Dodaj do ulubionych

Problem kota niewychodzącego.

07.02.15, 23:18
Czołem. Naczelny problemowy forum się kłania. Ostatnio udziela mi się rad będąc nieproszonym, ale tym razem będzie inaczej. Potrzebuję waszego feedbacku, będę wdzięczny.
Przeanalizowałem wiele aspektów mojego życia i doszedłem do dość oczywistych wniosków.
Nie jestem w stanie podjąć żadnego ruchu z najprostszego z możliwych powodu - otóż przez te wszystkie lata mojego małżeństwa jakoś tak uwiesiliśmy się na sobie nawzajem. Siedzę kurde w klatce, co tu dużo gadać. Moja żona to typ odludka, spotyka się ze znajomymi w moim towarzystwie, ja z kumplami też raz na kwartał, bo rozjechali się po świecie... Codzienność to wspólne siedzenie w czterech ścianach ze sobą tuż obok, od przyjścia z pracy aż do snu. W zasadzie gdybym gdzieś po prostu wyszedł to żona zrobiłaby mega wielkie oczy. Bo z kim i po co.
Jak wyjść z tego impasu, co robić poza domem, co powiedzieć - czy w ogóle coś mówić?
U nas jest całkowity brak przestrzeni, tylko sen, praca, dom, sen, praca, dom. W tle bez przerwy dzieci. Na nic nie ma czasu, tym bardziej na seks.
To jest według mnie krok nr 1 we właściwym kierunku. Ale jak zacząć?
Obserwuj wątek
    • burzowa.kejt Re: Problem kota niewychodzącego. 07.02.15, 23:31
      A na jak długo potrzebujesz wychodzić?
      Chodzi po prostu o zwykłe, banalne wyjście gdziekolwiek?
      Powiedz że idziesz biegać, teraz mnóstwo ludzi biega, to nic takiego.
    • rekreativa Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 00:42
      Nie możesz po prostu powiedzieć, że idziesz się przejść? Tak najnormalniej w świecie, połazić trochę na powietrzu?
      Albo że idziesz pobiegać? Albo na siłkę? Albo do biblioteki? Albo do galerii handlowej, bo zamarzyła ci się koszula w żółte groszki?
      Albo że się zapisałeś do klubu szachowego?
      Przeciez wyobraźni to Ci chyba nie brakuje.
      • sabat.77 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 07:27
        Zono? Ide na spacer do Czestochowy, wracam za dwa dni - czekaj z ciepla herbata. :)
        • sabat.77 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 07:29
          Przeciez na spacery i rowery wychodze, mialem na mysli kilkugodzinne nieobecnosci - typu randka z fajnym finalem - na przyklad.
          • zawle Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 07:49
            Boże sabat. Wielki Planisto:)) Jak sobie przygruchasz jaką laskę to znajdziesz sposób na wyjście, zaręczam Ci. Nawet jak się żona wkurwi, nie będzie to miało dla Ciebie znaczenia. Po prostu pójdziesz. Szukaj bliżej na początek. Ale zacznij od szukania. Chociaż wiem że z Twoim charakterem to raczej niemożliwe;)
            • sabat.77 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 08:04
              Masz racje, to niemozliwe. A teraz skup sie jak zrobic zeby sie jednak nie wkurwila.
              Inaczej - jakie wy macie tricki?
              Mam nagle zmyslec sobie znajomych?
              A moze zaczac sie udzielac na treningach? Wynalazlem basen w poblizu od 20:30... chyba dobre na poczatek?
              • zawle Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 08:30
                sabat.77 napisał:

                > Masz racje, to niemozliwe. A teraz skup sie jak zrobic zeby sie jednak nie wkur
                > wila.
                > Inaczej - jakie wy macie tricki?
                > Mam nagle zmyslec sobie znajomych?
                > A moze zaczac sie udzielac na treningach? Wynalazlem basen w poblizu od 20:30..
                > . chyba dobre na poczatek?

                Dla mnie nie miało znaczenia czy mój mąż się wkurwi czy nie. Jak nie ugotowałam obiadu, to on sobie kupował grzecznie kawałek kiełbasy i jadł na ciepło. Gdy kilka lat odmawiał mi posługi seksualnej ;), zaczęłam się stołować na mieście. Takie życie. Sabat, to ty masz się przestać bać.
                No chyba że nawet nie masz w planie biegać, zbierasz tylko kasę na najdroższe buty;)
                • hello-kitty2 Re: To ty masz się przestać bać. 08.02.15, 11:14
                  zawle napisała:

                  > Sabat, to ty masz się przestać bać.

                  Swiete slowa! Chwalmy Pana. Wszystko w temacie. Pigulka. Serum.
              • ninek04 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 09:00
                sabat.77 napisał:

                > Masz racje, to niemozliwe. A teraz skup sie jak zrobic zeby sie jednak nie wkur
                > wila.
                > Inaczej - jakie wy macie tricki?
                > Mam nagle zmyslec sobie znajomych?
                > A moze zaczac sie udzielac na treningach? Wynalazlem basen w poblizu od 20:30..
                > . chyba dobre na poczatek?

                Szkolenia, kursy to niezły sposób, i wcale nie muszą być wyjazdowe, mogą odbywać się w miejscu zamieszkania.U mnie to się sprawdza, z tym, że szkolenia związane z pracą miałam od zawsze właściwie, więc gdy teraz wychodzę na "szkolenia", nie muszę ani kombinować, ani tłumaczyć się.



                • marek.zak1 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 09:30
                  ninek04 napisała:
                  > > Mam nagle zmyslec sobie znajomych?
                  > Szkolenia, kursy to niezły sposób, i wcale nie muszą być wyjazdowe, mogą odbywać się w miejscu zamieszkania.

                  Szkolenia, kursy, studia. To ma pozytywny wydźwięk osobisty, zawodowy, a i kursantki moga byc fajne. Oprócz tego siłownia. Idx po całości. Powodzenia.
              • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 11:18
                sabat.77 napisał:

                > A moze zaczac sie udzielac na treningach? Wynalazlem basen w poblizu od 20:30..
                > . chyba dobre na poczatek?

                Jak basen otwarty godzine i zona wie o ktorej zamykaja i moze tam zadzwonic to sredni pomysl. Wychodzi sie tam gdzie nie mozna zadzwonic. Chyba, ze chcesz chodzic na basen to pewnie, godzina niewazna, byle woda nie przekraczala 29 st, bo sie do dupy plywa dluzsze dystanse ;)
              • rekreativa Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 12:55
                Siłownie są zwykle najdłużej otwarte, do 22.
        • rekreativa Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 12:53
          Ale ta Częstochowa to niegłupi pomysł - możesz się przecież udać na pielgrzymkę jednoosobową...
    • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 00:53
      sabat.77 napisał:

      > To jest według mnie krok nr 1 we właściwym kierunku. Ale jak zacząć?

      W jakim konkretnie kierunku? Zaczac co?
      • rekreativa Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 01:30
        Jak wyjść z domu, żeby żona nie zrobiła wielkich oczu.
        Chociaż w świetle tego, co sabat ostatnio pisze, to nie wiem, po co chce wyjść z domu.
        • sabat.77 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 07:24
          Odwrotnie - nie chce i nie potrzebuje waszych porad jak kogos uwiesc, skoro jestem taki udupiony na miejscu? Co z tego ze - zakozmy - dziewczyna z sasiedniego wojewodztwa zgodzi sie ze mna spotkac, skoro nie bede w stanie pojechac? Co powiem? Ze mi sie Matka Boska objawila? Zrozumialem, ze to inny etap. Poki realnie nie bedzie wokol mnie wiecej przestrzeni, wolnosci i swobody ruchu, poty dyskusja o sposobach uwodzenia jest dywagacjami internetowego onanisty. A ja TEGO NIE CHCE! Nie potrzebuje czczych gadek, raczej przejscia do praktyki. Rozumiesz?
          • prosty_facet kino -> spacer -> wakacje ???? 10.02.15, 13:48
            sabat.77 napisał:

            > Odwrotnie - nie chce i nie potrzebuje waszych porad jak kogos uwiesc, skoro jes
            > tem taki udupiony na miejscu? Co z tego ze - zakozmy - dziewczyna z sasiedniego
            > wojewodztwa zgodzi sie ze mna spotkac, skoro nie bede w stanie pojechac? Co po
            > wiem? Ze mi sie Matka Boska objawila? Zrozumialem, ze to inny etap. Poki realni
            > e nie bedzie wokol mnie wiecej przestrzeni, wolnosci i swobody ruchu, poty dysk
            > usja o sposobach uwodzenia jest dywagacjami internetowego onanisty. A ja TEGO N
            > IE CHCE! Nie potrzebuje czczych gadek, raczej przejscia do praktyki. Rozumiesz?

            Zacznij od wyjścia samemu do kina ;-) Potem się oswoisz i możesz zacząć chodzić na dłuższe spacery. Z czasem może pojedziesz sam na wakacje.
        • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 11:04
          rekreativa napisała:

          > Jak wyjść z domu, żeby żona nie zrobiła wielkich oczu.
          > Chociaż w świetle tego, co sabat ostatnio pisze, to nie wiem, po co chce wyjść
          > z domu.

          Dzieki za uczciwosc Rekreativia. Dobra z Ciebie dziewczyna. Slicznosc pozostawiam panom ;)
    • bcde Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 04:01
      > Codzienność to wspólne siedzenie w czterech ścianach ze sobą tuż obok, od przyjścia z pracy aż do snu.

      Zapomniałeś napisać, że twoja codzienność to także śledzenie wątków i pisanie na forum :)
      Jest możliwość, że gdybyś zaczął więcej wychodzić gdzieś z żoną, a nie sam, to miałbyś więcej seksu w domu. Kobietę trzeba od czasu do czasu wyprowadzić gdzieś między ludzi, inaczej dziczeje. A jak zabierzesz ją do kina, teatru, filharmonii, na basen czy inny koncert, to będzie ci wdzięczna, że to zorganizowałeś i chętniejsza.
      Natomiast aby wychodzić bez żony, to chyba powinieneś znaleźć sobie jakieś hobby, najlepiej męskie, żeby twojej żony nie interesowało, np. jakiś sport, kółko zainteresowań itp.
      Zanim jednak zaczniesz wychodzić sam, to przygruchaj sobie jakąś kobietę przez internet, nie wychodząc, bo na razie zimno. Wychodzić zaczniesz, jak już będzie trzeba posunąć znajomość dalej, najlepiej na wiosnę.
      • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 11:12
        bcde napisał:

        > Zapomniałeś napisać, że twoja codzienność to także śledzenie wątków i pisanie n
        > a forum :)
        > Jest możliwość, że gdybyś zaczął więcej wychodzić gdzieś z żoną, a nie sam, to
        > miałbyś więcej seksu w domu. Kobietę trzeba od czasu do czasu wyprowadzić gdzie
        > ś między ludzi, inaczej dziczeje. A jak zabierzesz ją do kina, teatru, filharmo
        > nii, na basen czy inny koncert, to będzie ci wdzięczna, że to zorganizowałeś i
        > chętniejsza.

        Prawda. Ja juz mu pisalam, zeby nawet do tego Kosciola z nia zaczac chodzic skoro to dla niej takie wazne. Poznac ta religie, prowadzic o niej z nia rozmowy. Byc dla niej w nich partnerem.
        Ja kiedys ze swoim kochankiem przegadalam cala noc o Bogu. To tylko podlalo jak to orzech mowi benzyny, bo mielismy odmienne zdania. Bylo goraco. Teraz tesknie czasem do niego ze wzgledu na te klotnie o Bogu, bo seks moge miec z innymi.

        Zaraz powie, ze taka rada to nieproszona ;)
        • urquhart Do naiwnych małżonków 08.02.15, 12:44
          > Prawda. Ja juz mu pisalam, zeby nawet do tego Kosciola z nia zaczac chodzic sko
          > ro to dla niej takie wazne. Poznac ta religie, prowadzic o niej z nia rozmowy.
          > Byc dla niej w nich partnerem.
          > Ja kiedys ze swoim kochankiem przegadalam cala noc o Bogu. To tylko podlalo jak
          > to orzech mowi benzyny, bo mielismy odmienne zdania. Bylo goraco. Teraz teskni
          > e czasem do niego ze wzgledu na te klotnie o Bogu, bo seks moge miec z innymi.

          www.youtube.com/watch?v=nozHHIzmKu8#t=185
    • coffei.na Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 05:56
      Jak by Ci to powiedzieć...zawaliłeś sprawę już na samym starcie,aczkolwiek można by to jakoś wytłumaczyć stanem zakochania,miłości i tymi wszystkimi bzdurami,które uziemiają człowieka,wręcz pozbawiają ruchu-jak u Ciebie na przykład.
      Ale!Przejrzałeś na oczy-to już coś!

      Ciężko tutaj cokolwiek sensownego doradzić,bo tak jak piszesz,coby to nie było spotka się ze zdziwieniem -w najlepszym wypadku :)
      Ja od początku zastrzegłam sobie prawo do samotnych wyjść z moimi dziewczynami,chociażby raz na miesiąc.Nie ma,nie było i nie będzie innej opcji.Twardo postawione warunki i konsekwencja.
      Skoro druga strona jest typem samotnika,musi jakoś zrozumieć Twoje potrzeby,bo oszalejesz w tej chałupie!
      Ale ja mam dobry patent,jak już mam dosyć,a szykuje się jakaś imprezka,symuluję nadchodzące szaleństwo i zmęczenie materiału...4/6 razy skutkuje;)
    • pomorzanka34 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 08:14
      ciesz się ,ze z żoną nie pracujesz bo wówczas to co by to było za życie 24 godziny razem ;)
      tak a propo ze zwykłej babskiej ciekawości spytam się w jakim wieku jesteś ?
    • pomorzanka34 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 08:26
      a jakieś weekendowe szkolenia, kursy podnoszące kwalifikacje itp w innym mieście na które wysyła Cię zakład pracy ,popołudniowe wypady na rower , siłownię , basen bo wiosna idzie a forma przez zimę spadła
      niedzielnych wieczornych mszy nie proponuję bo to od razu podpadziocha jak nic :D

      a co do kotów to śniły mi się dziś dwa, wyganiałam je na dwór dość oporne były a po 30 minutach ponownie szwendały się po domu ;)
      • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 12:03
        pomorzanka34 napisała:

        > a jakieś weekendowe szkolenia, kursy podnoszące kwalifikacje itp w innym mieśc
        > ie na które wysyła Cię zakład pracy ,popołudniowe wypady na rower , siłownię ,
        > basen bo wiosna idzie a forma przez zimę spadła

        Na silownie tez nie pojdzie. Przeciez ostatnio o tym rozmawialismy i twierdzil, ze na cholere mu takie hobby jak ksztaltowanie sylwetki dla siebie. Szkoda mu czasu i energii tylko po to zeby samemu dla siebie lepiej wygladac. Mam to wygrzebac?
        • burzowa.kejt Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 13:07
          hello-kitty2 napisała:
          > Szkoda mu czasu i energii tylko po to zeby samemu dla siebie lepiej wygladac. Mam to wygr
          > zebac?
          tak.
          ale nie dla nas, dla Sabata. Bo może nie pamięta co tutaj czasami wypisuje:)


          • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 14:09
            burzowa.kejt napisała:

            > hello-kitty2 napisała:
            > > Szkoda mu czasu i energii tylko po to zeby samemu dla siebie lepiej wyg
            > ladac. Mam to wygr
            > > zebac?
            > tak.
            > ale nie dla nas, dla Sabata. Bo może nie pamięta co tutaj czasami wypisuje:)

            Prosze:
            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156275707,156306570,Re_degradacja.html
            Czyli silka odpada, bo motywacja treningu silowego moze byc tylko sylweta ewentualnie sila. Ale moze to bieganie, basen w takim razie?

            Musze Ci sie pochwalic Kejt, ze troche sie zredukowalam ostatnio i wczoraj sobie pobieglam na probe i nie ma porownania. Szczupla sylwetka/lekkosc sprzyja bieganiu. Wczesniej przed redukcja wszystko mnie bolalo 'po'. Dzisiaj nie czuje nic. To chyba dobrze nie? No i inna jakosc odczuc, wtedy mekka zeby dobiec do konca, teraz przyjemnosc. Zawsze chcialam biegac, bo bieganie jest za darmo i mozna absolutnie wszedzie i zawsze. Z tym, ze ja przeplatam z treningiem silowym.
            • burzowa.kejt Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 16:02
              hello-kitty2 napisała:
              > Musze Ci sie pochwalic Kejt, ze troche sie zredukowalam ostatnio i wczoraj sobi
              > e pobieglam na probe i nie ma porownania. Szczupla sylwetka/lekkosc sprzyja bie
              > ganiu. Wczesniej przed redukcja wszystko mnie bolalo 'po'. Dzisiaj nie czuje ni
              > c. To chyba dobrze nie? No i inna jakosc odczuc, wtedy mekka zeby dobiec do kon
              > ca, teraz przyjemnosc.

              O tak, różnica jest dość szybko zauważalna.
              Z czasem pewnie zaczniesz wydłużać dystans/czas i będziesz mogła biegać coraz dłużej bez zmęczenia i nawet jeśli odpuścisz biegi na jakiś czas, to po powrocie do treningów ciało i tak pamięta, więc nie ma mowy o zaczynaniu wszystkiego od nowa.
              Pamiętaj tylko o porządnych butach - chronią stawy, to ważne.
              Ja jak się zaczyna sezon narciarski trochę odpuszczam bieganie, bo wybieram wtedy wolę narty, a mieszkamy tak, że 2 - 2,5 h i jesteśmy w górach, no i biegać można cały rok,a zima trwa trwa krótko.
              Powiesz ile masz wzrostu i ile ważysz? Co w ogóle planujesz osiągnąć treningiem?
              • hello-kitty2 Re: Off top chcacych biegac 08.02.15, 16:41
                burzowa.kejt napisała:

                > O tak, różnica jest dość szybko zauważalna.
                > Z czasem pewnie zaczniesz wydłużać dystans/czas i będziesz mogła biegać coraz d
                > łużej bez zmęczenia i nawet jeśli odpuścisz biegi na jakiś czas, to po powrocie
                > do treningów ciało i tak pamięta, więc nie ma mowy o zaczynaniu wszystkiego od
                > nowa.
                > Pamiętaj tylko o porządnych butach - chronią stawy, to ważne.
                > Ja jak się zaczyna sezon narciarski trochę odpuszczam bieganie, bo wybieram wte
                > dy wolę narty, a mieszkamy tak, że 2 - 2,5 h i jesteśmy w górach, no i biegać m
                > ożna cały rok,a zima trwa trwa krótko.
                > Powiesz ile masz wzrostu i ile ważysz? Co w ogóle planujesz osiągnąć treningiem
                > ?

                To co? Zamieniamy na watek sportowy, bo Nudziarz zdiagnozowal kompuls u Sabata wiec nie ma co wymyslac kolejnych sposobow na wyjscie z domu ;-) Niech sie podlaczy do biegania najwyzej. Dla przyzwoitosci zmienie tytul.
                O tych dobrych butach to slyszalam juz od paru osob. Wstyd sie przyznac ale mam 10 cio letnie adidasy (marki Adidas) jeszcze z Polski. Mam kilka par trampek (ale slizgaja sie, probowalam) i buty specjalne do Nordic Walking (za ciezkie). Do silowego musza byc na plaskiej podeszwie wiec tramki sa ok, mozna tez na boso. Wiec do biegania pozostaja adidasy :( Ale wiesz co? Mam nadzieje, ze nikt nie usunie jako reklamy ale jakbys zalinkowala jakies buty do biegania to kupie z czasem, tak jak ta kurtke ostatnio.

                Ja nie umiem jezdzic na nartach, bo ja zawsze mieszkalam na plaskim ale na biegowkach to bym sie chyba nauczyla. Ty potrafisz?

                Oczywiscie, ze nie powiem ile waze ;-))) Nie waze sie zreszta. Ale nigdy w doroslym zyciu nie schodze ponizej 60 kg. Mam 1,63-1,64 cm. Przy 62-63 kg zaczyna mi byc widac kaloryfer czyli wtedy juz jest dosc niski bf - nieco ponizej 20%, teraz mam z 25%, mialam wiecej. Poslugujac sie tymi obrazkami. Bo rozumiem, ze o body fat pytasz tak?
                www.builtlean.com/wp-content/uploads/2012/09/body-fat-percentage-women.jpg
                Jednak jestem zawsze ciezka, srednio z 10 kg wiecej niz przecietna kobieta mojego wzrostu. Co planuje? Dalsza redukcje, a potem rekompozycje. Chciablym wyrzezbic nogi i dobudowac barki, ewentualnie plecy, to sie dopiero okaze. Czy chodzi Ci o samo bieganie? Tu nie wiem, nie mam doswiadczenia. Co radzisz?

                Mam bardzo dobra diete. Moge zrobic wszystko z treningiem co tylko chce ;)
                • meg_mag Re: Off top chcacych biegac 08.02.15, 17:44
                  w biegowkach najwieksza filozofia jest kupic dobre narty i buty, resztato juz przyjemnosc i odrobina techniki
                  • hello-kitty2 Re: Off top chcacych biegac 08.02.15, 17:54
                    meg_mag napisała:

                    > w biegowkach najwieksza filozofia jest kupic dobre narty i buty, resztato juz p
                    > rzyjemnosc i odrobina techniki

                    Kurde zachecajaco to brzmi ale tak sobie mysle, ze u mnie nie ma sensu kupowac, bo tej zimy nie bylo ani razu sniegu, a juz luty. A jak dobra kondycje trzeba miec do biegania na nartach? Jak do biegania?
                  • druginudziarz Re: Off top chcacych biegac 08.02.15, 17:59
                    meg_mag napisała:

                    > w biegowkach najwieksza filozofia jest kupic dobre narty i buty, resztato juz p
                    > rzyjemnosc i odrobina techniki

                    A czasem śnieg do tego nie jest jeszcze potrzebny? ;)
                    Mnie znajomi od kilku lat namawiaja na biegówki, ale np. ubiegłej zimy to pod krakowem było może z PIĘĆ dni ze śniegiem. A jak mam specjalnie jechać w góry za śniegiem, to już wolę zjazdowe.
                    • ninek04 Re: Off top chcacych biegac 08.02.15, 18:09
                      Pod Krakowem jest wiele miejsc ze śniegiem, jeszcze się tak nie zdarzyło, żeby nie było śniegu w ogóle.
                      • druginudziarz Re: Off top chcacych biegac 08.02.15, 18:25
                        ninek04 napisała:

                        > Pod Krakowem jest wiele miejsc ze śniegiem, jeszcze się tak nie zdarzyło, żeby
                        > nie było śniegu w ogóle.

                        To zalezy co kto ma na mysli mówiąc "pod Krakowem". Wczoraj nawet na Chełmie w Myslenicach śniegu tyle ile na stoku. A w dolinkach tylko łaty na północnych stokach. Dzisiaj sporo napadało, zobaczymy ile się utrzyma ;)
                    • hello-kitty2 Re: Off top chcacych biegac 08.02.15, 18:19
                      druginudziarz napisał:

                      > A czasem śnieg do tego nie jest jeszcze potrzebny? ;)
                      > Mnie znajomi od kilku lat namawiaja na biegówki, ale np. ubiegłej zimy to pod k
                      > rakowem było może z PIĘĆ dni ze śniegiem. A jak mam specjalnie jechać w góry za
                      > śniegiem, to już wolę zjazdowe.

                      No nie wiem, jak slucham narciarzy to tylko w kolo o kolejkach do wyciagow gadaja. A takie biegowki wyciagu nie wymagaja. Ale ze sniegiem to mam ten sam problem.

                      A biegasz Nudziarz (fatalny nick ;-)? Czy tylko na koniu jezdzisz?
                      • druginudziarz Re: Off top chcacych biegac 08.02.15, 18:40
                        hello-kitty2 napisała:

                        > No nie wiem, jak slucham narciarzy to tylko w kolo o kolejkach do wyciagow gada
                        > ja.

                        Wiem, bolączką wielu polskich "ośrodków". Najlepiej unikać weekendów, ferii, sylwestra bo wtedy nawał. Unikać też tych najmodniejszych, o znanych nazwach ;) ja najbardziej lubię jeździć w marcu i kwietniu, dzień już długi, stoki puste, dosłownie.

                        > A takie biegowki wyciagu nie wymagaja. Ale ze sniegiem to mam ten sam probl
                        > em.
                        > A biegasz Nudziarz (fatalny nick ;-)? Czy tylko na koniu jezdzisz?

                        Ja jestem siłowo w miarę dobrze przygotowany, gorzej wydolnościowo, dlatego do biegania mnie nie ciagnie. Do tego mam ponadrywane ścięgna w kolanach i obtłuczona łąkotkę, wszystko urazy sportowe, głównie narty, a nie mam czasu łazić po ortopedach. Natomiast lubię rolki, w Krakowie sa fajne miejsca gdzie można poszaleć. Konie to tylko wisienka na torcie, fajniej by było na jakimś dłuzszym tourze końskim, po lasach, górach, ale kto by na to wszystko miał czas i kase
                        • hello-kitty2 Re: Off top chcacych biegac 08.02.15, 19:05
                          druginudziarz napisał:

                          > Ja jestem siłowo w miarę dobrze przygotowany, gorzej wydolnościowo, dlatego do
                          > biegania mnie nie ciagnie. Do tego mam ponadrywane ścięgna w kolanach i obtłucz
                          > ona łąkotkę, wszystko urazy sportowe, głównie narty, a nie mam czasu łazić po o
                          > rtopedach. Natomiast lubię rolki, w Krakowie sa fajne miejsca gdzie można posza
                          > leć. Konie to tylko wisienka na torcie, fajniej by było na jakimś dłuzszym tour
                          > ze końskim, po lasach, górach, ale kto by na to wszystko miał czas i kase

                          Przy rolkach balabym sie upadkow, bo jezdzi sie po asfalcie, jak na rowerze. A ja jezdze bardzo duzo na rowerze i mam pare upadkow na koncie. Tak zrezygnowalam z plywania, bo bylam ciagle gdzies zdarta, mam troche blizn, rozlegle obdarcia sie inaczej opalaja.

                          W gorach gdzies wlasnie z lotniska w Krakowie na poludnie (w Korbielowie?) to bylam kiedys na tych koniach gorskich, nie pamietam jak sie nazywaly, takich niskich, przysadziastych ale to byla taka jazda gesiego po tych pagorkach, w grudniu, one sie tam czasem slizgaly na kamiennych sciezkach to tyle podniety ;) Tam przyspieszenie nie bylo nawet w planie, bo inne panie sie baly. A przeciez od grupy sie nie odlaczysz.
                      • burzowa.kejt Re: Off top chcacych biegac 08.02.15, 19:01
                        hello-kitty2 napisała:
                        > No nie wiem, jak slucham narciarzy to tylko w kolo o kolejkach do wyciagow gada
                        > ja. A takie biegowki wyciagu nie wymagaja. Ale ze sniegiem to mam ten sam probl
                        > em.
                        Na biegówkach nie umiem, są tak wąskie że mam wrażenie, że łobaliłabym się od razu:), jeżdżę na zjazdówkach. W Polsce rzeczywiście jest porażka, dlatego nie jeżdżę u nas w ogóle. Wolę pojechać niewiele dalej do Czech czy na Słowację,a tam już jest zupełnie inaczej.

                    • meg_mag Re: Off top chcacych biegac 08.02.15, 23:23
                      mieszkam w kraju, gdzie nie ma problemu ze sniegiem, wiec sie przyzwyczailam
                • burzowa.kejt Re: Off top chcacych biegac 08.02.15, 18:53
                  hello-kitty2 napisała:
                  > To co? Zamieniamy na watek sportowy, bo Nudziarz zdiagnozowal kompuls u Sabata
                  > wiec nie ma co wymyslac kolejnych sposobow na wyjscie z domu ;-) Niech sie podl
                  > aczy do biegania najwyzej. Dla przyzwoitosci zmienie tytul.
                  > O tych dobrych butach to slyszalam juz od paru osob. Wstyd sie przyznac ale mam
                  > 10 cio letnie adidasy (marki Adidas) jeszcze z Polski. Mam kilka par trampek

                  dlaczego wstyd? nieważne ile lat mają, grunt żeby dobrze amortyzowały. ja tam jestem minimalistką, nie znoszę konsumpcjonizmu, gadżeciarstwa i zmieniania sprzętu co pół sezonu.
                  ale trampki do biegania się nie nadają, maja nieodpowiednie podeszwy.
                  ja mam Nike flex run, są miękkie, lekkie, dobrze amortyzują. no i biegam raczej po miękkim podłożu.

                  > Ja nie umiem jezdzic na nartach, bo ja zawsze mieszkalam na plaskim ale na bieg
                  > owkach to bym sie chyba nauczyla. Ty potrafisz?
                  mieszkałam blisko gór, na obrzeżach miasta były stoki.
                  co to były za czasy wspaniałe, no naprawdę. w ferie czy niedziele braliśmy z bratem narty i autobusem jeździliśmy na stoki, a do domu wracaliśmy wieczorem i nikt się nad nami nie trząsł że zmarzliśmy albo że przez cały dzień zjedliśmy tylko po kanapce.
                  dzisiejsze dzieci to jak udzielne książęta są traktowane, nie wyobrażam sobie żeby same pojechały autobusem na narty ha ha.


                  > Oczywiscie, ze nie powiem ile waze ;-))) Nie waze sie zreszta. Ale nigdy w doro
                  > slym zyciu nie schodze ponizej 60 kg. Mam 1,63-1,64 cm. Przy 62-63 kg zaczyna m
                  > i byc widac kaloryfer czyli wtedy juz jest dosc niski bf - nieco ponizej 20%, t
                  > eraz mam z 25%, mialam wiecej. Poslugujac sie tymi obrazkami. Bo rozumiem, ze o
                  > body fat pytasz tak?

                  świetne te ilustracje.
                  25% jest bdb, 12% nie, nie podoba mi się.
                  dla mnie brzuch to chyba najważniejsza część ciała, bo nic tak nie deformuje kobiecej sylwetki jak tłusty brzuch czy opona. cycki można sobie doprawić czy poprawić odp. biustonoszem, duża dupa też nie jakis problem, ale o brzuch trzeba dbać, tak uważam.

                  > Jednak jestem zawsze ciezka, srednio z 10 kg wiecej niz przecietna kobieta moje
                  > go wzrostu. Co planuje? Dalsza redukcje, a potem rekompozycje. Chciablym wyrzez
                  > bic nogi i dobudowac barki, ewentualnie plecy, to sie dopiero okaze. Czy chodzi
                  > Ci o samo bieganie? Tu nie wiem, nie mam doswiadczenia. Co radzisz?
                  waga to nie wszystko, zresztą sama wiesz.
                  jeśli masz masę mięśniową, to wiadomo że ważysz więcej, niż gdybyś miała tam tłuszcz.
                  a pytałam ot tak, z ciekawości:)
                  ja ważę 57-58 kg przy 165, bardzo pilnuję tej mojej wagi, chociaż z wiekiem coraz bardziej mam pod górkę:)

                  > Mam bardzo dobra diete. Moge zrobic wszystko z treningiem co tylko chce ;)
                  sama sobie ustalasz czy z czyjąś pomocą?
                  jak często ćwiczysz?
                  trenowałaś dłużej jakąś dyscyplinę?
                  • hello-kitty2 Re: Off top chcacych biegac 08.02.15, 20:47
                    burzowa.kejt napisała:

                    > ja mam Nike flex run, są miękkie, lekkie, dobrze amortyzują. no i biegam raczej
                    > po miękkim podłożu.

                    Zapisalam. Jak przyjdzie czas wyboru, bedzie jak znalazl.

                    > mieszkałam blisko gór, na obrzeżach miasta były stoki.
                    > co to były za czasy wspaniałe, no naprawdę. w ferie czy niedziele braliśmy z br
                    > atem narty i autobusem jeździliśmy na stoki, a do domu wracaliśmy wieczorem i n
                    > ikt się nad nami nie trząsł że zmarzliśmy albo że przez cały dzień zjedliśmy ty
                    > lko po kanapce.
                    > dzisiejsze dzieci to jak udzielne książęta są traktowane, nie wyobrażam sobie ż
                    > eby same pojechały autobusem na narty ha ha.

                    Tak. Syn ostatnio przyszedl z zabaw z kolega. Mial calkowicie mokre buty i skarpetki, spodnie do kolan. Przemknelo mi przez glowe czy nie zachoruje i czy jestem aby dobra matka? Ale nic mu nie bylo. Poczulam cos w rodzaju statysfakcji, ze jednak te ciekania po dworze uodparniaja.

                    > świetne te ilustracje.
                    > 25% jest bdb, 12% nie, nie podoba mi się.

                    Przy takiej wartosci bf to juz tracisz okres. To nie jest zdrowe na dluzsza mete.

                    > dla mnie brzuch to chyba najważniejsza część ciała, bo nic tak nie deformuje ko
                    > biecej sylwetki jak tłusty brzuch czy opona. cycki można sobie doprawić czy pop
                    > rawić odp. biustonoszem, duża dupa też nie jakis problem, ale o brzuch trzeba d
                    > bać, tak uważam.

                    Oj ja tez tak uwazam. Brzuch, opona, zreszta boczki, balkony pod, nad stanikiem, w ogole tycie w lulowiu jest okropne, do tego defasonuje i czesto wyraza sie w faldach. Niestety wiem cos o tym ;)

                    > ja ważę 57-58 kg przy 165, bardzo pilnuję tej mojej wagi, chociaż z wiekiem cor
                    > az bardziej mam pod górkę:)

                    Dobra waga. Ja tak wazylam w LO, bez odchudzania. Po odchudzaniu 55 kg. Jak przymierzam sukienke slubna (ja bralam cywilny w wieku 22 lata) to mam luz w biodrach, a nie dopinam sie w cycu. Co wskazuje, ze z wiekiem jakby zmienil mi sie profil hormonalny. Moze tez Ci sie zmienia? A sumie to i bez tego tycie z wiekiem to norma u kobiet. Niestety :( Ja zawsze tyje jak tylko przestane uprawiac sport. Od razu.

                    > sama sobie ustalasz czy z czyjąś pomocą?

                    Metoda prob i bledow. Podczytuje chocby forum sportowe sfd od lat. Sciagam, probuje na sobie.

                    > jak często ćwiczysz?

                    2-3 razy trening silowy, 2-3 razy w tygodniu rower, ojciec syna biega 2 razy w tygodniu, moge sie podlaczac, co tez uczynilam ostatnio, tyle, ze on mnie zostawia w tyle, do tego stopnia, ze trace go z oczu ale nie przeszkadza mi to, znam trase i biegne swoje. On jest szybki i wytrzymaly ale jak skonczy, bierze prysznic i zasiada do duzej paczki czipsow, popijal Fanta, po czym stwierdzil, ze musi ograniczyc kcal to pije teraz IceTea, idiota ;-)))

                    A Ty jak intensywnie teraz trenujesz? Juz pisalas troche.

                    > trenowałaś dłużej jakąś dyscyplinę?

                    W dziecinstwie trenowalam gimnastyke sportowa, 5-6 razy w tygodniu.

                    Tez trenowalas?
                    • burzowa.kejt Re: Off top chcacych biegac 08.02.15, 22:08
                      hello-kitty2 napisała:
                      > Jak prz ymierzam sukienke slubna (ja bralam cywilny w wieku 22 lata) to mam luz w biodr
                      > ach, a nie dopinam sie w cycu. Co wskazuje, ze z wiekiem jakby zmienil mi sie p
                      > rofil hormonalny. Moze tez Ci sie zmienia?
                      hehe, na pewno się zmienia. większości kobiet z wiekiem rosną cycki, bo tłuszcz odkłada się właśnie tam i na brzuchu. mało to dziarskich staruszek z wielkim cycem?:)
                      w ogóle wydaje mi się, że z wiekiem wszystko jest na odwrót niż byśmy chcieli. zauważ jakie duże uszy i nosy maja starsi ludzie, one nigdy nie przestają rosnąć.
                      i dlaczego tak, się pytam?;)

                      > 2-3 razy trening silowy, 2-3 razy w tygodniu rower, ojciec syna biega 2 razy w
                      > tygodniu, moge sie podlaczac, co tez uczynilam ostatnio, tyle, ze on mnie zosta
                      > wia w tyle, do tego stopnia, ze trace go z oczu ale nie przeszkadza mi to, znam
                      > trase i biegne swoje. On jest szybki i wytrzymaly ale jak skonczy, bierze prys
                      > znic i zasiada do duzej paczki czipsow, popijal Fanta, po czym stwierdzil, ze m
                      > usi ograniczyc kcal to pije teraz IceTea, idiota ;-)))

                      partner od squasha mojego faceta robi dokładnie to samo. zresztą zawsze powtarza, że trenuje tylko po to, żeby potem wpierniczać bez wyrzutów sumienia.

                      > A Ty jak intensywnie teraz trenujesz? Juz pisalas troche.
                      teraz biegam raz w tygodniu, 2-3 razy intensywny trening jogi, a piątki, sob i niedz wyjeżdżam na narty. o ile mamy wolny weekend. ale np. wczoraj i dzisiaj przeleżałam na kanapie.
                      poza sezonem narciarskim biegam 2-3 razy/tydz, latem sporo pływam. uwielbiam wszelkie wody, morza, jeziora i oceany, mogę pływać całymi dniami, mój facet ma lęki że kiedyś się utopię:D
                      ale zdarza się że kilka tygodni nic nie robię, bo mi się nie chce.
                      czasami po prostu zmuszam się do wyjścia z domu. nie jestem żadnym killerem, o nie.

                      > Tez trenowalas?
                      biegałam sprinty i grałam w siatkę,
                      zresztą odkąd pamiętam to sport był obecny w moim życiu, muszę coś robić i dobrze się czuję po wysiłku fizycznym.
                      • hello-kitty2 Re: Off top chcacych biegac 08.02.15, 22:35
                        burzowa.kejt napisała:

                        > hehe, na pewno się zmienia. większości kobiet z wiekiem rosną cycki, bo tłuszcz
                        > odkłada się właśnie tam i na brzuchu. mało to dziarskich staruszek z wielkim c
                        > ycem?:)

                        Ostatnio czytalam uwage moderatorki forum sportowego, pod ktora moglabym sie podpisac: ''nie ma nic gorszego u kobiety niz brzuch i lezacy na nim cyc" ;-) Strasznie sie tego boje.

                        > w ogóle wydaje mi się, że z wiekiem wszystko jest na odwrót niż byśmy chcieli.
                        > zauważ jakie duże uszy i nosy maja starsi ludzie, one nigdy nie przestają rosn
                        > ąć.
                        > i dlaczego tak, się pytam?;)

                        O kurcze. A ja kiedys lubialam swoj prosty, klasyczny nos, a teraz wlasnie mam wrazenie, ze mi sie poszerza. To straszne ;)

                        > teraz biegam raz w tygodniu, 2-3 razy intensywny trening jogi, a piątki, sob i
                        > niedz wyjeżdżam na narty. o ile mamy wolny weekend. ale np. wczoraj i dzisiaj p
                        > rzeleżałam na kanapie.
                        > poza sezonem narciarskim biegam 2-3 razy/tydz, latem sporo pływam. uwielbiam ws
                        > zelkie wody, morza, jeziora i oceany, mogę pływać całymi dniami, mój facet ma l
                        > ęki że kiedyś się utopię:D

                        Kurde zazdroszcze Ci tych nart. Ja tez uwielbiam wode. Wlasnie przez wode, gory zawsze przegrywaly. Moja matka tez mowila zawsze, ze sie utopie. A nie myslalas o takiej bojce?
                        www.swimshop.pl/img/produkty/sprzet_ratowniczy/_big/pamelka.jpg
                        Zakladasz na ramie i ona za toba plynie. Ja widzialam wlasnie w Polsce chlopaka z tym plynal. Myslalam, ze to ratownik ;) Chwile sie nad zakupem zastanawialam. Ale ocenilam, ze jednak za malo plywam na otwartych akwenach. Potem sobie znalazlam inna atrakcje: plywanie z synem na plecach. Zawsze to jakies dodatkowe utrudnienie.

                        > biegałam sprinty i grałam w siatkę,
                        > zresztą odkąd pamiętam to sport był obecny w moim życiu, muszę coś robić i dobr
                        > ze się czuję po wysiłku fizycznym.

                        Fajnie, przydalby mi sie taki partner do wypadow. A Twoj partner Ci dotrzymuje kroku? Biega z Toba?
                        • burzowa.kejt Re: Off top chcacych biegac 08.02.15, 22:53
                          hello-kitty2 napisała:
                          > Ostatnio czytalam uwage moderatorki forum sportowego, pod ktora moglabym sie po
                          > dpisac: ''nie ma nic gorszego u kobiety niz brzuch i lezacy na nim cyc" ;-) Str
                          > asznie sie tego boje.
                          wiem o co chodzi, to koszmarne, ale trzeba chyba totalnie mieć gdzieś swój wygląd żeby do tego doprowadzić. jeśli będziesz rozsądnie jadła i uprawiała sporty to cyc na brzuchu Ci nie grozi.


                          > Kurde zazdroszcze Ci tych nart. Ja tez uwielbiam wode. Wlasnie przez wode, gory
                          > zawsze przegrywaly. Moja matka tez mowila zawsze, ze sie utopie. A nie myslala
                          > s o takiej bojce?
                          > <a href="www.swimshop.pl/img/produkty/sprzet_ratowniczy/_big/pamelka.jpg" target="_blank"
                          widziałam na jeziorach ludzi z taką bojką, na pewno można bezpieczniej się poczuć, to prawda, ale np. na otwartym morzu co? tyle że szybciej znajdzie moje zwłoki ;)

                          > . Ale ocenilam, ze jednak za malo plywam na otwartych akwenach. Potem sobie zna
                          > lazlam inna atrakcje: plywanie z synem na plecach. Zawsze to jakies dodatkowe u
                          > trudnienie.
                          o, to jest super sprawa. mój ojciec tak ze mną pływał zanim się nauczyłam i uwielbiałam to.

                          > Fajnie, przydalby mi sie taki partner do wypadow. A Twoj partner Ci dotrzymuje
                          > kroku? Biega z Toba?
                          nie, gdzie tam, wolimy oddzielnie. jak zaczynałam to pobiegłam z nim kilka razy, ale to tak na rozkręcenie było. zresztą ja wtedy to głównie szłam, bu nie dawałam rady długo biegac, a co dopiero dotrzymać kroku wytrenowanemu facetowi.
                          • hello-kitty2 Re: Off top chcacych biegac 08.02.15, 23:07
                            burzowa.kejt napisała:

                            > widziałam na jeziorach ludzi z taką bojką, na pewno można bezpieczniej się pocz
                            > uć, to prawda, ale np. na otwartym morzu co? tyle że szybciej znajdzie moje zwł
                            > oki ;)

                            :-) W morzu to masz takie dlugie wybrzeze, ze ja to plywam wzdluz, a nie w glab, ewentualnie oplywam mielizny. Boje sie generalnie. Lubie natomiast w morzu chodzic w miare szybko w wodzie po uda. Wydaje mi sie, ze to fajny trening.

                            > nie, gdzie tam, wolimy oddzielnie. jak zaczynałam to pobiegłam z nim kilka razy
                            > , ale to tak na rozkręcenie było. zresztą ja wtedy to głównie szłam, bu nie daw
                            > ałam rady długo biegac, a co dopiero dotrzymać kroku wytrenowanemu facetowi.

                            Czyli jednak jest wytrenowany jak przypuszczalam. Ja sie na poczatku wiazalam ze sportowcami, potem odpuscilam, a jednak powinnam do tego wrocic. Nie chodzi o wyczyn ale o zamilowanie, teraz w naszym wieku to fajna rzecz, nie trzeba sie spinac.
                            • burzowa.kejt Re: Off top chcacych biegac 08.02.15, 23:54
                              hello-kitty2 napisała:
                              > :-) W morzu to masz takie dlugie wybrzeze, ze ja to plywam wzdluz, a nie w glab
                              > , ewentualnie oplywam mielizny. Boje sie generalnie. Lubie natomiast w morzu ch
                              > odzic w miare szybko w wodzie po uda. Wydaje mi sie, ze to fajny trening.
                              ja się nie boję. lubię wypłynąć daleko, odwrócić się i patrzeć na oddalony ląd. mój facet tego nienawidzi, ale jak kiedyś był autentycznie zły, to teraz tylko puka się w czoło.
                              mnie to kiedyś zeżre rekin:D

                              >Ja sie na poczatku wiazalam ze sportowcami, potem odpuscilam, a jednak powinnam do tego wrocic. Nie chodzi o wyczyn ale o zamilowanie, teraz w naszym wieku to fajna rzecz, nie trzeba sie
                              > spinac.
                              chyba nie mogłabym być z kimś, przy kim trzeba się spinać, to takie męczące i po co? samotność jest fajniejsza.
        • pomorzanka34 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 17:12
          hello-kitty2 napisała:
          Na silownie tez nie pojdzie. Przeciez ostatnio o tym rozmawialismy i twierdzil, ze na cholere mu takie hobby jak ksztaltowanie sylwetki dla siebie

          oj tam dla siebie przecież jak umówi sie na wiosnę z potencjalną kandydatką to dobrze by było aby miał większą formę niż tylko kanapową ;) więc moim zdaniem jak najbardziej warto
          • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 17:24
            pomorzanka34 napisała:

            > oj tam dla siebie przecież jak umówi sie na wiosnę z potencjalną kandydatką to
            > dobrze by było aby miał większą formę niż tylko kanapową ;) więc moim zdaniem
            > jak najbardziej warto

            Moim zdaniem tez. Zwlaszcza, ze cialo po samym odchudzaniu w starszym wieku z duzej wagi to jednak obfituje w zwisy. Ale spotkanie z potencjalna kandydatka za pare miechow nie wystarczy za motywacje do cisniecia takich ciezarow. Moze to bieganie lepsze?
            • pomorzanka34 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 17:52
              może i to bieganie rzeczywiście lepsze osobiście z bieganiem mam problem no ale Sabatt to facet więc mu cycki nie przeszkadzają ;))
              • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 18:14
                pomorzanka34 napisała:

                > może i to bieganie rzeczywiście lepsze osobiście z bieganiem mam problem no ale
                > Sabatt to facet więc mu cycki nie przeszkadzają ;))

                Aaa to jak w tej reklamie Kurnikowej "only the ball should bounce"
                Cos takiego zabudowanego powinno zalatwic sprawe.
                cdn2.hubspot.net/hub/423414/file-2322521097-jpg/Panache_Full_Busted_Underwire_Sports_Bra.jpg?t=1423080691475
                Wybieraj tak ciasno, ze sie niemal nie da wlozyc. Teraz zima to zakladam cos takiego na cebulke jak mi sie nie chce rozbierac z bielizny, bo najbardziej w sportach nie lubie tego ciaglego przebierania, a potem i tak idzie wszystko hurtem do prania.
                • pomorzanka34 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 18:43
                  rzeczywiście pomaga nie skaczą ?
                  • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 20:57
                    pomorzanka34 napisała:

                    > rzeczywiście pomaga nie skaczą ?

                    Pewnie. Nie musisz akurat tej firmy, sciagnelam jakis przypadkowy, a jak nie masz pewnosci to zakladaj na kupe jak ja czasem. No przeciez nie moze byc tak, zeby jakis glupi biust stal kobiecie na drodze do uprawiania sportu. Ja to w ogole nosze na codzien elastyczne podkoszulki, takie ciasne. Trzeba konstrukcje trzymac w ryzach ;-)
                    • pomorzanka34 Re: Problem kota niewychodzącego. 09.02.15, 11:05
                      >takie ciasne

                      nie spłaszczają ?
                      • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 09.02.15, 11:15
                        pomorzanka34 napisała:

                        > >takie ciasne
                        >
                        > nie spłaszczają ?

                        Najlepiej jak sama poprzymierzasz sobie i ocenisz. Mozesz tez poskakac w przymierzalni ;)
            • sabat.77 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 20:37
              Bieganie to akurat super pomysl, od dawna probuje sie zmusic. Mam kiepskie krazenie, to nie rokuje dobrze na przyszlosc. Tylko czy w zimie mozna zaczynac bieganie? Nie przeziebie sie?
              BTW - dzis przebieglem na probe dystans od pracy do autobusu - pluca na wierzu na tym mrozie. Ale fajny skok endorfin :p
              • ninek04 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 21:00
                sabat.77 napisał:

                > Bieganie to akurat super pomysl, od dawna probuje sie zmusic. Mam kiepskie kraz
                > enie, to nie rokuje dobrze na przyszlosc. Tylko czy w zimie mozna zaczynac bieg
                > anie? Nie przeziebie sie?
                > BTW - dzis przebieglem na probe dystans od pracy do autobusu - pluca na wierzu
                > na tym mrozie. Ale fajny skok endorfin :p

                Weź przestań z tym przeziębieniem, nie pogrążaj się już zupełnie, na tym punkcie też jesteś przewrażliwiony? Sabat, weź się w garść, szykujesz się do ruchania na boku, a boisz się, że po zwykłej przebieżce przeziębisz się?
              • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 21:01
                sabat.77 napisał:

                > Bieganie to akurat super pomysl, od dawna probuje sie zmusic. Mam kiepskie kraz
                > enie, to nie rokuje dobrze na przyszlosc. Tylko czy w zimie mozna zaczynac bieg
                > anie? Nie przeziebie sie?

                :-) A to jakie temperatury w Polsce? U mnie 6 st. Spokojnie mozna biegac. Aha no i nie wdychaj powietrza ustami. Dobrze mowie Kejt?

                > BTW - dzis przebieglem na probe dystans od pracy do autobusu - pluca na wierzu
                > na tym mrozie. Ale fajny skok endorfin :p

                Ale tak to chyba nie rob. Musisz miec obuwie sportowe, no i na pewno nie w kurtce zimowej ;) Nie za ciezko?
                • sabat.77 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 21:22
                  U mnie pelno puchatego sniegu i chyba ponizej zera :) mam latac po lodzie w tenisowkach? To juz wole trapery i jednak gruba kurtke...
              • burzowa.kejt Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 22:25
                sabat.77 napisał:
                > Bieganie to akurat super pomysl, od dawna probuje sie zmusic. Mam kiepskie kraz
                > enie, to nie rokuje dobrze na przyszlosc. Tylko czy w zimie mozna zaczynac bieg
                > anie? Nie przeziebie sie?

                nie, nie można hehe. grozi śmiercią na galopujące suchoty:D
                weź nie wymyślaj Sabat. ludzie nie przeziębiają się z powodu wysiłku na mrozie, ale z powodu wahań temperatury i nieodpowiedniego ubioru.
                sport na powietrzu tylko Cię zahartuje, a piszesz że masz kłopoty z kążeniem, to juz w ogóle nie powinieneś się zastanawiać, bo bieganie zmusza serce do pracy, a praca mięśni zapobiega zastojom żylnym etc, etc.
    • urquhart Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 08:45
      Zacznij jakiś kurs zawodowy z wyjazdami na którym są babki I bądź tam aktywny, rozpoznawalny. A najlepiej to sam poprowadź szkolenia studia doktoranckie żeby mieć podziw, tacy dymaja studentki na okrągło jak są szarmanccy. To top hit. Autonomia plus podziw.
      Ale jak to niemożliwe zacznij od tego w czym jesteś lepszy od innych i większą wrażliwość jest atutem: Wieczory autorskie w bibliotece, zespół muzyczny czy koło fotograficzne. Tam spotkasz te które to cenią i podziwiają i na pewno szukają bratniej duszy...
      Najbardziej ryzykowny scenariusz ale słyszałem że skuteczny to na pokrzywdzonego tatusia spędzasz duzo czasu sam z dziećmi i tam gdzie dużo samotnych mamuś z pociechami lodowisko płac zabaw i wtedy możesz się załapać na podziw jakim zaangażowanym ojcem...

      Czuwaj! :)
      • coffei.na Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 08:55
        Na zaangażowanego tatusia sprawdza się do ok.2roku życia,potem dziecko to chodząca papla,więc sprawa łatwo może się rypnąć.
        A dodatkowo sam sobie chłopak krzywdę zrobi,bo żoneczkę rozleniwi..i po co mu to? 😊
    • niezapominajka333 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 10:20
      Sabat, najpierw określ, czego chcesz. i ile masz na to czasu.
      Zacznij wychodzić na basen, czy gdzie tam możesz.
      Żonie oznajmiaj, że idziesz do kochanki, albo na dziwki.
      Po pewnym czasie zacznie ignorować to ignorować, może nawet parę razy Cię sprawdzi i uzna że ściemniasz.
      Potem znajdź sobie jakieś zajęcie (kursy, szkolenia, wykłady, najlepiej to, w czym jesteś dobry, tak jak radzi Urqu..
      Za każdym razem mów, że idziesz do kochanki.
      • loppe Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 10:34
        Niech mówi że idzie do kochanki, a tak naprawdę niech idzie do kościoła się pomodlić
        • zawle Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 10:47
          I będziemy mieli żenadę roku jak go żona przyuważy:)))
      • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 11:29
        niezapominajka333 napisała:

        > Potem znajdź sobie jakieś zajęcie (kursy, szkolenia, wykłady, najlepiej to, w c
        > zym jesteś dobry, tak jak radzi Urqu..

        Ludzie, dajcie spokoj przeciez ja juz dawno mowilam, ze musi wychodzic do ludzi, dzialac w grupie to przeciez WYRAZNIE powiedzial, ze nie lubi zadnych kursow. On lubi wszystko na osobki, lubi SAM. Co mam to wygrzebac? Nie czytaliscie? Randek tez nie lubi. Pisal WYRAZNIE Kutuzowi. Po proznicy te rady.
        • burzowa.kejt Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 11:58
          hello-kitty2 napisała:
          > On lubi wszystko na osobki, lubi SAM. Co mam to wygrzebac? Nie czytaliscie? Ra
          > ndek tez nie lubi. Pisal WYRAZNIE Kutuzowi. Po proznicy te rady.

          Oczywiście że tak he he.
          Sabat po prostu lubi pisać, lubi sobie pogadać, lubi forum, a przecież nie jest głupi i jak będzie miał ochotę wyjść z domu to bez problemu coś nazmyśla.
          Zwłaszcza, że jak sam niedawno pisał, żony już nie ma.
          • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 12:22
            burzowa.kejt napisała:

            > Oczywiście że tak he he.
            > Sabat po prostu lubi pisać, lubi sobie pogadać, lubi forum, a przecież nie jest
            > głupi i jak będzie miał ochotę wyjść z domu to bez problemu coś nazmyśla.
            > Zwłaszcza, że jak sam niedawno pisał, żony już nie ma.

            :-)

            Chodzi o to ze ta zona to wszystko wie, co my, ze kursy be, ze silownia be, bo on zasabotazowal sam wszystkie formy spedzania czasu z innymi ludzmi w tle. Wiec gdyby mu sie nagle czarodziejsko odmienilo to by bylo naprawde dziwne. A wlasnie tylko takie zajecia gdzie sie poznaje nowych ludzi daja w konsekwencji alibi, bo raz, ze ich zona nie zna, a dwa mozna te znajomosci rozwinac do wspolnego spedzania czasu poza domem i od czasu do czasu podnieniac na 'cos' innego.

            Inna rzecz to zluzowac trzeba smycz jaka jest telefon. Oduczyc zonke, ze moze miec staly kontakt telefoniczny jesli jest przyuczona. Ja np nigdy nie odbieram telefonow. Wszystkich informuje, ze komora sluzy mi wylacznie do smsow. Nigdy nie mam zadnych abonamentow, doladowuje tylko za najnizsza kwote. Telefon mam calkowicie wyciszony. Nie stac mnie na oddzwanianie ;) Jak ktos sie uprze i pare razy zadzwoni to po paru razach nieodebranych zrozumie, ze prozne jego dobijanie sie. Samo sie robi. Telefon, facebook i podobne media to narzedzia kontroli. Pozbadz sie ich Sabat.

            A nie wystarczy wyjsc jak jej nie ma i zostawic kartke ewentualnie 'Bede za 5 godzin, pa!'. Przychodzi, zona go dopada 'Gdzie byles?'. 'Musialem zalatwic pare spraw'. Tak z pare razy i sie nauczy zeby sie nie wtracac jak maz wazne sprawy ma ;-)
            • zawle Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 12:34
              hello-kitty2 napisała:Telefon, facebook i podobne media to narzedzia kontroli.
              > Pozbadz sie ich Sabat.


              hehe...:))
              Mam telefon, fejsa i nie mam z tym problemu.
              • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 13:16
                zawle napisała:

                > hehe...:))
                > Mam telefon, fejsa i nie mam z tym problemu.

                Jezu ale Ty nie masz meza, nie jestes w zwiazku i nie mieszkasz z facetem. Ty jestes singielka. Tobie to nie zaszkodzi jak sobie jeszcze dowalisz tych mediow ;-) Macie przeciez z Sabatem przeciwstawne potrzeby: ukrywanie sie <-> pokazywanie sie.
                • zawle Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 13:38
                  hello-kitty2 napisała:
                  > Jezu ale Ty nie masz meza, nie jestes w zwiazku i nie mieszkasz z facetem. Ty j
                  > estes singielka. Tobie to nie zaszkodzi jak sobie jeszcze dowalisz tych mediow
                  > ;-) Macie przeciez z Sabatem przeciwstawne potrzeby: ukrywanie sie <->
                  > pokazywanie sie.

                  Ale kiedyś miałam:)) Najpierw mówisz że fajnie, niech się przestanie bać swojej żony, a za chwilę że ma się ukrywać. To jak w końcu?
                  • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 14:32
                    zawle napisała:

                    > Ale kiedyś miałam:)) Najpierw mówisz że fajnie, niech się przestanie bać swojej
                    > żony, a za chwilę że ma się ukrywać. To jak w końcu?

                    No jak jak? Tak jak mowisz: ufaj i kontroluj ;-))) Najwazniejsze to byc skutecznym. Potrzebny jest sukces. Osiagniecie choc malego sukcesu otwiera zamki w mozgu, przestajesz sie bac. Sama pisalas, ze jak sie uda to masz automatem wyjebane na reszte:

                    zawle napisała:

                    > Jak sobie przygruchasz jaką laskę to znajdziesz
                    > sposób na wyjście, zaręczam Ci. Nawet jak się żona wkurwi, nie będzie to miało
                    > dla Ciebie znaczenia. Po prostu pójdziesz.

                    Zeby sie udalo ten pierwszy raz to trzeba zrobic wszystko, obejsc wlasne ograniczenia, przechytrzyc samego siebie. Wiesz, ze na ten moment sie nie przestanie bac (nawet jesli idea jest najsluszniejsza) ale jak posmakuje sukcesu to przestanie. Przynajmniej powinien. Na ten moment powinien byc przede wszystkim cwany.
                    • ninek04 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 16:03
                      hello-kitty2 napisala:


                      >
                      > Zeby sie udalo ten pierwszy raz to trzeba zrobic wszystko, obejsc wlasne ograni
                      > czenia, przechytrzyc samego siebie. Wiesz, ze na ten moment sie nie przestanie
                      > bac (nawet jesli idea jest najsluszniejsza) ale jak posmakuje sukcesu to przest
                      > anie. Przynajmniej powinien. Na ten moment powinien byc przede wszystkim cwany.

                      Uważam, że ten pierwszy raz jest kluczowy, zwłaszcza dla takiego wrażliwca, jak Sabat.Dlatego dobrze by było, żeby trafił na fajną kobietę, dzięki której na następne razy będzie wychodził bez wyrzutów sumienia.
        • pomorzanka34 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 17:22
          >WYRAZNIE powiedzial, ze nie lubi zadnych kursow

          sorry ale ja sporadycznie tu bywam więc pewnie nie czytałam
          a z drugiej strony to skoro na wszystkie propozycje jest na nie to nie będzie mu łatwo
          pewnie najlepiej byłoby mu gdyby potencjalna "kochanka" sama weszła mu do łóżka podczas nieobecności zony w domu o i może to jest jakieś rozwiązanie? ;)
          zacznij wysyłać zonę do rodziny do spa itp chociaż znając życie życzliwi sąsiedzi są za blisko ;)
    • rekreativa Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 13:00
      Sabat, mam dobry pomysł dla Ciebie - ornitologia!
      Na studiach byłam w kółku ornitologicznym - braliśmy lornety, prowiant i ruszaliśmy na jakies pola i bajora ptaszyska obserwować.
      Zaleta taka, że można to robić o każdej porze, również wieczorami i w nocy - sowy.
      Jest też pretekst do wyjazdu z domu.
      Za gadżety wystarczy lornetka i atlas ptaków.
      • mabelle2000 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 13:44
        rekreativa napisała:

        > Na studiach byłam w kółku ornitologicznym - braliśmy lornety, prowiant i ruszal
        > iśmy na jakies pola i bajora ptaszyska obserwować.

        Prawda, na przyklad biebrzanskie mokradla sa miejscem zaiste magicznym...
        Problem "jak oszukac zone i wyjsc z domu" jest sztuczny i nieprawdziwy. Wlasciwsze wydaje mi sie obudzenie w sobie potrzeby aktywnosci innej niz domowa. Jesli nic, kompletnie nic nie sprawia radosci, to aby zamaskowac wlasna biernosc szuka sie na sile elementow przeszkadzajacych. W tym przypadku gderajaca zona jest idealna, nie trzeba sie wysilac, a przynajmniej jest na kogo zwalic.
        • urquhart Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 13:59
          A zauważyliście że wyginęła gdzieś opcja programowo gromiąca wiarołomstwo chłopów?
          Ostani jego bastion utrzymywała Jesod...
          • zawle Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 14:07
            urquhart napisał:

            > A zauważyliście że wyginęła gdzieś opcja programowo gromiąca wiarołomstwo chłop
            > ów?
            > Ostani jego bastion utrzymywała Jesod...

            Bo najbardziej na tym ucierpi sabat. hihihi. O ile do czegokolwiek dojdzie;) Ale powiedziałam żeby nie popełniał żenady roku, przecież przed nimi jeszcze dziesięciolecia wzajemnego pożycia:)))
            • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 14:57
              zawle napisała:

              > Bo najbardziej na tym ucierpi sabat. hihihi. O ile do czegokolwiek dojdzie;) Al
              > e powiedziałam żeby nie popełniał żenady roku, przecież przed nimi jeszcze dzie
              > sięciolecia wzajemnego pożycia:)))

              A najlesze by bylo jakby ktores z nas spotkalo jego zone w realu. Ja bym chetnie wpadla na jakas imprezke rodzinna, jakies wesele czy komunie tych malych, taka z mikrofonem, hehe, moze Wont by mi pomogl jakis hiphop napisac jak ten slusarza ostatnio. Tytul rapu:

              ''Tatus rozrabia'' ;-)
          • druginudziarz Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 15:03
            urquhart napisał:

            > A zauważyliście że wyginęła gdzieś opcja programowo gromiąca wiarołomstwo chłop
            > ów?
            > Ostani jego bastion utrzymywała Jesod...

            Wogóle zauwazyłem, że robimy się Kółkiem Wzajemnej Adoracji, i mówimy językiem tak niezrozumiałym, że nawet jak ktoś zagląda to niczego nie rozumie i szybko odpada :D
            Ale to ich problem, a nie nasz ;)
            • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 15:09
              druginudziarz napisał:

              > Wogóle zauwazyłem, że robimy się Kółkiem Wzajemnej Adoracji, i mówimy językiem
              > tak niezrozumiałym, że nawet jak ktoś zagląda to niczego nie rozumie i szybko o
              > dpada :D
              > Ale to ich problem, a nie nasz ;)

              No nie mow, ze bys sie szczerze nie ucieszyl jakby Sabatowi sie w koncu udalo zakisic ogora? To nawet ja bym sie ucieszyla, szczerze i autentycznie. Mile byloby to po prostu. Wzruszajace powiedzialabym ;-) Cos na ksztalt jak cieszyslismy sie kiedys z wakacji szefa bardziej niz ze swoich, na lunche dwugodzienne wychodzilismy ze spacerkiem po parku ;)
        • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 14:46
          mabelle2000 napisała:

          > Prawda, na przyklad biebrzanskie mokradla sa miejscem zaiste magicznym...
          > Problem "jak oszukac zone i wyjsc z domu" jest sztuczny i nieprawdziwy. Wlasciw
          > sze wydaje mi sie obudzenie w sobie potrzeby aktywnosci innej niz domowa. Jesli
          > nic, kompletnie nic nie sprawia radosci, to aby zamaskowac wlasna biernosc szu
          > ka sie na sile elementow przeszkadzajacych. W tym przypadku gderajaca zona jest
          > idealna, nie trzeba sie wysilac, a przynajmniej jest na kogo zwalic.

          Moze i jak byc. Bo pierwszego posta czytalam kilka razy i gdyby to nie napisal staly uzytkownik to bym tego w zyciu nie potraktowala powaznie. Po prostu w pale sie nie miesci, ze mozna tak zyc.
    • sea.sea Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 13:12
      Cokolwiek nie powiesz, i tak zapewne będzie robić oczy i gderać, bo z tego co opisałeś, to taki typ.

      Ja bym zaczęła od biegania albo roweru. Ale autentycznie, idź pobiegać albo na rower. Kij z sylwetką, ale właśnie takie wyrwanie się z domu, zostanie przez godzinę czy dwie z muzyką na uszach albo z własnymi myślami, doskonale oczyszcza mózg.

      BTW ja się nie dziwię w takim razie, że nie jest różowo - cykl praca/dom/sen, bez żadnych przyjemności, hobby, odskoczni - wykończyłby każdy, nawet najlepiej dobrany związek.
      • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 13:20
        sea.sea napisała:

        > Cokolwiek nie powiesz, i tak zapewne będzie robić oczy i gderać, bo z tego co o
        > pisałeś, to taki typ.
        >
        > Ja bym zaczęła od biegania albo roweru. Ale autentycznie, idź pobiegać albo na
        > rower. Kij z sylwetką, ale właśnie takie wyrwanie się z domu, zostanie przez go
        > dzinę czy dwie z muzyką na uszach albo z własnymi myślami, doskonale oczyszcza
        > mózg.

        Ale Sabat juz chodzi na rower i na spacery (pisal wyzej) i w ogole z tego co kojarze do pracy jezdzi na rowerze (ale moze pomylilam).

        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156544800,156545940,Re_Problem_kota_niewychodzacego_.html
        • sea.sea Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 13:32
          Aaa, krótki post był, to przeoczyłam.
          Ja na rowerze latem potrafię zniknąć na cały wieczór, bo zdarza mi się zabłądzić w okolicy i wrócić o 22:30 zamiast o planowanej 21:00.
          Ale hobby takie, żeby zniknąć do północy albo na całą noc, to nie mam pomysłu. Chyba żeby jakieś obserwacje astronomiczne, ale to naciągane jak diabli :/ Jakieś kursy czy zawody w innym mieście z kolei wiążą się z dodatkowymi wydatkami, więc też słabo :/
    • druginudziarz Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 14:01
      sabat.77 napisał:

      > To jest według mnie krok nr 1 we właściwym kierunku. Ale jak zacząć?

      Ciekawe, że do doradzania masowo rzuciły się same panie :D
      Od razu, nie wiem czemu, przypomniało mi sie opowiadanie Mrożka, w którym lis postanawia zostać kierownikiem fermy drobiu ;)
      • urquhart Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 14:06
        druginudziarz napisał:
        > Ciekawe, że do doradzania masowo rzuciły się same panie :D

        Znaczy jednak ten Sabat wkurza je ale i ambiwalentnie budzi w nich ciepłe i opiekuńcze uczucia...
        Tylko nie w żonie która chce zrobić z niego świętego Atanazego :)
        • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 14:16
          urquhart napisał:

          > druginudziarz napisał:
          > > Ciekawe, że do doradzania masowo rzuciły się same panie :D
          >
          > Znaczy jednak ten Sabat wkurza je ale i ambiwalentnie budzi w nich ciepłe i opi
          > ekuńcze uczucia...
          > Tylko nie w żonie która chce zrobić z niego świętego Atanazego :)

          A Wy nie wierzycie, ze on faktycznie chce wyrwac sie z chaty? ;-)

          A moze po prostu panie maja doswiadczenia w zdradzaniu.
          • rekreativa Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 14:24
            "A moze po prostu panie maja doswiadczenia w zdradzaniu."

            Dlaczego zaraz od tej strony?
            Ja mam np. doświadczenie z czasów nastoletnich, gdy się zmyślało cud historie na uzytek mamy, żeby z koleżankami wyskoczyć nad jeziorko i popijać "Czar teściowej" lub podobne trunki.
            • druginudziarz Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 14:33
              rekreativa napisała:

              > "A moze po prostu panie maja doswiadczenia w zdradzaniu."
              >
              > Dlaczego zaraz od tej strony?
              > Ja mam np. doświadczenie z czasów nastoletnich, gdy się zmyślało cud historie n
              > a uzytek mamy, żeby z koleżankami wyskoczyć nad jeziorko i popijać "Czar teścio
              > wej" lub podobne trunki.

              Rekreativa, kitty, ale sabat o ile rozumiem, nie pyta jak ściemniać żonie, że poszedł na grzyby a poszedł na baby tylko jak i gdzie w ogóle wyjść (z pożytkiem). Więc ja nie wiem co komu tu po radach osób "doświadczonych w zdradzaniu", zwłaszcza kobiet.
              Zwłaszcza kobiet, które najchętniej wychowałyby kolejnego misia.
              • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 14:42
                druginudziarz napisał:

                > Rekreativa, kitty, ale sabat o ile rozumiem, nie pyta jak ściemniać żonie, że p
                > oszedł na grzyby a poszedł na baby tylko jak i gdzie w ogóle wyjść (z pożytkiem
                > ). Więc ja nie wiem co komu tu po radach osób "doświadczonych w zdradzaniu", zw
                > łaszcza kobiet.
                > Zwłaszcza kobiet, które najchętniej wychowałyby kolejnego misia.

                Nie rozumiem. Mozesz to wyjasnic szerzej?
              • rekreativa Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 14:44
                No ale długofalowo to to oswojenie żony z wychodzeniem jest na ewentualność przyszłego romansu.
                • druginudziarz Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 14:53
                  rekreativa napisała:

                  > No ale długofalowo to to oswojenie żony z wychodzeniem jest na ewentualność prz
                  > yszłego romansu.

                  Ale to może niech sabat decyduje co, gdzie i kiedy?
                  Na razie zdiagnozował sobie zasiedzenie się w chałupie, co do tego odbiera jako uwiązanie.
                  Nie ma po co robić tu czegoś na zapas.
                  Ja siedze cicho, bo kilkukrotnie się deklarowałem, że na forum rad się nie udziela.
                  Ew. wyjątkowo mogę wspomnieć o uniwersalnej obserwacji, że na człowieka generalnie źle działa poczucie bezalternatywności. Nad tym więc trzeba pracować, to się sprawdza i w związkach, i w biznesie, i w polityce ;)
                  • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 15:02
                    druginudziarz napisał:

                    > Ja siedze cicho, bo kilkukrotnie się deklarowałem, że na forum rad się nie udzi
                    > ela.

                    A co? To nas do czegos zobowiazuje? Czy chciales cos doradzic, a nie mozesz na skutek swoich wczesniejszych deklaracji? Po co to mowisz?
                    • druginudziarz Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 15:08
                      hello-kitty2 napisała:

                      > druginudziarz napisał:
                      >
                      > > Ja siedze cicho, bo kilkukrotnie się deklarowałem, że na forum rad się ni
                      > e udzi
                      > > ela.
                      >
                      > A co? To nas do czegos zobowiazuje? Czy chciales cos doradzic, a nie mozesz na
                      > skutek swoich wczesniejszych deklaracji? Po co to mowisz?

                      Nie, uprzedziłem wielce prawdopodobną wypowiedź, że "krytykujesz a sam niczego mądrzejszego nie doradzisz".
                      Oczywiście moja dekraracja zobowiazuje tylko mnie, natomiast nie zobowiązuje mnie, żeby nie recenzować (w granicach przyzwoitości co do ilości i formy) czyichś pomysłów :)
                      Z "chcenia" czegoś w internecie wyleczyłem się dawno, daaaawno temu. Jestem niemal pewien, że to (to "chcenie") też jest rodzaj kompulsji.
                      • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 15:15
                        druginudziarz napisał:

                        > Nie, uprzedziłem wielce prawdopodobną wypowiedź, że "krytykujesz a sam niczego
                        > mądrzejszego nie doradzisz".
                        > Oczywiście moja dekraracja zobowiazuje tylko mnie, natomiast nie zobowiązuje mn
                        > ie, żeby nie recenzować

                        Uczciwie.

                        > Z "chcenia" czegoś w internecie wyleczyłem się dawno, daaaawno temu. Jestem nie
                        > mal pewien, że to (to "chcenie") też jest rodzaj kompulsji.

                        Przemawia to do mnie.

                        ps a opisywales moze wczesniej 'swoja historie'? Chetnie bym przeczytala. Ale od razu mowie, ze nie chce mi sie bawic w kotka i myszke.
                  • ninek04 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 15:14
                    druginudziarz napisał:



                    >
                    > Ale to może niech sabat decyduje co, gdzie i kiedy?
                    > Na razie zdiagnozował sobie zasiedzenie się w chałupie, co do tego odbiera jako
                    > uwiązanie.
                    > Nie ma po co robić tu czegoś na zapas.
                    > Ja siedze cicho, bo kilkukrotnie się deklarowałem, że na forum rad się nie udzi
                    > ela.

                    Ale Sabat prosił o udzielenie rad, o tricki, jakie by mógł zastosować, żeby wyrwać się z domu.I takich rad mu udzielamy, a co z tym zrobi to jego sprawa.
                    • druginudziarz Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 15:26
                      ninek04 napisała:

                      > druginudziarz napisał:
                      >
                      >
                      >
                      > >
                      > > Ale to może niech sabat decyduje co, gdzie i kiedy?
                      > > Na razie zdiagnozował sobie zasiedzenie się w chałupie, co do tego odbier
                      > a jako
                      > > uwiązanie.
                      > > Nie ma po co robić tu czegoś na zapas.
                      > > Ja siedze cicho, bo kilkukrotnie się deklarowałem, że na forum rad się ni
                      > e udzi
                      > > ela.
                      >
                      > Ale Sabat prosił o udzielenie rad, o tricki, jakie by mógł zastosować, żeby wyr
                      > wać się z domu.I takich rad mu udzielamy, a co z tym zrobi to jego sprawa.

                      Nie ma tam nic o "trickach". Nic nie pisze, że żona jest przeciw (to właśnie pomyslałaś??) tylko że byłaby zdziwiona. To jest zasadnicza róznica. Sabat obawia się czegoś w rodzaju śmieszności, a nie wojny. Najpierw więc musi opanować problem w sobie, a nie problem z otoczeniem. Musi ssiebie zobaczy w innej sytuacji, przewartościować, że to jest dobre.
                      P.S. Sory sabat za wiwisekcję, ale prosiłeś o feedback :)
                      • zyg_zyg_zyg Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 15:29
                        > Nie ma tam nic o "trickach".

                        zawle:
                        Boże sabat. Wielki Planisto:)) Jak sobie przygruchasz jaką laskę to znajdziesz sposób na wyjście, zaręczam Ci. Nawet jak się żona wkurwi, nie będzie to miało dla Ciebie znaczenia. Po prostu pójdziesz.

                        Sabat:
                        Masz racje, to niemozliwe. A teraz skup sie jak zrobic zeby sie jednak nie wkurwila.
                        Inaczej - jakie wy macie tricki?
                        Mam nagle zmyslec sobie znajomych?



                        Re: Problem kota niewychodzącego.


                        • zyg_zyg_zyg Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 15:30
                          Trochę wypaczyłam, obcinając po zdaniu. Ale o trickach tak czy inaczej było...
                          • druginudziarz Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 15:35
                            zyg_zyg_zyg napisała:

                            > Trochę wypaczyłam, obcinając po zdaniu. Ale o trickach tak czy inaczej było...

                            Fakt, tego niedoczytałem.
                            W takim razie problem jest trudniejszy niż sądziłem ;)
                            • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 15:38
                              druginudziarz napisał:

                              > Fakt, tego niedoczytałem.
                              > W takim razie problem jest trudniejszy niż sądziłem ;)

                              To Ty wstrzymujesz sie od rad bez przygotowania (wczytania)? ;-)
                  • rekreativa Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 15:22
                    " Ale to może niech sabat decyduje co, gdzie i kiedy?"

                    Proszę bardzo - odpowiedź sabata do mnie z tego wątku:
                    "Przeciez na spacery i rowery wychodze, mialem na mysli kilkugodzinne nieobecnosci - typu randka z fajnym finalem - na przyklad. "

                    Może ja po polsku nie rozumiem, ale dla mnie to oznacza poszukiwanie takiej aktywności pozadomowej, która w razie czego posłuży za alibi.
                    • druginudziarz Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 15:31
                      rekreativa napisała:

                      > " Ale to może niech sabat decyduje co, gdzie i kiedy?"
                      >
                      > Proszę bardzo - odpowiedź sabata do mnie z tego wątku:
                      > "Przeciez na spacery i rowery wychodze, mialem na mysli kilkugodzinne nieobecno
                      > sci - typu randka z fajnym finalem - na przyklad. "
                      >
                      > Może ja po polsku nie rozumiem, ale dla mnie to oznacza poszukiwanie takiej akt
                      > ywności pozadomowej, która w razie czego posłuży za alibi.

                      A kto to pisał wcześniej, że sabat jest "niespójny"? ;)
                      W mojej ocenia na randki to sabat nie jest gotowy, oj nie :D
                      • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 15:36
                        druginudziarz napisał:

                        > A kto to pisał wcześniej, że sabat jest "niespójny"? ;)
                        > W mojej ocenia na randki to sabat nie jest gotowy, oj nie :D

                        Ja pisalam, ze jest niespojny. To co radzisz? Nie odzywac sie? Ignorowac? No tak, nie mozesz poradzic ;-)
                      • rekreativa Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 15:42
                        Na randki nie jest gotowy, więc skupia się na torowaniu drogi ku nim :)
                        Jakby nie było, wyszłoby mu i tak na dobre znaleźć jakieś hobby poza domem.
                        • ninek04 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 16:17
                          rekreativa napisała:

                          > Na randki nie jest gotowy, więc skupia się na torowaniu drogi ku nim :)
                          > Jakby nie było, wyszłoby mu i tak na dobre znaleźć jakieś hobby poza domem.

                          Już samo pytanie o sposoby na znalezienie jakiejś własnej przestrzeni jest małym , ale być może znaczącym kroczkiem ku..
            • hello-kitty2 Re: Problem kota niewychodzącego. 08.02.15, 14:40
              rekreativa napisała:

              > Dlaczego zaraz od tej strony?
              > Ja mam np. doświadczenie z czasów nastoletnich, gdy się zmyślało cud historie n
              > a uzytek mamy, żeby z koleżankami wyskoczyć nad jeziorko i popijać "Czar teścio
              > wej" lub podobne trunki.

              Ja akurat takich doswiadczen nie mam. Matka mi zawsze na wszystko pozwala. W wieku 15 lat pojechalam oficjalnie ze swoim 6 lat starszym chlopakiem na dwa tygodnie pod namiot nad morze. Wiec nie pomyslalam o tym. Ale dobrze. Oby skorzystal. Na ten moment Twoj pomysl obserwowania ptakow jest najlepszy. Szczegolnie te sowy mi sie spodobaly ;-) (tylko troche zimno ale cieply spiwor do -30st). A w ogole to sie juz zgubilam czy on ma to robic naprawde? Chyba tak, tak? A najwyzej potem robic to z 'kims szczegolnym' ewentualnie podmieniac.
    • marek.zak1 Charakter kota 08.02.15, 16:24
      sabat.77 napisał:

      > Przeanalizowałem wiele aspektów mojego życia i doszedłem do dość oczywistych wnosków.

      Sa ludzie predestynowani do prowadzenia podwójnego życia i tacy którzy nie są. Należysz do tej drugiej grupy, podobnie zresztą, jak ja. Życie w zapętleniu emocjonalnym nie jest dla nas.
      • zyg_zyg_zyg Re: Charakter kota 08.02.15, 16:34
        > Życie w zapętleniu emocjonalnym nie jest dla nas.

        Uważaj Maruś, bo to może zostać odczytane jako podżeganie do samobójstwa :-)
        • marek.zak1 Re: Charakter kota 08.02.15, 16:49
          zyg_zyg_zyg napisała:

          > > Życie w zapętleniu emocjonalnym nie jest dla nas.
          >
          > Uważaj Maruś, bo to może zostać odczytane jako podżeganie do samobójstwa :-).

          Okoliczności można zmienić, charakteru nie. Znam ludzi, kobiety i facetów, prowadzących takie życie, mających kochanki, kochanków.
          Mnie byłoby bardzo łatwo to zorganizować. Dużo jeżdzę i tak naprawdę dokąd chcę i jakieś rezerwy finansowe też mam. Bym się z tym czuł bardzo niekomfortowo.
          • zyg_zyg_zyg Re: Charakter kota 08.02.15, 16:59
            > Mnie byłoby bardzo łatwo to zorganizować. Dużo jeżdzę i tak naprawdę dokąd chcę
            > i jakieś rezerwy finansowe też mam. Bym się z tym czuł bardzo niekomfortowo.

            Sabatowi do zapętlenia emocjonalnego niepotrzebna jest kochanka - wystarczy on jeden :-)
      • hello-kitty2 Re: Charakter kota 08.02.15, 16:48
        marek.zak1 napisał:

        > sabat.77 napisał:
        >
        > > Przeanalizowałem wiele aspektów mojego życia i doszedłem do dość oczywist
        > ych wnosków.
        >
        > Sa ludzie predestynowani do prowadzenia podwójnego życia i tacy którzy nie są.
        > Należysz do tej drugiej grupy, podobnie zresztą, jak ja. Życie w zapętleniu em
        > ocjonalnym nie jest dla nas.

        Nie bardzo rozumiem uzycia do tej wypowiedzi ilustracji z ''charakteru kota''?
        • morrison9 Re: Charakter kota 08.02.15, 17:30
          A ja z kolei widząc tytuł miałem nadzieję, że znajdę tu jakieś rady na temat problemów związanych z wychodzeniem kota (takiego prawdziwego) na noc. :-)
          Mam od niedawna kota (Kiedyś przez kilkanaście lat miałem psa) i mam wiele pytań.

          Pewnie powinienem się zdziwić co wspólnego ma forum dotyczące seksu z opieką nad kotem ale jak to się mówi:"Jeśli chce się przeżyć życie w spokoju to nie należy się nigdy niczemu dziwić" :-)
          • hello-kitty2 Re: Charakter kota 08.02.15, 17:47
            morrison9 napisał:

            > A ja z kolei widząc tytuł miałem nadzieję, że znajdę tu jakieś rady na temat pr
            > oblemów związanych z wychodzeniem kota (takiego prawdziwego) na noc. :-)
            > Mam od niedawna kota (Kiedyś przez kilkanaście lat miałem psa) i mam wiele pyta
            > ń.

            A co Cie sklonilo do posiadania kota po psie?

            > Pewnie powinienem się zdziwić co wspólnego ma forum dotyczące seksu z opieką na
            > d kotem ale jak to się mówi:"Jeśli chce się przeżyć życie w spokoju to nie nale
            > ży się nigdy niczemu dziwić" :-)

            A w temacie Morrison: jakich trickow uzywazsz do wyjscia z domu? ;-)
            • morrison9 Re: Charakter kota 08.02.15, 17:59
              > A co Cie sklonilo do posiadania kota po psie?
              Brakowało mi psa ale nie chciałem się już do niczego przywiązywać.
              Uznałem, ze kot będzie optymalnym rozwiązaniem.
              Z jednej strony zwierzę "interaktywne" a z drugiej mniej przywiązuje do siebie niż pies. (tak to postrzegałem)
              Plan średnio wyszedł.
              Do kota i tak się przywiązałem a psa nadal chcę mieć. :-)

              > A w temacie Morrison: jakich trickow uzywazsz do wyjscia z domu? ;-)
              Na przykład prowokuję "ciche dni"
              To wredne ale skuteczne.
              • hello-kitty2 Re: Charakter kota 08.02.15, 18:23
                morrison9 napisał:

                > Do kota i tak się przywiązałem a psa nadal chcę mieć. :-)

                No tak, to musisz takiego dobrac, zeby kota zakceptowal i na odwrot chyba.

                > > A w temacie Morrison: jakich trickow uzywazsz do wyjscia z domu? ;-)
                > Na przykład prowokuję "ciche dni"
                > To wredne ale skuteczne.

                Mam Cie! ;) To Ty jestes w zwiazku?
                • morrison9 Re: Charakter kota 08.02.15, 18:31
                  > No tak, to musisz takiego dobrac, zeby kota zakceptowal i na odwrot chyba.
                  To chyba do ogarnięcia jest jak się to zaplanuje.

                  > Mam Cie! ;) To Ty jestes w zwiazku?
                  Ale ja tego nigdy nie ukrywałem.
                  Wystarczyło zapytać :-)
                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 08.02.15, 18:35
                    morrison9 napisał:

                    > Ale ja tego nigdy nie ukrywałem.
                    > Wystarczyło zapytać :-)

                    Z seksem czy bez?
                    • morrison9 Re: Charakter kota 08.02.15, 18:50
                      Zasadniczo bez.
                      To ja unikam seksu.
                      Mam zbyt duże potrzeby by uprawiać seks z moją żoną :-)
                      • hello-kitty2 Re: Charakter kota 08.02.15, 20:01
                        morrison9 napisał:

                        > Zasadniczo bez.
                        > To ja unikam seksu.
                        > Mam zbyt duże potrzeby by uprawiać seks z moją żoną :-)

                        A jej to pasuje? Tez kogos ma na boku?
                        • morrison9 Re: Charakter kota 08.02.15, 20:09
                          Nie.
                          Tzn nie sądzę.
                          Wpadła w pułapkę bierności.
                          Kobiety chcą być zdobywane, chcą by mężczyzna o nie zabiegał.
                          I wpadają w pułapkę budząc się w pewnym momencie w sytuacji kiedy nie potrafią sobie kogoś poszukać.
                          Potrafią tylko biernie czekać.
                          • sabat.77 Re: Charakter kota 08.02.15, 20:39
                            To ja moge wyruchac Twoja zone Morrison.
                            No wlasnie - moge? Jak uwazasz?
                            • morrison9 Re: Charakter kota 08.02.15, 21:01
                              Proszę Cię bardzo.
                              Nie przeszkadza mi to.
                              Ale nie licz na pomoc z mojej strony.
                              Ona nie jest moją własnością żebym nią rozporządzał.
                          • hello-kitty2 Re: Charakter kota 08.02.15, 21:05
                            morrison9 napisał:

                            > Nie.
                            > Tzn nie sądzę.
                            > Wpadła w pułapkę bierności.
                            > Kobiety chcą być zdobywane, chcą by mężczyzna o nie zabiegał.
                            > I wpadają w pułapkę budząc się w pewnym momencie w sytuacji kiedy nie potrafią
                            > sobie kogoś poszukać.
                            > Potrafią tylko biernie czekać.

                            A dlaczego ja tak karasz? Zawiodla Cie? Rozczarowala?
                            • morrison9 Re: Charakter kota 08.02.15, 21:10
                              To nie jest kwestia karania.
                              Mam swoje potrzeby (różne) i staram się je realizować.
                              Jak kiedyś wpadnę na pomysł jak to robić nie raniąc jej lub raniąc ją jak najmniej to go wcielę w życie.

                              Czy mnie rozczarowała?
                              Można tak powiedzieć.
                              Ale nie obwiniam całego świata o swoje niepowodzenia.
                              Podjąłem ryzyko, spróbowałem zawalczyć o pewną wizję związku. Nie udało się.
                              • hello-kitty2 Re: Charakter kota 08.02.15, 21:32
                                morrison9 napisał:

                                > To nie jest kwestia karania.
                                > Mam swoje potrzeby (różne) i staram się je realizować.
                                > Jak kiedyś wpadnę na pomysł jak to robić nie raniąc jej lub raniąc ją jak najmn
                                > iej to go wcielę w życie.
                                >
                                > Czy mnie rozczarowała?
                                > Można tak powiedzieć.
                                > Ale nie obwiniam całego świata o swoje niepowodzenia.
                                > Podjąłem ryzyko, spróbowałem zawalczyć o pewną wizję związku. Nie udało się.

                                To po co utrzymujesz to malzenstwo? Dzieci malych chyba nie masz?
                                • morrison9 Re: Charakter kota 08.02.15, 21:37
                                  No właśnie mam.
                                  Syna.
                                  I to właściwie główny powód.
                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 08.02.15, 21:43
                                    morrison9 napisał:

                                    > No właśnie mam.
                                    > Syna.
                                    > I to właściwie główny powód.

                                    Ile ma lat?
                                    • morrison9 Re: Charakter kota 08.02.15, 21:48
                                      9.
                                      Chyba muszę ci zadać kilka osobistych pytań :-)
                                      Zauważam dysproporcje w ilości informacji jakie mamy o sobie nawzajem :-)
                                  • sabat.77 Re: Charakter kota 08.02.15, 21:48
                                    Jaka martyrologia :)
                                    A mnie sie baco zdaje, ze nie chcecie kupowac drugi raz calego browaru, jak sie tylko chcecie napic piwa :)
                                    • morrison9 Re: Charakter kota 08.02.15, 22:01
                                      Mylisz się.
                                      Seks tak czy siak mam.
                                      Ale poczucia spełnienia nie.
                                      Teoretycznie gra byłaby warta świeczki.
                                      Ale tylko teoretycznie.

                                      Z drugiej strony gdyby nie narodziny syna pewnie do dzisiaj miałbym nadzieję, że jakoś się dogadamy i wzajemnie "dotrzemy".
                                      • hello-kitty2 Re: Charakter kota 08.02.15, 22:03
                                        morrison9 napisał:

                                        > Z drugiej strony gdyby nie narodziny syna pewnie do dzisiaj miałbym nadzieję, ż
                                        > e jakoś się dogadamy i wzajemnie "dotrzemy".

                                        A co zmienil syn?
                                        • sabat.77 Re: Charakter kota 08.02.15, 22:07
                                          Kitty, czy Ty mialas w rodzinie milicjanta? Te Twoje przesluchania sa niesamowite :)
                                          • hello-kitty2 Re: Charakter kota 08.02.15, 22:14
                                            sabat.77 napisał:

                                            > Kitty, czy Ty mialas w rodzinie milicjanta? Te Twoje przesluchania sa niesamowi
                                            > te :)

                                            Cos Ty ja pochodze z nizin spolecznych. Milicjant to byla inteligencja. Daj spokoj, rozmawiam zwyczajnie z czlowiekiem.
                                            • sabat.77 Re: Charakter kota 08.02.15, 22:20
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > Cos Ty ja pochodze z nizin spolecznych. Milicjant to byla inteligencja. Daj spo
                                              > koj, rozmawiam zwyczajnie z czlowiekiem.

                                              A ja tam widzę zamysł, tropienie nieścisłości... Okej - może Cię przeceniłem :P
                                        • morrison9 Re: Charakter kota 08.02.15, 22:20
                                          Zmienił zachowanie żony.
                                          Nie, nie chodzi jakoś konkretnie o seks.
                                          Raczej o styl zachowania dotycżący różnych sfer.
                                          Przestała prosić o coś - zaczęła wydawać polecenia.
                                          Przestała zadawać pytania odnośnie mojego zdania na różne tematy- zaczęła formułować kategoryczne opinie.
                                          Okazało się, że wiele odpowiedzi na pytania, których nie mogłem od niej wyciągnąć wcześniej miała dokładnie przemyślane ale nie ujawniała ich ze względów taktycznych.
                                          Itp, itd.
                                          Wiesz. Na prawdę Cie to interesuje?
                                          To dla mnie tło do ciekawych rozważań na temat ludzkiej (męskiej, kobiecej) natury.
                                          Ale zaczyna to iśc w kierunku użalania się nad sobą a to mi absoutnie nie w głowie.
                                          Wszedłem do gry, o której wiedziałem, ze mogę ją przegrać i ją przegrałem.
                                          Tak bywa. Nikogo za to nie winię.
                                          • hello-kitty2 Re: Charakter kota 08.02.15, 22:45
                                            morrison9 napisał:

                                            > Zmienił zachowanie żony.
                                            > Nie, nie chodzi jakoś konkretnie o seks.
                                            > Raczej o styl zachowania dotycżący różnych sfer.
                                            > Przestała prosić o coś - zaczęła wydawać polecenia.
                                            > Przestała zadawać pytania odnośnie mojego zdania na różne tematy- zaczęła formu
                                            > łować kategoryczne opinie.
                                            > Okazało się, że wiele odpowiedzi na pytania, których nie mogłem od niej wyciągn
                                            > ąć wcześniej miała dokładnie przemyślane ale nie ujawniała ich ze względów takt
                                            > ycznych.
                                            > Itp, itd.
                                            > Wiesz. Na prawdę Cie to interesuje?
                                            > To dla mnie tło do ciekawych rozważań na temat ludzkiej (męskiej, kobiecej) nat
                                            > ury.
                                            > Ale zaczyna to iśc w kierunku użalania się nad sobą a to mi absoutnie nie w gł
                                            > owie.
                                            > Wszedłem do gry, o której wiedziałem, ze mogę ją przegrać i ją przegrałem.
                                            > Tak bywa. Nikogo za to nie winię.

                                            No pewnie, ze mnie to interesuje. To chleb powszedni tego forum. Ale co sie martwisz? Juz ma 9 lat, chyba sie juz nie piesci? Za chwile sie wyloguje zupelnie. I co wtedy zrobi zona? Co zrobisz Ty?
                                            • morrison9 Re: Charakter kota 08.02.15, 23:15
                                              > No pewnie, ze mnie to interesuje. To chleb powszedni tego forum.
                                              Chleb powszedni więc nic nowego i nic ciekawego.
                                              Może mam pewną zdolność obserwacji i analizowania i wiem (lub przypuszczam) jak do tego doszło, ale sam przypadek opiera się na powszechnych mechanizmach.
                                              Nic tu oryginalnego. Może poza jakimiś drobnymi szczegółami o drugorzędnym znaczeniu.
                                              >Ale co sie mar
                                              > twisz? Juz ma 9 lat, chyba sie juz nie piesci? Za chwile sie wyloguje zupelnie.
                                              > I co wtedy zrobi zona? Co zrobisz Ty?
                                              Nie wiem.
                                              Ciągle się zastanawiam i nie wiem.
                                              Nie potrafię (tak jak wiele kobiet z którymi rozmawiałem) wytłumaczyć sobie że ew rozwód byłby dla dobra dziecka.
                                              Kobiety potrafią sobie to wmówić bez mrugnięcia okiem.
                                              Ja jestem wobec siebie znacznie bardziej krytyczny.
                                              • sea.sea Re: Charakter kota 08.02.15, 23:28
                                                Offtopic:

                                                fascynuje mnie, jak często ludzie nie znajdują beznadziejnego seksu czy ogółem: słabego pożycia, jako powodu do rozwodu, natomiast z powodu zdrady rozstają się w trymiga i nagle nie ma gadania, że dobro dzieci, przysięga, inne wyższe dobro czy whatever.
                                                • hello-kitty2 Re: Charakter kota 08.02.15, 23:34
                                                  sea.sea napisała:

                                                  > Offtopic:
                                                  >
                                                  > fascynuje mnie, jak często ludzie nie znajdują beznadziejnego seksu czy ogółem:
                                                  > słabego pożycia, jako powodu do rozwodu, natomiast z powodu zdrady rozstają si
                                                  > ę w trymiga i nagle nie ma gadania, że dobro dzieci, przysięga, inne wyższe dob
                                                  > ro czy whatever.

                                                  Moze to jest ruch w rodzaju: jak on/ona smiala siegnac po cos lepszego (cos co przynajmniej wydawalo sie lepsze najwyrazniej) zamiast siedziec tu ze mna w tym naszym shit ie? Ale pewnosci nie mam.
                                                  • sea.sea Re: Charakter kota 08.02.15, 23:42
                                                    Wszystko jedno. Ale zobacz, ile jest tutaj przypadkowo przewijających się chwilowych gości, którzy piszą "no seks do bani, ale mamy dzieci, to chyba nie powód, żeby rozwalać rodzinę".

                                                    Nie pamiętam natomiast ani pół człowieka na jakimkolwiek forum, nie tylko BSWM, który by pisał "no tak, dał(a) mi w rogi, ale to chyba nie powód, żeby rozwalać rodzinę".

                                                    IMO kijowy seks to tak samo dobry powód do "rozwalenia rodziny" jak każdy inny, kiedy kończy się bliskość, a zaczynają wieczne pretensje. Ale ja się nie znam, bo bardzo starannie nie mam dzieci, między innymi dlatego, żeby sobie zaoszczędzić takich z dupy dylematów.
                                                  • sabat.77 Re: Charakter kota 08.02.15, 23:53
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Nie pamiętam natomiast ani pół człowieka na jakimkolwiek forum, nie tylko BSWM,
                                                    > który by pisał "no tak, dał(a) mi w rogi, ale to chyba nie powód, żeby rozwala
                                                    > ć rodzinę".

                                                    O, to ja bym tak mógł powiedzieć, myślę. :) Ale mi najprawdopodobniej nikt w rogi nie dał. O ironio.
                                                  • burzowa.kejt Re: Charakter kota 09.02.15, 00:00
                                                    sea.sea napisała:
                                                    > IMO kijowy seks to tak samo dobry powód do "rozwalenia rodziny" jak każdy inny,
                                                    > kiedy kończy się bliskość, a zaczynają wieczne pretensje.

                                                    oczywiście że tak, ale w naszym super hiper dwulicowym społeczeństwie to glupio tak wywalić, że rozwiedli się z powodu braku seksu.
                                                    za to nad kimś zdradzonym to zaraz tłum się pochyli, że taki biedny.

                                                  • morrison9 Re: Charakter kota 08.02.15, 23:44
                                                    Dla mnie sam mechanizm jest smieszny:. Rozwodze sie z mężem (żoną) bo on (ona) wprowadził swojego członka (pozwoliła sobie wprowadzić członka) do pochwy innej kobiety (innemu mężczyźnie).
                                                    To samo w sobie brzmi jak Monty Python
                                                  • sea.sea Re: Charakter kota 08.02.15, 23:46
                                                    Mam identyczne odczucia, ale mam też wrażenie, że większość ludzkości nie odbiera tego w ten sposób i trochę bardzo mnie to dziwi, tak prywatnie :))
                                                  • protein.spill Re: Charakter kota 09.02.15, 08:53
                                                    Powody, zeby rozwieść sie w takiej sytuacji:
                                                    - Oczywisty: 'bycie fair'. Sensem małżeńskiego kontraktu jest monogamia niezależnie od okoliczności. Reszta to romantyczne ornamenty. Jezeli ktoś wszedł w taki kontrakt dobrowolnie ale nie miał jaj, zeby otwarcie powiedzieć 'seks jest do niczego, wypisuje sie (rozwód, albo przynajmniej takie otwarcie o jakim wspominała Kitty), to jest wobec drugiej strony zwyczajnie nie fair.
                                                    - Rozwijając powyższe bez moralnego aspektu: strona "zdradzona" zdaje sobie sprawę, że technicznie rzecz biorąc jest możliwe skuteczne wprowadzenie jej w błąd. Strona zdradzająca w takim razie góruje nad nią brakiem skrupułów i prawdopodobnie inteligencja. Utrzymywanie wspólnoty majątkowej w tej sytuacji to czysta głupota.
                                                    - Implikacje uczuciowe. Jezeli jedno zdradza, drugie powinno założyć ze istnieje niezerowe prawdopodobieństwo zaangażowania uczuciowego ze strona trzecia. To zaś jest zagrożeniem dla np przyszłych kontaktów z dziećmi itd.

                                                    Z trzech powyższych: Ludzie maja problem z dotrzymywaniem kontraktów w swoich najlepszych momentach, ale kiedy sa pod wpływem silnych uczuć stają sie nieobliczalni. Ktoś kto nie rozwiódł sie natychmiast po odkryciu rogów zasługuje na wszystko co sie pózniej dzieje (z przykładów ktore znam z pierwszej ręki: utrata majątku, brak kontaktu z dziećmi a nawet kartoteka pedofila).
                                                  • zawle Re: Charakter kota 09.02.15, 09:36
                                                    Zgadzam się z Tobą proteinowy. Zasługują na wszystko co ich spotyka. I w wielu innych sytuacjach też zasługują. Bo to konsekwencja ich wyborów.
                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 09:39
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > - Implikacje uczuciowe. Jezeli jedno zdradza, drugie powinno założyć ze istniej
                                                    > e niezerowe prawdopodobieństwo zaangażowania uczuciowego ze strona trzecia. To
                                                    > zaś jest zagrożeniem dla np przyszłych kontaktów z dziećmi itd.

                                                    Zaangazowanie uczuciowe ze strona trzecia jest zagrozeniem dla przyszlych kontaktow z dziecmi? W zyciu cos takiego nie przyszloby mi do glowy? Co ma relacja z dzieckiem do zycia uczuciowego rodzica? A po rozwodzie, po otwarciu zwiazku czy nawet bedac w zwiazku bez zdradzania nie mozna sie zaangazowac uczuciowo ze strona trzecia?

                                                    > Z trzech powyższych: Ludzie maja problem z dotrzymywaniem kontraktów w swoich n
                                                    > ajlepszych momentach, ale kiedy sa pod wpływem silnych uczuć stają sie nieoblic
                                                    > zalni. Ktoś kto nie rozwiódł sie natychmiast po odkryciu rogów zasługuje na wsz
                                                    > ystko co sie pózniej dzieje (z przykładów ktore znam z pierwszej ręki: utrata m
                                                    > ajątku, brak kontaktu z dziećmi a nawet kartoteka pedofila).

                                                    Czyli jestes za natychmiastowym rozwodem w przypadku zdrady. Rowniez gdy Ty zostaniesz zdrajca?

                                                    ps nie miales ostatnio popracowac? ;)
                                                  • zawle Re: Charakter kota 09.02.15, 09:47
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Zaangazowanie uczuciowe ze strona trzecia jest zagrozeniem dla przyszlych konta
                                                    > ktow z dziecmi? W zyciu cos takiego nie przyszloby mi do glowy? Co ma relacja z
                                                    > dzieckiem do zycia uczuciowego rodzica? A po rozwodzie, po otwarciu zwiazku cz
                                                    > y nawet bedac w zwiazku bez zdradzania nie mozna sie zaangazowac uczuciowo ze s
                                                    > trona trzecia?

                                                    Oczywiście i to może się wydarzyć z wielu powodów. Nowy partner nie zaakceptuje dziecka/dziecko nie zaakceptuje nowego partnera/mężczyźni ponoć kochają swoje dzieci poprzez miłość do kobiety/niechęć do żony lub męża zostanie przeniesiona na dziecko/stary partner będzie utrudniał kontakty. I wiele innych przyczyn.
                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 09:58
                                                    zawle napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    > > Zaangazowanie uczuciowe ze strona trzecia jest zagrozeniem dla przyszlych
                                                    > konta
                                                    > > ktow z dziecmi? W zyciu cos takiego nie przyszloby mi do glowy? Co ma rel
                                                    > acja z
                                                    > > dzieckiem do zycia uczuciowego rodzica? A po rozwodzie, po otwarciu zwiaz
                                                    > ku cz
                                                    > > y nawet bedac w zwiazku bez zdradzania nie mozna sie zaangazowac uczuciow
                                                    > o ze s
                                                    > > trona trzecia?
                                                    >
                                                    > Oczywiście i to może się wydarzyć z wielu powodów. Nowy partner nie zaakceptuje
                                                    > dziecka/dziecko nie zaakceptuje nowego partnera/mężczyźni ponoć kochają swoje
                                                    > dzieci poprzez miłość do kobiety/niechęć do żony lub męża zostanie przeniesiona
                                                    > na dziecko/stary partner będzie utrudniał kontakty. I wiele innych przyczyn.

                                                    Jaki 'nowy partner'? Mowi o zaangazowaniu uczuciowym z trzecia strona podczas zdradzania. Z moich obserwacji malo kto sie wiaze z kochankiem.
                                                  • zawle Re: Charakter kota 09.02.15, 10:08
                                                    hello-kitty2 napisała: > Jaki 'nowy partner'? Mowi o zaangazowaniu uczuciowym z trzecia strona podczas z
                                                    > dradzania. Z moich obserwacji malo kto sie wiaze z kochankiem.

                                                    No...z moich wynika że mało kto zachodzi w ciążę podczas uprawiania seksu;) Nie wiem jakie są twoje doświadczenia, ale wśród moich znajomych wcześniej czy później tajemnica się wydawała, były próby wejścia w nowy związek. Czasami krótkie i wielki powrót, czasami rozbijało to małżeństwo ale nie tworzyło niczego nowego, czasami były nowe związki. Mam tylko jedną koleżankę która się z mężem od lat zdradza. Sceny pomimo tego są. I zamieszane w to dzieci.
                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 10:36
                                                    zawle napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała: > Jaki 'nowy partner'? Mowi o zaangazowaniu uczuciow
                                                    > ym z trzecia strona podczas z
                                                    > > dradzania. Z moich obserwacji malo kto sie wiaze z kochankiem.
                                                    >
                                                    > No...z moich wynika że mało kto zachodzi w ciążę podczas uprawiania seksu;) Nie
                                                    > wiem jakie są twoje doświadczenia, ale wśród moich znajomych wcześniej czy póź
                                                    > niej tajemnica się wydawała, były próby wejścia w nowy związek. Czasami krótkie
                                                    > i wielki powrót, czasami rozbijało to małżeństwo ale nie tworzyło niczego nowe
                                                    > go, czasami były nowe związki. Mam tylko jedną koleżankę która się z mężem od l
                                                    > at zdradza. Sceny pomimo tego są. I zamieszane w to dzieci.

                                                    No prosze nie kaz mi komentowac wpadek w XXI wieku ;) Ja uwazam, ze wpadek nie ma, jest mniej lub bardziej celowe dazenie do ciazy. Wystarczy przeliczyc ile by sie mialo samemu dzieci i z iloma partnerami jakby sie zonglowalo plodnoscia jak sugerujesz. Dlatego ja sie go pytalam: czy rzecz ma sie z gruntu inaczej gdy faktycznie dochodzi do rozwodu, bo on wlasnie za natychmiastowym rozwodem sie opowiada w przypadku zdrady podajac ten argument dzieciowy. Dla mnie ten argument to przykrywka. Szarpnelo go cos w srodku, jakis jego wewnetrzny sprzeciw czy cos i probuje to zracjonalizowac glupkowato dziecmi. Jest tak jak pisala sea sea. Interes dzieci jest dowolnie wykorzystywany jako argument za i przeciw, w zaleznosci od rzeczywistych potrzeb, ktore z dzieci nie maja nic wspolnego. Naciagane po prostu.

                                                    Krotko: moj kontrargument jest taki, ze po rozwodzie moze byc dokladnie tak samo.
                                                  • zawle Re: Charakter kota 09.02.15, 10:49
                                                    Również dziećmi. Nie tylko dziećmi. Po rozwodzie może być tak samo, ale czyste sumienie to cenna rzecz. To całkiem inna sytuacja. Inny rozkład sił, inne relacje, inne emocje.
                                                  • protein.spill Re: Charakter kota 09.02.15, 19:35
                                                    > Krotko: moj kontrargument jest taki, ze po rozwodzie moze byc dokladnie tak sam
                                                    > o.

                                                    Ja mam tylko argumenty anegdotyczne: życia moich znajomych. W fali rozwodów jaka przeszła przez towarzystwo pare lat temu wiecej niż pół dotyczyło wejścia w kolejny zwiazek.
                                                  • protein.spill Re: Charakter kota 09.02.15, 19:57

                                                    > > Krotko: moj kontrargument jest taki, ze po rozwodzie moze byc dokladnie t
                                                    > ak sam
                                                    > > o.
                                                    >
                                                    > Ja mam tylko argumenty anegdotyczne: życia moich znajomych. W fali rozwodów jak
                                                    > a przeszła przez towarzystwo pare lat temu wiecej niż pół dotyczyło wejścia w k
                                                    > olejny zwiazek.

                                                    Jednak za krótko, powinienem był dodać "czasem z bezpardonowa walka o wyłączna opiekę nad dziećmi.
                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 21:08
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    >
                                                    > > > Krotko: moj kontrargument jest taki, ze po rozwodzie moze byc dokla
                                                    > dnie t
                                                    > > ak sam
                                                    > > > o.
                                                    > >
                                                    > > Ja mam tylko argumenty anegdotyczne: życia moich znajomych. W fali rozwod
                                                    > ów jak
                                                    > > a przeszła przez towarzystwo pare lat temu wiecej niż pół dotyczyło wejśc
                                                    > ia w k
                                                    > > olejny zwiazek.
                                                    >
                                                    > Jednak za krótko, powinienem był dodać "czasem z bezpardonowa walka o wyłączna
                                                    > opiekę nad dziećmi.

                                                    Otoz, zdrada czy rozwod jeden chlam. Jak wojna to wojna.
                                                    A Ci walczacy o wylaczne prawo to ci wchodzacy w nowy zwiazek, czy ta druga strona po zlosci?
                                                    Rozwod z jednoczenym wejsciem w nowy zwiazek to mocno zagmatwane jest, mozna sie pogubic. Bede sie wystrzegac.
                                                  • protein.spill Re: Charakter kota 09.02.15, 19:25
                                                    > Czyli jestes za natychmiastowym rozwodem w przypadku zdrady. Rowniez gdy Ty zos
                                                    > taniesz zdrajca?

                                                    Ja nie mam praktycznie szans zostać zdrajca. Raz ze otworzyliśmy z zona małżeństwo (teoretycznie), dwa ze nie zwiazalbym sie juz z nikim nawet bez dziecka, trzy - ze gdybym jednak zdecydował sie na nowy zwiazek wcześniej skończyłbym ten. Wybór miedzy 'frajer' i 'zdrajca' jest dla mnie prosty: 'frajer', za każdym razem.

                                                    > ps nie miales ostatnio popracowac? ;)
                                                    Uzależnienie :(
                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 20:56
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Ja nie mam praktycznie szans zostać zdrajca. Raz ze otworzyliśmy z zona małżeńs
                                                    > two (teoretycznie)

                                                    No wiesz! Najpierw obsmiales sie przy wreczaniu mi eufezmizmu dnia, a potem teoretycznie otworzyles. Lepiej gdzies napiszcie sobie jakies oswiadczenia chociaz cholera. Bo ja otwieralam zwiazek niemalzenski wiec jakby inny wymiar kary gdy by co ;)

                                                    > > ps nie miales ostatnio popracowac? ;)
                                                    > Uzależnienie :(

                                                    Nie ma tego zlego, tez mam pare swoich ulubionych. Nawet zainspirowalam sie jednym Twoim:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156522253,156522852,Re_Meskie_oczekiwania_w_zwiazku.html
                                                  • protein.spill Re: Charakter kota 09.02.15, 21:14
                                                    >
                                                    > Nie ma tego zlego, tez mam pare swoich ulubionych. Nawet zainspirowalam sie jed
                                                    > nym Twoim:

                                                    Wino. Dobry wybór :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 21:21
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Wino. Dobry wybór :)

                                                    No nie wiem, pisalam pewnie 'po'. Teraz cos widze, ze jakby psuje mi plan 65 w talii. Napisz o tych dzieciach, bo tez sie tego boje. Z tym ze ja nie bede walczyc.
                                                  • protein.spill Re: Charakter kota 09.02.15, 22:36
                                                    > Napisz o tych dzieciach, bo tez sie tego boje. Z tym ze ja nie bede walc
                                                    > zyc.

                                                    Kumpel, rozwód, ex-zona zakochana w nowym facecie. W trakcie rozwodu zaczęła sie eskalacja i w końcu zona złożyła doniesienie na policję w sprawie molestowania. Troche zajęło prostowanie sprawy, z tego co wiem kartoteka jest czysta, dzieci chyba nie pamietają.

                                                    Tak, ze nie walczyli o dzieci, dzieci zostały użyte.

                                                    Na marginesie: jezeli strzelać g*wnem w faceta - pedofilia jest na pierwszym miejscu. Nie ma mowy, zeby każdy kto wie o sprawie nie pomyślał choć raz: "hm, moze coś jest na rzeczy..."
                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 23:08
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Kumpel, rozwód, ex-zona zakochana w nowym facecie. W trakcie rozwodu zaczęła si
                                                    > e eskalacja i w końcu zona złożyła doniesienie na policję w sprawie molestowani
                                                    > a. Troche zajęło prostowanie sprawy, z tego co wiem kartoteka jest czysta, dzie
                                                    > ci chyba nie pamietają.
                                                    >
                                                    > Tak, ze nie walczyli o dzieci, dzieci zostały użyte.
                                                    >
                                                    > Na marginesie: jezeli strzelać g*wnem w faceta - pedofilia jest na pierwszym mi
                                                    > ejscu. Nie ma mowy, zeby każdy kto wie o sprawie nie pomyślał choć raz: "hm, mo
                                                    > ze coś jest na rzeczy..."

                                                    Ja nie rozumiem Proteinowy. To o co walczyli skoro nie o dzieci? O cos przeciez musieli walczyc.
                                                  • protein.spill Re: Charakter kota 09.02.15, 23:44
                                                    > Ja nie rozumiem Proteinowy. To o co walczyli skoro nie o dzieci? O cos przeciez
                                                    > musieli walczyc.

                                                    O to kto komu bardziej przyłoży.
                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 10.02.15, 00:02
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > > Ja nie rozumiem Proteinowy. To o co walczyli skoro nie o dzieci? O cos pr
                                                    > zeciez
                                                    > > musieli walczyc.
                                                    >
                                                    > O to kto komu bardziej przyłoży.

                                                    No to dalej nie rozumiem. Teoretycznie w interesie zakochanej strony jest jak najszybciej sie wyoutowac, nie? To juz predzej zrozumiem jak ktos walczy o kase. Poniewaz nie jestem mezatka bede udawac, ze mnie te walki nie dotycza. Ale boje sie na zapas.

                                                    ps i co? Znalazles nowa robote?
                                                  • protein.spill Re: Charakter kota 10.02.15, 00:58
                                                    > No to dalej nie rozumiem. Teoretycznie w interesie zakochanej strony jest jak n
                                                    > ajszybciej sie wyoutowac, nie? To juz predzej zrozumiem jak ktos walczy o kase.
                                                    > Poniewaz nie jestem mezatka bede udawac, ze mnie te walki nie dotycza. Ale boj
                                                    > e sie na zapas.

                                                    Nienawiść. Szczera, głęboka, bezinteresowna. Jeszcze grubo przed rozwodem byłem tam na niedzielnym obiadku. Na pewno kojarzysz takie pary. Wrzucają sobie szpile, reszta towarzystwa nie wie o co chodzi, ale widać, ze szpile dobrze wymierzone. Pare lat pózniej rozwód. Kumpel zaczął, złożył doniesienie na nowego tatę na policję pod jakimś pretekstem. Jego ex złożyła kontr-doniesienie. A potem z górki. I to nie żaden margines, oboje skończyli bardzo dobre studia.

                                                    Z tego co wiem wszystko ucichło, ale kontakt utrzymuje sporadycznie, wiec nie wiem.

                                                    >
                                                    > ps i co? Znalazles nowa robote?
                                                    >

                                                    Nie. Ludzie z poprzedniej firmy dzwonili. Trzebaby zebrać dupę w troki i sie sprzedać jeszcze raz. Haczyk: do 60 godzin stresu na tydzień :(
                                                  • zawle Re: Charakter kota 09.02.15, 23:14
                                                    protein.spill napisał Na marginesie: jezeli strzelać g*wnem w faceta - pedofilia jest na pierwszym mi
                                                    > ejscu. Nie ma mowy, zeby każdy kto wie o sprawie nie pomyślał choć raz: "hm, mo
                                                    > ze coś jest na rzeczy..."(a):

                                                    gdybym była sędzią, to takiej suce odebrałabym dziecko na pewno. To ona molestuje- dla mnie to równoznaczne.
                                                  • protein.spill Re: Charakter kota 09.02.15, 22:39
                                                    > 65 w talii.
                                                    To trzeba nagłaśniać, dobra robota, koleżanko Kitty!
                                              • hello-kitty2 Re: Charakter kota 08.02.15, 23:29
                                                morrison9 napisał:

                                                > >Ale co sie mar
                                                > > twisz? Juz ma 9 lat, chyba sie juz nie piesci? Za chwile sie wyloguje zup
                                                > elnie.
                                                > > I co wtedy zrobi zona? Co zrobisz Ty?

                                                > Nie wiem.
                                                > Ciągle się zastanawiam i nie wiem.
                                                > Nie potrafię (tak jak wiele kobiet z którymi rozmawiałem) wytłumaczyć sobie że
                                                > ew rozwód byłby dla dobra dziecka.
                                                > Kobiety potrafią sobie to wmówić bez mrugnięcia okiem.
                                                > Ja jestem wobec siebie znacznie bardziej krytyczny.

                                                No ale jak on sie juz wyloguje (a o to pytalam) to nie bedzie juz zaslaniania sie dobrem/brakiem dobra dziecka, nie? ;-) Moze Ci jest dobrze tak, jak jest.
                                                • morrison9 Re: Charakter kota 08.02.15, 23:31
                                                  Nie. Zdecydowqnie nie jest dobrze.
                                                  Ale to nie znaczy ze przy innym scenariuszu bedzie lepiej.
                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 08.02.15, 23:37
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Nie. Zdecydowqnie nie jest dobrze.
                                                    > Ale to nie znaczy ze przy innym scenariuszu bedzie lepiej.

                                                    Ale tu nie ma szans na poprawe, czy sa? Inny scenariusz automatem przynosi szanse na polepszenie. Inny/nowy = szansiasty ;)
                                          • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 00:24
                                            morrison9 napisał:

                                            > Okazało się, że wiele odpowiedzi na pytania, których nie mogłem od niej wyciągn
                                            > ąć wcześniej miała dokładnie przemyślane ale nie ujawniała ich ze względów takt
                                            > ycznych.

                                            Mozesz podac przyklad takiego pytania i jej odpowiedzi na nie?
                                            • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 08:23
                                              Na przykład: Czy chcesz wychowywać swoje dziecko na człowieka wierzącego?
                                              Ja jestem zadeklarowanym ateistą. Wiem dlaczego nim jestem, potrafię uargumentować swój światopogląd i go bronić.
                                              Ona w tych kwestiach była raczej obojętną konformistką z lekką tendencją do bycia osobą wierzącą bez jakiegoś entuzjazmu dla kościoła i praktyk religijnych.
                                              Przez kilka lat "przed" nie udało mi się uzyskać odpowiedzi na w/w pytanie.
                                              W żadnej formie.
                                              • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 09:41
                                                morrison9 napisał:

                                                > Na przykład: Czy chcesz wychowywać swoje dziecko na człowieka wierzącego?
                                                > Ja jestem zadeklarowanym ateistą. Wiem dlaczego nim jestem, potrafię uargumento
                                                > wać swój światopogląd i go bronić.
                                                > Ona w tych kwestiach była raczej obojętną konformistką z lekką tendencją do byc
                                                > ia osobą wierzącą bez jakiegoś entuzjazmu dla kościoła i praktyk religijnych.
                                                > Przez kilka lat "przed" nie udało mi się uzyskać odpowiedzi na w/w pytanie.
                                                > W żadnej formie.

                                                No i jaka pojawila sie odpowiedz 'po'? I jakie sa jej konsekwencje?
                                                • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 10:04
                                                  "Wiesz, zaplanowałam chrzest w dniu tym i tym, po chrzcie przyjęcie w restauracji tej i tej"
                                                  Nie chodzi o sam konflikt z moim światopoglądem bo w związku trzeba iść na kompromisy tylko o utratę zaufania co do szczerości i otwartości drugiej strony.

                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 10:45
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > "Wiesz, zaplanowałam chrzest w dniu tym i tym, po chrzcie przyjęcie w restaurac
                                                    > ji tej i tej"
                                                    > Nie chodzi o sam konflikt z moim światopoglądem bo w związku trzeba iść na komp
                                                    > romisy tylko o utratę zaufania co do szczerości i otwartości drugiej strony.

                                                    Trzeba bylo sie nie zenic poki by Ci tych kwestii nie wyjasnila, najlepiej w formie oswiadczenia na pismie i po podpisaniu przed Twoim prawnikiem ;) Nie wyobrazam sobie, zeby ojciec mojego dziecka mialby je chrzcic wbrew mnie. Nie tak sie umawialismy. Aha no tak my sie umawialismy, a Wy nie. Wiec macie wolna amerykanke, tj malzenstwo. Czyli sie wycofales i siedzisz cicho? ;)
                                                  • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 11:06
                                                    > Trzeba bylo sie nie zenic poki by Ci tych kwestii nie wyjasnila, najlepiej w fo
                                                    > rmie oswiadczenia na pismie i po podpisaniu przed Twoim prawnikiem ;)
                                                    I bez tego mam opinię kalkulującego wszystko racjonalisty (słowo "racjonalista" w ustach wielu osób jest obelgą)

                                                    > Aha no tak my sie umawialismy, a Wy nie. Wiec macie wolna ameryk
                                                    > anke, tj malzenstwo.
                                                    Mylisz się. Mamy moją dyktaturę do której doprowadziła moja żona.
                                                    Dla jasności: nie chodzi o przemoc czy coś w tym rodzaju.
                                                    Raczej o fakt, że sama pozbawiła się dobrowolnie wszystkich swoich atutów w związku więc nie ma na mnie żadnego wpływu.
                                                    Zrezygnowałem z wszystkich zachowań które jej nie odpowiadały: nadmiar seksu, nadmiar czułości, wyrafinowane komplementy, dyskusje po świt itd.
                                                    > Czyli sie wycofales i siedzisz cicho? ;)
                                                    Nie wiem co rozumiesz przez wycofanie się i siedzenie cicho.
                                                    Kilka postów temu sugerowałaś, że ją ranię więc to coś jakby przeciwnego.
                                                    Położyłem "lagę" na nasz związek. więc w tym sensie się wycofałem.
                                                    Ale nie zamierzam rezygnować z prób szukania swego szczęścia choć z drugiej strony coraz mnie wierzę w ich powodzenie biorąc pod uwagę doświadczenia z kobietami.
                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 11:21
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Kilka postów temu sugerowałaś, że ją ranię więc to coś jakby przeciwnego.

                                                    Ja nic nie sugeruje, ja tylko pytam.

                                                    > Położyłem "lagę" na nasz związek. więc w tym sensie się wycofałem.

                                                    Lache?

                                                    > Ale nie zamierzam rezygnować z prób szukania swego szczęścia choć z drugiej str
                                                    > ony coraz mnie wierzę w ich powodzenie biorąc pod uwagę doświadczenia z kobieta
                                                    > mi.

                                                    A szczescie to tylko z kobieta? Nie mozesz/chcesz byc po prostu sam? Z tego co zrozumialam mozesz sie sam utrzymac.
                                                  • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 11:51
                                                    > A szczescie to tylko z kobieta?
                                                    Niestety tylko.
                                                    Wiem, że to przyznanie się do słabości ale na forum mogę sobie na to pozwolić.
                                                    Mogę sobie próbować wmawiać, że skutecznie realizuję się w innych dziedzinach ale to będzie tylko wmawianie sobie, oszukiwanie samego siebie.
                                                    Gdyby miało to być skuteczne to równie dobrze mógłbym próbować wmawiać sobie, ze jestem szczęśiiwy z żoną.
                                                    Nie znaczy to rzecz jasna, że nie mam innych pasji. Ale ona bez samorealizacji w związku z kobieta nie dają uczucia spełnienia. Ew dają tylko chwilowe, krótkotrwałe.
                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 11:59
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > > A szczescie to tylko z kobieta?
                                                    > Niestety tylko.
                                                    > Wiem, że to przyznanie się do słabości ale na forum mogę sobie na to pozwolić.
                                                    > Mogę sobie próbować wmawiać, że skutecznie realizuję się w innych dziedzinach a
                                                    > le to będzie tylko wmawianie sobie, oszukiwanie samego siebie.
                                                    > Gdyby miało to być skuteczne to równie dobrze mógłbym próbować wmawiać sobie, z
                                                    > e jestem szczęśiiwy z żoną.
                                                    > Nie znaczy to rzecz jasna, że nie mam innych pasji. Ale ona bez samorealizacji
                                                    > w związku z kobieta nie dają uczucia spełnienia. Ew dają tylko chwilowe, krótko
                                                    > trwałe.

                                                    Rozumiem. A zona zdaje sobie sprawe, ze jest z Toba w zwiazku tylko do czasu az znajdziesz inny model? I co ona na to?
                                                  • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 12:04
                                                    Wie, że z dużym prawdopodobieństwem nie jestem jej wierny ale konkretnych faktów raczej nie zna.
                                                    Co ona na to?
                                                    Niewiele może zrobić.
                                                    Pisałem Ci, że sama pozbawiła się wszystkich atutów (i argumentów)
                                                    Sama sobie na siebie zastawiła "pułapkę".
                                                    Ale to wg mnie częste u kobiet :-)
                                                  • zawle Re: Charakter kota 09.02.15, 12:07
                                                    A mógłbyś przytoczyć tu jakąś sytuację w której okazało się że kobieta Ciebie straciła, bo okazała się wyrachowana, nieszczera czy cokolwiek?
                                                  • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 12:17
                                                    Wiesz. Trudno mi opisywac teraz jakieś konkretne sytuacje.
                                                    Może na przykład sytuacje, że po jakimś czasie dowiaduję się, ze kobieta zmuszała się do czegoś w seksie żeby zyskać moją przychylność.
                                                    A z drugiej strony jakieś kiepsko ukrywane sygnały, że interesuję ją tylko odo póki jestem zdrowy i bogaty i wypnie się na mnie przy najmniejszym potknięciu.
                                                    Nie do końca wiem czy chodzi Ci o to czym mnie zraziła żona czy o to czym zniechęcają inne kobiety.
                                                    Choć to w sumie na jedno wychodzi.
                                                    Bo mianownik jest wspólny: przekonanie, ze to co kobiece jest z automatu słuszne, mądre, dojrzałe i szlachetne, usprawiedliwianie swego egoizmu pod hasłem "spontaniczności i podążania za głosem serca" itd.
                                                  • zawle Re: Charakter kota 09.02.15, 15:19
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > Może na przykład sytuacje, że po jakimś czasie dowiaduję się, ze kobieta zmusza
                                                    > ła się do czegoś w seksie żeby zyskać moją przychylność.

                                                    Marzenie Urgu;) Jak dopytuję bo lubię na konkretnych sytuacjach rozmawiać. Dla każdego człowieka co innego jest ważne i nie do przyjęcia.

                                                    > A z drugiej strony jakieś kiepsko ukrywane sygnały, że interesuję ją tylko odo
                                                    > póki jestem zdrowy i bogaty i wypnie się na mnie przy najmniejszym potknięciu.
                                                    > Nie do końca wiem czy chodzi Ci o to czym mnie zraziła żona czy o to czym zniec
                                                    > hęcają inne kobiety.

                                                    Nie, nie żona. Sama byłam żoną wiec mogę Ci wymienić czym można zrazić faceta:))Chodzi mi o te inne kobiety. Bo mam podejrzenie że czasami faceci szukają wad u kobiet żeby móc mieć żoną i kochanki;) Nie bierz tego osobiście. Nie znam Ciebie i nie poznam.

                                                    > Choć to w sumie na jedno wychodzi.
                                                    > Bo mianownik jest wspólny: przekonanie, ze to co kobiece jest z automatu słus
                                                    > zne, mądre, dojrzałe i szlachetne, usprawiedliwianie swego egoizmu pod hasłem "
                                                    > spontaniczności i podążania za głosem serca" itd.

                                                    A to chociaż to rozwiń. Bo ja to się domyślam że kochanki po roku znajomości napierają o podjęcie decyzji z którą chcesz być;)
                                                  • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 16:41
                                                    > Marzenie Urgu;) Jak dopytuję bo lubię na konkretnych sytuacjach rozmawiać. Dla
                                                    > każdego człowieka co innego jest ważne i nie do przyjęcia.
                                                    Więc niech ta kobieta mówi, ze coś ją nie kręci zamiast udawać a potem żalić "jak to ona się poświęcała"

                                                    > ))Chodzi mi o te inne kobiety. Bo mam podejrzenie że czasami faceci szukają wad
                                                    > u kobiet żeby móc mieć żoną i kochanki;) Nie bierz tego osobiście. Nie znam Ci
                                                    > ebie i nie poznam.
                                                    Nie. Nie o to chodzi.
                                                    W moim przypadku to chodzi raczej o to, że wiem z doświadczenia, iż w pewnych fundamentalnych dla mnie kwestiach różnice jeśli są to z czasem będą tylko narastać a nie zanikać
                                                    Jestem bezkompromisowy:
                                                    musi być zepsuta, musi być inteligentna i musi być w miarę atrakcyjna fizycznie :-)
                                                    W przeciwnym razie możemy sobie pogadać ale nic więcej z tego nie będzie :-)

                                                    > A to chociaż to rozwiń. Bo ja to się domyślam że kochanki po roku znajomości na
                                                    > pierają o podjęcie decyzji z którą chcesz być;)
                                                    Nie. nie chodzi o to. Często pytam (jeśli są ku temu okoliczności): Dlaczego się rozwiodłaś?
                                                    Kobiety odpowiadają:
                                                    Moglibyśmy być udanym małżeństwem ale on był niedojrzały
                                                    On nie potrafił się dostosować.
                                                    On byl złym człowiekiem (egoistą, draniem itd)

                                                    Kumple pytanie dlaczego się rozwiedli (lub dlaczego ich małżeństwo jest nieudane) odpowiadają dosyć niechętnie:
                                                    To moja wielka porażka
                                                    Cóż, niestety. Nie udało nam się.
                                                    Popelniłem błąd.
                                                    To nie ona skrzywdziła mnie. To ja skrzywdziłem siebie żeniąc się z nią.
                                                    itd.

                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 17:08
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Jestem bezkompromisowy:
                                                    > musi być zepsuta, musi być inteligentna i musi być w miarę atrakcyjna fizycznie
                                                    > :-)

                                                    A zona jest niezepsuta czy nieinteligentna czy w miare nieatrakcyjna fizycznie czy ta liste podajesz juz po obnizeniu wymagan? ;-)
                                                  • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 17:13
                                                    Niezepsuta i mimo pozorów otwartości trzymająca się schematów w myśleniu.

                                                    Tak: Otwartość.
                                                    To jeszcze jedna ważna cecha. Często skorelowana z inteligencją aczkolwiek nie zawsze.
                                                  • zawle Re: Charakter kota 09.02.15, 17:10
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > Więc niech ta kobieta mówi, ze coś ją nie kręci zamiast udawać a potem żalić "j
                                                    > ak to ona się poświęcała"

                                                    Faceci robią to samo.

                                                    > Nie. nie chodzi o to. Często pytam (jeśli są ku temu okoliczności): Dlaczego si
                                                    > ę rozwiodłaś?
                                                    > Kobiety odpowiadają:
                                                    > Moglibyśmy być udanym małżeństwem ale on był niedojrzały
                                                    > On nie potrafił się dostosować.
                                                    > On byl złym człowiekiem (egoistą, draniem itd)
                                                    > Kumple pytanie dlaczego się rozwiedli (lub dlaczego ich małżeństwo jest nieudan
                                                    > e) odpowiadają dosyć niechętnie:
                                                    > To moja wielka porażka
                                                    > Popelniłem błąd.
                                                    > To nie ona skrzywdziła mnie. To ja skrzywdziłem siebie żeniąc się z nią.

                                                    A Ty chciałbyś żeby kobiety mówiły tak jak faceci? A przyszło Ci do głowy że kobiety się rozwiodły bo faceci naprawdę mieli coś z głową? A Twoim kumple dlatego że im nie wyszło? Bo ja znam facetów którzy się rozwiedli bo ich żony to kurwy i suki były i kobiety które się rozwiodły bo ich małżeństwo rozczarowało.
                                                  • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 17:20
                                                    > > Więc niech ta kobieta mówi, ze coś ją nie kręci zamiast udawać a potem ża
                                                    > lić "jak to ona się poświęcała"
                                                    > Faceci robią to samo.
                                                    To głupio robią.
                                                    Aczkolwiek podejrzewam, ze jeśli takie sa Twoje doświadczenia to raczej indywidualne.
                                                    Statystyki pokazują, ze częściej to kobiety są zachowawcze w seksie a męzczyźni otwarci na eksperymenty.

                                                    > A Ty chciałbyś żeby kobiety mówiły tak jak faceci? A przyszło Ci do głowy że ko
                                                    > biety się rozwiodły bo faceci naprawdę mieli coś z głową? A Twoim kumple dlateg
                                                    > o że im nie wyszło? Bo ja znam facetów którzy się rozwiedli bo ich żony to kurw
                                                    > y i suki były i kobiety które się rozwiodły bo ich małżeństwo rozczarowało.
                                                    Wiesz, zwracam po prostu uwagę na pewne niuanse językowe świadczące o sposobie postrzegania rzeczywistości.
                                                    Podałem Ci jeden pierwszy lepszy przykład z brzegu.
                                                    Lat mam tyle, ze rozwiedzionych w moim otoczeniu nie brakuje.
                                                    Ale język opisu sytuacji jest inny u męzczyzn a inny u kobiet.
                                                  • zawle Re: Charakter kota 09.02.15, 17:30
                                                    morrison9 napisał:
                                                    > To głupio robią.
                                                    > Aczkolwiek podejrzewam, ze jeśli takie sa Twoje doświadczenia to raczej indywid
                                                    > ualne.
                                                    > Statystyki pokazują, ze częściej to kobiety są zachowawcze w seksie a męzczyźni
                                                    > otwarci na eksperymenty.

                                                    Bo masz ograniczone pole. Oni rezygnują z siebie, dają za dużo. O ile wyjdziemy nieco dalej niż pieprzenie.
                                                  • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 18:20
                                                    Jeśli ktoś potrafi zrezygnować z siebie i nie ma z tym problemu to droga wolna.
                                                    Ja nie potrafię.
                                                    I raczej będę do końca życia szukał kogoś przy kim nie będe musiał rezygnować siebie niż zrezygnuję z pewnych pragnień lub zadowolę się partnerką, która się dostosowuje i "rezygnuje z siebie" dla mnie.
                                                    Mam określone oczekiwania i to mój problem.
                                                  • mabelle2000 Re: Charakter kota 09.02.15, 19:03
                                                    morrison9 napisal :

                                                    > Mam określone oczekiwania i to mój problem.

                                                    No nie zartuj, a jakie oczekiwania moze miec zonaty facet ? :-D
                                                  • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 20:03
                                                    > No nie zartuj, a jakie oczekiwania moze miec zonaty facet ? :-D
                                                    No to chyba oczywiste.
                                                    Na przykłąd: dyskusja o Schopehauerze :-)
                                                  • mabelle2000 Re: Charakter kota 09.02.15, 20:15
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > No to chyba oczywiste.
                                                    > Na przykłąd: dyskusja o Schopehauerze :-)

                                                    A zone do dyskusji tez zaprosisz ? :-)
                                                  • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 20:31

                                                    > > No to chyba oczywiste.
                                                    > > Na przykłąd: dyskusja o Schopehauerze :-)
                                                    >
                                                    > A zone do dyskusji tez zaprosisz ? :-)
                                                    Raczej nie.:-)
                                                    Nie lubię przy niej dyskutować.
                                                    Kiedyś próbowałem ale to bez sensu.
                                                  • druginudziarz Re: Charakter kota 09.02.15, 20:17
                                                    zawle napisała:

                                                    > morrison9 napisał:
                                                    > > Więc niech ta kobieta mówi, ze coś ją nie kręci zamiast udawać a potem ża
                                                    > lić "j
                                                    > > ak to ona się poświęcała"
                                                    >
                                                    > Faceci robią to samo.

                                                    Trzeba wziąć jeszcze, taką ewentualność że to racjonalizacja (czyli takie oszukanie siebie samego w jakimś celu). A treści zracjonalizowane uważa się za w 100% prawdziwe.
                                                    Taką to pokrętną maszyną jest człowiek :/
                                                  • urquhart Re: Charakter kota 09.02.15, 11:36
                                                    W sumie tak "Idealnie" rozwiązują sprawę muzułmanie. W kontrakcie małżeńskim jest gwarancja seksu i monogamii.
                                                    Ja żona się nie wywiązuje w lózku mąż może ją prać kijem nie grubszym iż palec do zakatowania. Wiarolomsto karane jest śmiercią.
                                                    No czy to nie uczciwie obustronnie postulowany "ideał"????

                                                    Bo jeżeli tak ja u nas oparte jest na pożądanie i "ochocie" To pogodzenie tego wszystkiego z interesem potomstwa i monogamia staje się dużo bardziej skomplikowane.

                                                    I jak mężczyźna ma być pożądany przez żonę która zna jego słabości jak nie potrafi być pożądany i podziwiany przez inne kobiety?
                                                    To paradoks niewiernosci walkowany przez Pereł, nie wystarczy chcieć być dobrym i wiernym.
                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 11:48
                                                    urquhart napisał:

                                                    > W sumie tak "Idealnie" rozwiązują sprawę muzułmanie. W kontrakcie małżeńskim j
                                                    > est gwarancja seksu i monogamii.
                                                    > Ja żona się nie wywiązuje w lózku mąż może ją prać kijem nie grubszym iż palec
                                                    > do zakatowania. Wiarolomsto karane jest śmiercią.
                                                    > No czy to nie uczciwie obustronnie postulowany "ideał"????
                                                    >
                                                    > Bo jeżeli tak ja u nas oparte jest na pożądanie i "ochocie" To pogodzenie tego
                                                    > wszystkiego z interesem potomstwa i monogamia staje się dużo bardziej skompliko
                                                    > wane.

                                                    Ja uwazam, ze idealem jest brak malzenstwa, a co dla poniektorych (jak dla mnie) bezzwiazkowosc.
                                                  • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 11:54
                                                    > Ja uwazam, ze idealem jest brak malzenstwa, a co dla poniektorych (jak dla mnie
                                                    > ) bezzwiazkowosc.
                                                    Małżeństwo to techniczno-prawna konsekwencja chęci bycia ze sobą razem.
                                                    Nie uważałem nigdy samego zawarcia ślubu za jakiś przełomowy moment.
                                                    Ot, po prostu załatwienie paru kwestii formalno-prawnych + okazja do imprezy.
                                                    Kluczowa jest chęć bycia razem.
                                                    A argumenty o tym, ze bez małżeństwa ludzie "bardziej się starają" sa wg mnie chybione z punktu widzenia elementarnej logiki.
                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 12:03
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > > Ja uwazam, ze idealem jest brak malzenstwa, a co dla poniektorych (jak dl
                                                    > a mnie
                                                    > > ) bezzwiazkowosc.
                                                    > Małżeństwo to techniczno-prawna konsekwencja chęci bycia ze sobą razem.
                                                    > Nie uważałem nigdy samego zawarcia ślubu za jakiś przełomowy moment.
                                                    > Ot, po prostu załatwienie paru kwestii formalno-prawnych + okazja do imprezy.
                                                    > Kluczowa jest chęć bycia razem.

                                                    Fundamentalna roznica natomiast polega na tym, ze w przypadku malzenstwa ono trwa rowniez wtedy, gdy nie ma checi bycia razem.

                                                    > A argumenty o tym, ze bez małżeństwa ludzie "bardziej się starają" sa wg mnie c
                                                    > hybione z punktu widzenia elementarnej logiki.

                                                    Ja takich argumentow tu nie przedkladam.
                                                  • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 12:09
                                                    > Fundamentalna roznica natomiast polega na tym, ze w przypadku malzenstwa ono tr
                                                    > wa rowniez wtedy, gdy nie ma checi bycia razem.
                                                    Trwają też związki niesformalizowane kiedy brak chęci bycia razem.
                                                    Różnie bywa.
                                                    Ale nie wciągaj mnie w taką polemikę i nie ustawiaj w opozycji do Twoich poglądów.
                                                    Dla mnie małżeństwo to określone narzędzie prawne. Jedno z wielu jakie stosuję w celu osiągnięcia określonego celu (zabezpieczenia siebie i innych)
                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 12:16
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale nie wciągaj mnie w taką polemikę i nie ustawiaj w opozycji do Twoich pogląd
                                                    > ów.

                                                    O moich pogladach dowiedziales sie przez przypadek z dyskusji z Urqu. A jaka polemika Cie interesuje gdy poglady sie kopiuja?
                                                  • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 12:20
                                                    Nie.
                                                    Jak się wszyscy we wszystkim zgadzają to jest nudno.
                                                    Ale w tej kwestii wole bronić swoich poglądów (nawet kontrowersyjnych) a nie tych, które ktoś mi wciska.
                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 12:27
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Nie.
                                                    > Jak się wszyscy we wszystkim zgadzają to jest nudno.
                                                    > Ale w tej kwestii wole bronić swoich poglądów (nawet kontrowersyjnych) a nie ty
                                                    > ch, które ktoś mi wciska.

                                                    To bron. Rozmowa nie polega na 'wciskaniu'.
                                                    Po krotkiej wymianie oceniam, ze jestes dosc drazliwy na swoim punkcie i szukasz akceptacji. Wydaje mi sie to czeste u mezczyzn. Tylko inni lepiej to ukrywaja.
                                                  • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 12:45
                                                    Ale ja nie mam zamiaru nic ukrywać.
                                                    Możliwość pozwolenia sobie na pełna otwartość to niesamowity komfort.
                                                    Jedyne co mnie ew. powstrzymuje to lojalność wobec osób trzecich, których sekrety chcąc nie chcąc mogę przy tym ujawnić.
                                                  • mabelle2000 Re: Charakter kota 09.02.15, 13:03
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale w tej kwestii wole bronić swoich poglądów (nawet kontrowersyjnych) a nie ty
                                                    > ch, które ktoś mi wciska.

                                                    Ale przeciez Ty nie masz sprecyzowanych pogladow, wiec czego chcesz bronic ?
                                                  • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 13:24
                                                    Jak najbardziej mam.
                                                    Choć oczywiście na tym forum mogą nie wydawać się kontrowersyjne.
                                                  • mabelle2000 Re: Charakter kota 09.02.15, 13:30
                                                    Kontrowersyjnosc pogladow nie jest wymagana, mile widziana jest natomiast ich spojnosc.
                                                  • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 13:41
                                                    A gdzie widzisz niespójność moich poglądów?
                                                    Zapewniam Cię, ze przykładam do spójności wagę sam z siebie bez potrzeby sugestii od osób trzecich :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 14:00
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Jak najbardziej mam.
                                                    > Choć oczywiście na tym forum mogą nie wydawać się kontrowersyjne.

                                                    Chec pozostawania w zwiazku malzenskim na obszarze Rzeczpospolitej Polskiej to nie jest jakis kontrowersyjny poglad ;-) Nawet na tym forum.
                                                  • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 14:05
                                                    Ale ja nie powiedziałem, ze się tymi poglądami podzieliłem i że jest nim chęć pozostawania w związku małżeńskim.

                                                    To dotyczy raczej kwestii monogamii, wierności, natury seksualnej "samców" itd.
                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 14:30
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Ale ja nie powiedziałem, ze się tymi poglądami podzieliłem i że jest nim chęć p
                                                    > ozostawania w związku małżeńskim.
                                                    >
                                                    > To dotyczy raczej kwestii monogamii, wierności, natury seksualnej "samców" itd.

                                                    To po co mi mowisz, ze masz potrzebe obrony swoich kontrowersyjnych pogladow, jak ktos ci wciska swoje. Czy ja Ci wciskalam cos na temat "kwestii monogamii, wierności, natury seksualnej "samców"? Nagle w srodku naszej rozmowy odniosles sie do swoich niezaprezentowanych pogladow i do nieobecnych w rozmowie rozmowcow? ;) Nie wydaje Ci sie to bez sensu?

                                                    Jak chciales zmienic temat romowy to trzeba bylo zmienic. W sposob czytelny przedaloby sie ;)
                                                  • morrison9 Re: Charakter kota 09.02.15, 15:15
                                                    Oj. Chodziło o to, ze skoro ty pozycjonujesz się jak przeciwnik małzeństwa to fakt, że ja jestem jego zwolennikiem nie oznacza, że moje poglądy w tej sprawie są odwrotnościa Twoich.
                                                    Jestem zwolennikiem z czysto praktyczno-prawnego punktu widzenia w przypadku dwojga osób, które chcą spędzić ze sobą całe życie.
                                                    Koniec. Kropka.

                                                    A moje poglądy mogą być postrzegane jako kontrowersyjne ale nie te dotyczace zawierania bądź nie zawierania małżeństwa tylko inne.
                                                    Zaznaczyłem tylko, ze jeśli będę miał poglądy kontrowersyjne to będę je starał się ich bronić rzeczowa argumentacją
                                                    A w kwestii małżeństwa zgłosiłem drobną uwagę a nie veto.
                                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 15:35
                                                    morrison9 napisał:

                                                    > Oj. Chodziło o to, ze skoro ty pozycjonujesz się jak przeciwnik małzeństwa to f
                                                    > akt, że ja jestem jego zwolennikiem nie oznacza, że moje poglądy w tej sprawie
                                                    > są odwrotnościa Twoich.

                                                    Ale ja przeciez nie jestem przeciwnikiem malzenstwa. Przyklad: jesli powiem, ze na mnie idealnie leza spodnie to czyni mnie to przeciwnikiem spodnic?

                                                    > Jestem zwolennikiem z czysto praktyczno-prawnego punktu widzenia w przypadku dw
                                                    > ojga osób, które chcą spędzić ze sobą całe życie.
                                                    > Koniec. Kropka.

                                                    Chcesz z zona spedzic cale swoje zycie?

                                                    > A moje poglądy mogą być postrzegane jako kontrowersyjne ale nie te dotyczace za
                                                    > wierania bądź nie zawierania małżeństwa tylko inne.
                                                    > Zaznaczyłem tylko, ze jeśli będę miał poglądy kontrowersyjne to będę je starał
                                                    > się ich bronić rzeczowa argumentacją

                                                    A ja zaznaczam, ze jak dzisiaj bedzie padac to nie pojde biegac i jesli komus bedzie sie to wydawac kontrowersyjna decyzja to bede sie bronic rzeczowa argumentacja mianowicie ze mi okulary zapadaja, slisko bedzie i sie moge wykopyrtnac ;-)
                                      • sabat.77 Re: Charakter kota 08.02.15, 22:04
                                        To kup sobie psa boksera, zacznij pisac ksiazki i pokochaj swoja zone na nowo. Wtedy bedziesz spelniony.
                                        • morrison9 Re: Charakter kota 08.02.15, 23:28
                                          Sam też mógłbys przekierunkować swoje potrzeby ale jakos tego nie robisz.
      • ninek04 Re: Charakter kota 08.02.15, 16:49
        marek.zak1 napisał:

        > sabat.77 napisał:
        >
        >
        > Sa ludzie predestynowani do prowadzenia podwójnego życia i tacy którzy nie są.
        > Należysz do tej drugiej grupy, podobnie zresztą, jak ja. Życie w zapętleniu em
        > ocjonalnym nie jest dla nas.

        Ale Ty Marku żyjesz w szczęśliwym związku, więc dlatego podwójnego życia nie bierzesz pod uwagę Gdy emocje w związku wygasną, można je przenieść na inny obiekt, a równocześnie prowadząc zwyczajne życie,da się to ogarnąć, nawet przez dłuższy czas.
        • marek.zak1 Re: Charakter kota 08.02.15, 16:52
          ninek04 napisała:

          >
          > Ale Ty Marku żyjesz w szczęśliwym związku, więc dlatego podwójnego życia nie bierzesz pod uwagę Gdy emocje w związku wygasną, można je przenieść na inny obiekt, a równocześnie prowadząc zwyczajne życie,da się to ogarnąć, nawet przez dłuższy czas.

          Wydaje mi się, że pewne sprawy najpierw trzeba zakończyć. Ja nie twierdzę, że tego nie da się ogarnąć, a jedynie, że ja bym tego nie potrafił.
          • zawle Re: Charakter kota 08.02.15, 16:53
            ja mam jak marek
            • bcde Re: Charakter kota 09.02.15, 04:01
              Sądzę, że sabat ma podobnie. Też najpierw musiałby coś zakończyć. Tyle, że nie jest gotowy na rozstanie z żoną i konsekwencje takiego rozstania, przy czym wynika to nie tylko z powodów materialnych i z powodu dzieci, ale, jak sądzę, także z powodu wciąż obecnych więzi uczuciowych z żoną. Owszem, zdarza mu się czasem na forum pomstować na nią, ale z niektórych postów da się wyczytać, że nie chciałby jej ranić i wciąż się z nią liczy. Jego więź z żoną jest cały czas silna, pomimo żalu do niej. Sądzę, że sabat to dobry człowiek i lojalny mąż, a ewentualna zdrada wynikłaby tylko z tego, że jest pod ścianą. Romans jest jednak IMO mało prawdopodobny, bo faktycznie tryb życia sabata i ograniczone zasoby nie dają mu zbyt wielu okazji, a jego niechętne i leniwe podejście do szukania kobiety i ewentualnych zalotów jeszcze bardziej te szanse zmniejsza. Co mu pozostaje? Dziwki, o których czasem pisze? Nie sądzę, to nie jest typ dziwkarza. Raczej będzie się masturbował, jak to robi teraz.
              Dopóki sabat jest mężem i mieszka z żoną, to romansu raczej nie będzie. A obecny stan mogłoby zmienić tylko istotne zdarzenie, np. gdyby to jego żona miała romans i chciała odejść. Ale tak się nie zdarzy, bo ona też ma zasady i nie jest to typ kobiety, której romansowanie w głowie, a bardziej rodzina, a zwłaszcza dzieci. Inną sytuacją byłoby, gdyby sabat się zakochał, ale po pierwsze - nie ma w kim, a po drugie - nie chce tracić głowy, a chce być racjonalny, bo inaczej przewiduje katastrofę.
              Sabat bez większego trudu mógłby poderwać jakąś kobietę przez internet na portalu randkowym, czy choćby przez forum, ale on sam widzi jałowość takich działań dopóki mieszka z żoną i dziećmi. Nie miałby nawet jak skonsumować tego romansu i nie widzę tego, że chciałoby mu się zmieniać tryb życia, po to, aby ten romans ukryć. Raz, że obecny tryb życia mu pasuje i jest leniwy, a dwa - że nie potrafiłby oszukiwać żony.
              Co więc będzie dalej? Prawdopodobnie długi okres masturbacji do czasu aż synowie dorosną i może los się jakoś do sabata uśmiechnie. Choć szczerze życzę mu lepszego scenariusza. Najlepiej, jakby znów miał seks w małżeństwie, ale to jest prawie niemożliwe.
              • sabat.77 Re: Charakter kota 09.02.15, 08:19
                Dobry czlowiek i lojalny maz? Czy Ty mnie aby nie obrazasz? To brzmi jak "totalny frajer"...
                • marek.zak1 Re: Charakter kota 09.02.15, 08:48
                  sabat.77 napisał:

                  > Dobry czlowiek i lojalny maz? Czy Ty mnie aby nie obrazasz? To brzmi jak "totalny frajer"..

                  Wcale nie. Bycie dobrym człowiekiem i lojalnym mężem jest czymś niesamowicie pozytywnym. Uważam, że analica BCDE jest trafna. .
                • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 09:50
                  sabat.77 napisał:

                  > Dobry czlowiek i lojalny maz? Czy Ty mnie aby nie obrazasz? To brzmi jak "total
                  > ny frajer"...

                  To to betka. Najgorszy to ten bierny len. Czyli Mabelle miala racje. Tracimy na Ciebie czas.
                  • zawle Re: Charakter kota 09.02.15, 10:03
                    każdy z nas kręci się wokół własnego ogona....pokaż mi osobę która tak nieleniwie przeorganizowuje swoje posrane życie. Bo ja nie widzę.
                  • sabat.77 Re: Charakter kota 09.02.15, 12:51
                    Nie tracicie, forum bardzo mi pomoglo. Po prostu potrzebuje wiecej czasu niz inni. Zachowanie mojej zony tez jest bardzo zmienne. To dlatego postrzegacie mnie tak a nie inaczej. Jak u nas idzie ku dobremu to odpowiadam pozytywnie. A za chwile ona sie robi chlodna i ja tez ide w dol.
                    • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 13:11
                      sabat.77 napisał:

                      > Nie tracicie, forum bardzo mi pomoglo. Po prostu potrzebuje wiecej czasu niz in
                      > ni. Zachowanie mojej zony tez jest bardzo zmienne. To dlatego postrzegacie mnie
                      > tak a nie inaczej. Jak u nas idzie ku dobremu to odpowiadam pozytywnie. A za c
                      > hwile ona sie robi chlodna i ja tez ide w dol.

                      A nie mozesz sie od niej emocjonalnie rozlaczyc? Przeciez tu by nawet zaden sad nie oglosil rozwodu, bo Ty pielegnujesz z nia emocjonalna wiez.

                      Z innej beczki: wychodzisz dzisiaj pobiegac? To ja tez bym wyszla ale wieczorem.
                      • sabat.77 Re: Charakter kota 09.02.15, 13:17
                        Dobra mysl. Moge sprobowac malej przebiezki na poczatek, ale nie wieczorem, tylko po poludniu :p Napisze wnioski :)
                        • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 13:22
                          sabat.77 napisał:

                          > Dobra mysl. Moge sprobowac malej przebiezki na poczatek, ale nie wieczorem, tyl
                          > ko po poludniu :p Napisze wnioski :)

                          Deal!
                          • sabat.77 Re: Charakter kota 09.02.15, 14:27
                            +done. Przeliczylem, ze po poludniu moge nie miec czasu, wiec sie ubralem i pobieglem.
                            Wniosek 1:
                            Strasznie kiepsko u mnie z kondycja, ale widac ze mimo wszystko rower duzo zmienil. Przed zakupem roweru ten odcinek, ktory teraz przebieglem jednym ciagiem, wczesniej robilem z dwoma przerwami.
                            Wniosek 2:
                            W czasie biegania puszczam baki, to troche krepujace :)
                            • zawle Re: Charakter kota 09.02.15, 15:23
                              Gdy ja biegałam to na spokojnie od razu 5 km przebiegłam. Zasada jest taka żeby dostosować tempo. Ono ma być takie żeby można było rozmawiać. A że biegałam z sąsiadką, to obrobiłyśmy tyłki wszystkim byłym;) Puszczenie bąków jest bardziej krępujące gdy ćwiczysz na sali aerobic a pół metra od Ciebie ktoś stoi. Ja z natury puszczam cichacze- zabijacze. I potem musiałam głupa palić: Co tak śmierdzi? Ale to na krótką metę, bo zawsze śmierdziało przy mnie;)))
                              • sabat.77 Re: Charakter kota 09.02.15, 15:30
                                Moja kondycja jest tak kiepska, ze by rozmawiac musialbym maszerowac :p
                                • zawle Re: Charakter kota 09.02.15, 15:35
                                  Żartujesz....
                                  • sabat.77 Re: Charakter kota 09.02.15, 15:45
                                    Nie zartuje. Mam bardzo slabe serce. Musze sie za to zabrac na powaznie.
                                    • burzowa.kejt Re: Charakter kota 09.02.15, 22:36
                                      sabat.77 napisał:
                                      > Nie zartuje. Mam bardzo slabe serce. Musze sie za to zabrac na powaznie.
                                      dlaczego jest słabe? jeśli np. masz nadwagę, to bieganie może być zbyt dużym obciążeniem dla serca. lepszy rower albo pływanie.

                                      • sabat.77 Re: Charakter kota 10.02.15, 05:51
                                        Tak, mam aktualnie lekka nadwage, ok 5 kg. Ale tego typu nadwaga to nie kaliber generujacy problemy z sercem. U mnie to kwestie genetyczne, w rodzinie sporo osob jest chorych na serce (leczacych sie, przebyte zawaly/stany przedzawalowe). Ja mialem dlugo powazna nadwage (ok 40 kg) i nadcisnienie - stad problemowy uklad krazenia. Teraz jest o niebo lepiej ale jestem bardzo slaby.
                                        Rower zima to super pomysl :> jazda wyczynowa miedzy zaspami :p
                                        • sabat.77 Re: Charakter kota 10.02.15, 06:20
                                          Z ta nadwaga to tez takie dyskusyjne, bo brzucha nie mam wydetego, a kolega ktory teoretycznie ma wage odpowiednia, jest posadaczem brzuszka na "pileczke". Ale za to on ma chude raczki i nozki + okragly brzuszek, a ja jestem ogolnie klocowaty. To juz wole ta moja nadwage prawde mowiac...
                                          A moja zona to juz kompletnie szalu dostaje i badawczo spoglada czy ja sie znowu nie odchudzam, bo jak deklaruje - ona lubi duzych chlopow.
                                          • hello-kitty2 Re: Charakter kota 10.02.15, 08:46
                                            sabat.77 napisał:

                                            > A moja zona to juz kompletnie szalu dostaje i badawczo spoglada czy ja sie znow
                                            > u nie odchudzam, bo jak deklaruje - ona lubi duzych chlopow.

                                            Ten szal od jedego przegniecia ;) Ktorego np z aktorow lubi takiego duzego?
                                            • hello-kitty2 Re: Charakter kota 10.02.15, 08:47
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > Ten szal od jedego przegniecia ;) Ktorego np z aktorow lubi takiego duzego?

                                              Fuck 'przebiegniecia'
                                            • sabat.77 Re: Charakter kota 10.02.15, 19:02
                                              Podobal jej sie Marek Perepeczko w roli Janosika.
                                              • hello-kitty2 Re: Charakter kota 10.02.15, 19:35
                                                sabat.77 napisał:

                                                > Podobal jej sie Marek Perepeczko w roli Janosika.

                                                A ze wspolczesnych?
                                                • zawle Re: Charakter kota 10.02.15, 19:38
                                                  hehe...nie ma współczesnego odpowiednika Perepeczki. Współczuję żonie:)))
                                                  • slepafuria15 Re: Charakter kota 10.02.15, 20:04
                                                    Milion lat temu mnie tez sie Perepeczko podobał.
                                                • sabat.77 Re: Charakter kota 10.02.15, 20:04
                                                  Z bardziej wspolczesnych Steven Seagal, z czasow gdy w scenach biegania nie wystepowali dublerzy ;)
                                        • burzowa.kejt Re: Charakter kota 10.02.15, 09:19
                                          sabat.77 napisał:
                                          > U mnie to kwestie genetyczne, w rodzinie sporo o sob jest chorych na serce (leczacych sie, przebyte zawaly/stany przedzawalowe).
                                          > Ja mialem dlugo powazna nadwage (ok 40 kg) i nadcisnienie - stad problemowy uk
                                          > lad krazenia. Teraz jest o niebo lepiej ale jestem bardzo slaby.
                                          więc tym bardziej powinien zadbać o siebie, a ruch to podstawa dla serca.
                                          młody jesteś i chyba nie chcesz leżeć jak warzywo?;)
                                          rower zimą wcale nie jest niemożliwy, nie wymyślaj. W Skandynawii jeździ się między zaspami i nikt nie narzeka.
                                          a smutne by było, gdybyś tak wykorkował podczas fajnego ruchanka, nieprawdaż?:)
                                        • mabelle2000 Re: Charakter kota 10.02.15, 11:19
                                          sabat.77 napisał:

                                          > Ja mialem dlugo powazna nadwage (ok 40 kg) i nadcisnienie - stad problemowy uk
                                          > lad krazenia. Teraz jest o niebo lepiej ale jestem bardzo slaby.

                                          A fajki palisz Sabat ?
                                          • sabat.77 Re: Charakter kota 10.02.15, 16:11
                                            Nie, rzucilem lata temu.
                                        • druginudziarz Re: Charakter kota 11.02.15, 08:37
                                          sabat.77 napisał:

                                          > Ja mialem dlugo powazna nadwage (ok 40 kg) i nadcisnienie - stad problemowy uk
                                          > lad krazenia.
                                          To nerwica sabat, na 99%, układ krążenia masz OK.
                                  • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 15:52
                                    zawle napisała:

                                    > Żartujesz....

                                    Bo Sabat uzywa zdan podrzednie zlozonych ;-) No nie wiem czy podczas biegu powinno sie rozmawiac. Zobaczymy co powie Kejt. O rozmowach podczas treningu to moge sie wypowiedziec tylko jesli chodzi o plywanie i trening silowy. Na basenie takim publicznym zawsze sie znajda conajmniej dwie takie glupie pindy co to plywaja a la zabka kolo siebie blokujac cale 2 tory kolo siebie, bo sie nagadac nie moga. Nic z tego plywania nie maja, a inni nic nie maja z 2 torow. Znak rozpoznawczy: wchodza w bikini, a nie w jednoczesciowym. Podczas treningu silowego to kazdy wie, ze sie nie mowi, syn czasem sie zapomina w domu i mi sie cos pyta jak wykonuje cwiczenie. Pokazuje mu wtedy wzrokiem, ze jak sie nie przymknie w tej chwili to mu przywale sztanga ;)
                                    • sabat.77 Re: Charakter kota 09.02.15, 16:05
                                      Nie powinno sie rozmawiac w czasie biegu, tylko biec tak, zeby dalo sie rozmawiac. Przynajmniej tak zrozumialem
                                      • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 16:20
                                        sabat.77 napisał:

                                        > Nie powinno sie rozmawiac w czasie biegu, tylko biec tak, zeby dalo sie rozmawi
                                        > ac. Przynajmniej tak zrozumialem

                                        Tak, chcialam napisac ale nie wiedzialam jakiego czasownika uzyc 'powinno' nie pasuje 'nalezy' nie pasuje...w koncu machnelam reka ;)
                                    • sabat.77 Re: Charakter kota 09.02.15, 16:24
                                      Niektorzy w czasie treningu silowego wrzeszcza :)
                                      • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 16:31
                                        sabat.77 napisał:

                                        > Niektorzy w czasie treningu silowego wrzeszcza :)

                                        hehe fakt. Ja kiedys celowo ogladalam jedna mloda dziewczyne na youtube, bo wlasnie sie darla. Motywujaco. A znowu jak chodzilam na karate czy cos juz nie pamietam to bardzo szybko zrezygnowalam, bo doszlismy do etapu, ze trzeba bylo sie wydrzec. Stwierdzilam wtedy, ze to pobudza we mnie agresje, a w silowym nie. Czasem w wyciskaniu na plaskiej sobie tam powzdycham ;)
                                    • zawle Re: Charakter kota 09.02.15, 16:56
                                      hello-kitty2 napisała:
                                      O rozmowach podczas treningu to mog
                                      > e sie wypowiedziec tylko jesli chodzi o plywanie i trening silowy. Na basenie t
                                      > akim publicznym zawsze sie znajda conajmniej dwie takie glupie pindy co to plyw
                                      > aja a la zabka kolo siebie blokujac cale 2 tory kolo siebie, bo sie nagadac nie
                                      > moga. Nic z tego plywania nie maja, a inni nic nie maja z 2 torow. Znak rozpoz
                                      > nawczy: wchodza w bikini, a nie w jednoczesciowym. Podczas treningu silowego to
                                      > kazdy wie, ze sie nie mowi, syn czasem sie zapomina w domu i mi sie cos pyta j
                                      > ak wykonuje cwiczenie. Pokazuje mu wtedy wzrokiem, ze jak sie nie przymknie w t
                                      > ej chwili to mu przywale sztanga ;)

                                      Bo Ty kitka to za wszystko zabierasz się na poważnie, jak moja córa. Ja to tak dla przyjemności tylko:))
                                    • burzowa.kejt Re: Charakter kota 09.02.15, 22:49
                                      hello-kitty2 napisała:
                                      > No nie wiem czy podczas biegu powinno sie rozmawiac.
                                      ja nie rozumiem po kiego ludzie biegają parami, nie umiałabym tak, zresztą nie mam takiej potrzeby. sama nie lubię gadać, a gdyby obok ktoś pieprzył mi za uszami to chyba zwariowałabym. lubię samotność. Samotność długodystansowca Sillitoe teraz mi się przypomniała:)


                                      > Na basenie t
                                      > akim publicznym zawsze sie znajda conajmniej dwie takie glupie pindy co to plyw
                                      > aja a la zabka kolo siebie blokujac cale 2 tory kolo siebie, bo sie nagadac nie
                                      > moga. Nic z tego plywania nie maja, a inni nic nie maja z 2 torow.
                                      kiedyś widziałam jeszcze lepsze - nie pływały, trzymały się lin i gadały, przy okazji blokując tory oczywiście. dlatego z tego powodu m.in. nie chodzę na basen, już z 7-8 lat nie byłam.

                                      • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 23:57
                                        burzowa.kejt napisała:

                                        > hello-kitty2 napisała:
                                        > > No nie wiem czy podczas biegu powinno sie rozmawiac.
                                        > ja nie rozumiem po kiego ludzie biegają parami, nie umiałabym tak, zresztą nie
                                        > mam takiej potrzeby. sama nie lubię gadać, a gdyby obok ktoś pieprzył mi za us
                                        > zami to chyba zwariowałabym. lubię samotność. Samotność długodystansowca Sillit
                                        > oe teraz mi się przypomniała:)

                                        Otoz jak mam wypluc serce to bez swiadkow ;-)

                                        > kiedyś widziałam jeszcze lepsze - nie pływały, trzymały się lin i gadały, przy
                                        > okazji blokując tory oczywiście. dlatego z tego powodu m.in. nie chodzę na base
                                        > n, już z 7-8 lat nie byłam.

                                        No wiec wkurzylam sie i poszlam na specjalna godzine tzw banen zwemmen czyli basen jest wtedy podzielony liniami na tory i sie plywa w torze w kolko. Na jednym torze basenu 25 m spokojnie moze z 6 osob plywac gesiego. Wchodze, a tu zalozona jedna linka wyznaczajaca jeden tor (!) Reszta towarzystwa plywa tradycyjnie sparowana, a na tym jednym torze specjalnie dla mnie, mysle sobie, obsciskuje sie para, raz wiszac na scianie, raz na linie. Nosz kurwa, no przeciez im nie daruje mysle, wskoczylam i dre wode, potem z decha, rozgryzg robie jak u Proteinowego i ciagle sie z nimi wymijam. Nie dalo rady. Odpuscilam sobie ostatecznie ten basen ;)
                                        • zawle Re: Charakter kota 10.02.15, 07:24
                                          hello-kitty2 napisała:
                                          Reszta towarzystwa plywa tradycyjnie
                                          > sparowana, a na tym jednym torze specjalnie dla mnie, mysle sobie, obsciskuje
                                          > sie para, raz wiszac na scianie, raz na linie. Nosz kurwa, no przeciez im nie d
                                          > aruje mysle, wskoczylam i dre wode, potem z decha, rozgryzg robie jak u Protein
                                          > owego i ciagle sie z nimi wymijam. Nie dalo rady. Odpuscilam sobie ostatecznie
                                          > ten basen ;)

                                          A nie mogłaś ich po prostu poprosić żeby sobie poszli gdzie indziej? Ja bym tak zrobiła.Matko, jakbym unikała miejsc w których ktoś mnie wkurwił, to ze sobą bym nie mogła przebywać w jednym pomieszczeniu;))
                                        • burzowa.kejt Re: Charakter kota 10.02.15, 09:29
                                          hello-kitty2 napisała:
                                          > sparowana, a na tym jednym torze specjalnie dla mnie, mysle sobie, obsciskuje
                                          > sie para, raz wiszac na scianie, raz na linie. Nosz kurwa, no przeciez im nie d
                                          > aruje mysle, wskoczylam i dre wode, potem z decha, rozgryzg robie jak u Protein
                                          > owego i ciagle sie z nimi wymijam. Nie dalo rady. Odpuscilam sobie ostatecznie
                                          nie wiem co ludzie mają z tym trzymaniem się w stadzie.
                                          na nartach to samo - najgorsi są ci jeżdżący w grupach. blokują stok, bo często zamiast jechać stoją i pieprzą a w kolejce do wyciągu przepuszczają wolne miejsca, bo MUSZĄ jechać razem i często 3 czy 4 osobowa kanapa jedzie z wolnymi miejscami, bo paniusia nie wsiądzie z obcymi.

                                      • mabelle2000 Re: Charakter kota 10.02.15, 11:07
                                        burzowa.kejt napisała:

                                        > ja nie rozumiem po kiego ludzie biegają parami, nie umiałabym tak, zresztą nie
                                        > mam takiej potrzeby. sama nie lubię gadać, a gdyby obok ktoś pieprzył mi za us
                                        > zami to chyba zwariowałabym.

                                        :-) To ze obok ktos pieprzy to jeszcze od biedy bym zniosla, ale dlaczego codziennie pieprzy to samo ???
                              • druginudziarz Friendship level: master 09.02.15, 16:07
                                zawle napisała:

                                > Gdy ja biegałam to na spokojnie od razu 5 km przebiegłam. Zasada jest taka żeby
                                > dostosować tempo. Ono ma być takie żeby można było rozmawiać. A że biegałam z
                                > sąsiadką, to obrobiłyśmy tyłki wszystkim byłym;) Puszczenie bąków jest bardziej
                                > krępujące gdy ćwiczysz na sali aerobic a pół metra od Ciebie ktoś stoi. Ja z
                                > natury puszczam cichacze- zabijacze. I potem musiałam głupa palić: Co tak śmier
                                > dzi? Ale to na krótką metę, bo zawsze śmierdziało przy mnie;)))

                                No no no, Friendship level: master :D
                                Pozostają już tylko rozmowy o nietrzymaniu moczu, gubieniu kluczy i rękawiczek ew. jeszcze o zmianach skórnych ;)
                                • hello-kitty2 Re: Friendship level: master 09.02.15, 16:26
                                  Ja slysze z kolei od biegaczy, ze do niczego sie z kims biega, bo trzeba sie jeszcze do niego dostosowywac. Ale np sie fajnie za kims plywa. Ale moze decyduje 'za'. Natomiast z drugiej strony wspoltreningi motywuja bardzo.

                                  Nudziarz, a Ty z kim trenujesz te rolki czy jazde konno?
                                  • druginudziarz Re: Friendship level: master 09.02.15, 20:32
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Ja slysze z kolei od biegaczy, ze do niczego sie z kims biega, bo trzeba sie je
                                    > szcze do niego dostosowywac. Ale np sie fajnie za kims plywa. Ale moze decyduje
                                    > 'za'. Natomiast z drugiej strony wspoltreningi motywuja bardzo.
                                    >
                                    > Nudziarz, a Ty z kim trenujesz te rolki czy jazde konno?

                                    Konie to tylko wisienka na torcie, ja żadnych jazd nie ternuję, w kółko tylko jeżdżą :)
                                    Rolki to głównie sam, jak jakies wolne okienko mi się robi to podjadę na tor albo podejdę na taki duży pusty i równiusi parking niedaleko mnie. Rolki to tak, żeby się zmęczyć, np. 20-30km, dość szybko, z adrenaliną. Tak naprawdę to trudno z kimś coś uprawiać, bo ja wyczynowo to nie, a rekreacyjnie to dla mnie nie zabawa. Np. nawet jak już z kimś jadę na narty to raczej sam jeżdżę, bo lubię na stoku poszaleć i szukam sobie jakiś problemów :) Ale znów na freeride czy all tuor w Tatrach to już za cienki jestem.
                                • zawle Re: Friendship level: master 09.02.15, 16:59
                                  druginudziarz napisał:
                                  > No no no, Friendship level: master :D
                                  > Pozostają już tylko rozmowy o nietrzymaniu moczu, gubieniu kluczy i rękawiczek
                                  > ew. jeszcze o zmianach skórnych ;)

                                  hehe...mój były jak mi powiedział że mnie bardzo kocha i jest ze mną tak blisko jak z żadną inna kobietą, to mu odpowiedziałam że mu uwierzę jak sobie chociaż raz pod wspólną kołderką bąka puści:)) Bo on taki spięty był że masakra:))) Mocz nadal trzymam, mam wszystkie swoje zęby + jednego mlecznego, niczego nie gubię...wyrosłam z tego...foch;)
                                  • druginudziarz Re: Friendship level: master 09.02.15, 20:17
                                    zawle napisała:

                                    > druginudziarz napisał:

                                    > hehe...mój były jak mi powiedział że mnie bardzo kocha i jest ze mną tak blisko
                                    > jak z żadną inna kobietą, to mu odpowiedziałam że mu uwierzę jak sobie chociaż
                                    > raz pod wspólną kołderką bąka puści:)) Bo on taki spięty był że masakra:))) Mo
                                    > cz nadal trzymam, mam wszystkie swoje zęby + jednego mlecznego, niczego nie gub
                                    > ię...wyrosłam z tego...foch;)

                                    Jednym słowem: umrzesz zdrowo :D
                            • bgz0702 Re: Charakter kota 09.02.15, 17:44
                              sabat.77 napisał:

                              > +done. Przeliczylem, ze po poludniu moge nie miec czasu, wiec sie ubralem i pob
                              > ieglem.
                              > Wniosek 1:
                              > Strasznie kiepsko u mnie z kondycja, ale widac ze mimo wszystko rower duzo zmie
                              > nil. Przed zakupem roweru ten odcinek, ktory teraz przebieglem jednym ciagiem,
                              > wczesniej robilem z dwoma przerwami.
                              > Wniosek 2:
                              > W czasie biegania puszczam baki, to troche krepujace :)

                              szkoda ze mieszkamy tak daleko od siebie bo bym pobiegała z tobą, a samej mi się nie chce;)
                    • rekreativa Re: Charakter kota 09.02.15, 14:12
                      " Jak u nas idzie ku dobremu to odpowiadam pozytywnie. A za c
                      > hwile ona sie robi chlodna i ja tez ide w doł"

                      Sabacie, a jest jakiś "pattern" tych jej zwyżek i dołów? Czy to od czegoś zależy, czy tak ni z tego ni z owego?
                      • hello-kitty2 Re: Charakter kota 09.02.15, 14:21
                        rekreativa napisała:

                        > " Jak u nas idzie ku dobremu to odpowiadam pozytywnie. A za c
                        > > hwile ona sie robi chlodna i ja tez ide w doł"
                        >
                        > Sabacie, a jest jakiś "pattern" tych jej zwyżek i dołów? Czy to od czegoś zależ
                        > y, czy tak ni z tego ni z owego?

                        U niej zalezy od cyklu miesiaczkowego, a u niego od jej cyklu miesiaczkowego ;-) Zartuje. Nie wiem. Moze ja na jakis sport wyslac zeby jej w gore szlo, to podciagnie tez Sabata. :-)

                        Nie no, jak mozna uzalezniac swoje samopoczucie od drugiej osoby? Niby pieprzyl, ze jej gadanie nie robi na nim wrazenia i po co to bylo? Skoro zalicza dol kazdorazowo. Krzyz na droge.
    • mariaantonina6 Sabat, da się 14.02.15, 22:05
      Da się tak zorganizować czas wolny, aby potem w ramach tych zajęć "podstawiać" inne,
      bardziej emocjonujące sprawy. Bieganie to świetny początek, jeśli lubisz :)

      Żyłam podobnie do Ciebie, kiedy postanowiłam zmienić swoje życie, zaczęłam uprawiać dużo sportu. Kupiłam karnet "open" do fitness klubu i wychodziłam coraz częściej i na coraz dłużej.
      Kupiłam bilet do fajnego miasta w fajnym kraju, ten pierwszy samotny wyjazd dużo mi dał.
      Postawiłam męża w sytuacji dokonanej - była promocja, kupiłam sobie bilet tam i tam, wylatuję wtedy i wtedy, zawsze to chciałam zobaczyć, a Ty nie. Krótka piłka.
      Niby jestem dorosła, ale trochę się bałam, że sama, że daleko, że jak to.
      Od tego się zaczęło, wróciłam silniejsza, inna, zbudowana.

      Od razu odpieram zarzut wysokich kosztów - wbrew pozorom takie wypady nie są strasznie drogie, tanich linii lotniczych i hosteli jest od groma, trzeba tylko chcieć poszukać informacji :)

      Zapisałam się na kurs językowy, potem na kolejny kurs, tak, aby jak najczęściej wychodzić z domu. Dużo mi to dało, poznałam nowych ludzi, zaczęłam inaczej myśleć, zachowywać się, umawiałam się na randki. Kiedy potrzebowałam czasu na takie spotkania, brałam torbę do fitnessu i wychodziłam jakby nigdy nic, nie wzbudzając podejrzeń.

      Wyjścia do kina, teatru, co z tego, że od lat nie wychodziłam, zaczęłam marudzić że się zapuściłam, że zaniedbałam kontakty z koleżankami, zaczęły się imprezy całonocne, wyjazdy do innych miast. Więc jeśli człowiek chce, to znajdzie sobie takie zajęcia, jakie mu będą odpowiadały, albo wymyśli fikcyjne - szkolenia finansowane w ramach UE na przykład, szkolenia w pracy, chęć nauki nowego języka - zapisujesz się na zajęcia 1x w tyg. a wychodzisz 2-3 razy ;) Na zajęciach też można poznać wiele fajnych osób, czasami także na zakręcie życiowym...

      Tak więc zacząć można od czegokolwiek, byle przyzwyczaić drugą osobę do swoich nieobecności, a później je wydłużać i mnożyć ;)

      Kto chce, znajdzie rozwiązanie. Kto nie chce, będzie szukał wymówek.

      Powodzenia!
      • hello-kitty2 Re: Sabat, da się 14.02.15, 22:26
        mariaantonina6 napisała:

        > Da się tak zorganizować czas wolny, aby potem w ramach tych zajęć "podstawiać"
        > inne,
        > bardziej emocjonujące sprawy. Bieganie to świetny początek, jeśli lubisz :)

        Tak jest. Ja dzisiaj biegalam, a Ty kiedy od ostatniego razu? ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka