Dodaj do ulubionych

"Mała moc" a nie otyłość

02.02.11, 11:30
Mam dość o grubych babach- jestem brzydka i gruba - i zgodnie z waszymi opiniami nie zasługuję na seks i go nie mam. No i ok.
Ale dlaczego nie mówicie, że problem ma też inną przyczynę - to mężczyźni dużo mniej mogą niż mówiono nam przez lata. Teraz, gdy okazało się, że kobiety nie muszą bać się niechcianej ciąży i mogą odbierać seks jako przyjemność nie tylko jako obowiązek - to nagle panowie są przepracowani, brzydzą się swoich "słonic" i "pasztetów", sami jak młodzi bogowie. Chodzę po ulicach - no i gdzie wy bogowie jesteście? Przepraszam za to rozgoryczenie, ale naprawdę jestem zdenerwowana. Ja seksu nie mam - i słusznie - jestem pasztetem, ale mam ekstra laski w pracy i wszystkie mają ten sam problem - mało seksu. Mężowie nudzą się nami i koniec. Po prostu. Oczywiście należy dbać o siebie, ale - błagam- nie mówcie , że o wszystkim decyduje figura! Ja mimo braku urody zawsze o siebie dbam, chodzę do dobrego fryzjera, starannie dobieram kolory, strój, jestem już specjalistką od tricków "makijażowych" . Mój szalenie przystojny mąż - owszem zauważył, gdy rok temu schudłam, stwierdził, że super wyglądam, nawet odbył ze mną dwa stosunki! Oczywiście odliczył mi potem jeden w następnym miesiącu ( bo mieliśmy limit przynajmniej jeden stosunek w miesiącu). To ja gwiżdżę, tyle wyrzeczeń, a wcale nie czułam się po schudnięciu lepiej. Teraz czuję się - fizycznie - świetnie i mam dobre wyniki badań.
Czytałam kiedyś poradniki Mastertona i to był błąd. Tam mężczyzna był zawsze chętny - gdy tylko ty wyraziłabyś ochotę. Różni mężczyźni mają bardzo różne potrzeby, seks ma teraz konkurencję m.in. w postaci gier komputerowych, a i te panie na stronach pornograficznych są takie piękne , że ogromna większość z nas to przy nich pasztety (pomijam sprawę ulepszeń drukarskich). Stres i temp życia robią swoje, kobieca otwartość w sprawach seksu też robi swoje, mężczyźni na nowo przepracowują swoje role społeczne. Przyglądam się bliskiemu otoczeniu - mam dwie grubaśne siostry, których mężowie chcą miłości fizycznej dzień i noc (obaj ok 50-tki). Mam trzy szczuplutkie i piękne koleżanki, które wciąż o tym, że są za grube bo mężowie wolą nocą komputery (30-latkowie). Nie, nie generalizuję, chcę trochę odbić się od dna niskiej samooceny. Ja spróbowałam ( czytam to forum od lat) - schudłam, nic to nie dało. Nie znajdę kochanka - bo nawet gdy byłam dużo młodsza i chudsza to " podpierałam ściany" na dyskotekach, a ten ekstra ładny mąż to chyba cud (syn- bogu dzięki- podobny do tatusia). Mam duży temperament, mąż w zasadzie żadnego. Bywa różnie. Ale nie zwalajcie na grube kobiety powodzi i trzęsień ziemi! Dla mnie szczytem brzydoty jest przesadna opalenizna z solarium, długie tipsy czy spalone rozjaśnianiem włosy. O poziomie inteligencji w tym wątku nie wspomniałam, bo to zupełnie oddzielny temat.
Pozdrawiam opuszczone seksualnie żony - te grube i te chude. Jest nas już Legion.


Obserwuj wątek
    • sisi_kecz Re: "Mała moc" a nie otyłość 02.02.11, 11:51
      > Pozdrawiam opuszczone seksualnie żony - te grube i te chude. Jest nas już Legion. '

      :)))
      dobrze napisane.

      Jasne,e że schudnięcie zony nie zrobi z niskolibidowego pana- ognistego samca.
      Vide wątek stalowej_lady.

      ;)
      • urquhart Re: "Mała moc" a nie otyłość 02.02.11, 13:23
        sisi_kecz napisała:
        > > Pozdrawiam opuszczone seksualnie żony - te grube i te chude. Jest nas już
        > Legion. '
        >
        > :)))
        > dobrze napisane.

        Ale gdzie one są te opuszczone i ile ich jest? Ile ich wśród tych 20% z badań które maja JAKĄKOLWIEK ochotę na seks z mężem (po 10 latach)? I do tego trafiają na takiego z małą mocą. Pewnie się gdzieś szlajają jak okularnicy robią badania :)

        • sisi_kecz Re: "Mała moc" a nie otyłość 02.02.11, 20:53
          > Ale gdzie one są te opuszczone i ile ich jest? '

          Na tym forum uformował sie Legion.
          Ile jest procentowo w populacji Polek? Nie wiem.
          O tym sie nie rozmawia, bo stereotypy są właśnie takie jak opisała wusemek: facet zawasze jurny, zawsze chce, a baba zimna ryba.

          Już nie pamiętam, w którym wątku pisała dziewczyna, że jej chłop ma prawie zero potrzeb współżycia i ciagle sie tną na ten temat, ale jak pojechali do rodziny męża, to tesciowa ich podsumowała: że pewnie on ma kłopoty, żeby żonę do łóżka zaciągnąć i stąd ta chłodna atmosfera między nimi :)

          Poza tym wątpię, aby okularnicy uzyskali od menów szczerą odpowiedź w tym badaniu, bo:

          - po męsku jest oficjalnie kochać żonę i nawet przed sobą nie przyznawać sie do braku pociągu, żeby rodzina trwała,
          - przyznanie sie do niepodniecania sie już swoją żoną, gdzieś tam wzkazuje na winnego ewentualnego rozwodu, a tego panowie nawet w anonimowym badaniu nie chcą brać na siebie,
          - faceci są prości, mają dupę pod ręką to na niej realizują swoje fizjologiczne wzwody i niektórych podnieca nawet dziura w desce.

          To samo pytanie: 'czy masz ochotę na seks z mężem/żoną?' kierowane do obu płci, pada na całkiem inny grunt i wzbudza całkiem inne refleksje.
          Stąd IMO te rozbieżne wyniki, myślę że de facto jest to podobnie procentowo rozłożone u kobiet i u mężczyzn.

          duze pozdro!!!
    • songo3000 Re: "Mała moc" a nie otyłość 02.02.11, 12:09
      Wiesz... Jeżeli puszczenie tego posta poprawiło Ci humor choć na chwilę, to wspaniale :)

      Miłego dnia
    • wusemek Re: uściślę 02.02.11, 12:35
      Przestałam podobać się mężowi po zajściu w ciążę (9 lat temu), przed tym - wulkan seksu.
      Nie poprawia mi humoru wylanie żółci na wtórnych impotentów, wolałabym katować się dietą z perspektywą na szalone doznania.
      • urquhart Re: uściślę 02.02.11, 13:24
        wusemek napisała:
        > Przestałam podobać się mężowi po zajściu w ciążę (9 lat temu), przed tym - wulk
        > an seksu.

        Swoją drogą jak wszystko miało miejsce po urodzeniu dziecka to pewnie kłania się syndrom MiL które ma u nas w PL połowa męskiej populacji. A całą otoczka to racjonalizacja niezrozumiałego efektu działania podświadomości.
    • stalowa_lady Re: "Mała moc" a nie otyłość 02.02.11, 15:50
      nic dodać nic ująć :)
      pozdrawiam towarzyszkę niedoli ;)
    • triss_merigold6 Re: "Mała moc" a nie otyłość 02.02.11, 17:41
      Czytałam ostatnio Jacka Santorskiego "Jak żyć żeby nie zwariować", zbiór porad-wywiadów z pierwszej połowy lat 90-tych. Santorski - na podstawie badań (podane źródła) i własnych obserwacji z pracy terapeuty - twierdzi, że Polacy są ekhem... narodem koniobijców. Generalnie żywych kobiet się boją, za to fantastycznie wychodzi im walka w obronie Matki Ojczyzny oraz oddawanie czci tejże. Zaznaczam: połowa lat 90-tych, jeszcze red tube, internetu i zalewu porno w takiej obfitości nie było.
      • songo3000 Oj, dziwisz się jeszcze? 02.02.11, 17:48
        Mając do wyboru seks ze statystyczną polską khem 'kochanką' a gwarantowaną jakąś tam satysfakcją to.... jak sama zauważyłas przyczyna nie leży w redtube, o nie :DDD
        • triss_merigold6 Zmartwię Cię 02.02.11, 18:12
          Nie wiem czy statystyczny Polak w połowie lat 90-tych miał liczne i na tyle bogate osobiste doświadczenia erotyczne, że dysponował skalą porównawczą i mógł ocenić jakość.

          To w ciągu ostatnich 20 lat radykalnie spadła dzietność, wzrósł wiek rodzenia pierwszego (i najczęściej jedynego) dziecka, wzrósł średni wiek zawierania małżeństw (sama liczba zawieranych małżeństwa spadła), wzrosła liczba rozwodów etc. czyli nastąpiła wyraźna zmiana obyczajowa. Faktycznie owa zmiana mogła zwiększyć liczbę bzykniętych i porównywanych ze sobą kobiet (+ porno), ale 15 lat temu? Nie sądzę aby była zauważalna poza wielkomiejskimi enklawami.

          Santorki twierdzi, że skala masturbacji męskiej w POlsce jest największa w całej Europie, ponieważ na polski syndrom nadopiekuńczej mamy nakłada się spadek po ojach w postaci skłonności do lęku lub odwagi. Twierdzi, że ponieważ w ciągu ostatnich przeszło dwustu lat zgnięło w powstania i wojnach setki tysięcy prących do boju, aktywnych mężczyzn to przetrwały geny tych, którzy obawiali się konfrontacji i otwartego działania. (str. 153, wyd. z 2004 r.)
          • kawitator Re: Zmartwię Cię 02.02.11, 18:58
            Twierdzi, że ponieważ w ciągu o
            > statnich przeszło dwustu lat zgnięło w powstania i wojnach setki tysięcy prącyc
            > h do boju, aktywnych mężczyzn to przetrwały geny tych, którzy obawiali się konf
            > rontacji i otwartego działania. (str. 153, wyd. z 2004 r.)

            Coś w tym jest
            To by się wyrównało na wskutek zmienności genetycznej facetów gdyby nie obowiązujący model faceta baby w naszym społeczeństwie.
            Tak dla testu i doświadczenia kobitki
            Widzicie dwóch naparzających się pięściami nastolatków 16 + we wianuszku przyglądających się spokojnie kumpli Nosy i brwi już zakrwawione bo to gołe pięści a oni grzeją się nawzajem dalej
            Co robicie lub co myślicie ?
            • triss_merigold6 Re: Zmartwię Cię 02.02.11, 19:25
              Pierwsze skojarzenia: solówa albo crash testy albo dwie ekipy wydelegowały po wojowniku zamiast prać się hurtowo.
              Nie robię absolutnie nic.
              • grosz-ek Biorę telefon 02.02.11, 19:39
                i dzwonię po policję - jeśli to nie moje dzieciaki. Jeśli moje - dołączam do imprezy ...
                • kawitator Re: Biorę telefon 02.02.11, 21:17
                  Tris ma rację solówka Nie należy nic robić bo sobie specjalnej krzywdy nie zrobią Sam w młodości zaprzeszłej brałem wielokrotnie udział i poza podbitymi oczami, pędzlem z nosa oraz rozciętym łukiem brwiowym nic mi się nie stało. Ale honor mołojecki jaki był. O przpraszam kiedys ja wróciłem taki ciut pobijany choć zwycięski to zostałem opinkolony przez ojca i napomniany aby nie bawić się w wymianę ciosów tylko skończyć po trzecim uderzeniu przez KO
                  Groszku Nie zastępuj mamy swoim dzieciakom Wzorce kobiece to oni mają wszędzie. W mediach w szkołach, na ulicy a wzorców męskich jak na lekarstwo ;-) Wiem, że Ci się serce kroi bo sam to przeżywałem jak tym razem ja z kolei widziałem okładającego się młodego ale się powstrzymałem i nie zrobiłem mu dziadostwa Wygra lub przegra ale to było jego a nie dlatego, że stary się wtrącił i rozgonił towarzystwo.
                  Czas na naukę, że mądrzej jest rozstrzygać rozumem niż pięściami przychodzi ciut później
                • druginudziarz Re: Biorę telefon 02.02.11, 22:02
                  grosz-ek napisał:
                  > Jeśli moje - dołączam do imprezy ...
                  I w ten sposób kompromitujesz towarzysko syna do końca życia.
                  I dajesz mu (kolejny?) sygnał że jest niesamodzielny i niczego sam nie powinien robić.
                  A "w normalnych warunkach" powinno być tak, ze jeśli syn będzie potrzebował Twojej pomocy to Ci to powie. Jedyny wyjątek jaki pzychodzi mi na tę okoliczność est taki, ze wiesz iż syn jest chorobliwie ambitny, przy słabszych możliwościach, i wiesz że taki pojedynek obarczony jest poważnych problemów zdrowotnych.
            • druginudziarz Re: Zmartwię Cię 02.02.11, 22:22
              kawitator napisał:

              > Twierdzi, że ponieważ w ciągu o
              > > statnich przeszło dwustu lat zgnięło w powstania i wojnach setki tysięcy
              > prącyc
              > > h do boju, aktywnych mężczyzn to przetrwały geny tych, którzy obawiali si
              > ę konf
              > > rontacji i otwartego działania. (str. 153, wyd. z 2004 r.)
              >
              > Coś w tym jest

              Kiedyś na zajęciach dyskutowaliśmy tę kwestię (a także inne, ze np. Polacy "zgłupieli" na skutek strat w inteligencji przedwojennej) ale genetyka przeczy takim możliwością.
              Fakt, straty wojenne wydają się być duże, ale od strony "statystyki genetycznej" i tych wszystkich mechanizmów dziedziczenia ewentualny "ubytek" "samczych genów" był niewielki, dla populacji prawie niezauważalny.
              Natomiast jest inna sprawa - permanentny (na skutek wojen) brak ojców w domu. Bo powinno być tak, ze matka daje miłość a ojciec wytycza granice ale też daje poczucie bezpieczeństwa. A co dalej to polecam np. "Lęk" Kępińskiego.

              A propos: są ciekawe badania na temat wpływu adrenaliny na dzieci w wieku prenatalnym.
              W zasadzie ja nie mam wątpliwości co do źródła różnych "efektów" które tu są przytaczane.
              • urquhart genetyka przeczy takim? 02.02.11, 23:53
                druginudziarz napisał:
                > Kiedyś na zajęciach dyskutowaliśmy tę kwestię (a także inne, ze np. Polacy "zgł
                > upieli" na skutek strat w inteligencji przedwojennej) ale genetyka przeczy taki
                > m możliwością.

                Wygląda mi to na życzeniowe myślenie. Rosja jest przykładem ciekawym udowadniającym że genetycznie da się zmienić naród, będąc pod najdłuższym i najsurowszym panowaniem Mongolskim, po naszemu Tatarskim parę generacji, Tatarzy mordowali całymi wioskami, rodzinami jakichkolwiek osobników przejawiających opór. I stworzyli populację stworzoną do rządów silnej ręki którą to tradycję carowie jedynie kontynuowali.
                Nasz Henryk Pobożny pod Legnicą postawił się im nie mając liczebnie szans. Przegraliśmy ale tak sie im odgryźliśmy że ponieśli najcięższe straty w całej swojej kampanii i drugi raz nie wyprawili się w tym kierunku, dzięki czemu uniknęliśmy okupacji i losu Rosji i skończyło się na rajdzie i grabieżach. To też ciekawa lekcja że porażka militarna była może okazać się sukcesem strategicznym.
                • gomory Re: genetyka przeczy takim? 03.02.11, 01:15
                  > To też ciekawa lekcja że porażka militarna była może okazać się sukcesem strategicznym.

                  Z tym sie zgadzam :)

                  > ponieśli najcięższe straty w całej swojej kampanii i drugi raz nie wyprawili się w tym kierunku, dzięki czemu uniknęliśmy okupacji i losu Rosji i skończyło się na rajdzie i grabieżach

                  Z tym juz bym dyskutowal. Wolalbym przyznac Ci racje bo brzmi to bardziej budujaco ale jakos nie moge. Dla mnie brzmi sensownie, ze Polska miala byc tylko zlupiona i rzucona na kolana by nie przeszkadzala w czasie wlasciwej kampanii wegierskiej. Co de facto mialo miejsce. O ile dobrze pamietam to w tej wyprawie polskie rycerstwo zostalo pokonane dwa razy - gdzies tam pod Krakowem i Legnica. Caly tamten teren zostal zrujnowany zgodnie z planem. Skosnoocy odeszli zwyciesko i polaczyli sie z glownymi silami na Wegrzech stajac sie jeszcze mocniejszymi. Pokonali wszystkich na swojej drodze, wrocili na stepy nie ze wzgleu na poniesione ofiary ale z powodow dynastycznej zawieruchy w ojczyznie.
                  Z tym narodowym wyniszczeniem przez mongolow to tez bym sie nieco pospieral. Byli okrutni w czasie wojny i dla buntownikow. Ale na podbitych terenach nie bardzo ingerowali w istniejace prawa i porzadki o ile lokalny wladca godzil sie placic haracz. A zaplaty nie pobierali w lokalnych dziewkach wiec material genetyczny mimo ich panowania nie bardzo sie mieszal. Tylko w czasie wojen tatarscy zoldacy gwalcili i brali jasyr.
                  Ten nasz gen wojownikow przetrzebiony powstaniami troche pewnie podreperowali nam wojskowi gwalciciele wielkiej wojny. Ponoc statystycznie rzadziej dochodzi do zaplodnienia w czasie gwaltu grupowego tym niemniej. Chociaz to juz zaczyna sie naprawde makabryczna czesc historii naszego kraju, i ciezko mi o tym byloby sie rozwodzic. Kobiety to takie najwieksze nieme ofiary wojen, bo gwalty na nich sa powszechnoscia od pradziejow po dzisiejsze konflikty.
                  • urquhart Re: genetyka przeczy takim? 03.02.11, 12:44
                    gomory napisał:
                    > Z tym narodowym wyniszczeniem przez mongolow to tez bym sie nieco pospieral. By
                    > li okrutni w czasie wojny i dla buntownikow. Ale na podbitych terenach nie bard
                    > zo ingerowali w istniejace prawa i porzadki o ile lokalny wladca godzil sie pla
                    > cic haracz.

                    Rusini wśród podbitych przez Mongołów najbardziej się buntowali stąd wyjątkowe spustoszenia i po 200 latach dali im w końcu radę przecież pod Kulikowym Polem. W wojnach dynastycznych i Europejskich każdy szukał sojuszników, musiał się z kimś liczyć, Mongołowie szli jak walec który nie liczył się z nikim początkowo aprobując jedynie służalczość. Przekonywająco dla mnie pisał o tym Davies który nie jest zmanierowany zachodnią wizją poczciwego Rosjanina i jest dociekliwy przyczyn.
                    • druginudziarz Re: genetyka przeczy takim? 03.02.11, 13:30
                      urquhart napisał:

                      > gomory napisał:
                      > > Z tym narodowym wyniszczeniem przez mongolow to tez bym sie nieco pospier
                      > al. By
                      > > li okrutni w czasie wojny i dla buntownikow. Ale na podbitych terenach ni
                      > e bard
                      > > zo ingerowali w istniejace prawa i porzadki o ile lokalny wladca godzil s
                      > ie pla
                      > > cic haracz.
                      >
                      > Rusini wśród podbitych przez Mongołów najbardziej się buntowali stąd wyjątkowe
                      > spustoszenia i po 200 latach dali im w końcu radę przecież pod Kulikowym Polem.
                      > W wojnach dynastycznych i Europejskich każdy szukał sojuszników, musiał się z
                      > kimś liczyć, Mongołowie szli jak walec który nie liczył się z nikim początkowo
                      > aprobując jedynie służalczość. Przekonywająco dla mnie pisał o tym Davies któr
                      > y nie jest zmanierowany zachodnią wizją poczciwego Rosjanina i jest dociekliwy
                      > przyczyn.

                      Komunały.
                      Wystarczy przyjrzeć wnikliwiej innym wojnom w średniowiecznej Europie wy oczom kazały się same "walce".
                      Wojny husycki, wojny polskie w Mołdawii w XIV wieku, rzeź Konstantynopola w czasie IV krucjaty, rekonkwista w Hiszpanii, krucjaty przeciwko atarom, wojny na Bałkanach (w tym zupełna depopulacja całej Bułgarii na przełomie X/XI - przydomek cesarze Bazylego II "Bójgarobójca" do czegoś zobowiązywał) etc. etc.
                      Wg mnie największym walcem w późniejszym średniowieczu na terenie Polski (nie licząc dżumy) był wydarzenia u zarania państwowości na pocz. X w. kiedy to ktoś zniszczył niemal całą istniejącą sieć osadniczą (kilkaset grodów), jak sądzę bez zgody i aprobaty ich mieszkańców i właścicieli.
                      Nie ma wiec podstaw to szczególnego traktowania Mongołów.
                      • urquhart Re: genetyka przeczy takim? 03.02.11, 13:57
                        druginudziarz napisał:
                        > Wojny husycki, wojny polskie w Mołdawii w XIV wieku, rzeź Konstantynopola w cza
                        > sie IV krucjaty, rekonkwista w Hiszpanii, krucjaty przeciwko atarom, wojny na B
                        > ałkanach (w tym zupełna depopulacja całej Bułgarii na przełomie X/XI - przydome
                        > k cesarze Bazylego II "Bójgarobójca" do czegoś zobowiązywał) etc. etc.

                        U Mongołów kluczem exterminacji były etniczne, religijne, a nie nieposłuszeństwo a okupacja i zależność trwała parę pokoleń. Można oczywiście podważyć tą koncepcie i trzymać się wersji że narody są takie a nie inne przypadkiem. Mnie teoria przyczynowo skutkowa przekonuje bardziej ale nie mam kompetencji żeby jej bronić, mogłem ją tylko przedstawić.
                        • urquhart Re: genetyka przeczy takim? 03.02.11, 16:20
                          Pośpiech. Miało być Klucze eksterminacji były rożne, a nie jedynie nieposłuszeństwo jak u Mongołów którym zależało na łupach i daninach, a nie ziemi, religii czy narodowości.
                • druginudziarz Re: genetyka przeczy takim? 03.02.11, 11:25
                  urquhart napisał:

                  > druginudziarz napisał:
                  > > Kiedyś na zajęciach dyskutowaliśmy tę kwestię (a także inne, ze np. Polac
                  > y "zgł
                  > > upieli" na skutek strat w inteligencji przedwojennej) ale genetyka przecz
                  > y taki
                  > > m możliwością.
                  >
                  > Wygląda mi to na życzeniowe myślenie. Rosja jest przykładem ciekawym udowadniaj
                  > ącym że genetycznie da się zmienić naród,

                  Ależ skąd, nie znam żadnej pracy która by uprawdopodobniła możliwość takiego eugenicznego eksperymentu.
                  Już na starcie jest zonk bo absolutnie nic nie wiadomo na temat dziedziczenia "dzielności" "samodzielności" etc.ej, są mocne przesłanki, że to nie est dziedziczone "genetycznie".
                  Można ew. się zastanawiać na temat dziedziczenia np. koloru włosów, choć to też nie jest proste (bo to est cecha wielogenowa, chyba nawet nie wiadomo ilu-genowa a poza tym jest jeszcze całą masa genów regulatorowych do których ekspresji może dojść lub nie.

                  > będąc pod najdłuższym i najsurowszym
                  > panowaniem Mongolskim, po naszemu Tatarskim parę generacji, Tatarzy mordowali c
                  > ałymi wioskami, rodzinami jakichkolwiek osobników przejawiających opór. I stwor
                  > zyli populację stworzoną do rządów silnej ręki którą to tradycję carowie jedyni
                  > e kontynuowali.

                  "Przyzwyczajenie do rządów silnej ręki" uzyskuje się poprzez bicie dzieci, nie ma to nic wspólnego z genetyką.
                  Zresztą "mordowanie całymi wioskami" był (a w zasadzie jest) standardem w historii ludzkości. Hint: jeśli twierdzi się że panowanie Mongołów w Rosji było jakoś szczególnie "okrutniejsze" niż gdzie indziej (nawet w Europie) to potrzebne by były jakieś dane liczbowe bo inaczej to po prostu beletrystyka.

                  > Nasz Henryk Pobożny pod Legnicą postawił się im nie mając liczebnie szans. Prze
                  > graliśmy ale tak sie im odgryźliśmy że ponieśli najcięższe straty w całej swoje
                  > j kampanii i drugi raz nie wyprawili się w tym kierunku, dzięki czemu uniknęliś
                  > my okupacji i losu Rosji i skończyło się na rajdzie i grabieżach. To też ciekaw
                  > a lekcja że porażka militarna była może okazać się sukcesem strategicznym.

                  Z tą bitwą pod Legnicą to historycy mają poważny problem, na tyle duży że mówi się nawet że jej nie było wcale ;)
                  Mongołowie w XIII wieku nie byli nastawieni na zajęcie Europy Środkowej to była typowo łupieżcza wyprawa, koczownicy nie potrafią nawigować w naszych warunkach topograficznych, ne potrafią też działać dłużej w terenie leśnym.
                  Myślę że wzajemne wojny poszczególnych dynastii dzielnicowych czyniły w Polsce większe spustoszenia niż ci Mongołowie.
          • songo3000 Ehh, miało być żartobliwie 02.02.11, 19:36
            bo szafowanie generalizmami z gruntu jest niepoważne ale skoro ciągniesz temat...

            ...to ja też generalizując na podstawie subiektywnych badań empirycznych i 'ankieterskich' w środowiskach wszelakich skłaniam się ku twierdzeniu, że kobiety w tym kraju są po prostu kompletnymi beztalęciami seksualnymi przesyconymi fobiami, z zerową edukacją, zerową empatią i marnym seksapilem. Ich aktywność łóżkowa ogranicza się do przyzwolenia do obsłużenia. Taka kobieta absolutnie bez mechanizmu porównawczego, którego brak tak ładnie i nie do końca słusznie punktujesz na chwilę dłuższą niż raz jest po prostu NUDNA w wartościach absolutnych (nie wspominając już o relatywnych).

            Powodów należy poszukać w całokształcie kultury tej prowincji spychającej seksualność to mrocznego i wstydliwego brudu. Dziewczynki dowolnego pokolenia rosnąc w atmosferze skrajnie negatywnego wydźwięku choćby tak powszechnie używanych słów jak 'danie dupy' czyli: seks dla kobiety to nie 'zaangażowanie się' i 'czerpanie przyjemności' tylko 'danie' komuś swojego ciała. A skoro 'dajemy' to i oczekujemy czegoś 'w zamian' bo to zwykły biznes jest i to nie w sferze seksualnej. To nie są przykłady tylko całokształt mentalności 'polskiej kobiety' i potem mamy w łóżkach takie nudne pokraki jakie i mamy.

            Oczywiści u niektórych z wiekiem i samoświadomością przychodzi olśnienie. Tak jak w tych latach 90, na które się powołujesz mówiło się o 'magicznej 30-stce' (bo 40 to już stara dupa do seksu była) to obecnie wraz ze przytoczonym tu starzeniem się społeczeństwa ciągle jest gadka o 'magicznej 40-stce' a za chwilę będzie i 'magiczna 50-ka' i tak dalej....
            Tylko, że statystyczny polak, który w wieku 20-kilku lat zawiera małżeństwo MA TO w DUPIE. Jego żonuś kiedy jest jeszcze młoda i jędrna jest seksualnym felerem a to, że być może jej się zmieni po 10, 20 czy iluśtam latach nikogo nie grzeje.

            No offence :P Przecież to tylko statystyka i osobiście nikt nie powinien się czuć urażony czy dotknięty. Każdy jest indywidualnie niepowtarzalny i... no właśnie.
    • tully.makker Re: "Mała moc" a nie otyłość 02.02.11, 21:16
      Przyczyna braku zainteresowania sexem jest to - niestety - ze kobiety kastruja mezczyzn od pierwszego kroku znajomosci. jak mowi tris - pulapka nie lata za mysza. A jak lata, to efekty wlasnie widzimy.

      Facet ktory sie narobil jak glupi by zdobyc kobiete swoich marzen bedzie ja bzykal i za 30 lat, zwlaszcza jak ona sie nie zmieni po slubie charakterologicznie, mniejsza juz o wyglad, choc zadbac nie zawadzi.
      Facet, ktory laskawie przyjal reke tej, co sie na niego zasadzila i ytak dlugo kolo niego chodzila, az cos wychodzila, a jeszcze do tego jest pod presja temperamentu partnerki moze naprawde dostac obrzydzenia do sexu.
      • gomory Re: "Mała moc" a nie otyłość 03.02.11, 01:31
        > Facet ktory sie narobil jak glupi by zdobyc kobiete swoich marzen bedzie ja bzy
        > kal i za 30 lat

        Nie bedzie.
        Wystarczy, ze jest romantykiem lokujacym swoje uczucia do zywego wcielenia bogini milosci. Realna kobieta tego ciezaru nie uniesie okazujac sie predzej czy pozniej zwyczajna. Wybor okazuje sie bledny, czar przemija gdy laska jest zdobyta i poznana, a kobiety z marzen nadal mozna i wrecz nalezy poszukiwac.
        Owszem, nikt nie zamieni drogich klejnotow na bezwartosciowy piach. Ale czesto dobieramy sobie partnerow z tak dziwnych powodow, ze teoretyczna wysoka atrakcyjnosc moze miec znikome znaczenie. Bywa, ze nie laczymy sie w pary bo ktos jest taki wspanialy ale dlatego, ze my czegos od niego chcemy. Nawet bym zaryzykowal stwierdzenie , ze najczesciej tak jest.
    • kobieta_z_polnocy Re: "Mała moc" a nie otyłość 02.02.11, 21:28
      Masz dużo racji w tym co piszesz. Opinie o jurności mężczyzn są mocno przesadzone. Oczywiście jest to stereotyp tak mocno zakorzeniony w naszej świadomości, że wciąż każde uświadomienie sobie takiej sytuacji przybiera formę epokowego odkrycia ;) Książki, filmy, nawet anonimowe przechwałki na internetowych forach tworzą obraz faceta, który zawsze chce i może.

      Tyle tylko, że po pierwsze nie uważam tego jedynie za polską przypadłość. Nie znam co prawda statystyk, ale z tego co się orientuję jest to problem występujący również poza granicami naszego neurotycznego kraju. Czy u nas występuje w większym natężeniu? Nie sposób mi stwierdzić.

      Druga sprawa to taka, że nie za bardzo chyba należy się facetom dziwić. I nie chodzi mi tu broń boże o umiejętności i wygląd kobiet. Chodzi mi po prostu o to, że w dzisiejszych czasach jest tyle innych rodzajów rozrywki dostępnych na wyciągnięcie ręki, że zabawa w seks przestaje się czasem opłacać. Tego chyba nie należy brać aż tak personalnie. Czy jest coś dziwnego w tym, że ktoś woli dokończyć grę komputerową czy też odpocząć po całym dniu pracy przed tv zamiast gimnastykować się z żoną? Ludzie są przecież tak różni i tak różnie wypoczywają, że wielkim nieporozumieniem jest oczekiwać od każdego faceta z osobna uniwersalnych gustów i upodobań. Dla niektórych seks wcale nie jest aż taką wspaniałością, ani trzęsieniem ziemi. To chyba przypadłość głównie niewyżytych nastolatków..
      • urquhart prawdziwy seks a dostępność cipy 03.02.11, 00:14
        kobieta_z_polnocy napisała:

        > Masz dużo racji w tym co piszesz. Opinie o jurności mężczyzn są mocno przesadzo
        > ne. Oczywiście jest to stereotyp tak mocno zakorzeniony w naszej świadomości,
        > że wciąż każde uświadomienie sobie takiej sytuacji przybiera formę epokowego od
        > krycia ;)

        A kto niby utrzymuje 200 tysięczna armię prostytutek którą trzeba pokrywać parę razy dziennie żeby dziewczyny jakoś wyszły na swoje godziwe utrzymanie, solary i tipsy??? Ale one realizują seks w wydaniu oczekiwań facetów a nie taki na który mają ochotę i chętnych nie brakuje :) Byłoby więcej gdyby nie opory etyczne.

        > ależy brać aż tak personalnie. Czy jest coś dziwnego w tym, że ktoś woli dokońc
        > zyć grę komputerową czy też odpocząć po całym dniu pracy przed tv zamiast gimna
        > stykować się z żoną?

        Jak m to być tylko gimnastyka po ciemku pod kołderką po wyskoczeniu z flanelowej piżamki to faktycznie bywają ciekawsze rozrywki. Ale jeżeli chodzi o seks z ostrą jazdą i tym co kogo podnieca to inne rozrywki wysiadają. Jak rozmawiam z faetami boją sie nawet proponować swoje oczekiwania pomysły żonom, konkubinom a co dopiero realizować i egzekwować. A sama dostępność cipy to wkręca głownie niewyżytych nastolatków fakt. Pod hasłem seks obawiam sie że mamy całkiem różne rzeczy na myśli.
        • zakletawmarmur Re: prawdziwy seks a dostępność cipy 03.02.11, 01:11
          > A kto niby utrzymuje 200 tysięczna armię prostytutek???

          Jak to kto? Armia MiL-owców:-)
          • m00nlight Re: prawdziwy seks a dostępność cipy 03.02.11, 16:54

            Zacznijmy od tego, że nie każda prostytutka tylko z tego żyje i ma x klientów dziennie.

            Z tego co wiem z badań mojej koleżanki większość tych dziewczyn to nastolatki/ studentki które sobie 'dorabiają' na drobne wydatki.

            Te dziewczyny co zarabiają tysiące miesięcznie w agencjach to raczej jakiś urban legend...
            • songo3000 Po prostu nie masz o tym segmencie rynku ZIELONEGO 03.02.11, 17:28
              pojęcia. Sorry Moon, ale zwykłe banialuki piszesz. Ile z tych 'koleżanek' to prostytutki? No właśnie. Zarobki po kilka, kilkanaście tysięcy miesięcznie nie są niczym szczególnym dla młodej, znającej swój fach dziewczyny. Moje znajome, prostytutki (a nie ankieterki) właśnie wyciągają przy średnio pracowitym miesiącu 5000-8000PLN. Warto czasami skupić się na faktach a nie swoich wyobrażeniach.
        • m00nlight pffffffffff 03.02.11, 16:51

          To jakieś inne mamy spostrzeżenia.

          Bo ja tu zauważyłam że kobitki które mają wysokie libido i niedobory seksu to raczej nie z tych co to pod kołdrą i po ciemku...

          Wręcz przeciwnie, gorące, chętne do eksperymentów, wyzwolone, no i starają się żeby kurde tego seksu było więcej i częściej. A t panowie jakoś dziwnie zmęczeni i sflaczeni...

          Ja myślę że chłopy to teraz sami nie wiedzą czego chcą, z jednej strony chcą gorącej kobiety bez zahamowań, a z drugiej strony właśnie takich się boją...
          • urquhart Re: pffffffffff 03.02.11, 17:06
            m00nlight napisała:
            > Ja myślę że chłopy to teraz sami nie wiedzą czego chcą, z jednej strony chcą go
            > rącej kobiety bez zahamowań, a z drugiej strony właśnie takich się boją...

            Ta połowa co ma MiL to tylko domaga się jedynie porządku i poczucia bezpieczeństwa.
            W domu chcą mieć spokojna mamuśkę, a gorącą, chętną do eksperymentów, wyzwoloną w babę odwiedzać w burdelu. Ewentualnie w masturbacyjnych fantazjach jak nie maja jaj żeby się tam wybrać.
            • m00nlight Re: pffffffffff 03.02.11, 17:17

              Ale ja nie mówiłam o MiL, tylko o facetach ogólnie, w zasadzie, obaliłam Twoją teorię, że niby w kobiecym lenistwie i nieudacznictwie leżą męskie niedomagania...

              Ok, nie twierdzę, są baby-kłody i niektórzy faceci pewnie mieli tą (nie)przyjemność na taką trafić, ale: 1) jest ich coraz mniej- wystarczy spojrzeć na młode pokolenie, 2) z doświadczenia zauważyłam że z niemal każdej kłody odpowiedni facet jest w stanie wydobyć wulkan- i tak się często dzieje, chociażby ilustrują to przypadki gdy takie właśnie 40-50 letnie 'kłody' pod wpływem nowego kochanka odkrywają dopiero swoją seksualność i zaczynają szaleć... tyle że nie z mężem, ktory przez ostatnie 20 lat poprzestawał na narzekaniu i ew zdradach zamiast się żoną porządnie zająć :P
              • songo3000 LOL :) 03.02.11, 17:35
                Hehe, sprawdź co oznacza obalenie jakiejś teorii uczona koleżanko ;)

                Osoby, które mają wysokie libido równie dobrze mogą być w seksie TĘPE jak cep a przez to na dłuższą metę nudne jak flaki z olejem. Przypomina mi się wątek Wielkiego Elektrona czy jak mu tam, który po kiluśtam latach patrzeć się już na swoja ukochaną (a jakże) małżonkę nie mógł. Ta, mimo że codziennie chętna i urodziwa w seksie była 'prostaczką'. Każdemu by przeszło.
    • kutuzow "Cytat" filmowy pięknie podsumowujący problem 03.02.11, 11:37
      Nie chciałem wrzucać na YT (bo skasują ze względu na prawa autorskie), plik jest mały 2,1 MB -wiec szybko można sciagnąc.
      Jest to urywek z serialu "Californications", który pięknie oddaje to gdzie leży problem:

      hotfile.com/dl/101487279/d6ab8b0/Zwiazki_2.avi.html
      • urquhart Re: "Cytat" filmowy pięknie podsumowujący problem 03.02.11, 12:04
        zabawne, ale sprowadza temat do starego zagadnienia że gdyby technika była lepsza to i chęć by była
        a to utopia i mylenie skutku z przyczyną
        • kutuzow Re: "Cytat" filmowy pięknie podsumowujący problem 03.02.11, 12:11
          urquhart ---> tutaj technika nie ma nic do rzeczy. Pamietaj że naszym największym narzadem erotycznym jest nasz mózg, jesli czegoś nie czujesz itp. to technika niec nie zmieni.

          Przykład: napisałeś w innym wątku że na widok "duzych" kobiet z wynajętymi czarnoskórymi chłopakami na Majorkce tobie się "kurczył". Czy myślisz że gdyb któras z tym Pań była mistrzynią głębokiego gardła i robiła by Ci Najlepszego Loda NA Świecie, to nagle jej technika przesłoniłaby to że ona Cię nie pociąga?

          Moim zdaniem jeśli para musi się "napracować" żeby zechęcić druga stronę do pójścia do łóżka, to tylko świadczy o tym że nie do końca pasują do siebie pod tym kątem. Ja rozumiem że nie zawsze ma się ochotę -wyjasniam wiec ze tutaj chodzi mi raczej o "permanentny" scenariusz gdy to jedna ze stron musi ciągle namawiac druga (i starać się o seks).
          • urquhart Re: "Cytat" filmowy pięknie podsumowujący problem 03.02.11, 12:16
            kutuzow napisał:

            > Przykład: napisałeś w innym wątku że na widok "duzych" kobiet z wynajętymi czar
            > noskórymi chłopakami na Majorkce tobie się "kurczył". Czy myślisz że gdyb która
            > s z tym Pań była mistrzynią głębokiego gardła i robiła by Ci Najlepszego Loda N
            > A Świecie, to nagle jej technika przesłoniłaby to że ona Cię nie pociąga?

            Łeeeeeeeee!

            > mi raczej o "permanentny" scenariusz gdy to jedna ze stron musi ciągle namawia
            > c druga (i starać się o seks).

            No chyba że tradycyjnie niedobór seksu jest z definicji narzędziem sprawowania władzy w związku...
            • kutuzow Re: "Cytat" filmowy pięknie podsumowujący problem 03.02.11, 12:35
              urquhart napisał:

              > No chyba że tradycyjnie niedobór seksu jest z definicji narzędziem sprawowania
              > władzy w związku...


              Wiesz, jeśli ktoś godzi się na taki związek gdzie jest brak seksu wynika z chęci kontroli (i nie dostrzega tego) to już jego problem.
              Swego czasu byłem zwolennikiem podejścia że związek wymaga ciągłej i cięzkiej pracy, aż do lektury książki "Mity na temat małżeństwa"
              merlin.pl/Mity-na-temat-malzenstwa-O-powszechnych-przekonaniach-ktore-niszcza-zwiazek_Arnold-A/browse/product/1,604402.html?gclid=CMzEjPbw66YCFYEOfAodIH6oGA#fullinfo

              jest tak bardzo fajnie wyjasniona ta kwestia. Skoro coś wymaga ciągłej pracy i wysiłku to znaczy po prostu, że istnieje niedopasowanie, a nie że jest tak "zaje***ie". Autro pokazuje ze staranei się w związku owszem, ale nie "cięzka" praca.

              Moim zdaniem podobnie ma się rzecz z pociągiem i seksem. Staranie się o uwage drugiej strony i zabieganie -owszem jest wskazane, ale nie może to być ciągła walka o seks i "ochotę" na cokolwiek, drugiej strony.

              Dla mnie fakt że musiałbym ostro walczyć, żeby dziewczyna miała na mnie ochote świadczy tylko o tym, że po prostu nie jestem w jej typie (lub z jakiś innych względów jej nie podniecam). Co z tego, że pod wpływem cudowengo romantycznego dnia wylądujemy w łóżku, skoro nadal to będzie takie "łaskawe" oddanie mi sie. Taka kobieta nie przeistoczy się nadle jak za dotknięciem czarodziejskiej róźdzki w kochankę pełna wigoru, która nie moze się doczekać, aż się na mnie rzuci.
              • urquhart Re: "Cytat" filmowy pięknie podsumowujący problem 03.02.11, 12:58
                kutuzow napisał:
                > zględów jej nie podniecam). Co z tego, że pod wpływem cudowengo romantycznego d
                > nia wylądujemy w łóżku, skoro nadal to będzie takie "łaskawe" oddanie mi sie. T
                > aka kobieta nie przeistoczy się nadle jak za dotknięciem czarodziejskiej róźdzk
                > i w kochankę pełna wigoru, która nie moze się doczekać, aż się na mnie rzuci.

                To jedynie warunek konieczny, ale nie wytaczający.
                Mam na pierwszym planie prawo o poszukiwaniu przez kobiety partnera długoterminowego i krótkoterminowego.
                Co innego je podnieca kiedy dopiero pragną i zabiegają o stabilizację, a co innego kiedy ja osiągną.
                • kutuzow Re: "Cytat" filmowy pięknie podsumowujący problem 03.02.11, 13:06
                  Oba pojęcia strategii są mi zrozumiałe - rozwiń jak możesz jednak swoją myśl - ciekawy jestem jak to się ma do mojego prywatnego podejścia.
                  • urquhart Re: "Cytat" filmowy pięknie podsumowujący problem 03.02.11, 13:24
                    Przedefiniuje ona teorie "idealnego doboru" partnerów seksualnych.
        • kutuzow Re: "Cytat" filmowy pięknie podsumowujący problem 03.02.11, 12:55
          urquhart napisał:

          > zabawne, ale sprowadza temat do starego zagadnienia że gdyby technika była leps
          > za to i chęć by była
          > a to utopia i mylenie skutku z przyczyną


          -jeszcze małe uzupełnienie. W tym cytacie, wypowiedz Pani wynikała z jej własnych doświadczeń z kobietami (jej przygoda lesbijska), także mówi niejako o własnych przemyśleniach dotyczących seksu z inna kobietą -(będąc niejako w "butach" faceta) , a nie o jej rozczarowaniu facetami :-)

          ...także nie chodzi tu o technikę (lub jej brak)
    • kutuzow "gotowość" faceta vs "chęci" kobiety 03.02.11, 12:00
      wusemek napisała:
      "... Tam mężczyzna był zawsze chętny - gdy tylko ty wyraziłabyś ochotę"

      O to zdanie rozbija się cała kwestia którą podnosisz. Ile znasz przypadków żeby kobieta miała ochote na seks za każdym razem gdy facet wyrazi taką ochotę (we współczesnych czasach).
      Jak widzisz zasada jest piękna ale ma działać tylko w jedną stronę.

      Jakoś nie znam związków w których kobieta oddaje się swemu partnerowi ZAWSZE gdy on ma ochotę, na zasadzie dzisiaj było już dwa razy - ale bardzo chętnei zgodzę się na kolejny szybki numerek. Ile kobiet potrafi rzucić wszystko i kochac sie ze swoim facetem gdy to ON ma na to ochotę, a ile myśli wtedy o tym co jeszcze musi dzisiaj zrobić, planach na jutro. Ile kobiet wymaga "uwodzenia" przez cały dzień, po to żeby wieczorem miały na coś ochotę.
      Jak widać każdy medal ma dwie strony. Nie dziwię się partnerom takich kobiet, które trzeba "urabiać" przez kilka godzin zeby się wyluzowały i zdecydowały na igraszki, że po którymś tam razie, taki gościu ma już dosyć, jeśli to on musi odwalać cała "robotę" nie tylko w sypialni, ale także zanim się tam zjawią. poza tym przecież zostaje jeszcze sławne "nie dzisiaj kochanie" -wiec czasami gość może się napalić na seks po czym po całym dniu zabiegania o odpowiedni "nastrój" dla partnerki zostanie odesłany do narożnika z kwitkiem.

      Ciekawy jestem ile z tych "biednych" kobiet które wymieniłaś w swym artykule zrobiło np. "loda" swemu partnerowi od tak dla JEGO przyjemności - czyli bezwarunkowo, do końca, a nie tylko jako element gry wstępnej gdy to same miały ochotę na seks.

      Prawda jest taka, że facecji zawsze mają ochotę na seks -tylko że czasami jest to seks którego ich kobiety z różnych względów nie mogą, lub nie chca im zaoferowac. Może to być wspomniana wyżej kwestia że facet najpier musi się ostro nastarać nie mając nawet pewności sukcesu, może to być kwestia tego że czasami chciałby żeby to o jego przyjemność zadbała druga strona, mogą to być także jego fantazje i upodobania (których nie akceptuje partnerka).

      Jak wspomniał ktoś powyżej armia prostytutek (i obecnie coraz wieksza armia sponsorowanych małolat) nie narzeka na te problemy facetów z chęcią do seksu. W tym przypadku facecji moga robić to na co mają ochotę (w przeciwieństwie często do małżeńskiej sypialni) i to zmienia sytuację.
      • wusemek Re: ooo... znowu steretotypy 03.02.11, 13:21
        Oj Kutuzow - ile Ty masz lat, albo z kim się zadajesz? Nie robi się mężowi "loda" kiedy on zechce?! Nie odpowiada się na jego zachęty do seksu!? Zwróć uwagę, że mój cytat z Mastertona dotyczył ochoty wyrażonej przez kobietę, a to, że należy odpowiadać na potrzeby mężczyzn było tam oczywiste - to podstawowy warunek dobrej kochanki. Ile razy pieszcząc mego męża cierpły mi szczęki! Bo lubił długo i rytmicznie! To dlaczego gdy oczekiwałam podobnej pieszczoty to on był zmęczony albo nie miał nastroju? Prawdopodobnie miałeś młode i ładne partnerki, które - podobnie jak mój przystojny mąż - oczekują należnych im hołdów, nie dając nic w zamian.
        A te tabuny chętnych małolat potwierdzają moją tezę - mężczyźni nudzą się szybko i potrzebują wciąż nowych podniet, a dziewczyny potrzebują kasy. Pewnie nawet ja znalazłabym jakiegoś chętnego - którego znudziła chuda żona z małym biustem. Ale mnie wciąż podnieca tylko mój mąż. Ale rozumiem go i już od prawie roku ani nie nalegam, ani nie inicjuję. Trudno. Oboje jesteśmy rozczarowani.
        Proszę - nie okładajmy się wzajemnie. To forum ludzi mocno zranionych.
        • sisi_kecz Re: ooo... już wiem! 03.02.11, 13:44
          dlaczego mnie zawsze odrzucało od przystojniaków ;)

          Ale mnie wciąż podnieca tylko mój mąż. Ale rozumiem go i już od prawie roku
          > ani nie nalegam, ani nie inicjuję.'

          Gdybym miała zajebiście przystojnego męża to nie mogłabym sie obrażać i bezseksić.
          Piękno mnie zniewala ;)

          A tak, z przeciętniakiem, to sama decyduję o bliskości lub dystansie ;)

          Ile razy pieszcząc mego męża cierpły mi szczęki! Bo lubił d
          > ługo i rytmicznie! '

          eheheheh:))) uwielbiam takie smaczki z życia wzięte!
          cały urok forum:)

          pozdro!
        • kutuzow Re: ooo... znowu steretotypy 03.02.11, 13:50
          wusemek napisała:
          "... a to, że należy odpowiadać na potrzeby mężczyzn było tam oczywiste - to podstawowy warunek dobrej kochanki"

          Kazde z nas patrzy na inną stronę tego samego medalu - Ty widzisz "niedole" kobiet -swoich koleżanek co to są ładne i nie mają seksu, ja zaś widze potencjalne powodu dla których tak się dzieje. To forum ma długą tradycję udzielania rad facetom którzy nie mają seksu w stylu "przejmij więcej obowiązków, zadbaj o nią, zrób jej masaż kup kwiatki itp itd" -wszystko to tylko po to żeby w końcu doszło do upragnionego seksu. Jak widać z Twoich własnych słów "....ani nie nalegam, ani nie inicjuję" w pewnym momencie można mieć dosyć takiego "starania się" o uwagę.

          Swego czasu był robiony eksperyment socjologiczno/psychologiczny*. Do męzczyzny podchodziła seksowna kobieta i oferowała mu seks. 9 na 10 zgadzała się skuszona jej wyglądem, te 10% jeśli odmówiło czuło się zobowiązanym wyjaśnić powodu odmowy (czyli zgoda była dla nich "naturalnym" działaniem, a odmowa wymagała wyjasnień).
          * -niestety nie mogłem znaleźc źródła w necie (oglądąłem to w jednym z programów BBC)

          Co do "okładania" - nie mam nic do Ciebie, jeśli jednak piszesz na forum subiektywnie o jakimś "nieszczęściu" musisz się liczyć z tym że ktoś podda w wątpliwośc twe podejście lub wyciągnięte wnioski.
          Zauważ że nie odniosłem sie nawet słowem do Twej osobistej sytuacji.

          P.S. Co do pytania o wiek... mam 30+ i dość nietypowe zapatrywanie na kwestie związków, które jak dotąd pozwala mi się cieszyć udanym życiem erotycznym (wiec ten strzał z małolatami był niecelny).
          • stalowa_lady Re: ooo... znowu steretotypy 03.02.11, 17:06
            gorące i pełne chęci kobiety które musza żebrać o seks (albo te, którym to żebranie juz się znudziło)
            i mężczyźni gotowi na seks w każdej chwili, ale niemogący doczekac się go w domowych pieleszach.......
            sądząc z ilości wypowiedzi w populacji sporo takich przypadków (nie uogólniam broń boshe do czynych uczestników dyskusji ;))
            a może by te 2 zbłąkane i sfrustrowane grupy spiknąć ze sobą? :)
            • songo3000 Re: ooo... znowu steretotypy 03.02.11, 17:40
              Były już takie pomysła ale to niestety, niezgodne z regulaminem forum ;)
      • m00nlight spostrzeżenie trafne, ale... 03.02.11, 17:10

        Ja problem widze głównie... w męskim egoizmie i tchórzostwie!

        Otóż to. Prostytutce zapłacisz, dostaniesz czego chcesz, bez gadania, bez 'uwodzenia' (rany boskie, jakie to 'uwodzenie' jest nudne męczące i generalnie straszne), nie musisz się martwić czy ona ma z tego przyjemność bo wystarczy że ma kasę.

        A odwróć sobie sytuację: ile facetów zafunduje swojej kobiecie, np lizanko ot tak, dla jej przyjemności, nie licząc przy tym na 'ciąg dalszy nastąpi'?

        Prawda jest taka że w związku obie strony mają i mogą mieć względem siebie oczekiwania. Tylko Panowie jacyś dziwnie zmartwieni że teraz i oni jakieśtam oczekiwania muszą spełnić- i tu jest Wasz dramat. Jeszcze pewnie pare pokoleń się przewinie zanim w sferze łóżkowej zapanuje równoupawnienie, bo teraz to wciąż normą jest że Pan wymaga, ale jak wymaga Pani, to już sukub i kastrująca hetera.
        • songo3000 Re: spostrzeżenie trafne, ale... 03.02.11, 17:39
          Hehe, a jak wyobrażasz sobie 'równouprawnienie' w seksie? Skoro rzucasz takimi zaangażowanymi hasłami to pewnie i jakąś wizję ich masz... :D

          Co do korzystania z usług prostytutek i egoizmu to się jak najbardziej zgodzę ale tchórzostwo? Rozwiń proszę tę głęboką myśl ;)
        • janznepomuka Re: spostrzeżenie trafne, ale... 10.02.11, 11:26
          > A odwróć sobie sytuację: ile facetów zafunduje swojej kobiecie, np lizanko ot t
          > ak, dla jej przyjemności, nie licząc przy tym na 'ciąg dalszy nastąpi'?

          Np. ja, kiedy tylko zechce. Zresztą za każdym razem jest jakaś forma (jak to ładnie ujęłaś) lizanka, i tylko i wyłącznie od mojej Pani zależy, co ona z tego sobie zażyczy.

          Co do ciągu dalszego
          • songo3000 Boooskie :) 10.02.11, 14:30
            "liżę tę gnidę dla niepoznaki" - stawiam piwo przy najbliższej okazji :)))
          • p-e.tra88 Re: spostrzeżenie trafne, ale... 11.02.11, 10:10
            janzne..- jasna doopa--liże te gnide dla niepoznaki ---od lat tak sie nie uśmialam
            powiedzonko wejdzie do moich zwrotów nie tylko seksualnych
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka