Dodaj do ulubionych

Mała Wielka różnica

21.10.10, 08:21
Nie wiem czy dobrze robię zwracając się tutaj, ale myślę, że warto spróbować wszystkiego żeby nie popełnić błędu.
Od kilku lat jestem wdowcem dzis w wieku 52 lat, dzieci dorosłe i prawie samodzielne.
Ja jestem typem pracoholika właściciela własnego i jak mi się wydaje dobrze zorganizowanego przedsiębiorstwa. Mając z tym problem w każdym wymiarze nie szukałem jak to nazywają drugiej połówki. Jakkolwiek głupio to zabrzmi sama się znalazła. Jest według mnie atrakcyjną
34 letnią kobietą po rozwodzie wychowującą 12 letniego syna. Okoliczności w których się poznaliśmy są bardzo prozaiczne. Mieszkam prawie sam w zbyt dużym jak dla mnie domu i w celu utrzymania ogólnej czystości w domu wynająłem poprzez profesjonalną firmę usługę utrzymania porządku a że oczekiwałem więcej tzn pranie, prasowanie i itp dodatkowo w uzgodnieniu właścicielem(ką) ustaliliśmy taki wariant, który naprawdę dobrze się sprawdził.
Jak nie trudno się domyślić relacje zamieniły się w nieco innego typu.

A teraz problem który mam nadzieję tu ktoś pomoże mi określić.
Podczas seksu domaga się wulgarnej i agresywnej wobec siebie formy, np. sama nazywa się SUKĄ i chce żeby tak do niej mówić. To mi nie za bardzo odpowiada. Tak jakoś wyszło że mieszkamy już razem i zauważyłem, że jej znajomi też jakoś tak bez cenzury mówią o tych sprawach w tym co gdzie i jak.
Różnica wieku jest spora i chyba tu leży problem. Co o tym 20,30 i 50 latki sądzicie?

Obserwuj wątek
    • zyg_zyg_zyg Re: Mała Wielka różnica 21.10.10, 09:49
      Moim zdaniem problem nie leży w różnicy wieku. To znaczy nie każda kobieta dużo młodsza od Ciebie domagałaby się poniżania podczas seksu. Ona tak ma i pewnie jak by była 10 czy 20 lat strasza też by się domagała. Problem tkwi w tym, że Tobie to nie odpowiada. Można się zastanawiać, czy jest możliwy jakiś kompromis - seks raz "dla Ciebie", raz "dla niej" itp., choć z tego co piszesz nie wynika, że szukasz jakiegoś rozwiązania, a raczej chcesz podyskutować o samym zjawisku.

      Otwartość - lub zbytnia otwartość - w mówieniu o seksie też nie musi być związana z wiekiem - może bardziej ze środowiskiem w jakim obraca się Twoja dziewczyna, choć też niekoniecznie. Z niektórymi znajomymi mogę pozwolić sobie na dużą bezpośredniość w rozmowach, z innymi na trochę mniejszą, a jeszcze z innymi nigdy nie rozmawiałam na takie tematy. Ludzie 30+ wychowywali się jeszcze w "nierozpasanych" czasach, na książeczkach Jaczewskiego i Imielińskiego, gdzie już szczytem wtajemniczenia była Wisłocka. Podejrzewam, że niektóre rozmowy dzisiejszych nastolatków, któe wiedzę czerpią z internetu, wbiłyby Cię w ziemię... :-)
    • vergaa Re: Mała Wielka różnica 21.10.10, 10:00
      ja 30 lat za rok

      chyba nic nie ma to do wieku, sytuacja troszke absurdalna (tzn ta lozkowa z nazywaniem siebie SUKA), lubie czuc sie jak suczka, jak moj luby klepnie mnie w tylek albo uzyje odrobinke sily mowiac "chcesz, zebym Ci wsadzil", ale wszystko jest przez nas akceptowane i raczej malo wulgarne, ot po prostu odrobinke bardziej ostre, tak zeby nakrecic atmosfere

      tez nie gadamy ze znajomymi na te tematy w towarzystwie

      a moze Twoja partnerka jakos wyczula, ze skoro wczesniej Ci pomagala, to lubisz byc "Panem" i dominowac, a ona sie podporzadkowywac... moze Wasze pierwsze zblizenia przypominaly scenki w stylu pan i sluzaca a teraz odgrywa to juz w "normalnym" zwiazku???
    • sisi_kecz Re: Mała Wielka różnica 21.10.10, 11:13
      normalnyfacet50 napisał:

      > Nie wiem czy dobrze robię zwracając się tutaj, ale myślę, że warto spróbować
      wszystkiego żeby nie popełnić błędu.'

      jakiego błędu?

      zwiazania sie z ta kobieta na poważnie?

      po prostu nie wiaż sie dopóki nie bedziesz absolutnie pewien.

      duze pozdro!!!
      • normalnyfacet50 Re: Mała Wielka różnica 21.10.10, 11:48
        zyg-zyg-zyg, vergaa i sisi_kecz
        Dziękuję za odzew, jednocześnie proszę o zrozumienie, że chciałbym wystarczająco dla sprawy ale jednocześnie z poszanowaniem faktu, że piszę to bez porozumienia i z własną niechęcią do uprawiania swoistego ekshibicjonizmu.

        Ustosunkowując się do Waszych wypowiedzi dodam:
        1.
        Do pierwszego zbliżenia nie doszło w pralni i w relacji pan i sługa. A jak? Prozaicznie.
        Z czasem uzgodniliśmy (przystałem na propozycję) , że chętnie usługę rozszerzymy o przygotowywanie posiłków i to nawet nie regularnie. Tak naturalnie zamieniło się to w ich wspólne spożywanie w formie obiadokolacji czasami nawet z 12 latkiem, który pewnego razy
        nie tylko nie jadł razem z nami, ale zaniepokojona babcia podniosła alarm (mieszkają razem z dziadkami) wymagał poświęcenia czasu i przerwał nam nagle posiłek.
        Po wszystkim wróciliśmy do dokończenia tego co przerwaliśmy i...
        Nie,nie tym razem, ale pierwszy raz razem (tylko dom, nie łóżko) spaliśmy pod jednym dachem. Kolejny krok nastąpił już jednak bardzo szybko. Podkreślam, że jako normalny facet nie tak łatwo powstrzymać się na widok atrakcyjnej młodej kobiety.
        2.
        Nie, nie che sobie tylko podyskutować.
        3.
        Wracając do problemu nauczony doświadczeniem w relacjach międzyludzkich, co prawda sformalizowanych w ramach firmy, wiem że rozmowa nie przyniesie rezultatu. Ponieważ, gdy coś jest naturą człowieka to nawet jak się zmieni pod wpływem rozmowy/szantażu to wyjdzie to bokiem wcześniej czy później z siłą wodospadu.
        Tak jak w pracy uporządkowany pracownik skupia się na pracy a bałaganiarz traci czas dodatkowo na wojnę ze swoim niechlujstwem, dodam wojnę nie do wygrania, na koszt swój i pracodawcy. W tym pierwszym przypadku nie awansuje a dla mnie nie jest wystarczająco efektywny.
        • zakletawmarmur Re: Mała Wielka różnica 22.10.10, 00:50
          > Do pierwszego zbliżenia nie doszło w pralni i w relacji pan i sługa. A jak? Pro
          > zaicznie.

          Nie powinieneś rozumieć tego dosłownie. Kobiety podnieca myśl o obcowaniu z kimś, kto ma nad nimi władzę np. z szefem. Może z Twoją przyjaciółką jest podobnie. Dlaczego miałoby być w tym coś złego?

          > Ponieważ, gdy coś jest naturą człowieka to nawet jak się zmieni pod wpływem roz
          > mowy/szantażu to wyjdzie to bokiem wcześniej czy później z siłą wodospadu.

          Natura naturą ale istnieje coś takiego jak ograniczenia. Gdyby 7 lat temu mój partner zwyzywał mnie w łóżku od kurew to bym się chyba rozpłakała. Przez te siedem lat moja seksualność bardzo się zmieniła, pozbyłam się wielu zahamowań i otworzyłam na rzeczy, które kiedyś były dla mnie nieosiągalne.

          > Tak jak w pracy uporządkowany pracownik skupia się na pracy a bałaganiarz traci
          > czas dodatkowo na wojnę ze swoim niechlujstwem, dodam wojnę nie do wygrania, n
          > a koszt swój i pracodawcy. W tym pierwszym przypadku nie awansuje a dla mnie ni
          > e jest wystarczająco efektywny.

          Pewna pani profesor uważała coś innego- jeśli ktoś jest bałaganiarzem to oznacza, że szuka dopełnienia bo w głowie jest bardzo poukładany. Faktycznie znałam wielu genialnych naukowców i wszyscy byli okropnymi bałaganiarzami:-) Nie wiem jak u nich było z pracowitością ale na pewno nie mieli problemów z kreatywnością. Pod warunkiem, że nie wymagano od nich zbytniego dbania o porządek, są przecież ważniejsze rzeczy w życiu...

          Czytając Twoje posty rysuje mi się w głowie obraz faceta, który jest raczej mało elastyczny. Może jest to kwestia właśnie wieku, może stanowiska... Przez lata wyrobił sobie jakieś przekonania, sposób bycia i trudno go przekonać do zmian. Lubi swoją stałość, czuje się w niej bezpiecznie. No ale pojawia się kobieta, która wprowadza w to życie chaos. Może właśnie na zasadzie przeciwieństw wydaje mu się pociągająca. A może to tylko chodzi o jej wiek i młodość. Jeśli tylko o to drugie to nie nastawiałabym się na poważny związek...

          Prawda jest jednak taka, że jeśli chcesz z tą kobietą stworzyć satysfakcjonujący związek to nie wystarczy tylko ograniczać jej do swojej jedynie słusznej wizji świata. Nie tylko dlatego, że może Ci zwiać. Głównie dlatego, ze podetniesz jej skrzydła i nie będzie już tak interesująca.
          Musiałbyś też spróbować przeanalizować swoje obecne przekonania. Może czasami warto spróbować spojrzeć na coś z innej strony? Może warto spróbować czegoś nowego? Przełamać się?
        • zdzisiek66 Re: Mała Wielka różnica 09.11.10, 08:43
          Jeśli ona domaga się czegoś, czego nie lubisz, to albo się poświęcisz i będziesz jej dogadzał tak, jak chcesz, albo ona znajdzie innego, który jej tak będzie dogadzał. Zamiast ciebie albo oprócz ciebie. Bardzo prosty problem menedżerski. Zrób SWOT i decyzja nie będzie trudna :)
    • m00nlight Re: Mała Wielka różnica 21.10.10, 11:34

      Tu nie chodzi o wiek.

      Ona ma po prostu takie preferencje, to ją kręci. Być może sama w sobie to odkryla dopiero w tej szczegolnej sytuacji- Ty jako pracodawca, 'Szef' i ona 'Służąca' lądujecie w łóżku, dla nie to widocznie było bardzo podniecające. Może już wczesniej lubila taki seks, a może odkryla to dopiero teraz.

      Problem jest taki, czy preferowane przez nią zachowanie jest dla Ciebie niedopuszczalne- czy po prostu Cię krępuje. Jeśli to drugie- pocieszę Cię, z czasem przejdzie ;) Po prostu porozmawiaj o tym. Tez zaliczam się do kobiet, które lubią w łóżku trochę pieprzu, a nie mam jeszcze 30 lat. Często natomiast jest tak że takie 'słowne gierki' kręcą też facetów, ale im głupio, bo wydaje im się ze kobietę to obraża, czy że nie 'wypada'. Tymczasem to, co niedopuszczalne na codzien, w łóżku często doskonale się sprawdza i podgrzewa atmosferę. Sama się przyznam że kręci mnie nieziemsko gdy mnie facet w czasie seksu nazwie suczką czy klepnie w tyłek (choć niestety ostatnio należy to do rzadkości) ale na pewno obrazilabym się przy śniadaniu, a co dopiero np przy ludziach. Po prostu czasami warto oddzielić sypialnię i to co się w niej dzieje od reszty życia, i relacji. Niestety facetom nie zawsze się udaje- patrz moj przypadek. Kobiety chyba bardziej płynnie przechodzą z jednej roli w drugą. Tak więc zastanow się przede wszystkim DLACZEGO jej wariant Ci nie odpowiada. No i, jak to wygląda z jej strony, czy domaga się tego zawsze, czy wystarczy jej tylko czasami. I przede wszystkim, chyba sam musisz określić typ relacji jakie was łączą czy jest to tylko seks- jako dodatkowa 'usługa' do jej pracy, czy też jest to coś więcej - zalążek związku? Pojawiły się jakieś uczucia? Czy to tylko czyste pożądanie i nic poza tym?

      Jeśli chodzi o róznice wieku 18 lat to nie jest chyba jakis dramat. Nie zawsze roznica wieku oznacza przepaść pokoleniową, mentalną, emocjonalną. No chyba, że ona jest jeszcze 'dziewczęciem' a Ty moherowym dziadkiem, hehe.

      Jak to wygląda w pozostałych sferach? Macie zgodne poglądy, wspolne zainteresowania, itd? Generalnie, macie o czym rozmawiac?
      • normalnyfacet50 Re: Mała Wielka różnica 21.10.10, 12:05
        m00nlight napisała:
        Generalnie, macie o czym rozmawiac?
        Tu nie widzę problemu.

        No może jeszcze tak krótko dodam, że przekraczając kolejne granice wzajemnych relacji zdawałem sobie sprawę z tego faktu, ale jak Wam wiadomo nie wszystko można na chłodno.
        Błąd, którego chcę uniknąc to zawiedzione nadzieje i oczekiwania jej,moje, nasze w wyniku jednej złej decyzji. Nie do pominięcia jest fakt mojego zauroczenia-tak to nazwijmy na dziś.
        • kag73 Re: Mała Wielka różnica 21.10.10, 12:08
          No a powiedz czy bardzo Cie te "wulgaryzmy" odstraszaja? Czy przeszkadzaja w seskie, zmniejszaja ochote czy dzialaja tak wrecz odrzucajaco?
          Pewnie nie pasuja Ci do takiego ladnego obrazu delikatnej kobiety/damy? Co moge zrozumiec.
          Z wiekiem nie ma to nic wspolnego.
        • m00nlight No dobra 21.10.10, 12:40

          Mniej więcej mam obrazek na podstawie tych informacji które przekazales.

          Nie napisales jeszcze ja bardzo Ci przeszkadzają jej hmmm 'nietypowe' preferencje. Czy jest to różnica nie-do-przeskoczenia? Czy dla niej jest to niezbędne za każdym razem, żeby się podniecić, czy satysfakcjonuje ją też 'normalny' seks? Bo jesli to jest jedyny problem, da się go przeskoczyc... kompromisem. I nie masz racji, rozmowa pomogłaby. Na pewno rozjasnilaby się wam sytuacja. Ona wie, że Tobie przeszkadzają jej preferencje? Dobrze by bylo gdyby się dowiedziała, że Ciebie to kręci nieszczególnie.

          Co do reszty, myslę że po prostu boisz się zaangażowania w związek z kobietą którą jesteś hmmm 'zauroczony'. Skoro jest ona dla Ciebie atrakcyjna, jak napisales, macie o czym rozmawiac, to w czym problem? Każdy związek to ryzyko, że ktoś Cię zrani, porzuci itd. Ale kto nie ryzykuje- nigdy nie wygrywa. Fakt że można się przejechać, ale jest szansa, żeby stworzyć coś fajnego i być szczęśliwym. Myślę że mimo wszystko ona wniosla trochę 'życia' do Twojego domu, ale Ty do tej pory, mieszkając nie-wiem-jak dlugo- samemu, chyba trochę 'zdziczałeś'. Na pewno zajmie trochę czasu zanim otworzysz się na drugą osobę, w każdym razie nie szukaj problemu tam gdzie go nie ma (roznica wieku) skup się raczej na wlasnych emocjach, na tym jak się czujesz przy niej, jak kiedy jej nie ma.. itd.
    • jesod Naprawdę to jest problem? 21.10.10, 12:08
      normalnyfacet50 napisał:
      > Podczas seksu domaga się wulgarnej i agresywnej wobec siebie formy, np. sama na
      > zywa się SUKĄ i chce żeby tak do niej mówić. To mi nie za bardzo odpowiada.

      Czegoś tu nie rozumiem. :)
      Powędrowaliście już do łóżka, mieszkacie razem i problemem okazuje się najzwyczajniejsza, szczera rozmowa w tym temacie???
      Przecież to Wy ustalacie zasady i formę zabawy pod Waszą kołderką. Więc o co, tak naprawdę chodzi?
      Z tego, co piszesz wydaje się, że jesteście już na tyle blisko, aby omówić sprawę otwarcie i wyjaśnić sobie, co Wam sprawia przyjemość i odpowiada, zresztą nie tylko w łóżku. :)
      • m00nlight Re: Naprawdę to jest problem? 21.10.10, 12:46
        Wiesz, on podkreslil już na początku, że trochę 'zaszokowala go' swoboda rozmów na *te tematy* wśród jej znajomych- młodszych. Jak rozumiem Pan z pokolenia, gdzie 'o seksie się nie rozmawia, tylko go uprawia'

        Na szczęscie jest to uleczalne- znam paru wyluzowanych- seksualnie i nie tylko- 50-latków.

        Faceci generalnie mają problem z rozmowami o seksie, a Ci starsi to już calkiem, w takiej kulturze się wychowali- zauważ tylko w ostatniej dekadzie obyczajowosc uległa znacznemu rozluźnieniu, więc to, co Autor obserwuje o swojej młodszej partnerki (?) znacznie różni się od tego co było gdy on byl w tym wieku... dlatego rozumiem że jest to pewna trudność.
        • jesod Re: Naprawdę to jest problem? 21.10.10, 14:08
          m00nlight napisała:
          > Wiesz, on podkreslil już na początku, że trochę 'zaszokowala go' swoboda rozmów
          > na *te tematy* wśród jej znajomych- młodszych.

          Ja nie pisałam o rozmowach z Jej znajomymi, lecz o szczerej rozmowie tylko i wyłącznie między nimi (Autor + Jego partnerka).

          Poza tym, można rozmawiać o seksie w większym gronie - jeśli to komuś odpowiada.
          Ważne jest to, w jaki sposób się ze sobą rozmawia.
          Temat jest delikatny i delikatności jako takiej wymaga plus klimatów intymności.

          Rozmowa na tematy seksualne w sposób wulgarny i prymitywny zupełnie w żadnych okolicznościach - przynajmniej mi - całkowicie nie odpowiada. Uważam, że nie ma to nic wspólnego ze swobodą zachowania i otwartością, która jednak powinna znać nieprzekraczalne granice, czyli zachowania kultury wzajemnego obcowania.

          Nie wydaje mi się też, że powinno się o seksie w sposób szczególny (bardzo indywidualny, prywatny) rozmawiać byle jak i byle gdzie, na podobieństwo porad kulinarnych z zupełnie przypadkowymi osobami, nie w tym miejscu i nie w tym czasie..... To spłycanie i odzieranie, jakości samego tematu.
          Jednak pewne ujęcie na wesoło i zawsze z wyczuciem w dużym gronie osób oceniam pozytywne, przecież to jest ważna część naszego życia i nie można udawać, że nie istnieje oraz traktować jak temat tabu. :)
          • m00nlight Re: Naprawdę to jest problem? 21.10.10, 14:57
            Rozumiem co masz na mysli.

            Jednak zauważ, jak ktos byl wychowany że seks jest tematem tabu, o ktorym się nie rozmawia, to nie zaakceptuje takich rozmow w szerszym gronie, ale może mieć też problem z rozmową z partnerem...

            Co innego 'oglądac porno bez rumienców' a co innego dzielić się z kimś spostrzeżeniami, nawet jesli jest to bliska osoba. Oczywiscie, da się, ale nie dla wszystkich będzie to łatwe.
        • normalnyfacet50 Re: Naprawdę to jest problem? 21.10.10, 14:09
          Mam swoje lata, jednak nie rumienię się oglądając film XXX.
          Zachowania w łóżku to już raczej objaw. Tak mi się wydaje.
          Do rzeczy.
          Ja mam stosunkowo bardzo mało znajomych, z którymi się spotykam i to bardzo rzadko.
          Z wiadomych powodów (czas a raczej jego brak). Nie mylić ze znajomymi typu „czesc, czesc” oraz tych z biznesu.
          Ona ma ich nieco więcej i się z nimi chętnie spotyka - jak widzę potrzebuje tego.
          Wyjątkowo skromna oferta towarzyska z mojej strony jest dodatkowo z elementami lekkiego braku akceptacji płci pięknej, ale bez przesady-żadnych szykan a raczej „średnie” zainteresowanie rozwojem znajomości.
          Z drugiej strony nie odpowiada mi jej środowisko luzacko-wulgarne a zwłaszcza partnerów życiowych Jej przyjaciółki i koleżanek.
          Nie mając nic do zaoferowania w zamian nie będę nawet próbował izolować Jej od Jej środowiska a zwłaszcza od przyjaciółki z którą jest bardzo blisko nawet, gdy jej partner o rodowodzie stragano-taxi pozwala sobie na żarty u mnie w domu: Tu cytat: „ Idziemy razem do Jacuzzi?- Może innym razem . -Nie pękaj, jak coś to ci pomogę.”
          Zresztą jak widzę pomieszczenia tzw. Mini SPA, które wymyśliła i urządziła tak naprawdę moja córka (jednak mieszka już u siebie) są jak widzę sporą atrakcją , ale w łaźnię publiczną to tego nie mam zamiaru zamienić.
          Ten styl mi nie odpowiada i go nie akceptuję. Nie jestem też zainteresowany rozwojem sieci straganów ,itp. Zresztą tego nie ukrywam tzn. wyraziłem werbalnie moje zdanie.
          Rozmowa nic nie da, bo obawiam się, że zrobi co powiem w rozumieniu co każę , ale to nie będzie szczere i zacznie się drobne ukrywanie faktów. Zresztą co mam do zaoferowania w zamian?
          Nie mogę zapomnieć, że jest niezwykle, jak dla mnie i nie tylko, atrakcyjną kobietą i sam o tym myślę a i „życzliwi” podpowiadają, że z uwagi na wzrost ciśnienie w dolnej partii ciała mózg cierpi na niedotlenienie.
          Oj chyba zdziczałem jak mnie tu ktoś nazwał, a zraniona bestia zamiast pracować wyje na forum.
          • m00nlight Re: Naprawdę to jest problem? 21.10.10, 14:52

            Czyli różnice między Wami nie dotyczą tylko łóżka, ale i stylu życia.

            Ona prowadzi bogate życie towarzyskie, Ty bardziej cenisz prywatność- i oboje macie pełne prawo do życia według własnego życzenia. Tu też nie widzę specjalnego problemu, przecież nie musisz spotykać się z jej znajomymi częściej niż to konieczne, jak również nie musisz ich zapraszać do domu. Po tym względem przypominasz mi mojego faceta- on też wyznaje zasadę 'mój dom moją twierdzą' i niechętnie zgadza się na jakieś spędy znajomych ;) których mam dość pokaźne stadko. I ok! Ja to szanuję i nie urządzam hiperbalang w każdy weekend, tak samo jak on szanuje moją potrzebę kontaktu z ludźmi, chociaż sam takiej potrzeby nie posiada. To nie jest problem, jeśli ludzie w związku zostawią sobie wolne miejsce na osobistą przestrzeń.

            I, zaskoczę Cię, to też nie jest kwestia wieku. Znam wyjątkowo imprezowych 'staruszków' jak i nastolatków którzy od imprezy wolą samotny wieczór z książką- to jest kwestia osobowości. Ok, Ty masz tendencję do intrawertyzmu, ona jest ekstrawertyczką, i to w niczym nie przeszkadza, a już na pewno nie rozumiem jak to się ma do seksu. Rozumiem że jest dla Ciebie trudnością porozmawiać z nią o tym, ale naprawde warto się przełamać. Pogadajcie sobie, na luzie, ale intymnie, sam-na sam, o swoich pragnieniach, fantazjach, oczekiwaniach. I nie mów że to 'nie pomoże', zanim nie spróbujesz. Może oprocz jej preferencji które tu opisales, a ktore Tobie nie do końca odpowiadają, ma jeszcze inne, które będą kręcić również Ciebie. Może Ty masz fantazje, których ona nie próbowala ale jej się spodoba,jest tyle możliwosci że troche glupio z góry odrzucać związek tylko dlatego że jedna z jej preferencji Ci nie odpowiada. Może okazać się równie dobrze, że dla niej to wcale nie jest aż takie ważne.

            Generalnie, zawsze warto przeprowadzic sobie 'poważną rozmowę' o wartościach, oczekiwaniach wobec życia,związku, itd, zanim się w coś wdepnie na poważnie. Wtedy minimalizuje się ryzyko że po x latach związku wylezie jakaś fundamentalna różna w podejściu do życia, która oznacza koniecznośc rozstania, np jedno chce miec dzieci a drugie nie chce. A jak wiadomo rozstania są trudne i bolesne, czasami więc lepiej takie rzeczy ustalic już na samym początku.

            Z drugiej strony, jeśli traktujesz kobietę jak przysłowiowy 'materac' a nie widzisz się w związku z nią, też warto by było jej o tym wspomnieć, bo może dziewczyna robi sobie po cichu jakieś nadzieje, a później ją skrzywdzisz. A może Ty się po czasie zaangazujesz, a dowiesz się, że ona Ciebie nie traktuje do końca poważnie? Prosta szczera rozmowa pwoli uniknąć takich bolesnych nieporozumień.
            • mozambique Re: Naprawdę to jest problem? 21.10.10, 22:06
              a mi tu sie ryzuje o wiele prostszy obraz

              cwana lala, z prostej rodziny , prymitywnego srodowiska , rozwiedziona i bez forsy pucuje podlogi w domu zamoznego wdowca, eleganckiego , wyksztalconego , z tzw. wyzszych sfer

              ja ze wdowiec jezzce calkeim nie zasuszony i odpowdienia czesc ciala dziala prawidlowo - lala szybko wlazi mu do łóżka
              wdowcowi to sie mocno podoba , na tyle ze proponuej lali zmiane funkcji ze zwykles sprzataczki na lale do bzykania, utzrymuej ją , wprowadza w swój siwat i nawet utrzymuje jej syna

              lala i jej towrzystwo fryzjerek, ochroniarzy i sprzedawców starganowych blyskawicznie orientują sie ze willa, pelne konto, jacuzzii w chalupie i kulturalny wlasciel tego wszytkiegi to okazaj jaka czesto sie nei zdarza
              takiego frajera z rak sie nie wypuszcza

              do autora - rada z dobrego serca -nic was nei łączy, pochodzicie z róznych swiatów, mówicei róznymi językami,macie inne wartości i inny sposób na zycie - ona wyglada na prymitywna dziurke która chcesz bzykac a ona i jej "przyjaciele" lekceważą cie i wykorzystuja prosto w oczy , wiec wykorzystuj lale ile chcesz , bierz ja jak chcesz i z kórej strony chchesz , w koncu to jej obwiązki czy tam praca , i tak juz jestes jeleniem w tym ukladzie to przynajmniej ty stawiaj warunki
              a poaza tym - pilnuj mienia, cenne rzeczy oddaj do skrytki , pilnuj kont bankowych , hasel , kart itp, przypilnuj komputera ( jesli robisz przelewy przez net) i kluczyków do samochodu,
              no i regularnie badaj sie na WR i HIV bo jeszce brakuje zeby cie ta radosna lala czyms zaraziła
              i nie martw sie czy jej sie cos podoba czy nie - jak cos nie spasuej to sobie weźmeisz nową sprzatczek z tej samej agencji
              • zakletawmarmur Re: Naprawdę to jest problem? 22.10.10, 00:14
                Wychujać zanim ktoś nas wychuja...

                To może lepiej poradź panu, żeby poszukał sobie kulturalnej wdówki z wyższych sfer? Takiej co to na brak gotówki nie narzeka?
              • jesod Dobrze Ci sie ryzuje 24.10.10, 23:30
                mozambique napisała:
                > a mi tu sie ryzuje o wiele prostszy obraz....

                A wiesz, że Ty możesz mieć rację.... ! Ta kobieta, być może na niego czycha, po prostu zasadziła się na niego i wszystko, co on ma.... Dlatego normalny musi być czujny i to nawet bardzo.
                Szczególnie jeżeli chodzi o kasę..... Czuj, czuj, czuwaj! :-)))

                mozambique napisała:
                > i nie martw sie czy jej sie cos podoba czy nie - jak cos nie spasuej to sobie
                > weźmeisz nową sprzatczek z tej samej agencji

                No fakt, facet, który - jak twierdzisz ma klasę i jest z tej lepszej części świata - musi być oszczędny. Dlatego niech weźmie sobie następną do sprzątania, a przy okazji w pakiecie będzie miał gratis bzykanie.... Zawsze wyjdzie na swoje. Dobrze radzisz, nie ma to, jak sposoby z wyższej półki. :)
                Tak jest na pewno oszczędniej i zawsze z klasą.
                Wiesz, ziarnko do ziarnka i zbierze się.....




              • takajatysia Re: Naprawdę to jest problem? 26.10.10, 00:03
                Nie ma to jak teoria spiskowa. Inteligentny facet nagle stracił zdolność rozróżniania dobra i zła, a nawet tego, co mu się opłaca, a co nie i dał się omotać jakiemuś pomiotle.
              • romarrio Re: Naprawdę to jest problem? 08.11.10, 18:13
                @mozambique

                co tu duzo gadac - bolesnie prawdziwe

                oczywiscie zawsze zdarzaja sie wyjatki
                i bardzo nie chce pozbywac sie calkowicie romatyzmu
                (czasami zdazaja sie super zwiazki wbrew wszystkiemu i wszystkim),
                ale patrzac na swoj bagaz zyciowy i rozne przejscia,
                do tego starajac sie patrzec obiektywnie na cala historie
                - wydaje sie, ze niestety mozambique ma racje...
          • ore.ona Re: Naprawdę to jest problem? 21.10.10, 23:36
            > Z drugiej strony nie odpowiada mi jej środowisko(..) Ten styl mi nie odpowiada i go nie akceptuję(..) > Rozmowa nic nie da, bo obawiam się, że zrobi co powiem w rozumieniu co każę (..)„życzliwi” podpowiadają, że z uwagi na wzrost ciśnienie w dolnej partii ciała mózg cierpi na niedotlenienie..
            dochodzi eszcze to że w łóżku macie inne oczekiwania,
            właściwie odpowiada Ci w niej tylko to że jest atrakcyjna fizycznie(?)
            trochę mało..
          • zakletawmarmur Re: Naprawdę to jest problem? 22.10.10, 01:14
            > Jej środowiska a zwłaszcza od przyjaciółki z którą jest bardzo blisko nawet, gd
            > y jej partner o rodowodzie stragano-taxi pozwala sobie na żarty u mnie w domu:

            I tu znowu widać brak Twojej elastyczności. Ty masz swoją wersje znajomych i na innych ludzi patrzysz już z pogardą...

            > Nie mogę zapomnieć, że jest niezwykle, jak dla mnie i nie tylko, atrakcyjną kob
            > ietą i sam o tym myślę a i „życzliwi” podpowiadają, że z uwagi na
            > wzrost ciśnienie w dolnej partii ciała mózg cierpi na niedotlenienie.

            Jak mamy to rozumieć? Brzmi to tak jakbyś czuł, że dajesz się jej wykorzystywać? Chodzi konkretnie o pieniądze?
            • kag73 Re: Naprawdę to jest problem? 22.10.10, 21:19
              "Nie mogę zapomnieć, że jest niezwykle, jak dla mnie i nie tylko, atrakcyjną kob
              > ietą i sam o tym myślę a i „życzliwi” podpowiadają, że z uwagi na
              > wzrost ciśnienie w dolnej partii ciała mózg cierpi na niedotlenienie."

              A czy zyczliwi nie pomysla, ze skoro jest niezwykle atrakcyjna a zadaje sie z Toba to cos jej sie musi w Tobie podobac, przypuszczalnie wlasnie Twoj styl zycia i to co osiagnales. badzmy szczerzy: rzecz oplaca sie dla obojga: ona mloda i atrakcyjna, Ty gwarantujesz dobre zycie a za to jak najbardziej mozna Cie kochac. Gdybys mial 52 i byl listonoszem raczej nie mialabys szans. Czy zyczliwi nie wpadna na to, ze niezwykle atrakcyjna kobieta moze sobie znalezc atrakcyjnego faceta w swoim wieku? Jezeli zdecydowala sie na Ciebie, chociaz nie jestes juz taki mlody(przepraszam, ale to fakt) musisz a nawet powinienes miec inne atuty. No bo wybacz, frajerki to moze zyczliwi mogliby dlugo szukac ale czy znajda? No prosze nich Ci poszukaja innej mlodej i atrakcyjnej, albo znajdz sobie 50 letnia, nie bedziesz mial obaw, Ty ani zyczliwi, ze leci na Twoje pieniadze, chociaz i to nie byloby pewne. Wiesz, niech Ci poszukaja jakiejs zamoznej, mlodej czy starej, wszystko jedno, jak wolisz.

          • anais_nin666 Re: Naprawdę to jest problem? 22.10.10, 18:54
            Normalny facet.
            Piszesz poprawna polszczyzną. Masz poukładane w głowie.
            Mam wrażenie, że oprócz tego, iż jesteś normalny, to jeszcze prezentujesz pewien poziom. Fajny poziom.
            Twa przyjaciółka, przynajmniej z tego o czym pisałes do tej pory to raczej kobieta typu solarniano-bazarowo-towarzyska. Nie mam nic przeciw takim osobm, ale ... nie widze dużych szans na Wasze wspólne love.
            Dlaczego?
            Bo teraz jesteś zauroczony i pewne rzeczy przeszkadzają Ci tylko troche. Jednak zauroczenie opadnie. Wówczas, to co do tej pory przeszkadzało Ci odrobine, zacznie Cie regularnie wkur....
            Znajomi. Niewyszukane żarty. Wulgarność.
            Za parę lat pojawi sie stres związany z tym czy sprostasz jej potrzebom. Z opisu wnioskuję, że posiada niemałe. Do tego ukierunkowane na seks wulgarny z dominującym samcem. Tobie ów typ seksu nieszczególnie pasuje. Jeżeli Ci ta wersja seksu już teraz średnio odpowiada co będzie za 5-10 lat...?
            Po pierwszym poście pomyślałam - będzie dobrze. Po kolejnych - nie będzie dobrze.
            Może jestem w błędzie, ale kolejne Twoje wypowiedzi, a zwłaszcza wizualizacja znajomych przyjaciolki przyniosly mi obraz kobiety, kt. znalazla faceta, pod kt. może się podczepic. Dasz jej stabilizacje. Pieniadze. Milosc. Nie wiem czy ona ją odwzajemni. Odwzajemni do Ciebie. Bo do pieniędzy pewnie tak...
            Nie znam jej. To tylko moje wrażenia po przeczytaniu paru Twych postów.
            Powodzenia.
            • zakletawmarmur Re: Naprawdę to jest problem? 22.10.10, 19:20
              > Twa przyjaciółka, przynajmniej z tego o czym pisałes do tej pory to raczej kobi
              > eta typu solarniano-bazarowo-towarzyska. Nie mam nic przeciw takim osobm, ale .

              Poza tym, że uważaj je za gorsze:-) Na pewno też ma złe zamiary...

              > Znajomi. Niewyszukane żarty. Wulgarność.

              Pytanie na ile mu to przeszkadza a na ile traktuje to jako pretekst, żeby samemu czuć się lepiej, "ustawić się jako ten nie starający się". Ma już swoje latka, swoje możliwości, nie jest zbytnio rozrywkowy, może nawet ciut nudnawy. Może czuje, że poza stabilizacją musiałby się postarać, żeby kobieta była z nim szczęśliwa (seks i rozrywka). Co może zrobić? Może starać się umniejszyć nazywając jej znajomych, potrzeby "prostackimi, wulgarnymi". Gdyby udało mu się wzbudzić w kobiecie pogardę do tych znajomych, takiego seksu nie musiałby już starać się jej zaspokoić...

              Czy w analogicznej sytuacji, gdyby to on uważał wulgarny seks za pociągający, ktoś napisałby jej "to prostackie, nie rób tego"? A może posypałyby się rady "jak go kochasz to powinnaś zaspakajać jego potrzeby"?

              z doświadczenia wiem, że wśród najprostszych ludzi można się najlepiej zabawić. Znam inteligentnych i kulturalnych ludzi, którzy potrafili się rozkręcić i bawić przy tanich alkoholach i "Jesteś szalona":-)
              • ore.ona Re: Naprawdę to jest problem? 22.10.10, 19:52
                z doświadczenia wiem, że wśród najprostszych ludzi można się najlepiej zabawić. Znam inteligentnych i kulturalnych ludzi, którzy potrafili się rozkręcić i bawić przy tanich alkoholach i "Jesteś szalona":-) <
                A co to jest "Jesteś szalona"?
                Inteligentni i kulturalni ludzie jeśli mają odrobinę wyobraźni i luzu też potrafią bawić się bardzo dobrze i niekoniecznie przy udziale alkoholu. Bynajmniej ja znam takich.
                Więc nie generalizujmy.
                Towarzystwo wokół pani może świadczyć o niej, w końcu takich znajomych wybiera i wśród takich czuje się dobrze.
                Seks?
                rany, nie cofajmy się do średniowiecza, brakuje tylko wytycznych- co, jak i w jakim miejscu można, a czego nie wypada /lub zabrania się/ kochankom/owi.

                • zakletawmarmur Re: Naprawdę to jest problem? 22.10.10, 20:33
                  www.youtube.com/watch?v=62Y_OArMGOk
                  Ta piosenka jest znana nawet za granicą:-)

                  > Inteligentni i kulturalni ludzie jeśli mają odrobinę wyobraźni i luzu też potra
                  > fią bawić się bardzo dobrze i niekoniecznie przy udziale alkoholu. Bynajmniej j
                  > a znam takich.

                  Oczywiśce! Ale pan podkreśla, że nie ma zbyt wielu znajomych i nie jest w stanie zapewnić kobiecie rozrywek... IMO na pierwszy rzut oka może sprawiać wrażenie poważnego faceta, który ma problemy z wyluzowaniem się.

                  > Towarzystwo wokół pani może świadczyć o niej, w końcu takich znajomych wybiera
                  > i wśród takich czuje się dobrze.

                  Ale o czym dokładnie świadczyć? O tym, że jest gorsza bo nie chodzi do teatru i nie czyta poważnej literatury?
                  • ore.ona Re: Naprawdę to jest problem? 22.10.10, 20:41
                    bosz, zaklęta, chesz mnie zabić przez uszy??
                    Pani nie jest gorsza, tylko po co się oszukiwać- nie po drodze im razem, nawet w łóżku.
                    • zakletawmarmur Re: Naprawdę to jest problem? 22.10.10, 20:48
                      > Pani nie jest gorsza, tylko po co się oszukiwać- nie po drodze im razem, nawet
                      > w łóżku.

                      Też mi się wydaje, że wytrwanie w takim związku wymagałoby dużej determinacji. Ja na miejscu żadnego z nich bym się na to nie porywała. No ale kto wie, może milość tym razem pokona różnice?

                      > bosz, zaklęta, chesz mnie zabić przez uszy??

                      Po kilku piwkach, w gronie wylajtowanych ludzi, dużo lepiej brzmi:-)
                  • anais_nin666 Re: Naprawdę to jest problem? 23.10.10, 15:45
                    zakletawmarmur napisała:Towarzystwo wokół pani może świadczyć o niej, w końcu takich znajomych wybiera i wśród takich czuje się dobrze.
                    >
                    > Ale o czym dokładnie świadczyć? O tym, że jest gorsza bo nie chodzi do teatru i
                    > nie czyta poważnej literatury?

                    Ło matko.
                    To już Twoja nadinterpretacja;)
                    Ta dwójka pasuje do siebie jak pieść do oka. Na moje oko ;P
                    I tyle.
                    Nie ma w tym oceny co jest fajniejsze, co nudniejsze, co weselsze, co bardziej a co mniej wyluzowane. Jest konstatacja, że są różni. Bez negatywnych ocen.
                    • zakletawmarmur Re: Naprawdę to jest problem? 23.10.10, 18:37
                      "Normalny facet.
                      Piszesz poprawna polszczyzną. Masz poukładane w głowie.
                      Mam wrażenie, że oprócz tego, iż jesteś normalny, to jeszcze prezentujesz pewien poziom. Fajny poziom.
                      Twa przyjaciółka, przynajmniej z tego o czym pisałes do tej pory to raczej kobieta typu solarniano-bazarowo-towarzyska. Nie mam nic przeciw takim osobm, ale ... "

                      > Ło matko.
                      > To już Twoja nadinterpretacja;)

                      Wybacz, ale Twój opis skojarzył mi się inaczej... Tak jakby zawierał jednak jakaś ocenę. On fajny, pisze poprawdną polszczyzną, ma poukładane w głowie, prezentuje pewien poziom... A ona? Nie masz nic przeciw takim osobom ale...
                      • anais_nin666 Re: Naprawdę to jest problem? 25.10.10, 22:15
                        zakletawmarmur napisała: Wybacz, ale Twój opis skojarzył mi się inaczej... Tak jakby zawierał jednak jakaś ocenę. On fajny, pisze poprawdną polszczyzną, ma poukładane w głowie, prezentuje pewien poziom... A ona? Nie masz nic przeciw takim osobom ale...

                        ale ... towarzyska (ta cecha,dodajmy, jest raczej czymś pozytywnym, co sama zauważyłaś), bazarowa (niewyszukana), kontra (analizując Twój opis, także zawierający ocenę) nudny, niewyluzowany, protekcjonalny gość = klapa, w mojej OCENIE, bez szans na happy end.
                        Nie czytać, że związek nie ma szans.
                        Tego nie wie nikt;)
              • anais_nin666 Re: Naprawdę to jest problem? 23.10.10, 15:53
                zakletawmarmur napisała: z doświadczenia wiem, że wśród najprostszych ludzi można się najlepiej zabawić. Znam inteligentnych i kulturalnych ludzi, którzy potrafili się rozkręcić i baw
                > ić przy tanich alkoholach i "Jesteś szalona"

                Ktoś NAJLEPIEJ (?) bawi się wśród ludzi najprostszych, ktoś inny przy wyrafinowanych osobach. Co ma do zabawy tani bądź drogi alkohol nie kumam, ale mniejsza z tym.
                Ważne jakie ma to znaczenie w kontekście problemu autora? Sugerujesz, że jest sztywniakiem, bo go prostactwo nie bawi ;)? Czy, że jest protekcjonalny? Zresztą jaki by nie był ważne, że JEMU pewne zachowania przeszkadzają.
                Rozpatrujemy to nie własny światopogląd tylko problem kolesia, który na etapie zakochania już widzi wiele spraw, które mu nie pasują.
                Co bedzie pozniej?
                Myslę że to jest problem, a nie to, że koleś nie potrafi się wyluzować przy panach, którzy chcą mu w jacuzzi pomóc się wyluzować z jego kobietą;)
                • zakletawmarmur Re: Naprawdę to jest problem? 23.10.10, 18:30
                  Gdyby ktoś w wieku 18 lat mi powiedział, jak będę się bawić dwa lata później w akademiku to bym nie uwierzyła:-) Tak samo, jak 5 lat temu nie uwierzyłabym, że kiedyś będzie mnie kręcić np. mocniejszy seks. Gdy po raz pierwszy pojechałam do teściów na wieś to byłam zszokowana niektórymi ich zwyczajami.

                  A jednak się zmieniłam. Dlaczego? Czasami dlatego, że wyzbyłam się różnego rodzaju zahamowań. Kiedyś sądziłam, że pewnych rzeczy nie wypada, że jeśli coś zrobie to wyjdę na idiotkę, prostaczkę, ludzie przestaną się ze mną liczyć. Są też oczywiście rzeczy, które mi nie leżą i zdania na ich temat nie zmieniłam... Trudno jest dokładnie powiedzieć co to są "osobnicze preferencje" a co to są właśnie te ograniczenia, zahamowania, które można pokonać...

                  > Myslę że to jest problem, a nie to, że koleś nie potrafi się wyluzować przy pan
                  > ach, którzy chcą mu w jacuzzi pomóc się wyluzować z jego kobietą;)

                  Ja obstawiam dwa powody:
                  - Małą elastyczność pana, który przez całe swoje życie zdążył przyzwyczaić się do pewnych zwyczajów (patrz akapit o porządku) i ciężko mu będzie w tym wieku coś jeszcze zmienić. W dodatku nigdy nie był to pan, ktory robi coś szalonego, daje się porwać chwili...
                  - Lęk przy młodszych, sprawniejszych seksulanie, bardziej rozrywkowych konkurentach (patrz notka o straganowym pochodzeniu i kiepskim humorze). Co robi facet przy konkurentach, których się obawia? Czasami jako broń stosuje podważanie autorytetu, poprzez umniejszanie pozytywnych cech i eksponowanie wad.
                  • anais_nin666 Re: Naprawdę to jest problem? 25.10.10, 21:52
                    A co to nam mówi Zakletawmarmur? Że na wstępie juz jest źle.
                    Czy ten pan ma zahamowania, czy też jest po prostu spokojnym, pozbawionym potrzeby szaleństw facetem - tego nie wiemy.
                    Na pewno okres studiów ma za sobą, a co za tym idzie i szanse na gwałtowne przemiany też. Bo w pewnym wieku trudno o wielkie zmiany. No i pozostaje pytanie czy tych zmian chce. Obstawiam, że nie.
                    Podważa autorytet? Ale kto w tej opowieści nim jest?
                    Obnaża wady? W myśl Twych słów uznajemy je za zalety.
                    Zatem co pozostaje?
                    Eksponowanie lęków.
                    Czy sobie poradzi z sytuacją nie chcąc się zmienić? Czy uda mu się wyluzować, ale tak, by nie stać się śmiesznym człowieczkiem udającym kogoś kim nie jest?
    • xciekawax Re: Mała Wielka różnica 22.10.10, 04:20
      nie obraz sie ale ja to widze tak: ty sie juz troche starzejesz, wiec zelone swiatelko sie zapalilo ze jednak czas miec partnera zyciowego, bo wiadomo, moze myslisz ze przestaniesz tak dluzo pracowac, moze juz nie masz do tego zapalu, moze po prostu psychika ci sie zmienila i chcesz teraz troche wiecej partnerstwa itd.... A ze pani ladnie sprzatala dom, a i wygodna byla bo przychodzila do Ciebie sama, nie musiales sie wysilac, nie musiales zapraszac na randki, starac sie - po prostu nadarzyla sie w czasie gdy ty zaczoles byc gotowy na ca cos wiecej.

      Ale nie mysle ze wy do siebie pasujecie. Myslisz ze ona nie widzi twojego wieku? Mowisz ze nie masz co zaoferowac - masz - kase! I to nie jest nic zlego - ona ci daje mlodosc, ty jej dajesz bezpieczenstwo - fair wymiana dobr.

      Wiesz... te jej teksty na ostry seks moze byc po to bo ONA mysli ze ciebie to nakreci, ze bedziesz szalony na tym punkcie. Tzn to nie musi tak byc, ale moze. Mysle ze albo pozbedziesz sie na tym punkcie zniechecenia, albo musicie pogadac.

      A czasami, gdy ona tak mowi - to wczuj sie w sytuacjie. Pomysl sobie ze ona jest suka, i wal ja ostro tak jak sobie na to zasluzyla. Czemu nie? Gdy juz bedzie po wszystkim ;) to przestaniesz tak o niej myslec i bedziesz po prostu szczesliwy i chcial isc spac i sie do niej przytulic.

      I jeszcze jedno - zazwyczaj kto z kim przystaje ten taki sam sie staje. I wiesz co? jej znajomi duzo swiadcza o niej. Jezeli ich nie lubisz a ona ich tak - to znaczy ze jej kiedys tez nie bedziesz lubial. I tyle.

      Tylko dlatego ze tobie sie zachcialo teraz zabawic w partnera, zapalilo sie zielone swiatelko na to - ale nie chce Tobie sie naprawde poszukac, wysilic - dlatego zakochales sie w niej!
    • themaxmaster Re: Mała Wielka różnica 22.10.10, 11:29
      Fajnie sie Ciebie czyta, masz analityczny umysł. A w danej sytuacji, troche to brzmi jak opisywał poprzednik w poście wyżej - wymiana dóbr. I czy to źle? Nie ma idealnych partnerek - w tym przypadku atrakcyjność fizyczna i bliskość przy niedopasowaniu społecznym - jesteś z innych grup społecznych, macie inne charaktery i to nie tylko kwestia różnicy wieku, ale też pewnie różnica w kwestii filozofii życia, zainteresowań, wykształcenia, zawodu. Czy to znaczy, że macie się rozstać? Korzystaj z życia, nie daj się tylko nadmiernie wykorzystywać ani zmuszać do rzeczy, których bardzo nie chcesz z lęku przed rozstaniem.
      • zakletawmarmur Re: Mała Wielka różnica 22.10.10, 11:35
        > rozstać? Korzystaj z życia, nie daj się tylko nadmiernie wykorzystywać ani zmu
        > szać do rzeczy, których bardzo nie chcesz z lęku przed rozstaniem.

        Czy to samo doradziłbyś dziewczynie?
        Korzystaj z kasy, tylko nie daj mu się nadmiernie wykorzystywać seksualnie z lęku przed rozstaniem?

        W takich chwilach bardzo dobrze widać ile pieniądze i status społeczny kobiety znaczą dla mężczyzn. Biedna kobieta to złodziejka, nie należy jej się szacunek, nic jej się nie należy. Wykorzystać ile się da i wystawić za drzwi, gdy się znudzi. Tacy panowie jesteście romantyczni:-)
        • themaxmaster Re: Mała Wielka różnica 22.10.10, 14:47
          A to już wykładnia mojej wypowiedzi, która niewiele ma wspólnego z intencjami. Gdzie ja napisałem, że "nie należy jej się szacunek" ani że "nic jej się nie należy"? Albo zwrot o złodziejce? A już przeróbka -korzystaj z życia na korzystaj z kasy i wykorzystywać na wykorzystywać seksualnie jako dowód na dyskryminacyjne podejście to manipulacja.

          Moją intencją była raczej forma ostrzeżenia, żeby w uwielbieniu jej ciała i wspólnego życia nie dał się ogołocić z majątku względnie spędzał życie w środowisku, którego nie znosi i którego nie akceptuje z lęku przed utratą partnerki.
          • zakletawmarmur Re: Mała Wielka różnica 22.10.10, 15:09

            Ale jesteś zdania, ze w ramach uczciwości powinien poinformować kobietę o swoich wątpliwościach?
            • themaxmaster Re: Mała Wielka różnica 22.10.10, 15:21
              O których wątpliwościach?

              - Tego, że nie czuje się komfortowo w erotycznej stylistyce "ty suko"?
              - Tego, że nie pasuje mi ewidentnie jej krąg znajomych?
              - Tego, że nie czuje się atrakcyjnym i równorzędnym partnerem dla niej?

              • zakletawmarmur Re: Mała Wielka różnica 22.10.10, 15:56
                Tego, że boi się być wykorzystany finansowo...
                • themaxmaster Re: Mała Wielka różnica 22.10.10, 17:35
                  Nie wiem czy powinien mówić wprost, raczej powinien postawić sam przed soba pewien próg, którego nigdy nie przekroczy. Jeżeli poczułby, że partnerka wymusza w sposób nieuzasadniony nakłady na różnego typu jednorazowe luksusy, to wtedy powinien określić webralnie, że tego nie akceptuje i czego się obawia. To jednak że "koszty życia" a także dodatkowej aktywności typu restauracja, wyjazdy itp nie beda dzielone po rowno jest w tej konkretnej sytuacji dosc oczywiste i nie ma sie co na to oburzac, dziwic czy potepiac.
                  • zakletawmarmur Re: Mała Wielka różnica 22.10.10, 17:58
                    Ale od razu zakładasz, że dziewczyna będzie go chciała wykorzystać finansowo i puścić w skarpetkach...
        • m00nlight Re: Mała Wielka różnica 22.10.10, 17:40

          Uogólnienie.

          Ja znam sporo takich związków, gdzie partnerzy pochodzą 'z różnych środowisk społecznych' i jest między nimi istotna różnica w stanie posiadania ( konfiguracje różne, niezależnie od płci). I, o dziwo, taka sytuacja przeszkadza nie tyle samym zainteresowanym, co ludziom w otoczeniu. Ludzie, zwlaszcza w Polsce, mają dziwną tendencję do zaglądania ludziom do sypialni i do portfeli.

          Tymczasem, pieniądze nie stanowią problemu.... dla osób które mają ich pod dostatkiem. Taka prawda. Jak kasy brakuje to zawsze powod do klotni sie znajdzie, jak kasa jest, problem 'znika'. No, moze niektorzy panowie zarabiający znacznie mniej od partnerek mają z tym psychologiczny problem-ale to kwestia wychowania. Generalnie, zazwyczaj ludzie z zewnątrz dostrzegają problemy tam gdzie ich nie ma i doradzają 'Uważaj, ona Cię obrąbie na kasie'. albo 'Nie widzisz że on(a) jest z Tobą tylko dla pieniedzy'? Aż żałość dupe ściska. Bo taki/a nie pomyśli, że gdyby jej zależalo tylko na kasie, znalazlaby sobie sponsora, a nie wikłała się w związek, ktory jest o wiele bardziej wymagający, i obciążający. Krótka pilka, on do niej wpada kilka razy w tygodniu na seks, a za to zapewnia jej mieszkanie ktore oplaca i jeszcze daje kase na wydatki- żyć nie umierać a ile wolnego czasu :). No i utrzymanka nie musi gotować obiadow ani prac skarpet, ani bawic dzieci, a kiedy jej się znudzi w kazdej chwili może spakowac walizeczkę i poszukać sobie nowego pana. Więc która głupia za samą tylko kase zgodzi się na rolę żony?

          Dlatego dziwię się ludziom którzy wydają takie osądy. Tymczasem bardzo rzadko się zdarza że oboje zarabiają po równo, nawet jeśli pochodzą z równorzędnych środowisk.

          Po 2, czemu od razu zakladacie, że skoro dziewczyna zarabia sprzątaniem to od razu musi byc z meliny i po zawodówce? Od kiedy to stan majątkowy świadczy o wykształceniu i intelekcie? Z drugiej strony, skąd założenie że Autor to inteligent- arystokrata po harvardzie ? :) Znam wielu prezesów- buraków bez wyksztalcenia, i sporo gruntownie wyksztalconych, światłych osob ktorzy pracują na poczcie albo w sklepie. Jedziecie stereotypami że jak biedna to głupia cizia z disko bandżo, tymczasem może byc zupelnie inaczej. Moze sprzątala bo nie miala wyjscia? Ex miga sie od alimentow a dziecko trzeba utrzymac... to jeden z mozliwych scenariuszy.
          • kag73 Re: Mała Wielka różnica 22.10.10, 18:21
            Mysle, ze dyskusja kreci sie nie w te strone co powinna. Wszyscy cos tam o finansach i wykorzystywaniu gadaja, bo stoja z boku. Tymczasem autor inwestuje przede wszystkim uczucia i o to pewnie najbardziej chodzi. Jak dla mnie jest zwyczajnie zauroczony/zakochany w tej kobiecie, co zreszta nie dziwi jest sporo mlodsza i pewnie atrakcyjna, podoba mu sie. Problem: jej wulgarne okreslenia w lozku, ktorych on nie lubi i lekko luzacko pijackie towarzystwo. I co teraz, zainwestuje uczucia a po jakims czasie sie okaze, ze zbagatelizowal pewne rzeczy, ktore juz teraz budza watpliwosci.
            Moze sprobowac powiedziec, ze tego nie lubi, slyszac wulgaryzmy, albo milczec i zaakceptowac.
            Co do znajomych, hmm, moze powiedziec co przeszkadza, albo, ze nie zupelnie mu pasuja. Moze zona ograniczy kontakty w domu, do przyjaciolki, z reszta moze spotykac sie poza domem.
            Jak dla mnie szanse sa, ze zwiazek zafunkcjonuje, oczywiscie z pewnymi ograniczeniami dla obu stron. Moze sie jednak zdarzyc, ze mina 3 lata, facet ochlonie, zakochanie minie i pytanie: co jeszcze zostanie opocz atrakcyjnosci fizycznej i seksu z ta kobieta, bo uroda sie opatrzy a seks spowszednieje. Autor moze wyjsc z zalozenia: cieszmy sie tu i teraz, tym co mamy, jak sie rozleci...co przezylem to moje, nikt mi juz tego nie zabierze.
            Pytanie jednak dosc istotne: jakie plany ma jego wybranka. Czy chce dziecka? Moze nie, bo juz jedno ma. To by choc troche ulatwialo sprawe, bo wtedy obojgu latwiej sie rozstac i nie bedzie wyrzutow, ze ktos komus zabral czas i teraz juz na wszystko za pozno.
          • themaxmaster Re: Mała Wielka różnica 22.10.10, 20:53
            Autor przeciez pisze o tym niedostosowaniu kregow spolecznych tak naprawde wiecej niz o roznicy majatkowej, wiec to chyba nie kwestia wypaczonej percepcji uczestnikow forum.
    • piataziuta Re: Mała Wielka różnica 22.10.10, 18:13
      Mam 24 lata.
      Uważam, że nie ma nic złego w wszelkiego rodzaju formach seksualnych zachowań, jeżeli dzieją się za obopólną zgodą i nikomu nie szkodzą.
      Proszę zachowanie partnerki potraktować to jako "kwestię gustu". Pan lubi powiedzmy kuchnię polską , a ona woli japońską. Może jest pan w stanie się przemóc i raz na jakiś czas, strawić danie jej ulubionej kuchni. Jeżeli jednak nie przejdzie to Panu przez gardło, to ona będzie musiała polubić kolacje kuchni polskiej. :)
      Pozdrawiam.
    • potwor_z_piccadilly Re: Mała Wielka różnica 22.10.10, 20:23
      To nie jest kobieta dla Ciebie.
      Bo.
      Jako biznesmen wiesz zapewne że "jak są wątpliwości, to nie ma wątpliwości".
      Nie angażuj się w to bo będziesz żałował.
      Wierz mi.
      • zakletawmarmur Re: Mała Wielka różnica 22.10.10, 20:26
        Też myśle, ze najuczciwiej i najlepiej dla wszystkich byłoby zakończyć ten związek jak najszybciej. Zbyt dużo ich dzieli...
    • gacusia1 Re: Mała Wielka różnica 23.10.10, 03:57
      Hmmm...no coz...z rumiencem na twarzy ;) ja-37 latka powiem,ze...tez to lubie :P To fajna sprawa,jesli pasuje obojgu. Jesli Tobie niezrecznie tak do niej mowic,to moze zacznij od delikatniejszych okreslen i slow? Jak i to nie pomoze to chyba nic z tego. Wazne,bys powiedzial jej co o tym myslisz.
      • boadiceaa Re: Mała Wielka różnica 23.10.10, 11:39
        A czegoś się chłopie spodziewał jak spotykasz się ze sprzączką :)) A tak serio jak ci to nie odpowiada to na to nie pozwalaj, powiedz ze ci nie pasuje. To kwestia upodobań, a w sypialni nikt do niczego ma się nie zmuszać i wszystko jest dozwolone pod warunkiem że oboje to akceptują. Ja np nie wyobrażam sobie takiego zachowania, czuła bym się upodlona a takie atrakcje nie są mi potrzebne, nigdy w życiu żaden facet mnie tak nie nazwał nawet w żartach i nie nazwie a jak nazwie to wyleci z hukiem. Bo ja to odbieram jako poniżenie. I tyle, każdy lubi co innego.
        • i-sztar Re: Mała Wielka różnica 23.10.10, 21:10
          i tu temacik dla mnie))) ona jest uległa i lubi poniżenie . niestety nie dobraliście się nigdy jej nie zaspokoisz do końca skoro cie to nie kręci i wasz związek padnie
          • potwor_z_piccadilly Re: Mała Wielka różnica 23.10.10, 22:31
            i-sztar napisała:

            > i was
            > z związek padnie

            Problem polega na tym że jeśli związek zostanie zalegalizowany to nie padnie. Jeśli jednak tak to po wielkiej, burzliwej walce o kasę.
            Dzieli ich bardzo duża różnica wieku. Dziś możliwe jest że babka intencje ma dobre. Jednak w miarę upływu czasu może się to stopniowo zmieniać. Im bardziej gość będzie dziadział, tym gorzej może być przez ta kobietę traktowany.
            To jednak tylko hipoteza. Ludzi nie znam, a danych mało.
            Jedynie mogę poradzić by się nie angażował uczuciowo i nie legalizował związku.
            Niech zachowa trzeźwe spojrzenie i niech poważnie analizuje ewentualne alarmujące sygnały płynące ze strony swojego bliskiego otoczenia.
            To ważna gra, bo idzie o to czy starość człowiek będzie miał pogodną, czy nie.
            Jeśli jednak nosi się z zamiarem kontynuacji tego związku, to niech zawrze układ. Coś na zasadzie "wilk syty i owca cała". Tym sposobem zachowa kontrolę nad wydarzeniami. Tej z pewnością pokrzywdzonej przez życie kobiecie też będzie się opłacało, bo znajdzie swoje spokojne miejsce.
            Pozostaje jeszcze kwestia jej łóżkowych nawyków.
            Cholera wie. Może się dotrą ?

            • zakletawmarmur Re: Mała Wielka różnica 24.10.10, 22:56
              > Jedynie mogę poradzić by się nie angażował uczuciowo i nie legalizował związku.

              > Jeśli jednak nosi się z zamiarem kontynuacji tego związku, to niech zawrze ukła
              > d. Coś na zasadzie "wilk syty i owca cała".

              Nie zapominaj, że wcześniej za to wszystko co teraz ona robi za chleb i dach nad głową on jej płacił pieniądze. Myśle, że to ona na tym związku materialnie traci...
              • potwor_z_piccadilly Re: Mała Wielka różnica 24.10.10, 23:22
                Wiesz, to trudna sprawa. Małżeństwo w jego sytuacji jest mocno niebezpieczne.
                Oni nie mają stażu i praktycznie jego pociąga fizyczność tej kobiety, a ją szansa na stabilizację życiową. Nie czarujmy się.
                Co do kasy, to nawet w konkubinacie kobieta ta może dla siebie i dziecka zapewnić przyzwoite zabezpieczenie. Facet nie wygląda na centusia, a jego pracoholizm babka może zaleczyć.
                • jesod Re: Mała Wielka różnica 24.10.10, 23:49
                  potwor_z_piccadilly napisał:
                  > Wiesz, to trudna sprawa. Małżeństwo w jego sytuacji jest mocno niebezpieczne.

                  Ma taki sam stopień niebezpieczeństwa, jak wiele innych.
                  To on musi sobie uświadomić, czego chce i zapytać, czy jej to odpowiada.
                  Skąd wiesz, że ona liczy na małżeństwo i robi sobie w tym względzie, jakieś nadzieje?

                  potwor_z_piccadilly napisał:
                  > Oni nie mają stażu i praktycznie jego pociąga fizyczność tej kobiety, a ją szan
                  > sa na stabilizację życiową. Nie czarujmy się.

                  Co ją pociąga, tego nie wiesz, bo ona się tutaj nie wypowiedziała w tej sprawie. To są tylko Twoje przypuszczenia.
                  Co z tego, że go pociąga jej fizyczność? Przecież może sprawę rozwiązać bez problemów i rozterek dla siebie, płacąc za seks. Niekoniecznie jej, bo dziewczyna może się przecież nie zgodzić na takie rozwiązanie, ale stać go chyba na atrakcyjną kobietę pociągającą fizycznie, bez zobowiązań i lęków o niepewność swojej sytuacji.
                  Być może, to jednak on czaruje, w tej sytuacji..... Wykorzystując w tym układzie swoją przewagę. Tak jest wygodniej, przede wszystkim taniej.
                  Full service, bez rozdrabniania....
                • zakletawmarmur Re: Mała Wielka różnica 08.11.10, 18:09
                  > Oni nie mają stażu i praktycznie jego pociąga fizyczność tej kobiety, a ją szan
                  > sa na stabilizację życiową. Nie czarujmy się.

                  A jeśli to jest w tym coś złego? Czy kobieta nie może lecieć na faceta bo zapewnia jej bezpieczeństwo materialne, ma pozycje, kasę, jest "kimś"? Czy facet nie może lecieć na kobietę bo jest piękna, młoda, plodna? Czy to są "złe powody"?
                  No i przede wszystkim czy to oznacza, że on jest stratny? Policz sobie ile facet musiałby wydać na prostytutki, sprzątaczkę i kucharkę. Ciekawa jestem czy faktycznie wydaje na nią więcej:-)

                  Facet nie wygląda na centusia, a jego pracoholizm
                  > babka może zaleczyć.

                  A po czym to poznałeś? Może jest wręcz przeciwnie.

                  IMO to ona się teraz wpierdoliła w kiepski układ... Kiedyś dostawała pensje, mogła sobie z tych pieniędzy coś na przyszłość odłożyć. Teraz robi to samo a jest zdana na łaskę pana i władcy, który kiedyś kopnie ją w dupe... I nawet tych kilku groszy oszczędności panienka mieć wtedy nie będzie.

                  Że już nie wspomnę, że ten czas mogła była zainwestować w związek z kimś młodszym, przystojniejszym, patrzącym na nią jak na wygraną w lotto a nie prostaczkę nadającą się tylko do darmowego ruchana i sprzątania chałupy prawie za free...

                  IMO to ONA powinna się bardziej szanować i przy pierwszym fochu pana pokazać mu środkowy palec...
                  • iamhier Re: Mała Wielka różnica 08.11.10, 18:42
                    do zakleta w marmur-gdyby była bezdzietna to....mialaby czyste intencje.

                    Co do tego lecenia na to,ze kobieta jest młoda,piekna,plodna etc.Oczywiscie zdaniem tego pana....a no pewnie,ze nie ma w tym nic zlego (choc zazdrosc otoczenia da o sobie znac i kobieta bedzie musiala byc montrum jakims by nie wytknieto jej kazdego bledu czy niedociagniecia).

                    Choc najfajniejsze jest to,ze kobietom w takim wieku,a nie daj bog bezdzietnym ,chodzi wylacznie o taki uklad,w ktorym ona czuje sie komfortowo ze wgledu na walory....pozafinansowo-spoleczne....Im tylko o to chodzi...No,coz psychika i potrzeby innej natury zrobia swoje.I mimo tego,ze otoczenie bedzie sie staralo UGASIC TEN OGIEN>>>wtloczyc ich w rozwazania malzenskie,porownywanie statusow,rodzn etc....to takim babkom o co innego "biega".I one beda chcialy wlasnie takiego "lecenia" na siebie.Śmialabym twierdzic,ze to jest warunek sine qua non w ogole jakiegolwiek kontaktu z nimi,,,,
                  • kag73 Re: Mała Wielka różnica 08.11.10, 19:12
                    Ja tez wlsnie nie rozumiem po co tutaj wszystkim chodzi. Ona daje urode i mlodosc, on wygodne zycie. Jak najbardziej mozna kogos za to kochac. Wszyscy wiemy, ze dla facetow bardzo liczy sie optyka a z kolei kobiety czesto patrza na caloksztalt, czyli nawet jak facet nie jest super atrakcyjny, ale sporo w zyciu osiagnal, potrafi sie zatroszczyc to owszem bardzo zyskuje w oczach kobiety. Znam taka pare, sa szczesliwi. A co ich obchodzi co mowia inni. kKo im podskoczy i dlaczego mieliby sie tym przejmowac, skoro im ze soba dobrze.
                    • iamhier Re: Mała Wielka różnica 08.11.10, 19:18
                      do kag73-urodziwa i bogaty,Uklad zawsze sie sprawdzajacy,mimo roznic.Bo bez wzgledu jaka feministka jest kobieta to jesli juz leci to zapewne na zachwyt w oczach faceta.....no,albo wlasnie na to,ze on na nia leci.To znaczy ten nad ktorymi warto sie rozwodzic tak maja,reszcie to obojetne.Cel uswieca srodki...

                      Niestety te urodziwe panienki w moim otoczeniu (choc ponoc nie ma idealow) w wieku 25+ mezow nie maja.Czasami nawet faceta....Dziwne,nie?
                      • kag73 Re: Mała Wielka różnica 08.11.10, 19:24
                        Ale do czego to przypiac, kto w wieku 25 musi miec meza. Poza tym przyjaciolka autora watku meza owszem juz miala i ma nawet dziecko, chyba jest rozwiedziona, o ile dobrze pamietam.
                        Ladnie mozna sobie gadac jak to czlowieka bezposrednio nie dotyczy. Co innego jak taka sytuacja zaistnieje i nagle ktos kto byl pewien, ze absolutnie o tyle starszy facet nie wchodzi w rachube, nagle widzi, ze jest inaczej. I taki zwiazek jak najbardziej ma szanse. Mozna kogos pokochac za to jaki jest a mysle, ze udawac wielka milosc mozna tez do czasu, potem prawda czesto wychodzi na jaw i wtedy sie patrzy dalej, na nowo rozdaje karty.
                        • iamhier Re: Mała Wielka różnica 08.11.10, 21:03
                          do kaf73-no w sumie masz racje.Rozwodki sa zawsze zdeterminowane.Z tego co nawet wiem to uczucia ,a nawet sex rzadko sie dla nich licza.Jak to tam mawiają vis maior....
      • colorado_kid Re: Mała Wielka różnica 08.11.10, 18:48
        I ja się przyłączam do tego rumieńca, jako osoba w wieku zbliżonym. ;) Ale wiecie, tak sobie jeszcze myślę - po doczytaniu do tego miejsca - że ta różnica "statusu i pochodzenia" też może być powodem, dla którego ów pan nie lubi ostrego, czasami wulgarnego seksu. Na swoim własnym przykładzie wiem, że nie zgodziłabym się na "dominującego samca" w łóżku, jeżeli tak naprawdę, w codziennych relacjach, nie bylibyśmy równorzędnymi partnerami [w sensie chociażby społecznym, intelektualnym i tak dalej, no jednym słowem, ani on mnie, ani ja jego nie uważam za buraka, zboczeńca i ofiarę losu ;-) ], szanującymi się wzajemnie. Może te dziwki i suki, rzucane dla podgrzania atmosfery, przenoszą się na pozaseksualne sfery życia? Z tego co czytam, wynika, że facet zatrudniał kobitkę jako sprzątaczkę, jest od niej lepiej sytuowany i zdecydowanie nie odpowiada mu jej, powiedzmy - prostacki krąg znajomych. I tak sobie w cichości ducha mniemam, że temu panu jakoś za bardzo prawdziwie brzmią te obelgi, obawia się trochę, że jak zacznie w łóżku tak o niej myśleć, to i poza łóżkiem mu tak zostanie. ;-) Nie mówię, że uważa się za kogoś lepszego, no ale chciał nie chciał, rozum swoje obserwacje czyni, nawet kiedy zakochane serducho mu w tym przeszkadza jak może. I może dlatego stara się tę kobietę idealizować trochę, nawet nieświadomie, ot tak, żeby w jego własnych oczach urosła do jego poziomu.
        A inna sprawa, że nie każdego musi kręcić ostry seks i tyle. I nie z każdym. I owszem, można się przełamać, żeby partnerowi zrobić przyjemność, ale to do czasu, później się człowiekowi coraz mniej chce starać, skoro po wszystkim zostaje tylko niesmak i plama na prześcieradle. ;-)
    • anais_nin666 Re: Mała Wielka różnica 25.10.10, 22:19
      Dyskusja się toczy, kruszą się kopie o to kto ma rację, a autora niet;)
      Normalka.
    • takajatysia Re: Mała Wielka różnica 25.10.10, 23:55
      Ja mam 25, nie mam takich potrzeb i nazwana w ten sposób w łóżku czułabym się okropnie. Myślę, że to nie jest kwestia wieku tylko upodobań. Albo ona myśli, że Cię tym podnieci czy coś. Może zapytaj czy jest jej rzeczywiście to potrzebne, bo czujesz się niekomfortowo tak ją nazywając.
      • takajatysia Re: Mała Wielka różnica 26.10.10, 00:07
        No i z postów rzeczywiście wynika, ze wszystko was dzieli a Ciebie ciągnie do niej jedynie atrakcyjność. I jeśli taka jest rzeczywistość, to lepiej sobie odpuścić.
      • zakletawmarmur zajawka... 26.10.10, 00:18
        > kropnie. Myślę, że to nie jest kwestia wieku tylko upodobań.

        A ja myśle, ze to wcale nie musi być coś, co będzie ją kręcić zawsze do końca życia. Możliwe, że to taka tymczasowa zajawka. Facet był jej szefem... Może kręcić ją ta sytuacja. Właśnie to, że facet ma władzę a ona czuje się jego suczka- do pieprzenia a nie "kochania".
        Ja też miewam takie fantazje, chętnie bym posłuchała jak mnie ktoś wyzywa ale też nie wyobrażam sobie, żeby tak miał wyglądać każdy mój seks do końca życia:-) Ileż można...
        Z zajawkami to jest tak, że z czasem się nudzą, przychodzą następne a później jeszcze inne, za jakiś czas stare znowu wracają.

        To chyba jeszcze za krótka znajomość, żeby mówić o jakimś modelu "seksu codziennego"?
        • iamhier Re: zajawka... 08.11.10, 17:59
          do zakletaw marmur-ja nie chce byc cenzorem w takich zwiazkach,bo to cudza sprawa co robi w łóżku z innym czlowiekiem.Moze chodzic tylko o sex,ale......zachowanie tej kobiety jest troche ordynarne,widocznie nadaja na innych falach seksualnych i on o tym pisze.

          Ja nie chce byc typem moherowy,ktory rozstrzasa kwestie etyczne takich zwiazko,bo to smieszne by bylo.Ale skoro on radzi sie na forum w tak intymnej sprawie,to panienka powinna zbastowac w swych fantazjach.Zdobyc sie na romantycznosc,delikatnosc etc.
          • zakletawmarmur Re: zajawka... 08.11.10, 18:34
            > Ja nie chce byc typem moherowy,ktory rozstrzasa kwestie etyczne takich zwiazko,
            > bo to smieszne by bylo.Ale skoro on radzi sie na forum w tak intymnej sprawie,t
            > o panienka powinna zbastowac w swych fantazjach.Zdobyc sie na romantycznosc,del
            > ikatnosc etc.

            Rozumiem, że to tylko ona powinna się starać? On ma prawo tylko wymagać od niej poświęceń? Dlaczego? Bo jego potrzeby są lepsze?

            Tak zgadzam się, że kobieta powinna dbac o swojego mężczyznę i jeśli ten potrzebuje w seksie czułości to mu to dać. Nie, nie zgadzam się z tym, ze kobieta powinna poświęcać swoje potrzeby bo są gorsze. Oboje powinni coś z siebie dać. Z tego co jednak można w postach przeczytać to ona póki co idzie na ustępstwa i pan dąży do tego by w następnych sprawach się lepiej ustawić... Ba, jeszcze opisuje jaki to nie jest ustępliwy bo *uwaga* pozwala jej spotykać się ze znajomymi prostakami:-)
            • colorado_kid Re: zajawka... 08.11.10, 19:05
              Przede wszystkim, zamiast prosić o radę obcych ludzi, powinien porozmawiać z partnerką. Ale skoro rozmowy o seksie są prostackie i nie należą do dobrego tonu, no to jak to zrobić?... ;) A fantazje łóżkowe ma się przeróżne, święte słowa tutaj padły. Teraz ona może lubić ostro i z wyzwiskami, a za jakiś czas zechce, żeby jej bukiety róż przynosił i wiersze pisał. Takie sprawy trzeba między sobą obgadywać, to podstawa jest. Pewien młody, ale mądry pisarz niedawno w felietonie swoim stwierdził, że:
              "Samo rozmawianie o seksie ma jeszcze jeden, dodatkowy seks – a raczej sens. Mianowicie, uczymy się nie tylko prawdy o sobie, o miłości, lecz także rozmawiania właśnie. A w każdym, najbardziej nawet rozbuchanym erotycznie związku, 90% czasu schodzi na gadaninie. Język ma bowiem lepszą wilgotność oraz potencję, niż jakikolwiek inny organ."

              Ament. :D
              • iamhier Re: zajawka... 08.11.10, 21:00
                do colorado-nie sadze by facet mogl mi zmarnowac zbyt wiele czasu gadanina.
                No,chyba ze mi na sexie by nie zalezalo.......
    • amj6 Re: Mała Wielka różnica 26.10.10, 09:25
      za kilka lat będzie 30stka

      ja, ani moi znajomi nie rozmawiamy tak otwarcie o seksie - uważam, że to naprawdę nie moja sprawa i kompletnie mnie nie interesuje kto, co i jak robi, i gdzie itp
      takie rozmowy to już chyba szybciej u nastolatków...
      i nie pozwoliłabym, nie chciałabym aby ktoś się do mnie zwracał tak w łóżku, ani poza nim ;p

      więc to chyba jednak nie jest kwestia wieku. mi to osobiście nie odpowiada, ale nie znaczy że inne osoby w moim wieku tak nie robią.

      jeśli dla Ciebie to problem, i źle się z tym czujesz po prostu jej o tym powiedz - obojętne czy krępują Cię takie rozmowy przy znajomych, czy jej zachowanie w łóżku - no chyba, że chcesz się do czegoś zmuszać.
      ale Twój wiek nie ma tu nic do rzeczy.
      jak ona chce ostrzejszego seksu, to pewnie mógłbyś jakoś powoli coś w tym kierunku robić, ale nic na siłę :>
    • marnow244 Re: Mała Wielka różnica 26.10.10, 11:18
      kobieta jest w kwiecie wieku i u szczytu swoich możliwości seksualnych i lubi ostre rżnięcie - niektórzy faceci marzą o takiej :)
      fajnie tylko szkoda, że Tobie to nie odpowiada
    • iamhier Re: Mała Wielka różnica 08.11.10, 17:32
      Ty sam sobie odpowiadasz na swoje wątpliwosci,tylko boisz sie nazwac tego po imieniu,bo wiesz ,ze mezczyznie w twoim wieku trudno spotkac partnerke,byc moze w okolicznosciach,w ktorych sie znalazles.

      Co do tego sexu.....niestety ty nie akceptujesz tego czego ona chce od ciebie...I ja sie tobie nie dziwie.

      Boisz sie samotnosci,jestem wycofany,bierny w kontaktach z plcia przeciwna i ona to swietnie wykorzystuje.Podkreslam:wykorzystuje!

      Czy ona cie tak do konca pociaga? Dyskusyjne....
      • zakletawmarmur Re: Mała Wielka różnica 08.11.10, 17:43
        > Boisz sie samotnosci,jestem wycofany,bierny w kontaktach z plcia przeciwna i on
        > a to swietnie wykorzystuje.Podkreslam:wykorzystuje!

        W jaki sposób niby wykorzystuje?

        I dlaczego ona go wykorzystuje a nie on ją?!
        • iamhier Re: Mała Wielka różnica 08.11.10, 17:55
          No jak to jak? ona jest tu gora:jest mlodsza,obrotniejsza,ma szanse kogos spotkac.A on?
          W kwestiach seksualnych wykorzystuje jego zapewne dlugotrwala inercje seksualna,Reasumujac bawi sie jego...samotnoscią! Nie nagazujac sie emocjonalnie.Dlatego go wykorzystuje.Nie wspomne juz o kasie i jej sytuacji zyciowej w porownaniu do jego.
          • zakletawmarmur Re: Mała Wielka różnica 08.11.10, 18:23
            > W kwestiach seksualnych wykorzystuje jego zapewne dlugotrwala inercje seksualna

            Nie podoba mi się to rozważanie w kwestii "wykorzystywania". Może to on jest górą? Jest ustawiony finansowo, był jej szefem, nie jest samotnym rodzicem. Może to on wykorzystuje swoją pozycje, zasoby finansowe, żeby tanio bzykać młodą, atrakcyjną kobietę?

            Przecież powiedzmy sobie szczerze, facet zawsze może sobie wybrać równolatkę o zbliżonej atrakcyjności fizycznej i zarobkach... Z jakiś dziwnych powodów niektórzy wolą młodsze i atrakcyjniejsze. Nie wiem dlaczego ludzie uważają, że takie kobiety powinny bzykać się z podstarzałymi panami za free. I nie tylko o kase mi chodzi. Mnie prywatnie bardziej razi brak tej chęć sprawienia jej przyjemności, niedocenianie jej wartości. Pan tak jakby oczekiwał od kobiety, że będzie młodsza, atrakcyjniejsza ale i społecznie, finansowo mu jednak dorówna... I najbardziej mnie w tym wszystkim dziwi, że ludzie uważają, że to ona go wykorzystuje!!!
            • iamhier Re: Mała Wielka różnica 08.11.10, 18:30
              do zakleta w marmur-chyba masz racje...mezczyzni chcieliby dzisiaj sypiac z kobieta o urodzie miss,finansach onazisa,tytulem naukowym wrecz,dodatkowo najlepiej dziewica maksymalnie do 35.Phi! A nawet mlodsza....
    • coppermind Re: Mała Wielka różnica 08.11.10, 18:01
      gupi jakiś jesteś.

      wiesz jak żaby uprawiają seks ?

      biedne żabki nie mogą złapać tchu topione w kałużach, a Ty skąpisz swojej
      samicy kilku soczystych słów ?
    • jerzy_nielepszy Re: Mała Wielka różnica 08.11.10, 18:05
      etam, to nie problem różnicy wieku. po prostu niektóre kobiety tak mają. albo same potrzebują tego, albo ich poprzedni partnerzy to w nich wyrobili.

      z czasem, nawet jak kobieta tego nie chce z początku, to jak partner się domaga, a jest poza tym dobry w seksie, to następuje wzmocnienie pozytywne i skojarzenie "suka = dobry seks, więc fajnie być suką". no a później się tego nawyku nie wykorzeni.

      druga sprawa to jakieś wspomnienia z dzieciństwa, gdy np napalony (lub po prostu srogi) ojciec katował córkę, a ona w "złym" starała się odnaleźć dobre cechy, np seksualne podniecenie.

      weź z nią pogadaj o tym, albo się przekonaj do takiej zabawy. o ile "suką" jest tylko ciało a nie "dusza" kobiety i nie przekładasz tego na życie pozaseksualne, to nie ma w tym nic złego. druga sprawa, taka kobieta tak czy inaczej potrzebuje OPIEKUNA i hm.... takiego właśnie, jak by to nazwać, ojca.... starszego brata.... + seks, oczywiście, który to z w/w jest wykluczony (choć się zdarza, częściej niż się ludzie do tego przyznają....).

      ja tam bym po prostu z nią pogadał, ktoś kogoś może przekona, tak czy inaczej rozmów o seksie nie ma się co wstydzić, to świetna rzecz bez względu na to, czy się ma 18, czy 68 lat.

      PS. różnica wieku - fajna. chora zaczyna się, jak dla mnie przy +20, choć to zależy od ludzi, czasem już 5 to za dużo (jak ludzie są tępi i ograniczeni)
      • iamhier Re: Mała Wielka różnica 08.11.10, 18:32
        do jerzynielepszy-roznica wieku fatalna!! Jak dla mnie oczywiscie....I tak naprawde dziewczyna rzeczywiscie musi robic porno by sie podniecic starszym partnerem?
    • sonix24 Ja tak bardziej ogólnie 08.11.10, 18:42
      Nie wiem, może się mylę, ale coś chorego dzieje się z tym społeczeństwem, ponieważ coraz więcej ludzi ma problemy z seksem. Nie chodzi mi wcale o ten konkretny przykład, ale ogólnie. Czym to tłumaczyć? Religijnym światopoglądem, stresem, wychowaniem? Sam nie wiem, ale chyba jednak seksuologia jest w naszym kraju na niezłym poziomie, tylko z dotarciem do ludzi dużo gorzej. Smutne, ale prawdziwe.
      • sisi_kecz Re: Ja tak bardziej ogólnie 08.11.10, 18:49
        sonix24 napisał:

        > Nie wiem, może się mylę, ale coś chorego dzieje się z tym społeczeństwem, ponie
        > waż coraz więcej ludzi ma problemy z seksem. Nie chodzi mi wcale o ten konkretn
        > y przykład, ale ogólnie. Czym to tłumaczyć? Religijnym światopoglądem, stresem,
        > wychowaniem? '

        ehehehehehe :)))

        a to jest wniosek z jakiego okresu obserwacji i porównań?
        Dziadek Ci mówił, ze babcia zawsze d.py dawała jak na nią kiwnął i o żadnym "kobiecym orgamie" nie słyszał ?

        ;)

        P.S.nie piję do Twojego osobistego dziadka, no offence.?)
        • sonix24 Re: Ja tak bardziej ogólnie 08.11.10, 20:59
          To jest wniosek z obserwacji otoczenia bliższego i dalszego. Pod warunkiem, że się umie patrzeć.
          • sisi_kecz Re: Ja tak bardziej ogólnie 08.11.10, 21:09

            sonix24 napisał:

            > To jest wniosek z obserwacji otoczenia bliższego i dalszego. Pod warunkiem, że
            > się umie patrzeć.'

            patrzeć na seks jak mniemam.
            Faktycznie, nie każdy ma tak intymny wgląd aby formuować ogólne wnioski o tej sferze: kiedyś a teraz.

            ;)
      • iamhier Re: Ja tak bardziej ogólnie 08.11.10, 18:50
        do sonix-stresem na pewno,problemami tez.Byc moze jakas zmowa spoleczna wokol tej osoby,w szczegolnosci gdy jest atrakcyjna,nie tylko pod wzgledem urody (bo ta ponoc wzgledna jest).Scieraja sie tu dwie grupy interesu:1) zrobic interes na facecie za sex-to chyba jednak to forum tu wchodzi w rachube,2) znalezc milosc,namietnosc,akceptacje i zyc po swojemu-ambicja.
        Z tego co widze wygrywa ta z nr 1.

        Po prostu kobiety w fakcie urodzenia dziecka czy obraczki maja następne zrodlo dochodu.A,ze partner im nie "lezy".Zaciskamy zeby ,alleluja i do przodu.To toksyczne zwiazki.Na dodatek faceci ostatnio przejeli taka role....
        • sonix24 Re: Ja tak bardziej ogólnie 08.11.10, 21:04
          Zgadzam się z Tobą iamhier. Nie rozumiem tylko ostatniego zdania:Na dodatek faceci ostatnio przejeli taka role....
          • potwor_z_piccadilly Re: Ja tak bardziej ogólnie 08.11.10, 22:09
            sonix24 napisał:

            > Nie rozumiem tylko ostatniego zdania:Na dodatek fac
            > eci ostatnio przejeli taka role....

            To proste.
            Stoją w g...ie, a światu oznajmiają że tak im się podoba.
    • efi-efi Re: Mała Wielka różnica 08.11.10, 21:47
      zakletawmarmur napisała:
      >>Z jakiś dziwnych powodów niektórzy wolą młodsze i atrakcyjniejsze.

      - etam dziwne te powody nie są, młode ciałko jest młodsze od starszego,a w tym wypadku nawet nie było w czym wybierać, napatoczyło się tylko w miarę młode.

      >>Nie wiem dlaczego ludzie uważają, że takie kobiety powinny bzykać się z podstarzałymi >>panami za free.

      - O tak, zgadzam się z Tobą , jestem za jasnym postawieniem sprawy bez dorabiania ideologii. No ale z drugiej strony to jakoś głupio tak uzmysłowić sobie, że płacę za seks, albo płacą mi.

      W swoim otoczeniu mam parkę: ona 30 , z jakiejś bardzo, bardzo patologicznej rodziny, rozwódka, dziecko, wykształcenie 2 lata zawodówki, lewe ręce do roboty za to chęć do dyskotek, łatwych pieniążków i używek.
      On 50 , rozwodnik b/zobowiązań, ustawiony, z dobą pracą , niezłą sumką na koncie.

      I on za każdym razem jak ona jedzie sama do Polski (mieszkamy poza) nie może się nadziwić , że jak jej da 5000 euro na miesięczny pobyt, ona po tygodniu dzwoni , że ma jej dosłać bo nie wróci, nie ma za co żyć, Polska droga itp. No i co ona widzi w tych dyskotekach i koleś się obraża na nią, że się dziewucha bawi i włoczy po nocach, a przecież mówi do niego per kochanie i tyłek regularnie nadstawia. No to chyba kocha bo cóż innego.

      Co niektórzy po prostu potrzebują do życia złudzeń.
    • gazeta_mi_placi Re: Mała Wielka różnica 08.11.10, 22:21
      Ona po prostu lubi być suczką i mieć swojego Pana.
      Niektóre kobiety (bez względu na wiek) ;-) tak mają.
      Może oprócz samego nazewnictwa zaproponuj jej np.pejcz lub wosk.
      Myślę, że lubi te klimaty...
    • ekwilybrystyka Re: Mała Wielka różnica 08.11.10, 23:57
      Jestem twoją równolatką i raczej bezpruderyjną i radzę pożegnaj panią i szukaj kogoś innego, takie rozbieżności na dłuższą metę się nie sprawdzają, jesteś jeszcze w tak luksusowej sytuacji, że nie musisz się przymuszać do czegoś co ci nie pasuje, a jeśli wykażesz trochę cierpliwości i poświęcisz trochę czasu to znajdziesz sobie panią na poziomie który ci odpowiada. uważam, że idiotyzmem jest akceptowanie w naszym wieku rzeczy które tak naprawdę wogóle nam nie odpowiadają.
      • kulawywos Uciekaj Chłopie 09.11.10, 09:13
        Stary nie daj się wciągnąć . To patologia!!!!!!!!!!!

        Też kiedyś podwoziłem do pracy 17 lat młodszą sąsiadkę. Stało się jak się stało, ale jak usłyszałem, że ma ochotę na cyt. "ostre j..anko" coś mnie zaniepokoiło.

        Od słowa do słowa mocno się zaangażowałem i potem był klasyczny schemat dojenia frajera...............udawana miłość, prezenty, pieniądze, ciuchy, ale jak kiedyś w chwili szczerości usłyszałem, że w wieku 17 lat zaczynała w fachu pokrewnym miłości z facetami w moim wieku to powoli zacząłem to sobie wszystko układać.

        Uciekaj póki możesz i Cię nie okradła, albo nie wystawiła kolegom z miasta.

        Panie podejrzanej konduity to oczy i uszy półświatka i prędzej czy później padniesz ich ofiarą.

        To nie Twoja liga i taki mezalians może Cię drogo kosztować.
        Wiem, że to trudne , ale ratuj siebie!!!!!!!!!! Powodzenia.
    • mitko32 Problemem jest jej prostactwo 09.11.10, 09:24
      Wiem doskonale o czym piszesz, sam kiedyś byłem w podobnym związku ale - chwała Bogu - na czas go zakończyłem. Problemem nie jest zachowanie tej kobiety w łóżku, to jest tylko wierzchołek góry lodowej. Naprawdę razi Cię (choć może sobie tego jeszcze nie uświadamiasz) jej prostactwo, brak obycia i brak manier. Niestety, to jest nieuleczalne w tym wieku. Ta kobieta się już nie zmieni, zgodnie z regułą "czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał". Rozmowa nic tu nie pomoże, bo ona po prostu Cię nie zrozumie, a może i zlekceważy. Niestety, są tylko dwie opcje: rozstać się albo zejść na jej poziom, zaakceptować jej brak ogłady i stać się takim jak ona. Ja w swoim przypadku wybrałem to pierwsze rozwiązanie i uważam, że postąpiłem słusznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka