Dodaj do ulubionych

Brnąć w ten romans dalej?

26.11.12, 00:41
No i zdradziłam. Zdradziłam swojego faceta, z którym jestem od 3 lat. Mamy dziecko. Co tu dużo pisać- sexu między nami nie ma, pożądania też nie, nawet zainteresowania brak. Ale kochamy się. Wiem, że teraz mnie pewnie tu zlinczują, bo jak można zdradzić, skoro się kocha? To ja Wam zaraz powiem :) Jeśli przez cały czas czujesz się tylko matką dziecka swojego faceta, sprzątaczką, praczką i kucharką, a nagle zjawi się ktoś kto zobaczy w Tobie kobietę, dzięki któremu masz ochote działać, po prostu chce Ci się chcieć, a do tego jeszcze bosko pachnie, całuje i możesz z nim rozmawiać na każdy temat...Długo się opierałam, nie sądziłam, że będę do tego zdolna, chciałam, ale się bałam...Wyobrażałam sobie ten sex jako...sama nie wiem...idealny. No i wkońcu się stało. Nie był idealny. Miałam chyba zbyt wysokie wymagania, wyobrażenia. I tu pojawia się mój problem z którym się do Was zwracam- może ktoś coś mądrego napisze :) Sex był nieudany, ale nie żałuję. Doświadczyłam uczuć o których istnieniu już zapomniałam. Odmieniałam się. I wiem, że podziałał na mnie tak pozytywne ten facet, a nie sam sex z nim. Chciałabym się móc tak czuć już zawsze. Taka szczęśliwa-po prostu. Na nowo odkryłam siebie. Związek między nami nie jest możliwy. Może ktoś mi podpowie jak zaprzyjaźnić się z kochankiem? A może mam kontynuować ten romans mimo, że z sexu nie czerpie satysfacji- wystarczy mi, że jest on?
Obserwuj wątek
    • bcde Re: Brnąć w ten romans dalej? 26.11.12, 01:25
      Co tu dużo pisać- sexu między nami nie ma, pożądania też nie, nawet zainte
      > resowania brak. Ale kochamy się. Wiem, że teraz mnie pewnie tu zlinczują, bo ja
      > k można zdradzić, skoro się kocha?

      Jak można napisać, że się kocha, skoro brak pożądania, a nawet zainteresowania? Jak odpowiesz sobie na to pytanie, to zrozumiesz jak można zdradzić, skoro się "kocha".
      Dlaczego kobiety tak nadużywają słowa "miłość" wobec tego co miłością nie jest? Niepojęte dla mnie.
      • apersona Re: Brnąć w ten romans dalej? 27.11.12, 12:40
        Tak wypada wedle konwencji, jak jest małżeństwo to trzeba napisać że się kochają. Takie zaklinanie rzeczywistości w bajkowe żyli długo i szczęśliwie magicznym słowem miłość.

        I co ciekawe przyjaźń to nie związek dla autorki.
    • hello-kitty2 Re: Brnąć w ten romans dalej? 26.11.12, 05:53
      jestemszmata napisał(a):

      Sex był nieudany, ale n
      > ie żałuję. (...) Związek między nami nie jest możliwy. Może ktoś mi podpowie jak
      > zaprzyjaźnić się z kochankiem? A może mam kontynuować ten romans mimo, że z sex
      > u nie czerpie satysfacji- wystarczy mi, że jest on?

      A dlaczego seks nieudany?

      Wg mnie romans bez seksu nie ma sensu, a przyjazn z mezczyzna nie jest mozliwa.

      To tyle od twojej strony, a o nim nie bede pisac, zeby Cie nie dolowac.
    • that.bitch.is.sick Bitch please:) 26.11.12, 09:53
      Nikt Cię tu nie zlinczuje, bo tu nie takie numery maja ludzie na swoim sumieniu.
      Po prostu, jak zdradziłaś - co jest najłatwiejszą opcją jeśli chodzi o problemu w związku, tak łatwą, że niektórzy wymyślają problemy w związku żeby móc się z innymi bzykać, bo to kurna przyjemne, zakochiwać się co chwila na nowo, czuć napięcie i endorfiny a jednocześnie bawić się w domek i w rodzinę. Bardzo przyjemne.
      Tylko błagam, nie rób z siebie męczennicy, Anny Kareniny itd. bo to nie te czasy. Takich usprawiedliwień tutaj nikt nie kupi:)
      • hello-kitty2 Re: Bitch please:) 26.11.12, 10:33
        Tylko błagam, nie rób z siebie męczennicy, Anny Kareniny itd. bo to nie te czas
        > y. Takich usprawiedliwień tutaj nikt nie kupi:)

        Seks ja rozczarowal.

        Kobieta pragnie mezczyzny, zeby krecil sie kolo niej, adorowal ja, chce zeby ja podniecal i chce czuc, ze jej pragnie, a mezczyzna chce ruchac. Taki deal. Nie bedzie seksu, nie bedzie romansu. O przyjazni nie ma mowy.

        Skupilabym sie na tym dlaczego byl nieudany. Czy mozna cos w tym temacie zrobic? Jesli nie to u mnie nastapilaby naturalna reakcja organizmu - obrzydzenie :) I masz goscia z glowy.
        • that.bitch.is.sick Re: Bitch please:) 26.11.12, 14:42
          hello-kitty2 napisała:


          >
          > Seks ja rozczarowal.
          >
          > Kobieta pragnie mezczyzny, zeby krecil sie kolo niej, adorowal ja, chce zeby ja
          > podniecal i chce czuc, ze jej pragnie, a mezczyzna chce ruchac. Taki deal. Nie
          > bedzie seksu, nie bedzie romansu. O przyjazni nie ma mowy.
          >
          > Skupilabym sie na tym dlaczego byl nieudany. Czy mozna cos w tym temacie zrobic
          > ? Jesli nie to u mnie nastapilaby naturalna reakcja organizmu - obrzydzenie :)
          > I masz goscia z glowy.

          Typowe dla kobiet pomylenie potrzeb emocjonalnych z seksualnymi. Brak konkretnej i niezależnej tożsamości płciowej - która by umożliwiała ugruntowane wysokie poczucie własnej wartości bez dawania d...na prawo i lewo. Bo powiedzmy sobie szczerze czy to nie prostytucja - żeby kochanek adorował - trzeba mu dać d...albo dać mu chociaż nadzieję na to że zamoczy.
          Wiele kobiet wpadło w tę pułapkę uprawiania seksu z mężczyznami którzy ich nie pociągają aby tylko poprawić sobie samopoczucie. Czy nie bezpieczniej iść na zakupy i kupić sobie dziesiątą torebkę? Albo wstrzyknąć se botox?
          • prosty_facet i znowu się potwierdza, że.... 26.11.12, 17:41
            that.bitch.is.sick napisała:

            > Czy nie bezpieczniej iść na zakupy i kupić sobie dziesiątą torebkę? Albo wstrzyknąć se botox?

            .......... dla kobiet sex i zakupy to porównywalne przyjemności ......

            A spytaj faceta, co by wolał: sex czy zakupy ?
            • strach.na.wroble Re: i znowu się potwierdza, że.... 26.11.12, 18:25
              Zakup nowego wypasionego laptopa, smartfonu, tabletu vs seks z żoną... Sorry, ale wybieram zakupy. O zakupie nowej, mocnej i błyszczącej bryki nie wspomnę, bo to dość oczywiste i to właśnie dla faceta.
              Ogólnie jest sporo rzeczy dających mocniejsze wrażenia niż seks, chociaż oczywiście seks jest również elementem istotnym w życiu.
              • esteraj Re: i znowu się potwierdza, że.... 26.11.12, 20:14
                Zawsze pragniemy tego, co jest trudniej osiągalne.
            • gomory Re: i znowu się potwierdza, że.... 27.11.12, 06:26
              > .......... dla kobiet sex i zakupy to porównywalne przyjemności ......
              >
              > A spytaj faceta, co by wolał: sex czy zakupy ?

              Czyli zakazy seksu w sklepowych przebieralniach to atak na najintensywniejsze afrodyzjaki.
            • jesod seks i zakupy 27.11.12, 10:32
              prosty_facet napisał:
              > .......... dla kobiet sex i zakupy to porównywalne przyjemności ......

              Bzdura.

              prosty_facet napisał:
              > A spytaj faceta, co by wolał: sex czy zakupy ?

              Którego faceta?
          • hello-kitty2 Re: Bitch please:) 26.11.12, 23:13
            that.bitch.is.sick napisała:

            Brak konkretne
            > j i niezależnej tożsamości płciowej - która by umożliwiała ugruntowane wysokie
            > poczucie własnej wartości bez dawania d...na prawo i lewo. Bo powiedzmy sobie s
            > zczerze czy to nie prostytucja - żeby kochanek adorował - trzeba mu dać d...alb
            > o dać mu chociaż nadzieję na to że zamoczy.
            > Wiele kobiet wpadło w tę pułapkę uprawiania seksu z mężczyznami którzy ich nie
            > pociągają aby tylko poprawić sobie samopoczucie. Czy nie bezpieczniej iść na za
            > kupy i kupić sobie dziesiątą torebkę? Albo wstrzyknąć se botox?

            Tak prostytucja w domu i prostytucja poza domem. Wszedzie ten sam syf. Torebka, botox albo zajac sie czyms pozytecznym i przestac drazyc temat milosci.

            A tam ponizej ten co pisal o uczuciu oczekiwania na ezgekucje podnieca sie jakas bryka (?) :) Jak w ogole mozna zakochac sie w mezczyznie? Przeciez to sciema.
            • strach.na.wroble Re: Bitch please:) 26.11.12, 23:49
              hello-kitty2 napisała:

              > A tam ponizej ten co pisal o uczuciu oczekiwania na ezgekucje podnieca sie jaka
              > s bryka (?) :) Jak w ogole mozna zakochac sie w mezczyznie? Przeciez to sciema.

              No nie rób wioski i wyczuj ten klimat.
              www.youtube.com/watch?v=dxb-Wgbhntc
              Nie ma jasności w temacie miłości. I właśnie dlatego życie jest... no.
              • hello-kitty2 Re: Bitch please:) 27.11.12, 00:03
                strach.na.wroble napisał(a):

                > hello-kitty2 napisała:
                >
                > > A tam ponizej ten co pisal o uczuciu oczekiwania na ezgekucje podnieca si
                > e jaka
                > > s bryka (?) :) Jak w ogole mozna zakochac sie w mezczyznie? Przeciez to s
                > ciema.
                >
                > No nie rób wioski i wyczuj ten klimat.
                > www.youtube.com/watch?v=dxb-Wgbhntc
                > Nie ma jasności w temacie miłości. I właśnie dlatego życie jest... no.

                Ale ja mam wielki, drazacy, analityczny umysl. Potrzebuje danych do mielenia. Musze go zajac czyms innym, skoro w temacie milosci wystarcza przeblyski :)
                • strach.na.wroble Re: Bitch please:) 27.11.12, 00:21
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Ale ja mam wielki, drazacy, analityczny umysl. Potrzebuje danych do mielenia.

                  Coś jak mister Data ze Star Treku ? Albo detektyw Monk ?
            • that.bitch.is.sick Re: Bitch please:) 27.11.12, 11:45
              hello-kitty2 napisała:

              > that.bitch.is.sick napisała:

              >
              > Tak prostytucja w domu i prostytucja poza domem. Wszedzie ten sam syf. Torebka,
              > botox albo zajac sie czyms pozytecznym i przestac drazyc temat milosci.
              >
              > A tam ponizej ten co pisal o uczuciu oczekiwania na ezgekucje podnieca sie jaka
              > s bryka (?) :) Jak w ogole mozna zakochac sie w mezczyznie? Przeciez to sciema.

              Widzisz dziubuś nie zrozumiałyśmy się. Żeby zakochać się w mężczyźnie/kobiecie trzeba mieć taką umiejętność, przy zrytym berecie można żywić do drugiej uczucie wdzięczności porównywalne z wydzielaniem endorfin podczas zakupów i nazywać to "drążeniem tematu miłości" co nie zmienia faktu, że stopień zaangażowania nie wykracza poza stosunek do swojej nowej torebki. Socjopaci i seryjni mordercy nie są zdolni do odczuwania empatii i muszą sobie rysować na kartce co to jest współczucie i uczyć się tego na pamięć, podobnie pewnego typu kobiety pozbawione indywidualności i ze zniszczoną tożsamością muszą jak alkoholik leczyć się z uzależnienia od akceptacji i emocji drugiej osoby - bo potrzebują mężczyzny żeby ciągle im mówił kim są, potrzebują ustawicznego pragnienia ze strony mężczyzny żeby czuć się kobietami. To nie jest miłość, to nie jest zdolność do miłości - to uzależnienie.
              • hello-kitty2 Re: Bitch please:) 27.11.12, 13:11
                that.bitch.is.sick napisała:

                Żeby zakochać się w mężczyźnie/kobiecie
                > trzeba mieć taką umiejętność, przy zrytym berecie można żywić do drugiej uczuc
                > ie wdzięczności porównywalne z wydzielaniem endorfin podczas zakupów i nazywać
                > to "drążeniem tematu miłości"

                No ale przeciez ja nie mowilam, ze zywie do drugiej osoby jakies uczucie.

                Temat milosci draze na zimno, teoretyzuje, to tak, jak niektorzy zasatanwiaja sie nad istnieniem cywilizacji pozaziemskiej. A temat ciekawi ich nie dlatego, ze zamiszkuja z kosmita :) tylko zakladaja, ze zycie pozaziemskie moze istniec lub widzieli gdzies daleko na niebie cos na ksztalt statku kosmicznego.

                Malo tego nie dosyc, ze chcialabym zdefiniowac milosc to chcialabym jeszcze doswiadczyc milosci. Tez sobie tlumaczylam (tak jak ty mnie), ze prawdopodobnie nie jestem do niej zdolna. Ale wydaje mi sie to zbyt wygodnym tlumaczeniem. Bo to tak jakby nie uczyc sie jezyka, bo i tak sie nie naucze, bo jestem nieutalentowana jezykowo i na nauke jednego jezyka musze poswiecic 10 lat.

                Ale oczywiscie moje badanie byloby niepelne, gdybym nie wziela pod uwage mozliwosci, ze byc milosc nie istnieje w ogole. Poki nie mam jasnosci w temacie milosci siebie analizowac nie bede.

                bo potrzebują mężczyzny żeb
                > y ciągle im mówił kim są, potrzebują ustawicznego pragnienia ze strony mężczyzn
                > y żeby czuć się kobietami. To nie jest miłość, to nie jest zdolność do miłości
                > - to uzależnienie.

                Czyli zeby czuc sie kobieta bez uzalezniania sie od mezczyzny, nalezy nie odczuwac potrzeby by mnie pragnal, a realizowac sie w 'kobiecej roli'? A co to jest ta kobieca rola? jak nie wzbudzanie pragnienia, posiadania mnie, w mezczyznie. Czyli twierdzisz zeby nadal brac tylko nie odczuwac potrzeby brania? To po co w takim razie w ogole brac? Ano po to zeby zaspokoic swoje seksualne potrzeby. To po co realizowac sie w 'kobiecej roli' skoro latwiej dokonac czystej transakcji wymiany seks za seks? Ano po to, zeby mezczyzne od siebie uzaleznic, tak, jak ja nie powinnam uzalezniac sie od niego. Druga sprawa, ze mezczyznie jest ciezko dzwignac w dluzszym okresie czasu transakcyjny seks, obdarty ze wstawiania kitu. Wiec tu mamy doczynienia z druga funkcja kobiecej roli - innymi slowy: mezczyzno pomoge ci uniesc ciezar ruchania mnie bez uczuc :)

                Dobrze zrozumialam, bo to dla mnie bardzo trudne. Szczegolnie ta instytucja 'kobiecej roli' nie do rozgryzienia :) powaznie.
                • asocial Re: Bitch please:) 27.11.12, 15:38
                  niepotrzenie komplikujesz."czuc sie kobieta"/mezczyzna(geje i lesbijki tez kochaja)..raczej chodzi o to, zeby czuc sie dobrze samemu ze soba i nie uzalezniac swojego "ogolnego" samopoczucia od tego co ci facet/ baba powie/zrobi. wtedy trudniej o uzaleznienie a latwiej o milosc.
                • strach.na.wroble Re: Bitch please:) 27.11.12, 21:12
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Druga sprawa, ze mezczyznie jest cie
                  > zko dzwignac w dluzszym okresie czasu transakcyjny seks, obdarty ze wstawiania
                  > kitu.

                  Wcale nie jest ciężko, tylko dziwnie. To co nazywasz wstawianiem kitu, to ewolucyjne dostosowanie, wynikające z tego, że to jednak kobiety z reguły oczekują zaangażowania emocjonalnego partnera. Taki ładny przykład darwinizmu. Ci co wstawiali ładny kit częściej mieli zdrowe potomstwo (bo byli częściej dopuszczani), stąd w gros populacji naturalny odruch przy seksie to jakieś bełkotanie w stylu "kocham cię" itd. a nie np. przesuń się teraz o jakieś 20 stopni w lewo i zamrugaj zwieraczem.
                  Inna jeszcze sprawa, że na amatorów seksu bez okazywania emocji mogłaś nie trafiać, bo oni zwyczajnie woleli robić to z prostytutkami, co jest rozwiązaniem mniej kłopotliwym, wymagającym mniejszego zaangażowania i czasu, wielokrotnie bezpieczniejszym (odchodzi ryzyko ew. alimentów na bękarta, minimalne prawdopodobieństwo odkrycia zdrady), a w dodatku zazwyczaj w ostatecznym rozrachunku tańszym niż nagabywanie kochanki.
                  Mężczyźni zwykle szukają romansu z tego samego powodu co kobiety, chcą doświadczać emocji. Myślę, że tego nie wzięłaś pod uwagę.
                  • hello-kitty2 Re: Bitch please:) 28.11.12, 02:04
                    strach.na.wroble napisał(a):

                    > Wcale nie jest ciężko, tylko dziwnie. To co nazywasz wstawianiem kitu, to ewolu
                    > cyjne dostosowanie, wynikające z tego, że to jednak kobiety z reguły oczekują z
                    > aangażowania emocjonalnego partnera. Taki ładny przykład darwinizmu. Ci co wsta
                    > wiali ładny kit częściej mieli zdrowe potomstwo (bo byli częściej dopuszczani)

                    Fajnie napisane Strach. Dzieki.

                    > Mężczyźni zwykle szukają romansu z tego samego powodu co kobiety, chcą doświadc
                    > zać emocji. Myślę, że tego nie wzięłaś pod uwagę.

                    A co sie stalo z emocjami w ich zyciu?
                    • strach.na.wroble Re: Bitch please:) 28.11.12, 16:37
                      hello-kitty2 napisała:

                      > A co sie stalo z emocjami w ich zyciu?

                      Mężczyzna z natury jest myśliwym. Stąd może cieszyć wielka bryka, bo to jak upolowanie dużego zwierzęcia dla plemienia (rządzą tym podobne emocje).

                      Co się stało ? Różnie. Najczęściej brakuje emocji związanych z ze zdobywaniem. Para zaczyna się olewać, albo są dla siebie zbyt dostępni i brakuje uwodzenia.
                      Nowa "zwierzyna" może nakręcić pożądanie na nowo.

                      Tak to powinnaś rozumieć. Mężczyzna traktuje zdobywanie kobiety jak prymitywny myśliwy polowanie na dużego zwierza, a kobieta jest jego zdobyczą.
                      W społeczeństwach starożytności była to często spotykana metafora, w poezji, baśniach czy pieśniach.
                      Jeśli nie może polować gnuśnieje i jest sfrustrowany.

                      Jest to też przyczyną, dla której wielu mężczyzn mimo braku seksu nie korzysta z usług prostytutek. Polowanie na zwierzynę, która nie ucieka jest mało interesujące. W dodatku dochodzi czynnik frustracji, związany z poczuciem, że na inną być może już by nie starczyło myśliwskiego zmysłu, zręczności i wytrzymałości.

                      Sam fakt wkładania penisa w pochwę zazwyczaj nie jest wystarczająco atrakcyjny by być celem samym w sobie.
                      • hello-kitty2 Re: Bitch please:) 28.11.12, 17:23
                        strach.na.wroble napisał(a):

                        > Sam fakt wkładania penisa w pochwę zazwyczaj nie jest wystarczająco atrakcyjny
                        > by być celem samym w sobie.

                        To by wyjasnialo wiele dylematow rozbudzonych, a niezaspokajanych przez swoich mezczyzn kobiet piszacych na forum. Pytanie wobec tego: czego chca kobiety?
                        • strach.na.wroble Re: Bitch please:) 29.11.12, 08:52
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Pytanie wobec tego: czego chca kobiety?

                          Toż to kamień filozoficzny psychologii, którego wszyscy poszukują od czasów Freuda albo jeszcze lepiej :)
                          Niektórzy powiadają, że dostępu do większej ilości dóbr, podniesienia pozycji społecznej dzięki partnerowi, jego lojalności emocjonalnej gwarantującej długoletnie zaangażowanie we wspólne wychowanie dzieci.
                          Ale w praktyce to się bardzo rozmywa, każdy jest troszkę inny.
                          No i co zrobić z kobietą, która jest majętna, ma wysoką pozycję społeczną i z łatwością wychowa dzieci sama. Wychodzi na to, że podobnie jak w seksmisji, samiec przestał być jej potrzebny do szczęścia :)
                          • gomory Re: Bitch please:) 29.11.12, 11:00
                            > No i co zrobić z kobietą, która jest majętna, ma wysoką pozycję społeczną i z łatwością wychowa dzieci sama. Wychodzi na to, że podobnie jak w seksmisji, samiec przestał być jej potrzebny do szczęścia :).

                            Nie popadajmy az w takie czarnowidztwo. Kobieta problem i owszem ma, ale wysoka pozycja nie spowoduje, ze przestanie byc istota spoleczna. Ludzi z osobowoscia samotnicza, nie potrzebujaca kontaktow z innymi, nie odczuwajacych z tego powodu dyskomfortu jest zdecydowana mniejszosc. Osoby na kazdym szczeblu hierarchii spolecznej potrzebuja bliskosci, oddania i towarzystwa innych. A takze rodziny. Problem ze znalezieniem wlasciwego samca moze miec, ale to nie wylacza pragnienia spotkania wspanialego partnera.
                            • strach.na.wroble Re: Bitch please:) 29.11.12, 20:13
                              gomory napisał:

                              > Nie popadajmy az w takie czarnowidztwo. Kobieta problem i owszem ma, ale wysoka
                              > pozycja nie spowoduje, ze przestanie byc istota spoleczna. Ludzi z osobowoscia
                              > samotnicza, nie potrzebujaca kontaktow z innymi, nie odczuwajacych z tego powo
                              > du dyskomfortu jest zdecydowana mniejszosc. Osoby na kazdym szczeblu hierarchii
                              > spolecznej potrzebuja bliskosci, oddania i towarzystwa innych. A takze rodziny
                              > . Problem ze znalezieniem wlasciwego samca moze miec, ale to nie wylacza pragni
                              > enia spotkania wspanialego partnera.

                              Owszem, nie wyłącza takiego pragnienia, ale biorąc pod uwagę to co potwierdza wiele badań psychologów społecznych, kobieta o wysokim statusie społecznym lub zamożna będzie w większości wypadków szukać partnera o przynajmniej takim samym statusie materialnym bądź społecznym. Zgadzam się również, że determinacja by znaleźć sobie męża może być tak duża, że krótkoterminowo obniży swoje wymagania, ale na dłuższą metę będzie to źródłem frustracji, jej rozczarowania partnerem i generalnie będzie miało katastrofalne skutki dla związku.
        • jesod Wizerunek 27.11.12, 10:43
          hello-kitty2 napisała:
          > Kobieta pragnie mezczyzny, zeby krecil sie kolo niej, adorowal ja, chce zeby ja
          > podniecal i chce czuc, ze jej pragnie, a mezczyzna chce ruchac.

          Marne masz zdanie o mężczyznach.
          Można wyciągnąć wniosek, że to sami jaskiniowcy... wciąż... jeszcze... nadal...

          • hello-kitty2 Re: Wizerunek 27.11.12, 14:36
            jesod napisała:

            > hello-kitty2 napisała:
            > > Kobieta pragnie mezczyzny, zeby krecil sie kolo niej, adorowal ja, chce z
            > eby ja
            > > podniecal i chce czuc, ze jej pragnie, a mezczyzna chce ruchac.
            >
            > Marne masz zdanie o mężczyznach.
            > Można wyciągnąć wniosek, że to sami jaskiniowcy... wciąż... jeszcze... nadal...

            Tutaj odnosilam sie do pytania autorki czy jest sens kontynulowac romans bez seksu. Przedstwilam jej i jego podejscie do tematu.

            To nie byl wyraz zlego zdania i nie wiem skad wniosek o jaskiniowcach. A co Ty nie ruchasz?
            • jesod Re: Wizerunek 27.11.12, 15:42
              hello-kitty2 napisała:
              > To nie byl wyraz zlego zdania i nie wiem skad wniosek o jaskiniowcach.

              Z Twojej wypowiedzi.

              hello-kitty2 napisała:
              > A co Ty nie ruchasz?

              Na chamsko sformułowane zapytania nie odpowiadam. :)
              • hello-kitty2 Re: Wizerunek 27.11.12, 20:34
                > hello-kitty2 napisała:
                > > A co Ty nie ruchasz?
                >
                > Na chamsko sformułowane zapytania nie odpowiadam. :)

                Przeciez my tu rozmawiamy o seksie takim, jakim go odbieramy. Przerasta Cie to?
                • jesod Re: Wizerunek 27.11.12, 22:22
                  hello-kitty2 napisała:
                  > Przeciez my tu rozmawiamy o seksie takim, jakim go odbieramy. Przerasta Cie to?

                  Nie sądzę by wszyscy, którzy tutaj zabierali głos utożsamiali seks z ruchaniem.
                  Nie mówiąc już o tych, którzy się tutaj wcale nie spieszą wypowiadać. To tylko internet i forum jedno z wielu...
                  Nie spłaszczam seksu do poziomu ruchania. To nie ja stwierdziłam wcześniej, iż mężczyźni myślą tylko o ruchaniu.
                  Mam wrażenie swój odbiór i określenia chcesz narzucić innym do akceptacji, a dalszą rozmowę utrzymać w tej właśnie konwencji - mimo, że Ciebie taki właśnie odbiór przygniata, choć może nie dokońca zdajesz sobie z tego sprawę.

                  • hello-kitty2 Re: Wizerunek 28.11.12, 01:11
                    jesod napisała:

                    > Nie sądzę by wszyscy, którzy tutaj zabierali głos utożsamiali seks z ruchaniem.


                    Bez przykladow sie nie obedzie:) A juz kilka watkow ponizej np. strach.na.wroble pisze i tez nie znaczy, ze utozsamia tylko odnosi sie do przykladu tego konkretnego mezczny (i nie twierdze, ze ja i strach to wszyscy, tylko przykladowi):

                    "A tamten nowy, wyidealizowany, tajemniczy. Chociaż teraz już ma minusa bo słabo zaruchał."

                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,140722857,140766146,Re_Brnac_w_ten_romans_dalej_.html
                    > Nie spłaszczam seksu do poziomu ruchania. To nie ja stwierdziłam wcześniej, iż
                    > mężczyźni myślą tylko o ruchaniu.

                    Ja tez nie twierdze. Powtarzam wypowiadalam sie na temat mezczyzny z romansu autorki.

                    > Mam wrażenie swój odbiór i określenia chcesz narzucić innym do akceptacji, a da
                    > lszą rozmowę utrzymać w tej właśnie konwencji

                    Mylisz sie.

                    Mozesz podac swoje kontragrumenty w sprawie omawianej w watku, jesli nie zgadzasz sie, ze ten konkretny mezczyzna nie mysli o ruchaniu.
    • 3rd_sin Re: Brnąć w ten romans dalej? 26.11.12, 10:38
      Odnoszę wrażenie, ze trochę "przedefiniowałaś" słowo "miłość"...Bo jak tu kochać bez zainteresowania, bez pożądania, bez namiętności. Zapewne jesteś z partnerem zżyta i związek opiera się w dużym stopniu na posiadaniu dziecka, ale skoro pozwoliłaś sobie na skok w bok...to miłości ja tam nie widzę. Ale nie oceniam, może się mylę. Ja dopóki kochałam męża o zdradzie nie myślałam, nawet gdy w łóżku było kiepsko. Teraz naturalnie go nie kocham (miało na to wpływ mnóstwo czynników) i myślę o skoku w bok, zupełnie bez poczucia winy. Choć wiem, ze właściwa osoba u boku, sprawia, że czujemy się wspaniale, to jednak dupa kompletna jeśli jest to warunek konieczny. Zrób coś, aby czuć się świetnie, bez względu na obecność faceta.
      • jestemszmata Re: Brnąć w ten romans dalej? 28.11.12, 21:30
        Ja przez 3 lata nie myślałam o zdradzie, mimo, że zawsze miałam libido na właściwym poziomie, tymczasem mój facet...co tu dużo pisać...mógłby wogóle. I dopuki nie poznałam tego mojego kochanka wydawało mi się, że jestem szczęśliwa. Sflustrowana, zaniedbywana, ale tłumaczyłam sobie, że życie tak wygląda, że nie można mieć wszystkiego. I jeszcze 3 miesiące temu sama dziwiłam się tym, którzy zdradzają, choć rozumiałam wszystko....tylko nie wiedziałam po co. A teraz?

        Wiele osób mi ty napisało, że najwyraźniej nie kocham swojego faceta skoro to zrobiłam. Zaczęłam się nad tym zastanawiać. No i go naprawde kocham. Kocham lecz nie chce zwariować i się zestarzeć za młodu. Nie usprawiedliwiam się. Ale doszłam do wniosku, że ten romans był mi potrzebny dla utrzymania zdrowia psychicznego. Same zalety :) Mam ochote zaiwestować w siebie, pomyśleć wkońcu o tym co dla mnie dobre, rano wstaje i mam ochote tańczyć :) A i mój związek też skorzystał...stałam się równie kobieca (jak nie bardziej) jak przed ciążą, wiem czego chce (wiedziałam zawsze, ale gdzieś już zdążyłam o tym zapomnieć)...tylko, że mój facet jakby dalej tego nie zauważał...może też ma romans?

        Dziękuję również za odpisanie tym, którzy poradzili mi i słusznie, żeby ten romans zakończyć. Seks był nieudany, a brnąć w to dalej tylko po to, żeby czuć się adorowaną i żeby zobaczyć błysk w oku mężczyzny na swój widok- bez sensu. Choć te uczucia oceniam jako bezcenne :)

        I do wszystkich innych- nie żałuję. I bez względu jak mnie może ktoś ocenić...cieszę się, że ten facet pojawił się w moim życiu-odnalazłam siebie, kobietę, o której zapomniałam-pełnej życia i entuzjazmu :)
        • hello-kitty2 Re: Brnąć w ten romans dalej? 28.11.12, 21:42
          jestemszmata napisał(a):

          Same zalety :) Mam ochote zaiwestować w siebie, pomyśleć wkońcu o tym co d
          > la mnie dobre, rano wstaje i mam ochote tańczyć :) A i mój związek też skorzyst
          > ał...stałam się równie kobieca (jak nie bardziej) jak przed ciążą,

          > wiem czego chce

          > (wiedziałam zawsze, ale gdzieś już zdążyłam o tym zapomnieć)...tylko, że mó
          > j facet jakby dalej tego nie zauważał...może też ma romans?

          A czego chcesz? Co ci ten romans uswiadomil, ze chcesz? Co to jest?
        • zyg_zyg_zyg Re: Brnąć w ten romans dalej? 28.11.12, 23:44
          że ten romans był mi potrzebny dla utrzymania zdrowia psychiczn
          > ego. Same zalety :) Mam ochote zaiwestować w siebie, pomyśleć wkońcu o tym co d
          > la mnie dobre, rano wstaje i mam ochote tańczyć :) A i mój związek też skorzyst
          > ał...stałam się równie kobieca (jak nie bardziej) jak przed ciążą, wiem czego c
          > hce (wiedziałam zawsze, ale gdzieś już zdążyłam o tym zapomnieć)...

          To aż strach pomysleć, co by się działo, gdyby seks z tym kolesiem był zajebisty... :-)
    • tygrys-bez-rys WTF? 26.11.12, 11:19
      jestemszmata napisał(a):
      "Wiem, że teraz mnie pewnie tu zlinczują, bo jak można zdradzić, skoro się kocha?"

      No a tu nikt nie wiasty nie chce ukamieniowac. Moze brak takich bez winy, a i moze niechce im sie.

      Odezwali sie upierdliwcy ze sie kolezance cos z miloscia pomieszalo. Ze niby jak kto kocha to sie interesuje, ba pozada! No przez Szmata pisze ze wedlug niej milosc to zeby sie NIA interesowano motywowano i naddo nastepuja przyjemne oddczucia organoleptyczne.

      Do piekal i tak i tak pojdziesz bo nie zyjesz w swietym wezle malzenskim. A to ze posuwasz sie na bat jeden zamiast dwa to nie jest zadna okolicznosc lagodzaca. Chulaj dupa. Belzebub juz i tak ostrzy piczforka. Dobra wiadomosc jest taka (zakladajac ze nie zyjesz w swietym zwiazku malzenskim), to zawsze mozesz sie z tego puszczania wyspowiadac, szczerze zalowac i mocno postanowic poprawic.
    • system_nagrody Re: Brnąć w ten romans dalej? 26.11.12, 11:37
      "Zainteresowania brak, ale kochamy się."

      To powinno być motto tego forum. A może wręcz całego dorosłego życia. Coraz bardziej jestem zdania, że w jakieś 3 lata po ślubie małżonkowie powinni uroczyście, w tym samym urzędzie i przy tych samych świadkach, dokonywać na sobie chemicznej kastracji żeby żyło im się długo i szczęśliwie.
      • loppe Re: Brnąć w ten romans dalej? 26.11.12, 13:14
        W celu uniknięcia tego typowego jak piszesz rozczarowania warto zaczynać z niskiej bazy, a nie z atkiej "pierwszy rok prawie nie wychodziliśmy z łóżka":).

        "Gdy się poznaliśmy seks leżał, no nic w ogóle, masakra. Aż tu naraz w czwartym roku małżeństwa..." - kiedy to będzie można przeczytać na forum?
        • system_nagrody Re: Brnąć w ten romans dalej? 26.11.12, 17:41
          Nigdy: pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Coolidge%27a
    • triss_merigold6 Re: Brnąć w ten romans dalej? 26.11.12, 13:11
      Zasadniczo kochanek nie służy do przyjaźnienia się z nim. Trochę bez sensu kontynuować romans kiedy seks jest nieudany.:/
      Jak między Tobą a Twoim partnerem nie ma seksu, pożądania i wzajemnego zainteresowania, to teza, że "się kochacie" wydaje mi się mocno od czapy.
    • jesod Wyprawa do Pacanowa 26.11.12, 14:13
      jestemszmata napisał(a):
      > Długo się opierałam, nie sądziłam, że będę do tego zdolna, chciałam, ale się
      > bałam...Wyobrażałam sobie ten sex jako...sama nie wiem...idealny. No i wkońcu się stało. .
      > Nie był idealny.

      Nie opieraj się. Nie sądź. Bądź zdolna. Chciej, ale się nie bój. Wyobrażaj sobie... że jest idealny.
      Nie był? No, to był w takim razie wirtualny.
      Kto Ci zabroni żyć w innych wymiarach? Tam nie musisz szukać miłości.
      By znaleźć miłość trzeba umieć kochać, a trudno szukać tego o czym się nie ma zielonego pojęcia. To jak wyprawa do Pacanowa...
      • hello-kitty2 Re: Wyprawa do Pacanowa 26.11.12, 14:25
        jesod napisała:

        > Wyobrażaj sobie... że jest idealny.
        > Nie był? No, to był w takim razie wirtualny.

        (?) Czy ktos to rozumie?

        > By znaleźć miłość trzeba umieć kochać, a trudno szukać tego o czym się nie ma z
        > ielonego pojęcia.

        Rozumiem, ze Ty masz. To zdefiniuj prosze (w sposob zrozumialy).
        • loppe Re: Wyprawa do Pacanowa 26.11.12, 14:40
          Trudno zdefiniować miłość, kiedy jest miłość...

          Może - po pierwszym zastanowieniu - zaproponuję Kitty (pierwsze śliwki robaczywki):

          Miłość jest wtedy kiedy wydalibyśmy wszystkie pieniądze po odjęciu kosztów żywności i czynszu za to aby być z ukochanym/ną. Trochę dziwna ta definicja, ale za to precyzyjna.
          • hello-kitty2 Re: Milosc 26.11.12, 15:05
            loppe napisał:

            > Trudno zdefiniować miłość, kiedy jest miłość...
            >
            > Może - po pierwszym zastanowieniu - zaproponuję Kitty (pierwsze śliwki robaczyw
            > ki):
            >
            > Miłość jest wtedy kiedy wydalibyśmy wszystkie pieniądze po odjęciu kosztów żywn
            > ości i czynszu za to aby być z ukochanym/ną. Trochę dziwna ta definicja, ale za
            > to precyzyjna.

            ...a na paliwo? :)

            A na powaznie: a jak nic nie zostanie po odjeciu kosztow zywnosci i czynszu?

            Usmiecham sie Loppe do Ciebie. Za ta definicje dostajesz moj usmiech. To duzo, bo ostatnio nie usmiecham sie wcale.
            • loppe Re: Milosc 26.11.12, 15:11
              I ja również uśmiecham się do Ciebie, moja bystra rozmówczyni:)

              No tak, jest luka w definicji i bystre oko ją dostrzegło. Pomóż, od analizy przejdź do budowy definicji pełnej i doskonałej. Ja tak sobie myślałem w międzyczasie, że jak kto gotowy i te środki na żywnośc i czynsz poświęcić to jest wielka miłość, tragiczna co prawda:), LITERACKICH WYMIARÓW. (SORKI, caps mi się czasem włącza, a nie chcę cofać już)
    • strach.na.wroble Re: Brnąć w ten romans dalej? 26.11.12, 15:25
      Co ty z tą szmatą ? Od szmat to wyzywają ci, co sami by chcieli ale się boją albo nie mają okazji (bo nikt ich nie chciał), bądź ci co już nie mogą a przegapili swoją szansę.
      Ci, którym udało się jakimś cudem przejść przez życie bez zdrady paradoksalnie mają zwykle na tyle rozumu i doświadczenia, by tą zdradę zrozumieć.
      Czasem się po prostu nie da inaczej. Nie ma co rwać włosów z głowy, to jest powszechna przypadłość.

      A z partnerem wiąże cię tak wiele, że nie chcesz dać sobie drugiej szansy z kimś innym ? Bo przypuszczam, że trochę się oszukujesz. Jeśli szukasz takich emocji poza związkiem, to dobrze nie jest. Zdrada zdradą, ale związek w którym jesteś oficjalnie też mogłabyś spróbować naprawić. Tylko czy chciałabyś ?
      • jestemszmata Re: Brnąć w ten romans dalej? 28.11.12, 21:36
        Dziękuję za Twój wpis...podniósł mnie na duchu :)

        Z moich partnerem wiąże mnie oczywiście dziecko....i im dłużej się nad tym zastanawiam, tym ciężej mi jest wymyślić coś więcej :( Wspomnienia, nadzieja, że będzie lepiej...czy chcę to naprawić? Chcę, ale do tego potrzeba dwóch osób. Sama nic nie zdziałam. Próbowałam z nim o tym rozmiawiać, ale on z zasady nie jest zbyt wylewny, raczej nie okazuje uczuć, nie potrafi też rozmawiać. Nie wiem...może się oszukuję. Ale ilekroć pomyślę, że miałoby go nie być...smutek i żal, że nie dałam z siebie więcej :(
        • hello-kitty2 Re: Brnąć w ten romans dalej? 29.11.12, 00:23
          jestemszmata napisał(a):

          czy chcę to naprawić? Chcę, ale do tego potrzeba dwóch osób. Sama
          > nic nie zdziałam. Próbowałam z nim o tym rozmiawiać, ale on z zasady nie jest
          > zbyt wylewny, raczej nie okazuje uczuć, nie potrafi też rozmawiać.

          Milosc jest niepojeta. Facet nie potrafi okazywac uczuc, nie potrafi rozmawiac, seks tez siadl (jak sie domyslam, w razie czego koryguj). To dlaczego Ty go kochasz? Lub inaczej: co sprawia, ze go kochasz?
        • strach.na.wroble Re: Brnąć w ten romans dalej? 29.11.12, 08:48
          Dziecko ?
          Wobec tego on jest związany z dzieckiem a nie z Tobą. Ojcem będzie zawsze, nie musi być do tego koniecznie twoim mężem czy partnerem.
          Mówiąc cynicznie, to on powinien się bardziej starać, bo w razie draki według wszystkich znaków na niebie i ziemi dziecko zostanie z tobą, a on dostanie alimenty do spłaty i możliwość zostania weekendowym tatą.
          Wydaje mi się, że jesteś dla niego za miękka. Weź że się trochę postaw, nikt nie szanuje podnóżków.
    • esteraj Re: Brnąć w ten romans dalej? 26.11.12, 15:59
      jestemszmata napisał(a):

      "Jeśli przez cały czas czujesz się tylko matką dziecka swojego faceta, sprzątaczką, praczką i kucharką, a nagle zjawi się ktoś kto zobaczy w Tobie kobietę, dzięki któremu masz ochote działać, po prostu chce Ci się chcieć, a do tego jeszcze bosko pachnie, całuje i możesz z nim rozmawiać na każdy temat.."

      A jak to było na początku Twojego związku z obecnym mężem?
      Czy nie było zachwytu, wspólnych tematów i uwodzenia?
      Dlaczego czułaś się tylko matką dziecka, sprzątaczką, praczką i kucharką?
      Czy to nie Ty sama wbiłaś się w taki wizerunek?
      Kiedy Ty uwodziłaś swojego męża?

      Myślę, że gdyby miał napisać tutaj Twój mąż, to zapytałby się: "gdzie się podziała ta kobieta, która ze mną flirtowała i dawała mi odczuć jak jestem dla niej ważny?"
      Chyba, że jesteś kobietą, która jest nastawiona by tylko "brać".

      Chciałabyś nadal utrzymywać kontakt ze swoim kochankiem, ale bez konsumpcji. Czy jednak ta relacja będzie taka sama?
      Przedtem mógł mówić Ci jak bardzo na niego działasz, jaka jesteś piękna itp., bo tworzyło się dzięki temu pewne napięcie i miało prowadzić do łóżka.
      Czy to będzie tak samo satysfakcjonujące, jeśli do niczego ma nie dojść?
      Ty przecież w ten sposób znudziłaś się mężem, bo pomimo jakiś tam starań, on trwa bez odzewu. Taka sama reakcja czeka Twojego kochanka.
    • lenka.magdalenka Re: Brnąć w ten romans dalej? 27.11.12, 20:24
      nas się o to nie pytaj zapytaj się swojego kochaka czy chce i pisze się na "romans" bez seksu ?
      Sama widzisz jak to brzmi prawda ?
    • lenka.magdalenka Re: Brnąć w ten romans dalej? 27.11.12, 20:28
      >nagle zjawi się ktoś kto zobaczy w Tobie kobietę, dzięki któremu masz o
      > chote działać, po prostu chce Ci się chcieć, a do tego jeszcze bosko pachnie

      kup mężowi perfumy i też będzie bosko pachnieć :)
      • strach.na.wroble Re: Brnąć w ten romans dalej? 27.11.12, 21:01
        lenka.magdalenka napisała:

        > kup mężowi perfumy i też będzie bosko pachnieć :)

        Przecież mąż to jednak zawsze będzie tylko mąż :)
        A tamten nowy, wyidealizowany, tajemniczy. Chociaż teraz już ma minusa bo słabo zaruchał.

        Bardzo mi się podobało, gdzieś na internecie wyczytałem, jak to facet chciał naprawić związek i stawał na głowie niemal, pięknie się ubierał, trenował, pachniał. A jedyny komentarz jakim raczyła obdarować internautów jego pani to było coś w stylu "głupi baran, uparł się, a ja i tak...". Według mnie to bardzo typowe.
        • gomory Re: Brnąć w ten romans dalej? 28.11.12, 10:48
          > "głupi baran, uparł się, a ja i tak...".

          To calkiem dobry i wnikliwy komunikat.
          Maz mial szanse sie zorientowac, ze nie ma erotycznej stawki poswiecenia, dajacej gwarancje otrzymania namietnosci. Im bolesniej to sobie uzmyslowi, tym trzezwiejsza bedzie mial ocene sytuacji. Duze poswiecenie bez nagrody = duze rozczarowanie. On mial spora szanse przytomnego spojrzenia na zwiazek.
          Czasem tylko relatywna swiadomosc trzyma czlowieka w ukladzie, bo ta da sie sterowac. Jednak podswiadomosci nie bardzo da zwiesc. Najlepsza podswiadoma strategia kobiecego ciala, by zakonczyc niechciany zwiazek jest erotyczna ozieblosc. Naprawde spora szansa, ze "samo sie rozwiaze".
          Mezczyzni tez maja swoje podswiadome strategie na emigracje z niechcianej relacji, ale to raczej nie seksem dzialaja ;).
          • hello-kitty2 Re: Brnąć w ten romans dalej? 28.11.12, 10:54
            gomory napisał:

            > Mezczyzni tez maja swoje podswiadome strategie na emigracje z niechcianej relac
            > ji, ale to raczej nie seksem dzialaja ;).

            To bardzo ciekawe. Nie wiem czy by Ci sie chcialo rozwinac temat, zachecam, chetnie poslucham, by zrozumiec.
            • gomory Re: Brnąć w ten romans dalej? 29.11.12, 09:58
              Popadniecie w zyciowa apatie, zaniedbanie pracy, a co za tym idzie niemoznosc lozenia finansowego na rodzine i przejawianie niecheci do niesienia pomocy.
              Rozsadne i niezmanipulowane kobiety szybko dochodza do wniosku, ze po co mi facet ktory nie daje wsparcia, nie wbije gwozdzia i generalnie pozytek z niego zaden?
              Oczywiscie to nie matematyka i nie da sie stworzyc rownania.
              Wszak istnieja mezczyzni uzaleznieni od uzywek, chorzy na depresje czy skrajnie leniwi z natury. Podobnie jak kobiety o seksualnej zmyslowosci temperowki lub wrecz zeroerotyczne.
        • lenka.magdalenka Re: Brnąć w ten romans dalej? 29.11.12, 16:08
          > Bardzo mi się podobało, gdzieś na internecie wyczytałem, jak to facet chciał na
          > prawić związek i stawał na głowie niemal, pięknie się ubierał, trenował, pachniał.

          bo niektóre z nas nie patrzą na całą ta otoczkę choćby i była nie wiadomo jak przyjemna dla oka , czasami liczy się zupełnie coś innego

          >A jedyny komentarz jakim raczyła obdarować internautów jego pani to było co
          > ś w stylu "głupi baran, uparł się, a ja i tak...".

          i tak ....?

          >Według mnie to bardzo typowe

          Typowe ? dla kogo ?
      • jestemszmata Re: Brnąć w ten romans dalej? 28.11.12, 21:38
        Gdyby to tylko o to chodziło...:)
    • proto Re: Brnąć w ten romans dalej? 02.12.12, 01:28
      Fajnie, że Ci się udało, nie wiem tylko dlaczego dzielisz się tą piękną wiadomością z Nami?
      Podzieli się nią z Twoim facetem, którego zdradziłaś, powiedz mu jaka jesteś szczęśliwa,
      jeżeli Twój facet, którego zdradziłaś na prawdę Cię kocha, to będzie szczęśliwy z powodu Twojego szczęścia.




      Mój Proto blog
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka