Dodaj do ulubionych

Ona tyje, on milczy ze strachu

26.12.11, 15:08
zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,101460,10862400,Ona_tyje__on_milczy_ze_strachu.html
Obserwuj wątek
    • brak.polskich.liter Czekaj, czekaj 26.12.11, 17:36
      To jest tlumaczenie jakiegos michalka z prasy brytyjskiej, tia?

      Yoric, widziales Ty kiedys zywa Angielke z bliska?

      Dodam jeszcze, ze panowie-tambylcy tez czesto-gesto niedomiarem sadla i nadmiarem kompetencji spolecznych nie grzesza, totez zwrocenie uwage na tusze wybranki/zony byloby jak przyklejenie sobie na czole kartki z napisem "kopnij mnie".
      • i_dood Re: Czekaj, czekaj 26.12.11, 21:56
        brak.polskich.liter napisała:

        > Yoric, widziales Ty kiedys zywa Angielke z bliska?

        :D
        Głosów tych którzy widzieli, nie usłyszymy już... :P
      • yoric Re: Czekaj, czekaj 28.12.11, 16:13
        > Yoric, widziales Ty kiedys zywa Angielke z bliska?

        był kiedyś taki dowcip: czemu Anglicy to pedały?
    • songo3000 Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 26.12.11, 22:00
      Wiesz Yoric, człowiek który w strachu żyje i nawet pierdnąć się boi na wielką atencję nie zasługuje...
    • that.bitch.is.sick Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 26.12.11, 23:46
      To są normalne sprawy. Uzależnienie się wzajemne od siebie w związku, któremu coraz częściej ulegają dotąd bardziej niezależni mężczyźni. Związki monogamiczne, "jesteś całym moim światem" ta hydra nienasycona która z czasem pożera całą Twoją aktywność bo deklaracje powyższe(cudzysłów) cokolwiek obowiązują. Jak ktoś ma naturę wojowniczą to się będzie szarpał, jak ktoś jest łagodnym jak baranek to preferencje swe na stosie położy ofiarnym dla tej nienasyconej bestii co "miłość" ma na imię..(czy ja wpadam w biblijny ton?;)
    • urquhart Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 28.12.11, 00:31
      "Powiedzieć kobiecie, że przytyła? Emocjonalne samobójstwo!"

      Wypisz wymaluj idealny komentarz do twojego wątku o słoniu, Yori!

      A generalnie co do reszty wszędzie piszą że z każdym rokiem przybywa w populacji estrogenowych facecików którzy boją się odezwać przy wyemancypowanej żonie a maleje mężczyzn z testosteronem...
      • yoric Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 28.12.11, 01:59
        > Wypisz wymaluj idealny komentarz do twojego wątku o słoniu, Yori!

        nie umknęło to mojej uwadze :)

        Przyznam, że przed tamtym wątkiem nie doceniałem znaczenia wizji własnej figury dla samooceny kobiety. Tj. wiedziałem, że to ważna rzecz, ale nie sądziłem, że nawet ta iluzja poczucia, że sylwetka jest ok jest tak niesamowicie, kluczowo i krytycznie ważna.
        • kag73 Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 28.12.11, 03:18
          Troche mnie smieszy ten tytul i artykul. Bo powiedzmy, ze facet by sie nie bal i powiedzial "kochanie, przytylas". Co by to pomoglo? Ona odpowiedzialby by na to "wiem, mam lustro". On dalej "schudnij, sprobuj, wez sie za siebie", ona "probuje, ale nic z tego, jesc sie chce, dieta nie dziala, trudno jest". Poza tym w polskich realiach to czesto on sam tyje albo juz utyty, wiec jezeli jest fair nie bedzie sie czepial kobiety a zdarza sie czesto, ze Polak ma wielkie wymagania co do wygladu swojej kobiety a sam, mimo brakow i ubytkow, uwaza sie za przstojniaka.
          • mujer_bonita Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 28.12.11, 10:33
            kag73 napisała:
            > Poza tym
            > w polskich realiach to czesto on sam tyje albo juz utyty, wiec jezeli jest fair
            > nie bedzie sie czepial kobiety a zdarza sie czesto, ze Polak ma wielkie wymaga
            > nia co do wygladu swojej kobiety a sam, mimo brakow i ubytkow, uwaza sie za
            > przstojniaka.

            Bingo ;)
          • urquhart Co by to pomoglo? "wiem, mam lustro" 28.12.11, 10:47
            kag73 napisała:

            > Troche mnie smieszy ten tytul i artykul. Bo powiedzmy, ze facet by sie nie bal
            > i powiedzial "kochanie, przytylas". Co by to pomoglo? Ona odpowiedzialby by na
            > to "wiem, mam lustro". On dalej "schudnij, sprobuj, wez sie za siebie", ona "pr
            > obuje, ale nic z tego, jesc sie chce, dieta nie dziala, trudno jest"

            Wychodzisz chyba z feministycznych założeń kobiecej samowystarczalności. Bo generalnie kulturowo to jako kobiecość Yin wymaga dowartościowania przez adorację, emocjonalnego wsparcia zauważenia i docenienia że się mężczyźnie podoba. I właśnie partner jest tym lustrem. To o czym piszą w tekście powyżej to odwrócenie tej zasady na: jesteś moim mężem i twoim psim obowiązkiem jest adorowanie żony i nie waż mi się mówić że jest jest inaczej (choćby i to była prawda). Dla mnie feministyczna frazeologia to tworzenie takiej właśnie rzeczywistości życzeniowej, przez kobiety które mają niskie pojecie wartości, czują się na siłach rywalizować o atrakcyjność lub w wyniku zranień rodzinnych uważają że to je upadla i uprzedmiotawia i szukają racjonalizacji.

            Ja już wspominałem że przeżyłem okres kiedy po ciąży moja zona była otyła po pierwszej ciąży, stosowałem metodę kombinowaną kija i marchewki, ale teraz kiedy jest szczupłą i wysportowana i wyrzuciła wszystkie zdjęcia z tego okresu, mówi że docenia moją upierdliwość.
            Generalnie ludzie w związku pracują na kredyt zaufania i zakładają że będą się wspierać gdy dla jednego przyjda gorsze chwile.
            bo przecież ujmując poetycko:
            "Miłość to żaden film w żadnym kinie ani róże ani całusy małe, duże. Ale miłość - kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze."
            • mujer_bonita Re: Co by to pomoglo? "wiem, mam lustro" 28.12.11, 10:56
              urquhart napisał:
              > "Miłość to żaden film w żadnym kinie ani róże ani całusy małe, duże. Ale miłość
              > - kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze."

              Tylko czemu w Twojej wypowiedzi kiedy kochający mężczyzna 'ciągnie ku górze' spadającą partnerkę to to 'spadanie' jest przestaniem spełniania jego oczekiwań?

              I jak się mają do 'emocjonalnego dowartościowania' poprzez partnera będącego 'lustrem' przewijające się na forum narzekania panów, że żona w domu to w wyciągniętym dresie a do pracy czy sklepu to się stroi?

              Luki w tej Twojej teorii oj luki.... Ale doceniam, że swoje teorie słowami 'Dla mnie to...' ;)
              • urquhart Re: Co by to pomoglo? "wiem, mam lustro" 28.12.11, 11:27
                mujer_bonita napisała:
                > Tylko czemu w Twojej wypowiedzi kiedy kochający mężczyzna 'ciągnie ku górze' sp
                > adającą partnerkę to to 'spadanie' jest przestaniem spełniania jego oczekiwań?

                Dlaczego tylko Jego oczekiwań? Generalnie ludzie piękni mają łatwiej, przebywanie z nimi to głaski i nagroda dla otoczenia, a subiektywna ocena tworzy całe społeczne otoczenie w rożnych środowiskach w których człowiek funkcjonuje. I to jest dość jasno zdefiniowane:
                pl.wikipedia.org/wiki/Atrakcyjno%C5%9B%C4%87_fizyczna
                Można się oszukiwać. Typowo: nie ważne co myślą inni, ważne że dla swojego partnera jestem atrakcyjna i jednoczenie szantażować go emocjonalnie że nie wolno mu w żaden sposób krytykować jeśli "kocha": Czyli lustereczko powiedz przecie kto jest najpiękniejszy w świecie?

                Jest też inna droga: zamiast zmieniać siebie, można zmienić otoczenie, na przykład na ortodoksyjne feministyczne ciotki klotki które programowo afiszują się z brzydotą wyłamywaniem z kanonów atrakcyjności po to by otwarcie rzucić rękawice w twarz patriarchalnemu uprzedmiotawianiu kobiet. :)
                • mujer_bonita Re: Co by to pomoglo? "wiem, mam lustro" 28.12.11, 11:38
                  urquhart napisał:
                  > Dlaczego tylko Jego oczekiwań?

                  Bo JEGO. Wiele osób kładzie laskę na osiąganie wyglądu 'oczekiwanego'. Kwestia analizy stosunku korzyści do włożonego wkładu. Ja np. mogłabym schudnąć do rozmiaru 34 ale kosztowałoby mnie to tyle wysiłku i odmawiania sobie przyjemności, że uważam, że nie warto. Mogłabym co tydzień latać do kosmetyczki, fryzjera, manicurzystki ale tę kasę wolę przeznaczyć na coś innego.

                  Także - pomoc partnerce, żeby była 'atrakcyjna' to tak de facto pomoc samemu sobie. To coś jak kupienie żonie seksownej koszulki nocnej - tylko dla kogo rzeczywiście ten prezent?
                  • urquhart Re: Co by to pomoglo? "wiem, mam lustro" 28.12.11, 12:06
                    mujer_bonita napisała:
                    > Także - pomoc partnerce, żeby była 'atrakcyjna' to tak de facto pomoc samemu so
                    > bie. To coś jak kupienie żonie seksownej koszulki nocnej - tylko dla kogo rzecz
                    > ywiście ten prezent?

                    True. Klasyczna symbioza i satysfakcjonujące partnerstwo jest kiedy kobieta jest uwodzi i jest adorowana, a mężczyzna doceniony za adorację i spełnianie potrzeb. Ortodoksyjny feminizm odwraca te założenia do góry nogami.

                    A co do "stosunku korzyści do włożonego wkładu".
                    Jedzenie a w konsekwencji tycie (konkretnie cukier i węglowodany jako neuro) to najprostsza droga do wprowadzenia do mózgu serotoniny - hormonu szczęścia. Inne konkurencyjne źródła serotoniny to seks i zakochanie. Każdy podąża inna drogą ale warto to kumać :)
                    www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=623
                    • mujer_bonita Re: Co by to pomoglo? "wiem, mam lustro" 28.12.11, 12:13
                      urquhart napisał:
                      > True. Klasyczna symbioza i satysfakcjonujące partnerstwo jest kiedy kobieta jes
                      > t uwodzi i jest adorowana, a mężczyzna doceniony za adorację i spełnianie potrz
                      > eb. Ortodoksyjny feminizm odwraca te założenia do góry nogami.

                      Feminizm odwraca? Nie Urqu - Ty to robisz. Zawsze piszesz, że kobiety swoje oczekiwania i potrzeby nazywają oczekiwaniami i potrzebami związku. Tymczasem Projektowanie oczekiwań panów na ich połowice nazywasz 'symbiozą i partnerstwem'. Ach te podwójne standardy!
                      • urquhart Re: Co by to pomoglo? "wiem, mam lustro" 28.12.11, 12:30
                        mujer_bonita napisała:

                        > urquhart napisał:
                        > Feminizm odwraca? Nie Urqu - Ty to robisz. Zawsze piszesz, że kobiety swoje ocz
                        > ekiwania i potrzeby nazywają oczekiwaniami i potrzebami związku

                        A Ty osobiście co nazywasz psimi obowiązkami mężczyzny, przypomnisz?
                        • mujer_bonita Re: Co by to pomoglo? "wiem, mam lustro" 28.12.11, 12:43
                          urquhart napisał:
                          > A Ty osobiście co nazywasz psimi obowiązkami mężczyzny, przypomnisz?

                          Jedyny kontekst w jakim użyłam tego określenia to opieka nad własnymi dziećmi. I tak - zarówno dla mężczyzny jak i kobiety psim obowiązkiem jest opieka nad własnym potomstwem.

                          Także - pudło Urqu. Znów widzisz coś, czego nie ma.
                          • urquhart psim obowiązkiem? 28.12.11, 14:01
                            mujer_bonita napisała:
                            > Jedyny kontekst w jakim użyłam tego określenia to opieka nad własnymi dziećmi.
                            > I tak - zarówno dla mężczyzny jak i kobiety psim obowiązkiem jest opieka nad wł
                            > asnym potomstwem.

                            To dość mgliste określenie które zawiera i zapewnianie środków materialnych jak i szeroko pojęte zapieprzanie przy "gnieździe".

                            Ale to też bardzo niedawny pomysł i osiągniecie cywilizacji, zaledwie mgnienie oka w historii, i jak podają pierwszy wyrok sądu na terenie carskich ziem dawnej Polski zapewniające alimenty i pomoc dzieciom spłodzonym poza małżeństwem to dopiero 1900 rok.
                            Przedtem historycznie psi obowiązek był ale jedynie dzieci wobec rodziców ( przykazanie dekalogu!). Ale i kobieta takich oficjalnych obowiązków nie miała tym bardziej , samotnej matce nikt anie nie pomagał to i anie nic nie mógł wymagać, dzieci mogli mieć ci na których było na to stać, a cała reszta trafiała do przytułków utrzymywanych z podatków i kościelnych działających w ramach dobroczynności.
                            • mujer_bonita Nie odwracaj kota ogonem 28.12.11, 14:06
                              urquhart napisał:
                              > Ale to też bardzo niedawny pomysł i osiągniecie cywilizacji

                              Mógł być i nawet sprzed 3 minut ale nas obowiązują zasady czasów w których żyjemy a nie ubiegłego stulecia.

                              Poza tym - nie odwracaj kota ogonem. Nigdzie nie nazwałam tego o czym piszesz 'psim obowiązkiem mężczyzny'. I tyle w temacie.
                  • that.bitch.is.sick Re: Co by to pomoglo? "wiem, mam lustro" 28.12.11, 12:09
                    mujer_bonita napisała:


                    > Bo JEGO. Wiele osób kładzie laskę na osiąganie wyglądu 'oczekiwanego'. Kwestia
                    > analizy stosunku korzyści do włożonego wkładu. Ja np. mogłabym schudnąć do rozm
                    > iaru 34 ale kosztowałoby mnie to tyle wysiłku i odmawiania sobie przyjemności,
                    > że uważam, że nie warto. Mogłabym co tydzień latać do kosmetyczki, fryzjera, ma
                    > nicurzystki ale tę kasę wolę przeznaczyć na coś innego.
                    >
                    > Także - pomoc partnerce, żeby była 'atrakcyjna' to tak de facto pomoc samemu so
                    > bie. To coś jak kupienie żonie seksownej koszulki nocnej - tylko dla kogo rzecz
                    > ywiście ten prezent?
                    >
                    Nie masz racji. Wystarczy popatrzeć na rozbieżność oczekiwań pomiędzy wyglądem którego pragną kobiety i z powodu którego wydają ogromne pieniądze, a oczekiwaniami mężczyzn co do wyglądu kobiety.
                    Mężczyźni nie mają pojęcia o modzie bo patrzą pod kątem własnych potrzeb i słusznie Anję Rubik uznaliby za brzydkiego zezowatego, zagłodzonego paszczaka o krzywych nogach, którym zresztą jest. Mimo to mam do czynienia z kobietam które uważają swój rozmiar 38 za zbyt duży i chcą schudnąć (sic!). w tym celu piją też niebezpieczne zakupione przez internet specyfiki:).

                    I nie mów mi że jak kobieta wydaje ciężkie tysiące na torebkę christiana loubutina to są to męskie potrzeby:) Mogę gdzieś sprawdzić, ale ty powinnaś być w tym lepsza: ile rocznie obrotu ma ten rynek, gdzie klientki to wyłącznie kobiety. To są ogromne pieniądze.

                    Twoja manipulacja faktami i rzeczywistością jest rzeczywiście zabawna. Tyle tylko jak długo powtarzasz zgrane chwyty feministek, tak długo się mylisz.
                    • mujer_bonita Zieweeeewww.... 28.12.11, 12:17
                      that.bitch.is.sick napisała:
                      > Nie masz racji. Wystarczy popatrzeć na rozbieżność oczekiwań pomiędzy wyglądem
                      > którego pragną kobiety i z powodu którego wydają ogromne pieniądze, a oczekiwan
                      > iami mężczyzn co do wyglądu kobiety.

                      Tjaaa ... jassssne :) I stąd te wszystkie narzekania panów na swoje partnerki! Stąd niechęć do dresów noszonych po domu czy nadmiaru tłuszczu na brzuchu. Stąd obsesja Yorica na punkcie jego słonia! No przecież oni wcale nie mają oczekiwań!

                      Zieeeeeeew...
                    • urquhart Re: Co by to pomoglo? "wiem, mam lustro" 28.12.11, 12:26
                      that.bitch.is.sick napisała:
                      > I nie mów mi że jak kobieta wydaje ciężkie tysiące na torebkę christiana loubut
                      > ina to są to męskie potrzeby:) Mogę gdzieś sprawdzić, ale ty powinnaś być w tym
                      > lepsza: ile rocznie obrotu ma ten rynek, gdzie klientki to wyłącznie kobiety.
                      > To są ogromne pieniądze.

                      To dobry przykład.
                      O ile rozumiem wydane parę stów na szpile loubutina z czerwoną podeszwą, to histeria wokół wydawania fortuny na torebki jest dla mnie całkowicie niezrozumiała.
                      • that.bitch.is.sick Re: Co by to pomoglo? "wiem, mam lustro" 28.12.11, 12:43
                        urquhart napisał:

                        > To dobry przykład.
                        > O ile rozumiem wydane parę stów na szpile loubutina z czerwoną podeszwą, to his
                        > teria wokół wydawania fortuny na torebki jest dla mnie całkowicie niezrozumiała
                        > .
                        Ale uważasz podobnie jak feministki, że kobiety kupują szpile żeby zaspokoić egoistyczne męskie potrzeby? A to poczucie zadowolenia z siebie kiedy kobiety pękają z zazdrości, a mężczyźni potykają się o przedmioty nie mogąc oderwać wzroku to jest to wstrętne uprzedmiotowienie. I bonita się tego wyrzeka bohatersko jak św. Franciszek. Bo jeszcze uwierzę.:)
              • that.bitch.is.sick Re: Co by to pomoglo? "wiem, mam lustro" 28.12.11, 11:52
                mujer_bonita napisała:

                > Tylko czemu w Twojej wypowiedzi kiedy kochający mężczyzna 'ciągnie ku górze' sp
                > adającą partnerkę to to 'spadanie' jest przestaniem spełniania jego oczekiwań?

                “Oto historyjka obrazkowa
                Rysunek pierwszy. Starsze malzenstwo w lazience - ona troche jedzowata, rozczochrana, czesze sie, on, lysawy pan z brzuszkiem, goli sie. Ona mowi:

                - Jak patrze na te twoja swiecaca lysine, to mi sie robi niedobrze!
                On milczy, goli sie.

                Rysunek drugi. Ona:

                - Jak patrze na ten twoj tlusty brzuch, to chce mi sie rzygac!
                On milczy, goli sie.

                Rysunek trzeci. Ona:

                - A to twoje sflaczale cialo budzi we mnie takie obrzydzenie.
                On przerywa z westchnieniem:

                -No coz moja droga, wszyscy sie troche starzejemy….
                Ona wrzeszczy:

                - Tobie nie mozna nic powiedziec, zebys od razu nie zaczal na mnie napadac i sie mnie czepiac…..”
    • songo3000 Rany, kolejna dabata nas spaślakami... 28.12.11, 13:36
      Po jakiego grzyba wspinać się na kolejne wyżyny filozofii lokalnej gdy mechanizmy są proste, jasne i przejrzyste nawet dla wiejskiego ciołka.

      Żremy dużo, jest to przyjemne, tyjemy i ponosimy tego KONSEKWENCJE w postaci zmniejszenia atrakcyjności dla znakomitej większości otoczenia. Bije to generalnie w kobiety, które swoją atrakcyjność seksualną nie za bardzo mają jak podciągać innymi cechami. Dla porządku przypominam, że fani spasionych kobiet to mocno niszowy fetysz, który można postawić na równi z miłośnikami ruchanka w maskach przeciwgazowych.

      Objadasz się - siedzisz na dupsku - tyjesz - nie masz innych asów w rękawie = spadek atrakcyjności. Koniec, kropka. O czym tu jeszcze gadać???

      ... no tak, jest jeszcze kwestia "a u was to murzynów biją" wyciągnięta przez szanowne Koleżanki (serdecznie pozdrawiam :) w postaci roztyłych partnerów, ops, facetów. Zdaje się, że główna teza jest taka - skoro sam się roztyłeś to nie masz prawa żądać ode mnie schudnięcia a cały czas masz sadzić mi komplementy.

      Cóż, i tutaj się grubo, hehe mylicie :P Stawiać wymagania w swoim związku to można zawsze, niezależnie od swojego wkładu. Jasnym jest, że od tego ostatniego zależy wprost chęć do zaspokajania naszych wymagań przez partnera :)

      Kag wątpi w słuszność.. nie, w skuteczność artykułowania swojego niezadowolenia spuchnięciem partnerki. Faktycznie, może to i racja bo stwierdzenia w stylu "zrobiłaś się gruba" czy "oj, ale ci się przytyło" mają znamiona >tylko< złośliwości.
      Jeżeli już mówić (o ile kogoś stać na to - vide męskie pipy w UK) to mówić o konsekwencjach:

      "Wyglądasz kiepsko i nie podobasz mi się. Nasz seks też jest przez to kiepski
      a za chwilę w ogóle go nie będzie bo grubasy mnie nie pociągają. Co z tym zrobisz, twoja sprawa, licz się jednak z konsekwencjami. Jeśli zechcesz, mogę ci pomóc. Mogę, nie muszę, bo dbanie o atrakcyjność w moich oczach to tylko i wyłącznie TWÓJ interes".

      uff, mimo, że Songo znany cham i prostak jest, prościej już nie umi :P
      • mujer_bonita Re: Rany, kolejna dabata nas spaślakami... 28.12.11, 13:47
        songo3000 napisał:
        > Objadasz się - siedzisz na dupsku - tyjesz - nie masz innych asów w rękawie = s
        > padek atrakcyjności. Koniec, kropka. O czym tu jeszcze gadać???
        (...)
        > "Wyglądasz kiepsko i nie podobasz mi się. Nasz seks też jest przez to kiepski
        > a za chwilę w ogóle go nie będzie bo grubasy mnie nie pociągają. Co z tym zrobi
        > sz, twoja sprawa, licz się jednak z konsekwencjami. Jeśli zechcesz, mogę ci pom
        > óc. Mogę, nie muszę, bo dbanie o atrakcyjność w moich oczach to tylko i wyłączn
        > ie TWÓJ interes".

        Och - łaskawca pomoże Ci schudnąć bo to 'Twój' interes :D A guzik z pętelką Songo :) Ilu znasz facetów, którzy odeszli od partnerki bo ta przytyła. REALNIE?

        Przedstawiasz świat jakby mężczyzna był panem i władcą. Walę pięścią w stół i wymagam! 'Ponoś konsekwencje'! Takie gadki-szmatki jak to u nas mówią. Puszenie się koguta. Jaki macie REALNE szanse na zmiany?
        • urquhart haczyk w debacie nad spaślakami i facetami 28.12.11, 14:58
          mujer_bonita napisała:
          > Och - łaskawca pomoże Ci schudnąć bo to 'Twój' interes :D A guzik z pętelką So
          > ngo :) Ilu znasz facetów, którzy odeszli od partnerki bo ta przytyła. REALNIE?
          > Przedstawiasz świat jakby mężczyzna był panem i władcą. Walę pięścią w stół i w
          > ymagam! 'Ponoś konsekwencje'!

          W tym pytaniu jest haczyk.
          Bo trzeba rozróżnić Faceta od Mężczyzny.

          facet – to, jak wiadomo, bliżej nieznany, jakiś mężczyzna. Wyraz ten zrobił także zawrotną karierę wśród kobiet, które tym mianem określają swojego męża, chłopaka, narzeczonego, przyjaciela, mężczyznę, partnera, kochanka, i w ogóle facet to dla nich tylko przyrząd do zaspokajania potrzeb (Mój facet to, mój facet tamto…).(...) W wielu innych miejscach, tak w serwisach internetowych, jak i w prasie drukowanej, również w telewizji, nie mówiąc już o zwykłym języku mówionym, mężczyźni niemal wymarli – prawie wszystko jest o facetach lub dla facetów. Niesmaczny zwyczaj. A jeśli na taką stronę zawita gość z anglojęzycznego kręgu kulturowego, może się zdziwić, w angielszczyźnie bowiem słowo facet również funkcjonuje, ale oznacza zupełnie inne rzeczy: fasetę (pojęcie z dziedziny techniki i budownictwa), aspekt (sprawy), stronę (osobowości).
          castorthe.w.interii.pl/polszczyzna/polszczyzna_III.htm#facet
          Odsyłam do miejscowej dyskusji:
          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,128522977,,ORAL_czyli_jezyk_piaty_zmysl.html?v=2
          • mujer_bonita Hczyk czy kolejne odwrócenie kota ogonem? 28.12.11, 15:05
            urquhart napisał:
            > W tym pytaniu jest haczyk.
            > Bo trzeba rozróżnić Faceta od Mężczyzny.

            Jak zwał tak zwał Urqu. Dla mnie nie ma różnicy. Dla Ciebie może być - przyjmuję to do wiadomości. Cytując klasyka:
            'Czymże jest nazwa? To, co zwiemy różą,
            Pod inną nazwą równie słodko by pachniało.'

            Także może odnieś się do sedna problemu a nie do semantyki.
            • urquhart Facet czy meżczyzna??? 28.12.11, 15:24
              > Także może odnieś się do sedna problemu a nie do semantyki.

              No jak brakuje ci polotu żeby znaleźć związek Bonitko wyjaśniam:
              Mężczyzna, zwierzęcy i patriarchalny się przeciwstawi i będzie jak to nazwałaś walił czy to w stół albo w coś innego, i egzekwował.
              Facet, miły gość, metroseksualnie równouprawniony do zaspokajania kobiecych potrzeb, pocieszna i podporządkowana będzie "milczał ze strachu" jak w opisanym tekście (przed szantażem emocjonalnym, podniesionym głosem dominującej żony, bał że nie zasługuje bo sam jest gruby, że zostanie sam i będzie musiał prać skarpetki) .
              Generalnie to sedno wielu problemów i odnosi się do wielu powracających tu wątków.
              • mujer_bonita Re: Facet czy meżczyzna??? 28.12.11, 15:33
                urquhart napisał:
                > Mężczyzna, zwierzęcy i patriarchalny się przeciwstawi i będzie jak to nazwałaś
                > walił czy to w stół albo w coś innego, i egzekwował.

                Niby JAK? Bo zdaje się, że forum jeszcze sposobu na EGZEKWOWANIE niczego w jakiejkolwiek kwestii nie wymyśliło.
                • urquhart Re: Facet czy meżczyzna??? 28.12.11, 15:59
                  > urquhart napisał:
                  > > Mężczyzna, zwierzęcy i patriarchalny się przeciwstawi i będzie jak to naz
                  > wałaś
                  > > walił czy to w stół albo w coś innego, i egzekwował.
                  >
                  > Niby JAK? Bo zdaje się, że forum jeszcze sposobu na EGZEKWOWANIE niczego w jaki
                  > ejkolwiek kwestii nie wymyśliło.

                  Niewiele może. Sama zauważyłaś że Może jedynie odejść. A musi być na tyle dobry, żeby nie łatwo można go było zastąpić.
                  • mujer_bonita Bingo :) 28.12.11, 16:20
                    urquhart napisał:
                    > Niewiele może. Sama zauważyłaś że Może jedynie odejść. A musi być na tyle dobry
                    > , żeby nie łatwo można go było zastąpić.

                    Bingo Urqu! Doszliśmy do sedna. Jeżeli cokolwiek 'walnięcie pięścią' ma spowodować, to pan musi być jakkolwiek to rozumiemy ATRAKCYJNY - albo po to, żeby partnerkę przestraszyć możliwą stratą trudną do zastąpienia albo w przypadku odejścia - żeby mógł sobie znaleźć kogoś innego.

                    Suma smarum w realu - panowie puszą się jak koguty i nie robią nic.
                    • songo3000 Re: Bingo :) 28.12.11, 16:29
                      > Suma smarum w realu - panowie puszą się jak koguty i nie robią nic.
                      Panowie w realu olewają babole bo mają swoje dobre pornole :PPP
                      • that.bitch.is.sick Re: Bingo :) 28.12.11, 16:50
                        songo3000 napisał:

                        > Panowie w realu olewają babole bo mają swoje dobre pornole :PPP
                        >
                        Dlatego bonita i pani jadowska prowadzą kampanię aby zakazać a przynajmniej napiętnować onanizm i pornografię. Gdyby im się to udało już na zawsze musielibyście się słuchać;) - przynajmniej tak się bonicie wydaje:)
                      • mujer_bonita Re: Bingo :) 28.12.11, 17:23
                        songo3000 napisał:
                        > Panowie w realu olewają babole bo mają swoje dobre pornole :PPP

                        A panie zasiadają z paczką chipsów przed 'M jak Miłość' :PPPP
                        • that.bitch.is.sick tak przyjemnie jest być pasztetem? 28.12.11, 17:42
                          mujer_bonita napisała:

                          >
                          >
                          > A panie zasiadają z paczką chipsów przed 'M jak Miłość' :PPPP
                          >
                          Tak ale faceci nie są z reguły zazdrośni o m jak miłość, to kobitki prowadzą krucjatę przeciwko pornografii - wszystko po to aby zasłonić i ukryć przed populacją męską pokazane tam atrakcyjne ciała ponieważ zawiść je zżera że takich ciał nie mają.
                          • songo3000 Re: tak przyjemnie jest być pasztetem? 28.12.11, 18:40
                            I jest to bardzo ludzki odruch - dawno tu pisałem, że 'te panie' tak bezczelną konkurencję muszą tępić bo stanowi potencjalną szkodę dla ich biznesu. Ja to wszytko rozumiem, tylko apeluję o nazywanie po imieniu :)
                        • songo3000 Re: Bingo :) 28.12.11, 18:37
                          Przed "Rezydencją" :) Pan piekny, bogaty, menel z gitarą, no i pretty woman prawie dziewica, hehe.
                    • yoric Re: Bingo :) 28.12.11, 17:37
                      > Bingo Urqu! Doszliśmy do sedna. Jeżeli cokolwiek 'walnięcie pięścią' ma spowodo
                      > wać, to pan musi być jakkolwiek to rozumiemy ATRAKCYJNY - albo po to, żeby part
                      > nerkę przestraszyć możliwą stratą trudną do zastąpienia albo w przypadku odejśc
                      > ia - żeby mógł sobie znaleźć kogoś innego.

                      no chyba nie do końca. Bo co jeśli facet faktycznie jest atrakcyjny i faktycznie ma alternatywy?
                      Jak dla mnie całe sedno instytucji małżeństwa jest takie, że facet nie zmienia sobie partnerki na młodszą i ładniejszą jak tylko zgromadzi wymagane do tego zasoby. Z w.w. wynikałoby jednak, że kobieta ma prawo być gruba, a facet ma prawo ją opuścić.
                      Serio??
        • songo3000 Re: Rany, kolejna dabata nas spaślakami... 28.12.11, 15:55
          Hehe, dałaś się złapać :) Specjalnie się pilnowałem w tych kawałkach z 'formami bezpłciowymi'... :P

          > ngo :) Ilu znasz facetów, którzy odeszli od partnerki bo ta przytyła. REALNIE?
          Odeszli? Oj, malutko. Tak na szybciora pozostałych można podzielić trzy grupy:
          - pierwsza i największa połowa: ich pożycie zmarniało, emocjonalnie się oddalili, wcześniej zmajstrowali dzieciaka, swoje potrzeby seksualne realizują na boku. Czyli szaraki z ulicy.
          - druga, znacznie mniejsza połowo: Pan i Władca :) prośbą i groźbą zrealizował cel i babeczka wygląda dziś w miarę atrakcyjnie.
          - trzecia, malutka połóweczka: partner po fazie pieklenia stwierdza, że jak jest ciśnienie to od biedy bzyknąć się da a w zasadzie to dobre obiady są ważniejsze.

          > się koguta. Jaki macie REALNE szanse na zmiany?
          Przecież to jasne - wprost proporcjonalne do REALNYCH potrzeb partnerki w temacie seksu z danym osobnikiem i ciągłości z nim związku.

          Nie trzeba się rozwodzić, zazwyczaj po prostu przestaje się posuwać nieatrakcyjnego partnera. W tym wypadku o wiele atrakcyjniejsze jest rękodzieło z erotyką...
          No tak. I tutaj jest pies pogrzebany w tym kobiecym lamencie na porno :)
          • mujer_bonita Re: Rany, kolejna dabata nas spaślakami... 28.12.11, 18:17
            songo3000 napisał:
            > od biedy bzyknąć się da a w zasadzie to dobre obiady są ważniejsze.

            :D :D :D :D :D
      • brak.polskich.liter Re: Rany, kolejna dabata nas spaślakami... 28.12.11, 14:33
        songo3000 napisał:

        >
        > Żremy dużo, jest to przyjemne, tyjemy i ponosimy tego KONSEKWENCJE w postaci zm
        > niejszenia atrakcyjności dla znakomitej większości otoczenia.

        Tu pelna zgoda.

        > Zdaje się, że główna teza jest taka - skoro sam się roztyłeś to nie m
        > asz prawa żądać ode mnie schudnięcia
        >

        Dokladnie tak. Skoro sam sie zapusciles, to nie masz prawa robic niemilych uwag partnerce (i vice versa zreszta). Reformy estetyczne i wszelakie inne nalezy zaczynac od siebie.

        > a cały czas masz sadzić mi komplementy.

        A ktos w ogole postulowal cos takiego? Chyba nadinterpretujesz.


        > Cóż, i tutaj się grubo, hehe mylicie :P Stawiać wymagania w swoim związku to mo
        > żna zawsze, niezależnie od swojego wkładu.

        Wymagania mozna miec zawsze, ale warto znac proporcja, mocium panie. Wedle stawu grobla. 45-letni miskowaty typ z zaawansowana ciaza spozywcza moze sobie chciec, zeby jego polowica wygladala, jak 20-latka z parametrami Miss Polonia. Marzyc kazdemu wolno :) Ale jesli sam jest tlusty i zapuszczony, to werbalizujac owe "wymagania" stoi na sliskim gruncie, bo ryzykuje, ze polowica go smiechem zabije (slusznie) albo i dorzuci jakas niemila uwage.
        • songo3000 Re: Rany, kolejna dabata nas spaślakami... 28.12.11, 15:35
          > Dokladnie tak. Skoro sam sie zapusciles, to nie masz prawa robic niemilych uwag
          A to już Twoje słodkie życzenia, niestety nie mające nic wspólnego z rzeczywistością.
          - Prawo to partner ma zawsze do werbalizowania swoich oczekiwań wobec tej drugiej osoby
          - Każdy ma seksualność taką jaką ma. Jeżeli podniecam się szczupłymi osobami a gruby partner oczekuje seksu i kontynuowania związku to w ramach realizacji jakby nie patrzeć m. in. SWOICH celów ma się dostosować.

          > Wymagania mozna miec zawsze, ale warto znac proporcja, mocium panie. Wedle staw
          Przecież to samo napisałem :) W tym wypadku o ile partnerkę nie kręci, dajmy na to wybitna inteligencja (i tu założenie, że partner takową posiada jako rzeczony 'as w rękawie') jego wymagania pójdą w próżnię.
          • mujer_bonita Re: Rany, kolejna dabata nas spaślakami... 28.12.11, 15:44
            songo3000 napisał:
            > Przecież to samo napisałem :) W tym wypadku o ile partnerkę nie kręci, dajmy na
            > to wybitna inteligencja (i tu założenie, że partner takową posiada jako rzeczo
            > ny 'as w rękawie') jego wymagania pójdą w próżnię.

            A wcześniej napisałeś:
            'Bije to generalnie w kobiety, które swoją atrakcyjność seksualną nie za bardzo mają jak podciągać innymi cechami.'

            Czyli rozmiem, że 'wybitna inteligencja' u kobiet panów nie kręci?


            I czy ty czasami nie mylisz cech, które czynią mężczyznę atrakcyjnym jako partner z atrakcyjnym jako kochanek? Naprawdę myślisz, że 20-letnia modelka, wiążąca się z 50-letnim opasłym milionerem FIZYCZNIE leci na niego, z powodu 'asa w rękawie' w postaci kasy?
            • urquhart Re: Rany, kolejna dabata nas spaślakami... 28.12.11, 15:54
              mujer_bonita napisała:
              > Czyli rozmiem, że 'wybitna inteligencja' u kobiet panów nie kręci?

              He, he, a znasz osobiście co mężczyzn co lecą na inteligencję?
              Inteligentna kobieta potrafi uwodzić i zastawiać sidła, wykorzystywać i eksponować najatrakcyjniejsze cechy, jeśli chce potrafi uruchomić zabójczy seksapil, ale to jedynie element układanki. Typowe inteligentne dumne intelektualistki raczej żyją samotnie i są wiecznie rozczarowane.

              > I czy ty czasami nie mylisz cech, które czynią mężczyznę atrakcyjnym jako partn
              > er z atrakcyjnym jako kochanek? Naprawdę myślisz, że 20-letnia modelka, wiążąca
              > się z 50-letnim opasłym milionerem FIZYCZNIE leci na niego, z powodu 'asa w rę
              > kawie' w postaci kasy?

              Młodość i wrodzona atrakcyjność fizyczna to taki sam as w rękawie.
              • mujer_bonita Re: Rany, kolejna dabata nas spaślakami... 28.12.11, 16:01
                urquhart napisał:
                > He, he, a znasz osobiście co mężczyzn co lecą na inteligencję?
                > Inteligentna kobieta potrafi uwodzić i zastawiać sidła, wykorzystywać i ekspono
                > wać najatrakcyjniejsze cechy, jeśli chce potrafi uruchomić zabójczy seksapil, a
                > le to jedynie element układanki. Typowe inteligentne dumne intelektualistki rac
                > zej żyją samotnie i są wiecznie rozczarowane.

                He, he a znasz osobiście kobiety, które lecą na inteligencję (solo)? Widziałeś może kiedyś 'The Big Bang Theory'?
            • songo3000 Re: Rany, kolejna dabata nas spaślakami... 28.12.11, 16:01
              Litości, a skąd ja to mam wiedzieć z jakiego konkretnego powodu tejże modelce robi się wilgotno między nogami (i ile oczywiście) gdy dziadu wchodzi do sypialni???

              Po prostu dopuszczam różne możliwości biorąc poprawę na to, że NIEGDY nie spotkałem się z wyrazem uznania atrakcyjności seksualnej babeczki na podstawie cech niefizycznych. A w stronę mężczyzn, jak najbardziej.
              • mujer_bonita Re: Rany, kolejna dabata nas spaślakami... 28.12.11, 16:03
                songo3000 napisał:
                > Po prostu dopuszczam różne możliwości biorąc poprawę na to, że NIEGDY nie spotk
                > ałem się z wyrazem uznania atrakcyjności seksualnej babeczki na podstawie cech
                > niefizycznych. A w stronę mężczyzn, jak najbardziej.

                Jak najbardziej? Atrakcyjność SEKSUALNA geeka z samego faktu bycia geekiem?
                • songo3000 Re: Rany, kolejna dabata nas spaślakami... 28.12.11, 16:28
                  Tak to panie przedstawiały. Tyle, że nie o prosiaków czy też Pattinson-ów, sorry chudzielców chodziło tylko o "uduchowionych artystów". Osobiście nie pojmuję ale fakt jest taki, że kilka pań wskazały tego typu cechy jako seksualnie atrakcyjne w stosunku do zera panów o podobnych zapatrywaniach.
                  • mujer_bonita Re: Rany, kolejna dabata nas spaślakami... 28.12.11, 16:30
                    songo3000 napisał:
                    > Tak to panie przedstawiały.

                    'Ależ kochanie - rozmiar nie ma znaczenia!' Tak to panie przedstawiały :P
                    • songo3000 Re: Rany, kolejna dabata nas spaślakami... 28.12.11, 16:37
                      Koleżanko, teraz to sama stawiasz się na pozycji znawcy 'prawdy objawionej', która wie lepiej :)
                      A rozmiar... po imporcie nastoletniej Chinki przestał być problemem. ;PPP
            • wymiatator1 Re: Rany, kolejna dabata nas spaślakami... 28.01.12, 12:41
              "Czyli rozmiem, że 'wybitna inteligencja' u kobiet panów nie kręci?" - kreci, i to kręci jak cholera, rzecz jasna wyłącznie w połączeniu z atrakcyjnością fizyczną. Jest jednak jedno "ale" - statystyka jest nieubłagana: wybitna inteligencja u kobiet jest znacznie rzadziej spotykana niż u mężczyzn. Poza tym, owa wybitnie inteligentna kobieta
          • brak.polskich.liter Re: Rany, kolejna dabata nas spaślakami... 28.12.11, 16:15
            songo3000 napisał:


            > A to już Twoje słodkie życzenia, niestety nie mające nic wspólnego z rzeczywistością.

            Cyz ja wiem?.. W moim kawalku rzeczywistosci bucowate pasztety (meskie i zenskie, wsio rawno) komentujace w nieprzyjemny sposob wyglad innych, sa glanowane werbalnie pro publico bono.

            > - Prawo to partner ma zawsze do werbalizowania swoich oczekiwań wobec tej drugi
            > ej osoby

            OK, prawo ma, niech bedzie. Tyle, ze konsekwencje tego prawa moga byc nieprzyjemne, a wiekszosc ludzi raczej stara sie unikac przykrych bodzcow. Gruby, zapuszczony facet, ktory nie jest uposledzony umyslowo, zdaje sobie sprawe, ze krytykujac cechy wygladu, ktore sam posiada, naraza sie na szerokie spektrum komentarzy, od "przyganial kociol garnkowi", do "lustro se kup i skoncz pierdolic, cieniasie". A takie uwagi wala w samoocene, zwlaszcza, jesli sa celne.

            > - Każdy ma seksualność taką jaką ma. Jeżeli podniecam się szczupłymi osobami a
            > gruby partner oczekuje seksu i kontynuowania związku to w ramach realizacji jak
            > by nie patrzeć m. in. SWOICH celów ma się dostosować.
            >

            Zgoda. Jedna uwaga - to dziala w obydwie strony. Jesli i pan i pani "na starcie" byli szczupli i maja podobne preferencje (kreci ich szczupla sylwetka), to po uzyskaniu dodatkowych +20 kilo per dupa ani ona nie bedzie dla niego atrakcyjna, ani on dla niej. I jesli z pozycji tego nieatrakcyjnego dla niej spaslaka on zacznie cos tam brzdaknie o tym, ze ONA ma sie dostosowac (tj. schudnac), bo inaczej seksu z nim niet, to baba popatrzy na jego smieszny kaldun i popuka sie w glowe.
            • songo3000 Re: Rany, kolejna dabata nas spaślakami... 28.12.11, 16:33
              Jak słusznie zauważasz - każdy kij ma (przynajmniej) dwa końce :) Co nie oznacza, że niemiłe słowo 'konsekwencje', które tak radośnie wszyscy ostatnio wykreślają z podręcznego słowniczka tym samym znika z naszego życia. A byłoby tak fajnie.... :D
    • yoric Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 28.12.11, 17:22
      Dla kobiet potrzebą fundamentalną i priorytetową jest stabilizacja; inaczej mówiąc zapewnienie ciągłości dostarczania zasobów gdy kobieta jest z dziecięciem małoletnim, mówiąc jeszcze inaczej tak zwana miłość, która funkcjonalnie do tego się sprowadza. Stawianie wymagań, zwłaszcza trudnych do spełnienia, jest ciosem w samo serce, bo narusza tę wizję - nie ma czegoś takiego. 'Warunkowa miłość' grozi odcięciem zasobów w razie niespełnienia warunków, zatem jest wcieleniem diabła i tak należy ją traktować. Dlatego tak ważne jest, że jeśli nawet temat nadwagi się poruszy, należy jednocześnie dać znać, że partnerkę się kocha i że się kochać będzie niezależnie od figury.

      Kag:
      "..."kochanie, przytylas". Co by to pomoglo? Ona odpowiedzialby by na to "wiem, mam lustro". On dalej "schudnij, sprobuj, wez sie za siebie", ona "probuje, ale nic z tego, jesc sie chce, dieta nie dziala, trudno jest""

      Problem w tym, że 'miłość bezwarunkowa' to właśnie scenariusz opisany przez Kag. Bezpieczeństwo emocjonalne to świetna sprawa, ale jednocześnie pełne przyzwolenie dla kobiety na uprawianie działań pozorowanych typu (to chyba tekst Urquharta) "ciągle jestem na diecie, tyję chyba od powietrza, a na ćwiczenia nie ma czasu" do czasu aż następuje punkt kryzysowy, tj. wg mojej metafory punkt, w którym słoń zajmuje cały pokój i nie da się go dłużej ignorować.

      I tu pierwszy wpis z dyskusji pod samym artykułem:
      "a jak już na widok ukochanej z wylewającym się tłuszczem chce się tylko rzygać to wymienia się ją na młodszą i szczuplejszą...w czym problem? "

      To jedno z wyjść. Parę innych podał Songo, żadne nie jest jakoś specjalnie zachęcające.
      Cała sprawa jest niesamowicie wielowątkowa i 'rozwojowa', ale w tym momencie interesują mnie w szczególności dwa aspekty (vel. 'facets' ;)):
      1. w jaki sposób ignorowanie problemu miałoby być lepsze - i to z perspektywy *kobiety* - niż zwrócenie na niego uwagi póki moment krytyczny nie został osiągnięty?
      2. jak uzasadnią swe stanowisko kobiety, które odrzucają miłość warunkową i stawianie wymagań, a jednocześnie potępiają facetów, którzy skorzystają z wyjścia cytowanego wyżej?
      • mujer_bonita Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 28.12.11, 17:27
        yoric napisał:
        > I tu pierwszy wpis z dyskusji pod samym artykułem:
        > "a jak już na widok ukochanej z wylewającym się tłuszczem chce się tylko rzygać
        > to wymienia się ją na młodszą i szczuplejszą...w czym problem? "

        Problem? Może w tym, że żeby 'zmienić partnerkę na młodszą i szczuplejszą' trzeba sobą coś REPREZENTOWAĆ - to jest być dla niej atrakcyjnym. A panom się wydaje, że zawsze będą Młodymi Bogami :D Po 40-tce, z dwóją dzieci, łysinką i ciążą spożywczą.
        • yoric Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 28.12.11, 17:40
          Właśnie wpisałem wyżej: a co jeśli facet rzeczywiście jest atrakcyjny - czy wtedy zostawienie grubej partnerki jest w porządku?
          I jeśli byłabyś tak łaskawa, pkt 1 i 2 powyżej - tj. nie zmuszam, ale interesuje mnie Twoje stanowisko.
          • mujer_bonita Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 28.12.11, 17:58
            yoric napisał:
            > Właśnie wpisałem wyżej: a co jeśli facet rzeczywiście jest atrakcyjny - czy wte
            > dy zostawienie grubej partnerki jest w porządku?

            Ja nie rozważam tego w kategorii 'w porządku' czy 'nie w porządku'. Każdy ma prawo odejść, jeżeli uważa, że jego potrzeby nie są zaspokajane w związku. Fajnie, jeżeli najpierw potrafi o tych potrzebach porozmawiać i ustalić, czy da się coś z tym zrobić.

            > I jeśli byłabyś tak łaskawa, pkt 1 i 2 powyżej - tj. nie zmuszam, ale interesuj
            > e mnie Twoje stanowisko.

            1. Nigdy nie uważałam i nie uważam, że ignorowanie jakiegokolwiek problemu jest lepsze. W życiu jest jednak tak, że rozwiązanie problemu częstokroć wymaga większego nakładu pracy i wysiłku niż trwanie w nim.

            2. Zacznijmy od odróżnienia miłości i atrakcyjności seksualnej. To nie jest to samo. Warunkowa miłość na przykład nie istnieje w moim świecie. Albo się kogoś kocha albo nie. Można przestać kochać, można miłość w kimś zabić w kimś ale obwarować warunkami? Warunki można postawić np. dla istnienia związku, dla bycia z kimś.

            A co do warunkowej atrakcyjności seksualnej - to nie uzasadnię Ci tego z pozycjo osoby, która ją odrzuca bo uważam, że jest ona jak najbardziej warunkowa.
            • yoric Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 28.12.11, 22:38
              > Fajnie, jeżeli najpierw potrafi o tych potrzebach porozmawiać i ustalić, czy da się c
              > oś z tym zrobić.

              ale właśnie nie można porozmawiać, bo obowiązuje tabu.

              > Każdy ma prawo odejść, jeżeli uważa, że jego potrzeby nie są zaspokajane w związku.

              jest jeszcze kwestia odpowiedzialności za związek, za partnera, czasem za dzieci, itd. - większość osób powiedziałoby, że wyjście to ostateczność. Jeżeli konsekwencja ma być taka, że wolno partnerkę rzucić, ale w żadnym razie nie wolno wcześniej potawić wymagań odnośnie figury, to jest to dość dziwna i chyba dość niszowa opinia.
              • hello-kitty2 Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 28.12.11, 23:51
                "ale właśnie nie można porozmawiać, bo obowiązuje tabu"

                Jesli obowiazuje tabu (przy zalozeniu, ze partnerka jest juz podpasiona) to oznacza, ze ona sama siebie nie akceptuje w obecnej formie i nie ma pomyslu co z tym zrobic. Tzn. pomyslow na zgubienie nadwagi jest wiele i ona je doskonale zna. Problem tkwi w tym, jak w inny sposob zaspokoic potrzebe, ktora ona zaspakaja odzywiajac sie w sposob, ktory prowadzi do tycia. Identyfikacja tej potrzeby jest tak samo wazna.

                Innymi slowy: osoby, ktore tyja w sposob nieprzerwany maja jakies problemy emocjonalne, ktorym nie potrafia stawic czola lub nie potrafia ich rozwiazac. Ty chcac rozmawiac o symptomie tych problemow: przyroscie wagi zmuszasz/prowokujesz osobe zaburzona do podjecia kolejnej konfrontacji z wlasnymi problemami. Jesli ona nie radzi sobie z ich rozwiazaniem to odrzuca twoja probe "pomocy" ustanawiajac tabu.

                Zwyczajnie pomoc w postaci rozmowy o przybieraniu na wadze kobiety jest pomoca nietrafiona. Nie rozwiazuje i w zaden sposob nie odnosi sie do istoty problemu jej tycia.
              • mujer_bonita Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 10:15
                yoric napisał:
                > ale właśnie nie można porozmawiać, bo obowiązuje tabu.
                (...)
                > większość osób powiedziałoby, że (...)

                Powiem szczere - nie wiem skąd Ci się takie rzeczy biorą. Była dyskusja o rzekomym 'tabu' - większość osób stwierdziła, że go nie ma, że to jedynie temat delikatny. Piszesz 'większość osób powiedziałoby' - skąd Ty bierzesz tą 'większość'? Ja takich ludzi nie znam, może Ty się po prostu w dziwnych kręgach obracasz?
                • yoric Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 12:01
                  > Była dyskusja o rzekomym 'tabu' - większość osób stwierdziła, że go nie ma, że to jedynie temat delikatny.

                  :)))
                  • mujer_bonita Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 12:35
                    W sumie po co zadajesz pytania, skoro swoją tezę masz i cokolwiek się nie napisze to i tak będziesz się jej trzymał?
                    • yoric Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 13:40
                      Niech ktoś jej powie...
                    • yoric Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 13:56
                      Albo inaczej. Sapkowski, "Kraniec świata":

                      "... A przeszkadzać to on nam po prawdzie nie zanadto przeszkadza. Bywa nawet, że pomaga... [ale]
                      Pluć nam na jego pomoc, co to, sami rąk nie mamy? A to, panie wiedźmin, nie diaboł, a złośliwe bydlę i w głowie ma, z przeproszeniem, nasrane tak, że wytrzymać ciężko. Nie wiedzieć rano, co mu wieczorem do łba strzeli. A to, panie, w studnię napaskudzi, a to za dziewką goni, straszy, grozi, że dupczył będzie. Kradnie, panie, chudobę i spyżę. Niszczy a psuje, naprzykrza się, na grobli ryje, doły kopie jak piżmowiec albo bober jaki, woda z jednego stawu, ze szczętem uciekła i karpie posnęły. We stogu lulkę palił, kurwi syn, z dymem puścił wszystko siano...
                      - Rozumiem - przerwał Geralt. - Więc jednak przeszkadza.
                      - Nie - pokręcił głową Dhun. - Nie przeszkadza. Psoci jeno, ot co."

                      Temat sylwetki wyzwala skrajne emocje i jest ogólnie i powszechnie znanym archetypowym wręcz powodem do kłótni; w dyskusji na Forum generuje wątek na 300 wpisów, w wątku tymże inwektywy; w badaniu spora część populacji męskiej przyznaje, że boi się go poruszyć (ale to daleko od Polski i nieprawda).
                      Czyli tabu? Ale jakie zaraz tabu? Temat delikatny, ot co. Żadne tam tabu.
                      • mujer_bonita Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 14:11
                        yoric napisał:
                        > Czyli tabu? Ale jakie zaraz tabu? Temat delikatny, ot co. Żadne tam tabu.

                        Czy wielkość członka jest tematem tabu dla Panów? A ich umiejętności w łóżku? Nie? To czemu jak się mówi wprost to kończy się odbijaniem piłeczki i mega fochem?? Dlaczego kobietom radzi się 'delikatne' podejście do tematu? Dlaczego kobiety muszą się obchodzić z tematami wiążącymi się z męskim ego jak ze zgniłym jajkiem?

                        Swoją drogą - w tamtej dyskusji wiele osób bardzo spokojnie tłumaczyło Ci. Tego nie zapamiętałeś. Odrzuciłeś 99% z tych 300 wypowiedzi zapamiętałeś kilka, z czego ja na przykład inwektyw nie pamiętam. Wybrałeś sobie to, co pasowało do Twojej tezy mimo, że stanowiło margines dyskusji. Pytanie brzmi - CZEMU?
                        • yoric Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 14:27
                          > Czy wielkość członka jest tematem tabu dla Panów?

                          doceniając Twoje zainteresowanie członkiem męskim zapytam jednak, czy powyższe oznacza, że a) po chwili zastanowienia sylwetka tematem tabu jednak jest ('ale u was biją murzynów'), czy b) właśnie nie jest, tylko argument jest tak subtelny, że mi umyka?

                          > ja na przykład inwektyw nie pamiętam

                          jakoś się nie dziwię :)
                          Tak nawiasem mówiąc to w ogóle było dość zabawne, kiedy *identyczne* sformułowania (nie inwektywy akurat) padały w obie strony, ale systematycznie zauważane i ganione były wyłącznie w jedną. A na sam koniec od Ciebie padło oskarżenie o "podwójne standardy" - doprawdy nie wymarzyłbym sobie lepszej puenty.
                          • mujer_bonita Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 14:38
                            yoric napisał:
                            > doceniając Twoje zainteresowanie członkiem męskim zapytam jednak, czy powyższe
                            > oznacza, że a) po chwili zastanowienia sylwetka tematem tabu jednak jest ('ale
                            > u was biją murzynów'), czy b) właśnie nie jest, tylko argument jest tak subteln
                            > y, że mi umyka?

                            A wiesz co to jest pytanie RETORYCZNE?

                            Nie - nie uważam, żeby to były tematy tabu. Są tematy DELIKATNE - tak wyśmiane przez Ciebie. Dla obu płci. Ty po prostu wbiłeś sobie coś do głowy i cokolwiek ktokolwiek napisze - i tak będziesz wiedział swoje. Powtarzał jak mantrę licząc, że po 100 razach wszyscy uznają to za prawdę.


                            > Tak nawiasem mówiąc to w ogóle było dość zabawne, kiedy *identyczne* sformułowa
                            > nia (nie inwektywy akurat) padały w obie strony, ale systematycznie zauważane i
                            > ganione były wyłącznie w jedną. A na sam koniec od Ciebie padło oskarżenie o "
                            > podwójne standardy" - doprawdy nie wymarzyłbym sobie lepszej puenty.

                            No to bardzo ciekawa manipulacja bo o ile pamiętam 'podwójne standardy' zarzuciłam Ci w kwestii podejścia do związku a nie słownictwa. Ty jednak w swym zaślepieniu chcesz widzieć tylko to co chcesz - nawet jak tego nie ma.
                            • yoric Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 16:41
                              > Nie - nie uważam, żeby to były tematy tabu.

                              tak czekałem, czy jawnie zaprzeczysz sama sobie, czy zaciśniesz zęby i zaprzeczysz oczywistym faktom. W sumie nawet mogłabyś wybrać to pierwsze - niechby nawet ktoś przywołał Twoje poprzednie słowa, najwyżej przekleiłabyś swoją mantrę, że to 'manipulacja', a 'cytaty są wyrwane z kontekstu'. Podpowiem jeszcze trzeci tekst: 'to wszystko spisek moich przeciwników politycznych' :)

                              > > No to bardzo ciekawa manipulacja bo o ile pamiętam 'podwójne standardy' zarzuci
                              > łam Ci w kwestii podejścia do związku a nie słownictwa.

                              zgadza się, ale sformułowanie "podwójne standardy" użyte przez Ciebie po tych wszystkich wpisach w tamtym wątku wyjątkowo mnie urzekło - to była taka wisienka na torcie.
                              • mujer_bonita Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 16:50
                                yoric napisał:
                                > tak czekałem, czy jawnie zaprzeczysz sama sobie,

                                Nigdzie nie napisałam, że to temat tabu. Ani w tej ani w tamtej dyskusji. Wręcz przeciwnie. Także nie bardzo miałam czemu zaprzeczać.

                                > > > No to bardzo ciekawa manipulacja bo o ile pamiętam 'podwójne standa
                                > rdy' zarzuci
                                > > łam Ci w kwestii podejścia do związku a nie słownictwa.
                                >
                                > zgadza się,

                                No cóż - w takim razie otwarcie przyznajesz się do kłamstwa na temat moich wypowiedzi? O_O! Nieźle!
                                • yoric Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 17:22
                                  > Także nie bardzo miałam czemu zaprzeczać.

                                  dokładnie - wolałaś zacisnąć zęby i zaprzeczyć faktom.

                                  > otwarcie przyznajesz się do kłamstwa na temat moich wypo
                                  > wiedzi? O_O! Nieźle!

                                  nie wiem co konretnie mam powtórzyć, więc podsumuję całość: przez cały wątek konsekwentnie uprawiałaś podwójne standardy, żeby na koniec - w innym kontekście - użyć sformułowania "podwójne standardy" formułując oskarżenie. Wydało mi się to nadzwyczaj urocze. To się nie nazywa kłamstwo, ale podonio niektórzy wołają na to 'hipokryzja' ;).
                                  • mujer_bonita Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 17:35
                                    yoric napisał:
                                    > dokładnie - wolałaś zacisnąć zęby i zaprzeczyć faktom.

                                    Czmu tak podle kłamiesz? Przecież to widać jak na dłoni. Nie napisałam czegoś, nie sądzę tak więc nie mogłam temu zaprzeczyć.

                                    > nie wiem co konretnie mam powtórzyć,

                                    Masz właśnie przestać powtarzać jak mantrę swoją wizję bo chyba sam zaczynasz w nią wierzyć. I to robi się z lekka przerażające.
                  • brak.polskich.liter Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 14:53
                    No bo to nie jest temat tabu.
                    Uwagi dotyczace wygladu, atrakcyjnosci, sprawnosci seksualnej, etc bija w samoocene - tym mocniej, im bardziej sa zasadne. Osoba "uderzona" moze zareagowac fochem, placzem, bierna agresja, wzbudzic poczucie winy, albo oddac cios, mierzac w jakis czuly punkt "agresora". Zadna z tych reakcji nie jest przyjemna.

                    IMO to bilans zyskow i strat. Panowie licza i wychodzi im, ze nie oplaca sie wywolywac tematu. Raz, ze czesc z nich (pisze o UK) boi sie konfrontacji. Nawet nie awantury, zwyklej konfrontacji. Dwa, ze dyskomfort patrzenia na puchnaca od zarcia ukochana jest mniejszy w porownaniu z dyskomfortem cichych dni, czucia sie, jak swinia, czy slyszenia o swojej z kolei grubej dupie i malym chuju. Trzy, ze rzucenie tematu implikowaloby szereg konsekwencji, w tym zmiana lifestyle, stylu odzywiania sie, moze jakies cwiczenia - i ta zmiana dotyczylaby rowniez ich. A przeciez siedzenie na sofie, ogladanie Top Gear i pogryzanie bacon sandwich jest duzo fajniejsze, niz silownia. Ludzie plci obojga leniwe som i wola nic nie robic i nic nie zmieniac tak dlugo, jak dlugo sie da.
                    Tylko tyle i az tyle.
                    • mujer_bonita Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 16:51
                      brak.polskich.liter napisała:
                      > No bo to nie jest temat tabu.

                      No nie jest. Jak widać Yoric po prostu nie potrafi tego zrozumieć.
                      • yoric Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 17:24
                        To jeszcze raz - Sapkowski, "Kraniec świata":

                        "... A przeszkadzać to on nam po prawdzie nie zanadto przeszkadza. Bywa nawet, że pomaga... [ale]
                        Pluć nam na jego pomoc, co to, sami rąk nie mamy? A to, panie wiedźmin, nie diaboł, a złośliwe bydlę i w głowie ma, z przeproszeniem, nasrane tak, że wytrzymać ciężko. Nie wiedzieć rano, co mu wieczorem do łba strzeli. A to, panie, w studnię napaskudzi, a to za dziewką goni, straszy, grozi, że dupczył będzie. Kradnie, panie, chudobę i spyżę. Niszczy a psuje, naprzykrza się, na grobli ryje, doły kopie jak piżmowiec albo bober jaki, woda z jednego stawu, ze szczętem uciekła i karpie posnęły. We stogu lulkę palił, kurwi syn, z dymem puścił wszystko siano...
                        - Rozumiem - przerwał Geralt. - Więc jednak przeszkadza.
                        - Nie - pokręcił głową Dhun. - Nie przeszkadza. Psoci jeno, ot co."

                        Temat sylwetki wyzwala skrajne emocje i jest ogólnie i powszechnie znanym archetypowym wręcz powodem do kłótni; w dyskusji na Forum generuje wątek na 300 wpisów, w wątku tymże inwektywy; w badaniu spora część populacji męskiej przyznaje, że boi się go poruszyć (ale to daleko od Polski i nieprawda).
                        Czyli tabu? Ale jakie zaraz tabu? Temat delikatny, ot co. Żadne tam tabu.
                        • mujer_bonita Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 17:32
                          yoric napisał:
                          > To jeszcze raz - Sapkowski, "Kraniec świata":

                          To jeszcze raz - Mujer_Bonita:
                          > Ty po prostu wbiłeś sobie coś do głowy i cokolwiek
                          > ktokolwiek napisze - i tak będziesz wiedział swoje. Powtarzał jak mantrę
                          > licząc, że po 100 razach wszyscy uznają to za prawdę.
                          • yoric Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 17:44
                            > Ty po prostu wbiłeś sobie coś do głowy

                            ciekawy argument: "powtarzasz coś, więc nie masz racji". Coś z cyklu "to co twierdzisz to manipulacja", "uważasz, że masz monopol na prawdę", itd.
                            Dodaj do kolekcji "nie masz racji bo jesteś głupi" oraz "sam jesteś głupi" i możesz bezpiecznie ruszać na podbój piaskownicy.
                            • mujer_bonita Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 17:53
                              yoric napisał:
                              > Dodaj do kolekcji "nie masz racji bo jesteś głupi" oraz "sam jesteś głupi" i mo
                              > żesz bezpiecznie ruszać na podbój piaskownicy.

                              To akurat poziom, który ostatnio Ty reprezentujesz a ja nie zamierzam się do niego zniżać.
      • kag73 Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 03:56
        Ja nigdzie nie napisalam o milosci "bezwarunkowej", tylko raczej o malej skutecznosci stwierdzenia "przytylas, schudnij, bo to niezdrowo". W artykule wrecz pisza, ze facet boi sie, bo nie chce zranic ukochanej kobiety. O zdrowie i takie tam dyrdymaly tutaj chodzi. Wiadomo, w UK wielu z nadwaga.
        Mysle, ze sporo osob, zwlaszcza mezczyzn tutaj na forum widzi sprawe z perspektywy swoich polskich realiow, Wielka Brytania(a z tamtad artykul) i tamtejsze kobiety to inna bajka.
        Pewnie, w Polsce prawie same lalki na ulicy(mowie to bez ironii czy zlosliwosci), w Anglii inaczej. Skoro nie ma sie wielkiego wyboru, bo ludzie/kobiety sa jakie sa...wyglada to zupelnie inaczej.
        Bylam kiedys w angielskim klubie, wiekszosc mlodziezy, dziewczyny o duuuzo mlodsze i sporo grubsze ode mnie a pewne siebie, mini na grubych tylkach i udach i w ogole do glowy im nie przyszlo, zeby sie "chowac". I malo tego krecili sie wokol nich faceci, rowiesnicy, zazwyczaj szczupli i co z tego, ze moze woleliby laski skoro takich nie bylo na horyzoncie, albo nie bylo tylu, zeby starczylo dla wszystkich.
        W zaleznosci od realiow krystalizuja sie wymagania i oczekiwania.
        Ze nie wspomne o nastawieniu i podejsciu do sprawy samych kobiet i ich pozycji w spoleczenstwie, Angielki slyna z tego, ze wypinaja sie na facetow i czesto wybieraja opcje "single mum" , bo panstwo o nie zadba a z facet sie przespia jak beda mialy ochote, zyc pod jednym dachem z nim nie musza.


        • songo3000 Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 20:23
          > Pewnie, w Polsce prawie same lalki na ulicy(mowie to bez ironii czy zlosliwosci
          Kwestia gustu. Osobiście uważam, że naprawdę mało jest ładnych kobiet, których to dziesiątki widzę codziennie na ulicach Wwy. No i (również bez ironii) niestety nie jestem w tych odczuciach odosobniony.

          > w spoleczenstwie, Angielki slyna z tego, ze wypinaja sie na facetow i czesto w
          Konkretnie to Angielki słyną z tego, że na ich chlanie, ćpanie, żarło i 'niezależny' styl życia jak dotąd składała się reszta pracującego społeczeństwa. W tym walnie pokaźna część pracujących imigrantów. W przyrodzie coś takiego nazywa się pasożytem i zazwyczaj organizm, na którym żeruje marnie kończy. Co właśnie obserwujemy, hehe.
        • eudajmonika Znaj proporcją, mocium panie... 02.01.12, 16:12
          kag73 napisała:

          > Ja nigdzie nie napisalam o milosci "bezwarunkowej", tylko raczej o malej skute
          > cznosci stwierdzenia "przytylas, schudnij, bo to niezdrowo". W artykule wrecz p
          > isza, ze facet boi sie, bo nie chce zranic ukochanej kobiety. O zdrowie i takie
          > tam dyrdymaly tutaj chodzi. Wiadomo, w UK wielu z nadwaga.
          > Mysle, ze sporo osob, zwlaszcza mezczyzn tutaj na forum widzi sprawe z perspekt
          > ywy swoich polskich realiow, Wielka Brytania(a z tamtad artykul) i tamtejsze ko
          > biety to inna bajka.
          > Pewnie, w Polsce prawie same lalki na ulicy(mowie to bez ironii czy zlosliwosci
          > ), w Anglii inaczej. Skoro nie ma sie wielkiego wyboru, bo ludzie/kobiety sa ja
          > kie sa...wyglada to zupelnie inaczej.
          > Bylam kiedys w angielskim klubie, wiekszosc mlodziezy, dziewczyny o duuuzo mlod
          > sze i sporo grubsze ode mnie a pewne siebie, mini na grubych tylkach i udach i
          > w ogole do glowy im nie przyszlo, zeby sie "chowac". I malo tego krecili sie wo
          > kol nich faceci, rowiesnicy, zazwyczaj szczupli i co z tego, ze moze woleliby
          > laski skoro takich nie bylo na horyzoncie, albo nie bylo tylu, zeby starczylo d
          > la wszystkich.
          > W zaleznosci od realiow krystalizuja sie wymagania i oczekiwania.
          > Ze nie wspomne o nastawieniu i podejsciu do sprawy samych kobiet i ich pozycji
          > w spoleczenstwie, Angielki slyna z tego, ze wypinaja sie na facetow i czesto w
          > ybieraja opcje "single mum" , bo panstwo o nie zadba a z facet sie przespia jak
          > beda mialy ochote, zyc pod jednym dachem z nim nie musza.

          Jasne, przeciętne "pubowe" Angielki są utyte, ale wystarczy przejść się po Wall Street w okolicach 8.00-9.00 rano aby przekonać się, że tam utytych jak na lekarstwo. Za to do biura pędzą na szpilkach 10cm+ dziewczyny jak z żurnala. W północnym Londynie, w lepszych dzielnicach małych nadmorskich miasteczek angielskich hipopotamów też nie widziałam. Bo w Anglii tusza jest powiązana z kastą, pokazuje przynależność społeczną. A ponieważ o awans społeczny na Wyspach duuużo trudniej niż w naszej egalitarnej RP, to i hipopotamy z pubów znają swoje miejsce - po co mają się katować i odmawiać sobie, kiedy w ich klasie waga jest określona a o zmianie klasy to wiadomo, można sobie na Pretty Woman pomarzyć.
          Znają też swoje miejsce adoratorzy hipopotamów. To rozsądne i praktyczne podejście nazwano w artykule strachem a facetów pantoflarzami.
          Pantoflarzami z całą pewnością nie są zaś Polacy - tutaj każdy Cienki Bolek z Fredkiem Kiepskim mają swoje żądania. I tak można przeczytać, że Pan Y. nie ma większych aspiracji materialnych i ścigać się ze szczurami nie ma zamiaru, ale Pani Y. sylwetkę powinna zachować nienaganną do późnej starości znosząc przytyki do swojej diety. Dalej - Pan K. zazdrośnie strzeże majątku intercyzą celując jednocześnie z wymaganiami w Top Model.
          Skąd się to bierze?
          Dlaczego jedna z drugą nie kopną faceta w dupę na tak roszczeniowe dictum? Za standard życia poniżej średniej należy się wygląd poniżej średniej! No tak, ale poniżej średniej to tutaj jest tylko Vitek. Wszyscy pozostali mają roszczenia na miarę swoich możliwości, hehe.

          • songo3000 ...bo u Pań jej nie dostaniesz. 02.01.12, 22:46
            > Dlaczego jedna z drugą nie kopną faceta w dupę na tak roszczeniowe dictum? Za s
            > tandard życia poniżej średniej należy się wygląd poniżej średniej! No tak, ale
            Dlaczego? To chyba jasne - tutejsze Panie najwyraźniej reprezentują poziom godny cienkiego Bolka i kiepskiego Ferdka. Wyżej dupy nie podskoczysz, jak mówi przysłowie i jakoś ta wzajemna atrakcyjność jest od wieków w równowadze, dopóki ktoś nie zaczyna ręcznego sterowania.

            Przy okazji raz jeszcze. Zła dieta => otyłość = pogorszenie stanu = kolejny gwóźdź do trumny umierającej służby zdrowia. Finansowanie konsekwencji złych wyborów spaślaków jest bardzo mało egalitarne. Rozumiem, że jak ktoś mi buchnie auto a mi się nie chce wykupić AC to mogę do Ciebie jak w dym walić :) Nie pękaj, taniutkie jest więc jakoś dasz radę.

            PS. W Top Model same anorektyczki są. Jeżeli już nawiązujesz do tematu to mniej emocji a więcej pomyślunku, uprzejmie proszę.
            • eudajmonika Re: ...bo u Pań jej nie dostaniesz. 03.01.12, 15:43
              songo3000 napisał:

              > > Dlaczego jedna z drugą nie kopną faceta w dupę na tak roszczeniowe dictum? Za standard życia poniżej średniej należy się wygląd poniżej średniej! No tak, ale [...]
              Dlaczego? To chyba jasne - tutejsze Panie najwyraźniej reprezentują poziom godny cienkiego Bolka i kiepskiego Ferdka. Wyżej dupy nie podskoczysz, jak mówi przysłowie i jakoś ta wzajemna atrakcyjność jest od wieków w równowadze, dopóki ktoś nie zaczyna ręcznego sterowania.

              Dlaczego nie nazwiesz ich raczej pantoflarami, które nie potrafią powiedzieć twardego "NIE!" ze strachu? "On stacza się do rynsztoka, a ona ze strachu milczy" hehe
              Gdybyś przeczytał czego dotyczyła moja wypowiedź, tobyś wiedział, że Polki to laski (w przeciwieństwie do hipo-Brytyjek) - jak widać stereo-TYP równowagi nie wyjaśni, ani strach.
              Kombinuj dalej!


              • songo3000 Re: ...bo u Pań jej nie dostaniesz. 03.01.12, 23:56
                Ok, już idę do kąta... kombinować ;)
          • yoric Re: Znaj proporcją, mocium panie... 03.01.12, 00:29
            To jest kapitalna synteza podejścia pań do związku, może nic nowego, ale za to jak szczerze i prosto z mostu. Zabawnie się czyta te wszystkie kity jak to kobiety chcą równouprawnienia, partnerstwa i jak to nie są materialistkami, a potem jak przyjdzie co do czego, to:

            > Za standard życia poniżej średniej należy się wygląd poniżej średniej!

            Co w wolnym tłumaczeniu znaczy mniej więcej:
            1. Za standard życia pary odpowiedzialny jest facet.
            2. Wartość faceta mierzona jest głównie stanem jego portfela (a kobiety - głównie jej wyglądem).

            I obie te rzeczy to generalnie prawda, natomiast przy punkcie dwa jest taki kruczek, że jest to trend od którego są wyjatki. Przeciętny facet musi stawać do wyścigu szczurów, ponieważ poza stanem konta nie ma innych atutów, na których może zbudować swoją wartość matrymonialną. Natomiast pewny siebie i świadomy swoich zalet i swojego powodzenia facet wie, że ma inne drogi i że może podobać się kobietom jako facet, a nie jako skarbonka. I taki facet może sobie pozwolić na to, żeby powiedzieć partnerce, której się nie podoba standard życia, żeby zarobiła na lepszy standard. Albo że w jego rankingu potrzeb podróż na Seszele jest wyżej, niż wymiana podłogi (mimo, iż sąsiedzi właśnie wymienili).
            I taki facet może sobie przebierać w opcjach powyżej średniej. Nawet, jeśli teoretycznie mu się 'nie należy' :).

            > I tak można przeczytać, że Pan Y. nie ma większych aspiracji materialnych i ścigać się ze szczurami nie ma zamiaru, ale Pani Y. sylwetkę powinna zachować nienaganną do późnej starości znosząc przytyki do swojej diety. Dalej - Pan K. zazdrośnie strzeże majątku intercyzą celując jednocześnie z wymaganiami w Top Model.
            Skąd się to bierze?
            Dlaczego jedna z drugą nie kopną faceta w dupę na tak roszczeniowe dictum?

            Bierze się stąd, że może. Jest podaż, jest popyt i jest wolny wybór. Nie podoba się, droga wolna - znajdziesz gdzieś lepszego faceta, Twój zysk!
            • abdulian Re: Znaj proporcją, mocium panie... 03.01.12, 13:54
              > To jest kapitalna synteza podejścia pań do związku, może nic nowego, ale za to
              > jak szczerze i prosto z mostu. Zabawnie się czyta te wszystkie kity jak to kobi
              > ety chcą równouprawnienia, partnerstwa i jak to nie są materialistkami (...)

              A pomyśleć, że jeszcze parę lat temu byłem po tej naiwnej stornie... Sęk w tym, że yoric ma rację. Jego przedmówczyni powiedziała głośno, brawo za odwagę, to czego nikt nie che powiedzieć. Dokładnie tak jest, chociaż wiele kobiet będzie opowiadało banialuki, że ważne jest piękne wnętrze :) w sumie pewnie i gdzieś tam jest - ale raczej do momentu, w którym nie trzeba założyć domu, rodziny, nabyć mieszkanie, samochód itp. Generalnie zapewnić tak zwaną "stabilność". Chociaż w sumie - może u dwudziestoparolatek zdarzają się jeszcze takie, dla których piękno przyrody, wieczór przy skrablach, pasjonująca dyskusja nad ostatnim filmem jest ważniejsza niż sprawy materialne.

              Są dwie kwestie o których pisał yoric, które wymagają uzupełnienia:

              > 1. Za standard życia pary odpowiedzialny jest facet.

              To też wynik chorej i seksistowskiej rzeczywistości gospodarczej, w której "niewiedzieć czemu" kobieta za taką samą pracę dostaję o 50% mniej niż facet. Tak jest w przypadku zdecydowanej większości. A dobrze zarabiających kobiet jest pewnie jakiś promil... Ale nie zmienia to faktu, ze jak kobieta chce to może, może odpowiadać za stan życia partnerskiego związku. Kwestia umowy i dobrych chęci. I jak tak uważam, mimo tego że zaraz będą banialuki o rodzinach, dzieciach, polskich rzeczywistościach i że w ogóle Piotruś Pan jestem...

              > 2. Wartość faceta mierzona jest głównie stanem jego portfela (a kobiety - główn
              > ie jej wyglądem).

              A rozwijając ta myśl, w odniesieniu do ludzi młodszych należało by ekstrapolować w kierunku "wartość faceta jest mierzona jego potencjałem do zarabiania w przyszłości, a kobiety głównie jej wyglądem i ... (tutaj mężczyźni wpisują swoje preferencje)" i to stanowi o jego wartości matrymonialnej w zależności czy ma lat 25 czy 30 czy też więcej... Oczywiście jest kwestia oczekiwań, sposobu/pomysłu na życie i na inne sprawy, ale generalnie tak właśnie jest. Ja to kiedyś na sobie przerobiłem spotykając się raz i drugi, piąty, dziesiąty...

              No i na koniec złota zasada rynkowa, że popyt reguluje podaż... Ja się pod tym podpisuje :)
              • eudajmonika Re: Znaj proporcją, mocium panie... 03.01.12, 15:14
                A pomyśleć, że jeszcze parę lat temu byłem po tej naiwnej stornie... Sęk w tym, że yoric ma rację. Jego przedmówczyni powiedziała głośno, brawo za odwagę, to czego nikt nie che powiedzieć. Dokładnie tak jest, chociaż wiele kobiet będzie opowiadało banialuki, że ważne jest piękne wnętrze :) w sumie pewnie i gdzieś tam jest - ale raczej do momentu, w którym nie trzeba założyć domu, rodziny, nabyć mieszkanie, samochód itp. Generalnie zapewnić tak zwaną "stabilność". Chociaż w sumie - może u dwudziestoparolatek zdarzają się jeszcze takie, dla których piękno przyrody, wieczór przy skrablach, pasjonująca dyskusja nad ostatnim filmem jest ważniejsza niż sprawy materialne.


                Ja mam piękne wnętrze, on ma piękne wnętrze. Wnętrze za wnętrze.
                Jakby przestać mieszać wnętrze z zewnętrzem, może udałoby nam się uporządkować sprawę roszczeniowej postawy w związku.
                Prawda jest taka, że obraz, który tutaj widać to obraz związku w momencie większej destabilizacji - każdy ciągnie kołderkę w swoją stronę. Destabilizacja jest wynikiem dążenia do zmiany ugruntowanych i wiele lat akceptowanych ról społecznych kobiety i mężczyzny w rodzinie. Łatwo nie będzie, to pewne. Kupujcie dodatkowe kości do komputerów, by zwiększyć ich moc obliczeniową - inaczej ni chuj nie doliczycie się strat i zysków w tej buchalterii!

                PS Abdulian - to zmartwychwstanie na dłużej, czy też...
                • abdulian Re: Znaj proporcją, mocium panie... 03.01.12, 16:03
                  Wnętrze wnętrzem, ale jak kobieta się zastanawia oceniając mężczyznę, tudzież analizując jego potencjał matrymonialny (jak to trafnie nazwał yoric), patrzy przede wszystkim na to czy będzie co do gara włożyć... Nawet niekoniecznie patrząc "tu i teraz" ale czy ktoś ma przed sobą "przyszłość" czytaj: czy jest zdolny generować środki na utrzymanie rodziny w przyszłości. Do tego się odwołuję. Powiedzmy, że do rzeczy o charakterze bardziej uniwersalnym. Z pięknego wnętrza będziesz mieć pożywkę jedynie dla swojej psyche, a niekoniecznie się tym najesz...

                  Co do destabilizacji w sensie społecznym jak to ujęłaś - to pewnie jak sama dobrze wiesz, jest to skomplikowany problem, chociaż ja od dawna wyznaję zasadę, że każdy jest kowalem swojego losu i zasługuje dokładnie na to, na co sobie zapracuje. Może sterować własnym życiem i robić z nim co chce. Jestem za zmianą tychże "ugruntowanych i wiele lat akceptowalnych ról społecznych" w kierunku takim, w którym każdy decyduje o swoim losie, a nie podejmuje decyzję z braku wyboru.

                  P.S. Abdulian wiecznie żywy, tylko nieobecny słowem. Ostatnio miałem się odezwać w wakacyjnym (o ile dobrze pamiętam) wątku o słoniu, ale się powstrzymałem (mało czasu, dużo głupiej pracy, którą jak się okazało potem w cholerę rzuciłem). Ostatnio nawet dostałem sugestię, żeby zrobić epilog do swojej historii, ale mam mieszane uczucia, bo znowu bym słyszał że żyję w nierzeczywistym świecie, że się nie zmieniłem, że Piotruś Pan jestem, że się autokreuje itp. :) taki nasz zwyczajny polski światek :D
                  • eudajmonika Re: Znaj proporcją, mocium panie... 03.01.12, 16:18
                    Wnętrze wnętrzem, ale jak kobieta się zastanawia oceniając mężczyznę, tudzież analizując jego potencjał matrymonialny (jak to trafnie nazwał yoric), patrzy przede wszystkim na to czy będzie co do gara włożyć...

                    Jaka kobieta? Masz jakąś konkretną na myśli?
                    Widzę, że stereo ma się doskonale. Trudno będzie przekonać, że się nie jest wielbłądem.
                    My last stand:
                    Wnętrze jest najważniejsze, nie wiesz? Garnek to tylko blady jego cień odbijający się na ścianach naszej jaskini :-)
                    Ale jeśli a priori jeśli przyjmiesz, że to garnek tworzy z nas to, czym jesteśmy, to nasza dyskusja nie wzniesie się ponad tyrady, jak wyżej. Co jest nudne i ... nudne.
                    • abdulian Re: Znaj proporcją, mocium panie... 04.01.12, 09:29
                      Widzisz - ja też powiem, że wnętrze jest najważniejsze co wcale nie oznacza, że dokonując wyboru, kierujemy się wyłącznie przesłankami duchowymi...

                      Nie twierdzę, że garnek determinuje tym kim jesteśmy. Twierdzę, że jest on przyczyną wielu życiowych wyborów u kobiet, które znam, poznałem, pewnie jeszcze poznam. Z pewnością nie wszystkich kobiet, ale wielu - co wynika z moich obserwacji. I bardziej mam tutaj na myśli stwierdzenie, że każda kobieta bierze ów garnek pod uwagę oceniając faceta (potencjał matrymonialny), a nie specjalnie chce mi się wierzyć, że liczne są takie kobiety, dla których jest to kompletnie nieistotne. Owszem, z pewnością w ogóle są i myślę, że bardziej funkcjonują na zasadzie wyjątków potwierdzających regułę. Refleksy na ścianie jaskini odbijające się od pustego gara to nic dobrego (nb sprowadzamy dyskusję w kierunku pierwotnych instynktów?)

                      A stereo ma się dobrze - wszystko zależy do jakiej grupy społecznej go odniesiesz. Z zwykle wolę gimnastykować swoje zwoje i iść tradycyjną ścieżką poznawczą, niekoniecznie tą związaną z uproszczeniami, jeżeli wiesz co mam na myśli.
                  • niezapominajka333 Re: Znaj proporcją, mocium panie... 03.01.12, 18:08
                    Czekamy na epilog, śmiało:)
                    • abdulian Re: Znaj proporcją, mocium panie... 04.01.12, 09:15
                      Witaj niezapominajko :) może się skuszę, ale pewnie potrzebowałbym z godzinkę na napisanie posta, więc może któregoś wieczoru usiądę i skrobnę. Musze dobrze przemyśleć posta, bo jak napiszę jak sprawy się mają (przedstawiając moją subiektywną wersję) to obawiam się, że pewne rzeczy mogą wywołać niepotrzebne dyskusje :)
                      • niezapominajka333 Re: Znaj proporcją, mocium panie... 04.01.12, 10:47
                        Abdulianie, wersje na forum są zawsze mniej lub bardziej subiektywne, a dyskusje i tak będą, niezależnie od tego co i jak napiszesz :)
                        Więc nie daj nam długo czekać...:)
                        • abdulian Re: Znaj proporcją, mocium panie... 04.01.12, 11:43
                          Oczywiście że są subiektywne. A fakt, dyskusje będą, więc może po prostu napiszę co myślę i tyle.

                          Ok, obiecuję napisać, tylko nie wiem kiedy. Trochę czasu na to potrzebuję, w pracy nie dam rady, może wieczorem w domu jak wszyscy pójdą spać a ja będę miał chwilę.
              • eudajmonika Re: Znaj proporcją, mocium panie... 03.01.12, 15:20
                No i na koniec złota zasada rynkowa, że popyt reguluje podaż... Ja się pod tym podpisuje :)

                Ja się nie podpiszę. Nie jestem towarem ;-)


                • abdulian Re: Znaj proporcją, mocium panie... 03.01.12, 16:05
                  Jesteś. I w dodatku kieruje Tobą niewidzialna ręka rynku :)
    • efi-efi Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 08:49
      A dlaczego te artykuliki nie są podpisywane nazwiskiem?
      • efi-efi Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 20:14
        mujer_bonita napisała:

        >>Swoją drogą - w tamtej dyskusji wiele osób bardzo spokojnie tłumaczyło Ci. Tego nie >>zapamiętałeś. Odrzuciłeś 99% z tych 300 wypowiedzi zapamiętałeś kilka, z czego ja na >>przykład inwektyw nie pamiętam. Wybrałeś sobie to, co pasowało do Twojej tezy mimo, że >>stanowiło margines dyskusji.

        - Ano, masz rację Bonita, też wówczas zwróciłam na to uwagę. Akurat należałam do osób, które słoniowi w pokoju mówią nie :)
        Uważałam , że jak szczupłość partnerki Yorika jest dla niego b.istotna , to powinien jej to wprost powiedzieć. Czyli zgadzałam się z autorem wątku . I zostałam olana bo nie o to Yorikowi chodziło żeby baby się z nim zgadzały :)
        Ukuł sobie wcześniej tezę, że kobietom NIE WOLNO nic na temat ich figury mówić i bronił jej własną krwią.

        BTW ten temat szczupłej sylwetki u partnerki jakoś szczególnie leży Yorikowi na wątrobie :)
        • urquhart temat szczupłej sylwetki leży Yorikowi na wątrobie 29.12.11, 20:33
          efi-efi napisała:
          > BTW ten temat szczupłej sylwetki u partnerki jakoś szczególnie leży Yorikowi na
          > wątrobie :)

          Mnie też. Dobrze go rozumiem.
          Podobnie jak Yoric zacząłem wiercić dziurę w brzuchu partnerce od samego początku (wróć: modyfikować zachowania jak to zostało nazwane w wątku obok) że kupowanie pięknie zasznurowanej paczki ciastek z kremem w cukierni codzienne skończy sie katastrofą za parę lat. A i owszem był to temat tabu, a drążenie tematów tabu to moja specjalność. Wykrakałem.
          No i w sumie mam co chciałem że się uwziąłem, większość naszych dawnych znajomych bab żon jest już zatuczona, a moja nie.

          Rozumiem że w typowych warunkach byłoby to uznane za typową opresyjną przemoc emocjonalną i uprzedmiotowienie kobiety w związku :)
          Kobieta wyemancypowana, prawdziwa feministka ma prawo być gruba i brzydka. Drorkin Rulez!
        • songo3000 Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 20:37
          Mi nie leży na wątrobie, co najwyżej na fiucie ;) ale finalne sto postów jest w temacie spaślak to:
          temat tabu,
          a nie bo delikatny problem
          no co ty, to tabu
          pitolisz, jakie tabu, po prostu trudna sprawa
          ...
          :DDD

          Tabu, delikatny problem - sprawa, o której się NIE MÓWI bo wywołuje
          a) nieprzyjemną, nieracjonalną reakcję wewnątrz związku, a w zasadzie jak na poliu bitwy gdzie najlepszą obroną jest atak :)
          b) adekwatną reakcję otoczenia

          Jednym słowem, poruszenie tematu wywołuje zwielokrotnioną reakcję skierowaną na 'winowajcę', której merytoryka jest wielce daleka od rzeczywistego źródła problemu.
          Mechanizm dokładnie taki sam jak przy 'małym fiucie' (bo kutas z definicji duży jest ;) Różnica tylko taka, że spaślak >może< się odchudzić a fiuta nijak powiększyć się nie da :D
          • urquhart Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 21:02
            songo3000 napisał:
            > Mechanizm dokładnie taki sam jak przy 'małym fiucie' (bo kutas z definicji duży
            > jest ;) Różnica tylko taka, że spaślak >może< się odchudzić a fiuta ni
            > jak powiększyć się nie da :D

            Eee, jak to , a wieczne zajadłe dysputy zwolenników nad wyższością metody ciężarków kontra metody pompek?

            allegro.pl/ekspandery-63791
            www.ceneo.pl/10071617allegro
            Już sobie wyobrażam w sądzie: uwierzył pan zatem że penis bedzie od tego 44% większy i wysłał pan pozwanemu 775 złotych?
            • songo3000 Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 22:22
              Nieeee, niemożliwe żeby ktoś choć odrobinę myślący to kupił... :)
    • efi-efi Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 21:55
      Ja może nie do końca czaję temat 'tłustej dupy' bo nie dane mi było doświadczyć tego organoleptycznie. Całe życie jestem szczupła, kiedyś regularny chudzielec, teraz wpisuję się w wymogi wagowe obecnej "mody". Ponieważ zawsze chciałam być puszysta to to całe halo wobec wagi wydaje mi się mocno przesadzone, a panowie marzący o szczupłej małżonce zmanipulowani przez szpeców od reklamy ( proszek persil lepszy od ...) .
      Przecież takie grubiutkie jest przyjemniejsze w dotyku : mięciutkie, a nie kościste . Rozłożysta pupa i mocne jak jak kolumny uda zostały uwieczniane przez rzeźbiarzy jako symbol piękna przez wieki.
      Daliście sobie panowie kit wcisnąć i tyle.
      • songo3000 Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 22:21
        Nic nie czaisz a problem jest techniczny - jak niby mam z tym moim małym fiutkiem przecisnąć się do upragnionej waginy tudzież anusa skoro na drodze stoją zwały tłuszczu z pośladków i ud?
        ;PPP
    • efi-efi Re: Ona tyje, on milczy ze strachu 29.12.11, 22:24
      songo3000 napisał:

      > kręci, dajmy na to wybitna inteligencja (i tu założenie, że partner takową posiada jako rzeczony 'as w rękawie')

      - Coś w tym jest , mnie na ten przykład kręci , a nawet dodam więcej, że błyskotliwa inteligencja u faceta jest warunkiem niezbędnym do tego , abym się takowym delikwentem podnieciła.

      U mnie nie mają szans np, faceci ,którzy w przypływie szczerości stwierdzają, że byli kiepscy z matematyki w szkole. Koleś, który matematyki nie lubi albo nie daj Bóg jej zwyczajne nie jarzy powinien milczeć na ten temat .
    • mujer_bonita Ilu jest szczerych facetów? 29.12.11, 23:16
      Tak na marginesie naszła mnie refleksja - ilu jest na świecie szczerych facetów? Takich co na wstępie lasce powiedzą 'kręcisz mnie ale jak utyjesz to do widzenia? Po ch.j ta cała gadka, że liczy się 'wnętrze' i takie tam?

      Gdybyście panowie byli szczerzy od początku może uniknęliście partnerek takich jak macie :)
      • yoric Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 00:49
        ...a jak się znajdzie jakiś 'sprawiedliwy', który dokładnie tak zrobi, to jest histeria i darcie szat jak można być takim chamem...
        • that.bitch.is.sick Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 00:57
          yoric napisał:

          > ...a jak się znajdzie jakiś 'sprawiedliwy', który dokładnie tak zrobi, to jest
          > histeria i darcie szat jak można być takim chamem...

          To nieprawda akurat. Nie powiesz tego bo nie zrezygnujesz z fajnego bzykania i nie jesteście szczerzy z reguły dla korzyści własnej. Mam na myśli to co się mówi na początku związku. Nie powiesz lasce: sorry kotek, nie jesteś ideałem ale tymczasowo wystarczysz..czy powiesz?
          • yoric Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 01:11
            A owszem, zdarzało się :). Głównie żeby być w porządku wobec siebie, ale także dlatego, że wbrew pozorom korzyści własnej to nie szkodzi. Bzykanie co najwyżej oddali się w czasie. Tak to jest, że kobieta gra na stały związek wstrzymując seks, dlatego facet działając w swoim najlepszym interesie musi dać jasny sygnał, że albo tylko seks, albo w ogóle nic i wtedy jest krótka piłka, jak facet ją kręci to kończy gierki i idzie do łóżka :).
            • that.bitch.is.sick Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 01:19
              yoric napisał:

              > A owszem, zdarzało się :). Głównie żeby być w porządku wobec siebie, ale także
              > dlatego, że wbrew pozorom korzyści własnej to nie szkodzi. Bzykanie co najwyżej
              > oddali się w czasie. Tak to jest, że kobieta gra na stały związek wstrzymując
              > seks, dlatego facet działając w swoim najlepszym interesie musi dać jasny sygna
              > ł, że albo tylko seks, albo w ogóle nic i wtedy jest krótka piłka, jak facet ją
              > kręci to kończy gierki i idzie do łóżka :).

              :)ale to nigdy nie bywało że dziewczyna Cię tak kręciła, że kwestia albo seks albo nic myliła się z kwestia seks albo życie i byłaby opcją trudną do przeżycia?:)
              Mi się zdarzało że seks przerósł moje kalkulacje:) bywa że ogon merda psem, co nie?
              • yoric Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 01:57
                Oczywiście, oczywiście. I nawet nie to, że tak kręciła, tylko byłem młodszy i miałem mniej opcji (czytaj prawie żadnych), i ze 2-3 razy była decyzja "trudno, trzeba wejść w ten związek", mimo że gdzieś tam w tle była świadomość zgrzytu i kompromisu, ale człowiek sobie to jakoś zracjonalizował (czytaj zamiótł pod dywan).

                > ogon merda psem

                dokładnie tak! Z obecną kobietą przez pierwszy prawie rok znajomości (!) zarzekaliśmy się oboje, że na 100% to tylko czasowy układ i że nic dłuższego z tego nie będzie. Ale seks był tak świetny a rozstania tak nieznośne, że (tym razem mimo multum opcji z obu stron) zmusiło nas to do zrewidowania poglądów...
                • that.bitch.is.sick Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 09:18
                  Oczywiście tytuł wątku jest beznadziejny bo sugeruje, że szczerość ma coś z płcią wspólnego.
                  Chore myślenie.
                  • urquhart Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 11:24
                    T.B.i.S.
                    A ja uważam że zasadniczo ma wspólnego.
                    To też Atawizm psychoewo.
                    Kobieta jak ma zapewnione bezpieczeństwo, gniazdo i opiekę partnera będzie gromadzić tłuszczowe zapasy żeby się byś przygotowana na bezpieczne rozmnażanie. Podobnie jak atawistycznie samiec będzie ruchać wszystko co się mu da wyruchać niezależnie od tego co dzieje się w gnieździe.
                    • that.bitch.is.sick Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 11:48
                      urquhart napisał:

                      > T.B.i.S.
                      > A ja uważam że zasadniczo ma wspólnego.
                      > To też Atawizm psychoewo.
                      > Kobieta jak ma zapewnione bezpieczeństwo, gniazdo i opiekę partnera będzie grom
                      > adzić tłuszczowe zapasy żeby się byś przygotowana na bezpieczne rozmnażanie. Po
                      > dobnie jak atawistycznie samiec będzie ruchać wszystko co się mu da wyruchać ni
                      > ezależnie od tego co dzieje się w gnieździe.
                      >
                      Ale nie rozumiemy się. Ja nie mówię o motywacji do kłamstwa. Zresztą kobiety zdradzają niewiele rzadziej niż faceci. Mowię o bzdurach które tu bonita uprawia (bezkarnie mimo iż to wszystko jest "prymitywna pseudodyskusja") że płeć decyduje o większej skłonności do klamstwa tak generalnie. Wszystko jest dobre byle tylko najeżdżać na płeć męską - świat według Bonity.
                      Zawsze można powiedzieć: kobiety nie są szczere in general albowiem udają orgazm. No co za bzdura.
                      Lepiej nie twierdź urquhart takiej bzdury że mężczyźni mają więcej ewolucyjnej korzyści w kłamstwie bo...twierdząc takie rzeczy robimy gupków zwykłych z siebie..jak bonita np.
                      • mujer_bonita Trudna sztuka czytania :D 30.12.11, 11:55
                        that.bitch.is.sick napisała:
                        > radzają niewiele rzadziej niż faceci. Mowię o bzdurach które tu bonita uprawia
                        > (bezkarnie mimo iż to wszystko jest "prymitywna pseudodyskusja") że płeć decydu
                        > je o większej skłonności do klamstwa tak generalnie. Wszystko jest dobre byle t
                        > ylko najeżdżać na płeć męską - świat według Bonity.

                        Bitch błagam - nie ośmieszaj się znowu. Naprawdę - Twoje chore interpretacje już dawno przestały być zabawne.

                        Zapytałam o szczerość panów bo rozmawiamy o PANÓW problemie z damską wagą. Zapytałam konkretnie, że skoro DLA NICH to taki problem to czemu od początku tego nie mówią. Ty natomiast zrobiłaś z tego jakiś chory film. Po raz kolejny z resztą.

                        Nie - nie uważam, że płeć decyduje o skłonności do kłamstwa. Nie analizuję ani nie zajmuję się takimi porównaniami. Zadałam proste, konkretne pytanie odnośnie konkretnej OMAWIANEJ TUTAJ sytuacji. NIC WIĘCEJ. Dotarło?
                        • that.bitch.is.sick trudna sztuka zrozumienia własnej śmieszności 30.12.11, 12:19
                          mujer_bonita napisała:


                          >
                          > Bitch błagam - nie ośmieszaj się znowu. Naprawdę - Twoje chore interpretacje ju
                          > ż dawno przestały być zabawne.
                          >
                          > Zapytałam o szczerość panów bo rozmawiamy o PANÓW problemie z damską wagą. Zapy
                          > tałam konkretnie, że skoro DLA NICH to taki problem to czemu od początku tego n
                          > ie mówią. Ty natomiast zrobiłaś z tego jakiś chory film. Po raz kolejny z reszt
                          > ą.
                          >
                          > Nie - nie uważam, że płeć decyduje o skłonności do kłamstwa. Nie analizuję ani
                          > nie zajmuję się takimi porównaniami. Zadałam proste, konkretne pytanie odnośnie
                          > konkretnej OMAWIANEJ TUTAJ sytuacji. NIC WIĘCEJ. Dotarło?
                          >

                          Zrozum Bonita: nie jest taki istotny kontekst konkretnej wypowiedzi - to twoja kolejna obsesja.
                          Generalnie to co piszesz nie jest wiarygodne ponieważ zawsze jesteś przeciwko stronie męskiej - to rodzi pewne wnioski gdy tworzysz kolejny bzurny tytuł - właśnie po to aby utrwalić negatywne skojarzenia. Co mnie obchodzi Twoja kolejna durna kampania na pięćset wątków która ma służyć udowodnieniu nieudowadnialnego, a mianowicie: że mężczyźni nie mówią kobietom bo idą na łatwiznę? Co chcesz właściwie udowodnić? Że WSZYSCY mężczyźni w tej konkretnej sytuacji ZAWSZE kłamią(mniejsza z tym zawsze, w większości).
                          Już sam fakt zajmowania się tak piramidalną bzdurą świadczy o tym że jesteś wprost piramidalnie głupia. Tym bardziej, że gdy się pojawiasz na forum to zawsze tworzysz pięćset wątków aby upierdliwie upierać się przy jakiejś totalnie sterotypowej bzdurze, którą popełniłaś i inni próbują ci to udowodnić.
                          Czy nie widzisz że kręcisz się w kółko? Marnujesz czas i wszelkie siły umysłowe na obronę przekonań które są albo idiotyczne albo nie do udowodnienia. W każdym razie na poziomie przedszkola a nie dorosłej dziewczynki.
                          • that.bitch.is.sick Re: trudna sztuka zrozumienia własnej śmieszności 30.12.11, 12:25
                            I celowo napisałam żeby Cię sprowokować, oczywiście udało się jesteś niezawodna.
                          • mujer_bonita Re: trudna sztuka zrozumienia własnej śmieszności 30.12.11, 12:30
                            that.bitch.is.sick napisała:
                            > Zrozum Bonita: nie jest taki istotny kontekst konkretnej wypowiedzi -

                            No to koleżanko ale niestety poziom Twojego absurdu przekroczył moje możliwości. Piszesz po prostu żeby pisać - nie ważne co ktoś napisze - Ty musisz COŚ swojego wymyślić. Kupy się nie trzyma ale literki w net poszły.

                            Chamskim Trollom dziękujemy :D Jak dla mnie EOD.
                            • that.bitch.is.sick manipulantka 30.12.11, 13:13
                              mujer_bonita napisała:


                              > No to koleżanko ale niestety poziom Twojego absurdu przekroczył moje możliwości
                              > . Piszesz po prostu żeby pisać - nie ważne co ktoś napisze - Ty musisz COŚ swoj
                              > ego wymyślić. Kupy się nie trzyma ale literki w net poszły.
                              >
                              > Chamskim Trollom dziękujemy :D Jak dla mnie EOD.
                              >

                              Możesz nie rozmawiać o tym co ja chcę. Masz do tego prawo. Ale nie myśl sobie że Twoje roztrząsanie imponderabiliów służące udowodnieniu nieudowadnialnego, a mianowicie że mężczyźni nie mają racji i są generalnie źli ma więcej sensu. Jedziesz na wiecznej wojnie płci. Czy to jest temat atrakcyjny? Ważniejsze czy do czegoś pozytywnego się przydadzą te bzdety. Ale jak już napisałam: to co ty wyrabiasz to zwykłe awanturnictwo forumowe. Może weźmiesz sobie do serca to co piszę i wysilisz się na konstruktywność, a może nie. Mi to zwisa. Nawet mi zależało aby się z Tobą pokłócić bo uzależnienie od pyskówek które tworzysz zaczyna mi mącić w moim prywatnym czasie. To jest chory mechanizm: piszesz coś co wkurwia ludzi bo jest piramidalnie bezsensowne, nawet mi się nie chce zwyczajnie wnikać w meritum, zamiast przyjemności z dyskusji na forum wychodzi z tego frustracja i wrogość.
                              Jesteś toksyczna.
                              yoric sorki za off top. to bardziej mi ma służyć niż innym.
            • mujer_bonita Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 09:36
              yoric napisał:
              > A owszem, zdarzało się :). Głównie żeby być w porządku wobec siebie, ale także
              > dlatego, że wbrew pozorom korzyści własnej to nie szkodzi.

              Czyli do szczerości odnośnie 'to tylko seks' jesteś zdolny bo to Twojej korzyści nie szkodzi - do szczerości w kwestii wagi już nie. Ciekawe rozróżnienie. A potem płaczesz na forum, że laska zaraz Ci się roztyje a Ty nic nie możesz z tym zrobić.
              • yoric Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 13:22
                > Czyli do szczerości odnośnie 'to tylko seks' jesteś zdolny bo to Twojej korzyśc
                > i nie szkodzi - do szczerości w kwestii wagi już nie.

                ...hę???

                > A potem płaczesz na forum, że laska zaraz Ci się roztyje a Ty nic nie możesz z tym
                > zrobić.

                przecież mogę i robię :). Coś Ci się chyba znowu z nerwów pomieszało - jak zasugeruję kubek ciepłej melisy to pewnie znów się dostanie od 'chamów', ale co tam, zdrowie najważniejsze.
                • mujer_bonita Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 13:30
                  yoric napisał:
                  > przecież mogę i robię :). Coś Ci się chyba znowu z nerwów pomieszało - jak zasu
                  > geruję kubek ciepłej melisy to pewnie znów się dostanie od 'chamów', ale co tam
                  > , zdrowie najważniejsze.

                  Poprzednio pisałeś coś innego. Skoro możesz i robisz to co to za tabu? Gdzieś tu logika umknęła?
                  • yoric Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 15:02
                    > Poprzednio pisałeś coś innego.

                    to czekam na to, co Twoim zdaniem pisałem, zwłaszcza że wątek nie trafił jeszcze do archiwum. Jakieś cytaty może - mogą być nawet po mojemu zmanipulowane i wyrwane z kontekstu :)
                    Przy okazji rozmowy z moją Panią nt. moich zapatrywań na wagę i jej wpływ na satysfakcję w związku odkryłem, że rozmowa z kobietą o wadze jest wielkim szokiem dla niej i otoczenia = tematem tabu (a nie, nie tabu, przepraszam, tylko 'delikatnym').

                    Tak mnie jeszcze nurtuje z tą szczerością, której ponoć mi zabrakło - jeśli przedstawienie partnerce swoich oczekiwań odnośnie wagi i to jeszcze zanim waga zaczęła być problemem jest brakiem odwagi i szczerości to jak sprawa powinna wyglądać żeby właśnie była 'szczerość'?
                  • songo3000 Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 21:21
                    > Poprzednio pisałeś coś innego. Skoro możesz i robisz to co to za tabu? Gdzieś t
                    > u logika umknęła?
                    No nie żartuj, dokładnie tam gdzie mogą a jakoś nie robią. Inna sprawa, że ch. im w d. obezjajcom, hehe.
        • mujer_bonita Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 09:37
          yoric napisał:
          > ...a jak się znajdzie jakiś 'sprawiedliwy', który dokładnie tak zrobi, to jest
          > histeria i darcie szat jak można być takim chamem...

          Skoro takie podejście ma ta konkretne kobieta to po co w ogóle z nią zaczynać jeżeli waga jest tak istotna?
          • urquhart Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 11:09
            mujer_bonita napisała:
            > Skoro takie podejście ma ta konkretne kobieta to po co w ogóle z nią zaczynać j
            > eżeli waga jest tak istotna?

            To analogicznie jak w równoległym wątku o pantoflarzach baba typowo bierze faceta i zaczyna od przeglądu jego szafy, wywalenia podartych portek i wojskowych wytartych bluz i kurtek i zmiany nawyków higienicznych.

            Coś intryguje, chemia zakochania działa i produkuje narkotyczną dopaminę, a przyjmuje się założenie że cała resztę można zmienić jeśli zainwestuje się czas i środki :)
            • mujer_bonita Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 11:31
              urquhart napisał:
              > To analogicznie jak w równoległym wątku o pantoflarzach baba typowo bierze face
              > ta i zaczyna od przeglądu jego szafy, wywalenia podartych portek i wojskowych w
              > ytartych bluz i kurtek i zmiany nawyków higienicznych.

              Analogicznie? A co robią panowie? Siedzą i jęczą? Gdzie tu analogia?

              Swoją drogą znam wielu panów, którzy na opisane przez Ciebie praktyki się nie godzą i już. I co? Potępicie ich panowie? Źli faceci czy widziały babskie gały co brały?
              • urquhart Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 11:42
                mujer_bonita napisała:
                > Analogicznie? A co robią panowie? Siedzą i jęczą? Gdzie tu analogia?

                Bo się boją?
                Bo są w "defensywie na płaszczyźnie władzy"?
                Bo generalnie męskie oczekiwania są wyrazem niedojrzałości a kobiece te słuszne?
                • mujer_bonita Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 11:45
                  urquhart napisał:
                  > mujer_bonita napisała:
                  > > Analogicznie? A co robią panowie? Siedzą i jęczą? Gdzie tu analogia?
                  >
                  > Bo się boją?

                  Przed chwilą jeszcze w tym wątku walili pięścią w stół. Taka zmiana?

                  Odpowiesz mi na drugą część mojego poprzedniego posta?
                  • urquhart Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 12:09
                    mujer_bonita napisała:
                    > Przed chwilą jeszcze w tym wątku walili pięścią w stół. Taka zmiana?

                    Bo to przedstawiciele tej mniejszej grupy która nie "jest w defensywie na płaszczyźnie władzy". Bo męska płeć jak i żeńska to przecież nie monolit.

                    > Odpowiesz mi na drugą część mojego poprzedniego posta?
                    > Swoją drogą znam wielu panów, którzy na opisane przez Ciebie praktyki się nie godzą i już. > I co? Potępicie ich panowie? Źli faceci czy widziały babskie gały co brały?

                    Znaczy na zmianę zawartości szafy i nawyków higienicznych? Nie rozumiem do końca pytania.
                    Upieranie się przy drobiazgach po to żeby jedynie postawić na swoim źle wróży.
                    Związek to moim zdaniem zawsze poświęcenie czegoś, dla zyskania czegoś cenniejszego.
                    Poważnie to z psychoterapii związku ćwiczenie mi się przypomina: robisz listę rzeczy najważniejszych których oczekujesz od partnera w kolejności ważności. A potem masz zapomnieć o tych wszystkich które są na dole listy i o nic zapomnieć skupiając się na najważniejszych (potem listy należy skonfrontować).
                    Zachowanie zawartości szafy i nawyki higieniczne to akurat część która jest w mojej ocenie na dole listy...
                    • mujer_bonita Drobiazgi? 30.12.11, 12:26
                      urquhart napisał:
                      > Znaczy na zmianę zawartości szafy i nawyków higienicznych? Nie rozumiem do końc
                      > a pytania.
                      > Upieranie się przy drobiazgach po to żeby jedynie postawić na swoim źle wróży.
                      > Związek to moim zdaniem zawsze poświęcenie czegoś, dla zyskania czegoś cenniejs
                      > zego.

                      Mamy dwie sytuacje:
                      1. Kobieta wiąże się z mężczyzną, którego garderoba i higiena nie odpowiadają jej wymaganiom i jest raczej pewne, że się to nie zmieni
                      2. Mężczyzna wiąże się z kobietą ze złymi nawykami żywieniowymi, co do której jest raczej pewne, że w przyszłości przytyje ponad jego wymagania

                      I teraz Twoje:
                      'Coś intryguje, chemia zakochania działa i produkuje narkotyczną dopaminę, a przyjmuje się założenie że cała resztę można zmienić jeśli zainwestuje się czas i środki :)'

                      No i oboje próbują - zmienić partnera. Dalej piszesz 'Upieranie się przy drobiazgach po to żeby jedynie postawić na swoim źle wróży.'. Co jest 'DROBIAZGIEM' - to czego chce kobieta? Czy mężczyźnie z tego przykładu, który skarży się na tycie partnerki też byś powiedział, że to 'drobiazg'?


                      > Poważnie to z psychoterapii związku ćwiczenie mi się przypomina: robisz listę r
                      > zeczy najważniejszych których oczekujesz od partnera w kolejności ważności. A p
                      > otem masz zapomnieć o tych wszystkich które są na dole listy i o nic zapomnieć
                      > skupiając się na najważniejszych (potem listy należy skonfrontować).
                      > Zachowanie zawartości szafy i nawyki higieniczne to akurat część która jest w m
                      > ojej ocenie na dole listy...

                      No to wracamy do początkowego tematu - skoro w takim razie wychodzi, że na czele męskiej listy jest waga partnerki - czemu od razu tego nie zastrzegają? Tak tak - zaraz napiszesz 'boją się'. Kurcze - jakoś nie boją się zaprotestować przeciw wyrzucaniu dziurawych skarpetek o co często jest niezła awantura. Fenomen jakiś?
                      • urquhart Re: Drobiazgi? 30.12.11, 12:51
                        mujer_bonita napisała:
                        > zgach po to żeby jedynie postawić na swoim źle wróży.'. Co jest 'DROBIAZGIEM' -
                        > to czego chce kobieta? Czy mężczyźnie z tego przykładu, który skarży się na ty
                        > cie partnerki też byś powiedział, że to 'drobiazg'? (...)
                        > ak - zaraz napiszesz 'boją się'. Kurcze - jakoś nie boją się zaprotestować prze
                        > ciw wyrzucaniu dziurawych skarpetek o co często jest niezła awantura. Fenomen j
                        > akiś?

                        To cecha osobnicza co jest do poświecenia (drobiazgiem) a co nie.
                        Co statystycznie jest wąne wiadomo:
                        pl.wikipedia.org/wiki/Atrakcyjno%C5%9B%C4%87_fizyczna
                        Dziurawe skarpetki nie są tematem tabu, a waga jest. Dzieci uczy się że nie wolno pokazywać palcem ani mówić głośno że ktoś jest gruby i brzydki. Sam muszę to tłumaczyć córce. Ot, sekret fenomenu.

                        Zaś otępiające rozum działanie dopaminy jest chwilowe: od miesiąca do 2 lat (wyjątkowo do 4). Albo do tego czasu zbuduje się porozumienie wyższych uczuć i wypracować kompromis albo nie. Na początku bowiem listy nie są potrzebne.
                        • bi_chetny Re: Drobiazgi? 30.12.11, 13:04
                          szczerość rzadko kiedy przyjmowana jest jako dobra cecha w dzisiejszym społeczeństwie
                          • mujer_bonita Re: Drobiazgi? 30.12.11, 13:33
                            bi_chetny napisał:
                            > szczerość rzadko kiedy przyjmowana jest jako dobra cecha w dzisiejszym społecze
                            > ństwie

                            Oczywiście - dlatego między innymi nie mówimy naszym przełożonym co o nich myślimy ;)

                            Zaryzykuję stwierdzenie, że większość ludzi jest szczerych gdy im się to opłaca. Jeżeli chodzi o związek to chyba stawka jest wystarczająco wysoka?
                            • that.bitch.is.sick Re: Drobiazgi? 30.12.11, 13:41
                              mujer_bonita napisała:

                              > Oczywiście - dlatego między innymi nie mówimy naszym przełożonym co o nich myśl
                              > imy ;)
                              >
                              > Zaryzykuję stwierdzenie, że większość ludzi jest szczerych gdy im się to opłaca
                              > . Jeżeli chodzi o związek to chyba stawka jest wystarczająco wysoka?
                              >
                              ja bym zaryzykowała stwierdzenie, że szczerość nic nie daje, zwłaszcza w stosunku do hipokrytów, którzy mają swoją melodię i nic do nich nie dociera.
                              Piękne są te Cnoty, tylko mało skuteczne.
                              • songo3000 Re: Drobiazgi? 30.12.11, 21:25
                                Szczerość może dać dużo, zwłaszcza w stosunku do hipokrytów. Widok czerwonej gębusi jak u menela-wątrobiaka bezcenne :) No, faktycznie - o ile jesteśmy na tyle twardzi co by konsekwencje ponieść.
                        • mujer_bonita Re: Drobiazgi? 30.12.11, 13:05
                          urquhart napisał:
                          > Dziurawe skarpetki nie są tematem tabu, a waga jest.

                          Ciekawe, bo bioroąc pod uwagę przeprawy (w większości nieudane) z wyrzucaniem dziurawych skarpetek można odnieść wrażenie, że bronicie ich jak niepodległości albo honoru własnej matki :D

                          > Dziurawe skarpetki nie są tematem tabu, a waga jest. Dzieci uczy się że nie wol
                          > no pokazywać palcem ani mówić głośno że ktoś jest gruby i brzydki. Sam muszę to
                          > tłumaczyć córce. Ot, sekret fenomenu.

                          A dziurawe skarpetki palcem pokazywać wypada? ;)
                        • yoric Re: Drobiazgi? 30.12.11, 15:20
                          > Dziurawe skarpetki nie są tematem tabu, a waga jest.

                          Urqu, przecież ustaliliśmy, że nie jest. Zaraz tabu? Delikatny temat, ot co. Wiesz, kobiety szczerość to sobie cenią. I one to nawet zachęcają ich partnerów do poruszania tematu, właściwie to wręcz same wychodzą z inicjatywą rozmowy. W rozmowie zaś są spokojne i opanowane. Nie pamiętasz wątku o słoniu? Jeśli któraś źle się w tym kontekście o facecie wyrazi, to tylko dlatego, że facet jest cham. A nie że tabu. A że faceci się boją? A czegoś się spodziewał po tej płci nikczemnej. No boją się, boją, bo to tchórze i Anglicy. A nie, że tabu. Delikatny temat jedynie.
                          • niezapominajka333 Re: Drobiazgi? 02.01.12, 10:06
                            Yoric.
                            Jeśli wątek o słoniu czymś się wyróżniał spośród innych wątków na tym forum, to raczej większa delikatnością rozmówców w formułowaniu wypowiedzi i twoją nerwową reakcją typu obraza majestatu.
                      • songo3000 Skoro już sama przyznałaś... 30.12.11, 21:05
                        > No to wracamy do początkowego tematu - skoro w takim razie wychodzi, że na czel
                        > e męskiej listy jest waga partnerki - czemu od razu tego nie zastrzegają? Tak t
                        ... że istnieje wyraźne zróżnicowanie w reakcjach na 'grubą dupę' i 'całą resztę' to jedynym rozsądnym wytłumaczeniem jest istnienie tabu wokół tego pierwszego.
          • yoric Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 14:46
            > Skoro takie podejście ma ta konkretne kobieta to po co w ogóle z nią zaczynać j
            > eżeli waga jest tak istotna?

            zdefiniuj 'zaczynać', czyli kiedy temat wagi miałby zostać poruszony. Podczas wręczania obrączki, podczas wręczania pierścionka, podczas pójścia do łóżka przy one-night-stand bo może obojgu się odwidzi że to tylko jednorazowe, podczas przedstawiania się (ale konkretnie po czy przed słowami "cześć, jestem Wiesiek")?
            • efi-efi Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 15:31
              that.bitch.is.sick napisała:

              >>Mowię o bzdurach które tu bonita uprawia (bezkarnie mimo iż to wszystko jest >>"prymitywna >>pseudodyskusja") że płeć decyduje o większej skłonności do klamstwa tak >>generalnie. Wszystko >>jest dobre byle tylko najeżdżać na płeć męską - świat według >>Bonity.

              -Hehe, a Ty facetom wchodzisz bez mydła do dup! Ot co. :)
              Aż po oczach bije to Twoje wazeliniarstwo w stosunku do forumowych mężczyzn.
              Kontrę stawiasz jedynie kobietom aż daje to do myślenia.
              I robisz to w taki sposób , że po prostu zaniżasz poziom tego forum.






              >>I celowo napisałam żeby Cię sprowokować,

              Ile masz lat? Gimnazjum? Początek liceum? To może pomyliłaś fora?

              >>Nawet mi zależało aby się z Tobą pokłócić bo uzależnienie od pyskówek które tworzysz zaczyna mi mącić w moim prywatnym czasie.

              WTF?
              A masz jakiś , hehe, prywatny czas? Jesteś na forum 7 m-cy , napisałaś 508 postów !!!!!!
              To forum i ci wirtualni ludzie to chyba jedyne życie jakie posiadasz. :D

              Aha , oczywiście możesz dalej doczepiać się do każdej kobietki z forum, możesz liczyć na poklask panów, ale zdaj sobie sprawę, że np. Bonita może sobie tutaj pozwolić na więcej niż Ty bo tak czy siak jest tu po prostu lubiana przez większość osób :)
              • urquhart Zazdrość nie jest rozwiązaniem :) 30.12.11, 15:52
                efi-efi napisała:
                > -Hehe, a Ty facetom wchodzisz bez mydła do dup! Ot co. :)
                > Aż po oczach bije to Twoje wazeliniarstwo w stosunku do forumowych mężczyzn. (...)
                > WTF?
                > A masz jakiś , hehe, prywatny czas? Jesteś na forum 7 m-cy , napisałaś 508 pos
                > tów !!!!!!
                > To forum i ci wirtualni ludzie to chyba jedyne życie jakie posiadasz. :D

                Zazdrość nie jest rozwiązaniem Efi :)
                Może i ty kiedyś zauważysz że eskalacja feministycznej roszczeniowości rodem z Życia Rodzinnego do niczego poza poczuciem nieszczęścia i niezrealizowania nie prowadzi.
                Też mi argument z postami. Raptem 2,4 posta dziennie, ja mam 3,3 dziennie średnią a na życie prywatne nie narzekam.
                Mało tego, ale znajomości niezwykłych osób z tego forum bardzo te prywatne życie wzbogaca.
                • efi-efi Re: Zazdrość nie jest rozwiązaniem :) 30.12.11, 16:48
                  urquhart napisał:



                  > Zazdrość nie jest rozwiązaniem Efi :)


                  - Nie trafiłeś mój drogi, zazdrość jest obca mojej naturze. Może dlatego, że ja żywcem nigdy nie miałam o co być zazdrosna :)

                  Poza tym bardzo proszę uzasadnij to.

                  Jeśli o mnie chodzi może dalej Wam się podlizywać , niektórzy to lubią i łykają głodne kawałki, inni nie.
                  Tylko ciekawe jakbyś podsumował kolesia , który tu na forum ZAWSZE stawałby po stronie kobiet , a do Was panowie doczepiał się w beznadziejny sposób . Po ilu takich postach byście po nim pojechali równiutko?



                  > Może i ty kiedyś zauważysz że eskalacja feministycznej roszczeniowości

                  - A czemu do mnie akurat pijesz o jakiejś roszczeniowej postawie?


                  > Też mi argument z postami. Raptem 2,4 posta dziennie, ja mam 3,3 dziennie średn
                  > ią a na życie prywatne nie narzekam.

                  - Akurat to napisałam z przymrużeniem oka , co da się chyba odczytać po znaczku jaki postawiłam na końcu zdania, czyż nie ? :D

                  Poza tym stanęłam po harcersku w obronie Bonity bo się do niej ostatnio przyczepiła w sposób żywcem ściągnięty z jakiś gimnazjalnych forów.


                  • songo3000 Re: Zazdrość nie jest rozwiązaniem :) 30.12.11, 18:16
                    Spoko spoko Efi, drugim Wielkim Glosse to on nie jest, nie panikuj :) Jak na razie Songo podają próbę małego kuksańca i nawet w łeb za to dostał więc nie ma tragedii :)))
                    • urquhart Ty się z Glossa i jego mani wielkości nie śmiej. 30.12.11, 21:51
                      Ty się Songo z Glossa i jego mani wielkości nie śmiej.
                      Wybrał strategię skuteczną, w samiczkach może przebierać. Inni faceci to ćwoki a On ten prawdziwy i dojrzały.
                      Wytrenował się na tym forum, machnął własne, blog jeden drugi, zebrał tłum wielbicielek, radzi na lewo i prawo oczywiście kobitkom, a teraz przymierza się do wydania książki i trzepania na tym kasy.
                      blog-mezczyzny.pl/news.php
                      Ot aż z sentymentu zajrzałem co u niego:
                      (godz: 20:46 data: 2011.10.18):
                      "To jakieś 60% pytań z jakimi kobitki przychodzą do mnie na priva, opowiadając ciągle to samo a ja cierpliwie (coraz mniej ostatnio) czytam te wielostronicowe opisy Palantów, kretynów, typowych facetów chcących oszczędzić na panienkach, wykorzystują naiwność wielu kobiet i je po prostu na żywca wykorzystują z pełną świadomością, że im tak wolno.
                      Wszystkie delikatne Panie, które wiedzą jak odróżnić palanta i jak sobie dać radę z facetami, zachęcam by już nie czytały dalej. Bo się zdenerwują tylko. Bo ja dalej daję sobie Drogie Panie na całego i, będę jechał po Paniach po całej linii i wiem, że puścicie mi wiązankę by na końcu ze smutkiem napisać: Glosator, wróciłeś w starym stylu i kurna masz rację. Tak - o tym co dzisiaj napiszę wiem, że mam 1000% rację. Boże bo jak niektóre z Was są czasami takie durne… "

                      Sweet!

                      • songo3000 Re: Ty się z Glossa i jego mani wielkości nie śmi 30.12.11, 22:12
                        Ja się nie śmieję - ja podziwiam. To mój guru przecie ;P
                      • urquhart masz 1000% racji? 30.12.11, 22:24
                        A kiedy ja ostatnio słyszałem do Ciebie że konkurencja to palanty, kretyni i dupki oszczędzające na panienkach? Nauka idzie w las...
                        Musisz się starać żeby pojawić się i zbierać splendor któregoś dnia: Songo, wróciłeś w starym stylu i kurna masz rację. 1000% racji!
                  • that.bitch.is.sick przekupka 30.12.11, 19:29
                    efi-efi napisała:

                    > Jeśli o mnie chodzi może dalej Wam się podlizywać , niektórzy to lubią i łykają
                    > głodne kawałki, inni nie.
                    > Tylko ciekawe jakbyś podsumował kolesia , który tu na forum ZAWSZE stawałby po
                    > stronie kobiet , a do Was panowie doczepiał się w beznadziejny sposób . Po ilu
                    > takich postach byście po nim pojechali równiutko?
                    >
                    A ty jesteś kobietą? jesteś zakompleksioną i wściekłą przekupą ale czy aby kobietą? ZAWSZE? nie drzyj się. Nie ma czegoś takiego jak "zawsze", to tylko stwierdzenie świadczy o tym że tępa jak polsilver.
                    Może najpierw udowodnij swoje śmieszne ZAWSZE - bo będziesz potrzebowała jak Bonita 200 wątków i tak się nie uda.
                    Wielokrotnie kłóciłam się z facetami, nie lubię paru(nie będę wymieniać), kobiet nie lubię też raptem paru, tych które urągają rodzajowi kobiecemu. Jest tu wiele mądrych kobiet które lubię np. wypowiadały się w wątku o Jadowskiej ale nie są na tyle głupie żeby się przekrzykiwać z Bonitą bo: próbowały i pewnie wiedzą że szkoda życia na te bzdury.
                    • that.bitch.is.sick a teraz będzie najlepsze 30.12.11, 19:32
                      Wasze kółko samopomocy chłopsko-buraczanej to jeszcze nie jest CAŁE forum. Poza wami też różne rzeczy i znajomości się dzieją. To że uprawiacie tu prywatę i się z tym afiszujecie to naprawdę wielu osobom zwisa..
                • kawitator Propozycja do modów 30.12.11, 16:52
                  Ale fajny wątek. Po przeczytaniu w sumie nie wiadomo o co komus chodzi bowiem dryfy zboczenia i OT przeplatrają się w piekny sposób
                  Wiadać tylko jedno żę Ta suczka Potrafiła wkurzyc kilka wyjadaczek forumowych. Brawo brawo !

                  Jakiś czas temu na forum przez kilka dni wisiały paskudne ogłoszenie jakiegoś palanta co drzewiej się nie zdarzało. Nawet na wyrażne zwrócenia uwagi reakcja była taka niemrawa Znaczy się albo leń was ogarnął albo was za mało.
                  W związku z tym ma propozycję do Szanownych W Sprawach Forum Nieomylnych Moderatorów
                  ( zwróćcie uwagę na szacunek i lizusostwo z jakim sie do was zwracam coby jedna kurwa czy dupa w moim wykonaniu nie powodowała usunięcia postu ;-PP )
                  Proponuję Tę suczkę na moderatora stażystę a sądząc po wymianie postów w tym wątku
                  nawet jeżeli nie będzie lepiej będzie na pewno weselej a forum nie zdryfuje w kierunku mamuś czy życia rodzinnego.
                  • songo3000 Re: Propozycja do modów 30.12.11, 21:17
                    Sorry Kawi, od moda raczej się oczekuje łagodnego obiektywizmu nienacechowanego sympatiami czy antypatiami. Osobiście bardzo doceniam wkład "Drogiej Bicz" i mam cichą nadzieję, że nie znudzi się jej za szybko ale... O! TY byś się nadawał, jak dowalasz to po wiadomej i słusznej linii bez zbędnych dyskusji z gimbusami :)
                  • i_dood Re: Propozycja do modów 03.01.12, 17:43
                    kawitator napisał:

                    > Proponuję Tę suczkę na moderatora stażystę

                    Tylko nie to! Z Tej Suczki mamy wprawdzie wielką na forum pociechę ale dobrym moderatorem może być tylko ktoś kto posiada w żyłach lód (jak ja na przykład, z tym że też się nie nadaję, bo nie uśmiecha mi się popaść w kastę nietykalnych).
                    W ogóle kobiety nie powinny być modami.
                    • that.bitch.is.sick Re: Propozycja do modów 03.01.12, 21:39
                      i_dood napisał:

                      > Tylko nie to! Z Tej Suczki mamy wprawdzie wielką na forum pociechę ale dobrym m
                      > oderatorem może być tylko ktoś kto posiada w żyłach lód (jak ja na przykład, z
                      > tym że też się nie nadaję, bo nie uśmiecha mi się popaść w kastę nietykalnych).
                      > W ogóle kobiety nie powinny być modami.

                      A z Twoich kolejnych nieproszonych wcieleń mamy tylko taką pociechę, że się po raz kolejny przekonujemy że są osoby które mimo sprzeciwów i tak będą pisały i nie da się ich zablokować a więc : wszystko wolno. Po co więc moderatorzy?
              • that.bitch.is.sick Re: Ilu jest szczerych facetów? 30.12.11, 18:58
                efi-efi napisała:

                > that.bitch.is.sick napisała:
                >
                >
                > -Hehe, a Ty facetom wchodzisz bez mydła do dup! Ot co. :)
                > Aż po oczach bije to Twoje wazeliniarstwo w stosunku do forumowych mężczyzn.
                > Kontrę stawiasz jedynie kobietom aż daje to do myślenia.
                > I robisz to w taki sposób , że po prostu zaniżasz poziom tego forum.
                >
                Skecz kasjer dupa poniżej - bo jakaś mania wielkości panuje na tym forum. A jeśli zechcę włazić w czyjąś dupę(ciekawe doświadczenie swoją drogą) to jak Ci już mówiłam jędzo - choćbyś pękła jak purchawka, nic na to nie poradzisz.
                A tak nawiasem, kogo interesuje kto z was jest tu dłużej i jaką macie śmieszną hierarchię ? kasjer dupa? - mamy wolność słowa i jeśli zechcę skrytykuję to co w moim mniemaniu jest głupotą, póki nie jest to forum publiczne.
                Twoje stwierdzenia są żałosne, nieprawdziwe i wynikają z niskich i nędznych pobudek. Na dodatek jesteś pośledniejszą jędzą w hierarchii - stąd zapewne Twoja nadgorliwość..


                "Kasjer krzyczał tak z pół roku,
                po okresie zaś półrocznym,
                z urzędowym błyskiem w oku,
                wezwał go naczelnik poczty
                i powiada zły okropnie:
                „Co pan się kompromituje?
                Nikt się aż do tego stopnia
                panem nie interesuje,
                żeby w takim mieście małym,
                wołać wśród tych much, w upale,
                wołać – choćby dla kawału:
                ‚Kasjer… prawda… i tak dalej’.”

                I nasz kasjer krzyczeć przestał,
                rozleniwił się… rozziewał…
                Lecz gdy w święta jest orkiestra
                on coś nadal podejrzewa."
        • kutuzow Re: Ilu jest szczerych facetów? 13.01.12, 19:14
          yoric napisał:

          > ...a jak się znajdzie jakiś 'sprawiedliwy', który dokładnie tak zrobi, to jest
          > histeria i darcie szat jak można być takim chamem...

          Co też mogę potwierdzić kilkoma własnymi historiami.
          Jednak jak pisałem wcześniej lepiej żeby 90% obwołało Cię prostakiem i odpadło w naturalnym procesie selekcji, tak aby wybrać spośród tych 10% które zostają na placu boju, niż być "miłym" i potem płakać z zaskoczenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka