kutuzow
05.01.15, 12:16
urquhart napisał:
"Szczęście się uśmiecha w niespodziewanych momentach tylko niektórzy nie potrafią rozpoznać okazji, bo niby gdzie i kiedy mieliby się tego nauczyć?
Może to następny temat wymagający przyjrzenia się?"
Zachęcony przez Urqu, postanowiłem założyć nowy wątek dotyczący męskiej spostrzegawczości.
Osobiście odczuwałem bowiem problem o którym pisał Urqu:
"Wychowywany w kobiecym kręgu w żalu i rozgoryczeniu facetami podobnie jak ty miałem kiedyś skopaną męską samoocenę i brak wzorców i doskonale to rozumiem. Drwiąc z twojego ględzenia zwalczam jednocześnie te same trendy w sobie, utrwalone wychowaniem."
Dekolty:
Jak wiadomo, zazwyczaj oceniamy po sobie -bowiem to często jedyny punkt odniesienia jaki mamy. Ja bardzo długo (tak gdzieś do połowy studiów) nie wiedziałem że wielkość dekoltu ma wiele funkcji. Wychodziłem z założenia, że skoro ja zakładam koszulki na zasadzie która pasuje do reszty ubioru kolorystycznie (i wtedy to czy to jest Polo, czy T-shirt w "serek" czy zwykły) jest wypadkową danego modelu, to byłem przekonany że z dekoltami jest podobnie. Widząc kobietę z wielkim dekoltem myślałem że po prostu ta bluzka pasowała jej do reszty ubioru.
Dopiero moja Ex wyjaśniła mi to na przykładzie koleżanki, która na wspólne spotkanie wpadła z dekoltem po pępek, że to kobieta co to złe intencje miała ;-)
Mowa ciała
Wychowany na "grzecznego chłopca" nie zwracałem uwagi na żadne typowe sygnały kobiece. Gdy kobieta obok coś zrzuciła, to podniosłem (tak jak się pomaga np. starszym ludziom), gdy się "potknęły" i otarły/wpadły na mnie to pomogłem (ale zupełnie nieświadomy znaczenia). Spojrzeń w oczy unikałem bo to niegrzeczne, typowych znaków (zabawa włosami, butem, oblizywanie ust, wypinanie biustu) zupełnie nie dostrzegałem. W męskim gronie takich znaków nie było, a nikt nie wspomniał, że to ma jakieś znaczenie "tajemne" -od taki koloryt bez znaczenia ;-)
Dopiero praca własna spowodowała, że cokolwiek zacząłem zauważać, ale nadal blisko mi do ksywki "kret" którą miałem przez czas studiów.
Tą zmianę dobrze oddają dwie sceny z "Love Actually"
www.youtube.com/watch?v=nnY1fBrebb4
wcześniej dostrzegałem komunikaty na poziomie sceny z 46:20min
teraz zaś wyłapuje juz takie jak ta z 32:50 min
Może inni panowie przyłączą się i podzielą się swoimi doświadczeniami w tej kwestii.