Dodaj do ulubionych

przełom w naszym seksie:)

02.05.12, 13:57
małżeństwo z 5letnim stażem, oboje jesteśmy po trzydziestce.problem często spotykany na tym forum - mąż nie miał wcześniej żadnych doświadczeń a ja tak. oczywiście zaczęlo mi to przeszkadzać już po ślubie kiedy opadł trochę amok zakochania. związek ogólnie super ale czegoś mi brakowało w łóżku. jakiejś dzikości, testosteronu. mąż niby lubi seks, dużo by chciał fajnych rzeczy zrobić ale z realizacją gorzej. nie umie, nie wie jak sie za to zabrac. a ja nie chcialam/potrafilam robic wszystko za niego, inicjowac i podejmowac wszystkich lozkowych decyzji. efekt- seks bez fajerwerków raz na tydzień. pękłam rok temu. probowałam rozmawiać z męzem , tlumaczyć chcę zeby był bardziej zdecydowany, dominujący. ok, poszedł na silownię, zmienił tłustą dietę na zdrowszą i probowal mnie na swoj nieporadny sposob zdominować w łóżku. ale ja tego nie czułam, nie było to autentyczne a nikly nawet opor z mojej strony sprawial ze on odpuszczał, chował się w sobie.
tak było do wczoraj. mielismy wyjśc na spacer. kiedy podeszłam do szafy zeby wyjąć sukienkę wysunęly się muskularne ręce i wciągnęly mnie do srodka, a szafe mamy przepastną. uznałam ze to sieszne i niepoważne ale na nic moje protesty, w koncu poczułam jaki jest silny. z kocy zalegjących na dnie szfy byla wymoszczona taka jakby jama, bylo dosyc ciemno. zdarl ze mnie ubranie, i tak niewiele go było. czułam ze jakikolwiek opor nie ma sensu, moglam jedynie zrelaksowac sie i cieszyc sie tym co sie dzieje. dzwieki jakie wydawal, to jak mnie brał , jak unosił cała w powietrze, nigy tego nie zapomnę. szybko zrobilo sie tam duszno, bylismy zlani potem ale za nic nie chcilo mi sie juz wychodzic.
jaki z tego morał? facet musi sam zechciec cos zmienic. zane rozmowy, napominania, instruktaże, nic nie dadzą. to tak jak zmuszanie alkoholika do leczenia. mam nadzieję ze to nie byl jednorazowy wybryk, że jeszcze bedzie dobrze z nami
Obserwuj wątek
    • gomory Re: przełom w naszym seksie:) 02.05.12, 15:00
      Mimo tego, ze opisujesz jak ciezko chodzic w niedopasowanych butach, to i tak wyszedl pelen optymizmu post. Oby faktycznie byl to przelom w waszym pozyciu.
      P.S. Dobrze, ze nie masz nicka komandor bo pewnie by Ciebie moderatory wykasowaly ;).
      • donnaanna Re: przełom w naszym seksie:) 02.05.12, 15:10
        mam nadziej etak jak ty - ze to nie tylko jednorazowy napad ale poczatek stalej zmiany na lepsze! dalas mu do zrozumienia jak bardzo cie to krecilo?
        • violet.77 Re: przełom w naszym seksie:) 02.05.12, 23:57
          glosno i wyraźnie:) zreszta moje cialo samo mu to mowilo
    • loppe Re: przełom w naszym seksie:) 02.05.12, 15:20
      Ważne jest żeby poszedł za ciosem i niezwłocznie zrobił to poza szafą. Jeśli drugi raz będzie znów w szafie...
    • bez_przekazu Re: przełom w naszym seksie:) 02.05.12, 17:49
      teraz czas na lodowke nt
    • yoric Re: przełom w naszym seksie:) 02.05.12, 21:46
      Genialne.
      Ja bym ten wpis przeniósł do 'polecanych lektur', albo przynajmniej podhaczył pinezką na górze strony. Może ocalić tyle lat poszukiwać facetom, którzy tylko mają otwarte łby i chcą się uczyć.

      Aha, te ręce faceta z szafy to był na pewno mąż? ;))
      • anty-cialo Re: przełom w naszym seksie:) 02.05.12, 23:29
        Nie, to fikcja literacka ją wciągła do metaforycznej jaskini
      • violet.77 Re: przełom w naszym seksie:) 03.05.12, 00:00
        to byl mąż i nie mąż. wiesz o co mi chodzi?:)
      • zuzi.1 Re: przełom w naszym seksie:) 03.05.12, 01:47
        Właśnie yoric o tym samym pomyślałam, wydawało mi się, ze na końcu okaże się, że te ręce to sąsiada były, a tu proszę jednak męża ;-) brawo dla męza
    • urquhart Re: przełom w naszym seksie:) 03.05.12, 16:09
      Śliczna historyjka z morałem.
      Ale raczej przyzwyczaiłem się do trafności podejścia znajomej od HR która tłumaczyła mi że mężczyzna to w odróżnieniu od kobiety konkretna stabilna inwestycja dla firmy bo mężczyźni się nie zmieniają :)
      • gomory Re: przełom w naszym seksie:) 03.05.12, 20:02
        > mężczyźni się nie zmieniają :)

        Przeanalizuj swoje zycie seksualne do tej pory. Czy doswiadczenie nic w Tobie nie odmienilo? Masz taka sama oferte wlasna, oczekiwania ktore nie zmienily sie ani na jote i dokladnie to samo Cie kreci co X-lat temu?
        • kawitator Re: przełom w naszym seksie:) 03.05.12, 20:25
          Każdy człowiek się zmienia ale tylko w ramach posiadanych zdolności i cech psychicznych
          czyli w sumie niewiele i niezasadniczo.
          Jak nie masz słuchu to po latach ćwiczeń być może zagrasz na klawiszach jedna prosta melodie. Jak jesteś pasywny to po latach ćwiczeń uda ci się raz zagrać w sprzyjających okolicznościach ostrego faceta. Zagrać a nie być nim co natychmiast wychodzi jak sytuacja nagle nie jest taka sprzyjająca i ostrym trza być :-)
          Tylko u Makarenki człek był niezapisana karta która wychowaniem, pracą, wpływem można było kształtować i zmieniać Od tego czasu nauka poszła do przodu i wiemy ze to była jedna z wielu bzdur okresu błędów i wypaczeń
          • urquhart Re: przełom w naszym seksie:) 03.05.12, 21:04
            Bardzo mi po drodze z twoim wywodem Kawi.
            Zasadniczo na ten przykład jak Gomory wsiadłeś na mnie byłem wychowany przez same baby a potem klechy. Odcięty od źródeł męskiej siły. Ewoluuje, nadrabiam braki, ale opisana zmiana to dla mnie abstrakcja.
            Pozdrawiam
            • sabat77 Re: przełom w naszym seksie:) 03.05.12, 23:34
              Odcięty od źródeł męskiej siły...
              Może nie doceniasz tego co dostałeś od losu ? :P Czego nauczyły Cię te baby, a czym tak gardzisz i odrzucasz jako słabość ?
              Dla mnie, mózgowego obupłciowca, kobiecy schemat działania jest o wiele bardziej atrakcyjny intelektualnie, właśnie dlatego że nie opiera się na brutalnej sile.
              Taktyka podstępu, kłamstwa, aktorskiej gry - jest według mnie o wiele ciekawsza, bardziej finezyjna, a w dodatku szalenie skuteczna.
              Dowód ?
              Spójrz na przypadki oszustów matrymonialnych - jaki obraz wyłania się z policyjnych archiwów. Czy to silni mężczyźni w skórzanych kurtkach, jeżdżący na harleyach ?
              Uderzający i powtarzający się jak mantra opis to: czuły, inteligentny i wrażliwy. Zasypujący komplementami, kwiatami.
              Spójrz na internetowe spowiedzi łkających, porzuconych kochanek. Widzisz tam kobiety podziwiające twardzieli, czy raczej wspomnienia o czułym, poharatanym życiowo człowieku, który w efekcie okazał się być egoistycznym draniem :)

              Może zadać sobie najistotniejsze pytanie o grupę docelową, do jakiej ma uderzać dany model zachowania ? Mężczyzna empatyczny, wrażliwy, o mocno rozwiniętych zdolnościach społecznych i językowych niekoniecznie trafi w gust zimnej, długonogiej modelki.
              Tylko że zimne, długonogie modelki dokonują wyborów rzadko, najczęściej bardzo samodzielnie i generalnie nie są najwdzięczniejszym typem do uwodzenia.

              Pisałeś kiedyś o wzorcu krótko i długoteminowych znajomości z psychowewo. O - może tu jest pies pogrzebany ? :D
              Docelowa grupa w której wybierają notoryczni uwodziciele, to raczej emocjonalne kobiety, szukające stabilizacji życiowej. Docelowa dlatego, że ich schemat postępowania jest łatwy do przewidzenia.
              Po co nastawiać się na schematy krótkoterminowe, skoro udając zaangażowanie, dojrzałość i wrażliwość możesz dostać to samo, a może nawet parę razy w bonusie gratis.
              Potem pakujesz manaty i mówisz że to jednak nie to.
              Może nawet zobaczysz jakiś teatr dramatyczny w wykonaniu jednej aktorki, kto to wie ?
              Takie rozwiązanie na pewno nie jest tak uczciwe jak klasyczny układ seks za seks.
              Ale otwiera tak wiele drzwi, teoretycznie niedostępnych...
              • yoric Re: przełom w naszym seksie:) 04.05.12, 00:26
                Nie do końca bym się z tym zgodził. Nie widzę zasadniczej różnicy między kobietami "szukającymi związku" lub nie co do łatwości ich uwiedzenia, o ile jest to w ogóle realny podział. Moim zdaniem generalnie każda kobieta szuka związku, tylko poprzeczka może być różnie ustawiona. Jeśli już, najłatwiejszym celem są kobiety zaraz po rozstaniu, potrzebujące potwierdzenia swojej atrakcyjności.
                Po drugie, to, co opisujesz, to pewna specyficzna podkategoria uwodzicieli i nie ma powodu generalizować to na wszystkich. Kwiaty, komplementy i ogólnie udawanie zaangażowania jest potrzebne w określonym celu - do wydostania z tych kobiet środków materialnych. Warto natomiast pamiętać o dwóch rzeczach: po pierwsze jest to oszustwo i świństwo, po drugie, nie jest to w ogóle potrzebne, żeby dostać od kobiety seks, a często nawet w tym przeszkadza. Postawienie sprawy jasno od początku jest nie tylko uczciwsze, ale i nie mniej skuteczne (a na pewno bardziej opłacalne na dłuższą metę jeśli nie zmieniasz środowiska jak rękawiczek), co oszukiwanie, dlatego uwodziciele w ogóle nie muszą tego robić.
                • sabat77 Re: przełom w naszym seksie:) 04.05.12, 06:41
                  yoric napisał:

                  Tak to nieuczciwe, życie nie jest uczciwe, a ja tylko pokazuję możliwy do zastosowania schemat. To że go znam, nie znaczy że bym umiał tak postępować.

                  Teraz co do wypowiedzi.

                  Przytoczę dwa najważniejsze:

                  > Postawienie sprawy jasno
                  > od początku jest nie tylko uczciwsze,

                  > Moim zdaniem generalnie każda kobieta szuka związku, ty
                  > lko poprzeczka może być różnie ustawiona.

                  Po pierwsze nie każda. Ale - zakładając że masz rację, ty stawiasz sprawę jasno (czyli seks za seks) a ona szuka związku :) No nie rozmijacie się ździebko ? :D
                  Na szczęście nie każda szuka. To dość oczywiste. Część jest na etapie wyszalenia się, czy jak tam wolisz potwierdzania wartości, inna grupa boi się zaangażowania emocjonalnego.



                  > Nie do końca bym się z tym zgodził. Nie widzę zasadniczej różnicy między kobiet
                  > ami "szukającymi związku" lub nie co do łatwości ich uwiedzenia, o ile jest to
                  > w ogóle realny podział.

                  Według mnie to ma znaczenie. Etap życia jest dość istotny. Bywają sytuacje kiedy generalnie nie szukamy tego kogoś - owszem jak nawinie się ktoś super, to fajnie - a bywają takie, jak w piosence: snu się nie da w prawdę zmienić, a ten Nowak chce się żenić :)
                  Poprzeczka jest systematycznie obniżana, aż do momentu gdy działanie ze strachu przed staropanieństwem i samotnością przybiera u niektórych panien znamiona desperacji :P
                  Forumowe singielki zakrzyczą z oburzenia, ale przecież nie każdy jest taki światły i nowoczesny jak one :>

                  Jeszcze jedno. JEJ dziecko. Czuły punkt.
                  Na pewnym etapie kobieta jeśli jest samotną mamuśką albo rozwódką, zaczyna przede wszystkim szukać mu tatusia. Jeśli nie jest samoświadomą feministką, to może zacząć postępować zgodnie z zakodowanym społecznie stereotypem. Dziecko powinno w nim mieć tatę, bądź jego atrapę. Domek na prerii, anioł z krakowa, dużo ciepłego i puchatego :>
                  Jej uroda, inteligencja - wszystko to pryska w zderzeniu z twardą rzeczywistością. Nie każdy chce zaakceptować bachora u jej nogi.

                  > Moim zdaniem generalnie każda kobieta szuka związku, ty
                  > lko poprzeczka może być różnie ustawiona.

                  No to w końcu nie ma różnicy, czy jest ? :D
                  Bo rozumiem, że ta poprzeczka nie jest ustawiona na tym samym poziomie w każdym czasie ?

                  > Jeśli już, najłatwiejszym celem są ko
                  > biety zaraz po rozstaniu, potrzebujące potwierdzenia swojej atrakcyjności.

                  Na realizację schematu seks za seks ? Możliwe, obserwowałem parę takich przypadków.
                  Na związek - różnie to bywa, czasem muszą trochę ponienawidzieć całego świata :D

                  > Po drugie, to, co opisujesz, to pewna specyficzna podkategoria uwodzicieli i ni
                  > e ma powodu generalizować to na wszystkich. Kwiaty, komplementy i ogólnie udawa
                  > nie zaangażowania jest potrzebne w określonym celu - do wydostania z tych kobie
                  > t środków materialnych.

                  Kurcze, jaka różnica ? Oszuści matrymonialni muszą najpierw omotać kobietę, żeby móc doprowadzić ją do niezgodnego z prawem czynu niekorzystnego rozporządzenia mieniem - ale w tym momencie skupiamy się na tym pierwszym, czytaj omotaniu. Żeby kogoś oszukać, trzeba być najpierw skutecznym, czy nie ? To co zrobisz potem to już twoja sprawa. Nie mówię, że masz postępować niezgodnie z prawem.

                  > Warto natomiast pamiętać o dwóch rzeczach: po pierwsze
                  > jest to oszustwo i świństwo,

                  Ojej, zaraz się popłaczę. Może to jest podstawową bolączką prawdziwych mężczyzn ? Są niestety głusi jak pień na niuanse zachowań społecznych, padają raz po raz ofiarą manipulacji ze strony kobiet, bo z natury swojej są prostolinijni i podstawowym schematem postępowania jaki znają to walnąć maczugą aż się zatrzęsą okoliczne drzewa.
                  Podstęp jest bronią kobiet, a także żeńskich mężczyzn. Już Chińczycy zauważyli to, dając często dowodzenie nad wojskami eunuchom, wiedząc że podobnie jak kobiety są bardziej skłonni do podstępu i stawiania pułapek, ponadto bardziej ambitni i ukierunkowani na karierę.

                  Kobiety regularnie oszukują mężczyzn, po to by zdobyć dojście do ich zasobów, pozycji, prestiżu. Dlaczego nie wykorzystać schematu ?

                  > po drugie, nie jest to w ogóle potrzebne, żeby dos
                  > tać od kobiety seks, a często nawet w tym przeszkadza.

                  Wiesz co ? Większość dziewczyn które poznałem, a obracałem się w sfeminizowanych środowiskach przez lata, jednak nie miała oddzielonego schematu seks - emocje.Procentowo, to tak z 70-80%. Owszem, partnerzy byli w ich życiu potrzebni, ale w nieco innym schemacie jak u przeciwnej płci. Podstawowa różnica o której wspomniała już gdzie indziej Bitch, to fakt że kobieta musi dbać o swój brzuch. Jak by się nie zabezpieczać, ryzykuje wpadkę. Możemy się wyzłośliwiać, ale z reguły niechciany bachor jest jednak większym obciążeniem niż jakieś wydarte psu z gardła alimenty. Dlatego na takie puszczanie się byle z kim i byle gdzie pozwalają sobie głównie mocno nieodpowiedzialne panienki, których jeszcze życie w doopsko nie kopnęło. Są jeszcze super świadome siebie singielki, ale tego to jak na lekarstwo.

                  > Postawienie sprawy jasno
                  > od początku jest nie tylko uczciwsze, ale i nie mniej skuteczne (a na pewno ba
                  > rdziej opłacalne na dłuższą metę jeśli nie zmieniasz środowiska jak rękawiczek)
                  > , co oszukiwanie, dlatego uwodziciele w ogóle nie muszą tego robić.

                  Po co zmieniać środowisko ? Przecież tego nikt normalny nie robi w swoim środowisku. Nawet stosowne wierszyki powstały, nie przytoczę bo nieco wulgarne :)

                  W dobie internetu nasze środowisko to nasza aglomeracja.

                  I jeszcze na koniec - ja nie mówię że mój schemat jest łatwy do realizacji. Cała gadka powstała dlatego, że urquhart wspominał o oddzieleniu od męskiej siły. Chciałem mu w ten sposób unaocznić, że często wcale nie jest to wymagane.

                  Za często na tym forum panowie przytaczają schemat super samca, jako jedyny słuszny schemat by skutecznie zamoczyć ogóra. To nieprawda. Tych schematów jest cała masa, inaczej byśmy wyginęli jak dinozaury :D Stereotypowe myślenie to pułapka.

                  Co do związków - faktycznie sprawa może się inaczej przedstawiać.
                  Niestety do związku trzeba co najmniej dwóch :>
                  Jasne że najfajniej może mieć dominujący chłop z podporządkowaną mu babą. Do czasu aż baba znudzona ciągłym wycofywaniem się przyprawi mu przepiękne poroże albo da dyla. Bo o asertywności i partnerstwie w tych związkach można zapomnieć.
                  Podobnie jak kobieta usilnie robiąca ze swojego męża papucia szmatę do podłogi. Wystarczy jedna para czułych rączek w pracy, żeby pan papuć przyjechał do domu spakować walizki.
                  Serio uważam, że najlepiej się ze sobą porozumieć, a świat nie jest czarno-biały.
                  No cóż - problem, że nie każdy do porozumiewania się dorósł.
                  Dla tych jedyną drogą są papuciowo - łańcuchowe związki samców alfa i pobożnych krówek.
                  • yoric Re: przełom w naszym seksie:) 04.05.12, 14:42
                    Moim zdaniem mylisz się zasadniczo, a wszystko to wynika z jednej głównej rzeczy: gdzieś tam głęboko tkwisz w schemacie myślenia - popularnym zresztą, ale błędnym - że seks jest dobem, którego podaż kształtują kobiety, a popyt mężczyźni. Innymi słowy kobiety to mają i chcą jak najdrożej sprzedać, a faceci go chcą, ale muszą kupić, płacąc walutą typu zaangażowanie i związek, ew. walutą sfałszowaną, typu obietnica ww.
                    To się do pewnego stopnia oczywiście zgadza, ale tylko w odniesieniu do facetów, którzy nie uruchomią w kobiecie mechanizmów strategii krótkoterminowej.

                    I teraz po kolei:
                    "Szukanie związku" uchwytuje jakąś intuicję, ale nie jest najtrafniejszym opisem zjawiska, z czym się z zabawną kokieterię trochę nie zgadzasz, a w końcu zgadzasz :). Np. kobieta może sobie być na etapie wyszalenia, singielstwa, itd., i jakże często na typ etapie nagle 'trafia ją piorun' i jak najbardziej pakuje się w związek. Dlatego mówię, że tę intuicję lepiej uchytuje 'poprzeczka', która zależna jest głównie od postrzegania własnej wartości matrymonialnej, a ta oczywiście zmienia się w czasie. Etap życia, dziecko, to się wszystko zgadza i to się wszystko w tym opisie mieści. Na pewno jednak nie jest prawdą, że kobieta widząca w co drugim facecie potencjalnego męża będzie mniej otwarta na relacje krótkoterminowe, a już na pewno nie jest tak, że trzeba im to obiecać, żeby doszło do seksu.

                    > ale w tym momencie skupiamy się na tym pierwszym, czytaj omotaniu

                    widzisz, to nastawienie widać nawet w doborze słów. Po pierwsze musisz zaakceptować, że kobieta może pójść do łóżka z własnej woli, dla własnej przyjemności, bez żadnego motania i oszustwa, z facetem, który nie tylko jej nic nie obiecuje, ale wprost mówi, że nie chce się wiązać.
                    Wyzwolić w kobiecie attraction a affection to dwie różne rzeczy. Do seksu wystarczy ta pierwsza i nie są potrzene żadne oszustwa, matactwa i omamienie; do pijawkowania potrzebna jest już ta druga i tu właśnie zaczyna się oszustwo.
                    Dlatego jeśli mówisz mi, że mieć z laską układ na łóżko (nawet jeśli ona chciałaby coś więcej), a okłamać ją co do uczuć i wyciągnąć kasę to to samo (albo nawet ten sam mechanizm), muszę powiedzieć "halo! tu się nie zgodzimy!".

                    > Dlaczego nie wykorzystać schematu ?

                    wymiar moralny przede wszystkim; dla większości osób takie krzywdzenie drugiego człowieka nie jest fajne. Ale także wymiar praktyczny - udawanie związku wymaga nakładów takich jak czas i pieniądze (o ile nie jest obliczone, żeby te pieniądze się zwróciły :)). Nie wspominając o kwestiach praktycznych jak zmiana środowiska, bo internet internetem, a nie da rady być oszustem matrymonialnym przez kilka lat w tym samym miasteczku, więc dochodzi taki drobyn koszt jak gotowość do częstych zmian miejsca pobytu :).
                    To się wszytko po prostu się nie opłaca.

                    > No cóż - problem, że nie każdy do porozumiewania się dorósł.
                    Dla tych jedyną drogą są papuciowo - łańcuchowe związki samców alfa i pobożnych krówek.

                    imagine all the people... Żeby ci bankierzy dorośli do zrezygnowania z ogromnych pensji... itd.

                    I na koniec:
                    > Za często na tym forum panowie przytaczają schemat super samca

                    tak, ale widzę, że nasze definicje "super samca" się całkowicie rozjeżdżają. Np. ja jestem chyba tak daleki od typu maczugowca jak to tylko możliwe, co zupełnie nie przeszkadza mi mieć bardzo wysokiego mniemania o własnej atrakcyjności :).
                    • sabat77 Re: przełom w naszym seksie:) 04.05.12, 15:01
                      Brzmi rozsadnie, tylko jak powtarzam, u wiekszosci kobiet affection i atraction sa zwiazane. Mamy tutaj katolicki zascianek, nie rozwiazla Ameryke. :)
                      Oszust matrymonialny moze i musi zmieniac miejsce pobytu, zwykly mezczyzna udajacy zaangazowanie moze sie po prostu wycofac, mowiac ze zmienil zdanie.
                      Aspekty moralne to ja mam gdzies, z reszta etap sycenia sie uczuciami zakochanych kobiet mam juz za soba i bylo mi fajnie. Taka moja natura modliszki, nic nie poradze. Za kare ladnie mi sie oberwalo w zwiazku, bilans musi wyjsc na zero :)
                      mimo wszystko zgodze sie, ze jest to taktyka nieomal niewykonalna w sytuacji zycia z drugim malzonkiem. Duze ryzyko wydania sie calej sprawy i niemile konsekwencje. Ale schemat jest i imho ma sie niezle..
                      • yoric Re: przełom w naszym seksie:) 04.05.12, 15:31
                        Schemat jest i ma się nieźle. Co więcej, jest jedynym dostępnym dla większości facetów, bo ich kobieta wpuści do łóżka tylko w zamian za związek, więc bardziej lub mniej świadomie w to wchodzą (w sensie z większą lub mniejszą świadomością, że gdzieś tam dalej będą chcieli z tego związku wyjść). Po prostu warto pamiętać, że są lepsze i uczciwsze rozwiązania.
              • urquhart Re: przełom w naszym seksie:) 04.05.12, 08:09
                sabat77 napisał:
                > Odcięty od źródeł męskiej siły...
                > Może nie doceniasz tego co dostałeś od losu ? :P Czego nauczyły Cię te baby, a
                > czym tak gardzisz i odrzucasz jako słabość ?
                > Dla mnie, mózgowego obupłciowca, kobiecy schemat działania jest o wiele bardzie
                > j atrakcyjny intelektualnie, właśnie dlatego że nie opiera się na brutalnej sil

                Każdy ma swoje predyspozycje. Ja poniekąd zostałem wciśnięty w nie swój schemat. Twoja droga nie jest moją. Oczywiście że doceniam, ale bez tej pewnego wpływu męskiej energii moją osobowość nie była zintegrowana. Masa zakodowanych przekazów okazała się fałszywa i ślepą uliczką. Wyszydzam w związku z tym że media dziś promują model kobiecych mężczyzn jako ten jedyną słuszny.

                > Pisałeś kiedyś o wzorcu krótko i długoteminowych znajomości z psychowewo. O - m
                > oże tu jest pies pogrzebany ? :D (...)
                > Może zadać sobie najistotniejsze pytanie o grupę docelową, do jakiej ma uderzać
                > dany model zachowania ? Mężczyzna empatyczny, wrażliwy, o mocno rozwiniętych z
                > dolnościach społecznych i językowych niekoniecznie trafi w gust zimnej, długono
                > giej modelki.
                > Tylko że zimne, długonogie modelki dokonują wyborów rzadko, najczęściej bardzo
                > samodzielnie i generalnie nie są najwdzięczniejszym typem do uwodzenia.

                Oczywiście słuszne założenie, w swoim czasie nauczywszy się paru manipulacyjnych sztuczek i jako dość łątwo czytający kobiece emocje byłem wręcz zaskoczony ich skutecznością. Ale mój główny cel to długoterminowy i satysfakcjonujący związek. Generalnie moja żona to jak to ująłeś długonoga modelka która robi wrażenie wszędzie gdzie się pojawi i wyglądem i osobowością, a jesteśmy razem od czasu kiedy byłą jeszcze nastoletnim brzydkim kaczątkiem. W takiej relacji, blichtr pozory jak się zna jak łyse konie nie na wiele się zda i a manipulacja adoracją zawodzi bo ona ma adoracji i zainteresowania w nadmiarze. Po za tym może ci to umknęło ale ja na partnerkę czy też brak seksu nie narzekam od dawna, a dyskusję tu traktuje jako najciekawszy i owocny impuls do refleksji i poszukiwań we własnym rozwoju.
                Pozdrawiam
                • sabat77 Re: przełom w naszym seksie:) 04.05.12, 08:21
                  Rozumiem i wspolczuje, nie zrozumialem co miales na mysli. Ja majac cale spektrum zachowan jako wzrocow wybralem wlasnie te a nie inne. Jestem androgyniczny z natury, taki czuje sie pelny i prawdziwy. Najwazniejsze to byc szczesliwym i spelnionym. To juz bardziej zalezy od wyboru partnera relacji. Kazdy ma swoja bajke, nie jestesmy gorsi tylko inni.
              • kutuzow oszustki matrymonialne ;-) 04.05.12, 10:21
                sabat77 napisał:

                > Spójrz na przypadki oszustów matrymonialnych - jaki obraz wyłania się z policyj
                > nych archiwów. Czy to silni mężczyźni w skórzanych kurtkach, jeżdżący na harley
                > ach ?
                > Uderzający i powtarzający się jak mantra opis to: czuły, inteligentny i wrażliw
                > y. Zasypujący komplementami, kwiatami.
                > Spójrz na internetowe spowiedzi łkających, porzuconych kochanek. Widzisz tam ko
                > biety podziwiające twardzieli, czy raczej wspomnienia o czułym, poharatanym życ
                > iowo człowieku, który w efekcie okazał się być egoistycznym draniem :)

                Sabat, muszę przyznać że trochę się obśmiałem czytając ten Twój post. Nie masz przypadkiem wrażenia że opisałeś dokładnie swoją sytuację? Dałeś się zrobić w konia i złapałeś na intensywny seks w ramach prokreacji, a teraz niczym te oszukane kobiety (przez oszustów matrymonialnych) wypłakujesz się na tym forum że to była ułuda i ściema?

                Tak przy okazji tematy - kiedyś zastanawiałem się, jak się nazywa żeński odpowiednik określenia "oszuści matrymonialni", dlaczego nie ma pojęcia "oszustki matrymonialne". Doszedłem do wniosku, że po prostu na ich działanie społeczeństwo ma inną nazwę - "małżeństwo". Ktoś ma jakąś inną teorię?
                • urquhart układ małżeński prowokuje dziś oszustwo 04.05.12, 11:21
                  kutuzow napisał:
                  > Tak przy okazji tematy - kiedyś zastanawiałem się, jak się nazywa żeński odpow
                  > iednik określenia "oszuści matrymonialni", dlaczego nie ma pojęcia "oszustki ma
                  > trymonialne". Doszedłem do wniosku, że po prostu na ich działanie społeczeństwo
                  > ma inną nazwę - "małżeństwo". Ktoś ma jakąś inną teorię?

                  Ciekawa myśl. Etymologia słowa małżeństwo, to przecież ‘żona pojęta uroczyście na mal ’. Człon mal- wywodzi się od starogermańskiego māl lub mahal oznaczającego ‘umowę, kontrakt’. Generalnie od początku XX wieku kiedy Prusacy wyegzekwowali pomysł że państwo i prawo przede wszystkim powinno chronić dziecko nie rodzinę (za mało żołnierzy), a matka jest gwarantem i poręczycielem jego praw - statystycznie układ małżeński prowokuje oszustwo ze strony kobiety. Atawistyczny układ seks i młodość kobiety w zamian za zasoby i ochronę mężczyzny nie może się już obronić, bo obroną i zasobami zajęło się państwo i zaburza symbiozę. Mało tego represyjność egekwowania tradycyjnie męskich powinności nasila się (jak ustawa o przemocy ekonomicznej w rodzine z 6.05.2011) podczas gdy kobiece uzależnione są od ochoty i widzi mi sie.
                  • sabat77 Re: układ małżeński prowokuje dziś oszustwo 04.05.12, 12:10
                    Wychowanie pozostajacych przy kobiecie dzieci tez jest obciazeniem. To wspolna odpowiedzialnosc i koszty rozpadu zwiazku sa wysokie dla obu stron.
                    Mnie osobiscie bardziej boli mentalnosc psa ogrodnika. Gdyby mi sie nie chcialo, to pozwolilbym zonie na kochanka.
                  • that.bitch.is.sick nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 12:31
                    urquhart napisał:

                    Atawistyczny układ seks i młodość kobiety w zamian za zasoby i o
                    > chronę mężczyzny nie może się już obronić, bo obroną i zasobami zajęło się pańs
                    > two i zaburza symbiozę. Mało tego represyjność egekwowania tradycyjnie męskich
                    > powinności nasila się (jak ustawa o przemocy ekonomicznej w rodzine z 6.05.2011
                    > ) podczas gdy kobiece uzależnione są od ochoty i widzi mi sie.
                    >
                    Jestem świeżo po lekturze Izdebskiego na temat seksualności w sieci. Otóż pojawił się nowy typ mężczyzny: singiel, który nie chce się już dzielić zasobami z kobietą, bo odkrył że można dobrze się bawić i korzystać z seksu w łatwy sposób i bez większych inwestycji.
                    Kobiety ze wszech miar zostały przez feministki wpuszczone w kanał. Raz że "równoprawnienie" czyli wmówienie kobietom że mają tyrać na dwa etaty podczas gdy druga strona za tą samą pracę dostaje więcej kasy, oraz "wyzwolenie obyczajowe" czyli wmówienie kobietom, że mają być łatwe i iść do łóżka bez żadnych ceregieli, podczas gdy to najłatwiejsze droga do tego aby ich seksu nikt nie cenił. Tymczasem „70% populacji żyjącej w ubóstwie za mniej niż jednego dolara dziennie to kobiety, do kobiet należy mniej niż 1% światowej własności”.
                    Kobiety w wielkim globalnym podziale łupów były i są wielkimi przegranymi. Co z tego wynika?
                    • sabat77 Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 12:42
                      Wynika, że albo Izdebski jest wiarygodny jak komisja Macierewicza, albo ci co się tu żalą na brak seksu w małżeństwie (nie wyłączając mnie), to jakieś niedostosowane jednostki, a cała reszta hula seksualnie po metrach, internetach i innych dziwnych przybytkach.
                      Co więcej - jeśli mu wierzyć, wkrótce na okolicznych burdelach powinna się pojawić smutna wywieszka z napisem "zamknięte do odwołania".
                      A tymczasem kluby mają się dobrze i powstają co raz to nowe :D
                      • that.bitch.is.sick Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 13:26
                        sabat77 napisał:

                        > Wynika, że albo Izdebski jest wiarygodny jak komisja Macierewicza, albo ci co s
                        > ię tu żalą na brak seksu w małżeństwie (nie wyłączając mnie), to jakieś niedost
                        > osowane jednostki, a cała reszta hula seksualnie po metrach, internetach i inny
                        > ch dziwnych przybytkach.
                        > Co więcej - jeśli mu wierzyć, wkrótce na okolicznych burdelach powinna się poja
                        > wić smutna wywieszka z napisem "zamknięte do odwołania".
                        > A tymczasem kluby mają się dobrze i powstają co raz to nowe :D

                        Nie mówimy tu o statystykach, ani o rzeczywistej dostępności seksu dla mężczyzn. Mówimy o pojawieniu się pewnej tendencji w myśleniu, którą uosabia Kutuzow. A mianowicie o pewnym światopoglądzie, że kiedyś chętnie płacił a dziś uważam że seks należy mi się za darmola! Nie będę płacił prostytutce, nie kupię kwiatów, nie będę się zalecał, nie ożenię się bo to próba wciągnięcia mnie w koszty i oszukania. Zaloguję się na portalu randkowym, określę parametry: szczupła, niepaląca, z dużym cycem do 25 roku życia i będę czyhał jak pająk. Jedyną nagrodą będzie tu mój fallus, a koszty hotelu dzielimy po połowie.
                        O tym mówię, o takim anarchistycznym buncie przeciw odwiecznemu porządkowi świata. Niestety takich mężczyzn feministki sobie same załatwiły. Generalnie gratuluję. I życzę udanego seksu.:)
                        I jeszcze co z tego wynika w świetle tego, że kobiety są nadal pod względem finansowym pariasami i zasilają armię prostytutek, sprzątaczek, niań, kasjerek, kelnerek, sekretarek i innych nisko płatnych i nisko wykwalifikowanych ról.
                        • yoric Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 13:31
                          Ale Twoim zdaniem to dobrze, czy źle?
                          • that.bitch.is.sick Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 05.05.12, 00:41
                            yoric napisał:

                            > Ale Twoim zdaniem to dobrze, czy źle?

                            Pytasz o darmowy seks czy o globalne odcięcie kobiet od zasobów? Gdzieś tu widzisz coś dobrego dla kobiet?
                        • sabat77 Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 13:41
                          No ze prostytutka to nisko platny zawod to juz pojechalas troche :)
                          Co do czychajacych, to chyba zycie weryfikuje ich oczekiwania dosc szybko.
                          Z wszystkich kosztow ktore wymienilas nie pisalbym sie tylko na ponowne malzenstwo, wiec chyba nie jest ze mna tak zle :)
                          To znaczy, ze roszczeniowy nie jestem, prawda ?
                        • kutuzow troszkę się zagalopowałaś 04.05.12, 13:52
                          that.bitch.is.sick napisała:
                          > Mówimy o pojawieniu się pewnej tendencji w myśleniu, którą uosabia Kutuzow. A
                          > mianowicie o pewnym światopoglądzie, że kiedyś chętnie płacił a dziś uważam że
                          > seks należy mi się za darmola! Nie będę płacił prostytutce, nie kupię kwiatów,
                          > nie będę się zalecał, nie ożenię się bo to próba wciągnięcia mnie w koszty i o
                          > szukania.

                          Bitch --> przez to żartobliwe określenie małżeństwa jako "oszustwa matrymonialnego" w wersji kobiet, chciałem zwrócić uwagę na inne znaczenie "oszusta matrymonialnego". Kiedyś to był facet który OBIECYWAŁ małżeństwo, ale "wykorzystał" i zostawił pannę na lodzie. Czyli niejako "za darmo" uzyskał dostęp do jej zasobów. Dzisiaj więc analogicznie o oszustykach matrymonialnych mówiłbym o osobach pokroju żony Sabata, która niejako "za darmo" (skąpi swoich wdzięków) uzyskała dostęp do jego zasobów.
                          Czy teraz jest jaśniej?
                          Daruj sobie całą resztę którą przypisujesz mi, a nie ma to nic wspólnego z moim podejściem:
                          " nie kupię kwiatów,
                          > nie będę się zalecał, nie ożenię się bo to próba wciągnięcia mnie w koszty "
                          • that.bitch.is.sick Re: troszkę się zagalopowałaś 04.05.12, 15:38
                            kutuzow napisał:

                            > that.bitch.is.sick napisała:
                            > > Mówimy o pojawieniu się pewnej tendencji w myśleniu, którą uosabia Kutuzo
                            > w. A
                            > > mianowicie o pewnym światopoglądzie, że kiedyś chętnie płacił a dziś uważ
                            > am że
                            > > seks należy mi się za darmola! Nie będę płacił prostytutce, nie kupię kwi
                            > atów,
                            > > nie będę się zalecał, nie ożenię się bo to próba wciągnięcia mnie w koszt
                            > y i o
                            > > szukania.
                            >
                            > Bitch --> przez to żartobliwe określenie małżeństwa jako "oszustwa matrymon
                            > ialnego" w wersji kobiet, chciałem zwrócić uwagę na inne znaczenie "oszusta mat
                            > rymonialnego". Kiedyś to był facet który OBIECYWAŁ małżeństwo, ale "wykorzystał
                            > " i zostawił pannę na lodzie. Czyli niejako "za darmo" uzyskał dostęp do jej za
                            > sobów. Dzisiaj więc analogicznie o oszustykach matrymonialnych mówiłbym o osoba
                            > ch pokroju żony Sabata, która niejako "za darmo" (skąpi swoich wdzięków) uzyska
                            > ła dostęp do jego zasobów.
                            > Czy teraz jest jaśniej?
                            > Daruj sobie całą resztę którą przypisujesz mi, a nie ma to nic wspólnego z moim
                            > podejściem:
                            > " nie kupię kwiatów,
                            > > nie będę się zalecał, nie ożenię się bo to próba wciągnięcia mnie w koszt
                            > y "

                            Opieram się na Twoich innych wypowiedziach trochę już znam Twoje poglądy, chociaż oczywiście jest to też ŻARTOBLIWIE podkoloryzowane. Jednak jeśli żonom zalecasz dystans do siebie, nazywając je "żartobliwie" oszustkami matrymonialnymi, to sam podejdź z dystansem do żarcików na Twój temat. Byłeś generalnie świetnym przykładem takiego Snoporaza z "Miasta kobiet" Felliniego, ale nic poza tym, więc nie bierz tego do siebie.
                            Sęk w tym że ja popieram generalnie ideę rodziny i wciągania faceta w koszta;) ale na zasadzie: socjalizm tak, a wypaczenia nie. Wyobrażam sobie zaś Ciebie jako odpowiednik neoliberała-anarchisty, w stylu: sprywatyzujmy rodzinę i poddajmy ją prawom wolnego rynku. Zobaczymy ile będzie warta d..pa mojej żony na rynku singli. Generalnie niezły fun, ale są sfery gdzie rynek z paskudnymi buciorami pchać się nie powinien.
                      • kutuzow Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 13:44
                        Sabat77 napisał:

                        > Wynika, że albo Izdebski jest wiarygodny jak komisja Macierewicza,

                        Też podchodzę ostrożnie do wyników tego raportu. Podobnie jak nadzwyczaj popularny seks w metrze, tak samo dziwne wydaje się że ponad połowa facetów nie lubi "loda' w tych samych badań.
                    • loppe Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 12:43
                      To znakomita obserwacja - wyzwolenie seksualne kobiet obniżyło rynkową wartość ich klejnotu.
                    • urquhart Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 12:55
                      that.bitch.is.sick napisała:
                      > Jestem świeżo po lekturze Izdebskiego na temat seksualności w sieci. Otóż pojaw
                      > ił się nowy typ mężczyzny: singiel, który nie chce się już dzielić zasobami z k
                      > obietą, bo odkrył że można dobrze się bawić i korzystać z seksu w łatwy sposób
                      > i bez większych inwestycji.

                      Nie wiem czy czytałaś o badanich nad grupą dobrze zarabiających kobiet w PL, w końcu w 20% związków kobieta zarabia lepiej. Otóż rzadko bardzo wstępują w formalny związek, bo też świadomie nie chcą się dzielić tym czego się dorobiły w związku do czego zobowiązuje KRiO. Jakby co to kopną pasożyta w dupę. Podobne podejście mężczyzn wywołuje skrajne oburzenie wyrachowaniem.

                      > Kobiety w wielkim globalnym podziale łupów były i są wielkimi przegranymi. Co z
                      > tego wynika?

                      Że tam gdzie mężczyźni nie stworzyli policyjnego skutecznego w egzekucji prawa państwa duży i silny może zawsze więcej, a ten duży i silny to w gatunkach poligamicznych samiec (u hien tylko jest na odwrót).
                    • kutuzow Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 13:42
                      that.bitch.is.sick napisała:
                      > Kobiety ze wszech miar zostały przez feministki wpuszczone w kanał. Raz że "rów
                      > noprawnienie" czyli wmówienie kobietom że mają tyrać na dwa etaty podczas gdy d
                      > ruga strona za tą samą pracę dostaje więcej kasy, oraz "wyzwolenie obyczajowe"

                      Wg mnie to trochę nie tak.
                      Nie wierzę że można coś komuś "wmówić". Wierzę za to w konkurencję i prawa znane z rynku (vide wspominany tu przeze mnie przykład odwrócenia roli w czasie II WŚ gdy to męzczyźni byli na froncie i to kobiety zaczęły zabiegać o tych którzy pozostali).
                      Zerknij sobie Bitch do innego art o tym że seks jest coraz tańszy.
                      Od po prostu podaż i popyt w rynkowej wersji.

                      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,122961239,122961239,Coraz_nizsza_cena_seksu_art_z_Wyborczej.html
                    • kag73 Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 15:05
                      Tutaj bym powiedziala, ze rownouprawnienie wyglada roznie w zaleznosci od tego w jakim kraju sie zyje. Polki maja pecha, "tyraja" na dwa etaty, bo moze im wmowiono, albo moze, bo nie maja innego wyjscia. Maz zarabia za malo, z jednej pensji nie wyzyja. Poza tym jego nastawienie: zona w domu z dzieckiem=pasozyt. Poza tym praca kobiet w Polsce ma dluga tradycje, kobiety w PRL rowniez pracowaly, byly zlobki i babcie(sa do teraz), ktore zajmowaly sie babciami. Podczas kiedy np. w Niemczech Zach. kobiety czesto zostawaly w domu z dziecmi.
                      Na tzw. Zachodzie wyglada to troche inaczej. Kobieta moze pozwolic sobie na niepracowanie, albo pracowanie na pol etatau, bo albo facet zarobi tyle, ze wystarczy, albo maja mniej, ale bez sensu byloby pojsc do pracy i prawie cala pensje wydac na nianie, no chyba, ze bardzo chce wrocic do pracy, bo ja lubi albo potrzebuje odskoczni od dzieci. Wiekszosc facetow jest tez wyemacypowana, nie wpadliby na to, ze zmywanie naczyn jest niemeskie np.
                      Zachodniaczki moga tez czesciej isc do lozka bez ceregieli, bo nie nasral im w glowy KK i ich faceci raczej nie mysla "ojej, ale k..wa czy tez ugryzione jablko", oni mysla "wow, fajno bylo, mielismy oboje frajde", jak cos z tego bedzie...dobrze...jak nie...coz, frajde i tak mielismy.
                      Poza tym ja nadal uwazam, ze w Polsce jest wiecej kobiet niz mezczyzn i panuje meski swiat(podobnie w Rosji) i podwojna moralnosc.
                    • kag73 Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 15:11
                      Aha, jeszcze jedno. Ten nowy typ mezczyzny, tak istnieje, rzeczywiscie singiel, ale rzecz w tym, ze jemu nawet nie chce sie ogloszen dawac na portalach. On siedzi przed kompem i wali gruche, przypuszczalnie. Nawet szkoda byloby mu wydac kasy na burdel.
                      On nawet nie wysila sie, zeby wyrwac laske. Moze gdyby jakas odlotowa zapukala do jego drzwi, wtedy probowalby zrobic wrazenie i co nieco sie wysilic...ale tak...swiat zwariowal, inne czasy, nie ma tego parcia, ktore bylo kiedys dawno, zeby znalezc kobiete do seksu, bo z tanim porno w necie tez mozna, do wszystkiego sie mozna przyzwyczaic, praca wykancza, pozbawia energii a komuter stoi tuz tuz i co wieczor to samo. Rodzina przestala tez byc wartoscia sama w sobie, jest tyle ciekawych form spedzania wolnego czasu.
                      • kag73 Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 15:16
                        Aha, dodam, ze tak jest na Zachodzie. Obserwacja moja i nie tylko moja, rowniez mojego znajomego, ktorzy szuka dziewczyny. Prawie wszyscy w jego robocie single a zaden tak naprawde sie nie wysila, zeby to zmienic. Moze czekaja na cud a moze juz sie przyzwyczaili. Polska zawsze troszeczke do tylu, wiec pewnie za jakis czas bedzie podobnie.
                        • sabat77 Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 15:28
                          Ale po co ma sie wysilac ? Przeciez mezczyzna singiel ma o wiele lepiej niz zonaty, pod kazdym wzgledem. Malzenstwo to wynalazek ustawiony pod kobiety, widac mezczyzni na zachodzie sa rozumniejsi niz w u nas.
                          • kag73 Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 15:32
                            Sabat, znasz to: zonaci mysla, ze singlowie maja wiecej seksu niz oni a singlowie mysla zupelnie odwrotnie. I w wiekszosci przypadkow wlasnie zonaci maja wiecej seksu. Bo to na dluzsza mete meczace jest szukanie dziwewczyny do lozka, wychodzenie do barow, aktualizownie profilu na portalach, dlatego tak wielu singlow sie zniecheca, przyzwyczaja, przestaje sie starac i wali gruche przed kompem.
                            Ty masz pecha, bo wdepnales w g..no ale znam wielu facetow, wlasnie na Zachodzie, ktorzy sa szczesliwi w malzenstwie i zycie rodzinne bardzo im sie podoba.
                            Zreszta wiekszosc singli, ktprych znam nie jest singlami z wyboru.
                            • yoric Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 15:55
                              Coś w tym jest. Mój okres signielstwa i podbojów był dla mnie formatywny, chyba najcenniejszy w życiu i za nic nie zamieniłbym tego na jakąś inną drogę.
                              Ale czy byłem wtedy szczęśliwy? Niespecjalnie. Sporo sukcesów, ale sporo i 'szarpania się'. Gdzieś tam z tyłu głowy była świadomość, że to przejściowe, na dłuższą metę męczące i że tak naprawdę moim celem jest stabilizacja.
                              • sabat77 Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 16:06
                                Nie ma stabilizacji, to pozory. Majac ta swiadomosc wolalbym wrocic do singielstwa, gdybym mogl cofnac czas.
                                • hello-kitty2 Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 16:19
                                  sabat77 napisał:

                                  > Nie ma stabilizacji, to pozory. Majac ta swiadomosc wolalbym wrocic do singiels
                                  > twa, gdybym mogl cofnac czas.

                                  Sabat77 wg mnie zwiazki to fajna sprawa, ale dobrze jest wiazac sie opracowac sobie z gory 'furtke do wyjscia,' co w przypadku chrzescijan jest powrzechnie uznawane za niemoralne, a co w biznesie jest na porzadku dziennym w przypadku kazdej umowy, nawet w przypadku u mowy o prace, gdzie juz przy jej podpisywaniu strony ustalaja, co bedzie dzialo sie w przypadku jej rozwiazania.

                                  Dlaczego o rozwiazaniu zwiazku nie mowi sie / zapisuje sie w momencie jego zawarcia? Przeciez to, co sie zaczyna zwykle sie konczy. Wmawianie sobie ze sie nigdy nie skonczy, jest zwyklym oszukiwaniem sie.

                                  A ty myslales, co bedzie jak sie nie uda? Rozmawialiscie o tym z zona 'przed'?
                                  • sabat77 Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 16:28
                                    Nie rozmawialismy. Bylem pewny, ze to do konca zycia. Teraz jestem pewny, ze nie do konca... Czlowiek sie zmienia...
                                    • hello-kitty2 Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 16:43
                                      sabat77 napisał:

                                      > Nie rozmawialismy. Bylem pewny, ze to do konca zycia. Teraz jestem pewny, ze ni
                                      > e do konca... Czlowiek sie zmienia...

                                      No wlasnie. Takie zycie..jak to niektorzy mawiaja: life is a bitch..

                                      Sluchaj a jeszcze cie podpytam. Skad wiesz ze ona jest meska kobieta? Sprawdzajes jej palce? Upatrujesz w tym teraz zrodlo niepowodzenia?
                                      • sabat77 Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 16:52
                                        Nie sprawdzalem palcow :) jest meska w okazywaniu uczuc. Po moim pierwszym kocham cie w zwiazku, na jej kocham czekalem ze dwa miesiace :) z reszta mowila mi to z czestotliwoscia raz na pol roku. Nigdy nie lubila sie przytulac, nie lubila sie calowac. Za to potrafi okazac uczucie np. Robiac dla mnie zakupy, angazujac sie w realizacje jakiejs mojej sprawy, pomagajac w czyms.
                                        • yoric Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 18:44
                                          NIe wiesz, czy ona taka jest, czy może taka jest *dla Ciebie*.

                                          Odnośnie stabilizacji - ja mam teraz stabilizację i oczywiście strasznie tęsknię za singielstwem, za podbojami, itd., ale jak to mówią 'per saldo' ew. 'at the end of the day' znacznie lepiej jest mi w związku, przynajmniej jak na razie. I to nie tylko ze względu na seks, bo będąc singlem, chociaż dostęp do seksu by mniej regularny, to jednak było go ogólnie wystarczająco.
                                        • mgla_jedwabna Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 09.05.12, 00:09
                                          "Nigdy nie lubila sie przytulac, nie lubil
                                          > a sie calowac. Za to potrafi okazac uczucie np. Robiac dla mnie zakupy, angazuj
                                          > ac sie w realizacje jakiejs mojej sprawy, pomagajac w czyms."

                                          Czyli tak naprawdę nie okazuje uczucia wobec ciebie, tylko pielęgnuje własne dobre samopoczucie, wynikające z hodowanego w głowie wyobrażenia o okazywaniu uczuć. Myśli sobie zapewne "jestem dobrą, kochającą żoną, bo gotuję mężowi ulubione jedzenie i biegam do warsztatu z jego rowerem" albo coś w tym rodzaju. Przy czym egocentrycznie nie zastanawia się, jakie są twoje potrzeby, czy rzeczywiście chcesz, aby uczucie okazywano ci przy pomocy prania w 60 stopniach zamiast gorącego seksu na pralce. Pozostawiam ci odpowiedź na pytanie, czy jest to egocentryzm dziecinny czy też wyrachowany.

                                          Kiepska to miłość, która wyraża się w działaniach poprawiających humor tylko wyrażającemu. To trochę jak dawanie komuś prezentów, które nam się bardzo podobają, a obdarowany mógłby się obyć bez nich.
                                • kag73 Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 16:24
                                  sabat77 napisał:

                                  > Nie ma stabilizacji, to pozory. Majac ta swiadomosc wolalbym wrocic do singiels
                                  > twa, gdybym mogl cofnac czas.

                                  Chce wierzyc, ze malzenstwo takie jak Twoje to jednak nie powszechny przypadek. Ja gdybym mogla cofnac cas, postapilabym tak samo czyli zdecydowala sie na malzenstwo i dziecko. Moj maz ma podobnie.
                                  • sabat77 Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 16:32
                                    Moj dobry kumpel przyznal mi sie, ze ma identyczny problem jak ja - dwojka dzieci i po ostatnim - zero seksu. Zona uznala ze dzieci dosc, kurtyna w dol. Najdziwniejsze jest to, ze za singla on byl niezlym podrywaczem, przelecial na studiach pol akademika chyba :)
                                    • anty-cialo Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 19:37
                                      Inteligencja podrywowa nie równa się inteligencja matrymonialna
                            • sabat77 Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 22:22
                              No wiesz, ja w sumie przed pojawieniem się dzieci też miewałem takie okresy, że seksu było znośnie. Krótkie bo krótkie, ale zdarzało się. Z grubsza mogę uwierzyć, że może być ok w związku pod tym względem przez relatywnie dłuższy czas. Największe szopki z tego co czytam pojawiają się po dzieciach.
                              Ja bym tego wcale nie wiązał aż tak z poziomem hormonów, tylko raczej z chamskim "a teraz to już nie odejdzie". Hormony fajna wymówka - podobnie jak religia, moralność itd.

                              Jedno mogę poradzić czytającym anonimom - jeśli tacy są - jeśli przed ślubem pojawiają się wymówki w stylu "seks po ślubie" bo bozia, kapłan, mamusia, sąsiadka itd. zabraniają - to pod żadnym pozorem ślubu nie brać, kopsnąć w zad i szukać czym prędzej kolejnej chętnej. Szkoda czasu, szkoda życia. Choćby wyglądała jak top model i obiecywała złote góry.
                    • hello-kitty2 Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 15:49
                      that.bitch.is.sick napisała:

                      Otóż pojaw
                      > ił się nowy typ mężczyzny: singiel, który nie chce się już dzielić zasobami z k
                      > obietą, bo odkrył że można dobrze się bawić i korzystać z seksu w łatwy sposób
                      > i bez większych inwestycji.

                      > Kobiety w wielkim globalnym podziale łupów były i są wielkimi przegranymi. Co z
                      > tego wynika?

                      Mozna przyjac ta sama meska postawe." Zawstydzic pawia swoim repertuarem" :).

                      Nie dzielic sie swoimi zasobami finansowymi, korzystac z seksu bez wiekszych inwestycji. Za wspolne 'zabawy' placic fifty-fifty (w tym za wspolne dzieci).

                      U mnie jedynym wrogiem takiej postawy (po sprawdzeniu ze sredeczny palec znaczaco dominuje nad wskazujacym, dzieki urqu!) byl instynkt macierzynski.

                      ps. Kutuzow genialny tekst o zawstydzeniu pawia. Czy tego sformulowania uzyles w doslownym znaczeniu? A dlaczego paw byl z duzej litery?

                      "(im więcej pokarmu tym zwierzęta więcej czasu spędzają na "zbrojeniu" się do godów (np. rajskie ptaki, które potrafią zawstydzić Pawia swoim repertuarem)."
                      • kag73 Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 16:26
                        Kitty, to nie jest takie proste. malzenstwo jak dla mnie niczego nie zmienia, prawdziwe zmiany to dziecko/dzieci, wtedy rozstanie jest takie proste.
                        • hello-kitty2 Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 16:39
                          kag73 napisała:

                          > Kitty, to nie jest takie proste. malzenstwo jak dla mnie niczego nie zmienia, p
                          > rawdziwe zmiany to dziecko/dzieci, wtedy rozstanie jest takie proste.

                          Pewnie chcialas napisac, ze ''wtedy rozstanie NIE jest takie proste''

                          Zdadza sie kag73. Ja mam dziecko, wiem o czym myslisz, ale w calej tej trudnej sytuacji rozstania znalazlam tez ekstra pozytyw (oprocz tych, na ktore uzytkownicy czesto sie juz powolywali na forum).

                          Poniewaz nie zamierzam tworzyc kolejnych zwiazkow + rodzic kolejnych dzieci z kolejnych zwiazkow i moj eks parner - ojciec dziecka tez nie, to nie narazam mojej pociechy na jakies traumy, o ktorych sie czasem slyszy. Opieke nad dzieckiem dzielimy, alimentow sobie nie placimy. Brak kolejnych partnerow to brak czynnikow zapalnych.

                          Choc znam takie pary, ktore w przypadku i kolejnych parnerow i kolejnych dzieci swietnie sobie radza, choc jak swietnie to na 100% nie wiadomo. To sie pewnie dopiero okaze jak dzieci dorosna i podsumuja mamusie i tatusia za dziecinstwo :)
                        • sabat77 Re: nowy typ mężczyzny - Kutuzow: seks za darmo:) 04.05.12, 22:27
                          No właśnie - małżeństwo może sprawdzać się jako sc wychowująca dzieci. To fakt. Oczywiście jeśli oboje chcą dzieci.
                          W każdym innym wariancie lepiej być w nieformalnym związku. Ma wszystkie zalety małżeństwa, a nie ma jego wad. :)
                      • kutuzow Rajski ptak 04.05.12, 22:36
                        hello-kitty2 napisała:

                        > ps. Kutuzow genialny tekst o zawstydzeniu pawia. Czy tego sformulowania uzyles
                        > w doslownym znaczeniu? A dlaczego paw byl z duzej litery?

                        Chodziło mi o to że pawie po prostu idą w ilość (im więcej piór w ogonie tym lepiej, coś jak rogi u jeleni itp.) za to rajskie ptaki nie dość że inwestują w jakość upierzenia (pewnie równie imponujące jak u Pawia biorąc pod uwagę proporcje w wadze ptaków), to jeszcze mają ekstra punkty za "wartości artystyczne". zerknij sobie na poniższy link (urywek filmu BBC):

                        www.youtube.com/watch?v=A-05Z-GsGfI
                        a paw z dużej to tak jakoś z rozpędu wyszło.
                  • gomory Re: układ małżeński prowokuje dziś oszustwo 04.05.12, 12:46
                    Tja... panstwo to twor zabijajacy wszystko co naturalne. Zamiast brac nogi za pas i ratowac zycie (co jest naturalne), uczy, ze patriotyzmem i bohaterstwem jest rzucanie sie cialem na granat. Chociaz lepiej dla dzieci by mialy ojca niz obrazek bohatera i medal na scianie.
                    Panstwowe emerytury takze zaburzaja naturalne wiezi rodzinne. Rodzice nie musza wiazac swojego losu na starosc z potomkami (co jest naturalne) i nie dbaja o tego typu relacje. Nie kultywuje sie rodzinnego modelu biznesowego, tylko uczy niezaleznosci. Dzieci nie uwazaja za swojego obowiazku utrzymywania zniedoleznialych rodzicow.
                    W ogole panstwo pilnuje jak wykorzeniac to co naturalne. Nie moge slabszym zabrac ich wlasnosci. Przeleciec laski ktora sie obronic niby nie moze ale wystarczy, ze powie "nie".
                    Moze czas sie pogodzic z tym, ze zyjemy w bardzo nienaturalnych czasach i otoczeniu? No i jakos w tym sie organizowac :).
                    • urquhart Re: układ małżeński prowokuje dziś oszustwo 04.05.12, 13:21
                      gomory napisał:
                      > W ogole panstwo pilnuje jak wykorzeniac to co naturalne. Nie moge slabszym zabr
                      > ac ich wlasnosci. Przeleciec laski ktora sie obronic niby nie moze ale wystarcz
                      > y, ze powie "nie".

                      Tu przeholowałeś. O ile emerytury, alimenty i lojalność państwu to nowatorskie wynalazki, to ochrona własności oraza przed gwałtem mężatki (kara śmierci za cudzołóstwo!) słabszego przed silniejszym reguluje plemienne starożytne 10 przykazań i Kodeks Hammurabiego.

                      • gomory Re: układ małżeński prowokuje dziś oszustwo 04.05.12, 13:49
                        Oj tam zaraz przeholowalem, taki wsteczny galop. "Walke o ogien" kojarzysz? Cywilizacji zadnych nie ma, praw takze, bo powstaja ad hoc przy pomocy maczugi. Wszystko przebiega naturalnie. Jak puknalbym neandertalke nad rzeka to zabrakloby jej slow zeby komukolwiek na mnie naskarzyc ;). Zreszta byloby dla niej naturalne, ze skoro jestem silniejszy to biore co mi sie podoba.
                        • sabat77 Re: układ małżeński prowokuje dziś oszustwo 04.05.12, 13:58
                          Ale gdyby przyszlo paru silniejszych od ciebie to mogloby przestac byc ciekawie. Dlatego jednak wole dzisiejsze czasy :)
                          Swoja droga jednak samica chyba ma prawo odtracic samca u wiekszosci zwierzat, do czego bowiem sluzylby taniec godowy ?
                          • kutuzow w przyrodzie 04.05.12, 14:06
                            sabat77 napisał:

                            > Swoja droga jednak samica chyba ma prawo odtracic samca u wiekszosci zwierzat,
                            > do czego bowiem sluzylby taniec godowy ?

                            Własnie jestem po seansie całego cyklu Life z BBC (GENIALNE ZDJĘCIA!!!) i w przyrodzie wszystko zależy od wielu czynników. Podstawowym jest łatwość dostępu do pokarmu (im więcej pokarmu tym zwierzęta więcej czasu spędzają na "zbrojeniu" się do godów (np. rajskie ptaki, które potrafią zawstydzić Pawia swoim repertuarem). Innym jest poligamia vs monogamia. Np. tam gdzie jest jeden dominujący samiec i harem samic (jak u lwów morskich) tam samiczka nie ma nic do gadania.
                            tam gdzie jest konkurencja -jest już rożnie. Zazwyczaj samiczka przybiera taką taktykę, aby dobrał się do niej najsprawniejszy/najmocniejszy samiec. Np łania karibu ucieka od dominującego samca w stadzie i jest gonion a przez niego i przez resztę samców. Ten który odstraszy resztę (walcząc z jednym ucieka mu "peleton" i musi jeszcze biedak gonić stawkę) ten może w końcu ją pokryć.

                            Co ciekawe czasami niektóre zwierzaki gwałcą samice. Tak robi jedna z jaszczurek na pustyni. Po prostu szansa na spotkanie innej jaszczurki na pustyni jest tak mała że samiec niezależnie od tego czy samica jest chętna czy nie, robi swoje. O Delfinach które potrafią mieć orgie nie wspomne :-)

                          • gomory Re: układ małżeński prowokuje dziś oszustwo 04.05.12, 15:18
                            > Swoja droga jednak samica chyba ma prawo odtracic samca u wiekszosci zwierzat,

                            Ale mnie odtracic? He he he ;>.

                            Ja takze wole dzisiejsze czasy i nie pragne smiertelnych solowek na maczugi. Wyroslem w tej terazniejszosci i doskonale rozumiem jak wszystko wokol funkcjonuje. Pradziadowie swoj swiat tez ogarniali, ale ja go ich oczami nigdy nie obejrze. Przeszlosc ogladam przez pryzmat przyszlosci wiec na pewno mam zafalszowany obraz.
                • loppe Re: oszustki matrymonialne ;-) 04.05.12, 12:42
                  B. ciekawa obserwacja - oszuści matrymonialni są, oszustek matrymonialnych jakby nie ma, a przecież są:).
            • anty-cialo Męska siła Urqu 04.05.12, 19:31
              Sądząc po tym jak opisujesz związki ona pomiata papuciem albo on dominuje nad pozbawionym prawa do własnego zdania i ciała przedmiotem - tertium non datur, chyba bierzesz przemoc za siłę.
              Człowiek słaby agresją maskuje niepewność, silny może sobie pozwolić na uprzejmość.
      • loppe Re: przełom w naszym seksie:) 03.05.12, 21:18
        Mi się wydaje że ta kadrowa mówiła tylko o znanym fenomenie metamorfozy okołomiesiączkowej. Niektóre kobiety rzeczywiście są nie do poznania wtedy w pracy i to może być straszne. Gdyby mówiła nie o tej banalnej sprawie, a o życiu w skali makro prawda, to mówiła bez sensu. To mężczyźni bardziej się zmieniają psychicznie w trakcie życia niż kobiety!
        • urquhart Re: przełom w naszym seksie:) 03.05.12, 21:36
          loppe napisał:
          > Mi się wydaje że ta kadrowa mówiła tylko o znanym fenomenie metamorfozy okołomi
          > esiączkowej. Niektóre kobiety rzeczywiście są nie do poznania wtedy w pracy i t
          > o może być straszne. Gdyby mówiła nie o tej banalnej sprawie, a o życiu w skali
          > makro prawda, to mówiła bez sensu. To mężczyźni bardziej się zmieniają psychic
          > znie w trakcie życia niż kobiety!

          Bardziej fenomen zmiany o 180 stopni zachowań po zaciążeniu, ale i wspomniana miesięczna, roczna i ciążowa nieprzewidywalność w odniesieniu do brzydszej stabilnej płci. Zaś perspektywa zainteresowania korporacji inwestowania w pracownika jest znacznie bardziej krótkowzroczna niż skala o której piszesz.
    • violet.77 UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 15:21
      ... ale proszę mnie nie kasować, no:(
      Niestety nikt mnie nie zdemaskował, więc sam muszę to zrobić, to się nazywa odwaga cywilna.
      Forumowicze swoim zwyczajem odjechali już daleko od głównego wątku, oddając się grupowej masturbacji mentalnej. Jednak ludzkie szczęście nie przyciąga na dłużej uwagi.Bardzo mądre zdania piszecie, takie "Starowicz wannabe". Człowiek dużo się może dowiedzieć. Poważnie. Proponuję też wszystkim nowym na bezseksiu radzić ,żeby zaczęli udzielać się na forum w ramach radzenia sobie z abstynencją, zamiast wysyłać i ich na rower czy siłownię.
      Przepraszam panie, które z nową nadzieją spojrzały na swoich dupowatych mężów. Zwątpienie szybko minie, i znów będziecie mogły im matkować licząc, że w końcu zabiorą się do ostrego rżnięcia.
      Chcę zaznaczyć, że nie jestem fetyszystą garderobianym, w łóżku też osiągam erekcję. Czasami.
      Radzę także przyjrzeć się wątkowi "bezsilność", autorstwa anovan, i porównać z moim postem. To też troll chyba, ale z ręką na klawiaturze przysięgam, że to nie ja.
      • sabat77 Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 15:36
        Z tego co zauwazylem to tutaj wiekszosc nowych watkow pisza trolle. Bezsilnosc, brak logiki - jestem prawie pewny, ze to bajki :) tym zabawniejsze, ze ja jestem prawdziwy, moja szczerosc to jakis obsceniczny ewenement. Ale kogo to obchodzi skoro tocza sie takie fajne dyskusje :l
        • anovan Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 21:12
          niestety to nie bajka
      • yoric Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 15:56
        Wiesz, Twoja historia jest tak piekna, że zasługuje, by być prawdziwa :).
        • violet.77 Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 16:11
          Moja prawdziwa historia nie jest już taka piękna niestety. Widzę, że raczej nie ma tu obrażalskich , więc założę swój autentyczny wątek, bo trapią mnie poważne problemy. Nie będę zakładał jeszcze jednego konta, co by nie przegiąć pały moderatorom, na wpadek gdyby mieli podgląd IP. Obiecuję już więcej nie łgać:)
          • hello-kitty2 Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 16:26
            violet.77 napisał(a):

            > Moja prawdziwa historia nie jest już taka piękna niestety. Widzę, że raczej nie
            > ma tu obrażalskich , więc założę swój autentyczny wątek, bo trapią mnie poważn
            > e problemy. Nie będę zakładał jeszcze jednego konta, co by nie przegiąć pały mo
            > deratorom, na wpadek gdyby mieli podgląd IP. Obiecuję już więcej nie łgać:)

            To laduj ta prawdziwa historie, zaraz ci dowalimy tj pomozemy :)

            btw: obrazanie sie to marnowanie czasu
          • loppe Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 16:34
            Dawaj swój prawdziwy szkielet z szafy
      • hello-kitty2 Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 16:03
        violet.77 napisał(a):

        > ... ale proszę mnie nie kasować, no:(
        > Niestety nikt mnie nie zdemaskował, więc sam muszę to zrobić, to się nazywa odw
        > aga cywilna.

        Wg mnie to zadna odwaga, bo:

        1. nie przyznales sie kim jestes = jakiego innego loginu uzywasz
        2. nie opisales jaki jest twoj rzeczywisty problem (= patrz pkt 1)
        • violet.77 Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 16:12
          Z tą odwagą to autoironia była, no co ty?
      • urquhart Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 16:18
        violet.77 napisał(a):
        > Forumowicze swoim zwyczajem odjechali już daleko od głównego wątku, oddając
        > się grupowej masturbacji mentalnej. Jednak ludzkie szczęście nie przyciąga na d
        > łużej uwagi.

        Zasadniczo historyjki z morałem większość stałych weteranów rozszyfrowuje natychmiast, ale po cóż je demaskować o ile nie wieje od nich jaskrawym dydaktyzmem. Rzekome "szczęście" wali moralizatorstwem na na kilometr. Ale po cóż je demaskować? Lepiej nieco pożartować co w tym nie gra, lub zmienić temat. Nie zauważyłeś tego? Skoro piszesz znaczy że coś cię męczy więc nawet ci co mogliby cię zdemaskować nie palą się do tego.
        • violet.77 Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 16:45
          No , jak czytam twojego posta po którym nastąpiło odbicie, to możesz mieć rację.
      • loppe Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 16:29
        Mnie nikt prawie nie nabierze.

        Ciekawe ile stosunków w szafie wynikło z tego wątku
        • violet.77 Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 16:49
          "Mnie nikt prawie nie nabierze."

          To znaczy, że mnie się wyjątkowo udało, czy, że nie?

          "Ciekawe ile stosunków w szafie wynikło z tego wątku"

          A co, może wciągnąłeś biedną kobitę do "późnego Gierka"?;)

        • hello-kitty2 Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 16:54
          loppe napisał:

          > Mnie nikt prawie nie nabierze.
          >
          > Ciekawe ile stosunków w szafie wynikło z tego wątku

          Wzrosla sprzedaz szaf.. :) I te ramiona wychodzace z szafy, ahh, biorac pod uwage maja obsesje dotyczaca duzych barkow, z widocznymi trzema aktonami, ahh, dobre to bylo, tylko nastepnym razem wiecej dirty details i mniej szaf, bo szafy to jednak z molami mi sie kojarza.
          • violet.77 Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 16:58
            "dobre to bylo, tylko nastepnym razem wiecej dirty details"

            Chcesz cyberka?;)
            • hello-kitty2 Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 17:02
              violet.77 napisał(a):

              > "dobre to bylo, tylko nastepnym razem wiecej dirty details"
              >
              > Chcesz cyberka?;)

              A co to jest cyberek?
              • violet.77 Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 17:09
                Cyberseks. Nie żebym uoprawiał, z basha znam ;)

                A co do detali, uznałem, że zlizywanie potu z każdego centymetra kobiecego ciała, brzydkie słowa po niemiecku, czy owijanie włosów wokół pieści w gordyjski węzeł spalą mnie na starcie.
                • hello-kitty2 Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 17:25
                  violet.77 napisał(a):

                  > Cyberseks. Nie żebym uoprawiał, z basha znam ;)
                  >
                  > A co do detali, uznałem, że zlizywanie potu z każdego centymetra kobiecego ciał
                  > a, brzydkie słowa po niemiecku, czy owijanie włosów wokół pieści w gordyjski w
                  > ęzeł spalą mnie na starcie.

                  Nie dziekuje, cyberseks tudziez dirty talk to moze temat na nowy watek (nie wiem czy juz byl przerabiany na forum? pewnie tak).

                  Ide robic bary a ciebie zachecam do opisania swojego problemu. Poczytamy, zobaczymy.
                  • loppe Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 19:42
                    robić bary - fajne, domyślam się że to o wizycie w siłce, tak będę mówić teraz
                • mgla_jedwabna Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 09.05.12, 00:14
                  Zbyt wiele grafomanii ze strony skądinąd zweryfikowanych nie-trolli widziano już na forach, by sam styl miał demaskować trolla. Niestety.

                  Weszłam w wątek, przeleciałam wzrokiem szukając czegoś, co czyniłoby twą opowieść prawdopodobną ("co robił mąż, że doprowadził się do tak zaskakującego stanu?"), czułam bowiem, że "to zbyt piękne, aby było prawdziwe". Po raz kolejny widzę, że mam dobrą intuicję, tylko jej nie ufam...
          • loppe Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 17:06
            Szafę gdańską pilnie!:)

            www.antykibukowski.pl/antyk/985.xhtml
            violet, po tej szafie + męskawych półtonach narracji wyczułem że coś tu nie gra
            • violet.77 Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 17:12
              "Violet". Teraz się nazywam jak baba.

              Loppe, za płytka, za droga. Na tamto to trzeba Narni;)

            • donnaanna Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 17:44
              a mnie wlasnie ta szafa utrzymywala w przekonaniu ze to prawdziwy watek bo mialam baaaardzo podobne przezycie w czasach gdy moj zwiazek jeszcze zakladal sex!
              • loppe Re: UWAGA!!! Przyznaję się do bycia trollem... 04.05.12, 19:36
                Wiesz, sam seks w szafie nie stanowi jeszcze, dopiero połączenie niezwykłej eksplozji po latach z tą szafą graniczyło - jak dla mnie - z nieprawdopodobieństwem. Nie wiem czy jasno tłumaczę swoje watpliwości po odczytaniu historii. A Twój po raz pierwszy dopiero w szafie eksplodował omawianą namiętnością?:) Jesli tak, to zmienię swoje tablice prawdopodobieństwa.
    • yoric Re: przełom w naszym seksie:) 07.05.12, 23:07
      Wsadzam na koniec, żeby nie rozgrzebywać wątku od środka. Bo może to w ogóle temat na nowy wątek.

      >> [Yoric] Ale Twoim zdaniem to dobrze, czy źle?

      > [TBIS] Pytasz o darmowy seks czy o globalne odcięcie kobiet od zasobów? Gdzieś tu widzisz coś dobrego dla kobiet?


      Ciekawi mnie ta teza, że 'feministki wpuściły kobiety w kanał': teraz kobiety finansowo i obyczajowo nie mają lepiej, niż dawniej (albo nieznacznie), natomiast zdeprecjonował się ich główny zasób (seks), więc per saldo są na minusie. Tu jest mnóstwo pod-wątków, np. ja bym tę niedźwiedzią przysługę feministek rozumiał inaczej (kazały kobietom grać w męską grę na męskich regułach). Ale ale najbardziej interesuje mnie to, czy poprzedni porządek był faktycznie lepszy - w szczególności czy ten seks jako cenny zasób teoretycznie kontrolowany przez kobiety był naprawdę tak cenną kartą przetargową (i czy to taki rodzaj karty, jakim kobiety chciałyby pogrywać)?
      • that.bitch.is.sick Re: przełom w naszym seksie:) 08.05.12, 11:22
        yoric napisał:

        > Ciekawi mnie ta teza, że 'feministki wpuściły kobiety w kanał': teraz kobiety f
        > inansowo i obyczajowo nie mają lepiej, niż dawniej (albo nieznacznie), natomias
        > t zdeprecjonował się ich główny zasób (seks), więc per saldo są na minusie. Tu
        > jest mnóstwo pod-wątków, np. ja bym tę niedźwiedzią przysługę feministek rozumi
        > ał inaczej (kazały kobietom grać w męską grę na męskich regułach). Ale ale najb
        > ardziej interesuje mnie to, czy poprzedni porządek był faktycznie lepszy - w sz
        > czególności czy ten seks jako cenny zasób teoretycznie kontrolowany przez kobie
        > ty był naprawdę tak cenną kartą przetargową (i czy to taki rodzaj karty, jakim
        > kobiety chciałyby pogrywać)?

        Oj chyba coś przekręcasz. Nic mi nie wiadomo, żeby podaż darmowego seksu się zwiększyła albo żeby seks się zdeprecjonował, bo nie dysponuję żadnymi danymi na ten temat, to tylko spekulacje kutuzowa a raczej jego marzenia:), wydaje mi się jednak że tylko internet zwiększył świadomość że istnieją cichodajki, a one były zawsze tj. kobiety które mogą sobie pozwolić na rozwiązłość i seks za seks bo np. mają byt zabezpieczony przez innego mężczyznę. Singielkom podobno tyka zegar, więc czytałam na forum kobiecym którymś że fucking friend to wpędzanie w lata:).
        Ja uczyniłam spostrzeżenie, że typ mężczyzny, o którym pisał Giddens, tu cytuję za artykułem: "aktywny seksualnie singiel o nieuszczuplonym (przez żonę i dziecko) dochodzie", wykiełkował z przekonania że w internecie czeka darmowy seks i randki:)
        I nie wiem czemu połączyłeś dwa fakty: darmowy seks i ubóstwo kobiet w ten sposób. Nie chodzi tu o to jakoby to seks był wcześniej głównym źródłem utrzymania kobiet, jakaś globalna prostytucja, coś Ci się pomyliło, kobiety są w opresji społecznej z przyczyn biologicznych i feministki się tu przyczyniły do iluzji że biologię da się kijem odwrócić. Na przykład przenoszenie kosztów utrzymania dajmy na to samotnych matek/nastolatek z dziećmi na państwo to tylko outsourcing odpowiedzialności od której nie da się uciec. W efekcie ktoś musi zapłacić. Kobiety są upośledzone w walce o zasoby z przyczyn wiadomych, udawanie że istnieje łatwy seks bez zobowiązań dla obu płci to kolejna iluzja.
        Jeśli uważasz że seksem da się nie pogrywać, to powiedz mi czemu, jeśli kobieta po urodzeniu się wspólnych dzieci nie chce uprawiać seksu i/lub się roztyła:), mężczyzna czuje się oszukany i uważa że ona tu nie wypełnia jakiejś swojej działki w najlepszym wypadku, w najgorszym czuje potrzebę wycofania wsparcia finansowego poza niezbędne minimum?
        Ale to i tak mało bo kolonizacja mojego organizmu na 9 miesięcy, ryzyko utraty zdrowia i życia(poród = prawdopodobieństwo śmierci) w kraju gdzie dostęp do przestarzałej antykoncepcji, brak środków wczesnoporonnych oraz bezpłatnej aborcji i ja należę do grupy nie posiadającej środków finansowych(a są gorsze kraje):), wszystko po to by przekazać męskie geny bez żadnego ryzyka dla zainteresowanego? Naprawdę uważasz, że możemy grać w męsko-damską grę ,która nazywa się seks na takich samych, męskich zasadach? :)Dziwaczna forma hipokryzji.
        • sabat77 Re: przełom w naszym seksie:) 08.05.12, 11:32
          Mezczyzna czuje sie oszukany, poniewaz popularnie pojmowana wiez malzenska nie daje mu alternatywy potrzeb uznawanych przez niego za niezbedne. Wiekszosc mezow nie mialaby najmniejszej pretensji do partnerki, jesli ta otwarcie przyzwolila w tej sytuacji na mozliwosc realizacji tych potrzeb poza zwiazkiem malzenskim.
          • that.bitch.is.sick Re: przełom w naszym seksie:) 08.05.12, 11:51
            sabat77 napisał:

            > Mezczyzna czuje sie oszukany, poniewaz popularnie pojmowana wiez malzenska nie
            > daje mu alternatywy potrzeb uznawanych przez niego za niezbedne. Wiekszosc mezo
            > w nie mialaby najmniejszej pretensji do partnerki, jesli ta otwarcie przyzwolil
            > a w tej sytuacji na mozliwosc realizacji tych potrzeb poza zwiazkiem malzenskim
            > .
            No to kradniesz zaangażowanie i/lub zasoby żonce i jej potomstwu jeśli przenosisz na kochankę. Jeśli seks z kochanką jest mechaniczny, to kochanka ma deficyt i ponosi ryzyko. Ktoś musi zapłacić. Jak zajdzie w ciąże i Ty zapłacisz, żonka straci.
            Dziwce płacisz z góry za ryzyko i ona bierze to na siebie ale nierzadko już kochanka rości sobie różne prawa do Ciebie, chyba że jest mężatką i daje stabilność jej inny facet. Ale niech on się o tym dowie:). Itd.
            Ja tak to mniej więcej widzę, to uwarunkowane biologicznie, ten sprzeciw.. Na tym forum chyba publicznie nie mówimy o niepoprawnych rozwiązaniach typu otwarte związki..
            • sabat77 Re: przełom w naszym seksie:) 08.05.12, 12:08
              Co proponujesz zatem ? Czy maz ma obciac sobie jaja, a kobieta wsadzic kolek bo drugiej stronie sie nie chce ? A moze zalozyc pokutne szaty i biczowanko w imie idei wiernosci malzenskiej aby zagluszyc ciezar celibatu ?
              W takim razie jaki jest sens tego forum ? Partnerowi sie odechcialo, uszanujmy to. Moze koronka do matki boskiej w tej intencji, zeby jednak mu chuc wrocila ?
              Stracilem watek Bitch, nie wiem do czego zmierzasz. Mamy sie umartwiac ?
              • sea.sea Re: przełom w naszym seksie:) 08.05.12, 12:18
                Wiesz, na forum tysiuncpińćset razy padała kwestia "Jak nie pożąda, to ma się zmuszać? Zrób coś, żeby pożądał(a)".
                Tyle, że diabli wiedzą w niektórych przypadkach, co właściwie należałoby zrobić. Bo, hipotetycznie, jeśli pożądał(a) jeszcze dwa lata temu, a partner(ka) w tym czasie nie zmieniła jakoś drastycznie wyglądu i zachowań, to wypadałoby coś wymyślić nowego na rozkręcenie, prawdaż - skoro nie da się w takim przypadku usprawiedliwić niepożądania nagłymi a niekorzystnymi zmianami, które w partnerze zaszły.

                No i faktem jest, że jak nie pożąda bo np zdechło libido wskutek zaburzeń hormonalnych, to jednak nawet kręcenie młynka stojąc na napletku nie pomoże. Jeżeli osoba niepożądająca w takim przypadku nie jest zainteresowana wizytą u lekarza i sprawdzeniem, czy aby zdrowotnie wszystko jest w normie, to osoba niepożądana może co najwyżej usiąść i zapłakać.
                • sabat77 Re: przełom w naszym seksie:) 08.05.12, 12:30
                  Czyli w sumie postepuje prawidlowo, kwekajac sobie na tym forum ? No bo z tego co piszesz na to wychodzi :)
                  • sea.sea Re: przełom w naszym seksie:) 08.05.12, 12:46
                    Niekoniecznie, jest parę innych opcji, hipotetycznie. Opcja "siąść i zapłakać" to głównie dla tych, co się za nic w świecie rozwieść nie chcą.
                    • sabat77 opcje 08.05.12, 12:52
                      No to jakie jeszcze ?
                      inaczej - co wy byscie zrobili w mojej sytuacji ? Konkretne dzialania, bez nawijania makaronu na uszy. Co i jak ?
                      • that.bitch.is.sick Re: opcje 08.05.12, 13:09
                        sabat77 napisał:

                        > No to jakie jeszcze ?
                        > inaczej - co wy byscie zrobili w mojej sytuacji ? Konkretne dzialania, bez nawi
                        > jania makaronu na uszy. Co i jak ?

                        Ja uważam(ale to uwaga moje poglądy, nie mylić z jakimiś obiektywnymi prawdami), że Ty Sabat nie masz głównego problemu w seksie, bo inaczej do dziwki byś poszedł, tudzież znalazł kochankę z kompleksem zbawicielki naprawdę z łatwością. Ja Cię bardzo polubiłam chłopie;), to inne na pewno. Ty potrzebujesz bliskości z kobietą, tej mistyki kobiecości tak mi się wydaje.
                        Ja Ci powiem jak zrób. Znajdź Ty sobie przyjaciółkę bez seksu. Tylko taką która emocjonalnie dla Ciebie rokuje na konkurencję dla żony. I wcale nie ukrywaj się ze znajomością. To się nazywa sabotaż:).
                        • sabat77 Re: opcje 08.05.12, 14:05
                          Bitch, tylko taka mala uwaga.
                          Zdajesz sobie sprawe, ze przyjaciolka sie zakocha ?
                          Ech. Pewnie ze zdajesz...
                          Calkiem mozliwe, ze masz racje.
                          Zonie sie najprawdopodobniej przypomni jakiego ma meza...
                          i co - dylemat osiolka co zdechl posrod pelnych zlobow...
                          a moze zrec z obu na raz :] psiamac :)
                          • kag73 Re: opcje 08.05.12, 15:59
                            sabat77 napisał:

                            > Bitch, tylko taka mala uwaga.
                            > Zdajesz sobie sprawe, ze przyjaciolka sie zakocha ?
                            > Ech. Pewnie ze zdajesz...
                            > Calkiem mozliwe, ze masz racje.
                            > Zonie sie najprawdopodobniej przypomni jakiego ma meza...
                            > i co - dylemat osiolka co zdechl posrod pelnych zlobow...
                            > a moze zrec z obu na raz :] psiamac :)

                            Sabat a Ty zdajesz sobie sprawe, ze to TY sie zakochasz? I co wtedy? I wtedy nie bedziesz mial problemu zostawic zony i dzieci( widywac je bedziesz) i zaczac nowe zycie.


                          • that.bitch.is.sick Re: opcje 09.05.12, 10:21
                            sabat77 napisał:

                            > Bitch, tylko taka mala uwaga.
                            > Zdajesz sobie sprawe, ze przyjaciolka sie zakocha ?
                            > Ech. Pewnie ze zdajesz...
                            > Calkiem mozliwe, ze masz racje.
                            > Zonie sie najprawdopodobniej przypomni jakiego ma meza...
                            > i co - dylemat osiolka co zdechl posrod pelnych zlobow...
                            > a moze zrec z obu na raz :] psiamac :)

                            No tak, a najlepiej z obydwoma na raz w jednym łóżku, jak król mormonów:). Nie musisz już nas epatować fantazjami seksualnymi, bo co to kogo obchodzi jak znajdziesz chętne kobitki do tych operacji:) Ale myślał indyk o niedzieli a sobotę mu coś ucieli.
                            Najpierw może spróbuj coś zrobić czy to się uda, a potem się będziesz zamartwiał zbytnią symetrią układu, bo teraz to martwienie się na zapas.
                            A ja zacznę się martwić z nudów zanim coś zrobisz, co ja zrobię jak wygram w totka. Przecież to tyle piniędzy...ojoj. Ty, Sabat masz świadomość że jak wygram ze 30 baniek to się wszyscy we mnie zakochają:)? I co ja wtedy zrobię ło matko.
                            • sabat77 Re: opcje 09.05.12, 11:45
                              Dzięki za sprowadzenie na ziemię, pogalopowałem na koniku wyobraźni nieco za daleko. Tym bardziej, że w gruncie rzeczy wybór jednej z pośród dwóch osób które kochają jest jednym z trudniejszych w życiu.

                              Ogólnie dziękuję wszystkim na tym forum za rady i wsparcie, dużo mi to dało.
                              Jeśli chodzi o to co zrobię najpierw, to jedno jest pewne - nie zacznę działać, dopóki nie poczuję że wina nie leży po mojej stronie.

                              Dopóki nie popatrzę w lustro i nie zobaczę kogoś, kto może powiedzieć sobie, że sam by z sobą tego nie zrobił na miejscu żony (odrzucamy skojarzenia z milczeniem owiec :), to moje działania będą koncentrować się wokół odbudowania więzi emocjonalnej z żoną.

                              Nie chcę być życiowym frajerem i dawać się wodzić za nos, ale z drugiej strony - zniszczyć miłość życia i mieć poczucie, że mogło chodzić o własne słabości - to nie do udźwignięcia dla mnie.

                              Muszę być pewny, że winny nie jestem ja.

                              Jeśli - a oby się tak nie stało - jednak moje naprawdę spore wysiłki w ostatecznym rozrachunku nic nie zmienią, nie będę mieć wyboru. Mam jednak nadzieję, że mi się uda.

                              Najłatwiej jest kogoś innego okładać emocjonalną maczugą, żeniąc się, miałem poczucie, że biorę sobie za żonę wspaniałą osobę. Chcę ją taką widzieć, chce żeby tak było.
                              Odejdę dopiero gdy będę miał całkowitą pewność, że się myliłem, że jednak nie jesteśmy sobie pisani. Teraz tej pewności nie mam.

                              Bitch, to głównie do ciebie - możesz się uśmiać, ale to co pisałem tutaj o planowanych skokach w bok, jakichś kochankach, czy innych bzdurach... Ja bym tak nie umiał. Albo inaczej - może i umiał, ale nie chciał. To nie byłaby komfortowa sytuacja dla takiego gamonia jak ja. Mam pewność, że skończyłoby się na forumowych gawędach, gdyby przyszło do praktyki czułbym się fatalnie - na tyle siebie znam.

                              Z drugiej strony, jeśli przekonam się w pełni, że to jednak nie po mojej stronie leży wina, że ktoś pogrywa nieczysto i to nie jestem ja - wtedy znajdę siłę, żeby odejść. Ale tylko wtedy.

                              Muszę sobie na jakiś czas odpocząć od forum, bo trochę zaczynam się za bardzo nakręcać, chwila oddechu dobrze mi zrobi :)

                              Jeszcze raz dzięki.
                              • sabat77 Re: opcje 09.05.12, 11:48
                                z postu nie wynika to jasno - muszę zadbać o idealną sylwetkę, poprawić wizerunek. Jeśli po tym nic się nie zmieni - będę przekonany.
                                • tygrys-bez-rys i tak wychodzi ze potrzebujesz kase 09.05.12, 13:08
                                  Jak na to nie spojrzec potrzebujesz kase, kazdy Ci to powie, co wiecej, juz powiedzial. Ja ci radze, zacznij pisac kolumne do przyjaciolki, czy jak sie ten swierszczy teraz nazywa. Tajemne zycie wewnetrze Markiza Szabasa. Publike juz masz. Bedziesz kasowal za reklamy. Grosz zbierze sie do grosza. I warunek konieczny, choc nie wystarczajacy zostanie spelniony. Powodzenia.
                                  • anty-cialo Re: i tak wychodzi ze potrzebujesz kase 09.05.12, 21:21
                                    Nie byłby to pierwszy pamiętniczek netowy transferowany na papier. Takie czasy, jak ludzie jeszcze pisali listy w modzie były powieści epistolarne
                              • anty-cialo Re: opcje - wina 09.05.12, 21:17
                                Ostrożnie ze słowem wina. Bo jak jest wina to musi być winny(a), jak nie ty to ona, a może być i tak że obie strony są niewinne tzn. nikt nikogo nie szykanuje z premedytacją
                                • sabat77 Re: opcje - wina 09.05.12, 22:08
                                  Otóż niestety szykanuje.
                                  Nie będę wdawać się w szczegóły, dość powiedzieć że po dzisiejszej wieczornej rozmowie mam już jasność.
                                  Nie spodziewałem się, że tak szybko się o tym przekonam.

                                  Jedyne co mogę powiedzieć to to, że jest mi niesamowicie przykro.
                                  Z drugiej strony, może lepiej było się przekonać o tym teraz niż np. po 60-tce ?

                                  Szkoda dzieciaków :(
                                  • kag73 Re: opcje - wina 09.05.12, 22:33
                                    sabat77 napisał:

                                    > Otóż niestety szykanuje.
                                    > Nie będę wdawać się w szczegóły, dość powiedzieć że po dzisiejszej wieczornej r
                                    > ozmowie mam już jasność.
                                    > Nie spodziewałem się, że tak szybko się o tym przekonam.
                                    >
                                    > Jedyne co mogę powiedzieć to to, że jest mi niesamowicie przykro.
                                    > Z drugiej strony, może lepiej było się przekonać o tym teraz niż np. po 60-tce
                                    > ?
                                    >
                                    > Szkoda dzieciaków :(

                                    No ale co sie stalo? Co Ci takiego dzis powiedziala? Pewnie, ze nigy jej nie kreciles a sypiala z Toba tylko dlatego, bo chciala miec dzieci i rodzine?
                                    • sabat77 Re: opcje - wina 09.05.12, 22:49
                                      Nie.
                                      Od tej pory będę uważał na to co piszę, bo to jednak sfera publiczna. Dość niefrasobliwie postępowałem do tej pory, chociaż niby w sumie nie napisałem niczego co mogłoby świadczyć przeciwko mnie.

                                      Nie, nie chodzi o to - nie czytała tego.
                                      Ale że może skończyć się rozprawą, wolę wypowiadać się w sposób bardziej stonowany.

                                      Nie ma sensu zgadywać, i tak nie powiem. Grunt że poznałem intencje kryjące się za maską.


                                      • kag73 Re: opcje - wina 09.05.12, 22:58
                                        OK.
                                        Nic nie swiadczy przeciwko Tobie. Jestes jak najbardziej fair i poblazliwy wobec zony wzawszy pod uwage, ze kochaliscie sie 2x w ciagu 3 lat, to dla mnie calkiem niepojeta bajka.
                                        Szkoda, ze nie chcesz powiedziec, bo znamy Twoja historie i nagle...to tak jakby ktos Ci zaczal cos opowiadac i w najwazniejszym momencie powiedzial "A, wiem cos ale Ci nie powiem albo powiem Ci jutro", ale szanuje Twoja decyzje i zycze powodznia cokolwiek postanowisz i zrobisz.
                                        • sabat77 Re: opcje - wina 09.05.12, 23:29
                                          Kag, ona zabronila wypowiadac sie o niej w obecnosci innych osob, rozciagam to na to forum, chociaz chodzilo o inna sprawe.
                              • that.bitch.is.sick Re: opcje 10.05.12, 02:45
                                sabat77 napisał:

                                >
                                > Bitch, to głównie do ciebie - możesz się uśmiać, ale to co pisałem tutaj o plan
                                > owanych skokach w bok, jakichś kochankach, czy innych bzdurach... Ja bym tak ni
                                > e umiał. Albo inaczej - może i umiał, ale nie chciał. To nie byłaby komfortowa
                                > sytuacja dla takiego gamonia jak ja. Mam pewność, że skończyłoby się na forumow
                                > ych gawędach, gdyby przyszło do praktyki czułbym się fatalnie - na tyle siebie
                                > znam.

                                Sabat, powiem Ci w sekrecie że ja nigdy się z Ciebie nie śmiałam. Nigdy. Tzn. nawet jak moje usta się śmiały, to w duszy miałam powagę:)
                                I nie wiem skąd taka pewność odnośnie kwestii związanych z romansem skoro go nie miałeś i mieć nie zamierzałeś.
                                I odchodzi mój najlepsiejszy(z kubusia puchatka) do czytania użytkownik, zostaną trolle, zmienię zdjęcie na żałobne:)
                      • sea.sea Re: opcje 08.05.12, 13:15
                        Ja bym zaczęła od ustalenia w końcu, czy to wyrachowana manipulantka, czy anioł z intencjami.
                        Jeżeli wyrachowana manipulantka, to rozważałabym jak by tu się z najmniejszymi szkodami dla siebie i dzieci wylogować z tego układu.
                        A jeżeli anioł dobroci, to jej dobre intencje i wyznawane wartości obejmują zapewne dobro ukochanego mężczyzny, trwałość związku i szczęście dzieci które nie powinny obserwować jak mamusia butuje tatusia emocjonalną lodówą - więc może byłaby jednak w stanie rozważyć możliwość konsultacji z fachowcem.
                        • anty-cialo Re: opcje 08.05.12, 13:47
                          W jakiejś mądrej kobiecej książce czytałam że często u 30-40latek wychodzą z opóźnieniem problemy z dzieciństwa. Przypuszczam że przy dociążeniu dziećmi po pewnym czasie sprawowanie kontroli nad życiem zaczyna się sypać.
                        • sabat77 hmm 08.05.12, 13:48
                          Raczej to dobra dziewczyna, ale mysl o opowiadaniu terapeucie o swoich problemach jest chyba jeszcze wieksza trauma niz seks z mezem. Cos musi nia wstrzasnac. Ona jest raczej typem ucieczkowej osobowosci, nikt nie nauczyl jej koomunikacji, zyla przez lata pozorami...
                          • sea.sea Re: hmm 08.05.12, 13:56
                            Sabat, zupełnie przypadkiem znalazłam seksualnosc-kobiet.pl/ksiazki/bez_seksu_bez_sensu o, coś takiego.
                            Wychodzi na to, że to Ty powinieneś iść na terapię, zaanonsować to żonie i zobaczyć, co będzie dalej :)
                          • hello-kitty2 Re: zdejmij aureole i przestan sie bac 08.05.12, 15:32
                            A ja mam taki pomysl Sabat77 - pokaz jej, uswiadom kim jestes w calej okazalosci, te wszystkie twoje warstwy, wylej to, odkryj sie, tak jak tu przed nami.

                            Niech prawda nia wstrzasnie.

                            Patrz, do nas mowisz: nie wiecie jak wygladam, jaka mam pozycje spoleczno - zawodowa, jaki mam bonus w majtkach. Ona wie, byc moze cie kocha, wiec jestes na uprzywilejowanej pozycji.

                            Bo wedlug mnie to wy zyjecie w jakis maskach kolo siebie. Ty masz jakies wyobrazenia o niej: raz aniol, raz ktos tam, odgrywasz przed nia jekas role rycerza, zbawiciela. Jednoczesnie sie panicznie jej boisz: co pomysli, co zrobi? Boisz sie, ze sie z toba rozwiedzie, a jednoczesnie kategorycznie nie dasz jej rozwodu, gdyby co.

                            Dlaczego nie pokazac jej sie od czlowieczej strony, ze jestes samcem. Czy ona wie ze walisz konia? Moze warto zeby zobaczyla, uslyszala? Nie wiem.

                            Wg mnie to ty prawde przed nia ukrywasz. Zwyczajnie sie boisz, i to nie boisz sie rzeczywistosci tylko swoich wyobrazen o rzeczywistosci. Tworzysz sobie w glowie straszne scenariusze i sie boisz ich urzeczywistnienia.

                            W skrocie: zdejmij ta aureole i przestan sie bac.
          • that.bitch.is.sick Re: przełom w naszym seksie:) 08.05.12, 12:07
            Jeszcze był Lebovski, "koleś" co pomagał swojej koleżance feministce zajść w ciążę:)
        • kutuzow owszem seks jest coraz tańszy 08.05.12, 12:23
          that.bitch.is.sick napisała:

          > Nic mi nie wiadomo, żeby podaż darmowego seksu się zw
          > iększyła albo żeby seks się zdeprecjonował, bo nie dysponuję żadnymi danymi na
          > ten temat, to tylko spekulacje kutuzowa a raczej jego marzenia:),

          Bitch -nie musisz mi (po raz kolejny) wmawiać jakiś marzeń. Seks jest coraz tańszy (patrząc w skali kolejnych dekad). Zerknij sobie na ten art (cytowany już tutaj na forum, ale część Pań jak widać wypiera te informacje ze swej świadomości) i powiedz z którymi tezami w nim zawartymi się nie zgadzasz. Dla ułatwianie kilka cytatów. Polecam także wersję oryginalną (ma trochę więcej informacji).

          "Jak twierdzi Catherine Hakim z London School of Economics, "erotyczny kapitał" kobiet błyskawicznie traci na wartości. O ile zasoby takie, jak: "uwaga", "czułość" czy "chłopak" stają się dobrem luksusowym, o tyle seks stał się wręcz pospolity. Wyniki badań wśród młodych amerykańskich mężczyzn pokazały, że aż 30 proc. partnerek udało się zaciągnąć do łóżka bez choćby jednej randki, 36 proc. po niecałych dwóch tygodniach randkowania, a 13 proc. - po niecałym miesiącu."

          wyborcza.pl/1,75476,9199258,Coraz_nizsza_cena_seksu.html#ixzz1Fuun3NV9

          "And yet despite the fact that women are holding the sexual purse strings, they aren't asking for much in return these days—the market "price" of sex is currently very low. There are several likely reasons for this. One is the spread of pornography: Since high-speed digital porn gives men additional sexual options—more supply for his elevated demand—it takes some measure of price control away from women. The Pill lowered the cost as well. There are also, quite simply, fewer social constraints on sexual relationships than there once were. As a result, the sexual decisions of young women look more like those of men than they once did, at least when women are in their twenties. The price of sex is low, in other words, in part because its costs to women are lower than they used to be."


          Kolejna ciekawostka:
          "Yes, sex is clearly cheap for men. Women's "erotic capital," as Catherine Hakim of the London School of Economics has dubbed it, can still be traded for attention, a job, perhaps a boyfriend, and certainly all the sex she wants, but it can't assure her love and lifelong commitment. Not in this market. It's no surprise that the percentage of 25- to 34-year-olds who are married has shrunk by an average of 1 percent each year this past decade."

          www.slate.com/id/2286240
          • that.bitch.is.sick Re: owszem seks jest coraz tańszy 09.05.12, 10:28
            Pikne dowody Kutuzow, ja ich nie podważam. Ale przyznasz że to nie obala mojej tezy o tym iż marzysz aby nic z siebie nie dawać?:) Żartuję. A ja głupia myślałam że to co mówiła babcia jest korekt. Bo widzisz z tego co babcia mi opowiadała, seks był najłatwiej dostępny jak sowieci napadli na ich wieś nad ranem, nie wiem czy z nudów czy z chcicy. Baby gwałcili Ruscy, a swoi też sobie poużywali bo ciemno było. I za darmo.
            • kutuzow Bitch -> merytorycznie cienko tym razem 09.05.12, 14:08
              that.bitch.is.sick napisała:

              > Pikne dowody Kutuzow, ja ich nie podważam. Ale przyznasz że to nie obala mojej
              > tezy o tym iż marzysz aby nic z siebie nie dawać?:) Żartuję. A ja głupia myślał
              > am że to co mówiła babcia jest korekt. Bo widzisz z tego co babcia mi opowiada
              > ła, seks był najłatwiej dostępny jak sowieci napadli na ich wieś nad ranem, nie
              > wiem czy z nudów czy z chcicy. Baby gwałcili Ruscy, a swoi też sobie poużywali
              > bo ciemno było. I za darmo.

              Czasami jak chcesz to potrafisz, ale tym razem się nie wysiliłaś jak widzę. Ja wiem, że łatwiej komuś implikować jakieś podejście, a potem z tym "walczyć". Czasami warto jednak zejść na ziemię zamiast walczyć z (własnymi) wiatrakami.

              Skoro najpierw piszesz:

              > Nic mi nie wiadomo, żeby podaż darmowego seksu się zw
              > iększyła albo żeby seks się zdeprecjonował,

              a potem tak kwitujesz art o tym że seks jest tańszy niż kiedyś:
              "> Pikne dowody Kutuzow, ja ich nie podważam."

              to tak naprawdę przeczysz sama sobie. Albo jest tańszy (i zgadzasz się z wydźwiękiem zacytowanego art, (wbrew temu co najpierw pisałaś), albo nie jest i wtedy ten drugi Twój post jest bez sensu (ładu i składu). Postaraj się następnym razem lepiej, bo wiem że jak chcesz to potrafisz (nie ukrywam że miło mi się czyta niektóre z Twoich postów). Tutaj zaś tak jakby zabrakło merytoryki, a za bardzo skopiłaś się na personalnych wycieczkach.
              • that.bitch.is.sick Re: Bitch -> merytorycznie cienko tym razem 10.05.12, 01:59
                kutuzow napisał:

                > to tak naprawdę przeczysz sama sobie. Albo jest tańszy (i zgadzasz się z wydźw
                > iękiem zacytowanego art, (wbrew temu co najpierw pisałaś), albo nie jest i wted
                > y ten drugi Twój post jest bez sensu (ładu i składu). Postaraj się następnym ra
                > zem lepiej, bo wiem że jak chcesz to potrafisz (nie ukrywam że miło mi się czyt
                > a niektóre z Twoich postów). Tutaj zaś tak jakby zabrakło merytoryki, a za bard
                > zo skopiłaś się na personalnych wycieczkach.

                Nie no tym razem to jak jakiś belfer się zachowujesz i ja się jak w szkole czuję linijką po...:) kostium uczennicy może jeszcze byś sobie życzył? No i po temu nie chce mi się dla Ciebie starać bo ten protekcjonalny ton to mnie doprowadza do cmentarza...

                Dowody są spoko, artykuł mi się spodobał i dowodów nie podważam ale... to jest retrospekcja w stylu american dream i to do 1971 roku najdalej? Amerykańscy naukowcy to zawsze tylko im znany świat ogarniają. Wietnam, pamiętam jak odkryli że jest Wietnam to przeżywali to straszliwie że tam pojechali. Owszem obyczaje seksualne się zliberalizowały w naszym cywilizowanym świecie i to w perspektywie może kilku pokoleń ale czy wcześniej nie ta niedostępność kobiety to nie była hipokryzja i tylko taka forma obyczajowa, jak jedzenie widelcem i nożem a w zaciszu domowym łapką? W sumie widzę w tej sprawie więcej aspektów. Ale ja szerzej myślałam historycznie i geograficznie. Po prostu nie zrozumieliśmy się i tyle. Mam wrażenie że wszystko już było.
        • yoric Re: przełom w naszym seksie:) 09.05.12, 00:02
          > Naprawdę uważasz, że...

          Spokojnie, ja jeszcze zdążę sformułować swoje stanowisko sam i bez pomocy :) i przy odrobinie szczęścia uda się przejść do polemiki. "Naprawdę uważam", że feministki kazały grać kobietom w męską grę na męskich zasadach, cała reszta to Twoja twórcza interpretacja - i dziwi mnie, że tak defensywna. Na razie pytam, bo chciałbym uchwycić Twoją tezę, czy lepiej jest teraz, czy lepiej było 'wtedy' i z jakich względów - bo nie daj bóg wyjdzie, że się zgadzamy...
          • that.bitch.is.sick Re: przełom w naszym seksie:) 09.05.12, 10:07
            yoric napisał:

            > > Naprawdę uważasz, że...
            >
            > Spokojnie, ja jeszcze zdążę sformułować swoje stanowisko sam i bez pomocy :) i
            > przy odrobinie szczęścia uda się przejść do polemiki. "Naprawdę uważam", że fem
            > inistki kazały grać kobietom w męską grę na męskich zasadach, cała reszta to Tw
            > oja twórcza interpretacja - i dziwi mnie, że tak defensywna. Na razie pytam, bo
            > chciałbym uchwycić Twoją tezę, czy lepiej jest teraz, czy lepiej było 'wtedy'
            > i z jakich względów - bo nie daj bóg wyjdzie, że się zgadzamy...

            Ja i tak wiem do czego zmierzasz albo się domyślam:). Ale nie łap mnie za słówka bo ja nigdy nie napisałam, że lepiej było kobietom w jakimś efemerycznym "wtedy", możemy wybierać pewne elementy porządku obyczajowego i je porównywać względem siebie w perspektywie czasowej czy z naszego punktu widzenia są lepsze czy gorsze, a nie możemy porównywać ze sobą całokształtu sytuacji kobiet w perspektywie historycznej bo gdzie znajdziesz takie dwa analogiczne względem siebie sytuacje? Wyizolujesz inne czynniki wpływające na sytuację kobiety w danym środowisku?
            Zresztą czekam z utęsknieniem na to Twoje stanowisko, do którego będę się mogła odnieść, a nie że mnie ciągniesz za tornister i prowokujesz do wypowiedzi niejasnymi sugestiami. Przenieśmy się z podstawówki na studia, ok.? A jeśli dyskusji ze mną nie tratkujesz poważnie to proszę jawnie to zadeklaruj. Nie ma zgody na manipulowanie wypowiedziami.
            • yoric Re: przełom w naszym seksie:) 09.05.12, 23:44
              Strasznie się stroszysz - człowiek nie zdąży nawet dokończyć pytania, już jest kontra i wstawki o podstawówce...

              Ja uważam, że kobiety sporo na - nazwijmy je tak - feministycznie inspirowanych przemianach sporo zyskały, np. swobodę obyczajową, wolność wyboru ścieżki, itd. Uważam też, że sporo straciły, ale 'per saldo' nie były to jednak takie wielkie koszty, nawet ta deprecjacja seksu (która jest faktem).
              Co do Twojego stanowiska, mam taką intuicję, że nie tyle się z powyższym zgadzasz albo nie, ale po prostu chciałabyś 'plusów bez minusów', czyli sytuacji, w której kobiety są z jednej strony wyzwolone, oceniane za przymioty intelektualne, itd., a z drugiej pozostają na panteonie zachowując tradycyjne przywileje swojej płci.
              • that.bitch.is.sick Re: przełom w naszym seksie:) 10.05.12, 01:23
                yoric napisał:

                > Strasznie się stroszysz - człowiek nie zdąży nawet dokończyć pytania, już jest
                > kontra i wstawki o podstawówce...

                No coś człowiek musi mieć z tego równouprawnienia:) I miotam się jak tygrys w klatce przez kontuzję nogi.
                >
                > Ja uważam, że kobiety sporo na - nazwijmy je tak - feministycznie inspirowanych
                > przemianach sporo zyskały, np. swobodę obyczajową, wolność wyboru ścieżki, itd
                > . Uważam też, że sporo straciły, ale 'per saldo' nie były to jednak takie wielk
                > ie koszty, nawet ta deprecjacja seksu (która jest faktem).

                NO i co wy z tym Kutuzowem się zmówiliście z tą deprecjacją chłopcy:). Ale w stosunku do kiedy porównujesz tą umowną wartość seksu? Od razu by się jakieś przybliżenie geograficzne przydało. Weźmy Europę, żeby Was nie niszczyć. Bo wiesz, wystarczy że "kiedyś" przyszła wojenka lub krwawa rewolucyjka to seks był za darmo tudzież kobiety sprzedawały go za kawałek chleba. W Związku Radzieckim okresu stalinizmu gdzie kobiety (te Masze traktorzystki co w hutach zasuwały i pięści miały jak bochny) aborcję traktowały jak środek anty to seks przybierał formy iście ludyczne.
                Wam się wydaje że "kiedyś" to tylko "całuję Twoją dłoń madame":)?

                > Co do Twojego stanowiska, mam taką intuicję, że nie tyle się z powyższym zgadza
                > sz albo nie, ale po prostu chciałabyś 'plusów bez minusów', czyli sytuacji, w k
                > tórej kobiety są z jednej strony wyzwolone, oceniane za przymioty intelektualne
                > , itd., a z drugiej pozostają na panteonie zachowując tradycyjne przywileje swo
                > jej płci.

                :)Aha czyli naszego wyzwolenia z kajdan nie traktujesz jako powrotu do normalności tylko widzisz to w kategoriach przywileju, za który musimy zapłacić oddaniem innego przywileju. Kurcze nie chce mi się w ten chory spór wchodzić ale jak ostatnio sprawdzałam to my byłyśmy też ludźmi więc ogół praw obywatelskich to nam się należał bez dodatkowych opłat:).
                Co niestety nie zmienia faktu że może mnie duch święty nawiedzić i uczynić brzemienną, a to są koszty, ryzyko - jak już wspominałam..
                Co ja mogę w zamian dać? Prawdę. Mogę przyznać że statystycznie kobiety są głupsze od mężczyzn, co widać jak się wokół rozejrzeć.
                Och nie przesadzaj, mężczyźni są władcami świata i chcą przestać całować kobiety w rękę lub/i darmowego seksu bo te chcą kończyć studia i głosować?:) Znowu ktoś tu chce nas wycyckać coś czuję:)...
    • tygrys-bez-rys brejnfak 10.05.12, 01:36
      violet.77 napisał(a): "problem często spotykany na tym forum - mąż nie miał wcześniej żadnych doświadczeń a ja tak."

      i reject your reality and substitute it with my own
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka