jestemszmata
26.11.12, 00:41
No i zdradziłam. Zdradziłam swojego faceta, z którym jestem od 3 lat. Mamy dziecko. Co tu dużo pisać- sexu między nami nie ma, pożądania też nie, nawet zainteresowania brak. Ale kochamy się. Wiem, że teraz mnie pewnie tu zlinczują, bo jak można zdradzić, skoro się kocha? To ja Wam zaraz powiem :) Jeśli przez cały czas czujesz się tylko matką dziecka swojego faceta, sprzątaczką, praczką i kucharką, a nagle zjawi się ktoś kto zobaczy w Tobie kobietę, dzięki któremu masz ochote działać, po prostu chce Ci się chcieć, a do tego jeszcze bosko pachnie, całuje i możesz z nim rozmawiać na każdy temat...Długo się opierałam, nie sądziłam, że będę do tego zdolna, chciałam, ale się bałam...Wyobrażałam sobie ten sex jako...sama nie wiem...idealny. No i wkońcu się stało. Nie był idealny. Miałam chyba zbyt wysokie wymagania, wyobrażenia. I tu pojawia się mój problem z którym się do Was zwracam- może ktoś coś mądrego napisze :) Sex był nieudany, ale nie żałuję. Doświadczyłam uczuć o których istnieniu już zapomniałam. Odmieniałam się. I wiem, że podziałał na mnie tak pozytywne ten facet, a nie sam sex z nim. Chciałabym się móc tak czuć już zawsze. Taka szczęśliwa-po prostu. Na nowo odkryłam siebie. Związek między nami nie jest możliwy. Może ktoś mi podpowie jak zaprzyjaźnić się z kochankiem? A może mam kontynuować ten romans mimo, że z sexu nie czerpie satysfacji- wystarczy mi, że jest on?