Dodaj do ulubionych

Cormac McCarthy

26.03.08, 17:02
Ostatnio pojawily sie 2 nowe ksiazki tego pana. Recenzje jakie czytalem sa
wiecej niz pozytywne. A na forum cicho-sza- czyzby nikt ich nie czytal?-az nie
chce sie wierzyc.
Przymierzam sie do lektury 'No country for old men' (po filmie opartym ww.
ksiazce, btw bosko-klasycznym (uwielbiam jeszcze bardziej niz dotychczas braci
C.)) i jestem ciekawy opinii forumowiczow nt. ksiazek McCarthy'iego.
Obserwuj wątek
    • braineater Re: Cormac McCarthy 26.03.08, 17:43
      To nie jest kraj, ksiązką jest dobrą. Nie, że od razu rewelacja i na kolana, ale i formalnie i treściowo potrafi wkręcić. Szczególnie jak się lubi ponure westerny (niekoniecznie gotyckie:). Jak nie widziałeś filmu (e, cholera widziałeś) to w paru miejscach potrafi zaskoczyć fabułą, choć w sumie to nie aż takie ważne. Stylistycznie gdzieś mi się to kojarzyło z Conradem (chociaż czyta się to po polsku nienajlepiej, nie potrafię sprecyzować dlaczemu, ale jakimś dziwnym, koślawym językiem to jest napisane - nie widziałem oryginału, to się nie czepiam tłumacza, może tak ma być), sporo krótkich, pozornie pozbawionych emocji zdań i naturalnie niezgrabne dialogi - życiowe takie bardziej, typu podsłuchiwanego niz prowadzącego akcję naprzód.
      Arcydzieło to nie jest, ale w kategorii przyjemna dołująca książka na wieczór się całkiem nieźle sprawdza.
      Reszta wydanych po polsku czeka na lepsze czasy.

      P:)
      • itek1 Re: Cormac McCarthy 26.03.08, 18:04
        Brainy, a filmik moze widziales? (na pewno widziales)- jak sie on ma a propos
        ksiazki (lepszy/gorszy -> plizzz o komentarz ).
        Znokaltowal mnie w nim niejaki Javier Bardem-arcyfajny:) kolo jest (nie
        wiedzilem, ze flegmatycznosc/rozlozlosc/ciamciaromciosc (w przypadku faceta
        cecha raczej odstreczajaca) moze dac tak pozytywny efekt :) )
        • braineater Re: Cormac McCarthy 26.03.08, 18:23
          Ksiązka jest nieco dynamiczniejsza i zdecydowanie mniej obrazowa. Cormack kompletnie nie zwraca uwagi na detale, praktycznie rezygnuje z opisu, każde zdanie to jest jakieś dzianie się. Generalnie wszystko to czego nie ma w książce Coenowie dorysowali przy pomocy krwi i przemocy, co akurat było nieżłym rozwiązaniem. W ksiązce to wszystko jest podane mocno sprawozdawczo, a jedyne emocje pojawiają się w wypowiedziach szeryfa. Postac grana przez Bardema jest opisywana w kategoriach ostrego zła, same negatywne przymiotniki, ale i tak jest dużo milsza niż w filmie. W filmie Chigurh się wkręca w swoją robotę, w książce bardziej odwala szychtę.

          P:)
      • nienietoperz Re: Cormac McCarthy 27.03.08, 00:22
        Czytałem `The Road' jakiś czas temu i `All The Pretty Horses' w
        zeszłym tygodniu. Obie na pewno polecankowe, z mojego punktu
        percepcyjnego ta druga może nawet bardziej, przedstawiając
        westernowość do bólu, fabularnie znacznie bardziej klasyczną niz `No
        Country ...', i łącząc ją z uniwersalnością opowieści i niesamowita
        plastycznością opisów krajobrazu, pogody i zwierzaków. `The Road'
        męczyła mnie dość długo przewidywalnością, potem się dałem kupić.


        Jakiś czas temu widziałem artykuł, w którym dosyć rozsądnie pisano o
        McCarthym jako czołowym przedstawicielu amerykańskiej literatury
        postFaulknerowskiej przeciwstawiając jego pisarstwo nurtowi
        uniwersytecko-erudycyjnemu z Zachodniego Wybrzeża (Roth czy Auster).
        Coś w tym jest, surowość stylu, brutalność świata przedstawionego i
        etyka czynu u McCarthy'ego ściśle nawiązują do Williama F..

        `No Country (...)' nie czytałem, ale i tak chętnie bym z Wami
        podyskutował o filmie (oraz ewentualnie reflektował na e-booka,
        jeśli jest w zasięgu). Dyskutowalibyśmy rzecz jasna nie o tym, czy
        jest genialny, bo to widać od pierwszych 5 minut, ale o
        interpretacjach sceny wypadku pod koniec. W naszej komórce rodzinnej
        rozmowy toczyły się długo, potem odwołaliśmy się do mądrości
        zebranej sieciowo-blogowej i w efekcie widzę mnogość koncepcji, ale
        nie mogę ich jakoś sensownie po swojemu uszeregować.

        Z ukłonami,
        NN
        • staua Re: Cormac McCarthy 27.03.08, 17:25
          > Jakiś czas temu widziałem artykuł, w którym dosyć rozsądnie pisano
          o
          > McCarthym jako czołowym przedstawicielu amerykańskiej literatury
          > postFaulknerowskiej przeciwstawiając jego pisarstwo nurtowi
          > uniwersytecko-erudycyjnemu z Zachodniego Wybrzeża (Roth czy
          Auster).
          Wschodniego??? Ale artykul chetnie bym przeczytala, moze masz jakis
          link?
          Cormaca mam "The Road" juz od dawna, najpierw kupilam, potem sie
          dowiedzialam o czym jest i jakos mnie to troche zniechecilo...
          Przeczytam, ale nie wiem, kiedy. Pewnie obejrze wczesniej "No
          country for old men".
          Bo wole Austera, a nawet Rotha od Westernow jakos :-)
          • nienietoperz Re: Cormac McCarthy 27.03.08, 17:55
            Grr, jasne, że miało być Wschodniego (zawsze mi się myli, przecież i tak
            jesteście na zachód od nas).

            Artykuł tu:

            books.guardian.co.uk/review/story/0,,1938709,00.html
            Bardzo mi się podobał, a przy okazji wydawał dobrze uzasadniony podział na The
            Tough Guys i The Savants. Ciekawe, czy to jest standardowy sposób widzenia
            literatury amerykańskiej?

            Ukłony,
            NN
            • staua Re: Cormac McCarthy 27.03.08, 19:16
              Serdeczne dzieki, przeczytam sobie w weekend. Nie znalam takiego
              podzialu, choc wydaje sie dosc logiczny.
    • kerry_weaver Re: Cormac McCarthy 26.03.08, 21:06
      Właśnie skończyłam "Drogę". Jedna z najlepszych książek jakie
      czytałam od długiego czasu - niesłychanie prosty język i akcja, a
      mimo to w bardzo niewielu słowach i oszczędnych opisach powiedziane
      bardzo wiele. Bardzo sugestywna wizja zagłady znanego nam świata.
      Książka mnie pochłonęła, trudno było się od niej oderwać. Tyle
      wrażeń na świeżo po lekturze, zdecydowanie warto przeczytać.
    • padma Re: Cormac McCarthy 27.03.08, 07:03
      Dla mnie także "Droga" to jedna z lepszych książek, jakie ostatnio
      czytałam. Niezwykle sugestywna, oszczędna aż do bólu. Tkwi we mnie
      juz od wielu dni. Podobał mi się nastrój braku jakiejkolwiek nadziei
      przy jednoczesnej celebracji człowieczeństwa. Bardzo polecam.
      • ruskie-pierogi Re: Cormac McCarthy 27.03.08, 08:59
        Mnie za to "Droga" okrutnie rozczarowała. Naczytałam się wcześniej
        entuzjastycznych recenzji i liczyłam na wiele więcej. Niestety - klapa. Miałam
        wrażenie, że to wszystko już było. Mimo zachwytów, ta książka to nic nowego. Ot,
        takie czytadełko na dwie godziny. Może i brutalne, mroczne, ale mimo wszystko
        czytadełko. Szkoda.
        • kerry_weaver Re: Cormac McCarthy 27.03.08, 12:00
          Mimo zachwytów, ta książka to nic nowego. Ot
          > ,
          > takie czytadełko na dwie godziny. Może i brutalne, mroczne, ale
          mimo wszystko
          > czytadełko. Szkoda.

          A jaką masz definicję czytadełka? Dla mnie czytadełko to książka o
          której zapominam w godzinę po skończeniu, np. taka "Katedra w
          Barcelonie". Fajnie się czyta, zajmuje miło czas, nic nie wnosi,
          przeczytałam latem, dzisiaj nie potrafiłabym opowiedzieć o czym było.
          Dla mnie "Droga" czytadełkiem nie jest, bo mimo wielkiej prostoty
          zostaje w głowie, nurtuje, prowokuje do zadawania pytań, do
          zastanowienia się. Choćby nad tym, co jest najważniejsze kiedy ze
          świata zewnętrznego, z tych "dekoracji" nie zostanie nic.
          No i dodatkowo a może wcale nie dodatkowo - oszczędny, prosty,
          precyzyjny styl. "Droga" udowadnia że nie potrzeba żadnych mniej czy
          bardziej udanych eksperymentów językowych żeby opowiedzieć coś
          ważnego i prawdziwego. Miły powiew świeżości.
          • nienietoperz Re: Cormac McCarthy 27.03.08, 12:46
            Dwie uwagi.

            `Droga' czytadełkiem na pewno nie jest. Mnie przez dłuższy czas irytowała
            idealnym wypełnianiem schematu `iścia donikąd', `nadziei wbrew nadziei', i tak
            dalej. W miarę czasu okazało się jednak, że to właśnie umiejętność wpisania się
            w super tradycyjny wzór fabularny a jednocześnie napisanie czegoś mocnego i
            nowego są główną siłą tej powieści (patrz zresztą `All The Pretty Horses' i
            schemat westernowo-teksańsko-meksykańsko-kowbojski).

            Uwaga druga: styl jest na pewno oszczędny i precyzyjny, może nawet surowy, ale
            na pewno nie prosty! Nie wiem ile tego przetrwało do polskiego tłumaczenia, ale
            McCarthy w całości, a `Droga' szczególnie są podawane jako przykład książki
            świadomie używającej masy wyrazów mało znanych i używanych, często technicznych.
            Jedna z interpretacji jest taka, że język `wiedzy', język `inżynierii',
            podkreśla to, że ojciec wciąż kontroluje rzeczywistość wokół siebie, oczywiście
            na tyle, na ile to możliwe.

            Z ukłonami,
            NN
            • staua Re: Cormac McCarthy 27.03.08, 17:33
              O... A to mnie z kolei bardzo zachecilo. Chyba jednak "Droga"
              pojdzie w gore na mojej liscie "do przeczytania" i juz wkrotce cos
              sensownego napisze w tym watku.
            • kerry_weaver Re: Cormac McCarthy 27.03.08, 18:41
              > Uwaga druga: styl jest na pewno oszczędny i precyzyjny, może nawet
              surowy, ale
              > na pewno nie prosty! Nie wiem ile tego przetrwało do polskiego
              tłumaczenia, ale
              > McCarthy w całości, a `Droga' szczególnie są podawane jako
              przykład książki
              > świadomie używającej masy wyrazów mało znanych i używanych, często
              technicznych

              Nie czytalam oryginału, w tłumaczeniu polskim nie rzuciły mi się w
              oczy szczególnie trudne wyrazy? Jakaś sól wytrącająca się z ziemi,
              nazwana po łacinie, to jedyne co zapadło mi w pamięć, a jestem osobą
              zupełnie nietechniczną i jakiś żargon a pewno by mnie odstraszył :)
              No chyba że w oryginale te wszystkie drobne naprawy i zabiegi
              techniczne dokonywane przez ojca są opisane szczególnie
              wyrafinowanym słownictwem.
              Ale właściwie pisząc o prostocie, nie miałam na myśli słownictwa a
              sam sposób pisania, zdania, króciutkie fragmenty (rozdziały?) Dla
              mnie najbardziej wstrząsające są lakoniczne, kilkuwyrazowe rozmowy
              ojca z synem.
    • kubissimo Droga (here be spoilers) 27.03.08, 19:58
      "Drogę" zanabyłem zachęcony hiperoptymistycznymi opiniami
      znalezionymi w roznych miejscach sieci.
      Przeczytalem i mam mieszane uczucia. Pierwsze sto stron znakomite.
      Dawno sie tak nie balem przy czytaniu ksiazki. Balem sie tak bardzo,
      ze po przekreceniu kartki najpierw szybko zerkalem na dolna czesc
      prawej kartki w poszukiwaniu ZŁYCH słów, a dopiero potem po bozemu
      czytalem lewa kartke :)
      niestety pozniej napiecie siada, bo McCarthy dosyc hojna reka zsyla
      bohaterom ratunek w trudnych sytuacjach (glownie zywieniowych) pod
      postacia jakiegos zagubionego schronu i/lub skladu jedzenia. Do tego
      irytowala mnie beztroska glownego bohatera, ktory niby jest takim
      swietnym opiekunem/przewodnikiem/tropicielem, a potrafi usnac z
      dzieciakiem na srodku drogi, ktora ciagna watachy łowców.
      Final dosyc przewidywalny, ale i tak wzruszajacy.

      Calosc faktycznie poruszajaca, ale to mogla byc duzo lepsza ksiazka.
      Z lektura "No Country..." wstrzymam sie do czasu az troche bardziej
      zapomne film.
      • a.adas Re: Droga (here be spoilers) 26.07.08, 21:46
        kubissimo napisał:
        > Dawno sie tak nie balem przy czytaniu ksiazki. Balem sie tak bardzo,
        > ze po przekreceniu kartki najpierw szybko zerkalem na dolna czesc
        > prawej kartki w poszukiwaniu ZŁYCH słów, a dopiero potem po bozemu
        > czytalem lewa kartke :)

        identycznie
        a może jeszcze gorzej - książka była na dwa dni, a przeczytałem ją jednym
        ciągiem. Nie że się tak podobała, tylko żeby jak najszybciej się jej pozbyć.

        Najzabawniejsze(?), że kompletnie nie wiedziałem o czym to książka jest.
        Naczytałem się, że pisze reinkarnacja Faulknera, a ze "Droga" była jedyną
        aktualnie dostępną powieścią Amerykanina. Gdybym wiedział... to bym pewnie nie
        przeczytał, była taka seria książeczek kilkanaście lat temu, brr...

        Co się najbardziej podoba? Stopniowe wprowadzenie na pierwszych trzydziestu
        stronach, brutalizacja (czy bardziej urealnienie) schematu Mad Maxa i nie
        ujawnianie źródeł kataklizmu. No i niektóre opisy, aż zbyt plastyczne, nie do
        końca pustego pejzażu... ciemność

        A, mi najbardziej przeszkadzał... Viggo Mortensen. Jak po po połowie dokładniej
        przyjrzałem się okładce, tak od tego momentu gęba Aragorna towarzyszyła mi cały
        czas. I nie wiem, czy to dlatego klimat się, hmmm, polepszył czy książka lekko
        zmienia wydźwięk im bliżej końca...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka