Dodaj do ulubionych

przyszedł czas na mnie:)

06.12.13, 23:33
Czytam was dłługo, pozwolicie ze dzis napisze....:)
Sie pierdzieliło czas jakiś, dziś myśle ze kilka ostatnich lat.
Koledzy uprzejmie donieśli, sprawdzilam blingi, usłyszalam kilka frazesów, że koleżanka itp., pani zadzwoniła dziś do mnie uświadamiając na całej linii ( walczy lebioda jedna:)) Zostały trociny z małżeństwa a pan mąż na pytanie dlaczego ? miał w domu wszystko jak chciał, kiedy chciał i w która strone chciał twierdzi radośnie, ze myslal spodniami , taaaak tylko ja moglabym zawsze, wszedzie itp. Twierdzi moj mis biedny ze wiekszosc populacji tak ma. No fajnie a ja cała głupia jestem:)
Musiałam pogadać.....
Obserwuj wątek
    • bcde Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 08:45
      Co jest lepsze niż chętna kobieta? Dwie chętne kobiety. A skoro się da, to dlaczego nie skorzystać? Ja go rozumiem. Kwestia właściwego "zarządzania ryzykiem".
      • marek.zak1 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 09:24
        Lepiej brzmi w oryginale: risk management.

        Dla mnie niepojete, jak przez lata tego autorka nie dostrzegła.
    • oluncia Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 09:45
      Może dlatego, że w umowe jaką jest małżeństwo wymagałam wierności? Dlatego że już to przerabialiśmy dawno temu i miał zapowiedziane, że zostaną zgliszcza. Miś teraz cały w stachu, walczący i błagający bym mu zostawiła nadzieje o skarpetkach nie wspomne:) Ja, jak to bywa poraniona ale zdecydowana, tylko jak już wspomniałam głupia cała bo rachunek zysków i strat ma chłop zdecydowanie na minus.
      • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 09:52
        A to drań ! Typowy samiec !
        Puść go w skarpetkach siostro !

        (... byłem wystarczająco wsparciowy ?)
        • oluncia Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 10:06
          Poważnie typowy samiec?
          kławstwo, szukanie łatwej panny, lawirowanie a teraz skamlenie o litość To cechy typowego samca? dobra to ja chyba sobie następną razą kobity jednak poszukam do wspólnego życia, bo jeśli o pożycie chodzi to nawet lubie tylko mi hmmm ciut mięcha do pełni szczęścia w takim układzie brakuje:)))))
          • gomory Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 10:36
            Zaczynasz racjonalizować jego zachowanie.
            To jest moment żeby przeprowadzić swego rodzaju analizę własnej dumy, oceny związku. Wszelkie zyski i straty.
            Może po rozstaniu odetchniesz pełną piersią? A może zapadniesz się w mroki, a podkopane zaufanie nie pozwoli tworzyć nowego związku z fajnym facetem?
            Z jednej strony tak całkiem skutecznej metody na poligamiczną naturę ludzi nie ma. Dlatego podpowiadam, że np. warto wybrać kogoś w młodości wyszumianego, którego nie będą pociągały inne osoby z ciekawości. Czasy są takie, że już chyba nikt z nas nie dożyje emerytury znając smak jednego partnera. Niezależnie od płci jesteśmy łasi na nowości.
            Ponoć najskuteczniejszym sposobem powstrzymania skoku w bok jest strach. Jasna deklaracja, że jakikolwiek rodzaj nielojalności z automatu kończy związek. Niezależnie od okoliczności. No ale to musi być na serio, a 2 połowa mieć przekonanie, że zostanie wyrzucona z życia nieodwołalnie i dyskusji nie ma.
            Ale życie nie zawsze sprawdza się wobec takiego ultimatum. Warto zastanowić się nad szczerością skruchy zdradzającego, gotowością do współpracy i ponoszenia ciężaru smutku. Bo to on jako główny odpowiedzialny ma być usłużny. Ciągłego kopania nikt nie wytrzyma, więc nie ma sensu nikomu zmieniać życia w piekło. Ale kto sieje wiatr zbiera burzę - kara musi być. Na pewno zawodząc zaufanie taka osoba musi się zgodzić na inwigilację i rozszczelnić swoją prywatność. Bo są ku temu powody. Nie wiem co to za osoba, ale prawdą jest, że każdy kolejny występek przychodzi z większą łatwością. Zwłaszcza jeśli nie poniesie się dotkliwej kary.
            Teraz powinnaś myśleć bardzo samolubnie. Czy TOBIE zależy na tym związku, i to wziąć pod uwagę. Później czy zależy także jemu. I to ewentualnie także rozpatrzeć ;).

            Owocnych przemyśleń życzę. I baaaaardzo egoistycznej postawy.
            • oluncia Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 10:49
              Gomory , właśnie o tym pisze, deklaracja była bardzo jasna. jeszcze raz i puszczam cie w skarpetkach. Nie umiem zrozumieć dlaczego on teraz walczący jak rambo w czasach swojej swietnosci.
              na chlodno staralam sie wczoraj omawiac spawy zwiazane z logistyka rozwodu, widywania dzieci, wyprowadzki itp. wrzeszczal , ze wolalby bym byla mniej spokojna i przywalila mu w te jego twarzyczke na ten przykład.
              kochanka też mnie zaskoczyła bo właściwie chciała sie wyryczec ze ja tak okropnie ze swego zycia wykopal i tez zdziwiona, ze wlasciwie chetnie ja pocieszalam:)
              A ja - ja sie zamroziłam bo najchetniej z bolu to bym sobie z mostu Grunwaldzkiego cholera skoczyla.....
              • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 11:05
                oluncia napisała:

                > Gomory , właśnie o tym pisze, deklaracja była bardzo jasna. jeszcze raz i pusz
                > czam cie w skarpetkach. Nie umiem zrozumieć dlaczego on teraz walczący jak ramb
                > o w czasach swojej swietnosci.

                Wcześniej miał Cię w garści..małe dziec, Ty rozmemłana. Teraz musi się postarać bardziej. Podobny schemat funkcjonuje w przypadku żonatych panów szukających kochanki. Żebyś wiedziała jak się starają!!! :)))
                • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 11:06
                  A ponieważ ostatnio obserwuję takiego pana w zalotach, to mogę zdradzić szczegóły...
                  • hello-kitty2 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 13:51
                    zawle napisała:

                    > A ponieważ ostatnio obserwuję takiego pana w zalotach, to mogę zdradzić szczegó
                    > ły...

                    Wrzucaj szczegoly! Zbudujemy profil. Bedziemy cwansze, powaznie pisze :)
                    • oluncia Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 13:57
                      to nie jest kwesia decyzji, od zadecydowal sam. to kwestia zrozumienia. no i ok zyg chyba trafil w sedno, tylko tej paniki nadal nie rozumiem
                      • marek.zak1 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 14:12
                        Jak to? Miał 2 kobiety, a teraz będzie tylko jedna. Zostaje z połową stanu posiadania.
                      • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 15:18
                        Fajnie sie wymiksowalas od odpowiedzialnosci. Utworzylas nowe prawo, a teraz musisz byc silna. Dura lex sed lex.
                        A zwiazek to dynamika. Chlop uciekal, bo go gonilas. Teraz ty uciekasz, to on cie goni.
                        Prawdopodobnie gdybys mu przez caly zwiazek sie wymykala, gdyby mial poczucie, ze traci i nie jest pewien najcenniejszej rzeczy na swiecie jaka jest twoje zaangazowanie, to by tego zupelnie nie bylo.
                        W nastepnym zwiazku bedziesz miala to samo. Bo jesli milosc lezy na ulicy, to nikt jej nie szanuje. Gdyby zloto bylo powszechne jak trawa, to ludzie budowaliby z niego chlewy i smietniki :)
                        Szanuje sie to czego jest malo i co mozna stracic. Odejdz, daj temu pol roku. On musi miec czas sie zmienic. Pol roku bez niego. Potem zadecydujcie wspolnie, czy dajecie jeszcze temu szanse. Ja tam widze swiatelko w tunelu, ale on musi zderzyc sie ze sciana najpierw.
                        • gomory Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 16:13
                          > Odejdz, daj temu pol roku

                          To zachowanie prowadzące do rozpadu związku. Związek jak sama nazwa wskazuje nie jest rozdzielnością, tylko więzami.
                          Jeśli każe się odejść zdradzającej osobie, to niejako z automatu wpycha się to osobę w ramiona kochanki/kochanka. Bo gdzie ma się podziać i kto zrozumie jej rozterki?
                          Jeśli związek ma być odbudowywany, to wręcz przeciwnie. Należy odebrać jakiekolwiek możliwości kontaktu partnerowi. Żadnego czasu na przemyślenia i poukładanie sobie czegokolwiek. Ani sekundy, bo ma bezwarunkowo akceptować wszystko. Ma czuć, że jest w pozycji uległej, gotowej do naprawy i przepraszającej po milionkroć. Żadnych kontaktów, wyjaśnień i pożegnań. Jak najmniej czasu wolnego, ma opowiadać gdzie idzie, co robi, co pisze. Okres gdy był obdarowywany zaufaniem się skończył.
                          • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 16:18
                            Nie chciales mnie kochac z milosci, to bedziesz mnie kochac ze strachu :) To niech weksle jeszcze podpisze i pozwoli jej w ramach rekompensaty wypierdolic sie wielkiemu murzynowi na jego oczach od tylu :)
                          • bgz0702 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 16:25
                            gomory napisał:

                            > > Odejdz, daj temu pol roku
                            >
                            > To zachowanie prowadzące do rozpadu związku. Związek jak sama nazwa wskazuje ni
                            > e jest rozdzielnością, tylko więzami.
                            > Jeśli każe się odejść zdradzającej osobie, to niejako z automatu wpycha się to
                            > osobę w ramiona kochanki/kochanka. Bo gdzie ma się podziać i kto zrozumie jej r
                            > ozterki?
                            > Jeśli związek ma być odbudowywany, to wręcz przeciwnie. Należy odebrać jakiekol
                            > wiek możliwości kontaktu partnerowi. Żadnego czasu na przemyślenia i poukładani
                            > e sobie czegokolwiek. Ani sekundy, bo ma bezwarunkowo akceptować wszystko. Ma c
                            > zuć, że jest w pozycji uległej, gotowej do naprawy i przepraszającej po milionk
                            > roć. Żadnych kontaktów, wyjaśnień i pożegnań. Jak najmniej czasu wolnego, ma op
                            > owiadać gdzie idzie, co robi, co pisze. Okres gdy był obdarowywany zaufaniem si
                            > ę skończył.

                            ojej, ale to jest okropne. Radzisz jej żeby żyła w ten sposób, w wiecznym stresie i kontrolowaniu dorosłego partnera. To jest strasznie wrednie obciążające i jeszcze ona, która została skrzywdzona i powinna sobie teraz cudownie odpoczywać będąc proszoną o wybaczenie? Daj spokój, dlaczego ona znowu ma cierpieć i być policjantką na całym etacie?
                            • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 16:33
                              To nie bedzie murzyna ??:(((
                              • hello-kitty2 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 16:42
                                kaiser.blade napisał:

                                > To nie bedzie murzyna ??:(((

                                A pewnie, ze powinien byc, a nawet dwoch w formacie double penetration :) Gdyby poszla w tango i sie przy tym swietnie bawila, a on by sie zajmowal pilnowaniem dzieci to by chyba do niego bardziej przemowilo, hehe, w koncu wie jak to fajnie smakuje, dla przyzwoitosci, na ktotka mete znaczy :)
                              • marek.zak1 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 16:55
                                Teraz sie mówi ,,ciemnoskóry". ,,Murzyn" ma odcień rasistowski :).
                          • hello-kitty2 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 16:32
                            gomory napisał:

                            Jak najmniej czasu wolnego, ma op
                            > owiadać gdzie idzie, co robi, co pisze.

                            Jezu gdybym to ja byla autorka, to by to co piszesz bylo kara dla mnie. Jakas wyjatkowa nienawisc moglaby mnie do czegos takiego tylko popchnac, a nawet sobie tego nie wyobrazam, bo jak nienawidze to wykluczam, a nie sie spajam w jednosc i przywiazuje do nogi. Nie kazdy jest zdolny do bycia dozorca drugiego czlowieka.
                            • bgz0702 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 16:49
                              hello-kitty2 napisała:

                              > gomory napisał:
                              >
                              > Jak najmniej czasu wolnego, ma op
                              > > owiadać gdzie idzie, co robi, co pisze.
                              >
                              > Jezu gdybym to ja byla autorka, to by to co piszesz bylo kara dla mnie. Jakas w
                              > yjatkowa nienawisc moglaby mnie do czegos takiego tylko popchnac, a nawet sobie
                              > tego nie wyobrazam, bo jak nienawidze to wykluczam, a nie sie spajam w jednosc
                              > i przywiazuje do nogi. Nie kazdy jest zdolny do bycia dozorca drugiego czlowie
                              > ka.

                              ;) cudowne życie ofiary. Nie dość że skrzywdzona to jeszcze ma się upadlać wieczną kontrolą, lepiej nigdy nie być na takiej pozycji;))
                              • gomory Re: Tak zbiorczo... 07.12.13, 22:06
                                Ja napisałem jakie metody są najskuteczniejsze.
                                Czy wam się to podoba, czy też nie, znaczenia żadnego w zasadzie nie ma. Tym bardziej, że nikogo z was to nie dotyczy.
                                Ale ocenę faktycznie każdy może sobie sam przeprowadzić.
                                Przyznam jednak, że zdumiewa mnie szafowanie aż tak skrajnym określeniem jak upodlenie.
                                • bgz0702 Re: Tak zbiorczo... 07.12.13, 22:34
                                  gomory napisał:

                                  > Ja napisałem jakie metody są najskuteczniejsze.
                                  > Czy wam się to podoba, czy też nie, znaczenia żadnego w zasadzie nie ma. Tym ba
                                  > rdziej, że nikogo z was to nie dotyczy.
                                  > Ale ocenę faktycznie każdy może sobie sam przeprowadzić.
                                  > Przyznam jednak, że zdumiewa mnie szafowanie aż tak skrajnym określeniem jak up
                                  > odlenie.

                                  Przyznam jednak że nie zdumiewa mnie fakt ze cie "upodlenie" zdumiewa;) czytając wpisy spodziewam się ze mamy odmienne poglądy na sprawę więc zdumiewać się już nie będę, chociaż zdumiałam się po pierwszym wpisie;)
                • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 11:17
                  Od kiedy to facet ma babe w garsci jak ma z nia dziecko ? Sorry, ale jest dokladnie odwrotnie.
                  • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 11:25
                    kaiser.blade napisał:

                    > Od kiedy to facet ma babe w garsci jak ma z nia dziecko ? Sorry, ale jest dokla
                    > dnie odwrotnie.

                    To zależy jak się w tym ustawisz. Niektórzy karzą sobie współczuć że mają na utrzymaniu 500 metrową willę po wawką:)))
                    • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 11:29
                      A tak na poważnie.. ani razu nie wspomniałeś że nie potrafiłbyś zasnąć gdyby za ścianą nie było Twoich dzieci. Parę stów by Cię zabiło?
                      • oluncia Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 11:35
                        zawle, przepraszam nie rozumiem twojego posta
                        zyg - tu nie ma co decydowac, on zdecydowal za nas oboje.
                        Nadal jednka nie roumiem co nim kierowalo wiedzac ze taki bedzie koniec, a teraz tak walczy raniac siebie bo mnie juz pardziej chyba zranic sie nie da. Czuje jak sie zapadam.
                        Jak bedzie wygladalo moje zycie bez niego, slodki jezu nie wiem, nie umiem sobie tego wyobrazic ale nie moge inaczej bo umowa, bo jestem poraniona, pozbawiona spokoju.......
                        • zyg_zyg_zyg Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 12:30
                          > Nadal jednka nie roumiem co nim kierowalo wiedzac ze taki bedzie koniec, a tera
                          > z tak walczy raniac siebie bo mnie juz pardziej chyba zranic sie nie da. Czuje
                          > jak sie zapadam.

                          Miętka pytka z niego jest - to nim kierowało. Chwilowa zachcianka i "jakoś to będzie", nieuczciwość, samolubstwo, próżność, chęć dogodzenia sobie, niewierność, brak troski o Was? Nie wiem. Teraz jest pewnie śmierdzący strach i "Jezu, jaki ja byłem ślepy i głupi". I bronienie się przed myślą, że to on sam, własnym fiutem wymiksował się z Waszego wspólnego życia w sposób nieodwołalny. Walczy? A co ma robić - jest totalnie zdesperowany.

                          Trzymaj się, dziewczyno.
                        • rekreativa Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 12:32
                          No to jednak zacznij sobie wyobrażać, jak będzie wyglądać życie bez niego, bo jeśli teraz mimo srogich pogróżek mu darujesz, to facio będzie Cię robił w rogi juz zupełnie beztrosko.
                          A co nim kierowało? Słodko-naiwna nadzieja, że się nie dowiesz.
                          • oluncia Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 12:41
                            zyg, chyba trafiłes w samo sedno, jak to inaczej jak ci to ktos wyliterkuje w srodek czoła....
                      • rekreativa Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 12:29
                        O ile dobrze zrozumiałam, to właśnie o te parę stów się u kaisera rozchodzi.
                        Stów, których nie ma.
                      • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 15:09
                        No a jak bym wspominal na kazdym kroku, to bys uwierzyla ? :)
                        Obojetnie co bym nie powiedzial, i tak jawic wam bede sie jako egoistyczny, zalosny chlopek, co by chetnie zamoczyl, obojetnie z kim, obojetnie gdzie, a swoja rodzine to w sumie ma w dupie. Wiec powiedz mi, po kiego ch... mam udowadniac, ze jest inaczej, skoro i tak wszyscy wiedza lepiej.
                        Alez macie wszyscy racje :) Chodzi o te pare stowek, kazdemu facetowi chodzi wylacznie o to. A, no i o to, zeby wydupczyc, w zasadzie cokolwiek. Pozdrawiam.
                        • rekreativa Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 15:19
                          Co z Tobą?

                          Nie przypominam sobie, byśmy gremialnie sugerowali, że masz w dupie swą rodzinę, natomiast Ty wielokrotnie mówiłes wprost, że się nie rozwiedziesz, czy nie wyprowadzisz, ponieważ uniemozliwia Ci to sytuacja finansowa - ten właśnie brak stówek podkreślasz na każdym kroku jako coś, co jest Ci największą kulą u nogi i przeszkodą.
                          • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 15:33
                            Wlasnie to mnie irytuje w psychologii - jest przegadana. Ble ble ble, pierdolenie o Szopenie. A czesto jedyna metoda zbadania realnych motywow jest obserwacja zachowan w praktyce.
                            Ja nie wierze ludziom w to co mowia, ani zle ani dobrze.
                            Wole patrzec co robia i wyciagac wnioski. Praktyka jest ostatecznym kryterium prawdy :)
                            Glosic moge sobie cokolwiek. Jakbys mi zaswiecila golymi cyckami na privie, a ja bym udal sie na buddyjskie modly, to bys mogla zastanawiac sie nad realnymi przeslankami. A na forum kazdy glosi to co chce, czyli - gowno warte frazesy :) Jeden sie wybiela, drugi sie oczernia, a trzeci struga wariata.
                            • rekreativa Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 15:48
                              " A na forum kazdy glosi to co chce, czyli - gowno warte frazesy :)
                              > Jeden sie wybiela, drugi sie oczernia, a trzeci struga wariata."

                              Niektórzy zapewne nawet zmyślają.
                              Ale ponieważ w realu się nie znamy, to we wzajemnych wymianach zdań możemy bazować tylko na tych frazesach i farmazonach, co je tu na forum mozna przeczytać.
                              No i przede wszystkim ; od Ciebie zależy dobór frazesów oraz przekłamań, prawda?
                              Dobrałes takie a nie inne, a ani ja, ani zawle, ani ktokolwiek tutaj nie jest duchem świętym, by siłą telepatii bądź innego hokus-pokus odgadnąć, co naprawdę siedzi w Twojej łepetynie.
                              Piszesz 100 razy, że nie możesz iść szukać szczęścia, bo nie masz forsy, to ja to przyjmuję, bo co mam robić? Rozkminiać, czy się za tym nie kryje drugie i trzecie dno?
                              • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 15:55
                                Nie ma sensu rozkminiac, bo to forumowa prawda. A tej prawdziwej prawdy nikt nie zna, znac nie musi i pewnie nawet i znac nie chce. To odnosnie kazdego z nas. W koncu kazdy ma jakis znany sobie motyw, dlaczego tu jest, ale wazne ze kazdy cos z tego najwyrazniej ma. Forumowa bajka dla kazdego :)
                                • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 16:02
                                  Jeszcze zeby ludzie znali prawde o samych sobie... To wtedy mogliby cos o sobie opowiedziec...
                                  • rekreativa Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 16:17
                                    Sądzę, że niektórzy znają prawdę o sobie, ale to są zazwyczaj takie rzeczy, że samemu się o nich myśli z ponurą niechęcią. O wypisywaniu owych prawd na forach internetowych w ogóle mowy nie ma.
                                    Wszyscy chyba trochę jednak samych siebie oszukują, racjonalizują... no przecież gdyby ciepnąć za okno te wszystkie romantyzmy, miłości, damy i rycerzy, porywy ducha i święte uczucia, to by się przyszło powiesic z żalu, że człowiek to tylko tyle...
                          • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 15:36
                            Czemu on mi to zrobił? Czemu teraz chce wrócić? Czemu nie chce wrócić? Czemu jest dla mnie taki bezwzględny? Czemu się płaszczy? A odpowiedź jednaki słuszna to: Bo Cię kocha. Zrobił Ci to bo cię kochał, a Ty byłaś nieobecna. Do naprawy. Chce wrócić bo cię kocha. Do naprawy. Nie chce wrócić bo cię kocha ale nie wierzy że ty jego nadal będziesz. Do naprawy. Jest taki bezwzględny bo cię kocha ale się wstydzi. Do naprawy. Płaszczy się bo cię kocha i chce naprawić. Do naprawy.
                            Po co rozumieć? Pomyśl nad sobą. Pomyśl czemu pytasz, czemu on tak się zachowuje? Jeśli nie Ty zdecydujesz, odpowiedzialność znowu będzie jego.
                            • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 15:47
                              Zawle, zaprawde, mistrzem yoda w spodnicy byc ty.
                              • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 16:59
                                kaiser.blade napisał:

                                > Zawle, zaprawde, mistrzem yoda w spodnicy byc ty.

                                Byłeś kiedyś kochankiem zamężnej kobiety? Przeżyłeś zdradę osoby w którą wierzyłeś? Wiesz cokolwiek o takich sytuacjach? To nie kpij.
                                • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 17:05
                                  zauważcie że zaufanie, szczerość, nadzieja, wspólnota już w tym związku nie istnieją. Na wojnie wszystkie chwyty dozwolone. I wszystkie strategie. Ale to naszej postodawczyni nie dotyczy, bo ona ostrzegała. Teraz wypada odwołać się do zaplecza lub zbudować nowy model.
                                • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 18:05
                                  A ja nie kpie. Jestem tylko troche bezczelny. Wiesz, jak czytam Ciebie czy Kitty, to zastanawiam sie "skad one to wiedza". Ale w sumie to wiem - zdobyly wiedze na wlasnej skorze.
                                  Ja jestem wielkim zlodziejem wiedzy na tym forum, Zawle. Mam w sobie wiele cech aspergeryka, miedzy innymi lubie "przetwarzac informacje". Dzieki tym wszystkim wpisom mam dostep do wiedzy, ktora normalnie by mnie - ze wzgledu na skromne "mozliwosci techniczne" - zyciowo ominela. To wspaniala zyciowa uczta, dziesiatki ludzkich postaw i zachowan do analizowania :) Informacyjna pornografia.
                                  • marek.zak1 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 18:13
                                    Jest to duża wiedza, przyznaję, ale dlaczego pornografia?
                                  • oluncia Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 18:34
                                    Kaiser, pamietaj tylko, ze teraz pracujesz i czerpiesz ( taaa) z mojego bolu, ze zgliszczy mojego malzenstwa. pamietaj ze ja to nie tylko forumowy nick ale zywa kobieta, ktorej sie swiat zawalil wlasnie....
                                    Gomory - nie jestem w stanie zyc tak jak proponujesz, bo to nie jest zycie.
                                    murzyn jak bedzie dam znac:)))
                                  • hello-kitty2 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 18:51
                                    kaiser.blade napisał:

                                    > A ja nie kpie. Jestem tylko troche bezczelny. Wiesz, jak czytam Ciebie czy Kitt
                                    > y, to zastanawiam sie "skad one to wiedza". Ale w sumie to wiem - zdobyly wiedz
                                    > e na wlasnej skorze.
                                    > Ja jestem wielkim zlodziejem wiedzy na tym forum, Zawle. Mam w sobie wiele cech
                                    > aspergeryka, miedzy innymi lubie "przetwarzac informacje". Dzieki tym wszystki
                                    > m wpisom mam dostep do wiedzy, ktora normalnie by mnie - ze wzgledu na skromne
                                    > "mozliwosci techniczne" - zyciowo ominela. To wspaniala zyciowa uczta, dziesiat
                                    > ki ludzkich postaw i zachowan do analizowania :) Informacyjna pornografia.

                                    A ja lubie zbierac informacje, kolekcjonowac. Ja zbieram, Ty przetwarzasz, bysmy sie zgrali :)
                                  • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 19:37
                                    kaiser.blade napisał:

                                    > A ja nie kpie. Jestem tylko troche bezczelny. Wiesz, jak czytam Ciebie czy Kitt
                                    > y, to zastanawiam sie "skad one to wiedza". Ale w sumie to wiem - zdobyly wiedz
                                    > e na wlasnej skorze.
                                    > Ja jestem wielkim zlodziejem wiedzy na tym forum, Zawle. Mam w sobie wiele cech
                                    > aspergeryka, miedzy innymi lubie "przetwarzac informacje". Dzieki tym wszystki
                                    > m wpisom mam dostep do wiedzy, ktora normalnie by mnie - ze wzgledu na skromne
                                    > "mozliwosci techniczne" - zyciowo ominela. To wspaniala zyciowa uczta, dziesiat
                                    > ki ludzkich postaw i zachowan do analizowania :) Informacyjna pornografia.

                                    Nie pieprz mi tu Blady i nie pokazuj miękkiego ( kurna, na tym forum ma to inny wydźwięk;), bo aspergeryka to masz tylko to, że ciągle gadasz to samo. Ciekawi mnie rozwinięcie tematu informacyjnej pornografii...
              • gomory Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 11:20
                oluncia napisała:

                > Gomory , właśnie o tym pisze, deklaracja była bardzo jasna. jeszcze raz i puszczam cie w skarpetkach.

                Ja czuję, że to tak zadziałać nie może. To jakby terrorysta stawiał ultimatum uwolniwszy zakładników.
                Ten sposób podsuwałem Ci do ewentualnego nowego związku, bo tylko w takim może zadziałać. Partner na wstępie musi mieć świadomość, że nieodwołalnie i absolutnie sam się skreśli z Twojego życia. Żeby to było przekonywujące potrzeba faktycznie sporo siły, bo nie istnieje pojęcie "kolejny raz".
                Wyobraź sobie teraz jak mogą wyglądać Twoje dni bez niego. Jak mogłyby. Co mogłabyś robić, jak funkcjonować w życiu.
                Wyobraź sobie też, jak to byłoby gdyby za kolejnych parę lat koledzy znów Cię uświadomili w sprawie jakiejś 2znacznej relacji męża.
                • kama265 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 19:54
                  jest jeszcze inne wyjście - można powiedzieć sobie, że godzę się na to, że zdradza, ale potem wraca do mnie ... znam taką jedną żonę, nie pytajcie, jak ona daje radę, bo ja tego nie wiem. Ja nie dałam rady i odeszłam
                  • oluncia Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 20:33
                    nie, nie, nie..... zbyt wiele kiedys dla siebie znaczylam by tak kama ciagnac ......
              • kotoshi Moim zdaniem to jest jasne 08.12.13, 08:36
                oluncia napisała:
                > Gomory , właśnie o tym pisze, deklaracja była bardzo jasna. jeszcze raz i pusz
                > czam cie w skarpetkach. Nie umiem zrozumieć dlaczego on teraz walczący jak ramb
                > o w czasach swojej swietnosci.

                Gdy zdradził Cię kilka lat temu, wybaczyłaś. Teraz liczy na to samo, i jest to właściwie zupełnie logiczne (skoro raz otrzymał wybaczenie, dlaczego nie znowu?).

                > na chlodno staralam sie wczoraj omawiac spawy zwiazane z logistyka rozwodu, wid
                > ywania dzieci, wyprowadzki itp. wrzeszczal , ze wolalby bym byla mniej spokojna
                > i przywalila mu w te jego twarzyczke na ten przykład.

                Jego zachowanie jest zupełnie konsekwentne - facet robi wszystko, żeby wrócić do układu sprzed odkrycia zdrady. Puszcza Ci teksty, o których wie, że zrobią na Tobie wrażenie w danej sytuacji (przecież się znacie wzajemnie) i przekonają o "szczerości" jego skruchy.
                Coś mi mówi, że Ty się z nim nie rozstaniesz, i że te wszystkie plany rozwodowe robisz, bo chcesz się wywiązać z "umowy" i wyjść teraz z twarzą przed nim i przed sobą - i że jeszcze trochę się pobuntujesz, i odpuścisz.
                Facet liczy na to, i wie, że czas pracuje na jego korzyść, wie, jak powinien się zachowywać, żebyś znowu wybaczyła.
                Jakby co - czy wybaczysz, czy nie, ja Cię nie oceniam. Współczuję Ci, sama wiem, co to zdrada (ja nie wybaczyłam, ale sytuacja była też inna).

                > kochanka też mnie zaskoczyła bo właściwie chciała sie wyryczec ze ja tak okropn
                > ie ze swego zycia wykopal i tez zdziwiona, ze wlasciwie chetnie ja pocieszalam:

                Nie wiem, skąd okazja, żeby pocieszać kochankę.
            • mojemail3 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 10:54
              gomory napisał:

              (...)"Dlatego podpowiadam, że np. warto wybrać kogoś w młodości wyszumianego, którego nie będą pociągały inne osoby z ciekawości. Czasy są takie, że już chyba nikt z nas nie dożyje emerytury znając smak jednego partnera. Niezależnie od płci jesteśmy łasi na nowości(...)"

              Dobra podpowiedz,tylko żeby ten wyszumiany też innymi cnotami mógł się pochwalic...

              Oluncia, polecam więcej konsekwencji, jak w wychowaniu małych chłopców.
            • glamourous Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 22:34
              gomory napisał:

              > Dlatego podpowiadam, że np. warto wybrać kogoś w młodości wyszumianego

              I tam, i tam. Nie wierze w zadne "wyszumienie". Nikt nikomu nigdy nie zagwarantuje, ze nawet wyszumianemu facetowi gacie nie spadna kiedys przez glowe np. na widok nowej swiezo zatrudnionej w sasiednim dziale kolezanki. Jak swiat swiatem istnieje bowiem cos takiego jak syndrom Coolidge'a a propos "starej" partnerki, oraz nieposkromiona chemia w stosunku do apetycznej nowo poznanej (okolicznosci moga byc kazde) kobiety. Facet w stalym, nawet seksualnie udanym zwiazku to opasly rozleniwiony szczur, zas nowo poznana kobieta wyzwala ozywcza porcje hormonow, adrenaliny i dziala jak eliksir mlodosci. Tak juz jestesmy zaprogramowani. Nowosc i roznorodnosc jako mega silny stymulant, zeby nasze geny maksymalnie sie dywersyfikowaly. Dlatego teorie o wyszumieniu mozna sobie wlozyc miedzy bajki. Bo jezeli ludzi cos moze powstrzymac przed smakowita konsumpcja Okazji przez duze O to nie fakt, ze sie wczesniej za mlodu wyszumieli, tylko silne moralne lub swiatopogladowe hamulce.

              > Ponoć najskuteczniejszym sposobem powstrzymania skoku w bok jest strach. Jasna
              > deklaracja, że jakikolwiek rodzaj nielojalności z automatu kończy związek. Niez
              > ależnie od okoliczności. No ale to musi być na serio, a 2 połowa mieć przekonan
              > ie, że zostanie wyrzucona z życia nieodwołalnie i dyskusji nie ma.

              Tu tez sie nie zgadzam. Strach strachem, ale czasami pokusa jest wyjatkowo silna, a facet mocno wierzy, ze kontroluje sytuacje i rzecz sie nie wyda. Tak jak wyzej napisalam - jedyny wiarygodny hamulec, ktory moze zadzialac to nie zaden strach, tylko silny moralny kregoslup, lub np. mocna swiatopogladowa kotwica. Np. prawdziwie wierzacy i praktykujacy (nie wazne czy to katolik czy protestant) facet raczej nie rzuci sie osliniony na kolezanke z biura obok? I chocby nawet mocno prowokowala, to bedzie w stanie znalezc sile, zeby oprzec sie pokusie. Wiara gory przenosi ;)
              Dlatego najtrwalsze mazlenstwa to te gleboko oparte na religijnosci, bo tam ludzie nie dopuszczaja nawet mysli o zdradzie, walcza o zwiazek i opieraja sie grzesznym pokusom :) Zazdroszcze takim parom troche, bo one naprawde maja silna motywacje zeby pracowac nad trwaloscia zwiazku i walczyc ze slabosciami.

              PS. Fajnie przeczytac jakis nowy watek, bo tu na forum zrobilo sie ostatnio straszne archeo...:)
              • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 22:43
                Znam wierzących i praktykujących z samych trzewi KK. Lubieżnicy tacy sami jak my wszyscy i ulegają na równi z innymi ;) Z tą może różnicą, że im Bóg wybacza na świętej spowiedzi. Chyba większą skłonność do sadło-masło mają.
                Według mnie przed zdradą małżeńską mogą uratować w zasadzie trzy rzeczy.
                1) Kurewsko wysokie wymagania.
                2) Libido z łbem urwanym przy samej dupie.
                3) Chroniczny brak zainteresowania ze strony płci przeciwnej, eufemistycznie nazywany brakiem okazji.

                W moralność dotyczącą kwestii seksualnych nie wierzę. Najczęściej jest to zracjonalizowany strach lub ubrany w odświętne szatki koszmarny brak atrakcyjności.
                • marek.zak1 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 22:46
                  Ja bym jeszcze dodał bardzo częsty seks, najlepiej poranny, po ktorym facet patrzy na inne z jak gdyby mniejszym zainteresowaniem.
                • bgz0702 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 22:49
                  kaiser.blade napisał:

                  > Znam wierzących i praktykujących z samych trzewi KK. Lubieżnicy tacy sami jak m
                  > y wszyscy i ulegają na równi z innymi ;) Z tą może różnicą, że im Bóg wybacza n
                  > a świętej spowiedzi. Chyba większą skłonność do sadło-masło mają.
                  > Według mnie przed zdradą małżeńską mogą uratować w zasadzie trzy rzeczy.
                  > 1) Kurewsko wysokie wymagania.
                  > 2) Libido z łbem urwanym przy samej dupie.
                  > 3) Chroniczny brak zainteresowania ze strony płci przeciwnej, eufemistycznie na
                  > zywany brakiem okazji.
                  >
                  > W moralność dotyczącą kwestii seksualnych nie wierzę. Najczęściej jest to zracj
                  > onalizowany strach lub ubrany w odświętne szatki koszmarny brak atrakcyjności.

                  no to czwartą powinien być jeszcze ten "zracjonalizowany strach"

                  • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:13
                    bgz0702 napisała:

                    > no to czwartą powinien być jeszcze ten "zracjonalizowany strach"

                    Bardzo słusznie, pewnie liczyłby się w procentowej punktacji :)
                    Jednakowóż, często strach jest czymś poparty. Bernardyny boją się rzadziej niż ratlerki (chociaż bywają strachliwe oba).
                    • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:15
                      kaiser.blade napisał:
                      > Bardzo słusznie, pewnie liczyłby się w procentowej punktacji :)
                      > Jednakowóż, często strach jest czymś poparty. Bernardyny boją się rzadziej niż
                      > ratlerki (chociaż bywają strachliwe oba).

                      Masz jakieś badania? ;) Mój labrador drży przed wszelkim drobiazgiem i swoim kotem-oprawcą:)
                  • glamourous Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:41
                    kaiser.blade napisał:
                    >
                    > > Znam wierzących i praktykujących z samych trzewi KK. Lubieżnicy tacy sami


                    No coz, lubieznicy sa, i erotomani, to jasne. Zwlaszcza w KK ;) Piszac to powyzsze mialam raczej na mysli prawdzwie bogobojnych protestantow, a nie nasze rodzime katolickie klimaty, powierzchowne, pelne hipokryzji i na pokaz. Znam kilka takich naprawde gleboko wierzacych par spoza polskiego katolickiego piekielka. Jedna para to amerykanski pastor i jego zona, razem od 30 lat, i nie mam najmniejszej watpliwosci, ze ten facet, przystojny, ale bardzo wierzacy i o filozoficznym zacieciu nigdy swojej polowicy nie zdradzil. Druga para to bardzo zaangazowana w koscielne zycie trzydziestolatkow z Francji. Jezdza razem na jakies rekolekcje, udzielaja sie w koscielnym gospel, ewangelizuja znajomych - no pelna wiara w to co robia. Facet, moj kolega, lakomie zaglada mi w dekolt i slina mu cieknie po brodzie, ale mysle, ze gdybym go nawet i prowokowala, to w zyciu nic by nie zrobil, bo jest to sprzeczne z jego naprawde szczerym swiatopogladem.
                    Mozna byc ponad swoje zadze, jezeli sie naprawde bardzo wierzy w to co sie glosi.
                    • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:46
                      glamourous napisała:
                      www.filmweb.pl/film/I+B%C3%B3g+stworzy%C5%82+seks...-2011-632160
                      Piszac to powyz
                      > sze mialam raczej na mysli prawdzwie bogobojnych protestantow, a nie nasze rodz
                      > ime katolickie klimaty, powierzchowne, pelne hipokryzji i na pokaz.

                      To dobre podejście. Protestant który lubi anal i go uprawiając Polemizuje z Bogiem -na pokaz. A co jeśli on naprawdę wierzy?
                    • hello-kitty2 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:55
                      glamourous napisała:

                      Piszac to powyz
                      > sze mialam raczej na mysli prawdzwie bogobojnych protestantow, a nie nasze rodz
                      > ime katolickie klimaty, powierzchowne, pelne hipokryzji i na pokaz. Znam kilka
                      > takich naprawde gleboko wierzacych par spoza polskiego katolickiego piekielka.
                      > Jedna para to amerykanski pastor i jego zona, razem od 30 lat, i nie mam najmni
                      > ejszej watpliwosci, ze ten facet, przystojny, ale bardzo wierzacy i o filozofic
                      > znym zacieciu nigdy swojej polowicy nie zdradzil. Druga para to bardzo zaangazo
                      > wana w koscielne zycie trzydziestolatkow z Francji. Jezdza razem na jakies reko
                      > lekcje, udzielaja sie w koscielnym gospel, ewangelizuja znajomych - no pelna wi
                      > ara w to co robia.

                      Zgoda. Pytanie tylko czy oni w ogole uprawiaja seks, ile tego seksu? Ludzie, ktorzy seksu nie uprawiaja z wyboru to i tez zazwyczaj nie zdradzaja, bo po co? A w zwiazku moga byc bardzo szczesliwi.
                      • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 08.12.13, 00:03
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Zgoda. Pytanie tylko czy oni w ogole uprawiaja seks, ile tego seksu? Ludzie, kt
                        > orzy seksu nie uprawiaja z wyboru to i tez zazwyczaj nie zdradzaja, bo po co? A
                        > w zwiazku moga byc bardzo szczesliwi.

                        Tylko pytanie czy ich małżonek podziela to szczęście :D
                    • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 08.12.13, 00:02
                      glamourous napisała:

                      > Mozna byc ponad swoje zadze, jezeli sie naprawde bardzo wierzy w to co sie glos
                      > i.

                      Czyli ateiści są niewierni w związkach z zasady ? :)
                      • glamourous Re: przyszedł czas na mnie:) 08.12.13, 00:20
                        kaiser.blade napisał:

                        > Czyli ateiści są niewierni w związkach z zasady ? :)

                        Ale zerojedynkowo pojechales ;) Nie chce mi sie tu zasad logiki wykladac, ale to, ze wierzacy maja wiecej szans na oparcie sie pokusie i utrzymanie trwalosci zwiazku niz ateisci, nie oznacza zaraz z automatu ze ci ostatni maja absolutny imperatyw bycia niewiernym ;)
                        • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 08.12.13, 06:34
                          No tak. Ale jak do tej pory, co intrygujace, nikt z nas nie wspomnial, ze najskuteczniejszym strozem moralnosci jest po prostu milosc.
                          Gdy kochasz drugiego czlowieka inni / inne sa Ci zupelnie niepotrzebni.
                          • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 08.12.13, 06:44
                            Mysle, ze chodzi bardziej o pewien system wartosci, co laczy sie z moim poprzednim postem. Ludzie religijni sa czesto bardziej rozwinieci duchowo, a w kazdym razie maja tej duchowosci swiadomosc. To latwiej pozwala dostrzec czlowieka w drugim czlowieku.

                            Wspolczesna kultura konsumpcyjna traktuje czlowieka jak checkliste. W zasadzie mozna by podejsc i okreslic zestaw cech kwalifikujacych jako rokujacego partnera. Stad utylitaryzm w stosunkach miedzyludzkich, powierzchownosc kontaktow, skupienie wylacznie na wlasnych potrzebach i wszechobecny egoizm.
                            Malo jest ludzi otwartych na czlowieczenstwo innych. Na kontakt duchowy z drugim czlowiekiem. A ten jest absolutnie niezbedny, by doswiadczyc prawdziwej milosci.
                            Nie jestesmy wychowywani do milosci innej niz milosc wlasna, a by pojsc ta sciezka na wlasna reke, nie popchniety i nie pokierowany, potrzebna jest ponadprzecietna wrazliwosc i dar obserwacji.
                          • glamourous Re: przyszedł czas na mnie:) 08.12.13, 17:30
                            kaiser.blade napisał:

                            najsk
                            > uteczniejszym strozem moralnosci jest po prostu milosc.
                            > Gdy kochasz drugiego czlowieka inni / inne sa Ci zupelnie niepotrzebni.

                            Tyle, ze milosc to nie jest niestety zjawisko z kategorii constans. To o czym piszesz, to dzialanie wieziotworczych hormonow pozadania, ktore generuja potrzebe monogamii, ale szkopul w tym, ze starcza ich na jakies 3, gora 4 lata. Tak to zaprogramowala natura, niestety. Potem niestety para, zeby przetrwac, musi rozwinac inne formy wspolnoty trudne do zastapienia na zewnatrz, takie jak przyjazn, porozumienie dusz. A i to jest czesto trudne do utrzymania, bo problemy dnia codziennego skutecznie zjadaja to porozumienie na przestrzeni lat.
                            Dlatego pisze, ze ciezko jest utrzymac zwiazek w dzisiejszych czasach gdzie pokusy i (i coraz wieksze spoleczne przyzwolenie na nie) bombarduja ludzi ze wszystkich stron, bez jakiejs mocnej, swiatopogladowej podkladki. Pol biedy, jezeli ktos zostal obdarzony naturalnie monogamiczna natura (sama tak mam, jezeli jestem z facetem i czuje sie szczesliwa, to nie mam potrzeby szukac na boku). Ale to raczej rzadkosc. W wiekszosci, niestety, people are people.
                            • urquhart Intymność vs przyjaźń. 10.12.13, 21:32
                              glamourous napisała:
                              > zaprogramowala natura, niestety. Potem niestety para, zeby przetrwac, musi roz
                              > winac inne formy wspolnoty trudne do zastapienia na zewnatrz, takie jak przyjaz
                              > n, porozumienie dusz. A i to jest czesto trudne do utrzymania, bo problemy dnia
                              > codziennego skutecznie zjadaja to porozumienie na przestrzeni lat.
                              > Dlatego pisze, ze ciezko jest utrzymac zwiazek w dzisiejszych czasach gdzie pok
                              > usy i (i coraz wieksze spoleczne przyzwolenie na nie) bombarduja ludzi ze wszys
                              > tkich stron, bez jakiejs mocnej, swiatopogladowej podkladki.

                              Specjaliści piszą : rozwinąć Intymność oprócz opadającej namiętności i na przekór zaangażowaniu.
                              Z tą przyjaźnią to kontrowersyjne. Pamiętam że nieraz dyskutowaliśmy że przyjaźń zakłada bezinteresowność, związek i partnerstwo przecież wręcz odwrotnie.
                              Przecież jak Milska albo inna napisze babom w jakimś artykule o seksie w związku "dla potrzymania i budowaniu więzi" to w feministycznie nastawionych komentarzach aż się gotuje ze wściekłości.
              • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 22:49
                > gomory napisał:
                >
                > > Dlatego podpowiadam, że np. warto wybrać kogoś w młodości wyszumianego

                A mnie ciekawi czy takie same kryteria stosuje do kobiet...że musi być wyszumiana;)))
                • bgz0702 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:06
                  zawle napisała:

                  > > gomory napisał:
                  > >
                  > > > Dlatego podpowiadam, że np. warto wybrać kogoś w młodości wyszumian
                  > ego
                  >
                  > A mnie ciekawi czy takie same kryteria stosuje do kobiet...że musi być wyszumia
                  > na;)))

                  a wzięłabyś ku..ę za żonę? Co za pytanie? Faceci się szanują, nie rób jaj sobie z chłopaków, mieliby mieć takie żony? Żaden sobie na taką nie zasłuzył
                  • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:09
                    Kurwę to bym pewnie chętniej wzięła niż chuja. Z nią więcej zabawy:)))
                  • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:10
                    A swoją drogą nigdy nie myślałam że wyszumiana kobieta, to kurwa? To która jest ta, co się potrafi cieszyć własną kobiecością i seksem?;)
                    • bgz0702 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:15
                      zawle napisała:

                      > A swoją drogą nigdy nie myślałam że wyszumiana kobieta, to kurwa? To która jest
                      > ta, co się potrafi cieszyć własną kobiecością i seksem?;)

                      nie wiem;)) ale słyszałam że wyszumiana to co się "udzielała" aktywnie towarzysko i teraz ma przesrane bo facetom to wolno a jej to już nie
                      • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:18
                        bgz0702 napisała:
                        > nie wiem;)) ale słyszałam że wyszumiana to co się "udzielała" aktywnie towarzys
                        > ko i teraz ma przesrane bo facetom to wolno a jej to już nie

                        Seksu jej nadal nie brakuje, tylko skarpet cudzych prać nie musi;D
                        • bgz0702 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:20
                          zawle napisała:

                          > bgz0702 napisała:
                          > > nie wiem;)) ale słyszałam że wyszumiana to co się "udzielała" aktywnie to
                          > warzys
                          > > ko i teraz ma przesrane bo facetom to wolno a jej to już nie
                          >
                          > Seksu jej nadal nie brakuje, tylko skarpet cudzych prać nie musi;D

                          na szczęście mam pralkę;))
                      • hello-kitty2 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:44
                        bgz0702 napisała:

                        > nie wiem;)) ale słyszałam że wyszumiana to co się "udzielała" aktywnie towarzys
                        > ko i teraz ma przesrane bo facetom to wolno a jej to już nie

                        Ale chyba tylko u MiLowcow ma przesrane? :)

                        • bgz0702 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:47
                          hello-kitty2 napisała:

                          > bgz0702 napisała:
                          >
                          > > nie wiem;)) ale słyszałam że wyszumiana to co się "udzielała" aktywnie to
                          > warzys
                          > > ko i teraz ma przesrane bo facetom to wolno a jej to już nie
                          >
                          > Ale chyba tylko u MiLowcow ma przesrane? :)
                          >

                          nie wiem, generalizując potencjalni mężowie mają taką postawę
                        • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:48
                          hello-kitty2 napisała:

                          > bgz0702 napisała:
                          >
                          > > nie wiem;)) ale słyszałam że wyszumiana to co się "udzielała" aktywnie to
                          > warzys
                          > > ko i teraz ma przesrane bo facetom to wolno a jej to już nie
                          >
                          > Ale chyba tylko u MiLowcow ma przesrane? :)

                          U milowców ma szansę zostać kochanką:) Jak mówi blady...my zawsze mamy z górki
                  • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:10
                    bgz0702 napisała:

                    > a wzięłabyś ku..ę za żonę? Co za pytanie? Faceci się szanują, nie rób jaj sobie
                    > z chłopaków, mieliby mieć takie żony? Żaden sobie na taką nie zasłuzył

                    E, no bez przesady. Kurwa to jest zawód. Może nie taki jak każdy inny, ale dobrze płatny :) Wyszumiana to nie jest zawód, tylko styl życia :D
                    • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:13
                      kaiser.blade napisał:
                      > E, no bez przesady. Kurwa to jest zawód. Może nie taki jak każdy inny, ale dobr
                      > ze płatny :) Wyszumiana to nie jest zawód, tylko styl życia :D

                      Nie każda kurwa, nie każdy ekonomista i nie każdy informatyk zarabiają dobrze;)
                      • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:15
                        zawle napisała:

                        > Nie każda kurwa, nie każdy ekonomista i nie każdy informatyk zarabiają dobrze;)

                        Ale zostać kurwą i klepać biedę to już nie czarna dupa. To Sodoma i Gomora czarnej dupy :)
                        • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:17
                          kaiser.blade napisał:
                          > Ale zostać kurwą i klepać biedę to już nie czarna dupa. To Sodoma i Gomora czar
                          > nej dupy :)

                          A może to styl życia?:)))
                          • bgz0702 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:19
                            zawle napisała:

                            > kaiser.blade napisał:
                            > > Ale zostać kurwą i klepać biedę to już nie czarna dupa. To Sodoma i Gomor
                            > a czar
                            > > nej dupy :)
                            >
                            > A może to styl życia?:)))

                            a może to swojego rodzaju altruizm? sam widzisz kaiser jak to jest z tą kasą, a tu widzisz panna jedna z drugą za darmo dają bo im żal od was biednych jeszcze kasę sępić
                          • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:19
                            zawle napisała:

                            > A może to styl życia?:)))

                            Styl życia to jak robi loda za snickersa :P
                            • bgz0702 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:21
                              kaiser.blade napisał:

                              > zawle napisała:
                              >
                              > > A może to styl życia?:)))
                              >
                              > Styl życia to jak robi loda za snickersa :P

                              i na dodatek na marsie;))
                              • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:25
                                bgz0702 napisała:

                                > i na dodatek na marsie;))

                                Wiesz co, bardzo możliwe, że Marsjanki lubią seks. W końcu mężczyźni ponoć są z Marsa.
                                • bgz0702 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:32
                                  kaiser.blade napisał:

                                  > bgz0702 napisała:
                                  >
                                  > > i na dodatek na marsie;))
                                  >
                                  > Wiesz co, bardzo możliwe, że Marsjanki lubią seks. W końcu mężczyźni ponoć są z
                                  > Marsa.

                                  ale po seks lecą na Wenus;))
                                  • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:34
                                    Po seksie lecą na innych;) A nie, to faceci tak mają. Kobitki lecą się umyć, poprawić makijaż, po fajki, coś zjeść.
                                    • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:36
                                      Tak mi przyszło do głowy że niektóre lecą po nowe buty, bluzeczkę:)
                                      • rekreativa Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:38
                                        "niektóre lecą po nowe buty, bluzeczkę:)"

                                        Na przykład do Zary
                                        ;)
                                      • bgz0702 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:39
                                        zawle napisała:

                                        > Tak mi przyszło do głowy że niektóre lecą po nowe buty, bluzeczkę:)

                                        czy to te co się właśnie postanowiły wyszumieć czy te drugie?
                                        • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:41
                                          rekreativa napisała:
                                          > Na przykład do Zary
                                          > ;)

                                          bgz0702 napisała:
                                          > czy to te co się właśnie postanowiły wyszumieć czy te drugie?

                                          Świnie:DDDDD
                                          • bgz0702 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:43
                                            zawle napisała:

                                            > rekreativa napisała:
                                            > > Na przykład do Zary
                                            > > ;)
                                            >
                                            > bgz0702 napisała:
                                            > > czy to te co się właśnie postanowiły wyszumieć czy te drugie?
                                            >
                                            > Świnie:DDDDD

                                            świnia w Zarze? niemożliwe;)) chyba że w postaci torebki czy rękawiczek
                                    • bgz0702 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:36
                                      zawle napisała:

                                      > Po seksie lecą na innych;) A nie, to faceci tak mają. Kobitki lecą się umyć, po
                                      > prawić makijaż, po fajki, coś zjeść.

                                      ;))) o mało się nie udławiłam
              • loppe Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 22:54
                Własnie - pozdrawiam Glam - parę dni temu dowiedziałem się, a propos, że dawna koleżanka z marketingu i jej maż czołowy obecnie manager bardzo znanej nowoczesnej firmy konsumpcyjnej udzielają wykładów dla par przygotowujących się do małżeństwa w swojej parafii. Piszę o tym, bo niektórym może się wydawać że nie ma już wyrazistych postaw katolickich i protestanckich, łącznie chrześcijańskich, w kręgach liderów...
      • hello-kitty2 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 10:14
        oluncia napisała:

        > Może dlatego, że w umowe jaką jest małżeństwo wymagałam wierności? Dlatego że j
        > uż to przerabialiśmy dawno temu i miał zapowiedziane, że zostaną zgliszcza. Miś
        > teraz cały w stachu, walczący i błagający bym mu zostawiła nadzieje o skarpetk
        > ach nie wspomne:) Ja, jak to bywa poraniona ale zdecydowana, tylko jak już wspo
        > mniałam głupia cała bo rachunek zysków i strat ma chłop zdecydowanie na minus.

        Tez tak czasem mysle o tych zdradzanych zonach i wychodzi mi, ze to jest czesto przez nie z gory (?) wkalkulowane w zwiazek. Informowanie ich przez kochanki nie ma sensu, bo co zmienia? Bez sensu informowac. Niektorzy faceci zdradzaja non stop i im bardzo na tym zalezy, takie rownolegle zycie prowadza. Przeciez to widac ktorzy. Z drugiej strony wkalkulowanie nie jest zle. Jest to jakas strategia. A Ty czym sie kierujesz przy podejmowaniu decyzji?
    • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 10:11
      Czy większość populacji tak ma ? O, to jest dobre pytanie. W sumie to chyba każdy ma taki instynkt w pakiecie, że czuje pociąg do nowego, chce dążyć do najfajniejszego partnera / parnterki, a to że u facetów, którzy mają na to warunki się częściej się ten instynkt ujawnia - no cóż, tutaj chyba kłaniają się mniejsze wymagania u panów. Jednak gorących kobitek jest trochę więcej niż samotnych książąt Carringtonów :)

      Jak by to mogło wyglądać u kobiety ? Łatwo sobie wyobrazić:

      "Poznałam go jakiś czas temu. To było niesamowite, nie spodziewałam się tego po sobie. Żyłam z moim kochanym mężem w bloku, miałam dzieciaki, w sumie byliśmy całkiem szczęśliwi, chociaż były chwile, że czułam jakby "tego czegoś" brakowało.
      I wtedy zjawił się on. Męski, wymagający, nieco niedostępny.
      I szczerze przyznam, że chyba jego willa z basenem i ferrari przed nią nie robiła na mnie wrażenia, ale już jego determinacja życiowa, z jakimi przeciwnościami musiał się zmierzyć aby to wszystko osiągnąć - tak. Nie imponowało mi jego stanowisko prezeza dużej korporacji, ale stojąca za nim męskość, władczość i dostojeństwo było jak magnes, który wywoływał we mnie drżenie.
      Nie jestem materialistką, ale on przede wszystkim był magnetyczną personą, niezwykle władczy, przewodzący. Dzięki niemu zrozumiałam jaki mój mąż jest nudny i chociaż chyba go kochałam, to tak naprawdę podniecał mnie mój nowy kochanek. Był niesamowity w łóżku, chociaż nie był w typie modela to był dominujący i prowadził mnie jak doświadczony tancerz. Przy nim zapomiałam co to wstyd, orgazmy były oszałamiające.
      Moje dotychczasowe życie widziałam jak za szybą, byłam w seksualnym transie.
      I to że wokół mojego kochanka krążyły inne kobiety szczerze mi się nie podobało. Jednak świadomość, że to ja wygrałam rywalizację z nimi dodawała mi skrzydeł i podniecała.

      Jednocześnie otwarły mi się oczy i zrozumiałam, jak źle traktował mnie mąż. Całe dnie siedział przy samochodzie, zaniedbywał nasz wspólny dom, nie opiekował się dziećmi tak jak należy. Jego żałosna pensja starczała nam na wegetację, a przy kochanku zrozumiałam co to znaczy żyć pełnią życia. Mój mąż był życiowym nieudacznikiem i dopiero teraz widzę to w pełnej rozciągłości. Jak mogłam być taka głupia ? Chyba dlatego, że wiele lat byłam w nim zakochana i wybaczałam, jak ta idiotka.

      Ale dość już tego. Wczoraj mąż się do mnie głośno odezwał i zrozumiałam, że to przemoc domowa. Planuję rozwód z tym przemocowcem i przeprowadzam się do mojego nowego ukochanego razem z dziećmi. Tylko najpierw mu o tym wszystkim powiem. Myślę, że mnie prawdziwie kocha i nie będzie robił żadnych problemów."
      • hello-kitty2 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 10:20
        kaiser.blade napisał:

        Jednak gorących kobitek jest trochę więcej niż samotnych ks
        > iążąt Carringtonów :)

        Goracych? Autorka je nazywa 'latwymi' :) Patrz, a Yoric uzbrojony w PUA i swoj caly czar twierdzi, ze one latwe nie sa. Komu wierzyc? Moze autorka nie docenia swojego meza?
        • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 10:33
          hello-kitty2 napisała:

          > Goracych? Autorka je nazywa 'latwymi' :) Patrz, a Yoric uzbrojony w PUA i swoj
          > caly czar twierdzi, ze one latwe nie sa. Komu wierzyc? Moze autorka nie docenia
          > swojego meza?

          Heh, zdecydowanie nie docenia. Skoro sama twierdzisz, że masa facetów startuje i nic z tego ? Poza tym, ja twierdzę, że jeśli jakaś babka sama zaczęła startować do faceta, to on z definicji musi być mega łakomym kąskiem albo... z tym startowaniem samemu to też mocno naciągana historia. Normalnie facet musi się bardzo mocno postarać, żeby zdradzić. Takie historie, że przychodzi zła uwodzicielka i uwodzi biednego misia, to w 95% totalne pierdoły, wciskane naiwnej żonie.
          Jak baba walczy o jakiegoś faceta to najczęściej można mówić o wybitnej atrakcyjności tego gościa. O byle kogo baby się nie biją, większość facetów to padlina, na którą żadna babka przy zdrowych zmysłach nie zerknie. Po co inaczej byłyby burdele, po co PUA i inne wynalazki - przecież to by nie miało racji bytu przy innej konfiguracji.
        • oluncia Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 10:35
          Hej Kitty , może faktycznie nie doceniam. Łatwe? dobrze trzymajmy sie terminologii tego forum ( kurcze jestem już tu tyle lat:)) gorące:) wracając do sedna - nie, absolutnie nie myślałam, że mnie zdradzi. Kiedy stało się to po raz pierwszy wiele lat temu myślałam, że się nie podniose. Wtedy jednak mięliśmy standard z maluchem, moim rozmemłaniem i wszystkim o czym i ja i wy czytaliście tu w takiej właśnie sytuacji wielokrotnie. Sajgon był w tamtym czasie totalny, miś walczył jak lew i wiedział, że jeżeli zdradzi mnie raz jeszcze to nie będzie już o czym mówić. Dlaczego teraz szaleje?
          • oluncia Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 10:38
            Szaleje znaczy znowu walczy, tym razem nakolannnie że tak powiem.
          • zyg_zyg_zyg Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 11:28
            Mawiają, że jak się coś zdarzy raz, to można mieć nadzieję, że się nie powtórzy. A jak się zdarzy drugi, to można mieć pewność, że będą i kolejne.

            Pan złamał warunki umowy, więc zgodnie z nią powinien wylecieć na kopach. Ale tu jest miejsce na to, o czym pisze Gomory. Na Twoja egoistyczna postawę. Nie jest dla mnie jasne, co zdecydowałaś. Czy Ty tego misia złachanego jeszcze chcesz? Czy już nie, ale nie serce Ci się kraje na widok łzy skruchy w jego oku?

            Jeśli to pierwsze, to kto Ci zabroni chrzanić starą umowę i zmieniać ją na swoich warunkach? Nikt. Do Ciebie należy tylko określenie ceny, jaką ma pan za tę zmianę zapłacić i moim zdaniem to powinna być cena wysoka. I do Ciebie należy nieustanne pielęgnowanie i wzmacnianie wewnętrznego przekonania, że szansy kolejnej nie będzie. Oraz zdecydowany sprzeciw wobec racjonalizowaniem przez pana jego nieuczciwości. To Ty masz stawiać warunki. Twardość i pewność ma z Ciebie emanować - zarówno teraz, jak i za dziesięć lat :-)

            Jasne, nie musisz. Możesz postawić kolejne ultimatum bez pokrycia. I za pól roku, rok, dwa, dziesięć lata przechodzić kolejną lwią walkę o Twoje wybaczenie. Tak też można - tysiące kobiet tak funkcjonuje i całkiem im to odpowiada.

            A jeśli misio zbrzydł Ci nie do odratowania od zamoczenia w innej, to porzuć go bez litości.
            • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 11:33
              zyg_zyg_zyg napisała: > Pan złamał warunki umowy, więc zgodnie z nią powinien wylecieć na kopach.

              Coś się zmieniło w przysięgach małżeńskich? To już wierności się nie ślubuje?Bo jeśli się ślubuje i pan ją złamał, to teraz jest drugi raz i w mojej ocenie już po pierwszym wybaczeniu było wysoce prawdopodobne że drugi raz się zdarzy...przy sprzyjających wiatrach.
              Na twardość to było za późno, gdy pierwszy raz wybaczyła. Przeżyłaś raz, nie dramatyzuj.
              • zyg_zyg_zyg Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 11:41
                > Coś się zmieniło w przysięgach małżeńskich? To już wierności się nie ślubuje?

                Oprócz wierności przysięga się też miłość. A wiesz jak to jest " miłość wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma"...

                > Na twardość to było za późno, gdy pierwszy raz wybaczyła.
                Może i masz rację.
                • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 11:45
                  zyg_zyg_zyg napisała:

                  > Oprócz wierności przysięga się też miłość. A wiesz jak to jest " miłość wszystk
                  > o znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma
                  > "...

                  Bo ktoś tak kiedyś napisał? A zapomniał dodać...naucz się kochać najpierw siebie?
                  • zyg_zyg_zyg Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 11:47
                    to było z przekąsem...
                    • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 11:49
                      :))) Jakie emotikony wyrażają przekąs?:)))
                      • zyg_zyg_zyg Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 12:02
                        tego właśnie nie wiem :-)
                        • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 12:06
                          mąż głupek....powinien deklarować że odchodzi do kochanki. Wtedy żona miałaby o co walczyć, a tak? Za darmo się oddaje.....przegrał sprawę. Pogarda i mizeryja:)
                          • oluncia gamory 07.12.13, 12:09
                            dziekuje za refleksje, nie myslalam w kategoriach kolejny zwiazek, myslalam ten zwiazek...
                            ale jaki to zwiazek...
                  • glamourous Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 23:18
                    > > Oprócz wierności przysięga się też miłość. A wiesz jak to jest " miłość w
                    > szystk
                    > > o znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko prze
                    > trzyma.

                    Domyslam sie, Zyg, ze to ironia, napisze tylko, ze zawsze rozwalala mnie ta fraza : idealne kredo dla maltretowanych zon damskich bokserow, bitych bo zupa byla za slona.
    • bgz0702 Re: przyszedł czas na mnie:) 07.12.13, 13:28
      oluncia napisała:

      > Czytam was dłługo, pozwolicie ze dzis napisze....:)
      > Sie pierdzieliło czas jakiś, dziś myśle ze kilka ostatnich lat.
      > Koledzy uprzejmie donieśli, sprawdzilam blingi, usłyszalam kilka frazesów, że k
      > oleżanka itp., pani zadzwoniła dziś do mnie uświadamiając na całej linii ( walc
      > zy lebioda jedna:)) Zostały trociny z małżeństwa a pan mąż na pytanie dlaczego
      > ? miał w domu wszystko jak chciał, kiedy chciał i w która strone chciał twierdz
      > i radośnie, ze myslal spodniami , taaaak tylko ja moglabym zawsze, wszedzie it
      > p. Twierdzi moj mis biedny ze wiekszosc populacji tak ma. No fajnie a ja cała g
      > łupia jestem:)
      > Musiałam pogadać.....

      gomory już to pisał ale ja też rozważyłabym wszystkie za i przeciw, rozum wziąłby nade mną górę jak bym już popłakała. Ale po kolejnym razie, jeśli to był już kolejny raz, pewnie czułabym siłę w sobie żeby się rozstać i nawet nie dlatego że bzyknął inną pannę sobie, bo taki mam stosunek do życia, że mogę to zrozumieć jeśli to się zdarzy raz czy dwa ale nie kończy jakimś balowaniem. Poszłabym w diabły dlatego, że nie czuję szacunku z jego strony, bo mało mu zależy chyba na twoim dobrym samopoczuciu skoro tak się bzyka i baluje, że inni to widzą jakoś specjalnie go nie śledząc chyba, a to sprawia przykrość i ośmiesza. Albo mu wisi to co czujesz jako człowiek albo jest święcie przekonany że jemu z jakiegoś powodu wolno się bawić. Osobiście nie byłabym gotowa na znoszenie takich przykrości, po drugim razie uznałabym, że mnie obraża i że to recydywa
    • morakor123 Re: przyszedł czas na mnie:) 08.12.13, 08:37
      oluńciu,to nie jest czas na podejmowanie decyzji,za dużo emocji teraz buzuje
      pani zadzwoniła żebyś wystawiła męża za drzwi.Daj sobie chwilę czasu i pomyśl czego Ty chcesz.Rok temu wróciliśmy z mężem do wydawało się ruiny związku ,nie wiem jak będzie dalej ale wiem ,że mam za sobą najpiękniejszy rok z 24 lat bycia razem.Pozdrawiam.
      • oluncia Re: przyszedł czas na mnie:) 08.12.13, 08:46
        czego ja chce? by nie bolalo, bym nie czula sie jak zbrukany cien kobiety, by nikt mi nigdy juz nie zrobil takiej krzywdy, by moj dzien nie zaczynal sie od modlow bym znalazla w sobie sile by otworzyc oczy a w nocy nie musiala procha na spanie popijac woda.....
        by moc patrzec na niego i nie myslec co robil....
        tak pani zadzwonila w ramach zemsty bo ja brzydko wyautowal, no to pocieszalam, tym bardziej ze oczekiwala zgola innej reakcji.
        • morakor123 Re: przyszedł czas na mnie:) 08.12.13, 09:00
          teraz czujesz się tak jak czułby się każdy...zawsze tak nie będzie ,póki co uwierz na słowo.
          Zapewniam Cię nie o tatuaż jej chodziło...z tym myśleniem co robił też mija...na ile to możliwe nie myśl co ludzie robią w takiej sytuacji ale co Ty zrobisz,ale to za jakiś czas ...to dopiero dwa dni.
          • loppe Re: przyszedł czas na mnie:) 08.12.13, 10:00
            wyautował ją, nie wytatuował

            :)))
        • zawle Re: przyszedł czas na mnie:) 08.12.13, 10:05
          oluncia napisała: > tak pani zadzwonila w ramach zemsty bo ja brzydko wyautowal, no to pocieszalam,
          > tym bardziej ze oczekiwala zgola innej reakcji.


          Obie Was brzydko wyautował. Pani może myślała że to była wielka miłość ( na coś trzeba podrywać te baby świadome istnienia żon), a gdy się okazało że zwykłe pieprzenie, to stało się brudno. A jak brudno to trzeba posprzątać. Ja się kiedyś ze swoją kochanką umówiłam na browar i było fajnie- obie byłyśmy ofiarami, a na pogardę zasługuje On. Ale jak tu nim pogardzać, gdy nadal chce się z nim być?
          • marek.zak1 Kwadratura waginy 08.12.13, 10:11
            Czy mozna nazwać taka sytuację ,,kwadraturą waginy"?
            To moje autorskie okreslenie zainspirowane Twoim postem.
            • loppe Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 10:14
              Nie wiem jak pasuje do tej sytuacji, ale zdecydowanie polecam na tytuł książki - to może być hit Marku!!!
              • marek.zak1 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 10:36
                Dzięki. Była takak książka z wagina w tytule. Córka kupiła. Przeczytałem pierwszą i ostatnia stronę. Straszne - po przeczytaniu można sie zupełnie zniechecić. Teraz pisze ,,Korpomisie" o bezwzglednym misiu Bombo, który robi karierę w korpo.
                marek-zak.blog.onet.pl/2013/12/06/korpomisie-na-weekend/
                • loppe Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 11:06
                  Podoba mi się ten fragment i jest potencjał w temacie przecie!
                  • marek.zak1 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 11:10
                    Dzięki. Sam jestem korpomisiem, więc jestem w temacie :)
            • zawle Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 10:19
              marek.zak1 napisał:

              > Czy mozna nazwać taka sytuację ,,kwadraturą waginy"?
              > To moje autorskie okreslenie zainspirowane Twoim postem.

              Marek, a te patelki z Biedrony były? Bo oni tam niedawno mieli ceramiczne po 24 zł. A że mam też taką z górnej półki- powiadam Ci, żadnej różnicy w jakości.
              • marek.zak1 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 10:33
                Kupiłem w Społem za 33 zł. Patelnia ,,Jagoda" ze szklaną przykrywką za 28 cm. W Biedronce spotkałem fotografa z GW, i on powiedział, ze kupił żonie żelazko, a ona mu powiedizała, że żelazko jest do prasowania ,a nie na prezent. Podobna historia.
                • zawle Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 10:36
                  marek.zak1 napisał:

                  > Kupiłem w Społem za 33 zł. Patelnia ,,Jagoda" ze szklaną przykrywką za 28 cm. W
                  > Biedronce spotkałem fotografa z GW, i on powiedział, ze kupił żonie żelazko, a
                  > ona mu powiedizała, że żelazko jest do prasowania ,a nie na prezent. Podobna h
                  > istoria.

                  ja osobiście uwielbiam takie prezenty. Zwłaszcza gdy brakuje mi akurat patelni i facet to usłyszy ode mnie i będzie pamiętał, to znaczy że nadal słucha:) Inne wolę sobie wybierać sama, bo mam niecodzienny gust;)
                  • marek.zak1 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 10:38
                    A jak bys przyjeła odkurzacz?
                    • oluncia Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 10:53
                      jak chce sie byc?????? Matko, napisalam cos takiego???? caly czas pisze, ze NIE MOGE z nim byc, no po prostu w tej sytuacji nie ma innego wyjscia.
                      • morakor123 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 11:26
                        jest jak jest,a jak postąpisz to Twoja decyzja i nic nie jest w tym momencie zdeterminowane.
                        PS
                        jeżeli w domu nie ma dzieci a ma się ochotę wrzeszczeć zamiast być pokazowo spokojną to wrzeszcz !w życiu jest miejsce i na taką ekspresję.
                      • zawle Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 11:36
                        oluncia napisała:

                        > jak chce sie byc?????? Matko, napisalam cos takiego???? caly czas pisze, ze NIE
                        > MOGE z nim byc, no po prostu w tej sytuacji nie ma innego wyjscia.

                        A można nie móc, a chcieć? ;)
                        • hello-kitty2 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 12:39
                          zawle napisała:

                          > oluncia napisała:
                          >
                          > > jak chce sie byc?????? Matko, napisalam cos takiego???? caly czas pisze,
                          > ze NIE
                          > > MOGE z nim byc, no po prostu w tej sytuacji nie ma innego wyjscia.
                          >
                          > A można nie móc, a chcieć? ;)

                          Tak jest, autorko kieruj sie tym czego chcesz, a nie tym co mozesz czy nie mozesz. W przeciwnym wypadku mozesz zalowac. Inna sprawa, ze wsrod emocji ciezko sie samemu odczytac, czego ja wlasciwie chce? Zawsze mozesz zrobic jakas przerwe dluzsza na myslenie, wyciszenie sie, jak tu radza. Sa rozne wyjscia i zadne nie jest zamkniete, zawsze mozesz zmienic zdanie.
                          • zawle Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 12:45
                            hello-kitty2 napisała: > Tak jest, autorko kieruj sie tym czego chcesz, a nie tym co mozesz czy nie moze
                            > sz. W przeciwnym wypadku mozesz zalowac.

                            Nie, nie autorko...kieruj się tym co dla ciebie dobre, nie tym czego akurat chcesz. Gdyby to było takie łatwe to nie siedziałabym teraz z kanapką z boczkiem;)
                            • marek.zak1 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 12:51
                              Ja zamówilem żonie pyszny obiad u Chinczyka, Znowu źle :(
                              • hello-kitty2 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 13:01
                                marek.zak1 napisał:

                                > Ja zamówilem żonie pyszny obiad u Chinczyka, Znowu źle :(

                                Musisz zwyczajnie odpokutowac za patelnie. Wez to na czas ewentualnie przebij jakims assem :)
                              • zawle Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 13:12
                                marek.zak1 napisał:

                                > Ja zamówilem żonie pyszny obiad u Chinczyka, Znowu źle :(

                                Czyli nie o obiad chodzi, ani o patelnię.
                                • marek.zak1 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 13:26
                                  W drodze do Chińczyka żona mi wyjasniła: jako prezent:
                                  tak: kwiaty, kosmetyki (ja przeciez i tak nie wiem, jakie),
                                  nie: garnki, patelnie, odkurzacze, obiad u Chińczyka.

                                  Tak więc pole manewru żadne :)

                                  • zawle Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 13:30
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > W drodze do Chińczyka żona mi wyjasniła: jako prezent:
                                    > tak: kwiaty, kosmetyki (ja przeciez i tak nie wiem, jakie),
                                    > nie: garnki, patelnie, odkurzacze, obiad u Chińczyka.
                                    >
                                    > Tak więc pole manewru żadne :)

                                    Gadaj z nią, wyłapuj...leć zapisać nazwę kosmetyku, kwiaty które lubi. Słuchaj...baby peplą co im potrzebne, zaręczam Ci. Słuchaj.
                                    • hello-kitty2 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 13:37
                                      zawle napisała:

                                      > > Tak więc pole manewru żadne :)
                                      >
                                      > Gadaj z nią, wyłapuj...leć zapisać nazwę kosmetyku, kwiaty które lubi. Słuchaj
                                      > ...baby peplą co im potrzebne, zaręczam Ci. Słuchaj.

                                      Tak jest, a jak nie wylapujesz to zdaj sie na inne kobiety tj podpytaj corki, szczegolnie ta co z Wami mieszka, ewentualnie zakradnij sie do lazienki i spisz wszystkie nazwy (marki) kosmetykow ktore wygladaja na mocno zuzyte przez zone, potem grzej do do drogerii i podpytaj pan co tam ciekawego w ofercie poruszajac sie w markach preferowanych przez zone. Tylko nie kupuj nowej mydelniczki i kubka na szczoteczki do zebow :)
                                      • marek.zak1 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 13:45
                                        A samą szczoteczkę, taką z wyższej półki, może elektryczną? Wiem, ze nie.
                                        Kwiaty juz wiem: goździki tak, róże nie.
                                      • zawle Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 13:58
                                        Nie wiadomo co powie na kremy przeciwzmarszczkowe:)
                            • hello-kitty2 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 13:03
                              zawle napisała:

                              > Nie, nie autorko...kieruj się tym co dla ciebie dobre, nie tym czego akurat chc
                              > esz. Gdyby to było takie łatwe to nie siedziałabym teraz z kanapką z boczkiem;)

                              Ale ze co? Kanapka z boczkiem to zly obrot sytuacji? :) Dobra skoryguje: czego chce naprawde, tak najglebiej, nie dzisiaj czy w tej minucie.
                              • oluncia Teraz chce by przestalo tak kurewsko bolec 08.12.13, 13:07
                                teraz chce usnac i by nie bolalo
                                • hello-kitty2 Re: Teraz chce by przestalo tak kurewsko bolec 08.12.13, 13:24
                                  oluncia napisała:

                                  > teraz chce usnac i by nie bolalo

                                  To pomysl, co zrobic by Ci ulzylo, zeby sobie ulzyc na jakis czas. Mnie po rozwodzie pomagala zupelnie przypadkowo odswiezona znajomosc ze stara kumpela, nowe zajecia sportowe, praca zawodowa, duzo spania, izolacja od ludzi, przeplakanie, obserwacja mojego eksa jak mu sie zycie uklada, kolejne jego potkniecia, slowem zeszlo mi na to 2 lata w celibacie i podpasieniu. A potem poszlo z gorki, bo zdecydowalam sie na seks z innym z rozsadku i to byl strzal w dzisiatke. Klina, klinem.
                                  • marek.zak1 Re: Teraz chce by przestalo tak kurewsko bolec 08.12.13, 13:29
                                    Zanim dojdzie do klina, polecam bokserkę. Ona kocha i nie zdradzi nigdy. Mozna tez z nia spać. Co tam można, co noc do nas przychodzi.
                                    zakbajka.blog.onet.pl/2013/12/07/rownouprawnienie-to-fikcja/
                                    • kama265 Re: Teraz chce by przestalo tak kurewsko bolec 08.12.13, 15:14
                                      taak, psica o jest bardzo dobry wybór. Kocha beziteresownie i bezgranicznie, jest się do kogo przytulić, w łóżku nie tak zimno jak samej no i trzeba rano wstać, bo liże bezlitośnie po twarzy i nie daje poleżeć. polecam, mi pomogło
                                      • zawle Re: Teraz chce by przestalo tak kurewsko bolec 08.12.13, 15:21
                                        kama265 napisała:

                                        > taak, psica o jest bardzo dobry wybór. Kocha beziteresownie i bezgranicznie, je
                                        > st się do kogo przytulić, w łóżku nie tak zimno jak samej no i trzeba rano wsta
                                        > ć, bo liże bezlitośnie po twarzy i nie daje poleżeć. polecam, mi pomogło

                                        Masz w sobie wielką miłość siostro....zapomniałaś dodać o masie kłaków, śmierdzącej mordzie, kręceniu się i braku opanowania w pierdzeniu. Ja psa do sypialni nie wpuszczam.
                                        • hello-kitty2 Re: Teraz chce by przestalo tak kurewsko bolec 08.12.13, 16:05
                                          zawle napisała:

                                          > Masz w sobie wielką miłość siostro....zapomniałaś dodać o masie kłaków, śmierdz
                                          > ącej mordzie, kręceniu się i braku opanowania w pierdzeniu. Ja psa do sypialni
                                          > nie wpuszczam.

                                          :-) Usmialam sie, a na polpowaznie powiem, ze nie widze wielkiej roznicy miedzy psem a mezczyzna w domu, w odniesieniu do Twojego opisu, no moze z klakami nie ma takiego problemu :)
                                        • marek.zak1 Re: Teraz chce by przestalo tak kurewsko bolec 08.12.13, 17:41
                                          Sowa nie zostawia klakow, bo ja czeszemy codziennie, nie smierdzi jej z pyska, kreci sie rano i lize, jak chce jej się siku, a pierdzi tyle co inni, a moze troche mniej :).
                                          Poza tym jest piękna i ma mądre oczy. Przewaznie razem, pracujemy. Jakchce wyjść, kładzie głowe na klawiaturze.
                                          • zawle Re: Teraz chce by przestalo tak kurewsko bolec 08.12.13, 18:30
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > Sowa nie zostawia klakow, bo ja czeszemy codziennie, nie smierdzi jej z pyska,
                                            > kreci sie rano i lize, jak chce jej się siku, a pierdzi tyle co inni, a moze tr
                                            > oche mniej :).
                                            > Poza tym jest piękna i ma mądre oczy. Przewaznie razem, pracujemy. Jakchce wyjś
                                            > ć, kładzie głowe na klawiaturze.

                                            Tak, wiem marek...bo twoja sowa to zaklęta księżniczka, to gdzieżby tam pierdziała. A gdzie się liże ta Sowa? Mój przeważnie po siurze. Ale to zwykły labrador.
                                          • zawle Re: Teraz chce by przestalo tak kurewsko bolec 08.12.13, 18:32
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > Sowa nie zostawia klakow, bo ja czeszemy codziennie, nie smierdzi jej z pyska,
                                            > kreci sie rano i lize, jak chce jej się siku, a pierdzi tyle co inni, a moze tr
                                            > oche mniej :).
                                            > Poza tym jest piękna i ma mądre oczy. Przewaznie razem, pracujemy. Jakchce wyjś
                                            > ć, kładzie głowe na klawiaturze.

                                            Tak, wiem marek...bo twoja sowa to zaklęta księżniczka, to gdzieżby tam pierdziała. A gdzie się liże ta Sowa? Mój przeważnie po siurze. Ale to zwykły labrador jest
                                            • marek.zak1 Re: Teraz chce by przestalo tak kurewsko bolec 08.12.13, 18:35
                                              Każdy pierdzi, księżniczki też :).
                    • zawle Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 11:35
                      marek.zak1 napisał:

                      > A jak bys przyjeła odkurzacz?

                      Odkurzacz też oki....o ile spełniałby moje wymagania, czyli dobrze ssał;))))
                    • hello-kitty2 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 12:31
                      marek.zak1 napisał:

                      > A jak bys przyjeła odkurzacz?

                      Ja bym byla wniebowzieta! Ale tylko taki:
                      www.youtube.com/watch?v=xBK5CAlvOJQ
                      To nie zadna reklama, chodzi, zeby juz nigdy, absolutnie nigdy nie pieprzyc z torebkami, a jak to cudo ssa!
                  • rekreativa Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 11:46
                    No i to jest sedno sprawy: można kupić i patelnię i żelazko i odkurzacz na prezent pod warunkiem, że dana osoba sobie takiego prezentu zażyczy.
                    W przeciwnym razie jest to gafa i obciach.
                • hello-kitty2 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 10:56
                  marek.zak1 napisał:

                  > Kupiłem w Społem za 33 zł. Patelnia ,,Jagoda" ze szklaną przykrywką za 28 cm. W
                  > Biedronce spotkałem fotografa z GW, i on powiedział, ze kupił żonie żelazko, a
                  > ona mu powiedizała, że żelazko jest do prasowania ,a nie na prezent. Podobna h
                  > istoria.

                  Uwielbiam to forum, tatuaze i patelki :-) Zupelnie nie rozumiem o co chodzilo Glam, ze jest archaicznie?
                  • rekreativa Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 11:48
                    " Zupelnie nie rozumiem o co chodzilo G
                    > lam, ze jest archaicznie?"

                    Pewnie o to, że w kółko te same nicki - czyli dinozaury, z naczelnym dino kaiserem.
                    I te same stare tematy w wątkach.
                    • hello-kitty2 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 12:22
                      rekreativa napisała:

                      > Pewnie o to, że w kółko te same nicki - czyli dinozaury, z naczelnym dino kaise
                      > rem.
                      > I te same stare tematy w wątkach.

                      No tak, rozumiem. Zalezy kto tu po co przychodzi, to albo sie rozczarowywuje albo czuje sie jak ryba w wodzie. Dzieki stalym uzytkownikom sie chociaz forum nie rozleci. Tak jak mowie ludzie tu po rozne rzeczy przychodza albo dostaja to albo nie :)
              • hello-kitty2 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 11:00
                zawle napisała:

                > marek.zak1 napisał:
                >
                > > Czy mozna nazwać taka sytuację ,,kwadraturą waginy"?
                > > To moje autorskie okreslenie zainspirowane Twoim postem.
                >
                > Marek, a te patelki z Biedrony były? Bo oni tam niedawno mieli ceramiczne po 24
                > zł. A że mam też taką z górnej półki- powiadam Ci, żadnej różnicy w jakości.

                Uwielbiam stalych uzytkownikow, jestescie jak bohaterowie czeskiego filmu. NIe wiem jak polaczyc wagine kwadratowa z patelnia z Biedronki? Chyba, ze chodzi o taka kwadratowa - grilowa? :) Albo musze doczytac konsewentnie cale drzewko. Poplakalam sie ze smiechu. Co ja bym bez Was zrobila?
                • loppe Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 11:05
                  Przypuszczam że w tym artykule o Bliskości w Gazecie Wyborczej Marek występuje z patelnią i Zawle widziała ten artykuł (ja niestety nie...:(
                  • marek.zak1 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 11:08
                    Nie z patelnią, a z żoną :).
                • zawle Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 11:39
                  hello-kitty2 napisała: > Uwielbiam stalych uzytkownikow, jestescie jak bohaterowie czeskiego filmu. NIe
                  > wiem jak polaczyc wagine kwadratowa z patelnia z Biedronki? Chyba, ze chodzi o
                  > taka kwadratowa - grilowa? :) Albo musze doczytac konsewentnie cale drzewko. Po
                  > plakalam sie ze smiechu. Co ja bym bez Was zrobila?

                  Kilka wątków Kituniu, kilka wątków:)
                  • hello-kitty2 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 12:13
                    zawle napisała:

                    > Kilka wątków Kituniu, kilka wątków:)

                    No nie skaczecie po roznych watkach z jednym tematem czy miksujecie, to sie robi niezla szarada :) apropo doczytalam o patelni, chodzilo o niewypal z prezentem, zostala mi tylko kwadratowa wagina do rozgryzienia :)
                    Marek no pewnie, ze prezent powinien byc osobisty (tak twierdzi moja matka), choc ja jako czlowiek praktyczny najbardziej cieszylam sie z blendera.
                    • zawle Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 12:16
                      hello-kitty2 napisała: > Marek no pewnie, ze prezent powinien byc osobisty (tak twierdzi moja matka), ch
                      > oc ja jako czlowiek praktyczny najbardziej cieszylam sie z blendera.

                      No własnie...osobisty. A co osobistego jest w najbardziej oklepanych prezentach pt: bielizna, perfumy, ciuchy, lamborghini? ;) Mnie osobiście skończył się blender;)))
                      • hello-kitty2 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 12:28
                        zawle napisała:

                        > No własnie...osobisty. A co osobistego jest w najbardziej oklepanych prezentach
                        > pt: bielizna, perfumy, ciuchy, lamborghini? ;) Mnie osobiście skończył się ble
                        > nder;)))

                        Osobisty to chodzi, ze nikt inny go nie moze uzywac, a jak wpadniesz do mnie i sobie zablendujesz to ma osobista wiez z blenderem zerwana zostanie :) Blender fajna rzecz. Zazycz sobie pod choinke taki z wymienna nasadka (jedna blender, druga maszyna kuchenna co ciacha wszystko w drobny mak).
                        • zawle Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 12:35
                          hello-kitty2 napisała:> Osobisty to chodzi, ze nikt inny go nie moze uzywac, a jak wpadniesz do mnie i
                          > sobie zablendujesz to ma osobista wiez z blenderem zerwana zostanie :) Blender
                          > fajna rzecz. Zazycz sobie pod choinke taki z wymienna nasadka (jedna blender, d
                          > ruga maszyna kuchenna co ciacha wszystko w drobny mak).

                          Pod choinkę prezent już dostałam.....wy-pa-sio-ny. Blender mam. Plus maszynka do mielenia z tysiącem dodatkowych wyposażeń. Tak myślę nad tym osobistym....wibrator odpada, samochód też;)
                          • hello-kitty2 Re: Kwadratura waginy 08.12.13, 12:42
                            zawle napisała:

                            > Pod choinkę prezent już dostałam.....wy-pa-sio-ny. Blender mam. Plus maszynka d
                            > o mielenia z tysiącem dodatkowych wyposażeń. Tak myślę nad tym osobistym....wib
                            > rator odpada, samochód też;)

                            Zaoczne prezenty? Az przelknelam sline z zazdrosci :) Wibrator to dobry pomysl na prezent osobisty, tylko wolalabym jakies zwykle dildo bez silnika. Zaraz, zaraz, a to Ty musisz sie glowic nad prezentem dla siebie? Niech inni kombinuja :)
    • arteventy Re: przyszedł czas na mnie:) 08.12.13, 08:53
      No to sobie teraz sama poszalej, skoro on tak otwarcie już to przekazał. Wiadomo, że serduszko pewnie boli, to normalne, no i zawsze wtedy problem jest jeśli się ma dzieci. Bo gdy jednak małżeństwo się rozlatuje to najbardziej cierpią na tym niczemu niewinne dzieci. Ale jeśli dzieci nie masz to połowa bólu. Znajdź sobie kogoś i jeśli tamten na ciebie nie zasługiwał to niech spada na drzewo :) Jeśli jesteś ładną dziewczyną to raczej nie powinnaś mieś kłopotu za znalezieniem jakiegoś przystojniaka :)
    • yoric Re: przyszedł czas na mnie:) 08.12.13, 12:57
      Fool me once, shame on you.
      Fool me twice, shame on me!
      • hello-kitty2 Re: przyszedł czas na mnie:) 08.12.13, 13:06
        yoric napisał:

        > Fool me once, shame on you.
        > Fool me twice, shame on me!

        Tak to u Anglikow czy Amerykanow, a nasze polskie to chyba 'do trzech razy sztuka'? Wg mnie tu w ogole nie chodzi o liczby tylko najpierw: kto czego chce?, a potem: czy to moze miec?
    • bigbadpig Re: przyszedł czas na mnie:) 08.12.13, 15:34
      Jedyne co ma znaczenie w tej sytuacji - skoro już inicjatywa jest przy Tobie i przyszedł moment na jakieś decyzje - to Twój bilans zysków i strat. Nie chce mi się czytać całego wątku, ale widzę sporo pitolenia o tym, czy powinnaś skończyć ten związek. Na twoim miejscu nie traktowałbym poważnie porad ze strony ludzi, którzy piszą Ci "rzuć go", a zza pleców ich partner/-ka pyta czy napiją się kawy.

      Nie będę oceniał Twojego męża, bo ocena jest dość oczywista. Pytanie brzmi - czego Ty potrzebujesz ? Jak wiele Ci on daje? Jak wiele Ci odbiera? Jak wiele mógłby Ci dać inny partner? Jak bardzo potrzebujesz związku? Jak wyobrażasz sobie dalsze życie z mężem, a jak bez niego? To są pytania na które tylko Ty możesz coś zgadywać.

      Nie wiem jak się czujesz, nie wiem jak zachowałbym się w Twojej sytuacji. Czy i w jakim stopniu zdrada o której bym się dowiedział uszkodziłaby moje małżeństwo? Wiem, że nie chciałbym stracić mojej wygranej na loterii żony, tylko dlatego, że ktoś jej coś przygodnie włożył i tym poruszał. To absurd. Wiem, że nie chciałbym być stawiany przez partnerkę w trudnych, bolesnych sytuacjach - tak jak Ciebie stawia mąż. Jak mówiłem - tylko Ty możesz dokonać oceny jakie są koszty i konsekwencje możliwych decyzji.
      • hello-kitty2 Re: przyszedł czas na mnie:) 08.12.13, 16:00
        bigbadpig napisał:

        Wiem, że nie chciałbym stracić mojej wygranej na loterii żony, tylko dlatego
        > , że ktoś jej coś przygodnie włożył i tym poruszał. To absurd.

        Moze chodzi o to, ze gdyby jednak ktos przygodnie wkladal i ruszal z jakas tam regularnoscia to bys jej nie odbieral juz jako wygranej na loterii? A moze ciezar sprawy lezy w slowie 'przygodny'. Zwroc uwage, ze ta kochanka powiedziala, ze ja wyautowal ze swojego zycia. Czyli co? 'Byla' w jego zyciu? Wiec nie chodzi raczej o jednonocke.

        Z drugiej strony mnie ciezko wczuc sie w sytuacje zdradzanego. Mysle, ze tylko raz mnie zdradzal facet, pamietam wtedy, ze mnie to podniecalo, prosilam zeby mi w lozku opowiadal jak je bierze, opwiadal bardzo realistycznie :) Ale nigdy sie nie przyznal czy to bylo naprawde, a ja tez nigdy nie pytalam ale tez nikt nie zadzwonil. Wiem jedno, jak nie kochasz, problem zdrady nie istnieje lub innymi slowy: zdrada zdarza sie ale nie stanowi problemu.

        Autorko: kochasz go?

        • bigbadpig Re: przyszedł czas na mnie:) 09.12.13, 04:19
          > Moze chodzi o to, ze gdyby jednak ktos przygodnie wkladal i ruszal z jakas tam
          > regularnoscia to bys jej nie odbieral juz jako wygranej na loterii? A moze ciez
          > ar sprawy lezy w slowie 'przygodny'.

          Wiem, wiem... to nie był ściśle precyzyjny przykład. Chodziło mi tylko o pokazanie, że takie decyzje jak rozstanie warto podejmować w oparciu o jakąś możliwie rzeczową analizę, nawet w oparciu o emocje, ale nie "w imię zasad". Wyobrażam sobie, że później można żałować. Np głupio byłoby (to tylko hipotetyczny przykład) tęsknić latami za mężczyzną życia, którego się z tego życia kiedyś wykopało dla zasady. Oczywiście można nie tęsknić, to już autorka musi właśnie sobie odpowiedzieć na podobne pytania.

          A co do tej uwagi o miłości - zgadzam się o ile dobrze rozumiem - im mocniejsza więź emocjonalna tym trudniej spojrzeć na taki skok w bok partnera na zasadzie kalkulacji. Jednakże, tu operuję na własnych odczuciach, bardziej od zdrady żony - wydaje mi się - bolałoby mnie rozstanie z nią. W tabelce po stronie "za pozostaniem razem" napisałbym "Drugiej takiej nie znajdę" + "kobieta jest niezbędna do życia" i po sprawie. Quod erat demonstrandum. U autorki to może wyjść zupełnie inaczej (co sugeruje już poziom na jakim jej mąż argumentuje na swoją obronę), ponadto mąż może przejawiać trwała niezdolność do zaprzestania destrukcyjnych zabaw, wtedy jego wartość dla związku będzie bez znaczenia - skoro miałby dalej tylko rujnować tego związku fundamenty.
          • oluncia Re: poziom emocji 09.12.13, 08:55
            bigbadpig dokladnie taki bilans sporzadzam tylko jest we mnie jeszcze takie nagromadzenie skrajnych emocji, ze jakos mi nie bardzo wychodzi. robie go bardziej dla szerszego ogladu sytuacji po kataklizmie.
            na razie postanowilam, ze tak powiem hmmm by bylo 1:1 . chce zobaczyc ten poziom emocji....swoich i jego:)
            • dr_herpes Re: poziom emocji 09.12.13, 22:13
              A ja Olunicu, jeśli pozwolisz, zmienię odrobinę perspektywę.

              I co się właściwie stało? Ktoś umarł? Ktoś zdrowie stracił? Dzieci z tego są? Nie piszesz w swoich poprzedzających postach, że mąż był w innym sensie niedobry, że ci dokuczał, poniżał, wódę bez opamiętania chlał, dom w karty przegrał. Więc co zrobił? Dał i dostał odrobinę miłości, ciepła, dreszcz emocji, orgazm, może dwa? Twój mąż, w brew temu co wmawia nam nieudolnie nasza kultura i religia, nie jest Twoją własnością. Nie jest. Jest z Tobą a ty z nim, co nie zmienia faktu, ze w jakimś zakresie pozostajecie autonomiczni, a przede wszystkim pozostajecie ludźmi. ON: Ułomnym, słabym, niepotrafiącym odrzucić pokusy. Czego od niego chcesz? Bzyka cię? Ile lat? dobrze ci robi? Musi skądś czerpać, nazwijmy to natchnienie i motywacje. Rzeczywistość, która go otacza, w tym rzeczywistość seksualna, jest naturalnym, po wyczerpaniu twojego zasobu, stimulusem. Ile na tym forum jest wątków założonych przez nieszczęśliwe kobiety, które nie dostają w ogóle miłości? Nie dostają, bo kastrują. Bo nie rozumieją, ogarnięte obsesją posiadania, że erotyzm i seks jeśli mają kwitnąć, to muszą być choć odrobinę wolne.
              Więc co robić? Spójrz na niego jak na człowieka, z dystansu. Zobacz go w tym naszym mizernym życiu, tym wszechświecie, który zawsze kończy się samotnością, śmiercią, poniżeniem i nieuniknioną katastrofą. Zrozum. Bo zrozumienie, to droga do wybaczenia. Ciesz się, że jest atrakcyjny, że jeszcze ktoś poza tobą go chce i to pomimo upływu lat. Ukarz go, bo kara jest w takiej sytuacji nieunikniona, ale nie niszcz. Poszedł, ale wrócił. Pies jest. I nie słuchaj tych wszystkich świętych, którzy szepcą: rozwód, rozwód. i co potem? Ktoś z szepczących zastanawia się nad konsekwencjami? Samotność? Kolejny będzie lepszy? O tak z całą pewnością nie będzie zdradzał! Nie będzie, jeśli będzie nudnym trollem z zaawansowaną andropauzą. Więc... kara musi być. A przede wszystkim wyślij go na badania. HIV,HPV, chlamydia itd. Bo jak pukał tą, to pewnie pukał inne. Ten typ tak ma. A ty?... A ty się odpręż, zrób się fajnie i się... puść. Trochę albo dużo. Ile tam chcesz a przede wszystkim ile potrafisz znieść. Nie jesteś niczyją własnością! A na końcu wszyscy umrzemy. Pamiętaj jedynie o gumkach ;)
              • gogol77 Re: poziom emocji 09.12.13, 22:28
                dr_herpes napisał:

                > A ja Olunicu, jeśli pozwolisz, zmienię odrobinę perspektywę.
                Bardzo podoba mi się Twoja perspektywa doktorze!!!
              • hello-kitty2 Re: poziom emocji 10.12.13, 10:31
                dr_herpes napisał:

                A przede wszystkim wyślij go na badania.
                > HIV,HPV, chlamydia itd. Bo jak pukał tą, to pewnie pukał inne.

                Nie chodzi my w tym poscie wyjatkowo o choroby tylko o:
                "Bo JAK PUKAL TA, TO PEWNIE PUKAL INNE" :-))))))))) Taki radosny post z taka wkladka-bomba? :)
                • kaiser.blade Rany Boskie... 10.12.13, 11:32
                  Jak człowiek czyta to wszystko, to zaczyna się zastanawiać, czy cała ta heca z seksem jest warta zachodu. Ze wszystkich stron śmiertelne choroby, wymagania z kosmosu wielkości planety, ustawiania się w kolejce, rozpychanie, walka jak o przetrwanie w tropikalnym lesie, poniżanie, odpychanie, utrata przywilejów, lądowanie na śmietnisku historii w wypadku wykrycia... Ja pierniczę... To chyba już lepiej udać się do pustelni i czytać starożytne pisma...
                  • marek.zak1 Re: Rany Boskie... 10.12.13, 11:45
                    W ,,,Shirley Valentine" K. Janda mówi: seks - przereklamowana sprawa. Z kolei moja znajoma: seks trwa krótko, kłopoty ciagna sie latami.
          • hello-kitty2 Re: przyszedł czas na mnie:) 10.12.13, 10:23
            bigbadpig napisał:

            Jednakże, tu operuję na własnych odczuciach, bardziej od zdrady żo
            > ny - wydaje mi się - bolałoby mnie rozstanie z nią. W tabelce po stronie "za po
            > zostaniem razem" napisałbym "Drugiej takiej nie znajdę" + "kobieta jest niezbęd
            > na do życia" i po sprawie. Quod erat demonstrandum.

            Wierze Ci ale jak twierdzi Yoric niestety kobietom wierzy sie mniej, znaczy w to co deklaruja. Zatem jako kobieta sobie tez nie do konca wierze kiedy sa emocje. Najlepiej pozbyc sie calkowicie emocji i wtedy przeanalizowac na zimno. Co do argumentu "kobieta jest niezbędna do życia", to mam uwage. Jesli tak ktos czuje, to lepiej ratowac to co sie ma, bo przeciez nie ma pewnosci, ze sie kogos potem znajdzie na naszych warunkach. Warto przeanalizowac swoja pozycje na wtornym rynku matrymonialnym i w ogole sam rynek. Wg mnie ten rynek nie zacheca do rozstan z obecnymi. W koncu skads sie te kochanki biora, nie? :)
    • zrelaxowanaaanka Re: przyszedł czas na mnie:) 09.12.13, 22:00
      pocierpi i zrozumie co stracił... a Ty zacznij doświadczać swoje życia :)
      • dr_herpes Re: przyszedł czas na mnie:) 09.12.13, 22:19
        pocierpi, pocierpi. Tępa dzido! to jest człowiek, nie bydle. jak można komuś życzyć cierpienia?
    • bombalska Re: przyszedł czas na mnie:) 10.12.13, 00:15
      Wylot z chaty po zdradzie jest obowiazkowy. Ewentualny powrot uzalezniony od udowodnienia przez zdradzajacego, ze jezt godny odbudowy zaufania. Jednak to, czego nieodwolalnie nie da sie cofnac, to to, ze gdy kurz opadnie i osoba zdradzona pobedzie jakis czas sama ze soba, stwierdzi, ze juz nie jest w stanie dalej kochac tego czlowieka. Cos sie spalilo.
      Uwazam to za bardzo dobry mechanizm obronny.

      Gratuluje dotychczasowej postawy. Zrobilas dokladnie to, czego maz chcial uniknac. Co wiecej, zburzylas jego relacje z kochanka. Podwojny punkt za to, ze nie Ty, a ona do Ciebie zadzwonila (mimo wszystko kontakt kochanka-zona zawsze jest aktem ponizajacym dla dzwoniacej). Czyli masz 2 celne ciosy za soba.

      Niech sie teraz gosciu stara odbudowac co zniszczyl. Gdyby zostal w domu, Ty bys sfiksowala od podejrzliwosci i ciaglych kontroli, a on zmeczony ciaglym wypominaniemn zdrady sam by odszedl robiac na koniec z Ciebie wariatke.

      Teraz Ty ustal zasady, takie, jakie Ci pasuja. A faceta trzymaj za plotem.
      • oluncia Re: przyszedł czas na mnie:) 10.12.13, 08:40
        bombalska - ja go nie musze trzymac za plotem, taka praca , czesciej go nie ma niz jest.
        Faktycznie patrzac na niego mysle sobie, ze zabil te milosc we mnie doszczetmie, powoli opada tuman bitewny i te zgliszcza ogladam z poziomu obserwatora a nie uczestnika. chodze tak sobie , dotylkam, zagladam a tu juz nic znajomego nie ma.....
        dr - bardzo dziekuje za inny punkt widzenia, pytales czy maz byl dobry, tak w sensie o ktorym mowisz zdecydowanie tak, tylko zimny, daleki juz bardzo dawno. pytasz czy cos sie stalo, czy ktos umarl, tu znowu odpowiem ze owszem, umarla milosc sens zycia moich ostatnich 13 lat. umarlo zaufanie, szacunek, wszystko to co jest podwalina zwiazku. sa dzieci, kredyty, wspolny dom, codziennosc.
        mowiles o tym, ze powinnam isc w tango, tak o tym mowil moj ostatni post,
        zadzwonilam do kogos kogo bylam pewna, wiedzialam, ze zawsze chcial, zapytalam - no pewnie, ze chcial tylko by pewnie troche jeszcze pobudowal napiecie a ja tu z golym tylkiem tak na dzien dobry:)
        nie wiem jednak czy to dobry pomysl. dlaczego mam robic cos takiego sobie? pusc sie w kategorii kary? dla kogo? dla niego? nie wiem....
        • kaiser.blade Re: przyszedł czas na mnie:) 10.12.13, 09:34
          Mam znajoma, ktora po zdradzie meza zaliczyla kilkunastu facetow z netu, by - jak to sama okreslila - cos sobie udowodnic. Mysle ze to jej pomoglo. Zadna tam dziwka - normalna, sympatyczna i pewna siebie babka.
          Kluczem jest imho dobor odpowiedniego faceta. Jak zle trafisz, to moze ci niezle w zyciu zamieszac.
          Najwazniejsze to wg mnie nie zabawiac sie ze znajomymi, jesli ta znajomosc ma byc kontynuowana. Chyba ze jest to bardzo zaufany FF, z zelaznymi zasadami, gotowy byc Twoim pogotowiem seksualnym. Znajac facetow, to wcale nie jest az takie proste. Jako kobieta balbym sie, ze jakis sie zakocha i nie da spokoju, albo bedzi probowal zawlaszczac, robic sie zazdrosny itd.
          No i kwestia dyskrecji... Jest duza szansa, ze swiezo upieczony "krol dzunglii" da nawet wywiad w tv, ze zerznal Ci dupsko :)
        • dr_herpes Re: przyszedł czas na mnie:) 10.12.13, 11:43
          Ależ Olunciu! Głuptasku! To zupełnie nie tak! Wiem, że zabrzmi to niezwykle przewrotnie. Wiem, że większości ludzi nie pomieści się to w głowie, ale..... twój mąż robiąc to, co zrobił, popełnił był pewną niegodziwość i świństwo. W tym samym czasie jednak ryzykując wszystko (w tym momencie możesz z nim zrobić praktycznie, co chcesz) dał ci jedną, niezwykle istotną rzecz. Otóż, oddał ci kawałek wolności! Kiedy on obściskiwał się z tą swoją lafiryndą przez cały czas miał z tyłu głowy strach i lęk. Strach, że zawodzi, lęk przed tym, że prędzej czy później się wyda. Zakładam, skoro jest twoim mężem, a ludzie dobierają się zwykle na podobnym poziomie i potencjale, że nie jest psychopatą i ostatnim gnojem, że kiedy 'to' robił odczuwał obok przyjemności także ogromny stres i dyskomfort. I teraz twoja wolność polega na tym, że ty możesz, jeśli zachcesz, pójść w to swoje tango bez tych nieprzyjemnych skutków ubocznych, bo wbrew pozorom taki skok bok wiąże się z ogromnym wysiłkiem i emocjonalnym. Więc możesz to zrobić, jeśli chcesz lub kiedyś zechcesz. Nie ma przymusu. Jesteś wolna. Doceń to. To nieczęsty stan. Zdarza się kilka razy w życiu. Obcowanie z ludźmi, których lubimy, którzy nas w jakimś sensie kręcą, jest zwyczajnie przyjemne. Dlatego szukamy bliskości i dlatego zdradzamy. To nas, wydaje mi się, w istocie rzeczy uczłowiecza. Statystycznie masz jakieś 30-40 lat życia przed sobą. Z czego połowa upłynie ci na wizytach u lekarzy, łykaniu tablet, a sam koniec będzie zwykłą udręką. Więc ile zostało tobie, ale także wam tego aktywnego życia. Życia, które może być czymś więcej niż pracą, kredytem, dziećmi, chujowym szefem w pracy, teściową, drętwym rytuałem świąt? Ile? Więc twój komfort, przy całym nieszczęściu, które cię spotyka w tym momencie, jest ogromy. Możesz, nie musisz. A jeśli się zdecydujesz, to zrozumiesz, a jeśli zrozumiesz, to przetrwacie. I dla swoich dzieci, i dla tego domu, i dla tego kredytu. Bo w imię czego to wszystko miałabyś teraz kończyć? Dogmatów kulturowych i religijnych? Bo się umówiliście kiedyś tam na jakieś warunki, a on te warunki złamał. To jest i byłby nonsens. Dlatego, ze te dogmaty służą tylko temu żeby nas kontrolować. Kiedyś miały nas i faktycznie chroniły (takie tam środki antykoncepcyjne). Dziś są jedynie udręką. Po to mamy cywilizację, by być choć odrobinę bardziej ludźmi wolnymi. Powiem ci tak i powiem to z pełnym przekonaniem: lepiej, szczęśliwiej jest w życiu być miłosiernym niż sprawiedliwym (a więc wymierzać karę)!
          Wolność oznacza nieponoszenie dramatycznych konsekwencji. Mam w najbliższej rodzinie dziewczynę, która kiedyś była w podobnej sytuacji. Rozwiodła się. powodowana gniewem, złością, ale także podpowiedziami innych kobiet w jej otoczeniu. Dziś żałuje. Nie, nie mówię, że leży całymi dniami i płacze w poduszkę, ale żałuje - choć ma nową, sympatyczną rodzinę - bo wie, że nie spotka już takiego chłopca. Nie spotka mężczyzny, z którym rozumiałaby się tak dobrze, jak z tym który zdradził, że z żadnym innym nie będzie jej tak dobrze w łóżku itd. Nie bez powodu jej i twój mąż zostali jej i twoim mężem. Nie bez powodu dałaś mu się zapłodnić i nie bez powodu wpieprzyłaś się w kredyt i domek. Prawda?
          Nie, nic nie umarło. gdyby umarło to by się nie przejmowała i nie rozpisywała na forum tylko siedziała już z jakimś adwokatem i zacierając rączki obdzierała go z materialnej skóry. Kochasz go i on kocha ciebie, bo wraca. I wyobrażam sobie, że jest to trudne i wydawać się może koszmarem, ale tak jest życie. Pokręcone, zamotane, niejednoznaczne.
          To ta siermiężna kultura i ten siermiężny system wmawiają nam, że podstawą związku jest zaufanie (monogamia), szacunek (monogamia), wierność (monogamia). A dlaczego nie przyjaźń, wolność, dystans do siebie i do rzeczywistości, umiejętność wybaczania i przebaczania? Dlaczego nie? Bo tak nas wychowali?! Czy nie jest przypadkiem tak, ze to wychowanie nas de facto niszczy i unieszczęśliwia? Odbiera nam zwyczajnie wolność i autonomię? Teraz powodowana tym przymusem kulturowym odczuwasz lęk i upokorzenie. Założę się, że masz przekonanie, że wszyscy wiedzą, że patrzą na ciebie, ich spojrzenia i oczy świdrują twoją głowę. Nikt niczego nie wie. To jest wasza intymna rzecz. Co prawda naniosło się trochę błota, ale wszystko można poukładać, wszystko można posprzątać. Dasz radę. Jesteś mądra i dojrzała.
          • oluncia dr..... 10.12.13, 14:12
            czytajac twojego posta usmiechalam sie , troche przez lzy ale jednak , dziekuje ci za to, to bardzo wazne dla mnie zdanie w dyskusji. odnoszac sie do tego co napisales. ja wiem, ze takiej okazji moze nie byc wiecej tylko jak by to powiedziec " okazji bezstresowych" mialam ogrom, nigdy, mimo ze jestem kusicielka i erotoman gawedziarz nie skorzystalam bo sex to dla mnie bliskosc ( nawet taki z kajdankami i pejczykiem):))) w imie czego mam teraz sie tak bawic jak to beda tylko wyuczone ruchy a nawet ty madry czlowieku nie zagwarantujesz mi, ze po takim wyskoku bedzie mi lepiej.....
            mowiac o tym ze mial przyjemnosc podszyta strachem, taaaaa watpie poniewaz najzwyczajniej skaczac w bok nie spodziewal sie takiego obrotu sprawy, jestem o tym przekonana. miala byc, jak ktos juz napisal slodka moja niewiedza.
            Piszesz, ze go kocham bo gdyby bylo inaczej to siedzialabym z adwokatem .....
            nie musze tego robic.... tego tez sie boi, wie co na tym polu potrafie:))
            dochodzimy do sedna - w imie czego mialabym to zakonczyc?
            w imie uratowania czesci siebie, mozliwosci stworzenia takiego zwiazku w ktorym wiernosc, milosc, uczciwosc, bezpieczenstwo to nie frazesy. bo jak byc z kims komu sie nie ufa, kto podeptal reszte tej milosc, wiesz jak ciezko zyje sie z soplem lodu ? taka postawe prezentowal tak dlugo.... wazne jest to takze, ze jak patrze na niego widze te wygibasy w lozku ktore z lebiodą wyczynial......
            Dziekuje ze piszesz, ze jestem madra i dojrzala...., dzis tak o sobie nie mysle.....
            • dr_herpes Re: dr..... 10.12.13, 15:49
              Słuchaj, Drobiazgu, kiedy mówię, że możesz (nie powinnaś) się puścić, to nie mam na myśli zaproszenia wszystkich chłopców ze wsi w wieku 18-50 na dożynkowy gangbang z dabalanalem i bukake. Mam na myśli flirt. Mały romans. Zbudowanie tej drobnej bliskości. Masz prawo a przede wszystkim luksus. Dwa luksusy. Upokorzonego męża, który będzie ci teraz robił dobrze, a ty jeśli będziesz mądra i tę odrobinę cwana skrzętnie to wykorzystasz. Po drugie wolność do wypuszczenia się na miasto celem poszukiwań. Same plusy. W domu mąż, na którego (skoro lubicie pejczyki i kajdanki) możesz się nawet odlać, z drugiej strony jeśli trafi się okazja możesz dać ulgę swędzącemu tyłkowi. Idealny układ. Ależ logika życia jest przewrotna! Masz wolność i bezpieczeństwo zarazem.
              Bał się, bał. Podjął ryzyko, ale zapewniam cię, że dyskomfort musiał być znaczny. Teraz jest zesrany, ale odczuwa też ulgę. Ciężar swojego występku rozłożony jest na dwie osoby. Jest mu dużo lżej.
              Nie musisz ratować części siebie, bo nikt ci ręki ani nogi nie odrąbał. Wszystko co się stało - skoro mąż potulnie powrócił - to to, że podzieliłaś się tym swoim szczęściem i miłością z inna kobietą. Tak samo samotną, tak samo cierpiącą, tak samo skazaną na nieistnienie jak ty, on i my wszyscy. Nie podzieliłaś się z handlarzami niewolników, gwałcicielami, złodziejami i inną mafią.
              Nie można stworzyć idealnego związku. To jest mit. Toksyczna konsekwencja bajek o Kopciuszku. Szkodliwa konsekwencja studiowania żywotów świętych zamiast mitologii greckiej. Nikt nie jest z żelaza. Nikt ni jest idealny. Nikt też nie jest nasycony i do końca spełniony.
              Z tych wszystkich wartości: miłość, uczciwość, wierność, bezpieczeństwo możliwa jest tylko miłość. Uczciwość jest możliwa tylko wtedy, kiedy zaakceptujemy dosyć prosty i oczywisty dla zdroworozsądkowego obserwatora fakt biologiczny i ewolucyjny, że nie jesteśmy stworzeni do absolutnej monogamii. Wierność (jej brak) wynika z poprzedniego. Bezpieczeństwo w sensie absolutnym nie jest możliwe, bo nie żyjemy na pluszowej planecie. Żyjemy w okrutnym i bezwzględnym uniwersum, w którym w ułamku sekundy znikają całe galaktyki, eksplozje supernowych sterylizują rozległe połacie wszechświata, w świecie w którym koniec naszej cywilizacji wymaga jedynie pieprznięcia w planetę kosmicznego kamyka albo nieco większej erupcji wulkanu. A ty tu się rozklejasz, bo mąż twój sucz jakąś ukłuł w piczkę ;)
              Oczywiście, że widzisz jego wygibasy, choć mogę cię zapewnić, ze większość czasu spędzili pijać kawę i rozmawiając o nieistotnych pierdołach. Sam w tej robocie i po robocie miał siedzieć tak daleko od domu? O tu, tu jest odpowiedź na pytanie dlaczego? Ano dlatego, że było to prawdopodobne. Żyjemy we wszechświecie, w którym dzieją się wszystkie rzeczy prawdopodobne i żadne tam przed bogiem i ołtarzem nie pomoże. bo żadne zaklęcia nie są silniejsze od praw natury.
              Oczywiście, że nie myślisz o sobie że jesteś mądra i dojrzała. To kolejna kulturowa kalka, która nakazuje, abyś w takim momencie była zrozpaczona, płakała, czuła się poniżona i zbrukana. Innej metody radzenia sobie z takimi kryzysami w tej części świata się nie dorobiliśmy.
              Rada: wyjdź ze schematu. Porzuć to co narzuca ci w takich sytuacjach kultura, wychowanie, masowe reakcje społeczne i indywidualne. Stań z boku.
              • kaiser.blade Re: dr..... 10.12.13, 16:18
                Brzmisz znajomo doktorku...
                • kotoshi Re: dr..... 10.12.13, 16:29
                  kaiser.blade napisał:
                  > Brzmisz znajomo doktorku...

                  A, czyli troll. W każdym razie takiego steku bzdur dawno nie widziałam. A te wstawki z astronomii :)
                  • kaiser.blade Re: dr..... 10.12.13, 16:57
                    Ale dobry jest :) Oczyma duszy widzialem te pustoszace rozblyski gamma :) Taki malutki i beznadziejny sie poczulem przez chwile, prawie tak samo jakbym patrzal na miesieczne rozliczenie RMUA :)
                    • rekreativa Re: dr..... 10.12.13, 21:45
                      Ha, ha, też mnie wciągnęło, dobrze się czyta.
                      • dr_herpes Re: dr..... 10.12.13, 21:50
                        Ale chyba o to chodzi, czy nie?
                      • urquhart Re: dr..... 10.12.13, 21:51
                        Werbalizacji emocji mogliby się uczyć polscy scenarzyści od niej.
                        I do tego ten nick :)
                        • kaiser.blade Re: dr..... 10.12.13, 22:16
                          urquhart napisał:

                          > Werbalizacji emocji mogliby się uczyć polscy scenarzyści od niej.
                          > I do tego ten nick :)

                          "od niej" ? A to nie jest czasem facet ? :P
                          • dr_herpes Re: dr..... 10.12.13, 23:47
                            oczywiscie, ze baba. chlopy nie maja emocji, wiec ich nie werbalizuja haha
                            • kaiser.blade Re: dr..... 11.12.13, 00:09
                              dr_herpes napisał:

                              > oczywiscie, ze baba. chlopy nie maja emocji, wiec ich nie werbalizuja haha

                              O, to zupełnie jak ja :) Też jesteś feministką widzę...
                • dr_herpes Re: dr..... 10.12.13, 16:29
                  logika zawsze brzmi znajomo
                • rekreativa Re: dr..... 10.12.13, 21:47
                  Oj znajomo, znajomo.
                  Ja nawet miałam wrażenie, że to Ty sam ze sobą rozmawiasz.
                  (ten potoczysty styl... i te supernowe)
                  • dr_herpes Re: dr..... 10.12.13, 21:51
                    Nie rozumiem ironii.
                  • kaiser.blade Re: dr..... 10.12.13, 22:16
                    rekreativa napisała:

                    > Ja nawet miałam wrażenie, że to Ty sam ze sobą rozmawiasz.

                    Ja też. Z tym, że z mojej perspektywy było to odczucie nieco bardziej niepokojące, jak łatwo Ci będzie zrozumieć :)
                    • rekreativa Re: dr..... 10.12.13, 22:17
                      :D:D
                      • dr_herpes Re: dr..... 10.12.13, 23:44
                        tak, tak. juz rozumiem. pozwolicie, ze portaktuje to jako komplement :P
              • kotoshi Re: dr..... 10.12.13, 16:24
                dr_herpes napisał:
                > z drugiej strony jeśli trafi się oka
                > zja możesz dać ulgę swędzącemu tyłkowi.

                > Wszystk o co się stało - skoro mąż potulnie powrócił - to to, że podzieliłaś się tym sw
                > oim szczęściem i miłością z inna kobietą.

                Żyjemy w okrutnym i bezwzględnym uniwersum,
                > w którym w ułamku sekundy znikają całe galaktyki (...) A ty tu się rozklejasz, bo mąż twój sucz jakąś ukłuł w piczkę
                > ;)
                > mogę cię zapewnić, ze większość czas u spędzili pijać kawę i rozmawiając o nieistotnych pierdołach.

                Nie wstydzisz się pisać takich rzeczy załamanej kobiecie? Czy ty w ogóle wiesz, co tu powpisywałeś? Nie mam słów...
                • dr_herpes Re: dr..... 10.12.13, 16:35
                  a co mam jej powiedzieć? to co wszyscy? kara! kara! kara!
          • hello-kitty2 Re: przyszedł czas na mnie:) 11.12.13, 00:35
            dr_herpes napisał:

            Nikt nicz
            > ego nie wie.

            Jak nikt nie wie? Jak dzwonili i informowali :) Po co te przeklamania? Kupa przeklaman, po co? Nazywaj rzeczy po imieniu, zamiast sciemniac.
            • dr_herpes Re: przyszedł czas na mnie:) 11.12.13, 01:20
              no ale centrala nie dzwonila. wiedza on, ona i... ona. to jest mikro skala
              • oluncia Dziękuje 17.12.13, 22:21
                dziekuje za wszystkie wypowiedzi. nie odzywalam sie bo czas byl burzliwy.....
                dzis jest pierwszt dzien reszty mojego zycia:)
                ble , wyszlo patetycznie, ale prawda ci to:)
                pozwolicie, ze juz na dobre zostane z wami:))))
                • oluncia Re: Dziękuje 23.03.16, 01:21
                  Wiem, już wiem dlaczego!!!
                  Tak, średnio bystra jestem, że zajęło mi to tyle czasu :) Początek wątku z 2013 hmmm. Bolało....
                  Dlaczego kochani ?.... ponieważ pierś się prostuje, ponieważ oko błyszczy, ponieważ sutki cały czas są w gotowości pięknie naprężone i lata sobie człowiek kilka centymetrów nad chodnikiem i kompletnie nie pamięta o tym, że jest rodzina a w tych chwilach przytomności kiedy myśli, że krzywdzi tych których tak kocha to...no właśnie co ? No nic, bo to jeszcze tylko chwila i nikt się nie dowie a jest tak cudnie.
                  Czy wy czujecie jak ten marzec pięknie wiosną pachnie....?:)
                  • kruche_ciacho Re: Dziękuje 23.03.16, 16:25
                    Oluncia, napilas sie czy fajny seks mialas? stawiam na seks ;-)
                  • sabat3 Re: Dziękuje 23.03.16, 17:27
                    www.youtube.com/watch?v=EYcY6kvpMYg
                  • sabat3 Re: Dziękuje 23.03.16, 18:34
                    Poczytalem watek od poczatku. Czyli w telegraficznym skrocie - maz dorabial Ci rogi, a teraz Ty dorabiasz jemu?
                    • wont2 Re: Dziękuje 24.03.16, 09:35
                      Kurcze, fajne są takie powroty po latach! :) To dzięki temu, dzięki relacji z dystansu, tak naprawdę możemy się najwięcej nauczyć. Napisz coś więcej, pliz.


                      PS. Przypomniała mi się kotoshi, która udzielała się też w tym wątku. Z tego co się zorientowałem, to teraz jest na etapie, że mąż nie kocha ich dziecka i jest o nie zazdrosny.
                      • sabat3 Re: Dziękuje 24.03.16, 09:58
                        Jasne, mozemy sie nauczyc na przyklad jak dane zjawisko wyglada z zewnatrz i od srodka. I zastanowic sie, czy lepiej jak Kali ukrasc krowe czy jak Kalemu ukrasc krowe :)
                        • oluncia Re: Dziękuje 04.04.16, 15:02
                          Przepraszam, że pisze dopiero teraz ale nie bardzo wiem co mam napisać. Nic nowego, odkrywczego ponad to co już napisałam raczej nie dodam.
                          Wont2 - powroty po latach faktycznie są ciekawe i sama czasami czytając stare wątki zastanawiam się stało z bohaterami.
                          U mnie występuje przedsiębiorstwo pod tytułem Państwo M.
                          To nie były złe lata, poważnie :) Zaufania brak ale nawet jakoś odbudowaliśmy relacje.
                          Nie czuje się zobowiązana do dochowywania wierności mężowi ale nie znaczy to, że puszczam się na prawo i lewo:)
                          Sabat - oczywiście, że lepiej Kali ukraść krowę....:))))
                          Pozdrawiam was serdecznie :)
                          Oluncia
                          • sabat3 Re: Dziękuje 04.04.16, 15:20
                            oluncia napisała:

                            > Nie czuje się zobowiązana do dochowywania wierności mężowi ale nie znaczy to, ż
                            > e puszczam się na prawo i lewo:)

                            Pewnie. Przecież z "byle kim" to nie warto, a "nie byle kto" nie przydarza się za każdym rogiem. Jeśli kraść to miliony ;)
                            • oluncia Re: Dziękuje 04.04.16, 21:09
                              "Pewnie. Przecież z "byle kim" to nie warto, a "nie byle kto" nie przydarza się za każdym rogiem. Jeśli kraść to miliony ;)"

                              No ba......:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka