Dodaj do ulubionych

Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała

25.10.11, 07:41
Jesteśmy ze sobą kilka lat. Krótko powiem: na początku było b.dobrze jeśli chodzi o seks. Po czasie zaczęła ograniczać, a teraz nie ma niczego. Nie mamy dzieci. Przypuszczam, że ma kogoś na boku. Skoro tak to dlaczego po prostu nie pryśnie z domu. Siedzi dla siedzenia? Poruszałem już wątek jej awanturnictwa, ktore pojawiło się, jak teraz sobie przypominam, w momencie wyluzowania kontaktów. Nazwijmy to po imieniu - zaniechaniu kontaktów. Co moze być faktyczną przyczyną? Zresztą obojętnie co by to nie było znudziło mi się to. Bardzo.
Obserwuj wątek
    • pogromca_ciemnoty Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 25.10.11, 08:56
      kochanek
      • agus-ia76 Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 25.10.11, 09:08
        chyba kogos ma
        ale widocznie nie moze byc z nim na stałe i trzyma Cie jako wyjcie awaryjne
    • elsa33 Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 25.10.11, 10:14
      A nie możesz jej zadać tego pytania? Jesteście małżeństwem?
      Może zacżeła brać pigułki? Skutecznie zmniejszają libido
      • korelacja_1 Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 25.10.11, 10:56
        Moje nie zmniejszają.
        • czarny4u Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 26.10.11, 16:20
          A jakie bierzesz?
          • korelacja_1 Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 26.10.11, 16:31
            Z miminamlną dawką hormonów.
            Zdaję sobie sprawę, że część kobiet ciepri na spadek libido w czasie zażywania tabletek anty, ale nie jest to regułą, nie należy tak uogólniać. Czasem odnoszę wrażenie, ze problemem są źle dobrane tabletki, a nie to, że w ogóle się je zażywa.
            • sundry Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 03.12.11, 20:26
              Z moich obserwacji wynika, że każda jedna znajoma, biorąca tabletki ma kłopoty z libido. Sama brałam sześć rodzajów, więc nie o niedobranie chodzi.
              • that.bitch.is.sick Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 03.12.11, 20:34
                sundry napisała:

                > Z moich obserwacji wynika, że każda jedna znajoma, biorąca tabletki ma kłopoty
                > z libido. Sama brałam sześć rodzajów, więc nie o niedobranie chodzi.

                Ja mam odmienne obserwacje jeśli chodzi o tabsy. Więc najwyraźniej wiedza na jakiś temat nie opiera się na obserwacji sąsiadów.
                • sundry Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 04.12.11, 12:02
                  Jeśli chodzi o temat tabletek, to jak najbardziej się może opierać, bo każdy organizm jest inny, nie można stwarzać reguły.
                  • that.bitch.is.sick Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 04.12.11, 12:51
                    sundry napisała:

                    > Jeśli chodzi o temat tabletek, to jak najbardziej się może opierać, bo każdy or
                    > ganizm jest inny, nie można stwarzać reguły.

                    Nie, nie można. Ponieważ takie prawidłowości można stwierdzać tylko podczas profesjonalnych badań, gdzie porównuje się ze sobą podobne okoliczności, kobiety przebadane, podobny okres stosowania i tysiąc różnych uwarunkowań. Stop niesprawdzonym informacjom które rodzą paniczne plotki przekazywanym sobie przez osoby nie mające do tego wystarczających kompetencji..
                    • sundry Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 04.12.11, 14:23
                      Jakie znów paniczne plotki? Chyba każdy decyduje sam, czy skutki uboczne są takie, że jeszcze można z nimi żyć, czy już nie.
              • korelacja_1 Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 04.12.11, 20:41
                A wśród moich znajomych nie było przypadku spadku libido w czasie stosowania antykoncepcji hormonalnej no i co? Tak samo świadczy to o tym, że tabletki na nie nie wpływają, jak Twoje doświadczenie, że wpływają. Swoją drogą często jednak chodzi o nideobranie, nie każdej kobiecie chce sie próbować po 6 razy o zachęcaniu i szukaniu rozwiązania przez lekarzy nie wspomnę.
                • i_dood Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 20.12.11, 13:12
                  korelacja_1 napisała:

                  > A wśród moich znajomych nie było przypadku spadku libido

                  Skąd wiesz? Czy znajome przypadkiem nie "jadą" na pigułce od zawsze? Może chwalą sobie intensywność popędu płciowego ale gdyby odstawiły pigułkę to wybuchłby on do niewyobrażalnej przez nie skali?
              • 73szamanka Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 15.01.12, 15:50
                pytanie jest czy ty ja nadal kochasz?czy chcesz ratowac ten zwiazek? bo jesli tak to przynies zonie ladne kwiatki i spokojnie z nia porozmawiaj.zapytaj dlaczego tak sie stalo /jak sie stalo;] zapytaj ja czego oczekuje od ciebie,/a moze to rutyna ja znudzila?,albo brak dziecka ? nie warto sie domyslac,byc moze ona nie chce z toba byc ,ale boi sie powiedziec? ....ja w kazdym badz razie poradzilabym tobie ,kwiatki ,wino,i spokojna rozmowe
    • kasiek_26 Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 01.12.11, 21:41
      Myślę, że prawda jest brutalna - sądzę, że ona kogoś ma. Mój związek, a także seks był idealny do czasu kiedy nie poznałam jego. Nasze życie zmieniło się o 180 st. prawie nie uprawiamy seksu, przestaliśmy zabiegać o swoje uczucia, mijaliśmy się. Nawet jeśli zapytasz się czy kogoś ma to i tak nie powie prawy. Nadal jesteśmy razem chodź nasze życie jest bez fajerwerków :( Myślę, że oboje przestaliśmy być ze sobą szczęśliwi.
      • elsa33 Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 01.12.11, 22:03
        Kasiek, dlaczego nie odeszłaś?
        • asocial Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 01.12.11, 23:55
          Niekoniecznie kogos musi miec. Zanim zapodales watek na forum, spytales sie pani o co lotto?
          Zdarzaja sie czasem okresy dzikiej suszy. O ile zwiazek poza ta sfera jest bardzo ok, jest nadzieja, ze cos sie zmieni.
        • kasiek_26 Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 02.12.11, 16:23
          Hmmm.... trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć dlaczego. Pomimo, że kocham i jestem szczęśliwa z kochaniem wiem, że nigdy nie będziemy razem, gdyż każde z nas ma swoje życie (ja męża, a on żonę) chodź bardzo bym chciała. Mój mąż jest poważnie chory i kiedy dowiedziałam się o chorobie (a dowiedziałam się długo zanim poznałam Kochanka) postanowiłam, że nie odejdę od niego dopóki nie będę mieć pewności, że jest całkowicie zdrowy i da sobie radę. Dlaczego nie odeszłam, nie odeszłam też dlatego, że Kochanek mając do wyboru życie ze mną, a z żoną wybrał ja, dlatego, że mąż kocha mnie nad życie, dlatego, że będąc 8 lat razem z mężem nie potrafię przekreślić tego tak "o"...
          • asocial Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 03.12.11, 19:46
            poczytaj sobie inne historie na forum, nie wszystkim (choc znakomitej wiekszosci) parom od poczatku bylo zle.
            Poza przyzwyczajeniem, jako powod moznaby dodac: notoryczne zmeczenie, brak pomocy, kierat miedzy kuchnia a praca, problemy hormonalne (tarczyca).
            Niekoniecznie musi kogos miec. A jesli kogos ma, to chyba nietrudno to sprawdzic.
      • proto Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 17.02.12, 12:51
        Nie rozumiem, to po co jesteście razem? Powiedz mu o kochanku, zaproś kochanka do domu.
        Niech cię przelecą razem, może kochanek coś nauczy się od obecnego?

        Chyba, że sprawia Ci frajdę, że od jednego ciągniesz kasę, masz mieszkanie a drugiemu ciągniesz coś innego :)))))

        Swojej, żonie powiedziałem że jak znajdę kochankę to na pewno ją jej przedstawię. Seks w dwie osoby jest fajny ale w trójkącie jeszcze fajniejszy.
    • urquhart Przecież to właśnie jest norma. 04.12.11, 13:18
      Nie rozumiem o co chodzi w pytaniu.
      Przecież to normalna jak najbardziej sytuacja, wyjątkowa i jakaś przyczyna musi być żeby było innaczej. Ty jesteś pewnie jesteś ten "miły gość" ona kaprysi testując granicę jak bardzo może ci wejść na głowę. Im pozwalasz na więcej, stabililizacja i bezpieczeńswo większe tym jej chęci na seks z tobą mniejsze.
      Ot kaganek oświaty PE w miniaturze (wiem że dla stałych bywalców nudny):
      www.poradnikzdrowie.pl/seks/problemy-z-seksem/Wahania-kobiecego-libido-jak-staly-zwiazek-wplywa-na-ochote-na-seks_35183.html?page=0&
      • i_dood Re: Przecież to właśnie jest norma. 20.12.11, 13:16
        "Początkowo kobiety WYKORZYSTUJĄ swoje libido do stworzenia mocnej więzi z partnerem".

        Jeśli to prawda, to w ogóle nie może być mowy o jakimkolwiek kobiecym popędzie i o kant nieczułej d..y rozbić wszelkie dywagacje o tem!
        • babcia-46 Re: Przecież to właśnie jest norma. 08.01.12, 22:45
          Zważ możliwość iż ona nie lubi seksu . Być może myślała że jest inaczej .
          Istnieje również możliwość że jej nie zaspokajałeś więc dlaczego ma to robić ? dla Twojej satysfakcji ? Kobiet są bardziej skomplikowane niż mężczyżni , potrzebują więcej czasu , atmosfery itd.. pomyślałeś kiedykolwiek że to może Twoja wina ?
          Tylko szczera rozmowa rozwiąże ten dylemat .
      • bigbadpig Re: Przecież to właśnie jest norma. 16.01.12, 00:48
        Urquhart, z całym szacunkiem dla Twojej konsekwencji i natężenia naukowej bibliografii w Twoich postach, uważam, że siłę zjawiska pt. libido vs bezpieczeństwo przeszacowujesz. nie mam na poparcie moich słów nic poza własnym doświadczeniem, ale mi wystarczy :P
        moja żona z roku na rok jest zasypywana przeze mnie coraz bardziej SZCZERYMI oznakami fascynacji i sympatii. mówię jej, że miałem rzadkie szczęście trafić taki model itd itd do porzygania, a mimo to z roku na rok, jej łóżkowe ekscesy zaskakują mnie, gdybym miał opisać zmianę jej zaangażowania w łóżku przez 10 wspólnych lat to byłaby to rosnąca f. liniowa, podobnie chyba mógłbym opisać moje rosnące przywiązanie do niej i ekspresja tegoż. wiem, ze oglądam układ od środka, co nie jest najbardziej obiektywnym punktem widzenia; ale nie mogę się całkowicie mylić; mi rośnie miłość, jej rośnie łóżkowa fantazja i potrzeby. Nie żebym się chwalił :P ale to co promujesz, nie działa aż tak pewnie, jak zdajesz się wierzyć.
        • hello-kitty2 Re: bigbadpig 16.01.12, 01:31
          Kurwa gdy czyta sie taki pozytywny post bigbadpig to chce sie zyc i wierzyc ze mozna cos od zycia jeszcze wyrwac...
        • kag73 Re: Przecież to właśnie jest norma. 16.01.12, 01:39
        • aandzia43 Re: Przecież to właśnie jest norma. 16.01.12, 02:37
          Big, czy ja nei jestem czasem twoją żoną? ;-)
          Przeszacowujesz, Urqu, przeszacowujesz. Ale cóż my wiemy (np. ja i Big), skoro to tylko nasze doświadczenia. Zapewne wyjątkowe i nei z tej Ziemi (kurioza jesteśmy), a wszyscy inni podlegają prawom Urquharta ;-P
          Im bardziej mnie małż adoruje i wielbi, tym więcej otrzymuje w zamian. Ojejkujejku, już sama nie wiem, dokąd nas to doprowadzi, bo jest gorąco, a jemu oczy ciągle się do mnie świecą, jak kotu w ciemności ;-P
          • kag73 Re: Przecież to właśnie jest norma. 16.01.12, 02:58
            To ja tez pewnie jestem wyjatkiem od normy, bo mam podobnie jak andzia. Po prostu lubie jak mnie maz adoruje, lubie miec poczucie bezpieczenstwa(ale nie zapominam, ze nic w zyciu nie jest zagwaratowane) i doceniam co mam, bo macho albo pseudo macho czy jalis gnojek czy cus w ogole by na mnie nie dzialal ;)
          • bigbadpig Re: Przecież to właśnie jest norma. 16.01.12, 03:20
            z tego co kojarzę Twój mąż chyba nie jest praktykującym fanem porno? :p
            • kag73 Re: Przecież to właśnie jest norma. 16.01.12, 04:11
              bigbadpig napisał:

              > z tego co kojarzę Twój mąż chyba nie jest praktykującym fanem porno? :p

              Moj? Nie, nie jest. No chyba, ze czasem jakis wlasny film we dwoje w swoich czterech scianach, to owszem :)
            • aandzia43 Re: Przecież to właśnie jest norma. 16.01.12, 18:28
              bigbadpig napisał:

              > z tego co kojarzę Twój mąż chyba nie jest praktykującym fanem porno? :p

              Nie, nie jest nawet fanem wierzącym niepraktykującym. Agnostyk z niego pornograficzny ;-) Nie jego żywioł czy jakaś istotna podnieta.
        • urquhart przeszacowanie roli bezpieczeństwa i adoracji 16.01.12, 10:09
          bigbadpig napisał:

          > Urquhart, z całym szacunkiem dla Twojej konsekwencji i natężenia naukowej bibli
          > ografii w Twoich postach, uważam, że siłę zjawiska pt. libido vs bezpieczeństwo
          > przeszacowujesz. nie mam na poparcie moich słów nic poza własnym doświadczenie
          > m, ale mi wystarczy :P
          > moja żona z roku na rok jest zasypywana przeze mnie coraz bardziej SZCZERYMI oz
          > nakami fascynacji i sympatii. mówię jej, że miałem rzadkie szczęście trafić tak
          > i model itd itd do porzygania, a mimo to z roku na rok, jej łóżkowe ekscesy zas
          > kakują mnie,

          Co roku tysiące ludzi wygrywa na loterii ale doradzanie każdemu bezrobotnemu albo zadłużonemu żeby kupił los i przestał się martwić nie jest rozsądnym pomysłem.

          Big, korzystając z tej wiedzy ja też przecież pisałem o dużych zmianach i osobistych sukcesach, a nie propaguje jakiegoś pesymistycznego determinizmu. I autorzy publikacji piszą w temacie że jest pewne optimum między zupą niesłona a przesoloną.
          Adoracja jest jak najbardziej bez limitu co zresztą jest w mojej jednej ze stopek cytatu ze Starowicza. O ile ktoś rozumie różnicę między usłużnością i lizusostwem, a adoracją i komplementami. Żal i rozczarowanie niszczy zaś motywację adoracji i kółko się zamyka.
          • aandzia43 Re: przeszacowanie roli bezpieczeństwa i adoracji 16.01.12, 18:47
            > Co roku tysiące ludzi wygrywa na loterii ale doradzanie każdemu bezrobotnemu al
            > bo zadłużonemu żeby kupił los i przestał się martwić nie jest rozsądnym pomysłe
            > m.

            Daj spokój, niezły związek to nie jest wygrana na loterii. Trochę częściej się ludziom przytrafia.

            O ile ktoś rozumie różnicę między usłużnością i lizuso
            > stwem, a adoracją i komplementami.

            Ludzie zazwyczaj całkiem dobrze tę różnicę widzą. Na forum trudno się czasem dogadać, ustalić szczegóły i pojąć niuanse, fakt.
            Nie wiem, jak u Biga, ale to, co ja dostaję od męża, a co dobrze robi na na poziom uczuć do niego, to nie jest tylko adoracja i komplementy. To liczenie się ze mną. A owo liczenie się oznacza, że dochodzi do spięć, które często kończą się postawieniem sprawy na moim. Usłużność i lizusostwo ze strony małża? Ależ oczywiście są tacy znajomi, co mają właśnie taki pogląd na sprawę. Dziwnym trafem oni jakoś od strony seksualnej dobrze w związkach nie mają ;-P
            • kawitator pytanie do aaaa...43 16.01.12, 21:49
              Tak dla rozjaśnienia mroków mojej imaginacji, czy zachowujesz swoje lokalowo mieszkaniowe położenie w stanie nietypowym który opisywałaś czas jakiś temu czy tez zmieniłaś cuś i powróciłaś do zwyczajowego w naszej szerokości geograficznej zachowania mieszkaniowego ?
              ( ale fajny tasiemiec wyszedł)
              • aandzia43 Re: pytanie do aaaa...43 16.01.12, 22:56
                Zachowuję położenie w stanie nietypowym. Czuję się w tym położeniu nadzwyczaj hmm..naturalnie. Może nie jestem z tej strefy klimatycznej?
                • bigbadpig Re: pytanie do aaaa...43 16.01.12, 23:10
                  odczuwam zaintrygowanie, aczkolwiek mam świadomość offtopa do offtopa.
    • erenia11 Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 02.02.12, 14:42
      Może wina leży po stronie męszczyzny, który na początku potrafił zaskoczyć partnerkę, a po jakimś czasie wkradła się rutyna brak dbałości o szczegóły,,,,
      • korelacja_1 Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 02.02.12, 14:59
        A kobieta jest pod ochroną konserwatorską, że nie może o to zadbać?
        • elsa33 Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 03.02.12, 08:27
          trochę się już tu naczytałam o różnych przypadkach i wszystko jest tak schematyczne, że wygląda na to że seksulogia to pestka.
          Często czytam wpisy o tym, że najważniejsze to ustalić winnego braku seksu w małżeństwie. Ale co wam to daje? Jeżeli zauważacie brak zainteresowania swoją osobą ze strony partnera szukajcie przyczyny u siebie, a zaraz potem zróbcie wywiad z partnerem czy też odczuwa brak i czy mu to przeszkadza. I nie pytajcie co musicie zmienić, żeby zaczął was pożądać, przecież nie chcecie usłyszeć "musisz stać się taka jak laska z pornola, ale nie wiem czy to daje gwarancję i na jak długo". Sami musicie dojść to tego jakąś subtelną metodą, co drugą stronę w was podnieca i rozgrzać partnera na nowo. Tak, jeśli Ty czujesz się zaniedbywany musisz założyć, że to Twoja wina i próbować działać. Nie chodzi tez o to, żebyś każdego wieczoru to Ty inicjował zbliżenie i uwodził, a ona leżała. Musisz podstępnie spowodować , że to ona Ciebie będzie nagabywać. Najważniejsze nie narzekaj, nie obrażaj się , nie jęcz, nie zrzędź.
      • proto Re: Ona nie chce seksu w ogóle, a kiedyś chciała 17.02.12, 12:53
        Nie no wymiękam, co to znaczy brak dbałości o szczegóły? A kogo obchodzą szczegóły. Liczy się to czy jest nam razem dobrze. Jeżeli nie to po co się męczyć i dbać o szczegóły???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka