bartilus 02.11.01, 00:54 Słyszałem coś dobrego, ale nie wiem czy warto. Co moglibyście polecić na początek? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
n0str0m0 Re: Pratchett 02.11.01, 07:19 sie bardzo trudno tlumaczy na polski - polecam wersje oryginalne - zaczalem od srodka od "guards, guards" i wciagnelo na kilka tomikow :))) Odpowiedz Link Zgłoś
maly.ksiaze Re: Pratchett 12.11.01, 22:44 Ja bym wlasnie polecal polskie tlumaczenia, a nie oryginaly. Z niewiadomych przyczyn po polsku czytalo mi sie lepiej, mimo ze moj angielski jest calkiem dobry. OK, wrecz doskonaly ;-). mk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tereska Re: Pratchett IP: *.acn.waw.pl 02.11.01, 09:45 Zważywszy na to, ze Pratchetta tłumaczy Piotr W. Cholewa ze spokojnym sumieniem polecam też wersję polską. A przygodę z Pratchettem zaczęłam baardzo dawno temu, kiedy w odcinkach drukowała "Kolor magii" Nowa Fantastyka. "Kolor.." to pierwszy tom - ja lubię czytać od początku, więc zachęcam do czytania w ten sposób, ale rzeczywiście u Pratchetta to nie jest konieczne (z wyjątkiem "Wyprawy czarownic", którą należy czytać po "Trzech wiedźmach"). Jak lubisz dawkę dobrego humoru w fantastyce polecam jeszcze Johna Morressy'ego z cyklem o Kedrigernie. No i oczywiście Strugackich "Poniedziałek zaczyna sie w sobotę" i Bułyczowa z "Opowieściami Guslarskimi" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucas Re: Pratchett IP: *.cen.brad.ac.uk 02.11.01, 13:27 Zgadzam sie co do dobrej jakosci polskiego tlumaczenia, na pewno warto to poczytac, a kolejnosc w sumie nie ma wiekszego znaczenia. Co do Morressy'ego to jak dla mnie jego styl jest o wiele bardziej infantylny od Prachetta. Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
trin Re: Pratchett 02.11.01, 17:21 Pratchett jest wspanialu, cudowny i genialny. Jezeli lubi sie takie rzeczy. Co do tlumaczenia - zle nie jest, ale oryginal rzecz jasna duuuuzo lepszy. Ale dosc trudny - pan P. ma calkiem bogate slownictwo. W kazdej wersji - goraco polecam. Co do Johna Morressy'ego to jest to troche inny kaliber, ale czyta sie to tez bardzo sympatycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Pratchett IP: 10.33.40.* 07.11.01, 16:39 Prztchett, Pratchett. Polecam goraco, zaczelam po polsku, ale, ze wciaz mii bylo za malo, a na przetlumaczenie kolejnych tomow "Swiata dysku" za dlugo by bylo czekac, wzielam sie za wersje angielska. Tlumaczenie pana Cholewy jest swietna robota, naprawde - tlumaczyc Pratchetta to nie jest latwe zadanie, jesli chce sie uchwycic a nie popsuc prace autora - a to wlasnie potoczysty styl, wiele niuansow i wspaniale slangowe slownictwo (wraz z pisownia) dodaja tym ksiazka specyficznego uroku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: imbir Re: Pratchett IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.11.01, 19:40 Czytałem tylko Eryka. Warto zapoznać się z całością (tak sądzę) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: martini6 Re: Pratchett IP: *.dresdnerbank.de 04.12.01, 16:44 Gość portalu: imbir napisał(a): > Czytałem tylko Eryka. Warto zapoznać się z całością (tak sądzę) Warto siegnac po reszte. Caly Swiat Dysku jest ok. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZetKa Re: Pratchett IP: *.we1.tuniv.szczecin.pl 05.12.01, 15:51 > Warto siegnac po reszte. Caly Swiat Dysku jest ok. Oprocz tzw. wczesnego Dysku... polecam dyskusje z ostatniego miesiaca, tam ten watek byl bardzo dobrze przewalkowany... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: madzia Re: Pratchett IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 12.11.01, 19:13 Autor jest naprawde fantastyczny. Kolor magii jak na poczatek moze troszke zawiesc, w kazdym razie jak dla mnie prezentuje nizszy poziom niz inne ksiazki serii. Polecam goraco 3 wiedzmy i pomniejsze bostwa, aczkolwiek przy innych tez jest wiele smiechu. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: Pratchett IP: *.chello.pl 04.12.01, 21:03 Osobiście polecam oryginały. Faktycznie tłumaczy sie ciężko (wpadek niewiele, ale są. W "Eryku" położony jest dowcip o neuralgerze). Przede wszystkim oryginałów jest więcej. Np. moja ulubiona książka to "Hogfather", której po polsku jeszcze nie ma i jakiś czas pewnie nie będzie, bo jesteśmy ładne parę tomów do tyłu. Odpowiedz Link Zgłoś
n0str0m0 tlumaczenie... 05.12.01, 06:56 bede nudny, ale... tlumaczenie ksiazek w ktorych dowcip opiera sie na skojarzniach jezykowych onomatopejach i przejezyczeniach jest po prostu niemozliwe co nie znaczy ze nie nalezy tego proowac ale albo sie wpusci w las odnosnikow (drogi czytleniku, wyjasniam dowcip, bo to albo tamto w takim to a takim jezyku znaczy to i owo ale tez... i tu wyjasnien dzungla) albo sie zupelnie oleje oryginal i napisze ksiazke na bazie oryginalu gdzie caly kontekstualizm bedzie wziety z jezyka "docelowego" nie mam pojecia jak tlumaczony jest pratchett pamietam vonnegutta tlumaczonego przez l. jeczmyka i to sie czytalo doskonale "pianole" przetlumaczyl juz ktos inny i to juz nie bylo to... niestety, by zrozumiec ksiazke w oryginale nie wystarczy znac slow w jezyku obcym... (szczegolnie gdy sie jest tlumaczem!...) a co tam - podam kryminalny przyklad: "obcy w obcym kraju" henlaina drukowany w nowej fantastyce lat temu pare... obcy lezy w szpitalu wchodzi lekarz pyta siostre: "poruszyl mu sie brzuch?" czytam i niekwestionuje, bo w koncu to jest OBCY z innej planety, a ja zaczalem czytanie od srodka wiec moze jakis detal o tym brzuchu mnie ominal? i nagle moment oslnienia! "bowel movement" oznacza w angieskim "wyproznienie" tylko pan(i) tlumacz(ka) nie wiedziala... inny przyklad "firma" tego tam madrego, jak on sie nazywa griesham czy cos tluamczenie: bohater wszedl do kiosku "7-11" i wkrotce wyszedl niosac szesc paczek... cooooo? jakich paczek? och "sixpack" po naszemu szesiopak... ale to sa karygodne i zenujace przyklady wynikajace ze zwyklej niezanjomosci jezyka i kontkstu kulturowego natomiast z pratchettem bedzie klopot lingwistyczny podobnie jak ktos przede mna czytalem "hogfather'a" a tam na kazdej stronie lamiglowki dla tlumaczy "finally found some eyes!" "these are olives..." "tough, now they are mine" :) w druga strone - tlumaczenia z polskiego na inne jezyki tez sa niewykonalne szczegolnie gdy w gre wchodzi taki houdini jezykowy jak stasiu lem :))) wzialem do reki kopie "kongresu futurologicznego" poniekad mojej ulubionej humoreski po angielsku zal i smutek - zreszta nie tylko moj ale tez kolegow ktorym to usilowalem "sprzedac" choc tlumaczenie technicznie poprawne to nie ma tego wigoru i pokretnosci co oryginal pozdrawiam namawiajac raz jeszcze do czytania oryginalu - nostromo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna M Re: tlumaczenie... IP: *.devs.futuro.pl 05.12.01, 09:17 Ale są też niedopatrzenia tłumacza... - He tried to call a succubus, but he only managed to get a neuralger. It is a demon who comes and has a headache at you. (za początek zdania nie ręczę, bo piszę z pamięci, koniec jest na pewno słowo w słowo) nie tłumaczy się jako "demon, który wywołuje ból głowy" (to byłoby "demon who comes and gives you a headache"), ale - pamiętając, że sukuby to były demony, które wykorzystywały seksualnie ludzi, o co właśnie wywołującemu chodziło. Sens tego zdania jest taki: "Demon, który przychodzi i mówi, że boli go głowa [w domyśle: a zatem dzisiaj nic z tego, kochany]" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZetKa Re: tlumaczenie... IP: *.we1.tuniv.szczecin.pl 05.12.01, 15:58 > tlumaczenie ksiazek w ktorych > dowcip opiera sie na skojarzniach jezykowych > onomatopejach i przejezyczeniach > jest po prostu niemozliwe > co nie znaczy ze nie nalezy tego proowac > ale albo sie wpusci w las odnosnikow > (drogi czytleniku, wyjasniam dowcip, bo to albo tamto > w takim to a takim jezyku znaczy to i owo > ale tez... i tu wyjasnien dzungla) > albo sie zupelnie oleje oryginal > i napisze ksiazke > na bazie oryginalu > gdzie caly kontekstualizm > bedzie wziety z jezyka "docelowego" Tez mi sie tak wydawalo... potem przeczytalem oryginalnego Pratchetta (polskie wersje czytalem juz wczesniej)... teraz wiem, ze jest to mozliwe... > nie mam pojecia jak tlumaczony jest pratchett > pamietam vonnegutta tlumaczonego > przez l. jeczmyka To nie twierdz z takim uporem, ze nie mozna... > niestety, by zrozumiec ksiazke w oryginale > nie wystarczy znac slow w jezyku obcym... > (szczegolnie gdy sie jest tlumaczem!...) Tak, najlepiej wogole nie czytac ksiazki, wtedy nie bedzie bledow w interpretacji... a prawda jest taka, ze kazdy czytelnik rozumie Pratchetta inaczej, zwlaszcza przy tym autorze cholerny wplyw ma twoje wyksztalcenie, obyczaje, itp. I wiekszosc z tych ludzi lubi te ksiazki, mimo ze kazdy znajduje w nich cos innego. A tak btw o wielu interpretacjach (poprawnych wg autora) Pratchett dowiaduje sie dopiero z roznego typu forum... > i nagle moment oslnienia! > "bowel movement" oznacza w angieskim > "wyproznienie" > tylko pan(i) tlumacz(ka) nie wiedziala... Nie porownuj tlumaczen Proszynski i S-ka do tlumaczen Zysk i S-ka, Proszynski dobiera dosyc dobrze tlumaczy! > natomiast z pratchettem bedzie klopot lingwistyczny > podobnie jak ktos przede mna czytalem "hogfather'a" > a tam na kazdej stronie lamiglowki dla tlumaczy Poczytaj obydwie wersje, to pogadamy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: Pratchett IP: 62.148.86.* 05.12.01, 09:36 Pomijajac odwieczne dyskusje na temat tlumaczenia, uwazam, ze : 1.Pratchett jest po prostu doskonaly i w tlumaczeniu i w oryginale i warto go przeczytac 2.kolejnosc czytania, czyli co pierwsze zostala szeroko omowione w forum sf&fantasy, tam tez mozesz znalezc za i przeciw tlumaczeniom Piotra Cholewy 3.Poza Swiatem Dysku, przeczytaj Dobry Omen pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś