciekawym człowiekiem był to nie ulega wątpliwości Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaaa Re: Tomasz Raczek wspomina Zygmunta Kałużyńskiego IP: *.csk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.05, 13:53 Przepraszam, może rzeczywiście zareagowałam za ostro i zbyt bezpośrednio, ale dla mnie zwierzenia i wspomnienia jakichś Reczków, Labud i Jand to naprawdę chłam. Jeszcze raz przepraszam. Życzę miłej lektury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Reczek? Do Jaaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.05, 14:41 Osoba o takim samym nicku i IP jak Ty ilka razy zachwalała na tym forum swoją, albo kogoś obie bliskiego,książkę pt. "Igor". Ponieważ książki tej nie czytałem w żadnym wypadku nie ośmieliłbym się nazwać jej a priori chłamem. Mam w Twoim imieniu nadzieję, że nikt nie będzie jej (książki) określał tym mianem tylko dlatego, że należy do określonego gatunku - literatury dziecięcej i młodzieżowej - i nie zada Ci następującego pytania: "Naprawdę chciało Ci się pisać taki chłam". Z życzeniami większej pokory i poszanowania cudzych gustów. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaaa Re: Do Jaaa IP: *.csk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.05, 19:33 Po pierwsze - przeprosiłam aż dwukrotnie! Po drugie - podziwiam Twoją zawziętość w prześledzeniu moich postów, mam nadzieję, że nie zmarnowałeś na to zbyt dużo czasu :)) Po trzecie - na tym forum jest właśnie miejsce na to, by komuś coś plecić (bądź nie!), tym bardziej, gdy forumowicze o to proszą lub pytają (odpowiadałam na wątki w stylu: polećcie książkę czy szukam dla chłopca 10 lat...) Po czwarte - o polecanej przeze mnie książce możesz pisać: chłam. Nie obrażę się, mam o niej swoje własne zdanie. Na brak pokory też nie narzekam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jazz Re: Do Jaaa IP: *.eltronik.net.pl 02.11.05, 19:39 sorry, ale są jeszcze dobre maniery, i nic z nich nikogo nie zwalnia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Reczek? Re: Do Jaaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.05, 20:23 Nie trzeba być zawziętym wystarczy mieć dobrą pamięć - książkę swoją zachwalałaś niedawno - i nikt Ci z tego zarzutu nie czyni. Chodzi tylko o to, że jako autorka - sama poddawana krytyce powinnaś być bardziej wyważona w sądach na temat książek nieprzeczytanych, wolno Ci nazwać każdą książkę chłamem, ale dopiero po przeczytaniu, czy chociażby przejrzeniu. Masz prawo polecać swoja książkę i nikt, kto jej nie przeczytał nie ma prawa źle o niej pisać, bo to będzie źle o nim świadczyć. Życzę sukcesów, co najmniej takich, jakie stały się udziałem obu bohaterów "tego chłamu" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaaa Re: Do Jaaa IP: *.csk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 01:13 Ania już szczęśliwa, więc sorry, że pociagnę jeszcze ten skazany na wymarcie wątek. Piszesz: Życzę sukcesów, co najmniej takich, jakie stały się udziałem obu bohaterów "tego chłamu". Dzięki za życzenia, jednak nie skorzystam z tych wzorców. Bo jakież to "sukcesy" stały się udziałem tych "pereł z lamusa"? I nie przepisuj tu peanów na cześć tych "twórców" ze strony ich samochwalącego się "Latarnika". Służę innymi cytatami (osób wybitnych, nie takich miernot jak Jaaa): Jego osoba budziła liczne kontrowersje. Według opinii Zdzisława Pietrasika, chociaż w życiu prywatnym ciepły, dobry i uczynny, to publicznie był bezwzględnym krytykiem, zachowującym niezależność, niebojącym się kroczyć pod prąd, nieidącym na układy i w ten sposób walczącym o jak najwyższą jakość polskiego filmu, czym zyskał sobie reputację człowieka zadziornego, irytującego, kontrowersyjnego, godnego najmocniejszych ocen. Niektórzy ludzie kina byli wręcz przekonani o szkodliwym wpływie jego działalności na polską X muzę, co obrazuje wypowiedź krytyka filmowego Andrzeja Bukowieckiego: Pamiętam [...] program >>Sam na sam<< w telewizji, kiedy po premierze >>Nocy i dni<< Jerzego Antczaka Kałużyński niemal pobił się z Aleksandrem Jackiewiczem ostro atakując film powszechnie uważany za wybitny. Potem do Mieczysława Rakowskiego, ówczesnego redaktora naczelnego >>Polityki<< przyszła delegacja reżyserów kina moralnego niepokoju, z prośbą żeby Kałużyński przestał pisać, bo on strasznie krytykował te filmy. A było to przecież kino opozycyjne, bardzo potrzebne, kino, które torowało drogę do Sierpnia 80. roku.. Wyjątkowe emocje wzbudziły też felietony Kałużyńskiego na łamach odwieszonej w 1982 r. Polityki, w których bezpardonowo atakował kino polskie, akcję bojkotu, a także opozycję solidarnościową. Sam Kałużyński bez skrępowania i z upodobaniem cytował wypowiedzi o sobie znanych luminarzy polskiej kultury: rektor Akademii Teatralnej Jan Englert określił go jako debila, który wymęcza felietony o >>objawach wieku starczego<<; reżyser Krzysztof Zanussi widział w nim upadłego wyrobnika w służbie stalinowskiej; reżyser Agnieszka Holland żądała w programie telewizyjnym, by uniemożliwić mu zabieranie głosu jako szkodnikowi niszczącemu kulturę narodową, a kiedyś stwierdziła Nie mam na jego temat nic do powiedzenia. Rozumiem, że w polskim pejzażu filmowym wyrósł na klasyka; widać jaki pejzaż, taki klasyk; reżyser Andrzej Żuławski oświadczył, że jak widzi ... [jego] małpią gębą w TVP, to mu się rzygać chce. W telewizyjnym programie Sam na sam, którego Kałużyński bywał uczestnikiem, nigdy się z nikim nie zgadzał. Doceniał moc autokreacji i oddziaływania bulwersowaniem nie tylko piórem, ale także wyglądem. W telewizji pojawiał się w poplamionej koszuli, wymiętej marynarce, opadających spodniach i prezentował efektowny słowotok oraz niekonwencjonalne zachowania - wypracowany latami dyżurny zestaw min, pokazywanie na wizji interlokutorowi języka lub efekciarskie klękanie... Cytowałam info ze strony: pl.wikipedia.org/wiki/Zygmunt_Ka%C5%82u%C5%BCy%C5%84ski Chyba obiektywne? Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Do Jaaa 03.11.05, 08:49 Tak się marginalnie wtrącę, bo lekko te komentarze z Wikipedii mnie rozbawiły. Droga Jaaaaaa, czy spodziewasz się po luminarzach polskiego kina, szczególnie tych, na których pan Kałużyński nie zostawił suchej nitki, że będa w stanie zdobyć się na obiektywną ocene jego dorobku? Że reżyser Zanudzi, któremu oberwało się za prawie wszystkie filmy, za to że nie sa filmami, tylko propagandowo-religijnymi gniotami, w dodatku zrobionymi przy pomocy katechizmu i siekiery, po chrzescijańsku nadstawi drugi policzek i zacznie wychwalać Kałużyńskiego. Że Englert określany róznymi mianami, od pałuby aktorskiej, przez marionetkę, po dretwego chochoła, równiez, będzie w stanie przyznac Kałużyńskiemu rację? Że cąła szkoła ówczesnej polskiej krytyki, dla której ważny był jakiś tam przekaz - a im bardziej bełkotliwy, tym lepszy - a nie umiejętnośc robienia filmow, zgodzi się z krytykiem dla którego najważniejsze było kino, a nie moralny niepokój? Bo ja raczej w to watpię. I co najlepsze, z roku na rok, coraz bardziej okazuje się, że to właśnie ś.p. pan Kałużyński, jako jeden z nielicznych miał rację, opisując kino polskie, jako przypadkowy zlepek tez, ideologii i koszmarnych braków warsztatowych. Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaaa Re: Do Jaaa IP: *.csk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 09:40 Cóż, pozostańmy każde przy swoim zdaniu. Jaaa jednak bardziej cenię Zanussiego i Englerta, w końcu łatwiej coś cudzego krytykować niż samemu stworzyć (propagandowo-religijne gnioty? - dyskusja niepotrzebnie nabiera złych barw, na początku Jaaa użyłam tylko słowa chłam i bardzo tym kogoś uraziłam), a panowie K. i R. tylko w tym się specjalizowali (obaj TEŻ byli niekwestionowanymi pupilami komuny!). Kończę moje występy w tym wątku, pozdrawiam moich urażonych, błyskotliwych adwersarzy. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Do Jaaa 03.11.05, 09:50 Miałam się nie wtrącać, ale... Jaaa napisała: "obaj TEŻ byli niekwestionowanymi > pupilami komuny!." A przepraszam Zanussi i Englert w tiurmach wtedy siedzieli, nie mogąc swoich wiekopomnych dzieł tworzyć? Świetnie po prostu świetnie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaaa Aaa... to do Braineatera IP: *.csk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 10:04 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaaa i innych... IP: *.csk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 10:13 ...bo Jaaa już skończyłam tę dyskusję. (Zaczniecie tu rozliczać wszystkich z tamtych czasów?). Odpowiedz Link Zgłoś
aniak31 Re: Tomasz Raczek wspomina Zygmunta Kałużyńskiego 02.11.05, 19:57 To nikt nie wie jaka to książka? :( W telewizji słyszłam końcówkę programu w którym o niej opowiadał, a tytułu już nie powtórzyli Szkoda Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Tomasz Raczek wspomina Zygmunta Kałużyńskiego 02.11.05, 20:06 Ostatnie ksiązka w związku z Kałużyńskim, to Kanon Królewski. Zbiór kilkudziesięciu recenzji Kałużyńskiego z wielu lat www.merlin.com.pl/frontend/towar/420934 Ostatnia ksiązka Raczka, to "Karuzela z herosami' i z Kałużyńskim niewiele ma wspólnego. Stawiam, że szukasz tej pierwszej. Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
aniak31 Re: Tomasz Raczek wspomina Zygmunta Kałużyńskiego 02.11.05, 20:09 Dziękuję bardzo - tego właśnie szukałam!!! Pozdrawiam szczęsliwa Ania Odpowiedz Link Zgłoś