Dodaj do ulubionych

Gdy on nie chce seksu...

28.11.12, 20:25
Jestem z moim partnerem 3 lata. Mieszkamy razem, kochamy się bardzo, jesteśmy też dla siebie przyjaciółmi. Gdy się poznaliśmy od razu zaiskrzyło, szybko poszliśmy do łózka, a seks był po prostu boski. Niestety wszystko się popsuło:( Mieszkamy razem, ale seks stał się jedną wielką porazką. Okazało się, że mój fantastyczny i cudowny w łóżku partner ma potrzeby rzędu dwa razy w miesiącu, z mojej inicjatywy i najlepiej szybko i po sprawie. Ja mam ochotę na seks bardzo duza, ale wystarczyłoby mi tak z dwa razy w tygodniu. Niestey dla niego i to jest za często. Wiecznie się o to kłócimy, bo ja sygnalizuję mu otwarcie, że mam ochotę na seks, ale on mnie wtedy odrzuca mówiąc, ze jest zmęczony i mam dac mu spokój. Próbowałam już chyba wszystkiego co możliwe, zeby go podniecic. Kupiłam seksowną bieliznę, proponowałam rózne innowacje i eksperymenty (kiedys lubił) i nic. Kończy się zazwyczaj moim płaczem w nocy w poduszkę. Nie wiem co jest grane. Rozmowy praktycznie zawsze kończą się kłótnią, on sugeruje, ze jestem seksoholiczka i powinnam sie leczyć. Nie wiem jakim cudem dla niego seksoholizm to chęc uprawiania seksu z partnerem raz na 2-3 dni... Bardzo go kocham i niesamowicie mi się on podoba, przez co naprawdę pragnę tej fizycznej bliskosci. On nie. Wem, że on też mnie kocha i wiem, ze nikogo na boku nie ma. Ja uwazam się za atrakcyjną, zadbaną kobietę, w łóżku jestem aktywna i otwarta na propozycje. Jakby mało było tego, to nawet sama jakosc stosunków uległa pogorszeniu. Zapomniałam juz o namiętnych pieszczotach i grze wstepnej. Seks oralny w jego wykonaniu był ostatnio chyba w wakacje. Ja oralnie pieszczę go za kazdym razem... Dla niego najlepiej to pocałowac się chwilę, a potem wsadzić i skończyć. Strasznie to niefajne i frustrujące. Oczywiście próba rozmowy to kłótnia.
Cholera, boli mnie to bardzo. Związek poza tym aspektem jest idealny w kazdym calu, niestety narasta we mnie frustracja z powodu nieudanego pożycia. Często mam paskudny nastrój i nie mam na nic ochoty. Myślę o kochanku, ale uważam to za kiepskie rozwiązanie. Rozstawac się nie chce, bo kocham tego faceta, żyć bez seksu tez nie chcę. Proponowałam mu tabletki na wzrost libido i oczywiście odmówił. Proponowałam wspólną wizytę u seksuologa to usłyszałam, że to ja powinnam iśc do psychiatry.
Proszę o konstruktywne rady i pinie. Zamierzam sama udać się do seksuologa, niestety ceny wizyty sa dla mnie w tym momencie nieco zaporowe i muszę z tym poczekać najwczesniej do stycznia.
Prosze tez wybaczyć nieskładnosc wypowiedzi, ale niestety piszę przez łzy i tak wyszło:(
Obserwuj wątek
    • killarney5 Re: Gdy on nie chce seksu... 28.11.12, 21:08
      On cię tak bardzo kocha, że Twoje potrzeby nic go nie obchodzą, a gdy już dojdzie do seksu, to pokazuje swoją miłość do ciebie przez szybkie odbębnienie przykrego obowiązku? No taaak...Poczytaj to forum - potem będzie już tylko gorzej. Nie jest twoim mężem, więc daruj sobie tę jenostronną miłośc do fantastycznej kłody drewna i poszukaj faceta o normalnym libido. Chyba, że chcesz resztę życia płakać w poduszkę..
      • kwiat.kamelii Re: Gdy on nie chce seksu... 28.11.12, 21:36
        Wiem, ze nie jest moim męzem, ale my nieco inaczej podchodzimy do formalizowania zwiazków. Nie jestesmy katolikami i nie odczuwamy potrzeby zawarcia związku małżeńskiego, ale w związku partnerskim czujemy się jak małżeństwo i po prostu nie wyobrażam sobie odejśc od niego, zanim nie zrobię wszystkiego co możliwe, zeby poprawić sytuację. Czytałam forum, wiem, że prawdopodobnie będzie gorzej, ale ja łudzę się, ze uda mi się sprawić, że jednak w naszym przypadku będzie lepiej. A że on mnie kocha wiem. Widze to w każdym jednym aspekcie zwiazku, tylko nie w tym nieszczęsnym seksie. Zależy mi strasznie na tym facecie, czuję że jest jak mój ideał męzczyzny, a po ew. rozstaniu każdy następny to będzie co najwyżej nędzna namiastka. Dlatego chcę stanąc na rzęsach, żeby to nasze pozycie poprawić i sprawić, żeby i tu było dobrze (bo nie mam złudzeń, że będzie kiedyś idealnie - dobrze wystarczy). Tylko nie wiem jak to zrobic.
        Kurcze, tak bardzo chciałabym teraz podejśc do niego, przytulić się i nakręcić na namiętny seks. Ale on lezy za ściana, ogląda serial i domaga sie świętego spokoju...
        • zyg_zyg_zyg Re: Gdy on nie chce seksu... 28.11.12, 23:37
          > i po prostu n
          > ie wyobrażam sobie odejśc od niego, zanim nie zrobię wszystkiego co możliwe, ze
          > by poprawić sytuację

          Obawiam się, że to już. To znaczy - już zrobiłaś...

          On nie potrzebuje żadnej poprawy, bo jemu jest dobrze tak, jak jest. Albo wręcz idealnie, więc nie ma powodu, żeby coś zmieniać. Z tym, że Twoje niezaspokojenie i Twoje frustracje nie są wystarczającą motywacją dla niego do jakiegokolwiek działania, musisz się pogodzić. Lub uznać to za coś, co prędzej czy później skutecznie zatruje Tobie wszystkie inne aspekty Waszego (prawie) idealnego związku.

          W zasadzie kilka lat temu mogłam napisać identycznego posta. Jeden szczegół się tylko nie zgadza - mojemu wystarczyło raz w miesiącu...
        • kaka180 Re: Gdy on nie chce seksu... 29.11.12, 13:31
          Żyje w podobnym małżeństwie, jeżeli do czegoś dojdzie to tylko z mojej inicjatywy. Mamy dwoje dzieci które nie potrzebują już nas w nocy i te noce moglibyśmy poświęcić sobie ale tak nie jest.
          Sygnalizowałam swoje potrzeby i wypytywałam się też o jego i... brak jakiejkolwiek komunikacji.
          Nie będę pisać tu jak się starałam zwrócić na siebie uwagę - bo wie to każda kobieta i mężczyzna w podobnej sytuacji.Pytanie ile można się tak starać ile można narzucać się komuś ... rok ..dwa - ja mam tak już o wiele wiele dłużej. Powoli umiera moja wiara w siebie w moje "jakiekolwiek" umiejętności.
          Rozwód? nie jestem aż taka silna (chyba).. na chwilę obecną przestałam się starać ... nie mogę się więcej tak poniżać..:(
          • 1malutka78 Re: Gdy on nie chce seksu... 08.01.13, 23:40
            kaka180 napisała:

            > Żyje w podobnym małżeństwie, jeżeli do czegoś dojdzie to tylko z mojej inicjaty
            > wy. Mamy dwoje dzieci które nie potrzebują już nas w nocy i te noce moglibyśmy
            > poświęcić sobie ale tak nie jest.
            > Sygnalizowałam swoje potrzeby i wypytywałam się też o jego i... brak jakiejkolw
            > iek komunikacji.
            > Nie będę pisać tu jak się starałam zwrócić na siebie uwagę - bo wie to każda ko
            > bieta i mężczyzna w podobnej sytuacji.Pytanie ile można się tak starać ile możn
            > a narzucać się komuś ... rok ..dwa - ja mam tak już o wiele wiele dłużej. Powo
            > li umiera moja wiara w siebie w moje "jakiekolwiek" umiejętności.
            > Rozwód? nie jestem aż taka silna (chyba).. na chwilę obecną przestałam się star
            > ać ... nie mogę się więcej tak poniżać..:(

            kaka to tak jak u mnie. ja sobie obiecuje, ze juz nigdy wiecej zebrac nie bede, ale i tak potem to robie. Pomimo tego, ze mówi, ze wszystko jest ok, ja przesadzam i takie tam,,, znasz to pewnie, to ja wiem, ze cos jest nie tak. Kiedys tak nie było. Żenada. ja powoli mam dosć. mamy dzieci i dlatego rozwód nie wchodzi w grę. przez to upadło całe moje poczucie wartości. czuje sie okropnie, nie potrafie nawet opisac tego jaka czuje sie kobieta, bezwartościowa kompletnie.
            • zuzi.1 Re: Gdy on nie chce seksu... 08.01.13, 23:51
              z tego co mówił ten seksuolog z filmiku redakcji, jakies 40 % facetów w wieku 30+40+ jest gejami żyjącymi w związkach małżeńskich, preferującymi zazwyczaj mocno seks od tyłu, a po jakims czasie nie mogą wykrzesac z siebie nawet tego
              • tygrys-bez-rys 40%? Tak! To by sie zgadzalo! 09.01.13, 02:41
                Pelno wokolo dowodow na to spedalenie rodu meskiego, bo jak to mozliwe ze 3 najbogatszym czlowiekiem na swiecie jest Amancio Ortega, kto te fatalaszki i sweterki w serek kupuje? No przez nie ja! Na szczescie mamy w popkulturze wzorce do nasladowania co z tym fantem zrobic "I Love You Phillip Morris". www.youtube.com/watch?v=rl048J5641k
                Kto przy zdrowych zmyslach nie przelecial by Ewan'a! XO XO!
                • hello-kitty2 Re: 40%? Tak! To by sie zgadzalo! 09.01.13, 10:32
                  tygrys-bez-rys napisała:

                  > Pelno wokolo dowodow na to spedalenie rodu meskiego, bo jak to mozliwe ze 3 najbogatszym czlowiekiem na swiecie jest Amancio Ortega, kto te fatalaszki i sweterki w serek kupuje? No przez nie ja!

                  Co Ty gadasz? T-shirty w serek sa boskie na meskim ciele, no chyba ze masz jakis gesty dywan i nie trenujesz klaty :) Polecam plastyry do depilacji i pompki z szerokim rozstawieniem rak. Do lata bedziesz jak ta lala.
                  • bcde Re: 40%? Tak! To by sie zgadzalo! 10.01.13, 03:15
                    >Do lata bedziesz jak ta lala.

                    On nie chce być jak ta lala. Przecież napisał.
                    • tygrys-bez-rys Jak nie jak tak! 10.01.13, 09:41
                      Chciala bym ale sie boje. A moze mogla bym gdybym chciala?
                  • tygrys-bez-rys Nie bede depilowa. 10.01.13, 09:44
                    Zadnych pompek tez nie bede.
                    • mojemail3 Re: Nie bede depilowa. 10.01.13, 12:02
                      Nie depiluj, zamiast pompek polecam czasem siekierę, kobiety kochają drwali,a najbardziej seksowne jest rąbanie drewna:) I wcale nie żartuję i nie ironizuję,znam środowiska leśne, choć tam też podobno te 30-40 % się ukrywa....

                      h.
                      • hello-kitty2 Re: Pompowac czy rabac? :) 10.01.13, 12:33
                        mojemail3 napisała:

                        > Nie depiluj, zamiast pompek polecam czasem siekierę, kobiety kochają drwali,a n
                        > ajbardziej seksowne jest rąbanie drewna:) I wcale nie żartuję i nie ironizuję,z
                        > nam środowiska leśne, choć tam też podobno te 30-40 % się ukrywa....
                        >
                        > h.

                        No ja Tygrys nie lubi pompowac to rabac bedzie? :) W profilu ma wpisane Tokyo, wyobrazam sobie go siedzacego za biurkiem w jakims drapaczu chmur. Cholera skad tam drzewo na rabanie wziazc? To juz lepiej w przerwie na lunch na depilacje wyskoczyc. No ale jak nie chce. Tak czy siak serek odpada.
                        • tygrys-bez-rys Rabac? Pompowac? 10.01.13, 12:50
                          Skoro mam wybierać to poproszę rzniecie, albo dymnie, zamias rabania czy pompowania. I sam sie zastanawiam czy nie przekraczylem już rubikonu kaszmirovego svetra v serek, siadajac na tokijskiej muszli która vali pewnym, zwiezlym i smiglym strumieniem skondensowanej wody prosto w moje kakaowe oko, niby to dla hieny higieny, ale czy ja przypadkiem nie odczuwam podświadomie rozkoszy w puńkcie A ....
                          • hello-kitty2 Re: Rabac? Pompowac? 10.01.13, 13:07
                            tygrys-bez-rys napisała:

                            > Skoro mam wybierać to poproszę rzniecie, albo dymnie, zamias rabania czy pompow
                            > ania. I sam sie zastanawiam czy nie przekraczylem już rubikonu kaszmirovego sve
                            > tra v serek, siadajac na tokijskiej muszli która vali pewnym, zwiezlym i smigly
                            > m strumieniem skondensowanej wody prosto w moje kakaowe oko, niby to dla hieny
                            > higieny, ale czy ja przypadkiem nie odczuwam podświadomie rozkoszy w puńkcie A
                            > ....

                            No co Ty siadasz na muszli w publicznej toalecie? A o pozycji na narciarza nie slyszales? Fakt wiaze sie ona z pewnym ryzkiem. O tu kobieta wyjasnia na czy polega:

                            "Takie popuszczenie w ogóle jest bezzapachowe. Nawet zlanie się w gacie jest bezzapachowe. No chyba, że ktoś jest mega wyczulony na zapachy. Niestety, kiedyś zamiast nasikać do toalety w pozycji na narciarza, nalałam sobie prosto w gacie. Musiałam potem wracać komunikacją do domu. Miałam wizję, że śmierdzę jak menel. Ale w domu powąchałam spodnie i nic nie było czuć. Chyba, że się swojego moczu nie czuje;"

                            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,141135592,141327371,Re_Nietrzymanie_moczu_u_kobiet_a_seks.html
                            • tygrys-bez-rys 外人 11.01.13, 04:04
                              Barbarzyncy. Lejecie po sobie i na okolo na narciarza. Rozpychacie się i drzecie paszcze, a potem dziwicie się ze was poddani cesarza obfotografuja.
        • gk-63 Re: Gdy on nie chce seksu... 01.12.12, 18:54
          chodzi o to że jeżeli małżeństwem nie jesteście to rozstanie od strony formalnej nie jest skomplikowane.Seksuolodzy przyjmują w ramach NFZ ale nie masz tam po co iść.Nic nie naprawisz bo nie masz co.Zmusisz go do seksu???????Zmienisz go??????NIE DA SIĘ.Teraz sobie z tym radzisz ale jak uczucia z czasem się schłodzą to jak widać seksem ich nie podkręcisz.To nie twoja wina/jego też nie/po prostu inne potrzeby.Oszukiwanie siebie jego nie zmieni.
        • mojemail3 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 02:28
          kwiat.kamelii napisał(a):

          "Dlatego chcę stanąc na rzęsach, żeby to nasze pozycie poprawić i sprawić, żeby i tu było dobrze(...)"
          Stanąć na rzęsach nie pomoże...albo się pogodzic ze stanem rzeczy i kupić sobie dobrą słuchawkę prysznicową( wielofukcyjną,tańsza niż wibrator) albo poszukac nowego partnera...szkoda,że ludzie się pod tym względem( temperamentu) rzadko dobrze dobierają, to by chyba musiał mezalians być np. humanistka i prosty drwal...
          A po latach będzie żal, jak już będą dzieci i kredyt, pozostaną fantazje erotyczne...
          ech,,,
          • marek.zak1 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 10:24
            Jestem zdania, ze na samym początku znajomości powinno si e mniej rozamawiać oi filmach, polityce itp, a ustalić, czy:
            - chcemy mieć dzieci i ile,
            - chcemy sie pobrać, czy zyc bez slubu,
            - jak często chcemy się kochac.
            Bardzo wiele z opisanych tu na forum problemów wynika właśnie z braku rozmowy na te tematy i odczuciu, ze jakoś to bedzie. A potem okazuje się, że nie jest.
            • mojemail3 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 12:18
              Marekzak...nie wszystko da się ustalić, życie nie podlega grafikom, można ustalić że chce się mieć dzieci a jak potem jest z tym problem? Zycie nas często przerasta...
              Wydaje mi się jednak,że od kobiet teraz za wiele się wymaga...Pensję do domu przynieśc, byc dobrym pracownikiem, dzieci rodzić, wychowywać, dom ma być idealny, czysto, obiadek codziennie, być dobrą matką, żoną, sprzątaczką kucharką a jeszcze być piękną, zadbaną, szczupłą i czekać aż pan Lew( lwice też są od wszystkiego a pan lew łaskawie raczy spłodzić potomstwo) zechce z żoną, bo przecież po tylu latach jako poligamista wolałby obcą, młodą, szczuplejszą...To jest dla kobiety naprawdę upokarzające,szczególnie, gdy widzi że jest atrakcyjna dla młodszych,mimo rzekomych mankamentów...
              • marek.zak1 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 12:56
                oczywiście - wszystkiego ustalić sie nie da, ale trzeba próbować. W tym temacie, czyli jak często się seksujemy, do konsensusu dojśc można.
                To co piszesz o trudnej roli kobiet, jest całkowicie słuszne, ale czy przypadkowo to kobiety wyzwolone i emancypantki nie sprokurowały tego, że kobieta ma pracować, rodzic dzieci, dbac o dom i zadowakac pana lwa?
                Ja (jako znany seksista ;)) jestem zdania że to na facecie spoczhywa odpowiedzialność zapewnienia kobiecie fajnego życia na odpowiednmim poziomie, ale tutaj jestem w mniejszości. Uweażam, że jeśli kobieta chce pracować i ma ciekawą rozwijającą pracę - OK, ale zmuszanie jej do pełnoetatowej, najczęśćiej mało ciekawej i wyczerpującej pracy w imię ratowanie domowego budżetu, plus dzieci + dom jest po prostu okrutne.
                Marek
                • aandzia43 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 14:07
                  > Ja (jako znany seksista ;)) jestem zdania że to na facecie spoczhywa odpowiedzi
                  > alność zapewnienia kobiecie fajnego życia na odpowiednmim poziomie, ale tutaj j
                  > estem w mniejszości.

                  Jesteś przede wszystkim niedouczony. Ale nie przejmuj się, w związku z tym jesteś w większości. Miło się wierzy w wygodne bajeczki. Prawie wszystkim mężczyznom i dużej części kobiet. Dlaczego? To wynika z potrzeby wiary w raj na ziemi. Bo może jak się postaramy, to kiedyś ona nastanie? ;-) Tak jest z wyobrażeniem, że "kiedyś" kobiety nie pracowały zarobkowo/zawodowo i zajmowały się tylko domem i dziećmi.
                  Nie pracujące zarobkowo (w szerokim tego słowa znaczeniu) kobiety były, są i będą niewielkim procentem w populacji. Od łowiectwa-zbieractwa do końca dni naszych jako gatunku. Od stopnia zamożności społeczeństwa i poziomu cywilizacyjnego zależy ten procent. Bajdy o mężczyźnie, co poluje i kobiecie, co siedzi w jaskini i tylko dmucha w ognisko można sobie w buty wsadzić. Tak samo, jak bzdety o "zajmującej się tylko domem większości" kobiet sprzed stuleci. Zbieraczko-łowczynie, kobiety pracujące przy uprawie roli (na swoim czy u pana), kobiety pracujące przy hodowli zwierząt, praczki, tkaczki, handlarki, służące, akuszerki to ZDECYDOWANA WIĘKSZOŚĆ kobiet z tych miliardów, które żyły na Ziemi i żyć będą. Różnica między sytuacją kobiet teraz a sytuacją sprzed wieków polega tylko i wyłącznie na tym, że teraz dorwały się do zajęć PRZYNOSZĄCYCH NAPRAWDĘ DUŻĄ KASĘ I SZACUNEK SPOŁECZNY. Korwin-Mikke bredzący z tym swoim oderwanym od rzeczywistości spojrzeniem o biednych kobietach, co muszą pracować w Biedronkach, szpitalach, sklepach nie dodaje oczywiście, że w każdej innej sytuacji społecznej te kobiety też musiałby pracować. Nie musiałyby pracować tylko te z górnych szczebli drabiny społecznej. Tak jak nie muszą teraz i tak, jak nie musiały kilkaset czy kilka tysięcy lat temu.
                  • marek.zak1 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 14:52
                    Może jestem niedouczony, ale przynajmniej czytam posty, zanim na nie odpowiadam. Przeciez ja własnie napisałem, że jestem za tym, żeby kobiety mające szanse zarabiać dużo i mieć ciekawą (dającą społeczny szacunek, jak napisałaś) pracę, takową wykonywały, natomiast niekoniecznie proste, nisko płatne i wymagające wielkiego wysiłku. Ja pracowałem w fabryce sporo lat z kobietami, pracującymi na taśmie i na zmiany. Nie było takowej, która była z tego zadowolona. Miały w dupie równouprawnienie i ukryty żal do swoich męzów, że skazują je na mordecza pracę.
                    A o tej górnej półce to też niekoniecznie. Przed wojną żony górników też nie pracowały.
                    • mojemail3 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 15:07

                      (...)Miały w dupie równouprawnienie i ukryty żal do swoich męzów, że skazują je na mordecza pracę(...)
                      święta prawda...ukryty żal...
                      Głupie jesteśmy, wszystko chcemy na 100 % normy, a mężczyżni wygodni, przecież pracuje więc zmęczony, jeszcze się na seks z żoną wysilać...
                      Pozostaje dobra armatura, jak już wczesniej pisałam...jak w książce "Wielki las" Nienackiego, z tym że tam "niedoceniana"kobieta kochanka sobie znalazła...
                    • aandzia43 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 15:15

                      > Może jestem niedouczony, ale przynajmniej czytam posty, zanim na nie odpowiadam
                      > . Przeciez ja własnie napisałem, że jestem za tym, żeby kobiety mające szanse z
                      > arabiać dużo i mieć ciekawą (dającą społeczny szacunek, jak napisałaś) pracę, t
                      > akową wykonywały, natomiast niekoniecznie proste, nisko płatne i wymagające wie
                      > lkiego wysiłku.

                      Obawiam się, że jednak niczego nie zrozumiałeś. Napisałam, że większość kobiet na przestrzeni dziejów oraz teraz (więc zapewne tak właśnie będzie po wieki wieków amen) MA EKONOMICZNY PRZYMUS ZAROBKOWANIA. I oczywiście, że nie są z tego zadowolone i z zazdrością spoglądają na żony dziedziców, bogatych mieszczan, przywódców plemienia, uznanych lekarzy, maklerów giełdowych czy wysoko wykwalifikowanych majstrów w niektórych fabrykach. Ale naiwnością jest sądzić, że jest realną sytuacja niezarobkowania przez większość kobiet w społeczeństwach.

                      Miały w dupi
                      > e równouprawnienie i ukryty żal do swoich męzów, że skazują je na mordecza prac
                      > ę.

                      O sancta simplicitas! Biedne kretynki miały żal do Bogu ducha winnych mężów, którzy w kwestii skazania ich czy nie "skazania na morderczą pracę" nie mieli nic do gadania ;-) I tak wyklinały tę okropną emancypację, że "zmusiła je do pracy fabryce" niepomne tego, że ich matki i babki też pracowały w fabryce, na roli, u dziedzica lub w PGR-rze. I oczywiście nie pamiętały, że ta okropna emancypacja dała im szansę na już nieźle płatną pracę lekarki, nauczycielki, urzędniczki, stewardessy i jeszcze kupę innych zajęć dostępnych im tak, jako i mężczyznom. Że nie wykorzystały lub nie mogły wykorzystać z racji braku zdolności czy braku wzorców środowiskowych? No cóż, bywa i tak.
                      • marek.zak1 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 15:33
                        Twoja teza:
                        większość kobiet na przestrzeni dziejów oraz teraz (więc zapewne tak właśnie będzie po wieki wieków amen) MA EKONOMICZNY PRZYMUS ZAROBKOWANIA.

                        Stawiasz tezę - udowodnij. ile % kobiet w USA jest czynna zawodowo?
                        • mojemail3 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 17:56

                          "EKONOMICZNY PRZYMUS ZAROBKOWANIA"...
                          Zostawmy Stany,ważne co u nas...a większość kobiet mających rodzinę , które znam muszą pracować, bo kasy nie starcza...a kilka singielek...też muszą pracowac, bo przecież na męża też liczyć nie mogą...
                          Odchodzimy od tematu głownego,ale to nic, też jest nie mniej ciekawie...
                          • marek.zak1 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 18:37
                            Piszę na moim własnym przykladzie,. Pracowałem jako inzynier w fabryce (nie arystokrata). Mieliśmy troje dzieci i zwsze uważałem, że odpowiedzialność za utrzymanie rodziny spoczywa na mnie. Pracowałem przy wdrożeniach, dodatkowych projektach, robiłem na zlecenie tłumaczenie techniczne i nie tylko. pisałem felietony do pism, a w czasie wakacji zatrudniałem się jako trener tenisa, aby moje dzieci mogły wyjeżdżać na na obozy, które prowadziłem. Ostatnia opcja było, żeby moja żona zaczęła pracować a dzieci z kluczami na szyi wedrowały przez miasto. Moja żona nie zamierzała iść do pracy, uważając, że będąc nauczycielka, skupi sie na wychowaniiu dzieci. Chwała jej za to.
                            Facet, który po prostu pracuje na etacie i uważa, że to wystarza a wyemancypowana żona powinna takżę tyrać na etacie jest po prostu leniem. Sorry.
                            • aandzia43 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 18:46
                              e na wychowaniiu dzieci. Chwała jej za to.
                              > Facet, który po prostu pracuje na etacie i uważa, że to wystarza a wyemancypowa
                              > na żona powinna takżę tyrać na etacie jest po prostu leniem. Sorry.

                              Chwała ci za to, że jesteś zdolnym inżynierem. I wam obojgu, że tak pięknie i zgodnie podzieliliście się rolami. Ale świat nie składa się z samych inżynierów i składac się nie będzie. I kwestia pracowitości (która niewątpliwie jest twoją wielką zaletą) niewiele tu ma do rzeczy.
                            • mojemail3 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 19:06

                              Marku, zazdroszczę podejścia, szkoda że tak mały % męzczyzn się tak poczuwa...ale mam nadzieję,ze jednak jak żona już dzieci odchowała to coś sobie znalazła ciekawego poza domem, zawsze można jakiś wolontariat, ale mozna też ciekawe zajęcie przynoszące dochód, jak już nie ma przymusu tyrania na etacie...
                              I nie ma tym co piszę cienia ironii, też bym tak chciała, bo pracy mojej po macierzyńskim nienawidzę, praca na cały etat a płacą jak za pół etatu...
                              Najmi
                        • aandzia43 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 19:27
                          Na razie Polska międzywojenna:
                          Zatrudnienie kobiet w wybranych zakładach przemysłowych liczących ponad 20 pracowników (w procencie ogółu zatrudnionych) w 32 roku: papierniczy - 38%, chemiczny - 33,2%, poligraficzny - 23,3%.
                          W przemyśle włókienniczym w 1936 roku - 53,3% zatrudnionych to kobiety.
                          W przemyśle galanteryjnym i odzieżowym - ponad 60%.
                          Farmaceuci w 1938 roku to w 50% kobiety.
                          Dentyści w 1932 roku to w 69% kobiety (to chyba dane dotyczące tylko Warszawy)

                          www.mfk.org.pl/uploads/kobieta_i_biznes/kib_1-4_2004.pdf
                          Artykuł długi i ciekawy. Ja zacytowałam dane z pierwszych stron. Resztę sobie doczytaj sam.

                          Co do USA: nie wiem, jaki jest teraz odestek zatrudnionych kobiet. Nie chciało mi się szukac. Wiem, że w 1944 roku z powodu wojny i zwiększonego zatrudnienia kobiet w przemyśle i urzędach ten odsetek był całkiem wysoki. Potem chłopcy wrócili z wojny, był wzrost gospodarczy, baby boom i rozkwit klasy średniej. Panie poszły do domów czy im się to podobało, czy nie. Zatrudnienie spadło. Potem wiadomo, znowu poszło do góry. Ale nawet w tych przedwojennych i wojennych statystykach nie uwzględniono zapewne pracownic sezonowych, służących z Południa i żon farmerów, które ramię w ramię z mężami tyrały na roli.
                          • urquhart postęp ludzkości dzięki płciowej wymianie i specja 13.01.13, 18:12
                            aandzia43 napisała:
                            > Panie poszły do domów czy im się to podobało, czy nie. Zatrudnienie spadło. Pot
                            > em wiadomo, znowu poszło do góry. Ale nawet w tych przedwojennych i wojennych s
                            > tatystykach nie uwzględniono zapewne pracownic sezonowych, służących z Południa
                            > i żon farmerów, które ramię w ramię z mężami tyrały na roli.

                            Zaprzeczanie wkładu pracy kobiet jest równie głupie jak głoszenie wyzysku patriarchatu.
                            Ciekawiej przedstawić wymianę w perspektywie od neolitu. Płciowy podział wymiany pracy oparty na specjalizacji dostosowanej do uzdolnień płci, komunikacja i wymiana to motor postępu ludzkości i unikalna jej cecha.
                            Fantastyczny wykład w ramach TED.
                            www.ted.com/talks/matt_ridley_when_ideas_have_sex.html
                            niecierpliwym polecam od 9:00 minuty - i właczyć polskie napisy.
                            • sabat-77 Re: postęp ludzkości dzięki płciowej wymianie i s 13.01.13, 18:36
                              urquhart napisał:

                              > Ciekawiej przedstawić wymianę w perspektywie od neolitu. Płciowy podział wymia
                              > ny pracy oparty na specjalizacji dostosowanej do uzdolnień płci, komunikacja i
                              > wymiana to motor postępu ludzkości i unikalna jej cecha.
                              > Fantastyczny wykład w ramach TED.
                              > www.ted.com/talks/matt_ridley_when_ideas_have_sex.html
                              > niecierpliwym polecam od 9:00 minuty - i właczyć polskie napisy.

                              Ciekawe, dzięki.
                              Widzisz, każdy dostrzega w tych ideach to co chce. Często przywoływana na tym forum relacja seks za zasoby jest niepełna, krzywdząca i w tym kontekście obraźliwa dla kobiet.
                              Zresztą wystarczy ruszyć głową. Skoro naszą strategią przetrwania jako gatunku była wśród mężczyzn współpraca przy zdobywaniu pokarmu, wyprawach i walce oraz używanie narzędzi a także handel z innymi grupami, to naturalną konsekwencją w doborze płciowym kobiety powinny najbardziej pożądać mężczyzn o dużych umiejętnościach społecznych, rozwiniętej inteligencji i dużych zdolnościach językowych. I to się z grubsza zgadza z moimi osobistymi doświadczeniami.
                              • gomory Re: postęp ludzkości dzięki płciowej wymianie i s 13.01.13, 19:38
                                > to naturalną konsekwencją w doborze płciowym kobiety powinny najbardziej pożądać mężczyzn o dużych umiejętnościach społecznych

                                Mnie sie z kolei wydaje, ze w takich okolicznosciach pozadany moze byc tylko jeden typ mezczyzny. Chetny do dzielenia sie, handlu, wymiany, oddawania.
                                Na logike wychodzi, ze to wazniejsze niz jego umiejscowienie w hierarchii. Byle mial cokolwiek w ofercie. Bo laski to wiadomo, i gole maja jakies skarby do ofiarowania ;).
                                Co kobiecie po krolu wioski bedacym skapiradlem?
                                • urquhart Re: postęp ludzkości dzięki płciowej wymianie i s 14.01.13, 10:26
                                  gomory napisał:
                                  > Mnie sie z kolei wydaje, ze w takich okolicznosciach pozadany moze byc tylko je
                                  > den typ mezczyzny. Chetny do dzielenia sie, handlu, wymiany, oddawania.
                                  > Na logike wychodzi, ze to wazniejsze niz jego umiejscowienie w hierarchii. Byle
                                  > mial cokolwiek w ofercie. Bo laski to wiadomo, i gole maja jakies skarby do of
                                  > iarowania ;).
                                  > Co kobiecie po krolu wioski bedacym skapiradlem?

                                  Jak to pogodzić twoim zdaniem ze zjawiskiem że narcystyczni egocentrycy (z niewątpliwym problemem z dzieleniem się) są na topie pożądanych typów i uwodzicieli od których babom robi się mokro w kroku?
                                  ona-i-on.wieszjak.pl/partnerstwo/239274,Jak-rozpoznac-narcyza.html
                                  • aandzia43 Re: postęp ludzkości dzięki płciowej wymianie i s 14.01.13, 15:23

                                    > Jak to pogodzić twoim zdaniem ze zjawiskiem że narcystyczni egocentrycy (z niew
                                    > ątpliwym problemem z dzieleniem się) są na topie pożądanych typów i uwodzicieli
                                    > od których babom robi się mokro w kroku?

                                    Ja mam taką koncepcję. Narcyz to nei nie jest norma, to zaburzona osobowość (ewentualnie rys osobowości). Narcyz sprzedaje oszukany towar, atrapę prawdziwych uczuć, zainteresowania, ciepła, miłości i robi to genialnie. Świetny z niego komiwojażer. Więc jeśli człowiek łapie się na lep jego czarowania to wcale nei znaczy, że leci na narcyza jako takiego. Leci na PRAWDZIWE WARTOŚCI, JAKIE NARCYZ ODGRYWA. Nie tyle zaburzeni narcyzi są przedmiotem pożądania, co uczucia, których kolorowe odbitki sprzedają. Wszyscy łapiemy się na narcyzów wszelakiej maści, płeć nie ma tu nic do rzeczy. Jeśli coś nas uodparnia na ich czary-mary, to nie płeć, wiek, inteligencja - raczej intuicja.
                                    • gomory Re: postęp ludzkości dzięki płciowej wymianie i s 14.01.13, 20:26
                                      Przychylam sie do wypowiedzi andzi. Takie osobowosci najzwyczajniej w swiecie oszukuja.
                                      Kobiety nie pozadaja ich, tego prawdziwego "ja" (chociaz w ich przypadku trudno mowic co jest prawdziwe ;), tylko ulegaja obrazowi kreowanemu ad hoc do ich potrzeb oraz emocjonalnym manipulacjom.
                                      Powiedz sam urqu - czy podnieca Cie jakos szczegolnie mysl o seksie z narcystyczna laska? No a przeciez one potrafia byc tak rozpalajace w poczatkowej fazie znajomosci :P.
                                  • tygrys-bez-rys Ale jak to pogodzić z faktem ... 15.01.13, 21:36
                                    ... ze dorosły być może mężczyzna o sprawnym by sie wydawało umyśle wierzy we wszystki bzdety z nety, poradnik jak upolowac hohonia i czuć sie bardziej podspodnio.
                                    • aandzia43 Re: Ale jak to pogodzić z faktem ... 15.01.13, 21:47

                                      > ... ze dorosły być może mężczyzna o sprawnym by sie wydawało umyśle wierzy we w
                                      > szystki bzdety z nety,

                                      Możet byc' eto tolko dla poddzierżki razgowora? ;-)
                                      • tygrys-bez-rys A tak to można ... 15.01.13, 21:57
                                        Zle spaelm bo mnie ta zadziera cała now w brzuch kopali i teraz marudze. Zadzwonił do mamy to mi przejdzie.
                              • aandzia43 Re: postęp ludzkości dzięki płciowej wymianie i s 14.01.13, 00:20
                                Często przywoływana na tym f
                                > orum relacja seks za zasoby jest niepełna, krzywdząca i w tym kontekście obraźl
                                > iwa dla kobiet.

                                Cieszę się, że napisał to mężczyzna, bo ja zaraz zebrałabym od nawiedzonych feministek ;-)

                                w
                                > doborze płciowym kobiety powinny najbardziej pożądać mężczyzn o dużych umiejętn
                                > ościach społecznych, rozwiniętej inteligencji i dużych zdolnościach językowych.

                                Zgadza się. Pożądają takich, bo wymieniony przez ciebie zestaw cech jest jedną z przepustek do sukcesu. Ale niekoniecznie najbardziej. Dużo zależy od sytuacji, w jakiej znajduje się społeczność (wojnę mają aktualnie czy pokój). Poza tym od kodów kulturowych i indywidualnych preferencji panny.
                            • aandzia43 Re: postęp ludzkości dzięki płciowej wymianie i s 14.01.13, 00:12
                              > Zaprzeczanie wkładu pracy kobiet jest równie głupie jak głoszenie wyzysku patri
                              > archatu.

                              Za to nieporównanie częstsze od głoszenia wyzysku patriarchatu ;-) Ten rodzaj głupoty dotyka 99% mężczyzn i 50% kobiet w Polsce.
                              Wykład fajny jest :-)
                    • aandzia43 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 15:18
                      A o tej górnej półce to też niekoniecznie. Przed wojną żony górników też nie pr
                      > acowały.

                      Owszem, górnicy byli przez dlugi czas wyjątkową grupą zawodową. Ale oczywiście jeszcze nie w czasach "Germinalu" Zoli ;-)
                    • jack79 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 18:03
                      > . Przeciez ja własnie napisałem, że jestem za tym, żeby kobiety mające szanse z
                      > arabiać dużo i mieć ciekawą (dającą społeczny szacunek, jak napisałaś) pracę, t
                      > akową wykonywały, natomiast niekoniecznie proste, nisko płatne i wymagające wie
                      > lkiego wysiłku.

                      to kto ma wykonywac te prace?
                      kobiety nie bo sa niezadowlone
                      faceci też ie bo przeciez powinni utrzymać kobiety po to by nie musiały pracowac i być zadowolone
                      więc pytam jeszcze raz, kto ma wykonywać te nisko płatne prace?
                  • jack79 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 18:05
                    to bardzo niedobrze jak kobiety są mądrzejsze od mężczyzn
                • mojemail3 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 14:47

                  "eśli kobieta chce pracować i ma ciekawą rozwijającą pracę - OK, ale zmuszanie jej do pełnoetatowej, najczęśćiej mało ciekawej i wyczerpującej pracy w imię ratowanie domowego budżetu, plus dzieci + dom jest po prostu okrutne"
                  Marku,że ja nie trafiłam na taki ideał...nie żebym była zmuszana, ale życie zmusza, a ja nie mam ochoty prosić o pieniądze na majtki, buty i sukienkę...
                  Zgadzam się z aandzia43, ale przyszły mi do głowy inne przykłady, bo koronny argument mężczyzn, że " same chciałyście równouprawnienia i emancypacji" doprowadza mnie do szału:( -Chciałysmy równych praw wyborczych, pracy owszem,ale pełnoetatowa praca zawodowa, kiedy są małe dzieci to straszny czas...ja mam adoptowane dziecko i nie miałam możliwości choćby rocznego urlopu macierzyńskiego, a na wychowawczy nas nie stać..Serce mnie bolało, jak musiałam iść do pracy, do kierownika służbisty,rozliczającego mnie z każdej minuty...
                  A wracając do pracy kobiet, zawsze pracowałym ciężko, poza arystokratkami itp, a potem cóż w czasach rewolucji przemysłowej nie tylko kobiety musiały iść do pracy, ale i dzieci...potem po wojnach, jak mężczyzn było mało,to nie była fanaberia tylko konieczność( propaganda też)
                  Reasumując, w tym ciężkim życiu,czasem brakuje faceta żeby przytulił, a seks jest jedną z niewielu przyjemności na jaką sobie można bez większych kosztów pozwolić,,,
                  Może kiedyś jak nie było komputerów i innych gadżetów to żona była atrakcyjna,a teraz jak wszędzie pełno silikonowych lal to żona nieciekawa...
                  Trochę chaotycznie, przepraszam, ale to emocje...
                  Najmi
                  • aandzia43 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 14:58
                    Chciałysmy równych praw wyborczych, pracy owszem,ale pełnoe
                    > tatowa praca zawodowa, kiedy są małe dzieci to straszny czas..

                    Pewnie, że straszny. Tym bardziej wdzięczna jestem losowi za przywilej życia tu i teraz. Bo jak sobie pomyślę, o kobietach-rolniczkach na przestrzeni dziejów, co szły w pole, do krów czy do warzywnika niezależnie od tego, ile dzieciaków miały w domu do obrobienia i przytulenia i czy miał je kto pilnować, to mi się włos na głowie jeży. Nie chce mi się nawet myśleć, co czuły te rzesze służących pracujących cały "u państwa" a dzieci widujące raz na tydzień lub raz na rok (w zależności od odległości od miejsca zamieszkania i dobrej woli swoich pracodawców). I nie mam tu na myśli panienek z dziećmi czy wdów - to był całkiem powszechny los również mężatek.
                • jack79 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 18:09
                  > Ja (jako znany seksista ;)) jestem zdania że to na facecie spoczhywa odpowiedzi
                  > alność zapewnienia kobiecie fajnego życia na odpowiednmim poziomie, ale tutaj j
                  > estem w mniejszości.

                  a powiedz co się dzieje z taką kobietą która nie umie na siebie pracowac jak już jej dobrodziej się nią znudzi i jako że bogaty i zaradny (w końcu potrafił utrzymac siebie i swoją niepracującą partnerkę) znajdzie sobie nowszy i świeższy towarek a swojej dotychczasowej partnerce powie że ich czas dobiegł końca
                  co wtedy?
                  wtedy płacz i łzy
                  dlatego też choć to smutne taka kobieta którą utrzymuje facet nawet jeśli czuje się bezpieczna to jest w tym momencie głupia bo w każdej chwili moze to bezpieczeństwo utracić
                  albo też (znam taki przypadek) może być nagle źle traktowana, bita itp. ale trwac w takim układzie bo sama na siebie zarabiać nie umie i nigdy tego nie robiła, więc zniesie upokorzenia i bicie byle ją facet dalej utrzymywał
                  • mojemail3 Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 19:03
                    Chodziło mi głownie o to,żeby nie pracowac zawodowo, a może tylko na pół etatu,jak dzieci są małe, żeby móc sobie pozwolić na "luksus" urlopu wychowawczego! Wiadomo, nie po to się kończy studia,żeby być żoną przy męzu, ale pracowac zanim się pojawią dzieci, a potem jak już nieco podrosną...w tym czasie można się dokształcac, coś sobie dodatkowo kręcić ale nie MUSIEC tyrac i pensję do domu przynosić, bo to co mąż zarobi nie wystarcza...
      • czerepa0 Re: Gdy on nie chce seksu... 09.01.13, 08:24
        Facet to egoista i nie oczekuje, ze to się poprawi na lepsze niestety takie jest zycie albo to przełkniesz albo szukaj nowego
    • bibe08 Re: Gdy on nie chce seksu... 29.11.12, 00:18
      No cóż, lepiej już było.... Przykro mi.... I to by było na tyle.
    • system_nagrody Re: Gdy on nie chce seksu... 29.11.12, 00:18
      Nie pociągasz go, bo nie wnosisz już elementu nowości, a on tego ewidentnie potrzebuje. Poprzez "nowość" rozumiem "nową osobę". Niestety.

      Nic tu nie pomoże. Kastracja chemiczna, jedynie. Powtarzam ciągle o tej kastracji dlatego, że sam czuję żal do natury, że tak ludzi zaprogramowała. Kochasz kogoś ciągle sercem, ale prąciem już nie :-(
      • hello-kitty2 Re: Gdy on nie chce seksu... 29.11.12, 00:42
        system_nagrody napisał(a):

        > Kochasz kogoś ciągle sercem, ale prąciem już nie :-(

        Milosc pracia mnie rozbawila. Lirycznie napisane. Bede sobie teraz wyobrazac, ze moj kochanek kocha mnie swoim praciem :)

        > Nic tu nie pomoże. Kastracja chemiczna, jedynie. Powtarzam ciągle o tej kastrac

        Mialam pytac o co chodzi z ta kastracja? :) Ale kojarze, ze juz Cie podpytywalam, a odpowiedzi nie pamietam. Przypomnisz jeszcze raz, na czym polega ta kastracja? Pamietam tylko, ze pisales cos o urzedzie stanu cywilnego w kontekscie tej kastracji. Czy cos pokrecilam? :) Ty na serio?
        • system_nagrody Re: Gdy on nie chce seksu... 29.11.12, 09:19
          To nic mądrego. Chodzi mi tylko o to, że świat byłby lepszy i rodziny szczęśliwsze gdyby nasz popęd seksualny nie grał przeciwko nam.
          • strach.na.wroble Re: Gdy on nie chce seksu... 29.11.12, 09:49
            Popęd seksualny ? To tylko objaw czegoś głębszego i poważniejszego. Tak jak gorączka jest objawem choroby. Jeśli między ludźmi układa się rzeczywiście dobrze, to nie ma mowy o tym, żeby popęd robił komukolwiek problemy małżeńskie.

            Ludzie uwielbiają się okłamywać. Te wszystkie "związki"... W lwiej części przypadków, jeśli osoba zdradzana czy odrzucana miałaby na tyle odwagi i roztropności, żeby spojrzeć obiektywnie w przeszłość, doszłaby do wniosku, że od samego początku w relacji było coś nie tak. Nie zawsze mamy dość odwagi, żeby się skonfrontować z rzeczywistością. Pudrujemy ją, sublimujemy nasz strach przed złowrogim światem i przed samotnością na wzniosłe uczucia wobec osób, które w sumie często przypadkowo znalazły się w naszym życiu.
            Jakbyś poszperał głębiej, to zapewne okazałoby się, że większość przypadków uczuciowych rozbitków z tego forum, to niepoukładane życiorysy od samego początku. Ludzie z porozbijanych rodzin, z trudnym dzieciństwem, dzieci alkoholików, doświadczający przemocy w rodzinie itd.
            jak w tej piosence www.youtube.com/watch?v=CFmoz_LT0qo
            Żeby było śmieszniej, to tacy się nawzajem przyciągają.
            Popatrz po tych wszystkich przypadkach, jakie typowe historie.
            Najpierw akceptują wszystko, udając że pada deszcz gdy ktoś pluje, a potem, gdy już przeleje się szala goryczy, odchodzą i w nowych związkach niszczą wszystko co jest przeciw nim, co kłóci się z ich wizją świata. Tak po swojemu próbują wreszcie być silni i niezależni. Nie widzą tylko, że z ofiar sami stali się katami. Jak wahadło Foucaulta, od ściany do ściany, bez ustanku.

            Problem jest praktycznie w każdym człowieku, który tutaj się zgłasza. Normalnie instynkt społeczny podpowiada, kiedy trzeba jebnąć drzwiami, a kiedy kupić kwiaty i przepraszać.
            Jak ktoś tego nie ma, to szczerze mówiąc nie wiem czy da się to tak zwyczajnie naprawić. Może czasem lepiej powiedzieć sobie dość i przyznać, że samemu będzie w takim wypadku najłatwiej ?
            • that.bitch.is.sick Re: Gdy on nie chce seksu... 29.11.12, 10:26
              strach.na.wroble napisał(a):

              > Popatrz po tych wszystkich przypadkach, jakie typowe historie.
              > Najpierw akceptują wszystko, udając że pada deszcz gdy ktoś pluje, a potem, gdy
              > już przeleje się szala goryczy, odchodzą i w nowych związkach niszczą wszystko
              > co jest przeciw nim, co kłóci się z ich wizją świata. Tak po swojemu próbują w
              > reszcie być silni i niezależni. Nie widzą tylko, że z ofiar sami stali się kata
              > mi. Jak wahadło Foucaulta, od ściany do ściany, bez ustanku.
              >
              Widzę że wśród ludzi gazety trafił się intelektualista. Obserwuję Twoje wypowiedzi od jakiegoś czasu i budzą one we mnie duże uznanie. Tu lekturą obowiązkową powinna być "Historia seksualności" Foucaulta - ale myślę że przebrnięcie byłoby problemem dla osób których codzienną lekturą jest kozaczek czy pudelek; jednak gdyby przebrnęli to i tak nic by z tej lektury nie wynieśli...to taki mój pesymizm.
              • strach.na.wroble Re: Gdy on nie chce seksu... 29.11.12, 20:28
                Nie uważam się za intelektualistę, niemniej jednak dziękuję za komplement.
                Co do wyżej wspomnianych serwisów i generalnie kultury konsumpcyjnej, w moim mniemaniu jej największym grzechem nie jest nawet to, że ogranicza horyzonty intelektualne, ale to, że tresuje podświadomość odbiorców, buduje szkodliwe wzorce, odbiera im samokontrolę i kształtuje na sposób odpowiadający elitom sprawującym realną władzę (nie zawsze formalnie).
                Mamy dzięki rozwojowi technologii niesamowitą ekspansję mediów, nigdy wcześniej w historii umysł ludzki nie był bombardowany taką ilością informacji.
                Widzę po dzieciach jak chłoną reklamy, prawdziwa hipnoza. Przeraża mnie myśl, że każdy z nas również jest poddawany takiej indoktrynacji, chociaż często nie zdajemy sobie z niej sprawy.
                Ale to nie temat na to forum, w każdym razie nie bezpośrednio.
            • hello-kitty2 Re: Gdy on nie chce seksu... 29.11.12, 14:23
              strach.na.wroble napisał(a):

              > Ludzie uwielbiają się okłamywać. Te wszystkie "związki"... W lwiej części przyp
              > adków, jeśli osoba zdradzana czy odrzucana miałaby na tyle odwagi i roztropnośc
              > i, żeby spojrzeć obiektywnie w przeszłość, doszłaby do wniosku, że od samego po
              > czątku w relacji było coś nie tak. Nie zawsze mamy dość odwagi, żeby się skonfr
              > ontować z rzeczywistością. Pudrujemy ją, sublimujemy nasz strach przed złowrogi
              > m światem i przed samotnością na wzniosłe uczucia wobec osób, które w sumie czę
              > sto przypadkowo znalazły się w naszym życiu.

              A ja mysle, ze lwia czesc ludzi nie wie, ze jest zdradzanych, wobec tego co ma sobie pudrowac? I dlaczego?

              Kolejna czesc dopuszcza zdrade w zwiazku i ja przelyka, czestokroc zwyczajnie nie komunikujac tego, bo po co? To nie jest oklamywanie sie. Ci ludzie wiedza jaka jest prawda. Akceptuja ja taka, jaka jest.

              Zwiazek to jest business. Musi sie oplacac w dluzszym okresie rozliczeniowym.

              > Jakbyś poszperał głębiej, to zapewne okazałoby się, że większość przypadków ucz
              > uciowych rozbitków z tego forum, to niepoukładane życiorysy od samego początku.
              > Ludzie z porozbijanych rodzin, z trudnym dzieciństwem, dzieci alkoholików, doś
              > wiadczający przemocy w rodzinie itd.

              Nie tylko na tym forum, wszedzie w zyciu, wiekszosc ludzi w ogole pochodzi z jakiegos nazwijmy to dziadostwa czasem lepiej przypudrowanego czasem mniej. A ci z tzw. 'dobrych' rodzin sa nie lepsi.

              > Popatrz po tych wszystkich przypadkach, jakie typowe historie.
              > Najpierw akceptują wszystko, udając że pada deszcz gdy ktoś pluje, a potem, gdy
              > już przeleje się szala goryczy, odchodzą i w nowych związkach niszczą wszystko
              > co jest przeciw nim, co kłóci się z ich wizją świata. Tak po swojemu próbują w
              > reszcie być silni i niezależni.

              To czesto nie jest tak, czlowiek dokonuje w danym momencie wyboru zyciowego bazujac na jego tamtoczasowej wiedzy i dysponujac aktywami dostepnymi wowczas, a po jakims czasie to sie wszystkow zmienia. To jak ty przedstawiasz tych ludzi, to wyglada jakby sie w ogole nie zmieniali. Wskazujesz, ze od samego poczatku dokonywali zlych wyborow. A oni zwyczajnie dokonywali wyborow takich, na jakie bylo ich wtedy stac. Pewnie byly zle ale nie sadze, zeby udawali.

              Podsumowujac: wierze, ze bywa tak, jak opisales ale na pewno nie w kazdym przypadku, bo osobiscie znam inne.

              > Problem jest praktycznie w każdym człowieku, który tutaj się zgłasza. Normalnie
              > instynkt społeczny podpowiada, kiedy trzeba jebnąć drzwiami, a kiedy kupić kwi
              > aty i przepraszać.

              A co rozumiesz przez instynkt spoleczny w kontekscie zwiazku i zdrady? Rozwiniesz?
            • kasiasun Re: Gdy on nie chce seksu... 02.12.12, 23:57
              Thank you..
            • yoric Re: Gdy on nie chce seksu... 05.01.13, 15:43
              > Jakbyś poszperał głębiej, to zapewne okazałoby się, że większość przypadków ucz
              > uciowych rozbitków z tego forum, to niepoukładane życiorysy od samego początku.
              > Ludzie z porozbijanych rodzin, z trudnym dzieciństwem, dzieci alkoholików, doś
              > wiadczający przemocy w rodzinie itd.

              ooo, jakbyś poszperał odpowiednio głęboko, to KAŻDY człowiek jest uczuciowym rozbitkiem, z niepełnej rodziny (nawet jeśli bez rozwodu, to ojciec zamknięty, matka zaborcza, albo chociaż brat narkoman). Psychoanalitycy w 20 wieku tak pozamiatali, że do dziś nie możemy się z tego otrząsnąć, a oni nadal trzepią kasę i granty na odpowiednio głębokim dokopywaniu się do kompleksu Edypa.
          • gomory Re: Gdy on nie chce seksu... 29.11.12, 12:17
            system_nagrody napisał(a):
            > To nic mądrego. Chodzi mi tylko o to, że świat byłby lepszy i rodziny szczęśliwsze gdyby nasz popęd seksualny nie grał przeciwko nam.

            Gdyby tak bylo czlowiek by sie przestal rozmnazac, ewoluowac i udoskonalac.
            Poped seksualny jest naturalny, wiec poki nie jest chorobliwy, sam w sobie nie moze byc niszczacym dla czlowieka. Nie ma co sie obrazac na istniejacy mechanizm. Wrecz wiedzac jak on funkcjonuje mozna swiadomiej podejmowac rozne decyzje.
            • system_nagrody Re: Gdy on nie chce seksu... 29.11.12, 13:31
              Popęd seksualny jest naturalny, ale monogamia nie jest naturalna. Popęd do jednej osoby po latach wygasa i pcha nas po nowe zdobycze (rozmnażanie, ewoluowanie, udoskonalanie).
              • gomory Re: Gdy on nie chce seksu... 29.11.12, 15:06
                Az tak zle to nie jest, ze poped do jednej osoby musi wygasnac do zera.
                Majac swiadomosc, ze bedzie on slabnal, z jakich powodow tak sie dzieje mozemy tez zaplanowac rozmaite srodki zaradcze.
                Konsekwentnej dla calego zycia monogamii juz w zasadzie niemalze nie ma. Zdecydowana mniejszosc przezyje zycie znajac smak seksu tylko z jednym partnerem.
                Monogamia nie jest naturalna? Jakos nie do konca moge sie z tym zgodzic. Ludzie laczac sie w pare w sposob naturalny uwazaja, ze zyskuja tym sposobem wylacznosc seksualna na partnera. To nie wymaga zadnego tlumaczenia. Gdyby dajmy na to jakas kobieta zaczela ze mna mieszkac, pewnie nawet do glowy by jej nie przyszlo stwierdzic: odtad z innymi nie sypiaj. Bo, ze tego nei robie wydaje sie wlasnie normalne i naturalne :).
                Nasz poped chodzi na niemozliwej do zerwania smyczy sumienia i wychowania. Nie walniesz sasiada maczuga by mu zabrac obiad, czy tez nie zgwalcisz jego zony bo jest slabsza. Niektorzy maja tak rozwiniete czlowieczenstwo, ze nawet bedac na wojnie tego nie zrobia. Chociaz wojna to tez dobry przyklad, pokazujacy ze niektorym po zdjeciu kaganca blizej do swiata dzikich niz cywilizowanych. Ale nie czynmy z tego normy.
                Gdyby wewnetrzna sila faktycznie pchala mnie do rozmnazania tobym zlamanej zlotowki na prezerwatywy nie wydal ;).
                • system_nagrody Re: Gdy on nie chce seksu... 29.11.12, 19:29
                  "Monogamia nie jest naturalna?"

                  Nie jest. Homo sapiens nie jest gatunkiem monogamicznym. Dowód? Istnienie chorób wenerycznych. Istnieją w każdej epoce, kulturze, klasie społecznej.

                  Monogamia jest naturalna w sensie czasowej wyłączności a nie "już do końca życia". Kiedy jesteśmy w kimś zakochani w zasadzie nie czujemy popędu do innych osób.

                  "Gdyby wewnetrzna sila faktycznie pchala mnie do rozmnazania tobym zlamanej zlotowki na prezerwatywy nie wydal"

                  To nie jest wewnętrzna siła mówiąca "muszę się rozmnażać!", tylko system nagrody. Tak, to stąd mój nick na forum. Mózg nagradza Cię przyjemnymi doznaniami licząc, że w ten sposób manipulując Tobą zdarzy Ci się jakieś zapłodnienie.
                  • gomory Re: Gdy on nie chce seksu... 30.11.12, 07:16
                    > "Monogamia nie jest naturalna?"

                    ----> Nie jest.
                    ----> Monogamia jest naturalna w sensie czasowej wyłączności

                    To dwie wykluczajace sie odpowiedzi na to pytanie. Obydwu Ty udzieliles ;).
                    Tego sie trzymajmy - monogamia jest naturalna. Ale nie daje wiecznej gwarancji wylacznosci. Na trwalosc zwiazku wplyw maja osoby go tworzace, a nie tylko tajemne sily natury.

                    > Mózg nagradza Cię przyjemnymi doznaniami licząc, że w ten sposób manipulując Tobą zdarzy Ci się jakieś zapłodnienie

                    Ladnie napisane :).
                    Tylko prawde mowiac ciezko mi pisac o mnie i moim mozgu jak o dwoch roznych bytach. Nagradzam siebie doznaniami liczac, ze zdarzy sie jakies zaplodnienie brzmi bardziej pokretnie i wspanialej ;).
                    Dzieki wspolczesnej antykoncepcji cel "nagrody mozgu" moze nigdy nie zostac osiagniety. Decyzje czy sie zabezpieczam czy nie, moge podejmowac w sposob swiadomy. Tak samo jak i moment poczecia dziecka. Poki co wiec, wg mnie wyglada jakby najbardziej oszukany byl wlasnie prehistoryczny duch Matki Natury. Mozemy wykorzystywac poped by zwiekszac wlasne doznania bez konsekwencji jakie temu powinny towarzyszyc wg Gaji :).
                    • system_nagrody Re: Gdy on nie chce seksu... 30.11.12, 12:03
                      "Tego sie trzymajmy - monogamia jest naturalna."

                      Ale nie monogamia rozumiama jako "jeden partner na całe życie" tylko jako "co jakiś czas zmiana, ale zawsze tylko jeden na raz".

                      Uważam, że przeceniasz rolę wolnej woli, świadomości, własnych decyzji na nasze życie. Pamiętaj, że to nie Ty decydujesz kiedy jesteś głodny, kiedy chce Ci się spać i kiedy pragniesz seksu.
                      • hello-kitty2 Re: Gdy on nie chce seksu... 30.11.12, 12:16
                        system_nagrody napisał(a):

                        > Ale nie monogamia rozumiama jako "jeden partner na całe życie" tylko jako "co j
                        > akiś czas zmiana, ale zawsze tylko jeden na raz".

                        System nagrody ja rozumiem co chcesz wyrazic (chyba wszyscy rozumieja, bo przedstawiasz swoj problem w sposob rzeczowy). Wiec skoro problem jest zidentyfikowany to i rozwiazanie jest proste. Dlaczego nie zyjesz zgodnie ze swoimi porzebami - zmieniajac partnerke co X lat na nowa?
                        • system_nagrody Re: Gdy on nie chce seksu... 30.11.12, 15:40
                          Tak w ogóle, to cieszę się, że ktoś w końcu rozumie to, co staram się wyrazić w moich postach. W sumie to może i nie są skomplikowane kwestie, ale wiem, że kłócą się z ogólnoprzyjętą wizją człowieka romantycznego, uduchowionego, wolnego od zwierzęcych, czyli niższych, instynktów.

                          Czy ja nie zmieniam partnerek co X lat na nową? Właściwie to tak, chociaż, takich zmian nie było na razie więcej niż 2. Nie mówię tu oczywiście o jakimś chodzeniu z kimś w czasach liceum lecz o wspólnym mieszkaniu przez ponad kilka lat.

                          Ale chyba właśnie osiągając wiek, jaki mam, dochodzi do mnie, że muszę zrobić ten coming out, że życie w takim statecznym związku gdzie partnerzy się szanują i dbają o siebie ale w zasadzie żyją oddzielnymi życiami, jest nie dla mnie.

                          I jest to, uwierzcie mi, najbardziej dramatyczna refleksja na temat mojego życia, jaka mnie kiedykolwiek naszła :-(
                          • hello-kitty2 Re: Gdy on nie chce seksu... 30.11.12, 16:37
                            system_nagrody napisał(a):

                            > I jest to, uwierzcie mi, najbardziej dramatyczna refleksja na temat mojego życi
                            > a, jaka mnie kiedykolwiek naszła :-(

                            Ale dlaczego dramatyczna? Skoro tego chcesz.
                            Dramatyzujesz, bo Ci sie chce zakonczyc istniejacy zwiazek, a jedyny powod w Twoim odczuciu jest niewystarczajaco mocny.
                            • system_nagrody Re: Gdy on nie chce seksu... 30.11.12, 16:43
                              Czy mi się chce? To chyba nie jest dobre słowo. Zawsze myślałem, że będę z kimś do końca życia, razem się zestarzejemy itd. A teraz widzę, że spełnienie tej potrzeby jest sprzeczne z inną potrzebą. Stąd ten dramat: cokolwiek wybiorę jedna potrzeba będzie niespełniona.
                              • hello-kitty2 Re: Gdy on nie chce seksu... 30.11.12, 16:58
                                system_nagrody napisał(a):

                                > Czy mi się chce? To chyba nie jest dobre słowo. Zawsze myślałem, że będę z kimś
                                > do końca życia, razem się zestarzejemy itd. A teraz widzę, że spełnienie tej p
                                > otrzeby jest sprzeczne z inną potrzebą. Stąd ten dramat: cokolwiek wybiorę jedn
                                > a potrzeba będzie niespełniona.

                                To dziwne, ze masz takie skrajne potrzeby. Ja tez oddaje sie czasowo jednemu ale nigdy mi nie przyszlo na mysl, ze do konca zycia. Wszystko sie przeciez konczy.

                                To moze u Ciebie by sie kochanka sprawdzila?
                              • strach.na.wroble Re: Gdy on nie chce seksu... 01.12.12, 08:05
                                system_nagrody napisał(a):

                                > Czy mi się chce? To chyba nie jest dobre słowo. Zawsze myślałem, że będę z kimś
                                > do końca życia, razem się zestarzejemy itd. A teraz widzę, że spełnienie tej p
                                > otrzeby jest sprzeczne z inną potrzebą. Stąd ten dramat: cokolwiek wybiorę jedn
                                > a potrzeba będzie niespełniona.

                                Twój problem polega zdaje się na tym, że zakładasz wyłączność pożądania jako motoru do podejmowania aktywności seksualnej. Co jest błędem kardynalnym i oczywistym.
                                Ludzie realizują zachowania seksualne z rozmaitych przyczyn, pożądanie jest tylko jednym z motorów, wcale niekoniecznie najważniejszym.
                                Z resztą nie tylko ludzie. Wiele zwierząt stadnych używa zachowań seksualnych jako czynnika więziotwórczego, bądź jako podkreślenie i manifestowanie hierarchii.

                                Czy monogamia jest naturalna ? Rozważ, że w naturze istnieje wiele wariantów, podobnie wśród ludzi.
                                Niektórzy badacze przyjęli, że wyznacznikiem może być wielkość jąder u samców.
                                Jak się to jednak realnie przekłada na praktykę ? Przecież poza biologią i konstrukcją psychiczną istnieją także uwarunkowania społeczne, i to te ostatnie często narzucają rozwiązania.
                                Generalnie robimy to co jest najbardziej opłacalne dla grupy, a spółkowanie na zasadzie "każdy z każdym" jest chyba najrzadziej występującym wariantem opłacalności w warunkach, w których obecnie znalazł się nasz gatunek.
                                • system_nagrody Re: Gdy on nie chce seksu... 01.12.12, 11:02
                                  "Ludzie realizują zachowania seksualne z rozmaitych przyczyn, pożądanie jest tylko jednym z motorów, wcale niekoniecznie najważniejszym."

                                  Tematem tego forum nie są powody podejmowania zachowań seksualnych lecz co zrobić gdy jest pożądanie, ale nie do własnej żony/męża.

                                  Jasne, można uprawiać seks w celu podtrzymania małżeństwa, ale niestety nie zaspokaja to popędu.
                                  • strach.na.wroble Re: Gdy on nie chce seksu... 01.12.12, 14:22
                                    Przeciwnie, przyjacielu. Tematem tego forum jest brak seksu w małżeństwie, który to seks jak powszechnie wiadomo z pożądaniem ma często mniej więcej tyle wspólnego co piernik z wiatrakiem.
                                • hello-kitty2 Re: Gdy on nie chce seksu... 01.12.12, 12:29
                                  strach.na.wroble napisał(a):

                                  > Twój problem polega zdaje się na tym, że zakładasz wyłączność pożądania jako mo
                                  > toru do podejmowania aktywności seksualnej. Co jest błędem kardynalnym i oczywi
                                  > stym.
                                  > Ludzie realizują zachowania seksualne z rozmaitych przyczyn, pożądanie jest tyl
                                  > ko jednym z motorów, wcale niekoniecznie najważniejszym.
                                  > Z resztą nie tylko ludzie. Wiele zwierząt stadnych używa zachowań seksualnych j
                                  > ako czynnika więziotwórczego, bądź jako podkreślenie i manifestowanie hierarchi
                                  > i.

                                  O to ciekawe. Chcesz powiedziec, ze aktywnosc seksualna niepowodowana pozadaniem moze byc zrodlem satysfakcji z zycia seksualnego i ta saktysfakcja moze rownac sie satysfakcji z seksu z osoba, ktora pozadamy? Wg jakiego klucza nalezy zatem dobierac partnerow seksualnych?
                                  • strach.na.wroble Re: Gdy on nie chce seksu... 01.12.12, 14:31
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > O to ciekawe. Chcesz powiedziec, ze aktywnosc seksualna niepowodowana pozadanie
                                    > m moze byc zrodlem satysfakcji z zycia seksualnego i ta saktysfakcja moze rowna
                                    > c sie satysfakcji z seksu z osoba, ktora pozadamy? Wg jakiego klucza nalezy za
                                    > tem dobierac partnerow seksualnych?

                                    Chcę powiedzieć, że ludzie uprawiają ze sobą seks także z przyczyn nie związanych bezpośrednio z pożądaniem. Przykładowo może zależeć im na utrzymaniu relacji społecznej lub materialnej, a zdają sobie sprawę, że ułatwi to regularny seks z partnerem, często w formie, której dany partner oczekuje. Transakcja ta trwa tak długo jak jest konieczna, i tak długo jak przynosi oczekiwane profity. Coś za coś.

                                    Natomiast jeśli chodzi o dobór partnerów, pozwolę sobie zacytować fragment Alicji w krainie czarów.
                                    "- Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść? - mówiła dalej.
                                    - To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść - odparł Kot-Dziwak.
                                    - Właściwie wszystko mi jedno.
                                    - W takim razie również wszystko jedno, którędy pójdziesz.
                                    - Chciałabym tylko dostać się dokądś - dodała Alicja w formie wyjaśnienia.
                                    - Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo."

                                    I tak jest w życiu. Można zaproponować metodę poszukiwania partnera, kiedy wiesz co chcesz osiągnąć. Jeśli nie wiesz (metaforycznie, poddajesz się emocjom, czyli zespołowi swoich instynktów i odruchów), wtedy niezależnie jak byś nie wybrała, jakiegoś tam prędzej czy później zdobędziesz. Czy będzie zgodny z oczekiwaniami ? Oczywiście nie, bo nie sprecyzowałaś celu. Chyba, że tak jak Alicji, wszystko ci jedno :)
                                    • hello-kitty2 Re: Gdy on nie chce seksu... 01.12.12, 14:41
                                      strach.na.wroble napisał(a):

                                      > Chcę powiedzieć, że ludzie uprawiają ze sobą seks także z przyczyn nie związany
                                      > ch bezpośrednio z pożądaniem. Przykładowo może zależeć im na utrzymaniu relacji
                                      > społecznej lub materialnej, a zdają sobie sprawę, że ułatwi to regularny seks
                                      > z partnerem, często w formie, której dany partner oczekuje. Transakcja ta trwa
                                      > tak długo jak jest konieczna, i tak długo jak przynosi oczekiwane profity. Coś
                                      > za coś.
                                      > (...)
                                      > I tak jest w życiu. Można zaproponować metodę poszukiwania partnera, kiedy wies
                                      > z co chcesz osiągnąć. Jeśli nie wiesz (metaforycznie, poddajesz się emocjom, cz
                                      > yli zespołowi swoich instynktów i odruchów), wtedy niezależnie jak byś nie wybr
                                      > ała, jakiegoś tam prędzej czy później zdobędziesz. Czy będzie zgodny z oczekiwa
                                      > niami ? Oczywiście nie, bo nie sprecyzowałaś celu. Chyba, że tak jak Alicji, ws
                                      > zystko ci jedno :)

                                      Niestety nie odpowiedziales na moje pytania. Ja pytalam o POZIOM SATYSFAKCJI z zycia seksualnego w przypadku uprawiania seksu bez pozadania i o klucz doboru partnerow SEKSUALNYCH w przypadku nie kierowania sie pozadaniem.
                                      • strach.na.wroble Re: Gdy on nie chce seksu... 02.12.12, 22:46
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Niestety nie odpowiedziales na moje pytania. Ja pytalam o POZIOM SATYSFAKCJI z
                                        > zycia seksualnego w przypadku uprawiania seksu bez pozadania i o klucz doboru p
                                        > artnerow SEKSUALNYCH w przypadku nie kierowania sie pozadaniem.

                                        Ależ odpowiedziałem. Jeśli twoim celem nadrzędnym jest satysfakcja seksualna w związku, powinnaś wybrać partnera z naciskiem na te właśnie sfery waszej relacji.
                                        W tym kontekście twoje dalsze pytania są pozbawione sensu.
                                        Śmiem jednak twierdzić, że wiele związków małżeńskich jest zawieranych z innych przesłanek niż czysta satysfakcja seksualna. Odnoszę wręcz wrażenie, że większość.
                          • kag73 Re: Gdy on nie chce seksu... 01.12.12, 11:58
                            > Ale chyba właśnie osiągając wiek, jaki mam, dochodzi do mnie, że muszę zrobić t
                            > en coming out, że życie w takim statecznym związku gdzie partnerzy się szanują
                            > i dbają o siebie ale w zasadzie żyją oddzielnymi życiami, jest nie dla mnie.
                            >
                            > I jest to, uwierzcie mi, najbardziej dramatyczna refleksja na temat mojego życi
                            > a, jaka mnie kiedykolwiek naszła :-(

                            Moze Twoja "reflaeksja" bylaby mniej dramatyczna gdybys dopuszczal jeszcze inna opcje, oprocz tej ze zwiazkiem gdzie ludzie "zyja oddzielnymi zyciami", bo taka istnieje. Bywja pary, ktore dobraly sie jak w korcu maku, zyja razem cale lata, razem, szczesliwie i nie chca nic zmieniac. Nie jest to niemozliwe. Oprocz dobrania sie potrzebna z pewnoscia jest jeszcze troska i dbanie o zwiazek, tak samo jak pielegnuje sie przyjaznie, inaczej sie rozleca, podobnie z zyciem z partnerka/partnerem.
                            Jesli ludzie maja wrazenie, ze zyja "odzielnymi zyciami" i nie sa szczesliwi moga sie rozstac.
                            • loppe Re: Gdy on nie chce seksu... 01.12.12, 19:13
                              Ja pamietam taki fragment z jakiegoś tasiemca serialowego, gdy kiedyś właczyłem telewizję i oni tacy miastowi, nowoczesni i on mówi jej o swoim rozpadającym się małżeństwie takie - jak dla mnie - kompletne ale modne dyrdymały, coś w rodzaju "przestaliśmy sie rozumieć, nasze drogi sie rozeszły itp." i pamiętam jak pomyślałem - ty dupku pusty, poczytaj sobie Fromma na poczatek zanim staniesz sie modny i telewizyjny.
                              • loppe Re: Gdy on nie chce seksu... 01.12.12, 19:16
                                Fromm "O sztuce miłości"
                      • gomory Re: Gdy on nie chce seksu... 30.11.12, 13:12
                        > Uważam, że przeceniasz rolę wolnej woli, świadomości, własnych decyzji na nasze
                        > życie. Pamiętaj, że to nie Ty decydujesz kiedy jesteś głodny, kiedy chce Ci się spać i kiedy pragniesz seksu.

                        Ja decyduje kiedy i w jaki sposob zaspokoje glod, a takze kiedy i gdzie usne. Z seksem moze byc bardziej skomplikowane, poniewaz potrzeba do tego checi drugiej osoby. Sam sobie moge najwyzej dlonia poruszac ;).
                        Faktycznie na pragnienia mam nikly wplyw, ale co z nimi zrobie i jak je zaspokoje, to juz zalezy ode mnie.
                        • system_nagrody Re: Gdy on nie chce seksu... 30.11.12, 15:34
                          "Ja decyduje kiedy i w jaki sposob zaspokoje glod"

                          Nieprawda. Nie odłożysz następnego posiłku na "za 10 dni". (Sprawdzić, czy nie tybetański mnich).
                          • gomory Re: Gdy on nie chce seksu... 30.11.12, 16:07
                            No nie odloze, bo nie mam na to ochoty.
                            Ale sa ludzie ktorzy np. uprawiaja glodowke ze wzgledow zdrowotnych (oczyszczenie organizmu), czy tez choroby (anoreksja). Jak widzisz decyduja o tym.
                            Ale oczywiscie nie jestem absolutnym Panem swojego organizmu. Nie popelnie na zyczenia samobojstwa przez zatrzymanie akcji serca czy powstrzymanie oddechu.
                            Ale np. moge wstrzymac wydalanie moczu bo nie ma blisko WC czy tez nie napije sie z kaluzy bo wole poczekac na sok w chacie.
                            • system_nagrody Re: Gdy on nie chce seksu... 30.11.12, 16:37
                              "No nie odloze, bo nie mam na to ochoty. "

                              Właśnie za pomocą tej ochoty mózg Tobą steruje. To nie Ty decydujesz o tym na co masz ochotę. Niestety.
                              • gomory Re: Gdy on nie chce seksu... 30.11.12, 19:14
                                Nad tym tegie glowy spieraja sie od wielu lat by zdefiniowac co to znaczy "JA" prawdziwe.
                                Consensus nie zostal osiagniety. Wiec i Tobie nie uwierze, ze Ty wiesz co to znaczy ja, odkad zaczyna sie dusza i takie tam duperele.

                                Ciekawi mnie za to skad pomysl by uznac, ze jakas czesc mojego ciala nie jest mna. Ze tajemna sila mna steruje? Jaka? I ona nie jest mna? Moj penis to nie ja? Reka, noga? Moj mozg to nie ja?
                                • strach.na.wroble Re: Gdy on nie chce seksu... 01.12.12, 07:52
                                  Mózg można przyrównać poprzez sposób pracy do neurokomputera pracującego wielowątkowo. Stąd nie ma sprzeczności w tym, że jednocześnie czegoś się chce i nie chce. Można przyjąć, że w takim umyśle zachodzą dwa sprzeczne ze sobą procesy myślowe i w zależności od tego, który z nich ma większą siłę, takie działania mózg ostatecznie podejmuje.
                                  Można też z dużym przybliżeniem stwierdzić, że im starsza ewolucyjnie część mózgu, tym silniej kieruje się instynktami, popędami i zachowaniami odruchowymi, a im młodsza, tym więcej jest w rozumowaniu chłodnej kalkulacji i logicznego myślenia.
                                  To oczywiste, że część z tych wielu procesów jest sprzeczna.
                                  Te procesy myślowe, które są odczuwane świadomie przez jaźń są określane jako strumień świadomości. Duża część nie dochodzi do jaźni, ale to nie znaczy, że nie istnieją.
                                  W niektórych chorobach psychicznych lub pod wpływem zatruć następuje poszerzenie tego strumienia świadomości.
                                  Nie ma sensu myśleć o mózgu jako o monolicie, jest to zespół różnych komponentów biologicznych, zwykle w mniej lub bardziej luźny sposób ze sobą współpracujących.
                                  Dowodem może być chociażby sposób myślenia osób po przejściu lobotomii.
                                  • tygrys-bez-rys Luzne wymioty elokwensji czyli mozg jako monolit 10.01.13, 06:27
                                    Straszydlo napisal:
                                    "Nie ma sensu myśleć o mózgu jako o monolicie, jest to zespół różnych komponentó w biologicznych, zwykle w mniej lub bardziej luźny sposób ze sobą współpracujących. Dowodem może być chociażby sposób myślenia osób po przejściu lobotomii."

                                    Objadles sie szaleju? Opiles dziegdziu? Czy Ci Dorotka swoimi slodkim lapkami wytargala reszte slomy ze lba? Variacje na temat neurokomputer (WTF is a neurokomputer? Mythical beast that live in the trees? Wetware?). Gomory tlumacyz oszolomowi plaskie koncepcje dotyczace wolnej woli i JA elementarnego. Ale co autor chcesz powiedziec to przechodzi moje pojecie. Siadaj mi na kolana, zaraz Ci tu przepowadze lobotomie, to bedizesz mial ... "w luźny sposób ze sobą współpracujące komponenty biologiczne". To ze Ty i nie tylko ty nie rozumiesz jak mozg dziala nie swiadczy o tym ze nie mozna na ten temat spekulawac, lecz blagam, troche wiecej rygoru.
    • triss_merigold6 Re: Gdy on nie chce seksu... 29.11.12, 11:01
      Jesteś pewna, że bardzo się kochacie?
      - będzie gorzej
      - rozmowy nic nie dadzą
      - pan do seksuologa nie pójdzie, a nawet jeśli pójdzie to niczego nie zmieni na dłuższą metę
      - będziesz mieć samoocenę na poziomie mopa i narastające pretensje
      - zmarnujesz kupę czasu
      - znajdziesz sobie kochanka prędzej czy później
      - rozstaniecie się
    • marek.zak1 Re: Gdy on nie chce seksu... 14.01.13, 09:04
      To z sąsiedniego tematu, ,,mój sposób". Kopiuj-wklej.

      Do niedawna moje zycie seksualne było szalenie frustrujące, częstotliwość i jakość pozostawiały wiele do życzenia. Postanowiłam, że jak nadarzy się okazja, to pójdę w "tango". W międzyczasie odpuściłam z mężem, uznałam, że jak go "przyciśnie", to sam przyjdzie :) , a wówczas pokażę mu co traci. Oczywiście przyszedł, bo nawet ze swoim niskim dotychczas libido, miewał ochotę raz na jakiś czas. Postarałam się o to, aby być "przygotowaną" w razie nadarzającej się okazji ;) Wiele zapowiadało, że nic się nie zmieni, ale postanowiłam, że zrobię wszystko, aby "oszalał". Doprowadziłam do do "wrzenia" za pomocą ust, po chwilowej przerwie pozwoliłam mu na anal (który osobiście bardzo lubię, ale jakoś nie eksploatowaliśmy tego rodzaju seksu wcześniej), widziałam, że bardzo mu to odpowiada, że cel został osiągnięty. Teraz nie mogę się opędzić :) Niewielkim "nakładem" udało mi się przywrócić satysfakcjonujące pożycie...mam nadzieję długofalowo.
      • urquhart Re: postęp ludzkości dzięki płciowej wymianie i s 14.01.13, 10:03
        aandzia43 napisała:
        > Często przywoływana na tym f
        > orum relacja seks za zasoby jest niepełna, krzywdząca i w tym kontekście
        > obraźliwa dla kobiet.
        > Cieszę się, że napisał to mężczyzna, bo ja zaraz zebrałabym od nawiedzonych fem
        > inistek ;-)

        NIEPEŁNA powiadacie...
        A ja powiadam że duża część babek wypiera owe biologiczne podłoże związku "relacja seks za zasoby" całkowicie w obronie rzekomej godności kobiet.
        Nawet owa niepełna relacja implikuje że całe mnóstwo babek chronicznie nie mających ochoty trzeba uznać przecież za normalne oszustki.

        > Zgadza się. Pożądają takich, bo wymieniony przez ciebie zestaw cech jest jedną
        > z przepustek do sukcesu. Ale niekoniecznie najbardziej. Dużo zależy od sytuacji
        > , w jakiej znajduje się społeczność (wojnę mają aktualnie czy pokój). Poza tym
        > od kodów kulturowych i indywidualnych preferencji panny.

        Kogo babki pożądają seksualnie dopasowane jest i zakodowane do setek tysięcy lat ewolucji a nie do dzisiejszego rozwoju społecznego i zapewnianego przez cywilizowane społeczeństwo bezpieczeństwa.
        Na pewno zależy jak pożądanym dobrem jest bezpieczeństwo w danej chwili. Ale pozostałe zależności to już nie jakaś wielka niewiadoma, a jedynie zamiatana pod dywan niepoprawna politycznie zależność.
        Te niby godzące w godność kobiety paradoksy PUA Affection vs. Attraction, czy szerzej w psychoewo sterująca pożądaniem strategia seksualna kobiety względem partnera krótkoterminowego a długoterminowego. Badania że mężatki mające już zapewnione bezpieczeństwo podnieca seksualnie się zupełnie inny typ mężczyzny niż te samotne. Czyli że starający się bardziej zapewniający bezpieczeństwo mąż ustawia się na pozycji frajera.
        Ale wszystko przecież jawny mizogiński spisek.
        :)
        • aandzia43 Re: postęp ludzkości dzięki płciowej wymianie i s 14.01.13, 15:11
          > NIEPEŁNA powiadacie...

          Tak, właśnie powiadamy: NIEPEŁNA. Bo nie uwzględniająca wkładu kobiety w zasoby materialne i poza materialne rodziny. I tylko o to nam chodziło :-) I to jest wielki mizogiński spisek ;-)
    • 456kami Re: Gdy on nie chce seksu... 16.01.13, 12:12
      Czy on w ogóle zdaję sobie sprawę ze ty w końcu możesz szukać seksu na boku przez to ze nie dostajesz tego od własnego partnera? Może jeśli zacznie być bardziej zazdrosny i zagrożony innym mężczyzna to zrozumie. Nie wiem dziewczyno... na pewno jesteś pewna, ze nie ma kogoś na boku?! Może ukrywa to dobrze.
    • msf-web Re: Gdy on nie chce seksu... 29.01.13, 17:57
      A co jeśli to mężczyzna zostaje w związku na "bocznicy".
      Na początku wspólnego życia pary z reguły uprawiają seks niemal o każdej porze, kiedy tylko mają okazję. Później przytłacza ich codzienny kierat pracy i obowiązków domowych, i seksu jest mniej. Potem, kiedy mają dzieci, muszą czekać na odpowiedni moment. Kiedy mężczyzna próbuje zaproponować seks, mówiąc:

      "Chodźmy do łóżka", często kobieta nieświadomie udziela mu jednej z następujących odpowiedzi odmownych:

      Teraz nie mogę. Muszę przygotować kolację.
      Teraz nie mogę. Mam pilne telefony.
      Nie mogę. Muszę jechać na zakupy.
      Nie mam czasu.
      Nie mogę. Mam dużo pracy.
      Nie mam nastroju.
      To naprawdę nie jest dobry moment.
      Boli mnie głowa.
      Nie mogę teraz myśleć o seksie.
      Mam miesiączkę i czuję się fatalnie.

      i tak dalej... Dlaczego więc mężczyźni przestają inicjować seks? -www.msfera.pl/dlaczego-mezczyzni-przestaja-inicjowac-seks.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka