09.09.14, 20:48
Przeczytałam setki jeśli nie tysiące wątków i nie jestem przekonana czy mój przypadek czymkolwiek różni się od innych opisanych na forum. Może tylko tym, że choć nie uprawiamy seksu to zwykle śpimy przytuleni i nie powiedziałabym, że nie ma między nami bliskości.

Jesteśmy swoimi pierwszymi partnerami, w związku od czasu ostatniej klasy liceum. Wszyscy postrzegali nas jako najbardziej zakochaną parę na świecie, a teraz postrzegają jako wzorowe małżeństwo. Długo ze względów religijnych (co teraz wydaje mi się głupie) czekaliśmy z seksem. Nasze kontakty zaczynały się od pettingu i kiedy z tej mało wymagającej formy mieliśmy przejść na dużo trudniejszy i, na początku bolesny, seks byliśmy zniechęceni. Ale udało się. Ja byłam bardzo seksualnie aktywna - chciałam sprawiać mężowi przyjemność choć sama jej doświadczałam znacznie rzadziej - głównie podczas pettingu. Wielokrotnie czułam się odrzucona bo wręcz żebrałam o seks. Miewialiśmy momenty dobrego, częstego współżycia, ale im bardziej ja chciałam, tym bardziej on się ode mnie odsuwał. Kiedyś powiedział mi, że mam nie inicjować bo on się czuje osaczony. Więc przestałam. Właściwie wycofałam się kompletnie, przestałam cokolwiek w tej dziedzinie robić, cokolwiek ulepszać, zaprzestałam przebieranek i kupowania super seksownej bielizny na jedną noc. Wzięłam się za siebie (nie żebym wcześniej wyglądała źle), zaczęłam się zdrowo odżywiać i regularnie ćwiczyć co pozytywnie wpłynęło na moje poczucie własnej wartości. Wyglądam i czuję się lepiej niż kiedykolwiek. Praktycznie codziennie doświadczam oznak zainteresowania innych mężczyzn - ale nie tego, na którym mi zależy. Myślę, że pornografia go zniszczyła, że nie potrafi się mną cieszyć bo nie wyglądam jak plastikowa lala. Mówi mi często, że jestem ładna, że ładnie wyglądam, jest zazdrosny o innych facetów. Napisałam mu dziś smsa, że nie umiem żyć z tym, że mu się nie podobam. On na to, że to przecież nie jest prawda. Ja, że czuję się dla niego seksualnie nieatrakcyjna. On, że jestem seksualnie atrakcyjna, że nie wie w czym tkwi problem bo nie powinno być żadnych przeciwności. Odpisałam, że nie ma we mnie nic co wywołuje w nim efekt "WOW", a on, po kilku godzinach, odpisał, że "twarz, szyja, ramiona, skóra, dłonie i brzuch". Napisałam tylko, że zapomniał wspomnieć o paznokciach od stóp i zakończyłam ten wątek bo nie mam siły, żeby znosić dalsze upokorzenia. Zaznaczę, że na początku związku zachwycał się moimi piersiami i pośladkami.

Ewidentnie jestem nie w jego typie - nie docenia żadnych moich atutów za wyjątkiem brzucha, nawet moje długie nogi go nie kręcą bo jemu się podobają nieproporcjonalne - z chudymi łydkami i grubymi udami! Nie wiem jak się wyplątać z tego związku. Kocham go, jednocześnie na 10 lat naszego bycia razem od przynajmniej 7 jest źle w tej kwestii. Nie chcę się decydować na dzieci bo wiem, że już w ogóle nie będzie seksu i że jeszcze trudniej będzie mi się z nim rozstać. Nie widzę szansy na poprawę, choć czasem, jak ostatnio, zdarzają się cuda i np. w ciągu 2 dni kochamy się 3 razy. I wtedy jestem zwykle radosna, nabieram nadziei, tylko po to, by w ciągu tygodnia znów popaść w depresję. Chciałabym coś zmienić, ale zupełnie nie wiem jak. Mam 27 lat i poczucie, że to ostatni dzwonek by dokonać radykalnych zmian.
Obserwuj wątek
    • hello-kitty2 Re: ;( 09.09.14, 21:44
      Dziewczyno jestes mloda, zadbana, nieuwiazana dzieciorami, dokonuj zmian, szybko lepiej sie poczujesz.
      • marek.zak1 Re: ;( 09.09.14, 21:51
        hello-kitty2 napisała:

        > Dziewczyno jestes mloda, zadbana, nieuwiazana dzieciorami, dokonuj zmian, szybko lepiej sie poczujesz.

        Dokładnie tak. Pozdr. M.
      • notyouraveragegirl Re: ;( 09.09.14, 22:14
        A miłość? Ja go naprawdę kocham... tzn. aktualnie nienawidzę po tym jak wymienił rzeczy, które mu się we mnie podobają, wśród których, za wyjątkiem twarzy nie ma nic istotnego, ale generalnie go kocham. 3 dni nie umiem bez niego wytrzymać jak ma wyjazd służbowy. A co dopiero miesiąc, całe życie...
        • marek.zak1 Re: ;( 09.09.14, 22:26
          notyouraveragegirl napisała:

          > A miłość? Ja go naprawdę kocham.

          Skoro go kochasz, to musi zostac tak, jak jest.
        • potwor_z_piccadilly Re: ;( 09.09.14, 22:40
          notyouraveragegirl napisała:

          > A miłość? Ja go naprawdę kocham...

          Wygląda na to, że zbyt ostentacyjnie. On czyta Ciebie jak otwartą książkę i znając Cię na wskroś, pewność siebie poczuł i lekceważy Cię.
          Inaczej by było, gdybyś mu co jakiś czas, strzeliła ze trzy razy w cymbał i nie powiedziała za co.
          Ooo, tu mina by mu zrzedła i albo baranieć by zaczął, albo do Ciebie się dobierać (jeśli to nie gej).
        • yoric Re: ;( 09.09.14, 22:55
          > tzn. aktualnie nienawidzę po tym jak wymienił rzeczy, które mu się we mnie podobają, wśród których, za wyjątkiem twarzy nie ma nic istotnego

          zła odpowiedź na pytanie - za karę należy się foch :).
          • notyouraveragegirl Re: ;( 10.09.14, 17:22
            Foch owszem był i ani drgnęłam jak się wczoraj w nocy do mnie przytulał.
            • druginudziarz Re: ;( 10.09.14, 19:49
              notyouraveragegirl napisała:

              > Foch owszem był i ani drgnęłam jak się wczoraj w nocy do mnie przytulał.

              No popatrz, fochów na forum dyskutowanych jest bez liku, a Ty we wstępniaku napisałaś, że Twój problem jest inny niż wszystkie :D
            • yoric Re: ;( 10.09.14, 19:56
              Moim zdaniem gość powinien Cie porządnie opierdolic :)
              • notyouraveragegirl Re: ;( 11.09.14, 19:02
                yoric, chętnie, ale za co :)?

                Fochów kiedyś nie prezentowałam i się nie starał. Odkąd prezentuję, facet stara się bardziej i bardziej docenia jak uda mu się poskromić złośnicę :).
        • kag73 Re: ;( 09.09.14, 23:29
          notyouraveragegirl napisała:
          > A miłość? Ja go naprawdę kocham... tzn. aktualnie nienawidzę po tym jak wymieni
          > ł rzeczy, które mu się we mnie podobają, wśród których, za wyjątkiem twarzy nie
          > ma nic istotnego, ale generalnie go kocham. 3 dni nie umiem bez niego wytrzyma
          > ć jak ma wyjazd służbowy. A co dopiero miesiąc, całe życie...

          Hmm, moim zdaniem "brzuch" tez jest istotny, ja tez lubie ladne brzuchy, tzn. ich brak;)
          Tak, czekaliscie z seksem to sobie chlopak musial jakos radzic.
          Mysle, ze lepiej nie bedzie, moze raczej byc gorzej. A tak poza tym do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic. Teraz wydaje Ci sie, ze bez niego zyc nie mozesz a za jakis czas moze bedziesz dziekowac losowi/Bogu/sobie, ze go zostawilas, bo spotkasz kogos kto spelni Twoje oczekiwania.
          Aha, apropos, jak czesto/rzadko jest ten seks? I po co Ci on jezeli niewiele z niego masz? Zeby zadowolic jego(chyba mu nie zalezy, radzi sobie inaczej) czy, zeby poczuc sie kobieta? Czy liczysz na poprawe i ze sie rozkreci? Moze ma zahamowania, seks jest be i fuj, byliscie wstrzemiezliwi a nagle wymyslasz cuda wianki, nie pasuje mu to moze do obrazka jego kobiety, nie pasuje do Ciebie? No, moze go tez nie pociagasz, diabli wiedza.
          • notyouraveragegirl Re: ;( 10.09.14, 17:44
            Nie mam nic do tego, że podoba mu się mój brzuch! Wspaniale, że mu się podoba - w tej jednej kwestii się zgadzamy. Mój problem polega na tym, że on nie zauważa moich innych atutów. Ok, z pewnością jak wpisuje w wyszukiwarkę "Busty blonde" to wynik wyszukiwania znacząco odbiega od tego jak wyglądam, ale ani nie mam małego biustu, ani nie mam płaskiego tyłka, ani krótkich, grubych, krzywych nóg, żeby te części ciała nie mogły być jego przedmiotem uwielbienia :). Chyba, że mam problem z zawyżoną samooceną i tak naprawdę jestem szkaradna niesamowicie i tylko wmawiam sobie, że faceci na ulicy się za mną oglądają, a wszystkie komplementy, które słyszę są całkowicie interesowne i nieszczere.

            Seks, hmmm... bardzo różnie. Raczej nie częściej niż dwa razy w miesiącu. Jeśli by jednak podsumować wszystkie seksualne zbliżenia to może się uzbiera raz, w porywach do dwóch razy w tygodniu. Zdarzały się też przerwy dwutygodniowe. Urlopy są za to niesamowicie gorące, gdyż dobijamy do 5 zbliżeń na dwa tygodnie :).
            Nie jest tak, że nic z tego seksu nie mam. Mąż nigdy nie chce iść spać dopóki i ja nie będę zaspokojona i jest wielce niezadowolony kiedy na koniec mówię, że tym razem na prawdę nie potrzebuję więcej i że było mi przyjemnie tak jak jest. Poza tym, mi już nawet nie chodzi o same doznania podczas seksu. Mi chodzi o poczucie, że on mnie pragnie, że jestem dla niego seksowna. Kiedyś czekałam, męczyłam się, wmawiałam sobie, że to moja wina, że jestem za gruba, za mało wysportowana, że mój biust jest taki i owaki. Ale w końcu przestałam upatrywać winy w sobie bo on wiecznie miał kolejne wymówki: a to praca, a to stres, a to byłam niemiła, a to on chciał rano, a ja nie chciałam (więc oczywiście musiał sobie w dzień poradzić sam)... I nauczyłam się nie inicjować, nie prowokować i czerpać pełnymi garściami z zainteresowania innych panów.

            A co do poprawy - zastanawiam się czy ona jest możliwa, jeśli ja mu się po prostu nie podobam i mam wrażenie, że im lepiej wyglądam tym wyżej on podnosi poprzeczkę. I ok, jeśli on ma schizę na punkcie wielkich biustów to mogę nawet sobie włożyć te implanty i zmienić rozmiar miseczki z D na F... ale jaką mam gwarancję, że to cokolwiek zmieni?
            • ina_nova Re: ;( 10.09.14, 18:06
              > włożyć te implanty i zmienić rozmiar miseczki z D na F... ale jaką mam gwaranc
              > ję, że to cokolwiek zmieni?

              Moim zdaniem oczywiście, w tym wypadku, absolutnie żadnej.
        • hello-kitty2 Re: ;( 10.09.14, 19:43
          notyouraveragegirl napisała:

          > Ja go naprawdę kocham... tzn. aktualnie nienawidzę po tym jak wymieni
          > ł rzeczy, które mu się we mnie podobają, wśród których, za wyjątkiem twarzy nie
          > ma nic istotnego

          :-)))))) sorry nie moglam, chyba za duzo pije, posmialam sie, ekspert od milosci ze mnie zaden ale chyba cos nie tego ;)
      • druginudziarz Re: ;( 10.09.14, 18:21
        hello-kitty2 napisała:

        > Dziewczyno jestes mloda, zadbana, nieuwiazana dzieciorami, dokonuj zmian, szybk
        > o lepiej sie poczujesz.

        Owszem, ale raczej nie zna życia, więc to prosta droga trafienia na jakiegoś wykolejeńca.
        Ten się nie chce seksić, ale przynajmniej jest "bezpieczny".
        To sa właśnie te wybory.
        • notyouraveragegirl Re: ;( 10.09.14, 18:28
          Na jakiej podstawie twierdzisz, że nie znam życia?

          I nie powiedziałabym, że mąż jest bezpieczny. Nigdy nie wiem co mu odbije jak zapragnie spełnić swoje fantazje o seksie z panienką z monstrualnym biustem i pupą.
          • hello-kitty2 Re: ;( 12.09.14, 10:26
            notyouraveragegirl napisała:

            > I nie powiedziałabym, że mąż jest bezpieczny. Nigdy nie wiem co mu odbije jak z
            > apragnie spełnić swoje fantazje o seksie z panienką z monstrualnym biustem i pu
            > pą.

            Jestes pewna, ze chodzi o to, ze te czesci ciala masz za male? Szczerze? To watpie, bo po co by sie z Toba wiazal? Zeby zapewniac sobie trwaly brak? Chyba, ze wygladalas inaczej i sie teraz w jego opinii pogorszylo np bardzo schudlas.
            • kag73 Re: ;( 12.09.14, 15:10
              hello-kitty2 napisała:
              > Jestes pewna, ze chodzi o to, ze te czesci ciala masz za male? Szczerze? To wat
              > pie, bo po co by sie z Toba wiazal? Zeby zapewniac sobie trwaly brak? Chyba, ze
              > wygladalas inaczej i sie teraz w jego opinii pogorszylo np bardzo schudlas.

              Zawsze jeszcze pozostaje opcja przejsciowej narzeczonej. Nie znaczy, ze u nich tak bylo/jest. Po prostu moze facet sie wkrecil w masturbacje, bo sie nazywa, ze dlugo czekali z seksem, radzic sobie musial. Moze ona go rzeczywiscie nie kreci/przestala krecic. Ale jak bedzie siedziala ciuchutko albo jeczala i miauczala "misiu, ja ci sie w ogole nie podobam. Podoba ci sie cos we mnie?" to nic nie osiagnie, bedzie twkila w miejscu.
              Autorko, Ty masz anielska cierpliwosc, "ocieraj sie" dalaj az obudzisz sie kolo 40 stki w reka z nocniku. Dzialaj! Wal prosto z mety co napisala kitty i badz gotowa na najgorsze. Sama milosc to za malo. Moze czas na zmiany...
              • notyouraveragegirl Re: ;( 13.09.14, 13:37
                Ale ja nie mam anielskiej cierpliwości. Kiedyś robiłam sceny, płakałam, błagałam, krzyczałam - przyniosło to skutek odwrotny do zamierzonego; wyprowadzałam się do drugiej sypialni - wtedy się reflektował i zaczynał się starać po to, żeby sytuacja poprawiła się na miesiąc.

                W końcu przestałam walczyć i się wycofałam, zauroczyłam się nawet, flirtowałam sobie z obiektem westchnień i jakoś wytrzymywałam bez seksu, dostając raz kiedyś jego namiastkę. Zdecydowanie ostatnio to on częściej inicjuje zbliżenia (których seksem nazwać nie można), ale ja, kiedy już się zgodzę mam ochotę na więcej w kolejnych dniach. Żyjemy w błędnym kole:
                seks -> moja zwiększona ochota na seks -> cierpienie związane z brakiem inicjacji po jego stronie -> zmniejszenie ochoty na seks -> jego zwiększone staranie -> seks
            • notyouraveragegirl Re: ;( 13.09.14, 13:32
              Schudłam, ale wiecznie mi powtarza, że to na plus i że jestem jeszcze piękniejsza niż jak zaczynaliśmy być razem. Nie mam może brazylijskich pośladków, ani biustu większego od głowy, ale żadna z tych części ciała z pewnością nie jest mała. Nie wiem o co chodzi - może o to, że jest uzależniony od masturbacji, której doświadcza za każdym razem przy innej panience, a ja niestety, jestem jedna, a co za tym idzie mało ekscytująca.
    • loppe Re: ;( 09.09.14, 23:44
      Poradzisz sobie dziewczyno;).
      Ja to wiem.
      • loppe Re: ;( 09.09.14, 23:48
        A teraz lepiej powiedz nam na świeżo, jakie wrażenia z lektury setek jeśli nie tysięcy wątków forum:)
        • notyouraveragegirl Re: ;( 10.09.14, 17:50
          Skąd wiesz, że sobie poradzę?

          Wrażenia? Hmmm... odczucia mam mocno depresyjne i zaczynam wątpić w to czy w jakimkolwiek długotrwałym związku seks może być częsty, satysfakcjonujący i ekscytujący. Dodatkowo, jestem zniechęcona do rodzenia dzieci bo, jak historie wielu pokazują, to gwóźdź do seksualnej trumny. Podoba mi się jednak, że w tej całej beznadziei, forumowicze potrafią zachować poczucie humoru :).
          • loppe Re: ;( 10.09.14, 21:18
            notyouraveragegirl napisała:

            > Skąd wiesz, że sobie poradzę?

            Jesteś delikatna jak kwiat lotosu, ale sprytna jak łasica. Nieprzeciętnie:))
            • notyouraveragegirl Re: ;( 11.09.14, 19:03
              Ładnie tak bałamucić młódki, w dodatku mężatki?
              • loppe Re: ;( 11.09.14, 19:08
                notyouraveragegirl napisała:

                > Ładnie tak bałamucić młódki, w dodatku mężatki?

                Stronię od mężatek, o co chodzi?
                • notyouraveragegirl Re: ;( 11.09.14, 19:22
                  O Twój wpis, który odebrałam jako komplement :)
    • rezolutnakobieta Re: ;( 10.09.14, 07:55
      Może przekonaj go, żeby się z Tobą wybrał na terapię par. Ludzie często słuchają, ale nie słyszą co mówi partner. Jeśli terapia nie pomoże, to wtedy pomyślisz co dalej.
      • notyouraveragegirl Re: ;( 10.09.14, 17:51
        On nie będzie przy innych ludziach rozmawiał o naszych problemach seksualnych...
    • yoric Re: ;( 10.09.14, 22:37
      Ja jestem z tego obozu, że jak nie pasuje, lepiej zmienić, ale...

      Brak seksu to 2 w porywach do 5 razy na tydzień, a poza tym partner jest idealny, kocha, dba w łóżku, wybacza fochy i to ze laska 'korzysta garściami z adoracji innych mezczyzn'. Jego głównym grzechem jest to, że nie wyraża czynnego uwielbienia dla tych części partnerki, na uwielbieniu których jej zależy.

      W wątkach obok skarzymy się, że rynek facetów jest wydrenowany i strona podazowa dyktuje warunki... Serio ona znajdzie lepszy pakiet?? :)
      • notyouraveragegirl Re: ;( 11.09.14, 19:05
        hej, to chyba mój wątek, nie pisz o mnie w trzeciej osobie :P poza tym, nie czytałeś ze zrozumieniem.
        • yoric Re: ;( 11.09.14, 21:21
          Racja, racja. Ale sama też nakrecilas z tymi 'zblizeniami'...
    • kraina_lodu Re: ;( 11.09.14, 08:40
      to dokonuj zmian....bo im dalej w las tym więcej drzew....taka metafora dla kumatych :)
    • burzowa.kejt Re: ;( 11.09.14, 09:34
      notyouraveragegirl napisała:
      > Mówi mi często, że jestem
      > ładna, że ładnie wyglądam, jest zazdrosny o innych facetów. Napisałam mu dziś s
      > msa, że nie umiem żyć z tym, że mu się nie podobam. On na to, że to przecież ni
      > e jest prawda. Ja, że czuję się dla niego seksualnie nieatrakcyjna. On, że jest
      > em seksualnie atrakcyjna, że nie wie w czym tkwi problem bo nie powinno być żad
      > nych przeciwności. Odpisałam, że nie ma we mnie nic co wywołuje w nim efekt "WO
      > W", a on, po kilku godzinach, odpisał, że "twarz, szyja, ramiona, skóra, dłonie
      > i brzuch". Napisałam tylko, że zapomniał wspomnieć o paznokciach od stóp i zak
      > ończyłam ten wątek bo nie mam siły, żeby znosić dalsze upokorzenia. Zaznaczę, ż
      > e na początku związku zachwycał się moimi piersiami i pośladkami.
      > Ewidentnie jestem nie w jego typie - nie docenia żadnych moich atutów za wyjątk
      > iem brzucha, nawet moje długie nogi go nie kręcą bo jemu się podobają niepropor
      > cjonalne - z chudymi łydkami i grubymi udami! Nie wiem jak się wyplątać z tego
      > związku. Kocham go

      taaaa, wszystko co opisała autorka jest rzeczywiście straszliwym dramatem:D
    • taka.jedyna Re: ;( 11.09.14, 11:03
      Przeczytałam całość i chyba przesadzasz. Myślę,ze zamęczasz go kompleksami. Facet wymienia co w Tobie lubi a Ty masz pretensje, że nie to co sama uważasz za swój atut. Doceń szczerość.
      • loppe Re: ;( 11.09.14, 11:17
        Partner ma duże wymagania - chude łydki i grube uda; wśród młódek niewiele jest takich...
        • loppe Re: ;( 11.09.14, 11:20
          loppe napisał:

          > Partner ma duże wymagania - chude łydki i grube uda; wśród młódek niewiele jest
          > takich...

          Statystycznie dopiero z wiekiem kobiety dostają dupska i udska, a szczupłe łydki zostają...
          • yoric Re: ;( 11.09.14, 11:44
            Stany i Brazylia... Tam to norma u młodych. Niestety często brzuch też jest wielki, ale zdarzają się i klepsydry...
            • loppe Re: ;( 11.09.14, 11:48
              yoric napisał:

              > Stany i Brazylia... Tam to norma u młodych. Niestety często brzuch też jest wie
              > lki, ale zdarzają się i klepsydry...

              Partner albo poczeka kilkanaście lat, albo da ogłoszenie na forum, albo wyjedzie do Brazyli...
              • loppe Re: ;( 11.09.14, 12:14
                loppe napisał:

                > Partner albo poczeka kilkanaście lat, albo da ogłoszenie na forum, albo wyjedzi
                > e do Brazyli...

                Może powiedz Partnerowi, że jak się nie ogarnie to wkrótce będzie dymał w fawelach...
            • kag73 Re: ;( 11.09.14, 11:57
              yoric napisał:
              > Stany i Brazylia... Tam to norma u młodych. Niestety często brzuch też jest wie
              > lki, ale zdarzają się i klepsydry...
              Albo jeszcze Afryka.
              Ogolnie babka seks ma a smeci. Trza sie bylo o efekt wow nie pytac to by nie dostala odpowiedzi jaka dostala. Zreszta tylek, nogi i cycki to ma kazda ale piekna skora, bruch i twarz to juz cos specjalnego :)
              • loppe Re: ;( 11.09.14, 12:06
                Afryka to wiadomo. Yoric od razu inteligentnie wyeliminował tę opcję z uwagi na zagrożenie ebolą...
                • yoric Re: ;( 11.09.14, 19:00
                  Nie mam szczególnie dobrego rozeznania co do Afryki, ale podejrzewam, że pod tym względem jest ona mocno przereklamowana. A Brazylia to nie tylko favele... :)
                  • loppe Re: ;( 11.09.14, 19:05
                    Jak już jesteśmy przy rozeznaniach geograficznych to chciałbym zapytać czy może ktoś z forumowiczek/forumowiców jechał tą drogą?

                    www.youtube-nocookie.com/embed/skC8u4Ok0Kg?rel=0
                    • yoric Re: ;( 11.09.14, 21:18
                      Loppe Ty masz chyba jakaś prowizje od kliknięć w te jutuby? :)
                      Jak ten gość od psa-pająka :)
              • yoric Re: ;( 11.09.14, 13:15
                Ja tam doskonale rozumiem tego faceta...
                Ale IMO laska przesadza. Niektóre kobiety to by chciały nie tylko kontrolować co robi ich facet, ale jeszcze wlezc mu do głowy i tam też wszystko ocenzurowac. To jest niebezpieczne.
                Ja mam takie powiedzenie z Pulp Fiction: jak się boisz moich odpowiedzi, to nie zadawaj pytań.
              • zyg_zyg_zyg Re: ;( 11.09.14, 14:02
                > Ogolnie babka seks ma a smeci.

                No właśnie nie do końca wiadomo, co babka konkretnie ma. Bo pisze, że
                - seks ma raczej nie częściej niż dwa razy w miesiącu,
                - w sumie "seksualnych zbliżeń" to może się uzbiera raz, w porywach do dwóch razy w tygodniu,
                -osiągalne maksimum to urlopowe 5 razy na 2 tygodnie.

                Nie wiem, co to są u nich seksualne zbliżenia - oral, handjob*, czy pieszczenie cycków albo łapanie za tyłek. Ale widać to jakaś gorsza kategoria niż seks.

                Notyour, tak na marginesie, nie masz czasem problemów z dochodzeniem do orgazmu?

                ------------------------------
                * Pytanie do znawców. Czy handjob to robienie dobrze ręką mężczyźnie, czy robienie dobrze ręką - bez dyskryminującego względu na płeć?
                • wont Re: ;( 11.09.14, 16:01
                  zyg_zyg_zyg napisala:

                  > * Pytanie do znawców. Czy handjob to robienie dobrze ręką mężczyźnie, czy robie
                  > nie dobrze ręką - bez dyskryminującego względu na płeć?
                  -----------
                  Jakims szczegolnym znawca nie jestem, no ale pomysl sama... Oczywscie, ze jest roznica, tyle ze nie wynikajaca z dyskryminacji ale roznic w budowie organow plciowych pomiedzy mezczyzna a kobieta :)

                  Handjob jest u mezczyzny. U kobiety jest finger job, po naszemu palcowka. Handjob u kobiety to tylko w pornusach, z kategorii extreme :)
                  • zyg_zyg_zyg Re: ;( 11.09.14, 17:24
                    > Jakims szczegolnym znawca nie jestem, no ale pomysl sama... Oczywscie, ze jest
                    > roznica, tyle ze nie wynikajaca z dyskryminacji ale roznic w budowie organow pl
                    > ciowych pomiedzy mezczyzna a kobieta :)
                    >
                    > Handjob jest u mezczyzny. U kobiety jest finger job, po naszemu palcowka. Handj
                    > ob u kobiety to tylko w pornusach, z kategorii extreme :)

                    Dzięki za wyjaśnienia. Moje niezorientowanie wynika pewnie z tego, że sama jadę na ręcznym, zamiast robić palcówki :-)
                • notyouraveragegirl Re: ;( 11.09.14, 19:06
                  brawo za spostrzegawczość!
    • notyouraveragegirl Re: ;( 11.09.14, 19:19
      Matko Boska! Ileż się wpisów nazbierało przez ten dzień. Gdzie Wy wszyscy pracujecie? Ja jako przeciętny korpoludek, czas na forum miewam wieczorami.

      Nie wiem w którym miejscu popełniłam komunikacyjny błąd, ale zostałam odebrana jak czepiająca się, chcąca kontrolować męski umysł paniusia, która narzeka na brak seksu choć ma go w nadmiarze.

      Wyjaśniam więc: nigdy nie wymagałam od partnera, aby całkowicie przemodelował swoje poczucie estetyki i na podstawie mojego ciała, pięknego czy nie, od nowa wyznaczył swoje standardy. Do cholery doprowadza mnie jednak fakt, że na organizowanej przez nas imprezie, na 10 facetów chciałoby mnie przelecieć ośmiu, dziewiąty jest gejem, dziesiąty to mój mąż, a ja, młoda, ładna i zadbana, zamiast prowadzić ciekawe życie seksualne przytulam się z mężem w majtkach, osiągając orgazm wyłącznie w wyniku jego ocierania się o mnie, jakbym była nastolatką spotykającą się ze szczylem, który jest sparaliżowany strachem na samą myśl o kupieniu gumek w kiosku we wsi obok.

      Moje pytania do niego są jedynie efektem tego, że zauważyłam, że na niego nie działam i chciałam się dowiedzieć czy dzieje się tak z powodów, na które obiektywnie mam wpływ czy też nie. I nie chodzi o to, żeby tenże przystojny mężczyzna przez cały dzień prawił mi komplementy "o jaką masz jędrną pupę" lub "o jakie masz krągłe piersi", ale żeby miał ochotę się ze mną kochać/pieprzyć/rżnąć, jakkolwiek będzie miał ochotę to nazwać. Fakt tego, że inicjacja seksu przeze mnie, zamiast go cieszyć, go przeraża i ode mnie odrzuca jest dla mnie nieakceptowalny.
      • zawle Re: ;( 11.09.14, 19:27
        Czy istnieje gdziekolwiek jakakolwiek kobieta której nie chcą wszyscy przelatywać????
        • notyouraveragegirl Re: ;( 11.09.14, 21:03
          Znam kilka.
        • rekreativa Re: ;( 11.09.14, 21:27
          Ja.
          • zyg_zyg_zyg Re: ;( 11.09.14, 21:30
            No dobra, jak Rekreativa się przyznała, to ja też.
            • zawle Re: ;( 11.09.14, 23:43
              Dziękuję Wam dziewczyny:))) Mnie też nie wszyscy:))
              • druginudziarz Re: ;( 12.09.14, 02:11
                zawle napisała:

                > Dziękuję Wam dziewczyny:))) Mnie też nie wszyscy:))
                >

                Seks to sztuka, a sztuka jest elitarna :D
                • zawle Re: ;( 12.09.14, 09:50
                  Seks, podobnie jak wszystko inne MOŻE być sztuką, ale w zasadzie jest raczej egalitarny. Ja osobiście też jestem miłośniczką tego egalitarnego.
                • kag73 Re: ;( 12.09.14, 10:03
                  na druginudziarz napisał:
                  > Seks to sztuka, a sztuka jest elitarna :D

                  Tylko, ze to zdanko w tym temacie nie pasuje. Jak 9 na 10 chce przeleciec babke to ma to niewiele wspolnego ze sztuka a wiele z optyka, no chyba, ze sztuka nazwiemy walory estetyczne/wzrokowe:) Bo oni chca ja przeleciec poniewaz im sie podoba a czy cos potrafi i czy sztuka jest tu potrzebna to juz inna para kaloszy:) Powiem, ze zadna stuka tu nic nie ma do rzeczy. O sztuce to mozna mowic jak juz sie z ta babka w lozku bylo.
                  • druginudziarz Re: ;( 12.09.14, 19:39
                    kag73 napisała:

                    > na druginudziarz napisał:
                    > > Seks to sztuka, a sztuka jest elitarna :D
                    >
                    > Tylko, ze to zdanko w tym temacie nie pasuje. Jak 9 na 10 chce przeleciec babke
                    > to ma to niewiele wspolnego ze sztuka

                    A to wtedy jest sztuka popularna, popkultura. Taka puszka campbella Warhola :)
                    • notyouraveragegirl Re: ;( 13.09.14, 13:39
                      Przy tej okazji nie zapominajmy, że sztuka popularna, może być wartościowa :)
              • zyg_zyg_zyg Re: ;( 12.09.14, 09:27
                > Dziękuję Wam dziewczyny:))) Mnie też nie wszyscy:))

                Ale Notyour jest ponad dychę od nas młodsza... :-P
                • hello-kitty2 Re: ;( 12.09.14, 10:02
                  Do autorki: dawaj go do muru, powiedz, ze nie masz czasu, bo zaraz sie zestarzejesz i nikt Cie juz kijem nawet nie bedzie chcial szturchnac, obcieranie Ci sie juz znudzilo, a kutasy z imprezy czekaja zeby sie zdeklarowal co jest do kurwy nedzy? ;) Ps. i sie zabezpieczaj zeby sie przez przypadek kulawe geny nie powielily i nie spierdolily Ci zycia. Mloda jestes, zawalcz o swoje.
                  • kag73 Re: ;( 12.09.14, 10:06
                    Z ust mi to wyjelas, kitty, no, wlasnie chcialam cos podobnego napisac. Chlopiec ja zastraszyl, bo powiedzial, ze go "osacza" i sie babka sploszyla. On ma spokoj, ona obsycha. On sie przyzwyczail prawdopodobnie do uscisku wlasnej dloni. Zwal jak chcial, albo rybki albo...
                  • potwor_z_piccadilly Re: ;( 12.09.14, 15:36
                    hello-kitty2 napisała:

                    > dawaj go do muru, powiedz, ze nie masz czasu, bo zaraz sie zestarze
                    > jesz i nikt Cie juz kijem nawet nie bedzie chcial szturchnac, obcieranie Ci sie
                    > juz znudzilo, a kutasy z imprezy czekaja zeby sie zdeklarowal co jest do kurwy
                    > nedzy? ;) Ps. i sie zabezpieczaj zeby sie przez przypadek kulawe geny nie powi
                    > elily i nie spierdolily Ci zycia. Mloda jestes, zawalcz o swoje.

                    To miałem na myśli radząc, by strzeliła go w cymbał.
                    Zgroza. Jak można dopuścić do marnowania się dobrego materiału.

                  • notyouraveragegirl Re: ;( 13.09.14, 13:45
                    jak go przypierałam do muru to było jeszcze gorzej - wycofywał się jeszcze bardziej i potrafił mnie nie tknąć przez miesiąc tłumacząc to oczywiście tym, że jestem niemiła i ciągle się kłócimy, więc jak on może mieć ochotę na seks.
                    Nie wiem jak się z tego wyplątać, bo facet ma dużo innych zalet. Finansowo spokojnie poradzę sobie sama - mamy zbliżone zarobki. Mamy wspólne zainteresowania, on się stara i np. dziś dostałam do łóżka śniadanie. Poza tym kocha mnie i w trudnych momentach mogę na niego liczyć (oczywiście za wyjątkiem posuchy seksualnej, która również do trudnych momentów się zalicza). Jak strzelę focha i wyjdę z domu trzaskając drzwiami to za mną wybiegnie i walecznie będzie szedł za mną dwa kilometry, choć na każdym kroku mu mówię, że ma się odczepić. Robi zakupy, dzieli ze mną obowiązki domowe, nie szlaja się po nocach z kumplami.
                    • potwor_z_piccadilly Re: ;( 13.09.14, 14:48
                      notyouraveragegirl napisała:

                      > jak go przypierałam do muru to było jeszcze gorzej - wycofywał się jeszcze bard
                      > ziej i potrafił mnie nie tknąć przez miesiąc tłumacząc to oczywiście tym, że je
                      > stem niemiła i ciągle się kłócimy, więc jak on może mieć ochotę na seks.

                      Gdzieś na sąsiednim wątku opowiedziałem historię kolegi trenującego boks. Też miał tłumaczone, że nie warto. Też do muru był przypierany i tez po pysku obrywał. Nie skutkowało, a dlaczego? Bo nie obrywał porządnie. Nikt go jeszcze nie trafił, a dopiero gdy znalazł się taki i trafił, przemiana w koledze nastąpiła.
                      Tobie oczywiście nie radzę czynić prób znokautowania faceta. Moja propozycja przywalenia mu w cymbał była metaforą. Innego terminu użyłem by wyrazić to, co rzeczywiście powinnaś zrobić. A powinnaś zmienić swoją dotychczasową ścieżkę i to zdecydowanie. Ale pamiętaj. Dla bezpieczeństwa niech to będzie ścieżka z możliwością powrotu na poprzednią. Czyli jeśli jeszcze będziesz widziała szanse na wyprostowanie tego co u Was krzywe, nie rób czegoś czego nie będziesz w stanie odwrócić.
                      Troszkę już na tej ziemi żyję i wierz mi, da się. A jeśli w Waszym przypadku się nie da, to przynajmniej czasu nie zmarnowałaś, bo nową ścieżkę masz już wytyczoną i sobie po niej pójdziesz. Trudno.
                    • kag73 Re: ;( 14.09.14, 13:50
                      notyouraveragegirl napisała:
                      > Nie wiem jak się z tego wyplątać, bo facet ma dużo innych zalet. Finansowo spok
                      > ojnie poradzę sobie sama - mamy zbliżone zarobki. Mamy wspólne zainteresowania,
                      > on się stara i np. dziś dostałam do łóżka śniadanie. Poza tym kocha mnie i w t
                      > rudnych momentach mogę na niego liczyć (oczywiście za wyjątkiem posuchy seksual
                      > nej, która również do trudnych momentów się zalicza). Jak strzelę focha i wyjdę
                      > z domu trzaskając drzwiami to za mną wybiegnie i walecznie będzie szedł za mną
                      > dwa kilometry, choć na każdym kroku mu mówię, że ma się odczepić. Robi zakupy,
                      > dzieli ze mną obowiązki domowe, nie szlaja się po nocach z kumplami.

                      Oczywiscie gdyby facet byl gnojkiem byloby o duzo latwiej go puscic z torbami, to jasne ;)
                      Podobno od jednej osoby nie mozna dostac wszystkiego. Ale moze warto szukac. Moim zdaniem warto. Wyobraz sobie siebie za iles lat takiego Zycia/pozycie. Zanielubisz go, moze nawet znienawidzisz, nie pomoze ani sniadanie do lozka ani zrobienie zakupow. Bedziesz przepelniona gorycza i sfrustrowana, bo zabral Ci najlepsze lata. A moze nie, moze sie przyzwyczaisz i przestanie Ci zalezec? Pomysl, zastanow sie, Ty zansz sama siebie najlepiej.
                      Jest jeszcze opacja:"kochanie Ty porno i mastrurbacja, ja szukam seksu gdzie indziej a malzenstwem mozemy byc nadal, dobrze nam ze soba". Moze to wyjscie dla Ciebie? Pomysl o sobie, egoistycznie o sobie pomysl. A jak juz bedziez wiedziala czego chcesz, serwuj konkrety i mow o konsekwencjach a nie placz i nie jecz. Pokaz sile i zdecydowanie.
                      Ogolnie to to chyba na tym polega, ludzie sie decyduja z kims byc mimo jakichs brakow i wad drugiej osoby, bo cos tam w niej kochaja, bo 60% sie zgadza, tylko reszta nie. Trzeba jednak sie zastanowic czy da sie z tym zyc i czy moze gdzies indziej nie czeka ktos inny, odpowiedniejszy, ktory i zrobi sniadanie i "uszczesliwi" w nocy, a moim zdaniem mozna takiego spotkac i warto zaryzykowac. Mozesz tez zaakceptowac co masz i kombinowac co zrobisz, bedziesz robic z seksem, z twoimi potrzebami.
                      • notyouraveragegirl Re: ;( 14.09.14, 19:19
                        Dla mnie seks bez miłości jest bez sensu. Nie umiałabym tego oddzielić. Dla mnie piękna jest właśnie "bezsenność we dwoje" i aromatyczne śniadanie w sobotni, słoneczny poranek jako ukoronowanie piątkowego święta miłości.

                        Dwa lata temu zauroczyłam się ze wzajemnością w moim podwładnym. Właściwie on zauroczył się we mnie i swoją adoracją doprowadził do odwzajemnienia uczuć. Mogłabym zdradzić męża- wystarczyło kilka więcej kroków z mojej strony. Całe szczęście obiekt westchnień jest porządny i miał poszanowanie dla mojego małżeństwa. Ale ja za bardzo kocham tego mojego męża, żeby go zdradzić, poza tym romans z podwładnym to najgorsza możliwa opcja.

                        A właśnie! Wyobrażacie sobie że mój mąż nie lubi spać nago? I to nie chodzi o to, że on ma nie spać nago, ale że on nie lubi gdy ja śpię naga. Kiedyś tłumaczył mi dlaczego, ale niestety wprawiło mnie to w takie osłupienie, że nie zapamiętałam uzasadnienia.
                        • kag73 Re: ;( 14.09.14, 20:40
                          notyouraveragegirl napisała:
                          > Dla mnie seks bez miłości jest bez sensu. Nie umiałabym tego oddzielić."

                          Zawsze mnie zastanawia kiedy czytam cos takiego: ciekawe skad ta pewnosc, ze bys nie umiala. Przeciez nigdy nie probowlas, prawda?
                          To tak nawiasem.
                          • notyouraveragegirl Re: ;( 16.09.14, 19:14
                            No nie próbowałam, ale wiem jak się czuję kiedy doświadczam seksu bez poczucia bliskości. To uczucie musiałoby być spotęgowane z kimś do kogo nic nie czuję.
      • marek.zak1 Mąż masturbator. 11.09.14, 21:46
        notyouraveragegirl napisała:

        > Matko Boska! Ileż się wpisów nazbierało przez ten dzień. Gdzie Wy wszyscy pracujecie? Ja jako przeciętny korpoludek, czas na forum miewam wieczorami.

        Ja pracuję na 2 etatach w tym w korpo. Przeczytalem jeszcze raz twój wpis. Znalazłem tam zdanie: ,,pornografia go zniszczyła".
        Tak więc Twój jest masturbatorem w krainie orgii, nastoletnch castingów itp. i przejscie do realu, czyli Ciebie nie jest widocznie jakąś specjalna atrakcją. Piszesz, ze na imprezkie niemal wszyscy buy chcieli Cie przelecieć oprócz twojego męża. Wierze Ci.

        > Moje pytania do niego są jedynie efektem tego, że zauważyłam, że na niego nie działam i chciałam się dowiedzieć czy dzieje się tak z powodów, na które obiektywnie mam wpływ czy też nie.

        Masz. Rozbij mu na głowie laptopa i powiedz; ,,opamietaj sie facet".
        • loppe Re: Mąż masturbator. 11.09.14, 21:54

          Ad. Masz. Rozbij mu na głowie laptopa i powiedz; ,,opamietaj sie facet".

          Dekada ulgi podatkowej na dostęp do internetu wypromowała zastępy leniuchów erotycznych i seksualnych. Kobiety nie oglądały porno w laptopach - mówimy statystycznie - i dziś nożyce są rozwarte najszerzej w historii naszego gatunku. Sprawny facet może, a może i powinien?, zaspokajać 2 kobiety, bo druga część rodzaju męskiego wali konia przed kompem.
          • loppe Re: Mąż masturbator. 11.09.14, 22:08
            Ci młodzi szczególnie, najbardziej online i podatni, zbrandzlowani do krzty... Biedne dziewczęta...
            • rezolutnakobieta Re: Mąż masturbator. 12.09.14, 16:53
              Tak, Starowicz o tym wiele razy pisał.
              • loppe Re: Mąż masturbator. 12.09.14, 16:58
                rezolutnakobieta napisała:

                > Tak, Starowicz o tym wiele razy pisał.


                Zgadza się, profesor od kilku lat rwie sobie włosy z głowy nad tą zapaścią erotyczno-seksualną jaka nastąpiła. Ma nieprzerobioną robotę w gabinecie.
                • notyouraveragegirl Re: Mąż masturbator. 13.09.14, 13:47
                  Ale niech on by się nawet i masturbował. Byle dla mnie coś jeszcze zostało :(
                  • marek.zak1 Re: Mąż masturbator. 13.09.14, 14:58
                    notyouraveragegirl napisała:

                    > Ale niech on by się nawet i masturbował. Byle dla mnie coś jeszcze zostało :(
                    .

                    Bardzo dobre, kompromisowe podejscie. Rozpocznij negocjacje.
                    • notyouraveragegirl Re: Mąż masturbator. 13.09.14, 15:03
                      Negocjacje trwają od przynajmniej 5 lat. On oczywiście nie chce się masturbować, bo chce żyć tylko ze mną, długo i szczęśliwie... ale nie potrafi się opanować, choć ze sobą walczy, i bardzo mu zależy i przecież już jest o tyle lepiej i kiedyś nam się uda...
                      • marek.zak1 Re: Mąż masturbator. 13.09.14, 16:05
                        notyouraveragegirl napisała:

                        > Negocjacje trwają od przynajmniej 5 lat. On oczywiście nie chce się masturbować
                        , bo chce żyć tylko ze mną, długo i szczęśliwie... ale nie potrafi się opanować
                        choć ze sobą walczy, i bardzo mu zależy i przecież już jest o tyle lepiej i kiedyś nam się uda...

                        Ja jestem zwolennikiem prostych rozwiązań. Kiedyś poradziłem zdradzanemu mężowi, zeby ogłuszył kochanka, obciął mu penisa i w prezencie podarował go żonie (owiniety różowa wstążką). Moja propozycja wzbudziła wprawdzie watpliwosci, ale jak piszą ,,desperate situations need desperate solutions or means".
                        Tutaj tylko pełne odcięcie od wirtualnego seksu moze przynieść efekt. Tak więc zniszczenie laptopa wydaje mi się najlepszym rozwiązaniem.
                        Oczywiscie mąż może przenieść sie z masturbacją do pracy, ale wtedy jego desperacja przekaze Ci jedyny wniosek, że nic juz w tym zwiazku po tobie.
                        • potwor_z_piccadilly Re: Mąż masturbator. 13.09.14, 16:53
                          marek.zak1 napisał:

                          > notyouraveragegirl napisała:

                          > Ja jestem zwolennikiem prostych rozwiązań. Kiedyś poradziłem zdradzanemu mężowi
                          > , zeby ogłuszył kochanka, obciął mu penisa i w prezencie podarował go żonie (o
                          > winiety różowa wstążką).
                          > Tutaj tylko pełne odcięcie od wirtualnego seksu moze przynieść efekt. Tak więc
                          > zniszczenie laptopa wydaje mi się najlepszym rozwiązaniem.

                          W Twojej propozycji, to fiut kochanka i laptop maja odegrać główną rolę w rozgrywce, a zdradzany mąż i niedopieszczona żona w/g Ciebie mają pozostać na pozycjach jakie dotąd zajmowali.
                          Czy tak?
                          Jeśli tak, to, gówno, dupa i kamieni wielka kupa.
                          Przyjacielu. To ci poszkodowani mają coś konstrukcyjnego ze sobą zrobić, a nie pastwić się na jakimś fiucie (wyrok) i sprzęcie (prawdopodobnie kupionym na raty).
                          • notyouraveragegirl Re: Mąż masturbator. 13.09.14, 16:59
                            Halo, halo? Jaki zdradzany mąż? Nie sypiam z innymi facetami. Oprócz niewinnych flirtów nic mnie z innymi mężczyznami nie łączy.
                            • potwor_z_piccadilly Re: Mąż masturbator. 13.09.14, 17:30
                              notyouraveragegirl napisała:

                              > Halo, halo? Jaki zdradzany mąż? Nie sypiam z innymi facetami. Oprócz niewinnych
                              > flirtów nic mnie z innymi mężczyznami nie łączy.

                              Nie przejmuj się.
                              Ty z tej wymiany zdań i innych, wybierz dla siebie to co Ciebie interesuje, dotyczy i co Tobie może się przydać w procesie transformowania swojego ukochanego.
                        • hello-kitty2 Re: Mąż masturbator. 14.09.14, 00:30
                          marek.zak1 napisał:

                          > Oczywiscie mąż może przenieść sie z masturbacją do pracy

                          :-))))

                          Do autorki: ja niedawno sklecilam watek na podstawie rozmowy z facetem, ktory twierdzil, ze doznania z reki nie rownaja sie doznaniom z cipki. Wiec mam pytanie: czy on w ogole dochodzi podczas seksu? To raz, a dwa podpatrzylas przy czym sie masturbuje? Jakies szczegolne upodobania?
                          • kag73 Re: Mąż masturbator. 14.09.14, 13:55
                            hello-kitty2 napisała:
                            Niedawno sklecilam watek na podstawie rozmowy z facetem, ktory t
                            > wierdzil, ze doznania z reki nie rownaja sie doznaniom z cipki. Wiec mam pytani
                            > e: czy on w ogole dochodzi podczas seksu? To raz, a dwa podpatrzylas przy czym
                            > sie masturbuje? Jakies szczegolne upodobania?

                            A moj mi kiedys powiedzial, ze walenie konia jest tylko tania podroba tego, co mozna miec z kobieta. Pisalam juz to kiedys chyba.

                          • notyouraveragegirl Re: Mąż masturbator. 14.09.14, 19:00
                            Tak, dochodzi podczas seksu, podczas zbliżeń seksem nie będących również. Podejrzewam, że chodzi m.in. o lenistwo - trzeba przerwać na chwilę, gumkę założyć (nie mogę stosować antykoncepcji hormonalnej ze względów zdrowotnych). W ramach poprawy i ratowania naszego związku zrezygnował ponoć z pornografii na rzecz zdjęć panienek "with big ass and tits". Pan mąż życzyłby sobie bym wyglądała tak: www.google.pl/search?q=vicky+justiz&es_sm=91&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=dMgVVPedHYS6ygOH-IGICw&ved=0CCEQsAQ&biw=1392&bih=865&dpr=0.9#facrc=_&imgdii=_&imgrc=NdRDVJrm2Ak1bM%253A%3ByhcYo6G7FRVnGM%3Bhttp%253A%252F%252Fscontent-b.cdninstagram.com%252Fhphotos-xfp1%252Ft51.2885-15%252F10362312_235903529939972_1541273308_a.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fink361.com%252Fapp%252Fusers%252Fig-29296953%252Fvickyjustiz%252Fphotos%3B306%3B306 przy czym implanty w piersiach należałoby wymienić na większe.
                            • kag73 Re: Mąż masturbator. 14.09.14, 20:45
                              "Pan mąż życzyłby sobie
                              bym wyglądała tak...
                              przy czym implanty w piersiach należałoby wymienić na większe."

                              Rozumiem, ze to takie zarty sa, ironia moze? Bo jezeli nie, to ja bym powiedziala, ze skoro nie wygladasz tak jak zyczylby sobie maz, poszukaj takiego, ktoremu spodobasz sie fizycznie taka jaka jestes. Jak chce ratowac zwiazek niech zrezygnuje rowniez z obrazkow i wlasnej reki, proste wyjscie :)
                              Ach, zrobisz co zechcesz, przyszlas sie wygadac i pozalic, Twoje prawo, nic Ci tu nie wydumamy.
                            • avi.ola Re: Mąż masturbator. 16.09.14, 12:37
                              Ale ona jest zupełnie przeciętna
                              • notyouraveragegirl Re: Mąż masturbator. 16.09.14, 19:17
                                Tu co prawda chyba panowie powinni zabrać głos i nie wiem gdzie mieszkasz avi.ola, ale w stolicy takie ciało nie jest na porządku dziennym :). Chyba, że obracasz się w środowisku modelek bikini fitness to może taką uświadczysz :).
                            • wont Re: Mąż masturbator. 16.09.14, 15:10
                              notyouraveragegirl napisała:

                              > Tak, dochodzi podczas seksu, podczas zbliżeń seksem nie będących również. Podejrzewam, że chodzi m.in. o lenistwo - trzeba przerwać na chwilę, gumkę założyć (nie mogę stosować antykoncepcji hormonalnej ze względów zdrowotnych).
                              --------------
                              A moze tutaj lezy zrodlo problemu? Ze pieprzycie sie w gumkach. Nie chce wychodzic na nieczulego, ale jak dla mnie jedna z nielicznych zalet "zwiazku" oprocz porozumienia dusz i takich tam, to mozliwosc pieprzenia sie bez gumek. Rozumiem chlopaka, mi tez by sie nie chcialo.
                              • kag73 Re: Mąż masturbator. 16.09.14, 15:13
                                wont napisał:
                                > A moze tutaj lezy zrodlo problemu? Ze pieprzycie sie w gumkach. Nie chce wychod
                                > zic na nieczulego, ale jak dla mnie jedna z nielicznych zalet "zwiazku" oprocz
                                > porozumienia dusz i takich tam, to mozliwosc pieprzenia sie bez gumek. Rozumiem
                                > chlopaka, mi tez by sie nie chcialo.

                                Nie wkrecaj jej, dla chcacego(napalonego) nic trudnego!
                                Cale lata jedziemy/jechalismy na gumach, kwestia przyzwyczajenia, owszem czasem z czasem przeszkadzaja i sie o nich "zapomina", ale generalnie da sie.
                                • notyouraveragegirl Re: Mąż masturbator. 16.09.14, 19:02
                                  Nie może o to chodzić. Dwa lata po ślubie stosowałam antykoncepcję hormonalną i zdecydowanie nie było wtedy lepiej. Powiedziałabym nawet, że gorzej bo masturbował się chyba częściej.
                      • kag73 Re: Mąż masturbator. 14.09.14, 12:16
                        notyouraveragegirl napisała:

                        > Negocjacje trwają od przynajmniej 5 lat. On oczywiście nie chce się masturbować
                        > , bo chce żyć tylko ze mną, długo i szczęśliwie... ale nie potrafi się opanować
                        > , choć ze sobą walczy, i bardzo mu zależy i przecież już jest o tyle lepiej i k
                        > iedyś nam się uda...

                        A skoro tak, to nic prostszego, facet chce. Sa w sprzedazy pasy cnoty/klatki dla mezczyzn a kluczyk masz Ty! Facet reki nie przyloz, bo nie moze. Swietna zabawa i sie sprawdza.
                        • kag73 Re: Mąż masturbator. 14.09.14, 13:32
                          Moim zdaniem Potwor dobrze to ujal, Twoj maz nie ma wystarczajacej motywacji do zmian. Nic mu nie grozi, pojeczysz, poplaczesz, da sie zdzierzyc i zycie toczy sie dalej. Nie przyparlas go do muru. Konkret w moich oczach ma wygladac tak: jezeli chcesz cos zmienic, wespre Cie jak potrafie, bede pilnowac, sprawdzac, chodzic za Toba, zrobie wszystko co mogloby Ci/nam pomoc. Ale jezeli nie chcesz i nic sie nie zmieni za 3 miesiace, odejde. Przy calej milosci do Ciebie, nie potrafie i nie chce tak zyc!
                          I musisz to powiedziec tak spokojnie i stanowczo, zeby on w to uwierzyl. A bedziesz potrafila jezeli sama dla siebie zadecydujesz tak samo i bedziesz liczyla sie z tym, ze moze sie tak stac i bedziesz gotowa to zrobic. Ja to nazywam gra w pokera. Stawiasz na milosc, jego milosc do Ciebie, jezeli jeszcze jest, to facet cos zrobi, jezeli nie...to przeciez nie warto w tym tkwic, moim zdaniem. I wtedy po 3 miesiacah naprawde odchodzisz/wyrzucasz go z domu. Niektorzy budza sie dopiero jak cos traca, niestety. A niektorzy wcale, wtedy i tak szkoda marnowac zycia.
                          Chociaz szczerze powiem, ze zmarnowalas/zmarnowaliscie bardzo duzo czasu, 7 lat, utarte schematy, bodzce, sposob na seksualnosc, niedobrze. Jednak, jezeli oboje chca, probowac warto, ale nie czekac za dlugo, szkoda zycia, Twojego zycia, bo u niego wszystko gra.
                          • notyouraveragegirl Re: Mąż masturbator. 14.09.14, 19:09
                            Przypierałam go do muru wiele razy, przeprowadzałam się do innej sypialni. Błagał, płakał, obiecywał, że się zmieni. Poprawiało się na miesiąc. Później znów powoli następowało pogorszenie sytuacji. I znów cyrki, nocne kłótnie, płacz, ciche dni i od nowa, jego staranie, krótka poprawa, moja euforia, moja depresja i tak w kółko. Ostatnio Pan mąż płakał niesłychanie bo "wie, że mam już go dosyć i on nie chce być taki jaki jest".

                            Komputera wyrzucić mu nie mogę, prowadzi działalność i nic nie będzie w stanie zrobić bez niego. Zresztą w razie czego ma smartfona i stacjonarny. Założyłam mu kiedyś blokady na komputerach - do pornografii wprawdzie nie miał dostępu, ale zdjęcia lasek w bikini da się włączyć pomimo blokad. Poza tym, jak stwierdził: blokady są beznadziejne bo on jest w stanie sobie poradzić bez zdjęć.

                            • marek.zak1 Re: Mąż masturbator. 14.09.14, 19:57
                              Gdy dwa miesiące temu napisalem na blogu ,,Masturbator - mężczyzna przyszłości" nie sądziłem że to już się dzieje. Współczuje i sądzę, podobnie jak koleżanki, że trzeba sie ewakuować.
                            • triss_merigold6 Re: Mąż masturbator. 14.09.14, 21:04
                              Przecież to śmieszne jest, tak patrząc z boku.
                              Wchodzisz w role kontrolującej matki, a on - chłopczyka, który stara się wykręcić.
                              Zostaw go, młoda jesteś jeszcze, poszukaj sobie kogoś o równym Twojemu temperamencie i potrzebach.
                              • kag73 Re: Mąż masturbator. 14.09.14, 22:02
                                triss_merigold6 napisała:
                                > Przecież to śmieszne jest, tak patrząc z boku.
                                > Wchodzisz w role kontrolującej matki, a on - chłopczyka, który stara się wykręc
                                > ić.
                                > Zostaw go, młoda jesteś jeszcze, poszukaj sobie kogoś o równym Twojemu temperam
                                > encie i potrzebach.
                                Potrzeby to on moze i ma, ale zadawala je inaczej. Trafil sie dziewczynie "skrzywiony", onanista. Ale tkwic przy nim, zeby medal dostac czy co. Tez mysle, ze marnuje dziewczyna sobie zycie. Tego kwiatu jest pol swiatu, czasami mimo, ze sie kogos kocha nie mozna byc razem, milosc do za malo.
                                • zawle Re: Mąż masturbator. 15.09.14, 00:48
                                  Jak to się marnuje? Przecież go kocha. A miłość jest romantycznym i prawym wytłumaczeniem każdego idiotyzmu.
                                • druginudziarz Re: Mąż masturbator. 15.09.14, 02:08
                                  kag73 napisała:

                                  > triss_merigold6 napisała:
                                  > > Przecież to śmieszne jest, tak patrząc z boku.
                                  > > Wchodzisz w role kontrolującej matki, a on - chłopczyka, który stara się
                                  > wykręc
                                  > > ić.
                                  > > Zostaw go, młoda jesteś jeszcze, poszukaj sobie kogoś o równym Twojemu te
                                  > mperam
                                  > > encie i potrzebach.
                                  > Potrzeby to on moze i ma, ale zadawala je inaczej. Trafil sie dziewczynie "skrz
                                  > ywiony", onanista.

                                  Trala la la.
                                  Jak tu nie być onanistą jak kobita ma ciągłe fochy??
                                  • kag73 Re: Mąż masturbator. 15.09.14, 09:53
                                    druginudziarz napisał:
                                    > Trala la la.
                                    > Jak tu nie być onanistą jak kobita ma ciągłe fochy??"

                                    A co maja fochy do onanizmu? Najwyzej nic:) A po drugie gdzie Ty tu widzisz jej fochy?
                                    A teraz wyobraz sobie, ze Ty bys bardzo chcial wsadzic a "kobita" juz cale 7 lat chcialaby by/pozwalalaby sie tylko "obcierac". I co, masz tyle wyobrazni, zeby poczuc ten wkurew?
                                    Bo ja mam. Ta kobieta to aniol, inna by juz dawno sie ewakuowala albo miala kochanka! To jest syndrom pierwszego faceta i przeswiadczenie, ze on ten jedyny a seks mozliwy tylko z milosci/z miloscia. Tylko to go ratuje, jej naiwna milosc, bo on byl/jest jej pierwszym i jedynym.
                                    • triss_merigold6 Re: Mąż masturbator. 15.09.14, 10:12
                                      Dokładnie, to jest syndrom pierwszego faceta. Ale jak w końcu dziewczyna pozbędzie się blokad, to pan najpierw dostanie rogów, a potem zostanie błyskawicznie spławiony.
                                      • notyouraveragegirl Re: Mąż masturbator. 16.09.14, 19:05
                                        No i ja jestem właśnie z tych dziwnych przypadków, które nie zdradzą. Jeśli już to najpierw się rozstanę z mężem, a później znajdę się w łóżku kogoś innego.
                                        • triss_merigold6 Re: Mąż masturbator. 16.09.14, 22:28
                                          Młoda jesteś i jeszcze Ci się wydaje.
                                    • druginudziarz Re: Mąż masturbator. 15.09.14, 21:38
                                      kag73 napisała:

                                      > druginudziarz napisał:
                                      > > Trala la la.
                                      > > Jak tu nie być onanistą jak kobita ma ciągłe fochy??"
                                      >
                                      > A co maja fochy do onanizmu? Najwyzej nic:) A po drugie gdzie Ty tu widzisz jej
                                      > fochy?

                                      O fochach było wcześniej.
                                      Foch do rąsi ma się tak, że dupczyć się che, a żona ma focha, na lewiznę nie da rady, więc co zostaje?
                                      • kag73 Re: Mąż masturbator. 15.09.14, 21:58
                                        > > druginudziarz napisał:
                                        > O fochach było wcześniej.
                                        > Foch do rąsi ma się tak, że dupczyć się che, a żona ma focha, na lewiznę nie da
                                        > rady, więc co zostaje?

                                        Chyba kolejnosc pomyliles, albo skutek z przyczyna :) Onanista to on byl/jest caly czas.
                                        Tu wyglada to tak: ona sie chce dupczyc, a on nie, bo juz sobie zwalil i jeszcze sobie chce zwalic, wtedy ona ma focha. A kiedy ona ma focha to on sie dupczyc nie chce, bo ona ma focha i tojest wspaniala wymowka dla niego.
                                        Gdzies Ty tu wyczytal, ze jemu sie chce dupczyc? Hmm, dupczyc ja? On chce konia walic a nie dupczyc. Widzisz roznice, bo ja tak ;))
                                        • zawle Re: Mąż masturbator. 15.09.14, 22:09
                                          Ale po co te rozkminy co było pierwsze, co jest skutkiem, co przyczyną? Stan na dzisiaj powinien interesować i czy z tym się coś da zrobić. Po co się zagłębiać?
                                        • druginudziarz Re: Mąż masturbator. 17.09.14, 01:50
                                          kag73 napisała:

                                          > > > druginudziarz napisał:
                                          > > O fochach było wcześniej.
                                          > > Foch do rąsi ma się tak, że dupczyć się che, a żona ma focha, na lewiznę
                                          > nie da
                                          > > rady, więc co zostaje?
                                          >
                                          > Chyba kolejnosc pomyliles, albo skutek z przyczyna :) Onanista to on byl/jest c
                                          > aly czas.
                                          > Tu wyglada to tak: ona sie chce dupczyc, a on nie, bo juz sobie zwalil i jeszcz
                                          > e sobie chce zwalic, wtedy ona ma focha. A kiedy ona ma focha to on sie dupczyc
                                          > nie chce, bo ona ma focha i tojest wspaniala wymowka dla niego.

                                          No dajże spokój. I czytaj uważnie.
                                          Cytat:
                                          ---------------------------------
                                          notyouraveragegirl napisała:
                                          > Foch owszem był i ani drgnęłam jak się wczoraj w nocy do mnie przytulał.
                                          ---------------------------------

                                          Wszystko już jasne?
                                          • kag73 Re: Mąż masturbator. 17.09.14, 09:50
                                            druginudziarz napisał:
                                            > No dajże spokój. I czytaj uważnie.
                                            > Cytat:
                                            > ---------------------------------
                                            > notyouraveragegirl napisała:
                                            > > Foch owszem był i ani drgnęłam jak się wczoraj w nocy do mnie przytulał.
                                            > ---------------------------------
                                            > Wszystko już jasne?

                                            Dzieki, nudziarzu! Po mesku i konkretnie.
                                            Widzisz notyouraveragegirl, rozwiazanie jest takie proste: przestan stroic fochy a bedziesz miala seksu czesto, gesto, w roznych pozycjach i konstelacjach.
                                            • potwor_z_piccadilly Re: Mąż masturbator. 17.09.14, 21:15
                                              kag73 napisała:

                                              > Widzisz notyouraveragegirl, rozwiazanie jest takie proste: przestan stroic foch
                                              > y a bedziesz miala seksu czesto, gesto, w roznych pozycjach i konstelacjach.

                                              Prawda była jak ślepy iskał.
                                              • notyouraveragegirl Re: Mąż masturbator. 19.09.14, 18:22
                                                G.... prawda. Gdyby brak seksu wynikał z moich fochów to przez pierwsze 2-3 lata nie powinniśmy byli wychodzić z łóżka. Moje ogromne zmagania z samą sobą, żeby się nie fochować również nie przynosiły nawet najmniejszej poprawy.

                                                Poza tym niech on się nie masturbuje to się nie będę fochować.
                                      • notyouraveragegirl Re: Mąż masturbator. 16.09.14, 19:04
                                        Oczywiście może być też tak, że on nie chce seksu bo ja mam focha, co również wykorzystywał jako usprawiedliwienie. Generalnie nie dziwne, że mam focha jak mnie przez tydzień nie tknie po czym jak pytam czy się masturbował odpowiada, że tak.
                                    • notyouraveragegirl Re: Mąż masturbator. 16.09.14, 19:07
                                      Aniołem to ja nie jestem. Darłam się na niego miesiącami, zbiłam kilka talerzy, wypiłam parę butelek wina i nawet rozwaliłam futrynę w drzwiach jak trzasnęłam nimi w przeciągu. Ale on wyraźnie mówił, że ważne dla niego, żeby kobieta była delikatna, więc staram się panować nad emocjami, choć nie zawsze mi się to udaje. Oczywiście moje nerwy są kolejną przyczyną braku seksu.
                                      • zyg_zyg_zyg Re: Mąż masturbator. 16.09.14, 19:37
                                        Ale on wyraźnie mówił, że ważne dla niego, żeby kobieta była
                                        > delikatna, więc staram się panować nad emocjami, choć nie zawsze mi się to uda
                                        > je

                                        Ooooo, jaki z Ciebie anioł.... Czy może Ty wyraźnie mówiłaś, że ważne jest dla Ciebie, żeby mężczyzna był (w szerokim znaczeniu) sprawny seksualnie? Niech zgadnę - nie pisnęłaś ani słowem, żeby go nie dotknąć. A on się też jakoś stara dla Ciebie?
                                        • notyouraveragegirl Re: Mąż masturbator. 16.09.14, 19:47
                                          Oczywiście, że pisnęłam. Nie raz, nie dwa, nie dziesięć. Był taki czas, że mu zrzędziłam non-stop. Czy on się stara? Pewnie! z pornografii przeniósł się na oglądanie latynoskich panienek ze sztucznymi cyckami i stara się powstrzymywać. Przecież jak na kilka lat pracy nad sobą mega wyczyn! :)
                                      • pado-lina Re: Mąż masturbator. 17.09.14, 20:51
                                        Wypisz, wymaluj my:P


                                        notyouraveragegirl napisała:

                                        > Aniołem to ja nie jestem. Darłam się na niego miesiącami, zbiłam kilka talerzy,
                                        > wypiłam parę butelek wina i nawet rozwaliłam futrynę w drzwiach jak trzasnęłam
                                        > nimi w przeciągu. Ale on wyraźnie mówił, że ważne dla niego, żeby kobieta była
                                        > delikatna, więc staram się panować nad emocjami, choć nie zawsze mi się to uda
                                        > je. Oczywiście moje nerwy są kolejną przyczyną braku seksu.
                                • triss_merigold6 Re: Mąż masturbator. 15.09.14, 09:28
                                  Nie trafił się, tylko sama z takim żyje od kilku lat. To jej decyzja, dzieci nie ma więc po pierwszych porażkach mogła pana zostawić z czystym sumieniem.
                        • potwor_z_piccadilly Re: Mąż masturbator. 14.09.14, 13:56
                          kag73 napisała:


                          > facet chce. Sa w sprzedazy pasy cnoty/klatki dl
                          > a mezczyzn a kluczyk masz Ty! Facet reki nie przyloz, bo nie moze. Swietna zaba
                          > wa i sie sprawdza.

                          Możliwe.
                          Tak jak radzi Marek, pierdzielnij laptopem o ścianę, a na otarcie łez jego rzewnych, w zamian podaruj mu zestaw proponowany przez koleżankę kag, plus ekwipunek dla Ciebie.
                          Teatr odstaw.
                          Ty w zmysłowych lateksach (krok obowiązkowo transparentny, czytaj, że tam lateksu ma nie być), z pejczem w dłoni, niczym Walkiria wparowujesz, laptopem dziurę w ścianie robisz (może być w przygotowanej wcześniej poduszce mocno pierzem gęsim wypchanej), powalasz obiekt zboczony i siadając mu na twarzy, proces naprawczy rozpoczynasz. Zadbać też możesz o odpowiednie światło i odpowiedni podkład muzyczny.

    • notyouraveragegirl Re: ;( 16.09.14, 19:33
      Ostatni raz do czegoś, czemu można nadać miano seksualnego zbliżenia, doszło między nami w środę. W czwartek powiedziałam mu, że było i jest mi przyjemnie kiedy jesteśmy w łóżku, ale nie chcę ochłapów życia seksualnego i chcę prawdziwego seksu, zawsze tylko prawdziwego seksu. W piątek mieliśmy mieć romantyczny wieczór randkowo-filmowy więc oczywiście zamiast wybrać jakiś fajny film skoro miał cały dzień wolny, to musiał mnie przez pierwsze 1,5 h tak zanudzić oglądaniem zwiastunów, żeby mi się już nic nie chciało oglądać, a następnie włączyć film, który zupełnie zły nie był, ale zdecydowanie mieści się poza ramami "romantycznego wieczoru" przy winie. Oczywiście do niczego między nami nie doszło: ani w piątek, ani w sobotę, ani w niedzielę. Po kolejnym weekendzie posuchy nie wytrzymałam już i zrobiłam mu awanturę. Powiedziałam, że daje nam czas do końca roku i że ma być widać znaczącą poprawę, a nie miesięczny wzlot, który zakończy się półrocznym upadkiem. Później przepłakałam pół nocy.

      Poza tym, przypomniałam sobie wczoraj sprzątając szafkę w łazience, że ostatnią paczkę prezerwatyw (12 sztuk) kupowaliśmy przed naszym urlopem w czerwcu 2012. Mieliśmy wtedy chyba również 2 paczuszki po 3 sztuki. Otworzyłam opakowanie i zamarłam, gdy zorientowałam się, że zostało w nim 5 prezerwatyw. Oznacza to tyle, że w ciągu ostatnich 27 miesięcy prawdziwy seks uprawialiśmy maksymalnie 13 razy. Przekazałam Wam więc zdecydowanie zawyżoną statystykę pisząc o 1-2 razach w miesiącu. Wygląda na to, że seks uprawiamy średnio rzadziej niż raz w miesiącu.

      Wczoraj próbował zacząć jakąś grę wstępną, ale odmówiłam. Zabierał się do tego tak jakby był zmuszony, więc stwierdziłam, że skoro on nie ma ochoty to ja tym bardziej. Moim zdaniem kobiety są autoerotyczne. Zwykle nie podnieca nas sam mężczyzna, ale jego podniecenie gdy na nas patrzy. Bez tego - nie ma mowy o udanym seksie. Więc skoro ja nie spełniam standardów plastikowych panienek to chyba nie ma mowy o udanym seksie między nami w ogóle.

      Może zwolnię mojego podwładnego, żeby mógł się ze mną umówić :).
      • triss_merigold6 Re: ;( 16.09.14, 22:30
        Widzisz? Już dochodzisz do wniosku, że kanał jest większy niż iluzja którą pracowicie tkałaś.
        Nie chce, to nie chce, kij mu w oko, znajdź sobie kochanka, a potem spokojnie rozwiedź.
        • pado-lina Re: ;( 17.09.14, 20:49
          Moj też nie chce. Jeszcze jak wazylam 7 kilo mniej, też nie chciał. Specjalnie przedłużał pore nocna, by położyć sie jak najpóźniej! Obrażał sie czesto, często też był zly.. Oficjalna wersja brzmi: nie chce dzieci (tabletki i prezerwatywy leża w szafce, bralam czy nie, bylo to samo). Teraz jest wersja, ze jestem za gruba:) Jestem troszkę tęższa, ale bez przesady, da sie mnie kochać. Na moment wraca do wprawy (po awanturze, obrazewniu sie, odtraceniu, niezwracaniu uwagi), ale potem wszystko p ostaremu. W koncu znalazlam sobie wlasny swiat. Nie wyszlam za niego, m.i.n dlatego, ze tego sie balam. Juz w 4 roku naszej znajomosci, a mielismy po 20 lat seks zrobil sie rzadszy, a potem, po dziecku, nie bylo go nawet w cale..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka