Dodaj do ulubionych

Wszystko za seks, ale, ale

27.03.14, 22:53
Istnieje teoria, z którą się generalnie zgadzam, że faceci robią wszystko, żeby mieć seks. Takowa Perel wyartykułowała to wyraźnie: chcesz seksu – zapierdalaj.
Tak więc faceci kształcą się, awansują w hierarchii, aby się wybić i bzykać najlepsze laski i ta perspektywa bardzo ich motywuje. Powtarzam słowo ,,bzykać” czyli mieć fun, radość, spełnienie itp.
W nowym otwarciu, proponowanym m.in. przez Twoja Boginię, faceci dostają nowe zobowiązanie. Tak więc nie tylko mają zapierdalać, aby dostąpić seksu, ale w tymże seksie muszą zapewnić kobiecie orgazm. Tak więc nie wystarcza bycie uroczym, przemiłym, zapierdalanie w domu i pracy, wycieczki do Kazimierza/Paryża/Rzymu i wakacje w Jastarni bądź na Majorce, o które facet się stara. Teraz to wszystko musi być uzupełnione skutecznym staraniem się o orgazm.
Otóż miłe panie, jeśli ta teoria się rozpowszechni, widzę dwa scenariusze. Mniejszość z kasą będzie szła w sponsoring/agencje, większość w masturbację przy kompie.
Facet zrobi wszystko dla seksu, ale dla seksu z obowiązkiem zapewnienia orgazmu – już nie. Sorry.
Obserwuj wątek
    • sea.sea Re: Wszystko za seks, ale, ale 27.03.14, 23:00
      Sorry, ale kobieta ma takie samo zobowiązanie: ma być piękna, rodzić dzieci, odnosić sukcesy, a na deser jeszcze zrobić panu głębokie gardło na rozgrzewkę, po czym mieć sześć orgazmów pochwowych i jeden analny, inaczej facet ją uzna za oziębłą i wymieni na bardziej entuzjastyczny model.
      • marek.zak1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 27.03.14, 23:06
        Moze mieć i sto orgazmów, ale niech ich brakiem nie obciąża faceta. Albo obowiazek albo przyjemność.
        • sea.sea Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 06:46
          Marku, nic nie rozumiesz :) Chodzi o to, że jak nie będzie miała, to ich brakiem facet obciąży ją. I będzie smutny i nieszczęśliwy, że wcale nie jest takim ogierem, i nie będzie chciał jej bzykać, wstrętnej kłody zimnej :))
          • zawle Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 07:10
            sea.sea napisała:

            > Marku, nic nie rozumiesz :) Chodzi o to, że jak nie będzie miała, to ich brakie
            > m facet obciąży ją. I będzie smutny i nieszczęśliwy, że wcale nie jest takim og
            > ierem, i nie będzie chciał jej bzykać, wstrętnej kłody zimnej :))

            Bo to durna baba, ta mniej durna oszuka, pogłaszcze i zapewni. My możemy być ogierami w seksie, wystarczy tylko trochę poudawać.
            • zawle Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 07:17
              A tak na serio Marek..znasz tylko jeden model rodziny. W tych czasach jest coraz więcej kobiet dla których zapierdalanie faceta nie wystarczy, bo same też zapierdalają. Na Ukrainie wystarczyło że facet był na wojnie i swój obowiązek obywatelski wypełnił, Ty chodzisz do pracy. Jak większość LUDZI. Twoja sytuacja jest o tyle inna że Twoja żona nie pracuje, jest zdana na Twoje pieniądze. Tych kobiet jest coraz mniej. Zastępują je te które też chcą mieć fun z seksu. Bo dają sobie takie prawo. Jestem pewna w 100% że znajdą się panowie którzy będą się cieszyć że ich partnerka szczytuje, że jest zadowolona i którym na tym będzie zależeć.

              Co do jednego się zgodzę. Sama jestem odpowiedzialna za swój orgazm. Gdy facet okazuje się cepem musimy się pożegnać. Na tym polega moja odpowiedzialność.
              • marek.zak1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 08:23
                Alez oczywiscie, że sie beda cieszyć, tak samo, jak kobiety beda sie cieszyć, że facet jest szczęśliwy. Mnie chodzi o niezwalanie odpowiedzialności za brak orgazmu na faceta. Każdy niech sie zajmie swoim.
                • triismegistos Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 10:18
                  A ty na kogo zwalasz? Ma sąsiada?
                • orzech69 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 11:08
                  marek.zak1 napisał:

                  > Alez oczywiscie, że sie beda cieszyć, tak samo, jak kobiety beda sie cieszyć, ż
                  > e facet jest szczęśliwy. Mnie chodzi o niezwalanie odpowiedzialności za brak or
                  > gazmu na faceta. Każdy niech sie zajmie swoim.
                  W ten sposób rozumując skończymy z wibratorem i sztuczna pochwą.
                  Za orgazmy w normalnym związku odpowiedzialni są oboje.
                • zyg_zyg_zyg Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 11:30
                  > Każdy niech sie zajmie swoim.

                  No to wyobraź sobie, że szaleńczo upajasz się ciałem partnerki, nie myśląc o niczym innym, jak tylko zanurzyć się w niej i wydać ryk zwierzęcia. I w momencie, kiedy zaczynasz w nią wchodzić, ona mówi, poczekaj, nie przeszkadzaj, wyciąga wibrator i zaczyna sobie robić dobrze. No to teraz spróbuj napisać, że Ci nie opadnie...
                  • marek.zak1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 11:36
                    Wibrator jak najbardziej, ale tutaj jest zły timing :).
                    • zyg_zyg_zyg Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 11:42
                      Ale dlaczego zły timing? Jeśli wybiera taki, to można założyć, że jest odpowiedni dla niej. Zły ze względu na Ciebie? A co to ma za znaczenie? Przecież myślenie w seksie o czymkolwiek - w tym doborze timingu pod Twoim kątem - jest szkodliwe. Albo przyjemność, albo myślenie o partnerze, nie tak to było?
                      • marek.zak1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 11:56
                        W seksie najwazniejsze jest spontaniczne dopasowanie, a wtedy wszystko przychodzi naturalnie. Skoro ona w czasie uniesienia faceta chce przerwać, odstawić go i zastosować wibrator, oznacza to, że nie są dopasowani. Czas wiec na zmianę.
                        Oczywiscie moze spróbować edukacji o seksualności kobiety. To droga TB.
                        • zyg_zyg_zyg Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 12:12
                          > W seksie najwazniejsze jest spontaniczne dopasowanie, a wtedy wszystko przychod
                          > zi naturalnie.

                          Wszystko, w szczególności orgazm u kobiety. Twierdzisz, że jeśli kobieta nie ma lub tylko miewa orgazmy z danym mężczyzną, oznacza to, że nie są dopasowani? Czas więc na zmianę, tak?
      • tadeo.1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 00:01
        Ejże ,przerażająca jest ta myśl korporacyjna.............:) kobieta nic nie musi ,facet też nic nie musi ,oboje powinni chcieć..........................tabliczka mnożenia w seksie zubaża ,jeden a dobry ,anal ciekawy mentalnie ,ale nie koniecznie pożądany:)
    • kahdor8 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 06:50
      Świat się zmienia, kobiety dopiero budzą swoją świadomość. Jeszcze pokolenie ich babć czy nawet matek nie artykułowało swoich potrzeb w zakresie tak wyraźnie, przytłoczone kolejnymi ciążami nie miały na to szans. Teraz antykoncepcja, otwarcie świata, większa tolerancja społeczna zaczynają dawać efekty. Nadchodzi czas wyzwolonych seksualnie (i nie tylko) kobiet.
      Cholera czuję się jak jakaś Kasandra, Panowie nadchodzą dla nas ciężkie czasy !
      • tadeo.1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 00:33
        Wiesz ,brak wiedzy........................już sto lat temu rozwiązłość była większa niz dzisiaj ,po prostu nie było tabloidów..........................nic w naszym życiu sie nie zmieniło i w tym problem ,że stale czakamy aż z łaski dostaniemy...........żenua :)
      • tadeo.1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 00:50
        Spoko ,zawsze będą te ,które będą chętnie dawały i czerpały z tego przyjemność i zawszę będą te ,które będą walczyły o swoje prawo do wyboru i decyzji...........na szczęście jest u nas co najmniej 10.000 chętnych dziewczyn:)
        • bcde Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 19:36
          > ...na szczęście jest u nas co najmniej 10.000 chętnych dziewczyn:)

          I 10 milionów chętnych mężczyzn.
      • tadeo.1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 00:53
        Jasne ,kobiety dopiero budzą swoją świadomość ,akurat sądzę ,że ją obudzą jak my już będziemy po drugiej stronie ,gratuluję Wam Panowie..............................
    • t.akaja Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 07:22
      Jak zapewnicie porządną grę wstępną to orgazm sam przyjdzie :P
      • tadeo.1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 00:33
        I zawsze przychodzi:):)
    • ina_nova Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 07:38
      > Facet zrobi wszystko dla seksu, ale dla seksu z obowiązkiem zapewnienia orgazmu
      > – już nie. Sorry.

      I wzajemnie.
      • tadeo.1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 00:36
        Ściąć włosy może ,przytyć możę ,ale czemu niby ma przestać dawać dupy ,nie rozumiem:)
        • bcde Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 19:33
          > Ściąć włosy może ,przytyć możę ,ale czemu niby ma przestać dawać dupy ,nie rozu
          > miem:)

          Bo też może.
    • triismegistos Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 10:17
      Kurrr.... czę! Chopy, jeśli zapewnienie orgazmu partnerce to dla was taka straszna ujma i dyshonor to dajcie sobie spokój z tymi awansami i chodźcie wyłacznie do prostytutek. I życzę wam serdecznie, żebyście przypadkiem na mnie na swojej drodze życia nie natrafili, serio.
      • bigbadpig Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 10:24
        > Kurrr.... czę! Chopy, jeśli zapewnienie orgazmu partnerce to dla was taka stras
        > zna ujma i dyshonor to dajcie sobie spokój z tymi awansami i chodźcie wyłacznie
        > do prostytutek. I życzę wam serdecznie, żebyście przypadkiem na mnie na swojej
        > drodze życia nie natrafili, serio.

        To, że marek sam się ogłasza (po raz kolejny) reprezentantem mężczyzn, nie znaczy jeszcze, że tak jest. Liczba pojedyncza byłaby bardziej odpowiednia.
        • triismegistos Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 10:31
          Niestety, liczba pojedyncza nie jest bardziej odpoowiednia. Nie pierwszy raz obserwuję taką postawę na tym forum. Swoją drogą nie rozumiem, jak to jest, ze ci faceci bez żadnego poczucia obciachu piszą, ze są niewydolni w łóżku?
          • marek.zak1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 10:44
            Jeszcze raz powracam do słowa: ODPOWIEDZIALNOŚĆ za orgazm. Nie ma to nic wspólnego z wydolnośoią.
            To tak, gdybym powiedział mojej kobiecie: nie mogę dojść - twoja wina.
          • bigbadpig Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 10:47
            To dodaj sobie może jakiś przypis w stopce "gdy dyskutuję z jedną osobą a pouczam bliżej niesprecyzowaną grupę, to piszę do wszystkich którzy odpowiadają rzuconej w powietrze krytyce, niech sami się rozpoznają". Baby, ogarnijcie się.

            Marka już nawet nie proszę żeby się wypowiadał w swoim imieniu, nie rozumie.
            • zyg_zyg_zyg Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 11:20
              > Baby, ogarnijcie się.

              E, a gdzie przypis w stopce?
              • bigbadpig Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 11:28
                Pomyślałem, że w tym wątku - konwencja została już wyjaśniona powyżej przez triss, więc już nie potrzeba powielać. Jak kiedyś, gdzieś indziej będę tak adresował swoje wypowiedzi to postaram się pamiętać o przypisie.
                • zyg_zyg_zyg Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 11:31
                  A ja pomyślałam, że to Ty wyjaśniłeś konwencję w tym wątku... :-)
                  • bigbadpig Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 12:17
                    Niestety, liczba pojedyncza nie jest bardziej odpoowiednia. Nie pierwszy raz obserwuję taką postawę na tym forum. Niech będzie, że zrobiliśmy to wspólnymi siłami - ja i triss :P

                    Nie podoba mi się, że marek kreuje się po raz kolejny na głos ludu, a jeszcze ktoś to kupuje. Niby drobnostka, ale jak teraz w oczach uczestniczek tej dyskusji marek nazywa się milijon, to za chwilę gdzie indziej będzie można napisać, będąc konsekwentnym - mówilIŚCIE, że w łózku nie wolno myśleć bo WAM opada, postulowalIŚCIE zajęcie się przez partnerów własnym orgazmem. Na forach często pojawia się tendencja do fałszujących generalizacji, do łączenia indywidualnych poglądów w grupę za pomocą sztucznych uproszczeń (tutaj szczególnie przez pryzmat płci) Marek to prowokuje, triss przybija mu piątkę.
                    • marek.zak1 Brak seksu 28.03.14, 12:23
                      Przejrzyj fora, te i inne i zobacz, jaki jest ich główny problem. Facet nie może, nie chce, woli porno i walenie konia. Skoro Ciebie to nie, dotyczy, to znaczy, że jest OK i fajnie sie dopasowałes ze swoja kobieta (gratuluję) , ale zwróc uwage na tytuł tego forum: BRAK SEKSU.
                      Ja staram się dociec tego, czyli braku seksu, przyczyn. To wszystko.
                      • bigbadpig Re: Brak seksu 28.03.14, 12:34
                        Marek, kompletnie mnie nie zrozumiałeś.
                        Wypisujesz dogmaty typu
                        "Facet ma tak samo, albo gorzej Jak zacznie mysleć, czy będzie miał wzwód - już go nie ma."
                        "Facet zrobi wszystko dla seksu, ale dla seksu z obowiązkiem zapewnienia orgazmu – już nie. Sorry."

                        Tu nie chodzi o temat forum, Ty nie piszesz - każdy mężczyzna którego dotyczy BSwM (co również byłoby bzdurą), Ty piszesz KAŻDY MĘŻCZYZNA. Ok, można liczyć na życzliwą domyślność rozmówców wynikającą z kontekstu, żeby nie trzeba było wszystkiego precyzować w każdym poście pisząc słowniczek użytych terminów, ale Ty jesteś na tyle konsekwentny w tym rozciąganiu siebie na męską populację, że tworzysz już jakiś wizerunek tejże. Jak czytelniczka nie będzie wystarczająco krytyczna, to może się nabrać i Ci uwierzyć. Ty masz jakoś tam, może wielu tak ma, może nawet większość; nie zaszkodzi napisać o jaką grupę Ci chodzi.

                        J. Pilch mi się przypomina - Człowiek tak ma, że musi się napić, on to analizował. To ma uruchamiać poczucie przynależności do grupy i odrzucenie odpowiedzialności, no bo to nie decyzja tylko nasz (ludzki, męski) stan. Jak ty masz wyrąbane na zajmowanie się partnerką to ryzykujesz w oczach Pań z forum opinię słabego kochanka, no ale jeśli "facet tak ma" to niech piszą skargę do stwórcy, no nie?
                        • zyg_zyg_zyg Re: Brak seksu 28.03.14, 13:06
                          Jak czytelniczka nie będzie wystarczająco kryt
                          > yczna, to może się nabrać i Ci uwierzyć. Ty masz jakoś tam, może wielu tak ma,
                          > może nawet większość; nie zaszkodzi napisać o jaką grupę Ci chodzi.

                          Uwierz w czytelniczki, Big, i w ich wystarczający krytycyzm :-) Chodzi o Marka Żaka i Jana Mroza. Nie wiem, czy nie miałeś wtedy przerwy w forum, jak mogliśmy tu poznać tego drugiego pana. Oj, wtedy to dopiero czytelniczki były krytyczne! ;-)
                          • marek.zak1 Re: Brak seksu 28.03.14, 13:25
                            No dobrze, ustąpię. Wiadomo, że wszyscy to nie wszyscy, tylko wielu.
                            Janka Mroza, muszę Wam zdradzić, to moja żona też nie lubi, bo egoista i za bardzo mu sie udaje.
                            A Sowa wierzy we wszystko co mówię, bo mnie kocha, a jak kobieta kocha, to wierzy :).
                            Sowa coraz bardziej angazuje sie w politykę:
                            zakbajka.blog.onet.pl/2014/03/26/tu-nie-wejda/
                    • mabelle2000 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 12:35
                      bigbadpig napisał:

                      > Nie podoba mi się, że marek kreuje się po raz kolejny na głos ludu, a jeszcze k
                      > toś to kupuje.

                      Uspokoje Cie Bigbadpig. W bajki Marka to tylko Sowa wierzy.
          • mabelle2000 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 10:51
            triismegistos napisała:

            > Swoją drogą nie rozumiem, jak to jest, ze ci
            > faceci bez żadnego poczucia obciachu piszą, ze są niewydolni w łóżku?

            Niewydolnosc to mozna darowac, wszak idealy nie istnieja :-) Gorzej jak rownoczesnie bredza o milosci. Bo co to kurna za milosc, ze sie nie pragnie dac przyjemnosci swojej kobiecie ?
            • marek.zak1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 11:11
              Jeszcze raz powtarzam, może z innej strony. Pragne dać radość mojej kobiecie, tak jak ona pragnie dać mi ja mnie. Ale gdy ja nie mam wzwodu, bo mam w głowie problemy gdzieś tam albo nie dojdę nie mowię jej, że to jej wina, i powinna bardziej się starać, a Wy to mówicie otwarcie i zwalacie brak orgazmu na faceta.
              • zawle Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 11:19
                Gdy będziemy się poruszać tylko na peryferiach normalnego życia to tak zawsze będzie. Poczucie odpowiedzialności to ważna rzecz. Po chłopskiemu...jak się za coś zabierasz, zrób to porządnie. Gdy do łózka wejdziesz z założeniem że myślenie o cudzej przyjemności powoduje uwiąd, to chyba coś nie gra. Gdybym od faceta usłyszała takie słowa i straszliwy wpływ starania się na chęci, to mi też raczej nic by nie stanęło.
                • marek.zak1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 11:25
                  Myślenie w seksie o czymkolwiek jest szkodliwe. Albo dotykasz kobiete i jesteś jak w niebie, napawając się jej seksualnościa, albo w tyłu głowy masz: czy to sprawia jej przyjemnośc i jest na dobrej drodze do orgazmu, bo jak nie, będą kłopoty i żale.
                  Innymi słowy, jak jestem za spontanicznością, i niemyśleniem o niczym.
              • zawle Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 11:22
                marek.zak1 napisał: a Wy to mówicie otwarcie i zwalacie brak orgazmu na faceta

                Nie mów My...bo znowu zawiązujesz wór ze wszystkimi w środku.
                • marek.zak1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 11:26
                  Errata: niektóre z Was.
              • mabelle2000 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 12:07
                marek.zak1 napisał:

                > Ale gdy ja nie mam wzwodu, bo mam w głowie p
                > roblemy gdzieś tam albo nie dojdę nie mowię jej, że to jej wina, i powinna bard
                > ziej się starać, a Wy to mówicie otwarcie i zwalacie brak orgazmu na faceta.

                A to Ty myslisz, ze kobiecie mozna dac przyjemnosc tyko majac wzwod ? Nic dziwnego, ze sie stresujesz nie majac go ;-)
                Krytykujesz to co pisze TB, bo kompetnie nic z tego nie zrozumiales. Dobry kochanek, ktory chce sprawic przyjemnosc kobiecie, naprawde musi miec wiedze o jej seksualnosci i to jest prawda, i nie ma sie co oburzac. Po co mu ta wiedza ? Ano wlasnie chocby po to, zeby nie fiksowac sie na swoim wzwodzie. Sadze, ze kobiet podobnych do mnie jest sporo, o tym tez pisze TB. Dla mnie stojacy na bacznsc penis nie jest wyznacznikiem dobrego seksu. Jest to tylko jeden z elementow sluzacy do uzyskiwania przyjemnosci, jeden z wielu ementow drogi na szczyt i nie jedyny. A wiesz dlaczego ? Bo dobry kochanek nie tylko zna dokladnie moje cialo, ma czas i checi, zeby je rozbudzic, ale tez na przyklad umie swoimi zrecznymi palcami doprowadzic moja wagine do wielokrotnych orgazmow. Gdyby betonowo nastawil sie na preferowany przez Ciebie model "wsadzic-wyjac-nie myslec", to bylby dupa, a nie dobrym kochankiem.
                • zawle Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 12:20
                  mabelle2000 napisała: Dla mnie stojacy na baczn
                  > sc penis nie jest wyznacznikiem dobrego seksu.

                  haha..kto raz poznał smak niesubordynowanego żołnierza, ten tak nie napisze;)
                  Mnie wystarczy. O ile facet nie będzie mi przeszkadzał, obsłużę się sama. Dla mnie nie ma gorszego kochanka niż ten delikatny, oblizujący, z godzinną grą wstępna. Jeśli do tego dołoży przeświadczenie że wszystkie tak lubią, to już masakra pełną gębą. Ale ja stara jestem, szkoda mi czasu...;)
                  • mabelle2000 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 12:28
                    zawle napisała:

                    > haha..kto raz poznał smak niesubordynowanego żołnierza, ten tak nie napisze;)
                    > Mnie wystarczy.

                    Kolecjonerski model o ponadprzecietnych gabarytach i duzej wydajnosci juz zaliczylam ;-) Szkoda tylko, ze efektowny wyglad i preznosc nie byla kompatybilna z jego mozgiem. W skrocie- oprocz wielkiego zaganiacza cierpial na kompletny brak wiedzy i zero fantazji, chociaz rznac potrafil przez godzine. Brrr.... nigdy wiecej ;-)
                    • zawle Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 12:39
                      mabelle2000 napisała: > Kolecjonerski model o ponadprzecietnych gabarytach i duzej wydajnosci juz zalic
                      > zylam ;-) Szkoda tylko, ze efektowny wyglad i preznosc nie byla kompatybilna z
                      > jego mozgiem.

                      No moja droga...wszystkiego się nie ukrwi:))
                      Ja takie model też raz miałam, jednak do niczego nie doszło. Nie dało się, aż serce bolało;)
                      Mój miał ukrwiony mózg, więc z dołem szło gorzej. Co żeśmy się namęczyli to nasze. Spaliłam swój moherowy sweterek na lampce..;(
    • zyg_zyg_zyg Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 10:22
      > Facet zrobi wszystko dla seksu, ale dla seksu z obowiązkiem zapewnienia orgazmu
      > – już nie. Sorry.

      Czyli, Maruś, zrobisz wszystko, żeby Ci było w łóżku przyjemnie, ale żeby było przyjemnie Twojej żonie - już nie. Faktycznie przykre - nawet jak Tatiana Ci pozwala... :-)
      • tadeo.1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 01:01
        To jakaś niedorzeczność ,przecież ,żeby było przyjemnie mnie to wiadomo ,że najpierw powinna być przyjemnie jej ,kto tego nie rozumie ,to do końca życia pozostanie na poziomie gleby:)
    • mojemail3 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 13:40
      marek.zak1 napisał:

      > Otóż miłe panie, jeśli ta teoria się rozpowszechni, widzę dwa scenariusze. Mnie
      > jszość z kasą będzie szła w sponsoring/agencje, większość w masturbację przy ko
      > mpie.


      Masz rację Maruś, wniszuję samopoczucia po wizycie w agencji, na pewno będzie przednie...
      I jeszcze raz cytuję fragment z artykułu z WO:
      ( żona udawać może ale nie musi...)
      (...)"W pierwszej fazie badań Masters często współpracował z jedną ze studentek, bardzo atrakcyjną dziewczyną, która dorabiała prostytucją. Nie miała żadnych oporów, żeby za pomocą wibratora doprowadzić się do orgazmu, a potem dokładnie opowiedzieć o doznaniach. - A co jeśli udawałam? - zapytała w pewnym momencie. Mastersowi opadła szczęka. - Nie mam pojęcia, o czym mówisz - stwierdził. - Przecież tym zarabiam na życie: udaję orgazmy. Żeby facet szybciej skończył, zapłacił i wyszedł - odparła brutalnie szczerze dziewczyna. Lekarz wciąż miał minę, jakby znów był małym chłopcem, a ona właśnie powiedziała mu, że Święty Mikołaj nie istnieje (...)"
      • marek.zak1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 14:00
        Nie chadzam, ale jeśli mnie żona zostawi (co jest mało prawdopodobne, bo przecież jestem uroczy :)) to będzie to jedna z opcji. Wtedy napiszę Wam, jak było.
        • mojemail3 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 14:43
          marek.zak1 napisał:

          > Nie chadzam, ale jeśli mnie żona zostawi (co jest mało prawdopodobne, bo przeci
          > eż jestem uroczy :)) to będzie to jedna z opcji. Wtedy napiszę Wam, jak było.

          No jasne,ze Cię nie zostawi,z czego będzie żyła...
          A relację sobie daruj, obejdzie się ;-)
          • marek.zak1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 14:55
            Myślisz, że chodzi o kasę, nie o miłość? Nie wierzę.
          • kutuzow Scena z "Blind Date" z 1987 28.03.14, 17:11
            mojemail3 napisała:

            > No jasne,ze Cię nie zostawi,z czego będzie żyła...
            > A relację sobie daruj, obejdzie się ;-)

            przypomniała mi się scena z "Randki z nieznajomą", jak Kim Basinger wspomniała żonie Japończyka, że zgodnie z prawem USA ma prawo do 50% majątku. :

            www.youtube.com/watch?v=KNYIuTxutcI#t=30m00s
            (od 30 min)

            • mojemail3 Re: Scena z "Blind Date" z 1987 28.03.14, 17:28
              kutuzow napisał:

              > przypomniała mi się scena z "Randki z nieznajomą", jak Kim Basinger wspomniała
              > żonie Japończyka, że zgodnie z prawem USA ma prawo do 50% majątku. :
              >
              > rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=KNYIuTxutcI#t=30m00s
              > (od 30 min)

              W sumie, a raczej w różnicy 50 %, ale trzeba by tą połowę sprzedać ( bo z czego spłacić?) żeby móc być rentierką...
              • marek.zak1 Nie rozstaniemy się 28.03.14, 18:41
                Nie martwcie się o moją żonę. jest najpiekniejszą kobieta, jaka widziałem i nie rozstaniemy się. Właśnie wróciłem z wycieczki rowerowej i przywiozłem jej piękny bukiet ulubionych goździków.
                Poza tym jak byśmy podzielili Sowę?
                • sabat.77 Re: Nie rozstaniemy się 28.03.14, 19:17
                  marek.zak1 napisał:

                  > Nie martwcie się o moją żonę. jest najpiekniejszą kobieta, jaka widziałem i nie
                  > rozstaniemy się. Właśnie wróciłem z wycieczki rowerowej i przywiozłem jej pięk
                  > ny bukiet ulubionych goździków.

                  Nie rozstaniecie się.

                  > Poza tym jak byśmy podzielili Sowę?

                  Sowę można podzielić tylko tak, jak kazał zrobić to Salomon z dzieckiem.
      • tadeo.1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 00:26
        Pewnie jest to zapis realiów ,ale zapewniam ,odosobniony ,wszystko wygląda lepiej niż nam się wydaje:),rzeczywistość jawi się zdecydowanie lepiej:)
      • tadeo.1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 01:08
        Cały czas wierzę w Św. Mikołaja:),lubię marek.zak!......................pójście w masturbację ,jeżeli nie ma innej opcji ,super ,gratuluję:) ,
    • sabat.77 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 15:18
      Ja bym chetnie zapewnil kobiecie orgazm ale nie umiem.
      • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 15:32
        Sabat no nie bądź taki mały samotny miś ;-)
        Bo jeszcze jakaś niewiasta zamiast podjąć próbę "nauczenia misia" zapyta wprost :
        "a ile razy próbowałeś ?"
        Ponoć tylko ćwiczenie czyni mistrza ...
        • sabat.77 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 15:49
          Alez probowalem za kazdym razem. Koncentrowalem sie przede wszystkim na jej przyjemnosci, a kiedy nie dawalo to rezultatu, to zrezygnowany sam konczylem.
          • zawle Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 22:35
            sabat.77 napisał:

            > Alez probowalem za kazdym razem. Koncentrowalem sie przede wszystkim na jej prz
            > yjemnosci, a kiedy nie dawalo to rezultatu, to zrezygnowany sam konczylem.

            Weż...ja mam bujną wyobraźnię:)))))
      • 3rd_sin Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 20:54
        Przecież kobiety nie są aż tak trudne w obsłudze. Wystarcza chęci, zaangażowanie i kilka innych czynników (w zależności kto, co lubi) :P
        • sabat.77 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 21:00
          3rd_sin napisała:

          > Przecież kobiety nie są aż tak trudne w obsłudze. Wystarcza chęci, zaangażowani
          > e i kilka innych czynników (w zależności kto, co lubi) :P

          No ale ja mówię, że mi się nie udało, nie czy są łatwe czy trudne. Zauważ, że to są pojęcia mocno względne. To co dla jednego jest łatwe, dla drugiego może być trudne.
          • 3rd_sin Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 23:06
            Czy mam rozumieć, ze zona nigdy nie szczytowala z Toba (dzięki Tobie)?
            • sabat.77 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 23:09
              3rd_sin napisała:

              > Czy mam rozumieć, ze zona nigdy nie szczytowala z Toba (dzięki Tobie)?

              Tia. Zakładam, że w ogóle nigdy.
              • rekreativa Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 23:21
                A podobno teorie TB są z sufitu...
                • sabat.77 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 23:27
                  rekreativa napisała:

                  > A podobno teorie TB są z sufitu...

                  Nie do końca. To dość oczywiste, że ktoś kto nie przeżywa seksu w pełni może mieć go w dupie, albo z czasem wręcz zacząć się nim frustrować. Problem jest inny - jeśli ten ktoś ma wyjebane na robienie jakichkolwiek postępów w tym kierunku, albo wręcz sabotuje sprawę, to nie pomoże Ci żadna magiczna technika seksualna ani tantra. TB systematycznie obarcza winą za całą sprawę facetów, z czym zwyczajnie trudno się zgodzić. Jak ktoś ma podejście "niebonie", to się go niczego nie nauczy, ani też nie nauczy się niczego o nim. Przede wszystkim trzeba być otwartym, a nie chce mi się wierzyć, żeby akurat faceci byli mniej skłonni do nauki i edukacji w sprawach seksu.
              • 3rd_sin Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 23:23
                No to lipa. Dla mnie mężczyzna, który nie potrafi mnie zaspokoić staje się nieudolny i przestaje mnie pociągać (w relacji długotrwałej). W takiej sytuacji pewnie stracilabym ochotę na seks. Najgorszy scenariusz ma miejsce wtedy, gdy nie tylko on nie potrafi mnie zaprowadzić na szczyt, ale i ja sama przy nim nie potrafię na niego wejść. Taka blokada jest dla mnie trudna do przeskoczenia, a w rezultacie bardzo frustrująca dla obydwojga. Rozumiem i przyjmuje, ze nie zawsze musi być orgazm, ale w kilku(nasto)letnim związku, gdzie każdy seks jest dla mnie pozbawiony finału, to chyba bym się nie odnalazła.
                • sabat.77 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 23:30
                  No ale ja to rozumiem. Pewnie jestem takim seksualnym tumanem, a wszyscy inni są super. Czemu nie...
                  • 3rd_sin Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 23:38
                    Tego nie powiedziałam. Dla Ciebie to z pewnością fatalna sytuacja - brak chęci zony na seks oraz brak chęci rozwoju tej sfery, poprawy czegokolwiek (jak napisałeś)- musi być potężnie frustrujący.
              • tadeo.1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 01:02
                Jesoooooooooooooooooos Maryja,to nie możliwe ,w takim razie otwieram szkołę:)
          • kag73 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 01:58
            sabat.77 napisał:

            > No ale ja mówię, że mi się nie udało, nie czy są łatwe czy trudne. Zauważ, że t
            > o są pojęcia mocno względne. To co dla jednego jest łatwe, dla drugiego może by
            > ć trudne.

            Minete trza bylo zrobic albo masazyk cipki/lechtaczki itd a nie meczyc sie przy stosunku:)
            • kag73 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 02:00
              kag73 napisała: >
              > Minete trza bylo zrobic albo masazyk cipki/lechtaczki itd a nie meczyc sie przy
              > stosunku:)

              Aha no i oczywiscie nie zapomniec o lampeczce wina, albo dwoch!
        • marek.zak1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 21:09
          Ależ racjonalnie tak, ale skoro ja przechodzę metamorfozę w dzikie zwierzę/kosmitę to w ogóle nie wiem gdzie i kim jestem, może w kosmosie i na te chwilę jestem poza sobą, w innym swiecie a stamtąd obsługa czegokolwiek jest niemozliwa.
    • tadeo.1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 28.03.14, 23:56
      Tak sobie od pewnego czasu ,śledzę te wszystkie kretyńskie feministyczne umizgiwania się do rzeczywistości.
      Zauważyłem pewną prawidłowość ,główny front feministyczny stanowią kobiety ,które nigdy nie potrafiły ułożyć sobie życia z mężczyzną,nie chciałbym ad persona ,ale myślę ,że wszyscy kumają o które obrończynie płci pięknej chodzi.
      Piszę pod wpływem postu marek.zak 1
      Marek pisze ,że faceci robią wszystko ,żeby mieć seks :) a no robią ,bo takimi stworzył ich nasz stwórca.
      Czytam prawie w we wszystkich czasopismach ,słucham we wszystkich stacjach radiowych:
      Grę wstępną moje Panie wasz partner powinien zacząć już od poniedziałku ,żeby w sobotę wieczorem liczyć na wzajemność i może ,ale niekoniecznie seks .........................
      Ta gra wstępna powinna obejmować wszelkie dziedziny życia codziennego,takie jak gotowanie ,sprzątanie ,robienie zakupów ,odbieranie dzieci z przedszkola ,bądź szkoły ,oczywiście obowiązkowo co najmniej dwa razy w tygodniu kwiaty ,wypadałoby pokazać za każdym razem pasek z wypłatą,no nie wspominając i tak przez co najmniej 5 dni,żeby w sobotę dostąpić zaszczytu...........to bardzo drogi i nie wygodny sposób na to ,żeby raz na tydzień dostąpić zaszczytu ,nie mówiąc o tym ,że upokarzający.............................mniej więcej wiem jaki procent macho tak funkcjonuje..........:) jeżeli nie dałeś się ogłupić.............napisz:)
      • sabat.77 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 00:08
        Raz na tydzień ? Fajnie masz...
        • tadeo.1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 00:30
          Raz na tydzień,chyba bym sie powiesił:)
        • tadeo.1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 00:55
          Zamiast szukać pola do zaczepki ,zapytałbyś ,co zrobić ,żeby stale i radośnie bzykać:)
      • zyg_zyg_zyg Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 00:29
        > Grę wstępną moje Panie wasz partner powinien zacząć już od poniedziałku ,żeby w
        > sobotę wieczorem liczyć na wzajemność i może ,ale niekoniecznie seks .........
        > ................
        > Ta gra wstępna powinna obejmować wszelkie dziedziny życia codziennego,takie jak
        > gotowanie ,sprzątanie ,robienie zakupów ,odbieranie dzieci z przedszkola ,bądź
        > szkoły ,oczywiście obowiązkowo co najmniej dwa razy w tygodniu kwiaty ,wypadał
        > oby pokazać za każdym razem pasek z wypłatą,no nie wspominając i tak przez co n
        > ajmniej 5 dni,żeby w sobotę dostąpić zaszczytu...........to bardzo drogi i nie
        > wygodny sposób na to ,żeby raz na tydzień dostąpić zaszczytu ,nie mówiąc o tym
        > ,że upokarzający.............................

        Następny, który nic nie kuma. Jak masz takie wyobrażenie o tym, czego potrzebują kobiety, żeby cieszyć się seksem, to nie zdziwiłoby mnie, jakby żona Ci w ogóle nie dawała...
        • tadeo.1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 00:47
          Wyobraź sobie ,że właśnie daje ponad przeciętną ,ale widzę ,że zmartwiłem Ci.e troszkę ,czyżbyś jednak miał ten problem ,który opisałem:):):):)
          • zyg_zyg_zyg Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 00:57

            > Wyobraź sobie ,że właśnie daje ponad przeciętną ,

            No to te kwiaty to muszą być chyba codziennie. A pasek wypłaty se pewnie zafoliowałeś, żeby się nie wytarł od ciągłego pokazywania.

            > ale widzę ,że zmartwiłem Ci.e
            > troszkę ,czyżbyś jednak miał ten problem ,który opisałem:):):):)

            Nie zmartwiłeś, tylko osłabiłeś. Problem miałem, ale jak zacząłem jeździć na szmacie codziennie i dbać, żeby podłoga pięknie błyszczała, to zniknął.
            • tadeo.1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 01:10
              Tak się zastanawiam,czemu tak pierdolisz trzy po trzy ,zamiast spokojnie sobie porozmawiać ,czy Ciebie rozmowa boli ,bi nie rozumiem:)
      • zawle Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 06:08
        tadeo.1 napisał:

        > Tak sobie od pewnego czasu ,śledzę te wszystkie kretyńskie feministyczne umizgi
        > wania się do rzeczywistości.
        > Zauważyłem pewną prawidłowość ,główny front feministyczny stanowią kobiety ,któ
        > re nigdy nie potrafiły ułożyć sobie życia z mężczyzną,nie chciałbym ad persona
        > ,ale myślę ,że wszyscy kumają o które obrończynie płci pięknej chodzi.

        No cóż....chyba o mnie chodzi. Osobiście wolałabym żeby to jednak było "ad persona", to i uczciwsze i dające szansę na pogadanie. Nie lubię puszczania bąków w grupie i czekania kto pierwszy zakryje nos. Więc...jeśli o mnie chodzi....wal śmiało;)
        Piszesz:
        > Marek pisze ,że faceci robią wszystko ,żeby mieć seks :) a no robią ,bo takimi
        > stworzył ich nasz stwórca.
        Jako że nie jestem katoliczką, nie znam chłopa, nigdy z nim nie gadałam, nie wiem co sobie myśli, powiem Ci że mnie nie stworzył po to, żebym sobie układała życie z chłopem. Mam na tym polu wielopokoleniowe doświadczenie. Ja, matka i nawet babcia były samodzielnymi rozwódkami. I chyba feminizowały;)

        > Grę wstępną moje Panie wasz partner powinien zacząć już od poniedziałku ,żeby w
        > sobotę wieczorem liczyć na wzajemność i może ,ale niekoniecznie seks .........

        No tu to się pogubiłam...bo niby trochę o mnie nadal, ale wyobrażając sobie Twoją prostą konstrukcję ( jednodżwigniową) chyba jednak nie o mnie.
        Ja gotuję najlepiej,aczkolwiek nie wyobrażam sobie żebym po powrocie z pracy była witana słowami "co dzisiaj na obiad"
        Ja robię zakupy najlepiej,aczkolwiek nie wyobrażam sobie żebym była obwiniana o to, że nie ma chleba w domu.
        Ja sprzątam najlepiej,aczkolwiek nie wyobrażam sobie z miłością tulić i wąchać skarpet po wyjściu pana do pracy czy po raz tysięczny porównywać żółć moczu na podłodze w łazience sprawdzając jego zagęszczenie.
        Ja odbieram dzieci z przedszkola najlepiej- e, zaraz, jak ja mogę przejechać swoją matkę, jak moja matka siedzi z tyłu?
        Kwiatów ciętych nie lubię, doniczkowe mam 4. Gadają do mnie. Czasami w nocy wstaję żeby je podlać bo wołają zgodnym chórkiem cieniutkich głosów- "Zawle, umieraaaaamy. Umieramy Zawleeee"
        Pasek z wypłaty nie jest mi potrzebny. Mnie się chłopy tak boją że w progu po wypłacie stają z kopertą w zębach na rękach, żebym się mogła przekonać że drobniaków po kieszeniach nie nakradli.
        No i końcówka....pieprzyć się lubię...codziennie. I to też nie jest kryptoreklama co udowodniłam poprzednimi wpisami mam nadzieję;)))

        >jeżeli nie dałeś się ogłupić.............napisz:

        Było miło, żegnam Zawle
        • sabat.77 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 08:46
          Wniosek prosty, trzeba bedzie chlopakow wyczulic, zeby nie brali dziewczyn z rozbitych rodzin, chocby sie im na kolanach napraszaly...
          • mojemail3 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 09:16
            sabat.77 napisał:

            > Wniosek prosty, trzeba bedzie chlopakow wyczulic, zeby nie brali dziewczyn z ro
            > zbitych rodzin, chocby sie im na kolanach napraszaly...

            Ale żartujesz teraz prawda? Bo wiesz, Twoi też mogą być z rozbitej rodziny...
            Miałam moment takiego myślenia, ale to bujda i złuda jest. Znam kilka przypadków dorosłych dzieci z rozbitych rodzin, którzy wcale nie powielają wzorców rodzinnych, mają naprawdę udane życie małżeńskie i rodzinne. A są tak zwane "normalne" i pełne rodziny z ukrytą patologią w różnej postaci,niestety.Piszę oczywistości, aż mi głupio;-)
            • sabat.77 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 09:25
              Moga, ale moja w tym glowa, zeby nie byli.
              I jednak wierze w jakis powielany schemat.
              Oczywiscie, patologia zdarza sie wszedzie, najczesciej wynika z nierownowagi sil w zwiazku.
              Sam zwiazek jest mocno ryzykowny, z cala pewnoscia nie bede wychowywac dzieci z presja na wiazanie sie z kobieta, a juz z cala pewnoscia nie za wczesnie. W dzisiejszych czasach ozenek przed czterdziestka to glupota, trzeba sie najpierw wyszalec.
              Kiedys matki staraly sie jak najwczesniej wyswatac dobrze dzieci, wpajajac glupawa wiare w milosc. Dzis korzystniej jest zrobic odwrotnie. Zenic sie pozno i tylko wtedy gdy sie ma kontrole nad sytuacja.
              Presja na dzieci i wnuki to tez totalna bzdura.
              • mojemail3 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 09:27
                sabat.77 napisał:

                (...)"Presja na dzieci i wnuki to tez totalna bzdura (...)"

                Więcej, to szkodliwa bzdura...
                • sabat.77 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 09:46
                  Szkodliwa zarowno dla rodzicow jak i dzieci. O tym mowie - pewnej presji... Rodzinie zalamujacej rece, ze potomstwu grozi bycie stara panna / starym kawalerem, a jak juz sie spelni, to tupanie nogami z niecierpliwoscia, kiedyz to wreszcie beda wnusie. Jednym slowem wiocha.pl.
                  Prawda jest taka, ze lepiej miec swiadomosc jakim zagrozeniem moze byc zwiazek i rodzicielstwo, jakie nieodwolalne sa niektore zyciowe decyzje.
                  Malzenstwo to jak skok ze samolotu. Lepiej wykonac go jedynie wtedy gdy ma sie na plecach spadochron, bo w powietrzu moze byc juz za pozno na refleksje.
                  • marek.zak1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 10:06
                    A co jest spadochronem?
                    Ja się ożeniłem wcześnie, czyli zaraz po studiach, i nie żałuję. Nie uważam, żeby małżeństwo było zagrożeniem - daje stabilizację emocjonalną, która mnie osobiście była potrzebna. Nieudane małżeństwo jest oczywiście dramatem, ale wtedy trzeba sie z niego wymiksować, nawet jesli koszty tego sa wysokie.
                    • sabat.77 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 10:18
                      marek.zak1 napisał:

                      > Ja się ożeniłem wcześnie, czyli zaraz po studiach, i nie żałuję. Nie uważam, że
                      > by małżeństwo było zagrożeniem - daje stabilizację emocjonalną, która mnie osob
                      > iście była potrzebna. Nieudane małżeństwo jest oczywiście dramatem, ale wtedy
                      > trzeba sie z niego wymiksować, nawet jesli koszty tego sa wysokie.

                      Dlaczego nie chcesz przyjąć do wiadomości, że zwyczajnie miałeś szczęście ? Jak byś chłopino wyglądał, gdyby twoja żona zdecydowała się przestać z tobą sypiać albo co gorsza stwierdziła, że puści cię w skarpetkach, zanim jeszcze się dorobiłeś i zrobiłeś jakąś karierę ?
                      Gwarantuje ci, że depresja i poczucie wartości na poziomie bruku uniemożliwiłoby ci osiągnięcie tego wszystkiego do czego doszedłeś, bez seksu stałbyś się tym czym samochód bez paliwa - rdzewiejącym wrakiem. Miałeś SZCZĘŚCIE, rozumiesz ?
                      Ja wiem, że ludzie którzy je mieli, często chcą wierzyć, że to ich genialne sprawstwo i głęboka myśl, ale częściej jest to zwykły przypadek. Tak łatwo uwierzyć, że jest się lepszym od innych...
                      • sabat.77 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 10:24
                        To całkiem jak np. z nowotworem. Jak się go nie ma, to myśli się, że ta kwestia nas nie dotyczy. Jakimś magicznym sposobem nas omija. Nie wiem - może Bóg nas kocha, albo sam diabeł ma w opiece ? Tylko potem w hospicjum człowiek zastanawia się "dlaczego kurwa ja ?". A dlatego. Bo chuj. Bo jesteśmy jak liść na wietrze, a życie napierdala grabami jak cepem i jak dostaniesz się w tryby, to zostaje z ciebie krwawa miazga. Sorry, game over.
                        Myślisz, że jesteś autorem swojego sukcesu ? Jednego włosa na swojej głowie nie możesz uczynić siwym.
                        • rekreativa Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 11:10
                          Drogi Kubusiu Fatalisto, przestałbyś bez sensu porównywać chorobę z żoną.
                          Na większość chorób wpływu nie masz, po prostu pewnego dnia robisz standardowe badania i wychodzi, że masz białaczkę - bo tak, zdarza się, ślepy los.
                          Ale nikt, kuźwa, nie budzi się pewnego dnia z jakąś żoną, która mu spadła w nocy z sufitu. Sam se tę babę znalazłeś i poderwałeś, albo sam pozwoliłeś się poderwać, sam na własnych nogach poszedłeś do ślubu i sam, będąc w pełni władz umysłowych zmachałeś bliźniaki.
                          I w każdym z tych milowych momentów mogłeś powiedzieć: "nie, dziękuję".
                          • sabat.77 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 11:17
                            rekreativa napisała:

                            > I w każdym z tych milowych momentów mogłeś powiedzieć: "nie, dziękuję".

                            Właściwie masz rację, odpowiedzialność leży w dużo większej mierze po mojej stronie. Ja mówię Markowi o wpływie czynnika losowego, chodzi o to, że pewne życiowe karty zostają zakryte dopóki się po nie nie sięgnie i nie powie "sprawdzam". Moje porównanie do choroby mogło być niestosowne, wybacz. Chociaż na niektóre choroby też można zapracować, np. paleniem papierosów czy dietą z dupy wziętą.
                            • marek.zak1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 11:23
                              Sabacie, Twoja historia jest znana. Twoja żona rządzi i decyduje i to jest przyczyna Twoich stresów.
                            • rekreativa Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 11:30
                              Oczywiście, że jakiś czynnik losowy wystepuje, choćby taki, że akurat w tym samym miejscu i o tej samej porze Marek znalazł się w pobliżu babki, która została potem jego żoną.
                              To, jakich ludzi spotykamy w życiu jest w dużej mierze przypadkowe, bo ani sobie nie wybieramy osób do klasy, ani do grupy na studiach, ani do zespołu w pracy.
                              Natomiast już to, z kim z tej przypadkowej grupy będziemy zacieśniać kontakty, kogo dopuścimy do poufałości, kogo nie, z kim pójdziemy do łóżka i z kim do ołtarza zależy w 100% od nas.
                              Nie zrozum mnie źle, ja nie myślę "sam jestes sobie winien", ale trochę mnie irytuje zwalanie na los, obroty planet i okoliczności przyrody swoich własnych poczynań.
                              Jasne, człowiek nie zawsze jest mądry i przewidujący, szczególnie w młodości, nieraz się natnie, bo mu brak wiedzy i doświadczenia, niemniej jednak to on działa, a nie jakieś tajemnicze siły.
                              • mojemail3 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 11:37
                                rekreativa napisała:

                                (...)"Jasne, człowiek nie zawsze jest mądry i przewidujący, szczególnie w młodości, nieraz się natnie, bo mu brak wiedzy i doświadczenia, niemniej jednak to on działa, a nie jakieś tajemnicze siły (...)"

                                A jeśli nawet ma trochę więcej szczęścia w trafieniu na potencjalnie odpowiedniego partnera, jeśli nawet jest to związek dobrany, to nas mogą nie ominąć kopniaki od losu, ciężkie próby, które trzeba przejść.
                                Na pewno, gdybym wiedziała to co wiem teraz, mogłabym uniknąć wielu błędów, ale cóż,to nie byłoby prawdziwe życie.
                                • gh1.234 KONIEC / MOŻE NOWE INNE FORUM 29.03.14, 21:15
                                  Spokojnie, mężczyzna ma mieć pasję i dać poczucie bezpieczeństwa,ale ja też .Po prostu TRZEBA SIĘ STARAĆ PO OBYDWU STRONACH JAKBY ŚWIAT SIĘ KOŃCZYŁ JUTRO I MIŁOŚĆ PIELĘGNOWAĆ CODZIENNIE NAWET DROBIAZGIEM-BUZIAKIEM po ,np.15 latach małżeństwa I NIE DAĆ SIĘ WMANEWROWAĆ,ŻE PO LATACH TO JUŻ NIC.DOPIERO COŚ!-BO SIĘ ZNAMY,WIEMY GDZIE SIEBIE DOTKNĄĆ,ITD.
                                  Przestań narzekać i chrzanić,spotkaj normalną dziewczynę.
                                  POZOSTALI - DAJCIE SOBIE SPOKÓJ I PODDAJCIE SIĘ TEMU, CO NIESIE WAM ŻYCIE (np.buntowi,jak w tym przypadku),bez względu co myślicie.
                          • marek.zak1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 11:18
                            rekreativa napisała:

                            > Drogi Kubusiu Fatalisto, przestałbyś bez sensu porównywać chorobę z żoną.
                            > Na większość chorób wpływu nie masz, po prostu pewnego dnia robisz standardowe
                            > badania i wychodzi, że masz białaczkę - bo tak, zdarza się, ślepy los.
                            > Ale nikt, kuźwa, nie budzi się pewnego dnia z jakąś żoną, która mu spadła w noc
                            > y z sufitu. Sam se tę babę znalazłeś i poderwałeś, albo sam pozwoliłeś się pode
                            > rwać, sam na własnych nogach poszedłeś do ślubu i sam, będąc w pełni władz umys
                            > łowych zmachałeś bliźniaki.
                            > I w każdym z tych milowych momentów mogłeś powiedzieć: "nie, dziękuję".
                            >

                            Mowią że to żona wybiera sie sama, ale masz rację, zawsze można powiedzieć ,,nie, dziekuję".
                      • marek.zak1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 10:59
                        Szczęście jest bardzo ważne. Mając 20 lat wpadłem pod samochód. Uratowała mnie gruba futrzana czapka, bo uderzyłem głową o krawężnik.
                        Jest nawet takie powiedzenie, rodem z USA: I'd rather be lucky, than good.
                        Hipotetycznie , gdyby moja żona wspomniała tylko o końcu seksu, oznaczałoby koniec związku tego samego dnia.
                        • sabat.77 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 11:08
                          marek.zak1 napisał:

                          > Hipotetycznie , gdyby moja żona wspomniała tylko o końcu seksu, oznaczałoby kon
                          > iec związku tego samego dnia.

                          Marek, ja ci wierzę. Oznaczałoby, wtedy gdy miałbyś komfort sobie na to pozwolić. Teraz masz, więc wyobrażasz sobie, że tak byłoby zawsze. Nie, zawsze tak nie jest.
                          W życiu dokonuje się pewnych wyborów opartych na kalkulacjach. Tak jak w polityce. Przypuśćmy - w ramach konfliktu zbrojnego na Ukrainie, jest mało prawdopodobne by np. Litwa samodzielnie włączyła się w ten konflikt po stronie Ukrainy, tylko dlatego, że jej władze uznałyby to za wojnę sprawiedliwą. Liczy się siła i możliwości.
                      • tremorsin Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 11:48
                        sabat.77 napisał:
                        > Dlaczego nie chcesz przyjąć do wiadomości, że zwyczajnie miałeś szczęście ?

                        Jak ja Ci tu sabacie przyklasnęłam! Małżeństwo? Klapka w mózgu "nie bzyknę już nikogo innego", której zapadający się dźwięk słyszysz już na poprawinach, potrafi namieszać nawet najwierniejszym. Ale są tacy jak marek, którzy stabilizacji emocjonalnej potrzebują i takie pragnienie zaspokoili. To musi być talent + szczęście.
                        • rekreativa Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 12:11
                          Co wy wszyscy z tym szczęściem?
                          To nie jest żadne "szczęście", tylko właściwe rozpoznanie własnych potrzeb i możliwości.
                          Marek czuł, że potrzeba mu stabilizacji, a małżeństwo jest dla niego dobrą drogą - i jest zadowolny ze swoich decyzji.
                          Jeśli ktoś biorąc ślub myśli "już nigdy..." i słyszy trzaskające drzwi od klatek czy inne jakieś rozpaczliwe dźwięki, to jest chyba wyraźny sygnał, że ślubu brać nie powinien - że małżeństwo to nie jest jego potrzeba.
                          Jeśli mimo to ślub weźmie, to już jego osobisty wybór - narzekać potem, że się miało "pecha" to żenada.
                          • tremorsin Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 12:19
                            Uhm.
                            Bo to przed ślubem się tak już wszystko wie. Czekam na głosy tych, którzy żony zdradzili i zamiar taki mieli już przed zawarciem węzła. C'mon! Piszcie.
                            • rekreativa Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 14:23
                              Uhm, bo wszyscy to takie dzieci we mgle - nic nie wiedzą, w niczym się nie orientują, o niczym nie słyszeli. Nie wiedzą, czy chcą brać ślub, nie wiedzą, czy chcą mieć dzieci, nie wiedzą, czy pożądają swojego partnera, nie wiedzą, czy kochają partnerkę...
                              To jak tak gówno wiedzą o sobie i swoich potrzebach, to może niech wpierw się dowiedzą, a dopiero potem zawracają dupę innym?

                              "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
                            • tadeo.1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 22:45
                              tremorsin napisała:

                              > Uhm.
                              > Bo to przed ślubem się tak już wszystko wie. Czekam na głosy tych, którzy żony
                              > zdradzili i zamiar taki mieli już przed zawarciem węzła. C'mon! Piszcie.
                              Przed ,może nie :)
                          • marek.zak1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 12:47
                            Stabilizacji, miłości, wspólnych nocy, możliwosci skupienia się na pracy. Romanse mnie nie bawiły, a że miałem kilka za sobą, pomyślałem, że starczy na tyle.
                            • tadeo.1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 22:47
                              marek.zak1 napisał:

                              > Stabilizacji, miłości, wspólnych nocy, możliwosci skupienia się na pracy. Roman
                              > se mnie nie bawiły, a że miałem kilka za sobą, pomyślałem, że starczy na tyle.
                              To fakt , romanse burzą spokój , wprowadzają chaos ......................z czasem człowiek ma ochotę od nich odpocząć......................po czym jak ochłonie:)+
                              • marek.zak1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 30.03.14, 09:51
                                tadeo.1 napisał:

                                > marek.zak1 napisał:
                                Stabilizacji, miłości, wspólnych nocy, możliwosci skupienia się na pracy. Roman se mnie nie bawiły, a że miałem kilka za sobą, pomyślałem, że starczy na tyle.

                                To fakt , romanse burzą spokój , wprowadzają chaos ......................z czasem człowiek ma ochotę od nich odpocząć......................po czym jak ochłonie:)+

                                Po zmianie czasu Sowa jeszcze nie ochłonęła:
                                zakbajka.blog.onet.pl/2014/03/30/zmiana-czasu-2/
                          • twojabogini Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 14:00
                            rekreativa napisała:

                            > Co wy wszyscy z tym szczęściem?
                            > To nie jest żadne "szczęście", tylko właściwe rozpoznanie własnych potrzeb i mo
                            > żliwości.

                            Dodam do tego jeszcze trochę zdrowego rozsądku. Wtedy małżeństwo też się całkiem nieźle układa. Z tego co widzę najgorzej na małżeństwie wychodzą romantycy, ci co wierzą w dozgonną miłość z motylkami oraz wierność myślą mową i uczynkiem. Bardzo szybko hormony się kończą, a sąsiadka pojawia się w snach. I panika - bo co tu robić, gdy miłość się skończyła, seksu z żoną/mężem się odechciało?

                            Lepiej wychodzą ci, którzy rozumieją, że seksualność to nie jest coś co można zaprząc w kajdany małżeństwa. Ja tam sobie swobodnie pożądam, się zachwycam i zakochuję się, a gdy mam okazję nie gardzę miłym flirtem. Dzięki temu moja seksualność rozkwita.

                            Jestem przy tym zadeklarowaną i zadowoloną monogamistką - odkąd zawarłam małżeństwo, dochowuję wierności i ani mi w głowie skoki w bok. Nie odczuwam takiej potrzeby. Potrzebę, jak widzę, częściej czują ci którzy wierność traktują jak kajdan, embargo na uśmiech, komplement czy erotyczną myśl związaną z inna osobą niż współmałżonek.

                            Co to jest w ogóle za pomysł, aby jedynym źródłem erotycznej inspiracji był wpółmałżonek? Tak się nie da. Taki ogień szybko wygaśnie. I wiecie co? Bardzo się obawiałam tej monogamii, wygaśnięcia hormonów itp., trochę czasu już minęło i nic takiego się nie zdarzyło, nawet motylki latają.
                        • tadeo.1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 22:39
                          tremorsin napisała:

                          > sabat.77 napisał:
                          > > Dlaczego nie chcesz przyjąć do wiadomości, że zwyczajnie miałeś szczęście
                          > ?
                          >
                          > Jak ja Ci tu sabacie przyklasnęłam! Małżeństwo? Klapka w mózgu "nie bzyknę już
                          > nikogo innego", której zapadający się dźwięk słyszysz już na poprawinach, potra
                          > fi namieszać nawet najwierniejszym. Ale są tacy jak marek, którzy stabilizacji
                          > emocjonalnej potrzebują i takie pragnienie zaspokoili. To musi być talent + szc
                          > zęście.
                          To fakt ,ten zapadający dźwięk już na poprawinach jest nie do zniesienia,potem jakoś się go znosi........do pierwszego razu............
        • tadeo.1 Re: Wszystko za seks, ale, ale 29.03.14, 14:58
          Hi hi....nie wiem czemu uważasz , że to było ad persona:), po części może i było ,ale o zupełnie innych personach myślałem, no ale teraz będę Ciebie kojarzył z personą....nie dałem się ogłupić ,bo niby czemu,całość logiczna , końcówka fantastyczna.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka