16.04.04, 16:29
Czy niechec do seksu Waszych kobiet i mezczyzn, wywoluje u Was jakies
poczucie winy, podwazenie wlasnej wartosci we wlasnych oczach i niepewnosc
siebie ?
Ja lapie sie na tym, ze stracilem pewnosc siebie.
Obserwuj wątek
    • 123.barbara Re: A'propos 16.04.04, 16:33
      Wcale mi to nie umiejsza.
    • k.tosia a odwrotnie 17.04.04, 10:44
      Ja jestem osobą, która czuje niechęć do seksu. Zawsze tak było, zawsze miałam
      małe potrzeby seksualne. I właśnie w związku z tym ostatnio spada moja
      samoocena. Zastanawiam się nad rozstaniem się z moim partnerem, ponieważ wydaje
      mi się, że go unieszczęśliwiam (nawet jeśli teraz jeszcze tego nie zauważa, to
      może dojść do takiego wniosku za jakiś czas...). Boję się tego, że moja niechęć
      do seksu zniszczy mój związek...
      Pozdrawiam,
      Joanna
    • marcin1973 Re: A'propos 17.04.04, 15:08
      Zawsze myślę, a może ze mną coś nie tak? przetaję być atrakcyjny, a może w
      ogóle nie jestem atrakcyjny. Ogólnie : poczucie wartości własnej spada. Pewność
      siebie schodzi do zera. Spirala się nakręca.
      Marcin
      mickey.mouse napisał:

      > Czy niechec do seksu Waszych kobiet i mezczyzn, wywoluje u Was jakies
      > poczucie winy, podwazenie wlasnej wartosci we wlasnych oczach i niepewnosc
      > siebie ?
      > Ja lapie sie na tym, ze stracilem pewnosc siebie.
      • woman-in-love Re: A'propos 17.04.04, 16:02
        do oczywistej frustracji dochodzi jeszcze zazdrośc na widok innych szczęśliwych
        par.Jesli nie ma seksu - nie ma tez czułosci, pocałunków, przytulania, całej
        miłosnej otoczki. Wkrada się oschłośc i żal. Seks niesie ze sobą tak wiele
        dobrego, ze nie chce sie wierzyć, ze ktos ma niechęc do seksu. Ja nie potrafie
        sobie tego wyobrazić. Taka seksualna anoreksja, czy co? Będąc ciągłym "petentem
        miłości"- załatwianym odmownie - zaczyna sie nienawidzić świata i zycia. Nie
        wytrwałabym w zimnym związku. (a byłam w takim)
        • mickey.mouse Re: A'propos 17.04.04, 17:03
          Oczywiscie masz racje, co do tej zazdrosci, czulosci, itd. To jeden z
          kolejnych - samoistny powod frustracji.
          • marcin1973 Re: A'propos 18.04.04, 13:44
            widok szczęśliwych par mnie frustruje jeszcze bardziej; dołuje; zniechęca; źle
            nawet się czuje w ich obecności:(((((
            wszystko mnie dołuje ostatnio
            Marcin
            • gomory Re: A'propos 19.04.04, 12:24
              Sila rzeczy jesli nie bardzo sie uklada w lozku, to mezczyzna zaczyna uwazac ze
              jego meskosc jest nie bardzo meska -> niezly przyczynek do poczatkow rzekomych
              impotencji. Kobiety dla odmiany latwo moga stracic wiare we wlasna
              atrakcyjnosc. To moze byc niezly uraz na przyszlosc, bo podlamuje wiare w
              siebie.
    • _lafirynda Re: A'propos 29.04.04, 10:59
      Dziwne
      Mozliwe ze to prawda. Dlaczego nie znajdziesz sobie kogos na boku skoro seks
      jest taki wazny? Nie rozumiem tego kompletnie
    • sanna29 Re: A'propos 29.04.04, 11:26
      JAK NAJBARDZIEJ!!! odkad moj partner przestal na mnie zwracac uwage w kwestii
      erotycznej, a zauwazylam, ze jednoczesnie zaczal sie interesowac stronkami
      erotycznymi w necie oraz sexy pogawedkami z kolezankami via net, to moja
      samoocena bardzo spadla. To przykre, bo przeciez tak naprawde to my mamy ochote
      na ta bliskosc, czulosc, milosc i zabiegamy o to i staramy sie, a tu nic albo
      bardzo niewiele. Choc podobno nie jestem potworkiem, to brak zainteresowania z
      jego strony, niesamowicie zachwial moje poczucie wlasnej wartosci. Teraz ciezko
      pracuje nad jej odzyskaniem, ale oczywiscie on mi w tym nie pomoga. Nawet nie
      sadzilam, ze mam stycznosc z takim pospolitym problemem. Nigdy wczesniej nie
      mialam problemu ze swoja seksualnoscia i atrakcyjnoscia. hmmmm.... no i tak,
      obwiniam siebie, ale czy slusznie?...
      • libressa Re: A'propos 29.04.04, 21:29
        ...moze to wyda Wam sie dziwne,ale uczucie zazdrosci jest mi obce, w moim
        zwiazku panuje duza swoboda, co nie znaczy,ze wykorzystujemy to.
        Znamy swoja "siłe rażenia" wobec płci przeciwnej i moze dlatego nasza
        samoocena jest niezachwiana. Moze diabeł tkwi w tym, że w tradycyjnym układzie,
        myslimy, ze cos dane nam jest raz na zawsze, a przeciez tak nie jest...
        pozdrawiam
        Libressa
        ---
        Nadmiar zalet to duza wada.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka