15.05.14, 19:52
Witam.
Zdecydowałam się napisać na tym forum, bo ciekawi mnie w miarę obiektywna i merytoryczna opinia, zwłaszcza panów
Prawie pięć lat temu wplątałam się w pewną relację z facetem. Znaliśmy się kiedyś, później się kontakt urwał, spotkanie przypadkowe po latach i tak poszło... Na początku miał być sam seks, tak sobie zakładałam, no ale jak zaczęliśmy się poznawać, okazało się, że dużo więcej nas łączy. No i trwa to już prawie pięć lat... Szkopuł w tym, że on nie jest wolny-żyje w wolnym związku z inną kobietą. Nie ma z nią ślubu, dzieci, takich tam. Jestem więc tą drugą
Co nas przede wszystkim łączy to świetny seks. Nawet nie wiedziałam, że tak z kimś może być. Nieraz słyszałam, że jestem najlepsza (a z niejednego pieca chleb jadł), kiedyś nawet przyznał, że ma obsesję na moim punkcie. Chemia między nami jest niesamowita, mimo upływu lat. Oprócz tego uwielbiamy ze sobą rozmawiać, spędzać czas, mamy podobne zainteresowania itp. itd. Nieraz słyszałam, że jestem jego ideałem, że mu zależy. No i ten nieziemski seks...
Szkopuł w tym, że status 'drugiej' coraz bardziej mnie męczy. Temat pojawiał się już kilka razy. Ale on 'nie chce nic zmieniać'. Dwa lata temu odeszłam, niestety nie wytrzymałam i wróciłam. Odeszłam drugi raz-wytrzymał kilka miesięcy i poprosił o spotkanie (bo tak bardzo mu źle i tęskni, a ja się oczywiście zgodziłam). I tak trwa dalej...
Nie wiem, co mam zrobić, jak 'ugryźć temat'. Bo skoro jestem taka idealna, wspaniała i tak mu ze mną dobrze to czemu jest jednak z kimś innym...? Dać sobie spokój czy walczyć (tylko jak?)?
Obserwuj wątek
    • terazkasia Re: ta druga 15.05.14, 20:54
      Facet ma mały harem ;) dla niego żyć nie umierać, o czym tu gadać? :)
      • 3-mamuska Re: ta druga 15.05.14, 21:14
        Facet mowi to co chcesz usłyszeć, niezły jest;)
        Gdybys była ta super extra najlepsza na świecie, byłabys juz ta pierwsza.
        Jej pewnie mowi to samo hihi.

        Nie maja dzieci ślubu no chyba ze mieszka u niej, to by tłumaczyło czemu nie odejdzie, haha bo nie ma gdzie.
        Naiwna jestes.
        • sabat.77 Re: ta druga 15.05.14, 21:37
          Widocznie to samiec alfa :)
          Nikt dobrowolnie nie zrezygnuje z przywilejow, glupi by byl.
          Ja za dobry seks tez bylbym gotow prawic takie pierdoly.
          Kochanie, jestes moim idealem, kupie ci futro i mercedesa. Habibi! :)
          • jesod Widocznie 15.05.14, 21:52
            sabat.77 napisał:
            > Widocznie to samiec alfa :)

            A może to jednak zwykły dupek...?
            • sabat.77 Re: Widocznie 15.05.14, 22:00
              A moze to jest tozsame? :)
              • jesod Re: Widocznie 15.05.14, 22:12
                sabat.77 napisał:
                > A moze to jest tozsame? :)

                Dla kogoś, kto nazywa siebie samcem alfa?
                Chiba nie...
                • sabat.77 Re: Widocznie 15.05.14, 22:24
                  Dla mnie. Dla ciebie. Kazdy ma swoja perspektywe :)
                  Dla mnie ktos twierdzacy ze jest samcem alfa wlasnie z cala pewnoscia jest dupkiem :)
            • potwor_z_piccadilly Re: Widocznie 15.05.14, 22:14
              jesod napisała:

              > A może to jednak zwykły dupek...?

              Nie może, a na pewno.
              Tamtą ma od prania skarpetek, a tą do bzykania.
              Znam taki trójkąt.
              Jedno mnie jeszcze ciekawi.
              Gdy autorka dopnie swego i połączy role nałożnicy z praczką to:
              a - czy nadal w ich łóżku tak wesoło będzie
              b - czy nadal tak świetnie będzie u nich z komunikacją
              c - czy trzecia nałożnica w takich okolicznościach przyrody pojawi się, czy się nie pojawi.
    • jesod Nieraz słyszałam 15.05.14, 21:57
      malagueta napisała:
      > Nieraz słyszałam, że jestem najlepsza (a z niejednego pieca chleb jadł)

      Jadł... czyli, w prostym tłumaczeniu, maczał swoje pióro w niejednym kałamarzu. :)))))
    • brak.polskich.liter Re: ta druga 15.05.14, 21:59
      Walczyc? No, wez. Przeciez w tym ukladzie to ten facet rozdaje karty, a nie Ty.

      > Nieraz słyszałam, że jestem jego ideałem, że mu zależy. No i ten nieziemski seks...

      Nie watpie, ze jestes. Serio. Babka, ktora od lat robi za fajny czasoumilacz - bzykadelko z wgranym pakietem romantycznym, a przy tym godzi sie na takie warunki, na jakie Ty sie godzisz, to dla takiego gostka cud, miod i orzeszki. Tez bym Ci na jego miejscu mowila, ze jestem idealem, czy co tam innego lubisz slyszec, facet nie jest idiota. Znakomicie to rogrywa.

      Swoja droga, zaintrygowalo mnie jedno - koles zyje w zwiazku z jakas babka, co implikuje, ze jednak spedza ze swoja oficjalna partnerka czas. Z Toba prowadzi dlugie rozmowy, ergo tez spedza czas. No i to nieziemskie ruchanie w pakiecie, ktore tez troche czasu wymaga.
      To jakis miszczu haremowej logistyki musi byc - no, chyba, ze jest rentierem z oceanami wolnego czasu, wzglednie postacia z gry komputerowej, majacej 3 zycia rownolegle :P

      Napisz, jakbys mogla, jak on to robi - nie to, ze planuje ruchac na boku, ale jestem ostatnio dosc zajeta, w pracy mlyn + rozne fajne rzeczy w zyciu prywatnym i jakies sztuczki z czasem bardzo by mi sie obecnie przydaly...
      • sabat.77 Re: ta druga 15.05.14, 22:06
        Moze gosc ma zdolnosc bilokacji? To by bylo. Ogladam sobie z zona tv a jednoczesnie dymam w dupe kochanke. Fajnie, jak ten koles z zaginionej autostrady. Na upartego, moglbym po fakcie zadzwonic do mojej zony i opowiedziec jej jak bylo fajnie z kochanka, jednoczesnie siedzac obok w milczeniu przy TV. Jak by po tym nie wybiegla z pokoju z wrzaskiem, to znaczy ze ma nerwy ze stali damascenskiej :)
        • brak.polskich.liter Re: ta druga 15.05.14, 22:23
          sabat.77 napisał:

          > Moze gosc ma zdolnosc bilokacji?

          A tez mozliwe.
          O tak - bzykac sie w jakiejs fajnej wakacyjnej scenerii, a jednoczesnie wyglaszac wyklad na konferencji poswieconej lekoopornym szczepom M. tuberculosis, to byloby cos :D

          > moglbym po fakcie zadzwonic do mojej zony i opowiedziec jej jak bylo
          > fajnie z kochanka, jednoczesnie siedzac obok w milczeniu przy TV.

          Ladne :) Wlasnie to sobie zwizualizowalam.
          • kag73 Re: ta druga 15.05.14, 22:38
            Malaqueta, a innych facetow nie ma, wolnych?
            Jak sie "wplatalas w jakas relacje", to sie wyplataj i tyle.
            • druginudziarz Re: ta druga 15.05.14, 22:47
              kag73 napisała:

              > Malaqueta, a innych facetow nie ma, wolnych?
              > Jak sie "wplatalas w jakas relacje", to sie wyplataj i tyle.

              "Wplątała" się w miłość a Ty jej jakieś racjonalne argumenty ciśniesz...
              • kag73 Re: ta druga 15.05.14, 22:59
                druginudziarz napisał:
                > "Wplątała" się w miłość a Ty jej jakieś racjonalne argumenty ciśniesz...

                Aaa, to przepraszam...
                • druginudziarz Re: ta druga 15.05.14, 23:02
                  kag73 napisała:

                  > druginudziarz napisał:
                  > > "Wplątała" się w miłość a Ty jej jakieś racjonalne argumenty ciśniesz...
                  >
                  > Aaa, to przepraszam...

                  Nie rób scen ;)
            • jesod Porady na wypady 15.05.14, 22:49
              kag73 napisała:
              > Malaqueta, a innych facetow nie ma, wolnych?
              > Jak sie "wplatalas w jakas relacje", to sie wyplataj i tyle.

              A najlepiej niech zacznie regularnie jeździć do Cichozrzynka (czytaj: Ciechocinka). ;))))
              • malagueta Re: Porady na wypady 16.05.14, 09:19
                wiecie, ja naprawdę wiem, że ta relacja to nie jest najlepszy pomysł mojego życia, wiem, że dla niego takie coś jest wygodne (bo jak mówicie-tam uprane skarpety, tu czasoumilacz). ale ludzie są ze sobą z różych powodów i rozstają się też z różnych. w końcu jednak zdarza się, że 'ta druga' zyskuje status pierwszej...
                wyplątać się próbuję-to jest trzecia próba, mam nadzeję, że ostatnia. chciałabym jednak mieć poczucie, że zminimalizowałam koszty utraconych korzyści, że nic więcej zrobić nie mogłam (choc racja-on tu w głownej mierze rozdaje karty)-stąd mój post
                niestety fajnych i wolnych facetów w otoczeniu jak na lekarstwo. poza tym boję się, że już mi z nikim w łożku nie będzie tak dobrze (bo nigdy wcześniej nie było), a to dla mnie ważny aspekt
                • ina_nova Re: Porady na wypady 16.05.14, 10:27
                  > w końcu jednak zdarza się, że 'ta druga' zyskuje status pierwszej..
                  > .

                  Zdarza się tez wygrana w lotto.
                • hello-kitty2 Re: Doprowadz do konfrontacji 16.05.14, 11:11
                  malagueta napisała:

                  > wiecie, ja naprawdę wiem, że ta relacja to nie jest najlepszy pomysł mojego życ
                  > ia, wiem, że dla niego takie coś jest wygodne (bo jak mówicie-tam uprane skarpe
                  > ty, tu czasoumilacz). ale ludzie są ze sobą z różych powodów i rozstają się też
                  > z różnych. w końcu jednak zdarza się, że 'ta druga' zyskuje status pierwszej..
                  > .
                  > wyplątać się próbuję-to jest trzecia próba, mam nadzeję, że ostatnia. chciałaby
                  > m jednak mieć poczucie, że zminimalizowałam koszty utraconych korzyści, że nic
                  > więcej zrobić nie mogłam (choc racja-on tu w głownej mierze rozdaje karty)-stąd
                  > mój post

                  No to co za problem. Z pierwsza dzieci nie ma wiec stracic nie moze nikt. Idziesz, umawiasz sie z pierwsza, czekacie na niego w ich mieszkaniu. Facet wchodzi i zobaczysz jak sie zachowa. Wyjdzie z niego kim dla niego jestes. Jak pojedzie po Ciebie jak po szmacie to bedziesz miala pelen obraz sytuacji ile dla niego znaczysz. A jak z Toba wyjdzie zabierajac swoje rzeczy to bedziesz miala swoja szanse, na ktora czekasz. Tak czy siak bedzie w prawo albo w lewo.

                  > niestety fajnych i wolnych facetów w otoczeniu jak na lekarstwo.

                  No tak jest.

                  poza tym boję
                  > się, że już mi z nikim w łożku nie będzie tak dobrze (bo nigdy wcześniej nie by
                  > ło), a to dla mnie ważny aspekt

                  Do lozka to jest wiecej chetnych niz twoich obaw. O to bym sie nie martwila.

                  Tez kiedys mialam zonatych. Wiesz jak sie naprosciej wyplatac? Spytac sie/dowiedziec sie jak sie zachowa jakby wyszla ta relacja na swiatlo dzienne. Jeden od razu mi powiedzial 'wszystkiemu zaprzecze'. Czyli zaprzeczylby kazdemu slowu, ktore mi powiedzial, no to ile te slowa byly warte? Mowa trawa.

                  A ze nikogo juz nie spotkasz, hmm, po prostu o tym nie mysl. NIe warto.
      • malagueta Re: ta druga 16.05.14, 09:27
        no fakt, jest mistrzem kombinowania i az sie dziwie, ze ta jego sie nie skapnela przez tyle lat (albo udaje ze nie widzi). jak to robi? w sumie nigdy nie pytalam, gdzie jest jak jest u mnie. ale np. ma taka prace, że zawsze coś tam może wykombinować. że np. musi zostać dłużej, albo czasem ma nocną zmianę, i wtedy dzień ma wolny. teraz ma nienormowany czas pracy, więc czasem też się zdarza urwać troche czasu. do tego mają jakąś działkę, na którą on jeździ dość regularnie coś tam działać, a że działka bardziej w moją stronę niż jego, więc zawsze zahaczy jakoś o moje M3. zdarzało się, że np. braliśmy dzień wolny i spędzaliśmy go razem (choc on oficjalnie był w pracy). a rozmowy w dużej mierze przez telefon-np. jak wraca z pracy do domu (40 min.)
        Jakoś daje radę od czasu do czasu się wyrwać. Mimo że mieszkamy 50 km od siebie, pracujemy w dwóch innych krańcach województwa, on do tego ma dzieci z pierwszego małżeństwa, które czasem ma na głowie... Ale jak się mówi-chcieć to móc
        • zyg_zyg_zyg Re: ta druga 16.05.14, 10:04
          > , pracujemy w dwóch innych krańcach województwa, on do tego ma dzieci z pierwsz
          > ego małżeństwa, które czasem ma na głowie... Ale jak się mówi-chcieć to móc

          Czyli najpierw była jakaś pierwsza, teraz jest druga i trzecia. Może ten facet nie chce powtarzać doświadczenia z przeszłości? Tak pospekuluję - miał żonę, poznał kobietę, która nie chciała mieć statusu kochanki, więc została pierwszą, a żona byłą. A potem poznał Ciebie i Ty też nie chcesz mieć statusu kochanki. Po co on miałby teraz coś zmieniać, jak za chwilę byłoby to samo?

          Na pewno wiesz, już znasz te historie, że można zmarnować życie czekając no coś, co się nigdy nie wydarzy. Nie wiązałabym nadziei na ułożenie sobie życia z tym człowiekiem - na wspólne mieszkanie i dzieci - jeśli na tym Ci zależy. Nie wkładałabym zbyt wiele w ten związek. Dopóki dobrze się bawisz, to się po prostu baw. Pomyśl tylko, ile czasu chciałabyś przeznaczyć na tę relację, jeśli miałaby być ciągle tylko zabawą. Ile jeszcze chcesz wytrzymać rolę kochanki, albo ile jeszcze chcesz żyć w nadziei, że przestaniesz nią być. Zabawa najpewniej kiedyś się całkowicie urwie i nie zostanie po niej nic (oprócz wspomnień świetnego seksu na małe pocieszenie i stare lata :-)) A kiedy minie wyznaczony przez Ciebie czas, zakończ relację, albo weź się za poważne przerabianie tematu, dlaczego nie możesz jej zakończyć. Bo tak to naprawdę można sobie przesrać całe życie.
          • malagueta Re: ta druga 16.05.14, 10:34
            No właśnie ten czas mija powoli (dałąm sobie pól roku po jego ostatnim powrocie), bo nie chcę sobie, jak piszesz, 'przesrać życia'. Nie mam 20 lat, chcę mieć rodzinę, chce mieć kogoś na codzień a nie tylko od święta. Już to wszystko wiem, tylko za mało mam siły, żeby powiedzieć sobie (i jemu) dość. Boję się, że nikogo fajnego już nie spotkam, a z drugiej strony wiem, że jestem za fajna, żeby być tylko drugą
            • jesod Fajny 16.05.14, 11:16
              malagueta napisała:
              > Boję się, że nikogo fajnego już nie spotkam, a z drugiej strony wiem, że jestem za fajna, żeby
              > być tylko drugą

              Fajny do fajnej pasuje, bo... fajnie wywija chujem? ;))))
              • malagueta Re: Fajny 16.05.14, 11:29
                jesod napisała:

                > Fajny do fajnej pasuje, bo... fajnie wywija chujem? ;))))

                Bardzo to głębokie, bardzo :-P
                • jesod Re: Fajny 16.05.14, 14:46
                  malagueta napisała:
                  > jesod napisała:
                  >
                  > > Fajny do fajnej pasuje, bo... fajnie wywija chujem? ;))))
                  >
                  > Bardzo to głębokie, bardzo :-P

                  Adekwatnie głębokie do rozterek. :P

                  Cd.:
                  A fajna fajnie wywija cipką, która jest z fajnym super gibką.
                  :)
            • kag73 Re: ta druga 16.05.14, 12:40
              Facetowi jest wygodnie, mily uklad dla niego. Moim zdaniem nie jest "fajny", bo latami oszukuje i wykorzystuje zaufanie swojej partnerki.
              Poza tym Twoje mrzonki i marzenia o wspolnym zyciu jego za bardzo nie interesuja. Po pierwsze on juz ma dzieci, niekoniecznie chce ich miec wiecej. Po drugie jest milo, graco i fajnie, bo z doskoku, cichaczem, tylko frajda, bez obowiazkow i zobowiazan i adrenalinka do tego.
        • brak.polskich.liter Re: ta druga 16.05.14, 11:13
          A, czyli jednak miszczu haremowej logistyki.

          A czy jego oficjalna partnerka nie jest swiadoma charakteru jego pracy? Ja rozumiem, ze przy pracy w systemie zmianowym czy nienormowanym czasie cos tam mozna okazjonalnie urwac, ale tak regularnie i to od paru lat? No i ile dni wolnych w roku mozna wziac? Koles musi byc niezly w opowiadaniu bulszitu. No i jeszcze potem pamietac, co powiedzial i komu i sie nie wysypac... Naprawde zazdraszczam. Ma chlop leb jak sklep, no i musi miec olbrzymia motywacje do zachowania status quo. Musi bardzo lubic ten sport (pytalas o przyczyny rozpadu malzenstwa nr 1? Odpowiedz moglaby byc bardzo pouczajaca). W przeciwnym wypadku by wymiekl. Ale - jak sama napisalas - chiec to moc, nie?

          Postawienie sprawy na ostrz noza, tj. zadanie okreslenia sie spowoduje, ze pan najprawdopodobiej Cie kopnie i poszuka sobie kolejnej naiwnej niuni. Jest obrotny, ma wieloletnie doswiadczenie w tego typu ukladach, umie to rozgrywac. Bez problemu znajdzie kolejna. A jesli jednak uzna, ze chwilowo da Ci sie przyszpilic i sie ze swoja oficjalna partnerka rozstanie, to tym gorzej dla Ciebie - wskoczysz po prostu na jej miejsce i to Ty bedziesz ta, ktorej sie opowiada o koniecznosci wyjazdu na dzialke albo o pracy po godzinach. Bedziesz miec kanal, bo ten typ sie nie zmieni. Po co by mial? Swiat mu spsrzyja.

          Jeszcze jedno. Piszesz, ze wolnych i fajnych facetow jak na lekarstwo. Naprawde sadzisz, ze fajny i wolny facet zainteresuje sie powaznie bzykadelkiem jakiegos znudzonego haremowego logistyka?
          • hello-kitty2 Re: ta druga 16.05.14, 14:31
            brak.polskich.liter napisała:

            > Jeszcze jedno. Piszesz, ze wolnych i fajnych facetow jak na lekarstwo. Naprawde
            > sadzisz, ze fajny i wolny facet zainteresuje sie powaznie bzykadelkiem jakiego
            > s znudzonego haremowego logistyka?

            Po co ja ponizasz? Jakie masz do tego prawo? A co Ciebie nikt ''znudzony" wczesniej nie bzykal? Co ma piernik do wiatraka? Co zaraz opowiesz nam o nadgryzionym jablku? Albo zrobisz z niej kurwe? Kazdy kogos mial (oprocz Sabata :), co za roznica w jakiej konfiguracji? A co jak sie bedzie wiazala z wolnym, fajnym facetem to bedzie mu sie spowiadala ze swojego zycia erotycznego? A z jakiej racji? Pytam: skad facet dowie sie, ze byla w trojkacie z facetem NIEZONATYM! A po drugie chuj mu do tego? Czujesz sie taka lepsza? Nie wspominajac juz co robia teraz moze fajni, wolni faceci, moze jakies divy posuwaja, a Ty ja od bzykadelek wyzywasz. Bzykadelka to sa jak nam tu jeden wolny facet donosil kurwy w Tajlandii, na ktore jezdzi. Do tego ja sprowadzasz? Czujesz sie lepiej obrazajac ja? O co Ci w ogole chodzi?
            • triss_merigold6 Re: ta druga 16.05.14, 14:47
              Przypuszczam, że chodzi głównie o to, że przy bliższej i poważniejszej znajomości trudno wyciąć sobie 5 lat z życiorysu, a pozostawanie w takim układzie źle świadczy o kobiecie tzn. świadczy o tym, że jest głupia. Pani oczywiście może nie przyznawać się do funkcjonowania w wieloletnim trójkąćie na pozycji ta trzecia.
              • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: ta druga 16.05.14, 15:14
                Tak z innej perspektywy - mamy czarno na białym przykład ile może znaczyć NAPRAWDĘ DOBRY seks. Jak widać po autorce postu - może znaczyć bardzo dużo, a juz na pewno na tyle dużo, że łyka tanie teksty jak pelikan, dwa razy odchodziła, dwa razy wracała - no krótko mówiąc mało wierzy w siebie, swoją kobiecość i wartość jako człowieka.

                Autorko - jak chcesz budować swoją wartość na tym czy innym facecie, to nie tędy droga.
                Jak wierzysz, że jesteś warta grzechu i warta wspólnego życia jako numer 1 i tylko 1 - to będzie to widać po tobie. A jak nie masz odwagi pożegnać miszcza haremowej logistyki (cudny tytuł :) swoją drogą :) - to będziesz między działką, pracą jednym a drugim łóżkiem aż gość dojdzie do 50 czy 60-tki i zacznie szukać bardziej domu darmowej opieki niż domu darmowej uciechy łóżkowej. Twój wybór.
                • zyg_zyg_zyg Re: ta druga 16.05.14, 15:55
                  > Tak z innej perspektywy - mamy czarno na białym przykład ile może znaczyć NAPRA
                  > WDĘ DOBRY seks.

                  Wiesz co, Żorżu, ja tez miałam rozterki podobne do tych autorki wątku. Trwałam w związku, który nie dawał mi tyle, ile potrzebowałam. Odchodziłam po wielokroć, wracałam po wielokroć (szczęśliwie o jeden raz mniej niż odchodziłam...), też się bardzo bałam, że po rozstaniu nie spotkam w swoim życiu takiego drugiego mężczyzny (faktycznie, spotkałam całkowicie innego - i chwała Bogu). Choć u nas seks właśnie leżał, kwiczał. To był właśnie ten fatalny brak.

                  A z resztą się zgadzam - najsilniej w tym związku trzymały mnie moje deficyty, moje czarnowidztwo i lęk. Może nie poczucie małej wartości, ale przekonanie, że ci "pełnowartościowi" mężczyźni są już dawno pozajmowani. I też wieszczę autorce, że jeśli zabraknie jej odwagi i nie zaryzykuje, to ta historia może się dla niej skończyć źle. Choć wierzę też, że nawet jak się tej odwagi nie ma, to można jej poszukać i w końcu odnaleźć. Im prędzej tym lepiej.
                  • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: ta druga 16.05.14, 16:24
                    Zyg - to napisz cokolwiek więcej, jako przykład że można.
                    Oczywiście tyle, ile uznasz za stosowne - chyba jest was więcej, zdaje się że Triss, kiedyś wcześniej Lilyrush chyba - na pewno więcej przykładów poukładanego drugiego życia i pożycia by się znalazło. W końcu tego kwiata to pół świata, więc nawet w województwie autorki w promieniu 50 km paru się znajdzie :)
                    A jak zakreśli większy promień poszukiwań, to z pewnością szanse rosną :)

                    Może autorce to pomoże podjąć jedyną dobrą dla niej decyzję - jestem przekonany, że tak, nic lepiej nie działa jak przykłady z życia (a nie z kina czy harlekina) wzięty.
                  • d-77 Re: ta druga 19.05.14, 12:44
                    Zyg_zyg_zyg, w tym związku trzymały Cię deficyty, lęk, itd. Ale w końcu jednak odeszłaś, jak to zrobiłaś?
                    Znalazłaś tego innego faceta, jak?
                    • zyg_zyg_zyg Re: ta druga 20.05.14, 14:45
                      > Znalazłaś tego innego faceta, jak?

                      Tego innego faceta znałam od lat. Tylko nigdy wcześniej nie postrzegałam go w kategoriach związkowych. U mnie było całkiem podobnie do tego, co opisała BPL:

                      "Mialam okazje obserwowac niedawno zmiany w zyciu mojej znajomej, ktora przez jakis czas byla uwiklana, podobnie jak autorka watku, w jakis przedziwny a nierokujacy uklad erotyczny (bo zwiazkiem trudno toto bylo nazwac). Miotala sie, szarpala, odchodzila od misia po to, zeby zaraz wrocic i jojczyla, ze fajnych facetow ni huhu (znakomita podbitka do racjonalizacji w mysl "na bezrybiu i rak ryba"). Kiedy sie wreszcie od misia psychicznie odkleila, zauwazyla ze zdumieniem, ze fajni faceci ISTNIEJA. Fajni, chetni i potencjalnie nia zainteresowani. Wczesniej zreszta tez istnieli i byli, tylko ona ich nie zauwazala, calkowicie pochlonieta swoim misiem i zabieganiem o ochlapy jego czasu i zainteresowania."

                      I Kicia też ma moim zdaniem rację:

                      "Zmien sie, swoja postawe, a fecet sam sie znajdzie. Postawa wyczekujaca odstrasza, wewnetrzna pustka tez. Przestan sie wreszcie bac ;) Zapisz sie na kurs plywania albo jezykowy albo whatever, byle cos nowego."

              • zyg_zyg_zyg Re: ta druga 16.05.14, 15:37
                a pozostawanie w takim układzie źle ś
                > wiadczy o kobiecie tzn. świadczy o tym, że jest głupia

                O, a to dlaczego? Bo pukanie żonkosia wyklucza uwicie wspólnego gniazdka?
                • triss_merigold6 Re: ta druga 16.05.14, 15:47
                  Z tym zonkosiem? Wyklucza. Nie po 5 latach.
                  Ona go nie puka, ona chce byc jego żoną i mieć rodzinę, jest od niego emocjonalnie uzależniona.
                  • zyg_zyg_zyg Re: ta druga 16.05.14, 15:57
                    Myślałam, że piszesz o wszystkich laskach gustujących (do pewnego czasu) w żonatych mężczyznach.
              • brak.polskich.liter Re: ta druga 16.05.14, 19:50
                Nieno, gdyby autorka kogos poznala, odpowiedziala pozytywnie na jego zainteresowanie, stwierdzila po paru spotkaniach, ze to jest to, po czym kopnela haremowego logistyka w zad, to nie byloby problemu.
                Tylko, ze to malo realne, chocby z przyczyn, ktore wymienilam w poscie-odpowiedzi na bulwers Hello-Kitty.

                Zreszta nie tylko o to chodzi. Mialam okazje obserwowac niedawno zmiany w zyciu mojej znajomej, ktora przez jakis czas byla uwiklana, podobnie jak autorka watku, w jakis przedziwny a nierokujacy uklad erotyczny (bo zwiazkiem trudno toto bylo nazwac). Miotala sie, szarpala, odchodzila od misia po to, zeby zaraz wrocic i jojczyla, ze fajnych facetow ni huhu (znakomita podbitka do racjonalizacji w mysl "na bezrybiu i rak ryba"). Kiedy sie wreszcie od misia psychicznie odkleila, zauwazyla ze zdumieniem, ze fajni faceci ISTNIEJA. Fajni, chetni i potencjalnie nia zainteresowani. Wczesniej zreszta tez istnieli i byli, tylko ona ich nie zauwazala, calkowicie pochlonieta swoim misiem i zabieganiem o ochlapy jego czasu i zainteresowania.
            • brak.polskich.liter Re: ta druga 16.05.14, 19:32
              Nie unos sie tak.
              Doprecyzuje, o co mi chodzilo w tym fragmencie, ktory tak Cie zbulwersowal.

              Otoz malo prawdopodobne, ze wolny, fajny (w znaczeniu - poukladany, zrownowazony, nieobarczony jakimis glebszymi deficytami i nieposiadajacy fundamentalnych wad) i "prozwiazkowy" facet (a o takiego wszak autorce watku chodzi) zainteresuje sie kobieta pozostajaca w ukladzie, w jakim obecnie znajduje sie watkodajka. A jesli sie nawet zainteresuje, to szybko sie odinteresuje, bo ona to schrzani - chocby tym, ze jest emocjonalnie niedostepna, gdyz "uwieszona" na swoim haremowym logistyku, psychicznie nim zajeta i z ograniczonymi zasobami czasowymi.

              To, z kim laska sie bzyka i w jakich konfiguracjach jest tu najmniej istotne. Po prostu dluzsze pozostawanie w tak asymetrycznej jesli chodzi o oczekiwania relacji wysyla czytelny komunikat, ze cos jest z nia nie tak. A fajni, poukladani ludzie (zarowno faceci jak i babki) maja tendencje do omijania szerokim lukiem osob, z ktorymi cos jest nie tak - w sensie wchodzenia z nimi w zwiazki, bo w ukladach czysto rozrywkowych nie ma to wiekszego znaczenia.

              Wiec mozesz juz wypuscic nagromadzone powietrze :D
              • hello-kitty2 Re: ta druga 16.05.14, 21:08
                brak.polskich.liter napisała:

                A fajni, poukladani
                > ludzie (zarowno faceci jak i babki) maja tendencje do omijania szerokim lukiem
                > osob, z ktorymi cos jest nie tak - w sensie wchodzenia z nimi w zwiazki, bo w
                > ukladach czysto rozrywkowych nie ma to wiekszego znaczenia.

                Nie wierze w istnienie ''fajnych, poukladanych ludzi" (a tym bardziej nie na tym forum :-)) chciazby dlatego, co w tym akapcie opisalas. I dlatego nie widze powodu do ponizania tych niefajnych i niepoukladanych wzgledem tych za ktorych Ty siebie uwazasz. Jak glebiej pogrzebac to kazdy kryje jakies gowno, a Ty nie jestes wyjatkiem ;)

                Poza tym dlaczego ma sie wiazac od reki, moze najpierw swoje zycie poukladac, a dopiero potem zwiazac sie z fajnym i poukladanym, jesli teraz sie jeszcze nie nadaje.
                • brak.polskich.liter Re: ta druga 16.05.14, 22:22
                  Alez Cie draznie :)

                  > Poza tym dlaczego ma sie wiazac od reki,

                  Yyy, wez moze zrob wdech-wydech i przeczytaj postki watkodajki, co?
                  Toz laska wyraznie napisala, ze CHCE sie zwiazac.

                  "Nie mam 20 lat, chcę mieć rodzinę, chce mieć kogoś na codzień a nie tylko od święta".

                  Moze dlatego?
                  • triss_merigold6 Re: ta druga 16.05.14, 23:59
                    Amen. Z tym panem rodziny mieć nie będzie. Nie po 5 latach bycia na pozycji tej drugiej/trzeciej czy jak to zwał. On nie ma żadnego interesu w zmianie układu.
                    Ergo - jeśli panna chce mieć rodzinę, to powinna przestać tracić czas i cenną energię i zostawić układ definitywnie.
                    • brak.polskich.liter Re: ta druga 17.05.14, 11:06
                      Dokladnie. Niech sie kobieta zdecyduje na modus vivendi i na to, na czym jej bardziej zalezy - na zwiazku, ktory moglby ewentualnie wyewoluowac w rodzine, czy na ukladzie z aktualnym bzykaczem. Bo tych dwoch rzeczy naraz raczej miec nie moze.
                      • zawle Re: ta druga 17.05.14, 11:30
                        W przypadku bycia kochanką faceta w związku działa wiele psychologicznych reguł. Niedostępność-pragniemy tego czego mieć nie możemy. Chęć odzyskania zainwestowanych dóbr- nie muszą to być dobra materialne, ale emocje, wyrznięte normy, zasady, czas. Racjonalizacja- to MUSI być coś wielkiego skoro tyle w to zainwestowałam. Poczucie zagrożenia- zapada silnie w podświadomość. reguła wzajemności- on ryzykuje dla mnie. Kochankowie potęgują to wszystko całym swoim zachowaniem- w końcu czymś muszą kupić kobietę. A tak naprawdę to jest banalne, nic nie warte i tuzinkowe. Wystarczy posłuchać relacji innych kochanek żeby zrozumieć że nasza sytuacja jest identyczna i nie ma w niej niczego nadzwyczajnego. Po pewnym czasie od uwolnienia zaczniesz widzieć sprawy we właściwej proporcji. I wtedy zobaczysz że seks nie był aż taki wyjątkowy. A jeśli nawet to Twój Pan miał z tym niewiele wspólnego. Bo magię wytworzyła sytuacja, nie on. Piszę to jako była kochanka. Nigdy więcej takiej żenady.


                        "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
                        • malagueta Re: ta druga 18.05.14, 20:54
                          zniknęłam na weekend a tu tyle lektury... nie zawsze miłe i nie zawsze fair (nie czuję się bzykadełkiem), ale daje do myślenia i za wszystkie głosy dziekuję
                          co do poczucia własnej wartości i kobiecości to nie mam z tym problemu. uważam się za całkiem interesującą i atrakcyjną. tylko tych facetów brak... pracuję w dużej firmie, dość sporo podróżuję, jestem aktywna, rzadko siedzę w domu, jestem kontaktowa i otwarta. ale nowych ludzi, a właściwie mężczyzn, nie poznaję. pewnie gdzieś są, tylko gdzie...
                          a potrzeby, zarówno emocjonalne jak i seksualne, są. i stąd haremowy logistyk (boskie jest to określenie). emocjonalnie uzależniona się od niego nie czuję, było tak rok temu, był zimny prysznic, uczuć zostało może z 10%. naprawdę dużo już zrobiłam, aby z tego wyjść, bo jak mi się włącza rozum to wiem, że to nie ma sensu żadnego, że jakby chciał itp... Tylko boję się tej pustki, tego że nic nie będzie i co będzie, jak się jednak nikt nie znajdzie...? W sensie nikt, kto mnie zainteresuje. Boję się, że już nigdy z nikim nie będzie takiej chemii, bo jak pisałam-dla mnie seks to dość istotna kwestia
                          • jesod Tylko się boję tej pustki 18.05.14, 21:20
                            malagueta napisała:
                            > Tylko boję się tej pustki, tego że nic nie będzie i co będzie, jak się jednak nikt nie znajdzie...? > W sensie nikt, kto mnie zainteresuje.

                            Masz to, co chcesz mieć, to co akceptujesz i to co jest dla Ciebie ważne.
                            Nie za bardzo rozumiem też o jakiej obecnie pełni piszesz... bo jej tak naprawdę nie ma, skoro masz w tym temacie jakieś rozterki.

                            malagueta napisała:
                            > Boję się, że już nigdy z nikim nie będzie takiej chemii, bo jak pisałam-dla mnie seks to dość > istotna kwestia

                            A zmierzyłaś lub zważyłaś już jakoś tę chemię? :)
                            Specjalnie w tę chemię nie wierzę... Chyba, że ma być wymówką na wszystkie wątpliwości, braki, niepewności i niedopowiedzenia.
                            Budujesz związek na seksie - to Twój wybór i wszystkie jego konsekwencje. Reszta zależy od Twojej psychiki.
                          • kag73 Re: ta druga 18.05.14, 22:01
                            malagueta napisała:
                            Tylko boję się tej pustki, tego że nic ni
                            > e będzie i co będzie, jak się jednak nikt nie znajdzie...? W sensie nikt, kto m
                            > nie zainteresuje. Boję się, że już nigdy z nikim nie będzie takiej chemii, bo j
                            > ak pisałam-dla mnie seks to dość istotna kwestia.

                            Wiekszosc ludzi tak ma, tkwi w nieudanych zwiazkach, rozpacza, frustruje sie a nieczego nie zmienia, bo boi sie co bedzie pozniej, boi sie nowosci i pustki. Ty wlasciwie juz teraz masz niewiele, bo seks to se mozna znalezc zawsze.
                            Zakoncz ten rozdzial, wtedy bedziesz gotowa otworzyc sie na cos innego, kogos nowego. Nie wierz w to, ze pasuje do Ciebie tylko ten jednen jedyny facet i ze z zadnym nie bedzie jak z nim. Moze bedzie inaczej, ale niekoniecznie gorzej. Daj sobie szanse!

                          • hello-kitty2 Re: ta druga 19.05.14, 12:50
                            malagueta napisała:

                            Tylko boję się tej pustki, tego że nic ni
                            > e będzie i co będzie, jak się jednak nikt nie znajdzie...? W sensie nikt, kto m
                            > nie zainteresuje. Boję się, że już nigdy z nikim nie będzie takiej chemii, bo j
                            > ak pisałam-dla mnie seks to dość istotna kwestia

                            Co bedzie? Nic nie bedzie. Bedziesz nadal zyc, pracowac, podrozowac, bedziesz aktywna, otwarta, kontaktowa, jak jestes. Co drugi czlowiek Cie okresla? A sama ze soba tylko pustke masz? Przez takie myslenie i gadanie Twoja atrakcyjnosc spada do zera. Zmien sie, swoja postawe, a fecet sam sie znajdzie. Postawa wyczekujaca odstrasza, wewnetrzna pustka tez. Przestan sie wreszcie bac ;) Zapisz sie na kurs plywania albo jezykowy albo whatever, byle cos nowego.
    • krzywik1 Re: ta druga 16.05.14, 10:46
      Jako, ze znam sytuacje - bardzo podobna do mojej jeszcze kilka miesiecy temu, z tym iz to ja bylem ta "od skarpet" (kasa, opieka nad dzieckiem etc.) napisze Tobie tak: Jedyne co mozesz zrobic to stawiasz faceta pod sciana, albo rybki albo akwarium dajac mu krotki czas na wybor. Jezeli dupek nie bedzie chcial podjac decyzji - z autopsji wiem, ze nie podejmie zadnej, to kupujesz smartfona (o ile takowego nie posiadasz oczywista), blokujesz numery faceta i ucinasz wszystkie kontakty. Zazwyczaj tesknota dluzej niz kilka miesiecy nie trwa. Jezeli niczego nie zrobisz albo zrobisz a nie bedziesz twarda to mozesz tylko liczyc na to, iz ta "od skarpetek" odejdzie sama. Na dupka bym nie w ogole nie liczyl.

      Aha, zeby nie bylo sam odszedlem i z perspektywy czasu widze, ze to najlepsze co moglem zrobic.
      • jesod Aha, 16.05.14, 11:12
        krzywik1 napisała:
        > Aha, zeby nie bylo sam odszedlem i z perspektywy czasu widze, ze to najlepsze c
        > o moglem zrobic.

        A jak sprawa się ma ze skarpetami? :)
        • krzywik1 Re: Aha, 16.05.14, 11:30
          > A jak sprawa się ma ze skarpetami? :)

          do sandalow?
          • jesod Re: Aha, 16.05.14, 13:06
            krzywik1 napisała:
            > > A jak sprawa się ma ze skarpetami? :)
            >
            > do sandalow?

            A teraz pierzesz tylko do sandałów? Czy.... jednorazówki? :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka