Dodaj do ulubionych

Libido a dieta...

07.01.10, 14:51
Wpis boginki warty jest rozwinięcia i zebrania w wątek
forum.gazeta.pl/forum/w,15128,89488227,105319207,Re_Brak_ochoty_na_sex_po_porodzie_POMOCY_.html
Co jemy i jakie ma to znaczenie?
Czy wiedzieliście ze na przykład że lukrecja masowo dodawana jako słodzik do napojów, żelek, jogurtów gum bezcukrowych działa zabójczo do libido mężczyzn i obniża silne testosteron?
Obserwuj wątek
    • urquhart Chmiel 07.01.10, 19:02
      Inna przykra wiadomość:

      STROBILI LUPULI – owocostany chmielu Humulus lupulus (Cannabaceae)
      Zawiera: olejek eteryczny (terpeny i seskwiterpeny: mircen, humulen), żywica (kwasy goryczowe),
      Surowiec wykazuje działanie uspokajające i hipotensyjne. Jest anafrodyzjakiem (obniża popęd płciowy).

      Podobno celem dodawania chmielu do piwa, wprowadzone przez mnichów, było właśnie obniżenie popędu...
      • urquhart Gromadzisz tłuszcz w okolicach ud i brzucha? 07.01.10, 19:17
        Gromadzisz tłuszcz w okolicach ud i brzucha? To właśnie efekt „estrogenowej dominacji”, powstałej od hormonów, które są wytwarzane w organizmie oraz zjadane ze związkami chemicznymi. U mężczyzn nadmiar krążących we krwi estrogenów blokuje produkcję testosteronu, powiększa piersi i gromadzi tłuszcz w okolicach brzucha, ud i pośladków, podobnie dzieje się u kobiet. U obu płci następuje spadek libido, chroniczne zmęczenie i spada odporność (...)
        Tego unikaj, aby nie tyć:
        * Ryb oraz drobiu, wołowiny, wieprzowiny hodowanej i zabijanej na masową skalę. Lepiej zapłać więcej za organiczne mięso, które nie zostało napompowane hormonami (Szczególnie kurczaki!). Jeśli uważasz, że jest za drogie kup go mniej. Dzięki temu zmniejszą się twoje porcje .
        * Soi zawierającej genisteinę i daidzeinę. Oba związki wykazują działanie hormonalne. W kulturze wschodniej była ona używana do obniżenia popędu płciowego.
        * Piwa. Chmiel wykazuje działanie estrogenowe i zmniejsza libido. To dzięki niemu mężczyźni stają się "man boobs", czyli facetem z piersiami.
        * Korzystania z pojemników plastikowych oraz folii. Absolutnie nie podgrzewaj ich (Rękawy do pieczenia!). Ftalany przechodzą do żywności, zmieniając ją w hormonalną. (...)
        www.poradnikzdrowie.pl/odchudzanie/diety/dieta-antyestrogenowa_36944.html
      • twojabogini Re: Chmiel 08.01.10, 12:47
        Z tym chmielem coś jest na rzeczy. W małżeństwach, gdzie mężczyzna
        staje się piwoszem często zanika seks, ogólnie piwosze z czasem
        zaczynają się zachowywać jak wykastrowane koty :)
        Kobiety rozwodzące się z piwoszami argumnetują, że nic im się nie
        chce, interesuje ich piwko i kanapa.
        Swoją drogą to może byc niezłe antidotum na zbyt wysokolibidowych
        męskich partnerów. Ogląda się za laseczkami? Nadmiernie flirtuje?
        Testosteronek rozrywa? No to ciach - chmielem po testosteronku :)
    • twojabogini Re: Libido a dieta... 11.01.10, 16:14
      Magia roślin - Richard Lucas
      W tej książce jest o suplementacji diety i uzupełnianiu niedoborów
      charakterystycznych również w stanach obniżonego libido (osobno
      omówiono kobiety, osobno mężczyzn). Autor powołuje się na badania
      naukowe i kuracje rzeczywiscie zastosowane przez lekarzy - jak
      równiez na tradycje i wiedzą ludową.
      Dla mnie najciekawsze było opisanie "syndromu mężatki" - wczesniej w
      literaturze fachowej się z czymś takim nie zetknęłam, jak równiez w
      literaturze "para", w tym takiej własnie o ziółkach. Z syndromem
      takim za to spotykam się na codzień w praktyce, to dość częsta
      przypadłość kobiet, przy czym jednym z symptomów jest własnie spadek
      libido - bywa i do zera. A jednak ktoś inny też to zauważył, opisał,
      a nawet z powodzeniem leczył :)
      • urquhart Re: Libido a dieta... 11.01.10, 17:34
        twojabogini napisała:
        > Dla mnie najciekawsze było opisanie "syndromu mężatki" - wczesniej w
        > literaturze fachowej się z czymś takim nie zetknęłam,

        No bo to bardzo niepoprawne polityczne, pojawia się raczej w specjalistycznych publikacjach :)

        ale dokładnie o tym efekcie w wątku obok:
        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,105198079,105198079,Monogamia_a_libido_nieuchronna_konsekwencja_.html
        • twojabogini Re: Libido a dieta... 12.01.10, 10:37
          Syndrom męzatki polega zupełnie na czym innym, niż znudzeniu
          monogamią. Mało tego - wyleczony - przywraca kobiecie radość zycia i
          współzycia - z mężem.
          Na syndrom ten wpadli naukowcy amerykańscy, którzy przebadali
          kobiety które: nie miały siły na seks z męzem i libido zerowe,
          twierdzily, że są przepracowane (obowiazki domowe, opieka nad
          dzieckiem) i ogólnie nie odczuwały radości, nie rozwijały się w
          zaden sposób. Stwierdzili, że wszystkie te baby łączą niedobory
          określonych składników.
          Z kolei lekarka zajmująca się problemami kobiet zainspirowana
          publikacją postanowiła nie wnikać w to, czy to niedobory powodują
          taki stan, czy też taki tryb życia wywołuje niedobory. Zajęła się
          suplementowaniem diety i osiagnęła dobre rezultaty. Przywróciła
          swoim pacjentkom radość życia.


          • urquhart Syndrom męzatki 12.01.10, 12:15
            twojabogini napisała:

            > Syndrom męzatki polega zupełnie na czym innym, niż znudzeniu
            > monogamią.(...)
            > Z kolei lekarka zajmująca się problemami kobiet zainspirowana
            > publikacją postanowiła nie wnikać w to, czy to niedobory powodują
            > taki stan, czy też taki tryb życia wywołuje niedobory.

            Monogamia jest poniekąd nienaturalna dla naszego gatunku jak nienaturalne jest
            monotonne nie zrównoważone i nieurozmaicone w składniki zindustrializowane
            pożywienie :)

            Ale fakt faktem że nie ma się sensu spierać co jest przyczyna a co skutkiem,
            tylko skupić czy ten stan jest odwracalny i w jaki sposób nie licząc rozwodu :)
            • twojabogini Re: Syndrom męzatki 12.01.10, 14:32
              urquhart napisał:

              >Monogamia jest poniekąd nienaturalna dla naszego gatunku jak
              >nienaturalne jest monotonne nie zrównoważone i nieurozmaicone w
              >składniki zindustrializowane pożywienie :)

              Pozwolę się nie zgodzić. Zakładając uwarunkowania bilogiczne -
              mono/poli/andro gamia zależą u zwierząt w pzreważającej mierze od
              długości wychowania potomstwa i tego czy samica jest w stanie
              podołać zadaniu samodzielnie, czy też nie. Stałe związki
              (niekoniecznie monogamiczne)zakładane sa tam gdzie młode wymagaja
              szczególnej opieki. Tu biologiczna determinanta wskazywała by na
              monogamię lub seryjną poligamię. Od momentu uwolnienia kulturowego
              od tej zalezności - mozliwośc sprostaniu rodzicielstwu w pojedynkę -
              przestaje jednak mieć ona istotne znaczenie.
              W warunkach pierwotnych zaobserwowano kultury poligamiczne,
              monogamiczne i androgamiczne - co samo w sobie świadczy o tym, że
              brak jest determinanty biologicznej. Co ciekawe struktura małżeństw
              zawsze dążyła do tego, aby każda jednostka miała szansę na
              spłodzenie potomstwa. W społecznosciach wojowniczych, gdzie
              mężczyźni czesto ginęli - poligamia, w społecznościach o niskiej
              wiedzy medycznej, gdzie brakowało kobiet, a był nadmiar mężczyn -
              androgamia, tam gdzie równowaga jest zachowana - monogamia. W nawet
              najbardziej prymitywnych społecznosciach jednak seks był związany z
              małżeństwem, ewentualnie obrzędami rytualnymi. Swoboda seksualna
              pierwotnych społeczności to mit.
              tak czy siak analiza dziejów wskazuje na wolna wolę człowieka i to,
              ze sposób seksualnej realizacji człowieka jest kwestią wyboru - w
              braku determinantów biologicznych. To jest ta nasza osławiona wolna
              wola, różniąca nas od zwierzat.
              • urquhart Re: Syndrom męzatki 12.01.10, 14:59
                > urquhart napisał:

                > Pozwolę się nie zgodzić. Zakładając uwarunkowania bilogiczne -
                > mono/poli/andro gamia zależą u zwierząt w pzreważającej mierze od
                > długości wychowania potomstwa i tego czy samica jest w stanie
                > podołać zadaniu samodzielnie, czy też nie. Stałe związki
                > (niekoniecznie monogamiczne)zakładane sa tam gdzie młode wymagaja
                > szczególnej opieki.

                No i u ludzi stan biologicznego odurzenia hormonami zakochania trwa właśnie około 2 lat, tyle żeby spłodzić i odkarmić noworodka. Potem opiekę przejmowała grupa jako że człowiek jest przede wszystkim gatunkiem społecznym. Monogamia to uwarunkowania kulturowe nie biologiczne. Mozna mówić jedynie o seryjnej monogamii. U gatunków biologicznie monogamicznych występuje ścisła synchronizacja zmian hormonalnych podczas rodzicielstwa u samicy i samca (prolaktyna) a wydzielanie hormonu więzi oksytocyna i dopamina przy partnerze ma charakter stały a nie jedynie podczas zakochania. Poza tym podstawową różnica, charakterystyczna dla gatunków monogamicznych (tylko 5%) jest brak różnicy w budowie i masie samicy i samca, niewielka wielkość członka do rozmiarów ciała, i produkcja niewielkiej ilości nasienia.
                Są gatunki biologicznie monogamiczne, ale my ludzie nie mamy ich cech :)
                • twojabogini Re: Syndrom męzatki 12.01.10, 15:49
                  > No i u ludzi stan biologicznego odurzenia hormonami zakochania
                  >trwa właśnie około 2 lat, tyle żeby spłodzić i odkarmić noworodka.

                  To efekt "nowoczesnych" badań. Hormony, które opisuja jako hormony
                  zakochania to hormony zwiazane z układem nagrody - radocha, ze ma
                  się nowe i fajne mięso. Z miłoscią nie ma to za wiele wspólnego.
                  Znam staruszków szalejących za sobą.

                  >Potem opiekę przejmowała grupa jako że człowiek jest przede
                  >wszystkim gatunkiem społecznym.

                  Nie spotkałam się z zadnym opisem społecznosci w którym opiekę nad
                  małym dwuletnim dzieckiem przejmowałaby grupa. Podstawowa komorka
                  sprawująca pieczę az do dorosłości była rodzina, ewentualnie
                  dzieciak przechodził spod opieki kobiet pod opieke mężczyn, ale to
                  raczej po 7 rok zycia. Pomijam ze usamodzielnienie potomka nie
                  kończyło zwiazku - tylko płodzony był nowy potemek - w ramach tych
                  samych małżeństw (mono lub poligamicznych).
                  Co do gatunków monogamicznych - nie jestem znawca zwierzat, ale
                  wiem, ze jeśli kotka ma program biologiczny aby w trakcie rui sprzyć
                  się z jak najwiekszą iloscia samców - to raczej nei zacznie zyć w
                  zwiazku monogamicznym z jednym kocurkiem. Ja jako kobieta moge
                  postąpić zgodnie ze swoja wolą, tak więc determinanty biologiczne
                  wogóle nie opisują seksualnosci ani istoty człowieka.

                  Monogamia to uw
                  > arunkowania kulturowe nie biologiczne. Mozna mówić jedynie o
                  seryjnej monogamii
                  > . U gatunków biologicznie monogamicznych występuje ścisła
                  synchronizacja zmian
                  > hormonalnych podczas rodzicielstwa u samicy i samca (prolaktyna) a
                  wydzielanie
                  > hormonu więzi oksytocyna i dopamina przy partnerze ma charakter
                  stały a nie jed
                  > ynie podczas zakochania. Poza tym podstawową różnica,
                  charakterystyczna dla gat
                  > unków monogamicznych (tylko 5%) jest brak różnicy w budowie i
                  masie samicy i sa
                  > mca, niewielka wielkość członka do rozmiarów ciała, i produkcja
                  niewielkiej ilo
                  > ści nasienia.
                  > Są gatunki biologicznie monogamiczne, ale my ludzie nie mamy ich
                  cech :)
                  • urquhart Re: Syndrom męzatki 12.01.10, 16:23
                    > To efekt "nowoczesnych" badań. Hormony, które opisuja jako hormony
                    > zakochania to hormony zwiazane z układem nagrody - radocha, ze ma
                    > się nowe i fajne mięso. Z miłoscią nie ma to za wiele wspólnego.
                    > Znam staruszków szalejących za sobą.

                    Miłość to stan właściwy tylko ludziom wiec pomińmy to w biologicznych
                    porównaniach gatunkowych.
                    W naszym gatunku mechanizm nagrody obecności partnera jest ograniczony czasowo,
                    u gatunków zakwalifikowanych jako monogamiczne nieograniczony

                    > Nie spotkałam się z zadnym opisem społecznosci w którym opiekę nad
                    > małym dwuletnim dzieckiem przejmowałaby grupa.

                    Uproszczenie. Nad matka i małym dzieckiem. Rodzina tak. Ale nie koniecznie z
                    biologicznym ojcem dziecka. Podobnie jest choćby u szympansów. Samica wiąże się
                    chwilowo z kolejnym samcem który zapewnia jej i jej poprzedniemu potomstwu
                    opiekę i żywność. Jeżeli matka zginie, opiekę przejmuje grupa i inne samice, nie
                    samotnie samiec jak wśród gatunków monogamicznych, gdzie inną parę nie obchodzi
                    osierocone potomstwo innej pary.
                  • urquhart Re: Syndrom męzatki 13.01.10, 19:53
                    twojabogini napisała:
                    > Nie spotkałam się z zadnym opisem społecznosci w którym opiekę nad
                    > małym dwuletnim dzieckiem przejmowałaby grupa.

                    Tak zwane "domy młodych" istnieją także w plemieniu Masajów, Nandi czy Bontoc
                    Igorot.7 Wśród Dowayów żyjących w północnym Kamerunie Chłopiec, mający około 8
                    lat, może spędzić noc z wybraną dziewczyną w jej chacie, jej matka kontroluje
                    jednak w pewnym stopniu poczynania dzieci. Przedmałżeńska ciąża nie jest tu
                    traktowana, podobnie jak wśród pozostałych, wymienionych plemion, jako coś
                    negatywnego. Wręcz przeciwnie uznaje się ją za pozytywny dowód na płodność
                    dziewczyny.8 Takie podejście jest czymś naturalnie uzasadnionym w kontekście
                    społecznym, w którym dzieci uznaje się za własność całej wspólnoty, a nie tylko
                    biologicznych rodziców, i wspólnie utrzymuje oraz wychowuje.
                    8. N. Barley, Niewinny antropolog, Warszawa 1997, s. 83
          • eudajmonika Re: Libido a dieta... 12.01.10, 13:19
            A czym różni się ten syndrom (housewife syndrome) od zespołu chronicznego
            zmęczenia (chronic fatigue syndrome), bo nie znalazłam listy różnic w literaturze?
            Patrząc wyłącznie na zalecaną suplementację (magnez+potas w diecie lub
            tabletkach), wydaje mi się, że syndrom żony to nowa cudowna nisza dla firm
            farmaceutycznych, których działy marketingu zwęszyły kolejne pole do popisu
            wśród skołowanych pań domu typu Lynette z "Desperate Housewives".

            - wciąż częściej uprawiam sport niż seks -
            • twojabogini Re: Libido a dieta... 12.01.10, 14:21
              Co do całej palety "nowych" chorób i syndromów - syndrom
              chronicznego zmęczenia jest tak samo kretyńską "jednostką chorobową"
              jak "nadpobudliwość" u dzieci. W taki sposób potraktowany syndrom
              męzatki to równie piramidalna bzdura. Co nie znaczy, ze problemy te
              nie występują - tyle że to symptomy a nie choroby.
              Co do suplementacji znudzonych żon - kwas L-aminobursztynowy i
              jeszcze jeden skladnik - nie pomnę (chwilowo utraciłam dostęp do
              swojej biblioteki - dla ciekawych - opis jest w Magii Roślin). Temat
              zainteresował mnie o tyle, że poprawę przynosiła sama suplementacja
              diety. jest możliwośc suplementacji bez tabsów - poprzez dietę.
    • eudajmonika Re: Libido a dieta... 11.01.10, 16:23
      SELER podnosi męskie libido.
      Polecam:
      sok selerowo-jabłkowy, pure z ziemniaków i selera (2:1), smażony seler
      panierowany jak schabowe, surówkę z selerów i włoskich orzechów.

      - wciąż częściej uprawiam sport niż seks -
      • urquhart Seler 11.01.10, 17:22
        Wszędzie czytałem że seler działa na libido o ile jest surowy. Bo androsteron rozkłada się błyskawicznie pod wpływem obróbki termicznej. Na surowo zaś wiekszośc osób nie przepada za tym smakiem...

        Seler
        Przez długie lata, ludzie uważali, że seler jako afrodyzjak to tylko mit. Dziś wiemy, że zawiera on androsteron – hormon naturalnie produkowany przez mężczyzn, który ma wpływ na pobudzenie seksualne kobiet. Czy hormon odkryty w selerze, naprawdę oddziałuje na nasze ciało, nie jest niestety zupełnie jasne. Ale cóż, to warzywo go posiada i to jest jego plus, dalsze badania będą przeprowadzane w tej sprawie.
        zdrowy.tarnow.pl/teskne-wspomnienie-afrodyty-ewa-halun-ziewacz/
        • kag73 Re: Seler 11.01.10, 19:48
          Podobno dobrze na potencje wplywaja tez ryby, owoce morza, jajaka(pewnie
          ze wzgledu na duza zawartosc bialka).
          W Egipcie mowia, ze sok z trzciny cukrowej.
            • kag73 Re: Seler 12.01.10, 11:15
              Moze nie wyrzekna, ale o sporo ogranicza! W koncu i dla zdrowia to tez nie
              najlepsze, a zatem przyjemne z pozytecznym:))
            • urquhart Re: Seler 12.01.10, 12:31
              possessive napisała:

              > Coś nie chce mi się wierzyć, że ludzie wyrzekną się słodyczy i piwa
              > ze względu na udany seks. Pomarudzą i dalej to samo..

              Wiedzieć to jedno. Zrobić użytek z tej wiedzy to już inna sprawa.
              Niektórym pomaga faktycznie głownie pomarudzenie...
              Ja tam dawno zamieniłem piwo na czerwone wino (antyoksydanty), a nafaszerowany estrogenami kurczaki na wołowinę i krwiste befsztyki :)
              Jeżeli słodkości to postacią dobrej czekolady przynajmniej (powyżej 50%).
              • eudajmonika dieta wyższych sfer 12.01.10, 13:26
                Ja tam dawno zamieniłem piwo na czerwone wino (antyoksydanty), a nafaszerowany estrogenami kurczaki na wołowinę i krwiste befsztyki :)
                Jeżeli słodkości to postacią dobrej czekolady przynajmniej (powyżej 50%).
                --
                Czyli dieta wyższych sfer ;-), zapomniałeś wspomnieć o ostrygach i homarach, a przecież jesteśmy w środku sezonu na skorupiaki - cynk korzystnie wpływa na potencję, a przy tym połykanie ostrygi nie tylko nasuwa skojarzenia, ale wręcz nakłania do loda z grande finale w przełyku.
                I tak powoli dochodzimy do wniosku, że to gruba kasa warunkuje dobrą relację w długoletnich związkach - temat na nowy wątek, proszę tylko pamiętać o efektowny olinkowaniou ;-).
                • urquhart Re: dieta wyższych sfer 12.01.10, 14:13
                  eudajmonika napisała:
                  > Czyli dieta wyższych sfer ;-), zapomniałeś wspomnieć o ostrygach i homarach, a
                  > przecież jesteśmy w środku sezonu na skorupiaki.

                  Rozumiem że celowo pominęłaś znacznie tańsze małże i przegrzebki jak doskonałe
                  źródło cynku :)
              • possessive Re: Seler 14.01.10, 11:33
                urquhart napisał:


                > Ja tam dawno zamieniłem piwo na czerwone wino (antyoksydanty), a
                nafaszerowany
                > estrogenami kurczaki na wołowinę i krwiste befsztyki :)
                > Jeżeli słodkości to postacią dobrej czekolady przynajmniej
                (powyżej 50%).

                No i popieram cię jak najbardziej. Z jednym wyjątkiem, nie mogę jeść
                mięsa nawet gdyby było afrodyzjakiem, po prostu nie jestem w stanie.
                A co do zdrowego jedzenia ogólnie unikam słodyczy, żywności
                przetworzonej, kupionej w supermarkecie, produktów garmażeryjnych i
                fast food. Może na libido wpływu nie widzę (choć nie narzekam) ale
                nie miałam nigdy problemów z sylwetką ani cellulitem, w ciąży
                przytyłam tylko 7 kilo, lekarze się pytali gdzie mam tą ciążę, czy
                nie w plecaku:). Dziecko też zdrowe jak rydz. Nawyki żywieniowe są
                ważne, niestety zmienić je radykalnie jest ciężko i widzę po
                ludziach, że niewielu to robi. Po prostu moda na to się
                skończyła.:). Być może część problemów ze zmęczeniem i seksem też by
                odpadła? Nie wiem:). Punkt dla ciebie za ten wątek:)
                • lena.2010 afrodyzjaki... 16.01.10, 15:28
                  Naturalne afrodyzjaki takie jak owoce morza czy seler naciowy
                  niestety nie kazdemu smakuja, polecam Sexual Sensation. Dzięki
                  unikalnemu składowi Sexual Sensation rozpala i stymuluje pożądanie.
                  Już kilka kropel wzmocni Wasze fantazje seksualne i pobudzi do
                  działania. Sexual Sensation wyzwoli w Was dzikie instynkty - Nie
                  będziecie chcieli się od siebie oderwać! Przeczytaj opinie tych
                  którzy tego sprobowali 
                  www.intymnosc.pl/aff/8505/product_info.php?cPath=64&products_id=606

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka