Dodaj do ulubionych

Gretkowska-artystka...?

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.03, 23:05
Kto wie o co chodzi pani Manueli Gretkowskiej w opowieści „Belladonna”?

Wchłonęłam właśnie kolejną powieść Manueli Gretkowskiej i zaliczyłam
wpadkę.Jak zwykle zresztą.Moja naiwność,że tym razem odkryję drugie dno
bezsensownych, pretensjonalnych wymądrzeń bogato okraszonych seksem, o
którym bardziej niż wprost, została w pełni zaspokojona.Rzeczywiście, trzeba
dużego samozaparcia albo właśnie cechy wyżej wymienionej,aby mając
wątpliwości od pierwszego zdania powieści mimo to kontynuować jej czytanie.
Zatem niezmordowanie dotrwałam do końca.Niestety poza efektami specjalnymi
stanowiącymi modelowy przykład pornografii pisanej niczego się nie
doszukałam.Książka może służyć co najwyżej jako towar zastępczy filmu porno
np. gdy nam się zepsuje video. Można się nawet tego i owego douczyć, jeżeli
wersja z poradnika typu „Jak uczynić nasz seks bardziej doskonałym” nie
odpowiada.
Próbuję zrozumieć sens epatowania takim wulgaryzmem, jakim przesycona jest
ta powieść, ale za nic nie mogę dociec po co to, dlaczego? Oczywiście w
literaturze nie brakuje przykładów wykorzystania słownictwa rynsztokowego,
perwersji, pełno tego. Nie razi mnie to jednak w takich książkach jak
np.”Rachatłukum” Wolkersa czy w pisarstwie Henry’ego Millera, a nawet
prekursora tego gatunku - markiza de Sade. Bo tam chodzi o coś więcej.
Tymczasem odnoszę przykre wrażenie, iż w powieści „Belladonna” wulgarność i
skrupulatne opisy różnych form kopulacji służą jedynie za przykrywkę do
mdłej, nijakiej i banalnej historii pewnego trójkąta. Autorka próbuje mówić
o czymś więcej mieszając do tego buddyzm, afrykańską magię i takie tam, im
więcej tym lepiej (jak w hipermarkecie-duży wybór ), ale nic z tego nie
wynika. Nic.Po prostu.Nie znalazłam w tej opowieści żadnego zdania godnego
uwagi, refleksji, zapamiętania. Naprawdę nie m się czym delektować. No, może
warto zwrócić uwagę na jedno, stanowiące propozycję definicji „artysta”.
Zgodnie z wypowiedzią jednego z bohaterów (będącego artystą i rzecz jasna
supersamcem (bez jego udziału nici z instruktaży np. do seksu
analnego)) „genialny artysta jest w stanie namówić do mazania się jego
gównem i jeszcze na tym zarobi”. Ciekawe , szczególnie, gdy tak się
zastanowić nad celem napisania takiej właśnie powieści…Brrr…
Kto czyta i lubi pisarstwo pani Gretkowskiej?Proszę spróbować mnie
przekonać,że ono ma sens.
Obserwuj wątek
    • studio.beret Re: Gretkowska-artystka...? 12.12.03, 23:25
      Gość portalu: saskia7 napisał(a):
      „genialny artysta jest w stanie namówić do mazania się jego gównem i jeszcze na
      tym zarobi”

      Czy cytat jaki podajesz, to za malo azeby doszukac sie sensu jej tworczosci ?
      Gretkowska robi dokladnie tak jak "genialny artysta".

      Istnieje duzy, zeby nie powiedziec wielki popyt na "gowno".
      Czy nie uwazasz, ze klijent to nasz "Pan" ?
      Potraktuj Gretkowska jak kogos, kto te cale gowno dostrzegl, i zapotrzebowanie
      na nie, i spelnia tylko wymogi popytu.
      Sa tego korzysci :
      - Gretkowska zarabia na zycie
      - Pikantne szczegoly wzbogacaja emocjonalne zycie warstwy "gowna".
      To malo ?
      Sens tego typu literatury = umozliwenie warstwom "gowna" odnalezienia sie na
      wspolnej plaszyznie doznan analnych;)

      beret
      • Gość: saskia7 Re: Gretkowska-artystka...? IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.03, 00:03
        cóż,rzeczywiście tylko ten cytat tłumaczy mi ideę napisania czegoś tak
        płytkiego,udającego oryginalny spoób opisywnia przecież zwykłego romansidła
      • j_u Re: Gretkowska-artystka...? 13.12.03, 14:53
        Piszecie o komercji i zapotrzebowaniu, czy tez popycie, i macie moim zdaniem
        pelna racje. Jest popyt na tanie romansidla - jest tez mnostwo ksiazek z serii
        Harlequin. Jest popyt na tanie romansidla w wulgarnej formie - jest Gretkowska.
        Ale zastanawia mnie jedno niewymownie: jest pewna grupa odbiorcow tej
        literatury, ktora traktuje ja jako literature gleboka, z drugim dnem,
        przemyslana i ambitna... dlaczego??????
        • Gość: Zdanka Re: Gretkowska-artystka...? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.03, 15:10
          Zapewne dlatego,że ,pierwsze,powiedzmy dwie ,powieści Gretkowskiej nie były złe
          [inna rzecz,że nie nazwałabym ich też dobrą literaturą,bo są w Polsce lepsi
          pisarze].Ale początkowo naprawdę jeszcze o coś jej chodziło;niewielu ludzi w
          tym kraju wplata antropologię kulturową do powieści,prawda?Ale potem było
          gorzej i gorzej,a od pewnego czasu ona prezentuje następującą strategię
          rynkową:co rok książka,aby utrzymać się na rynku i żyć z pisania,a dajcie
          spokój,jaką książkę można tak napisać?Wyczuwa się koniunkturę:"co w tym
          katolickim i zapóźnionym kraju się dobrze sprzeda?A co się sprzeda?Pieprzenie w
          każdej postaci, podlane dawką ezoteryki i horyzontem kulturowym -od tantryzmu
          po rozważania wampiryzmu u Potockiego.I idzie ,jak ciepłe bułki.Można napisać o
          ciąży: "coś mi się leje z cipy",bo wszyscy w Polsce perorują "kobieta nosi
          dziecko pod sercem",więc będzie skandal[jaki kraj,taki skandal...]I tak to jest
          z tzw.ambitną produkcją literacką Manueli Gretkowskiej.Amen.
          • j_u Re: Gretkowska-artystka...? 13.12.03, 16:36
            Nie orientuje sie dobrze w tworczoscie Gretkowskiej, nie pamietam tytulow i nie
            mam pojecia, ktora ksiazka jest pierwsza a ktora ostatnia. Siostra mojego
            partnera czytuje ja namietnie, kilkakrotnie wzielam do reki to paskudztwo
            zachecona przez nia wlasnie watkami antropologicznymi, ale jedyne, co
            zauwazylam w tej materii to belkot dajacy do zrozumienia, ze autorka nie za
            bardzo rozumie o czym pisze, tak juz zupelnie niezaleznie od wulgaryzmow i
            szokowania na sile.
    • Gość: Zdanka Re: Gretkowska-artystka...? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.03, 00:19
      Gretkowska od paru lat żyje z pisania książęk,tak jak murarz z murowania,a
      prostytutka z kurwienia.Więc czego się spodziewasz?Pseudoartystka i prostytutka
      intelektualna.Zmień literaturę na lepszą,bo taka w Polsce istnieje.
      • Gość: saskia7 Re: Gretkowska-artystka...? IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.03, 19:27
        Nie ma obawy,czytam i tę prawdziwą literaturę przez duże "L".Gdzie np. takiej
        pani Gretkowskiej do Olgi Tokarczuk czy Magaleny Tulli.Pewnie, nawet
        profanacją jest jakakolwiek próba porównania tych twórczości.
        Czasami tylko w ramach sprawdzianu jak piszą ci,o których dużo się mówi sięgam
        po różne książki.Poza tym jak można krytykować bez poznania przedmiotu krytyki?
        A tak naprawdę impulsem do przeczytania "Scen z życia pozmałżeńskiego" było
        dla mnie wysłuchanie wywiadu, jakiego pani Gretkowska udzieliła w
        Pegazie.Cóż,to była po prostu b.żenująca próba obrony przed atakami jej
        rozmówczyni, która wyraźnie określiła nie tylko marność dzieła,ale i jego
        gatunek.Wg pani Gretkowskiej był to raz traktat, innym razem coś jakby
        antytraktat i tak się bidula mieszała,że aż mi zrobiłi się jej
        żal.Postanowiłam sprawdzić wartość tego "traktatu"-romansu,sporą dawką
        perwersji podlanego.Ot i tyle.
        Ale,ale gdzie obrońcy twórczości?!Nie ma takich???
        • Gość: Zdanka Re: Gretkowska-artystka...? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.03, 23:29
          Ale po tym "Pegazie" zdjeli zarówno Szczukę,jak i Gretkowską.Szczuki nie lubię
          szczerze,jako tzw.osobowości medialnej,bo w tej roli jest beznadziejna.A
          Gretkowskiej też nie lubię,więc nie powinnam się wypowiadać.Do Twojego zbioru "
          literatek dobrych" radzę dołączyć również Filipiak.Coś w niej jest.A Manueli
          chyba nie chcą bronić...
    • Gość: Bubu Re: Gretkowska-artystka...? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.03, 14:44
      Najlepsza komedia w polskim kinie od czasów filmów Barei?"Szamanka"
      Żuławskiego na podstawie scenariusza robiącej kasę na czym się da Manueli
      G.Jezu...Głupszego scenariusza nie wymyśliłby twórca "Nagiej broni" w
      połączeniu z telenowelami brazylijskimi.Oskar za żałosność.
    • Gość: Kaden Re: Gretkowska-artystka...? IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 14.12.03, 18:45
      zczekajcie, pieski, szczekajcie. Moze cos wyszczekacie?
      • j_u Re: Gretkowska-artystka...? 14.12.03, 18:50
        Rozumiem, ze na tym sie konczy twoja umiejetnosc obrony Gretkowskiej w dyskusji?
        • slunko Re: Gretkowska-artystka...? 15.12.03, 11:32
          ja przeczytalam pierwsza ksiazke pani Gretkowskiej - bardzo hucznie reklamowana
          i bardzo wtedy "na fali". udalo mi sie dotrzec do konca, ale wiecej do jej
          tworczosci siegac nie bede. zastanawiam sie tylko, czemu ja nie potrafie, a
          inni (inne?) tak sie w to wciagaja...
        • sir_fred Re: Gretkowska-artystka...? 15.12.03, 12:51
          Jakiej dyskusji? To napierd...nie w bęben, że pisarka komercyjna nie jest
          artystką, a jej pretensje do tworzenia Literatury, tylko ją pogrążają.
          Dla dobra dyskusji, proponuję, żeby któraś z oczytanych pań zdefiniowała artyzm
          i pojęcia pochodne.
          • Gość: Zdanka Re: Gretkowska-artystka...? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.03, 13:27
            Nie wiem,czy dobrze czytam intencje,ale nikt tu nie mówi o łączeniu komercji i
            tzw. dobrej literatury.Mówi się o literaturze dobrze i źle napisanej,bo tylko
            taki Wile`owski podział uznaję."Polka","Sceny z
            życia...","Namiętnik",połowa "Podręcznika do ludzi" to książki źle napisane,ale
            dorze pomyślane rynkowo.[może oprócz "Podręcznika].A artystów to było na
            świecie naprawdę niewielu,to gatunek wymierający.
          • Gość: saskia7 Re: Gretkowska-artystka...? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.12.03, 15:57
            Zaprzecza kolega sam sobie-najpierw pretensja o to,że to co się tu dzieje nie
            jest dyskusją,a za chwilę "dla dobra dyskusji".Proszę o bardziej konkretny
            stosunek do tematu.
            Komercja i kultura mają jedną cechę wspólną-zaczynają się na "K" i wg mnie to
            wszystko.A samego artyzmu nie da się zdefiniować,to rzecz jasna, tak jak nie
            można ustalić pojęcia "pornografia",a jednak wszyscy mniej więcej wiedzą i
            czują o co chodzi.Pytanie o def.artyzmu to tania prowokacja.Liczyłam na
            poparte argumentami opinie,a nie na ocenę wymiany poglądów na temat
            tzw.twórczości pani Gretkowskiej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka