Dodaj do ulubionych

brak seksu po zdradzie...

08.11.14, 03:26
Nie wiem czy to dobre forum, ale o seks się tu rozchodzi, a właściwie o jego brak...
rok temu dokładnie dowiedziałam się o istnieniu K, po tym jak pewnego wieczoru mój mąż wyszedł z domu na noc i wrócił rano. Trudno było mi w to uwierzyć wtedy, 6 lat po ślubie, 2 małych dzieci, udanym seksie, (średnio raz w tyg. bo małe dzieci, karmienie i zmęczenie), ale satysfakcjonującym.
Przez następne miesiące chodziliśmy na terapię małżeńską. Próbowaliśmy naprawiać, bo czym nagle mąż wyprowadził się z domu...
Do końca kłamał, że chce być sam, że już się po prostu odkochał, że jestem beznadziejną żoną...
Po 2 m-ach wrócił. Ja cała w skowronkach. Dzieci przeszczęśliwe. Chciałam mu pokazać, że jestem lepsza niż K. Mnóstwo czasu spędzaliśmy razem, było mnóstwo seksu i namiętności...
I nagle... koniec...
Czuję się jak przykurcz, nie jestem w stanie wykrzesać z siebie nic. Stałam się oziębła. Muszę się porządnie upić, żeby pójść z nim do łóżka.
Wracają przykre wspomnienia...
On deklaruje chęć naprawy. Zapisał się na terapię. Mówił, że z K. juz koniec... i tak minął rok.
A u mnie nic się nie zmieniło. Nie wiem czy uda się to naprawić... czasem wydaje mi się, że będzie dobrze, ale przy najmniejszych problemach które się pojawiają, ja mam asa w rękawie - bo to on zdradził!
Czasem myslę, że może powinnam sie rozwieść, ale jako mąż -on jest teraz chodzącym ideałem, w łóżku czuły, w życiu wyrozumiały... to chyba ja mam problem... tylko jak go rozwiązać?
Moje ciało nie chce z nim się kochać, nawet jeśli rozum podpowiada co innego:(
Obserwuj wątek
    • sabat.77 Re: brak seksu po zdradzie... 08.11.14, 06:14
      Czujesz do niego pogarde, ze tak latwo dal sie pokonac i teraz sie przed toba plaszczy. Milosc to wojna, w ktorej biada zwyciezonym.
      • zawle Re: brak seksu po zdradzie... 08.11.14, 07:39
        Po okresie miodowym przyszedł okres rozliczeń
    • marek.zak1 Re: brak seksu po zdradzie... 08.11.14, 10:05
      pozdradzie napisała:

      > A u mnie nic się nie zmieniło. Nie wiem czy uda się to naprawić... czasem wydaje mi się, że będzie dobrze, ale przy najmniejszych problemach które się pojawiają, ja mam asa w rękawie - bo to on zdradził!

      Zostałas upokorzona, zraniona i teraz konsekwentnie upokarzasz jego. Zemsta usprawiedliwiona, przyznaję.

      > Czasem myslę, że może powinnam sie rozwieść, ale jako mąż -on jest teraz chodzycym ideałem, w łóżku czuły, w życiu wyrozumiały... to chyba ja mam problem... t ylko jak go rozwiązać?
      > Moje ciało nie chce z nim się kochać, nawet jeśli rozum podpowiada co innego:(.

      Rozum tak, ale emocje nie. Ma zostać zniszczony i upokorzony. Ma poczuć to, co Ty czulaś jako odrzucona kobieta. To, ze że przy tym zostanie zniszczone malżeństwo, to widocznie tak być musi.
      Kolezanka nie spod znaku skorpiona?
      • hello-kitty2 Re: brak seksu po zdradzie... 08.11.14, 11:25
        Wydaje mi sie, ze juz Cie nie kreci, bo juz go znowu masz. Do tego moze nie przepracowalas gniewu i zalu, bo po powrocie rzucilas sie w radosc. Inna sprawa po co on tam do kochanki polazl, czego szukal i dlaczego wrocil. Swiadomosc bycia czyims wyjsciem zapasowym/brakiem wyjscia/brakiem lepszej opcji jest przytlaczajaca. Nie mowie, ze tu tak jest ale wazne sa tez intencje: Twojego, jego. Aktorska radosc z powrotu. Moze masz do siebie obrzydzenie, ze nie zrobilas tego z milosci tylko zagralas. Teraz skoro taki oddany nie masz potrzeby dalej grac, a z uczucia nie pozostalo juz nic. Nie wiem. Pomysl, poszukaj.

        Zdarzaja sie czasem osoby w moim zyciu, ktore potrafia zmienic front w nastawieniu do mnie, do relacji ze mna o 180 stopni. Przyznaje, ze sie wtedy gubie i robie sie podejrzliwa. Zycie jest ciagiem zdarzen nastepujacych po sobie powiazanych przyczynowo-skutkowo i przypomina fale. Zatem jakiekolwiek niefalowe zmiany choc czasem przyjemnie oszalamiajace wg mnie niosa wiecej zniszczenia niz dobrego. Dlatego uwazam, ze dobrze jest zrozumiec co wyplywa z czego. Niedopowiedziane historie majace wplyw na nasze zycie musza zostac wyjasnione. Rozumiesz to wszystko co sie miedzy Wami zdarzylo? Dlaczego sie wydarzylo? Ja bym od tego zaczela.
    • fanny Re: brak seksu po zdradzie... 08.11.14, 11:39
      pozdradzie napisała:

      > Chciałam mu
      > pokazać, że jestem lepsza niż K. Mnóstwo czasu spędzaliśmy razem, było mnóstwo
      > seksu i namiętności...
      > I nagle... koniec...

      Seks i namietnosc najwyrazniej nie byl podyktowany dzikim pozadaniem do meza (per se) tylko braly sie z checi wygrania rywalizacji z K. Czujac na plecach oddech niewidocznej rywalki dawalas z siebie w seksie wszystko. Kiedy nabralas pewnosci, ze maz pozbyl sie definitywnie z waszego zycia Twojej rywalki, zaczelo Ci brakowac tego motoru kobiecego wspolzawodnictwa, ktore uruchamialo Twoja namietnosc i namietnosc wygasla. Koniec.

      > Czuję się jak przykurcz, nie jestem w stanie wykrzesać z siebie nic. Stałam się
      > oziębła. Muszę się porządnie upić, żeby pójść z nim do łóżka.
      > Wracają przykre wspomnienia...

      W sensie, ze mysli zajmuje Ci wyobrazanie sobie jak wygladal seks meza z K. czy chodzi o jakies inne wspomnienia?

      > Moje ciało nie chce z nim się kochać

      To klucz do zagadki. Poprzygladaj sie sobie kiedy maz zaczyna cos inicjowac. Jakie to budzi w Tobie emocje? Zlosc, zal, wscieklosc, obrzydzenie, wspolczucie sobie? wspolczucie mezowi?
      Sprobuj nazwac te uczucia. Jak bedziesz juz je miala nazwane, przyjdzie czas by zastanowic sie czy da sie je jakos przepracowac i czas na zadanie sobie pytania czy w ogole chcesz je przepracowywac. Generalnie to bedzie szukanie odpowiedzi na pytanie czy potrafisz jeszcze kochac meza czy tez swoja zdrada zniszczyl on cos bezpowrotnie.

      f.
    • zyg_zyg_zyg Re: brak seksu po zdradzie... 08.11.14, 12:07
      Zgadzam się z dziewczynami - wygląda, że odezwały się uczucia, których przeżywanie na chwilę wstrzymałaś. Nie dopuściłaś ich do siebie, zakryłaś radością z powrotu męża, ze szczęścia dzieciaków i z nowego, wspaniałego życia. Schowałaś do szafy, a kiedy minęły euforia/poczucie zagrożenia, zaczynają z niej wyłazić.

      Przeczytaj np. to: kobieta.interia.pl/uczucia/news-jak-przezyc-zdrade,nId,408863 i zacznij od odpowiedzi na pytanie: czy chcesz być dalej ze swoim mężem? Tak w pełni być?


    • brak.polskich.liter Re: brak seksu po zdradzie... 08.11.14, 13:48
      A, to jest dosc typowe.
      Najpierw haj i euforia, ze odzyskalas meza, a przede wszystkim, ze WYGRALAS rywalizacje z kochanka (bo tego, ze powod jego powrotu nie musial miec nic wspolnego z Toba, raczej nie bralas pod uwage, prawda?). Kiedy euforia opadla, a Twoja pewnosc wlasnej pozycji w ukladzie nieco wzrosla, na powierzchnie wyszly rozniaste uczucia, ktore do tej pory wypieralas.
    • pozdradzie Re: brak seksu po zdradzie... 08.11.14, 19:56
      Dziękuję, za zainteresowanie problemem.
      tak, w dalszym ciągu czuję złość, że poszedł na łatwiznę i zamiast powiedzieć, ze czuje sie nieszczęśliwy w związku, po prostu zdradzał...
      Nie chcę go niszczyć i upokarzać, ale chyba wciąż czuję wstyd, że z nim jestem po tym co zrobił...Błagałam go na kolanach żeby został, a on po prostu wyszedł z domu... Dziś wstydzę się, że nie byłam wtedy na tyle silna, żeby go wykopać, tylko prosiłam o miłość, o szansę...
      Źle mi też, gdy pomyślę sobie, że lizał jej łono (bo on to b. lubi, a ja mniej)...
      Wkurzam się, że nie myślał o dzieciach, które strasznie płakały, a ja nie potrafiłam im wyjaśnić co się stało i gdzie jest tata...
      Nie jestem skorpionem. Mój znak jest grupy ognia... Czuję w sobie wielkie pokłady namiętności, a nie jestem w stanie ich wydobyć:(
      Chodzę na swoją terapię, gdzie uczę się myśleć o sobie. Terapeuta mówi, że przyjdzie czas kiedy będę wiedzieć co zrobić z moim małżeństwem. Ale wkurza mnie to, że wciąż nie wiem, a przecież minął już rok.
      Zrobiłam sobie tydzień wakacji od domu, dzieci i męża. I co? Żadna odpowiedź się przychodzi! Przeanalizowaliśmy razem wszystkie motywy zdrady. On czuł się samotny, odrzucony, mało chwalony, bo ciąże, dzieci, karmienie, niewyspanie... Co oczywiście nie usprawiedliwia zdrady.
      Codziennie rano postanawiam sobie, że w końcu grubą kreską odetnę się od przeszłości i codziennie wieczorem myślę sobie, że znowu się nie udało...
      Myślę, że zdrada osłabiła moją miłość do niego, na pewno zabiła zaufanie. Ale przecież zawsze można zakochać się na nowo. Tym bardziej, że fajny facet z tego mojego męża.
      Ech:(
      • jesod Fajny facet 08.11.14, 20:06
        pozdradzie napisała:
        > Tym bardziej, że fajny facet z tego mojego męża.

        Właśnie pokazał Tobie jaki jest fajny... A wygląda na to, że masz jeszcze jakieś dylematy w tym temacie. Tak więc pozostaje Ci wziąć chusteczkę i wytrzeć mu jeszcze noseczek, bo się usmarkał i... to przez Ciebie.
      • fanny Re: brak seksu po zdradzie... 09.11.14, 05:05
        Droga Pozrdadzie (pun not inteded?)

        Zaloba po zdradzie ma dokladnie te same etapy, co zaloba po zmarlym. Kiedy sobie o tym poczytasz, byc moze swiadomosc, ze miliony innych osob przezywaly badz przezywaja to zgodnie z tym samym mechanizmem wedlug ktorego obecnie pracuje Twoj mozg, stanie sie jakas pociecha.
        Etapy nie maja ostrych granic i moga na siebie zachodzic. Proba wywierania na siebie presji by ktorys z etapow sztucznie przyspieszyc, z jednej strony przypomina zawracanie wisly kijem (jest malo owocna), z drugiej moze spowodowac zaburzenie natury calego procesu, ktore kiedys odbije sie wielka czkawka.

        pozdradzie napisała:

        > tak, w dalszym ciągu czuję złość, że poszedł na łatwiznę i zamiast powiedzieć,
        > ze czuje sie nieszczęśliwy w związku, po prostu zdradzał...
        > (...)

        Ta wypowiedz swiadczy o Twoim byciu w etapie "zlosc"

        > Chodzę na swoją terapię, gdzie uczę się myśleć o sobie.

        To rowniez. Gniew o przeszlosc napedza chec zadbania o siebie.

        > Terapeuta mówi, że przy
        > jdzie czas kiedy będę wiedzieć co zrobić z moim małżeństwem. Ale wkurza mnie to
        > , że wciąż nie wiem, a przecież minął już rok.

        To wkurzenie na siebie oznacza albo, ze chcialabys proces na sile przyspieszyc albo czujesz, ze jestes gotowa przejsc do nastepnego etapu.

        > Zrobiłam sobie tydzień wakacji od domu, dzieci i męża. I co? Żadna odpowiedź si
        > ę przychodzi!
        > Codziennie rano postanawiam sobie, że w końcu grubą kreską odetnę się od przesz
        > łości i codziennie wieczorem myślę sobie, że znowu się nie udało...

        Chyba jednak chcesz zamknac ten etap i przejsc dalej, bo:

        > Myślę, że zdrada osłabiła moją miłość do niego, na pewno zabiła zaufanie.

        swiadczy o wejsciu w etap zaloby i oplakiwania tego co utracone.

        To kluczowy etap procesu, ktory wlasnie przechodzisz. Paradoksalnie, by mogl on byc efektywny, nalezy go przezyc zakladajac, ze potrwa on tyle, ile musi potrwac. Czyli nie zawsze krotko :P
        Najwazniejsze w tym etapie jest uznanie, ze uczucia, ktore Toba targaja sa zupelnie naturalne, a strata, ktora odczuwasz (zaufania do meza) jest tak dotkliwa, bo dotyczy czegos wiecej niz samego zaufania do meza, lecz oznacza rowniez (a moze przede wszystkim) utrate pewnego idealu, ktorego spodziewalas sie po malzenstwie - "partnerzy nie zdradzaja sie nawzajem".
        Kiedy musimy stanac twarza w twarz z przykra prawda, ze najwyrazniej pomylilismy sie w swoich oczekiwaniach, ze nasza wiara w ideal wiernosci zwiazkowej byl naiwny i glupi a my zbudowalismy na jego fundamencie duza czesc zycia, przestajemu ufac sami sobie we wlasne sady. I uswiadomienie sobie tego, ktore przynosi realizacje, ze bedzie trzeba niejako odbudowac siebie w obliczu tej nowo nabytej wiedzy, jest koncem pewnego etapu w zyciu, ktory zaczynamy oplakiwac.
        I poczatkiem kolejnego etapu zycia, ktory bedzie juz INNY (trudno zeby nie byl) od tego, ktory znalismy i ktory byl nasza strefa komfortu.

        >Ale przecież zawsze można zakochać się na nowo.
        >Tym bardziej, że fajny facet z tego
        > mojego męża.
        > Ech:(

        Spokojnie - "one step at a time" - do akceptacji tez dojdziesz, ale nie da sie tam dojsc na skroty, bo tak, bo bym juz chciala.

        f.
      • terazkasia Re: brak seksu po zdradzie... 09.11.14, 11:40
        pozdradzie napisała:

        ale chyba wciąż czuję wstyd, że z nim jestem
        > po tym co zrobił...

        Wg mnie właśnie to (czyli wstyd) jest kluczem do Twojego obecnego problemu.
      • torado Re: brak seksu po zdradzie... 09.11.14, 15:35
        pozdradzie napisała:

        > Myślę, że zdrada osłabiła moją miłość do niego, na pewno zabiła zaufanie. Ale p
        > rzecież zawsze można zakochać się na nowo. Tym bardziej, że fajny facet z tego
        > mojego męża.
        > Ech:(

        może potrzeba Ci jeszcze czasu, a i dowodu z jego strony, że jest tym, któremu można zaufać na nowo...jesteś świetna, że postanowiłaś coś robić ze swoim życiem i emocjami, które Tobą targają. Podziwiam i życzę wszystkiego naj :-)
    • kutuzow Uwielbiam takie racjonalizacje małżeńskie 08.11.14, 22:54
      pozdradzie napisała:

      ... (średnio raz w tyg. bo małe dzieci, karmienie i zmęczenie),

      oraz

      "Mnóstwo czasu spędzaliśmy razem, było mnóstwo seksu i namiętności..."

      To dobry przykład dla tych wszystkich Pań co tutaj wrzucają rady facetom którzy nie mają seksu pt "staraj się bardziej". Jak widać jak się pojawiło zagrożenie, to ŻADNA przeszkoda z tych wcześniej wymienionych nie zawadzała przed: mnóstwem seksu i namiętności - jak sama autorka napisała.
      I jakoś karmienie dzieci dało się z seksem pogodzić i zmęczenie jakoś, jakby mniejsze było. Bo nie uwierzę w to, że dzieci całe dnie głodne samotne siedziały w kącie gdy autorka się radośnie seksiła.

      • jesod Re: Uwielbiam takie racjonalizacje małżeńskie 08.11.14, 23:18
        kutuzow napisał:
        > To dobry przykład dla tych wszystkich Pań co tutaj wrzucają rady facetom którzy
        > nie mają seksu pt "staraj się bardziej". Jak widać jak się pojawiło zagrożenie
        > , to ŻADNA przeszkoda z tych wcześniej wymienionych nie zawadzała przed: mnóstw
        > em seksu i namiętności - jak sama autorka napisała.
        > I jakoś karmienie dzieci dało się z seksem pogodzić i zmęczenie jakoś, jakby mn
        > iejsze było. Bo nie uwierzę w to, że dzieci całe dnie głodne samotne siedziały
        > w kącie gdy autorka się radośnie seksiła.

        Grozisz paluszkiem Paniom...???
        To z Twojej strony takie memento-momento specjalne dla kobiet, że zawsze grozi im konkurencja, która będzie/może je wystarczająco zmobilizować?
        Jak dla mnie dosyć śmieszne, żeby nie powiedzieć żałosne podsumowanie zgorzkniałego i marudzącego faceta, ale... ja nie reprezentuję tutaj wszystkich kobiet, tak jak Ty swoją wszechwiedzę w temacie, panie Kutuzow.
      • sabat.77 Re: Uwielbiam takie racjonalizacje małżeńskie 09.11.14, 08:16
        Jesli chodzi o racjonalizacje, to milosc jest najsilniejsza z nich. Tak naprawdę zwiazki miedzy ludzmi to prosta wymiana dobr. Ubarwiamy je, mitologizujemy, stawiamy na piedestal. Chyba po to by czuc sie lepszymi od innych.
        • fanny Re: Uwielbiam takie racjonalizacje małżeńskie 09.11.14, 08:46
          sabat.77 napisał:

          > Jesli chodzi o racjonalizacje, to milosc jest najsilniejsza z nich. Tak naprawd
          > ę zwiazki miedzy ludzmi to prosta wymiana dobr.

          Oj tam oj tam. Dlaczego tak materialnie podchodzisz do milosci?
          Milosc to wzajemny, nieuswiadomiony i ciagly splot przeniesien i przeciwprzeniesien dwoch osobnych osob :P
          Lepiej tak calkiem go nie rozplatywac przenoszac do swiadomosci, bo jeszcze zniknie.

          > Ubarwiamy je, mitologizujemy, s
          > tawiamy na piedestal. Chyba po to by czuc sie lepszymi od innych.

          Wedlug mnie robimy to, by wolimy te nieuswiadamiana czesc siebie w sobie nazywac miloscia do kogos, zamiast widziec te czesc siebie chlodnym okiem jako wlasne tesknoty i leki.

          f.
          • marek.zak1 Re: Uwielbiam takie racjonalizacje małżeńskie 09.11.14, 09:44
            fanny napisała:

            > sabat.77 napisał:
            >
            > > Jesli chodzi o racjonalizacje, to milosc jest najsilniejsza z nich. Tak naprawdę zwiazki miedzy ludzmi to prosta wymiana dobr.
            >
            > Oj tam oj tam. Dlaczego tak materialnie podchodzisz do milosci?

            Takie Sabata widzenie świata :)


            > Milosc to wzajemny, nieuswiadomiony i ciagly splot przeniesien i przeciwprzeniesien dwoch osobnych osob :P
            > Lepiej tak calkiem go nie rozplatywac przenoszac do swiadomosci, bo jeszcze zniknie.

            Nieuświadomiony? Dlaczego? Jesli wyłączysz mózg a dasz szaleć tylko emocjom, to wybory tragiczne i nieszczęście gotowe.
    • pozdradzie Re: brak seksu po zdradzie... 08.11.14, 23:21
      tak, wiem, to straszne...
      chociaż mnie zastanawia też i to, że ewolucja kobiece po ciąży obniża libido, a u facetów ciągle to samo... i pewnie stąd bierze się masa nieporozumień...
      Przeraża mnie też to, że kobiety czasem nie mają ochoty iść do łóżka (z miliona przyczyn... począwszy od "nie chce mi się", na "niespałam całą noc i jestem wykończona" kończąc) ale mężczyzna odbiera to zupełnie inaczej...
      Czy ja jestem jakaś dziwna? Czy w małżeństwie tylko o łóżko chodzi? Bo jak nie to zdradzi?
      • jesod Czy ja jestem 08.11.14, 23:30
        pozdradzie napisała:
        > Czy ja jestem jakaś dziwna?

        Nnnooooo.... Przypominasz trochę Conchitę Wurst. :))))

        pozdradzie napisała:
        > Czy w małżeństwie tylko o łóżko chodzi? Bo jak nie to zdradzi?

        Zadajesz głupie pytanie, jak na kobietę po przejściach i doświadczoną przez los na loterii.
        Ogol brodę i... włącz myślenie.
      • sea.sea Re: brak seksu po zdradzie... 08.11.14, 23:33
        > Przeraża mnie też to, że kobiety czasem nie mają ochoty iść do łóżka

        Jestem kobietą, ale z punktu widzenia mężczyzny o wysokim libido obawiam się, że 6 razy w tygodniu (skoro seks bywał raz w tygodniu) to się nie kwalifikuje pod "czasem".

        > Czy w małżeństwie tylko o łóżko chodzi? Bo jak nie to zdradzi?

        Jeden zdradzi, inny nie. Zależy od mnóstwa czynników i to wcale nie tylko od częstotliwości seksu.
      • torado Re: brak seksu po zdradzie... 09.11.14, 15:38
        pozdradzie napisała:

        > tak, wiem, to straszne...
        > chociaż mnie zastanawia też i to, że ewolucja kobiece po ciąży obniża libido, a
        > u facetów ciągle to samo... i pewnie stąd bierze się masa nieporozumień...
        > Przeraża mnie też to, że kobiety czasem nie mają ochoty iść do łóżka (z miliona
        > przyczyn... począwszy od "nie chce mi się", na "niespałam całą noc i jestem wy
        > kończona" kończąc) ale mężczyzna odbiera to zupełnie inaczej...
        > Czy ja jestem jakaś dziwna? Czy w małżeństwie tylko o łóżko chodzi? Bo jak nie
        > to zdradzi?

        no właśnie nie tylko o łóżko, bo jakby o to tylko chodziło, to po co facet wiązałby się z jedną kobietą?...mógłby mieć ich miliony, co tydzień lub dzień inną...
    • twojabogini Re: brak seksu po zdradzie... 09.11.14, 16:33
      Moja ocena: okres miodowy po powrocie męża nie wynikał z twojej namiętności, tylko chęci zatrzymania go. Oszukiwanie siebie w seksie skutecznie gasi libido. Sama przed sobą przyznaj - ile naprawdę miałaś z seksu z mężem po jego powrocie przyjemności, rozkoszy, radości. Tu upatrywałabym tego, że obecnie twoje ciało krzyczy - nie.

      Druga sprawa: sądzę, że emocje z którymi trzeba się uporać, to nie tyle fakt zdrady seksualnej, co fakt bardzo nieodpowiedzialnego zachowania, odrzucenia dobrowolnie podjętych zobowiązań, porzucenia rodziny. W rodzinie wszyscy jej członkowie są od siebie nawzajem zależni i się nawzajem potrzebują. Odcięcie się od tego - niezależnie czy z powodu zdrady, czy nagłego oświecenia i podjęcia rocznej wyprawy do Indii jest dowodem dość kurewskiego charakteru lub niedojrzałości. Zaufanie do takiej osoby znika nie dlatego, że zdradza, tylko dlatego, że nie można na niej polegać.
      Da się zarówno zdradzić, jak i wyjechać na roczną wyprawę do Indii nie niszcząc bliskich osób, zachowując odpowiedzialność, kontakt.
      Oddzieliłabym więc poczucie zranionego ego z powodu zdrady seksualnej, zazdrość o inna kobietę od uczucia zawodu i rozczarowania spowodowanego nieodpowiedzialnym i podłym zachowaniem męża wobec ciebie i waszych dzieci. Poważnie przeanalizowałabym poziom swojego zaufania, jego zdolność do odcięcia się po raz kolejny, gdy sprawy znów się skomplikują - na ile mąż jest osobą na której można polegać. To ważniejsze niż dylemat - czy zdradzi w przyszłości.

      Brak zaufania (na płaszczyźnie współodpowiedzialności, a nie seksualnej) do mężczyzny z którym żyje się wspólnie to drugi powód dla którego ciało kobiety potrafi krzyczeć nie.

      Trzecia sprawa - to twoja własna seksualność. Z tego co piszesz wynika, że czujesz, że w tobie jest namiętność, że seks może dać ci więcej, ale nie wiesz jak to z siebie wydostać. Jak sądzę, dotychczas życie seksualne prowadziłaś bardziej dla męża niż dla siebie. Skupiłabym się na własnym rozwoju seksualnym.
      Po dwóch ciążach i porodach przydadzą ci się ćwiczenia mięśni miednicy, krążenie biodrami, uwolnienie napięcia w miednicy i z mięśni brzucha. To każda kobieta może robić sama w domu.
      Jeśli twoim problemem jest to, że nie przezywasz orgazmów i/lub przyjemności podczas stosunku i to jest źródło twojej frustracji, bo karmiona licznymi artykułami liczyłaś na to, że z czasem się tego nauczysz - możesz odetchnąć. Twoja seksualność jest zupełnie w porządku.
      Po drugie - kulki gejszy. Pomagają ćwiczyć mięśnie, sama w sobie nie dostarczają rozkoszy, ale są super jeśli chodzi o wzmacnianie doznań. Po trzecie dopieszczenie siebie i swojego ciała, autostymulacja. Nie musisz zmuszać się i na sile doprowadzać się do orgazmu. Jeśli poczujesz że wystarczy ci pogłaskanie się po piersiach, muśnięcie bioder - poprzestań na tym, aż któregoś dnia poczujesz że chcesz więcej. W ten sposób stopniowo odzyskasz libido.
      Inna metoda to szukanie subtelnych bodźców, które będą na ciebie działać - rozmów, opowiadań. Polecam ci stronę seksualnosckobiet jest tam wiele inspirujących artykułów, sporo wiedzy, relacji innych kobiet.

      Dałabym sobie tez spokój ze wstydem, że walczyłaś o męża i prosiłaś go żeby został. Nie ma czego się wstydzić. Ja wiem, że wizerunek kobiety wymaga, żeby w takiej sytuacji kopała pana w dupę.

      Co do seksu z mężem - jeśli jego libido działa, a twoje nie nie zmuszaj się do seksu. Ale też jasno i wyraźnie poinformuj męża co się dzieje, i rób z mężem tylko to, co tobie sprawi przyjemność. Jeśli do tej pory udawałaś orgazmy przy stosunkach - to nie mów mu o tym. Dla większości małżeństw kończy się to katastrofą. Po prostu wprowadź do waszego łózka elementy które dadzą przyjemność tobie. Pomóż czasem mężowi rozładować jego napięcie w taki sposób który nie będzie godził w twoją integralność. A ze stosunkami i wszystkim co obecnie jest dla ciebie źródłem frustracji i twoje ciało mówi - nie - poczekaj. Nie wolno gwałcić siebie.


    • pozdradzie Re: brak seksu po zdradzie... 09.11.14, 17:16
      dzięki bardzo, wszystkie odpowiedzi są inspirujące do dalszych przemyśleń...

      Problem wstydu... minie kiedyś?
      Kiedy jestem w otoczeniu kogoś kto wie o zdradzie, czuję się sparaliżowana. Wchodzę w rolę: zdradzona-skrzywdzona. Nie jestem w stanie go dotknąć, dać się przytulić...
      kiedy jesteśmy tylko sami jest inaczej...
      • jesod Problem wstydu 09.11.14, 17:30
        pozdradzie napisała:
        > Problem wstydu... minie kiedyś?
        > Kiedy jestem w otoczeniu kogoś kto wie o zdradzie, czuję się sparaliżowana. Wch
        > odzę w rolę: zdradzona-skrzywdzona. Nie jestem w stanie go dotknąć, dać się pr
        > zytulić...
        > kiedy jesteśmy tylko sami jest inaczej...

        Mam wrażenie, że nie wiesz sama o czym piszesz... To wszystko to blaga.
        Gdybyś rzeczywiście przeżywała to tak, jak to usiłujesz opisywać, to przede wszystkim nie poszłabyś z mężem ponownie do łóżka po fakcie, kiedy dowiedziałaś się o zdradzie. To jest niemożliwe, ze względu na siłę rażenia przeżyć emocjonalnych i zranionych uczuć - wtedy, gdy one są najsilniejsze.
        • pozdradzie Re: Problem wstydu 09.11.14, 17:49
          da się... mąż się wyprowadził z domu na 2 m-ce. Wtedy myślałam , ze już wypłakałam i wykrzyczałam wszystko. I gdy wrócił pomyślałam, że zwyciężyłam, chociaż zdziwiłam się bardzo, że wrócił... bo dzień wcześniej nic tego jeszcze nie zapowiadało...
          • jesod Re: Problem wstydu 09.11.14, 18:32
            pozdradzie napisała:
            > I gdy wrócił pomyślałam, że zwyciężyłam,

            A dokładniej... o jakim zwycięstwie piszesz?
          • brak.polskich.liter Re: Problem wstydu 10.11.14, 09:00
            pozdradzie napisała:

            > zdziwiłam się bardzo, że wrócił... bo dzień wcześniej nic tego jeszcze nie zapow
            > iadało..

            A znasz faktyczny powod jego powrotu na lono rodziny?
      • fanny Re: brak seksu po zdradzie... 10.11.14, 07:41
        pozdradzie napisała:

        >
        > Problem wstydu... minie kiedyś?

        Nie mam pojecia jaki masz kontrakt terapeutyczny i nie chce sie wpieprzac w wasza relacje terapeutyczna wiec zapytam tylko: czy pracujecie z terapeuta nad kwestia Twojego wstydu?

        Wstyd to zlozona emocja (wedlug Plutchika tworzy ja mieszanka strachu i wstretu) dotyczaca samego siebie, ma wplyw na wiele obszarow postrzegania swojego JA (powoduje niska samoocene, tworzy samo-watpliwosci, zaburza poczucie bezpieczenstwa i pewnosc siebie) oraz dodatkowo lubi maskowac inne uczucia, wiec nie - on sam nie minie.

        > kiedy jesteśmy tylko sami jest inaczej...

        Jestes pewna?

        f.
    • pozdradzie Re: brak seksu po zdradzie... 09.11.14, 19:12
      nad kochanką
    • rezolutnakobieta Re: brak seksu po zdradzie... 10.11.14, 07:44
      Po prostu mu nie wybaczyłaś, ot cały problem. Bo zdradę trudno jest wybaczyć. Spotkało mnie coś podobnego, choć kaliber dużo mniejszy. Najgorsze było to, że teoretycznie nie było powodów, żeby szukał przygód poza związkiem, bo dostawał wszystko (?) co potrzebne w domu. Trudno jest odbudować zaufanie. Ja już chyba nigdy nie będę potrafiła ufać tak do końca. Przy najmniejszych problemach wszystko wraca. Nie mam złotej rady dla Ciebie - może psycholog dla obojga?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka