Dodaj do ulubionych

101 dalmatyńczyków

27.01.03, 08:57
Natchnął mnie wątek o zapomnianych książkach. Ale to jest książka nie tyle
zapomniana, co chyba raczej nieistniejąca. W 1990 roku warszawskie
wydawnictwo ALFA wydało "101 dalmatyńczyków" Dodie Smith w pięknym
tłumaczeniu Roberta Ginalskiego. Było to wydanie pierwsze i chyba potem
niepowtórzone, w każdym razie ja więcej tej książki w księgarni nie
widziałam, a szkoda. Bo wtedy mało kto w Polsce o dalmatyńczykach słyszał. Po
filmie z Glenn Close pojawiło sie za to mnóstwo streszczeń, skrótów i
przeróbek które z powieścią mają jeszcze mnie wspólnego, niż film z kreskówką
Disneya. A szkoda, bo to naprawdę bardzo ładna bajka. Jest w niej wszystko,
co w porządnej książce dla dzieci powinno być: bohaterowie pozytywni, czarne
charaktery, najeżona niebezpieczeństwami podróż, wielka miłość, przyjaźń,
stosowna dawka okrucieństwa (oczywiście ukaranego), dużo humoru i wzruszeń.
Napradę szkoda, że nie została wznowiona. Na deser jeden z moich ulubionych
fragmentów, starannie omijany w skrótach.
W swojej wędrówce Pongo i Mimi trafili do starego dworu na odludziu,
zamieszkałego przez sędziwego Sir Charlesa, równie wiekowego Spaniela i
służącego Jana. Korzystając z drzemki Sir Charlesa dalmatyńczyki, zaproszone
przez Spaniela zdrzemnęły się przy kominku.
"Pongo obudził się raptownie. Ktoś chyba wymówił jego imię?
Ogień na kominku nieco już przygasł, lecz rzucał jeszcze dość światła, by
Pongo ujrzał, że staruszek nie śpi, za to pochyla się do przodu.
- Nie do wiary, przecież to Pongo i jego żona - mruknął Sir Charles z
uśmiechem. - Proszę, proszę! Cóż za miła niespodzianka!
Teraz również Mimi otworzyła oczy.
- Nie ruszajcie się - przykazał Spaniel szeptem.
- Ty też je widzisz? -.spytał staruszek, kładąc dłoń na głowie swego
ulubieńca. - Jeśli tak, to nic się nie bój. Nie zrobią ci nic złego.
Polubiłbyś je. Niech no się zastanowię... tak, umarły chyba z pięćdziesiąt
lat przed twoim narodzeniem, może nawet więcej. To były pierwsze psy, z
jakimi się zetknąłem. Często prosiłem matkę, żeby zatrzymała powóz i
pozwoliła im wejść do środka... nie mogłem patrzeć, jak biegną z tyłu. W
rezultacie zostały psami domowymi. Jakże często siadały tu przed kominkiem.
Hejże, psiaki! Jeżeli psy potrafią wracać po śmierci, to czemu nie
wróciłyście wcześniej?
Pongo domyślił się, że staruszek sądzi, iż ma przed sobą duchy. Przypomniał
sobie, że pan Poczciwiński nazwał go „Pongo", gdyż imię to powszechnie
nadawano dalmatyńczykom w tych dawnych czasach, kiedy biegały za powozami Sir
Charles wziął jego i Mimi za psy, które znał w dzieciństwie.
- To pewnie moja wina - ciągnął staruszek. - Nie Jestem, jak to się teraz
mówi, dobrym „medium", W tym domu podobno jest pełno duchów, ale ja nigdy
żadnego nie widziałem. Śmiem twierdzić, że i was widzę tylko dlatego, że moje
życie dobiega kresu... a żyłem długo. Mogę już odejść, jestem gotowy. Ale cóż
to za radość wiedzieć, że psy też żyją po śmierci... zawsze na to liczyłem.
Dla ciebie to także pomyślna wiadomość, mój chłopcze. - Pieszczotliwie
potargał Spanielowi uszy. - Kto by pomyślał, Pongo i jego piękna żona znów
tutaj, po tylu latach. Nie widzę was już tak dobrze jak kiedyś, ale będę
pamiętał!"
Obserwuj wątek
    • Gość: pola Re: 101 dalmatyńczyków IP: *.dynamic.chello.pl 06.11.15, 14:07
      Właśnie szukałam w sieci jakichś informacji, czy wydawnictwo Alfa wydało jeszcze inne bajki w tak pięknej formie. Niestety nic nie mogę znaleźć. Mam tę książkę z czasów mojego dzieciństwa i to samo stwierdzam! Jest pięknie napisana! Nie jest żadnym idiotycznym streszczeniem, jakich jest teraz pełno, a opowieścią. Moja córeczka z kuzynkami (4, 5 i 6 lat) słuchały jej z zapartym tchem, gdy czytałam im ją przed snem na wakacjach... Czy naprawdę nie ma już takich książek??
    • lin74 Re: 101 dalmatyńczyków 08.11.15, 18:57
      Moja ulubiona bajka;) uwielbiam wersję disneya;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka