Dodaj do ulubionych

samotność samej, samotność z kimś...

10.01.10, 03:35
Coś jest w tym forum smutnego.
Dwa miesiące temu zostałam porzucona przez faceta, który był dla mnie
marzeniem, rajem, kochankiem, ojcem i wszystkim na świecie. Był dla mnie
cudowny, a ja dla niego najwyraźniej nie. Zdarza się, chociaż jest smutno.
Ale przerażeniem napełnia mnie myśl, że za jakiś czas, gdy już posmakuję
samotności, lęku, tęsknoty i zwykłych, codziennych trudów mogłabym się zgodzić
na takie kłamstwo, w jakim żyje część tu piszących. Na "wspólne" życie bez
miłości, bez zaufania i bez wspólnoty dusz, spraw i życia.
Spać w jednym łóżku z kimś, kto mnie nie chce? Siadać do śniadania z kimś, kto
mnie nie kocha? Wracać z pracy do kogoś, kto żyje w swoim świecie? Udawać, że
to problem w komunikacji, a nie nieodwzajemniona miłość?
Proszę, niech mnie to nie spotka, niech chociaż to mnie nie spotka! Żyć samej
jest i tak ciężko, żyć samej w ciągłym upokorzeniu? Niech to mnie nie spotka!
Bo formalnie, faceta którego kocham jak nikogo na świecie rzuciłam ja. Zanim
on zdążył...

Szukam kobiet, które żyją same i nie czekają tak zachłannie i z taką tęsknotą
i nadzieją, jak ja. Chcę się nauczyć żyć sama...
A po co Wy tak żyjecie? Czy za rok stanę się tak samo zgłodniała uczucia, że
zgodzę się na każdy szajs i kłamstwo?
Bo teraz jestem sama, przeraźliwie samotna, ciągle pytam, co schrzaniłam, ale
jeszcze nie jestem upokorzona. Będę upokorzona?
Obserwuj wątek
    • wwwybredna Re: samotność samej, samotność z kimś... 10.01.10, 10:13
      Nie martw się -skoro nie dałaś się upokorzyć to nie sądzę żeby Ci to
      groziło.
      Sądzę ,ze za rok będzie lepiej niż teraz - o niebo lepiej.
      • myszyna Re: samotność samej, samotność z kimś... 14.01.10, 22:23
        Masz rację, prawda? Miej rację!
      • business3 Teraz masz traumę. Ale poszukaj lepszego faceta. 20.01.10, 00:12
        Teraz masz traumę. Ale poszukaj lepszego faceta.
    • superprawda Re: samotność samej, samotność z kimś... 10.01.10, 10:29
      >Żyć samej jest i tak ciężko,

      haha.. a niby dlaczego? Wlasnie jest o wiele lepiej zyc samemu z
      powodow ktore wymienilas. Odchodza wszystkie zaklamania i znudzenie
      partnerka. odpadaja fochy i klotnie o pilota. ZYc samemu jest o wiele
      lepiej, ale wiekszosc spoleczenstwa cierpi na uzalezniene od bycia w
      zwiazku.
      • superprawda Re: samotność samej, samotność z kimś... 10.01.10, 10:30
        >Na "wspólne" życie bez
        >miłości, bez zaufania i bez wspólnoty dusz, spraw i życia.

        Nie ma czegos takiego. TO sa dyrdymaly. Radze zejsc na ziemie.
        • anula36 Re: samotność samej, samotność z kimś... 10.01.10, 11:17
          To co dla jednych jest upokorzeniem, dla innych szczesliwym zyciem.
          Nadmiernie wysrubowane oczekiwania nie sprzyjaja dobrym zwiazkom,jak i poddawanie sie przy pierwszych oznakach kryzysu.
          Zyc samemu jest wygodnie i latwo sie do tego przywyczaic, czego Ci nie zycze.
        • myszyna Re: samotność samej, samotność z kimś... 10.01.10, 21:56
          No właśnie są, a mi było dane ich spróbować. Dali dziecku cukierka i odebrali, a
          teraz boję się, że o tym zapomnę albo zgodzę się na mniej - z desperacji. Na tym
          forum wiele osób się zgodziło.
          • k_sylwia_k Re: samotność samej, samotność z kimś... 10.01.10, 22:27
            hmmm... też tak myslałam, też byłam przerażona. Po prawie 7 latach w
            związku nagle zdecydowałam, że odważę się być sama bo ten związek to
            nie było to.

            Na początku strach, obawa, zagubienie, ale z każdym miesiącem
            stwierdzałam, ze tak brakuje mi czułości, bliskości, pomocy, ale nie
            oszukuję siebie, drugiej osoby.

            Teraz mijają dwa lata... bywały związki, znajomości jednak mimo
            upływającego czasu, może presji społeczeństwa nie poszłam na
            łatwiznę. Nie szukam księcia, nie mam wygórowanych żądań... czekam -
            szukam - rozglądająm się z optymizmem. Zrealizowałam wiele rzeczy,
            które zawsze były marzeniem. Dopiero teraz czuję, że osiągnęłam
            równowagę, że bez zbędnych demonów przeszłości mogę komuś dać siebie.

            Podsumowując przydługi post - spokoju, balansu, akceptacji siebie, a
            później związku bym szukała.
            • myszyna Re: samotność samej, samotność z kimś... 14.01.10, 22:11
              To wcale nie jest przydługi post, bo chciałabym Cię zapytać o WSZYSTKO. Skąd w
              Tobie optymizm? Ja się teraz czuję jak zamotana w watę, nie dociera do mnie, że
              dobre się skończyło, za to dociera do mnie, że ludzie są popieprzeni, a ex nie
              był taki. Dla mnie ten związek to było to. Brakuje mi czułości, bo ją miałam i
              nie musiałam się bez niej obywać. Miałam wszystko, co dobre i straciłam z dnia
              na dzień. I czuję się nic nie warta. I widzę, że coś jest nie tak w tym, jak
              myślę. W moim sposobie myślenia. Ja też chcę równowagi, a nie mam!

              Dzięki. Pocieszysz mnie jeszcze? Nie zostanę desperatką?
              • superprawda Re: samotność samej, samotność z kimś... 15.01.10, 14:03
                Jestes po prostu uzalezniona, i masz faze odstawienia.
                Przejdzie, wytrzymaj.
        • songo3000 Re: samotność samej, samotność z kimś... 11.01.10, 23:25
          Ależ są, są... tyle że, jak zwykle, dla wybrańców. A proste trutnie z fabryki puszek uniwersalnych mogą co najwyżej 'zejść na ziemię' i złorzeczyć, hehe
      • myszyna Re: samotność samej, samotność z kimś... 14.01.10, 22:18
        Nie. Nie czuję tego. W nosie mam opinię społeczeństwa. Nie jestem i nie byłam
        uzależniona. Byłam kochana, a teraz już nie jestem i źle mi z tym. Jesteś cyniczna?
        Pilota mogę oddać na zawsze, oglądałam walkę bokserską kogośtam, uważam, że to
        pierdoła bez znaczenia, wszystko mi jedno, co oglądam. Ja naprawdę lubiłam się
        dopasowywać. I wszystko to straciłam, nie mam do kogo dopasować oddechu.

        Kłócę się z Tobą, bo jest mi źle i ciężko i niedobrze, ale jesteś dobra, że do
        mnie napisałaś. Dzięki. Nie bierz sobie do serca fochów porzuconej baby, dobrze?
        Proszę...
    • possessive Re: samotność samej, samotność z kimś... 11.01.10, 09:30
      Ale nikt nie powiedział, że wszystkie problemy co się tu pojawiają
      to desperacja i lęk przed samotnością. Ja tak nie odebrałam tego
      forum:).
      A zaufanie, wspólnota dusz, wspólne sprawy i życie - tego nie
      dostaje się na tacy. To nie kwestia miłości od pierwszego wejrzenia,
      czy dopasowania tylko tego na co się zapracuje. W każdym razie to
      nie jest tak, że ktoś kogoś poznał, przespał się parę razy i nagle
      jest zaufanie, wspólnota dusz i sielanka. Akurat te rzeczy to wynik
      długotrwałej więzi i starań. Tak jak w długoletnich przyjaźniach.
      Jak ktoś zasłużył na zaufanie - to ma zaufanie, jak ktoś zwraca
      uwagę na uczucia innych i jest zdolny do empatii - to jest
      porozumienie, a wspólne sprawy, cóż to już kwestia zdolności do
      współpracy.
      • myszyna Re: samotność samej, samotność z kimś... 14.01.10, 22:39
        I wszystko to straciłam.
    • to.niemozliwe Re: samotność samej, samotność z kimś... 11.01.10, 10:01
      > Coś jest w tym forum smutnego.

      Wręcz przeciwnie - jest w tym forum pozytywna chęć zmierzenia sie z
      problemem i dociekanie jego istoty, a także wariantów skutecznego
      rozwiązania. Zupełnie inaczej to oceniam, to Ty jesteś smutna z
      powodów, które opisałaś i tak postrzegasz tę tematykę.
    • lilyrush Re: samotność samej, samotność z kimś... 12.01.10, 10:05
      Kombinacja zapobiegająca desperacji i rzucaniu sie na byle co- przyjaciele +
      wibrator. No chyba ze masz szczęście posiadać przyjaciela, z którym od czasu do
      czasie zafundujesz sobie fajny seks i oboje będziecie dokładnie wiedzieli na
      czym to polega.
      Masz prawo pytać co schrzaniłas i pytaj- to pewnie może na przyszłość. Ja już
      wiem co ja schrzaniłam- właśnie z eksem poszłam na byle co, bo nie chciałam być
      sama. I skończyło sie rozwodem.
      Upokorzona? Tu sie nie wypowiadam, bo ja zrobiłam błąd i ja sama podjęłam
      decyzję o wyjściu z niego. Upokorzenia u siebie nie widzę. Ale widzę tez z
      czasem, że szanse na normalny dobry związek mam bardzo nikłe. Bo wiek i sytuacja
      robią swoje, a na kolejne byle co sie nie zgodzę. Wiem jaki byłby finał. A na to
      zwyczajnie juz nie mam ochoty, zmęczona jestem. I dziecku juz wystarczająco
      zrobiłam wodę z mózgu
      • bi_chetny Re: samotność samej, samotność z kimś... 13.01.10, 15:10
        miłość w związku to nie sielanka, tylko wspólne pokonywanie przeszkód. czasem
        jest lepiej, czasem gorzej, w różnych aspektach związku. oczekiwanie życia w
        bajce jest najgorszym rozwiązaniem.
      • myszyna Re: samotność samej, samotność z kimś... 14.01.10, 22:42
        A ja miałam nie byle co, tylko coś cudownego, a jak się dowiedziałam, że nie,
        nie ja, nie tak, nie taka, to sama się poczułam, jak byle co. Nie mam dziecka.
        Zazdroszczę Ci, że masz.
        • lilyrush Re: samotność samej, samotność z kimś... 15.01.10, 10:00
          myszyna napisała:

          Nie mam dziecka.
          > Zazdroszczę Ci, że masz.

          Tu akurat trafiłaś kulą w płot. zdecydowanie przy jakimkolwiek rozstaniu lepiej
          jest nie mieć dziecka. A jeszcze jak sie jest kobieta to już w ogóle
          • urquhart Re: samotność samej, samotność z kimś... 15.01.10, 10:33
            > myszyna napisała:
            > Nie mam dziecka.
            > > Zazdroszczę Ci, że masz.

            To moim zdaniem takie patologiczne podmiotowe oczekiwanie od dziecka zaspokojenia potrzeby bycia kochanym.

            • myszyna Re: samotność samej, samotność z kimś... 16.01.10, 18:24
              a tam patologiczne. Instynkt, wiesz? jak u chomika. Jak najbardziej naturalny.
              No cóż, nie mówię, że zrealizuję, ale zazdrościć chyba mogę, OK?
              • anula36 Re: samotność samej, samotność z kimś... 16.01.10, 18:47
                chomik by sie nie zastanawial;)
    • piorex12 Re: samotność samej, samotność z kimś... 19.01.10, 15:23
      Wole byc samotnikiem niz byc samotnym w zwiazku
      • myszyna Re: samotność samej, samotność z kimś... 22.01.10, 01:04
        Tak, to rozumiem. Ale to nie przeszkadza mi się bać. Nie pomaga mi się nie bać.
        Boję się. Jestem smutna i samotna. I wiem, o co Ci chodzi, i nawet mnie
        pociesza, że ktoś jeszcze myśli tak jak ja, ale, ku(...)wa, jak źle i smutno! A
        dopiero co było tak dobrze...
        • isobelsantapip Re: samotność samej, samotność z kimś... 27.01.10, 22:06
          Oj, myszyna, wiem co czujesz. Sama straciłam coś takiego, pół roku mija, niby
          już nie wyje i nie myśle, ale czasem wszystko wraca. Zwłaszcza zimą i wróci
          latem. Podobno nie zrobiłam NIC, podobno jestem WYMARZONA, a jednak...i w sumie
          cieszę się, że facet był szczery. Oszczędził mi bycia oszukiwaną, chcąc
          oszczędzić sobie wysiłku kłamania. Za to go cenie. Wspomnienia trzymam i sama
          też jakos sie trzymam. I nie rzuce się na byle co, bo właśnie nie chce zostać
          niewolnicą nieudanego związku...i ON mi to uświadomil. Szkoda tylko, że
          przyjaciele w takich chwilach, Ci szcześliwi i w związkach, i z dziećmi i fajną
          pracą(moze piszę tragedię, nie wiem)troche zapominają;/a wtedy jest
          najcięzej..inwestuj w trwałe przyjaźnie, a nie w czarne mysli i związki na siłe.
          Pozdrawiam.
          • efi-efi Re: samotność samej, samotność z kimś... 28.01.10, 07:53
            Wszystko przemija. Rozpacz , którą teraz odczuwasz też się kiedyś skończy. Po
            prostu daj sobie czas i pozwól tym uczuciom płynąć i przebrzmieć. Po jakimś
            czasie nabierzesz dystansu do tego co Cię spotkało.
            Wtedy polecam Ci medytację. To jest naprawdę świetny sposób na uporządkowanie
            sobie emocji jakie nami targają, przyjrzeniu się im jakby z boku i wyciszeniu.
    • marlena_mill Re: samotność samej, samotność z kimś... 28.01.10, 09:55
      jesteś na detoksie, dlatego tak boli, to tak jakby cię odstawili od
      np alkoholu, brakuje co go, cierpisz i chcesz się napić za wszelką
      cenę...
      to trzeba przejść i wyzwolić się od uzależnienia bycia z kimś
      (często z kimkolwiek.
      Gdy już nauczysz się być sama ze soba, gdy już odkryjesz swoją
      wartość i to że jesteś dla siebie najważniejsza , najcenniejsza i
      lubisz po prostu być sama ze sobą i nie potrzebujesz przeglądac się
      w oczach facetów, to znaczy że jesteś gotowa na nowy związek.

      Jeżeli rzucisz się w ramiona nowegp pana na takim etapie, jak teraz
      to jest to z góry skazane na porażkę !

      to przykre,ale i prawdziwe, że dopiero gdy jesteśmy sami odkrywamy
      to, jak bardzo uzależniamy się uczuciowo i emocjonalnie od innych
      ludzi. I dlatego często pozostajemy w związkach, które bolą, ranią,
      w których jesteśm bardziej samotni i odrzucenia niż wtedy gdy
      jesteśmy sami.
      Ja bardzo cenię sobie stan w jakim obecnie się znajduję, ciesze się
      że to wytrzymałam, że przeszłam przez ten odwyk, bo dopiero teraz
      znam swoja prawdziwą wartośći czuję się zahartowana

      Zobaczysz gdy to przejdziesz, poczujesz się jak nowo narodzony
      wolny, piękny, kolorowy ptak !!!!
    • rubra Re: samotność samej, samotność z kimś... 29.01.10, 22:00
      Przepraszam, ze pójde trochę na skróty i przesyłam tylko link, ale natrafiłam na
      ten artykuł i jest w nim większość rzeczy, które mogłabym odpisać na Twój post:
      interia360.pl/moim-zdaniem/artykul/szczescie-ktore-tak-strasznie-przeszkadza-innym,30620
      ..a od siebie dodam tyle, że na przeżycie swego żalu i smutku po stracie, trzeba
      dać sobie czas i nie próbować się za szybko pocieszać, tylko ze spokojem to
      przeżyć.
      No i jeszcze to, co kiedyś gdzieś przeczytałam: że "aby nauczyć się żyć z drugim
      człowiekiem, trzeba najpierw nauczyć się żyć z samym sobą"
      - może to jest Twój czas!
      Korzystaj (w dobrym tego słowa znaczeniu) i inwestuj w siebie!

      Pozdrawiam:)
      "Singielka"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka