violet.77
02.05.12, 13:57
małżeństwo z 5letnim stażem, oboje jesteśmy po trzydziestce.problem często spotykany na tym forum - mąż nie miał wcześniej żadnych doświadczeń a ja tak. oczywiście zaczęlo mi to przeszkadzać już po ślubie kiedy opadł trochę amok zakochania. związek ogólnie super ale czegoś mi brakowało w łóżku. jakiejś dzikości, testosteronu. mąż niby lubi seks, dużo by chciał fajnych rzeczy zrobić ale z realizacją gorzej. nie umie, nie wie jak sie za to zabrac. a ja nie chcialam/potrafilam robic wszystko za niego, inicjowac i podejmowac wszystkich lozkowych decyzji. efekt- seks bez fajerwerków raz na tydzień. pękłam rok temu. probowałam rozmawiać z męzem , tlumaczyć chcę zeby był bardziej zdecydowany, dominujący. ok, poszedł na silownię, zmienił tłustą dietę na zdrowszą i probowal mnie na swoj nieporadny sposob zdominować w łóżku. ale ja tego nie czułam, nie było to autentyczne a nikly nawet opor z mojej strony sprawial ze on odpuszczał, chował się w sobie.
tak było do wczoraj. mielismy wyjśc na spacer. kiedy podeszłam do szafy zeby wyjąć sukienkę wysunęly się muskularne ręce i wciągnęly mnie do srodka, a szafe mamy przepastną. uznałam ze to sieszne i niepoważne ale na nic moje protesty, w koncu poczułam jaki jest silny. z kocy zalegjących na dnie szfy byla wymoszczona taka jakby jama, bylo dosyc ciemno. zdarl ze mnie ubranie, i tak niewiele go było. czułam ze jakikolwiek opor nie ma sensu, moglam jedynie zrelaksowac sie i cieszyc sie tym co sie dzieje. dzwieki jakie wydawal, to jak mnie brał , jak unosił cała w powietrze, nigy tego nie zapomnę. szybko zrobilo sie tam duszno, bylismy zlani potem ale za nic nie chcilo mi sie juz wychodzic.
jaki z tego morał? facet musi sam zechciec cos zmienic. zane rozmowy, napominania, instruktaże, nic nie dadzą. to tak jak zmuszanie alkoholika do leczenia. mam nadzieję ze to nie byl jednorazowy wybryk, że jeszcze bedzie dobrze z nami