Dodaj do ulubionych

Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i edukacja

16.05.12, 23:25
Ponieważ tekst Boginki to inspirujące moim zdaniem rozwiniecie innych tematów pozwolę sobie odpowiedzieć tworząc odrębny wątek.

> Ogólnie się zgadzam, szczere rozmowy to nie najlepsza droga do poprawy związku.
> Po pierwsze nadmierna szczerość może boleć, wywołać nie tyle chęć współpracy,
> co raczej obrony, lub zemsty. Po drugie stała szczera i dogłębna analiza związ
> ku może być męcząca. Tyle, że jak dojdziemy do szczegółów...
> Taki mam zawód, że rozmawiam czasem z ludźmi, którzy zamierzają się rozwieść. W
> iększość młodych kobiet mających dzieci chce rozwodu z przyczyn seksualnych - m
> ąż w łóżku jest do niczego. Coś tam wtedy najczęściej plączą o braku porozumien
> ia intelektualnego. Ale w toku rozmowy okazuje się, że chodzi jednak o seksualn
> ą frustrację. Męża kochają, uważają, że jest dobrym ojcem, odpowiedzialnym męże
> m...ale nie dają rady ze swoją seksualną frustracją. Czasem z tego powodu miłoś
> ć do męża przeradza się w nienawiść, obrzydzenie do seksu z nim. W odczuciach p
> ań taki mąż jest nieczuły, egoistyczny.
> Tu niestety bez szczerej rozmowy i komunikacji nic nie da się zrobić. Nic nie d
> a się zrobić również bez edukacji seksualnej. Kobiety są faszerowane m.in. taki
> mi bzdurami, że przyjemność z seksu osiągną po kilku latach współżycia, po urod
> zeniu dziecka i w okolicach trzydziestki. Wiec dzielnie udają orgazmy w oczekiw
> aniu na zmianę, coś tam sugerują nawet mężowi, że mógłby inaczej. Ale pan jest
> przecież dobrze wyedukowany w kwestii seksu i żona nie będzie go pouczać, tyle
> ile filmów już widział...i takie numery...(niech dalej katecheci uczą w szkołac
> h jak dzieci robić...)

Dziwi mnie że niby z racji zawodu prezentujesz tak ograniczony punkt widzenia i jednostronne spojrzenie na szerszy problem i jego genezę i przyczyny. TO wyklucza sensowne szukanie rozwiązania czy zapobieganie przyczynom!
Mnóstwo opisów schematu kryzysu po urodzeniu dziecka opisuje typowo przebieg wypadków który prowadzi do opisanych rozczarowań tak: pani traci ochotę i zainteresownie seksem bo tak programuje ją prolaktyną matka natura, pana potrzeby się nie zmieniają i narasta konflikt interesów.
Pan naciska, pani zgadza się raz na jakiś czas ale żeby było tylko szybko i krótko. Pan się przyzwyczaja do oziębłości żony przez pół roku, rok dłużej, chociaż jest rozczarowany, wtedy pani powoli wraca powoli zainteresowanie i jest zdziwiona i rozczarowana że on robi to szybko i krótko i byle jak :)
Kwadratura koła.
Dlaczego nigdzie nie edukują, przygotowują, że we wszystkich badaniach wychodzi że to okres o największym spadku satysfakcji z życia i ze związku, szczególnie z punktu widzenia mężczyzny. Statystycznie najcięższy z kryzysów i najcięższych wzajemnych zranień. Wciskają za to brednie, że będzie tak pięknie...
Milska i innu piszą że kobieta w swoim interesie nie powinna sobie pozwolić na odstawienie od łoża i bylejakość w seksie (seks indukuje ochotę na seks) to baby rozpętują histerię o uprzedmiotawianiu kobiety, która ma ważniejsze sprawy...
Mój dziadek pisał w pamiętnikach ze w tym czasie pożądany mężczyzna nie zawracał żonie głowy wiadomo jak nie chce to nie chce i powinien chodzić na dziwki, zastanawiając się co to się w pokoleniu jego dzieci porobiło i o co jedni do drugich mają pretensje.
Podobnie jak miał przekonanie że dziwki są od tego żeby porządny mężczyzna z dobrego domu miał te rzeczy opanowane jak sprawiać satysfakcję w najlepszej szkole i nie do pomyślenia było żeby się uczył na żonie. W jego czasach typowo dojrzalszy ustabilizowany mężczyzna żenił się z młodszą partnerką.
Pragmatycznie miało to ręce i nogi. A tak śplepy prowadzi kulawego...
Przecież oczekiwania które mamy dziś są sprzeczne i realnie nie do pogodzenia!
Obserwuj wątek
    • abrigado Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 16.05.12, 23:56
      urqu, brakuje mi tej twojej zręczności w przedstawieniu problemu- przynajmniej tej jego strony.
      masz 100% racji!
      • niezapominajka333 Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 17.05.12, 05:37
        Pomijając wszystko inne, zastanawiam się, gdzie żony chodziły na edukację, żeby nauczyć się jak sprawiać przyjemność mężczyźnie. Bo zdaje się, że cnota przyszłych żon nadal była w cenie?
        • urquhart Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 17.05.12, 07:37
          niezapominajka333 napisała:

          > Pomijając wszystko inne, zastanawiam się, gdzie żony chodziły na edukację, żeby
          > nauczyć się jak sprawiać przyjemność mężczyźnie. Bo zdaje się, że cnota przysz
          > łych żon nadal była w cenie?

          Pytanie przecież retoryczne. Były inne oczekiwania i żadnej ułudy "rzekomego równouprawnienia". Mężczyzna miał być doświadczony i jak żony nie potrafił "robudzić" postrzegany był jako sam sobie winny nieudacznik.
          Teraz jak jedno uczy się od drugiego, razem stawiają pierwsze kroki, ślepy prowadzi kulawego ale dalej kobiety stosują tą anachroniczną miarę i ocenę.
          Natomiast dziś raczej za niezłego porypanego zboka uznaliby kogo kto szukałby w agencji towarzyskiej nauki jak zrobić kobiecie dobrze i sprawiać jej przyjemność.
          PS
          Szkoły seksu dla żon są w Islamie i w Indiach o ile pamiętam. Tam kamasutra i sury uczą wprost o religijnej wymowie zapewniania sobie wzajemnej seksualnej przyjemności na rózne sposoby.
          • mujer_bonita Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 17.05.12, 08:57
            urquhart napisał:
            > Szkoły seksu dla żon są w Islamie

            Taaa... szczególnie w tych krajach, gdzie dokonuje się masowych obrzezań kobiet, tak, żeby seks sprawiał im potworny ból. Na pewno ich przyszli mężowie edukują się jak sprawić im przyjemność!

            Co Ty w ogóle człowieku wiesz o Islamie??
            • elsa33 Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 17.05.12, 09:55
              Urqu zacny wywód, mam tylko jedno pytanie, jesteś pewien, że panowie chodzili i chodzą do burdelu, żeby uczyć się sprawiać przyjemność żonie? Rozśmieszyłeś mnie trochę.
            • rumpa Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 17.05.12, 10:12
              ty też chyba niewiele, bo obrzezanie akurat nie ma nic wspólnego z Islamem. Dokonują tego zabiegu również Koptowie i Żydzi mieszkający w Afryce.
              • mujer_bonita Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 17.05.12, 22:48
                rumpa napisała:
                > ty też chyba niewiele, bo obrzezanie akurat nie ma nic wspólnego z Islamem.
                > Dokonują tego zabiegu również Koptowie i Żydzi mieszkający w Afryce.

                Acha... to że dokonują go RÓWNIEŻ Koptowie i Żydzi to znaczy, że nie ma nic wspólnego z Islamem? hmmm... chyba logika siadła :)
                • mujer_bonita Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 17.05.12, 22:50
                  Tak z ostatnich informacji:
                  konflikty.wp.pl/kat,1020229,title,Egipt-islamisci-chca-legalizacji-obrzezywania-kobiet,wid,14491918,wiadomosc.html?ticaid=1e776
                • rumpa Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 17.05.12, 23:52
                  tak, siadła ale nie mnie. Zacznijmy od tego że i Żydzi i Koptowie byli tam wcześniej. A w multum krajów gdzie islam jest religią dominującą - nikt o tym nawet nie słyszał. Najbardziej drastyczna wersja zabiegu nosi nazwę faraońskiej a wzmianki są i z XX wieku przed naszą erą. Dodam że w takiej Kenii jest 8% Muzułmanów, chrześcijan rozmaitego sortu będzie jakie 75%, a obrzezanych jest 40% kobiet. Islamofobia powinna mieć granice.
                  • that.bitch.is.sick Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 18.05.12, 00:18
                    rumpa napisała: Muzułma
                    > nów, chrześcijan rozmaitego sortu będzie jakie 75%, a obrzezanych jest 40% kobi
                    > et. Islamofobia powinna mieć granice.

                    to wszystko słusznie, tylko w przypadku bonity to nie jest islamofobia tylko inna fobia. A co do muzułmanów to co z tego że łechtaczkę w spokoju zostawiają. Oblewają żonom gęby kwasem, żeby te czuły się jak gówno. Łechtaczka to nawet im nie wadzi. Co jednak za różnica czy kobieta jest seksualną zabawką, przedmiotem tortur czy workiem treningowym.
                    • rumpa Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 18.05.12, 00:56
                      A Hindusi palą a chrześcijanie po pijaku zarzynają co jest oczywiście okolicznością łagodzącą, bo na trzeźwo by tego nie zrobili. Świat jest piekny dla wilków, nędzny dla owiec. Ale i owcom nie żyje się tak źle w dobrze pilnowanej zagrodzie. Ale jak zagroda padnie…
                  • mujer_bonita Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 18.05.12, 08:38
                    rumpa napisała:
                    > tak, siadła ale nie mnie. Zacznijmy od tego że i Żydzi i Koptowie byli tam wcze
                    > śniej. A w multum krajów gdzie islam jest religią dominującą - nikt o tym nawet
                    > nie słyszał. Najbardziej drastyczna wersja zabiegu nosi nazwę faraońskiej a wz
                    > mianki są i z XX wieku przed naszą erą. Dodam że w takiej Kenii jest 8% Muzułma
                    > nów, chrześcijan rozmaitego sortu będzie jakie 75%, a obrzezanych jest 40% kobi
                    > et. Islamofobia powinna mieć granice.

                    No i pała z religioznawstwa :) Religia moja droga składa się zasadniczo z interpretacji świętej księgi i tradycji. To, że Islam wchłonął jakieś elementy istniejące przed nim wcale nie znaczy, że na dzień dzisiejszy w wielu jego odłamach stanowi dość integralną część (LOGIKA).

                    Ty mówisz o pięknej teorii - ja o brutalnej PRAKTYCE. Zejdźmy może z pięknych frazesów na ziemię.
                    • that.bitch.is.sick Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 18.05.12, 11:28
                      mujer_bonita napisała:

                      > No i pała z religioznawstwa :) Religia moja droga składa się zasadniczo z inter
                      > pretacji świętej księgi i tradycji. To, że Islam wchłonął jakieś elementy istni
                      > ejące przed nim wcale nie znaczy, że na dzień dzisiejszy w wielu jego odłamach
                      > stanowi dość integralną część (LOGIKA).
                      >
                      > Ty mówisz o pięknej teorii - ja o brutalnej PRAKTYCE. Zejdźmy może z pięknych f
                      > razesów na ziemię.
                      >
                      Trzeba rozdzielić obyczajowość, tradycję od prawa. Obyczajowość i tradycja wynika zawsze z pewnej ideologii. Nie torturują kobiet bezmyślnie, musi to mieć jakieś podstawy ideologiczne.
              • aandzia43 Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 18.05.12, 00:53
                rumpa napisała:

                > ty też chyba niewiele, bo obrzezanie akurat nie ma nic wspólnego z Islamem. Dok
                > onują tego zabiegu również Koptowie i Żydzi mieszkający w Afryce.

                Dokonują, a i owszem. I wszyscy dobrze wiemy, że obrzezanie kobiet to wcale nie dziecię geniuszu islamu. Sęk w tym, że OBECNIE, na fali wszechświatowego islamskiego radykalizmu, ta obrzydliwa ze wszech miar praktyka świetnie wpisuje się w jego klimat (zresztą chyba zawsze się wpisywała). Doktrynerzy muzułmańscy dyskutują, dyskutują, a i tak większość przytakuje i wcale nie zamierz ulżyć doli kobiet. Czemu? A temu, że im to zwisa zwiędłym kalafiorem. Piękne bajki o kształceniu mężczyzn i kobiet muzułmańskich na dobrych kochanków dla swych współmałżonków są oczywiście piękne i jakieś tam źródło w zamierzchłej historii na pewno mają. Bonicie chodzi raczej o obecny, praktyczny i namacalny wymiar islamu w kwestii przyjemności kobiet z pożycia seksualnego.
                • rumpa Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 18.05.12, 01:34
                  Islam zaleca dbanie o przyjemność seksualną żony, wprost i bez niedopowiedzeń. A chrześcijaństwo zabrania nieumiarkowania w jedzeniu i piciu. I doskonale wiemy jak wyglada sytuacja :))) bo panowie ciagle tutaj narzekają.
                  Nie polecam mieszania światów gdzie większośc ludzi chodzi do szkoły a większość kobiet ma srodki aby się utrzymać i swoje potomstwo, choćby od panstwa, z sytuacją analfabetów, ludzi bez żadnych zabezpieczeń, żyjacych z dnia na dzień, gdzie jedynym oparciem jest rodzina, na którą my możemy sobie lać równym strumieniem i nic nam się nie stanie z tego powodu, tzn nie umrzemy z głodu w pierwszym rzędzie. To jednak nieco inny swiat, a seksualne zadowolenie niekoniecznie w takich warunkach jest najważniejszym czynnikiem satysfakcji życiowej. Panie muzułmanki które maja kasę bzykają się równie radosnie jak europejki, bo stać je i na antykoncepcję i skrobanki i rekonstrukcję błony dziewiczej. Co więcej, podejrzewam że ta błona jest dla ich partnerów taki samym elementem tradycji co nasz biały welon :)))
                  Chce tutaj zauważyć że w naszym postępowym i zasobnym swiecie dalej się robi skrobanki w przypadku wpadki. Mimo że jest antykoncepcja ,umiejące czytać i pisać kobiety dalej nie daja sobie rady ani ze swoja płodnością ani z wyborem partnera. I to masowo, powiedziałabym, sądząc po wypowiedziach i samych pań i statystykach zabiegów i rozwodów. Tylko ze my mozemy sobie na to pozwolic - finansowo. Gratuluję pomysłu aby zachęcać nastolatki z bidy, nieczytate, niepisate, bez zawodu, durne jak mopsy - do rozwijania swej osobowości seksualnej. Katastrofa humanitarna by była i nic więcej.
                  • aandzia43 Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 18.05.12, 01:47
                    Spokojnie, Rumpa :-D Nie bawię się w udowadnianie wyższości Świąt Wielkiejnocy nad ... Nie wytaczaj armaty na wróbla ;-) Zasadniczo zgadzam się z tobą. Może poza tym, że muzłmance wystarczy być bogatą, by bzykać się radośnie i bezpiecznie - to chyba jednak bardziej skomplikowane. A jak się jeszcze trafi muzułmanka obrzezana, to jeszcze bardziej skomplikowane ;-P
                    • urquhart bazowanie na frustracji 18.05.12, 07:29
                      Islam sfrustrowany wypiera islam oświecony. Oświecony warto znać i nie dać się wodzić za nos szowinistycznym oszołomom.
                      Podobnie jak chrześcijaństwo w wydaniu Oszajcy i Tisznera jest niezrozumiałe i ginie gdzieś w konfrontacji z czarnobiałymi schematami Radia M bo to ostatnie jest chwytliwe, bazujące na emocjach i zrozumiałe dla mas.
                      Kopernik nie tylko obalił geocentryzm ale był autorem wywodów że nawet w ekonomii zły pieniądz wypiera dobry.
                      Podobnie przecież z feminizmem. Ten sfrusrowany widzący całe zło świata w facetach triumuje. A Badiner z jej Fałszywą Ścieżką i przestrzeganiem przed szowinizmem i mizoandrią to wołanie na puszczy, czyż nie?.
                      • that.bitch.is.sick Re: bazowanie na frustracji 18.05.12, 11:19
                        urquhart napisał:

                        > Islam sfrustrowany wypiera islam oświecony. Oświecony warto znać i nie dać się
                        > wodzić za nos szowinistycznym oszołomom.

                        E tam. Islam jest wprowadza niesprawiedliwość społeczną od podstaw. To nie jest kwestia interpretacji, oświecenia czy nie. Mężczyzna może mieć kilka żon, kobieta nie. Mężczyzna może pisemnie rozwieść się z żoną, kobieta nie. Kobieta musi uprawiać seks mężczyzna nie. Kobieta nie ma prawa do dzieci, mężczyzna tak. Podwójne standardy od samych podstaw. Tu naprawdę żadne oświecenie nie pomoże. Sytuacja kobiety w Islamie jest szalenie delikatna. Żadne oświecenie nie zapobiegnie ogromnemu polu do nadużyć które pozostawia Koran i szariatu.
                        • urquhart Re: bazowanie na frustracji 18.05.12, 11:53
                          To twoje spojrzenie jedynie, można je odrócić:

                          >Mężczyzna może mieć kilka żon
                          Mężczyzna nie może mieć żadnej żony jeżeli go na to nie stać. Kobieta może mieć dowolnego mężczynę.

                          >Mężczyzna może pisemnie rozwieść się z żoną, kobieta nie.
                          Kobieta może rozwieść się z mężem bez żadnych warunków, tyle że przepada jej wtedy posag jak nie wykaże że źle ją traktował, albo nie był w stanie utrzymać. Mężczyna musi wykazać przyczyny (typowo brak seksu, niewierność, brak szacunku - u nas takie zarzuty budzą jedynie wesołość).

                          >Kobieta nie ma prawa do dzieci, mężczyzna tak
                          Po rozwodzie to mężczyzna ma obowiązek zajmować się dziećmi i je utrzymać. Kobieta może ułożyć sobie życie od zera bez żadnych obciążeń.
                          • aandzia43 Re: bazowanie na frustracji 18.05.12, 16:39
                            No nie żartuj sobie. Chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że nawet maltretowanej kobiecie nie łatwo rozwieść się, jeśli mąż nie zechce. Nawet wiernej jak pies (chociażby dlatego, że obrzezanej ;-)) kobiecie trudno udowodnić wierność, jeśli mąż ubzdura sobie zdradę i poprze go inny nawiedzony świr z kutasem, nie cipką. Bo jak wiadomo słowo istoty z cipką nie ma znaczenia. Innymi słowy: żeby kobietę pogrążyć wystarczy domysł, cień podejrzenia, zła wola mężczyzny. urquhart napisał:

                            > Islam sfrustrowany wypiera islam oświecony. Oświecony warto znać i nie dać się
                            > wodzić za nos szowinistycznym oszołomom.
                            > Podobnie jak chrześcijaństwo w wydaniu Oszajcy i Tisznera jest niezrozumiałe i
                            > ginie gdzieś w konfrontacji z czarnobiałymi schematami Radia M bo to ostatnie j
                            > est chwytliwe, bazujące na emocjach i zrozumiałe dla mas.
                            > Kopernik nie tylko obalił geocentryzm ale był autorem wywodów że nawet w ekonom
                            > ii zły pieniądz wypiera dobry.
                            > Podobnie przecież z feminizmem. Ten sfrusrowany widzący całe zło świata w facet
                            > ach triumuje. A Badiner z jej Fałszywą Ścieżką i przestrzeganiem przed szowiniz
                            > mem i mizoandrią to wołanie na puszczy, czyż nie?.

                            No chyba żartujesz. Słowo kobiety, jak i jej osoba, nie mają większego znaczenia, więc często nawet ciężko maltretowanej kobiecie ciężko się rozwieść, jeśli mąż i teść nie zgadzają się. Z drugiej strony wystarczy chętka męża na zmianę żony na młodszą, jego paranoja, jakieś głupie pomówienie i najwierniejsza zostaje oddalona. Nie przywołuję już nawet morderstw honorowych, choć i one usankcjonowane są prawem, tyle ze zwyczajowym.

                            M
                            > ężczyna musi wykazać przyczyny (typowo brak seksu, niewierność, brak szacunku -
                            > u nas takie zarzuty budzą jedynie wesołość).

                            Jaką wesołość? Nie pamiętasz co jest w Polsce jedną z głównych przyczyn rozwodów? Zdrada. Brak pożycia zaś przez pół roku to już dla sądu poważny przyczynek do tego, by przychylić się do życzenia strony wnoszącej o rozwód. Znowu radosna galopada? ;-P
                            • urquhart pomówienia 18.05.12, 19:41
                              aandzia43 napisała:
                              > chociażby dlatego, że obrzezanej ;-)) kobiecie trudno udowodnić wierność, jeśli
                              > mąż ubzdura sobie zdradę i poprze go inny nawiedzony świr z kutasem, nie cipką
                              > . Bo jak wiadomo słowo istoty z cipką nie ma znaczenia. Innymi słowy: żeby kobi
                              > etę pogrążyć wystarczy domysł, cień podejrzenia, zła wola mężczyzny.

                              A ja widzę ty że bazujesz na domysłach i złej woli. Coś jak pomówienia że wszyscy księża to pedofile i dymają ministrantów bo gdzieś tak się zdarzyło. Z tego co wiem nawet w ortodoksyjnych społecznościach oskarżenia o zdradę kobiet to rzadkość bo najczęściej oskarżający sam otrzymuje taką karę jaką żąda jak nie jest w stanie twardo udowodnić, lub są podejrzenia co do jego nieposzlakowanej opinii (innaczej niż w przypadku gwałtu, oskarżenia kobiet często są bezpodstawne i uchodzą na sucho jak i u nas).
                              "Regulacje z zakresu postępowania karnego mają w Koranie charakter elementarny. Ich przedmiotem jest jedynie prawo dowodowe (za pełny dowód uważane są zeznania świadków; z zasady dwóch, a w przestępstwach seksualnych czterech).
                              W odniesieniu do procedury ukarania zdrady małżeńskiej Koran stawia niemal niemożliwe do zrealizowania wymagania:
                              Zdradę małżeńską poświadczyć może jedynie czterech naocznych świadków płci męskiej, cieszących się nieposzlakowaną reputacją, przy czym każdy z nich naraża się na możliwość kary chłostą jeśli nie śmierci o ile świadectwo któregokolwiek z nich okaże się fałszywe. (8)
                              Oczywiste jest, że takie warunki natury formalnej w połączeniu z grożącym ryzykiem sprawiają, iż oskarżenia o zdradę małżeńską są rzadkością. Dochodzi do tego jeszcze i to, że nawet przyznanie się oskarżonych nie jest w zupełności wystarczające; sędzia obowiązany jest wręcz podjąć próbę skłonienia ich do odwołania takiego zeznania."
                              www.ipdirect.home.pl/kmp/publication/Islam_jako_alternatywa/
                              > No chyba żartujesz. Słowo kobiety, jak i jej osoba, nie mają większego znaczeni
                              > a, więc często nawet ciężko maltretowanej kobiecie ciężko się rozwieść, jeśli m
                              > ąż i teść nie zgadzają się. Z drugiej strony wystarczy chętka męża na zmianę żo
                              > ny na młodszą, jego paranoja, jakieś głupie pomówienie i najwierniejsza zostaje
                              > oddalona.

                              Nie chce mi się tego komentować, mylisz lub celowo zaciemniasz, Islam z jakimiś lokalnymi plemiennymi zwyczajami, zasady te wynikają z Koranu i są niekwestionowanym prawem kobiet. >>>
                              Pewna kobieta przyszła do Proroka Muhammada prosząc o rozwiązanie małżeństwa. Stwierdziła ze nie może w żaden sposób narzekać na męża charakter, czy maniery. Jej jedyny problem polegał na tym, ze nie lubiła go do tego stopnia, ze nie była w stanie z nim dłużej mieszkać. Prorok zapytał się jej: "Czy oddałabyś mu swój ogród (posag wręczony przez męża)?" Odpowiedziała: "Tak". Prorok zatem pouczył mężczyznę aby odebrał swój ogród oraz zaakceptował rozwiązanie małżeństwa.

                              > Jaką wesołość? Nie pamiętasz co jest w Polsce jedną z głównych przyczyn rozwodó
                              > w? Zdrada. Brak pożycia zaś przez pół roku to już dla sądu poważny przyczynek d
                              > o tego,

                              Pół roku? Śmiech. Nawet sobie tego nie wyobrażam, zapomniałaś o szacunku. Celowo bo znasz badania?, Jeśli nie to sprawdź.
                              • aandzia43 Re: pomówienia 18.05.12, 20:05
                                > co wiem nawet w ortodoksyjnych społecznościach oskarżenia o zdradę kobiet to rz
                                > adkość bo najczęściej oskarżający sam otrzymuje taką karę jaką żąda jak nie jes
                                > t w stanie twardo udowodnić, lub są podejrzenia co do jego nieposzlakowanej opi
                                > nii (innaczej niż w przypadku gwałtu, oskarżenia kobiet często są bezpodstawne
                                > i uchodzą na sucho jak i u nas).

                                Czy mógłbyś przestać cytować księgi i zastanowił się nad tym, dlaczego w majestacie praw karze się kobiety za to, ze zostały zgwałcone? Nie mówię o jakichś "plemiennych obyczajach", tylko o przypadkach z Arabii Saudyjskiej. Kilku facetów gwałci dziewczynę, ona zgłasza sprawę policji, oni zgodnym chórem tweirdzą, że to dziewczyna zaproponowała seks, dziewczyna zostaje skazana na ileś tam batów. Dziewczyna z dobrego domu zostaje zgwałcona przez znajmomych rodziny. Rozsądnie niczego nikomu nie zgłasza, ale niestety jest w ciąży. Rodzi nieślubne dziecko i, tu dokładnie nie pamiętam, idzie odsiadywać wyrok za niemoralne prowadzenie się czy jakąś inną pierdołę. Wiesz, mnie nei chodzi o to, że dura lex, sed lex, ale o to, że jeśli jakaś grupa ma władzę absolutną, to nie ma mowy o przestrzeaganiu prawa, jeśli odpowiadać za przestępstwo miałby członek tej grupy.
                                • urquhart Re: pomówienia 18.05.12, 20:30
                                  aandzia43 napisała:
                                  > lemiennych obyczajach", tylko o przypadkach z Arabii Saudyjskiej. Kilku facetów
                                  > gwałci dziewczynę, ona zgłasza sprawę policji, oni zgodnym chórem tweirdzą, że
                                  > to dziewczyna zaproponowała seks, dziewczyna zostaje skazana na ileś tam batów
                                  > . Dziewczyna z dobrego domu zostaje zgwałcona przez znajmomych rodziny. Rozsądn
                                  > ie niczego nikomu nie zgłasza, ale niestety jest w ciąży. Rodzi nieślubne dziec
                                  > ko i, tu dokładnie nie pamiętam, idzie odsiadywać wyrok za niemoralne prowadzen
                                  > ie się czy jakąś inną pierdołę. Wiesz, mnie nei chodzi o to, że dura lex, sed l
                                  > ex, ale o to, że jeśli jakaś grupa ma władzę absolutną, to nie ma mowy o przest
                                  > rzeaganiu prawa, jeśli odpowiadać za przestępstwo miałby członek tej grupy.

                                  Jeżeli tak to ja pytam co ma wspólnego z tym Islam?

                                  Bo ja widzę tylko taką różnicę że w Polsce regularnie masz w kronice policyjnej sytuację odwrotną że w toku dochodzenia ustalono że taki a taki jest niewinny i został przez kobietę pomówiony z zemsty a odsiedział w areszcie tyle a tyle.
                                  Czy sądzisz że katolicyzm ma coś z tym wspólnego że tych kobiet się nie karze bo naucza o wybaczaniu?
                                  • aandzia43 Re: pomówienia 18.05.12, 20:52

                                    > Jeżeli tak to ja pytam co ma wspólnego z tym Islam?

                                    Nie rozśmieszaj mnie. Chcesz powiedzieć, że islam to tylko piękne i szlachetne księgi? Szczególnie w kraju, gdzie stanowi prawo?


                                    > Bo ja widzę tylko taką różnicę że w Polsce regularnie masz w kronice policyjnej
                                    > sytuację odwrotną ...

                                    Jednakowoż dostrzegasz różnicę między aresztem do (pozytywnego dla oskarżonego) wyjaśnienia sprawy a wyrokiem za... bycie ofiarą? ;-P


                                    > Czy sądzisz że katolicyzm ma coś z tym wspólnego że tych kobiet się nie karze b
                                    > o naucza o wybaczaniu?

                                    Choć oczywiście chrześcijaństwo przyłożyło się do stworzenia Europy takiej, jaką teraz mamy w stopniu nei do przecenienia, to sorry, ale religia i prawo nie mają tu już dawno nic wspólnego. Więc trudno łączyć konkretne paragrafy z katolicyzmem. A tak na marginesie: uważam, że bezpodstawne i celowe oskarżenia w jakiejkolwiek sprawie powinny być konsekwentnie karane.
                                    • urquhart Re: pomówienia 18.05.12, 21:20
                                      aandzia43 napisała:
                                      > Nie rozśmieszaj mnie. Chcesz powiedzieć, że islam to tylko piękne i szlachetne
                                      > księgi? Szczególnie w kraju, gdzie stanowi prawo?

                                      Szlachetne księgi to jedno ludzie którzy nimi manipulują to drugie. Islamska Grenada gdzie islam stanowił prawo było oazą tolerancji, uniwersytetów i wolności obywatelskich jak i religii przez paręsetlat na tle zaściankowej i ciemnej chrześcijaństkiej Europy, rozwinęło i przechowały wiedzę antyczną podczas gdy w chrześcijańskich krajach wszystko co antyczne było niszczone jako pogańskie i panowało feudalne niewolnictwo. Nawet uczestnicy wypraw krzyżowych otwarcie przyznawali że świat islamu żył dostatniej na wyższym poziomie cywilizacyjnym i przejęli wiele technologii, nauki i zwyczajów. Wiec księgi to jedno a ludzie którzy je interpretują dla osiągnięcia swoich celów to drugie.
                                      • mujer_bonita Re: pomówienia 18.05.12, 21:58
                                        urquhart napisał:
                                        > Szlachetne księgi to jedno ludzie którzy nimi manipulują to drugie.

                                        Nie bardzo. Bo w religii nie ma czegoś takiego jak 'szlachetna księga' solo. Jest tylko jej interpretacja. Taka albo inna. Ty uznajesz, że 'szlachetny Islam' to właśnie Koran a tak naprawdę to najbardziej bliska naszej kulturze jego interpretacja. Nie koniecznie ta właściwa intencji jego twórcy.

                                        To tak jak ze chrześcijanami - każdy odłam bazuje na tym samym tekście (z dokładnością do przekładu) a różnorodność jest ogromna. I każdy uważa, że oczywiście jest 'tym właściwym' :D
                                      • aandzia43 Re: pomówienia 18.05.12, 21:58
                                        > Szlachetne księgi to jedno ludzie którzy nimi manipulują to drugie

                                        Jasne. A religię określają i święte księgi, i rzeczywisty obraz życia ludzi deklarujących opieranie się na nich. Dlatego w chwili obecnej, wieki po Grenadzie, religia zwana islamem nie ma się czym chwalić.

                                        Znalazłam artykuł z garścią danych na temat zabójstw honorowych.

                                        "Chociaż Sikhowie i hindusi popełniają czasami takie morderstwa, zabójstwa honorowe zarówno na całym świecie, jak i na Zachodzie są głównie zbrodniami dokonanymi przez muzułmanów na muzułmanach. W tym badani 91 procent sprawców na świecie było muzułmanami."
                                        Dalej:
                                        W połowie przypadków ofiara była wcześniej torturowana lub egzekucja została przeprowadzona w sposób celowo sadystyczny.
                                        "Poziom prymitywnego, sadystycznego i barbarzyńskiego okrucieństwa okazywany w zabójstwach honorowych wobec żeńskich członków najbliższej rodziny ściśle przypomina niektóre z morderstw na Zachodzie popełnianych przez seryjnych morderców na prostytutkach lub przypadkowo dobieranych kobietach"
                                        I jeszcze, że tylko 7% ofiar to mężczyźni (w 81% towarzyszący kobiecie podczas "czynu nieprzystojnego" czyli np. spaceru)

                                        Coś wyjątkowo paskudnego zżera tych facetów. I folgują sobie w ulewaniu tej zgnilizny w majestacie prawa (zwyczajowego). Mnie się to kojarzy z programowym tłuczeniem dzieci w krajach protestanckich w okolicy XIX wieku.

                                        Danych jest oczywiście więcej, więc zachęcam do przeczytania całości ;-)
                                        www.meforum.org/2652/swiatowe-trendy-zabojstw-honorowych
                        • czerwony.poll74 Nie macie pojęcia o islamie 22.05.12, 03:40
                          Nie powiem, żeby w islamie traktowano dobrze kobiety, ale generalnie w żadnej religii zarazie wywodzącej się z pnia judaizmu nie traktuje się kobiet dobrze, taki niestety pech, mogły kobiety pomóc niejakiemu Tygelinowi eliminować ekspansję chrześcijaństwa do starożytnego świata, ale to kobiety jako pierwsze leciały do chrześcijańskich szarlatanów, ku własnej zgubie.
                          Ale powolutku, niektóre tezy które padają w dyskusji są bzdurne, chociażby możliwość posiadania wielu żon w islamie. Powiem wam jak to wygląda w islamie, nie na dworach szejków naftowych, czy ruskich oligarchów, ale wg islamskiej tradycji. Otóż facet ma żonę i brat ma żonę, brat zginie za islam, albo po prostu umrze zdarza się prawda. Powinienem ożenić się z jego żoną i chować ich dzieci jak swoje własne, dziedziczą na równi z dziećmi, które mam z żoną, ale pomimo ślubu z wdową po branie NIE WOLNO MI Z NIĄ IŚĆ DO ŁÓŻKA!!! To sobie wyobraźcie, mam żonę ropuchę, żenię się z wdówką po bracie, piękną laską i co najwyżej mogę ją do garów wysłać. Dalej zazdrościcie tego wielożeństwa muzułmanom? I w dodatku nawet nachlać się wódy ze zgryzoty nie wolno. Czy to jest rozwiązanie niemoralne? Nie wiem, w każdym razie sięgnijcie pamięcią do utworów literackich, względnie wspomnień naszych babć, czy nawet matek. Wyobraźcie sobie sytuację, gdy na wsi żyje trzech braci i każdy ma 1/3 gospodarki po ojcu i jeden umiera. Nie spoczną dopóki jego żony i dzieciaków nie wypieprzą z chałupy do stodoły, a niech spróbuje wyjść ponownie za mąż i sprowadzić gacha na ojcowiznę - to już po prostu wojna. Niech babcia w wieku 70 lat - wdowa spróbuje sobie ponownie wyjść za mąż, albo dziadek w tym samym wieku znaleźć żonę, zwłaszcza jak ma trochę majątku do podziału. Jestem pewien, że oburzenie dzieci niemoralnym zachowaniem zgredów będzie bardzo gwałtowne i pryncypialne. Jeszcze jedna rzecz w islamie, młoda zamężna kobieta ma przesrane, ale prawie każda kobieta będzie kiedyś teściową, a teściowa w muzułmańskiej rodzinie, matka w ogóle to jest kurwa mać instytucja taka, że nawet dziadek który jest immamem nie śmie ryjka otworzyć w jakiejkolwiek sprawie. Facet też nie ma tak wesoło, jest wodzem póki jest ojcem, gdy jest już tylko dziadkiem, lub teściem jest starym śmieciem.
                          • kag73 Re: Nie macie pojęcia o islamie 22.05.12, 15:36
                            Tak, przyklad z bratem sie zgadza, ale sa jeszcze inne opcje kiedy mozna sobie dobrac nastepna zone np. kiedy ta pierwsza jest bezplodna, nie moze miec dzieci, albo psychicznie chora itp. Zazwyczaj trzeba jeszcze miec kase, zeby te zony utrzymac.
                            I tak tesciowa/babcia moze porzadzic, ale co za mlodu przecierpiala to przecierpiala, najlepsze lata jej zycia.
                      • aandzia43 Re: bazowanie na frustracji 18.05.12, 16:24
                        urquhart napisał:

                        > Islam sfrustrowany wypiera islam oświecony. Oświecony warto znać i nie dać się
                        > wodzić za nos szowinistycznym oszołomom.
                        > Podobnie jak chrześcijaństwo w wydaniu Oszajcy i Tisznera jest niezrozumiałe i
                        > ginie gdzieś w konfrontacji z czarnobiałymi schematami Radia M bo to ostatnie j
                        > est chwytliwe, bazujące na emocjach i zrozumiałe dla mas.
                        > Kopernik nie tylko obalił geocentryzm ale był autorem wywodów że nawet w ekonom
                        > ii zły pieniądz wypiera dobry.
                        > Podobnie przecież z feminizmem. Ten sfrusrowany widzący całe zło świata w facet
                        > ach triumuje. A Badiner z jej Fałszywą Ścieżką i przestrzeganiem przed szowiniz
                        > mem i mizoandrią to wołanie na puszczy, czyż nie?.

                        OJP! Zaliczyłam opad szczęki i tak trwam od minuty ;-) Urquhart dopuszcza jakiś inny, niż widzący całe zło świata w facetach, feminizm! Chyba się wzruszę ;-)
                • mujer_bonita Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 18.05.12, 09:09
                  aandzia43 napisała:
                  > Sęk w tym, że OBECNIE, na fali wszechświatowego islamskiego
                  > radykalizmu, ta obrzydliwa ze wszech miar praktyka świetnie wpisuje się
                  > w jego klimat (zresztą chyba zawsze się wpisywała). Doktrynerzy muzułmańscy
                  > dyskutują, dyskutują, a i tak większość przytakuje i wcale nie zamierz ulżyć doli
                  > kobiet. Czemu? A temu, że im to zwisa zwiędłym kalafiorem.

                  No dokładnie. Oczywiście, można sobie mówić, że obrzezanie nie jest częścią Islamu, jest tradycją istniejącą wcześniej i wchłoniętą. Tyle, że obecnie nie tylko 'oddolnie' kobiety w Islamie są obrzezywane ale również 'góra' hierarchii zaczyna ten proceder popierać jako zgodny z duchem i ideą (patrz zalinkowany przykład Egiptu).
    • sabat77 Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 17.05.12, 06:49
      Dwie dosc istotne kwestie odnosnie burdeli.
      Jaka jest roznica w cenie uslugi na przestrzeni dziejow. Dzis mlodego mezczyzne zarabiajacego 1500-1700 pln na reke (taka jest dzis norma w tym zakresie wieku) stac na burdelocholizm czy nie ? A dawniej czytalo sie, ze zolnierze ustawiali sie w kolejkach po otrzymaniu zoldu, ze niektorzy mieszkali w zamtuzach jak w hotelu. Czy dzis byloby to mozliwe dla przecietniaka ? :)
      Druga sprawa - czy tej branzy nie sparalizowal strach przed hiv ? Nie mowie na ile jest to prawda a na ile nie - ale czy nie istnieje w spolecznej mentalnosci powiazanie burdel - hiv ?
    • mujer_bonita Jedyny problem życiowy Urqu :) 17.05.12, 08:55
      Wiesz Urqu - TwojaBogini opisała (ze swojego zawodowego punktu widzenia) pewien problem. Solą w oku Ci jest, że nie wielki życiowy problem czyli urodzenie dziecka. Wiesz - to naprawdę męczące - o czymkolwiek mowa zawsze sprowadzisz dyskusję do swojego jedynego słusznego tematu. Jak ktoś nie napisze o czymś innym to oczywiście 'prezentuje ograniczony punkt widzenia'.

      W ogóle - ironia miesiąca - Urqu zarzuca komuś ograniczony punkt widznia :D :D :D

      Bogini pisała o niezadowoleniu kobiet z seksualnego poziomu ich partnerów. Ty zarzucasz jej brak dążenia do poznania przyczyn po czym jak zwykle rzucasz swoim ulubionym tematem czyli 'kobita urodziła dziecko' i 'wpływ dziecka na zadowolenie z seksu FACETA'.

      Czy uważasz forumowiczów za idiotów?

      Bigini pisała o niezadowoleniu KOBIET z poziomu seksualnych umiejętności ich partnerów. Po raz kolejny dowodzisz, że rzeczywistość się nie liczy, nie ma znaczenia co kto napisze i tak Twoja diagnoza będzie jedna 'zgubne skutki urodzenia dziecka'. :D
      • elsa33 Re: Jedyny problem życiowy Urqu :) 17.05.12, 10:02
        Urqu pewnie próbuje przedstawić męski punkt widzenia, niestety ja też odnoszę wrażenie, że to punkt widzenia faceta po przejściach.
        Co powiesz na to, że po urodzeniu dziecka to mojemu mężowi spadło libido do prawie zera, a ja chodziłam jak wulkan przed wybuchem, sfrustrowana i niewyżyta....
        • urquhart Re: Jedyny problem życiowy Urqu :) 17.05.12, 21:23
          elsa33 napisała:

          > Urqu pewnie próbuje przedstawić męski punkt widzenia, niestety ja też odnoszę w
          > rażenie, że to punkt widzenia faceta po przejściach.
          > Co powiesz na to, że po urodzeniu dziecka to mojemu mężowi spadło libido do pra
          > wie zera, a ja chodziłam jak wulkan przed wybuchem, sfrustrowana i niewyżyta...

          Raczej na tym forum to u babek typowe, dopiero odpowiadałem na podobne pytanie NIezapominajce:
          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,133685401,134142269,Re_nieswiadomie_potwierdzasz_tylko_to_co_pisze_U.html
          Czyto jednostkowe i odosobnione i czy odwrotnie powszechne ale tabu zamiatane pod dywan sprawdź sobie sama w badaniach
      • urquhart Re: Jedyny problem życiowy Urqu :) 17.05.12, 21:09
        mujer_bonita napisała:

        > Wiesz Urqu - TwojaBogini opisała (ze swojego zawodowego punktu widzenia) pewien
        > problem. Solą w oku Ci jest, że nie wielki życiowy problem czyli urodzenie dzi
        > ecka. Wiesz - to naprawdę męczące - o czymkolwiek mowa zawsze sprowadzisz dysku
        > sję do swojego jedynego słusznego tematu.

        Boginka pisze:"Większość młodych kobiet mających dzieci chce rozwodu z przyczyn seksualnych-mąż w łóżku jest do niczego". Wszystko ma jakąś przyczynę.
        Poza oczywistością femi założenia że faceci to z definicji bandą niedojrzałych nieudaczników nie dorastających do kobiecych potrzeb i ich patrialchalna malizna jest pierwotną przyczyną wszelakiego zła.
        • mujer_bonita Jakkolwiek mężczyzna nie spojrzy na problem... 17.05.12, 22:37
          urquhart napisał:
          > Boginka pisze:"Większość młodych kobiet mających dzieci chce rozwodu z przyczyn
          > seksualnych-mąż w łóżku jest do niczego". Wszystko ma jakąś przyczynę.

          Już to kiedyś pisałam: Jakkolwiek mężczyzna nie spojrzy na problem wina, lub choćby niemożność jego rozwiązania będzie leżała po stronie kobiety :)

          Jaki wpływ na 'mąż jest do niczego' ma urodzenie dziecka? To on urodził? Umiejętności seksualne mu siadły czy jak?

          Cokolwiek ktokolwiek nie napisze Ty i tak zobaczysz swoje. Bogini opisała problem wyraźnie:
          > Wiec dzielnie udają orgazmy w oczekiw
          > aniu na zmianę, coś tam sugerują nawet mężowi, że mógłby inaczej. Ale pan jest
          > przecież dobrze wyedukowany w kwestii seksu i żona nie będzie go pouczać, tyle
          > ile filmów już widział...i takie numery...


          Nie, nie, nie. Twój umysł po prostu nie dopuszcza innego problemu z seksualnością niż urodzenie dziecka.
          • majty.ponton Re: Jakkolwiek mężczyzna nie spojrzy na problem.. 20.05.12, 01:49
            Umieję
            > tności seksualne mu siadły czy jak?
            >

            no wlasnie, czemu dopiero po urodzeniu dziecka zonom zaczynaja przeszkadzac seksualne umiejetnosci mezow? wczesniej bzykali jak rocco a teraz co?
            • sabat77 Re: Jakkolwiek mężczyzna nie spojrzy na problem.. 20.05.12, 08:27
              To sa wymowki i racjonalizacja problemu.
              Ze zmiana ukladu napedowego mozgu jakim sa hormony zmienia sie i optyka, ktora kaze inaczej spojrzec na dotychczasowego partnera. To chyba jedne z bardziej racjonalnych wytlumaczen.
              Dochodzi rosnaca habituacja, brak zainteresowania seksem (dotyczy przewazajacej czesci takich przypadkow). Gdyby chodzilo tylko o frustracje partnerem, kobiety nagminnie po urodzeniu potomstwa przyprawialyby mezom rogi.
              Tymczasem natura wie, ze okres odchowania mlodych to nie najlepszy okres na urzadzanie amorow. Dlaczego blok jest po stronie samicy ? To jest pytanie do psychologow.
              Przypuszczam, ze chodzi o sytuacje gdy samica traci potomstwo lub gdy rodzi martwe. Chetne samce sa na podoredziu wiec latwo wrocic do amorow.
              Za duzo wrzucamy psychologii do seksu, ktory przeciez opiera sie glownie na zachowaniach instynktownych. Ladnie mowi sie o psychologii ewolucyjnej, ale w gruncie rzeczy chodzi o zwierzecy aspekt naszej psyche. Kiedy zaczniemy na siebie patrzec jak na kopulujace zwierzeta o wiele latwiej przyjdzie nam zrozumiec pewne rzeczy.
              • abrigado Re: Jakkolwiek mężczyzna nie spojrzy na problem.. 21.05.12, 14:31

                > Kiedy zaczniemy na siebie patrzec jak na kopulujace zwierzeta o wiele latwiej przyjdzie nam zrozumiec pewne rzeczy
                >

                sabat +1

                ...awansowałeś w hierarchii stada...
    • boerst Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 17.05.12, 22:55
      Według mnie w małżeństwie są dwa podstawowe schematy niszczące seks.
      Brak w nim mężczyzny i brak kobiety.
    • aandzia43 Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 18.05.12, 00:35
      Po pierwsze: ciekawe, co napisała w swoich pamiętnikach babcia ;-P
      Po drugie: z tekstu boginki wynika tylko to, że dziewczyny na przestrzeni kilkudziesięciu lat zaczęły traktować brak satysfakcji z pożycia jako powód do rozwodu, co wcześniej nie było w dobrym tonie. Wszystki inne interpretacje zjawiska opisanego przez nią, to spekulacje. Możemy sobie pospekulować oczywiście, czemu nie. Powodów niezadowolenia młodych mężatek wszystkich czasów z seksu, ku twojemu zdziwieniu, znajdziemy sporo. Na początek: nie chcesz chyba powiedzieć, że każdy dziadek po burdelowej edukacji robił dobrze każdej babci? Tak, jak dziś: jeden zrobił dobrze, inny nie. Jedna była chętna i gorąca u swoich źródeł kobiecości, druga zimnawa. Różnie też były wychowywane. Poza tym, tak jak dziś, ludzie nie zawsze zawierali małżeństwa z osobami, które ich szalenie kręciły. Powodów do braku satysfakcji żony z działań męża było i jest mnóstwo, więc dopatrywanie się jednej jedynej, czyli swojego konika, świadczy o obsesji. Mujer ma rację :-)
      • urquhart Mujer ma nie tyle rację co własnego konika 18.05.12, 08:14
        aandzia43 napisała:
        > ów do braku satysfakcji żony z działań męża było i jest mnóstwo, więc dopatrywa
        > nie się jednej jedynej, czyli swojego konika, świadczy o obsesji. Mujer ma racj
        > ę :-)

        Mujer ma nie tyle rację co własnego konika. Typowego i dobrze opisanego w literaturze.
        Osobisty uraz, skrzywdzenie i odrzucenie przez złego tatusia przenosi i rozciąga na cały męski świat. Dzięki ideologii femizmu chce nadać temu głębszy sens. I motywacja odszukiwania się wszędzie winy facetów a nie pierwotnych przyczyn i mechanizmów zjawisk wykrzywia jej punkt widzenia i nie tylko jej zresztą i uniemożliwia szukanie kompromisu i konsensusu. Racja jedynie własnego punktu widzenia to zdecydowanie za mało.

        Oczywiście że każde pokolenie ma inne problemy, typowe role, schematy zachowań i rozwiązania. NIe zamierzam udowadniać że protytucja to było dobre rozwiązanie. Uważam że ewidentny konflikt interesów w naszej rzeczywistości tabu zamiatane pod dywan. Czy jesteś w stanie rozwinąć jak to powinno prawidłowo wyglądać bez szowinistycznych postulatów że mężczyźni powinni wreszcie dostosować do słusznych i dojrzałych oczekiwań kobiet?

        P.S.
        W temacie dziadków, łączyła ich trauma i oddanie, przeżyli w parę osób z parostosobowego powstańczego oddziału (z którymi trzymali sie razem resztę życia), on jej imponował jako przystojny i odważny podoficer, ona włokła ciężko rannnego poszapanego granatem go potem przez kolejne zajmowane przez Niemców warszawskie szpitale, gdzie nikt nie dawał mu żadnych szans, wiec miałem wzór że w relacji liczą się nie tylko doraźnie interesy i ochota, byli w harmonijnym związku do końca.
        • mujer_bonita Re: Mujer ma nie tyle rację co własnego konika 18.05.12, 08:52
          urquhart napisał:
          > Osobisty uraz, skrzywdzenie i odrzucenie przez złego tatusia przenosi i rozciąga na cały męski świat.

          Niestety Urqu ale pudłujesz aż miło. Tak - chciałbyś aby wymagająca postawa wobec mężczyzn była 'skrzywieniem'. Nie jest. Przerobiłam to na terapii. Kobiety odrzucone przez ojców bardzo rzadko przyjmują taką postawę wobec mężczyzn - wręcz przeciwnie - rzucają się na facetów w poszukiwaniu męskiej akceptacji godząc się na wszystko. I to właśnie jest skrzywienie na skutek urazu.

          W głowie Ci się nie mieści, że zachowanie mężczyzny może być przyczyną problemu. Nie i już. Jak postępowanie mężczyzny powoduje problem to na pewno wynika z postępowania kobiety. Suma summarum zawsze jako 'pierwotną przyczynę i mechanizm' znajdziesz 'złe*' postępowanie kobiety i choć nie nazwiesz go winą to i tak wiadomo o co chodzi. Raczki czyste - błoto rzucone.

          Acha - i nie zapomnijmy o wspaniałym 'kompromisie i konsensusie' czyli 'kobieto płać dupą za to co mężczyzna robi w tym opiekę nad własnym potomstwem'. MIODZIO.



          * 'złe' to standardowo takie, które nie podoba się mężczyźnie, a jak nie podoba się mężczyźnie to oczywiście jest 'złe dla związku'
          • urquhart Re: Mujer ma nie tyle rację co własnego konika 18.05.12, 11:38
            mujer_bonita napisała:
            > Niestety Urqu ale pudłujesz aż miło. Tak - chciałbyś aby wymagająca postawa wob
            > ec mężczyzn była 'skrzywieniem'. Nie jest. Przerobiłam to na terapii.

            To że kobieta jest bardziej wymagająca w związku to akurat paradygmat psychologii ewolucyjnej i nic nowego.

            > Acha - i nie zapomnijmy o wspaniałym 'kompromisie i konsensusie' czyli 'kobieto
            > płać dupą za to co mężczyzna robi w tym opiekę nad własnym potomstwem'. MIODZI

            Wiem że to cię najbardziej boli. Że mężczyźni tęż mają własne niedojrzałe potrzeby i oczekiwania zamiast dostosować się do tych jedynie słusznych i dojrzałych kobiecych :)
            Czy ty w ogóle widzisz miejsce na jakikolwiek kompromis?

            > W głowie Ci się nie mieści, że zachowanie mężczyzny może być przyczyną problemu
            > . Nie i już. Jak postępowanie mężczyzny powoduje problem to na pewno wynika z p
            > ostępowania kobiety. Suma summarum zawsze jako 'pierwotną przyczynę i mechanizm
            > ' znajdziesz 'złe*' postępowanie kobiety i choć nie nazwiesz go winą to i tak w
            > iadomo o co chodzi. Raczki czyste - błoto rzucone.

            Mieści, mieści, chociaż tak wiele osób się nad tym rozpisuje pomijając inne aspekty że nie widzę potrzeby dołączania się do chóru.
            Jeszcze raz, ostatni w sprawie winy bo wyjaśnianie tego jest nudne: winą jest pierwotny konflikt interesów (jak podczas zmiany priorytetów w rodzicielstwie), podczas gdy związek to wspólnota interesów. Rozwiązywanie konfliktów to zaś to umiejętność kompromisu imiejętność tworzenia związku. Podporządkowanie się odbija się czkawką i rozczarowaniem, czy kobiety kury domowej czy typowego współczesnego facecika pantoflarza.

            Winny jest testosteron który w mężczyznach typowo i atawistyczne odpowiada za agresję, brutalność, niewierność, dominację i patriarchalizm ale i za rywalizację i libido.

            Winna jest prolaktyna która powoduje typowo i atawistyczne u kobiet brak potrzeb seksualnych, to że potomstwo jest znacznie ważniejsze od partnera i jej zaangażowanie, intymność, namiętność (czyli miłość) blednie przy sile uczuć macierzyńskich.

            NIE ma co wypierać ani pierwszego ani drugiego. Trzeba szukać tego co łączy, pamiętając o tym co dzieli jako o typowej pułapce. Gadanie że nie jesteśmy zwierzętami sterowani hormonami i powinniśmy być ponad to naiwność i idealizm, wygłaszany najczęściej przez wygodnych spasionych hipokrytów którzy nie są w stanie opanować się przed zjedzeniem kolejnego czekoladowego batonika, ale mają do powiedzenia wiele czego wymagają od innych żeby rezygnowali.
            • mujer_bonita Re: Mujer ma nie tyle rację co własnego konika 18.05.12, 12:23
              urquhart napisał:
              > Wiem że to cię najbardziej boli. Że mężczyźni tęż mają własne niedojrzałe potrz
              > eby i oczekiwania zamiast dostosować się do tych jedynie słusznych i dojrzałych
              > kobiecych :)
              > Czy ty w ogóle widzisz miejsce na jakikolwiek kompromis?

              'Jedynie słuszne kobiece' czy 'jedynie słuszne męskie' potrzeby są tylko w Twoich urojeniach.

              Ja nie rozdzielam tak potrzeb. Są potrzeby moje i potrzeby partnera. Są potrzeby wynikające z uwarunkowań wewnętrznych i zewnętrznych. Kompromis jest zawsze bo tylko równowaga zapewnia trwałość związku. Tylko u mnie to jest KOMPROMIS a nie, płacenie dupą za wykonywanie zobowiązań partnera wobec osób trzecich.

              > Mieści, mieści, chociaż tak wiele osób się nad tym rozpisuje pomijając inne asp
              > ekty że nie widzę potrzeby dołączania się do chóru.

              O widzisz? Mieści Ci się ALE!! Ale w sumie to nie wina faceta, tylko innych aspektów. hormonów, konfliktu interesów, postępowania kobiety i miliona innych przyczyn. Mężczyzna nigdy nie jest odpowiedzialny za swoje postępowanie. Nie i już!


              > NIE ma co wypierać ani pierwszego ani drugiego. Trzeba szukać tego co łączy, pa
              > miętając o tym co dzieli jako o typowej pułapce. Gadanie że nie jesteśmy zwierz
              > ętami sterowani hormonami i powinniśmy być ponad to naiwność i idealizm, wygłas
              > zany najczęściej przez wygodnych spasionych hipokrytów którzy nie są w stanie o
              > panować się przed zjedzeniem kolejnego czekoladowego batonika, ale mają do powi
              > edzenia wiele czego wymagają od innych żeby rezygnowali.

              No no no :) Piękne słowa. Tylko w Twoich wywodach zawsze jakoś tak wychodzi, że to kobieta ma walczyć, ze swoimi 'potrzebami wynikającymi z hormonów'. Taki bardzo JEDNOSTRONNY kompromis. W ramach tego 'kompromisu' np. mężczyzna zajmie się swoim dzieckiem. Bohater :D
              • yoric Re: Mujer ma nie tyle rację co własnego konika 18.05.12, 14:51
                O cześć, Mujer.

                Na Forum brakowało trochę zapasów w kisielu :).
        • aandzia43 Re: Mujer ma nie tyle rację co własnego konika 18.05.12, 17:20
          Historia dziadków piękna i wzruszająca, a fragment "... że w relacj
          > i liczą się nie tylko doraźnie interesy i ochota, byli w harmonijnym związku do
          > końca."
          jak najbardziej zgodna i z moimi poglądami na życie. Właściwie to, z mojego punktu widzenie, truizm. Dobrze wiesz, że nie o to mi chodziło, gdy pytałam o wspomnienia babci na temat jej pożycia seksualnego ;-)


          > Mujer ma nie tyle rację co własnego konika. Typowego i dobrze opisanego w liter
          > aturze.

          Ale ja nie o koniku Mujer, tylko twoim. Wydaje ci się, że jesteś sprytny? No, jesteś. Ale nie ze mną takie numery, Bruner ;-P A interpretowanie tak złożonego zjawiska, jak brak satysfakcji z pożycia w młodym małżeństwie na jedno kopyto (jako i innych zjawisk w innych wątkach) to konik. Jakże by inaczej skoro kopyta do konia pasuje ;-)


          Czy jesteś w stanie rozwinąć jak to powinno prawidłowo wyglądać bez
          > szowinistycznych postulatów że mężczyźni powinni wreszcie dostosować do słuszn
          > ych i dojrzałych oczekiwań kobiet?

          Nigdy nie pisałam, że niedojrzali mężczyźnie mają się dostosować do słusznych i dojrzałych oczekiwań kobiet ;-) Nawet mi to do głowy nie przyszło, bo znam swoją płeć i wiem, ile w jej szeregach idiotek, osób niedojrzałych i wręcz zaburzonych. Kobiety nie są więc dla mnie z definicji dojrzałe.A w praktyce? W praktyce to tak, jak napisała Mujer: CZŁOWIEK spełnia oczekiwania CZŁOWIEKA w związku i CZŁOWIEK idzie na kompromis z CZŁOWIEKIEM. Że oczekiwania człowieka w dużym stopniu zależne są od płci? Są. Ale wiesz, rzecz i tak w czymś tak banalnym i bezpłciowym jak empatia. Ludzie empatyczni, dojrzali na swój wiek, myślący choć trochę, zauważają po prostu potrzeby bliskiej osoby. Nawet jeśli są to potrzeby im samym obce. Temat do omówienia, teraz nie mam czasu.
          A poza tym słuchają pilnie głosów z zewnątrz: jak ludzie bąkają, że pan smierdzi, to znaczy, że standardy czystościowe pana są niżej kreta i dobrze by zrobił słuchając się żony w tej kwestii ;-)
          • urquhart wiara w empatię 18.05.12, 20:51
            aandzia43 napisała:

            > Historia dziadków piękna i wzruszająca, a fragment "... że w relacj
            > > i liczą się nie tylko doraźnie interesy i ochota, byli w harmonijnym zwią
            > zku do
            > > końca."
            > jak najbardziej zgodna i z moimi poglądami na życie. Właściwie to, z mojego pun
            > ktu widzenie, truizm. Dobrze wiesz, że nie o to mi chodziło, gdy pytałam o wspo
            > mnienia babci na temat jej pożycia seksualnego ;-)

            Pozwolę sobie na dygesję, do do wzruszającej historii i empatii, podobny motyw jest w Kolumbach ale tam Niteczka ginie zgwałcona przez Niemców. Babcia przytomnie wskoczyła do latryny nurkować w gównie ja zobaczyła że wyłuskują pielęgniatki z kolumny jeńców i omijali ją wszyscy z daleka . Potem okazało się że wszystkie wyłuskane odnaleziono z związanymi rękami drutem kolczastym i poderżniętymi gardłami.
            Ale empatia to coś nieuchwytnegoki nawet wróg może w najbardziej zaskakującej chwili okazać się twoim nieoczekiwanym sprzymierzeńcem. Dziadka w zajętym przez Niemców powstańczym szpitalu który likwidował wermacht i wszystkich roztrzeliwywali wskazał i uratował kapitan SS wysyłając do niemieckiego szpitala. Po wojnie zgarneło i znęcało się nad nim rodzime UB i z pomocą przyszedł mu major NKWD który odesłał polskich gorliwców na placówki na prowincje a z nim wydoił dużo wódy i wypuścił. Babka natomiast po zajęciu przez amerykanów obozu jako jedyna wpadła na pomysł idotyczny natychmiastowego powrotu do Polski. Wydawało się to niemożliwe, ale przykleiła się do kałmuków, ruskich jednostek zakałkaskich, które wsławiły się okruciństwem w powstaniu po stronie Niemców, ale paru z nich przeszło na stronę powstańców i znała trochę słówek w ich narzeczu. Oni to przeszmuglowali ją z jednostki do jednostki do samej Warszawy pojąc wódą i zielonym spleśniałym końskim mięsem. Potem dowiedziała się o koleżankach które podobne eskapady przypłaciły zgwałceniem i poderżniertym gardłem, bo sowieci traktowali kobiety na terenie Niemiec jako zdobyć nie wnikając w ich narodowość i za jakąkolwiek próbę oporu zarzynali.
            • aandzia43 Re: wiara w empatię 18.05.12, 21:00
              Pamiętam Niteczkę...

              Nigdy nie wiadomo, w kim i kiedy obudzi się człowiek, a w kim zdechnie. Stopień skomplikowania tego świata ciągle mnie zaskakuje :-)
          • mujer_bonita Re: Mujer ma nie tyle rację co własnego konika 18.05.12, 22:00
            aandzia43 napisała:
            > A w praktyce? W praktyce
            > to tak, jak napisała Mujer: CZŁOWIEK spełnia oczekiwania CZŁOWIEKA w związku
            > i CZŁOWIEK idzie na kompromis z CZŁOWIEKIEM. Że oczekiwania człowieka w dużym
            > stopniu zależne są od płci? Są. Ale wiesz, rzecz i tak w czymś tak banalnym i
            > bezpłciowym jak empatia. Ludzie empatyczni, dojrzali na swój wiek, myślący choć
            > trochę, zauważają po prostu potrzeby bliskiej osoby. Nawet jeśli są to potrzeby
            > im samym obce. Temat do omówienia, teraz nie mam czasu.

            Do tego w związku dochodzą jeszcze inne bezpłciowe czynniki jak miłość, przywiązanie, oddanie, szacunek, przyjaźń, troska. Oj sporo tego :)
          • sabat77 Re: Mujer ma nie tyle rację co własnego konika 18.05.12, 22:08
            aandzia43 napisała:

            > Nigdy nie pisałam, że niedojrzali mężczyźnie mają się dostosować do słusznych i
            > dojrzałych oczekiwań kobiet ;-) Nawet mi to do głowy nie przyszło, bo znam swo
            > ją płeć i wiem, ile w jej szeregach idiotek, osób niedojrzałych i wręcz zaburzo
            > nych. Kobiety nie są więc dla mnie z definicji dojrzałe.A w praktyce? W praktyc
            > e to tak, jak napisała Mujer: CZŁOWIEK spełnia oczekiwania CZŁOWIEKA w związku
            > i CZŁOWIEK idzie na kompromis z CZŁOWIEKIEM. Że oczekiwania człowieka w dużym
            > stopniu zależne są od płci? Są. Ale wiesz, rzecz i tak w czymś tak banalnym i b
            > ezpłciowym jak empatia. Ludzie empatyczni, dojrzali na swój wiek, myślący choć
            > trochę, zauważają po prostu potrzeby bliskiej osoby. Nawet jeśli są to potrzeby
            > im samym obce. Temat do omówienia, teraz nie mam czasu.

            Bardzo to ładnie napisałaś.
            Nasuwa się pytanie, czy da się nauczyć rozsądku idiotę, który tego nie pojmuje ?
            Czy każdy związek z kimś, kto dostrzega tylko swoje potrzeby musi ulec destrukcji ?
            • aandzia43 Re: Mujer ma nie tyle rację co własnego konika 18.05.12, 22:31
              > Bardzo to ładnie napisałaś.
              > Nasuwa się pytanie, czy da się nauczyć rozsądku idiotę, który tego nie pojmuje
              > ?
              > Czy każdy związek z kimś, kto dostrzega tylko swoje potrzeby musi ulec destrukc
              > ji ?

              Nie wiem, czy akurat idiotę się da, ale przy niezłym podłożu (nieszczególnie zwichrowana psychika plus rozwinięte uczucia wyższe) i silnej motywacji człowiek zmienić się może w kierunku bycia lepszym partnerem życiowym/rodzicem/przyjacielem.
            • anty-cialo Re: Mujer ma nie tyle rację co własnego konika 18.05.12, 22:38
              sabat77 napisał:

              > Czy każdy związek z kimś, kto dostrzega tylko swoje potrzeby musi ulec destrukc
              > ji ?

              Związku z kimś, kto dostrzega tylko i wyłącznie swoje potrzeby lepiej nie zawierać. Pytanie czy ta druga strona rzeczywiście jest egoistką, czy oskarżającemu jest tak wygodnie przyjąć
              • mujer_bonita Re: Mujer ma nie tyle rację co własnego konika 18.05.12, 22:44
                anty-cialo napisała:
                > Związku z kimś, kto dostrzega tylko i wyłącznie swoje potrzeby lepiej nie zawie
                > rać. Pytanie czy ta druga strona rzeczywiście jest egoistką, czy oskarżającemu
                > jest tak wygodnie przyjąć

                Dobrze napisane :)
              • sabat77 Re: Mujer ma nie tyle rację co własnego konika 18.05.12, 22:55
                Oczywiście. Tylko jeśli przyjąć starą zasadę, że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie, jest spora szansa, że nigdy się tego nie dowiemy.
                Każdy ma swoją prawdę, opartą na swoich wartościach.
                W przykładzie który wałkujemy, mamy wartości regularnie występujące po stronie kobiecej - tj. opieka nad dziećmi, ich edukacja, sprzątanie, oporządzanie - po stronie męskiej zaś - satysfakcjonujący seks.
                Możesz jako kobieta powiedzieć - hola, to są obowiązki a tu przyjemności. I będziesz mieć rację - chodzi jednak o pewne stopniowanie tych spraw.
                Jeśli dla ciebie seks jest jedynie fajnym dodatkiem który może być, jak wszystko inne jest ok, a dla mnie to jest być albo nie być - to to są diametralnie różne sytuacje.
                Jeśli dla ciebie opieka nad dzieckiem składa się z liczącej tysiące pozycji listy zapamiętałych czynności, odbierających sen z powiek - a dla mnie, oby nie było głodne, zafajdane i niech się bawi - to to są różne wartości i różne widzenie świata.
                Nigdy nie dojdziemy do ładu nie próbując nawet zrozumieć drugiej osoby.
    • antheax Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 19.05.12, 10:19
      Ludzie powinni mieć wypisane na czole, czy uważają, że dziwki i burdele to zdrada czy nie. Bo potem można gadać w nieskończoność i nigdy nie będzie porozumienia.

      Ja uważam, że seks to seks i seks z dziwką to 100% zdrada. Nie chcesz zdradzać to się nie żeń. Ale jak przysięgniesz przed ołtarzem, jak przyrzekniesz wierność to tak potem dbaj o związek, żebyś zdradzać nie musiał i nie chciał.

      Uczenie się seksu od dziwek uważam za nieporozumienie. W bliskim związku cenię szczerość a nie dowiadczenie seksualne. Jak ktoś ma inteligencję seksualną to trafi w pochwę za pierwszym razem a jak ktoś głupi to i matura w burdelu nie pomoże.

      Ale jak widać są panowie i panie, krórzy myślą inaczej niż ja. I dlatego przydałoby się od początku znajomości zadeklarować, którą opcję się reprezentuje
      • sabat77 Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 19.05.12, 10:29
        Popieram.
        Dodam jeszcze - nie interesuje cie seks a tylko posiadanie dziecka ? Idz sobie do banku nasienia, i nie marnuj chlopu czasu i zycia. Chyba ze szukasz sponsora na dluzszy okres czasu, wtedy zostan prostytutka. Czy tak nie jest uczciwiej ?
        • antheax Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 19.05.12, 10:46
          Dokładnie.
          A jak kogoś seks nie kręci to zakony i klasztory czekają a kościół narzeka na brak powołań. Afryka czeka na misjonarzy!
        • urquhart Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 19.05.12, 12:35
          sabat77 napisał:

          > Popieram.
          > Dodam jeszcze - nie interesuje cie seks a tylko posiadanie dziecka ? Idz sobie
          > do banku nasienia, i nie marnuj chlopu czasu i zycia. Chyba ze szukasz sponsora
          > na dluzszy okres czasu, wtedy zostan prostytutka. Czy tak nie jest uczciwiej ?

          Uczciwiej jest jak dawca do banku spermy też zapłaci alimenty i to wyrównaniem wstecz.
          Brakuje chętnych dawców bo w oświeconej Szwecji zapadł precedensowy wyrok: samiec musi zawsze płacić! i posypały się pozwy innych szukających sponsora wśród dawców nasienia.
          facet.interia.pl/zadbany-mezczyzna/news-tato-plac,nId,443963,fLv,1,addCForm,1,strona,2
      • urquhart Re: Niszczące seks schematy: rodzicielstwo i eduk 19.05.12, 12:25
        antheax napisała:

        > Ludzie powinni mieć wypisane na czole, czy uważają, że dziwki i burdele to zdra
        > da czy nie. Bo potem można gadać w nieskończoność i nigdy nie będzie porozumien
        > ia.(...)
        > Ale jak widać są panowie i panie, krórzy myślą inaczej niż ja. I dlatego przyda
        > łoby się od początku znajomości zadeklarować, którą opcję się reprezentuje

        W kwestii formalnej wypisywania na czole.
        Ze spraw sądowych które znam sędziowie to panie i panowie którzy orzekają że udokumetowane nawet stosunki z prostytutkami to nie zdrada która kwalifikuje współmałżonka jako winnego rozpadu.
        • antheax Nie ma niewiernych żon! 19.05.12, 12:46
          Tym sposobem myśląc, to niewierna żona nie będzie winna rozpadowi małżeństwa, jażeli zapłaci kochankowi symboliczną "złotówkę" i nazwie go męską dziwką. Jakby co, to jeszcze może dodać, że zapłaciła za jego seks w naturze. Czyli jeszcze lepszym swoim seksem. Znaczy to, że kochanek jest męską dziwką i seks z nim żadną zdradą nie jest
          • urquhart Re: Nie ma niewiernych żon! 19.05.12, 13:44
            antheax napisała:

            > Tym sposobem myśląc, to niewierna żona nie będzie winna rozpadowi małżeństwa, j
            > ażeli zapłaci kochankowi symboliczną "złotówkę" i nazwie go męską dziwką. Jakby
            > co, to jeszcze może dodać, że zapłaciła za jego seks w naturze. Czyli jeszcze
            > lepszym swoim seksem. Znaczy to, że kochanek jest męską dziwką i seks z nim żad
            > ną zdradą nie jest

            Na ile się orientuje sąd ma zupełnie inny punkt widzenia i odróżnia zaangażowanie emocjonalne w inny związek relację od usługi seksualnej bez zaangażowania i samo płacenie nie ma tu znaczenia. Zresztą romans zwykle jest zawsze bardziej kosztowny niż prostytucja (prezenty, restauracje, hotele, podróże).
            • aandzia43 Re: Nie ma niewiernych żon! 19.05.12, 14:38
              Zresztą romans zwykle jest zawsze bardziej k
              > osztowny niż prostytucja (prezenty, restauracje, hotele, podróże).

              To zależy jaki romans i z jaką panią. Kilkanaście urozmaiconych stosunków z gorącą kobitą w ciągu weekendu, w leśniczówce, co by znajomych nie spotkać, nie obciąży finansowo tak, jak analogiczne brewerie w dobrej agencji ;-) W ogóle romans (przynajmniej tak, jak ja go rozumiem) polega (m.in.) na tak ostrym i częstym pieprzeniu, że za podobną ilość i jakość średnio dziany pan nie wypłaciłby się do końca życia. No, chyba że pierdoła saska z niego i bidulek "trafia" nieustająco na zimnawe i nieudolne ryby. Takiemu to i romans z bezseksiem się "trafi, buuhhaahhhaa.... ;-P Rzeczywiście, agencja są dla nieudaczników ;-) Hmmm.. tak całkiem serio, to chyba faktycznie tak jest.
              • sabat77 agencje 19.05.12, 14:49
                Z tym ze agencje sa dla nieudacznikow, czy ze prostytucja jest tansza ?
                Atrakcyjnosc romansowa ma takie proste przelozenie na zyciowa zaradnosc ?
                • aandzia43 Re: agencje 19.05.12, 15:22
                  Agencje są dla nieudaczników. Luźne stwierdzenie, dużo wyjątków od tej samozwańczej reguły mogę znaleźć.
                  Tak, atrakcyjność romansowa ma przełożenie na szeroko rozumianą życiową zaradność. Względnie kumaty, nieodpychający fizycznie, czysty, nie zdziwaczały, co nieco zarabiający, nieautystyczny, zsocjalizowany, wydolny seksualnie, bez seksualnych dewiacji osobnik płci męskiej może bez większego problemu znaleźć sobie kobietę na regularne bzykanko.
                  • antheax Re: agencje 19.05.12, 15:29
                    No tak, tylko że wtedy podobno jest to uważane za zdradę i można przegrać sprawę rozwodową.
                    Jak dla mnie to pokręcona interpretacja zdrady ale jak widać niektórzy tak myślą...
                  • urquhart Re: agencje 19.05.12, 15:52
                    aandzia43 napisała:
                    > Tak, atrakcyjność romansowa ma przełożenie na szeroko rozumianą życiową zaradno
                    > ść. Względnie kumaty, nieodpychający fizycznie, czysty, nie zdziwaczały, co nie
                    > co zarabiający, nieautystyczny, zsocjalizowany, wydolny seksualnie, bez seksual
                    > nych dewiacji osobnik płci męskiej może bez większego problemu znaleźć sobie ko
                    > bietę na regularne bzykanko.

                    Następna wybredna się znalazła.
                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,128948304,128948304,Ze_te_kobiety_godza_sie_na_seks_.html
                    :)
                  • sabat77 hmm 19.05.12, 17:07
                    Kto wie, moze postawiona w sytuacji takiego pana musialabys zweryfikowac swoj osad. Ale to sie nigdy nie stanie, bo zakladam ze plci nie zmienisz :)
                  • gomory Re: agencje 19.05.12, 21:43
                    > Agencje są dla nieudaczników. Luźne stwierdzenie, dużo wyjątków od tej samozwań
                    > czej reguły mogę znaleźć.

                    Moze to kwestia definicji nieudacznika. W kazdym badz razie ja mam bardzo odmienna wizje osoby seksualnie niezaradnej.
                    Trzeba miec jaja zeby nieodpowiadajacemu nam partnerowi powiedziec "ciao".
                    Trzeba miec jaja zeby szukac kogos (bylo nie bylo na nieznajomego na poczatku znajomosci) - do intymnej wymiany plynow ustrojowych.
                    Moze i mniejsze. Powiedzmy jajeczka - ale jednak trzeba je takze miec by zaglebic sie w zepsutym swiecie platnej milosci. To wymaga zrobienia "czegos". Dzialania. Zmierzenia sie z faktem, ze bycie klientem nadgryza nimb podrywacza. To niewatpliwe smutne, porazkowe ale jednak JAKIES.
                    Znam glebsze dno niz taplanie sie w wyuzdaniu prostytucji.
                    IMO nieudacznik piertoli, ze mu zle bo zona nie daje. Laski z czatow nie rzucaja sie na nicka zonatychetny. A zona nie daje. On zreszta by nie mogl. A zona nie daje. Platna milosc go brzydzi. A zona nie daje. Byloby moze fajnie z inna chetna i atrakcyjna, ale zona nie daje. Zreszta zdrada to nie wypada i nie po sportowemu. Ale zona nie daje. Zreszta niezyciowe glupie baby chca kasiastego z murzynskimi gabarytami. A jakby zona dawala toby bylo fajnie. Dziwki to choroby, trzeba placic a do tego kutas musi stanac. Ech gdyby zona seks lubila.
                    • kag73 Re: agencje 19.05.12, 21:54
                      Niemniej jednak to roznica czy sie idzie do agencji i za seks placi, czy tez jakas jest chetna bez pieniedzy, bo na faceta leci. To kolosalna roznica, bo kazdy chce, zeby na niego ktos lecial, zeby go pozadal.
                      Nieudacznikiem moze byc ktos kto sprobowal i sie nie udalo a nie ktos kto nawet nie probuje.
                      Ja bym nie pytala zony czy moge isc w bok, ja bym oznajmila, ze skoro sytuacja jest taka i smaka i sie nie zmiena, to ide i szukam gdzies indziej. W zyciu czasem trzeba zagrac w pokera.
                      • gomory Re: agencje 19.05.12, 22:57
                        Slowa sa niby jednoznaczne ale jak widzisz nie mamy zgodnosci czy czekajacy na Godota moze byc nieudacznikiem. Wg mnie moze byc nieudacznikiem > niz miotajacy sie fajtlapa czy konformista.
                        Zgadzam sie co do kolosalnej roznicy pomiedzy seksem za czar wlasny a oplaconym ;).
                        • sabat77 Re: agencje 19.05.12, 23:14
                          Twój przytoczony "czekający na Godota" realizuje schemat ofiary. To są ludzie w głębi duszy zadowoleni z sytuacji, w której są życiowymi ofiarami, bo taką sytuację mają oswojoną i się w niej dobrze czują. Vide - długoletnie żony alkoholików.
                          Co ciekawe - w gruncie rzeczy taki mężczyzna może być wręcz aseksualny - ale w tej konkretnej sytuacji aby mógł zrobić z siebie ofiarę losu, będzie oszukiwał sam siebie, ale przede wszystkim innych, jakie to ma niezaspokojone pokłady erotycznej mocy :)
                          Tu nie ma co żałować. Raczej pogratulować udanego wkomponowania się w toksyczny związek, który daje delikwentowi masochistyczną przyjemność bycia poniżanym i olewanym.
                          To tak jakby żałować cuckolda, że ogier bzyka jego hotkę. Nonsens.

                          Żałować to można co najwyżej tych, którym faktycznie źle, ale i to zawsze będzie miało swój kres. Złość jest niesamowitym motorem napędowym i jeśli faktycznie ktoś czuje się w układzie strasznie, to w końcu znajdzie jakąś dziurę w płocie i przedrze się na drugą stronę. Nie ma mocnych na determinację desperata.

                          Co do użytkowania prostytucji, to gdy realnym problemem jest brak okazywania zainteresowania ze strony partnera a nie brak seksu, rozwiązanie to przypomina leczenie dżumy cholerą.
                    • aandzia43 Re: agencje 20.05.12, 01:04
                      "a żona nie daje" hehe obśmiałam się ;-)

                      A propos agencji - czy mogę do sygnaturki cytat z twojego postu? :-)

                      "Ale spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne". Walenie konia mimo ze naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać niż dumnie obnosić"

                      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,132555466,133571020,Re_Co_musi_facet_a_co_kobieta_.html
                      • gomory Re: agencje 20.05.12, 10:56
                        Pochodze z czasow gdy informacja byla dobrem wspolnym, a prawo wlasnosci nie bylo zainteresowane niszowym internetem. Pozostalo mi przekonanie, ze cokolwiek sie opublikuje staje sie dobrem ogolu. Wiec mozna brac wszystko bez pytania o zgode ;).
                        Prawnikom moze sie to wydawac absurdalne. Ale 200 lat temu tez im sie wydawalo absurdalne, ze rolnik moglby nie byc przypisany do ziemi i moze byc wolnym czlowiekiem :).

                        • aandzia43 Re: agencje 20.05.12, 21:06
                          Liberte, egalite, fraternite! Biorę więc i z Marsylianką na ustach wypuszczam się na szerokie wody internetu ;-D
                    • kutuzow Piękny wpis gomory!!! 21.05.12, 14:51
                      gomory napisał:

                      Jestem pełen podziwu za formę i treść. RESPEKT!

                      gomory napisał:
                      > IMO nieudacznik piertoli, ze mu zle bo zona nie daje. Laski z czatow nie rzucaj
                      > a sie na nicka zonatychetny. A zona nie daje. On zreszta by nie mogl. A zona ni
                      > e daje. Platna milosc go brzydzi. A zona nie daje. Byloby moze fajnie z inna ch
                      > etna i atrakcyjna, ale zona nie daje. Zreszta zdrada to nie wypada i nie po spo
                      > rtowemu. Ale zona nie daje. Zreszta niezyciowe glupie baby chca kasiastego z mu
                      > rzynskimi gabarytami. A jakby zona dawala toby bylo fajnie. Dziwki to choroby,
                      > trzeba placic a do tego kutas musi stanac. Ech gdyby zona seks lubila.
              • urquhart agencja są dla nieudaczników? 19.05.12, 16:09
                aandzia43 napisała:
                > buuhhaahhhaa.... ;-P Rzeczywiście, agencja są dla nieudaczników ;-) Hmmm.. tak
                > całkiem serio, to chyba faktycznie tak jest.

                No i dla ostrożnych co wolą być anonimowi. Bo ci mniej zaradni, choć zaradni i zasobni materialnie, to wydaje się im że są myśliwymi a okazuje się że to oni byli zwierzyną kiedy dowiadują się o ciąży i alimentach :)
                Słyszę opowieści cały czas o takim jednym w pracy, co tu płaci tam płąci i a nie boi się dupczyć tylko w agencji...
                • sabat77 Re: agencja są dla nieudaczników? 19.05.12, 16:37
                  Nie umie zalozyc prezerwatywy ? A moze zasianie bylo juz gotowe, tylko pana trzeba bylo znalezc ?
                  • urquhart Re: agencja są dla nieudaczników? 20.05.12, 08:39
                    Prezerwatywa?
                    Czy ty jesteś dziecko?
                    Kiedyś na emamie widziałem wątek jak należy "pomóc" mężczyźnie który nie potrafi się "zdecydować" na dziecko i nalega na używanie gumek. Można użyć zawartości w przuconym kondomie, szpilka to klasyka, prezerwatywa potem pęka w tym miejscu, można przyszczypnąć podpiłowanym paznokciem, albo lodzik a potem z zawartością ust szybko do łazienki (tak płaci alimenty Boris Beker jednej z fanek).
                    • sabat77 Re: agencja są dla nieudaczników? 20.05.12, 09:07
                      Nie jestem dziecko. Pracuje z wieloma kobietami samotnie wychowujacymi dziecko i wiem jak ciezko jest zorganizowac wychowanie w pojedynke. Trzeba byc ciezka idiotka zeby pakowac sie w dziecko tylko celem wyludzenia alimentow, bo korzysc jest niewspolmiernie wysoka do kosztow. Dzieckiem mozna zagrac na slub, ale na alimenty ? To juz tylko na kogos pokroju Beckera. Swoja droga, w agencji moga cie sfilmowac i szantazowac ujawnieniem nagrania, jak to juz nie raz bywalo.
                      • urquhart Re: agencja są dla nieudaczników? 20.05.12, 10:43
                        sabat77 napisał:

                        > Nie jestem dziecko. Pracuje z wieloma kobietami samotnie wychowujacymi dziecko
                        > i wiem jak ciezko jest zorganizowac wychowanie w pojedynke.

                        Tym bardziej potrzebny jest jakikolwiek sponsor szczególnie w naszej upośledzonej haraczami polskiej ekonomii gdzie nie sposób trzymać rodziny z jednej pensji, a macierzyńsko realizować większość bab się chce. Na każdym forum babskim co raz masz co chwile gorzkie żale: Chcę mieć dziecko! - a on egoistyczna świnia nie, albo wszystkie egoistyczne świnie wymiksowują się jak tyko wspomnę o dzidziusiu.

                        > alimenty ? To juz tylko na kogos pokroju Beckera. Swoja droga, w agencji moga c
                        > ie sfilmowac i szantazowac ujawnieniem nagrania, jak to juz nie raz bywalo.

                        Takie szantaże wcześniej czy później trafiają na policję i do sądu które są po stronie pokrzywdzonego. W przypadku wrobienia w alimenty zawsze sąd jest po stronie kobiety.
                        • sabat77 Re: agencja są dla nieudaczników? 20.05.12, 11:00
                          Dlatego mezczyznom z pomoca przychodzi medycyna. Mozna zrobic taki cudowny zabieg o nazwie wazektomia i ... wiesz co ? Nie mowiac jej o tym ze przeszlo sie zabieg, mozna nawet sie pare miesiecy albo lat o tego dzidziusia starac :)
                          Ja poniewaz potomstwo juz posiadam, caly czas zastanawiam sie czy jednak nie pojsc sobie ciachnac :) hi hi hi... Jak podstepna swinia, to podstepna :)
                      • antheax Re: agencja są dla nieudaczników? 20.05.12, 10:43
                        Sabat77 napisał:
                        "Swoja droga, w agencji moga cie sfilmowac i szantazowac ujawnieniem nagrania, jak to juz nie raz bywalo."

                        No ale po co filmować klienta agencji skoro urughart napisał, że seks w agencji to nie zdrada. Więc co miałoby udowodnić takie nagranie? Szantaż, że umieszczą film w sieci? Jak to zrobią to już nigdy nikt do ich agencji nie przyjdzie
                        • urquhart słabiutko zorientowana 20.05.12, 11:28
                          jesteś słabiutko zorientowana w specyfice tego forum
                          tu dyskutujemy nie o historyjkach tylko o faktach sprawdzalnych i udokumentowanych
                          www.se.pl/sport/tenis/tenisowy-ogier-sie-zeni_91726.html
                          Boris pewny swego przegrał przed sądem po zbadaniu teście na dna.
                    • sabat77 dziurawienie prezerwatyw 20.05.12, 09:21
                      Umyslnie rozbilem na dwa posty bo dotyczy roznych spraw.
                      Nie ma sie co oburzac na takie stawianiem sprawy. Jest to ewolucyjnie wyksztalcony sposob postepowania charakterystyczny dla kobiety. Mowa oczywiscie o podstepie generalnie, nie o dziurawieniu gumek :) Kobieta jako istota slabsza by byc efektywna musiala byc w rozumieniu meskim zwyczajnie podla.
                      Rozumowo doszedlem juz dawno, ze aby skutecznie radzic sobie z kobietamii trzeba byc takim samym. W sumie my mezczyzni mamy ta przewage, ze lisa mozna latwo pokonac jego wlasna bronia, tym bardziej gdy sie tego nie spodziewa i zaklada, ze jestes typowym niedomyslnym samcem.
                      Niestety za pozno polapalem sie, ze w malzenstwie trzeba tak samo, a moze nawet przede wszystkim w malzenstwie... No ale lepiej pozno niz wcale. Troche czasu zajmie by ponaprawiac to co stracilem...
                    • antheax Wszyscy łyknęli historyjkę 20.05.12, 10:54
                      Też słyszałam historię wpadki Borisa Beckera. Równie dobrze mogło być, że Boris zrobił dziecko 100% świadomie a obrażonej żonie przedstawił bajeczkę, którą żona kupiła. I kupili fani Borisa oraz wszyscy przerażeni mężczyźni świata

                      Parę lat wcześniej słynna było opowieść jak biała kobieta urodziła czarne dziecko, ponieważ mąż korzystał z burdelu i uprawiał seks z białą kobietą, która chwilę wcześniej miała seks z Murzynem. I mąż przeniósł na swoim penisie nasienie Murzyna i osobiście zapłodnił żonę. Nieświadomie.
                      Ile osób widząc, że w białym małżeństwie urodziło się czarne dziecko, kupiłoby tą historyjkę?
                      • urquhart Re: Wszyscy łyknęli historyjkę 20.05.12, 11:34
                        jesteś słabiutko zorientowana w specyfice tego forum
                        tu dyskutujemy nie o historyjkach tylko o faktach sprawdzalnych i udokumentowanych
                        www.se.pl/sport/tenis/tenisowy-ogier-sie-zeni_91726.html
                        Boris pewny swego przegrał przed sądem po zbadaniu teście na dna.
    • urquhart Fakty a konieczność edukacji? 20.05.12, 08:32
      Po tym jak rozmowa została sprowadzona przez oponentki do wytykania absurdalności fobii autora mam wrażenie że rozmowa o tym to kolejne tabu poprawności, przecież to najpiękniejszy moment macierzyństwa, owoc związku, a jak jest inaczej to winna jest jedynie niedojrzałość faceta, wiec jak ktoś śmie przedstawić to w odwrotnych barwach.
      Jak wytłumaczyć zatem fakty:

      www.ekonomiaszczescia.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=57:paradoks-rodzicielstwa-&catid=40:relacje&Itemid=60
      "To szokujące, ale aż 70% par twierdzi, że po urodzeniu dziecka czerpie mniej radości z życia."
      www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/zwiazki/narodziny-dzicka-prawdziwa-rewolucja-w-zwiazku_35578.html
      www.emocje.net.pl/chcesz-miec-szczesliwe-malzenstwo-odpusc-sobie-macierzynstwo/
      Taka Milska widocznie ma konika na tym punkcie konfliktu po urodzeniu dziecka i próbuje edukować często gęsto jak powinny zachowywać się pary także w temacie seksu żeby nie trafiły do jej gabinetu. Wystarczy poczytać pospisy i komentarze jak wywołuje to wściekłość wśrod bab podjudzonych przez feministyczne aktywistki przekonanych że to jedynie facet jest winny niedojrzały i jedyne rozwiązanie żeby on się dostosował a nie jakieś durne kompromisy.
      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,102479,7628261,Troje_na_hustawce.html
      • twojabogini do urquhart 21.05.12, 13:51
        Najpierw odpowiem ci na twoje "zarzuty":

        >Dziwi mnie że niby z racji zawodu prezentujesz tak ograniczony punkt widzenia i >jednostronne spojrzenie na szerszy problem i jego genezę i przyczyny.

        Opisałam pewno zjawisko: młode kobiety, matki i żony, które decydują się rozwieść, bo seks w ich małżeństwie nie jest dla nich satysfakcjonujący. Co ważne - nigdy nie był, nawet przed urodzeniem dziecka. Po prostu mają już dość seksualnej frustracji, chcą wrócić do relacji seksualnej, ale nie z mężem. Przyczyną ich abstynencji seksualnej w małżeństwie nie jest urodzenie dziecka, ale nie uwzględnianie ich potrzeb seksualnych przez męża. Te kobiety chcą seksu i czują się seksualnymi istotami, nawet jako mamy bardzo małych dzieci.

        >Mnóstwo opisów schematu kryzysu po urodzeniu dziecka opisuje typowo przebieg >wypadków który prowadzi do opisanych rozczarowań tak: pani traci ochotę i zainteresownie >seksem bo tak programuje ją prolaktyną matka natura, pana potrzeby się nie zmieniają i >narasta konflikt interesów.

        To twoja interpretacja. Nawet w artykułach, które podajesz jako źródło są następujące stwierdzenia, które przeczą tezie, że to urodzenie dziecka "pogrąża" parę w sferze seksualnej:www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,102479,7628261,Troje_na_hustawce.html?as=2&startsz=x

        "Gdy przychodzi do mnie para i mówi, że po urodzeniu dziecka ich życie seksualne znacznie się pogorszyło, to proszę, żeby powiedzieli, jak było przedtem, i zwykle okazuje się, że już kilka lat przed ciążą nie było wspaniale. Albo zgłaszają się rodzice trzyletniego dziecka. Twierdzą, że po jego urodzeniu przestali mieć ochotę na seks. Zaczynamy drążyć i okazuje się, że ten stan trwa tak naprawdę dopiero pół roku, od czasu gdy żona wróciła do pracy. Ludzie lubią mieć jakiś powód, który daje pozorne wyjaśnienie i często w takich sytuacjach wskazują na dziecko." - to cytat z rozmowy z Panią Wrzosińską. Zdaje się, że z tekstów wyczytujesz to, co chcesz wyczytać, czyli, że urodzenie dziecka powoduje seksualną oziębłość kobiety. To zwyczajnie nieprawda.

        >Dlaczego nigdzie nie edukują, przygotowują, że we wszystkich badaniach wychodzi że to >okres o największym spadku satysfakcji z życia i ze związku, szczególnie z punktu widzenia >mężczyzny.

        We wszystkich współczesnych poradnikach dla ojców, poradnikach dla mam i dla rodziców szczegółowo opisuje się trudności jakie może napotkać para w podjęciu współżycia po porodzie. Od trudności związanych z fizjologią - brak nawilżenia, ból u kobiety, rozciągnięcie mięśni pochwy, po problemy ze zmęczeniem, konflikt w związku wynikający z nowego podziału obowiązków, trudność kobiety i mężczyzny w zaakceptowaniu zmian w ciele kobiety.

        >Milska i inni piszą że kobieta w swoim interesie nie powinna sobie pozwolić na odstawienie >od łoża i bylejakość w seksie (seks indukuje ochotę na seks) to baby rozpętują histerię o >uprzedmiotawianiu kobiety, która ma ważniejsze sprawy...

        Znów czytasz co chcesz przeczytać. Milska i inni piszą nie o tym, że kobieta ma rozkładać nogi, nawet jak jej się nie chce. Nie piszą też, że kobieta ma dbać o seks, uwodzić męża i stwarzać wrażenie, że jest chętna do igraszek. Kobieta to nie postać z filmu porno, tylko autentyczna osoba - po urodzeniu dziecka, zwłaszcza w pierwszych tygodniach zmęczona zapracowana, obolała. Aktorek porno, a nie postaci przez nie granych tez to dotyczy. Za to piszą, że para musi zaakceptować zmiany, współpracować, dbać o związek, również w dziedzinie seksu. Jeśli są problemy - poszukać ich przyczyny, a nie zwalać wszystko na urodzenie się dziecka.

        >Mój dziadek pisał w pamiętnikach ze w tym czasie pożądany mężczyzna nie zawracał żonie >głowy wiadomo jak nie chce to nie chce i powinien chodzić na dziwki,

        W dobie HIV, HPV i innych "umilaczy" to nie najlepsze rozwiązanie - nigdy zresztą nie było. Współcześnie niektórzy panowie siadają do kompa i sami się obsługują. I tak już przed tym kompem bywa zostają. Wycofują się z relacji z żoną, więc trudno, żeby - przy braku relacji - cokolwiek w sferze seksualnej zaiskrzyło. Są też panowie, którzy aktywnie zajmują się dzieckiem, wspierają żonę. Przez pierwsze tygodnie są tak padnięci, że im też się nie chce. Relacja emocjonalna jest jednak utrzymana i po okresie połogu zawiązuje się na nowo relacja seksualna. Kobieta nie ma też problemu emocjonalnego z zaspokojeniem partnera bez stosunku, jeśli odczuwa on potrzebę seksu - gdy czuje opiekę partnera i jego zaangażowanie.

        >Podobnie jak miał przekonanie że dziwki są od tego żeby porządny mężczyzna z dobrego >domu miał te rzeczy opanowane jak sprawiać satysfakcję w najlepszej szkole i nie do >pomyślenia było żeby się uczył na żonie.

        Tak od dziwek i z filmów porno można się wiele nauczyć...Panowie, którzy traktują porno instruktażowo są najczęściej odstawiani od łoża przez kobiety. Nie mają pojęcia o seksualności kobiety, jej potrzebach. Kobiety z czasem tracą chęć na kolejne próby i na seks który nie przynosi im satysfakcji.

        >W jego czasach typowo dojrzalszy ustabilizowany mężczyzna żenił się z młodszą partnerką.
        >Pragmatycznie miało to ręce i nogi. A tak śplepy prowadzi kulawego...

        Większość dziadków i pradziadków była mniej więcej równolatkami (pokolenie przedwojenne i powojenne), związki były zawierane w młodym wieku, bywało, że kobieta była nieco starsza. Skąd ty bierzesz dane statystyczne?

        >Przecież oczekiwania które mamy dziś są sprzeczne i realnie nie do pogodzenia!

        Zarówno kobiety jak i mężczyźni chcą satysfakcjonującego seksu, także po urodzeniu dziecka. To raczej łatwo pogodzić. Problem powstaje często wtedy, gdy mężczyzna traktuje kobietę instrumentalnie, oczekuje, że ona będzie przeżywać swoją seksualność tak jak on tego chce (i jak widział na filmach lub przeżył w burdelu), że będzie tuż po urodzeniu dziecka chętna sama z siebie. Jakoś nie przychodzi im do łba, żeby zwyczajnie kobietę seksualnie rozbudzić, dać jej rozkosz - gdy coś jest przyjemne, ludzie raczej nie mają w zwyczaju tego unikać.
        • mujer_bonita Bogini 10/10 :) n/t 21.05.12, 14:30

        • urquhart instrumentalnie vs dojrzale 29.05.12, 07:36
          >Problem powstaje często wtedy, gdy mężczyzna traktuje kobietę instrumentalnie, oczekuje, że
          >ona będzie przeżywać swoją seksualność tak jak on tego chce

          O tak 10/10! Jak u Kalego.
          Jak mężczyzna oczekuje że ona będzie przeżywać swoją seksualność tak jak on tego chce to jest BE i instrumentalnie, a jak kobieta oczekuje że on będzie przeżywać jak ona chce to jest CACY i dojrzale.
          Niech te samce się dostosują i dojrzeją do służnych oczekiwań kobiet!
          :)
      • twojabogini Re: Fakty a konieczność edukacji? 21.05.12, 14:04
        urquhart napisał:

        >to jedynie facet jest winny niedojrzały i jedyne rozwiązanie
        > żeby on się dostosował a nie jakieś durne kompromisy.

        A jak widzisz kompromis po urodzeniu się dziecka? Kobieta wkłada dziecko do szafy, poświęca trzy godziny na gimnastykę, dokładną depilacją ciała, manicure i inne zabiegi, których ku satysfakcji męża dokonywała przed urodzeniem dziecka. Po trzech godzinach karmi i przewija dziecko, potem odkłada do szafy, stroi się, wprowadza w dobry nastrój lampką wina, czeka na męża bierze z nim kąpiel, odbywa satysfakcjonujący stosunek, potem wyjmuje dziecko z szafy?
        Dziecko jest stale i wymaga opieki. To nie kobieca biologia w większości przypadków każe się matce zajmować dzieckiem, tylko poczucie obowiązku. Niektórym kobietom jest łatwiej, bo odczuwają silny instynkt. Jednak większość kobiet po tygodniu z noworodkiem ma ochotę uciec w miejsce gdzie nie ma żadnych dzieci, jest za to łózko, żeby się wyspać i wanna do stałej dyspozycji. Do tego może jakiś przystojny amant, który kobietę uwiedzie, a nie będzie na nią naciskał żeby "dała".
        Tu nie ma kompromisów. Przez jakiś czas oboje rodzice tracą swobodę, są zmęczeni, ich relacja wymaga przemodelowania, wiec występują pomiędzy konflikty o podział nowych obowiązków (nikomu nie chce się zmieniać pieluchy 100 razy na dzień, podgrzewać mleka 5 razy na noc itp. - instynkt macierzyński, jako rzecz oparta na działaniach naturalnych takich czynności nie obejmuje!). Jeśli mężczyzna tego nie rozumie - no to jest niedojrzałym dupkiem - wiec nie dziwię się, ze kobieta go odstawia,uznaje, ze popełniła omyłkę, przeceniła go i decyduje się go pogonić.
        • sabat77 Re: Fakty a konieczność edukacji? 21.05.12, 14:29
          Fajny humanistyczny idealizm, z poukladanym swiatem wartosci.
          Szkoda, ze w praktyce notoryczni przewijacze pieluch wala konia po katach, a ci ktorzy rzeczywiscie sa niedojrzalymi dupkami ruchaja ile wlezie.
          Bez urazy pani psycholog, ale jak powiedzial towarzysz Lenin, to praktyka jest najwazniejszym wykladnikiem prawdy.
          • mujer_bonita Re: Fakty a konieczność edukacji? 21.05.12, 14:32
            sabat77 napisał:
            > Szkoda, ze w praktyce notoryczni przewijacze pieluch wala konia po katach, a ci
            > ktorzy rzeczywiscie sa niedojrzalymi dupkami ruchaja ile wlezie.

            Nie w praktyce właśnie a w pięknych teoriach.
            • sabat77 Re: Fakty a konieczność edukacji? 21.05.12, 14:44
              We wszystkich malzenstwach ktore znam. To bardziej teoria czy praktyka ?
              To kobiety w wiekszosci przypadkow czynia z seksu karte przetargowa, bo faceci sami nie pilowaliby galezi na ktorej siedza.
              Zazwyczaj jest to banalne "po dzieciach juz nie ucieknie" i mozna przestac sie starac.
              Najrzadziej mysla tak te, ktore sa zdominowane przez chlopa. Najczesciej te, ktore uwazaja ze im wszystko wolno. Tendencja do manipulacji nie jest klasyczna bronia zdominowanych szarych myszek.
              • mujer_bonita Re: Fakty a konieczność edukacji? 21.05.12, 14:54
                sabat77 napisał:
                > We wszystkich malzenstwach ktore znam. To bardziej teoria czy praktyka ?

                Tak jasne. I tak się składa, że w żadnym związku, który ja znam? Ciekawe nie?
                • sabat77 Re: Fakty a konieczność edukacji? 21.05.12, 15:27
                  Mnie to nie dziwi. Mimo ze tak czesto sie nie zgadzamy musze przyznac, ze jestes inteligentna i swiadoma siebie kobieta, a takie maja podobne sobie kolezanki. Takze ogniwo tradycyjnie "dysponujace seksem" czyli kobieta jest w zwiazkach, ktore ty znasz na odpowiednim poziomie.
                  Niestety szara rzeczywistosc jest pelna idiotek i emocjonalnych terorystek. To ze z takimi babsztylami nie utrzymujesz kontaktow, nie oznacza ze ich nie ma.
                  • mujer_bonita Re: Fakty a konieczność edukacji? 21.05.12, 15:28
                    sabat77 napisał:
                    > Niestety szara rzeczywistosc jest pelna idiotek i emocjonalnych terorystek.

                    No tak. A faceci to świnie :)
                    • sabat77 Re: Fakty a konieczność edukacji? 21.05.12, 15:52
                      A co, moze nie ? :)
                      • asocial Re: Fakty a konieczność edukacji? 22.05.12, 00:20
                        Sabat, a czyja wersje slyszales?
                        Gadanie jest gratis. Nie kazdy potrafi, ot tak kumplom (czy kolezankom) przyznac sie do wlasnych bledow w zwiazku, zwlaszcza jesli problem dotyczy relacji intymnych, o wiele latwiej jest ponarzekac ¨dupy nie daje ta moja stara, ciagle tylko te dzieci i pieluchy¨. Moze zreszta tacy faceci istnieja, zbieraja sie by pomoc kumplowi, ktory zone na rekach nosi, dba, caluje, cunnilingus na 6tke, pani ma 3 orgazmy, ale potem sa i tak sa miesiace posuchy i niewdzieczna znow ¨nie daje¨.
                        Twojabogini, dobrze napisane.



                        Wie
                        sabat77 napisał:
                        We wszystkich malzenstwach ktore znam. To bardziej teoria czy praktyka ?
                        To kobiety w wiekszosci przypadkow czynia z seksu karte przetargowa, bo faceci sami nie pilowaliby galezi na ktorej siedza.
                        Zazwyczaj jest to banalne "po dzieciach juz nie ucieknie" i mozna przestac sie starac.
                        Najrzadziej mysla tak te, ktore sa zdominowane przez chlopa. Najczesciej te, ktore uwazaja ze im wszystko wolno. Tendencja do manipulacji nie jest klasyczna bronia zdominowanych szarych myszek.
        • urquhart Niezbity dowód wyższości 29.05.12, 07:46
          twojabogini napisała:
          > Dziecko jest stale i wymaga opieki. To nie kobieca biologia w większości przypa
          > dków każe się matce zajmować dzieckiem, tylko poczucie obowiązku.

          No oczywiście że nie żadna biologia!
          Podobnie zresztą w całej przyrodzie mamy szeroko jak okiem sięgnąć bardzo obowiązkowe opiekuńcze samice zajmujące się potomstwem i nieodpowiedzialnych goniących za przyjemnościami samców którzy owe obowiązki lecke sobie ważą.
          Od taka mądrą i obowiązkowa kura i utracjusz kogut na przykład.
          Stąd już kroczek do wyciągnięcia wniosku że płeć piękna jest lepsza i wyżej stoi co każdy widzi!
          :)

          (*pomijając nieliczne gatunki monogamiczne gdzie prolaktyna działa i zmiany hormonalne zachodzą symetrycznie do krtórych człowiek nie należy)
          • zyg_zyg_zyg Re: Niezbity dowód wyższości 29.05.12, 09:35
            Chesz powiedzieć, że jak kobieta zmienia zasraną pieluchę, to dlatego, że jej prolaktyna mózg zalała? I robi to dla własnej przyjemności czerpanej garściami z opieki nad wrzeszczącym tobołkiem? A tylko jak mężczyzna przewija zasrańca, to z poczucia obowiązku? Dobrze zrozumiałam?
            • urquhart Re: Niezbity dowód wyższości 29.05.12, 10:41
              yg_zyg_zyg napisała:

              > Chesz powiedzieć, że jak kobieta zmienia zasraną pieluchę, to dlatego, że jej p
              > rolaktyna mózg zalała?

              Chcesz mi dowieść że samice kobiet, myszy i kur zajmują się potomstwem z poczucia obowiazku i świadomej odpowiadzialności?
              • abrigado Re: Niezbity dowód wyższości 29.05.12, 10:51
                Urqu- jestem po tWojej stronie i uważam, że masz rację, ale z tymi samicami kobiet to się trochę zagalopowałeś :P
                • urquhart Re: Niezbity dowód wyższości 29.05.12, 17:35
                  Abrigado ty ugodowy odszczepieńcu!
                  A konkretnie co ci nie pasuje w tym że kierujemy sie podobnymi mechanizmami jak zwierzęta? Ich samice robią to samo bez świadomosci i rzekomego "poczucia obowiazkowiązku"! Dawno neuropsychologia udowodniła co je zmusza. Wystaczy zablokować prolaktynę i los potomstwa robi się obojętny. Podwyższyć i nawet samce wariują na punkcie potomsta.
                  To może że sa to prawdy komlementarne?
                  One przecież nie chcą tego widzieć bo na tym budują własny mechanizm wartościowania i pogardy dla sterowanych inaczej samców rzekomo pozbawionych podobnego "poczucia obowiązku".
                  Jak druga strona brnie w absurdalne tezy, nie widząć nawet cienia ich absurdalności to nie ma jak spolaryzować je odwrotnie i przejaskrawić ich odwrotną stronę.
                  • abrigado Re: Niezbity dowód wyższości 29.05.12, 17:40
                    człowieku, ale ty masz rację

                    tyle, ze co z tego? rozmowa z żeńską częścią populacji jest kompletnie pozbawiona sensu

                    to tak jakbyś chciał sępowi wytłumaczyc, ża padlina smierdzi, jest beee i w ogóle niehigeniczna i powinien się przerzucić na świeże jarzyny :)
              • zyg_zyg_zyg Re: Niezbity dowód wyższości 29.05.12, 18:45
                Nie, nie zamierzam niczego dowodzić. A teraz Ty możesz odpowiedzieć na moje pytanie?
              • aandzia43 Re: Niezbity dowód wyższości 29.05.12, 22:27

                > Chcesz mi dowieść że samice kobiet, myszy i kur zajmują się potomstwem z poczuc
                > ia obowiazku i świadomej odpowiadzialności?

                Nie będę ci niczego dowodzić i wypowiadać się w imieniu kur i myszy. Jeśli chodzi zaś o kobiety, to zajmują się one potomstwem między innymi z poczucia obowiązku, które jest im łatwiej w pierwszych miesiącach (latach?) życia dziecka utrzymać na wysokim poziomie z tytułu prolaktyny i innych cudownych substancji. Coś, co jest czystym instynktem w niektórych momentach* (np. w czasie połogu), potem nie jest już takie proste. Gdybyś czytał uważnie wypowiedzi kobiet tu i tam, zamiast nakręcać się w jednym kierunku, wiedziałbyś, że macierzyństwo to nie sama rozkosz i miłe odczucia. Mnie hormony niosły jakieś parę pierwszych lat życia mojego dziecka. Potem była to już miłość innego rodzaju. Jej głównym elementem było poczucie obowiązku. Teraz jest to miłość po prostu do członka rodziny, osoby dość podobnej do mnie, przyjaciela (ale bez przesady, rodzic jest rodzicem, nie przyjacielem ;-)), osoby, z którą spędziło się ostatnich 25 lat i patrzyło na jej wzrastanie. Jaka tam prolaktyna? A miłość i poczucie obowiązku są nadal. Mężu też kocha potomstwo. Może nawet ostatnio bardziej emocjonalnie niż ja, jak będzie dziadkiem to zapewne dostanie pierdolca na punkcie wnuków większego niż ja ;-) Poczucie obowiązku też ma. Nie wiem, jak z jego prolaktyną.

                * wiele kobiet nie odczuwa żadnych pozytywnych emocji w stosunku do swoich dzieci. Zaplanowane, chciane, a emocji nie ma. Za mało prolaktyny? Błąd Matki Natury? Może. Pozostaje poczucie obowiązku. Zdarza się wcale nie tak rzadko.
                • kag73 Re: Niezbity dowód wyższości 30.05.12, 00:03
                  Dokladnie, andzia, macierzynstwo to nie sama rozkosz. Rzecz w tym, ze rzadko ktora kobieta mowi o chwilach slabosci, kiedy ma serdecznie dosc, jest wykonczona itd. Mowi sie tylko o tych pieknych momentach, slodkim dziecku itd, taka "kultura", takie oczekiwania. Zreszta po co to komu opowiadac, nic nie pomoze, tak sie mysli. A moze jednak pomogloby innym matkom w trudnych momentach kiedy sa u kresu sil i maja do tego wyrzuty sumienia, ze sa wyrodna matka.
                  Prawda jest taka, ze nikt(ani kobieta ani mezczyzna) tak naprawde nie jest na to przygotowany i nie zdaje sobie sprawy z tego co to tak naprawde oznacza miec dziecko(zwlaszcza malenkie) 24h na dobe ;)
                  Co nie zmienia faktu, ze dzieci duzo wnosza do naszego zycia i czlowiek sie cieszy, ze sa.
                  I ojcowie tez jak najbardziej miewaja hopla na punkcie swoich dzieci, najczesciej troszeczke pozniej niz matki.
                  • hello-kitty2 Re: Niezbity dowód wyższości 30.05.12, 01:00
                    "Samice kobiet"? To nielogicznie napisane.

                    Zgadzam sie z dziewczynami. Gdyby bylo tak rozowo-prolaktynowo to by w ksiazkach, ktore czytaja ciezarne kobiety o porodzie i pologu, nie bylo dokladnego opisu, jak nalezy postapic gdy ogarnia matke wyjacego w nieboglosy noworodka przemozna chec wyrzucenia go za okno. A takie opisy czytalam przed porodem ze zdziwieniem, ze jak to, co to za glupoty? A potem po porodzie jeszcze to nie raz czytalam, zeby nad emocjami zapanowac, czy ja jestem wyrodna matke, ze mi przychodza takie glupie mysli. Przetrwalam, dzieciak to szczescie, ale zadnego wiecej.

                    Sluchaj urqu a czemu zdecydowales sie na wiecej niz jedno dziecko, skoro dzieci cie 'wyczerpuja'?

                    Andzia dzieki za podpowiedzi jak wychowywac syna.
                    • urquhart Re: Niezbity dowód wyższości 30.05.12, 01:25
                      hello-kitty2 napisała:
                      > Zgadzam sie z dziewczynami. Gdyby bylo tak rozowo-prolaktynowo to by w ksiazkac
                      > h, ktore czytaja ciezarne kobiety o porodzie i pologu, nie bylo dokladnego opis
                      > u, jak nalezy postapic gdy ogarnia matke wyjacego w nieboglosy noworodka przemo
                      > zna chec wyrzucenia go za okno.

                      W kwestii formalnej
                      Za różowość odpowiada oksytocyna gratyfikujący hormon więzi. Jest przyjemnie jak jest obiekt.
                      Prolaktyna zaś odwrotnie działa ciemną stroną mocy i odpowiada za uczucie rodzielskiego przymusu działań wokół gniazda i niepokój o potomstwo. Odpowiada ona przecież za depresje i nerwicę.

                      > Sluchaj urqu a czemu zdecydowales sie na wiecej niz jedno dziecko, skoro dzieci
                      > cie 'wyczerpuja'?

                      Moja małżonka aż piszczała tak ją skręcało: jeszcze, jeszcze raz, plssss.
                      • sabat77 Re: Niezbity dowód wyższości 30.05.12, 05:59
                        Tia. "Moja małżonka aż piszczała..."

                        Wiesz co. Ty, Kutuzow i inni mizogini - twardziele tutaj... Wy macie po prostu fajne małżonki.
                        Jakbyście mieli mniej fajne, to byłaby z was marmolada.
                        Pewnie nawet nie mielibyście odwagi się przyznać jak ja.
                        Tak coś czuję. Sorki za poranną porcję szczerości.

                        Ale nad sabatem poczuć samczą wyższość i jakąś taką niewysłowioną lepszość - bezcenne.
                        Inni sabaci to tu nawet nie przychodzą, tak im wstyd.
                        • niezapominajka333 Re: Niezbity dowód wyższości 30.05.12, 13:46
                          Zmiana brudnej pieluchy tozasługa podwyższonej prolaktyny, ale brak ochoty na seks po urodzeniu dziecka to wredna manipulacja i wykorzystywanie mężczyzny, który daje opiekę i kasę.

                          Panowie, czemu tak jednostronnie? Może by tak szerzej spojrzeć przez pryzmat biologii ?
                          Czy to nie ta sama prolaktyna?

                          • abrigado Re: Niezbity dowód wyższości 30.05.12, 13:54
                            ale oczywiscie, że to nie jest zamierzona manipulacja !!! i nie sposób kobiety winić za to ,ze tak to odczuwa.

                            ale z racji róznic biologicznych nie mozesz faceta winić za to ,ze tak odczuwa te sytuację.

                            ta sytuacja to taka pułapka zgotowana obojgu przez biologię :P- niespójność komunikatów wysyłanych na poziomi świadmości i na poziomie instynktów- przez obydwie płcie
                        • urquhart Sabat 02.06.12, 13:21
                          > Ale nad sabatem poczuć samczą wyższość i jakąś taką niewysłowioną lepszość - be
                          > zcenne.
                          > Inni sabaci to tu nawet nie przychodzą, tak im wstyd.

                          To nie wyższość to inny etap. Pobłażanie z sympatią. Jak 7 lat temu byłem rozżalony pisałem w podobnym tonie jak ty, oczy wytrzeszczałem że to wszystko wrednie znaczone karty, niemal zero sprawiedliwości, wzajemności i równouprawnienia to w temacie seksu i związku, oficjalne wyświechtane slogany pełne hipokryzji wprowadzające w błąd naiwnych "facecików".
                          Nawet jest zbieżność czasu bo ja jestem urquhart71 :)
                          Oczywiście pod innym nickiem.
                          Teraz mam wszystko lepiej poukładane, wszystko naraz wychodzi lepiej jak wiesz jakie są zasady gry a nie próbujesz wałkować jakieś życzeniowo roszczeniowe wizje i oczekiwania. Wiec i Tobie i innym z sympatii podpowiadałam. Przecież nie z protekcjonalnego zacięcia. Ba nawet cieszę się łapiesz pewne rzeczy szybciej niż ja :)
                          • sabat77 Re: Sabat 02.06.12, 13:56
                            Urqu, zwiazek oparty na partnerstwie jest mozliwy, ale szalenie trudny. Wymaga ogromnej dojrzalosci od obu partnerow, pewnie tez sporego doswiadczenia w kontaktach emocjonalnych i seksualnych. Dlatego wydaje mi sie, ze w wiekszosci wypadkow to jednak zbyt skomplikowane i oparcie o schemat dominacji jednej ze stron jest o tyle zdrowszy, ze przejrzysty i stabilny. Wlasciwie z punktu widzenia naturalnych schematow, to mezczyzna powinien miec wiecej do powiedzenia.
                            Co do szybkiego lapania. Ja juz wiem czemu tak sie dzieje. Jestem raczej z natury nastawiony na dominacje w wielu aspektach osobowosci, chociaz w podporzadkowaniu tez umiem sie jakos znalezc. Niektorym moze to byc ciezko zrozumiec, w sumie nie moj problem. Jesli dominacja mialaby byc moim schematem, to z radoscia przyjmuje to na klate, bo to najglebsze poklady mojego ego :p
                            Niestety nie odnajduje sie w partnerstwie, jestem miejscami zbyt zaborczy, a miejscami za opiekunczy - co moze byc wykorzytane. Wniosek ze tego typu zwiazku nie stworze, ale nie zmienia to faktu, ze moge byc szczesliwy inaczej.
                            • hello-kitty2 Re: Sabat 02.06.12, 15:00
                              Sabat no dobrze, ale ty chyba nie znasz swojej zony, bo nawet jak sie staniesz dominujacy to co bedziesz zone gwalcil w tej swojej dominacji? Bedziesz za nia ganial po mieszkaniu? Napadal? Szantazowal? Jak to chcesz rozegrac?

                              Sluchaj czy ty wiesz czy ona w ogole lubi seks? co dokladnie lubi? czy masturbuje sie teraz jak seksu nie ma? widziales/slyszales/rozmawiales kiedys? czy kiedykolwiek miala orgazm?
                              • sabat77 Re: Sabat 02.06.12, 15:31
                                Jezu, kobito, zszokowalas mnie troche. Mowie o sobie, nie o zonie. W dupie mam co ona na to.
                                Co do jej preferencji i poziomu libido, to wypadaloby samej zainteresowanej zapytac. A poki co nie zapytasz, chyba ze tu kiedys zawita.
                                • hello-kitty2 Re: Sabat 02.06.12, 15:47
                                  sabat77 napisał:

                                  > Jezu, kobito, zszokowalas mnie troche. Mowie o sobie, nie o zonie. W dupie mam
                                  > co ona na to.
                                  > Co do jej preferencji i poziomu libido, to wypadaloby samej zainteresowanej zap
                                  > ytac. A poki co nie zapytasz, chyba ze tu kiedys zawita.

                                  Spokojnie, chodzilo mi tylko o to, jak ten model dominacji zamierzasz aplikowac w swoim domu? No bo jesli nie w swoim domu, to gdzie? Czy znowu ja pytam, o cos co ty tylko rozwazasz hipotetycznie, a wprowadzic w zycie nie zamierzasz? Staram sie porownac ciebie do uqru z przed 7 lat, w pale mi sie to nie miesci, ze moglbys miec to, co on z wlasna zona za 7 lat? Nie potrafie sobie tego wyobrazic, a ty tak? Czy ja cos z tego posta uqru nie skumalam?
                                  • sabat77 Re: Sabat 02.06.12, 16:28
                                    Takie modele stosuje sie w zaleznosci od mozliwosci. Odchylenie w gore czy w dol od realnych mozliwosci to psychika. Wystarczy poobserwowac zwierzeta, alfa z jednego stada wrzucony do silniejszych osobnikow przybierze nieomal na pewno role delty.
                                    Kluczem jest podniesienie mozliwosci, u homo sapiens jest to realniejsze niz u innych zwierzat.

                                    Powinno sie chyba w szkolach uczyc, zeby szukac partnerek nad ktorymi ma sie odczuwalna przewage lub takich, ktore lubia byc zdominowane. Chyba ze ktos z natury lubi pelnic role podnozka.
                                    • hello-kitty2 Re: Sabat 02.06.12, 16:52
                                      sabat77 napisał:

                                      > Powinno sie chyba w szkolach uczyc, zeby szukac partnerek nad ktorymi ma sie od
                                      > czuwalna przewage lub takich, ktore lubia byc zdominowane. Chyba ze ktos z natu
                                      > ry lubi pelnic role podnozka.

                                      Chcesz powiedziec, ze twoja zona jest moim odpowiednikiem = tira / terminatora? Jesli jest taka jak ja, to ja ci powiem co masz zrobic :)
                                      • sabat77 Re: Sabat 02.06.12, 22:41
                                        Nie jest, ale dawaj swoją radę. Kolekcjonuję schematy, taki na terminatora też się przyda.
                                        Go on, biorę za Twoje rady osobistą odpowiedzialność (w ewentualnym wdrażaniu), więc się nie wahaj :D
                                        • hello-kitty2 Re: Sabat 03.06.12, 01:40
                                          sabat77 napisał:

                                          > Nie jest, ale dawaj swoją radę. Kolekcjonuję schematy, taki na terminatora też
                                          > się przyda.
                                          > Go on, biorę za Twoje rady osobistą odpowiedzialność (w ewentualnym wdrażaniu),
                                          > więc się nie wahaj :D

                                          Jak nie jest, to nie daje.

                                          Uwazam, ze bezsensu zignorowales rady associal. Latwiej by mi bylo zrozumiec gdybys napisal ze szkoda ci kasy na psychologa.

                                          Te twoje przemiany sa niepokojace.

                                          Ja tez nie uwazam sie za osobe specjalnie dominujaca, zdecydowana i pewna siebie tak, ale to nie to samo.

                                          Skad ta obsesja dominacji teraz ci sie wziela i na cholere?
                                          • sabat77 Re: Sabat 03.06.12, 06:55
                                            Za chwile przyjdzie trzydziestoletnia i powie, że chyba rzeczywiście mam tego bordera :)
                                            Zabawne.

                                            Kitty. Ty nie jesteś dominująca ?? Jajca sobie robisz, powiedz że tak ?
                                            No... jeśli tak uważasz, to dość zaskakujące, w sytuacji gdy Twoi kochankowie wyskakują z kolejnych związków ze strachu przez okno, są tresowani pod stawianie fiuta na komendę a Ty sama masz obraz siebie jako terminatora.
                                            W tym momencie albo nie jesteś z nami szczera i to co piszesz o sobie to jakieś banialuki, albo masz poważnie zaburzony obraz siebie. Wybacz, ale może to Ty powinnaś pójść do psycha ? Ja mimo waszych złotych rad nie rozpieprzyłem jeszcze swojego długoterminowego związku, tylko walczę o swoją pozycję w nim jak przysłowiowy lew, nie poddaję się, prę do przodu.
                                            Ty - wybacz chamstwo - po wymiksowaniu się ze związku jakoś niczego trwałego zbudować nie potrafisz, boisz się zaangażowania emocjonalnego pieprząc głodne kawałki, że oczekujesz tylko seksu, masz obsesyjną skłonność do perfekcjonizmu w obrębie obrazu własnego ciała (kaloryfer, dorabianie barów - domyśl się po co twój mózg podpowiada te bary... podpowiem - fiuta sobie nie dorobisz), ale nie - Ty absolutnie nie masz skłonności do dominacji.
                                            ROFL.

                                            Moje przemiany są niepokojące ?
                                            Mnie bardziej niepokoi brak przemian np. w Tobie. Nie chciałabyś przemienić się z powrotem w kobietę ? Rola terminatora nieszczególnie Ci pasuje. Oceniam z boku.

                                            Nawet dokładnie nie przeczytałaś i nie zadałaś sobie trudu zapytania, czy byłem kiedyś u psychologa i co o tym sądzę.

                                            Czesanie mojej psychiki w społeczny i bezpieczny przedziałek mnie nie interesuje. Wiara w to, że mi to jakoś pomoże jest absurdem. Tym bardziej biorąc pod uwagę to, że uważam ideologię partnerstwa, empatii i zdrowej tkanki społecznej, która przyświecała tworzeniu tego psychologicznego schematu "nauczania" za stek bzdur. Gabinety psychologów zastąpiły ludziom konfesjonały, dawniej to ci w czarnych sutannach pełnili rolę układania innym życia po swojemu. Ani jednego ani drugiego nie zaakceptuję.
                                            Jestem dość dziwną kreaturą, przyznaję - ale jestem samym sobą na swój własny, porąbany sposób zachwycony. Aż tak Ci to przeszkadza ?
                                            Chcesz mnie zamknąć w kaftanie cudzych przekonań ?
                                            Wybacz, nie posłucham tej rady. Będę kształtować sam siebie, na własny rachunek.
                                            • hello-kitty2 Re: Sabat 04.06.12, 02:28
                                              sabat77 napisał:

                                              > Kitty. Ty nie jesteś dominująca ?? Jajca sobie robisz, powiedz że tak ?

                                              Jesli bycie dominujacym definiujesz jako bycie przywodczym czy dyspotycznym (z innego twojego postu) to uwazam ze nie jestem specjalnie dominujaca, choc niewatpliwie jestem tak postrzegana.

                                              Wyjasniam skad sie to bierze: ja zazwyczaj wiem czego chce i to robie, ludzie czesto nie wiedza czego chca, czy nie moga sie zdecydowac, czy wiedza czego chca ale boja/wstydza sie to zademonstrowac wiec podazaja, kopjuja, podporzadkowuja sie, ukladaja sie pod inna osobe, szczegolnie pod taka ktora im imponuje, ktora posiada pozadane przez nich cechy. Ot cala tajemnica.

                                              > Ty sama masz obraz siebie jako terminatora

                                              Nie ja sama, abrigado porownal mnie do terminatora w innym watku. Ja napisalam, ze lubie ten film i fascynuja mnie maszyny.

                                              > Ty - wybacz chamstwo - po wymiksowaniu się ze związku jakoś niczego trwałego zb
                                              > udować nie potrafisz, boisz się zaangażowania emocjonalnego pieprząc głodne kaw
                                              > ałki, że oczekujesz tylko seksu

                                              Zgadza sie, ze nie potrafie zbudowac nic trwalego. Nie boje sie zaangazowania emocjonalnego, tylko nic nie czuje (zakochanie, milosc). Poniewaz czuje tylko pozadanie to oczekuje tylko seksu.

                                              > pieprząc głodne kawałki, że oczekujesz tylko seksu

                                              Ja nie pieprze, ja to robie. To sie dzieje naprawde. To nie sa tylko slowa.

                                              > Nie chciałabyś przemienić się z powrotem w kobietę ?

                                              Jak spotkam odpowiedniego faceta to sie przemienie. Raz w zyciu mi sie cos takiego zdarzylo, w grudniu tamtego roku. Przy nim poczulam sie kobieta (tylko przy nim). Podobalo mi sie to uczucie. Seksu nie bylo :(
                                              • sabat77 Re: Sabat 04.06.12, 06:03
                                                Cholera, spodziewałem się epickiej walki, dużej ilości metalowych części w powietrzu, a może nawet zjazdu na łańcuchu do jeziora płynnej stali, tymczasem mi tu jakaś drobna niewiasta na rękach cicho popiskuje :)
                                                Poczułem że jesteś szczera w tym co mówisz, w takim razie oboje nie jesteśmy na swoich miejscach w życiu. Jak ekipa która wędrowała z dorotką po krainie Oz, może ty jesteś Blaszanym Drwalem, który znowu chce kochać, a ja Tchórzliwym Lwem, który jedną łapą rozgniótłby przeciwności losu, ale brakuje mu odwagi... :)
                                              • aandzia43 Re: Sabat 04.06.12, 21:34
                                                > Jesli bycie dominujacym definiujesz jako bycie przywodczym czy dyspotycznym (z
                                                > innego twojego postu) to uwazam ze nie jestem specjalnie dominujaca, choc niewa
                                                > tpliwie jestem tak postrzegana.
                                                >
                                                > Wyjasniam skad sie to bierze: ja zazwyczaj wiem czego chce i to robie, ludzie c
                                                > zesto nie wiedza czego chca, czy nie moga sie zdecydowac, czy wiedza czego chca
                                                > ale boja/wstydza sie to zademonstrowac wiec podazaja, kopjuja, podporzadkowuja
                                                > sie, ukladaja sie pod inna osobe, szczegolnie pod taka ktora im imponuje, ktor
                                                > a posiada pozadane przez nich cechy. Ot cala tajemnica.

                                                To bardzo interesujące. Można by przenieść to spostrzeżenie na żeński ród en masse i mamy przyczynę postrzegania niektórych kobiet jako władcze i dominujące. Jak się trafi, kobieta, która z grubsza wie, czego chce, a przynajmniej dobrze wie, czego nie chce, i do tego asertywnie (nie mylić z agresywnie) idzie ścieżką życia realizując te swoje potrzeby, to bywa przez wielu postrzegana jako domina. A przez jeszcze bardziej niektórych jako agresor ;-) Bo to, jak nas widzą, często w mniejszym stopniu zależy od naszych konkretnych cech i postępków, w większym zaś od poziomu lęku w tych, co nas oglądają i oceniają.
                                                Ze mną panowie, nie mówię o forum, bo tu jestem nazifeministka i siostra oddziałowa (w domyśle siostra Ratched ;-)), mają czasem problem. Dysonans poznawczy ich ogłupia - z jednej strony jednoznaczna kobiecość (co tam oni sobie przez to rozumieją, to ich sprawa - zeznają pokątnie, żem kobieca, więc przytaczam), z drugiej taran o dynamice pt. "siła spokoju". No weź tu mężczyzno określ, co to za dziwo, ta baba? Ci mniej wrażliwi na mą kobiecość lub/i ci bardziej wystraszeni, mogą sobie gadać, żem np. terminator. Chyba mnóstwo kobiet może to samo powiedzieć o swoim wizerunku.

                                                Jak dla mnie, Kitty, masz wyjątkowo nie terminatorowy sposób rozmawiania na forum :-) Siła spokoju, łagodność, dobra wola i cierpliwość. Jak np. Niezapominajka czy Kag. Jacy jesteśmy w realu, czyli która strona naszej osobowości objawia się najczęściej "na żywo" - a kto to tutaj wie ;-)
                                    • asocial Re: Sabat 02.06.12, 17:06
                                      Sabat, myslales kiedys o terapii? Indywidualnej, tylko dla Ciebie.
                                      Przechodzisz przemiane na forum, ale specjalistow tutaj brak. Moze powinienes skonsultowac czy kierunek tych zmian jest dla Ciebie korzystny i jak o siebie dbac.
                                      Z tego co piszesz na forum, pobieznie przegladam co niektore watki z ciekawym tytulem, to¨problemem¨ Twojego zwiazku wcale nie jest seks.
                                      Wy sie chyba z zona w ogole nie znacie. Ona ma jakies tam swoje zycie, a Ty chodzisz wokol niej jak szczeniak, obwachujac i czekajac az wyciagnie reke z jakims smakolykiem. To nie jest zdrowa relacja. I, pozwole sobie stwierdzic, ze niekoniecznie nalezy winic za to zone; moze faktycznie jest silniejsza, bardziej odporna psychicznie niz ty, ale niekoniecznie jest swiadomie wrogo nastawiona.
                                      Dziewczyny zadaja tobie dobre pytania. Wyglada na to, ze naprawde malo wiesz o swojej wspolokatorce, moze ona o Tobie tez niewiele wie
                                      • sabat77 Re: Sabat 02.06.12, 22:55
                                        Wszystko źle.
                                        Specjalistów tutaj nie brak, za przeproszeniem kolegów profesjonalistów i profesjonalistek (he he :P) - psychologiem tutaj daje na kilometr od co drugiego. Niektórzy się nawet nie kryją specjalnie.
                                        Po drugie - kto mnie ma uczyć i czego ? Intelektualistka w okularach schematu męskości ? Pan mądry humanista życiowej przebojowości i rozbijania łokciami ? Z całym szacunkiem, a nawet z jego brakiem - właśnie słuchanie takich napompowanych mądrą i racjonalną ideologią bzdur doprowadziło mnie tu gdzie jestem, czyli do czarnej d...y
                                        Basta.
                                        Sam wiem jak nosić gacie.

                                        Druga sprawa - skąd Ci przyszło do głowy, że nie znam własnej żony ? Są jakieś granice tego co można napisać w miejscu publicznym o osobie, z którą się mieszka pod jednym dachem, a mam wrażenie, że nawet miejscami te granice przekroczyłem, aż mi głupio trochę.
                                        Znam ją, bardzo dobrze.
                                        I wypraszam sobie porównania do szczeniaka, na żaden smakołyk nie czekam.
                                        Wiem co robię, koniec tego tematu.

                                        > Moze powinienes s
                                        > konsultowac czy kierunek tych zmian jest dla Ciebie korzystny i jak o siebie db
                                        > ac.

                                        Hahahahahahaha :)))))
                                        No nie mogę. Od kiedy jakiś palant ma za mnie decydować co jest korzystne a co nie ? Fak, jakie upodlenie. Może zacznie za mnie żyć moim życiem ?
                                        Do momentu w którym nie zaczynam innym szkodzić i zagrażać, pozwól łaskawie, że sam zdecyduję co jest dla mnie korzystne, a co nie. Nie będę o to pytać psychologa :)
                                        • asocial Re: Sabat 03.06.12, 00:10
                                          Sabat, nigdy nie byles u psychologa, prawda?
                                          Dobry psycholog nic nie decyduje za ciebie, niczego nie sugeruje. Ty mowisz, on slucha, czasem interweniuje, pytaniami np. dużo uwagi poswieca się rozpoznawaniu emocji i daniu sobie prawa do ich przezywania.
                                          Co najwazniejsze, dobry psycho powien być wspierajacy, okazuje bezwarunkowa akceptacje, szacunek i traktuje klienta jako osobe kompetentna i samostanowiaca. To niezwykle wazne, ponieważ znaczna większość z nas w ogole takiego traktowania nie doswiadcza (ani w domu, wsord rodziny, przyjaciol, ani tym bardziej obcych ludzi z forum- anonimowosc rozbestwia). Zakłada się, że gdy osoba wyeliminuje ze swojego życia oddziaływania hamujące rozwój, nauczy się bezwarunkowej akceptacji do siebie i innych, ¨uzdrowi też problem¨, z którym się zgłasza.

                                          W swoim czasie zakonczylam terapie- dlatego tak ja polecam, bo szczerze mowiac, przykro się czasem czyta- teraz jestes tak wsciekly, ze pewnie odpowiesz :¨to kurwa nie czytaj¨. Nie ma się co meczyc, czasem kilka rozmow z kimś, kto ciebie traktuje jak powyzej, pomoze podjac jakas decyzje.

                                          A mozliwosci wlasciwie to są tylko dwie, korzystne dla Twojego zdrowia psychicnzego:

                                          1.kontynuowac związek z zona: w tym przypadku powinienes o siebie zadbac. Nie tylko pod wzgledem fizycznym, ale i psychicznym. Tak jak kazdy, zaslugujesz na pasje i szczescie w zwiazku- ale o to trzeba walczyc. Jeśli chcesz zostac z zona, to zrob wszystko, bys był w tym związku szczesliwy. Jak? Tego nie będzie wiedziala najwieksza nawet wyszczekana szycha na tym forum.
                                          2.Jeśli jednak kolacze mysl o zakonczeniu zwiazku- powinienes nauczyc się zyc samemu, z dala od zony, bez dziecka 24h....moze z nowa kobieta?

                                          Wbrew pozorom, obydwie sytuacje wprowadzaja w twoje życie wielkie zmiany.
                                          A nie kazdy potrafi tak spektakularne zmiany ¨dobrze przezywac¨. Ludzie się frustruja, gubia- to normalne, kiedy został zaburzony jakiś tam spokoj.
                                          Z twoich postow wynika, ze nie wrocisz szybko do spokoju (jeśli kiedys go czules) bez wlasnej pracy nad samym soba. Nie mozesz siedziec okrakiem na plocie, na ktoras ze stron musisz przeskoczyc, a zadna z nich nie jest zla.
                                          • sabat77 Re: Sabat 03.06.12, 00:22
                                            Nie jestem wściekły, raczej rozbawiony :)
                                            Nawet wiesz, że nie byłem nigdy o psychologa. Strach się bać co jeszcze wiesz :D
                                            Nie dogadamy się, widzę że rozumujemy na zupełnie innych płaszczyznach.
                                        • anty-cialo Urqu co ty na to 03.06.12, 22:13
                                          abat77 napisał:

                                          > Po drugie - kto mnie ma uczyć i czego ? Intelektualistka w okularach schematu m
                                          > ęskości ?

                                          Jak to się ma do obwiniania matek o wychowanie synów (i o wszystko w zasadzie). Czemu nikt się nie zajmuje ojcami?
                                          • urquhart Re: Urqu co ty na to 04.06.12, 01:03
                                            > Jak to się ma do obwiniania matek o wychowanie synów (i o wszystko w zasadzie).
                                            > Czemu nikt się nie zajmuje ojcami?

                                            Sądy się zajmują przecież.
                                            No a ty jakbyś się zajęła tym problemem?
                                            Bo natura w odróżniemiu o innych gatunków ustanowiła dla ludzi bardzo skomplikowany proces gratyfikacji żeby samce zajęły się samicami w dzieleniu trudu zajmowania się potomstwem. Nazywany miłością.
                                            • anty-cialo Re: Urqu co ty na to 05.06.12, 12:46
                                              Mi się wydaje idiotyzmem założenie ukryte w tym obwinianiu, że kobiety mają lepiej od mężczyzn wiedzieć na czym polega męskość.

                                              Nie ma sensu szukać u zwierząt uczuć wyższych. Współpraca obojga rodziców przy odchowaniu potomstwa jest dominującym modelem u ptaków, u ssaków jest rzadka. Wiąże się z długim okresem usamodzielniania młodych i sposobami zdobywania pokarmu.
                                              • urquhart Re: Urqu co ty na to 05.06.12, 13:08
                                                anty-cialo napisała:

                                                > Mi się wydaje idiotyzmem założenie ukryte w tym obwinianiu, że kobiety mają lep
                                                > iej od mężczyzn wiedzieć na czym polega męskość.

                                                Wiekszość obwiniania polega egoistycznym na krótkowzrocznym skupianiu się matki na realcji z dzieckiem i własnej gratyfikacji tego stanu i zaspokajaniu własnych potrzeb pod pozorem poświacaniu się dziecku. Dziecko szybko przestaje zaś być dzieckiem i jest to dla niego toksyczne.
                            • urquhart Re: Sabat 02.06.12, 17:38
                              sabat77 napisał:

                              > Urqu, zwiazek oparty na partnerstwie jest mozliwy, ale szalenie trudny. Wymaga
                              > ogromnej dojrzalosci od obu partnerow, pewnie tez sporego doswiadczenia w konta
                              > ktach emocjonalnych i seksualnych. Dlatego wydaje mi sie, ze w wiekszosci wypad
                              > kow to jednak zbyt skomplikowane i oparcie o schemat dominacji jednej ze stron
                              > jest o tyle zdrowszy, ze przejrzysty i stabilny.

                              Spore doświadczenie? Partnerstwo? Jeżeli nie wyniosłeś wzorców z oberwacji stracisz masę czasu i rozczarowań zanim do Ciebie dotrze to co piszą w psychologicznych materiałach że kobiety co innego komunikują a czego innego zupełnie podświadomie oczekują. Bzdety "Staraj się bardziej" itp.
                              Słowo dominacja nie jest tu właściwie oddające meritum.
                              Przy okazji, jeżeli dominuje kobieta, to udaje się to tylko w związkach z menami artystami którzy mają uznanie i podziw na innym polu jak pisze Lew.
                              • sabat77 Re: Sabat 02.06.12, 23:16
                                urquhart napisał:

                                > Słowo dominacja nie jest tu właściwie oddające meritum.

                                Rzecz w tym drogi urquharcie, że każdy ma swoje meritum, jeśli pozwolisz się posłużyć tym określeniem. Jesteśmy niewolnikami własnej narracji, czyż nie ?
                                Pies drapał jak to nazwać. Dla jednego będzie to dominacja, dla drugiego autorytet, dla trzeciego fascynacja, kolejnego - pozycja.
                                Grunt żeby w zero-jedynkowym świecie być jedynką, a nie zerem :)
                            • abrigado Re: Sabat 02.06.12, 23:17
                              Jestem raczej z natu
                              > ry nastawiony na dominacje w wielu aspektach osobowosci, chociaz w podporzadkow
                              > aniu tez umiem sie jakos znalezc. Niektorym moze to byc ciezko zrozumiec, w sum
                              > ie nie moj problem. Jesli dominacja mialaby byc moim schematem, to z radoscia p
                              > rzyjmuje to na klate, bo to najglebsze poklady mojego ego :p


                              Sabat sorry-nie wiem jaką ty masz definicję dominacji- ale za cholerę nie masz cech dominancji w najszerszym rozumieniu, jakie mi przychodzi do głowy!

                              roszczeniowość i życzeniowość, nie ma nic wspólnego z dominacją. gdyby tak było to mój przedszkolak byłby superdominantem :P

                              w mojej ocenie jesteś raczej osoba mająca potrzeba porządku i hierarchii rzeczywistości- być może tę potrzebę odbierasz jako dominację.

                              ja takie osoby odbieram jako histeryczne i neurotyczne.
                              • sabat77 Re: Sabat 02.06.12, 23:40
                                Chcesz się przerzucać definicjami abrigado ? Nie idźmy tą drogą bracie, i ty psie Sabo też nie.
                                To jest przecież proste jak konstrukcja cepa. Występuje u wszystkich stadnych stworzeń. Ktoś musi zdecydować, powiedzieć kiedy atakować, a kiedy wiać.
                                Otóż - szczerze nienawidzę, kiedy ktoś za mnie decyduje. Czuje się jak baran prowadzony na rzeź. Ci którzy przewodzić nie lubią, w tym momencie czują się bezpieczni i zwolnieni z odpowiedzialności - jest mi to obce.
                                Skłonność do przewodzenia działa już na poziomie psa, po co dorabiać gębę jakimiś psychoanalizami ? Ludzie to podświadomie czują i takiej osobie ufają. Stawiają na postument i patrzą co robi.
                                Zamiast snuć analizy, lepiej zapytać ile razy grupa Ci zaufała i wpatrzona w Ciebie wykonywała polecenia. To daje dobry obraz, czy ktoś jest przywódcą czy nie.

                                Jeszcze jedno - kiedy trafiłem na to forum byłem w depresji. Zbieram się jako tako w sobie, ale jeszcze trochę mi brakuje żeby wrócić do formy. Stąd pewnie poczucie histeryczności i nagłych przemian.

                                Jeśli chodzi o neurotyka - przyganiał kocioł garnkowi abrigado. Ty ze swoją związkową fobią w doskonały sposób wpisujesz się w schemat osobowości neurotycznej :D
                                • abrigado Re: Sabat 03.06.12, 00:02
                                  różnica między nami jest taka, że ja nigdzie nie pisałem, że jestem dominujący, ani ,ze jestem w ten sposób postrzegany- ty natomiast powtarzasz to co jakiś czas.

                                  Nie mam pojęcia jaki jesteś-ale ty to uważasz za pewnik

                                  przez to moze ci uciec mozliwe wyjasnienie twojej obecnej sytuacji.


                                  • sabat77 Re: Sabat 03.06.12, 00:14
                                    Człowiek odgrywa w życiu różne role.
                                    Gdy spotykasz się z apodyktycznym szefem, prezydentem ważnego kraju otoczonym nerwową ochroną czy szefem mafii - to dominujący będzie tylko wariat albo samobójca.
                                    Na przesłuchaniach gestapo dominatorzy szybko przestawali dominować, o ile zaczynali.

                                    Obserwacja stad zwierząt wyraźnie pokazuje, że alfa to osobnik, u którego chęć przewodzenia koresponduje z realnymi warunkami jej realizacji. Jeśli warunków nie ma, np. jest najsłabszy - może zostać zepchnięty na sam dół hierarchii - choć w innym stadzie może by i porządził.
                                    Tu nie można tak do końca rozróżniać jaki kto jest, tylko jak się w jakiej roli kto czuje.
                                    I czy rozsądnie dobiera "stado"...
                                • anty-cialo Re: Sabat 03.06.12, 22:36
                                  sabat77 napisał:

                                  > tworzeń. Ktoś musi zdecydować, powiedzieć kiedy atakować, a kiedy wiać.

                                  To nie musi być zawsze i we wszystkich sprawach ta sama osoba. W sytuacjach krytycznych trzeba decydować szybko, zwykle mozna deliberować czy poczekać, choć nie zawsze warto :)

                                  > Otóż - szczerze nienawidzę, kiedy ktoś za mnie decyduje.

                                  Ja też - ale dominacja jako środek zapobiegający ubezwłasnowolnieniu to przesada. I oznacza że innym nie wolno decydować za siebie - nie sądzę by wszyscy poza tobą pragnęli niewoli

                                  > ... Ci którzy przewodzić nie lubią, w tym momencie czują się bezp
                                  > ieczni i zwolnieni z odpowiedzialności - jest mi to obce.

                                  Faktycznie są tacy ludzie, ale nie sądzę by tych z głębokim pragnieniem pozbycia się brzemienia odpowiedzialności było ich aż tak wiele.

                                  > Skłonność do przewodzenia działa już na poziomie psa, po co dorabiać gębę jakim
                                  > iś psychoanalizami ? Ludzie to podświadomie czują i takiej osobie ufają. Stawia
                                  > ją na postument i patrzą co robi.

                                  Taa jasne, ludzie często oddają władzę żeby za klęski winić kogoś innego a nie siebie

                                  > Zamiast snuć analizy, lepiej zapytać ile razy grupa Ci zaufała i wpatrzona w Ci
                                  > ebie wykonywała polecenia. To daje dobry obraz, czy ktoś jest przywódcą czy nie

                                  A ty się widzisz jako urodzony przywódca? Nie pragniesz czasem bezdyskusyjnego wykonywania rozkazów bo nie umiesz prosić czy jasno określić co sam oferujesz a co chciałbyś dostać w zamian. Albo może dominacja bo inaczej ojciec-macho nie uzna cię za mężczyznę
                                  • sabat77 Re: Sabat 03.06.12, 23:07
                                    Nie mylmy pojęć. W języku polskim są dwa fajne pojęcia, które mogą pomieścić w sobie to o czym rozmawiamy, a mianowicie dominujący może być rozumiany jako przywódczy bądź despotyczny.
                                    Między naturą naturalnego przywódcy, a usiłującego wszystko kontrolować siłą despoty jest kolosalna różnica. Nie widzę i nie widziałem się nigdy w roli despoty.
                                    Natomiast regularnie zdarzało mi się rozpoczynać jakieś inicjatywy, mówić gdy inni woleli milczeć i pociągać za sobą reakcję innych. W życiu codziennym, gdzie nie demonstruje swoich słabości z taką pasją jak na tym forum, ludzie często przychodzą do mnie po rady, liczą że ich poprowadzę, dam jakąś wskazówkę. Dobrze sprawdzam się jako szkoleniowiec i mówca. Nagminnie zdarza mi się być w centrum uwagi, w towarzystwie często przejmuję kontrolę nad tokiem rozmowy. Ludzie zapamiętują mnie na długo i po krótkim czasie znajomości.
                                    Mogę powiedzieć opierając się na osobistych doświadczeniach, że jestem rozpoznawalny, robię na ludziach wrażenie i mam na nich wpływ. Jestem człowiekiem, o którym ogólnie można powiedzieć, że jest charyzmatyczną osobowością.
                                    Jeśli to nie są zdolności przywódcze, to co to jest ? :)

                                    Zauważ, że na forum jestem rozpatrywany od strony mojej seksualności - która wygląda w ten a nie inny sposób - w dodatku w dużym stopniu na własne życzenie, bo mogłem mieć na prawdę wiele partnerek i zbudować przynajmniej kilka innych trwałych związków - niemniej jednak cała sfera seksualna jest tylko jedną z wielu części obrazu człowieka w społeczeństwie. Często wcale nie najważniejszą. Ponadto zdecydowałem się być szczery i niczego nie zatajać, po to by łatwiej było rozwiązać problem.
                                    Umiem kłamać i może nawet mógłbym przedstawić się w dużo korzystniejszym świetle - tylko po co ? Przyjmuję na klatę swoje słabości, a mimo to jestem dumny z tego kim jestem.
                                    Tak, mam w sobie sporo cech, które można ogólnie określić mianem dominacji.
                                    Żeby była jasność - nie towarzyszy mi silna agresja, co nie znaczy, że nie umiem się bronić kiedy uważam to za konieczne.
                                    • anty-cialo Re: Sabat 03.06.12, 23:30
                                      > Jeśli to nie są zdolności przywódcze, to co to jest ? :)

                                      Trochę dusza towarzystwa, dobry doradca, ktoś to lubi błyszczeć, ktoś kto ma odwagę się wychylić i działac.
                                      Po samym forum sądząc nie wyglądasz na przywódcę.

                                      Jak jest z dłuższym prowadzeniem rozpoczętych inicjatyw i dokańczaniem przedsięwzieć. Czy zachowujesz autorytet u tych samych ludzi przez długi czas. Z opisu to możesz być również naturalny inspirator :)

                                      btw zgrabny oficjalny statement w 2. częsci
                          • hello-kitty2 Re: urquhart 71 ???? 02.06.12, 14:50
                            urquhart napisał:

                            > Nawet jest zbieżność czasu bo ja jestem urquhart71 :)

                            Jezu to ty jestes 71 rocznik? No nie, a ja czulam sie jakbym rozmawiala ze swoim tata :) Dawalam ci conajmniej 60 lat. Zniszczyles nasza wiez :) Przypomnialo mi sie teraz, ze moj pierwszy chlopak byl rocznik 69. Nie wiem co teraz zrobie :)
                            • urquhart Re: urquhart 71 ???? 05.06.12, 08:39
                              hello-kitty2 napisała:
                              > Jezu to ty jestes 71 rocznik? No nie, a ja czulam sie jakbym rozmawiala ze swoi
                              > m tata :) Dawalam ci conajmniej 60 lat. Zniszczyles nasza wiez :) Przypomnialo
                              > mi sie teraz, ze moj pierwszy chlopak byl rocznik 69. Nie wiem co teraz zrobie
                              > :)

                              To chyba dobrze? :)

                              A w temacie o którym pytałaś to trudny temat na skrócone rady jak kobieta może stymulować do męskosći a nie cipowatości innaczej niż znalezienie sobie takiego partnera jakim chciałaby był syn w przyszłości. Co do konkretów a nie refleksji to jest jeden błyskotliwy i uznany autor w temacie.
                              Wpisz w google:
                              Biddulph Steve, Wychowywanie chłopcow (E-book - PL).pdf
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka