urquhart
16.05.12, 23:25
Ponieważ tekst Boginki to inspirujące moim zdaniem rozwiniecie innych tematów pozwolę sobie odpowiedzieć tworząc odrębny wątek.
> Ogólnie się zgadzam, szczere rozmowy to nie najlepsza droga do poprawy związku.
> Po pierwsze nadmierna szczerość może boleć, wywołać nie tyle chęć współpracy,
> co raczej obrony, lub zemsty. Po drugie stała szczera i dogłębna analiza związ
> ku może być męcząca. Tyle, że jak dojdziemy do szczegółów...
> Taki mam zawód, że rozmawiam czasem z ludźmi, którzy zamierzają się rozwieść. W
> iększość młodych kobiet mających dzieci chce rozwodu z przyczyn seksualnych - m
> ąż w łóżku jest do niczego. Coś tam wtedy najczęściej plączą o braku porozumien
> ia intelektualnego. Ale w toku rozmowy okazuje się, że chodzi jednak o seksualn
> ą frustrację. Męża kochają, uważają, że jest dobrym ojcem, odpowiedzialnym męże
> m...ale nie dają rady ze swoją seksualną frustracją. Czasem z tego powodu miłoś
> ć do męża przeradza się w nienawiść, obrzydzenie do seksu z nim. W odczuciach p
> ań taki mąż jest nieczuły, egoistyczny.
> Tu niestety bez szczerej rozmowy i komunikacji nic nie da się zrobić. Nic nie d
> a się zrobić również bez edukacji seksualnej. Kobiety są faszerowane m.in. taki
> mi bzdurami, że przyjemność z seksu osiągną po kilku latach współżycia, po urod
> zeniu dziecka i w okolicach trzydziestki. Wiec dzielnie udają orgazmy w oczekiw
> aniu na zmianę, coś tam sugerują nawet mężowi, że mógłby inaczej. Ale pan jest
> przecież dobrze wyedukowany w kwestii seksu i żona nie będzie go pouczać, tyle
> ile filmów już widział...i takie numery...(niech dalej katecheci uczą w szkołac
> h jak dzieci robić...)
Dziwi mnie że niby z racji zawodu prezentujesz tak ograniczony punkt widzenia i jednostronne spojrzenie na szerszy problem i jego genezę i przyczyny. TO wyklucza sensowne szukanie rozwiązania czy zapobieganie przyczynom!
Mnóstwo opisów schematu kryzysu po urodzeniu dziecka opisuje typowo przebieg wypadków który prowadzi do opisanych rozczarowań tak: pani traci ochotę i zainteresownie seksem bo tak programuje ją prolaktyną matka natura, pana potrzeby się nie zmieniają i narasta konflikt interesów.
Pan naciska, pani zgadza się raz na jakiś czas ale żeby było tylko szybko i krótko. Pan się przyzwyczaja do oziębłości żony przez pół roku, rok dłużej, chociaż jest rozczarowany, wtedy pani powoli wraca powoli zainteresowanie i jest zdziwiona i rozczarowana że on robi to szybko i krótko i byle jak :)
Kwadratura koła.
Dlaczego nigdzie nie edukują, przygotowują, że we wszystkich badaniach wychodzi że to okres o największym spadku satysfakcji z życia i ze związku, szczególnie z punktu widzenia mężczyzny. Statystycznie najcięższy z kryzysów i najcięższych wzajemnych zranień. Wciskają za to brednie, że będzie tak pięknie...
Milska i innu piszą że kobieta w swoim interesie nie powinna sobie pozwolić na odstawienie od łoża i bylejakość w seksie (seks indukuje ochotę na seks) to baby rozpętują histerię o uprzedmiotawianiu kobiety, która ma ważniejsze sprawy...
Mój dziadek pisał w pamiętnikach ze w tym czasie pożądany mężczyzna nie zawracał żonie głowy wiadomo jak nie chce to nie chce i powinien chodzić na dziwki, zastanawiając się co to się w pokoleniu jego dzieci porobiło i o co jedni do drugich mają pretensje.
Podobnie jak miał przekonanie że dziwki są od tego żeby porządny mężczyzna z dobrego domu miał te rzeczy opanowane jak sprawiać satysfakcję w najlepszej szkole i nie do pomyślenia było żeby się uczył na żonie. W jego czasach typowo dojrzalszy ustabilizowany mężczyzna żenił się z młodszą partnerką.
Pragmatycznie miało to ręce i nogi. A tak śplepy prowadzi kulawego...
Przecież oczekiwania które mamy dziś są sprzeczne i realnie nie do pogodzenia!