kwiat.kamelii
28.11.12, 20:25
Jestem z moim partnerem 3 lata. Mieszkamy razem, kochamy się bardzo, jesteśmy też dla siebie przyjaciółmi. Gdy się poznaliśmy od razu zaiskrzyło, szybko poszliśmy do łózka, a seks był po prostu boski. Niestety wszystko się popsuło:( Mieszkamy razem, ale seks stał się jedną wielką porazką. Okazało się, że mój fantastyczny i cudowny w łóżku partner ma potrzeby rzędu dwa razy w miesiącu, z mojej inicjatywy i najlepiej szybko i po sprawie. Ja mam ochotę na seks bardzo duza, ale wystarczyłoby mi tak z dwa razy w tygodniu. Niestey dla niego i to jest za często. Wiecznie się o to kłócimy, bo ja sygnalizuję mu otwarcie, że mam ochotę na seks, ale on mnie wtedy odrzuca mówiąc, ze jest zmęczony i mam dac mu spokój. Próbowałam już chyba wszystkiego co możliwe, zeby go podniecic. Kupiłam seksowną bieliznę, proponowałam rózne innowacje i eksperymenty (kiedys lubił) i nic. Kończy się zazwyczaj moim płaczem w nocy w poduszkę. Nie wiem co jest grane. Rozmowy praktycznie zawsze kończą się kłótnią, on sugeruje, ze jestem seksoholiczka i powinnam sie leczyć. Nie wiem jakim cudem dla niego seksoholizm to chęc uprawiania seksu z partnerem raz na 2-3 dni... Bardzo go kocham i niesamowicie mi się on podoba, przez co naprawdę pragnę tej fizycznej bliskosci. On nie. Wem, że on też mnie kocha i wiem, ze nikogo na boku nie ma. Ja uwazam się za atrakcyjną, zadbaną kobietę, w łóżku jestem aktywna i otwarta na propozycje. Jakby mało było tego, to nawet sama jakosc stosunków uległa pogorszeniu. Zapomniałam juz o namiętnych pieszczotach i grze wstepnej. Seks oralny w jego wykonaniu był ostatnio chyba w wakacje. Ja oralnie pieszczę go za kazdym razem... Dla niego najlepiej to pocałowac się chwilę, a potem wsadzić i skończyć. Strasznie to niefajne i frustrujące. Oczywiście próba rozmowy to kłótnia.
Cholera, boli mnie to bardzo. Związek poza tym aspektem jest idealny w kazdym calu, niestety narasta we mnie frustracja z powodu nieudanego pożycia. Często mam paskudny nastrój i nie mam na nic ochoty. Myślę o kochanku, ale uważam to za kiepskie rozwiązanie. Rozstawac się nie chce, bo kocham tego faceta, żyć bez seksu tez nie chcę. Proponowałam mu tabletki na wzrost libido i oczywiście odmówił. Proponowałam wspólną wizytę u seksuologa to usłyszałam, że to ja powinnam iśc do psychiatry.
Proszę o konstruktywne rady i pinie. Zamierzam sama udać się do seksuologa, niestety ceny wizyty sa dla mnie w tym momencie nieco zaporowe i muszę z tym poczekać najwczesniej do stycznia.
Prosze tez wybaczyć nieskładnosc wypowiedzi, ale niestety piszę przez łzy i tak wyszło:(