Dodaj do ulubionych

Ale o co chodzi?

04.07.14, 22:28
Na głównej artykulik o polskich turystkach i ich przygodach seksualnych.
Komentarze wiadome...
I moje pytanie: dlaczego faceci z taką agresywnością przyjmują fakt, że jakieś obce im kobiety uprawiają na wakacjach seks z cudzoziemcami?
Szczególnie, że sami nie maja najmniejszych oporów, by się po forach przechwalać, jakie to na egzotycznych urlopach zaliczali Tajki, Kreolki i inne kolorowe piękności...
Więc o co chodzi? Z czego ten wielki ból dupy?
Obserwuj wątek
    • sabat.77 Re: Ale o co chodzi? 04.07.14, 22:39
      Po mojemu wkurza ich, że one chcą bzykać się z cudzoziemcami a z nimi nie :)
      • rekreativa Re: Ale o co chodzi? 04.07.14, 22:45
        No faktycznie powód do wkurwu... Gdyby to jeszcze własna zona była, to rozumiem, ale odczuwać złość do nieznanych ludzi z powodu tych ludzi życia erotycznego to jakies dla mnie niepojęte jest.
        • gomory Re: Ale o co chodzi? 04.07.14, 22:54
          > to jakies dla mnie niepojęte jest.

          Bo Bóg w Twoje geny nie wlał imperatywu wyruchania tylu samiczek ile tylko się da.
          To już są kwestie natury filozoficznej, moralnej, egzystencjalnej i religijnej. Sens i sekrety życia...
          • jesod Bo Bóg 04.07.14, 23:42
            gomory napisał:
            > Bo Bóg w Twoje geny nie wlał imperatywu wyruchania tylu samiczek ile tylko się
            > da.

            A jesteś pewny, że Pan Bóg był wtedy trzeźwy, gdy części rodu męskiego tym imperatywem polewał?
      • gomory Re: Ale o co chodzi? 04.07.14, 22:49
        Yeah! Właśnie.
        Laski które się nie chcą ze mną bzykać, są irytujące.
        A na świecie próżno szukać sprawiedliwości, więc rekreativy jest do dupy. Przecież wiadomo, że sobie wybaczę więcej niż innym. No i moje prawa także są większe :).
        • rekreativa Re: Ale o co chodzi? 04.07.14, 22:53
          "A na świecie próżno szukać sprawiedliwości, więc rekreativy jest do dupy."

          Co moje jest do dupy, bo nie rozumiem?
          • gomory Re: Ale o co chodzi? 04.07.14, 22:57
            Chyba o twierdzenie mi chodziło ;).
            Sorry, ale jestem za Kolumbią i przez Brazylię mam teraz nieszczęście w myślach.
            • rekreativa Re: Ale o co chodzi? 04.07.14, 23:02
              Ja tam się cieszę, że Francole przegrali.
        • jesod Re: Ale o co chodzi? 04.07.14, 23:47
          gomory napisał:
          > Laski które się nie chcą ze mną bzykać, są irytujące.

          Z tym, że one z tego powodu wcale nie są poirytowane.
    • mojemail3 Re: Ale o co chodzi? 04.07.14, 23:01
      rekreativa napisała:

      "(...)I moje pytanie: dlaczego faceci z taką agresywnością przyjmują fakt, że jakieś obce im kobiety uprawiają na wakacjach seks z cudzoziemcami? (...)"

      Pewnie z tego samego powodu, dla którego tak reagują na fakt,że kobiety 50 PLUS ośmielają się mieć jeszcze jakieś potrzeby seksualne czy związkowe...Zamiast wnuczętom sweterki robić na drutach;-)
    • jesod Re: Ale o co chodzi? 04.07.14, 23:38
      rekreativa napisała:
      > I moje pytanie: dlaczego faceci z taką agresywnością przyjmują fakt, że jakieś
      > obce im kobiety uprawiają na wakacjach seks z cudzoziemcami?

      Ale... to tylko reakcja części facetów. Pewnie jeszcze inni mają zwyczajny niesmak tej sytuacji i nic więcej. A jeszcze innym jest to najzwyczajniej obojętne, bo cóż ich mogą obchodzić inne/obce kobiety, nie mające nic wspólnego z ich własnym życiem.
    • yoric Re: Ale o co chodzi? 05.07.14, 00:49
      Główna część to oczywiście zazdrość - im dają, a mi nie.
      Ale tu bym też zaznaczył, że nikt nie lubi wychwalania konkurencji. Polki nie są jakoś specjalnie zachwycone podkreslaniem zalet kobiet ze wschodu.

      Może też być element tego, że te wszystkie kobiety są przecież porządne i wracają do domu jako dziewice :). Tj. nie chodzi o to, jak się prowadzą, tylko o to, że potem wciskają kit na ten temat. Tu dla sprawiedliwości można z kolei zaznaczyć, że inaczej ryzykowałyby ostracyzm.
      • jesod To oczywiście zazdrość 05.07.14, 01:32
        yoric napisał:
        > Główna część to oczywiście zazdrość - im dają, a mi nie.

        To raczej nie o to chodzi. Faceci obawiają się konkurencji dokładnie w sensie tego, że ktoś inny, jako samiec, może być lepszy od nich. To element rywalizacji.

        yoric napisał:
        > Ale tu bym też zaznaczył, że nikt nie lubi wychwalania konkurencji.

        Wszyscy mamy zazdrość zapisaną w genach. Bez zazdrości ludzkość nie wyszłaby z jaskiń. To motor napędowy wielu zmian.

        yoric napisał:
        > Tu dla sprawiedliwości można z kolei zaznaczyć, że inaczej ryzykowałyby ostracyzm.

        Tak. To co jest wybaczane mężczyznom, nie tak łatwo upiecze się kobiecie. To z pewnością jeden z przejawów równości płci i... działania córki o imieniu Tradycja.
      • urquhart Re: Ale o co chodzi? 05.07.14, 11:09
        yoric napisał:

        > Główna część to oczywiście zazdrość - im dają, a mi nie.
        > Ale tu bym też zaznaczył, że nikt nie lubi wychwalania konkurencji. Polki nie s
        > ą jakoś specjalnie zachwycone podkreslaniem zalet kobiet ze wschodu.

        Strzał w 10-tkę !
        • jesod Szczał w dziesiątkę 05.07.14, 11:15
          urquhart napisał:

          > yoric napisał:
          >
          > > Główna część to oczywiście zazdrość - im dają, a mi nie.
          > > Ale tu bym też zaznaczył, że nikt nie lubi wychwalania konkurencji. Polki
          > nie s
          > > ą jakoś specjalnie zachwycone podkreslaniem zalet kobiet ze wschodu.
          >
          > Strzał w 10-tkę !

          Pod jednym, jedynym warunkiem, że tą 10-tką jesteś Ty, Mendorze.
          Trzymaj się klawiatury! Bo... cóż innego Ci już pozostało?
          Papatki.
    • midnight_lightning Re: Ale o co chodzi? 05.07.14, 01:49
      To zdumiewające, jak mało rozgarnięte i myślące są kobiety, skoro zadają takie pytania.
      • zyg_zyg_zyg Re: Ale o co chodzi? 05.07.14, 10:35
        To zdumiewające, jak nudny i jednowymiarowy może być człowiek, skoro za każdym razem mówi dokładnie to samo - czy w jednym zdaniu, czy w wypowiedzi na pół ekranu.
    • prosty_facet Re: Ale o co chodzi? 06.07.14, 21:39
      rekreativa napisała:

      > Komentarze wiadome...

      Jak ktoś nie bzyka to zazdrości - szczerze i bez zahamowań. Każdy kto wywala tam
      chamskie komentarze jest niedo....ny/a. I tyle.
    • druginudziarz Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 01:49
      rekreativa napisała:

      > Szczególnie, że sami nie maja najmniejszych oporów, by się po forach przechwala
      > ć, jakie to na egzotycznych urlopach zaliczali Tajki, Kreolki i inne kolorowe p
      > iękności...
      > Więc o co chodzi? Z czego ten wielki ból dupy?

      Ale to na pewno CI sami piszą o tych Tajkach?
      • szopen_cn Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 04:09
        Bardzo watpie by to pisali ci sami, co gdzie indziej o swoich egzotycznych przygodach pisza.
        Takie zarzuty, ze "nasze kobiety" bzykaja sie z "innymi" to nic nowego I wystepuje to chyba wszedzie na swiecie. Moze w niektorych miejscach z ciut mniejszym natezeniem.
        I wszedzie na swiecie narzeka ten sam facetow.
        • szopen_cn Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 04:28
          Korekta.
          Wszedzie na swiecie narzeka ten sam typ facetow.

          • sabat.77 Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 06:53
            No wlasnie. Niezyczliwi jacys. Ja sie ciesze, jak dziewczyny same przejawiaja chec uprawiania seksu, obojetnie czy z obcokrajowcami czy nie. A ze w kurortach to tym bardziej, bo widac, ze chodzi im glownie o sam seks, co jest przeciez rzadko spotykane i dosc niezwykle. Ale tym bardziej godne pochwaly...
            • sabat.77 Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 06:58
              No i chyba jest bardzo wielu mezczyzn, ktorzy by marzyli by zostac tym slynnym recznikowym z Egiptu :)
              • szopen_cn Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 07:22
                No nie wiem czy taki recznikowy jest ze swojej pozycji na drabinie spolecznej az tak bardzo zadowolony.

                I dodac moge, ze tu wcale o reczniki nie chodzi ale o dostarczenie dawki egzotyki plus w zasadzie zerowe ryzyko "szkod na opini".

                Wiadomo tez, ze osobnik pszenno-buraczany nie dostarczy tej dawki egzotyki kobietom znad Wisly. Na szczescie swiat jest duzy I ludzie na tym swiecie bardzo podobnie reaguja. Im dalej od Wisly tym wiecej na plus do egzotyki daja niebieskie oczy I ryzy blond.
                • zyg_zyg_zyg Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 17:27
                  > I dodac moge, ze tu wcale o reczniki nie chodzi ale o dostarczenie dawki egzoty
                  > ki plus w zasadzie zerowe ryzyko "szkod na opini".

                  No i podejrzewam, że są zwyczajnie biegli w podrywie lasek - ciekawe czy to po ichniejszych kursach PUA, czy wrodzone talenta :-)
                  • sabat.77 Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 17:34
                    Widzialem ta bieglosc w wydaniu Tunezyjczykow. Dramat i poruta...
                    Na to moze pojsc tylko kompletna desperatka.
                    Przykladowo - wychodzi Tunezyjczyk przed europejki i mowi, po angielsku, ze oni sa tutaj dobrymi kochankami i maja duze czlonki. I na dowod tego prezy sie i probuje naklonic dziewczyny, zeby mu polozyly reke na kroczu.
                    Tego typu PUA rodem z Maghrebu.
                    • zyg_zyg_zyg Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 19:33
                      > Widzialem ta bieglosc w wydaniu Tunezyjczykow. Dramat i poruta...
                      > Na to moze pojsc tylko kompletna desperatka.
                      > Przykladowo - wychodzi Tunezyjczyk przed europejki i mowi, po angielsku, ze oni
                      > sa tutaj dobrymi kochankami i maja duze czlonki. I na dowod tego prezy sie i
                      > probuje naklonic dziewczyny, zeby mu polozyly reke na kroczu.
                      > Tego typu PUA rodem z Maghrebu.

                      :-) Hiszpan Angel jest bardziej finezyjny:

                      On - Angel, Hiszpan, 30 lat. Rok pracował w hotelu w turystycznej miejscowości jako kierownik zmiany popołudniowej i nocnej hotelowych restauracji. Kiedy zaczyna mówić o dziewczynach, jego głos mięknie.
                      "Jeśli uwodzę, to najpierw spojrzeniem. Patrzę jej głęboko w oczy. Intensywnie. Ważna jest dla mnie reakcja kobiety. Jeśli spuszcza wzrok, wiem, że jej się podobam i coś z tego może wyjść. Uważnie się jej przyglądam. Patrzę, co lubi jeść, czy pije kawę z mlekiem, czy bez. Obserwuję, jak się zachowuje w stosunku do innych. Potem zachowuję się tak samo w stosunku do niej. Jeśli jest delikatna, jestem delikatny; jeśli bardziej bezpośrednia - bezpośredni. Jestem dość dobrym psychologiem."
                      Itd...
                      wyborcza.pl/duzyformat/1,139243,16256072,Wniebowzieta_singielka_na_wakacjach.html
              • triss_merigold6 Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 09:18
                Bitch pliz, to samo, co ręcznikowy z Egiptu, a nawet lepiej, ma pierwszy lepszy ratownik czy kaowiec w ośrodku/na plaży.
                • druginudziarz Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 12:19
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Bitch pliz, to samo, co ręcznikowy z Egiptu, a nawet lepiej, ma pierwszy lepszy
                  > ratownik czy kaowiec w ośrodku/na plaży.

                  No nie do końca.
                  Średnia wieku polskiego ratownika to tak w okolicach 25 lat, więc za czterdziestki raczej się łapie.
                  • sabat.77 Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 13:15
                    A w Egipcie to 70-latki sie bzykaja?
                  • druginudziarz raczej się _nie_ łapie 08.07.14, 15:16
                    druginudziarz napisał:

                    > triss_merigold6 napisała:
                    >
                    > > Bitch pliz, to samo, co ręcznikowy z Egiptu, a nawet lepiej, ma pierwszy
                    > lepszy
                    > > ratownik czy kaowiec w ośrodku/na plaży.
                    >
                    > No nie do końca.
                    > Średnia wieku polskiego ratownika to tak w okolicach 25 lat, więc za czterdzies
                    > tki raczej się łapie.

                    Miało być: "raczej się _nie_ łapie".
                    • sabat.77 Re: raczej się _nie_ łapie 08.07.14, 15:53
                      Dlaczego nie? Nigdy nie chciales sobie poruchac starszej, doswiadczonej pani, jak byles mlodziakiem? Przeciez to czysta przyjemnosc. Nawet jak jest troche przy sobie, to dotykanie takiej duzej, cieplej pupy i pieszczenie wielkich cyckow jest bardzo podniecajacym odczuciem. Mam wrazenie, ze to zaden problem nawet dla takiego mlodego, wysportowanego ratownika.
                      • druginudziarz Re: raczej się _nie_ łapie 09.07.14, 21:35
                        sabat.77 napisał:

                        > Dlaczego nie? Nigdy nie chciales sobie poruchac starszej, doswiadczonej pani, j
                        > ak byles mlodziakiem?

                        No właśnie nie.
                        W wieku dojrzałym traktuję taką ewentualnośc raczej w kategoriach eksperymentu badawczego niż źródła ekscytacji.
                        Poza tym wiek =/= doświadczenie.

                        > Przeciez to czysta przyjemnosc. Nawet jak jest troche prz
                        > y sobie, to dotykanie takiej duzej, cieplej pupy i pieszczenie wielkich cyckow
                        > jest bardzo podniecajacym odczuciem. Mam wrazenie, ze to zaden problem nawet dl
                        > a takiego mlodego, wysportowanego ratownika.

                        A to byś musiał zapytać ratownika.
                        Ale na mostku ratowniczym skansenu nie widuję ;)
                • sabat.77 Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 14:32
                  Ale to pod warunkiem, ze ratownik ma zasoby i nie jest zonaty!
                  • triss_merigold6 Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 16:34
                    Za moich czasów na basenach i plażach ratownikami były 18-20-letnie chłopaki, w ośrodkach wypoczynkowych - nieco starsi.
                    • sabat.77 Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 17:02
                      Recznikowy chyba starszy :)
    • rekreativa Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 17:12
      Same stereotypy w tym wątku wychodzą.
      Jak turystka, to obowiązkowo po czterdziestce conajmniej, jeszcze pewnie nieatrakcyjna i tlusta.
      Jak cudzoziemiec, to ręcznikowy i koniecznie w Egipcie, bo jak wiadomo, Polskie turystki nigdzie więcej nie jeżdżą...
      • sabat.77 Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 17:23
        To moze inaczej:
        Dwudziestoletnia, oszalamiajaca polska pieknosc proponuje czterdziestoletniemu Egipcjaninowi, trudniacemu sie jako recznikowy w podrzednym hotelu, perwersyjny i namietny seks, ktory ona sponsoruje. Aby nie obracac sie w swiecie stereotypow rozwazmy ten wariant :)
        • rekreativa Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 17:43
          Ale co Ty z tym ręcznikowym w Egipcie< no?
          Nie znasz innych krajów?

          A wesrja pod tytułem młode laski jadą na Ibizę i uprawiają seks ze swoimi rówieśnikami z róznych krajów?
          Albo wakacyjny romansik z gościem z tego samego hotelu? (NIE< NIE RĘCZNIKOWYM, ani pościelowym, ani pokojowym)

          Mam nadzieję, że się po prostu droczysz ze mną...
          • sabat.77 Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 17:51
            Tak troche :) Ale wiadomo, ze mlodosc to juz nie moje czasy. Bylo, minelo. Tamten swiat mnie nie dotyczy, a kryzys wieku sredniego - bardziej.
            Nastolatki zawsze szalaly, to fakt, ale co w tym dziwnego... Tylko potem sie troche zyciowe perspektywy zmieniaja, to i cele inne.
            • rekreativa Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 17:55
              "Ale wiadomo, ze mlodosc to juz nie moje czasy. Bylo, minelo. Tamt
              > en swiat mnie nie dotyczy, a kryzys wieku sredniego - bardziej."

              Jak tak piszesz, to mi się robi nieswojo, bo jestes młodszy ode mnie...
              • sabat.77 Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 18:09
                Kiedy to prawda. Lada moment stuknie mi 37 lat, a to juz starszy facet. Obserwujac rowiesnikow - czesto z brzuszkiem, lysinka, zmeczony zyciem pan domu. Starzenie sie najlepiej widac po innych, bo sami dla siebie nigdy nie bedziemy obiektywni. O facetach w tym wieku nieprzypadkowo mowi sie "podtatusialy". Kobiet niestety czas tez nie oszczedza, trzeba byc uczciwym...
                • rekreativa Re: Ale o co chodzi? 08.07.14, 19:17
                  Czas nie oszczędza, owszem, człowiek się zmienia fizycznie, tak, ale mówić na faceta, który jeszcze czterdziestki nie dobił "starszy" w czasach, gdy średnia życia męzczyzny w Polsce to 73 lata, to jest daleko posunięta przesada.
                • szopen_cn Re: Ale o co chodzi? 09.07.14, 02:46
                  sabat.77 napisał:

                  > Kiedy to prawda. Lada moment stuknie mi 37 lat, a to juz starszy facet. Obserwu
                  > jac rowiesnikow - czesto z brzuszkiem, lysinka, zmeczony zyciem pan domu. Starz
                  > enie sie najlepiej widac po innych, bo sami dla siebie nigdy nie bedziemy obiek
                  > tywni. O facetach w tym wieku nieprzypadkowo mowi sie "podtatusialy". Kobiet ni
                  > estety czas tez nie oszczedza, trzeba byc uczciwym...

                  Wkrotce bedzie czas trumne i parking na cmentarzu kupic....


                  Ja mam 7 lat wiecej.
                  Kilka tygodni temu w Polsce moja klasa z ogolniaka robila impreze z okazji 25 lecia matury. Patrzac sie na zdjecia z imprezy to zdecydowana wiekszosc wyglada bardzo dobrze.

                  Brzuszka latwo sie pozbyc (a jeszcze latwiej sie nie dorobic), lysinka to zaden problem bo regularne obciecie na 1mm to rozwiazuje (zaden problem dla otoczenia bo dla danego osobnika to rzeczywiscie moze byc), zmeczenie zyciem nie zalezy od wieku.
                  • mojemail3 Re: Ale o co chodzi? 09.07.14, 08:50
                    szopen_cn napisał:

                    "(...)Ja mam 7 lat wiecej.
                    Kilka tygodni temu w Polsce moja klasa z ogolniaka robila impreze z okazji 25 lecia matury. Patrzac sie na zdjecia z imprezy to zdecydowana wiekszosc wyglada bardzo dobrze (...)"

                    Czyli rocznik 70...
                    Owszem, możemy dobrze wyglądać...jak na swój wiek, ale nie oszukujmy się, mimo że starsi czasem dadzą nam mniej lat, to młodsi nigdy się nie pomylą...
                    Ja to znam z przedszkola mojego syna, gdzie większość rodziców jest dużo młodsza, 20-30 latkowie, ja nie mam zaniku kontaktu z rzeczywistością, ale np. mój mąż na doskonale utrzymaną czterdziestoparolatkę ( mamę 3 letniej dziewczynki) powiedział,że to babcia małej...Dopiero potem sobie uświadomił,że też wygląda poważniej niż inni tatusiowie ;-)
                    • szopen_cn Re: Ale o co chodzi? 09.07.14, 12:35
                      Rocznik 70...
                      No I ludzie wygladaja bardzo dobrze jak na swoj wiek.
                      Oczywiscie.
                      Dlaczego by mieli wygladac na 25-30 lat?
                      • mojemail3 Re: Ale o co chodzi? 09.07.14, 12:44
                        szopen_cn napisał:

                        > Rocznik 70...
                        > No I ludzie wygladaja bardzo dobrze jak na swoj wiek.
                        > Oczywiscie.
                        > Dlaczego by mieli wygladac na 25-30 lat?


                        Bo niektórzy chcieliby, mają takie iluzoryczne pragnienia nie do spełnienia...
                        To wszystko przed debilny świat celebrytów, wyretuszowanych do granic możliwości, wdzierających się nam przez tv, net, reklamy na ulicach,nawet przez lodówkę ;-)
                        A to się mocno koduje w mózgu, u płci obojga.
                      • anbale Re: Ale o co chodzi? 09.07.14, 12:59
                        Zależy na co ludzie stawiają w życiu. Jedni wpadają w schemat mamuśki, tatuśka, odpowiednio się roztyją, sflaczeją cieleśnie i mentalnie, zaniedbają, położą lagę na sobie i otoczenie odbiera je jako osoby niezainteresowane niczym i nikim poza swoim "grajdołkiem", więc stają się nieatrakcyjni.
                        Jak komuś zależy na atrakcyjności to wkłada w to odpowiednią ilość wysiłku i emanuje ją dookoła. Wiek jest sprawą drugorzędną.
                      • sabat.77 Re: Ale o co chodzi? 09.07.14, 17:33
                        No przecież nie chodzi czy ktoś wygląda młodo na swój wiek czy nie, ale o to, że w wieku rocznika oscylującego w okolicach 70 już nie jest obiektem seksualnym. Młoda dziewczyna czy młody chłopak - owszem. Przy czym - mówi się, że kobieta się szybciej dewaluuje z wiekiem. To jest prawda połowiczna. Owszem - facet może zrekompensować utratę swojej atrakcyjności cielesnej przemijającej z wiekiem zasobami, ale gdy tych zasobów nie ma - to zostaje już zupełnie nikim, bezpłciowym elementem społeczeństwa pozbawionym praw i seksualnego magnetyzmu, bo męskość w sensie cielesnym waży obecnie znacznie mniej niż kobiecość. Nawet te resztki pociągania które zostają kobiecie w wieku dojrzałym, niezrekompensowane zasobami w męskim wydaniu zmieniają się w nieapetycznego, obleśnego dziada, którego nikt już nie chce.
                        • szopen_cn Re: Ale o co chodzi? 10.07.14, 04:32
                          sabat.77 napisał:

                          > No przecież nie chodzi czy ktoś wygląda młodo na swój wiek czy nie, ale o to, ż
                          > e w wieku rocznika oscylującego w okolicach 70 już nie jest obiektem seksualnym
                          > .

                          Nie wiem czy piszesz o ludziach w wieku okolo 70 lat czy o ludziach urodzonych w okolicach 1970 czyli powiedzmy ludziach w wieku 40-50 lat?

                          Jesli o tych pierwszych to raczej mniejszosc jest jeszcze tematem zainteresowana i seks uprawia.

                          Jesli piszesz o ludziach w wieku 40-50 lat i uwazasz, ze w takim wieku przestaja byc "obiektem seksualnym" i ja dobrze rozumiem co przez to rozumiesz (mezczyzni nie pociagaja kobiet a kobiety nie pociagaja mezczyzn) to moim zdaniem bardzo sie mylisz.

                          Zaryzykowalbym stwierdzenie, ze zdecydowana wiekszosc ludzi w tym wieku z przyjemnoscia
                          seks uprawia regularnie i to z ludzmi w tym samym przedziale wiekowym co byloby niemozliwe gdyby sie wzajemnie nie pociagali.

                          sabat.77 rowniez napisał:

                          Przy czym - mówi się, że kobieta
                          > się szybciej dewaluuje z wiekiem. To jest prawda połowiczna. Owszem - facet mo
                          > że zrekompensować utratę swojej atrakcyjności cielesnej przemijającej z wiekiem
                          > zasobami, ale gdy tych zasobów nie ma - to zostaje już zupełnie nikim, bezpłci
                          > owym elementem społeczeństwa pozbawionym praw i seksualnego magnetyzmu, bo męsk
                          > ość w sensie cielesnym waży obecnie znacznie mniej niż kobiecość. Nawet te resz
                          > tki pociągania które zostają kobiecie w wieku dojrzałym, niezrekompensowane zas
                          > obami w męskim wydaniu zmieniają się w nieapetycznego, obleśnego dziada, któreg
                          > o nikt już nie chce.

                          Dalej budujesz bezpodstawne teorie tlumaczace, ze sie nie da bo sie nie da.
                          • mojemail3 Re: Ale o co chodzi? 10.07.14, 11:45
                            szopen_cn napisał:

                            > Nie wiem czy piszesz o ludziach w wieku okolo 70 lat czy o ludziach urodzonych
                            > w okolicach 1970 czyli powiedzmy ludziach w wieku 40-50 lat?

                            No niestety Sabat pisze o nas, rocznikach oscylujących koło roku 1970...
                            Ostatnio na spotkaniu towarzyskim ( na 1200 n.p.m.) usłyszałam od znajomych, co mają po 47 lat ( czyli jeszcze starsi...) że własnie teraz seks w małżeństwie jest najlepszy, dzieciaki samodzielne, oni jakoś tam zawodowo ustawieni, korzystają z życia:)
                            No cudowni są, mówi np. mąż,że spełnia wszystkie zachcianki seksualne żony, jak mu każe jechać na szmacie, to jedzie na szmacie...Urocze to było :)

                            > Jesli piszesz o ludziach w wieku 40-50 lat i uwazasz, ze w takim wieku przestaj
                            > a byc "obiektem seksualnym" i ja dobrze rozumiem co przez to rozumiesz (mezczyz
                            > ni nie pociagaja kobiet a kobiety nie pociagaja mezczyzn) to moim zdaniem bardz
                            > o sie mylisz.

                            Zgadzam się w całej rozciągłości zdania...


                            > Zaryzykowalbym stwierdzenie, ze zdecydowana wiekszosc ludzi w tym wieku z przyj
                            > emnoscia
                            > seks uprawia regularnie i to z ludzmi w tym samym przedziale wiekowym co byloby
                            > niemozliwe gdyby sie wzajemnie nie pociagali.

                            No i to ma sens, po co wciągać w miłą zabawę roczniki, co nas wcale nie rozumieją i naszej wczesnej młodości...

                            sabat-77 napisał:

                            > Przy czym - mówi się, że kobieta
                            > > się szybciej dewaluuje z wiekiem. To jest prawda połowiczna.

                            No prawda, prawda, ale co z tego? Prawdziwe starzenie to może po 50 tce, ale też nie tak drastyczne i lawinowe...

                            sabat-77 napisał:
                            >Owszem - facet może zrekompensować utratę swojej atrakcyjności cielesnej przemijającej z
                            > wiekiem zasobami, ale gdy tych zasobów nie ma - to zostaje już zupełnie nikim, bezpłci
                            > owym elementem społeczeństwa pozbawionym praw i seksualnego magnetyzmu,
                            > bo męskość w sensie cielesnym waży obecnie znacznie mniej niż kobiecość. Nawet
                            > te resztki pociągania które zostają kobiecie w wieku dojrzałym, niezrekompensow
                            > ane zasobami w męskim wydaniu zmieniają się w nieapetycznego, obleśnego dziada,
                            > którego nikt już nie chce.

                            Słuchaj, jak 40 latek ślini się do nastolatek, a 60 latek do studentek, to naraża się na śmiesznosć i ciężko tu założyć prawidłową motywację po obu stronach, ale bez przesady, ludzie szukają się wzajemnie, bo żyć samotnie żle...



                            • kutuzow rewelacyjny dystans do samejsiebie ma ta koleżanka 14.07.14, 17:41
                              mojemail3 napisała:
                              > No cudowni są, mówi np. mąż,że spełnia wszystkie zachcianki seksualne żony, jak
                              > mu każe jechać na szmacie, to jedzie na szmacie...Urocze to było :)

                              Powiem Ci że mówic o sobie per "Szmata" to naprawdę super dystans do siebie ma koleżanka ;-)
                              To trochę tak jak w rapie same "bitch" są.



                              P.S. Zanim się obruszysz, to zerknij, że sama napisałaś że chodzi o zachcianki seksualne -stąd tak śmiesznie wyszło. Nie mogłem się powstrzymać :-)
                              • mojemail3 Re: rewelacyjny dystans do samejsiebie ma ta kole 14.07.14, 22:14
                                kutuzow napisał:

                                > mojemail3 napisała:
                                > > No cudowni są, mówi np. mąż,że spełnia wszystkie zachcianki seksualne żony, jak
                                > > mu każe jechać na szmacie, to jedzie na szmacie...Urocze to było :)

                                > Powiem Ci że mówic o sobie per "Szmata" to naprawdę super dystans do siebie ma
                                > koleżanka ;-)
                                > To trochę tak jak w rapie same "bitch" są.
                                > P.S. Zanim się obruszysz, to zerknij, że sama napisałaś że chodzi o zachcianki
                                > seksualne -stąd tak śmiesznie wyszło. Nie mogłem się powstrzymać :-)

                                Zupełnie się nie obruszę, bo doskonale wyłapałeś kontekst i sens tego żartu małżeńskiego, o to właśnie chodziło,a to małżeństwo jest rewelacyjne, są ze sobą...25 lat?
                                Dystans do siebie ( samego) poczucie humoru, wzajemna atrakcyjność mimo upływu lat ( a starzeją się ładnie i w równym stopniu;-)

                                Ps. w zamierzeniu miało być śmiesznie;)
                        • rekreativa Re: Ale o co chodzi? 10.07.14, 11:51
                          Czyli wedle Ciebie taka Monica Bellucci, rocznik 64 juz dla nikogo nie stanowi obiektu seksualnego?
                          • mojemail3 Re: Ale o co chodzi? 10.07.14, 11:52
                            rekreativa napisała:

                            > Czyli wedle Ciebie taka Monica Bellucci, rocznik 64 juz dla nikogo nie stanowi
                            > obiektu seksualnego?

                            Według kogo? Ja uważam,że niejedna kobitka pod 70 tkę jeszcze stanowi obiekt seksualny, choć wiadomo, już nie prokreacyjny...
                            • rekreativa Re: Ale o co chodzi? 10.07.14, 12:00
                              To do sabata pytanie, choć chyba raczej retoryczne, bo to oczywiste, że ludzie płci obojga w wieku 40-55 mogą jak najbardziej stanowić obiekt seksualny.
                            • anbale Re: Ale o co chodzi? 10.07.14, 12:08
                              Leni Riefenstahl juz chyba dobijała setki jak ze swoim chłopakiem, młodszym na oko o jakieś 40-50 uprawiała nurkowanie na różnych Barbadosach...:)
                              Seksualność ludzka chodzi krętymi drogami...Jasne, jest jakaś większość, tzw. średnia krajowa, która przejawia stereotypowe upodobania, ale zdarzają się okazy mające to za nic i podążające własnymi drogami i nie nalezy o nich zapominać...
                              Przypomniał mi się pewien wywiad z mężem kobiety okaleczonej przez chorobę nowotworową, łysą, z obustronną mastektomią, który mówił, że miłość i pożądanie to coś sięgającego znacznie głębiej i dalej niż fascynacja jędrnym biustem. Może nie każdy jest do takich refleksji zdolny, nie każdy podoła takim wyzwaniom- ale zdarzają się ludzie, którzy tak dokładnie to czują...
          • szopen_cn Re: Ale o co chodzi? 09.07.14, 02:33
            rekreativa napisała:

            > Ale co Ty z tym ręcznikowym w Egipcie< no?
            > Nie znasz innych krajów?
            >
            > A wesrja pod tytułem młode laski jadą na Ibizę i uprawiają seks ze swoimi rówie
            > śnikami z róznych krajów?
            > Albo wakacyjny romansik z gościem z tego samego hotelu? (NIE< NIE RĘCZNIKOW
            > YM, ani pościelowym, ani pokojowym)

            I robia to pewnie tylko i wylacznie dla seksu lub romansiku.
            I odrobina egzotyki smak potrawy poprawia.
            I spoko.

            Normalni mezczyzni przyklaskuja bo wiecej seksu to wiecej ogolnej radosci w zyciu albo im to zwisa bo to nie jest ich sprawa.

            Z ludzi, ktorym zal dupe sciska z tego powodu, ze w gazecie opisano turystki dobrze bawiace sie na wakacjach wylaza kompleksy, zale i niedoruchanie.

            Wszedzie na swiecie:
            www.chinasmack.com/2010/stories/chinese-women-please-do-not-sleep-with-foreigners.html
    • szabla.towarzysza.kiszczaka Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 10:52
      > Więc o co chodzi? Z czego ten wielki ból dupy?

      Dwie sprawy.

      1. Zakłamanie, czyli tutaj Polki kreują się na wielkie damy z wymaganiami sięgającymi sufitu, zapominając o wszystkim po przekroczeniu granicy. I tak byle ręcznikowy może liczyć na więcej za mniejszą cenę (napisałbym wkład, ale może zostać źle odebrane) niż polski inteligent, przed którym Polka - w swoim mniemaniu - będzie chciała pokazać, że się "ceni" głosząc, iż ona tylko z przystojnymi, inteligentnymi, zadbanymi, z hobby i odpowiednim statusem społecznym.

      2. Przaśność, czyli ten błysk w oku, który pojawia się u Polek, gdy w ich pobliżu pojawi się jakiś obcokrajowiec. Najlepiej ciemny lub czarny. Wtedy Polka odżywa, staje się otwarta i cholera nawet zaczyna się uśmiechać. Bierze się to z kompleksów i przekonania, że inny=lepszy.

      Oczywiście nie dotyczy to wszystkich Polek, ale sporego %, który rzuca się w oczy.
      Z drugiej strony zawsze można powiedzieć, że byle Polak nic ze sobą nie reprezentuje, tylko później należy się zastanowić jaką wartość ma znajomość z egipskim boy'em hotelowym czy też jamajskim analfabetą.
      • anbale Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 11:28
        To raczej atawistyczny imperatyw wzbogacania i miksowania puli genowej się odzywa, a nie żadne zakłamanie...:)
        A tak poważnie, to mężczyźni z tych "ciepłych krajów" potrafią być niesamowicie adorujący. Praktycznie cały świat rzucają do stóp kobiecie w okresie tańca godowego. Myślę, że Polkom, przyzwyczajanym do wiecznie schizujących i znerwicowanych mężczyzn może to niesamowicie zaimponować, zawrócić w głowie... Jest też druga strona medalu- pracowałam kiedyś parę miesięcy na takiej egzotycznej wyspie ze zjawiskiem machismo- i tubylcze kobiety się skarżyły, że tamtejsi faceci są rewelacyjni w okresie godowym, a kompletnie beznadziejni jako mężowie...
        • kag73 Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 11:47
          anbale napisała:
          Jest też dr
          > uga strona medalu- pracowałam kiedyś parę miesięcy na takiej egzotycznej wyspie
          > ze zjawiskiem machismo- i tubylcze kobiety się skarżyły, że tamtejsi faceci s
          > ą rewelacyjni w okresie godowym, a kompletnie beznadziejni jako mężowie...

          Oczywiscie. Jak oni podkrecaja to obled jest:) Ale...zapomnij, nigdy nie chcialabym latynosa za meza. Wszystkie latynoski jakie znam(a znam sporo) mawiaja, ze ich faceci sie nie nadawaja do zycia, bo do lozka owszem;). Tak, ale jakie jest wyjscie? zrezygnowac z nich w ogole? Tez mozna. Niemniej jednak kobiety tam czesto nie pozostaja dluzne i dobrze. Gorzej w krajach arabskich:(
        • szabla.towarzysza.kiszczaka Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 11:54
          > A tak poważnie, to mężczyźni z tych "ciepłych krajów" potrafią być niesamowicie
          > adorujący. Praktycznie cały świat rzucają do stóp kobiecie w okresie tańca god
          > owego. Myślę, że Polkom, przyzwyczajanym do wiecznie schizujących i znerwicowan
          > ych mężczyzn może to niesamowicie zaimponować, zawrócić w głowie... Jest też dr
          > uga strona medalu- pracowałam kiedyś parę miesięcy na takiej egzotycznej wyspie
          > ze zjawiskiem machismo- i tubylcze kobiety się skarżyły, że tamtejsi faceci s
          > ą rewelacyjni w okresie godowym, a kompletnie beznadziejni jako mężowie...

          Jeżeli piszemy na poważnie to Polak adorujący postrzegany jest jako przedstawiciel PUAsów, napalony samiec szukający łatwego seksu lub desperat. Po prostu egzotyczny może więcej.

          Kiedyś czytałem, że w Nigerii państwo przy akcie ślubu zastrzega, że panna młoda nie może mieć żadnych pretensji do państwa w razie ewentualnej rozwiązłości seksualnej małżonka, ale nie wiem na ile jest to prawdziwe, ponieważ nigdzie tego nie weryfikowałem. Plotki głoszą, ze egzotyczni dobrze bzykają, ale do wychowywania dzieci już się nie nadają tzn. zrobić potrafią, ale już do "tatusiostwa" im nie po drodze.
          • anbale Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 12:04
            szabla.towarzysza.kiszczaka napisał:
            >
            > Jeżeli piszemy na poważnie to Polak adorujący postrzegany jest jako przedstawic
            > iel PUAsów, napalony samiec szukający łatwego seksu lub desperat.

            Adorujący Polak wymyśla sobie dziesiątki autosabotujących teorii przerzucających na kobietę winę za brak oszałamiających, błyskawicznych efektów jakie nakręcił sobie w głowie- po czym się obraża, zawija na pięcie i zaczyna żalić na forach...:)

            Po prostu egzotyczny może więcej.

            Po prostu ma inną taktykę.

            • szabla.towarzysza.kiszczaka Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 16:02
              > Po prostu ma inną taktykę.

              W takim razie inteligencja, status społeczny, wykształcenie, obycie, gesty nie mają nic do rzeczy skoro ulegają chłopakowi, który nie potrafi pisać.
              Wracamy w takim razie do punktu pierwszego, czyli zakłamania.

              Dlaczego głośno mówią, ze są wymagające skoro nie są? Robią to tylko dlatego żeby pokazać swojemu otoczeniu, że same się cenią. Wydaje im się, że to wystarczy żeby same były postrzegane jako te inteligentne, obyte...

              A prawda jest taka, że kobietami rządzą emocje. Więcej emocji dostarcza im egzotyczna, seksualna przygoda z chłopcem od ręczników niż jakaś gadka z inteligentem, więc sypiają częściej, szybciej i chętniej z tymi pierwszymi.
              • kag73 Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 17:33
                szabla.towarzysza.kiszczaka napisał:
                > W takim razie inteligencja, status społeczny, wykształcenie, obycie, gesty nie
                > mają nic do rzeczy skoro ulegają chłopakowi, który nie potrafi pisać.
                > Wracamy w takim razie do punktu pierwszego, czyli zakłamania.
                > A prawda jest taka, że kobietami rządzą emocje. Więcej emocji dostarcza im egzo
                > tyczna, seksualna przygoda z chłopcem od ręczników niż jakaś gadka z inteligent
                > em, więc sypiają częściej, szybciej i chętniej z tymi pierwszymi.

                A my tutaj caly czas o kandydatach do seksu mowimy,wylacznie do seksu, czy o wizanie sie na dlugo?
                Ja, zawsze bez bicia, pisalam tutaj, ze z nieatrakcyjnym ( dla mnie) fizycznie do lozka nie pojde.
                I co to jest inetligencja? I czy koniecznie nie umiejacy pisac jest glupi? Skad tez pomysl, ze "recznikowy" zapewne nie umie pisac i jest glupi i bez oglady? Rowniez ludzie bez dyplomow albo niepismienni potrafia oczarowac, miewaja piekna dusze, maja cos do zaoferowania.

                • szabla.towarzysza.kiszczaka Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 19:36
                  > I co to jest inetligencja? I czy koniecznie nie umiejacy pisac jest glupi? Skad
                  > tez pomysl, ze "recznikowy" zapewne nie umie pisac i jest glupi i bez oglady?
                  > Rowniez ludzie bez dyplomow albo niepismienni potrafia oczarowac, miewaja piekn
                  > a dusze, maja cos do zaoferowania.

                  Zabawna jesteś. Już widzę polskie studentki i biznesmenki biegające na randki z polskimi murarzami lub stolarzami. A nie, wróć, nie na randki, my przecież o seksie mówimy, do łóżka. Ta chęć bycia oczarowaną przez polskiego ślusarza. :)

                  Co innego opalony Harim czy inny Ahmed.

                  Skoro Polki tak chętnie idą do łóżka z kolorowymi to wniosek jest jeden. Są oni dla nich atrakcyjni.
                  Jeżeli nie garną się do znajomości z Polakami to wnioskuję, iż Polak nie jest atrakcyjny.
                  W takim razie dla Polek egzotyczny oznacza lepszy niż polski.

                  Piękne dusze. :P
                  • triismegistos Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 19:54
                    Baaardzo mile wspominam jednego spawacza z którym się pewien czas spotykałam :)
                  • sabat.77 murarze, stolarze... 14.07.14, 22:45
                    szabla.towarzysza.kiszczaka napisał:

                    > Zabawna jesteś. Już widzę polskie studentki i biznesmenki biegające na randki z
                    > polskimi murarzami lub stolarzami.

                    Znam przypadek, gdzie pani głównodowodząca dużą placówką w instytucji finansowej weszła w płomienny romans z niewykształconym ochroniarzem. Babka kompletnie zwariowała, zamykała się z nim na zapleczu przed resztą załogi, zaniedbywała obowiązki - w końcu jego wyrzucili z pracy, a ją zdegradowali do poziomu szeregowego pracownika i przenieśli na odległą placówkę. Wkrótce sama się zwolniła, ze względu na szykany.
                    Żeby było śmieszniej - babka młoda, ładna, energiczna, mężatka z dziećmi. Bywa i tak. To nie był cyniczny ruch z jej strony, straciła przez to wszystko do czego doszła w korpo. A to była bezwzględna brzytwa, menedżerka tygrysica :) Widać nie tylko miłość jest ślepa, ale namiętność także.
                    • mojemail3 Re: murarze, stolarze... 14.07.14, 22:48
                      sabat.77 napisał:

                      > Żeby było śmieszniej - babka młoda, ładna, energiczna, mężatka z dziećmi. Bywa
                      > i tak. To nie był cyniczny ruch z jej strony, straciła przez to wszystko do cze
                      > go doszła w korpo. A to była bezwzględna brzytwa, menedżerka tygrysica :) Widać
                      > nie tylko miłość jest ślepa, ale namiętność także.

                      No widzisz, jaki ładny przykład,że obie płcie dorównują sobie sobie w głupocie i bezmyślności ;-)
                      • sabat.77 Re: murarze, stolarze... 14.07.14, 23:03
                        mojemail3 napisała:

                        > No widzisz, jaki ładny przykład,że obie płcie dorównują sobie sobie w głupocie
                        > i bezmyślności ;-)

                        Bo ja wiem. Trudno jest negocjować z własną namiętnością...
                        Wracając do tego co uważamy za pociągające - jeśli uwarunkowanie kulturowe jest rzeczywiście takie silne jak przedstawia to np. gender studies, to może wzorzec atrakcyjności partnera jest w znaczącej mierze budowany na wyznawanym przez nas systemie wartości?
                        Stąd taki paradoks, że młody mecenas ubrany w garnitur wzbudzi w dziewczynie odpychające wrażenie, a niebieskooki bard wędrujący po górach, którego jedyny dobytek to gitara i buty do wędrówki, pośle ją pewniej głębokiej nocy przy ognisku w przestrzeń międzyplanetarną kolorów i uczuć w nich zaklętych...
                        Tak już ten świat jest zbudowany, że w jednych budzimy niechęć i agresję, a w innych przyjaźń, miłość, namiętność... Chyba rozsądniej trzymać się tych drugich... Naszego świata.
                        • kag73 Re: murarze, stolarze... 14.07.14, 23:09
                          sabat.77 napisał:

                          > Stąd taki paradoks, że młody mecenas ubrany w garnitur wzbudzi w dziewczynie od
                          > pychające wrażenie, a niebieskooki bard wędrujący po górach, którego jedyny dob
                          > ytek to gitara i buty do wędrówki, pośle ją pewniej głębokiej nocy przy ognisku
                          > w przestrzeń międzyplanetarną kolorów i uczuć w nich zaklętych...
                          >
                          Tak spontanicznie powiem, jezeli chodzi o mnie to: zalezy jak ten mecenas i ten niebieskooki wygladaja bez ciuchow:). Ja wierze w feromony i chemie. Niektorzy dzialaja na mnie a inni nie.
                          • sabat.77 Re: murarze, stolarze... 14.07.14, 23:17
                            kag73 napisała:

                            > Tak spontanicznie powiem, jezeli chodzi o mnie to: zalezy jak ten mecenas i ten
                            > niebieskooki wygladaja bez ciuchow:). Ja wierze w feromony i chemie. Niektorz
                            > y dzialaja na mnie a inni nie.

                            Masz promienie X w oczach?
                            O kurde, możesz zapomnieć, że Ci kiedykolwiek fotkę poślę! :D
                            • kag73 Re: murarze, stolarze... 14.07.14, 23:26
                              sabat.77 napisał:
                              > Masz promienie X w oczach?
                              > O kurde, możesz zapomnieć, że Ci kiedykolwiek fotkę poślę! :D

                              Nie. X w oczach nie mam, wiec raz sie jedyny przejchalam, bo facet w dotyku sie zupelnie nie sprawdzil.
                              No wiesz gusta sa rozne, prawda. Jednemu sie podoba matka a drugiemu corka. Nie mam tzw. "typu" mezczyzny, ktory mi sie podoba, kolor skory, oczu, wlosow nieistotny. Moj ostatni eks byl zupelnym przeciwienstwem mojego meza np.
                              Nie wiem tez czy by na mnie dzialali nieatrakcyjni fizycznie, bo nigdy takiego nie dopuscilam wystarczajaco blisko, zeby to stwierdzic:)
                              Ale ogolnie jestem, jakby to nazwac, brakuje mi slowa, no powiedzmy, ze z drewna nie jestem i dotyk na mnie dziala;)
                      • zawle Re: murarze, stolarze... 15.07.14, 08:18
                        mojemail3 napisała: > No widzisz, jaki ładny przykład,że obie płcie dorównują sobie sobie w głupocie
                        > i bezmyślności ;-)

                        Może to i głupota i bezmyślność ale kto nie żyje, ten potem nie żałuje. Hehe....niewielu ludziom udało się wejść na jakikolwiek szczyt. Nazywają to mądrością;)
                        • sabat.77 Re: murarze, stolarze... 15.07.14, 08:28
                          Czesto sie okazuje, ze to szczyt glupoty...
                          • zawle Re: murarze, stolarze... 15.07.14, 10:00
                            sabat.77 napisał:

                            > Czesto sie okazuje, ze to szczyt glupoty...

                            najczęściej tak myślą o tym Ci co stają na dole:))) Potem taki głupiec chodzi ze szczytu z odbartymi nogami, padnięty i słyszy : I po co Ci to było? Opłacało się?
                            Może i się nie opłacało, ale szczęścia po drodze było co niemiara. Nauki tyle samo.
                            Kto całe życie stał pod szczytem nigdy tego nie zrozumie i zawsze będzie ględził;)
                  • kag73 Re: rewelacyjny dystans do samejsiebie ma ta kole 14.07.14, 23:03
                    szabla.towarzysza.kiszczaka napisał:
                    > Zabawna jesteś. Już widzę polskie studentki i biznesmenki biegające na randki z
                    > polskimi murarzami lub stolarzami. A nie, wróć, nie na randki, my przecież o s
                    > eksie mówimy, do łóżka. Ta chęć bycia oczarowaną przez polskiego ślusarza. :)
                    > Co innego opalony Harim czy inny Ahmed.
                    > Skoro Polki tak chętnie idą do łóżka z kolorowymi to wniosek jest jeden. Są oni
                    > dla nich atrakcyjni.
                    > Jeżeli nie garną się do znajomości z Polakami to wnioskuję, iż Polak nie jest a
                    > trakcyjny.
                    > W takim razie dla Polek egzotyczny oznacza lepszy niż polski.

                    Juz ustalilismy, ze liczy sie wyglad zewnetrzny a egzotyka ma przebicie. Zazwyczaj taki "recznikowy" ma wyglad calkiem calkiem, mlody i jedrny, najczesciej, bo hotele dobieraja wlasnie takich. I pytanie czy kazdy murarz albo slusarz tez ma wyglad. I jeszcze czy kazda z tych lecacych na "recznikowego" to studentka i bizneswomen. Druga rzecza oczywiasta jest: polski murarz albo slusarz i nie tylko, tez facet a zatem stempelek "latwa" murowany a zyc dalej trzeba. Urlop, luz, facet ja podrywa, zna sie na rzeczy, przetrenowany, sytuacja jest dosc jednoznaczna, ona potrzebuje recznik lezac przy basenie a on jest "recznikowym", obecny, komlementujacy, podkreca. Takiego bezposredniego kontaktu z murarzami/slusarzami nie ma, bo w tym czasie gdy oni sa w robocie/na budowie, ona jest w biurze, na uczelni, na zakupach, w pracy jakiejs. Mysle, ze taki calkiem niczego slusarz ciacho spotkany np. na silowni, na urlopie, na basenie mialby szanse, gdyby nie to, ze sie babka cyrtoli, bo na latwa wyjsc nie chce. Daleko od domu jej zwisa, za 2 tygodnie wyjedzie, co przezyla to jej. Facet mial dobry bajer a do tego wyglad a ona z drewna tez nie jest. Owszem emocje, u facetow jest podobnie, kobiety to tez istoty seksualne.
                    Pomijam, ze to panowie powinni podrywac a nie liczyc na to, ze sie panie beda o nich starac. Zreszta dla "recznikowych" atrakcyjna albo moze byc, dla Polaka niekoniecznie, bo Polacy maja wymagania co do kobiet, konkurencja wielka. Poczytaj forum, 30 latka to stare pudlo i tyle. Poza tym przecietna kobieta niekoniecznie ma szanse u super wygladajacego faceta, on jej podrywal nie bedzie(ma inny target) a ona jego tym bardziej nie. Podczas kiedy ciacho recznikowy jak najbardziej skorzysta, bo czasu na podryw ma duzo, zycie se moze umilic, czasem i cos "zarobic".
                    Tak, egzotyka sie podoba, tak bylo jest i bedzie.
              • anbale Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 18:30
                Miałam kiedyś okres, gdy intensywnie randkowałam (portal randkowy) i szczerze powiedziawszy, praktycznie po większości spotkań wychodziłam zdołowana i emocjonalnie wyssana. Większość amantów zanudzało mnie niekończącymi się opowieściami o sobie i złych kobietach swego życia...Kupę kwękania, mnóstwo żalu do świata...Paru nawaliło się niemalże do nieprzytomności...
                Tak teraz się zastanawiam, ilu miało do mnie żal, że pogardziłam "gadką z inteligentem"...:)
                • zawle Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 22:12
                  anbale napisała: > Tak teraz się zastanawiam, ilu miało do mnie żal, że pogardziłam "gadką z intel
                  > igentem"...:)

                  Dobre, dobre:))
                  Faceci kobiet nie słuchają. Jak babka mówi że nie kasa najważniejsza i że wymaga czegoś innego, to facet i tak myśli że jej zależy na kasie a weźmie fizycznego bo okłamuje z wymaganiami:))
                  • mojemail3 Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 22:19
                    zawle napisała:
                    > Faceci kobiet nie słuchają. Jak babka mówi że nie kasa najważniejsza i że wymag
                    > a czegoś innego, to facet i tak myśli że jej zależy na kasie a weźmie fizyczneg
                    > o bo okłamuje z wymaganiami:))


                    Zawle,oni słuchają, ale nic lub prawie nic nie rozumieją z naszego zawiłego przekazu...
                    Mają trudność z przyswojeniem a my tego nie ułatwiamy bo wszystko komplikujemy.
                    Nam jest łatwiej przejrzeć mężczyzn na wylot, bo specjalnie skomplikowani nie są, zwykle mówią wprost czego chcą - z wyjątkiem przypadków klinicznych oraz mężczyzn w depresji, uzależnieniu, wycofaniu wewnętrznym.
                    • zawle Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 22:37
                      mojemail3 napisała: > Nam jest łatwiej przejrzeć mężczyzn na wylot, bo specjalnie skomplikowani nie s
                      > ą, zwykle mówią wprost czego chcą - z wyjątkiem przypadków klinicznych oraz męż
                      > czyzn w depresji, uzależnieniu, wycofaniu wewnętrznym.

                      Odrzuciłam tych z depą, uzależnieniem i wycofaniem....zostało mi 3.5 % łatwych do przejrzenia:))
                      • mojemail3 Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 22:38
                        zawle napisała:

                        > Odrzuciłam tych z depą, uzależnieniem i wycofaniem....zostało mi 3.5 % łatwych
                        > do przejrzenia:))

                        Myślisz,że jest tak żle? Tylko 3,5 % normalsów???
                        • zawle Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 22:43
                          mojemail3 napisała:

                          > zawle napisała:
                          >
                          > > Odrzuciłam tych z depą, uzależnieniem i wycofaniem....zostało mi 3.5 % ła
                          > twych
                          > > do przejrzenia:))
                          >
                          > Myślisz,że jest tak żle? Tylko 3,5 % normalsów???

                          Może i nie, ale dla mnie faceci są tak samo pojebani jak my.
                          • mojemail3 Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 22:46
                            zawle napisała:

                            > Może i nie, ale dla mnie faceci są tak samo pojebani jak my.

                            Na szczęście nie ma konieczności zrozumienia oraz uszczęśliwiania wszystkich, można sobie jednego najlepiej rokującego wybrać do osobistego użytku;-)
                          • sabat.77 Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 22:49
                            To by był największy paradoks normalności, gdyby prawie nikt nie był normalny. To jest niemożliwe z definicji :) Jeśli większość jest pojebana, to pojebanie jest mocnym kryterium normalności.
                • sabat.77 Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 23:15
                  anbale napisała:

                  > Miałam kiedyś okres, gdy intensywnie randkowałam (portal randkowy) i szczerze p
                  > owiedziawszy, praktycznie po większości spotkań wychodziłam zdołowana i emocjon
                  > alnie wyssana. Większość amantów zanudzało mnie niekończącymi się opowieściami
                  > o sobie i złych kobietach swego życia...Kupę kwękania, mnóstwo żalu do świata..
                  > .Paru nawaliło się niemalże do nieprzytomności...
                  > Tak teraz się zastanawiam, ilu miało do mnie żal, że pogardziłam "gadką z intel
                  > igentem"...:)

                  O to wstrętna sprawa. Mężczyzna na randce nie powinien moim zdaniem mówić o innych kobietach, ma przed sobą tą jedną, konkretną, po coś ją chyba zaprosił - zatem na niej powinien się skoncentrować. I zamiast narzekań lepiej pomyśleć co zrobić, żeby powodów do tych narzekań było jak najmniej, szczególnie danego wieczora :D
                • hello-kitty2 Re: Ale o co chodzi? 15.07.14, 00:09
                  anbale napisała:

                  > .Paru nawaliło się niemalże do nieprzytomności...

                  hehe facet to jednak patrzy zeby sie z kims nawalic, randka nie randka, co tam, byle nie pic samemu ;) A wtedy niejednemu wlacza sie tzw 'zwierzacz' ;-)

                  • arcibiskup Re: A chodzi o to, że 15.07.14, 05:40
                    to nie oburzenie ale śmiech.
                    Nie udawaj, że nie wiesz o co chodzi z tymi sexturystkami.
                    Wygląd morswini i paradują z młodziutkim szczuplutkim ciemniutkim.
                    Sex za kasę proszę bardzo, ale w swoim pokoju a po ...wypad bambusie., a tak
                    wygląda to jak długi namiętny sex w plastikowym kontenerze WC (oj tylko C) gdy na zewnątrz termometr pokazuje więcej niż 30?
          • kag73 Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 12:20
            szabla.towarzysza.kiszczaka napisał:
            > Plotki głoszą, ze egzotyczni dobrze bzykają, ale do wychowywania dzieci już się nie nadają tzn. zrobić potrafią, ale już do "tatusiostwa" im nie po drodze.

            Owszem, bardzo czesto wlasnie tak bywa. Dlatego pytanie: czy te Polki z tymi egzotycznymi przygody szukaja czy sie z nimi wiaza? Bo to roznica jest. A jezeli sie wiaza, to po prostu, bo nie maja wgladu w sytuacje i wpasadaja jak sliwki w kompot.
            • anbale Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 12:39
              Czasem sie zakochują, wpasowują i bywają szczęśliwe...
              Znam parę takich, ktore się świetnie odnalazły w obcej kulturze, nawet o wiele lepiej niż własnej, to są dość indywidualne sprawy.
              • kag73 Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 12:48
                anbale napisała:
                > Czasem sie zakochują, wpasowują i bywają szczęśliwe...
                > Znam parę takich, ktore się świetnie odnalazły w obcej kulturze, nawet o wiele
                > lepiej niż własnej, to są dość indywidualne sprawy.

                To tez sie zgadza. Wiado w zyciu wszystko jest mozliwe;)
      • kag73 Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 11:37
        szabla.towarzysza.kiszczaka napisał:
        > Z drugiej strony zawsze można powiedzieć, że byle Polak nic ze sobą nie repreze
        > ntuje, tylko później należy się zastanowić jaką wartość ma znajomość z egipskim
        > boy'em hotelowym czy też jamajskim analfabetą.

        Czyli wychodziloby, ze Polce/kobiecie do seksu wystarcza fajne/egzotyczne ciacho i pewnosc, ze nie bedzie osadow: jest daleko od domu i nie mysli o podwojnych standardach. Abstahujac od tego, ze nie ma pojecia, ze taki Egipcjanin to dopiero jest kopniety muzulmanin ze "specjalnym" stosunkiem do kobiet/"latwych" kobiet. Ale jak sie o tym nie wie/nie mysli/mysl ta nie przeszkadza, to...jej sprawa i moze sie bawic:) Za tydzien wyjedzie i kto ja tam zna:)?
        Nie nalezy tez zapominac, ze taka Polka dla "wymagajacego" Polaka moze wcale nie byc atrakcyjna, bo on ma wybor ladniejszych, nie ja podrywa a ona sie nie odwazy podrywac jego. Natomiast dla takiego z Jamajki biala skora, jasne wlosy/europjeskie wlosy sa egzotyczne, podobaja sie. I on bedzie startowal, wiec ma szanse. Jezeli i on dla niej egzotyczny/sie podoba to szafa gra.
        • szabla.towarzysza.kiszczaka Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 11:58
          Tłumaczenie hipokryzji tych kobiet w przypadku tak prostego wątku i jasnych relacji mnie nie interesuje. Polki po prostu lubią brąz i uważają, że to co jest za granicą jest po prostu lepsze.

          Egzotyczni to chyba bardziej patrzą na $ niż białą skórę. Zresztą piszesz o stosunku muzułmanów do łatwych kobiet, a później próbujesz podkreślić, że jednak one się im podobają. Trochę nie trzyma się to kupy.

          • kag73 Re: Ale o co chodzi? 14.07.14, 12:15
            szabla.towarzysza.kiszczaka napisał:

            > Tłumaczenie hipokryzji tych kobiet w przypadku tak prostego wątku i jasnych rel
            > acji mnie nie interesuje. Polki po prostu lubią brąz i uważają, że to co jest z
            > a granicą jest po prostu lepsze.

            Calkiem mozliwe, egzotyka ma przebicie. Egzotyczne sie podoba.
            >
            > Egzotyczni to chyba bardziej patrzą na $ niż białą skórę. Zresztą piszesz o sto
            > sunku muzułmanów do łatwych kobiet, a później próbujesz podkreślić, że jednak o
            > ne się im podobają. Trochę nie trzyma się to kupy.
            Pisalam o Jamajczykach i latynosach, ze im sie podobaja biale. Egipcjanom moze tez, rzecz w tym, ze maja przez religie nasrane w glowie i podwojna moralnosc, podobnie jak Polacy zreszta. Nie mam pojecia czy tam zawsze o dolary chodzi, nie testowalam;)
            Zapewne istotne sa tez okolicznosci. Juz pisalam, ze Egipcjanie wyposzczeni, kobiet wlasnych nie ma w poblizu a jak sa to do wyra z nimi isc nie moga bez slubu, bo religia zabrania.
          • szopen_cn Re: Ale o co chodzi? 15.07.14, 07:41
            szabla.towarzysza.kiszczaka napisał:

            > Tłumaczenie hipokryzji tych kobiet w przypadku tak prostego wątku i jasnych rel
            > acji mnie nie interesuje. Polki po prostu lubią brąz i uważają, że to co jest z
            > a granicą jest po prostu lepsze.

            Jakiej kurwa hipokryzji?

            I moze sie zdecyduj gdzie widzisz problem?
            Czy to chodzi o to, ze kobiety daja sie skutecznie podrywac gosciom z zagranicy?
            Za ktora granica pojawia sie ten problem? Pierwsza, druga, dziesiata?
            Jak bedzie to Niemiec czy Francuz to OK a jak Hiszpan czy Amerykanin to juz nie OK?
            Lub w druga strone, Rosjanin czy tez Litwin tez powinni wiedziec, ze "naszych" kobiet nie wolno tykac, maja chodzic ze spuszczona glowa i nawet nie myslec, ze maja szanse przedstawicielki narodu wybranego pobzykac z przyjemnoscia?

            Czy tez chodzi o kolor?
            Czy uwazasz, ze porzadne biale kobiety nie powinny dawac brazowym, czarnym, zoltym czy nawet rozowym w fioletowe kropki jesli im taki pomysl do glowy przyjdzie?
            Oczywiscie nastepne pytanie bedzie czy jesli to beda biale kobiety z Niemiec, francji czy Kanady to tez sie bedziesz z tego powodu odczuwal bol w dupie?


            szabla.towarzysza.kiszczaka gdzies tam wyzej rowniez napisał:

            > A prawda jest taka, że kobietami rządzą emocje. Więcej emocji dostarcza im egzotyczna,
            > seksualna przygoda z chłopcem od ręczników niż jakaś gadka z inteligentem, więc
            > sypiają częściej, szybciej i chętniej z tymi pierwszymi.

            Oraz:

            > Zabawna jesteś. Już widzę polskie studentki i biznesmenki biegające na randki z polskimi
            > murarzami lub stolarzami. A nie, wróć, nie na randki, my przecież o seksie mówimy, do
            > łóżka. Ta chęć bycia oczarowaną przez polskiego ślusarza. :)

            Oooo.
            Inteligent sie pojawil.
            Przedstawiciel pseudo klasy spolecznej istniejacej chyba tylko we Wschodniej Europie?

            Chlopi, robotnicy i inteligencja...pod wodza parti?

            Golodupiec, ktory niewiele naprawde potrafi, dla ktorego szczytem ambicji jest "praca umyslowa" w biurze przy przekladaniu papierow. Inteligent uwaza sie za duzo lepszego od "pracownikow fizycznych" bo skonczyl jakies studia (lub w wersji ciut wczesniejszej zdal mature).
            Dla inteligenta taki stolarz, murarz czy hydraulik prawie podludzie i jakby tak sie zastanowic to tez nie powinni miec zadnych szans na bzykanko ze studentkami, ksiegowymi, nauczycielkami i cala reszta kobiecej czesci "inteligencji".

            Na szczescie z tego "spolecznego statusu inteligenta" bardzo latwo sie wyleczyc.
            Pojechac moze czlowiek do krajow "pierwszego swiata" i szybko zauwazyc, ze ten stolarz, murarz czy slusarz zarabia dwa razy lepiej niz "pracownik umyslowy w biurze".
            A dobry hydraulik spokojnie zarobi tyle co lekarz z prywatna praktyka (lub wiecej).

            Jeszcze dalej szabla.towarzysza.kiszczaka napisał:

            > Skoro Polki tak chętnie idą do łóżka z kolorowymi to wniosek jest jeden. Są oni dla nich
            > atrakcyjni.
            > Jeżeli nie garną się do znajomości z Polakami to wnioskuję, iż Polak nie jest atrakcyjny.
            > W takim razie dla Polek egzotyczny oznacza lepszy niż polski.

            A kag73 napisała:
            > Czyli wychodziloby, ze Polce/kobiecie do seksu wystarcza fajne/egzotyczne ciacho i
            > pewnosc, ze nie bedzie osadow: jest daleko od domu i nie mysli o podwojnych standardach.

            Jesli w obu wypowiedziach zastapimy "Polke" kobieta i pominiemy "kolorowy" jak zbytnie ograniczenie egzotyki to chyba wyjdzie na dokladnie to samo.

            I tak jest chyba wszedzie na swiecie.

            Mysle, ze szabla.towarzysza.kiszczaka moze sobie spokojnie pojechac za granice, poderwac i pobzykac Francuzki, Latynoski, Japonki, Chinki czy Amerykanki.
            To bardzo dobrze wplynie na samopoczucie i kolega zauwazy, ze bol w dupie z powodu Polek bzykajacych obcokrajowcow zniknie bez sladu.
            • sabat.77 Re: Ale o co chodzi? 15.07.14, 08:25
              Ja sie generalnie zgadzam, praca budowlanca wymaga sporej wiedzy i umiejetnosci. Niemniej sam status to chyba funkcjonuje w umysle obu plci. I akurat pogarda i taksowanie mezczyzn pod tym wzgledem zdarza sie czesciej i silniej ze strony kobiet. Pracowalem dlugo z kobietami w banku - nie da sie ukryc, ze czesto czuly sie lepsze i wyjatkowe z racji swojej pracy, a wobec mezczyzn z sektorow wykonujacych prace fizyczna czuly nieuzasadniona pogarde.
              Nawet tu na forum w niektorych komentarzach kobiet to widac. Dziewczyny by sie zdziwily ilu hydraulikow, mechanikow samochodowych, rolnikow itd. ma wyzsze wyksztalcenie, dyplom inzyniera i to na dobrych uczelniach. Stereotyp funkcjonuje.
              • triismegistos Re: Ale o co chodzi? 15.07.14, 08:28
                Też bym się zdziwiła. Nie słyszałam jeszcze o hydraulikach z wyższym.
                • mojemail3 Re: Ale o co chodzi? 15.07.14, 09:43
                  A wlasciciel firmy instalacyjnej o profilu wodno sanitarnym, magister inzynier po Politechnice to przypadkiem nie hydraulik???
                  • sabat.77 Re: Ale o co chodzi? 15.07.14, 09:56
                    A jakze. Chociazby moj mechanik samochodowy, wlasciciel zakladu, to wlasnie pan magister inzynier :)
              • mojemail3 Re: Ale o co chodzi? 15.07.14, 09:59
                Akurat rolników i ogrodnikow z wyzszym wyksztalceniem znam sporo...
                • triismegistos Re: Ale o co chodzi? 15.07.14, 10:04
                  Rolnicy i ogrodnicy owszem, natomiast ja osobiście nie znam ani jednego hydraulika z wyższym. Ani spawacza. Ani tynkarza (ale murarza owszem, po archeologii).
                  Insza inszość, że kompletnie nie rozumiem fetyszyzowania wyższego wykształcenia, zwlaszcza w dzisiejszych czasach.
                  • zawle Re: Ale o co chodzi? 15.07.14, 10:20
                    Ostatnio zdałam sobie sprawę że pomimo ukończenia kilku kierunków studiów umiem niewiele. Moja pracę mógłby wykonywać człowiek z ulicy i miałby szansę powodzenia. Ja nie mogłabym się zamienić z większością wykwalifikowanych robotników.
            • szabla.towarzysza.kiszczaka Re: Ale o co chodzi? 15.07.14, 16:19
              Mamy dwie osoby.

              Polak i egzotyczny typ/gość z Zachodu.

              Każda "szanująca się" Polka głosi, że w grę wchodzi tylko inteligentny, oczytany, towarzyski, dystyngowany, dobrze zbudowany, majętny, wykształcony facet.

              U Polaka będzie szukała tych cech, a przynajmniej będzie je głosiła żeby pokazać, iż się "ceni". Względem egzotycznych nie będzie miała takich wymagań, ponieważ egzotyka jest dla nich bardziej interesująca (dla kobiet), dostarczy więcej emocji niż oczytanie czy status społeczny.

              Dlatego liczą się inne cechy niż inteligencja, oczytanie, towarzyskość... To jest hipokryzja.

              Podsumowując: to co sam napisałeś, egzotyka jest ciekawsza dla kobiet i jest tak wszędzie na świecie, ale my tutaj o Polkach i egzotykach prawimy. Różnica między kobietami, a mężczyznami jest taka, że facet przyzna, iż bzykał, bo chciał spróbować z żółtą, a Polka (o nich rozmawiamy) będzie głosiła jakieś pierdy o wykształceniu czy oczytaniu faceta, a po głowie będzie jej chodził oliwkowy wąsacz plażowy. A głosi pierdy tylko po to, aby towarzystwo jej negatywnie nie oceniało.

              Poluzuj gumę w majtach chłoptasiu. Za bardzo się unosisz i zbyt emocjonalnie podchodzisz do tematu, a z tego można wywnioskować, że swędzi i piecze po drugiej stronie monitora.
              • szopen_cn Re: Ale o co chodzi? 16.07.14, 07:22
                Zacznijmy od konca.

                szabla.towarzysza.kiszczaka napisał:
                > Poluzuj gumę w majtach chłoptasiu. Za bardzo się unosisz i zbyt emocjonalnie po
                > dchodzisz do tematu, a z tego można wywnioskować, że swędzi i piecze po drugiej
                > stronie monitora.

                To nie jest forum Onetu.
                Tego typu argumentacja raczej tutaj nie pasuje.


                Wczesniej szabla.towarzysza.kiszczaka napisał:

                > Podsumowując: to co sam napisałeś, egzotyka jest ciekawsza dla kobiet i jest ta
                > k wszędzie na świecie, ale my tutaj o Polkach i egzotykach prawimy.

                O ile sie nie myle to watek jest tym skad u komentujacych artykul o polskich turystkach pojawia sie ten bol w odbycie kiedy czytaja o przygodach kobiet z "tymi innymi".

                Oczywiscie nikt nie ma obowiazku pisac na temat ale sadzac po twoich postach zaliczasz sie do tej samej grupy i dlatego z ciekawosci zapytalem czy problemem jest bzykanie panow zza pierwszej granicy, czy zza drugiej czy ogolnie istnieje jakas regula?
                A jesli problem jest w kolorze panow bzykanych to czy wtedy bialym kobietom z innych krajow Europy tez bedziesz usilowal takich praktyk zakazac?

                Na zadne z tych pytan nie odpowiedziales a mnie ciekawosc meczy co na ten temat myslisz?


      • midnight_lightning Re: Ale o co chodzi? 15.07.14, 23:22
        @szabla.towarzysza.kiszczaka

        "1. Zakłamanie, czyli tutaj Polki kreują się na wielkie damy z wymaganiami sięgającymi sufitu, zapominając o wszystkim po przekroczeniu granicy. I tak byle ręcznikowy może liczyć na więcej za mniejszą cenę (napisałbym wkład, ale może zostać źle odebrane) niż polski inteligent, przed którym Polka - w swoim mniemaniu - będzie chciała pokazać, że się "ceni" głosząc, iż ona tylko z przystojnymi, inteligentnymi, zadbanymi, z hobby i odpowiednim statusem społecznym."


        Racja, racja. To taka specyficzna gra, w której to kobiety rozdają znaczone karty, same wyznaczają i dowolnie zmieniają reguły gry, tak, by im pasowały, a w końcu i tak pojawi się ten Joker - Cudzoziemiec, którego nie dotyczą żadne, formułowane wobec większości Polaków, wymagania. Taki zagraniczniak mógłby być i łysy, gruby, bezrobotny itp. Ważne, że obcokrajowiec. To efekt kilkusetletnich kompleksów wobec Zachodu. "Swojego nie znacie, cudze chwalicie".

        Przy okazji tej dyskusji ujawniają się różnice w ocenie wielu zjawisk.

        1 - tzw. "super podryw"

        To nie tyle sam podryw, lecz chęć "bycia poderwaną" ma tutaj większe znaczenie. O jakości tego podrywu dużo mówią nieliczne relacje tych Polek, które obawiają się przyznać za granicą, że są z Polski, z obawy przed chamskimi "zalotami", i to nawet w obecności partnerów/mężów.
        Taki sam "super podryw" uskuteczniony przez Polaka zakończyłby się daniem w twarz i ogólnokrajową akcją medialną potępiającą seksizm Polaków.
        Sam fakt, że obcokrajowcy z wielką pewnością i chętnie "podrywają" Polki jest zrozumiały, bo i po co męczyć się z rodaczkami.


        2 - "o kandydatach do seksu mowimy,wylacznie do seksu, czy o wizanie sie na dlugo?"

        Ważny cytat, który pokazuje, że jak różni się podejście i ocena takich zjawisk jak seks i związek, a tym samym powoduje rozbieżności odnośnie swobodnego zachowania za granicą. Dla tej sporej części mężczyzn, którzy wchodzą w grę "seks za związek", sytuacja jest jasna: seks=związek=więź=zaufanie.

        Dla kobiet i mniejszej części mężczyzn, seks jest łatwo dostępny i banalny, a tym samym nie ma takiej rangi emocjonalnej jak u "związkowych" mężczyzn, więc seks z zupełnie obcym ręcznikowym nie jest dla nich niczym szokującym ani nagannym.

        3 - "daleko od domu i brak ocen"

        Wielokrotnie ten powód bywa podnoszony, wyrwanie się ze środowiska, brak oceniającej wspólnoty. Jak widać, można robić rzeczy, o których się wie, że są oceniane negatywnie, o ile nikt nie patrzy. Ciekawy prognostyk dla tych "związkowych" mężczyzn.

        W całej tej grze oczywiście widać wyraźną nierówność przywilejów kobiet i części mężczyzn, nierówność, która kobietom nie przeszkadza dopóty, dopóki same nie odczują jej skutków, gdy np. poczują oddech lat na plecach.

        Taka jest już jednak Natura i nie ma co się z Nią spierać. I tak w ostatecznym rachunku wygrywa tylko kasyno.

        Zresztą nie trzeba grać na takich warunkach aż do śmierci:)

        - można odejść od stołu - i nie ciągnąć w nieskończoność układu: "seks bez zobowiązań" dla niektórych facetów, "zobowiązanie bez seksu" dla sporej reszty. Trudno zjeść ciastko i nadal je mieć.

        - można zmienić stół na taki, gdzie ma się lepsze karty - pomysł z Azjatkami jest rzeczywiście godny przemyślenia, dla nich to Polacy są egzotyczni, nie dość tego, są odpowiednikiem BBC. A jeśli to za daleko, są bliższe kraje z wartymi zachodu kobietami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka