Dodaj do ulubionych

potencja a związek.

12.03.13, 20:10
Widzę, że przekomarzanki kitty i coffeiny bezlitośnie zarżnęła administracja, a zawiązywał się ciekawy wątek, postanowiłem wrzucić na główną swój post.
To najważniejszy temat tego forum, szkoda że zniknął.

"hello-kitty2 napisała:

> coffei.na napisała:
>
> > założyć worek pokutny i żyć w celibacie :)
>
> Aha czyli tak, ja przeczuwalam. Przypominam, poglad: "jako kochajaca kobieta po
> winna okazac wiecej zrozumienia" nie jest moj."

Kitty, jeśli mowa o sytuacji, gdy facet zupełnie nie ma erekcji i nie ma możliwości odbycia stosunku, to jeśli ON kocha, to imo powinien dać jej alternatywę. Odejść, znaleźć kogoś, dokonać wyboru. A ponieważ ludzie nie są tacy sami, nie możemy mieć pewności, że mimo wszystko jej aktem woli będzie zostać. Świat nie kręci się dla każdego wyłącznie wokół dupy, seks jest w większości wypadków jednym z elementów związku, wcale niekoniecznie najważniejszym.
Ale jeśli ma jakieś tam problemy, niekoniecznie wielkie, ale je zwalcza, pracuje nad sobą i nie chowa głowy w piasek - to owszem, można spodziewać się większej wyrozumiałości niż wobec kochanka na one night stand.
Podobnie jak można spodziewać się od męża wyrozumiałości wobec żony, która znajduje siły raz w tygodniu, albo ciut rzadziej, nie umie robić minety jak luksusowa prostytutka, czy też nie wygląda nago jak Jessica Alba.
Oczywiście - nikt nas na siłę w związku nie trzyma. Ale to co komu dany związek daje każdy musi ocenić sam i samodzielnie się wobec tego określić.
Obserwuj wątek
    • coffei.na taaa 12.03.13, 20:40
      uważam,ze po jakimś czasie-nawet jeżeli starasz się pomóc w ułomności drugiej osoby-związek się sypie..a problem urasta do rangi takiego "nie do przejścia" i nie ma to nic wspólnego z miłością..jesteśmy ludźmi ukierunkowanymi na dawanie i branie przyjemności,czerpanie radości z możliwości oddania się takiego całkowitego i pełnego drugiej osobie...ale jeżeli przez lata nic z tego nie wychodzi,narażamy i siebie i partnera na narastająca frustrację i obwiniamy siebie nawzajem za "zniszczone"życie
      • sabat-77 Re: taaa 12.03.13, 21:54
        coffei.na napisała:

        > uważam,ze po jakimś czasie-nawet jeżeli starasz się pomóc w ułomności drugiej o
        > soby-związek się sypie..a problem urasta do rangi takiego "nie do przejścia" i
        > nie ma to nic wspólnego z miłością..jesteśmy ludźmi ukierunkowanymi na dawanie
        > i branie przyjemności,czerpanie radości z możliwości oddania się takiego całkow
        > itego i pełnego drugiej osobie..

        Różni są ludzie. Opisujesz bardzo powszechny model, ale sposobów na życie jest mnóstwo. Są ludzie świadomie wybierający żywot mnicha, są tacy, którzy nie żenią się ani nie wychodzą za mąż, a wolą jeździć po świecie z pomocą humanitarną, podróżować, odkrywać. Są tacy, którzy podporządkowują swoje życie nauce i wolą spać w laboratorium pod stołem, zamiast czynić swoje rodzinne powinności.
        Chcę powiedzieć, że są ludzie w sposób w pełni świadomy poświęcający swoją seksualność, ponieważ mają w życiu inne priorytety i to nie jest dla nich najważniejsze.

        Są wreszcie i tacy, którzy będą znakomicie spełniać się w opiece nad kimś ułomnym, tak jak pisałaś, i nie będzie to dla nich źródłem ciągłej frustracji.

        >.ale jeżeli przez lata nic z tego nie wychodzi,
        > narażamy i siebie i partnera na narastająca frustrację i obwiniamy siebie nawza
        > jem za "zniszczone"życie

        O, i tu leży pies pogrzebany. To jest klucz do problemu.
        Otóż - nie. Nie obwiniać się nawzajem.
        Nie możemy obwiniać swojego partnera o "zniszczone życie", o to że nie umiemy odejść, że dzieci, kredyty, że co ludzie powiedzą.
        Właśnie że nie. To co w życiu robimy, to nasza suwerenna decyzja. Nie możemy obarczać tą decyzją naszego partnera. Jeśli decydujemy się odejść - robimy to na własną odpowiedzialność i ponosimy konsekwencje tej odpowiedzialności. Jeśli decydujemy się zostać i walczyć dalej - analogicznie.
        Sprawstwo tak długo jest w naszych rękach, póki mamy przytomny i świadomy umysł.
        Każda decyzja, którą w życiu podejmujemy może nieść ze sobą różne przykre konsekwencje. Ale to nie zmienia faktu, że te decyzje podejmujemy MY, a nie krasnale, ufo, sąsiedzi czy chuj wie kto inny. Czemu mamy więc obarczać inną osobę, za to jakiego wyboru dokonaliśmy ? Tylko siebie można winić, jeśli już szukać winnych.

        Powiem więcej. Jeśli wciąż trwasz w związku - to jaki by on nie był - to też jest jakaś decyzja. Twoja własna. Tak się określasz.
        Ewentualna frustracja jest konsekwencją tej decyzji, TWOJEJ decyzji.
        Więc wyładuj ją na forum w postaci złości, przyjmij na klatę albo zamilknij, ale nie obarczaj tym innych.

        To zrozumiałem bardzo niedawno i tak to widzę.
        • that.bitch.is.sick Re: taaa 12.03.13, 22:01
          sabat-77 napisał:

          > Każda decyzja, którą w życiu podejmujemy może nieść ze sobą różne przykre konse
          > kwencje. Ale to nie zmienia faktu, że te decyzje podejmujemy MY, a nie krasnale
          > , ufo, sąsiedzi czy chuj wie kto inny. Czemu mamy więc obarczać inną osobę, za
          > to jakiego wyboru dokonaliśmy ? Tylko siebie można winić, jeśli już szukać winn
          > ych.
          >
          > Powiem więcej. Jeśli wciąż trwasz w związku - to jaki by on nie był - to też je
          > st jakaś decyzja. Twoja własna. Tak się określasz.
          > Ewentualna frustracja jest konsekwencją tej decyzji, TWOJEJ decyzji.
          > Więc wyładuj ją na forum w postaci złości, przyjmij na klatę albo zamilknij, al
          > e nie obarczaj tym innych.
          >
          > To zrozumiałem bardzo niedawno i tak to widzę.

          o rany sabat, stary napisz czasem bo widzę że Ci gorzej ostatnio, w chrystusa żeś się zamienił. na zmianę płaszczysz się i snujesz teoryje racjonalizujące jak ktoś szcza na Ciebie. Co się z Tobą dzieje, ciotki klotki cię już do reszty wykastrowały?
          • coffei.na that's my bitch :P 12.03.13, 22:18


            • sabat-77 O ! Rly ? 12.03.13, 22:30
              • coffei.na siur :P 13.03.13, 08:51

          • sabat-77 Re: taaa 12.03.13, 22:41
            that.bitch.is.sick napisała:

            > o rany sabat, stary napisz czasem bo widzę że Ci gorzej ostatnio, w chrystusa ż
            > eś się zamienił. na zmianę płaszczysz się i snujesz teoryje racjonalizujące jak
            > ktoś szcza na Ciebie. Co się z Tobą dzieje, ciotki klotki cię już do reszty wy
            > kastrowały?

            Ale ja od dawna przecież taki byłem. Mnie tu nikt nie wykastrował, przyszedłem już taki.
            Co się ze mną dzieje ? No to chyba zauważalne, generalnie mam pierdolca, zdaje się.
            Stawiam na cyklotymię, ale ciężko samemu ocenić ;)
        • gomory Re: taaa 13.03.13, 13:08
          > Nie możemy obwiniać swojego partnera o "zniszczone życie", o to że nie umiemy odejść, że dzieci, kredyty, że co ludzie powiedzą. (...) To co w życiu robimy, to nasza suwerenna decyzja.

          Bardzo dobrze ujales istote rzeczy :).
    • hello-kitty2 Re: potencja a związek. 12.03.13, 21:14
      sabat-77 napisał:

      > Widzę, że przekomarzanki kitty i coffeiny bezlitośnie zarżnęła administracja, a
      > zawiązywał się ciekawy wątek, postanowiłem wrzucić na główną swój post.
      > To najważniejszy temat tego forum, szkoda że zniknął.

      Szkoda, wyglada na to problemy z erekcja to temat tabu, a moze raczej kwestia reakcji kobiet na klapoucha, moderacja meska jak widac i od problemow nie wolna :) Ja tam sie nie obrazalam i przeciez nawet nie bluznilam, niewazne.

      > "hello-kitty2 napisała:
      >
      > > coffei.na napisała:
      > >
      > > > założyć worek pokutny i żyć w celibacie :)
      > >
      > > Aha czyli tak, ja przeczuwalam. Przypominam, poglad: "jako kochajaca kobi
      > eta po
      > > winna okazac wiecej zrozumienia" nie jest moj."

      sabat-77 napisał:

      Ale to co komu dany związek
      > daje każdy musi ocenić sam i samodzielnie się wobec tego określić.

      Dokladnie- kazdy musi okreslic sam. Ja juz okreslilam zaocznie na wszystkie moje przyszle zwiazki, jak powyzej. Podtrzymuje.
    • urquhart Re: potencja a związek. 12.03.13, 21:42
      Co jest odpowiednikiem potencji i erekcji u kobiety?
      • marek.zak1 Re: potencja a związek. 12.03.13, 22:54
        Potencja faceta ma wpływ na związek. Jest to warunek konieczny, choć oczywiście nie dostateczny. Moja żona zawsze twierdziła, że jestem walnięty na punkcie sexu, ale chyba z tego powodu nie była niezadowolona. Cos w btym jest. Teraz jestem w hotelu w Bazylei i piję wino, Co mam robić?
        • bcde Re: potencja a związek. 12.03.13, 23:38
          Teraz jestem w hotelu w Bazylei i piję wino, Co mam robić?

          Napisać o tym jeszcze raz w kolejnym wątku.
          • aandzia43 Re: potencja a związek. 13.03.13, 11:04
            Nie, założyć na ten temat nowy wątek ;-)
            • zawle Re: potencja a związek. 13.03.13, 11:17
              Ja miałam inny pomysł. Zamówić kwiaty dla żony z kwiaciarni z drugiego końca Polski i śledzić przesyłkę:)
        • kag73 Re: potencja a związek. 13.03.13, 00:02
          marek.zak1 napisał:

          "Teraz jestem
          > w hotelu w Bazylei i piję wino, Co mam robić?"

          Marek, jeszcze alkoholikiem sie staniesz. Zjedz cos chociaz!
        • tygrys-bez-rys Jak cię wysłali na doope swiata ... 13.03.13, 05:25
          ... To pewnie za karę. Moja rada jak zwykle, wsadz fiuta do muszli i ybnij deklem. W perspektywie pedalski napój i whoyova lokalizacja wydają sie ze nic to. Możesz se albo tez jak Lupus Vulgaris uda zacząć mierzyć.
          • sabat-77 Re: Jak cię wysłali na doope swiata ... 13.03.13, 06:53
            tygrys-bez-rys napisała:

            > ... To pewnie za karę. Moja rada jak zwykle, wsadz fiuta do muszli i ybnij dekl
            > em. W perspektywie pedalski napój i whoyova lokalizacja wydają sie ze nic to. M
            > ożesz se albo tez jak Lupus Vulgaris uda zacząć mierzyć.

            daleko go poslali, to moze musza miec czas, zeby posprzatac jego biurko :)
            niby planujesz co tam bedziesz robic, zalozmy w nadchodzaca sobote, a tu w piatek annuszka rozleje olej slonecznikowy i... No wiecie sami.
            • tygrys-bez-rys A co? 14.03.13, 03:23
              Myślisz Szabas ze go na tym oleum usmarza? No może być tyle sie słyszy o tym mięsie konskim we wszystkim!
        • gomory Re: potencja a związek. 13.03.13, 13:04
          > Teraz jestem w hotelu w Bazylei i piję wino, Co mam robić?

          To teraz powiedz Bazylei zeby sie odwrocila i klepnij ja w tylek :).
          A wlasnie, Bazyle polykaja w cenie czy za doplata?
      • gomory Re: potencja a związek. 13.03.13, 13:18
        > Co jest odpowiednikiem potencji i erekcji u kobiety?

        Strzelam: uroda, wiek i gotowosc na swinstwa ktorych zaden chlew by sie nie powstydzil?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka